Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-07-25, 09:34   

Fidel-F2 napisał/a:
Kinga się czyta dla... ale czekaj, ja chyba nie czytam Kinga :oops:

To przeczytaj coś. ;-)
Nie wiem czy akurat Tobie bym nie polecił Kinga w wersji Bachman, czyli "Uciekiniera" (nie sugeruj się filmem - kompletnie inna bajka), albo "Wielki Marsz". Są mniej typowo Kingowskie, są cieńsze niż standardowe cegiełki które King wypuszcza i nie są horrorami.
Albo "Misery" (ciekawi mnie w sumie, ile osób uważa tak jak ja, że King bez sensu wsadził tam o jednego grzyba w barszcz za dużo, czyli "po co to coś nadprzyrodzone"?).
Chociaż Misery można obejrzeć, bo ekranizacja jest jedną z lepszych (Kathy Bates za coś tego Oskara dostała ;-) ).
...
qrde ... za dużo tego do wyboru, bo można by tak jeszcze pociągnąć. ;-)
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7565
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-07-25, 09:49   

King to jest taki pisarz po którego sięgam kiedy nie chce mi się czytać //mysli
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-07-25, 11:13   

lubię klika książek Kinga - ale czytanie go w większych ilościach jest jak oglądanie prania przez szybkę w pralce.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8647
Wysłany: 2019-07-25, 11:24   

Czytałem Balladę o celnym strzale w Fantastyce, nie zrobiło wrażenia a potem Oczy smoka, straszna chujoza. Horrorów raczej nie lubię.

Na półce stoi Dallas i Pod kopułą. Nie wiem skąd, wygrałem gdzieś albo żona w wianie wniosła. Mam Kinga w planach od dwudziestu lat i zawsze wygrywa coś innego.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-07-25, 11:38   

Fidel-F2 napisał/a:
Czytałem Balladę o celnym strzale w Fantastyce, nie zrobiło wrażenia a potem Oczy smoka, straszna chujoza. Horrorów raczej nie lubię.

A żeś sobie wybrał ...
Ballada jeszcze ok, ale Oczy smoka to ja obchodzę szerokim łukiem. ;-)
Napisałem Ci: Uciekinier, Wielki marsz i Misery.
Misery z tego może podchodzić pod horror, chociaż to rasowy thriller, w dodatku prawie IMHO pasowałoby porównanie do np. 12 gniewnych ludzi (nie tematyką, tylko oszczędnością środków - 2 osoby, 1 pokój przez większość książki ZTCP ;-) ).
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-07-25, 11:55   

zgadzam się - Wielki M to moim zdaniem najlepsza rzecz spod ręki Kinga (no i krótka :) )
Uciekiniera czytałem w czasach CIA więc jakakolwiek opinia nie będzie wiążąca, a o Misery chyba słyszałeś :)
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8647
Wysłany: 2019-07-25, 11:55   

Chłopie, ja to czytałem ze dwadzieścia pięć lat temu albo i lepiej.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-07-25, 12:45   

no tak jak ja - jak wydali :)
wtedy było łatwo czytać wszystko co wydają

znaczy WM czytałem później i kilkukrotnie
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2019-07-25, 13:10   

Ostatnią powieścią Kinga, którą przeczytałem było "Pod kopułą". Brr..., nuda. Fidel, w związku z tym może ci się spodobać. :mrgreen:

Ale cenię jego dwie powieści (w porywach do trzech) - "Bastion" oraz "To", które kiedyś mnie przeraziło nie na żarty. I "Miasteczko Salem".

A w temacie: "Medyceusze. Tajemna historia dynastii" Mary Hollingsworth. Podtytuł polski i oryginalny są do kitu. Psują wrażenie. A to niezła książka. Na razie niczego tajnego w niej nie znalazłem i nie zamierzałem szukać. To poważna książka historyczna, na dodatek nieźle napisana. Szkoda, że wydanie polskie nie było lepsze, tj. że zdjęcia nie są kolorowe. Ale cóż...
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1191
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-07-25, 13:39   

