Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Final Fantasy

Która część sagi jest waszą ulubioną?
Final Fantasy I
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy II
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy III
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy IV
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy V
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy VI
7%
 7%  [ 1 ]
Final Fantasy VII
30%
 30%  [ 4 ]
Final Fantasy VIII
15%
 15%  [ 2 ]
Final Fantasy IX
15%
 15%  [ 2 ]
Final Fantasy X
7%
 7%  [ 1 ]
Final Fantasy X2
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy XI (multi)
0%
 0%  [ 0 ]
Final Fantasy XII
0%
 0%  [ 0 ]
Inne (w tym Tactics)
23%
 23%  [ 3 ]
Głosowań: 8
Wszystkich Głosów: 13

Autor Wiadomość
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-08, 23:21   Final Fantasy

Wiem, że są na forum miłośnicy tej świetnej sagi rpg. Ujawnijcie się!
Co sądzicie o tej serii gier? Kiedy zaczęła się Wasza przygoda z Finalami? Od której części zaczynaliście? A może przeszliście wszystkie (singlowe)? :-P
No i czy mówią wam coś takie określenia jak Limit Break, GF, Materia? :-P


Dla laików;) -> Final Fantasy to japońska seria gier video, na którą składają się luźno powiązane ze sobą gry, filmy oraz mangi. Producentem gry jest firma Square, która z powodu kłopotów finansowych połączyła się z koncernem Enix i obecnie znana pod nazwą Square-Enix. W oficjalnym ogłoszeniu prasowym firmy z 1 kwietnia 2004 roku można przeczytać, że wszystkie gry z serii Final Fantasy sprzedały się w ilości 40 milionów egzemplarzy na całym świecie. Nazwa gry Final Fantasy (Ostatnia Fantazja) jest taka a nie inna, ponieważ w tamtych czasach, kiedy powstawała część oznaczana numerem I, firma Square miała zbankrutować, a FF miała być ich ostatnią "Fantastyczną" grą. Jednak firma przetrwała.


P.S. Fanom Finala polecam zespół The Black Mages załóżony przez... Nobuo Uematsu :-) Grają kawałki z wszystkich części Finali w rockowo-metalowej aranżacji. Dotychczas nagrali trzy płyty. Są dostępne choćby przez emula. Na You Tube macie też kilka utworów z koncertów tej grupy.
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-04-08, 23:56   

V - przyciągnął mnie oldscholoowym klimatem i systemem jobsów i miła, prosta fabuła. Niestety nie skończyłem, gdzieś się save stracił.
VI - b. dziwna część, kilka razy podchodziłem i jakoś formuła braku gł. bohatera do mnie nie trafiła. Choć słyszałem, że dużo osób uznaje tą część za najlepszą z serii.
VII - wiem, że jest znakomita, ale jakoś nigdy do mnie tak bardzo nie trafiła. Może trochę zbyt schizowa jak na mój ówczesny wiek... Może brakowało mi wyrazistszych bohaterów. Ale tak czy siak doceniam kunszt.
VIII - podobała mi się bardziej, choć raczej pierwsze dwie płyty - w każdym razie nim Squall zaczął kręcić z Rinoą(największy epic fail love story jak dla mnie...). Nie znoszę tego bohatera i jego "rozwoju osobowości", wkurzał mnie niemiłosiernie. Ale poza tym była świetna karcianka, na której spędziłem chyba z 30h gry. No i filmiki(inwazja na Dollet!), GFy(zachwyty...), jak również intro przed pierwszymi menusami(nie filmik).
X - z każdej części z liczbą ta najbardziej mi podpasowała - praktycznie każdy bohater był interesujący. Niezły system rozwoju postaci, masa bonusów do odkrycia (na jakieś 300h gry - ja skończyłem na setce). W sumie najbardziej pesymistyczna ze wszystkich, kilka osób nieciekawie kończy.
X-2 - ciekawe podejście, z systemem jobsów, ale ewentualnie nie skończyłem. Nie wciągało jak inne fajnale.
XII - bardzo ciekawy system(choć nie do końca udany), niewymagający dużej ilości klikania. Niezły poziom trudności, ładne lokacje. Fabularnie zaczyna się bardzo ciekawie, ale potem zmierza w innym kierunku i wydaje się, że autorzy wycięli wiele wątków.
Tactics - to klasa sama w sobie - genialna fabuła, wspaniały system oraz to, że nigdy się nie nudzi. Mnie po chyba 200h spędzonych na tym potrafi jeszcze zaskoczyć - niektóre losowe walki są nie do wygrania nawet na najwyższym levelu.
Wszystkie części charakteryzuje jedna stała cecha - absolutnie wspaniała muzyka. Nobuo Ueamatsu to mistrz nad mistrzami. Gdyby nie muzyka to ta seria nie byłaby tak dobra, a po skończeniu gier często pozostaje tylko dobra muzyka, która przywołuje wspaniałe wspomnienia :)
A wszystkie części poza snesowymi grałem oczywiście na konsoli ;) I pewnie dzięki temu je skończyłem.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-09, 00:19   

W ankiecie zaznaczyłem dwie opcje - VII i VIII część. Dlaczego wyjaśniam poniżej.

