Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Kultura i poprawność języka
Autor Wiadomość
martva 
grzeczna dziewczynka


Posty: 1929
Wysłany: 2008-12-19, 10:07   

Spellsinger napisał/a:
Ostatnimi czasy panuje tendencja do zacierania się różnicy płci, gdy chodzi o to, co komu wypada, a co nie.


Taaaa, właśnie widzieliśmy wyżej cytat obrazujący zacieranie się różnic płci. Najobrzydliwsze zjawisko w przyrodzie, i klnące kobiety osłabiające męską siłę...

Spellsinger napisał/a:
Dziewczyna dopóki nie nadużywa, niech sobie klnie.


A chłopiec może sobie nadużywać?

BTW najbardziej urocza dziewczyna jaką znam, klnie jak szewc. I klnie uroczo, słodko i rozbrajająco. Facet by mnie pewnie zniesmaczył, a delikatna blondynka wplatająca bardzo brzydkie słowa w opowieść mnie rozczula. Dziwna jestem?
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2008-12-19, 10:16   

martva napisał/a:
A chłopiec może sobie nadużywać?

Gdybyś przeczytała mój dużo wcześniejszy post, to byś wiedziała, że nie.

martva napisał/a:
Taaaa, właśnie widzieliśmy wyżej cytat obrazujący zacieranie się różnic płci. Najobrzydliwsze zjawisko w przyrodzie, i klnące kobiety osłabiające męską siłę...

Ja napisałem, że mi to nie przeszkadza.

martva napisał/a:
BTW najbardziej urocza dziewczyna jaką znam, klnie jak szewc. I klnie uroczo, słodko i rozbrajająco.

Też taką znam :)

martva napisał/a:
Facet by mnie pewnie zniesmaczył, a delikatna blondynka wplatająca bardzo brzydkie słowa w opowieść mnie rozczula. Dziwna jestem?

Facet jak potrafi kląć też może nie tyle rozczulić co rozbawić. I nie uważam, że jesteś dziwna.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-12-21, 01:09   

Jaskier napisał/a:
Owszem jest komunikatywne , ale nie jest poprawne.

Jeżeli coś w języku jest komunikatywne to znaczy że jest poprawne ( wystarczające ). Przecież język jest po to by się komunikować.

Ł ma oczywiscie rację uważając że język to twór żywy i cięgle zmienny a próby jego skodyfikowana to jak by określić jak ma padać deszcz.. On i tak będzie padał nawet jak by napisali że ma "padać" do góry. A gdyby ze z100 profesorów powiedziało że od terz poparwnym przywitaniem w jezyku polskim jest " Spieprzaj Dziadu: to co ? Tak byście się witali ?
Język ma gramatykę i ortografię. I sa to zasady w dużej mierze sztuczne.
_________________
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2008-12-21, 04:33   

Toudisław napisał/a:
Jeżeli coś w języku jest komunikatywne to znaczy że jest poprawne ( wystarczające ).


Ktos powie czy napisze ''weszłem'' czy to bedzie dla Ciebie niekomunikatywne?
Raczej bedzie komunikatywne ,ale nie bedzie poprawne.

Toudisław napisał/a:
Przecież język jest po to by się komunikować.


Indywidualną sprawą każdego człowieka jest to ,czy chce zwracać uwage na poprawność przy komunikacji czy nie.
Telewizja jest na tyle bogatą instytucją(bardzo ogolnie rzecz biorac) ,że spokojnie może pozwolić sobie na weryfikacje błędow...

Wypadałoby żeby media jakiś poziom poprawności językowej jednak trzymały, przynajmniej jak dla mnie. Chocby ze wzgledu na to że jest to bardzo oficjalne źrodlo, ktore trafia do ludzi w roznym wieku.

Toudisław napisał/a:
I sa to zasady w dużej mierze sztuczne.


Może i są sztuczne , ale czy zasady nie są po to żeby ich przestrzegać?

Jeśli komus nie pasują, trudno nic na to nie poradze ;) Ba ,samemu bardzo czesto zdarza mi się pisać malo poprawnie, jednak jest to dla mnie w jakims stopniu wazne i nie mam nic przeciwko takim zasadom. Nie mam tez nic przeciwko ich poznawaniu co caly czas staram sie czynic.
Nikt nie każe Ci pisać popawnie.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2008-12-21, 09:57   

Jaskier napisał/a:
Ktos powie czy napisze ''weszłem'' czy to bedzie dla Ciebie niekomunikatywne?
Raczej bedzie komunikatywne ,ale nie bedzie poprawne.