Lektury Kinga zacząłem po niemiecku z braku polskich przekładów i do dziś jedną z najlepiej zapisanych w pamięci jest Brennen muss Salem !. Potem czytałem tę powieść jeszcze ze dwa razy i Barlow zawsze był straszny. W filmie zresztą też. Atmosferę budowały też okoliczności w jakich czytałem Miasteczko - samotny w akademiku na Krakowskim Przedmieściu, na niskim parterze, w środku nocy. Bardzo dziwne typy próbowały zajrzeć, lub nawet władować się do pokoju przez okno. Strach w czystej postaci. Potem było rozczarowanie z Es( To). Przedzierać się przez 800 stron fajnej opowieści by dotrzeć do beznadziejnej puenty, to było za wiele. Potem już tylko Lśnienie robiło na mnie wrażenie większe niż przeciętna. Pozostałe lektury to na ogół były takie zapchajdziury. Miło i znajomo z coraz częstszymi nudno i znajomo wrażeniami. Ale wiele alternatyw nie było. Masterton miał na ogół parę na pierwsze 50 stron. Ostatnią książką Kinga jaką zacząłem była Ręka mistrza, porzucona bardzo szybko już nie pamiętam dlaczego?
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 489
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2019-07-25, 13:57   

No to ja się przyznam, chociaż nie jest to powód do dumy, że przeczytałem prawie wszystkie wydane u nas książki Kinga, łącznie ze zbiorami opowiadań i Mroczną Wieżą. Te kilka odrzuconych to Talizman, Czarny dom i Historia Lisey.
Cóż, nie uznaje tego za czas stracomy, ale tak naprawdę to może 10 powieści uznam za bardzo dobre, jedną za wybitną a reszta to zwykłe czytadła.
Dziś kończę Pudełko z guzikami Gwendy i to by było na tyle w temacie Stephena.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-07-25, 14:02   

Z typowo Kingowskich najbardziej lubię "Bastion".
Zwłaszcza za ten klimacik postapo. ;-) I za serial, który IMHO oddaje klimacik książki.
Bo ja tak w ogóle to nie lubię horrorów. ;-)

Ale inne wcześniejsze też stawiałbym ponad przeciętną: Carrie, Christine, To, Lśnienie, Misery.
"Salems Lot" zawsze był dla mnie taki "bardziej rozrywkowy/horrorowaty" niż pozostałe wczesne Kingi.

Z późniejszych: "Zielona Mila", "Łowca snów" nie był IMHO zły
"Mroczną połowę" czytało się fajnie, wiedząc jak ona nawiązuje do rzeczywistości. ;-)

Książka której nigdy więcej nie przeczytam - "Smętarz dla zwierzaków". Z dokładnie przeciwnego powodu niż "Oczy smoka". Kwintesencja stwierdzenia "u Kinga najstraszniejsze jest nie to co nadprzyrodzone, tylko to co normalne, zwyczajne". Ale podobno King sam się zastanawiał czy w tej książce nie poszedł za daleko.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1191
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-07-25, 14:10   

Smętarz jest paskudny, ekranizacje też mnie odpychały. natomiast kilka razy byłem o krok od zakupu kilku zbiorów opowiadań, bo są wśród nich pono naprawdę dobre teksty. Zawsze coś na drodze. Może pójść do biblioteki po prostu?
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-07-25, 14:14   

miałem raz fazę że przeczytałem chyba ze 4 tomy Mrocznej Wieży.
ale mi przeszło
 
 
Romek P.

Posty: 20
Wysłany: 2019-07-25, 14:49   

I nikt nie wymienił dotąd jednej z najlepszych książek Kinga, czyli "Dolores Claiborne"? :)
(Dla mnie King najlepszy w powieściach niehorrorowych i zbiorach opowiadań takich jak "Cztery pory roku".)
 
 
Tomasz 
Kain Czarny


Posty: 3715
Skąd: Skraj Nieba
Wysłany: 2019-07-25, 15:55   

Jak się tak bawimy we wspominanie książek Kinga, to bardzo dobrze wspominam lekturę Worka kości, pierwszego jego zbioru opowiadań czyli Nocnej zmiany oraz zbioru czterech minipowieści którego tytuł jest oryginalnie chyba inny, ale ja to mam pod tytułem Skazani na Shawshank. Wszyscy marudzimy na Kinga, ale prawda taka, że w tej niebywałej ilości jego książek jest sporo fajnych tytułów.
_________________
"Różnorodność warto celebrować, z niej bowiem rodzi się mądrość." Duiker, historyk imperialny (Steven Erikson "Malazańska Księga Poległych")
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8647
Wysłany: 2019-07-25, 17:30   

Sargon. Wybrańcy Inanny - Krzysztof Milczarek

Sargon Wielki stworzył pierwsze w ludzkiej historii imperium. Imperium akadyjskie obejmowało ziemie Mezopotamii i niektórych sąsiadujących tereny. Nie znamy jego dokładnych rozmiarów, istnieją różne hipotezy. Nie przetrwało bardzo długo, raptem wiek z hakiem. I choć do dzisiaj nie możemy odnaleźć jego stolicy, wiemy o jego historii całkiem sporo biorąc pod uwagę, że rzecz działa się grubo ponad cztery tysiące lat temu.

