Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Antologie i zbiory opowiadań
Autor Wiadomość
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-08, 14:14   

You Know My Name napisał/a:
Oświeć mnie zatem.


Ok, zacznę egzegezę tekstu od podstaw settingu, takim jakim go widzę, nawiązując do wypowiedzi MC:

mc napisał/a:
No tak - tylko dlaczego ten tekst (literalnie, nie chodzi mi o żadne innerspejsy) dzieje się w kosmosie... ;) (Stacja postawiona przez ojców).


Ja nie odebrałem tego w ten sposób że to się dzieje gdzieś w kosmosie (co prawda na s. 536 jest mowa o "końcu świata" ale to raczej metafora zwłaszcza że dodaje się "tu nie trafisz przypadkiem"). Ja bym raczej powiedział że to coś jak "Inkluzje – "kieszonkowe wszechświaty" o innych stałych fizycznych niż nasz, używane często jako komputery" w Perfekcyjnej Niedoskonałości. Czyli jest to de facto oddzielny stworzony od podstaw pod-kosmos stworzony do procesowania danych, z "Równiną" i "Bramą" [jedyne wyjścia z wawelu - s.548] jako inputem i outputem informacji. Wprowadza się do niego różne obrazy (Wanda, Niemiec- a może i inne rzeczy już zasłoniete amnezją)) które mają inspirować latarników by świecili najjaśniej, a później owe światło się odbiera przez bramę do użycia w wojnach. Moim zdaniem na taką intepretacje wskazuje "Wielka wojna toczona na symbole w światach, gdzie wszelki duch pochodzi z wnętrza molekuł bezustannie liczącycyh, liczacych liczących" [s. 536] oraz tym "migotały superpozycjami w najgęściejszych sieciach molekuł, z których ten świat kiedyś zbudowali ojce latarników" [s. 534]. Więc ogólnie jeśli rozumiemy przez kosmos jako wszechświat-wszechświatów to tak - dzieje się w kosmosie, ale jeśli kosmos jako przestrzeń kosmiczną jakiegoś wszechświata to nie.

***


Podstawowy błąd twojej interpretacji Droon, polega na zafiksowaniu na nazwijmy to czynniku "kibolskim". Tymczasem narracja kibolska, obok narracji narodowej i innych, to po prostu "strachy namiętności i mitologie. Te najpotężniejsze byście świecili najjaśniej" [s. 572] i są wtórne względem całości settingu: "Niemiec, Wanda. Lustra, zwierciadła. Wiem że ich nie ma. albo: że są - lecz nie bardziej niż pozostałe odbicia" [s. 563]. Część postaci np. Julia, jest świadoma tego że używają oni terminów i dyskursów których nie do końca pojmują [na s. 558-559 jej wywód o języku] i które kiedyś znaczyły coś innego, a obecnie są odbiciem.To nie jest tak że te narracje i rytuały nic nie znaczą - wprost przeciwnie - one mimo oderwania ich od pierwotnego znaczeniu są formą w której wytwarzają się najbardziej "epickie" sagi czyli to do czego został powołany posturnek Wawel. Każdy z latarników jest swoistą bramkę logiczną (świadomie kreują swoje sagi [s. 548] oraz wchodzącą/niewchodzą w relacje z innymi bramkami logicznymi tworząc sieci quasi-neuronowe [casus samolotów utajniących swoje sagi- s. 537, łączenie się sag na targowisku s. 550]. Ciekawym jest to że Latarnicy żyją w ciągłej teraźniejszości - np. niewyobrażalnym są takie pojęcia jak śmierć czy "kiedyś" [ s.568] czy śmierć (nie mają na to słowa - mówią zdysaperować w ogóle, zde-życ - s. 547), a bluźnierstwem myślenie o pochodzeniu tego czy tamtego [s. 536]. Wynikałoby z tego że Wawel to posterunek stworzony pod procesowanie konkretnej rzeczy (więcej niż możliwe że są inne pod-kosmosy-komputery -sugestia w s. 536 - procesujące inne iformacje sagi w oparciu o inne zestaw danych wejściowych) potrzebnej Ojcom w swojej wojnie. Przy czym samo określenie "wojna" może być tu po prostu częscią narracji latarników - może to po prostu postludzka rywalizacja gospodarcza. Zaskakuje mnie twoja intepretacja błocka - jest przecież wyraźnie napisane że błocko to "on", mesjasz, jeden z ojców [ciągle paranoiczne podejrzenia Wlada, dialog na s. 554-555, etymologia słowa mesjasz z s 559, bezpośrednio powiedziane na s 572] - to ojceic (zapewne postczłowiek) który został zesłany na Wawel, a procesowanie się jego jestestwa zżera zasoby pamięciowe Wawelu.

