Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
TRUE DETECTIVE
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-04, 21:30   

Tomasz napisał/a:
Romulus napisał/a:
trzyczęściowa trylogia
??

Ups :)
Oczywiście, to trzy filmy :)
EOT.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-05, 07:07   

Smaczki:
http://www.vulture.com/20...acebook_vulture

i

http://www.theatlantic.co...di-gras/284218/
Odnośnie drugiego - wydaje mi się, że do tego serialu przydałyby się przypisy. Ponieważ osadzony jest on w specyficznym "regionie" USA, z ciekawymi tradycjami, które są niezrozumiałe dla widzów spoza USA, a które oddziałują na na fabułę i bohaterów. Może jakieś materiały będą w dodatkach w wydaniu dvd.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12704
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2014-03-06, 20:45   

Matthew i Woody nie wystąpią w drugim sezonie. Zabraknie również reżysera Fukunagi.
Przynajmniej odejdą w glorii chwały. :-P
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2014-03-06, 21:02   

Ale to wiadomo od początku przecież, że każdy sezon to inni bohaterowie i inna sprawa.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12704
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2014-03-06, 21:07   

Jander napisał/a:
Ale to wiadomo od początku przecież, że każdy sezon to inni bohaterowie i inna sprawa.


Teoretycznie można byłoby wziąć bohaterów z pierwszego sezonu i obsadzić ich w innych rolach i nowej historii w drugim sezonie - coś na wzór "American Horror Story".
 
 
Cintryjka 

Posty: 1328
Wysłany: 2014-03-08, 19:15   

Ale praktycznie od początku było wiadomo, że tak nie będzie.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-08, 20:16   

I bardzo dobrze. Bo jednak w "AHS" wszystko się zgrało i poziom 3 sezonu wskazuje na zmierzanie w stronę cepelii, która mi się nie podoba. "True Detective" w 2 sezonie będzie innym serialem i jeśli będzie na takim poziomie fabularnym i obsadowym, jak "jedynka" to będzie sukces. Cieszę się, że aktorzy będą inni.

I czy tylko ja uważam, że rola Matthew McConaugheya w "Dallas Buyers Club" (jestem świeżo po obejrzeniu) nie umywa się do roli w "True Detective"? Za ten serial powinien dostać Oscara :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-10, 15:26   

http://hatak.pl/artykuly/...-serwisu-hbo-go
Trochę nie rozumiem takiego masowego zainteresowania tym serialem. Ale też jestem wygłodzony czekaniem na finał. Ale byle do wieczora. Przez GO nie próbuję choć działa bez zarzutu już. Nie ma to jak walnąć się na kanapie przed telewizorem, wyłączyć światła i dać się otulić mrokiem :) Nie czytam opinii po finale, ale spodziewam się, że rozczaruje on niemałą liczbę tych, którzy tak się podniecali samą zagadką. Też mnie interesuje rozwiązanie fabuły, ale nie czekam na żadne objawienia mózgotrzepne.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Cintryjka 

Posty: 1328
Wysłany: 2014-03-10, 21:30   

Finał potwierdza, że TD to najbardziej przereklamowany serial od lat. Cała (na tym etapie już tylko teoretyczna) para poszła w gwizdek. Zestawianie go z Breaking bad czy The wire to herezja. Mnóstwo zmarnowanego potencjału.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-11, 07:11   

Serial bardzo mi się podobał. Ale zgodzę się, że zestawianie go z "Breaking Bad", czy "The Wire" nie miało sensu. Zresztą, jak czytałem niektóre recenzje, szczególnie amerykańskie, to wypływała z nich tęsknota za jakimś serialem, czy dziełem ogólnie z Pytaniami i Odpowiedziami. Sprawiła to pewnie kreacja Cohle'a i jego przemyślenia, w których dopatrywano się ukrytej symboliki.

