Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Newport Beach
Autor Wiadomość
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-08-22, 13:13   

Spojrzała na "dziewiątą" - dzięki temu systemowi określania lokalizacji co ciekawszych męskich tyłków, nauczyła się jako tako posługiwać zegarkiem ze wskazówkami - uśmiechnęła się zupełnie bez entuzjazmu, udając aprobatę. W zasadzie sama nie wiedziała co się z nią dzieje, za to znalazła na to doskonałe lekarstwo - 30 letnia whisky. Przed użyciem nie kontaktuj się z lekarzem lub farmaceutą. Już otwierała usta, by rzucić jakąś wymijającą odpowiedź o niekorzystnym biorytmie, pryszczu na nosie albo bolącej depilacji, ale... jej uwagę przyciągnął jakiś krzyk. Odwróciła się i jej wzrok padł na konia w galopie, który wyraźnie pędził prosto na nie.
- Fuck, Holl! - krzyknęła przerażona Lindsay - Watch out! - pociągnęła przyjaciółkę mocno za ramię.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2008-08-22, 18:18   

Koń gnał przed siebie prosto na dziewczyny, no, praktycznie to jechał tylko na jedną dziewczynę, śliczną blondyneczkę, która była dla niego miła w szkole. No, była prawie, że interesująca. Gdy koń był jakieś pięć metrów przed nimi, jeździec szarpnął gwałtownie wodzami w bok, by uniknąć zahaczenia od dziewczynę. Deresz przemknął obok niej, wyrzucając wysoko kopyta i znowu ją chybiając.
Chłopak zawrócił konia i stanął dęba. Na tle zachodzącego słońca.
Punkt lansu.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-08-22, 21:00   

Typowa bohaterka romantyczna zapiałaby w tym momencie z zachwytu, rzuciła przystojnemu jeźdźcowi białą chustkę na głowę i zakrzyknęła radośnie "Mój Ci on!". Jednocześnie zaś na drugim planie pojawiłaby się orkiestra dęta i odegrała coś w rodzaju tych wszystkich ballad, które zazwyczaj towarzyszą miłosnym scenom w filmach. Później jeździec i jego wybranka odjechaliby w promieniach zachodzącego słońca, a małe, morskie nimfy sypałyby im pod nogi płatki czerwonych róż.
Pech chciał, że Lindsay nie miała nic z typowej romantycznej bohaterki - bynajmniej na jej twarzy nie widniał teraz wyraz bezgranicznego uwielbienia. Nawet przy dużej dozie wyobraźni rumieńców, które pojawiły się z powodu ogromnego wzburzenia, nie można było wziąć za oznaki zawstydzenia.
- Ty pieprzony idioto! - rozpoczęła grzecznie rozmowę, z niemałym wdziękiem odrzucając blond włosy, które zasłaniały jej widok. Nadal nie mogła dojrzeć twarzy jeźdźca. - Nie jesteś na wielkiej pardubickiej jakbyś nie zauważył! Mogłeś jej zrobić krzywdę! - krzyknęła bardzo zdenerwowana, po czym z zaniepokojeniem spojrzała na Holl - All right darling?

Punkt zajebiozy.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-08-22, 21:06   

Ale Holly patrzyła jak urzeczona na Marca, który wydawał jej się teraz rzeczywiście bohaterem romantycznego filmu. I nie mogła zdusić rodzącego się gdzieś w piersi uwielbienia dla tego chłopca. I nawet jeśli miałoby być to chwilowe zauroczenie, to czemu by się mu nie poddać? Chociaż dla chwili romansu i galopowania po plaży?
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2008-08-22, 21:08   

Chłopak na koniu spojrzał na nią, robiąc zdziwioną minę, potem taksując obie dziewczyny wzrokiem. Jego wzrok jakby stwardniał, gdy spojrzał na Holly, potem jednak na ustach wyrósł mu drobny uśmieszek.
Mogłem, nie zrobiłem. Otarła się o połamanie kości, może nawet śmierć. Super. Ona *prawie* umarła, ja *prawie* kogoś zabiłem. Udany wieczór. - przekrzywił głowę i unosząc brew spojrzał od stóp do głów na drugą dziewczynę. Na końcu otrząsnął się jakby z transu i spojrzał na Ocean. Wydawał się znudzony.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-08-22, 21:49   