Coś niejasne?
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-08, 19:33   

Jasne przy takich założeniach. Podobne rozwiązanie przyszło mi do głowy: posterunek Wawel jako maszyna logiczna, bohaterowie jako obdarzone szczątkową osobowością jej procesy/podzespoły procesujące. Jest to wzmocnione liczbami obrazującymi ilość dysaperencji (16, 32, 128 - tylko 132 mi nie pasuje).

Z tym, że ja w przeciwieństwie do Ciebie nie sądzę, żeby istniała jedna-i-tylko-jedyna egzegeza utworu. Utwór po napisaniu zaczyna, że użyję wyświechtanego określenia, żyć własnym życiem. Każdy wybiera to co jemu pasuje. Ty jesteś mocno skoncentrowany na logicznym rozbiorze utworu literackiego, co nie zmienia, że inni mogą z niego wybierać inne wartości i przypisywać im swoje wagi.

Zresztą dziwnym się w Twoim wyjaśnieniu wydaje mi się, hmm... paradoks może //mysli znikających sag. Latarnicy wymieniają się na targowisku sagami, prawda? Ja odbieram to tak, że w swoją wplatają elementy cudzych. Wplatają, ale nie homogenizują kompletnie, są w stanie wydzielić z sagi część swoją i nabytą, lub choć zlokalizować elementy "obce". W jaki więc sposób sagi nikną i nikną jednocześnie informacje o znikających latarnikach przy jednoczesnym znanym stanie ilościowym, bo wiedzą ilu znika. Ja rozumiem, że procesowanie może "iść na żywca", że się tak ordynarnie wyrażę, ale żadnych logów, śladów, kopii, nic? To mi nie pasowało, więc nie drążyłem.
Kolejna sprawa: zaskakuje Cię mój odbiór błocka (wtórny zresztą i różniący się od wyjaśnienia pierwotnego, bliskiemu Twojego - spam vs kultura). A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-08, 20:10   

You Know My Name napisał/a:
Jasne przy takich założeniach.

No właśnie starłem się czynić jak najmniej założeń, stąd liczne odwołania do tekstu.

You Know My Name napisał/a:
Z tym, że ja w przeciwieństwie do Ciebie nie sądzę, żeby istniała jedna-i-tylko-jedyna egzegeza utworu.

Jasne że nie ale są interpretacje i egzegezy lepiej i gorzej uzasadnione.

You Know My Name napisał/a:
Ty jesteś mocno skoncentrowany na logicznym rozbiorze utworu literackiego, co nie zmienia, że inni mogą z niego wybierać inne wartości i przypisywać im swoje wagi.

Dlatego ja nie podważam niektórych walorów Twojej "kibolskiej" inteprtacji. Rzeczywiście takie ujęcie jeśli chodzi o wybrane aspekty, szczegóły daje radę. Ale nie tłumaczy całości; przy całości nie satysfakcjonuje mnie zupełnie.

You Know My Name napisał/a:
Zresztą dziwnym się w Twoim wyjaśnieniu wydaje mi się, hmm... paradoks może //mysli znikających sag. Latarnicy wymieniają się na targowisku sagami, prawda? Ja odbieram to tak, że w swoją wplatają elementy cudzych. Wplatają, ale nie homogenizują kompletnie, są w stanie wydzielić z sagi część swoją i nabytą, lub choć zlokalizować elementy "obce". W jaki więc sposób sagi nikną i nikną jednocześnie informacje o znikających latarnikach przy jednoczesnym znanym stanie ilościowym, bo wiedzą ilu znika. Ja rozumiem, że procesowanie może "iść na żywca", że się tak ordynarnie wyrażę, ale żadnych logów, śladów, kopii, nic? To mi nie pasowało, więc nie drążyłem.


Sagi pojedynczych latarników to jedno ale całościowo układają się w pieśń. Ona sobie chyba wisi w powietrzu (?) aż Wład odpala znicze-kręgi na wieczór i wysyła Ojcom (więc nie jest to prcesowanie stałe ale cykliczne wysyłanie sygnału - w ogóle Wawel żyje tymi pseudo-dobowymi cyklami). To jest w ogóle oddzielny i ciekawy wątek tego że powiedziane jest że "koszmar króla projektują jego poddani" [538] i że "ból koniecznie by rozświetlić znicze" [560]. Wład też wzdryga się przed wplataniem w pieśń zbyt dużej ilości bólu w obawie przed wieczorem [s. 548].