To po prostu znakomity serial, który od początku był tym czym był: ponurą zagadką kryminalną, którą rozwiązywali dwaj detektywi, których połączyła trudna przyjaźń. Tylko tyle i aż tyle. I cieszę się, że nie popadłem w nadmierną ekscytację szukając symboli, ukrytych znaczeń. Zresztą, jak pisałem wcześniej, w tym serialu przydałyby się przypisy, bo dotyczy on momentami pewnych aspektów lokalnej historii i zwyczajów i sam Google nie wystarczy, jeśli nie wie czego się szuka. Choć czasem się przydaje. Weźmy słowo "Carcosa" http://en.wikipedia.org/wiki/Carcosa Znając jego znaczenie i odnosząc je do fabuły serialu, można chyba na nią spojrzeć inaczej. "Carcosa" staje się po prostu częścią pokręconej, chorej mitologii stworzonej przez obłąkanego przestępcę. Nie ma ukrytego dna - jest po prostu "przetrawiona" przez umysł i oderwana od swojego znaczenia. Równie dobrze mogła to być Arrakis :)

EDIT: kolejna znakomita piosenka z napisów końcowych https://www.youtube.com/watch?v=QohZXA8wvIA
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2014-03-11, 11:18   

Ja uważam, że serial można interpretować, jak każde porządne dzieło, na kilka sposobów. Dobrze, że autorzy nie poszli jednoznacznie w fantastykę, ale zostawili na tyle dużo tropów, że interpretacja okultystyczna daje radę. Dla mnie Carcosa na pewno nie jest tylko częścią mitologii stworzonej przez chorego zabójcę.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-11, 16:09   

Nawet jeśli poza "normalną" warstwą fabularną nie kryje się nic więcej, to i tak sukcesem stało się spowodowanie tego, że wszyscy szukają w niej "czegoś więcej" :)

Z innej mańki:

_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12704
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2014-03-11, 17:15   

Cintryjka napisał/a:
Finał potwierdza, że TD to najbardziej przereklamowany serial od lat.

Zestawianie go z Breaking bad czy The wire to herezja. Mnóstwo zmarnowanego potencjału.


1. Absolutnie się z Twoją opinią nie zgadzam, ponieważ wszystko było świetne aż do finału. Nie można przekreślać całego sezonu który miał 7 wysokiej klasy odcinków + większą część ostatniego, tylko dlatego, że rozwiązanie okazało się niesatysfakcjonujące. No bez jaj...

2. Herezją jest wyrokowanie już teraz, jako że zarówno "Wire", jak i "Breaking Bad", miały kilka sezonów do wykazania się... Proszę o więcej racjonalnego podejścia, jeśli można.
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2014-03-11, 17:20   

ASX76 napisał/a:
rozwiązanie okazało się niesatysfakcjonujące

Jak dla kogo. Może nie było pierdolnięcia, ale nie było to też The Killing.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12704
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2014-03-11, 17:32   

Jander napisał/a:
ASX76 napisał/a:
rozwiązanie okazało się niesatysfakcjonujące

Jak dla kogo. Może nie było pierdolnięcia, ale nie było to też The Killing.


Jak dla kogo, rozumie samo przez się. Nie chodziło mi o pier... W zupełności wystarczyłoby coś zwykłego, bez udziwnień. Tymczasem otrzymaliśmy zakończenie, które w pewnej mierze zawiodło, szczególnie jeśli chodzi o dwójkę bohaterów. Sorry, ale nie kupuję tej gadki pod szpitalem. Do tego momentu było OK. Marty też się posypał. ;)
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2014-03-11, 17:44   

Też nie kupowałem, ale teraz to rozumiem i uznaję jako ważny. końcowy element przemiany bohatera.
Właściwie to mam ochotę ponownie zobaczyć całość.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2014-03-11, 23:05   

Obejrzałem przed chwilą finał i jestem bardzo zadowolony.

Jander napisał/a:
Dobrze, że autorzy nie poszli jednoznacznie w fantastykę, ale zostawili na tyle dużo tropów, że interpretacja okultystyczna daje radę. Dla mnie Carcosa na pewno nie jest tylko częścią mitologii stworzonej przez chorego zabójcę.


Dobrze pisze, polać mu.
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19026
Wysłany: 2014-03-12, 07:38   

W 2 sezonie też wątki okultystyczne mają się pojawić: http://hatak.pl/artykuly/...sezon-detektywa
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2014-03-12, 08:42   

Dobry serial. HBO robi często ostatnie odcinki bez przytupu, więc taka forma nie dziwi. Jestem zadowolony.
_________________
 
 
Plejbek 


Posty: 830
Skąd: Black Lodge
Wysłany: 2014-03-12, 08:50   

O ile z Romulusem pod względem książek rozjeżdżam się praktycznie zawsze to pod względem seriali prawie wcale. Rewelacyjny serial, najlepszy w ostatnim czasie i chyba najmocniejszy kandydat do nagród. A już myślałem dwa tygodnie temu, że Kevin Spacey rozdaje karty.

