Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Oceń dwa utwory
Autor Wiadomość
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3715
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2010-05-16, 13:11   

Temple of the Dog to jest to. Ta płyta w całości jest wyśmienita. Uwielbiam ją od lat i mi dotąd nie przeszło. Ale ja po prostu lubię grunge (widać mamy ze Spellem całkiem odmienny gust muzyczny). No a TotD to w zasadzie grungowa supergrupa.

Cantaloop. Tu mam mieszane uczucia. Początek jest fajny, chociaż jak dla mnie to jakiś taki reklamowy. Jak podkładka pod filmik o napoju gazowanym. Trąbka i fortepian fajne. Potem niestety koleś zaczyna zawijać i to już nie moje klimaty. A do tego to jest nudne, bo non stop w tym samym tempie, tym samym rytmie to samo. Od połowy to mi się chciało tylko trąbki słuchać.

I ode mnie coś na dzisiejszy klimat za oknem.
Nick Cave i jeden z jego najpiękniejszych utworów, a do tego nie oklepany jak duet z Kylie M.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Dobromir 


Posty: 151
Wysłany: 2010-05-17, 16:21   

The Ship Song. Bardzo mi sie podobalo. Jedyne co mam przeciwko tej piosence to, ze slychac, ze Nick Cave potrafi ten swoj glos wykorzystac duzo lepiej, ale ta piosenka nie pozwala na to. Mimo tego - swietne ^^.

Cantaloop. Jeden z tych utworow ktore chyba kazdy zna, tylko nie zna tytulu ;P. Nie jest to cos, czego sluchalbym w kolko, jak z muzyka ktora naprawe lubie, ale ten raz co teraz przysluchalem byl bardzo przyjemny. Nie moj rodzaj muzyki.

The Doors - The End
_________________
FEELINGS ARE BORING. KISSING IS AWESOME.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-05-21, 20:23   

Tomasz - Nick Cave. Z tym utworem mam problem. Lubię kiedy Nick szarpnie swoim niesamowitym głosem. A tu, no sorry, pościelówa jakich wiele w całym świecie. Dobra, ale nie unikatowa pod żadnym względem. Bad Seeds też stworzeni sa do większych rzeczy, a tu muzycznie plaża, krowy, konie, wiecie sami. Jeśli już to proponuję wersję z PJ Harvey ( http://www.youtube.com/wa...ature=related), bo łamie ona trochę monotonię tego kawałka. Jakby nie patrzeć zgadzam się z Dobrym. Nick Cave nagrał duzo lepszych numerów. Jestem na nie temu kawałkowi.

Dobromir - The Doors. (Doradzam tę wersję: http://www.youtube.com/wa...feature=related http://www.youtube.com/wa...eature=related) Klasyk, evergreen, ale jednocześnie utwór jakich wiele u Doorsów. Na początku charakterystyczny motyw gitarowy płynie na równie charakterystycznych klawiszach. Z czasem rozkręca się wokal Morrisona, przytłacza muzę. I nagle rozkręcają się we wspaniałej pętli klawisze, i perkusja. Jest "bicie wołu" po którym numer stopniowo cichnie. Blisko perfekcji.

Ode mnie tak staroć. Z jednym z moich ulubionych wokali
http://www.youtube.com/watch?v=YNWFHpPu1qs
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17198
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-06-09, 17:13   

Cytat:
Dobromir - The Doors. (Doradzam tę wersję: http://www.youtube.com/wa...feature=related http://www.youtube.com/wa...eature=related) Klasyk, evergreen, ale jednocześnie utwór jakich wiele u Doorsów. Na początku charakterystyczny motyw gitarowy płynie na równie charakterystycznych klawiszach. Z czasem rozkręca się wokal Morrisona, przytłacza muzę. I nagle rozkręcają się we wspaniałej pętli klawisze, i perkusja. Jest "bicie wołu" po którym numer stopniowo cichnie. Blisko perfekcji.

Zgadzam się w całej rozciągłości. W sumie dodam tylko i pewnie wyjdę na heretyka, że wersja w wykonaniu Vala Kilmera z filmu The Doors jest lepsza od oryginału (a przynajmniej porównywalna). w filmie jest wersja nieocenzurowana :P "Mother, I want to fuck You...". Jeden z moich trzech ulubionych kawałków The Doors.

DJ Shadow & James Lavelle (UNKLE) Feat. Thom Yorke - Rabbit in Your Headlights
Thom Yorke z rana jak śmietana ;) Przyznam się, że wcześniej tego utworu nie znałem. Jest tu bardzo ciekawy zabieg, mieszanie wokalu zagubionego Yorka z głosem świrniętego bezdomnego (Davis). Kapitalnie "lekkie". Plus naprawdę świetny klip. Cymes.

