Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Ferrara's mansion
Autor Wiadomość
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-07-06, 10:12   Ferrara's mansion

Rachel? Ją też miałem...

Są domy urządzone z tak wielkim przepychem, że aż boli. Są domy skromniejsze, ale urządzone z klasą. A są domy... W których prawie nigdy nie ma rodziców. Taki dom ma właśnie Rachel. Wyobraź sobie ile imprez dziewczyna może organizować. Żyje w prywatnym raju, gdzie rodzice nie mają wstępu. Robi co jej się żywnie podoba. Z drugiej strony mieszka sama, to musi być smutne... Co ja gadam! Ma wolną chatę cały rok!
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-07-06, 11:30   

Czarne BMW M6 zatrzymało sie na podjeździe domu przypominającego kolonialne. Jednak ze środka nie wysiadła wcale Erica, której widz mógł się spodziewać. Wysiadł zaś Max. Podrapał się po głowie spoglądając na dom i obszedł samochód. Wyjął z niego śpiącą Rachel i na rękach zaniósł ją pod drzwi. Mam nadzieję, że masz klucze w torebce. mruknął, kładąc ją na huśtawce. Sięgnął po torebkę dziewczyny i wyszukał w niej pęk kluczy ozdobiony różowym misiaczkiem. How cute... mruknął uśmiechając się pod nosem. Odnalazł właściwy i otworzył drzwi, po czym rzucił klucze na stolik obok drzwi i wziął dziewczynę ponownie na ręce. Chwilę potem wchodził po schodach, a drzwi powoli się zatrzasnęły pchnięte kopniakiem.
Nie minęło nawet kilka chwil, kiedy drzwi na korytarzu przed pokojem Rachel zapaliło się światło. Chwilę potem Max ułożył dziewczynę na łóżku. A kiedy ją okrywał, ona objęła go za szyję ramionami, przebudziwszy się na moment, przyciągnęła do siebie i pocałowała. Max zrobił wielkie oczy z zaskoczenia i dopiero po chwili wysupłał się z jej nieporadnych objęć.
Dziękuję Max... szepnęła układając się na boku i nakrywając kołdrą.
- Ta... Wyjątkowo bardzo. mruknął pod nosem rozbawiony sytuacją.
Odczekał chwilę, aż upewnił się, że zasnęła po czym przymknął drzwi wychodząc i zgasił światło na korytarzu. Niedługo potem przebiegał przez podjazd i wsiadał do BMW.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-31, 19:21   

Dzwonek do drzwi. Rachel w szlafroku, z mokrymi włosami zbiegła na dół i otworzyła drzwi. Cofnęła się z zaskoczeniem, a kamera pokazała Parkera wyglądającego jak śmierć, w progu.
Nie miałem do kogo przyjść... powiedział i spuścił oczy, a wyglądał jak zbity szczeniak.
Rachel uśmiechnęła się wspierająco i wpuściła go do środka obejmując ramieniem.

... Nikt jednak nie chce być sam...

The end
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-13, 11:44   

Got Your Number - Nadia Oh

Za to impreza trwała już w najlepsze. Jako, że każdy był zaproszony w dużym domu Rachel wyglądającym jakby był poskładany z dużych, szklanych klocków, poukładanych w dziwnych kombinacjach, było prawie całe Harbor High. Wśród gości oczywiście prym wiódł Parker, który miał być gospodarzem do spółki z samą Rachel. Oboje obecnie byli nad basenem. Max siedział na wysokim stołku "ratownika" i rozkręcał imprezę z drinkiem w ręku.