You Know My Name napisał/a:
Kolejna sprawa: zaskakuje Cię mój odbiór błocka (wtórny zresztą i różniący się od wyjaśnienia pierwotnego, bliskiemu Twojego - spam vs kultura). A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?

Nie rozumeim co napisałeś.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-08, 20:30   

A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?

vs

to ojceic (zapewne postczłowiek) który został zesłany na Wawel, a procesowanie się jego jestestwa zżera zasoby pamięciowe Wawelu.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-08, 20:38   

Właśnie to jest arcyciekawy wątek bo przecież Piosenki które pochodzą od błocka i Anny, likwidują Psa, a Pies jest wprost nazywany aberracją systemu. To jest jeszcze głębszy poziom niż rozgryzienie i określenie settingu, znalezienie w tym fabuły i związku przyczynowego skutkowego w zachowaniach postaci. Nad tym musiałabym się zastanowić, ale to już chyba przy trzecim czytaniu. Genialny tekst, już chyba sama ta dyskusja o tym świadczy, zupełnie nie wiem czemu odmówiłeś mu wielkości.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-08, 20:51   

Oki, przegiąłem z najsłabszym tekstem, ale nie zmienia to faktu, że mi się nie spodobał. To odbiór czysto subiektywny i stopień komplikacji i ilości zapętlonych znaczeń nic tu nie zmienia. To tylko oznacza, że mi się nie spodobał, co nie zmienia faktu, że ten tekst też polecam. Jest ciekawy.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-09, 18:44   

Pffff.
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-12-11, 12:53   

Kroki w Nieznane 2011 zrecenzowane: Zapraszam!
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4518
Wysłany: 2011-12-14, 21:41   

Przeczytałam antologię Science Fiction. Znaczy, poza opowiadaniem(?) Dukaja, które jeszcze przede mną i nie wiadomo, jak długo, bo ostatnio czas na czytanie misię skurczył. Ale ponieważ paluchy mnie świerzbią, to głos muszę dać. :mrgreen:

Przede wszystkim nie zgadzam się z niską oceną opowiadania Przybyłka. Głęboko się nie zgadzam. Albowiem to jest SF, tylko inne, bardziej... czy ja wiem, uczłowieczone? Tekst skojarzył mi się z klimatem "Pieśni Umierającej Ziemi", stylistycznie przerysowany, miejscami barokowy. Ale ten styl pasuje do przekazu. Odczytałam go następująco:
MOŻLIWY SPOILER
Tekst "dzieje się" w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy to nerdy wszelakie i fascynaci techniki i technologii się kłębią, a wśród nich jest bajarz. Opowiada historię. I tu już jeden plus: "zawód" bajarza nie zniknął, nadal snucie historii ma swój czar. Jest poczucie ciągłości, nawiązanie do dawnych czasów, wyłącznie ustnych przekazów, w których zawarte były i dzieje władców, opisy najróżniejszych przygód, i jakieś tam moralne nauki, mniej lub bardziej udolnie opowiadane. Opowieść bajarza ma morał, tłumaczy, że nie tylko najnowsze technologie się liczą, że zachłystując się kolejnymi gadżetami, tracimy z oczu to, co najważniejsze. Może to i banał, ale prawdziwy i - niestety - wciąż aktualny. I wygląda na to, że będzie aktualny w przyszłości. Znowu ciągłość, bez względu na poziom rozwoju technicznego. I jest gorycz, bo umyka nam piękno. Migawki piękna, malutkie okruchy, których na co dzień zabiegani nie dostrzegamy, albo nie chcemy dostrzec. A - według autora - między innymi zdolność do dostrzegania piękna czyni nas ludźmi.
KONIEC SPOILERA
Wiem, że ta interpretacja "brzmi" patetycznie. Rozumiem, że można nie "kupić" stylistyki opowiadania. Ale to nie czyni tekstu słabym.

