Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
David Mitchell
Autor Wiadomość
ASX76 
twój ulubiony


Posty: 11543
Skąd: -inąd
Wysłany: 2013-07-15, 20:25   

Jachu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Poprzednie tłumaczenia są OK. :-)
W sumie Literackie ma renomę i z tego co wieść gminna niesie mają bardzo dobre tłumaczenia. Chyba, że akurat w tym wypadku się nie popisali.



Toż napisałem wyraźnie, że tłumaczenia są OK... Problemy ze wzrokiem? :-P
 
 
AM

Posty: 1198
Wysłany: 2013-07-16, 19:26   

Jachu napisał/a:
Tłumaczenie "Jonathana Strange'a i Pana Norrella" MAG wykorzystał po Literackim właśnie. Ciekawe co jest tańsze? ;)


Tańsze jest kupienie starego tłumaczenia. W przypadku Jonathana zajęło to ponad rok. Szkoda czasu.
 
 
Misiel


Posty: 390
Wysłany: 2013-08-10, 16:21   

Pewnie jako jeden z ostatnich ZBowcow przeczytalem w koncu "Atlas chmur" i odczucia mam podobne do wiekszosci. Wspanialy jezyk i, czego sie nie spodziewalem, humor. Mam na mysli szczegolnie opowiesc Cavendisha - tak nienachlanie i szczerze dowcipna literature chcialbym czytac czesciej, zazwyczaj jednak wiekszosc autorow trudniacych sie tego typu powiesciopisarstwem niepotrzebnie sili sie na to, aby koniecznie kazdy akapit, kazdy dialog byl zabawny, co skutkuje niesamowita sztucznoscia i zalewem sucharow. Z drugiej strony jakby strescic postronnej osobie "o czym w ogole jest Atlas chmur" to pewnie wiekszosc rozmowcow myslalaby, ze to nowa powiesc Coelho. Czyli jak slusznie stwierdzil Fidel - banal. Ale banal pierwszej klasy.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2014-02-25, 00:48   

Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta Jak ja lubię taki obyczaj, wypełniony dobrymi dialogami i nieśpiesznym, rzetelnym, mięsiwem; bez tanich chwytów, i zamulania mieliznami. Gdzie z jednej strony wydaje się, że niewiele się dzieje, a z drugiej człowiek duma i rozmyśla nad rzeczywistością, gdzie brak rzeczy jednoznacznych a rzadko który medal ma jedynie dwie strony. Świetne. I tylko, czemu to jest na fantaście??

Wyraźnie smaczniejsze od Atlasu chmur.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4234
Wysłany: 2014-02-25, 19:27   

Fidel-F2 napisał/a:
Wyraźnie smaczniejsze od Atlasu chmur.


Nie dalej niż wczoraj trzymałam w ręku i zastanawiałam się nad zakupem. Skoro lepsze od "Atlasu", to źle zrobiłam, że pożałowałam grosza. Ale nic to, przy najbliższej okazji naprawię błąd.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-02-25, 22:33   

Mnie się "Atlas..." chyba bardziej podobał, ale też bardzo doceniam "Tysiąc jesieni...", z mniej więcej tych samych powodów, które wymienił Fidel.

Gdyby się uprzeć i potraktować dosłownie wypowiedź jednego z bohaterów, zapominając na chwilę, że najprawdopodobniej jest szalony, "Tysiąc jesieni..." ma element fantastyczny //spell
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
Shadowmage 


Posty: 3119
Skąd: Wawa
Wysłany: 2014-02-25, 22:41   

Szalony, nieszalony, jak dla mnie jest w tym element fantastyczny :) A powieść zacna, chyba też mi się bardziej podobała od "ACh" (ale nie wszystkich jego opowieści składowych).
_________________

Ględzenie Shadowa - mój blog
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2014-02-25, 23:13   

To taka sama fantastyka jak Lalka Prusa. Tam też był element fantastyczny, podobnie istotny.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3119
Skąd: Wawa
Wysłany: 2014-02-26, 00:14   

Ostatnio padł pomysł, żeby "Lalkę" na Stolyku Lyterckim omawiać, więc coś jest na rzeczy :P
_________________

Ględzenie Shadowa - mój blog
 
 
Cintryjka 

Posty: 1112
Wysłany: 2014-02-26, 13:39   

Atlas w sumie wypada nieco lepiej, ale Tysiąc jesieni też jest bardzo dobre. Choć porównywanie tych powieści w zasadzie mija się z celem, bo są zupełnie różne.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17265
Wysłany: 2015-01-11, 20:06   