Bo ty tak mówisz ? Jakie prawa matematyczne tego dowodzą ?
Jaskier napisał/a:
Telewizja jest na tyle bogatą instytucją(bardzo ogolnie rzecz biorac) ,że spokojnie może pozwolić sobie na weryfikacje błędow...

W niej samej widać doskonale że język jest kwestią płynną
Jaskier napisał/a:
Wypadałoby żeby media jakiś poziom poprawności językowej jednak trzymały, przynajmniej jak dla mnie. Chocby ze wzgledu na to że jest to bardzo oficjalne źrodlo, ktore trafia do ludzi w roznym wieku.

A wiesz co to jest nowomowa ? NBo tak to zaczyna wyglądać. Ktoś mówi że tak jest teraz poprawnie no to wszyscy tak mówią
Cytat:
Może i są sztuczne , ale czy zasady nie są po to żeby ich przestrzegać?

By je łamać. Gdyby było tak jak mówisz to teraz mówilibyśmy dokładnie jak za piasta kołodzieja. Na przestrzeni lat język się zmienia i odbywa się to kosztem czegoś co modre głowy nazywają nie poprawnością
_________________
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2008-12-21, 10:39   

Toudisław napisał/a:
Jakie prawa matematyczne tego dowodzą ?

A kto napisał, że prawa matematyczne muszą tego dowodzić? W tym wypadku obowiązuje prawo gramatyczne.

Toudisław napisał/a:
odbywa się to kosztem czegoś co modre głowy nazywają nie poprawnością

Tylko te mądre głowy decydują, które błędy można uznać z czasem za poprawne, a jakie nie. Droga od błędu do normy językowej jest bardzo długa. Forma pośrednia to uzus, czyli taki błąd, który jest nagminnie stosowany i z czasem jest uznawany jako forma obiegowa, używana tradycyjnie w danym regionie. I te uzusy albo wchodzą do normy językowej, albo nie. A kto o tym decyduje? Kręgi normotwórcze. Czyli polska inteligencja (filolodzy). Ktoś, kto się na tym zna. Czym jest narzędzie weryfikujące? Regułami systemu językowego, które również z czasem ewoluują. Reguły te rządzą się podobnymi prawami co reguły matematyczne (nie będę tu teraz wyjaśniał specyfiki gramatyki opisowej, bo to mija się z celem) z tą różnicą, że właśnie gramatyka podlega ewolucji. Mądre głowy pilnują by ta ewolucja nie była rewolucją ;)
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
martva 
grzeczna dziewczynka


Posty: 1929
Wysłany: 2008-12-21, 10:44   

Toudisław napisał/a:
Na przestrzeni lat język się zmienia i odbywa się to kosztem czegoś co modre głowy nazywają nie poprawnością


A mnie niepoprawna polszczyzna boli w oczka. Zwisa mi i powiewa kto tworzy zasady i normy, rozumiem że język ewoluuje i tworzą się nowe słowa, ale ortografy i dziwna składnia po prostu mnie rażą. Nie żebym sama była kryształowa pod tym względem, rzecz jasna. :roll:
_________________
Potem poszłyśmy do robaków, które wiły się i kłębiły w suchej czerwonej glebie. Przewracały błoto i uśmiechały się w swój robaczy sposób, białe, tłuste i bezokie.
-Myślimy, ze słuszne jest i właściwe dla dziewczyny, by umarła. Dziewczyny muszą umierać, jeśli robaki mają jeść, jest w najwyższym stopniu słuszne, aby robaki jadły.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-12-29, 14:57   

Geoffrey napisał/a:

Ł, oryginalna próba prowokacji, ale raczej nieudana.
Nie muszę mieć pod ręką mądrych głów, żeby wiedzieć, kto mówi i pisze poprawnie.
W tym względzie wystarczy mi moja własna opinia,
wykształcona poprzez porównanie sposobu wypowiedzi różnych osób.
I razi mnie, kiedy osoba uważająca się za mądrą, nie potrafi posługiwać się podstawowym narzędziem komunikacji międzyludzkiej.Nie ma rady - zanim zaczniesz jeździć autem - musisz się nauczyć. Tak samo trzeba nauczyć się pisać.
A pogląd o zbędności ortografii - czy nawet wszelkich norm językowych - rozpowszechniają głównie ludzie, którzy z normami są na bakier. (Ł - daruj sobie protesty - powiedzmy, ze jesteś prowokatorem - wyjątkiem ;) )

To nie jest prowokacja, zaręczam. To poprostu przełożenie moich poglądów na grunt językowy. Normy językowe są zbędne, ponieważ to w interesie nadawcy jest to żeby przekaz był zrozumiały dla odbiorcy - a tam gdzie istnieje tego rodzaju przemus niepotrzebna jest norma (to tak jakby parlament uchwalił ustawe o oddychanie, nakazującą Ci dotleniac organizm w regularnych kilkusekundowych odstępach). Stąd będzie on go konstruował w taki sposób w jaki uzna za stosowny, bez oglądania się na żadne reguły, choć często działając w sposób zbliżony do ich nakazów.