Jander napisał/a:
V - przyciągnął mnie oldscholoowym klimatem i systemem jobsów i miła, prosta fabuła. Niestety nie skończyłem, gdzieś się save stracił.
Mi również ta częśc się podobała, ale też jej nie skończyłem. A grałem dosyć długo. Chyba miałem awarię kompa a potem już mi się nie chciało bawić ze emulatorami SNESa.
Jander napisał/a:
VI - b. dziwna część, kilka razy podchodziłem i jakoś formuła braku gł. bohatera do mnie nie trafiła. Choć słyszałem, że dużo osób uznaje tą część za najlepszą z serii.
Dobrze słyszałeś. Ta część jest uznawana (wraz z VII) za najlepszą część serii. Głównie ze względu na fabułę.
W VI grałem też na emulatorze SNESa. Bardzo dobrze to wspominam bo gra naprawdę mnie mocno wciągnęła. Oczywiście nie tak jak następne części:P W każdym razie również jej nieukończyłem z powodu awarii kompa oraz późniejszego lenistwa. Z bohaterów pamiętam do tej pory jedynie Kefkę. Chyba najbardziej charakterystyczna postać.
Jander napisał/a:
VII - wiem, że jest znakomita, ale jakoś nigdy do mnie tak bardzo nie trafiła. Może trochę zbyt schizowa jak na mój ówczesny wiek... Może brakowało mi wyrazistszych bohaterów. Ale tak czy siak doceniam kunszt.
Moja ulubiona część. W ogóle VII należy do trzech gier, które znajdują się w moim panteonie sławy. Obok FFVII są to jeszcze tylko Cywilizacja 2 i Starcraft.
Gra genialna. Pierwszy raz spotkałem się z nią 10 lat temu na Playstation gdy w wakacje przesiadywaliśmy u kumpla i śledziliśmy przygody bohaterów w sumie w 4 osoby. I każda osoba była zachwycona. Świetna i pełna zwrotów akcji fabuła, niezapomniane sceny, które weszły do historii gier (śmierć Aeris!), system walki no i pełnokrwiści bohaterowie. Nie tylko drużyna Clouda ale też i rywale na czele z Sephirothem.
Każdy fan jrpg (ale nie tylko) powinien zagrać. Gra kultowa, nie tylko dla mnie.
Jander napisał/a:
VIII - podobała mi się bardziej, choć raczej pierwsze dwie płyty - w każdym razie nim Squall zaczął kręcić z Rinoą(największy epic fail love story jak dla mnie...). Nie znoszę tego bohatera i jego "rozwoju osobowości", wkurzał mnie niemiłosiernie. Ale poza tym była świetna karcianka, na której spędziłem chyba z 30h gry. No i filmiki(inwazja na Dollet!), GFy(zachwyty...), jak również intro przed pierwszymi menusami(nie filmik).
Po VII części znajduje się zaraz ósma. Nie aż tak genialna, ale również świetna. W moim rankingu rpgów jest na drugim miejscu (po siódemce oczywiście:P).
Też zetknąłem się z nią pierwszy raz u kumpla na playu. No i też tą samą 4 osobową ekipą świat gry całkowicie nas pochłonął. Fabuła, bohaterowie, Triple Triad, GFy no i charakterystyczny system walki. Główny bohater nie był może tak charyzmatyczny jak Cloud, no i nie było już Aeris ani Tify, lecz Squall, Quistis i Rinoa też dawali radę:) No i świetny czarny(a może bohater tragiczny?)) charakter w postaci Seifera. Prawie tak dobry jak Sephiroth:)

Z pozostałych części grałem jeszcze w I, II, III, IV i IX. Lecz pierwsze cztery ze względu na leciwą grafikę mnie odrzuciły, natomiast IX wydała mi się jakaś taka zbyt dziecinna i gdy miałem okazję nie grałem w nią dużo. Teraz gdyby wpadła w moje łapki chętnie bym spróbował i może się do niej przekonał?
Chciałbym też bardzo zagrać w X i X2, ale niestety nie miałem i nie mam możliwości pograć na Playstation2 a emulator playa2 nie należy do szczytowego osiągu techniki i na średniej klasy pececie działa z prędkością kilku klatek na sekundę.

Dobrze, że przechowuję na cdkach Finale VII i VIII bo w każdej chwili, gdy bardzo zatęsknię mogę je sobie przypomnieć. Obecnie w VIII gra moja siostra a ja się przyglądam.