A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego. I moje skojarzenia też pewnie nie. :-P Gdyż spojrzało mi się na "Amnezjaka" jako na metaforę internetowej rzeczywistości: każdy z nas ma jakiś tam sieciowy wizerunek. Gadamy na forach (opowiadaniowy targ), wymieniamy się własnymi sagami. Oczywiście, nie trąbimy wszem i wobec, na cały wszechświat (znaczy, nie wszyscy ;) ), tylko ograniczamy się do jakiegoś wycinka sieci, powiedzmy jednego forum. I dopóki o nas pamiętają, to istniejemy (w sensie wizerunku). Ktoś powtarza nasze dowcipy (wplata we własną sagę), my kogoś cytujemy. Nie zawsze wiemy, kogo; czasem kompletnie się nie znamy na dyskutowanym temacie - stąd te rozważania Julii o pojęciach wyrwanych z kontekstu. Oczywiście, nie wszyscy są skorzy do opowiadania o sobie (samoloty utajniające własne sagi). Wszystko to dzieje się, gdy komp jest włączony i to jest Wawelski dzień. A Wawelską nocą pozostajemy sami ze sobą i budzą się koszmary. Budzimy się rano i buch! do sieci, zobaczyć czy jeszcze ktoś nas pamięta. I znowu wymiana sag, być może jakaś polemika, jeśli ostrzejsza, to znaczy, że z Niemcem ;) . A ponieważ niechętni jesteśmy do zmiany poglądów, to i Wanda się pojawia. I cykl powtarza się, jak długo mamy siłę gadać i tematy do rozmowy nam się nie skończą. Impuls wysyłany w celu wspomożenia wojennego to np. rachunek za prąd, jaki musimy zapłacić ;) , albo nawet jakaś nowatorska idea się wymyśli, którą w realu da się wykorzystać. A w końcu dopada nas proza życia (błocko), albo dostajemy bana (Pies wygrywa), albo kończy nam się moc komputerowego procesora i odpadamy. A ten uwięziony na Wawelu, to forumowicz, który stracił kontakt z realem.
Łomatko, ale pojechałam. :oops:
BTW, nigdzie nie znalazłam liczby 132 literalnie zapisanej. Magu, jesteś pewny?
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-14, 21:48   

Beata napisał/a:
BTW, nigdzie nie znalazłam liczby 132 literalnie zapisanej. Magu, jesteś pewny?
Jestem pewny, że się pomyliłem. Mało tego, wiem to.
Zmęczenie oczu.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
rybieudka 
Istota z głębin


Posty: 639
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2011-12-14, 22:05   

Beata napisał/a:
A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego. I moje skojarzenia też pewnie nie. :-P Gdyż spojrzało mi się na "Amnezjaka" jako na metaforę internetowej rzeczywistości: każdy z nas ma jakiś tam sieciowy wizerunek. Gadamy na forach (opowiadaniowy targ), wymieniamy się własnymi sagami. Oczywiście, nie trąbimy wszem i wobec, na cały wszechświat (znaczy, nie wszyscy ;) ), tylko ograniczamy się do jakiegoś wycinka sieci, powiedzmy jednego forum. I dopóki o nas pamiętają, to istniejemy (w sensie wizerunku). Ktoś powtarza nasze dowcipy (wplata we własną sagę), my kogoś cytujemy. Nie zawsze wiemy, kogo; czasem kompletnie się nie znamy na dyskutowanym temacie - stąd te rozważania Julii o pojęciach wyrwanych z kontekstu. Oczywiście, nie wszyscy są skorzy do opowiadania o sobie (samoloty utajniające własne sagi). Wszystko to dzieje się, gdy komp jest włączony i to jest Wawelski dzień. A Wawelską nocą pozostajemy sami ze sobą i budzą się koszmary. Budzimy się rano i buch! do sieci, zobaczyć czy jeszcze ktoś nas pamięta. I znowu wymiana sag, być może jakaś polemika, jeśli ostrzejsza, to znaczy, że z Niemcem ;) . A ponieważ niechętni jesteśmy do zmiany poglądów, to i Wanda się pojawia. I cykl powtarza się, jak długo mamy siłę gadać i tematy do rozmowy nam się nie skończą. Impuls wysyłany w celu wspomożenia wojennego to np. rachunek za prąd, jaki musimy zapłacić ;) , albo nawet jakaś nowatorska idea się wymyśli, którą w realu da się wykorzystać. A w końcu dopada nas proza życia (błocko), albo dostajemy bana (Pies wygrywa), albo kończy nam się moc komputerowego procesora i odpadamy. A ten uwięziony na Wawelu, to forumowicz, który stracił kontakt z realem.
Łomatko, ale pojechałam. :oops:

A mnie się ta interpretacja podoba - miałem trochę podobne skojarzenia, ale niepokoił mnie ten wątek "kibolski" - może to po prostu jest "realna" podbudowa "nierealnego" świata - jeden z memów na którym zbudowano fundament Wawelu?
_________________
Tekst to tylko pretekst do podtekstu...

