Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Mad Men
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2009-11-25, 22:04   

Na FoxLife skończył się przed chwilą drugi sezon MAD MEN. Z biegiem czasu zaczynam doceniać ten serial i dostrzegać to, co widzą w nim amerykańscy krytycy. Z ciekawością oczekuję 3 sezonu. Niby serial obyczajowy, ale z taką dawką napięcia, że aż miło. Kiedy spojrzeć na wszystkie seriale, które debiutowały w tym sezonie, nietrudno oprzeć się wrażeniu ich błahości, która zniechęca do oglądania. Oparte na jakimś sensacyjnym - fantastycznym pomyśle, uzależnione od cliffhangera w każdym odcinku i jeszcze większe mózgotrzepa w finale - a mimo to: błahe, puste jak popcorn, przy tym wysokooktanowym, dopieszczonym pod każdym względem serialu.

ASX76 napisał/a:
Chwila... A których to błahych serialach piszesz? Wypadałoby zapodać tytuły, a nie wrzucać wszystkie do jednego wora...


V, FlashForward i cała zgraja tym podobnych (także White Collar). Miłe, fajne w oglądaniu - ale tak błahe, że aż boli. Albo jestem w "nastroju", albo gust mi się zmienia. Ale naprawdę zmuszam się ostatnio do oglądania nowości i porzucam je po kilku odcinkach jako stratę czasu. Potem pojawia się taki MAD MEN, do którego podchodziłem jak pies do jeża. I, mimo to, dalej oglądałem, a im dalej, tym mocniej przywiązuje do siebie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2009-12-30, 21:01   

Trzeci sezon MAD MEN za mną. Powtórzę się krótko: potrzebowałem powtórki pierwszego sezonu, aby zachwycić się tym serialem. I było warto. Doskonały show, świetnie zagrany i napisany plus do tego fantastyczna scenografia z epoki.

Po finale 3 sezonu czekam z niecierpliwością na sezon czwarty. W zasadzie żaden z nowych serial AD 2009 nie wytrzymał u mnie dłużej niż kilka epizodów. Chyba najlepsze są te, które już widzieliśmy (poprzednie sezony). W 2010 r. cała nadzieja zatem w nowych produkcjach HBO, kolejnych sezonach MAD MEN, kontynuacji HOUSE M.D., nowym sezonie 24 oraz LOST.

Nie wiem, skąd się to bierze: oglądałem wszak tylko serial obyczajowy, którego jedynym smaczkiem było to, że osadzony był w latach 60-tych XX wieku z całym bagażem związanym z odwzorowaniem tej epoki i postaw. A mimo to, trzeci sezon oglądałem jak zaczarowany. A finał podniósł mi ciśnienie bardziej, niż finał któregokolwiek z "masowych" seriali.

Ciekawe, kiedy na dvd zagości w Polsce. Pewnie nieprędko, ale będę czekał z pieniędzmi :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2010-01-10, 22:14   

Po raz pierwszy piszę w tym temacie O.o
Ostatnio odświeżam starocia i oddaje się szaleństwu.

W pierwszym przypadku mówię o "Archiwum X". Patrząc na parę słynnych agentów od razu przypomina mi się dzieciństwo. Mama każąca iść spać a nie patrzeć na durnoty oraz czerwony znaczek w prawym, górnym rogu ekranu telewizora przypominający, że oto rozpoczyna się seans dla dorosłych. Swoją drogą, ciekawy czy jakiś ówczesny dorosły oglądał ten serial? W końcu to był czasy gdy w Polsce działo się wiele ciekawych rzeczy.
Po trzech odcinkach pierwszego sezonu jestem... zaciekawiony. Można powiedzieć, że pierwsze odcinki raczkuję w kierunku czegoś co rozwinie się dopiero za jakiś czas ;)

Drugim serialem jest "Mad Men". Jeden z lepszych seriali jakie ostatnio oglądałem. Fabuła z odcinka na odcinek coraz ciekawa, bohaterowie dziwni i palący na umór (czemu oni się nie krztuszą po trzech papierosach bez filtra?!), kobiety w stylu "Kocham Lucy" (od czasu do czasu przemknie pomiędzy spojrzeniami mężczyzn wyrachowana ekhm... w czarownej spódniczce) + lata sześćdziesiąte. Mniam!
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-01-10, 22:19   

Sharin napisał/a:
Drugim serialem jest "Mad Men". Jeden z lepszych seriali jakie ostatnio oglądałem. Fabuła z odcinka na odcinek coraz ciekawa, bohaterowie dziwni i palący na umór (czemu oni się nie krztuszą po trzech papierosach bez filtra?!), kobiety w stylu "Kocham Lucy" (od czasu do czasu przemknie pomiędzy spojrzeniami mężczyzn wyrachowana ekhm... w czarownej spódniczce) + lata sześd sześćdziesiąte. Mniam!