Geoffrey napisał/a:
Dostateczną motywacją do używania poprawnego języka jest elementarny szacunek dla słuchacza/czytelnika.

Innego rodzaju szacunku wymaga twoja babcia/urzędnik państwowy/pan Mietek co zbiera butelki. Co więcej za pewną poprawnośc językową która jest okazywaniem szacunku wobec jednej osoby, inna może dac Ci w zęby. Dlatego i tak wszystko sprowadza się zawsze do kwestii indywidualnej - kto i do kogo nadaje przekaz.

Np. do ciebie piszę tak, a nie inaczej z powodu podstawowoego szacunku. Robię błędy, bo nigdy nie nabyłem umiejętności superpoprawnego pisania od ręki, ale są to błędy które najoględniej rzecz biorąc nie utrudniają nam naszej komunikacji. Ale są grupy w ramach których swobodnie łamie te czy inne reguły językowe, dostosowując swój język, czy wynajdując ad hoc nowe słowa czy formy z względu na użyteczność.

Spell napisał/a:
A kto o tym decyduje? Kręgi normotwórcze. Czyli polska inteligencja (filolodzy). Ktoś, kto się na tym zna. Czym jest narzędzie weryfikujące? Regułami systemu językowego, które również z czasem ewoluują. Reguły te rządzą się podobnymi prawami co reguły matematyczne (nie będę tu teraz wyjaśniał specyfiki gramatyki opisowej, bo to mija się z celem) z tą różnicą, że właśnie gramatyka podlega ewolucji. Mądre głowy pilnują by ta ewolucja nie była rewolucją

Spell, a widziałeś kiedykolwiek rewolucje jęyzkową wywoływaną inaczej niż odgórnie? Wszystkie rewolucje językowe zawsze były właśnie inicjatywą "kręgów" a nie zwykłych ludzi. W interesie ludzi jest komunikatywnośc co przekłada się na stopniową wolną zmiane - natomiuast to własnie intelektualiści są skorzy do wszystkich rewolucji. Przykład - rekonstrukcja języka czeskiego, albo reformy językowe w Turcji pod rządami Ataturka, gdzie skasowano połowe słownika za pochodzenie arabskie.

Jaskier napisał/a:
Ktos powie czy napisze ''weszłem'' czy to bedzie dla Ciebie niekomunikatywne?
Raczej bedzie komunikatywne ,ale nie bedzie poprawne.

Każdy kto mnie zna osobiście wie że odruchowo używam formy "weszłem" i mimo ciągłego poprawiania mnie, nic sobie z tego nie robie. ; ) Wolę poprostu ta formę bo jest estetyczniejsza niż wszedłem z twardym d pośrodku.

Spellsinger napisał/a:
Jestem za ortofaszyzmem w języku pisanym. Za przestrzeganiem reguł gramatycznych.

A ja nie. Jestem za używaniem zdrowego rozsądku i pisaniem tak żeby rozmówca zrozumiał.

Spellsinger napisał/a:
Dzięki temu język sprawniej ewoluował, przez co Tobie jest łatwiej "domyślnie" budować zdania.

Nie. Dzięki spisaniu zasad, język albo sztucznie się konserwuje, albo robi w nim rewolucje w imię celów wyższych (np nacjonalizm). To tak propo tego co pisałem wyżej o rewolucjach.

Spellsinger napisał/a:

Ale zgodzisz się, że poprawniej zazwyczaj znaczy komunikatywniej? Gramatycznie napisane posty/opowiadania czyta się łatwiej.

Tak. Ale nie wynika to z tego że to co ustaliłu mądre głowy jest łatwiejsze do czytania tylko odwortnie - mądre głowy zazwyczaj kodyfikują najwygodniejszą formę. Ich działanie jest wtórny wobec żywego tworu jakim jest język.

Spellsinger napisał/a:

Oczywiście, że może. Jak koleś przez trzydzieści lat bada gramatykę opisową/ historyczną to ma pełne prawo znaleźć się w organie, który decyduje o poprawności językowej. To tak, jakbyś inżynierowi od silników, z trzydziestoletnim stażem odmówił wiedzy i prawa do decydowania o tym, jak ma wyglądać silnik by poprawnie działał. Uważam, że powinna istnieć instytucja, która "pilnuje" języka i dba o poprawność formy. Inaczej język potoczny zalałby nas doszczętnie. Nie jestem wrogiem języka potocznego, jestem tylko zwolennikiem jego regulowania.