P.S. Jand a co takiego wspaniałego jest w FF tactics czego nie ma w pozostałych finalach?
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-04-09, 00:49   

FFVIII tak samo śledziłem w 4 osoby :D Dopiero potem dorwałem swoją wersję, wtedy tylko w dwie osoby, z bratem, podpatrywaliśmy wzajemnie grę xD
Tactics ma przede wszystkim kompletnie inny system walki - jak sama nazwa wskazuje bardziej taktyczny - do walki wybierasz z reguły pięcioosobową drużynę, na polu podzielonym na kwadraty, każda postać, zależnie od jobsu(większość z V części) ma określoną ilość pól, które może przebyć i CT, czyli ile musi czekać na swoją turę. Pola są zróżnicowane, łatwiej jest trafić przeciwnika uderzając w plecy etc. Inne bronie jak np. łuki mają inne właściwości, magia jest obszarowa, więc można trafić swoich etc. W "przerwach między walkami" konfigurujesz postacie przy użyciu zdobytych w walce AP(poza expem) - a tu możliwości jest mnóstwo i spędza się tu wiele godzin. Kilkanaście jobsów, każda z nich kilkadziesiąt różnych umiejętności, jak np. umiejętność kontry, unikania ciosów, różnych zdolności ofensywnych oraz oczywiście całej kupy magii - czyli umiejętności jak z materii w 7 czy z GFów jak z 8.
A fabuła... Wojna Dwóch Lwów, przywodząca na myśl wojnę Dwóch Róż, przewijający się Kościół(łącznie z Inkwizycją), zakon poszukujący tajemniczych kamieni, w tym wszystkim główny bohater, który usiłuje dojść do prawdy oraz jego dawny przyjaciel, który próbuje nad tym wszystkim zapanować - na swój sposób, który trudno nazwać moralnym.
Podobało mi się również to, że FFT prezentowało typowe średniowiecze, bez większych udziwnień, latających statków etc.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4425
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-04-10, 00:32   

IV - świetna fabuła, wyraziści bohaterie. Skończyłem.
V - mało bohaterów, ciekawy świat, jeden z lepszych systemów FF dający ogromną dowolnośc w kreowaniu stylu walki postaci. Skończyłem.
VI - najlepszy dekadencki klimat, najlepsza muzyka. Bardzo dużyo charakterystycznych postaci. Skończyłem.
VII - najlepsza część, to jest odkrywanie naraz przyszłości i przeszłosci bohaterów. TRV KVLT. Skończyłem.
VIII - nuda, zarówno fabuła jak i walki (oparte totalnie na GFach, które zresztą są powtórzeniem pomysłu summonów z VI). Skończyłem 1cd.
IX - wydaje się powrotem do częsci IV i V, bardzo fajnie to wyszło. Skończyłem.

Na tym moja wiedza się kończy, ponieważ innych finali emulowac nie mogłem, natomiast te które mogłem (częsci I-III - wyszły odnowione na PSX1, i mają grafike lepszą od IV i V) wydały mi się zbyt archiacznie pod wieloma względami.

A z finalfantasy podobych to skończyłem jeszcze serie Chrono, to jest Chrono Trigger i Chrono Cross. Nawet nie wiem czy nie przekładam tej serii momentami nad final fantasy.
 
 
Soul Hunter
Zaginiona Duszyczka


Posty: 10
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2008-04-10, 10:08   

Od zawsze się zachwycałem wszystkimi finalami. Porywała mnie zarówno fabuła, jak i system walki. Kiedy miałem 8 lat, grałem w FF VI, przeszedłem 3/4 gry. Później grałem w FFVII i również mnie wciągnęło, jeszcze bardziej niż FFVI (Ach ten Gold Saucer...) no i Aeris i Tifa mi się cholernie podobały XD
FFVIII... byłem zachwycony tą serią, dosłownie. grałem po kilkanaście godzin dziennie. Chyba to przez system walki. Bardzo mi się podobały GF-y, Materie itd.
FF IX - według mnie najlepsza część sagi, zawiera w sobie wszystko, co mają poprzednie częśći. Ktoś, kto czytał teksty steinera, viviego czy Zidane'a to wie o czym mówie :) Humor jest niesamowity, za każdym razem się śmieję jak gram ^^
Final Fantasy Tactics - nie będę porównywał tego z innymi częściami, ponieważ FFT jest niepowtarzalne samo w sobie. Ten klimat powtórzyć próbowało już wielu, lecz nikomu się to nie udało. Genialna fabuła, drzewka postaci ciekawie wymyślone. Sam sposób gry na polu walki jest fajny. Po prostu nie ma lepszej gry na PSX, według mnie. Ostatnio znalazłem grę, którą stawiam na równi z FFT, nazywa się Disagea. Została wydana na PS2 i PSP. Zawiera prawie wszystko, co Ma FFT, jest to w pewien sposób niewątpliwie plagiat, lecz ma w sobie również inne, fajne cechy :)
W kolejne częśći nie grałem, a w poprzednie grałem po kilka godzin na kompie, lecz nie są jakieś super ciekawe.
Obecnie mam Sony PSP i wgrałem sobie FFT i FF IX na niego. Do poduszki się nadaje jak ulał :)
To chyba wszystko...
Pozdrawiam wszystkich fanów FF ^_^
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-04-10, 14:09   

Łaku napisał/a:
VIII - nuda, zarówno fabuła jak i walki (oparte totalnie na GFach, które zresztą są powtórzeniem pomysłu summonów z VI). Skończyłem 1cd.