Krzysztof Milczarek pozbierał całą naszą wiedzę na temat Sargona, jego potomków i ich władztwa i przedstawił ją w postaci powieści wzorowanej na starożytnych eposach, próbując patrzeć na świat oczami ówczesnych postaci. Moim zdaniem udało mu się to bardzo akuratnie. Oznacza to, że powieść jest pełna patosu, bohaterowie są ekstremalnie koturnowi, bogowie, demony i wszelkie inne stwory światła i ciemności, mimo iż pozostają poza ziemską fizycznością, są jak najbardziej realni a oba światy przenikają się i wpływają na siebie. Bogowie pod względem natury i charakteru niespecjalnie różnią się od ludzi. Cechują ich podobne ambicje, namiętności, wady i zalety. Ludzie są beneficjentami i ofiarami boskich kaprysów, wszelkie powodzenia i niepowodzenia zależą od woli i działań tych potężnych istot.

Fabuła jest zapisem historii imperium akadyjskiego i losów jego władców, brak tu dodatkowych wątków dramatycznych czy przygodowych.

Tu i ówdzie pobrzmiewają nuty danikenowskie, na szczęście dość subtelnie, bez narzucania tego rodzaju (nad)interpretacji.

Pozycja w zasadzie jedynie dla fascynatów tematem. Pozostali mogą mieć duży problem z przebrnięciem.
8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Bibi King

Posty: 57
Wysłany: 2019-07-26, 09:42   

Fidel-F2 napisał/a:
Bibi King, masz jakiś kompleks? Czy tak po prostu pierdolisz od rzeczy?


Próbuję się dostosować do ciebie. Ciężko jest. Idź chrzanić gdzie indziej.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8647
Wysłany: 2019-07-26, 10:56   

Za mały jesteś, za krótki i nadmiernie rozdeptany. Nie dasz rady.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1191
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-07-28, 23:05   

No dobra, to ja dla odmiany coś do rzeczy.
Po wielokrotnych próbach znalezienia bardzo satysfakcjonującej powieści, próbach będących porażkami, bowiem tych satysfakcjonujących powieści bliskich arcydziełu jest nanoilość w meganadprodukcji literackiej na ogół mierzwy znalazłem coś co błyszczy. Znalazłem to może za dużo powiedziane, bowiem próbowałem zacząć tę powieść na przestrzeni lat kilkakrotnie. Nigdy nie wyszedłem za pierwszą stronę. Ładną stronę, ale jednak nie brzemienną w kontynuację. Podobne miałem ze Złym. I podobnie mama mówiła mi : przeczytaj, bo to wspaniałe! Tą powieścią tym razem jest Spójrz ku domowi Aniele Thomasa Wolfe'a. To jeden z tych geniuszy prawie na pewno, co wcześnie odeszli a rokowali na same Olimpy literatury. Faulkner tak mówił. A jego zdanie cenię równie jak jego pisanie. Przez dwa dni byłem zachwycony tym razem. Trzeciego złapał mnie kryzys zwątpienia. To dzisiaj odpoczywam. Mógłbym w końcu coś skończyć. Z SF zacząłem Stephena Burnsa Call from a distant shore. Pisze z werwą, podobno dużo poczucia humoru. Na razie jestem sceptyczny.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8647
Wysłany: 2019-07-31, 15:43   

Invictus - Marcin Ciszewski

W czasie bitwy Warszawskiej manewr znad Wieprza nie wypala, Polacy przegrywają. Związek Radziecki podbija całą Europę zaprowadzając wiadomy ustrój. Jedynie Wielka Brytania oparła się inwazji. Jednak jakiś czas potem i ona ulega. W czasie tzw. Wojny Angielskiej siły radzieckie niszczą większą część floty USA na Atlantyku. Zaraz potem japoński atak na Hawaje niszczy Flotę Pacyfiku. Tym razem lotniskowce niestety stały w porcie i przepadły. W tym momencie Rosja Radziecka wysyła flotę inwazyjną w kierunku wschodniego wybrzeża. Dysproporcja pomiędzy siłami przeciwników jest ogromna. Stanom został co prawda gigantyczny hiperpancernik przy którym Yamato wygląda jak kaczuszka, ale poza tym jakieś marne resztki. I na pokładzie tego giganta, główny bohater ma bronić wolnego świata przed totalitarnym zamordyzmem.