Inne klimaty.
Zwróćcie uwagę na główną "linię melodyczną", skąd ją kojarzycie? ;)

Podpowiedź XD

Wydaje mi się?
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2010-07-13, 21:40   

DJ Shadow & James Lavelle (UNKLE) Feat. Thom Yorke - Rabbit in Your Headlights - bardzo bardzo klimatyczny kawałek. Ozzie Osbourne w tym kawałku pewnie po minucie zacząłby odgryzać kotom głowy i wyć do Szatana, aby ukryć, jak bardzo nie pasuje do tej muzyki (czego nie poczytuję za zarzut, broń... Szatanie). Głos Thoma Yorke - to oczywiście banał, że cudownie depresyjny. Choć wydawało mi się na początku, że zarówno wokal sobie, jak i muzyka sobie i nie przystają za bardzo do siebie. Coś jak jakiś miks rodem z Cafe Del Mar. Po drugim przesłuchaniu moje uszy się odetkały wreszcie i zacząłem doceniać. Aczkolwiek UNKLE zawsze mi się będzie kojarzył z "Be There" (bicik to bicik :) ).

Iggy Pop - Howl - Beat 'em Up (Advance)
No nie poradzę. Wszystko jest ok, dopóki nie słyszę jego głosu. Wprowadza mi chaos do słuchania muzyki, rozbija i zabija przyjemność. Nie pasuje do mojego trochę gustu, który jest trochę przaśny jak Cepelia. Muzyki dam rady posłuchać. IP już nie. A muzyczka daje to co lubię: taką mocną, soczystą gitarkę, nie za szybko, mocno - nie za mocno, energetyzująco. Nie dziwię się, że mój kumpel po jego koncercie zrzucił kilka kilogramów i wyszedł z niego na ostatnich nogach.

A ode mnie - żeby zmienić klimat maksymalnie - staroć. Jeden z najwspanialszych duetów, jaki mi się udało usłyszeć do tej pory:
New York, New York - Frank Sinatra & Tony Bennett - http://www.youtube.com/wa...eos=pf_HRzVikNo
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2010-07-16, 20:40   

Iggy Pop - Howl

Widze że zrobiłem duży błąd, odpuszczając zapozawanie się z dyskografią Popa, po kilku pierwszych pozycjach kiedy zaczoł stopniowo łągodzić brzmienie. Zajebiście mi się podoba, wszystko od niedbałego wokalu po niedbałą produkcję. Elektronia w kontekście takiego prostego i niedbałego riffowania to oczywiście skojarzenie z Hawkwindem (szczególnie 72-75). No i tytułowe wycie. Zajebiste, słucham teraz całego albumu - Howl nie jest bynajmiej moim faworytem. Co do Kazika to celny strzau milordzie, ale nie zauwazyłełbym gdybyś palcem nie pokazał bo wielkim fanem nie jestem.

New York, New York - Frank Sinatra & Tony Bennett

Klasyk, totalnie oderwany już i funkcjonujący jako swoisty hymn. Wykonanie jakie zapodałeś szczególnie ok, ze względu na osoby wykonawców i bogate instrumentarium (ten sam motyw obracany jest przez kolejne instrumentu), ale tak to prawdzie ten utwór broniłby się wykonywany przez jednego bluesmana nie pierwszej świerzosci za jednym nie do końca nastrojonym pianinem. Nie jestem wielkim fanatykiem NY, nie byłem ta, nie nosze koszulki <3 NY, pozatym uważam że Saike należy zbanować.



Magu to jest ten kawałek z Kukizem o którym mówiłem ci wczoraj: http://www.youtube.com/watch?v=eeebYxT4Ub4 (teraz wyszukałem nawet wersje z nawet nawet obilustrowaniem)
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-07-18, 01:30   

Frank Sinatra & Tony Bennett - New York, New York. Klasyk, nie powiem, ale mi osobiście będzie się zawsze kojarzyć z wersją Lizy Minnelli. Głos samego Sinatry nie robi na mnie żadnego wrażenia. Nowy York dla mnie niczym niezwykłym. Ot pioseneczka, która zrobiła zawrotną karierę, ale nie różni się niczym od wielu, wielu innych, które powstały w Stanach. Kompletne zero uniesień.

