Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Hala sportowa
Autor Wiadomość
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-28, 22:55   

- Ej dziewczyno wcale nie jest tak źle - Ricky zinterpretowała wyklinanie Anny jako komentarz na wynik, który, o ile sie orientowała, był całkiem korzystny. Dopiero ruch głowy w dół i spięte mięśnie ramienia sąsiadki dały jej znać, że coś jest nie tak. Rzuciła okiem na Annę przelotnie a potem dłużej.
- Hey... what is happening... wszystko gra? - zapytała ściągając brwi w zatroskaniu i przyglądając się jej.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-28, 23:12   

- No... - rozległ się cichy głos spomiędzy dłoni będący czymś pośrednim między jękiem a westchnieniem. - No, it's not ok. - dodała po chwili i podniosła twarz patrząc na boisko i mecz, który zupełnie już jej się przestał podobać. Zagryzła wargę czując się po prostu chora przez tą całą sytuację. - Ricky czuję się tak jakby ktoś mnie powiesił, zastrzelił i otruł. Prawie. Dokładnie jak ty w Walentynki. Prawie! - dodała z przekąsem i wyrazem oczu, który jasno mówił w czym a raczej w kim leży przyczyna. Nawet bez słów. - In fact I feel so bad... that I.. I have to get outta here... - mruknęła. - Dajcie mi znać jaki był wynik.
I nie czekając na jakiekolwiek zatrzymywania czy potencjalne prośby o wytłumaczenie podniosła się z miejsca i zaczęła przedzierać między kibicami do wyjścia.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-07-29, 10:33   

Jeden z zawodników podał piłkę Evanowi, w tym momencie Max i Nathan szybko założyli odpowiednią blokadę obrońcom, by Evan mógł przejść spokojnie na środek boiska i posłać piłkę do kosza pięknym jumpshootem.

Wynik rzeczywiście przedstawiał się dobrze. Harbor High wygrywało siedmioma punktami, nie mniej jeszcze przed chwilą wygrywali dziesięcioma, przewaga zaczęła topnieć po tym, jak kolejny rzut za trzy nie powiódł się Maxowi. Jeszcze w pełni sił nie był.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-29, 11:38   

Ricky, otworzywszy usta ze zdumienia w trakcie tego wybuchu, kłapnęła lekko paszczą zamykając je gdy Anna się ruszyła. Szare komórki zaczęły szybko pracować dochodząc do wniosku, że coś się dzieje niedobrego między dziewczyną a jej facetem. Którego nie było faktycznie w okolicy, a zwykle był. Westchnęła ciężko zastanawiając się co robić.
- Anna, wait... - zawołała za nią, ale wrzask tłumu porwał jej słowa. Ricky odwróciła na moment głowę od Anny by sprawdzić co się dzieje, w samą porę na tą akcję i aż gwizdnęła z zachwytu na pokaz Evana i blokadę chłopaków. Niestety Anna przez ten czas zdążyła zniknąć z ławki, i gry Erica kręciła głową szukając jej w tłumie dostrzegła skrawek jasnej czuprynki kilka rzędów wyżej.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2008-07-29, 16:01   

Wykorzystując wolną chwilę po zdobyciu punktów Evan podbiegł do Maxa - Don't push yourself too much man. Mamy mecz do wygrania. - mrugnął do niego i klepnął go po przyjacielsku w ramię, po czym pobiegł zająć swoją pozycję na boisku. Skupił się całkowicie na grze i niesiony dopingiem zatonął w rozgrywce.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 20:33   

Przecisnęła się przez kolejny rządek ludzi, którzy na nieszczęście darli sie strasznie i wiercili. Widać coś fajnego się stało. Anna odwróciła sie na moment by zobaczyć piłkę wpadającą w kosz. Leciutki uśmiech pojawił się na twarzy ale zaraz odleciał. Ruszyła dalej omijając co żywszych i rozentuzjazmowanych kibiców z nadzieją, że nikt jej nie rozdepta.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 20:38   