RYBIEUDKA blog - http://rybieudka.blogspot.com/

Wrocławskie Spotkania z Fantastyką - http://www.wrosf.blogspot.com/

Jedyny TAKI katalog fantastyki - FANTASTA.PL
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-27, 22:28   

toto w Co teraz czytam napisał/a:
Gdzie to science? :-/
Mógłbyś żale swe jakoś dokładniej wyegemplifikować?
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6760
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2011-12-27, 23:01   

Liczyłem na opowiadania hard sf, a tu kiszka. Po prostu przyzwoite opowiadania sf i perełka w postaci Dukaja roku. Trochę mało jak na 800 stron. :-/ Tym bardziej, że recenzje wspominały o twardym jak diament sf, esencji gatunku i tym podobnych bajkach. Żeby nie było, nie żałuję wydanych pieniędzy, opowiadania Zbierzchowskiego i Cetnarowskiego bardzo mi się podobały, ale brakło mi tu tego science, które jeśli już było obecne to raczej tylko pretekstowo. Po prostu oczekiwałem czegoś w stylu Egana.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-28, 00:19   

To miało być hard SF, zostało SF. Nie hard, ale bardzo dobre SF. A że nie Egan, hmm, no nie i tyle, mamy Dukaja a nie mamy Egana.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-28, 20:25   

Beata napisał/a:

Wiem, że ta interpretacja "brzmi" patetycznie. Rozumiem, że można nie "kupić" stylistyki opowiadania. Ale to nie czyni tekstu słabym.

Niestety tekst ten na poziomie merytorycznym ma do zaoferowania jak sama zauważyłeś "banał" a sama stylistyka która mogłaby być kołem ratunkowym, w przypadku mojej wrażliwości jest raczej uwiązanym kamieniem młyńskim. W rozmowie z Droonem już chyba określiłem to jako "Paolo Coelho SF". Oczywiście nie wykluczam że takie pisanie możne mieć swoich miłośników - ale uczciwie w recenzji przynałem że do nich nie należę. A dla kontrastu "Godzina Nadawania" mimo że również nie przedstawia nie zawiera jakiś ryjących mózg wniosków, to stylistyka tu jest zaprzęgiem husky - poprzez swoją sugestywność, ascetyczną stylistykę, silne kontrasty samej wizji. Nie bez przyczyny porównałem w recenzji do opowiadanie do obrazu.

Beata napisał/a:
A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego.

Na pewno są jakieś luki ale fajnie by było gdybyś je wskazała, a ja mógłbym się ustosunkować. Co do twojej interpretacji "Amenzjaka" to identycznie jak z interpretacją Droona - to są raczej swobodne skojarzenia stanowiące pewne fakultatywne warstwy metaforyczne tekstu - mają swoją wartość dodaną ale nie tłumaczą ontologicznego (hard)core'u całej wizji która jest w moim przekonaniu wartością samą w sobie. Innymi słowy, wasze interpretacje traktuje raczej jako nakładki na moją, niż realną alternatywne odczytania tego tekstu.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-12-28, 21:05   

Ł napisał/a:
A dla kontrastu "Godzina Nadawania" mimo że również nie przedstawia nie zawiera jakiś ryjących mózg wniosków, to stylistyka tu jest zaprzęgiem husky - poprzez swoją sugestywność, ascetyczną stylistykę, silne kontrasty samej wizji. Nie bez przyczyny porównałem w recenzji do opowiadanie do obrazu.
To wg mnie czyni ten tekst najlepszym opowiadaniem w zbiorze. To jest styl, który robi na mnie duże wrażenie.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4518
Wysłany: 2011-12-28, 21:28   