Aya RL - Ulice Miasta.Od razu lepiej. Podróż sentymentalna do czasów podstawówki. Brzmienie zimne, surowe. Muzyka jakby dozowana - trochę brzdęku gitary oraz gdzieś w tle pojawiające się perkusja i klawisze. Wszystko prowadzone od początku przez gitarę basową, która nadaje w połczeniu z mówionym tekstem wspaniały, zbliżony do zimnofalowego, klimat. Świetny numer, ale pewnie nie każdemu podejdzie. A dla mnie po prostu wspomnień czar.


Ode mnie Hydropiekłowstąpienie z Openera. Brzmienie nieco odarte z gitary, ale ten tekst...
http://www.youtube.com/watch?v=KF1_9hIGtFs
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17198
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-08-31, 14:02   

Ulice miasta. Faktycznie bardzo surowe i oszczędne granie. Wpada jednak w ucho. Bas plus tekst robią wrażenie. Elektroniczne przeszkadzajki momentami podchodzą pod jakiś przyjemne darkambientowe sample, bardzo takie coś mi podchodzi. Wrażenie robi też sam tekst. Taka trochę poezja prozą. Całość oceniam dobrze, podoba mi się :)

Hydropiekłowstąpienie. Cóż, gdybym miał ocenić tę wersję, to poszłoby o oczko niżej. Wersja płytowa za to miażdży i tratuje, a tekst to uberpromajstersztyk wyjebany w kosmos na dodatek. Jak większość tekstów Lao Che zresztą (Tekstami i operowaniem semantyką, to bije ich tylko Peszkowa). Kurfa! Jak ja kocham nurt poezji lingwistycznej :mrgreen: Piękne, piękne. Tylko nie ta wersja...

You don't fool me. Wpadło mi do łba i nie chce wyjść...
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2010-08-31, 18:15   

Hydropiekłowstąpienie - do tego, co napisał Mr. Spellu dopiszę tylko, że Lao Che to duma Płocka (aż się chce napisać: Płocka, zamiast: Orlenowa :) ). Choćby za ten utwór :) Duma rozpiera. Zdarzyło się być na koncercie (brat kolegi, który ma kolegę, który ma brata grającego w tym zespole załatwił nawet przybicie piątki z zespołem) i muszę się zgodzić ze Spellem, że ta wersja nie jest najszczęśliwsza. Ale to chyba wina nagrania :) Tak, czy siak, utwór miażdży. Nawet nie muzyką, tylko świetnym tekstem, bo w tym jego siła i urok cały (ale nie mam słuchu, więc mogę muzykę pokrzywdzić).

You don't fool me - Queen wiecznie żywy. Choć to jeden z późniejszych utworów i opublikowany dopiero po śmierci Freddiego a na tej płycie, która została wydana chyba w ramach odcinania kuponów, był to chyba kawałek najlepszy. Doceniłem go dopiero po latach, bo pierwszy raz słyszałem w liceum, albo we wczesnym okresie studiów. Nie podszedł mi wówczas bo wydał mi się strasznie "miękki", taki popik, który potem w remiksach robił furorę na dyskotekach. Jednak jakiś czas temu odkurzyłem stare płyty nagrywane na studiach, aby przerzucić je do formatu .mp3. Kawałek wpadł mi w ucho i został na długo. To nadal takie softowe nagranie, miękkie, łatwo wpadające w ucho słowa. Tekst tej piosenki wyszukany nie jest, ale nie musi. Ujmuje prostotą wyrażając uniwersalne i zawsze aktualne przesłanie :)

A ode mnie miało być coś poważniejszego, ale przyjdzie na to kiedyś czas. Zatem... hehehehehehe... dla ożywienia tematu: http://www.youtube.com/watch?v=7Qhw1Ff90Hc
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-09-23, 20:19   

Spellowy Queen. Na kolana!
Początek to chórek z Bohemian Rapsody, prawda? A potem topowa, jedna z najlepszych sekcji rytmicznych. Wypas. Kawałek zasadniczo prosty jak trzonek od motyki (chyba, ale mogę się nie znać) i tylko harcująca na froncie gitara zmienia, łamie prosty rytm, który zawsze po przesłuchaniu przez kilkanaście dni ryje mi pod czachą. Równy Innuendo. Doski. 9/10. A do tego ta tak pięknie brzydka dziewczyna w clipie, ech czasy minione...
Romkowy rozrywkowy zestaw Pezet & WdoWA. Ot hip-hop jakich wiele (niestety). Za dużo czarującej laluni a za mało Pezeta, którego flow całkiem sobi podchodzi. Tekst jakich w HH wiele, czyli to co dzieje się na każdej domówce... O bitach nie chcę się wypowiadać, bo jestem bardziej w tym wybredny niż przy obiedzie. Zapomnieć. Całość w skali bezwzględnej nieco ponad poziomem szamba (radia zet znaczy), niech będzie 3,5/10