Nie. Analogie z twórcą silników można łatwo zbić - filolog nie jest twórca języka, tylko jego obserwatorem który ma ku tej obserwacji odpowiednie instrumenty w postaci wykształcenia. Dlatego bliżej mu do politloga który bada politykę a nie ją tworzy.
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2666
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2009-01-03, 19:41   

Byłbym skończonym hipokrytą gdybym powiedział, że nie używam wulgaryzmów, niestety jestem cholerykiem i czasami nie zdążę się ugryźć w język, jednak nie jestem z tego dumny, człowiek nie powinien kalać naszej piękniej polszczyzny tego typu zwrotami, a czasami gdy słucham rozmów młodzieży chodzącej do gimnazjum czy liceum, to chyba jest jeszcze gorzej niż za moich czasów... Chyba, że robi się ze mnie zgred ;)

A co do samego używania przekleństw w miejscach publicznych. Mój dziadek mawia: "z chamem po chamsku, z panem po pańsku" i coś w tym powiedzeniu jest. Dorabiałem kiedyś na budowie. Jak się przysłowiowym mięsem nie rzuciło, to do współpracowników nie docierało ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2009-01-06, 15:47   

Martinus Jachus napisał/a:
Byłbym skończonym hipokrytą gdybym powiedział, że nie używam wulgaryzmów, niestety jestem cholerykiem i czasami nie zdążę się ugryźć w język, jednak nie jestem z tego dumny, człowiek nie powinien kalać naszej piękniej polszczyzny tego typu zwrotami, a czasami gdy słucham rozmów młodzieży chodzącej do gimnazjum czy liceum, to chyba jest jeszcze gorzej niż za moich czasów...
To tylko pod wzgledem rzucania "fuckami" i innymi "merdami". Kto powiedzial, ze w slowie polszczyzna nie ma miejsca na przeklenstwa. IMO sa one niewyodrebnialna czescia jezyka polskiego. Czy mozna powiedziec, szczegolnie teraz, kiedy przeklenstwa i wulgaryzmy sa czescia jezyka literackiego tak samo jak i potocznego, ze jezyk polski to tylko motylki i kwiatuszki, bog, honor i ojczyzna. Przeciez nasz tradycyjny, slowianski "ch.j" jest w takim samym stopniu polszczyzna jak i "bogurodzica". A tradycje moze miec starsza nawet.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19030
Wysłany: 2009-01-07, 08:57   

Kilku studentów polonistyki z Łodzi chce wystapić z "manifestem" dotyczącym reformy gramatycznej. Chcą ujednolicić pisownię niektórych słów, na przykład tych pisanych przez "u" oraz tych pisanych przez "ó". Proponują, aby ujednolicić to poprzez zastąpienie tych dwóch liter jedną "u" z ukośnym znaczkiem nad nią, przechylonym w prawo.

W sumie, chyba mają rację - bo co za różnica, czy napiszę "góra", czy "gura"? Trudno się tylko do tego przyzwyczaić. A w wymowie nie ma żadnej różnicy. Podobnie jak z "h" i "ch". Gorzej, gdyby wyeliminować "ż", "ź" z pisowni, jak i wymowy - tu musi do tego dojść chyba w drodze ewolucji języka.

Pomysł pewnie nie zostanie potraktowany poważnie. Choć dla mnie brzmi atrakcyjnie - jak zwykle, przydałaby się fachowa opinia. Ale przecież taki pomysł lansują przyszli specjaliści do języka - zatem chyba happeningiem tylko nie jest.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Arlzermo 
Dorsz Marienburski


Posty: 402
Skąd: Chrzanów/Wrocław
Wysłany: 2009-01-07, 09:07   

A mi się wydaje, że nic z tego nie wyjdzie - 70 lat temu też były tego typu akcje. Ba!, nawet plakaty po miastach porozwieszano, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Pomimo niewygody w pisaniu, sądzę, że więcej ma tu do powiedzenia siła przyzwyczajenia wielu ludzi. Choć nie powiem - ciekawe by to było...
_________________
"Wycinamy pędy i drzewa rąbiemy,
Depczemy korzenie, nasiona palimy,
Nadchodzi ulewa i gleba odpływa,
Pozostaje kamień oraz ciężka glina.
W zielonych łańcuchach nasze ciała gniją.
Ciała wciąż ruchome, chociaż już nie żyją."
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-02-06, 01:56   