Nie wiem do końca jak interpretować wątek córki Marty'ego. Wydaje mi się, że Pizzolatto umyślnie rozrzucił trochę tropów, mając na celu nakręcenie jeszcze większego zainteresowania serialem i skłonienie takich nieszczęsnych analityków fabuły jak ja do szukania odpowiedzi na pytania, których wcale nie trzeba zadawać. Co prawda Marty mówi pewnego razu, że "ma rozwiązanie przed oczami" i "że grzechem jest nieuwaga" ale wydaje mi się, że jego córka i jej wątek to takie tylko mruganie okiem do widza.


No i nikt nie pisze o openingu serialu. Osiem razy oglądałem te 2 minuty za każdym razem jednakowo zafascynowany.
  
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2014-03-12, 09:31   

Plejbek napisał/a:
Nie wiem do końca jak interpretować wątek córki Marty'ego. Wydaje mi się, że Pizzolatto umyślnie rozrzucił trochę tropów, mając na celu nakręcenie jeszcze większego zainteresowania serialem i skłonienie takich nieszczęsnych analityków fabuły jak ja do szukania odpowiedzi na pytania, których wcale nie trzeba zadawać. Co prawda Marty mówi pewnego razu, że "ma rozwiązanie przed oczami" i "że grzechem jest nieuwaga" ale nie wydaje mi się, że jednak, że jego córka i jej wątek to takie tylko mruganie okiem do widza.


Ja tak sobie myślę, że wątek córki jest w zasadzie tylko przypisem do zachowania Marty'ego, obnaża jego częściową hipokryzję (wszak sam nie prowadził się lekko). Względnie jej wątek wypłynie w drugim sezonie (co jest przecież możliwe, nawet jeżeli będzie inna historia z innymi bohaterami).
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17228
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2014-03-12, 09:43   

A... no i scena jak Marty połączył kropki - "portret pamięciowy" i malowany dom. Reakcja Rusta - cymes //spell
_________________
"I've seen things you people wouldn't believe. Attack ships on fire off the shoulder of Orion. I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhäuser Gate. All those moments will be lost in time, like tears in rain. Time to die."
 
 
Luinloth 
mała wiedźma


Posty: 508
Skąd: Tichau
Wysłany: 2014-03-12, 22:06   

Ja nie pojmuję marudzenia na finał. Jeśli chodzi o zakończenie sprawy, to w końcu złapali tego, co go chcieli złapać, a ilość okultyzmu w zakończeniu była i stosowna - po tych wszystkich tropach dać zwykłe sensacyjne zakończenie byłoby wręcz nietaktem - i nieprzesadna, bo przecież nie skończyło się przebudzeniem Cthulhu ani wstąpieniem w wielkie światło, cięcie. Jestem pod wrażeniem, że obydwaj przeżyli, bo spodziewałam się, że sobie tam poumierają. Ale może właśnie to by było już zbyt mistyczne. ;)
Jander napisał/a:
Też nie kupowałem, ale teraz to rozumiem i uznaję jako ważny. końcowy element przemiany bohatera.
Ja kupuję. Obydwaj się zmienili. No i jak na to nie spojrzeć, to śpiączka/śmierć kliniczna jednak jest jakimś przeżyciem, a nie siniakiem na kolanie.
Sceny szpitalne fajnie pokazały ich love-hate relationship :mrgreen:
Plejbek napisał/a:
No i nikt nie pisze o openingu serialu. Osiem razy oglądałem te 2 minuty za każdym razem jednakowo zafascynowany.
Wizualnie bardzo dobre, a muzykę będę teraz ścigać po internetach, bo mnie prześladuje.
_________________
spiral out, keep going.

lovage.soup.io
https://www.facebook.com/kotekkwasotek - Rękodzieło z krainy psychodelii
 
 
Shadowmage 


Posty: 3156
Skąd: Wawa
Wysłany: 2014-03-12, 22:33   

A tak przez ciekawość, bo nie sprawdzałem: jak Marthy bierze za rękę byłą żonę, to czy ona ma na ręku obrączkę/pierścionek zaręczynowy? Coś długo było na to ujęcie, nie wiem czy nie miało to być bardziej znaczące, niż zwykłe pojednanie.
_________________
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-13, 09:56   

Jander napisał/a:
Ja uważam, że serial można interpretować, jak każde porządne dzieło, na kilka sposobów. Dobrze, że autorzy nie poszli jednoznacznie w fantastykę, ale zostawili na tyle dużo tropów, że interpretacja okultystyczna daje radę. Dla mnie Carcosa na pewno nie jest tylko częścią mitologii stworzonej przez chorego zabójcę.

