Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Parker's house
Autor Wiadomość
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-16, 21:18   

W tym momencie z domu wyszedł James, zbliżył się i z zaskoczeniem spojrzał na Michaela i na Annę. - Dobry wieczór Anno... Widzę, że poznałaś już Michaela. - uśmiechnął się i spojrzał pytająco na Smitha.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-09-16, 22:11   

Silnik czarnego klasyka zapewne aż zbyt dobrze znanego uchu Anny oznajmił przybycie rydwanu, nim jeszcze ten był widoczny. Camaro wtoczyło się po chwili na ostatnie wzniesienie dzielące go od celu (czy raczej wątku pobocznego, bo to tylko przystań w drodze do celu) i po paru krótkich chwilach, bo zdecydowanie prowadził szybciej niż zwykle, choć nie pędził jak szalony. Warto pamiętać, że jazda z maksymalną dozwoloną prędkością to coś niesłychanego u Chillmana, chyba, że coś ważnego się dzieje. Wóz zatrzymał się dość gwałtownie, okno otworzyło się i wychyliła się z niego głowa Chillmana, która zdawał się być bardziej wyluzowany niż zwykle. Najpierw zerknął na Annę.
- Konie się niecierpliwią, madame - rzucił metaforą, po czym wytłumaczył ją lekko dociskając gaz, by wymusić ciche warknięcia silnika. Następnie wzrok przeniósł na starego Parkera.
- Dzień dobry panie Parker! - uśmiechnął się beztrosko - Mam nadzieję, że nie martwią się państwo o Maxa, z nami nie zginie - zaśmiał się ot tak, bo i tak wiedział że o Maxa to nie ma co się martwić. Prędzej o to, że to Chillman coś głupiego zrobi - tak, można by było. Spostrzegł, że jest ktoś jeszcze wśród tych ludzi. Zmierzył go od stóp po czubek głowy niepewnym spojrzeniem z powagą na twarzy przez kilka dłuższych chwil. W końcu uniósł rękę w geście pozdrowienia i posłał leciutki uśmiech.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-16, 22:55   

Michael skinął głową facetowi w Camaro.
Nieufny.
Widział to kiedy ten przez kilka sekund skanował go wzrokiem.
Mamy kilka wspólnych cech przyjacielu
Obrócił się w stronę Parkera.
- Tak.. Poznałem Annę kilka minut temu...- powiedział i zamilkł.
Nie spytał Parkera o przebieg rozmowy z żoną. Miał nadzieje, ze ten sam mu to powie.
I kim u licha jest Max?
 
 
Sygin 
Żywe Srebro:)


Posty: 449
Wysłany: 2009-09-17, 11:11   

- Wreszcie - oświadczyła na widok Dave'a i ruszyła w stronę bryki - Pobiliśmy właśnie rekord spóźnienia się na imprezę, Chillman. Hi Mr Parker, tak poznaliśmy się. Do zobaczenia sąsiedzie - błysnęła uśmiechem do jednego i drugiego wsiadając do samochodu - soon I guess. Drive, babe - zaordynowała na koniec Chillmanowi cmokając go lekko w policzek na powitanie.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-17, 11:24   

Samochód z Davem i Anną odjechał. Parker odprowadził go wzrokiem i gestem zaprosił Michaela do środka. Położył dłoń na jego plecach i po chwili obaj zniknęli w posiadłości Parkerów.

Dom był rzeczywiście ładny i sprawiał wrażenie dużego. Tuż koło drzwi wiodły schody na górę. A kawałeczek dalej kilka schodków na niższy o jakieś pół metra poziom salonu. Po prawej był drugi salon, z telewizorem i Play Station 3 przy nim. Bardziej w głębi kuchnia. Na lewo korytarz prowadzący do dalszych pomieszczeń. A na przeciwko drzwi wyjście na taras, który z kolei był jakiś metr wyżej niż poziom podłogi salonu.

W salonie stała Kirsten. Ładna, choć trochę za chuda blondynka. Uśmiechała się trochę nieswojo. Obok niej stała pulchna gosposia, z urody absolutnie wyglądająca na Meksykankę.