Ł napisał/a:
Spell, a widziałeś kiedykolwiek rewolucje jęyzkową wywoływaną inaczej niż odgórnie? Wszystkie rewolucje językowe zawsze były właśnie inicjatywą "kręgów" a nie zwykłych ludzi. W interesie ludzi jest komunikatywnośc co przekłada się na stopniową wolną zmiane - natomiuast to własnie intelektualiści są skorzy do wszystkich rewolucji. Przykład - rekonstrukcja języka czeskiego, albo reformy językowe w Turcji pod rządami Ataturka, gdzie skasowano połowe słownika za pochodzenie arabskie.

Zgoda, wszystko pięknie. Ale nie uważasz, że nauka języka w szkole powinna odbywać się przy pomocy jakiegoś szablonu? Nauka bez takiego szablonu byłaby wolnoamerykanką, bo gdyby nie było organu regulującego... jak wyglądałyby podręczniki?
Z obecnymi możliwościami technologicznymi (internet, telefonia komórkowa, dzisiejsze możliwości przekazu - media) język stopiłby się w jakieś multijęzykowe gówno, pewnie w pełni komunikacyjne (bo w interesie ludzi jest dogadać się ze sobą) ale jednak gówno bez ładu i składu. W tym tempie z jakim obserwuję zjawisko wtórnego analfabetyzmu byłaby to rewolucja, a nie ewolucja i to jak najbardziej oddolna. Bo dzisiaj byle dureń może pisać. Mamy czasy wtórnej, pisanej oralności, mówimy poprzez pisanie (posty, komunikatory).
Ł napisał/a:
A ja nie. Jestem za używaniem zdrowego rozsądku i pisaniem tak żeby rozmówca zrozumiał.

U mnie dochodzi czynnik zdrowotny. Zwyczajnie krew mnie zalewa.

Ł napisał/a:
Nie. Dzięki spisaniu zasad, język albo sztucznie się konserwuje, albo robi w nim rewolucje w imię celów wyższych (np nacjonalizm). To tak propo tego co pisałem wyżej o rewolucjach.

Ja dalej uważam, że takie 'sztuczne konserwowanie' pozwala nam w miarę bezboleśnie ewoluować językowo. Bo mamy matrycę, do której można się odnieść. Dzięki temu możemy na przykład docenić piękno 'literackiego' języka.
Ł napisał/a:
mądre głowy zazwyczaj kodyfikują najwygodniejszą formę. Ich działanie jest wtórny wobec żywego tworu jakim jest język.
W pełni zgoda, tylko jednocześnie te mądre głowy odsiewają ziarno od plew.

Ł napisał/a:
Analogie z twórcą silników można łatwo zbić - filolog nie jest twórca języka, tylko jego obserwatorem który ma ku tej obserwacji odpowiednie instrumenty w postaci wykształcenia. Dlatego bliżej mu do politloga który bada politykę a nie ją tworzy.

Mi bardziej chodziło o to, że jak silnikowiec spojrzy na schemat to już wie gdzie co i jak gra. Chodziło mi o abstrakcyjną kompetencję. I pod względem kompetencji właśnie filolog bardziej nadaje się do takiego organu niż dajmy na to cukiernik.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
  
 
 
elfka 


Posty: 48
Skąd: z elfiej krainy
Wysłany: 2009-02-08, 22:52   

Spellsinger napisał/a:
Ja dalej uważam, że takie 'sztuczne konserwowanie' pozwala nam w miarę bezboleśnie ewoluować językowo. Bo mamy matrycę, do której można się odnieść. Dzięki temu możemy na przykład docenić piękno 'literackiego' języka.


Nie jestem lingwistą, lecz skłonię się całą moją osobą ku powyższym stwierdzeniom. Język nie powstaje od tak, lecz kształtuje się w trakcie długotrwałego procesu obrastając w coraz to nowsze i bardziej skomplikowane zasady warunkujące jego poprawne użycie. Wiadomo, byłoby o wiele łatwiej bez konieczności rozróżniania pisowni ,,u"/,,ó", ,,h",/,,ch" itp. lecz na tym właśnie polega specyfika języka. Uważam, iż ujednolicanie jest pójściem na łatwiznę, które raczej nie ma szans na urzeczywistnienie. Skoro jednolicie, to czemu nie pójść dalej i np. nie poskracać wyrazów, bo za długie?
Martinus Jachus napisał/a:
Byłbym skończonym hipokrytą gdybym powiedział, że nie używam wulgaryzmów, niestety jestem cholerykiem i czasami nie zdążę się ugryźć w język, jednak nie jestem z tego dumny, człowiek nie powinien kalać naszej piękniej polszczyzny tego typu zwrotami, a czasami gdy słucham rozmów młodzieży chodzącej do gimnazjum czy liceum, to chyba jest jeszcze gorzej niż za moich czasów... Chyba, że robi się ze mnie zgred