Niewiele straciłeś - choć Triple Triad był zajebisty. A summony to pojawiły się w Fajnalach już na początku :)
Seria Chrono miała genialny klimat, który wg. mnie żadnemu w Finali nie udało się osiągnąć. Skończyłem obydwie części, świetne graficznie.
Z produkcji Square-Enix polecam także Xenogears(psychologia Freuda, masa symboliki religijnej - fabularny kosmos) oraz Valkyrie Profile(bohaterka jest tytułową walkirią, zbiera poległych wojowników, do walki w Raganroku - einherjarów, których historie często chwytają za serce. Eksploruje się dungeony w 2d, walki przypominają Street Fightera, bardzo miły system rozwoju postaci).
Grałem w obydwie części Disgaei i jakoś nie mogłem znaleźć w nich tego co w Tacticsie - jak dla mnie za bardzo przekombinowane - zwłaszcza te znaczone pola. 9999lv do nabicia i losowe dungeony były interesujące, ale nie przyciągnęły mnie na dłuższą metę ;)
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4425
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-04-10, 16:32   

Jander napisał/a:
A summony to pojawiły się w Fajnalach już na początku :)

Miałem na myśli sposób użycia summonów (po polsku to będzie przyzwaniec?) w rozwoju postaci, to jest dedykowanie przyzwańca danej postaci i wraz z dostawaniem expów rozwój postafi przez profil tego przywańca, a także możliwośc go przyzywania w walce (tylko że w VI to była raz na walke a nie nonstop). Pod tym względem VIII nie zabłysneła orginalnością, dodam - pomysł ten został gorzej zrealizowany.

Ogólnie to widzę że mało ludzi grało w IV, a szkoda bo to ta gra była chyba największym przełomem w serii razem z VII.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-04-10, 16:39   

Aaa. W IV grałem, ale jakoś mnie nie przyciągnęła, choć nic specjalnie mnie nie odepchało w niej.
Tak, już pamiętam, że rozwój postaci w VI(nie IV, oczywisty mistake) opierał się na summonach - ale z tego co pamiętam krótko grałem po zdobyciu tej możliwości.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
  
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4425
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-04-10, 19:03   

Jander napisał/a:

Tak, już pamiętam, że rozwój postaci w IV opierał się na summonach - ale z tego co pamiętam krótko grałem po zdobyciu tej możliwości.

Ale hello ja pisałem o VI w kontekscie podobieństw z VIII a nie IV. :P W IV klasy są postacią przypisane i nie można ich zmieniać, tak samo jak składu drużyny, chyba że fabuła narzucą jakąś zmiane.
 
 
Dobromir 


Posty: 151
Wysłany: 2008-04-12, 22:13   

Gry Final Fantasy są, moim skromnym zdaniem, infantylne, nudne, toporne i mają najnudniejsze w historii rozrywki elektronicznej. Postacie są płaskie i sztampowe, a fabuła przewidywalna.
...mimo wszystko, skończyłem zarówno VIII część, a spróbowałem VII i IX. Dlaczego? Za cholerę nie wiem. Jeden punkt to an pewno rewelacyjne filmiki i cudna w nich muzyka. Poza tym... no cóż, fabuła - mimo, że liniowa i jak mówiłem, przewidywalna - momentami jest całkiem przyjemna.
Podsumowując - FF to gry dla idiotów i, stwierdziwszy to, nadal w nie gram. Bleh.
_________________
FEELINGS ARE BORING. KISSING IS AWESOME.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-04-13, 09:59   

Dobromir napisał/a:
i mają najnudniejsze w historii rozrywki elektronicznej.

Co mają najnudniejszego w historii rozrywki elektronicznej? ;)
Gdyby seria FF podobała się każdemu to pewnie nie podobała by się mi XD
Mnie np. nudził Fallout i kupa innych super-nieliniowych rpgów na pc, choć doceniam, że te gry są pewnie świetne.
Dobromir napisał/a:
Podsumowując - FF to gry dla idiotów i, stwierdziwszy to, nadal w nie gram. Bleh.