No a jako, że Romek dał sygnał do zabawy, to płyńcie bity: http://www.youtube.com/watch?v=GrTzpS6H9r4

widzę, że nie lubicie ludzie dobrego HH... szkoda.
Ale zawsze moze być ambitny stonerek. Więc do wyboru: http://il.youtube.com/watch?v=Fkykj8lWOC0
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2010-09-24, 18:31   

"Niegrzeczna" - fajny seksem ociekający kawałek, szczególnie ta damska cześć robi wrażenie jak przekładaniec i zwrotki na przemian albo na basie albo na klawiszu,z szpetem albo weschnięciem. Meska cześc to taka przerwa iw harmonii i od nowa napięcia budowanie, trochę za bezpośrednia w tekście, dla mnie można by wyjebać i dać tam saksofon czy inną tubę. ; ) Czyli mam totalne inne zapatrzenie na sprawę niż Droon- chociaż ten nie szczególnie jara mnie ten kawałek, do radia byłby w sam raz no ale troche niegrzeczny. Fajna końcówka.


Hypnos 69 - Burning Ambition - no od jakiegoś czasu docierały do mnie sygnały z różnych stron o przezajebistości tego zespołu. Zaczyna się i kończy na niby zwyczajnym riffiem ale ten mostek na basie, flow i improwizacja to jest jejejejeje. Każdy instrument w tym nawet ten bas brzmią w miksie absolutnie klarownie Zupełnie retro-eklekto granie, jakby całe wczesne lata 70 chciano pomieścić w jednej konwencji, co ma swoje zalety ale czasami brak jest u nich jakieś iskry innowacyjności. Superzacnie posłuchać jak udają Flower Travelling Band po to by zaraz zagrac jak Soft Machine etc. ale ich megafanem chyba nie zostane. Wolę bardziej odkrywcze melanże.


Moje: http://www.youtube.com/wa...feature=related
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7565
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2010-10-22, 11:11   

Można wybierać? :mrgreen: No to Pokahontaz.

Nie. Jak wiadomo, Fokus skończył się na Kill'em All i stanowczo powinien trzymać się polskiego, bo po angielsku brzmi zabawnie i gubi skille. Spróbował, nie wyszło, no trudno, trza się podnieść z desek i ruszyć dalej. Poziom kawałka podnosi tylko Rah, facet nie miał od dłuższego czasu słabszych momentów i tutaj trzyma poziom. Bit taki se, cała "Receptura" stoi podobnymi bitami, przydałoby się coś świeższego. 4/10, w tym 3 za Raha.


The Residents

Brzmi i wygląda jak ścieżka dźwiękowa dokumentacji medycznej szpitala psychiatrycznego. Gdybym miał fazę na taką awangardę, pewnie by mnie porwało bez reszty, ale jest w tym podobna psychotyczność co u moich kochanych Tiger Lillies, więc kupuję i tak (ale jakiegoś strasznego parcia na słuchanie w kółko nie mam - może niepotrzebnie odstawiałem psychotropy? //mysli ). Stanowczo lepiej być na miejscu i widzieć niż tylko słuchać, wyobrażam sobie, że ich koncerty to musi być zjawisko jakich mało, tutaj pewnie nie czuć nawet 50% ich możliwości - więc 5/10.


Ode mnie chłopak z gitarą .
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Gand 
Smart Guy


Posty: 680
Wysłany: 2010-10-28, 02:39   

The Residents

No nie wiem, fajnie chłopaki (?!) wyglądają, jest szoł, trudno przeOCZYĆ coś takiego ale muzycznie jakoś mnie nie do końca porwało. Od czasu gdy pokazywałeś mi ich ostatnio jakoś nie mogę potraktować tego zespołu poważnie. Może gdybym poznał coś więcej niż ten klip zmieniłbym zdanie.

Chris Cornell

Kurde. Jakoś nigdy nie interesowałem się twórczością tego pana, bo to, co znałem mnie nie przekonywało ale damn it, ten kawałek jest niesamowity. Ciary na plecach, jest melodyjnie - ale nie banalnie. Bardzo ciężko oddać mi wrażenie jakie zrobił na mnie ten utwór, pozostanę jednak przy 'niesamowity' jako dobrym podsumowaniu, żeby nie brnąć w banały. Definitywnie trzeba się dokształcić.