O, to, to.
Zresztą finał fanowskich teorii absolutnie nie przekreślił. Sami bohaterowie przyznają, że nie rozwiązali zagadki do końca, że wiele osób powiązanych z kultem wciąż jest na wolności. Więc niezadowolenie serialowych zapaleńców wynika w moim odczuciu głównie z faktu, że finał nie poklepał ich po pleckach i nie powiedział "ale jesteście bystrzy, mieliście rację", nie zaspokoił potrzeby nagrody, którą była przecież sama "zabawa" przy wyłapywaniu i kojarzeniu tropów, składaniu ich w możliwe rozwiązania. Oraz z przyzwyczajenia do zawsze triumfującego dobra i do tego, że ciężka praca musi być nagrodzona pełnym zwycięstwem, bo w filmach/serialach detektywistyczno-policyjnych zawsze tak jest i nie może być, by pomimo kompleksowego śledztwa źli zbrodzienie nadal hasali na wolności.
Taki finał, będący częściowym jedynie zwycięstwem dobra nad występkiem, świetnie się wpasowuje w jedną z głównych myśli, na których pierwszy sezon się opierał - całą ideę "flat circle", wciąż popełnianego zła, najgorszych zbrodni, które się działy, dzieją i dziać będą, bo to jest wpisane w ludzką naturę, która nie potrzebuje żadnych interwencji kosmicznego juju, by wciąż i wciąż uwidaczniać swoje najgorsze strony i skłonności.

A wątki zaczerpnięte w weird fiction to osobny temat. Choć w moim odczuciu pełnią głównie rolę tła, na którym wyraźniej widać, że największym skurwysynem jest człowiek, nie żadna mroczna siła, poprowadzono je w taki sposób, że same w sobie mają pewien ciężar, pewną siłę oddziaływania na widza, skłaniają do zastanawiania się, czy to wpisane w ludzi zło jest aby na pewno jedynie skazą na charakterze i skąd pochodzi. No i tworzą tę perfekcyjną, cierogenną atmosferę.
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
dworkin 


Posty: 3636
Wysłany: 2014-03-13, 12:37   

Jezebel napisał/a:
Więc niezadowolenie serialowych zapaleńców wynika w moim odczuciu głównie z faktu, że finał nie poklepał ich po pleckach i nie powiedział "ale jesteście bystrzy, mieliście rację", nie zaspokoił potrzeby nagrody, którą była przecież sama "zabawa" przy wyłapywaniu i kojarzeniu tropów, składaniu ich w możliwe rozwiązania. Oraz z przyzwyczajenia do zawsze triumfującego dobra i do tego, że ciężka praca musi być nagrodzona pełnym zwycięstwem, bo w filmach/serialach detektywistyczno-policyjnych zawsze tak jest i nie może być, by pomimo kompleksowego śledztwa źli zbrodzienie nadal hasali na wolności.

Nie sądzę, by wyrafinowani odbiorcy chadzali drogą prostych rozwiązań. Zresztą już od dłuższego czasu widać odwrotną tendencję. Seriale nowej generacji nie dają jasnych odpowiedzi, jednoznacznej moralności i całkowitego zwycięstwa nad złem. Kontemplują raczej naturę tego zła, dając mu prawo wypowiedzi, a czasem nawet dominacji. Zła z którym trzeba pertraktować. Godzić się na nieciekawe kompromisy. I to takie produkcje są dziś najbardziej doceniane.

A cóż z tego, że dobro nie zwyciężyło tym razem totalnie? W moim odczuciu zwyciężyło bez dwóch zdań. Bo choć nie wszystkich postawiono przed obliczem sprawiedliwości, sprawiedliwość się dokonała, mówiąc: Choćby przed tobą wszyscy się kłonili, zawsze pojawią się jacyś Hart i Cohle, by skopać ci dupsko. Nawet po 15 latach.