Książka nie pozbawiona jest wad ale ma też i pewne zalety. Przede wszystkim autor, choć znany jest z pisania książek wojennych, ma mizerne pojęcie o działaniach na morzu. Widać, że poczytał sporo ale przyswoił średnio. Popełnia sporo błędów, wiele rzeczy można by dyskutować. Druga sprawa to katastrofalny stan gospodarki czy armii USA jaki odnajdujemy na kartach powieści. Nawet zakładając kompletną głupotę i złą wolę amerykańskich polityków, przedstawiona sytuacja jest skrajnie nieprawdopodobna z wielu względów. Z drugiej strony, Sowieci przedstawiani są jako strona prężna i doskonale zorganizowana, po czym podejmowane przez nich działania ukazują ich jako niedorobione niedojdy. Szczerze mówiąc, po rozebraniu na drobiazgi i zbadaniu rzeczy, nic się tu kupy nie trzyma. Od przedstawienia głównego bohatera, poprzez konstrukcję rzeczywistości geopolitycznej, organizację dowodzenia flot, dowodzenia w walce, logistykę czy sprawy techniczne z punktu widzenia fizyki.

Ale umówmy się, nie o to chodziło w tej powieści. Cały ten słabo poskładany kram potrzebny był autorowi tylko po to, by uzyskać scenę dla zaprezentowania starcia kolosalnego pancernika, w zasadzie pozbawionego jakiegokolwiek wsparcia, z flotą jednostek słabszych, źle dowodzonych ale jednak niezwykle licznych. No i zaprezentował. W sumie przyzwoicie ale bez szału. Nie czułem zapachu prochu, poszczególne etapy walki przyjmowałem raczej ze spokojem, bez emocji. Zwłaszcza, że walka była bardzo krótka. Dwa w sumie dość nijakie starcia i po ptokach. Finito la commedia.

Dość śmieszną sprawą jest, że w zasadzie Stany uratowali Polacy. Oficerem artylerii na hiperpancerniku i głównym autorem przewag militarnych był Polak. Felczerką i pilotem samolotu kierowania ogniem w krytycznej chwili była córka Piłsudskiego. A Skalski, jako pilot Wildcata z jedynego lotniskowca dowodził oraz dokonywał niebywałych wyczynów. A wcześniej, jakiś niewielki oddział artylerii, z kilkoma pukawkami, nieustraszenie bronił Paryża i osłaniał Amerykańców, którzy przyjechali pomagać a musieli uciekać. Słabe to odrobinę.

Zaletą tego typu powieści jest lekkość pióra i wartkość akcji. I to Ciszewskiemu dość sprawnie wychodzi. Choć autor wplata w tekst rozważania dotyczące krótkowzroczności, głupoty, chciwości i ogólnego s-syństwa polityków, to robi to zręcznie i nie zaburza narracji. Czyta się to szybko i z zainteresowaniem. Zwłaszcza przez fascynatów rozmaitych morskich opowieści.

Z pewnością nie jest to całkiem typowa powieść z pod znaku military-SF jako, że sama walka to niewielki procent całości. Reszta to głównie przygotowania, wewnętrzne zmagania głównego bohatera z samym sobą i liczne retrospekcje przedstawiające świat i przygotowujące grunt.

Jako ciekawostkę mamy tu najgorszą w historii literatury, zagrzewającą do boju, przemowę wodza przed bitwą.

Rzecz dla niszowego czytelnika.
7/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-02, 07:36   

"Alita: Battle Angel. Miasto Złomu" - Pat Cadigan
Kupiłem film, więc książkę przy okazji, żeby dopełnić obraz. ;-)
Kojarzę jak przez mgłę, że jakieś 20 lat temu oglądałem pierwowzór, ale nijak nie pamiętałem o co chodziło. Uznałem, że książka może być dobrym wprowadzeniem w klimat/opowieść.
I pewnie tak jest. Tylko IMHO nic poza tym.
Czytadło takie sobie.
Przedstawione "miasto złomu", chociaż w formie dość szczątkowej, bo jakichś przydługich opisów tu nie uświadczymy. Miejsc pojawia się dosłownie kilka i bardziej możemy sobie sami dowolnie wyobrazić jak wyglądają - chyba tylko o "katedrze" jest ciut więcej.
Wprowadzenie postaci, które później w filmie wygląda, że odgrywają w miarę główne role - ale również w formie zaledwie kilku cech i motywacji. I trochę historii "skąd się to wszystko wzięło i działa w taki sposób".
Bez filmu - nie wiem czy jest sens czytać. Z drugiej strony - za dużo czasu nie zajmuje przeczytanie.