Widziałeś już 3 sezon? Rewelacyjny. Zaczyna czuć się powoli atmosferę fin de sicle a w życiu Dona nadeszła naprawdę rewolucja. Ciekawe, czy teraz, kiedy jest wolny nie stanie się czasem kastratem, jeśli chodzi o kreatywność. Facet pełen sprzeczności i jednocześnie wybitny przedstawiciel odchodzącej epoki. Wiadomo, że ten świat, o którego przetrwanie walczy musi odejść. I oglądanie tego ze świadomością, że musi on przegrać... Czwarty sezon to będzie coś.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Sharin 
Pigeon Slayer


Posty: 1190
Wysłany: 2010-01-10, 22:22   

Hehe nie za bardzo się wczytałem w Twoją wypowiedz bo chyba troszkę spoilerem zajeżdżasz ;) Jestem po 7-8 odcinkach I sezonu więc jeszcze dużo przede mną ale kumpel wspominał, że 3 sezon jest the best :mrgreen: Widzę, że nie jest osamotniony w tych sądach ;)
_________________
próżnia doskonała

Próżnia Doskonała na Facebooku
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-08-02, 10:57   

MAD MEN - czwarty sezon wystartował w niezłym stylu. Nie jest nawet o ciut gorzej. Po pierwszym odcinku można rzec, że jest nawet lepiej. Wszystko to przez zwrot w finale 3 sezonu. Przyszłość nowej agencji, mimo że weszła w jako takie tory rozwoju, nadal niepewna. Don Draper wydaje się, mimo wszystko, najgorzej znosić zmiany i może Matthew Weiner w tym sezonie jakoś "obróci" tą postać w nieciekawym dla niej kierunku, co byłoby małą rewolucją.

Joan Holloway - elfka, mniammm...

Ciekawe jestem, ile jeszcze sezonów jest planowanych.

HUMAN TARGET - do finału sezonu bez zmian. Finał zaś zapowiada zwrot w nowym kierunku, przynajmniej na początku. Choć nie wiem, czy klęską nie byłby potem powrót w utarte koleiny: ochrona kolejnego klienta itp. Tylko to mnie ciekawi. Chyba że drugiego sezonu nie będzie, bo nawet nie sprawdzałem.

Persons Unknown - serial nadal się interesująco rozwija i nadal jest bez szału. Myślę, że LOST odcisnął na takim formacie serialu pełnego tajemnic niezatarte piętno i każdy jest skazany na klęskę. Choć tu mamy do czynienia z bardzo przyzwoitym serialem, na niezłym poziomie i z fabułą, która nie zastyga w utartych koleinach. Ale to chyba dlatego, że twórcy zdają sobie sprawę, że nie mogą sobie pozwolić na słaby odcinek. Ciekawe, jak długo dadzą radę.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-09-10, 21:44   

Trzeci sezon MAD MEN zgarnął znowu EMMY za najlepszy show. W pełni zasłużenie, moim zdaniem. Po 6 odcinkach sezonu czwartego: cóż, jeśli tak dalej pójdzie, to w przyszłym roku EMMY znowu należeć będzie do tego serialu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-09-24, 21:41   

ASX76 napisał/a:
No to jadymy... Na dobry początek serial, który zaprezentował się najlepiej z kilku nowych, które miałem okazję obejrzeć, czyli...
"Boardwalk Empire" - to dopiero nazywa się świetny start (...)

Już wymiękłem. Dziś albo jutro obejrzę pilota :)
ASX76 napisał/a:
"Nikita" z 2010 roku - Maggie Q jest o wiele ładniejsza od Pety Wilson, jak również inne aktorki zaangażowane w tą produkcję: Tiffany Hines, Melinda Clarke i Lyndsy Fonseca. To największe atuty tego serialu. Dobra realizacja to w dzisiejszych czasach rzecz tak oczywista, że chyba nie wymaga komentarza. Niestety, scenariusz jest równie wątły co barki Adama Małysza. Jeśli przymknąć oko na fabularne niedostatki i przegięcia, da się to nawet oglądać (głównie ze względu na atrakcyjne niunie spuszczające manto samczykom), jednak mnie już takie historyjki nie są w stanie przyciągnąć. Dałem canel w trakcie drugiego odcinka. ;)

Ha! Byłem "silniejszy". Poczekałem do końca 2 odcinka. I też dałem sobie spokój. To jednak jeden z tych typowych seriali, które stają się nieoczekiwane i zaskakujące dopiero wtedy, kiedy grozi im skasowanie z powodu spadającej oglądalności. Ale wówczas już jest za późno. Ładne panie - ale, poza tym, usypiająco. Chyba że ktoś lubi akcję dla samej akcji.