Za to Rachel wymykała się właśnie z jednego z pokojów. Chwilę potem wyszedł z niego jakiś przystojny chłopak.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-13, 13:25   

Czarna BMKa wcisnęła się w jedno z niewielu wolnych miejsc i Erica wysiadła (tym razem nie wyskakując jak zwykle) z samochodu. Szybka lustracja otoczenia dała znać iż nie jest pierwsza ale i pewnie nie ostatnia. Z lekkim uśmiechem czającym się w kącikach ust wyczaiwszy barek ruszyła do niego by się dowiedzieć jak dobrze jest on zaopatrzony.
- A kindgdom for Seven&Seven... - zamruczała odgarniając luźno spadające włosy za ucho. Srebrny wkręcik z szafirem błysnął jasno w sztucznym świetle.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-13, 13:40   

Za barem stał przystojny chłopak, najpewniej przyszły footbolista, albo waterpolista, ewentualnie koszykarz. Najpewniej z pierwszej klasy inaczej nie dałby się władować w tak nikczemną fuchę. - Wystarczy tylko całus... - powiedział sięgając po odpowiednie składniki i zaczynając przygotowywanie drinka.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-13, 13:54   

Przyjrzała mu się z rozbawieniem. Mierzył nieco za wysoko ale była w stanie to zrozumieć. W końcu do odważnych świat należy. A nuż coś mu się uda wyrwać.
- But you want get one. A ja dostanę swego drinka. 1:0 dla mnie, boyo.
Wyczekując na picie i mając szczera nadzieję, że młodziak nie schrzani dobrego drynia rozejrzała się ze spokojem nadstawiając przy okazji uszu.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-13, 14:01   

Zabawa trwała w najlepsze. Pełno dziewczyn w drogich sukienkach, pełno odpicowanych facetów. Część ciuchów już poszła precz i wlały się teraz pomiędzy tańczącymi i na meblach. Część zabawy przeniosła się też już do basenu, gdzie grano plażową piłką. Ktoś rozmawiał o domniemanym romansie Rachel i Maxa, ktoś mówił o nowym w szkole, tym co jeździ Mustangiem. Inni zastanawiali się dlaczego jeszcze nie ma Lindsay. Jeszcze ktoś mówił, że Parker chce sprzedać swoją Impalę. Wszyscy tez dziwili się dlaczego nie ma Rayen, która ponoć jest dziewczyną gospodarza.
Obok Erici przeszło dwóch chłopaków z drużyny Waterpolo - Ten cały Chillman to już porażka... Wymyślił sobie radiowęzeł i zaczął robić kwestę na jego rzecz. Ja nie wiem co Anna w nim widzi. Przecież to dno...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-13, 16:32   

Pod dom Rachel podjechał czarny McLaren Mercedes - nowy samochód Lindsay. Dziewczyna poprawiła jeszcze makijaż, patrząc w lusterko kabrioletu. Wzięła głęboki oddech i wyszedłszy z samochodu ruszyła spokojnym krokiem w kierunku posiadłości.
Gdy znalazła się już w środku, rozejrzała się z uśmiechem - uwielbiała takie imprezy. Postanowiła nie szukać na razie "centrum wydarzeń" - prędzej, czy później sama się w nim znajdzie. Tymczasem stanęła sobie wygodnie i robiła przegląd twarzy.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-13, 20:30   

Wyglądasz pięknie... - Lindsay usłyszała znajomy głos tuż koło ucha. A kiedy się odwróciła zobaczyła Petera przyglądającego jej się z tymi swoimi wiecznie zmarszczonymi brwiami i lekko szelmowskim uśmieszkiem na twarzy. - Ale rozumiem... Piękno wymaga. Trzeba je kontrolować i o nie dbać. - powiedział, a potem powiódł wzrokiem po zebranych. Zatrzymał się na moment na kilku wciągających kokę osobach siedzących przy niskim stoliku i kiwnął głową. - So that's how you doin' it in Newport Beach?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Johnny Bravo 


Posty: 98
Wysłany: 2009-09-13, 21:31   

Pod rezydencje Rachel podjechał czerwony mustang. Logan, o dziwo podjechał spokojnie bez szczególnego hałasu, tak jakby na samym początku nie chciał zwracać na siebie, aż tak dużej uwagi. Jeszcze w samochodzie odpalił papierosa z nowo otwartej paczki. Odczekał parę chwil i wyszedł, wiedział, że ta impreza wiele dla niego znaczy jeżeli zamierza być na samym szczycie hierarchii szkolnej. Rozluźniony od razu podszedł do baru i poprosił o Ballantines'a z Colą. Czekając na drinka zapytał barmana:
Który to gospodarz? - I uśmiechnął się odsłaniając kła.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-13, 21:39   