"Widmopis" mnie pozostawił nieco zamyślonego :mrgreen: Pewnie będę musiał przeczytać ponownie za jakiś bliżej nieokreślony czas. Wcześniej nie czytałem recenzji, omijając je szerokim łukiem. Aby złapać pierwszą i własną pierwszą myśl o tej powieści. Zaczęła mi się ona podobać dopiero od rozdziału "Wyspa Clear". A potem było jeszcze lepiej i nastąpił koniec. Pierwsza myśl o tej powieści była taka, że jest to powieść o przypadku. I o znaczeniu przypadku. Nasunęły mi ją fragmenty z rozdziału "Wyspa Clear". Co by było gdyby Mo Mundeldary nie zetknęła się ze śmiercią bohatera, który zmarł kilka rozdziałów wcześniej. Czy miałoby to wpływ na jej decyzję. A w konsekwencji czy doprowadziłoby do tego, co się wydarzyło/nie wydarzyło w rozdziale "Nocny Pociąg". Ale ta śmierć - jaki byłby jej związek z losami dziewczyny, z którą przespał się bohater "Londynu". Czy też raczej właśnie z nim. I czy jest tu związek. I czy musi być. Bo kiedy to piszę, to wydaje mi się, że jednak błądzę po manowcach. Bo jak to wszystko się ma do rozdziału pierwszego, drugiego i trzeciego?

Zatem zadanie: przeczytać ponownie "Widmopis" i znaleźć odpowiedź. Albo jej nie znaleźć, bo może to nie jest ta "nitka", którą myślałem, że znalazłem. Przypadek jako punkt wyjścia od razu domaga się zdefiniowania, umieszczenia go jako elementu ciągu - przyczynowo skutkowego. Coś jak trzepotanie skrzydeł motyla, ktore wywołuje tsunami po drugiej stronie globu. Pasowałby mi do tego "ciąg" geograficzny. Ale wówczas musiałbym przyjąć, że rozdział "Okinawa" był początkiem, co od razu wprowadza pewien problem związany ze znaczeniem rozdziału "Metro". I był początkiem czego?

Albo jeszcze inaczej. Przypadek nie jako zdarzenie losowe, ale zdarzenie metafizyczne (przeznaczenie i tym podobny crap, w który naprawdę nie chcę wchodzić, bo to ruchome piaski bełkotu).

Albo jeszcze inaczej. W ogóle błądzę a ten przypadek to kwestia zasugerowania się dwoma rozdziałami. A chodzi, na przykład, o realność rzeczywistości i pytanie o jej naturę. Ale przypadek podoba mi się bardziej. Jednak sam wymyśliłbym dla takiego klucza-punktu wyjścia argumenty przeciwne.

Pomyślę może jeszcze. A potem zderzę się z innymi interpretacjami.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Kvothe 
bard


Posty: 321
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-13, 13:09   

Czytałem "Atlas..." i "Tysiąc jesieni...", jutro lub pojutrze planuję zabrać się za "Widmopis".

Post Romulusa dodatkowo mnie zachęca (głównie objętością), choć nie przeczytam go dokładnie, z obawy przed ewentualnymi spoilerami i przedwczesnymi (dla mnie) interpretacjami.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-09, 21:16   

Kilka słów o Czasomierzach

http://szortal.com/node/9697
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4369
Wysłany: 2016-04-12, 22:08   

Skończyłam Czasomierze. IMHO słabsza od Atlasu chmur, co wcale nie znaczy, że słaba. Odniosłam wrażenie, że wątek fantastyczny został tylko po to wprowadzony, by autor mógł uzasadnić pojawienie się w powieści bohaterów innych jego książek i żeby ograć wątek spiskowy. A potem warstwa fantastyczna rozpływa się, zanika. Wszystko konstrukcyjnie trzyma się kupy, owszem, ale jakoś tak... czy ja wiem... za dosłownie może. Muszę to jeszcze przemyśleć, może gdyby wątek fantastyczny potraktować symbolicznie, jako metaforę albo inną alegorię... no nic, pokombinuję. Ale pierwsze cztery księgi są absolutnie rewelacyjne, Mitchell kapitalnie potrafi nakreślić postaci, one żyją naprawdę, momentami prawie wyłażą z kart, nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Świetnie potrafi opowiadać.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-12, 22:31   

Potrzebował życia dłuższego niż ludzkie. Dla porównania, dla ukazania sensów, wartości. Obie strony konfliktu przedstawiają odmienne podejście do pewnych wartości, czytelnik ma to rozważyć.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5380
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2016-04-13, 09:47   

Wartości? Że niby wegetarianizm i chęć zniszczenia wroga jest jakąś wyższą wartością? Czym dalej od tej książki tym wydaje się po prostu głupsza.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-13, 09:55   

Ubawiłeś
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17265
Wysłany: 2016-04-13, 11:11   

MadMill napisał/a:
Wartości? Że niby wegetarianizm i chęć zniszczenia wroga jest jakąś wyższą wartością? Czym dalej od tej książki tym wydaje się po prostu głupsza.