Krew w żyłach Lindsay dochodziła do stanu wrzenia. Gdy spojrzała na Holl, wgapiającą się w tego pożal się Boże, błędnego rycerza, niczym ciele w malowane wrota wybuch gwałtownej wściekłości zdawał się być bardzo blisko...
- Fantastycznie! Jesteś panem życia i śmierci? Może mam teraz zacząć ci bić pokłony, że oszczędziłeś moją przyjaciółkę?! - prychnęła, zupełnie już wyprowadzona z równowagi. Poza tym alkohol też miał w tym swój udział... - Cieszę się. A teraz zejdź z moich oczu. - syknęła niczym nadepnięta żmija - i bynajmniej nie było w tym ani odrobiny uwielbienia.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-08-22, 22:36   

Holl stała w dalszym ciągu zdumiona. Gwałtownie mrugała powiekami a z ust wyrwało jej się ciche westchnięcie. Co z tego, że O'Neil "nie mógł" skoro teraz malował jej się jak młody bóg.
-I'm ok darling.- pomału zaczęła jednak wracać do siebie. Żywiołowa reakcja Linds troszkę ją zszokowała, co jednak wyprowadza z równowagi przyjaciółkę nie może przejść bez echa. -Let it go sweety.- uspokoiła koleżankę i zwróciła się do "księcia z bajki": -*Prawie* jesteś fajny...- powiedziała i pociągnęła łyka z butelki z piwem.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Nevi 
Enigmajczyk


Posty: 383
Skąd: Ascendentowo
Wysłany: 2008-08-22, 22:47   

Marc uśmiechnął się tylko i skłonił się lekko.
It was pleasure to meet you. - powiedział i nagle krzyknął, zrywając konia do galopu. Minął je tym razem szerszym łukiem, posyłając Holly nieokreślony uśmiech, a potem pognał dalej przez plażę.
_________________
"O cieniach minionych enigmajskiej kultury łkają miliony tych śmiałków, którzy zasmakowali jej w pierwotnej rozkoszy. By wkrótce zwymiotować. Bo czyż można wyobrazić sobie syntezę większych przeciwieństw niż eklektyczny Wieloświat Filarów, gdzie sprzeczność stanowi fundament bytu? To tutaj, w różnorodności Enigmaium odnajdziesz to czego nie chcesz rozumieć: radość pośród cierpiącego świata."
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-08-22, 23:59   

"It was pleasure to meet you."- powiedział, a Holl zrobiła ostatnią rzecz, której możnaby się po niej spodziewać- skłoniła się, niemal dwornie. To był impuls- czasem widziała to w filmach. Nie pomyślała- po prostu stało się.
Zmrużyła oczy patrząc jak odjeżdża. To było niemal jak w bajce... Był książę na uroczym rumaku, słońce skrywało się za horyzontem... Niestety była też cała reszta, której nie sposób nie zauważyć: próba pozbawienia jej życia, wrzeszcząca Linds i arogancja "prince-marca". Właśnie- ta arogancja miała w sobie coś niezwykle pociągającego.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-08-23, 18:22   

Zaczynała się powoli zastanawiać czy to wszystko czasami jej się nie śni - zdarzały się jej bowiem tak kiczowate sny, na przykład o księżniczkach zamkniętych w wieży. Uszczypnęła się dyskretnie w ramię, by sprawdzić czy to naprawdę nie jakieś kiepskie romansidło rozgrywające się w jej własnej głowie. Poczuła... niestety, to rzeczywistość. Po chwili jednak wpadła na inny pomysł - a jeśli na plaży kręcą jakąś komedię romantyczną i ona właśnie przez przypadek znalazła się w środku akcji? Przecież to bardzo możliwe!
- Sweety, kto to był? - zapytała chytrze, może w ten sposób wyda się prawda o filmie. W końcu przez oślepiające działanie słońca ona nie widziała twarzy jeźdźca.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2008-08-23, 19:09   

