Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Raj utracony
Autor Wiadomość
Liv 
Sine Qua Non


Posty: 1045
Wysłany: 2007-11-27, 21:29   Raj utracony

-Nie żyje.
Wystarczyły dwa słowa, aby uciszyć zebranych w pokoju ludzi. Eustachy wyglądał jakby ktoś zdzielił go w twarz. Eugeniusz wypuścił z płuc obłok szarego dymu, który unosił się przez chwilę w powietrzu, przybierając kształt wykreowanej przez ich umysły, duszy zmarłej.
Wydawać by się mogło, że na te słowa zareagował również... sam dom.
Zbudowany pod koniec XVIII wieku, zupełnie nie pasował do otaczającego go krajobrazu nowoczesnych biurowców i apartamentów.
Rdzawo-czerwony budynek, otaczało wysokie na półtora metra ogrodzenie, całkowicie zarośnięte bluszczem, który systematycznie wdzierał się coraz głebiej w podwórze.
Jesienne liście pokrywają schodki werandy, na której poza dwoma kamiennymi gargulcami, stoi niewielki stolik z dostawionym krzesłem.
Wszystkie okna są zasłonięte. Nie białymi firankami, czy żaluzjami, a ciemnymi kotarami, skutecznie skrywającymi mieszkańców przed wścibskimi spojrzeniami ciekawskich gapiów.
Wyrzeźbiony na drzwiach wąż, spoglądał na podwórze rubinowymi oczyma.
Drzwi nie posiadają po zewnętrznej stronie klamki, jednak wystarczy pociągnąć za zwisający koło nich sznurek, aby uruchomić dzwonek.
Z odrobiną szczęścia, nie zostaniemy wpuszczeniu do środka, gdzie drewniana podłoga trzeszczy przy każdym kroku, jak gdyby w ten sposób chciała się sprzeciwić naszej obecności w domu.
Pod spojrzeniami rzucanymi z płócien portretów, wiszących na ścianach, mogłyby zadrżeć kolana niejednego śmiałka.
Koło schodów prowadzących na pierwsze piętro, stoi wiekowy zegar.
Jego wskazówki lada moment całkowicie przesuną się w prawo, wybijając północ.
Dwanaście głośnych uderzeń wydobędzie się z wnętrza zegara, w momencie, kiedy siedzący na górze mężczyzna postanowi wstać.
Gasi papierosa w szklanej popielniczce, położonej na oparciu fotela i podchodzi do wielkiego łoża, zatrzymując się u jego wezgłowia. Spogląda na leżącą pośrodku drobną postać kobiety- pustą skorupę.
Stara się oddychać ustami, ale i tak czuje ten nieznośny zapach ... strachu.
Dom jest nim przesiąknięty, i mężczyzna podejrzewa, że od dziś zapach ten będzie mu zawsze towarzyszyć.
Z ostatnim biciem zegara, wszystko ulegnie zmianie, porządek świata jaki znali, przestanie istnieć. Geniusz wiedział, że w chwili śmierci leżącej przed nim kobiety, zegar stanie, a on -oni - staną się śmiertelni.
Spojrzał w lewo, gdzie przystanął Eustachy. Na jego twarzy malowało się przerażenie i nawet nie starał się tego ukryć.
Stojący po drugiej stronie Edmund, zaśmiał się donośnie.
-Śmieszy cię to?!
-A ciebie nie, Eugeniuszu?
-W ogóle.
-To... ta... - Trzeci z mężczyzn w końcu odzyskał głos.-k***a! Suka się zabiła! Popełniła pieprzone samobójstwo!
Mężczyźni raz jeszcze spojrzeli na zwłoki kobiety. Na pościeli, po obu stronach bezwładnego ciała, utworzyły się szkarłatne plamy krwi, wyciekającej wraz z życiową esencją, z podciętych żył na nadgarstkach.
-Dokonała wyboru.- Stwierdził Eugeniusz.
-Nie tylko za siebie, ale i za nas! - Dodał z wściekłością Eustachy.
-Za całe pokolenia. - Rzucił ironicznie Edmund.
Bliźniacy stali jeszcze przez chwilę w bezruchu, analizując zaistniałą sytuację, starając się przebić przez zasłony przyszłości, szukając rozwiązania problemu, gdyż nie zamierzali pogodzić się z faktem, że od dzisiejszego dnia będą się starzeć jak każdy zwykły człowiek ... z każdą mijającą godziną przybliżając się do śmierci.
Mieli plany! Tyle rzeczy zostało do zrobienia, nie mogli teraz utracić nieśmiertelności!
-Trzeba ją sprowadzić z powrotem. - Geniusz wypowiedział na głos myśli pozostałej dwójki.
Tymczasem ciało kobiety ulegało przyśpieszonemu rozkładowi.
-Z prochu powstałaś...
-... z żebra, Eugeniuszu.
Geniusz posłał Edmundowi mordercze spojrzenie, które jedynie rozbawiło drugiego bliźniaka.