Czyli jednak doceniasz, że ta seria jest całkiem niezła skoro w nie grasz. Albo jesteś hipokrytą ;)
A nieskończenie VII równa się niespróbowaniu tej części w ogóle.
Oby więcej takich gier dla idiotów - teraz ich ze świecą szukać.
pozdrawiam
Idiota :]
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4425
Skąd: fnord
Wysłany: 2008-04-13, 11:47   

Dobromir napisał/a:
fabuła - mimo, że liniowa i jak mówiłem, przewidywalna

Moim skromnym zdaniem gadasz jak potłuczony. O ile w przypadku wczesniejszych zarzutów "nudność czy "topornośc" to cięzko polemizować na tym poziomie ogólnosci ale fabuła FF mimo liniowoścci i właściwie dzięki tej liniowosci jest prowadzona z rozmachem i właśnie w sposób nieprzewidywalny. Naprawdę przewidziałeś cokolwiek z fabuły VII częsci? Jeśli tak to gratuluje zdolności paranormlanych. Zwłaszcze ciekawe jest to że nad niektórymi częsciami dyskutują fani którzy wielokrotnie przeszli daną część - cały czas inaczej interpretując niektóre wątki.
 
 
Wezyr 

Posty: 94
Skąd: Wrocław/Legnica
Wysłany: 2008-04-17, 10:42   

One Winged Angel ponad wszystko //pisowcy - najlepszy RPG historii, potem długo długo nic i dopiero Baldur's Gate 2 8)

A poza tym ukończyłem jeszcze IX, która jednak nie miała tego czegoś co VII, nigdy więcej do niej nie wróciłem (choć chocobo treasure hunting było genialne) i z powodu znacznego odmłodzenia bohaterów i ich ogólnego przedstawienia zawsze miałem wrażenie pewnej infantylności.

VIII - z tego co pamiętam, przeszedłem tylko 1 płytę, 2 chyba miałem zbyt porysowaną by nadawała się do grania i nigdy nie skończyłem tej pozycji. Trochę szkoda.

VI - zaszedłem całkiem daleko, ale dlaczego jej nie skończyłem, to ginie w pomroce dziejów, na pewno mi się podobało, ale obecnie jest tyle innych gier, że nie mam czas na emulację.

Swego czasu bardzo chciałem zagrać w X, ale miałem zbyt słaby komputer by bawić się w emulację, moja obecna maszyna na pewno dałaby sobie z tym radę bez problemu, ale kompletnie nie wiem jak się za to zabrać, więc póki co gram ponownie w zmodowane BG2, czekając na Mass Effect :-)
 
 
Nabu Nezzar 
Gildyjczyk


Posty: 619
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-04-17, 13:06   

Wezyr napisał/a:
One Winged Angel ponad wszystko //pisowcy - najlepszy RPG historii, potem długo długo nic i dopiero Baldur's Gate 2 8)
Pomiędzy FFVII a Baldurem 2 umieściłbym jeszcze Fallouta 2 oraz Final Fantasy VIII:P
Te cztery gry to ścisła czołówka gier RPG, moim skromniutkim zdaniem:P

A właśnie. Ściągnałem sobie wczoraj Finala 9 na playstation i zacząłem grać na emulatorze. Pamiętam, że kilka lat temu gdy byłem biernym obserwatorem jak ktoś grał, to gra mi się nie podobała. Twierdziłem, że była zbyt bajkowa, dziecinna itp. Oczywiście za bardzo sugerowałem się poważnymi 7 i 8, zczegółnie 8.Muszę przyznać, że gdy teraz gram sam i po długiej przerwie, nic takiego nie stwierdzam a gra mi się bardzo podoba.
_________________
Peace is a lie, there is only passion.
Through passion, I gain strength.
Through strength, I gain power.
Through power, I gain victory.
Through victory, my chains are broken.
 
 
Wezyr 

Posty: 94
Skąd: Wrocław/Legnica
Wysłany: 2008-05-15, 11:17   

Melduję, że w końcu przysiadłem do FFX. Nabu Nezzar dzięki za zachętę i linki do emulatorów :mrgreen:
Trochę nerwów sobie popsułem zanim udało mi się w pełni uruchomić grę tak jak chciałem (miałem duży problem z odtwarzaniem wstawek filmowych, ale już wszystko gra), jednak naprawdę było warto. Krótko mówiąc, wciąga jak bagno. W dwa dni nabiłem 17h grania, a teraz niestety muszę wrócić na pewien czas do codziennych obowiązków :-/ Jeśli ktoś jeszcze nie próbował FFX, to gorąco polecam. System rozwoju postaci na tle wcześniejszych części jest naprawdę oryginalny, fabuła jak zwykle pokręcona, postacie są świetnie ugłosowione (szkoda, że Tidus to taki idiota;), chocobo //kas i tylko jakiejś karcianki mi tu brakuje, bo po pierwszym meczu w blitzball (pogromie raczej...) jakoś nie mogę się na razie przekonać do tej mini-gry. I skoro już okiełznałem emulację, to na pewno wrócę do FFVIII, a w przypływie radości naszła mnie ponownie ochota na FFIX. Co te jRPG ze mną robią :roll:
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-05-15, 12:26   