- Witaj Michael... - Kirsten uśmiechnęła się cieplej. I spojrzała niepewnie na swojego męża. - Pościeliliśmy Ci w domku nad basenem. Będziesz miał trochę prywatności, przez te kilka dni... - znów spojrzała na męża, który uśmiechał się nieco głupawo. - Jakbyś czegoś potrzebował Rosa - tutaj wskazała na gosposię - Ci pomoże...
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-17, 20:50   

Podobną chatę Michael już kiedyś widział.
Kiedyś w telewizji.
Domek nad basenem. Gosposia. Podobno niebo jest gdzieś na górze.
Niektórzy mają je tutaj.
- Miło mi panią poznać - starał się uśmiechnąć uprzejmie i pod żadnym pozorem nie wyglądać na kryminalistę. - Jeśli to nie problem chciałbym się już położyć
Wolał uniknąć wymuszonego zaproszenia na kolację.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-17, 21:25   

James uśmiechnął się - Oczywiście... Chcesz coś zjeść? - zapytał jeszcze w zupełnie niewymuszony sposób i uśmiechnął się. Kirsten spojrzała raz jeszcze na męża, a potem wróciła wzrokiem do Michaela - Mamy dużo jedzenia... - powiedziała - A naszego syna najpewniej nie będzie do późna, więc mamy wolną porcję.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-17, 21:59   

- Hmmm... Chyba się skuszę..
Kolacja dawała możliwość rozmowy z Parkerami. Mógł wyjaśnić pare spraw i przekonać Kirsten Parker że nie jest "złym gościem"- a miała go za takiego- widział to w jej oczach.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-18, 08:40   

Kirsten złożyła dłonie i potarła je. Uśmiechnęła się do Michaela i trochę nerwowym gestem zaprosiła go do jadalni, schowanej za kuchnią. Po chwili wszyscy troje siedzieli przy stole z pałeczkami, bądź widelcami w ręku, bo jak się okazało na kolację były toni chińszczyzny. Przez chwilę panowała niezręczna cisza. - So... Czym się zajmujesz? - Kirsten odruchowo przerwała ciszę i dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że popełniła faut pas. James spojrzał na nią rozbawiony.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-18, 11:06   

Michael uśmiechnął się w duchu.
- Obecnie... obecnie jestem bezrobotny...I mam chwilowe kłopoty z noclegiem. -
Parker widocznie miał niezły ubaw.
Postanowił zmienić temat.
- Chłopak Anny wspominał coś o Maxie. To państwa syn?
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-18, 15:29   

- Przynajmniej dzisiaj o lokum nie musisz się martwić. - powiedziała spokojnie i uśmiechnęła się do niego. - Powiedz mi co z liceum? Uczysz się w Chino Highs? - zapytała jeszcze. A James odpowiedział twierdzącym ruchem głowy na pytanie odnośnie Maxa.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-18, 15:54   

Nie byłem w szkole od jakiegoś czasu... I chyba muszę rozejrzeć się za jakaś nową
Michael postanowił, że porozmawia z Parkerem następnego dnia. Miał do niego kilka spraw o których wolał nie rozmawiać przy osobach postronnych.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-18, 16:25   

- Och... - odpowiedziała trochę speszona. Dlatego inicjatywę przejął James.
- To mądry chłopak... Miał niezłe wyniki, trzeba mu tylko nieco pomóc. - powiedział z uśmiechem.
Kirsten uśmiechnęła się do Jamesa ciepło - Mój człowiek z misją. - powiedziała.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-27, 21:18   

Michaela obudził dźwięk towarzyszący dobieraniu się do drzwi. Po chwili usłyszał jak ktoś nacisnął na klamkę domku nad basenem i drzwi zaczęły się po cichu otwierać. Zaraz potem pierwsze kroki w domku. Ktoś potknął się, najpewniej o buty Michaela i zaklął szpetnie wpadając na stolik niedaleko łóżka.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-29, 13:55   

Michael usiadł na łóżku. Wątpił, że to włamywacz. Osiedle było zbyt dobrze chronione.
W takim razie kto?
- Kto tam? - tak, wiedział, że pytanie zabrzmiało idiotycznie.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-29, 14:23   

- Co jest? - usłyszał czyjś zaskoczony głos, zaraz potem zapaliło się światło. Przed zaskoczonym Michaelem stał nie mniej, a może nawet bardziej zaskoczony Parker. Spoglądał na niego, tak jakby zobaczył jakieś największe dziwadło w świecie. - Wiedziałem, że kiedyś to się stanie... Trafiłem do rzeczywistości równoległej. - bąknął pod nosem, ale wbrew tym słowom chwycił na szybko kij do golfa stojący opodal. - Kim jesteś i co robisz w moim domu?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-09-30, 09:51   

W moim domu
Czyli obić ryja nie wypada.
- Odłóż to i pogadaj ze swoim ojcem. Sam mnie tutaj zaprosił. I nie machaj tak tym kijem- nic ci nie zrobię.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-09-30, 10:50   

- Oh... - padła krótka, acz treściwa odpowiedź wyrażająca w tej chwili wszystko co Max mógł mieć do powiedzenia. Zmierzył Michaela wzrokiem i kiwnął głową. - Fart, że nie wlazłem do łóżka. - mruknął sam do siebie i cofnął się do basenu.