Pozostaniemy w klimatach - ale może i nie do końca?
http://www.youtube.com/watch?v=IPfuiT5XstU - jaram się tą płytą od od późnego popołudnia, jest moc.
_________________
We care a lot about the army navy air force and marines
We care a lot about the SF, NY and LAPD
We care a lot about you people, about your guns
about the wars you're fighting gee that looks like fun

We care a lot about the Garbage Pail Kids, they never lie
We care a lot about Transformers cause there's more than meets the eye

We care a lot about the little things, the bigger things we top
We care a lot about you people yeah you bet we care a lot.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-10-30, 01:31   

Chris Cornell od Zielonoskórego. Ha, szarpnąć za wątpia ten wokal potrafi, odkąd pamiętam (czyli jakoś tak od Jesus Christ Pose). Chroniczna chrypa, głębia, czasem zaśpiew, czasem skandowanie, szept. Każdy dźwięk ociera się o perfekcję. Ale kawałek nie ma w sobie nic oprócz wokalisty. Osobiście nie preferuję pościelówek, a ten utwór, w tej wersji to taki zasypiacz. Czyli 9 za głos i jakoś -2 za muzykę.

Grinderman od Ganda. Zacytuję Łaka: "Jaram się". Połączenie klimatu ciężkiego, dziwnie rytmicznego, lekko psychodelicznego grania a'la Tool z głosem Cave'a. Co prawda Nick jakby trochę poniżej średniej (swojej) ale muza wszystko rekompensuje. Z naddatkiem nawet. Zawsze miałem muzyków Bad Seeds za wybitnych, bo nie odstawali od talentu Nicka Cave'a, świetnie grali w każdej konwencji, ale takich cudów się po nich nie spodziewałem. Cymes.

Ode mnie coś co mi chodzi od tygodnia po głowie: http://www.youtube.com/wa...feature=related
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7565
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2010-11-03, 09:24   

Arctic Monkeys

Ha, sam to chciałem wrzucić nie tak dawno; kawał prostego, pełnojajecznego rokenrola bez artystowskich pretensji, za to z wykopem, a nawet z wykrokiem. Trzy akordy, darcie mordy - i nic więcej do szczęścia nie trzeba. Cała płyta "Whatever people say.." jest pełna takich perełek, zasłuchiwałem się nią kiedyś do nieprzytomności. Bezpretensjonalne, proste, rześkie jak zapach napalmu o poranku. Jestem na tak. 8/10.


Grinderman

Brudne, brudne. Nastrój w sam raz na mokry, błotnisty listopad, aż kurde szkoda, że mam za oknem pełnię słońca i 18 stopni. Ujęło mnie to, będę się zapoznawał. Cave'a kojarzyłem do tej pory z bardziej akustycznymi przedsięwzięciami, czas nadrobić zaległości. Jestem na tak, tak, tak. 8/10

Koniec 3,13erdolenia, jedziemy na ostro [/quote]
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17198
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-11-05, 09:07   

Magowe.

Yea. Wyłączasz mózg i słuchasz. Zważając, że dopiero zaczyna się biurowy piątek do godziny szesnastej, utwór znacznie pomaga dobudzić się z odmętów lekko nietrzeźwego snu. Jak mówią, na kaca dobra praca i heavy metal. W tym wypadku rock. Jak wspomniał Ork: Frosta. Smaczna i prosta.

Orkowe.

Fuck Yea. To jest to. Fatboy Slim z rana jak śmietana. Jest tu moc, wykop i wyzwalacz chęci do życia. Przydatne zwłaszcza dziś, zwłaszcza teraz. Jak wyżej: stare, jare, proste a jak cieszy. więcej nie napiszę, bo swego czasu osłuchałem się tego jak świnia grzmotu ;) Naszło mnie na wspomnienia, efektem czego...

Moje, w kilimacie.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2010-11-05, 22:57   

Oba kawałki to klasyki. Szczególnie Rockafeller Skank. Oba potrafią postawić na nogi miłośnika Fatboya, ale znam równie dużo przeciwników takiej muzy jak i zwolenników. Mi się podobaja, szczególnie Ya Mamma. Trochę bardziej "brudny" w odbiorze, sycący chwilami brzmieniem rockowego instrumentarium, podczas kiedy następny utwór sprawia wrażenie "ćwiczenia" w stylu ile razy skręcę ten sam motyw nieco inaczej. Oba wałki przypominają nieco kontrukcyjnie ronda, co zawsze cieszyło me uszy. Oba na tak.

Nie wrzucę Weapon of choice. Bo nie.