Przyjrzała się chłopakowi z zagadkową miną.
- Odpowiem ci za barmanika - widać zrobienie Seven&Seven nastręcza mu jakichś trudności a rozmowa go jeszcze rozproszy - westchnęła ciężko. - Zależy czy szukasz jego czy jej. Jedno lansuje się na stołku ratownika o tam - machnęła ręką w przypuszczalnym kierunku gdzie kątem oka widziała Parkera nad basenem - a drugie gdzieś szlaja. Hi Logan.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Johnny Bravo 


Posty: 98
Wysłany: 2009-09-13, 21:59   

Wstyd było się przyznać, ale zapomniał imienia tej dziewczyny, za wszelką cenę ukrył to pod rozbawioną miną - co oczywiście, jak zawsze uszło mu płazem:
Hi! Dobrze widać chociaż jedną znajomą twarz w tym całym zgiełku - Odebrał od barmana drinka i pociągnął łyka. Uśmiechnął się nonszalancko do dziewczyny i popatrzył jej w oczy:
-Mając takie towarzystwo wybiorę się do niego później, chyba, że przyszłaś z kimś? - I w zabawnym geście popatrzył, czy ktoś za nią siedzi. - Może też to być wstyd siedzieć z "fresh meat"? - Jednak tym razem zaśmiał się głośno, nie spuszczając z dziewczyny wzroku, ale nie będąc za bardzo natarczywym.
  
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-13, 22:09   

- Ależ oczywiście, że z kimś. - oświadczyła z wesołym błyskiem w oczach. - Kobieta ze swą torebką nigdy nie jest sama. - klepnęła się po owej torebce. - A tak na serio to mam nadzieje spotkać tu parę osób, które da się znieść tylko, że jeszcze ich nie ma.
Skrzywia się lekko, rzuciła potępiające spojrzenie barmanowi i w końcu odebrawszy swego drinka oparła się o bar łokciem.
- Chłopie jakby mi przeszkadzało twoje towarzystwo to po pierwsze nie gadałabym z tobą na ławce Loży dzisiaj, a po drugie udałabym teraz, że cię nie znam. Naprawdę mam daleko gdzieś opinię ogółu na swój temat. I na pewno nie będę się nią kierować odnośnie tego z kim gadam a z kim nie. Więc wyluzuj - mrugnęła - póki co masz czyste konto.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-14, 16:07   

Zmierzyła go wzrokiem i uśmiechnęła się z aprobatą. Peter zawsze świetnie wyglądał, tym razem też był ubrany jak z żurnala. - Thank you. You look very classy too. - obdarzyła go komplementem, po czym spojrzała na stolik, na który patrzył Peter - No. It's how THEY doin' it in Newport Beach. - przechyliła głowę i spojrzała na niego badawczo. - Poznałeś już naszych gospodarzy?
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-14, 19:49   

Erica i Logan:
I nagle przed ich oczami mignęła rudawa głowa gospodyni wieczoru. Rachel ubrana w seksowną, szarą sukienkę ciasno opinającą biodra, sięgającą do połowy ud, za to bardzo luźną u góry, złożoną w zasadzie z fałd materiału, spojrzała na Ericę i obdarowała ją szerokim uśmiechem. Logan nie mógł nie zauważyć, że sukienka nie ma pleców, a jej właścicielka biustonosza. Jakby się przyjrzeć można by też zauważyć owal dużych piersi, od czasu do czasu odsłonięty przez brak pleców sukienki.
- Ricky! Nie spodziewałam się Ciebie tutaj... Wiesz, po tej całej aferze z Ballmerem. - uśmiechnęła się szeroko. - Jak przyjęłaś wiadomość, że spotyka się z Anną? - zapytała z troską w głosie.