ASX76 napisał/a:
"Hawaii Five-0" z 2010 roku - wygląda na standardowy serial sensacyjny z szybką, ładnie pokazaną akcją i niewiele poza tym. No need. Wolę "White Collar".

O!!! Pozytywne zaskoczenie. Nie wiedziałem, że WC przypadł ci do gustu. Ja też go lubię, bo sympatycznie odprężający. W drugim sezonie również. ciekawe, czy "pary" starczy scenarzystom na dłużej.

MAD MEN - 8 odcinek 4 sezonu. OMG!!! Tylko za ten odcinek przyznałbym EMMY w przyszłym roku. Masterpiece. Pomysł z dziennikiem Dona. Don i Peggy. Don i Betty. Betty i Joan (scena w windzie!!!). Siódmy odcinek również był genialny. Co za serial!!!

RUBICON - odcinek 8. Dużo się wyjaśniło. Byłem w szoku nieco. Ale i sporo tajemnic do rozwiązania. Trzyma w napięciu swoją powściągliwością, spokojnie prowadzoną, konsekwentną fabułą i realizmem.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-10-01, 21:53   

THE EVENT - drugi odcinek był świetny. Twórcy nie rzucają widzom ochłapów, ale kąski. Choć pewne wątki wydają mi się czytelne na pierwszy rzut oka. Jak z tym samolotem: przecież łatwo się domyślić, kto go skierował w prezydenta, nie? Motyw stary, jak świat (spiskowy). Ale jest dobrze, póki co. Bardzo dobrze.

MAD MEN - hmmm.... Dziwny był ten 10 odcinek. Zapowiada się burza. Najpierw Lucky Strike, potem N.A.A., urlop Lane'a. Będzie się działo. Po genialnym 8 odcinku oczekiwałem jakiegoś nieoczekiwanego zwrotu w kierunku psychologicznych "odjazdów", a tu szykuje się poważne tąpnięcie. I nadal ten serial uważam za GENIALNY.

Nadal nie obejrzałem BOARDWALK EMPIRE :( Nie mam czasu. A i HBO mnie trzyma w niepewności odnośnie daty polskiej premiery.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-10-23, 19:50   

Quaoar napisał/a:
@Romulus - a oglądałeś może Spartacusa (Krew i Piach)? Jeśli nie to gorąco do tego namawiam ;)

Widziałem. Podobał mi się średnio. A ostatnio odwiedziła mnie moja ulubiona para gejów. Ślinili się (tak, jak się spodziewałem) przez pół wieczora, kiedy im odtworzyłem ostatnie odcinki nagrane na dekoder :mrgreen: Będą sobie ściągać od początku, bo: te poślady, pot na spoconych męskich ciałach, mięcho, i krew... :)

MAD MEN. I po finale 4 sezonu. Podsumowując: najlepszy z dotychczasowych sezonów. Mogę obstawiać, że kolejne Emmy Awards zgarnie ten serial bez problemu. I zasłużenie. Bo to arcydzieło. Wszystko w tym sezonie było lepsze od poprzednich. Fabuła - nowa agencja, nowi klienci, problemy. Relacje między bohaterami - majstersztyk: Don i Peggy, Don i Betty, Peggy i Joan, wreszcie Don i Megan - tu największe zaskoczenie, ale pod koniec kibicowałem takiemu zakończeniu. Choć, jak podsumowała to Fay, dalej wcale może nie być tak różowo. Co nie dziwi, zważywszy na charakter Dona. Choć, z drugiej strony, jego wyznanie w Kalifornii zwiastuje też chyba jakąś chęć odmiany. Zwłaszcza że cały sezon Don powstawał z popiołów (ukazanie tego samo w sobie zasługuje na oddzielny zachwyt - szczególnie po 8 odcinku). Betty natomiast popada w rozgoryczenie - nieuchronne. Za to Peggy i Joan - ich rozmowa w finale po wieściach od Dona - niemal archetyp kobiecego knucia :) Wspólny, kobiecy front w świecie dominujących samców - zapowiada się przepysznie.