Rzuciło mi się w oczy sporo niedociągnięć redaktorskich/korektorskich:
- pomieszane szyki zdania
- powtarzane wyrazy
- literówki
Jak na tak mało treści - IMHO sporo tego było.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18979
Wysłany: 2019-08-05, 18:17   

"Paragraf 22" Josepha Hellera. Dopiero zacząłem, ale sympatyczne to.

"Księga zepsucia" Marcina Podlewskiego. Do recenzji. Powieść dark fantasy. Nie za bardzo mój klimat, jak i podgatunek. Ale autor nie porwał się, póki co, na przeładowaną mitologiczno-ontologicznie space operę, więc na razie daje radę. Ale myślę, że po pierwszym tomie, jeśli nadal się to będzie tak rozwijać, pozostawi mnie niezdecydowanego odnośnie tego, czy mi się podoba. Świat nieprzyjazny, nieprzyjemny, ale z wyboru autora, więc nie wytykam jako wady. Chyba masowym gustom Podlewski nie chciał schlebiać, co chyba dobrze o nim świadczy. Zobaczymy, jaki będzie efekt. I to nie teraz, ale później, bo to dopiero pierwsza część.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-06, 08:44   

Linda Nagata "Czerwień - Misja Brzask"
- korporacje które ustawiają sobie świat pod maksymalizację zysków, jak im zyski spadają to szukają miejsca, gdzie by jakiś konflikt nowy wywołać, a w razie potrzeby "kupują odpowiednią ilość głosujących zombie w Kongresie"
- cyborgizacje
- raczkujące sztuczne inteligencje
- media generujące wydarzenia
...
serio ktoś określa to jako "militarna fantastyka"? ;-)

Wiem, że mylące może być zrobienie głównych bohaterów z żołnierzy regularnej, państwowej armii. Ale tacy przecież w rasowym cyberpunku też mogą być. Nie każdy cyberpunk musi być oparty o hakerów, wolnych strzelców, półświatek itp.
A fabuła książki spokojnie sprawdziłaby się IMHO jako kilka połączonych scenariuszy w sesjach CP2020. Zacząłem już drugi tom i tam tym bardziej przypomina to scenariusz do sesji RPGowych w Cyberpunku.

Książka, jak wynika z opisu, jest pierwszą częścią trylogii. I faktycznie - nie rozwiązują się wszystkie zagadki w niej - trzeba czytać dalej, jeśli ktoś chce wiedzieć "jak się to skończy" - nie bardzo pasuje czytać jako "zamkniętą całość".
Część książki to faktycznie "strzelanki", ale trudno się dziwić, jeśli żołnierze są głównymi bohaterami.
Ale poza akcjami wojskowymi, mamy:
- ciekawy wątek dotyczący cyborgizacji, które w tym świecie trochę raczkują jeszcze - nie są dostępne dla każdego i słono kosztują. Jest trochę również na temat wpływu na psychikę człowieka (hint: cyborgizacje, to nie tylko wymienne kończyny).
- konkretny wątek sztucznej inteligencji - również jeszcze słabo opanowanej - chyba na razie najciekawszy i najbardziej tajemniczy kawałek - raczej podejrzewam, że będzie ciągnięty przez wszystkie tomy, bo w pierwszym nic się nie wyjaśnia
- korporacje wojskowe i ich wpływy na losy świata - to właściwie wątek główny jak na razie i cały czas "się dziejący"

Żeby była jasność - to nie jest książka filozoficzna. Sporo w książce akcji, ale da się z "drugiego dna" wyczytać różne powyższe tematy, więc jest to jednak ciut wyżej niż typowa militarna fantastyka. I to "drugie dno" nie jest jakieś szczątkowe - przykładowo wątek cyborgizacji i wpływu na człowieka, to jakaś 1/5 książki lekko szacując ... (dla wielbicieli akcji, może być nawet potraktowany jako "zbyt długi, zbyt nudny").
Dalej jednak
- fabuła jest prosta jak gwóźdź i idzie prościutko po zdarzeniach, zwrotu akcji nie uświadczymy
- postacie są nijak nie skomplikowane - ale takie chyba mają być, skoro nawet bohater książki potrafi takie coś o członkach swojego oddziału powiedzieć. Dodatkowo na nieskomplikowanie ma pewnie wpływ pewna cyborgizacja właśnie.
- świat jest czarno-biały - i to chyba największa wada książki, przynajmniej dla mnie - miałem nadzieję, że coś się "wyszarzy" przy rozwinięciu akcji, zwłaszcza na początku drugiego tomu, ale jak na razie - lipa