Lindsay:
Peter uśmiechnął się kącikiem ust i pokręcił głową. - Nie... Nie miałem jeszcze okazji... Dopiero przyszedłem, i starałem się znaleźć jakieś znajome twarze.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-14, 20:03   

Pozwoliła sobie na małe mrugnięcie zdumienia. Rachel bez złośliwych komentarzy to była całkiem nowa okoliczność. Natychmiast też nabrała podejrzeń, że coś się święci w związku z tym. Pociągnęła ze szklanki a potem uśmiechnęła się lekko pod nosem.
- Why shouldn't I? - zapytała z autentycznym zaskoczeniem - Jakbym nie poszła to by mnie Max za uszy tu przyciągnął. Więc wolałam po dobrej woli. A poza tym - przekrzywiła lekko głowę mierząc Rachel spokojnym spojrzeniem - afera tego typu to trochę za mało bym miała zaszywać się w czterech ścianach. Serio? Spotyka się z Anną?
Uśmiech Erici nabrał cech takiego rozbawienia jakby nagle usłyszała wspaniały dowcip.
- Jest to tak prawdopodobne jak to, że...hmm... - rozejrzała się za porównaniem i dostrzegła bijącą po oczach kolorem sukienkę Linds - jak to, że którakolwiek z Newport Girls przeczytała w ciągu ostatniego roku cokolwiek poza magazynami plotkarsko-modowymi. Bardzo, bardzo nierealne. Kto tak idiotycznie głupie plotki rozsiewa? - zainteresowała się.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Johnny Bravo 


Posty: 98
Wysłany: 2009-09-14, 21:59   

Gdy chciał już coś powiedzieć, pojawiła się "rudowłosa". Lekko podniósł lewą brew w geście zachwytu nad jej wyglądem. Ubrana teraz w elegancką suknie wyglądała bardziej imponująco niż w szkolnych ciuchach (chociaż i w tych niczego jej nie brakowało, a nawet wprost przeciwnie). Faktycznie, nie mógł nie zobaczyć piersi, tak jak i odsłoniętych pleców, które dodawały jej i tak ogromnej już ilości seksapilu. Żeby jednak żadna dziewczyna nie czuła się urażona mniejszą uwagą skupioną na jej osobie, pociągnął duży łyk i wypił do dna. Machnął ręką na kelnera, żeby podał mu to samo raz jeszcze i powróciwszy do towarzystwa kobiet zaczął się dyskretnie wsłuchiwać w rozmowę o jakimś tam Brillmanu, czy Ballmeru, który był kiedyś jakoś związany z Ericą (dobrze, że przyszła rudowłosa, bo do końca imprezy nie przypomniał sobie imienia Eric'i).
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-14, 22:44   

Rachel obdarzyła Ricky szelmowskim uśmiechem, jednym z tych, które zazwyczaj miała zarezerwowane dla Maxa. - Sama ich widziałam... Wyglądali dość familiarnie. - puściła jej dyskretne oczko i rozejrzała się - Fajnie, że wpadłeś nowy... - powiedziała rzucając na Logana okiem. - Jak się bawicie?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2009-09-14, 22:46   