Holl stała jak zaczarowana. Dopiero po chwili otrząsnęła się jakby budząc z jakiegoś snu. -O'Neil.-odparła jakby z chłodną wyniosłością, choć spojrzenie ciągle zdradzało fascynację. -Przypomnij mi, żebym nigdy nie poszła z nim do łóżka!- to były najbardziej mocne słowa jakie padły w dniu dzisiejszym z jest ust. Kiedy Holl mówiła, że nie pójdzie z facetem do łóżka bezsprzecznie była to niecodzienna sprawa wielkiej wagi.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2008-08-23, 22:33   

Zatem to O'Neil był tą osobą, której nie mogła sobie dziś przypomnieć w szkole... i teraz, na tym koniu. Co prawda zawsze był nieco pompatyczny i ekstrawagancki, ale nie zachowywał się jak jednoosobowy cyrk objazdowy. Miała ochotę powiedzieć to na głos, ale widząc zachowanie Holly zrezygnowała z tego zamiaru.
- Nawet jeśli ci o tym przypomnę to mnie nie posłuchasz, Holl. - uśmiechnęła się kwaśno. Marc co prawda był przystojny, miał fantazję i Lindsay darzyła go sympatią, ale... albo zmienił się po tym wyjeździe, albo miał chwilowe problemy z psychiką. - I want to smoke. - powiedziała zupełnie niespodziewanie.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-09-22, 09:42   

Nathan usiadł koło Lindsay, ale nie obejmował jej ramieniem. Coś na nim ciążyło, z resztą tak jak i na niej. Wpatrywał się głucho w piasek. Linds... Wyjeżdżam. Najpierw na obóz koszykarski, a potem na studia. Myślę, że nie ma sensu dalej ciągnąć naszego związku. powiedział wreszcie. A chwilę potem się podniósł i otrzepał z piasku. Poradzisz sobie?

I koniec, wszystko wraca do normy.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2008-09-22, 20:17   

Lindsay siedziała skulona w kłębek na plaży. Mimo, że było ciepło, jej było zimno, wręcz przerażająco zimno. W oczach ślicznej dziewczyny tliła się rozpacz tak bezgraniczna, że nie dałoby się jej opisać żadnymi słowami. Nad nią stał Nathan z pochyloną głową. Po chwili jednak chłopak zaczął znikać, aż Lindsay została całkiem sama. W rękach miała piersiówkę.

...Wtedy właśnie okazuje się jak bardzo jesteśmy samotni, kiedy nie ma już nikogo na kogo, chociaż podświadomie mogliśmy liczyć...

Ciąg dalszy w Chacie O'Neila
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-01-19, 21:38   

Ricky i Lizzy tańczyły na około ogniska, bo w końcu były to ostatnie beztroskie chwile, zarówno dla Erici, jak i dla Elisabeth, a właściwie to przede wszystkim dla Elisabeth. Wiał wiatr, targając włosy dziewczyn i szarpiąc płomieniem na wszystkie strony. Wreszcie obie zmęczone szaleństwem padły na piasek i w tym momencie spojrzały gdzieś w bok. Zobaczyły tam zbliżającego się Maxa. W swojej pseudo wojskowej kurtce i poprzecieranych dżinsach. Dłonie miał w kieszeniach, głowę schowaną w ramionach.

... Ostatecznie jednak każdy z nas się zmienia. A zmian tych nie można powstrzymać. Więc tylko głupiec uciekał by przed nimi.

Wiedziałem, że tutaj Was znajdę...
powiedział uśmiechając się nieswojo.

Tennessee Williams napisał: ’’Kiedy tak wielu ludzi jest samotnych, byłoby niewybaczalnym egoizmem, być samotnym samotnie”


The end




Executive producer:
Kaptain Oats

Directet by:
Umiar Kukazoo

Starring:
Noise
Eithel
Derriuz
Lothrien
and Caylith as Erica

with special apperience Kapitan Owsianka

Cameras:
Lost Library

Story by:
The O.C.: Popularity
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 13:22   

Słońce prażyło ślicznie, było przyjemnie i ciepło... tylko szkoda, że to ostatni dzień wolności. Erica wystawiła twarz do słońca odsuwając nieco daszek baseballówki z czoła, balansując piłką na dłoni. Umówiła się tu z kimś by namieszać w czyichś sprawach i wetknąć nos między przysłowiowe drzwi z nadzieją, że go jej nie utną. Ale póki co była sama więc zaczęła sobie podbijać piłkę nad głową dla przyjemności i zabicia czasu.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
  