Będzie holenderski wynalazek: http://www.youtube.com/watch?v=N5UtrjEl7tM
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Lesij 
Paladyn Tajgi


Posty: 329
Skąd: z Rzeczypospolitej
Wysłany: 2010-12-06, 16:16   

1. O mój jeju...
Się stara Fifa misiowi przypomniała... Bodajże ta, w której można były sprawić, by odrobinę, co prawda spikselizowane, ale zawsze UFO porywało tych kanciastych piłkarzyków z boiska. Elektrycznowaty kawałek do posłuchania, ale moim zdaniem, nic poza tym. Straszliwie repetytwyny (cóż nieodzowna cecha jego i jemu podobnych), ale do tańczenia w sam raz :)

5/10

2. (no i klórwa jak zacząłem sobie tego słuchać to wylazły jakieś pulchne paniusie z sali obok i zaczęły sobie pierdolić, a raczej nie chce mi się tego głośno puszczać, bo nie do końca podchodzi pod moje gusta... Cóż) Metal z elektrycznymi wstawkami ma to do siebie, że raczej często brzmi dobrze. Niestety moim zdaniem ten utwór nie jest tego przykładem. Wolny, ciężki - brawo. Jak setki innych przed nim i setki innych po nim. Więc? O co kaman?
Żeby chociaż zaskakiwał jakąś nietuzinkową linią melodyczną. Brak... Ot takie łubudubu i nic więcej. Ile można tego słuchać i w ilu jeszcze tak samo nudnych i bzdurnych odsłonach?

0,5/10 (pół dostał, bo chociaż wykonanie nie pozostawia nic do życzenia)

A na, przynajmniej chwilowy, powrót Misia.
_________________
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17198
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2010-12-07, 08:24   

Magowe. Może i było setki takich przed nim i setki takich będą po nim, ale ten ma styl! Wolne grzmocone, niezbyt skomplikowane napierdalańsko, które dziś raduje moje serce, moją wątrobę i moje uszy. Trochę zmiany tępa, trochę gitarowego przeszkadzaja i przyzwoite grzmocenie w gary. Wydaje się surowe i brudne. Wszamać z jajkiem, pieprzem i solą. I ogórkiem kiszonym :) 6/10

Lessij. Znam na pamięć. Najpierw dziesiątki godzin grania w Earthdowna z DCD w tle. Później setki godzin pisania własnych scenariuszy z DCD jako inspiracją w tle. Miesiące spędzone na pisaniu autorskiego podręcznika. Dla mnie jest to utwór nie podlegający normalnej ocenie. Być może jego wartość sentymentalna znacznie zawyża rzeczywiste walory, ale wątpię. Dla mnie Dead Can Dance zawsze będzie się kojarzyło z grami fabularnymi. Dobre skojarzenie, bo erpegi to moja pasja ;) Smutnym faktem niestety jest to, że DCD już mnie tak nie jara jak pół dekady temu (a znam od dekady). Dobre, ale to już nie jest to samo co kiedyś...

Ostatnio mnie naszło na wspomnienia.
Tym razem efekt kolaboracji laseczki z the Knife z Röyksopp
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2011-01-14, 22:07   

Od Lesija - Dead Can Dance - Fortune Presents Gifts Not According to the Book - żem nie uczony, to napiszę krótko: muzyka trochę rozwleczona. Nie wiem, czy za sprawą obrazków, czy innych nieuchwytnych skojarzeń pasuje mi ten utwór do takiej muzyki... obrazującej. To znaczy: jedzie bohater filmu na koniku z punktu A do punktu B, a że nie można puścić cykania świerszczy, to dajemy muzykę. Albo: siedzi bohater na kamieniu i zaraz ma podjąć Ważną Decyzję (związaną na ogół z jakąś Panią), ale póki jej nie podejmie, żeby zagłuszyć pustkę w jego głowie puszczamy muzyczkę. Przyznam, niektóre takie kawałki bywają wpadające w uchu. Ale ten nie wpada.

Od Spella - Röyksopp - What Else Is There? - słyszę ten kawałek i od razu się zastanawiam, gdzie ja to już wcześniej słyszałem i czy mi się podoba. Podoba mi się, kiedy go słucham. A słyszałem albo w RMF gdzieś po północy, albo w Trójce - o jakiejkolwiek porze dnia lub nocy. Problem w tym, że próbuję napisać potem o nim kilka słów, ale nie pamiętam już co słyszałem. Zatem, słucham jeszcze raz. Podoba mi się. I po drugim przesłuchaniu już kojarzę melodię, to znaczy: słyszę ją w głowie :) Ale na moim iPodzie nie przetrwałaby ta piosenka nawet 24 godzin. Choć, bez wątpienia, jest niebanalna. A do tego świetny filmik i pani, która intryguje urodą. Dla takiego muzycznego kolekcjonera konfekcji jak ja powinien być to hit. A jednak ma ten utwór jakiś zgaszony potencjał.