Raczej większość z nas byłaby hipokrytami twierdząc, iż nie zdarzy się nam używać wulgaryzmów i nie potrzeba być wcale cholerykiem, by od czasu do czasu coś się tam ,,nie powiedziało" (nawet niechcący). A słownictwo młodzieży de facto zniżyło loty i to drastycznie. Mogę to śmiało stwierdzić, gdyż moja praca zawodowa wiąże się z przebywaniem wśród młodych ludzi i czasem zastanawiam się, jak by to było cudnie, gdyby swoją kreatywność w rzucaniu inwektywami skierowali ku innym rzeczom. :-(
Ł napisał/a:
Każdy kto mnie zna osobiście wie że odruchowo używam formy "weszłem" i mimo ciągłego poprawiania mnie, nic sobie z tego nie robie. ; ) Wolę poprostu ta formę bo jest estetyczniejsza niż wszedłem z twardym d pośrodku.

A mówże sobie jak Ci się żywnie podoba, nikt się nie będzie czepiał. Znam również wielu, którzy w ten sposób używają tego czasownika i nie przypominam sobie, bym kogokolwiek poprawiała. :-) Lecz jak ktoś pisze takie dyrdymały, że nie istnieje coś takiego jak poprawna polszczyzna, to niech się lepiej ugryzie najpierw z język...
 
 
Zireael 


Posty: 516
Skąd: Maribor
Wysłany: 2009-02-10, 21:22   

elfka napisał/a:
Skoro jednolicie, to czemu nie pójść dalej i np. nie poskracać wyrazów, bo za długie?


W hiszpańskim powyższa tendencja występuje od dość dawna. Długie wyrazy są skracane, tak jak na przykład:
pradera(łąka) => prado
fotografía(chyba wiadomo ;) )=> foto
bolígrafo(pióro, długopis) => boli
bicicleta(rower) => bici

Obecnie skrócone formy są w użyciu głównie w języku potocznym, jednak kto wie, w jakim kierunku pójdą zmiany. Nie uważam, żeby to wychodziło na dobre językowi, tak samo, jak wszelkie manipulacje mające na celu zunifikowanie ortografii(nawiasem mówiąc, Hiszpanie mają ją równie pokręconą- o ile nie bardziej- jak Polacy). Jakoś nie wyobrażam sobie, że miałabym pisać krul albo kóra, zależnie od tego, która forma by się ostała.
Nie jestem przeciwniczką zmian jako takich, zdarzają się(choć rzadko) sensowne. Na plus odnotowałam ujednolicenie pisowni 'nie' z imiesłowami.
  
 
 
elfka 


Posty: 48
Skąd: z elfiej krainy
Wysłany: 2009-02-10, 22:41   

Zireael napisał/a:
Obecnie skrócone formy są w użyciu głównie w języku potocznym, jednak kto wie, w jakim kierunku pójdą zmiany.

Takie skrócone formy znajdą się chyba w każdym języku, jeśli dobrze poszperać np. w raczej nielubianym języku niemieckim ,,Kugelschreiber" (czy jakoś tak ;) ) zamienia się w ,,Kuli", co oznacza długopis. W języku polskim tez przecież znajdą się przykłady. No chyba, że Hiszpanie działają z premedytacją i skracanie słów obejmuje sporą grupę wyrazów. Nie znam niestety tego języka, choć ciągle marzy mi się jego nauka. Ech, kiedyś na pewno...
Zireael napisał/a:
Jakoś nie wyobrażam sobie, że miałabym pisać krul albo kóra, zależnie od tego, która forma by się ostała.

,,Popiuł i kuż", ,,Harakternik", ,,Żeka Gżehu i stado hyżych pszczuł" - dysortografia wykreowana przez leniwe umysły, którym ujednolicenia mają zaoszczędzić czas poświęcony na naukę poprawnej pisowni. To by było dopiero...
 