Jak ktoś lubi takie akcyjniaki ale z ciut wyższymi aspiracjami (czyli po prostu nie głupie na poziomie "tysiąc statków z lewego skrzydła, tysiąc statków z prawego i pincet środkiem ..."), może spokojnie, np. na urlop wziąć do przeczytania. Przy czym, jak pisałem, raczej trzeba mieć pod ręką wszystkie tomy.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-08-06, 09:58   

goldsun napisał/a:
"Alita: Battle Angel. Miasto Złomu" - Pat Cadigan
.


Pat Cadigan napisała fabularyzację filmu (dość słabego) ? ciężki jest żywot pisarza SF w Polska - ale w stanach ? znanej i nagradzanej ? hmm
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1191
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-08-06, 13:42   

To powszechna praktyka. Tylko nieliczni zarabiają duże pieniądze na autorskim pisaniu. Najlepszym przykladem są Star Warsy. A nowelizacje to łatwy pieniądz.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-06, 13:45   

Trojan napisał/a:
goldsun napisał/a:
"Alita: Battle Angel. Miasto Złomu" - Pat Cadigan
.


Pat Cadigan napisała fabularyzację filmu (dość słabego) ? ciężki jest żywot pisarza SF w Polska - ale w stanach ? znanej i nagradzanej ? hmm

Nie wiem czy napisała książkową wersję filmu, to co czytałem jest dla filmu prequelem.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-08, 07:22   

Przeczytałem drugi tom "Czerwieni" Nagaty i:
- jest gorszy niż pierwszy, zwłaszcza jak kończy się wątek z pierwszego tomu, to mam wrażenie od tego momentu - "równi pochyłej"
- jakoś tak niezdarnie to jest napisane, jak dla mnie - sam pomysł jest prawdopodobnie nie taki zły, ale wykonanie kuleje
- fabuła - gwóźdź jest bardziej skomplikowany i jego wykonanie jest trudniejsze od trudności które są rzucane bohaterom i ich przeciwnikom
- psychologia bohaterów leci na łeb - a kurde dałoby się to też jakoś uzasadnić, albo wytłumaczyć inaczej, ale autorka chyba nie umie (tzn. próbuje ale jakoś mnie nie przekonuje)
- książka kończy się już regularnym cliffhangerem, nawet gorzej niż pierwszy tom ...
3 tom przeczytam chyba tylko, żeby się dowiedzieć o co chodzi z tą "czerwienią". Albo nie przeczytam, bo mi się nie będzie chciało - historia bohaterów już mnie znużyła i znudziła.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Trojan 


Posty: 4830
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-08-08, 09:54   

hmmm,
powiem szczerze że najpierw zachęciłeś a teraz wręcz przeciwnie.
Czyżby syndrom McMaster Bujold ?
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 472
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-08, 13:05   

Trojan napisał/a:
hmmm,
powiem szczerze że najpierw zachęciłeś a teraz wręcz przeciwnie.
Czyżby syndrom McMaster Bujold ?

No co ja na to poradzę.
- pomysł na tą historię autorka ewidentnie miała - wątek główny, czyli tytułowa czerwień - na plus (jak na razie)
- świat to taki wczesny cyberpunk, bo AI i cyborgizacje dopiero raczkują i nie wygląda to źle - na plus
- kwestie polityki, korporacji itp - są całkiem znośne
- ale mam wrażenie, że prowadzenie bohaterów leży, zwłaszcza pod kątem psychologii tych bohaterów (tzn. głównego bohatera przede wszystkim) - na minus
- fabuła też nie jest za skomplikowana - na duży minus

więc wszystko zależy co kto lubi - są kawałki które uważam za fajnie napisane, a inne są zdecydowanie gorsze.

Ze mnie czasami wychodzi zboczenie zawodowe i oczekuję logiki i konsekwencji, a tutaj kilka razy to nie spasowało (np. członkowie oddziału traktują i są trenowani jak rodzina, ale czasami to nie działa w ich zachowaniu) - może innym osobom takie szczegóły nie będą przeszkadzać.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Żuławski


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,66 sekundy. Zapytań do SQL: 12