Grasz w podstawowego FFXa czy International? Bo nieco się różnią te dwie wersja - głównie w kwestii rozwoju postaci (inny sphere board). Jak dla mnie FFX ma po prostu genialne charakterystyki postaci - przede wszystkim Yuna, ale też prawie każda osoba z drużyny ma swoją duszę. A Tidus nie jest takim idiotą, ja go polubiłem, bardziej niż bohaterów innych części z serii FF. No a blitzball mało ciekawy... Za to wszystko skutecznie rekompensują możliwości masterowania tej części - 200 godzin jak nic.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Wezyr 

Posty: 94
Skąd: Wrocław/Legnica
Wysłany: 2008-05-15, 17:35   

Jander napisał/a:
Grasz w podstawowego FFXa czy International? Bo nieco się różnią te dwie wersja - głównie w kwestii rozwoju postaci (inny sphere board). Jak dla mnie FFX ma po prostu genialne charakterystyki postaci - przede wszystkim Yuna, ale też prawie każda osoba z drużyny ma swoją duszę. A Tidus nie jest takim idiotą, ja go polubiłem, bardziej niż bohaterów innych części z serii FF. No a blitzball mało ciekawy... Za to wszystko skutecznie rekompensują możliwości masterowania tej części - 200 godzin jak nic.
pozdrawiam


Gram w wersję PAL (czyli chyba International) z możliwością wyboru Sphere Grid na początku i tymi dodatkowymi skillami (choć przy pierwszym podejściu i tak wybrałem ten prostszy wariant, bo nie chciałem czegoś sknocić od razu na starcie). Nie wiem, czy będę wszystkie postacie maxował, na pewno postaram się pokonać wszystkich najsilniejszych przeciwników w grze, bo tak robię w każdej części :-) Dusze postaci - to chyba największa zasługa pełnego ugłosowienia głównych bohaterów, naprawdę przyjemnie słucha się, gdy Lulu po raz kolejny opierdziela za coś Wakkę ;)

Blitzball jest w ogóle do czegoś przydatny?
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-05-15, 17:56   

International sphere grid daje większe możliwości, tj. sam wybierasz jaka jest twoja postać - choć w podstawowej wersji też da się to zrobić, ale dopiero po nabyciu odpowiednich kluczy - tak czy siak każdą postać można wymasterować i będą się one różnić tylko specjalnymi zdolnościami. Dodatkowych bossów jest cała kupa - jest od tego arena. Bardzo mocną stroną FFX jest fabuła - oparta zresztą nie na samych wydarzeniach, ale na bohaterach i ich decyzjach (oczywiście w szczególności Yuny). No i aeony i ich tajemnica - ten motyw poruszył mnie bardziej niż jakikolwiek z FFVII. Polecam zebrać wszystkie informacje o ojcu Yuny i jego guardianach - ten drugorzędny wątek jest świetny.
Za wygranie wszystkiego w blitzballu dostajesz bodaj ostatnią broń dla Wakki. Mi blitz sprawiał nawet frajdę.
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Wezyr 

Posty: 94
Skąd: Wrocław/Legnica
Wysłany: 2008-05-19, 12:03   

Po intensywnym graniu w urlopowy weekend mam na liczniku około 45h. Właśnie pokonałem Yunalescę i zyskałem dostęp do statku powietrznego. Z tego co wiem, do końca głównego wątku fabularnego zostało mi już niewiele, ale... Ludzie mówią i piszą, że Mass Effect kończą w mniej niż 20h i to robiąc wszystkie zdania poboczne (a przecież ta gra to nie wyjątek), a ja tutaj ich jeszcze nawet wykonywać nie zacząłem. Pewnie i tak prędzej czy później kupię tego cRPG, ale i tak smutkiem napawa mnie świadomość, jak teraz mało czasu twórcy poświęcają tworzeniu fabuły. Tyle offtopu.