'Hell with it!' - pomyślał i nie zdołał opierać się dalej chęci rzucenia kolejnego spojrzenia w stronę Anny. I rzucił to spojrzenie, ale nie w stronę Anny, a miejsca z którego się właśnie ulotniła. Jego usta ułożyły się w "What the..." i nie zdążył dokończyć, bo dojrzał ją (tak myślał) kilka rzędów wyżej. Widział jak się przepychała przez tłum. I spodziewał się, że to przez to, że go zobaczyła. Niezbyt dobrze... Wstał i zaczął przepychać się... W jej kierunku.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 20:43   

Minęła kilku kolejnych wariatów, fuknęła na kogoś, kto jej przydeptał nogę podskakując jak nakręcony i w końcu wyrwała się z największej gęstwiny, po czym ruszyła po schodach w stronę wyjścia. Zanim popchnęła drzwi rzuciła raz jeszcze spojrzenie na mecz i szalejący tłum. Zawsze lubiła takie zgromadzenia i teraz też by mogła olać wszystko, zostac i spróbować dobrze się bawić.. olać Chillmana, quasi-zdradę, to co mu powiedziała, a czego nie powinna. Problem polegał na tym, że nie potrafiła tego zrobić - to tak jakby zaprzeczyła sobie samej. Więc po chwili wahania potrząsnąwszy słabo głową spuściła łebek wetknęła ręce do kieszeni jeansów i popchnęła drzwi mając wielką ochotę obudzić się z tego bardzo gorzkiego snu.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 20:56   

Dave dotarł już na miejsce, gdzie ostatnio szła Anna, ale zgubił ją. Rozejrzał się ostrożnie i dostrzegł ją, wychodzącą z Hali. Chciał unieść rękę i zawołać, lecz było na to za głośno. Zamiast tego przepychał się dalej, w stronę wyjścia tym razem, po drodze przewracając jakiegoś nieznanego mu gościa. W końcu pchnął drzwi i fala świeżego powietrza buchnęła mu prosto w twarz. Wyszedł szybkim, pewnym krokiem na zewnątrz i rozejrzał się za Anną.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 21:01   

Szła z rękami w kieszeniach i spuszczoną głową nie patrząc nigdzie dookoła ale wyraźnie kierując się w stronę dziedzińca i ulubionej ławki towarzystwa. W pewnej chwili zatrzymała sie przed średniej wielkości kamykiem na drodze, spojrzała na niego a potem, z rozmachem kopnęła tak mocno że poleciał do przodu i trzasnął w kosz na śmieci. Pokręciła głową westchnęła ciężko i ruszyła dalej krokiem skazańca.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 21:14   

Aż podskoczył widząc jak wielką furię wyładowała na kamieniu. Ciche "Ouch" wydobyło się z jego ust, gdy przybrał minę człowieka spodziewającego się dostać niezłe manto. Ale co tam, raz się żyje, carpe diem, chwytaj byka za rogi, gdyby kózka nie skakała... Ej, zaraz. To ostatnie tu nie pasuje. God damn it... Chillman westchnął mimowolnie i szybkim krokiem zbliżył się do Anny. Dogonił ją u samej ławki. Dopiero.
- 'scuse me, may I? - zapytał cichym, nieco nieśmiałym głosem patrząc na Annę z uniesionymi brwiami i pokornym spojrzeniem. Chyba trochę przesadził.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 21:21   

Zagryzła wargę rozpoznając głos ale przez dłuższą chwilę nie podnosiła głowy starając się nadać twarzy jak najnormalniejszy wyraz. W końcu odwróciła się w stronę Dave'a i zebrawszy wszystkie siły spojrzała na niego. Chwilę badała jego twarz spojrzeniem. Takiej pokory w życiu u niego nie widziała, więc skoro on się wysilił to ona mogła chociaż zachować się jak człowiek po tygodniu wściekłości.
- Proszę - powiedziała cicho nieco schrypniętym głosem.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 21:25   