Przeniesienie akcji.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-10-03, 09:50   

Śniadanie u Parkerów trwało w najlepsze. Cała czwórka, bo przecież teraz był z nimi też Michael siedziała w kuchni, państwo Parker i Michael przy wyspie, Max zaś na blacie kuchennym zajadając swoje płatki.
- I nie wpadliście na to, żeby mi powiedzieć, że ktoś będzie spał w moim domku nad basenem?
- Max!
- zaczęła Kirsten - Przecież masz swój pokój, domek nie jest Ci potrzebny.
- No tak i to jest wystarczający powód, żeby sprowadzać kogoś do domu.
James spojrzał na niego z lekkim wyrzutem.
- No tak... Prowadzimy otwarty dom. Sorry dad, po prostu byłem lekko zaskoczony, kiedy w swoim łóżku zamiast ładnej dziewczyny znalazłem... Jego. - wskazał na Michaela.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-10-03, 09:59   

Otwarty dom to otwarty dom. Przygarniają nawet słomiane sierotki. Jedna taka sierotka pamiętając o tym właśnie nacisnęła klamkę wejścia od kuchni i wsadziła czarny łebek do środka.
- Hi - powiedziała z szerokim nieco nieśmiałym uśmiechem. Przez ostatnie 20 minut usiłowała wymyśleć powód dlaczego ją tu przyniosło, ale niestety nic nie przychodziło do głowy. Zwyczajne " bo jest mi smutno samej w wielkiej chacie" było zaś na tyle żałosne, że lepiej było się tym nie chwalić. - Słyszałam, że zdobyliście ostatnią partię świeżych bajgli - zażartowała z kącikiem ust podjeżdżającym do góry i węsząc ostentacyjnie. - Oooo... - zielone oczy spoczęły na kimś nowym.
- Przeszkadzam w czymś? - reszta sylwetki Erici w wytartych fabrycznie jeansach, trampkach i szmaragdowej koszulce na szelkach pojawiła się w pełnej okazałości.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-10-03, 10:10   

James podniósł się i uśmiechnął na widok Erici tak jak tylko on potrafił. - Ricky! Dawno Cię u nas nie było. - spojrzał na Maxa i posłał mu spojrzenie, znaczące jakim uznaniem cieszy się jego syn teraz, w jego oczach. - Wchodź proszę... To jest Michael, mój...
- Kuzyn z Bostonu!
- wpadła mu w słowo Kirsten.
Max siedział ze skwaszoną miną.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-10-03, 10:19   

Uśmiech rozpromienił się mocniej z ust przechodząc na oczy i rozświetlając je do roziskrzonej jasnej barwy. Na szczęście nic się nie zmienili więc przestała się bać dziwnej sytuacji.
- To wszystko było ukartowane - powiedziała konspiracyjnym tonem - W ten sposób dałam wam powód do stęsknienia się - mrugnęła do Jamesa i Kirsten włażąc do kuchni.
- Cześć, jestem Ricky - przedstawiła się "kuzynowi z Bostonu" zwyczajnie i bez głupawych min. Za to wyciągnęła rękę na powitanie. Drugim łokciem za to trąciła Maxa łypiąc na niego ciekawie okiem. Była sobota a ten wyglądał jak słotny dzień w środku tygodnia przed kartkówką z matmy.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Carter


Posty: 31
Wysłany: 2009-10-03, 17:34   

Wow...
To jednak są na świecie miejsca, gdzie po ulicach chodzą laski z okładek.
"Kuzyn z Bostonu" wyciągnął rękę.
- Michael.. Miło poznać..
Kątem oka spojrzał na Maxa. Miał wrażenie, że syn Parkerów nie jest zachwycony tą sytuacją...
...delikatnie rzecz ujmując
- Następna sąsiadka? - zapytał starając się nie patrzeć na młodego Parkera.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-10-03, 17:55   

- Nie bardzo - uśmiechnęła się. Mocny standardowy uścisk dłoni, którą potem wraz z drugą oparła na krawędzi najbliższego mebla opierając się o niego tyłkiem - Smocza jama mego ojca znajduje się w innej części Newport. A kogo poznałeś? - zastrzygła ciekawie uchem - bo o ile się orientuję w okolicy mieszka tylko jedna dziewczyna warta poznania.
Nadal łypała ciekawie okiem na skrzywionego Maxa. Ciekawe co go ugryzło. Może płatki były za słone...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-10-03, 17:56   