Wracając do głównego wątku: zajrzałem sobie do opisu przejścia na krypcie FF, często tak robię, bo lubię wiedzieć jak inni poradzili sobie z przeciwnikami, których już pokonałem i byłem lekko zaskoczony. Walka z Yunalescą i dla mnie była najtrudniejsza w grze (dopiero za trzecim podejściem ją położyłem, a każde starcie trwało około 30 minut, ostatnie nawet więcej), ale aeona użyłem tylko raz (z grand summon Yuny) i to popełniając duży błąd, bo zapomniawszy o zdispelowaniu wcześniej przeciwnika z regen, który dostał dzięki reflect od mojej drużyny. Wspaniałe uderzenie Bahamuta za ponad 22k skończyło się tym, że boss miał jeszcze więcej hp po tym ciosie niż przed (regen + drain...), ale i tak w tamtej rundzie wygrałem. Gdyby nie to przeoczenie raczej byłoby całkiem łatwo, jak sądzę. Właściwie nie wiem, jaką trudność miałby przedstawiać sobą ten i inni podstawowi bossowie, gdyby stosować na nich taktykę - podejście do walki z naładowanymi overdrive'wami u wszystkich aeonów - a taką zaleca co najmniej kilka poradników z tego co już zobaczyłem. Ja ostatecznie wymyśliłem sobie reflect na party (bez Wakki, który miał auto-med i ściągał sobie zombie) i dispelowanie bossa z regen, który się w niego odbijał. Trochę to trwało (za pierwszym i drugim razem załatwiło mnie mega death - pierwszy raz, bo nie wiedziałem, że tak będzie, a drugi raz, bo akurat próbowałem wyleczyć party), ale wydało mi się dość skuteczną i zapewniającą w miarę bezstresowe przetrwanie wszystkich z teamu oprócz Wakki (kogoś Yuna musiała leczyć dla overdrive, co jednak z powodu mojej głupoty okazało się nieprzydatne;). Ostatecznie w moim przypadku walka trwała 45 minut, czego nijak nie mogę się doliczyć, gdybym użył wszystkich aeonów... no ale mniejsza z tym.

Druga walka, która dała mi sporo do myślenia, to ten boss zaraz przed Yunalescą, który podkładał miny - i co mnie wkurzało tam najbardziej, to niby możliwość przesuwania się po polach, z której korzystałem kiedy tylko mogłem i musiałem, ale nie raz i nie dwa mina była tak podłożona, że nie miałem w ogóle szansy się ruszyć, bo wybuch następował przed moją turą. Raz straciłem w ten sposób dwóch bohaterów jednocześnie. A preferowana taktyka na tę walkę, to znów same aeony, bo po co się męczyć. Hmph, jak się tę grę przechodzi drugi raz to faktycznie musi być prosta, ale za pierwszym razem efekt zaskoczenia naprawdę daje radę :roll:

No a teraz przyszedł czas na maxowanie postaci i szukanie wyzwań (a tych ponoć sporo:). Tylko wciąż ten blitzball zupełnie mnie nie przekonuje (ale chyba będę musiał przez to przebrnąć dla Wakki... :/ ), zdecydowanie wolałem karcianki i genialne w swojej prostocie szukanie skarbów chocobo z FFIX.

Zrewidowałem swoje poglądy na temat Tidusa, nie jest z niego aż taki wielki kretyn, już znacznie gorzej wypada pod tym względem Wakka (chyba za dużo razy dostał piłką w głowę;), ale i tak jego często wrzucane durne teksty nie raz doprowadzały mnie do śmiechu.

A i jak do tej pory zdecydowanie wstawki filmowe z FFVIII i FFIX są znacznie lepsze niż te z FFX, które oprócz meczu blitzballa na początku, wydaje mi się, że twórcy trochę olali.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2008-05-19, 13:11   

Nie pamiętam, żebym miał z Yunalescą problem - najgorszy był dla mnie ostatni boss, reszta była znośna - chociaż może w mojej wersji podstawowej miałem niższy poziom trudności. A czary jak regen czy reflect były dla mnie zawsze zbędnym luksusem - w każdym jRPGu celuję w jak najwyższe obrażenia, jak ktoś zginie to go wskrzeszam, dążę to jak najszybszego zakończenia walki, nie pamiętam żebym używał jakichkolwiek defensywnych czarów, chyba że nie miałem co zrobić z turą postaci wspomagającej/czarującej. A swoją drogą FFX jest uznawany za jeden z prostszych pod względem poziomu trudności Finali - dla mnie był dosyć trudny.
Tidusa lubię tak samo jak jego ojca - bardzo mi się podobał jego wątek (oraz z Auronem i ojcem Yuny), a ciekawe jest jego zakończenie, które jest zarazem zakończeniem całej gry.
Cóż, w sumie niewiele pakowałem postaci - chciałem poznać zakończenie, a z reguły jak już je poznam to nie mam motywacji do dalszej gry :)
pozdrawiam
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Wezyr 

Posty: 94
Skąd: Wrocław/Legnica
Wysłany: 2008-05-19, 15:07   

Jander napisał/a:
A czary jak regen czy reflect były dla mnie zawsze zbędnym luksusem - w każdym jRPGu celuję w jak najwyższe obrażenia, jak ktoś zginie to go wskrzeszam, dążę to jak najszybszego zakończenia walki, nie pamiętam żebym używał jakichkolwiek defensywnych czarów, chyba że nie miałem co zrobić z turą postaci wspomagającej/czarującej.


