Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Nieśmiertelność
Autor Wiadomość
Raziel 


Posty: 54
Skąd: Starachowice
Wysłany: 2007-11-16, 19:51   Nieśmiertelność

Właśnie, nieśmiertelność. Nieśmiertelność której temat poruszył świetny film Aronofskyego pt. Źródło (z ang. The Fountain). Czy kiedykolwiek jej pragneliście? Osobiście spotykałem się z różnymi opiniami odnośnie nieśmiertelności, dla większości moich znajomych o dziwo była by to największa kara z jaką mogli by się spotkać! Ja sam dla odmiany, zawsze pragnąłem być nieśmiertelny, żyć wiecznie i móc oglądać każdy etap rozwoju człowieka, każdą chwilę rozwoju cywilizacji, gdybym był biblijnym Adamem to na pewno nie skorzystałbym z owocu z Drzewa Wiedzy a zerwałbym owoc z Drzewa Życia ponieważ jeśli było by się nieśmiertelnym to wiedzę z czasem by się zyskało. A jaki jest wasz stosunek do nieśmiertelności?
_________________
Per mortis ad gloria! - Warhammerowy blog, codzienne aktualizacje od dwóch lat :)
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1784
Wysłany: 2007-11-16, 20:20   

Raziel napisał/a:
zawsze pragnąłem być nieśmiertelny, żyć wiecznie i móc oglądać każdy etap rozwoju człowieka, każdą chwilę rozwoju cywilizacji, gdybym był biblijnym Adamem to na pewno nie skorzystałbym z owocu z Drzewa Wiedzy a zerwałbym owoc z Drzewa Życia ponieważ jeśli było by się nieśmiertelnym to wiedzę z czasem by się zyskało

Ja mam mniej więcej taki sam stosunek do nieśmiertelności. Przy czym wolałbym jednak, żeby ta nieśmiertelność nie była niezbywalna, tzn. że gdybym chciał, mógłbym zakończyć życie. Coś w rodzaju elfów z Władcy Pierścieni, którzy się nie starzeli, ale mogli zginąć w walce. Nie wiem, czy np. po tysiącu lat życia to życie by mi się nie znudziło.
BTW, Raziel - Ty uważasz się za katolika, a chcesz być nieśmirtelny? Przecież Bóg powiedział: "Prochem jesteś i w proch się obrócisz!". Zawsze również w świecie chrześcijańskim uważano, że eliksir nieśmiertleności może sprzedawać tylko diabeł, bo przeznaczeniem człowieka jest umrzeć i doczekać Sądu Ostatecznego, więc sprzeciwienie się temu byłoby sprzeciwieniem się woli Bożej.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-11-16, 21:14   

Nieśmiertelność...
Każdy ma do niej jakiś tam swój stosunek.
Tak czy inaczej- jak dla mnie pragnienie nieśmiertelności, jest przejawem braku wyobraźni.

Nie mówiąc o względach czysto technicznych- czyli, koniec wszelkiego życia... i co dalej?
To pozostaje jeszcze kwestia zdrowia psychnicznego. Nie wierzę, by człowiek był zdolny do nieskończonego życia i jednocześnie był w stanie zachować zmysły. Piętno na umyśle odciska już życie normalnej długości, a co w przypadku ludzi którzy żyją po 100 lat? Więc co mówić o życiu przez 1000.
Zresztą, w końcu by się po prostu znudziło :mrgreen:
Słyszałem kiedyś takie słowa:
"Tysiące ludzi marzą o nieśmiertelności, a nie wiedzą co ze sobą zrobić w deszczowe, sobotnie popołudnie" - i to są słowa genialne.

Co do mnie, to nie wierzę w wieczne życie. Wieczne "istnienie", jak najbardziej tak.
Ale jeśli chodzi o podtrzymywanie fizycznego życia >tego< ciała w nieskończoność, to dziękuję- ja wysiadam.
To jakaś paskudne wypaczenie samej ideii życia, które wymaga ciągłej zmiany. Jeśli mial bym fizycznie pozostawać wciąż w tej samej formie, to gdzie tu rozwój? Gdzie zmiana?
Nieśmiertelność odebrała by ludzkiemu życiu cały sens.
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-11-16, 21:22   

Soulforged napisał/a:

Tak czy inaczej- jak dla mnie pragnienie nieśmiertelności, jest przejawem braku wyobraźni.

Też tak myślę.
Soulforged napisał/a:
Nie wierzę, by człowiek był zdolny do nieskończonego życia i jednocześnie był w stanie zachować zmysły. Piętno na umyśle odciska już życie normalnej długości, a co w przypadku ludzi którzy żyją po 100 lat? Więc co mówić o życiu przez 1000.

Prawda. Ja np. często i gęsto mam dość mego 20-kilkuletniego życia, a co by było gdybym miała kilkasetek? Jeśli fizycznie byłoby ok - to psychicznie byłabym już wrakiem.