Wydawało się, że Lindsay pojawiła się dosłownie znikąd - po prostu nagle zmaterializowała się w kuchni Parkerów, z uroczo zaróżowionymi policzkami, roziskrzonymi oczami i torbą bajgli w ręce. Jej wzrok padł najpierw na obydwoje rodziców Maxa, których obdarzyła szczerym uśmiechem, po czym zwróciła się w stronę wyspy - na widok dwóch chłopców, jej brwi podjechały w górę w geście zdumienia. Na koniec zauważyła Ericę - wtedy wyraz jej twarzy kompletnie się zamroził.
- I thought that it would be nice to appear for the breakfast. - uśmiechnęła się nieco sztucznie, zwracając się do Kirsten - But as far as I see, I am disturbing... - powiedziała, robiąc krok w tył.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-10-03, 21:09   

Max uśmiechnął się po szturchnięciu przez Ericę i położył dłoń na jej ramieniu. Zaraz potem do kuchni wparowała Lindsay, posłał jej na przywitanie szeroki uśmiech i zsunął się z lady, stając koło Erici.

James był chyba w siódmym niebie, bardzo go cieszyła otwartość domu, z resztą Kirsten też. Oboje uśmiechnęli się do Lindsay.
- Hop on! - rzucił James i wskazał jedno z siedzących miejsc. - Bajgli u nas nigdy za dużo... Masz może takie z sezamem? Ostatniego zjadł Max.

- Śniadanie u Parkerów... Zwykła rzecz. - Max bąknął pod nosem i oparł się lekko o ramię Erici swoim ramieniem, po czym wrócił do wyprostowanej postawy.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-10-06, 19:47   

- Totally - wymamrotała - Jeśli zwykłe jest to iż różni ludzie tak lgną do waszej kuchni. Ciekawe co jest tego sekretem. Maybe.. the smell of the family in the morning - dodała już zupełnie cicho, praktycznie do siebie i na moment zamyśliła. Ją pewnie przyciągało to. Ale dałaby sobie głowę uciąć, że podrasowana blondi o eterycznej (równie podrasowanej ) urodzie, która właśnie wyrosła na środku kuchni miała inne cele. Widząc jej wyraz twarzy na swój widok musiała sobie przypomnieć iż jest w obcym domu i pyskówka w takim razie nie jest wskazana - bez względu, że tuzin dobrych ale bardzo wrednych odpowiedzi tułało jej się po głowie. Zamiast tego postanowiła wybrać rozwiązanie subtelniejsze. Niemal nie zmieniając miejsca postarała się tak stanąć by opierać się ramieniem o Parkera przy czym przybrała pozę wykazującą, że jest na jak najbardziej właściwym miejscu i zupełnie nie czuje się tu kimś kto może przeszkadzać, w przeciwieństwie do niektórych. Jednakże oczy zmrużyły się lekko i przybrały czujny wyraz polującego drapieżnika węszącego zbliżającą się konfrontację.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-10-06, 21:03   

Co prawda, gdy zauważyła co się dzieje, oczy Lindsay zwężyły się niebezpiecznie a na końcu języka miała jakieś cięte podsumowanie rozgrywającej się przed jej oczami scenki, ale prędko jej twarz rozjaśnił radosny uśmiech. Z wdzięcznością zajęła miejsce, które jej wskazano i otworzyła papierową torbę.
- Yeah, I've got them! - zaśmiała się, wyjmując ciepłe jeszcze bajgle z sezamem na talerz. - I coś jeszcze... - filuternie pomachała dopiero co wyciągniętym serkiem do smarowania kanapek. Ani jedno jej spojrzenie nie powędrowało w stronę Erici - była ponad to.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-10-06, 21:30   

Jamesowi zaświeciły się oczy - Jesteś fantastyczna! - powiedział szczerze do Lindsay i obdarował ją swoim wielgachnym uśmiechem. - Możemy Cię adoptować? - zapytał w żartach, co na moment zmroziło Maxa i Kirsten.
- Jutro jesteśmy zaproszeni na brunch do Palace... Zaprosił nas sam Petrelli, ten senator. - James spojrzał zaskoczony na Kirsten. - To pewnie, przez Twoją miłość do bajgli. - uśmiechnęła się wdzięcznie.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-10-06, 23:34   

Lindsay roześmiała się uroczo, wyraźnie ukontentowana komplementem - Myślę, że moi rodzice mogli by się nieco opierać... - puściła oczko Maxowi, dalej ignorując nachalność tego czarnego, paskudnego stworzenia. - Ale zawsze mogę wpadać na śniadania. - powiedziała, smarując bajgla serkiem. - Petrelli? - zapytała, marszcząc czoło.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 12