Trzymam się z daleka od recenzji. Czekam z zakończeniem lektury. Jak na razie, to cieszę się nią. "Czasomierze" wydają mi się najłatwiejszą z dotychczasowych powieści Mitchella. I chyba pierwszą, od której cięzko się oderwać. Są w niej znakomite akapity, aż się wyrywałem czasami, aby wrzucić jakiś świetny, celny cytat na forum lub Fejsbuka. Ale wciąż (po ok. 400 stronach) nie widzę w tej powieści wiele więcej poza tym, co bezpośrednio wynika z fabuły.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
MadMill 
Bucek


Posty: 5380
Skąd: hcubyw ikleiw
Wysłany: 2016-04-13, 12:12   

I tak będzie prawie do końca, a końcówka jest tak słaba, że aż przykro.
_________________

"Życie... nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da."
Marvin
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-13, 12:18   

Spokojnie, bez specjalnego wysiłku, można odnaleźć trzy odrębne warstwy przekazu. Być może więcej, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę powiązania z innymi powieściami autora.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17265
Wysłany: 2016-04-14, 14:48   

Skończyłem.
Zgodzę się, że to opowieść o przemijaniu - i świata i życia. Plus połączenie z "Atlasem chmur" i "Tysiącem jesieni..." - ale nie trzeba znać tych powieści. To dodatkowy smaczek.

Powieść w lekturze była znakomita. Wciągająca i intrygująca. Może pod tym względem jest to najlepsza powieść Mitchella, z dotychczas wydanych w Polsce.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
bio 

Posty: 864
Wysłany: 2016-04-14, 22:44   

Z Mitchellem pewnie mam tak, jak z Pratchettem. Przeczytałem jedną powieść. Nie spodobała mi się. Praczetolodzy podsuwali miłe sugestie. Bez skutku. Czy jest coś, co waszym zdaniem powinno skłonić mnie do spróbowania Mitchella jeszcze raz? Co takiego w jego pisaniu jest, że tylu go czytać chce?
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-15, 06:38   

Nie
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17265
Wysłany: 2016-04-15, 11:00   

Bio, chyba nie ma sensu. :)

Wracając do "Czasomierzy" - podobała mi się kwestia upadku ekonomicznego i ekologicznego (albo ogólnie: cywilizacyjnego). Mitchell po raz kolejny w tej powieści walnął celnymi obserwacjami i wnioskami. Rozmowa Holly z panem z milicji na temat tego, jak teraz świat wygląda i jak wyglądał była mocna i przerażająco prosta oraz dosadna we wnioskach i konsekwencjach. Jeden z lepszych fragmentów tej powieści.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2016-04-15, 11:07   

Prawda, końcówka jest świetna.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Trojan 


Posty: 2538
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2016-04-15, 12:22   

Bio:

Prachetta też nie czytuje (przeczytałem 3 - ale zupełnie mi nie podchodzi), ale Mitchell to zupełnie inna para kaloszy - spróbuj Jakuba DaZeta.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17265
Wysłany: 2017-04-02, 20:47   

Przeczytałem "Slade House". Za jednym posiedzeniem. Nie planowałem, ale kiedy zacząłem czytać, to jakoś żal było przerywać lekturę. Tajemnica Slade House była bardzo interesująca, choć - w finale - wcale nie okazała się najważniejsza. Bo powieść ta, co nie jest istotnym spoilerem, łączy się fabularnie z "Czasomierzami". Nie pierwsza to powieść tego autora tego typu. Choć ta chyba najmocniejsza pod tym względem. Chętnie odświeżyłbym sobie teraz "Czasomierze", aby sprawdzić, jak istotne jest to połączenie. Może chociaż przekartkuję. Szkoda, że fabuła nie jest bardziej rozbudowana. Ale przez to jest bardziej intensywna i tak dobrze się ją czyta. I może także dlatego tak pochłania.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6131
Skąd: Piła
Wysłany: 2017-04-02, 21:59   

Widmopis w końcu przeczytany. Mam problem z Mitchellem - nie potrafię go umiejscowić czy pisze bardzo ważne książki z przesłaniem, czy po prostu są to ładne, uniwersalne historie, które od banału oddziela kunszt autora.
Miejscami potrafi porwać narracją, doskonale oddając świat widziany oczami bohaterów, czasami przeraża właśnie ten świat, czasami to postrzeganie bohatera jest straszne (szczególnie to siedzenie w głowie fanatyka - brrr).
O czym jest ta książka? Jak dla mnie o wierze w dane wartości (bądź uczucia), podążaniu za nimi i co to może przynieść. O poszukiwaniu własnego miejsca. I o przypadkach. Które wcale przypadkami być nie muszą.
Ale mam problem z ułożeniem tego w całość. Czy to się w ogóle łączy, czy to moje wrażenie, że powinno się łączyć? I o co chodzi z ostatnim rozdziałem - jak Metro do tego wszystkiego pasuje?
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6929
Wysłany: 2017-04-02, 22:44   

Właśnie zacząłem, jak skończę to Ci powiem. :p
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Rashmika 


Posty: 322
Wysłany: 2017-04-03, 15:56   

Też już mam Slade House za sobą. Cóż, słabiej jest niż poprzednio, ale głównie poprzez to, że Mitchell postanowił dalej penetrować temat Horologów, nie wnosząc nic nowego. Fabularnie poprawne, bez epickiego rozmachu, bohaterowie są właściwie tylko zarysowani i pojawiają się na zbyt krótko, by się z nimi jakoś czytelniczo związać - a ogólne wrażenie końcowe, że trochę to było "puszczone" i bardziej opowiadanie niż powieść. Ale fajnie, jak zawsze, Mitchella się czyta.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 12