- It won't take long... - odparł zaraz i kontynuował po chwili - Po prostu po tym wszystkim zdałem sobie sprawę, że przyznałem się do faktu, ale o jednym chyba zapomniałem... Nie przeprosiłem cię jak należy. So... I'm sorry - tu zrobił krótką pauzę - Nie żywię nadziei, że cokolwiek to zmieni, czy zmniejszy twój ból... I jeśli jest ci przeze mnie ciężko... Fine, postaram się nie pokazywać ci na oczy, ale obiecaj mi, że pójdziesz oglądać dalej mecz, zapomnisz o mnie, kiedy ja zniknę z Hali, 'kay? - zapytał unosząc brwi wyżej.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-29, 21:32   

Holl w najlepsze kontemplowała umięśnione ramiona koszykarzy od czasu do czasu wydając z siebie przeraźliwe wrzaski, które w jej mniemaniu miały zagrzewać zawodników do walki. Na szczęście w hali było wyjątkowo głośno.
-Hi sweety.- krzyknęła do koleżanki. -Spóźniłaś się.- stwierdziła bardziej niż zapytała. -Natan wypatrywał Cię nerwowo.- rzuciła jakby od niechcenia. Całkiem niezła akcja poderwała ją jednak z siedzenia nim Linds zdążyła odpowiedzieć. Podskoczyła radośnie kilka razy o mały włos nie wybijając oka jakiejś lali siedzącej obok. Tamta tylko spojrzała pokornie widząc minę Holly, która wyraźnie wskazywała na to, że dziewczyna znajduje się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 21:36   

- Chillman... nie zachowuj się jak bałwan. Raz wystarczyło - powiedziała po chwili dłuższego milczenia. Cokolwiek myślała, że powie, nie przewidziała tego - zaskoczył ją ponownie. Przeciągnęła ręką po jasnych włosach.
- Cały problem polega nie na tym, że nie przeprosiłeś, albo czy nie mogę znieść twojego widoku i dlatego opuszczam miejsce twego bytowania jak nie przymierzając para Parker-Staunton 2 miesiące temu - lekko sie uśmiechnęła do siebie by za moment znów spoważnieć. - Problem polega na tym, że zastanawiam się czego mi brakuje skoro szukałeś innej. I jeśli mi czegoś brakowało to czemu mi tego nie powiedziałeś. I ostatecznie czemu w ogóle chciałeś ze mną być jeśli byłam wybrakowana! A nie jestem do cholery!
Twarz Anny na moment stężała i dziewczyna wyglądała tak jakby miała sie na niego rzucić, ale ostatecznie się opanowała.
- Dlaczego... - zapytała cicho.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 21:42   

- It's true - odparł po chwili milczenia - Nie jesteś wybrakowana. Ja jestem, tylko o to chodziło. Nie wiem dlaczego... Nie mam pojęcia - mówił, ściszając z każdym słowem głos, po czym spojrzał w jej oczy, oczekując od niej reakcji. Choć spodziewał się mimo wszystko dostać w pysk. To nie są problemy bananowej młodzieży. Bananowa młodzież uciekłaby jedne od drugich i obrażała drugą stronę w obecności znajomych. On chciał naprawić wszystko. O ile nie było za późno.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 21:51   

Przesunęła dłonią po czuprynce ponownie i oparła głowę o oparcie ławki patrząc w niebo. Na szyi dziewczyny coś błysnęło w sztucznym świetle - łańcuszek. Nie mogła go chyba spisać na straty skoro go nosiła... a może?
- Ty... jesteś facetem. - powiedziała w końcu z wysiłkiem - i nie rozumujesz jak dziewczyna. A ja w tej chwili zastanawiam się, czy jestem w stanie zaufać ci ponownie. Czy jeśli dam ci szansę, następnym razem nie skończy się na "prawie".
Podniosła głowę z oparcia i popatrzyła mu prosto w oczy przeszywającym spojrzeniem, które zdawało się sięgać aż do głębin duszy .
- Jesteś w stanie zapewnić mnie szczerze, że następnej takiej sytuacji nie będzie? Możesz to zrobić albo chociaż cokolwiek co da mi podstawy i nie zrobi ze mnie ufnej idiotki??
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 21:57   