MAD MEN to kolejny serial na liście "must have". I, zgodnie z oczekiwaniami, jakoś nie widać go na horyzoncie wydawniczych zapowiedzi.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12153
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2010-10-23, 23:54   

Myślę, że "Mad Men" nie może liczyć na zadowalającą sprzedaż w Polsce, dlatego dystrybutorzy wolą go zostawić w spokoju i skupić się na serialach folgujących bardziej przyziemnym, niewybrednym gustom. Obawiam się, że tak samo będzie z "Rubicon".

Urodziliśmy się w niewłaściwym kraju. ;)
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2010-11-12, 22:24   

Normalnie chyba zacznę tego MM oglądać o_O

a tak w ogóle lookam sobie regularnie na:
House'a - bez rewelacji
Merlina - tu jest raz lepiej raz gorzej ale miło
Big Bang Theory - Świeeeetneeee XD
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-11-12, 23:50   

MAD MEN - pokochałem od drugiego wejrzenia. I jestem uzależniony. Z każdym sezonem jest lepiej, ale na początku trudno się wkręcić, choć - w moim przypadku - to wina oczekiwań. Liczyłem na coś innego, dynamiczniejszego. A tu niespodzianka: akcja bardzo powolna, powolne budowanie relacji między bohaterami, psychologia postaci. I stylizacja na lata 60-te - w każdym calu, perfekcyjnie. W czwartym sezonie osiągnięto mistrzostwo, jeśli chodzi o relacje między bohaterami. Don Draper (John Hamm jest powalający w tej roli) jest tak pokomplikowany i tak prosty jednocześnie, mężczyzna idealny w swojej epoce.

Jeśli te notki cię nie przekonają, że warto spróbować, to nie zaczynaj: http://filmowelowy.blox.pl/2009/08/Mad-Men.html oraz http://filmowelowy.blox.p...oway-radzi.html
Ale uważaj, możesz sobie narobić apetytu.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12153
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2010-11-13, 12:06   

Romulus napisał/a:
RUBICON wiele nie kosztował. Ale MAD MEN "żre" zielone na produkcję. A to mogło się odbić na RUBICONIE. Łatwiej przecież ściąć koszty likwidując serial, który nie rokuje, niż "ruszyć" takie dzieło jak MAD MEN, które - najprawdopodobniej - znowu zgarnie wszystkie EMMY. Prestiż i kasa.


Skoro "Mad Men" żre, to dlaczego "Rubicon" ma za to beknąć? ;) Tak na złą sprawę, to "Rubicon" nawet nie dostał szansy na rozwinięcie skrzydeł. Liczę, że nie skończy się tylko na nominacjach, ale i zgarnie z kilka prestiżowych nagród, co być może kogoś obudzi...

Czy gdyby to "Mad Men" miał dostać cancel, też byłbyś taki łagodny, wyrozumiały i opiekuńczy w stosunku do AMC? :-P


Tan :arrow: Nie wróżę rewelacji, tzn. wątpię w to, że Ci się spodoba "MM". Oczywiście chciałbym się mylić. ;)
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2010-11-13, 17:05   

MAD MEN od 3 sezonów kosi najważniejsze nagrody, jest doceniany przez krytykę i widzów. A RUBICON miał słabą oglądalność. Co byś wybrał? Serial, który nie rokuje sukcesem, czy taki, który przynosi stacji nie tylko sukces artystyczny, ale i komercyjny i stał się klasykiem? Telewizje to jednak przedsiębiorstwa i muszą przynosić zysk, wymierny. A MAD MEN kosztuje, ale i wart jest swojej ceny. Powtórzy pewnie swój sukces na kolejnym rozdaniu Złotych Globów i Emmy. Bo 4 sezon jest wybitny.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Brzuzka 


Posty: 237
Skąd: Łódź
Wysłany: 2011-01-06, 15:33   

The Shield - Obejrzałem 7 sezonów w 8 dni i to chyba wystarczająca opinia. Oderwać się nie mogłem mimo że dostawłem odleżyn oglądając po 10 godznin dziennie. Serial naprawdę nietuzinkowy, lubię gdy główni bohaterowie nie są jedynie Dobrzy lub Źli. W The Shield jest inaczej i to chyba największy plus obok scenariusza i kreacji aktorskich.