Na tę imprezę najzwyczajniej w świecie nie wypadało nie przyjść, mimo że część z tu obecnych osób najchętniej zrzuciłby z klifu prosto w odmęty oceanu bez zbędnego żalu. Teraz jednak odgonił wszelkie czarne myśli i skupił się na przyjęcie na swe oblicze chłodnej maski obojętności. Cóż, z każdym dniem szło mu to coraz lepiej, a kto wie, może któregoś dnia nawet nie będzie się już specjalnie przy tym wysilał. Czarno-żółte Lambo stanęło pomiędzy innymi autami, lecz jego nie ukrywajmy szpanerski wygląd sprawiał, że niezauważenie wozu graniczyło ze ślepotą, tak samo jak ciche podjechanie tym autem w pobliże posiadłości. Pionowo unoszone drzwi trzasnęły cicho, a światła zamrugały gdy Evan zamknął samochód i ruszył do środka, gdzie natychmiast zaczął wypatrywać tych mniej lub bardziej sobie znanych osób. Wtem jego spojrzenie padło na Ericę, a jakiś trudny do określenia grymas przemknął przez jego twarz. Chłopak chwilę stał wpatrując się w dziewczynę, po czym zdecydowanym krokiem ruszył w jej kierunku.
- Honey, we need to talk, and we need to talk right now... Please...
Wyszeptał jej wprost do ucha jednocześnie delikatnie biorąc za rękę, a ignorancja dla Rachel i Logana była aż nadto wyraźna. Ostatnie słowo zabrzmiało nieomal błagalnie, jakby chciał tym samym wytargować swoje życie z objęć śmierci.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-09-15, 08:41   

Gdy Evan tylko pojawił się na imprezie, powietrze momentalnie zadrgało od plotek. Lindsay zaczęła obserwować scenę przy barze z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Jednocześnie do jej uszu docierały szepty "jak on śmiał tu przyjść" czy "on jest tutaj skończony". Westchnęła ciężko, jakby podejmowała bardzo ciężką decyzję.
- I'll just introduce you... just give me a second. - uśmiechnęła się przyjaźnie, po czym oddaliła się w kierunku basenu.
Znalezienie tego, kogo szukała nie zajęło jej zbyt długo. Parker lansował się na krześle ratownika, popijając jakiegoś kolorowego drinka. Lindsay w myślach dodała sobie odwagi, po czym stanęła tuż obok niego i powiedziała - Max, Ballmer's here. And he is trying to talk to... her. - wymówienie imienia rywalki byłoby już ponad jej siły.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-15, 10:01   

Peter kiwnął głową i rozejrzał się uważnie. Jego spojrzenie zatrzymało się na grupce przy barze. Coś podpowiadało mu, że nie dzieje się najlepiej.

Evan, Erica, Logan:

Rachel skrzywiła się na widok Evana. - Ballmer, nie wiem gdzie Ty się wychowałeś, ale w Newport nie przerywa się czyjejś rozmowy. - powiedziała z lekkim wyrzutem. - Ricky chcesz z nim porozmawiać? Czy może mam skoczyć po Maxa? - zapytała z troską.

Lindsay:
Parker oderwał się od flirtowania z jakąś blondwłosą pierwszaczką w kostiumie kąpielowym i zajebiście krótkiej spódniczce i spojrzał wylansowanym spojrzeniem na Lindsay. Jednak kiedy powiedziała mu o Evanie skrzywił się lekko. Zsunął się ze stołka ratownika, puścił dziewczynie oczko na pożegnanie i wziął Linds pod rękę. - Gdzie są? - zapytał. Nie planował nikogo wyrzucać, po prostu chciał być na miejscu w razie czego.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-15, 11:00   

Pięknie. Najpierw Rachel teraz Ballmer. Ta impreza zaczynała wyglądać coraz gorzej i gorzej. Co jednak należy zrobić by nie było łzawych scen rodem z seriali albo dzikich kłótni na oczach tej plotkarskiej bandy. Erica musiała pomyśleć, więc w tym celu spojrzała wpierw na Rachel.
- I can handle myself. To twoja impreza i nie zamierzam jej rozchrzaniać. Spokojnie. - padły spokojne słowa a Rachel pierwszy raz w życiu mogła obserwować otwartą twarz Erici kamieniejącą w nienaturalnie spokojną maskę, którą Ricky przebierała gdy ukrywała wszelkie możliwe emocje przed światem zewnętrznym. Dopiero teraz była w stanie spróbować sobie poradzić z furiackim problemem, który żądał rozmawiania z jej osobą. Po pierwsze oswobodziła rękę. Po drugie spojrzała na niego chłodno, wzrokiem który jasno przypominał ostatnie żądanie "Nie zbliżaj się do mnie, nie odzywaj i nie pokazuj na oczy przez czas nieokreślony" a które właśnie olał. Była jednak ciekawska jak to kobieta.
- Masz minutę. To i tak aż za dużo. Tam. - wskazała na taras gdzie przypadkiem nikogo nie było. Nie miała ochoty by świadkiem jakichkolwiek prywatnych dyskusji była połowa szkoły. Po czym nie czekając na reakcję ruszyła we wskazana stronę wyraźnie chcąc mieć to już za sobą jak najszybciej.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Johnny Bravo 