 
 
ArFF 
Mała cwaniara


Posty: 252
Skąd: z daleka :P
Wysłany: 2009-01-25, 13:45   

Skoro pogoda jest tak piękna, dlaczego by nie skorzystać z okazji i nie posiedzieć trochę na plaży?
Z taką właśnie myślą, Rayne kroczyła po piasku, w poszukiwaniu dobrego miejsca pod swój koc. Znalazła w końcu jakieś w miarę równe podłoże, na którym rozłożyła go, przy czym dokładnie poprawiła jego narożniki. Kiedy wszystko było już gotowe, dziewczyna położyła się na nim i sięgnęła po książkę, którą miała ze sobą. Zapewne znów jakieś głupoty o pokonywaniu własnych lęków. Jej terapeuta mówił, że to pomoże... jak na razie miało raczej negatywne skutki.
_________________
Facet jest jak strumyk. Ładny, bo ładny, nie każdy bystry...
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 15:16   

Wyszedł z wściekle różowego Ferrari, ledwo powstrzymując się od komentarzy na jego temat. Aż źle się czuł, że jechał tym samochodem. W końcu... On był różowy! Zamknął za sobą drzwi i sięgnął do kieszeni po fajki. Wyciągnął jednego Lucky Strike'a i zaoferował papierosa Linds, jednak ta odmówiła. Wzruszył ramionami i wyciągnął ukochaną benzynówkę z kieszeni, by lekko drżącymi rękami odpalić gwóźdź do trumny.
- Thanks for the ride - rzucił i zaczął kierować się w stronę plaży z niepokojem na twarzy.
 
 
Eithel 


Posty: 631
Skąd: Częstochowa/Kraków
Wysłany: 2009-01-25, 15:42   

Nie miała ochoty palić kolejnego papierosa, nie wpłynęłoby to dobrze na jej samopoczucie. Wystarczył sam potężny kac. Przynajmniej nie miała skomplikowanego życia uczuciowego, mogła robić co się jej żywnie podobało. A, że przy okazji kilka osób zostanie zranionych.. no cóż. Bywa i tak.
- Your welcome. - wymruczała seksownie, po czym musnęła wargami jego policzek. Spojrzała mu głęboko w oczy, po czym skierowała się w stronę plaży, kusząco kołysząc biodrami. Po drodze zauważyła Ericę, nie kłopotała się jednak z żadnym gestem pozdrowienia. Spojrzała na nią wyzywająco, tylko przez chwilę zastanawiając się czy ta widziała z kim przyjechał Chillman.
Po chwili dotarła już do upatrzonego miejsca, gdzie rozłożyła koc. Położyła się i zaczęła lekturę Vouge'a.
_________________
"This town is big enough for only one manipulative bitch"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 15:53   

Mimo tego do czego doszło, zamurował go jej gest. Odruchowo, nie myśląc w ogóle, obrócił się oglądając się za Lindsay. Po dłuższej chwili dopiero potrząsnął głową, poklepał się po policzkach.
- Myśl mózgiem, a nie fiutem - warknął sam do siebie po cichu i z westchnieniem rozejrzał się. Zauważył Ricky... I modlił się, by nie zauważyła tego co się stało. Chociaż, jak mogła nie zauważyć? Nie ma sensu się okłamywać. Z ociąganiem poszedł w jej kierunku, paląc papierosa buch za buchem.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 16:02   

Piłka wyleciała w powietrze mocnym uderzeniem rąk, potem odbiła się kolejny raz i leciała powoli w dół gdy Erica rzuciła okiem po plaży, szybkim zerknięciem po raz kolejny szukając tego spoźnialskiego głąba. A jest... tylko... zielone tęczówki rozszerzyły się z zaskoczenia widząc, kto idzie obok niego - a podrasowaną sylwetkę Lindsay poznała by na odległość. Nawet jeśli działa się tak nieprawdopodobna rzecz jak usta Linds muskające policzek Dave'a Chillmana i oczy zatapiające się w jego oczach. Co do cholery botoxowane usta Barbie robiły na policzku Chillmana!?
- Holy shit... - sapnęła z zaskoczeniem i czystym szokiem na twarzy. Świat stawał na głowie, w miarę rozsądny facet prowadza się z plastikowa lalą! A potem dodała głośne - Auu! - gdy zapomniana piłka spadła jej prosto na łeb - Holy shit... Chillman tell me that it was not real... - skwitowała krótko łapiąc się za łeb i zezując na rozłożoną na piasku Lindsay - a niech ją spali tak by tydzień na tyłku nie siadła! Zielone oczy przyjrzały się Dave'owi wzrokiem zawierającym równe dawki zapytania, potępienia i czystego szoku.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 16:08   