Mad Men - (opinia po 1x01) Broniłem się jak mogłem przed tym serialem, czytając opisy fabuły i widząc jakieś urywki czy zdjęcia stwierdziłem, że to nudne, mało odkrywcze, przegadane "dzieło". Przypadkiem obejrzałem na Fox'ie pierwszy odcinek i mi się spodobało, nie ma pościgów czy zagadek medycznych a mimo to jest ciekawie. Strona wizualna na poziomie wysokobudżetowego filmu z holiłud a to naprawdę robi wrażenie. Będzie czas po sesji to obejrzę wszystko. Może nawet na DVD o ile coś takiego wydano.
_________________
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2011-01-06, 15:58   

"Mad Men" stylizacją miażdży oczy. A i fabuła - kiedy się w nią wkręcisz (i nie oczekuj wodotrysków tylko) jest doskonała. A serial ten jest coraz lepszy z każdym sezonem. Choć już po pierwszym został ogłoszony arcydziełem i zaczął kosić EMMY i Złote Globy.

Jon Hamm, January Jones, Christina Hendricks (i jej biust uroczo okryty :) ), John Slattery... Aktorzy są doskonali. Ja się w ten serial wgryzałem opornie. Ale w końcu chwyciło i trzyma.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
marjarkasz

Posty: 134
Wysłany: 2011-03-05, 19:32   

ASX76 napisał/a:
ak źle to ze "Spartakus: Blood & Sand" nie było...


ASX76 napisał/a:
"Gods of Arena" stoi na wyższym poziomie.


Moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie. B&S miał więcej intryg i więcej suspensu niż GoA. W sequelu tylko dwa ostatnie odcinki miały ten rodzaj dramaturgii, który w serii głównej widać było sporo wcześniej. Zakończenia obu serii całkiem niezłe, ale jednak w B&S mocniejsze.

P.S. Romulus, od którego odcinka Mad Men da się go oglądać ? Skończyłem czwarty i dopiero teraz zaczynam się ociupinkę zainteresowywać. Wcale nie wiem czy chcę dalej próbować ?
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2011-03-05, 19:49   

marjarkasz napisał/a:
P.S. Romulus, od którego odcinka Mad Men da się go oglądać ? Skończyłem czwarty i dopiero teraz zaczynam się ociupinkę zainteresowywać. Wcale nie wiem czy chcę dalej próbować ?

Wiesz co, ja chyba nie jestem autorytetem. Bo kiedy pierwszy raz zacząłem oglądać to dałem sobie spokój gdzieś po 3-4 odcinku. Dopiero kiedy rok po amerykańskiej premierze serial zawitał do Polski mimochodem zacząłem oglądać zalegując przed telewizorem. Ale tak się wciągnąłem, że jestem dziś uzależniony od tego serialu. Kiedy słyszę tą czołówkę serce mi bije z radości, a kiedy widzę te kadry... :) Była to miłość od drugiego wejrzenia. Nie wiem, czego oczekujesz po tym serialu. Jeśli szybkiej akcji, spektakularnych intryg, powiązań itp. - to nie oglądaj. Bo to nie jest to. Nawet nie wiem, jak go polecić, bo nie daje się on łatwo sklasyfikować. Ja uwielbiam go za klimat, za historię, za to, jak jest opowiadany i jak zagrany. Niesamowicie pasjonują mnie losy Dona Drapera, jego żony i współpracowników. A w czwartym sezonie jest już pełna ekstaza. Doskonały, psychologiczny, stylowy. Ale jeśli nie potrafisz się podniecić tym, że Don ma nową kochankę, że trwa przygotowywanie nowej kampanii Lucky Strike... To nie wiem... Można oglądać, żeby zobaczyć jak zmieniała się amerykańska obyczajowość. Jak Ameryka Samców Alfa, molestowania seksualnego (jeśli poklepywanie po tyłku sekretarki można było wówczas tak nazywać - to była normalka), palenia na ekranie, niechęci, nietolerancji wobec homoseksualistów, emancypacji, praw obywatelskich - powoli rozpada się, zmienia a wraz z nią muszą się zmieniać bohaterowie, aby przetrwać, to ten serial cię zainteresuje. Nie wszystkim się uda, dla wielu jest już za późno i moga tylko obserwować jak umiera Świat Który Znaliśmy. Wszystko to podane we wspaniałych dekoracjach, ze scenariuszami, które są mistrzowskie i aktorami, którzy są doskonali.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
marjarkasz

Posty: 134
Wysłany: 2011-03-05, 20:32   

Dla mnie, śledzącego "te" ( a może "to" ? )właśnie forum odrobinę z boku, jesteś jedną z głównych postaci ( nie autorytetów, bo dla mnie to pojęcie jest bardzo pejoratywne ).
Dotychczas, jako najlepsze, były dla mnie dwa seriale : Nip/Tuck oraz The Shield. W każdym z nich było to co lubię :czasem klimat, czasem intryga ( nota bene uwielbiam wielokrotnie złożoną intrygę ;) ) przejawiająca się w dramaturgii - w połączeniu z genialnym aktorstwem.
Twoje tłumaczenie, dlaczego odczuwasz Mad Med jako sueprserial, bardzo do mnie przemawia. Lubię smaczki , ale jak wiesz, punkt odbioru jest bardzo zależny od tego, co i jak się dotychczas przeżyło.
Drobne niuanse - jeśli tylko to świadczy o wartości produkcji - to zbyt mało :(
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2011-03-05, 20:44   