Dla mnie reflect to jeden z najlepszych czarów w grze, szkoda że tak późno go zdobyłem :-x
Ja z kolei raczej więcej kombinuję, a to sprawdzam najpierw scanem nowego przeciwnika, a to próbuję jakichś nietypowych kombinacji na nim, ukradnę wszystko co się da i generalnie uważam, aby w każdej walce wszyscy mieli swój ruch, skoro dano mi tu możliwość rozwijania wszystkich na raz, to korzystam z tego cały czas. Poza tym staram się trochę bardziej rozwinąć zdolności magiczne mojego teamu (m.in. próbuję zrobić z Khimariego maga), bo jak na razie to trochę z nimi krucho, szczególnie na tle wcześniejszych części, gdzie nie odczuwałem tak mocno dominacji zwykłych wojowników, tutaj Wakka i Auron po prostu miażdżą.

Jander napisał/a:
A swoją drogą FFX jest uznawany za jeden z prostszych pod względem poziomu trudności Finali - dla mnie był dosyć trudny.


Hmm, no dla mnie jest średnio trudny, myślę że tak w sam raz. Natomiast po premierze FFIX, pamiętam, że autor recenzji z PSX Extreme bardzo zachwalał wysoki poziom trudności w stosunku do wcześniejszych gier i... trudniej grało mi się w FFVIII :-o Ten poziom trudności to chyba w dużej mierze zależy od preferowanego systemu rozwoju postaci :-)

W zasadzie najtrudniej było mi przy pierwszym podejściu do FFVII, jeszcze w Midgar musiałem się poddać, bo zaniedbałem rozwój postaci i materii, za drugim razem miałem już wszystko lepiej poukładane w głowie. Niby miałem wtedy 10 lub 11 lat, słabo znałem angielski (grałem dosłownie ze słownikiem w ręce) i to było moje pierwsze zetknięcie z tą serią, ale nie zraziłem, wręcz przeciwnie - wsiąkłem na dobre :-)
 
 
iselor 


Posty: 300
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-19, 19:23   

A ja tego cyklu nienawidzę wręcz. Klimat mi zupełnie nie leży, w dodatku wszystkie japońskie czy mangowe RPG ( za wyjątkiem Septerra Core) doprowadzają mnie do furii:-/
Mimo że mange i anime lubię...
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6206
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-03-18, 13:14   

Jak na razie grałem tylko w VIII część i po początkowym zachwycie, przychodzi taka chwila refleksji (gdzieś w okolicy 50 godziny gry), że to w sumie nic nadzwyczajnego. Owszem, fabuła ciekawa, minigierki nawet bardzo (świetne karcianki, zwłaszcza w późniejszym stadium, z dziwnymi zasadami), ale walki w pewnym momencie sprowadzają się do sprowadzania GF i naparzania limitami. Jestem gdzieś na drugiej albo trzeciej płycie (Fisherman Horizont czy jakoś tak).

A Seoterra Core jest urocza :)
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2010-03-18, 13:35   

Jak się napakuje wcześnie postacie to jest dość łatwo. Choć w sumie nie pamiętam, żeby bez levelowania była ta część specjalnie trudna. Fabularnie jest świetnie (przynajmniej według niektórych, ja za tą częścią nie przepadam). Jakimś wyzwaniem są najsilniejsze stwory, ale przy dobrym ustawieniu taktycznym magii nie ma większych problemów.
Ja ze swojej strony polecam część siódmą.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Tixon 
Ukryty Smok


Posty: 6206
Skąd: Piła
Wysłany: 2010-03-18, 13:41   

Brzydkie słowo to napakuje. Wolę określenie - przygotować się do walki :) A i tak na początku długo bawiłem się w podpinanie tych atrybutów, zastanawiając się, co one u licha robią :) A od walki z Diablosem nie napotkałem trudnych przeciwników.
Szkoda, że nie mam dostępu do innych części, taka IX wygląda całkiem apetycznie.
_________________
Stary Ork napisał/a:
Żelki to prawda, dobro i piękno skondensowane w łatwej do przełknięcia formie żelatynowych zwierzątek. Wyobraź sobie świat bez żelków - byłbyś w stanie żyć pośród tego niegościnnego, jałowego pustkowia wiedząc, że znikąd nadzieje?

MORT napisał/a:
Romulus, Tix właśnie cię pobił w redneckowaniu.

Romulus - nie decydujemy o losach świata.
Ł - CHYBA TY
MrSpellu - Rebe, czego nie rozumiesz w zdaniu:
ŻYDOMASONERIA JEST TAJNA, psiakrew? :/
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2010-03-18, 13:50   

Dla mnie spędzanie kilkudziesięciu godzin na pakowaniu postaci w Finalach jest rzeczą normalną i niezbędną do pokonania paru fakultatywnych przeciwników. Aczkolwiek ładowanie do wysokiego poziomu na początku rozgrywki psuje trochę grę.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 17