- So... - wykrztusił z siebie, krzywiąc się nastawiony na walenie po głowie, czy coś w tym stylu - You've seen... - zrobił długą pauzę, dopalił papierosa szybciej niż się spodziewał, wywalił peta, odpalił kolejną fajkę i spojrzał na Ricky.
- One thing I know for sure... I will never, ever drink anything stronger than beer alone with a woman... - mruknął przyciszonym głosem.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł, żeby teraz załatwiać sprawy z Anną... - dodał jeszcze.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 16:21   

- Ahaaa... - ściągnęła czapkę z daszkiem z głowy i otarła czoło. Powoli docierało do niej, że to co widziała było naprawdę. Przyjrzała się Chillmanowi z ciężkim westchnieniem.
- A więc ubzdryngoliłeś się do spółki z Lindsay MacNamarra. I jej sztuczne ciało nie rozpuściło się w morzu alkoholu? - prychnęła. Nie miała ochoty walić go po głowie albo robić cokolwiek w tym stylu. Czym on był, jej facetem by takie rzeczy odstawiać? Nie. Ale co powie to powie. - I z tego co widzę nie tylko to robiliście do spółki.
Pokręciła głowa jakby było jej brak słów - chociaż tego to jej zazwyczaj nie brakowało.
- Nie wyglądasz na gościa który właśnie przeleciał ex-najlepszy towar w szkole. Nie ma tego władczego błysku w oczach... oh wait... maybe because you regret of what you did... - dodała ruszając w stronę swojej torby obok rozłożonego ręcznika. Po chwili w jej dłoni błysnął łańcuszek. Gdy rzucił ostatnie zdanie darowała sobie kolejne złośliwości i spojrzała na niego z czymś w rodzaju troski.
- Proszę. Nie wiem czy dobry czy nie. To twoja decyzja co zrobisz w sprawie Anny. Just... don't hurt her...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 16:26   

- I'm not sure what should I do. And not hurting her could prove to be a hard task... Mogę teraz pokazać, że jestem po prostu dupkiem i nie warto się ze mną zadawać, and it seems to be the best way... Mogę wytłumaczyć jej wszystko... Albo mogę wytłumaczyć jej nie-do-końca wszystko i incydent z Linds potraktować jako nic nieznaczący wypadek przy pracy... I don't know, w końcu z Anną jesteśmy skłóceni i trudno mówić w tej chwili, byśmy byli parą... Which version would you prefer, jeśli to byłby twój facet? - uniósł brwi, przyglądając się Ricky z nadzieją, na jakąś dobra i wygodną odpowiedź.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 16:36   

Siadła na piasku i wyciągnęła butelkę z wodą.
- Want some? Ani odrobiny alkoholu, obiecuję. - podsunęła facetowi a sama zastanowiła się nad gradem pytań jakimi ją zasypał. Przyjrzała mu się uważnie bawiąc się czapką.
- Wszystko zależy od tego czy chcesz ja odzyskać czy nie. Jeśli nie - sprawa jest prosta. Nie mówisz nic, nie robisz nic, a to - wskazała na łańcuszek ruchem głowy - zostaje w twoich rękach albo wędruje do lombardu lub gdziekolwiek gdzie się pozbywacie takich rzeczy - skrzywiła się lekko. Skąd ona mogła wiedzieć co faceci robią z biżuterią związaną z ex. - And it's over. Nawet jeśli ona coś chlapnie. A chlapnie, tego można być pewnym - dodała, ponuro patrząc na Linds - bodaj jej nos oblazł ze skóry!
- Jeśli chcesz ją odzyskać... słuchaj, ja jej za dobrze nie znam. Nie wiem czy przyznanie się do czegoś takiego jest lepsze niż nie przyznanie się albo mówienie półprawdy. Po prostu się zastanów jak by zareagowała na oddanie łańcuszka i błaganie o wybaczenie plus powiedzenie prawdy lub pół prawdy lub jej zatajenie z możliwością, że któregoś dnia może to wyjść. - spojrzała łagodniej na Dave'a - Przecież mieliście już problemy i wybrnęliście z nich, nie?
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 16:57   