A ode mnie - takie post scriptum "po ostatnim" (pijackim "ale ja cię szanuję..., szanuję cię") - http://www.youtube.com/watch?v=patL2Z2USvw
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-01-18, 21:10   

Przyjemny, elektryzujący kawałek już w momencie pierwszych czterech taktów, a później jak wchodzi głos wokalistki to już w ogóle jest eterycznie. Uroczy akcent, swoją drogą. Bardzo subtelne a jednocześnie złożone (duża ilość scieżek) tło dźwiękowe nie razi swoją monotonnoscią - widac że chopdziło o uzyskanie wrażenia właśnie takiej bezwłądnej ciągłości, jaką teleydsk wyraża swoją drogą. A w ogóle to mam skojrzenia z czarnoksiężnikiem z OZ, dorotka, tornado, te klimaty.


Maleńczuk & Waglewski - najpierw akordy z gitary i fenomenalne chórki a później wchodzą wokale podpierane linią basową graną na tubie i reszta dęciaków. Śpiewanie na zasadzie lustra - najpierw narracje prowadzi Waglewski a później Maleńczuk śpiewa identycznie to samo tylko z swojej perspektywy, a później już jazda instumentalna. Obu panów znam, doceniam, szanuje. O tym kawąłku mogę powiedzieć tyle tylko że to taka męska muzykę; sympatyczna sprawa.

Odemnie: http://www.youtube.com/watch?v=wNpqHagD_5M
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3715
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2011-01-30, 16:16   

Waglewski z Maleńczukiem nagrali bardzo fajną płytę. "Koledzy" to taki przebój z niej. Fajna, męska przyśpiewka. Muzycznych szczytów to nie osiąga, ale ma klimat i fajnie się tego słucha. Sam płytę jakiś czas temu kupiłem.

The Sisters of Mercy nigdy mi jakoś nie podchodziło. Zbyt elektroniczne, ten rytm wybijany niczym w dyskotece męczy moje uszy. To nie dla mnie.

Ode mnie : http://www.youtube.com/us...u/2/WfvYVcZuFHE
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-02-03, 02:30   

Tomasz napisał/a:
Zbyt elektroniczne, ten rytm wybijany niczym w dyskotece męczy moje uszy.

Podobno niekiedy nazywają to PIERDOLNIĘCIEM.
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3715
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2011-02-03, 08:08   

Ł napisał/a:
Podobno niekiedy nazywają to PIERDOLNIĘCIEM.


Co ci się nie podoba? Jakieś problemy?
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2011-02-03, 08:12   

OFFTOP :!: :!: :!:
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-02-03, 23:03   

Łakowe Sisters of Mercy. Jest smak. Charakterystyczne dla czasów powstania zimnofalowe dźwięki złamane automatem perkusyjnym. Może wokal jeszcze nie tak wytrawny jak już niedługo potem na LP First and Last and Always, ale brakuje niewiele. Brzmienie odpowiada mi bardzo, cały kawałek jak rondo powoli przyspieszający, wpadający w zacieśniającą się spiralę, choć to może tylko wrażenie spowodowane przyspieszeniem i rozedrganiem wokalu pod koniec. Baaardzo dobre.
Specjalne wyróżnienie dla gościa, który zmontował obrazki. Połączenie tego numeru z kinem niemym w stylu impresjonistów niemieckich bezcenne.
8,5/10

Lynyrd Skynyrd od Tomasza. No jakoś nie pasuje mnie to, jakby nie wiedzieli na co się zdecydować: sekcja jest "późnograndżowa" a wokal jakoś tak pozostaje wciąż w pół drogi między Nashville a Nowym Orleanem. Ogólnie słoma z butów im wystaje (znaczy każdy redneck podśpiewuje to sobie podczas wyrywania buraków). Ot takie pitu-pitu. Szkoda czasu.
4,5/10

Ode mnie, z cyklu "trzy łyki klasyki" taki oto radosny numer: http://www.youtube.com/wa...feature=related
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
Kennedy 
Sepulka


Posty: 601
Skąd: Chasm City
Wysłany: 2011-02-04, 00:01   

Lynyrd Skynyrd: niezbyt wyrafinowany numer z typowo południowym feelingiem, soundtrack do picia piwa i pasania krów. Dla mnie ok, bo takie rejony lubię, podobnie jak i samo Lynyrd Skynyrd. Nie jest to może bumer najwyższych lotów w tej stylistyce, ale ogólnie fajnie buja i jest ok. Do pewnego stopnia kojarzy mi się z "Sing Sing" Maryli Rodowicz, ale to może kewstia faktu, że mam za sobą w krwioobiegu piwo lub dwa :))
Niech bęðzie 7/10