 
Vetuf 

Posty: 21
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-02-11, 23:19   

z jednej strony - języki głównie służą do komunikacji. w zasadzie światowe tendencje są oczywiste - powstaje język globalny, oparty głównie na angielskim, którym pewnie wkrótce będzie się już posługiwać 97% ludności świata, a już dziś jest prostym językiem biznesowym stosowanym w kontaktach ludzi z różnych stron świata. podejrzewam, że różne inne języki, prędzej czy później, staną się jedynie zajęciem dla hobbystów lub - w najlepszym przypadku - bardzo lokalnym folklorem.
czy jest o co walczyć? raczej nie, istnieją pewne globalne procesy, których nie zawróci się byle czym. musiałyby pojawić się tu jakieś względy praktyczne, tzn. sami ludzie zadecydują, że wolą komunikować się bardziej lokalnie. nie wydaje mi się to prawdopodobne.
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2009-02-12, 00:40   

Vetuf napisał/a:
z jednej strony - języki głównie służą do komunikacji. w zasadzie światowe tendencje są oczywiste - powstaje język globalny, oparty głównie na angielskim, którym pewnie wkrótce będzie się już posługiwać 97% ludności świata, a już dziś jest prostym językiem biznesowym stosowanym w kontaktach ludzi z różnych stron świata. podejrzewam, że różne inne języki, prędzej czy później, staną się jedynie zajęciem dla hobbystów lub - w najlepszym przypadku - bardzo lokalnym folklorem.
czy jest o co walczyć? raczej nie, istnieją pewne globalne procesy, których nie zawróci się byle czym. musiałyby pojawić się tu jakieś względy praktyczne, tzn. sami ludzie zadecydują, że wolą komunikować się bardziej lokalnie. nie wydaje mi się to prawdopodobne.


Jasne, tylko że takie modyfikacje nie zmieniają niczego w świetle kultury i poprawności języka.

W języku angielskim podobnie jak w innych obowiązują zasady i kultura.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Vetuf 

Posty: 21
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2009-02-12, 17:36   

dlatego też specjalnie użyłem sformułowania "język globalny", zamiast "angielski". co do zasad i kultury - owszem, ale spróbuj jednak spojrzeć na zagadnienie z dalszej perspektywy - jak to będzie wyglądało za kilkadziesiąt lat? biorąc pod uwagę wszystkie procesy gospodarcze, społeczne i inne sama poprawność językowa zejdzie na dalszy plan, aby ustąpić komunikatywności tego globalnego języka.

jak chodzi o teraźniejszość - tak, wolę jak ktoś ładnie pisze. może z czystego snobizmu... ale najbardziej, szczerze mówiąc, denerwują mnie drobne regionalne niuanse, takie jak np. nazywanie gdańskiego Głównego Miasta "starówką". tutaj akurat jest jeszcze trochę szersza sprawa, konkretnie chodzi o całą gdańską tożsamość - "starówka" wszak to słowo warszawskie.
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2009-02-12, 19:51   

Vetuf napisał/a:
jak to będzie wyglądało za kilkadziesiąt lat?


Nie jestem w stanie tego określić, moge wyłącznie przypuszczać.

Vetuf napisał/a:
sama poprawność językowa zejdzie na dalszy plan, aby ustąpić komunikatywności tego globalnego języka.


Na jakiej podstawie stawiasz takie opinie?
Procesy gospodarcze, spoleczne podane przez Ciebie to nieco względne i szerokie pojęcia.

Moim zdaniem łatwość komunikacji wcale nie musi wykluczać kultury i poprawności w posługiwaniu się językiem, niezależnie od tego czy będzie to język globalny ,czy regionalny.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Astarte 


Posty: 61
Wysłany: 2009-02-12, 23:37   

Jaskier napisał/a:
Przekleństwa to rzecz ludzka, ale czy aby na pewno?
Wcale nie rzadko możemy spotkać się z ludzmi ktorzy przeklenstw używają jako tzw. przerywników, co osobiście moim zdaniem nie jest w żadnym stopniu pozytywnym świadectwem kultury osobistej.


Klnąć mi się nawet chce jak ochlapię sobie stopy pastą do zębów :mrgreen: Może i przekleństwa jako przerywniki nie są specjalne lotne, ale bez przeklinania się nie da - naturalne to jak inne potrzeby ludzkości. Uważam że jak od czasu do czasu rzuci się jakimś słówkiem, to świat się od tego nie zawali. Choć moja mama mnie od razu tak: //mlotek
Toudisław napisał/a:
Troszeczkę przesadziłeś. Kązdy język rządzi się pewnymi zasadami i własnie dlatego nazywamy go językiem. To nie jest tak, że nie ma żadnych zasada. Jednak oczywiście język jest kwestią płynną i bardzo wrażliwą na zmiany otoczenia