- Dzięki - rzucił z prawdziwą wdzięcznością w głosie i pociągnął parę sporych łyków z butelki, by znów zaraz zająć się rozmową i paleniem fajki.
- Nie aż takie... - klapnął na piach z westchnieniem - I think I'll tell her everything, but one by one... So she won't fall down dead just like that - mruknął spuszczając wzrok w zamyśleniu. W pewnym momencie rozejrzał się. Dostrzegł piłkę do siatkówki.
- She's gonna be here? - zapytał, kiwając głową na zauważony przedmiot.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 17:04   

Wyciągnęła drugą butelkę i zostawiwszy tamtą, sądząc po tym ile wody wypił, skacowanemu Chillmanowi, napiła się.
- Jak chcesz. Your chick, your choice. Ja nie powiem nic z tego co tu widziałam, więc zostanie ci tylko Linds do zakneblowania - skwitowała. Była strasznie ciekawa jak to się skończy ale na efekty trzeba będzie pewnie poczekać długo - Yeah... umówiłam się z nią by pograć. Nie było okazji całe lato więc można ostatni dzień wykorzystać. Będzie za jakieś... I don't know... half an hour? Jak chcesz możesz na nią poczekać chociaż.. I don't think it's such a good idea... - przymknęła oczy pociągając kolejny łyczek.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 17:09   

- Maybe you're right, surprising her like that could ruin the game... - mruknął, po czym upił kolejny łyk wody i zaciągnął się znów fajką.
- Chyba, że masz coś innego na myśli? - zapytał, przenosząc na nią zmarnowane spojrzenie. Nie dość, że kac, to jeszcze rozterki. Diabli by to wzięli...
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-01-25, 17:23   

- Miałam na myśli tylko to, że nie dogadaliście się wcześniej a kłótnia teraz gdyby cie tu spotkała, chyba byłaby pewna.Albo ciężkie milczenie które zepsułoby wam obojgu humor jeszcze bardziej. Bo raczej wątpię by przywitałaby cię z otwartymi ramionami - uśmiechnęła się lekko i trąciła go łokciem żartobliwie - Chill, man - zażartowała z jego nazwiska starając się go nieco pocieszyć - it's gonna be OK. Somehow. Niektóre sprawy muszą się najpierw straszliwie spieprzyć by potem zaczęły się poprawiać... - dodała z zamyśleniem w oczach. - Chociaż u mnie jak się raz spieprzą to potem nigdy nic już nie jest tak samo. Tylko lepiej. Albo znacznie gorzej a życie staje się prawdziwym piekłem. - na moment poszarzały jej oczy. Nietrudno było się domyślić o czym pomyślała. - So anyway... - przeskoczyła szybko na inny temat - jak masz moment to może wykorzystaj go i powiedz co się z tobą działo przez te miesiące gdy cie nie było. Or play with me - zgarnęła piłkę i zakręciła nią na jednym palcu szczerząc się w uśmiechu.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Derriuz 

Posty: 620
Wysłany: 2009-01-25, 18:35   

- Jestem umierający, ale... Niech będzie. Ale wiesz, że nie jestem typem sportowca, prawda? - uniósł lekko brwi, przyglądając się Ricky z lekkim uśmieszkiem na twarzy. Uśmieszkiem mówiącym "Let's rock!". Pozbył się peta i upił jeszcze łyk wody. Podniósł się z piachu i strzelił najpierw palcami u rąk, później karkiem. Rozruszał barki i łokcie w ramach krótkiej rozgrzewki, takiej na odwal.
- Może dzięki ruchowi trochę otrzeźwieję - dodał, zrzucając kurtkę z pleców.
- I think I'll tell her everything as soon as possible. And see if it's okay... - rzucił w jej kierunku oczekując na jej ruch - Like it could, anyways... - mruknął jeszcze po cichu pod nosem, ugiął kolana i przyszykował dłonie do odbicia górą, lub dołem.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 12