No bo czym tak naprawdę jest Wawel? Osobnym komputerem (klastrem), który ma jednostronne połączenie z siecią tylko w momencie wysyłania Impulsu? A może to zbiór komputerów, taki jak w tym programie astronomicznym, którego nazwy oczywiście nie pamiętam, a który do przetwarzania danych wykorzystuje komputery prywatnych użytkowników? Ale chyba nie, bo jak wtedy mógłby służyć za więzienie dla postczłowieka (błocka)? Latarnicy to kto? Programy czy również postludzie? A może tylko idee różnych ludzi, wklejone (nawet nieświadomie) do systemu (tak, jak najróżniejsze idee ludzie asymilują do światopoglądu)? Do programów czy idei nie pasuje mi ból, rozjaśniający światło, bo przecież ból to odczucie ludzkie. W takiej interpretacji Pies jest wirusem. Komputer chodzi w pętli - stąd cykle. Nie łapię natomiast Niemca i Wandy - najpierw myślałam, że to jakiś trojan zewnętrzny i antywir, ale Wanda wciąż ginie, zatem cienki ten antywir byłby.
Qurczę, no doprawdy, gubię się. I zaczynam mieć wątpliwości czy w ogóle ten tekst da się tak na czynniki pierwsze rozebrać.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-28, 22:43   

Beata napisał/a:
No bo czym tak naprawdę jest Wawel? Osobnym komputerem (klastrem), który ma jednostronne połączenie z siecią tylko w momencie wysyłania Impulsu? A może to zbiór komputerów, taki jak w tym programie astronomicznym, którego nazwy oczywiście nie pamiętam, a który do przetwarzania danych wykorzystuje komputery prywatnych użytkowników?

Wawel na pewno jest zamkniętą całością (komputerem/programem/wszechświatem kieszonkowym) z określonym wejściem (równina) i wyjściem informacji (niebo nad wawelem). Znamy jego przeznaczenie - przetwarzanie informacji. Więc opcja nr 1.

Opcja nr 2 czyli to że możliwym jest że istnieją całe sieci Wawelów procesujących dane w sieci jest niewykluczona ale tekst nie daje bezpośrednich przesłanek do tego stwierdzenia. Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział. Jesteśmy w sytuacji kogoś kto trzyma wątrobę zwierza i na podstawie tejże wątroby musi sobie wyobrazić resztę zwierza a nie dysponuje analizą DNA. W dużym przybliżeniu - jest to możliwe, możemy oszacowac co zwierz je, jaką ma mniej-więcej wielkość, ale nie narysujemy go.

Beata napisał/a:
Latarnicy to kto? Programy czy również postludzie?

Jedno nie wyklucza drugiego.

Beata napisał/a:
A może tylko idee różnych ludzi, wklejone (nawet nieświadomie) do systemu (tak, jak najróżniejsze idee ludzie asymilują do światopoglądu)?

Na pewno nie tylko idee, ponieważ są autonomiczne i świadome, reagują na zmiany w otoczeniu. Moim zdaniem mieszkańcy Wawelu to twory wzorowane na ludziach celem procesowania informacji przez określone narracje (mityczną/historyczno-polityczną/kibolską) które wytwarzają najefektywniej porządny efekt końcowy i tyle w temacie, wystarczy do sensownej interpretacji.

Beata napisał/a:
W takiej interpretacji Pies jest wirusem.

Nie, Pies jest błędem systemu, "nowotorem", ale nie wirusem/infekcją zewnętrzną.

Beata napisał/a:
Nie łapię natomiast Niemca i Wandy - najpierw myślałam, że to jakiś trojan zewnętrzny i antywir, ale Wanda wciąż ginie, zatem cienki ten antywir byłby.

Niemiec i Wanda to jedno - jedność jako przedstawienie, czyli wlew informacji do wawelu przez input (równinę). Informacje te mają zostać "przetrawione" przesz mieszkańców Wawelu i w postaci pieśni iść dalej. Do takich wniosków dochodzi Stańczyk który wie że tak naprawdę ich nie ma- to lustra/odbicia a nie twory samoistne.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4518
Wysłany: 2011-12-28, 23:03   

Ł napisał/a:
Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział.

No i to właśnie najbardziej mnie intryguje/wkurza. Gdyż nie mam odejścia, nie jestem w stanie spojrzeć z jakiejś tam perspektywy. Wpadam do środka i się miotam.

Załóżmy, że latarnicy są postludźmi z misją. System zamknięty, nie ma aktualizacji zbiorów, część zasobów znika, bo je procesowanie błocka dodanego nadprogramowo zżera, stąd zapominanie i "coraz głupsze" analizy. Piosenki w takim razie byłyby interwencjami programów naprawczych?

No dobra, ale jakie przesłanie? Dowód, że system zamknięty chodzący w pętli, z tymi samymi wciąż danymi wejściowymi, się degeneruje/zużywa?
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-12-29, 01:02   

Beata napisał/a:
Ł napisał/a:
Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział.