Z "Mad Men" jest taki problem, że jest on umiejscowiony w konkretnym miejscu i czasie, liczy się w nim kontekst kulturowy, który dla nas jest nieco obcy. Bo co my wiemy o latach 60-tych XX wieku w Ameryce? Cytaty, nawiązania (np. do Howarda Roarka, bohatera powieści "Źródło" Ayn Rand), czasami wydają się oczywiste a czasami to po prostu brzmi jak bełkot. Jeśli oglądasz "pirackie" wersje, ściągnięte z sieci korzystając z sieciowych napisów, to super. Bo, po raz kolejny, czapki z głów przed tymi przekładami. W telewizji dialogi są upraszczane i gubią smaczki, np. jeden z bohaterów ma na nazwisko Campbell co kilka razy było ironicznie podkreślane (z oczywistych powodów, tj. słynnej pracy A. Warhola, jak się domyślam) a polskie oficjalne tłumaczenie w ogóle cały ten kontekst zmiażdżyło i posłało w niebyt.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
marjarkasz

Posty: 134
Wysłany: 2011-03-05, 21:24   

Tak się składa, że będąc francuskojęzycznym, muszę korzystać z tłumaczeń sieciowych.
I uważam je za całkowicie wystarczające.
Oczywiscie nie mam pojęcia o tym co się działo w latach 60-tych ubiegłego wieku. W USA.
Odniesienia do Aynd Rand są mi bliskie. To światowej klasy autorka. Geniusz literatury..
 
 
ASX76 
twój stary


Posty: 12153
Skąd: kurna chata
Wysłany: 2011-08-15, 18:57   

Świetne sceny i dialogi to były w poprzednich sezonach. Czwarty nam się jeszcze zbytnio nie rozkręcił. Niektórzy oczekiwali, że początek będzie bardziej emocjonujący - jedna mocna scena na trzy epizody to jednak przymało. ;)

"Mad Men" jest najważniejszą produkcją AMC, czy to się komu podoba czy nie. Ja tam zawsze wolałem "Breaking Bad", aczkolwiek w przypadku "MM" mam wielkie zaległości, a tam podobno im dalej, tym lepiej.

Gdy emisja "BB" zostanie zakończona, wtedy AMC nie będzie miało niczego klasowego do zaoferowania poza "MM". Cała zatem nadzieja w najnowszych propozycjach tej stacji, ponieważ ani "The Killing", ani tym bardziej "The Walking Dead" nie rokują dobrze w sensie jakościowym.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2011-08-15, 21:46   

ASX76 napisał/a:
"Mad Men" jest najważniejszą produkcją AMC, czy to się komu podoba czy nie. Ja tam zawsze wolałem "Breaking Bad", aczkolwiek w przypadku "MM" mam wielkie zaległości, a tam podobno im dalej, tym lepiej.

Nie wiem, ile dla stacji zarobił MAD MEN - podejrzewam, że sporo i że do niego nie dokładają, bo by nie wykosztowali się na Weinera i nie daliby mu takich pieniędzy, takiej swobody, jak po 4 sezonie. Na pewno zatem MAD MEN ciągnie AMC do przodu i opłacało im się inwestować w ten serial. Poza tym, co by nie napisać o BREAKING BAD dobrego (a pewnie sporo można - nie wiem, bo po drugim sezonie mi się odechciało dalej oglądać) - to jednak MAD MEN daje stacji nie tylko kasę. Daje ogromny prestiż. To już nie tylko serial, to także zjawisko popkulturowe (a przynajmniej tak utrzymywał krytyk z NYT lub New Yorkera :) )
ASX76 napisał/a:
Gdy emisja "BB" zostanie zakończona, wtedy AMC nie będzie miało niczego klasowego do zaoferowania poza "MM". Cała zatem nadzieja w najnowszych propozycjach tej stacji, ponieważ ani "The Killing", ani tym bardziej "The Walking Dead" nie rokują dobrze w sensie jakościowym.