***


Od rana miała bóle. Kiedy odeszły jej wody w autobusie, nie mogła powstrzymać ataku śmiechu, jakiego dostała na widok min większości pasażerów.
Przypominała napełnioną po same brzegi beczkę, z której ktoś właśnie wyciągnął kurek.
Podejrzewała, że stojąca koło niej piętnastolatka, nigdy nie zdecyduje się na dziecko...
Większość mężczyzn, wyglądało na przerażonych, bądź zniesmaczonych. Skurwiele, to wszystko przez was!
Ktoś ustąpił jej miejsca, najwyraźniej dochodząc do wniosku, że nie symuluje ciąży ... mogła być po prostu nienaturalnie gruba.
W dzisiejszych czasach nic nie jest pewne... do czasu aż zaleje się połowę autobusu wodami płodowymi.
Osobnik odpowiedzialny za jej błogosławiony stan, ulotnił się, kiedy była w czwartym miesiącu.
Za dużo od niego wymagała ... Po prostu nie byłby dobrym ojcem- właściwie, nawet nie lubił dzieci.
-Spermokłamca! Mam nadzieję, że ci odpadnie!
-Co mówiłaś kochaniutka?
-Nic...
-Na następnym przystanku będziemy pod szpitalem. Nic się nie martw, w moich czasach kobiety rodziły w domach i ...
Nie słuchała jej. Starsi ludzi mieli niezwykle denerwujący sposób bycia, który objawiał się w trzech słowach : w naszych czasach.
Ciekawe czy sama, będzie tym zamęczać swoje dzieci, a potem ich dzieci?!
Uśmiechnęła się na myśl o tym...
Pokochała swoje dziecko od chwili, kiedy pasek na teście ciążowym zmienił kolor z białego na różowy.
-No już jesteśmy kochaniutka. Och, powoli! Pomogę ci!
Z drogi gówniarzu, nie widzisz, że ta pani jest w ciąży?! W moich czasach...

***


-Panie doktorze... co z dziećmi?
-Niech administracja powiadomi, kogo trzeba.
Młoda pielęgniarka nie wyrobiła jeszcze u siebie owej "bezpiecznej bariery", która pozwalałaby jej zachować odpowiedni dystans do śmierci pacjenta.
-Czas zgonu 00.12

***


-To one?
-Tak.
-Jedno urodzone po północy...
-Dziewczynka?
-Tak...
-Chłopiec urodził się w czasie 12 uderzenia zegara.
-Ach... zatem jest nadzieja?
-Ona umiera ostatnia.
-Tak.
-Tak!
Trzy wersje tej samej twarzy, rozciągnęły usta w identycznym uśmiechu, przyglądając się dwójce noworodków, leżących obok siebie w jednym łóżeczku.
W przyszłości, jedno z nich targnie się na swoje życie, a drugie podąży jego śladem do Krainy Umarłych i sprowadzi stamtąd przeklętą duszę Ewy, ich matki jak i matki wszystkich ludzi ...
...aby odzyskać Raj Utracony.
_________________
"Life is a bitch and then you die."
Laura Roslin "Battlestar Galactica"

chomikuj.pl/pchlaszachraika
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fahrenheit 451


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12