- Jeśli znów coś takiego będzie miało miejsce, the let me go straight to hell and get penetrated by satan himself... - rzucił zupełnie spontanicznie, choć ostatnie słowa wydały mu się nieco... przegięte w tej sytuacji. Nieco? Cholernie przegięte. Oh god, niewyparzona gęba się z niego zrobiła. A kiedyś był taki cichy i spokojny.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 22:04   

Zrobiła ogłupioną minę. A potem wydała jakiś dziwny odgłos jakby krztuszenia się. Z tym, że w następnej kolejności nie padła dusząc się tylko wybuchnęła śmiechem, ale tym z rodzaju oczyszczających, wywalając na zewnątrz to całe napięcie, które sie uzbierało przez kilka dni. Śmiała sie tak długo aż oczy jej zaszły łzami.
- Sorry for that... właśnie sobie wyobraziłam to w piekle... - powiedziała niemal normalnym tonem. Niemal. Spoważniała nieco i spojrzała na Dave'a.
- Skoro tak Chillman... to chyba... mamy szansę. Jeśli chcesz...
I uśmiechnęła się leciutko i jakoś tak nieśmiało do niego z ciepłem w oczach, którego tak dawno nie widział.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 22:15   

Uśmiechnął się, gdy wytłumaczyła mu swoją reakcję, choć z początku zdziwił się wielce. Wręcz zdurniał. Choć po chwili patrząc na nią śmiejącą się powoli zaczynał rozumieć.
- That must've been terrible - skomentował jej wyobrażenie.
- Of course I do - odparł, po czym zbliżył się do niej nieco bardziej, otwierając szeroko ramiona czekając na jej ostateczną decyzję.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 22:22   

- Cholera, że też musiałam się... - mruknęła i przysunąwszy się bliżej, lekko sie zawahała. Ale po chwili z westchnieniem przytuliła się do niego otaczając go ramionami w pasie i chowając twarz na jego klacie i przy okazji kończąc resztę zdania tak że prawie tego nie usłyszał. Prawie.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 22:28   

Przycisnął ją do siebie, czując jak wielki kamień spada z jego serca. Tak po prawdzie to niemal usłyszał głośne łupnięcie o ziemię. No i usłyszałby, gdyby nie było to jedynie metaforą, mającą za zadanie przedstawić jego stan ducha.
- It seems I'm home now... - rzucił przyciszonym głosem z pewnym roztargnieniem w duchu.
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 22:36   

- Jesteś ze mną na ławce niedaleko budynku hali sportowej - oświadczyła prozaicznie podnosząc twarz na której malował się wreszcie spokój i uśmiech - ale zaraz będziesz znacznie wyżej bo mnie pocałujesz. Czyż tak nie winno być? - mrugnęła do niego okiem przechylając nieco głowę na bok i zagryzając usta.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2008-07-29, 22:52   

Nie odpowiedział, bo czy słowa były teraz konieczne? Jego zdaniem nie, a co świadczyło o tym było oczywiste. Zrobił to, czego się spodziewała. Nachylił się ku niej i skradł jej długi, namiętny pocałunek, w którym był cały ładunek emocjonalny (oczywiście złożony z samych pozytywnych emocji) zgromadzony podczas tego całego tygodnia w jego osobie. W końcu jednak odkleił się od niej i z uśmiechem zapytał:
- Wracamy?
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2008-07-29, 22:57   

Westchnęła cicho z przymkniętymi oczami.
- Sure...
Odpowiedź nadeszła po dłuższej chwili podczas której Anna przestawiała się na nowe tory, co poszło zaskakująco szybko. Prawdopodobnie dlatego, że tak naprawdę to nie była w stanie się długo na niego złościć. Nie czując to co czuła. W końcu uniosła kącik ust w lekkim zawadiackim uśmiechu.
- Prowadź, Dave.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-30, 10:19   