Coś pewnie znajdą :) Nie ma seriali niezastąpionych ;)
Ale co do THE WALKING DEAD się z tobą nie zgodzę. Bo w tym serialu może być tylko lepiej. Może odejście Darabonta mu się przysłuży? Przekonamy się niedługo.
Co do THE KILLING to się z tobą niechętnie zgodzę. Przez finał pierwszego sezonu, który mi skisił humor. Może w drugim sezonie jakoś to się rozwinie jeszcze. Ale jeśli będą parli z fabułą w drugie i trzecie dna, to się zniecierpliwię i przestanę oglądać.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2012-04-06, 22:50   

Premiera 2 sezonu THE KILLING była nieco rozczarowująca, ale myślałem, że będzie gorzej. Jednak, jakoś nie uśmiecha mi się kolejny sezon z zagadką "kto zabił Rosie". W pewnym momencie mogę po prostu napisać: who cares? Podobało mi się to, co zrobiono z Holderem. W tym momencie to najciekawsza postać serialu. Ojciec Rosie jest nieco męczący. I w zasadzie zastanawiająca jest sprawa plecaka. I jego dotychczasowego posiadacza. Bardziej mnie interesuje to, niż dlaczego Holder postępował tak, jak dotychczas.

Oglądanie RED RIDING jednak rzuciło mi się na głowę. Zbyt dobre to były filmy, aby zaraz po nich wskakiwać do THE KILLING. Ale nie przekreślam jeszcze tego serialu.

CALIFORNICATION - przez chwilę oglądania finałowego odcinka 5 sezonu miałem nadzieję, że twórcy widzą, że zjadają swój własny ogon (w niezłym stylu), ale mimo to postanowili dawkować jakieś postępy, żeby po prostu nie zajechać serialu wciąż tym samym motywem. Jednak dochodzę do wniosku, że twórcy widzą, że zjadają swój własny ogon i mają to gdzieś - byle wyssać z fabuły co się da. Byle do następnego sezonu. Wychodzi im to doskonale, ale mimo wszystko, mimo fajnych postaci, humoru, niezłego klimatu tego serialu - to nadal kanibalizm. Jednak i tak obejrzę sezon 6.

EDIT: zapomniałbym o MAD MEN. Napiszę krótko. Po dwóch premierowych odcinkach 5 sezonu rozumiem już co czuły małolaty zdzierające z siebie bieliznę w szale na widok The Beatles. Ja mam tak z tym serialem. Premiera 5 sezonu zwiastuje na pewno nie optymizm. Początkowo byłem zaskoczony widząc Dona szczęśliwego. Ale po imprezie z okazji jego 40 urodzin wszystko się zmieniło. Choć finał podwójnego odcinka premierowego zapowiada nadal sielankę, to wcale a wcale nie jest to już takie oczywiste. Finał serialu nastąpi w 7 sezonie, ale już w finale sezonu 5 może dojść do ciekawych rozwiązań. Szczególnie z Rogerem, który definitywnie zmierza w dół. A Pete może wreszcie zacznie zachowywać się jak wredny korporacyjny samiec a nie pierdółka żebrząca o uznanie. Pod koniec odcinka pokazał chłopak pazur. Biedny Roger, naprawdę go lubię. A Megan is soooo hot :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
  
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2012-04-14, 00:10   

"The Killing" - s02e03. Rzeczywiście, odcinek jest słabszy, ale nie było jeszcze tak źle. to jest, mogło być gorzej :)

"Smash" - odcinek 9 przywrócił moją wiarę w ten serial. Cieszy mnie, że dostał on drugi sezon. To może być najciekawsza, nowa produkcja w amerykańskiej telewizji (darmowej) tego sezonu. Aczkolwiek, nie odniosła spektakularnego sukcesu. Jednak chyba stacja w ten serial uwierzyła, choć stoi on pośrodku. Jeszcze nie poziom seriali z "kablówek" i kodowanych stacji, ale już nie poziom "Glee" i innych łatwizn. Doskonałym pomysłem, z mojego punktu widzenia, okazało się skupienie się na kulisach powstawania musicalu na Broadwayu. Dodać do tego należy fabułę, która jest zaskakująca (choć nużące bywają niektóre wątki stricte obyczajowe) i oryginalność związaną z muzyką. To jest - pojawiają się covery, ale są również piosenki autorskie pisane dla tego serialu i to jest fajny powiew świeżości. Wreszcie - niezła obsada: debiutantka Katharine McPhee, nieco antypatyczna Megan Hilty, Anjelica Huston i moja ukochana, czyli Debra Messing :) oraz Jake Davenport (cóż to za serial bez Brytyjczyka w obsadzie :) ). Bardzo sympatyczna produkcja.