Posty: 98
Wysłany: 2009-09-15, 21:53   

Na ustach Logana pojawił się mały diabelski uśmieszek - A więc to był ten Ballmer. I z tego co widzę, to nie jest on tutaj mile widziany, a tym bardziej nie jest mile widziany przez Eric'ę... - Ta sytuacja zaczęła mu się coraz bardziej podobać, odprowadził parę wzrokiem i odpalił papierosa.
-Teraz możemy się sobie chyba przedstawić? - złapał papierosa lewą ręką, a prawą wyciągnął w stronę dziewczyny - Chyba, że określenie "nowy" bardziej do mnie pasuje? - Chyba tylko dzięki alkoholowi był teraz zadowolony ze swojego tępego żartu, o którym normalnie na trzeźwo nigdy by nawet nie pomyślał.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-15, 21:56   

Rachel uśmiechnęła się szelmowsko. - Nie zasłużyłeś jeszcze na to, żeby mieć imię... - powiedziała z wdziękiem i puściła mu oczko. - Zrób na mnie wrażenie, to przestanę nazywać Cię nowym. - złożyła usta w dzióbek i odebrała mojito od barmana. Logan zauważył, że nawet nie musiała o nie poprosić. Puściła Loganowi oczko i ruszyła w kierunku basenu kręcąc zgrabnym tyłkiem.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Johnny Bravo 


Posty: 98
Wysłany: 2009-09-15, 22:07   

Pozostając samemu przy barze poprosił barmana o Kamikaze. Ledwo otrzymał tackę z sześcioma kieliszkami, a już wszystkie były opróżnione. Jadąc tutaj miał nadzieje, że uda mu się dobrze "zabawić", więc odwrócił się przodem do całej imprezy i zaczął rozglądać się za jakimś "ciekawym", swoim przyszłym towarzystwem.
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2009-09-16, 00:59   

Jedyne co przyszło mu na myśl by odpowiedzieć Rachel był cały stos ostrych słów które przepłynęły przez jego myśli wywołując na jego twarzy krótki uśmieszek. Zaraz jednak chłopak skoncentrował się na słowach Ricky i zacisnął szczęki, by przypadkiem jakieś przekleństwo nie ujrzało światła dziennego.
- Fair enough.
Odparł, po czym poszedł w kierunku który wskazała mu dziewczyna pociągając ją lekko za sobą, bowiem ani na moment nie wypuścił jej dłoni ze swojej. Gdy już znaleźli się na tarasie wszystko mu było jedno czy wszyscy patrzą i słuchają, czy też nie.
- I admit, I've fucked up but it was before we've started being together. - zaczął prosto z mostu, mówił szybko a w jego głosie słychać było napięcie. - Przepraszam Erica. Naprawdę nie chciałem tego tak spieprzyć i nie chciałem Cię zranić. Wiem, że nie mówiłem Ci tego, ale ja Cię kocham. - ostatnie trzy słowa wypowiedział z miażdżącą wręcz siłą uczuciem, a po jego spojrzeniu widziała, że ani trochę nie żartuje.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-16, 10:58   

Logan:
Miał przegląd dziewczyn z Harbor do wyboru. Całą gamę bogatych bardziej lub mniej dziewcząt, które są rozpieszczone i zblazowane. Najładniejsze jednak kręciły się koło basenu.
W tej liczbie zatem i rude, i blondynki, i szatynki, w każdej możliwej figurze, także dziewczyny o urodzie azjatyckiej, także mulatki... Pytanie tylko, czego szukał?