No i to właśnie najbardziej mnie intryguje/wkurza. Gdyż nie mam odejścia, nie jestem w stanie spojrzeć z jakiejś tam perspektywy. Wpadam do środka i się miotam.

Powodem jest zapewne to że poza Wawel istnieje post-osobiliwościowy wszechświat więc przybliżanie go nie ma sensu. W takiej sytuacji "wawelskiej", zwyczajnej niczym kiełbasa, tkwimy wszyscy, w "Amenzjaku" po prostu pociągnięto to grubą fantastycznonaukową kreską.

Beata napisał/a:
System zamknięty, nie ma aktualizacji zbiorów, część zasobów znika, bo je procesowanie błocka dodanego nadprogramowo zżera, stąd zapominanie i "coraz głupsze" analizy. Piosenki w takim razie byłyby interwencjami programów naprawczych?
  • Piosenki powołała do istnienia Anna "bez świadomości celu" ale za pomocą Błocka [569] motywowana troską o Jagiełłe.
  • Adekwatnie Stańczyk w imię wyższego celu "chciał wstrząsnąć. wszystkimi" [571] i przemycał błocko do Pieśni.
  • Błocko jest ojcem uwięzionym na wawelu i chce się wydostać a może to zrobić tylko outputem całego systemu czyli tą droga która uchodzi Pieśń przez znicze [patrz Stańczyk].
  • Pies jest błędem systemu [565] przy wysyłaniu Pieśni, a konkretnie momencie bólu.
  • Ból jest "konieczny by rozświetlić znicze" [560]


Połącz punkty Beato. "Amenzjak" to wspaniała zaszyfrowana opowieść w której protagonista nie objawia się w żadnej scenie. Błocko. Jedne by wszystkimi rządzić.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4518
Wysłany: 2011-12-29, 22:32   

Ł napisał/a:
Błocko. Jedne by wszystkimi rządzić.

I na dodatek podstępnie i powoli się przesącza, małymi krokami zdobywa teren, oblepia i tłamsi... fuj! Jest jak słuchanie dziennika telewizyjnego w stanie wojennym - nawet, jak się nie wierzyło w wygadywane głupoty, to i tak człowiek przesiąkał.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2012-02-22, 18:41   

Amnezjak wisi w sieci: http://www.powergraph.pl/...jak-opowiadanie
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2012-02-23, 11:38   

There's no escape from Amnezjak, it marks us all //mysli
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17873
Wysłany: 2012-12-13, 21:50   

Czytam nowe "Kroki w nieznane". Na razie najlepszy tekst to opowiadanie Neila Gaimana. Dobry jest Shearman, świetny Denton, ujdzie Chiang. Rosjanie są tradycyjnym zawodem, więc nie narzekam akurat na nich, że trzymają poziom "zawodności". Został mi jeszcze Dylan Horrics i Simmons. Chyba obsuwy nie będzie. Więc prawdopodobnie całość ocenię na 5.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17873
Wysłany: 2013-12-08, 14:48   

Proszę, trzeba było roku, aby odświeżyć ten temat. Choć od zeszłego roku ukazały się chyba jakieś ciekawe antologie? Tylko wszyscy piszą o nich sobie a muzom, tu i ówdzie. A ktoś ten temat założył w określonym celu. Chyba.

Zatem czytam "Kroki w nieznane" rocznik 2013. Trzy teksty za mną. Opowiadanie Swanwicka rozbudza apetyt, ale kończy się zbyt szybko. Potem jest Kir Bułyczow. Z uwagi na moją rusofobię napiszę w miarę neutralnie, że było nudne. Zaś trzecie opowiadanie, autorstwa K.J. Parker - znakomite. Przedstawia opowieść zamkniętą, kompletną, bardzo ciekawą. Nie sposób było się od niego oderwać. Pisarz/pisarka zasługują, po raz kolejny, na uznanie. Talent ma bez wątpienia ponadprzeciętny. Dobrze zaostrza apetyt na styczniową premierę w MAGu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
xan4
Tatuś Muminków


Posty: 223
Skąd: Silesia
Wysłany: 2013-12-09, 19:51   

Innych antologii w roku 2013 nie było za dużo. Solaris wydawał Klasykę rosyjskiej SF (trzy tomy na dzień dzisiejszy) i Złoty wiek SF (cztery tomy na dzisiaj). Coś tam też wydawała Replika.