Tłum był za gęsty a Anna za niska by ją śledzić jednym okiem (drugim Cay zezowała na mecz nie mogąc się powstrzymać). Tak więc gdy już ostatecznie jej znikła westchnęła ciężko postanawiając ją odnaleźć później. Szczególnie, że zaraz po tym jak Anna znikła, dojrzała przypadkiem Chillmana, który przepychał się szybko między ludźmi przewracając kogoś. I wyraźnie dążąc w tym samym kierunku co blondynka wcześniej. Erica uśmiechnęła się pod nosem i skupiła już całość uwagi na meczu. Jeśli ten facet wie co robić, to jej mediacje już nie będą potrzebne. A tak nawiasem miło ją zaskoczył dążąc do wyjaśnienia sprawy a nie czając się po kątach jak to mieli w zwyczaju Max i Evan. Którzy teraz brylowali na boisku. Ricky poprawiła się na ławce i trąciła Ell łokciem.
- Babe, coś mnie ominęło? I czy w ogóle obserwowałaś mecz czy grę spoconych seksownie mięśni 12ki? - wystawiła z rozbawieniem koniec języka i mrugnęła do Elly.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-30, 13:45   

Wybełkotała coś niezrozumiale pokazując jej język. - Ten podał temu... a może tamtemu...- skrzywiła się nieznacznie. -Czy jakoś tak. A potem tamci zdobyli punkt, ale ciągle prowadzimy. A w ogóle skup się na oglądaniu, to nie są już dzieci- dadzą sobie radę.- skomentowała poważnie zachowanie Anny i Dave'a. -Dwunastka... Miodzio...- uśmiechnęła się do siebie.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2008-07-30, 15:26   

Pokręciła głową patrząc na Ell z westchnieniem.
- And that's EXACTLY why you're not playin' with us in beachball - skomentowała - zero ducha sportu. I nadmiar chuci. - zachichotała. Następnie wlepiła wzrok w chłopaków szalejących na boisku starając się pokombinować co było. 12ka jej śmignęła przed nosem. Ricky się wyszczerzyła łypiąc okiem na koleżankę.
- Chcesz go poznać? Bo mogę ci to ułatwić. Tylko go nie zjedz żywcem.
I sama wlepiła głodne spojrzenie w Parkera włączając się w doping.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-07-30, 16:15   

Zachowywała jak zwykle dystans do tego, co działo się na boisku. W zasadzie miała to zupełnie gdzieś. Jak i wszystko inne. Najchętniej nie wstawałaby dzisiaj z łóżka. Najchętniej w ogóle nie wstawałaby z łóżka.
- No to wypatrywał. Nie będę na każde jego zawołanie. - wymruczała buńczucznie. Wyraźnie nie miała humoru. Zresztą od pewnego czasu nie zwykła bywać w dobrym nastroju.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-07-30, 16:39   

Ell
-Nie dziwie się, że możesz, ale że jeszcze tego nie zrobiłaś.- odparła przekomarzając się z Ricky. -Zjem, nie zjem. Zobaczymy.- chytry uśmiech pojawił się na jej twarzy. -Duch sportu... A co to jest? Daj dzieciom zabawkę a będą z nią biegać przez 40 minut. Zupełna strata czasu.- pomarudziła trochę swoim zwyczajem i ziewnęła przeciągle. Z nadzieją spojrzała na tablicę wyników, jakby wyczekując końca meczu.

Holly
Wyglądała na zmartwioną. Oczywiście nie słowami Linds, bo to co mówiła było oczywiste. Niepokoił ją jednak permanentnie zblazowany nastrój koleżanki. Może już czas sięgnąć po broń ostateczną? -Linds Skarbie, zamówiłam nam na dzisiaj popołudnie w centrum odnowy. Nareszcie będziemy mogły się odstresować.- jeżeli to nie pomoże to chyba nic na świecie nie będzie w stanie pocieszyć przyjaciółki.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,2 sekundy. Zapytań do SQL: 13