Erica i Evan:
Evan nie mógł tego zobaczyć, bo stał tyłem do wejścia na taras, ale w drzwiach pojawił się wreszcie Max. Nie wszedł na taras, nie chciał im przeszkadzać. Po prostu chciał dać znak Erice, że w razie czego jest w pobliżu i może pospieszyć z pomocą. Kiedy podniosła spojrzenie z Evana na Parkera, Max uśmiechnął się do niej i cofnął o kroczek. Jakby w ten sposób dawał jej przestrzeń.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-09-16, 11:13   

- Puść mnie bo nie ręczę za siebie - zawarczała już na tarasie usilnie wydzierając rękę, a wolną już zaplotła wraz z drugą na piersi, gotowa do wysłuchania tego czym znowu ma zamiar ją Ballmer uraczyć. Mieszanie się z błotem... to już było... Przepraszanki.. też było. Wybitnie stawał się monotematyczny. Już miała przygotowaną bardzo paskudną odpowiedź jako, że niestety była pamiętliwa jak wszyscy diabli a Evan srodze ubódł jej dumę własną, kiedy strzelił hasłem na koniec. Tęczówki dziewczyny rozszerzyły się z zaskoczenia i srodze paskudna odpowiedź uleciała sobie z wiatrem, bo Erica jeden z niewielu razy w życiu nie miała pojęcia co odpowiedzieć.
Chwilę stała jak wmurowana. Inna rzeczy wiedzieć o czymś instynktownie a inna usłyszeć. Szurnęła nogą przenosząc wzrok na ziemię. Ciekawe czego się spodziewał. Romantycznego szlochu i rzucenia się w ramiona? Natychmiastowego anulowania paskudnej sytuacji, która jako żywo przypominała "powtórkę z rozrywki" z ukrywaniem prawdy? Z zaskoczeniem stwierdziła, że bardziej teraz myśli jak ubrać w słowa kilka rzeczy niż rozpływa się z zachwytu. Wymyśliła w końcu coś i podniosła głowę by to zakomunikować gdy wpadł jej w oko zaczajony za drzwiami Parker. Raptem dziewczę doświadczyło nagłego przypływu odwagi i spojrzało na Evana zmieniając poprzednią odpowiedź na spokojniejszą, bardziej wyważoną i całkowicie zgodną z prawdą.
- Wierzę ci. Problem polega na tym, że ja nie kocham ciebie i prędzej piekło zamarznie nim zacznę po tym co się stało. - smagnęła jak biczem odpowiedzią bez zmrużenia oka patrząc na niego.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2009-09-16, 12:56   

Ten jeden z niewielu razy w życiu Evan zachował spokój, choć złość rozsadzała go od środka. Zaraz jednak wszelkie emocje zostały stłumione przez chłód jaki momentalnie go wypełnił.
- Dobrze wiedzieć. And you know what? Szkoda że nie jestem takim sukinsynem jak kiedyś.
Odparł uśmiechając się bez cienia wesołości, za to z odrobiną złośliwości. Nie miał tu już czego szukać, liczył że jeśli porozmawiają, to wreszcie uda im się normalnie być razem i wrócić do tego co było. Jednakże ostatnie zdanie jakie wypowiedziała Ricky skutecznie zabiło w nim wszelką nadzieję. Evan obrócił się by odejść, lecz przystanął w pół kroku i odwróciwszy twarz w stronę dziewczyny rzekł.
- Pewnie się ucieszysz. Za dwa tygodnie, po zawodach, opuszczam Kalifornię.
Bo i prawda była taka, że nic go już w tej chwili nie trzymało w Newport, a tak przynajmniej będzie mógł być bliżej ojca. Wolnym krokiem ruszył w kierunku wyjścia, a z jego postawa mówiła jasno, że ktokolwiek się do niego zbliży, nie ważne kto by to nie był, marnie skończy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 13