Język bez poprawności to dla mnie bełkot. Reguły i zasady, choć niemiłe dla umysłu być muszą. Dzięki nim wiadomo, że mówimy czymś czego nie da się ponaciągać we wszystkie strony według własnego widzimisię. A że powstają ,,esperanta" przeróżnych maści - to dobrze, bo język bez modyfikacji byłby językiem martwym.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2009-02-13, 09:35   

Vetuf napisał/a:
sama poprawność językowa zejdzie na dalszy plan, aby ustąpić komunikatywności tego globalnego języka.
W wypadku rezygnacji z umownej nawet poprawnosci tracimy mozliwosc wyrazenia slowami naszych mysli w sposob zrozumialy dla innych (nie tych najblizszych, ale osob nowopoznanych napewno), co powoduje, ze slowo komunikatywnosc traci sens bytu, czyz nie?? Dla przykladu prosze zerknac na kilka co ciekawszych wpisow Toudisława na szałcie, to dobrze obrazuje w czym rzecz :mrgreen:
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2009-02-13, 11:33   

Cytat:
W wypadku rezygnacji z umownej nawet poprawnosci tracimy mozliwosc wyrazenia slowami naszych mysli w sposob zrozumialy dla innych (nie tych najblizszych, ale osob nowopoznanych napewno), co powoduje, ze slowo komunikatywnosc traci sens bytu,

W zasadzie to zależy od stopnia umowności i standaryzacji języka. Pismo Toudiego od biedy idzie zrozumieć. Ale jeżeli jego sposób pisania byłby 'normą' to nie byłoby z tym większego problemu, bo wszyscy by tak pisali. Tylko ta norma musiałaby być skodyfikowana. I o to w zasadzie toczy się dyskusja. Czy kodyfikacja i wynikająca z niej regulacja jest konieczna? Ja uważam, że tak.

Co do ujednolicania.

Ujednolicanie pisowni na gwałt to durnota, gramatyka historyczna pokazuje nam, że to ujednolicanie odbywa się stopniowo bez większych gwałtów, ewoluuje. Na przykład, od jakiegoś czasu obserwuje się zanikanie samogłosek nosowych. Najpierw w mowie, a na pismo jeszcze przyjdzie czas ;) A kiedyś w naszym pięknym języku były aż cztery samogłoski nosowe. Dwie długie i dwie krótkie, każdą inaczej się wymawiało. Z czasem ujednolicono ich użycie. Słowa klucze to 'z czasem'.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-05-12, 19:45   

Mam pytanie do uczonych polonistów:
czy w języku polskim słowa Żyd i obrzydliwy czy obrzydzenie mają wspólną etymologię??
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4372
Wysłany: 2011-05-12, 21:28   

Nie :P

http://www.etymologia.org...ogiczny/brzydki
http://www.etymologia.org...giczny/%C5%BCyd
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5804
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2011-05-19, 09:20   

http://www.tvn24.pl/0,170...,wiadomosc.html
Cytat:
- Kiedy zobaczyliśmy tam osoby dobrze zbudowane, bez włosów uznaliśmy, że to jest to miejsce i musimy tego człowieka odbić - opowiada podinspektor Tadeusz Wieczorek z CBŚ.

No proszę, jednak kultura języka nie zanika... :-P
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-03-08, 19:33   

Mieliśmy dzisiaj na uczelni wizytę pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania, panią Agnieszkę Kozłowską - Rajewicz. Pierwszą kwestią w której ją trollowaliśmy, była kwestia językowa - minister, ministra. Pani pełnomocniczka przyznała, że chociaż to jest sprawa błaha, lepiej się czuje, kiedy ma końcówkę żeńską. No to padło pytanie, jak powinna nazywać się kobieta pracująca w drukarni. Bo skoro mamy mężczyznę - drukarza, to kobieta będzie drukarką :> Oczywiście cała sala skwitowała to śmiechem, pani pełnomocniczka odparła tylko, że jak się upowszechni, to nie będzie to nikogo śmieszyło :mrgreen:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7605
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2012-03-08, 19:40   

Zenski cukiernik albo wiertacz tez sie upowszechni? //mysli
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19030
Wysłany: 2012-03-08, 19:41   

A męska dziwka? Jak "ją" upłciowić? Dziwek? Prostytutek? Żigolak - kiedyś się tak mówiło.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6270
Skąd: Piła
Wysłany: 2012-03-08, 19:43   

Miałem ten przykład zapisany, ale z uwagi na rektora nieopodal bałem się zapytać. Również nie zapytałem (w kontekście "Kobiety chcą władzy, stanowisk kierowniczych), dlaczego nie wpływają na pewną organizacje w Polsce, gdzie kobiet na stanowiskach kierowniczych jest 0%... :oops:
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 13