Co do pierwszych trzech opowiadań w Krokach w nieznane 2013 zgadzamy się Romulus, ciekawe jak będzie dalej :)
Tutaj jest moje omówienie,
http://www.szortal.com/node/4148
_________________
Oddział chwilowo zamknięty
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17873
Wysłany: 2013-12-09, 20:17   

Dalej było tak, że się rozpędziłem i skończyłem czytać. I po kolei: Marc Laidlaw - intrygujący, ale ostatecznie mnie rozczarował. Co dziwne - brakowało mi dopowiedzenia tej historii. Jonatham Lethem - "Szczęśliwy Człowiek" ma świetny pomysł, jest niepokojący, ale finał mi się nie podobał. Bradley Denton - "Sierżant Chip" - znakomite opowiadanie i momentami poruszające (ale to była łatwizna). James Ln Gardner "Broń promieniowa - love story" - fajne, trochę z poczuciem humoru i dystansem. Brandon Sanderson - po K. J. Parker najlepsze opowiadanie fantasy w tym zbiorze. Również kompletna, wciągająca opowieść. Julia Zonis "Gołąbek" - patrz: Bułyczow. Greg Kurzawa "Puste przestrzenie" - ostatecznie ok. Karin Tidbeck "Jagannath" - mocny tekst, chętnie obejrzałbym jakąś krótkometrażówkę na podstawie opowiadania. Orson Scott Card "Założyciel" - tu z kolei wszystko wytłumaczone, ale wcale przez to nie satysfakcjonujące. Może też dlatego, że to fan fiction z Asimova ("Fundacja"). Ale nie zhejtuję.

Zatem najlepsze teksty, moim zdaniem: K. J. Parker, Denton, Sanderson.

Druga grupa: Swanwick, Laidlaw, Gardner, Tidbeck, Kessel, Card.

Trzecia czyli najsłabsza: Bułyczow, Lethem, Zonis, Kurzawa.

Globalnie oceniam bardzo wysoko. To chyba najlepszy rocznik od czasów tego ze "Śmiercionautami" Teda Kosmatki.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Jachu 
princeps senatus


Posty: 2553
Skąd: Dom-na-Drzewie
Wysłany: 2013-12-10, 14:42   

Romulus napisał/a:
Globalnie oceniam bardzo wysoko. To chyba najlepszy rocznik od czasów tego ze "Śmiercionautami" Teda Kosmatki.
Rocznik 2008 ;) Właśnie go kończę czytać. I tak się właśnie zastanawiam, bo czytałem 2010, 2006 i teraz 2008 i nie zwróciłem uwagi, aby któryś z roczników był znacząco słabszy lub wybitnie się wybijał. Wszystkie te trzy zbiory były generalnie dość równe i stały na wysokim poziomie. Pojedyncze opki oczywiście były słabsze i - podobnie jak ty Rzymianinie - tak oceniam opowiadania naszych wschodnich sąsiadów ;) Ale i tu był wyjątek - "Koty Pawłowa" Olega Diwowa (KwN 2006), które bardzo do mnie trafiły :) A i "Złotousty diabeł" Kira Bułyczowa z KwN 2008 wypadł całkiem nieźle.
Więcej ocenię, jak przeczytam resztę tomów ;)
_________________
Życie to dziwka, czytasz za mało, a potem umierasz [Stary Ork]

"Finezja perfidii rozumowania ściga się w nich z cyniczną sofistyką" [prof. Waltoś o działaniach PiS dot. wymiaru sprawiedliwości]
 
 
xan4
Tatuś Muminków


Posty: 223
Skąd: Silesia
Wysłany: 2013-12-10, 15:31   

Czepiacie się tych Rosjan, fakt, nie zawsze są tam dobre rzeczy, a tym roku był nieudany Bułyczow, co mnie mocno wzburzyło, bo uwielbiam gościa, ale Zonis już była całkiem całkiem.
Natomiast w zeszłorocznej, jak uzgodniliśmy, nie do końca udanej antologii, chyba najlepszym opowiadaniem było właśnie opowiadanie rosyjskie - Aleksandra Zołotki - Żywiciele.
_________________
Oddział chwilowo zamknięty
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17873
Wysłany: 2013-12-10, 20:05   

Moim zdaniem - ale piszę to jako rusofob (rusofobia nie dotyczy pięknych Rosjanek) - literatura rosyjska jest w naszym kraju przeceniana i przereklamowana. Zamiast Rosjan w "KwN" powinni zagościć Europejczycy albo Azja, autorzy orientalni, może indyjscy. Rosja to jednak jedno wielkie dzikie fuuuuuj.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 15