"Mad Men" - chciałbym być aktorem i zagrać choćby wycieraczkę dla jednego z bohaterów tego serialu. W ogóle nie martwiłem się o poziom tego serialu, ale i tak z ulgą stwierdzam, że nie jest nawet odrobinę gorzej, niż w poprzednich sezonach. Gdyby nie "Doctor Who" i zaległe odcinki "Justified", obejrzałbym już dziś 4 odcinek 5 sezonu. Ale zostawię sobie ucztę na jutro. Co mnie zszokowało, to w jakim stanie widz spotyka Betty. SZOOOOK!!! Zasadą jest, że między finałami każdego sezonu mija rok. Ale aż trudno mi uwierzyć, że w ciągu roku Betty została doprowadzona do takiego momentu w swoim życiu. Wcześniej była piękną, posągową, ale zimną i nieszczęśliwą kobietą. Budząca i współczucie i złość. Czemu Matthew Weiner tak się nad nią znęca teraz? Podczas kiedy Don rozkwita u boku apetycznej Megan?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Cintryjka 

Posty: 1228
Wysłany: 2012-04-14, 11:16   

Mad men:
Właśnie dlatego tak jest:) Ta przemiana Betty ma - najprawdopodobniej - podłoże psychiczne. Chyba dziewczyna odkryła, że ciągle jeszcze kocha Dona. Czy ktoś poza mną dopuszcza możliwość, że Betty nie powiedziała swojemu aktualnemu mężowi prawdy co do tego, co usłyszała od lekarza? To wyjaśniałoby brak telefonu do Dona i jej zachowanie w finale 3 odcinka.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2012-04-14, 13:22   

Cintryjka napisał/a:
Mad men:
Właśnie dlatego tak jest:) Ta przemiana Betty ma - najprawdopodobniej - podłoże psychiczne. Chyba dziewczyna odkryła, że ciągle jeszcze kocha Dona. Czy ktoś poza mną dopuszcza możliwość, że Betty nie powiedziała swojemu aktualnemu mężowi prawdy co do tego, co usłyszała od lekarza? To wyjaśniałoby brak telefonu do Dona i jej zachowanie w finale 3 odcinka.

Betty to chyba najbardziej tragiczna postać w tym serialu. O tym, że Betty może nawet żałuje, tego jak się potoczyło jej życie z nowym mężem, przyszło mi do głowy po którymś z odcinków 4 sezonu. Może wtedy, kiedy Don oznajmił zamiar ślubu z Megan. A może jeszcze wcześniej w tym sezonie, bo był tam kapitalny odcinek: kobiety (Betty, Peggy, Joan) "versus" Don.

A co do tej diagnozy, to mnie zastanowiłaś, bo nie pomyślałem o tym w ten sposób.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18040
Wysłany: 2012-04-14, 23:06   

MAD MEN - 4 odcinek 5 sezonu, był jakiś dziwny. W pozytywnym znaczeniu tego słowa. Działo się niewiele, choć w tym serialu to przecież norma. Ale i tak nie mogłem oderwać oczu. Epizodzik - pierwsza klasa. Aczkolwiek nie wiem, po co były te sceny z chorym Donem i jego dawną kochanką. Przemiana? Jeśli tak, to kiepsko, bo przecież musiała się nad odbyć już w 4 sezonie. Walka z pokusami? Tu już lepiej, aczkolwiek mętnie. Ogólnie epizod zasługuje na wyróżnienie z uwagi na Joan (w końcu przejrzała na oczy/pozbyła się złudzeń?) oraz na wątek związany z mordercą 8 pielęgniarek, który wprowadził nieco psychotyczny nastrój wśród bohaterów, choć nawet przez moment nic im nie groziło. Chodziło o pokazanie w skali mikro psychozy społecznej. Nie wiem, czemu to miało służyć, raczej wyglądało to na - ni przypiął, ni wypiął - jakąś wersję odcinka z okazji Halloween. Ale było niezłe.

MAGIC CITY - po pierwszym epizodzie jestem pozytywnie nastawiony. Za mało pokazał, aby wpadać w uniesienie, ale dobrze rokuje na kolejne odcinki.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Cintryjka 

Posty: 1228
Wysłany: 2012-04-15, 11:04   

Jak to czemu? Pokazaniu przede wszystkim, że zarówno dorośli, jak i dzieci reagują tak samo (Sally i jej nowa " babcia"), no i bez tego nie byłoby zwrotu akcji z Sally (bo raczej nie tylko spała).
Wciąż nie ma odpowiedzi, jak to naprawdę było z Betty.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 13