Mnie samemu serial podobał się bardzo, ze szczególnym uwzględnieniem roli Rusta (rola Marty'ego ustępowała jej tylko o jotę i raczej z powodu scenariusza). I naprawdę kupuję go niemal od początku do końca. A dokładniej do szpitalnych refleksji Cohle'a, bo jego przemiana zdaje mi się nieprzekonująca. To nie była powolna ewolucja przez osiem odcinków, a nagły zwrot po traumie śpiączki. Co prawda Rust zmiękczył się przez lata po służbie, ale nie przeszedł jeszcze na stronę kucyków Pony.

Natomiast najsurowiej oceniam niewykorzystany potencjał zawartej w serialu mitologii na linii Carcosa - Yellow King. To hasła, mity czy ich rzeczywiste emanacje, które padały z ust co najmniej kilku napotkanych postaci, a zatem w jakiś sposób funkcjonowały w luizjańskim półświatku. Brakowało mi nakreślenia - jaki.
  
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-13, 13:25   

dworkin napisał/a:
Nie sądzę, by wyrafinowani odbiorcy chodzili drogą prostych rozwiązań.

Niestety nie tylko tacy serial oglądali i wyrażali o nim opinie, stąd moje wrażenia. Druga rzecz - trudno jest mi mieć dobre zdanie o kimś, kto kilka godzin wyśmienitej rozrywki skreśla po kilkunastominutowym fragmencie, który nie przypadł mu do gustu (bo i opinie typu "cały serial spieprzony tym kiepskim finałem" czy "i po co ja to wszystko oglądałem?" się tłumnie pojawiły).

dworkin napisał/a:
A dokładniej do szpitalnych refleksji Cohle'a, bo jego przemiana zdaje mi się nieprzekonująca. To nie była powolna ewolucja przez osiem odcinków, a nagły zwrot po traumie śpiączki. Co prawda Rust zmiękczył się przez lata po służbie, ale nie przeszedł jeszcze na stronę kucyków Pony.

Tutaj pełna zgoda, ale szczerze mówiąc to właściwie niewiele zmienia w mojej ocenie serialu, który nadal, mimo tego słabszego momentu, uważam za wyśmienity.
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-03-16, 11:42   

Nagraliśmy odcinek podcastu poświęcony głównie "True Detective", jeśliście zainteresowani, zapraszam do odsłuchania :)
http://kapryfolium.pl/201...ast-odcinek-21/

_________________
life. is a state. of mind.

 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7602
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2014-03-16, 22:37   

dworkin napisał/a:
Natomiast najsurowiej oceniam niewykorzystany potencjał zawartej w serialu mitologii na linii Carcosa - Yellow King. To hasła, mity czy ich rzeczywiste emanacje, które padały z ust co najmniej kilku napotkanych postaci, a zatem w jakiś sposób funkcjonowały w luizjańskim półświatku. Brakowało mi nakreślenia - jaki.


Zawsze jest nadzieja, że zrobią z tego wątek spinający sezony //slina

W każdym razie serial znakomity, mimo ostatniej sceny pasującej do poetyki całości jak cycki do biskupa. To się nie powinno tak skończyć, Marty powinien wpaść na Childressa, dostać pod żebra i wykrwawić się jak pies w ciemności, a Rust miał przeżyć ze świadomością, że Childress i reszta się wymknęli - i zapić się na śmierć lata później. To by uczyniło mnie szczęśliwym Orkiem - co nie znaczy, że TD nie jest kapitalną produkcją. //orc
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
dworkin 


Posty: 3636
Wysłany: 2014-03-17, 09:19   

Stary Ork napisał/a:
To się nie powinno tak skończyć, Marty powinien wpaść na Childressa, dostać pod żebra i wykrwawić się jak pies w ciemności, a Rust miał przeżyć ze świadomością, że Childress i reszta się wymknęli - i zapić się na śmierć lata później. To by uczyniło mnie szczęśliwym Orkiem - co nie znaczy, że TD nie jest kapitalną produkcją. //orc

Neva! Nigdy nie zaakceptowałbym takiej końcówki. Childress muss sterben! I w istocie tak się stało. W najgorszym wypadku łyknąłbym śmierć całej trójki. Ewentualnie Childressa i jednego z detektywów. Może nawet Marty'ego, by Rust musiał spojrzeć w oczy jego rodzinie i zapić się z żalu. Ale nie do końca by to banglało, bo śmierć Rusta najbardziej pasuje jako zwieńczenie jego postaci - finalne ukojenie, na które pracował od samego początku.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12