Slayer: oczywista klasyka. Druga płyta tkwi odrobinę cieniu następnych dokonań zespołu, a przecież Hell Awaits (utwór) nie ustępuje niczym klasykom w rodzaju Raining Blood, przynajmniej w mojej opinii, bo minęło trochę czasu zanim się przekonałem do tej odmiany Slayer. Nie ma tu wprost totalnego pierdolnięcia, więcej powolnego budowania nastroju, ale efekt finalny jest jak najbardziej ok. Jest ogień, jest w porządku. Nie jest to mój ulubiony numer z tej płyty, ale słabym nie nazwę go nigdy.
9/10

Ode mnie niech będzie to, nadal w trochę cięższych klimatach, tym razem ze Szwecji:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
_________________
Znalazłem swoją religię, nic ponad książkę nie wydawało mi się ważniejsze. Bibliotekę poczytywałem za świątynię.
J-P.S.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2011-02-23, 15:23   

Szatańskie gadanie do tyłu na tle dzikich sprzężeń, genialnie wejście perkusji i sleja-riff, Arya napierdlajaący słowami jak CKM, szatan, szatan, szatan czyli to za co wszyscy kochamy Slayera. Kawałek może nieco za długo się rozkręca, ale trzyma w napięciua nie przemieniajac się w czasoumilacza by w końcu o tak to ono, nadchodzi pierdolnięcie. W sumie Hell Awaits rzadko słucham, ale jak już to jest dzieciąca pojara.


Nie jest to mój ulubiony kawałek Intumbt, nawet z tej płyty, którą notabene bardzo lubię (nobodadday!). Refren jest taki jakoś za bardzo bez pomysłu, rytmiczne powtarzeniue the fix robi za małe cddiśnienie. Ale riffy, brzmienie wszystko inne jest jak najbardziej na miejscu. W końcu to Intumbt!


Odemnie, po powyższych siekaczach raczej klimacior: http://www.youtube.com/watch?v=_rRyrhUYSo4
 
 
You Know My Name 
Vortex Surfer


Posty: 7413
Skąd: wyższe sensy lodu
Wysłany: 2011-02-23, 23:41   

Entombed od Kennedy'ego. Lubię tego posłuchać, choć sam nie wiem dlaczego. Riff jak pół setki podobnych przynajmniej, perkusja nie wali po łbie, wokal ani czysty ani growl. Ale w całości chłopaki dają radę. Nie da się ukryć, że to klasyk. Chwilami przypomina mi Slipknot (sam nie wiem dlaczego). Ale numer z gatunku tych, które lubię najbardziej - krótko i bez pierdół, naprzód.
A bałem się (zanim zerknąłem co to za numer), że będzie to jakaś black metalowa bardacha.
Zdecydowany "lajkit"!
Łakowe "deszcz drzewo krowa" - Tyż pikne! Jeno ładne inaczej. Muza w kompletnie innym stylu. Prowadzi bas a reszta to (IMO) przypisy, przyjemne. Czy to instrumenty dęte, czy klawisze wszystko wpisuje się w lata osiemdziesiąte jakimi je pamiętam i lubię. Typowy mix gatunków. I mimo chórków przypominających mi gospelującą kaplicę to całość ma i rytm i smak. Warto przed snem.

Wahałem się czy na intencję koncertu nie wrzucić QotSA, ale będzie inny smaczek:
http://www.youtube.com/watch?v=yisv5Sj1t80 czyli męczenie instrumentów.
_________________
Ziuta na Polconie napisał/a:
Pałac Kultury i Nauki...
Mały, ale gustowny
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17198
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2011-05-05, 16:41   

Rain Tree Crow - Bardzo fajna rzecz. Mrocznawy początek z organami, a później rozwija się w przyjemny kawałek tła, trochę w jazzowej poetyce, trochę gitary a'la Apollo 440 z Electtro Glide in Blue, trochę innych muzycznych przeszkadzajek. Muszę przesłuchać wieczorem, pokontemplować, ale na chwilę obecną jest lajtowo i pozytywnie.

Ścianka - Momentami fajna rockowa kakofonia. W trzeciej minucie nastawiłem się na soczyste pierdolnięcię i się trochę zawiodłem. Przyjemne, ale dziś mam widocznie humor na inne rzeczy. Swoją drogą uważam, że wokal jest kompletnie zbędny i moim zdaniem psuje resztę.

Psychobitches outta hell
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 13