Poza tym człowiek nieśmiertelny w ciągu 1000 lat zniszczyłby doszczętnie Ziemię i jej zasoby. Ludzkość zawsze umierała, żeby zrobić miejsce dla innych. I taka jest prawda i nie można tego zmieniać.
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1784
Wysłany: 2007-11-17, 10:52   

Soulforged napisał/a:
Piętno na umyśle odciska już życie normalnej długości

Tak, ale nie zawsze. Są 100-latkowie, którzy nadal są sprawni umysłowo. Ale oczywiście możesz mieć rację co do tego, że gdyby żyli kilkaset lub więcej lat, to rzeczywiście by postradali zmysły. Chociaż z drugiej strony myślę, że gdyby ktoś rzeczywiście miał żyć 1000 lat, to natura by go stworzyłatakim, żeby zachował zmysły do końca lub niemal do końca życia - bo człowiek, który żyje dłużej, wolniej się starzeje, a więc i wolniej starzeje się jego mózg i układ nerwowy - proste.
Soulforged napisał/a:
Słyszałem kiedyś takie słowa:
"Tysiące ludzi marzą o nieśmiertelności, a nie wiedzą co ze sobą zrobić w deszczowe, sobotnie popołudnie" - i to są słowa genialne.

Np. obejrzeć film, poczytać książkę, posłuchać muzyki, a gdyby to się znudziło, to pojechać w bardziej słoneczne miejsce.
Kal napisał/a:
Poza tym człowiek nieśmiertelny w ciągu 1000 lat zniszczyłby doszczętnie Ziemię i jej zasoby

Jeden człowiek by tego nie zrobił. Pytanie w temacie brzmi, czy chciałoby się samemu być nieśmiertelnym, a nie czy chciałoby się, żeby cała ludzkość była nieśmiertelna.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2007-11-17, 12:49   

SF napisał/a:
Co do mnie, to nie wierzę w wieczne życie. Wieczne "istnienie", jak najbardziej tak.

Rozwiń myśl, proszę. Chodzi to że przetrwa twoje wyobraźenie w jaźni innych ludzi, czy o to że atomy budujące twoje ciało będą za jakiś czas kawałkiem, drzewa, mrówki, gleby itp?

Raziel napisał/a:
gdybym był biblijnym Adamem to na pewno nie skorzystałbym z owocu z Drzewa Wiedzy a zerwałbym owoc z Drzewa Życia ponieważ jeśli było by się nieśmiertelnym to wiedzę z czasem by się zyskało

Ad1 Jabłko zerwała Ewa.
Ad2 Drzewo wiedzy nie dawało wiedzy tylko samoświadomość i możliwości z tym związane.

BG napisał/a:
Np. obejrzeć film, poczytać książkę, posłuchać muzyki, a gdyby to się znudziło, to pojechać w bardziej słoneczne miejsce.

Spróbuj wyobrazić sobie inną perspektywe niż nastolatka. Żaden film już cię nie cieszy bo obejrzałeś najlepsze; z książkami to samo, jako nieśmiertelny przeszedłeś na piechote ziemie wzdłoż i wszeż. I co?

Pozatym nieśmiertelność=istnienie poza czasem=niezmienność.
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-11-17, 14:52   

Łaku napisał/a:
Rozwiń myśl, proszę. Chodzi to że przetrwa twoje wyobraźenie w jaźni innych ludzi, czy o to że atomy budujące twoje ciało będą za jakiś czas kawałkiem, drzewa, mrówki, gleby itp?

Pamięć o mnie na pewno nie przetrwa po wsze czasy. Wątpię, by o kimkolwiek przetrwała, gdyż nawet wybitne jednostki z czasem popadają w zapomnienie. Dziś wydaje nam się, że niepodobna nie wiedzieć kim byli Platon, Napoleon, Stalin czy Ghandi. Ale za kilka tysięcy lat (o ile nasza cywiizacja będzie jeszcze istnieć) prawdopodobnie będą te nazwiska znali tylko najwięksi historycy. A z czasem i ta pamięć pewnie zaniknie.
Istotnie- z materialnego punktu widzenia, moje obecne ciało tak na prawdę nie przestanie istnieć. Zmieni po prostu swą formę, tak jak czyni to zresztą przez cały czas niszczejąc i odtwarzając się na bierząco. Różnica będzie polegać w wypadku śmierci tylko na tym, iż przyjmie diametralnie inne formy. Ale te same cząsteczki wciąż będą istnieć.

Istnieje też wyjaśnienie na płaszczyźnie mentalnej. Każde moje słowo, wypowiedziana czy zapisana myśl dołącza do ogółu "myśli" rodzaju ludzkiego.
W tym rozumieniu, nawet jeśli nikt nie będzie pamiętał że żyłem, to wszystko czego dokonam, tak jak każda informacja którą przekażę stanie się częscią całościowego dorobku intelektualnego ludzkości. Ale to już bardziej abstrakcyjne.

No i oczywiście przemiana na poziomie duchowym- ale to tylko dla ludzi którzy podzielają moją wiarę w to, że dusza człowieka po śmierci łączy się ponownie z Bogiem (nie osobowym, lecz bezosobowym Absolutem).

Wieczne istnienie, o którym mówię, jest więc dla mnie 3-płaszczyznowe 8)
W żadnym jednak z tych przypadków nie można raczej mówić o wiecznym życiu, a jedynie "byciu".
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2007-11-17, 15:08   

Po pierwsze rozróżniłbym nieśmiertelność (jak z filmu Nieśmiertelny, tylko nie można stracić głowy) od długowieczności (tolkienowe elfy, które mogą umrzeć, ale nie umierają ze starości).
Co ja bym wybrał? Długowieczność bądź nieśmiertelność z możliwością rezygnacji(ale nie poprzez zabicie się, tylko od pewnego momentu zacząłbym się starzeć). Ale i tak nic by mi po tym nie było, gdybym nie miał motywacji - dlatego musiałbym traktować każdy dzień jako możliwie ostatni - dzięki czemu codziennie miałbym głód wiedzy, poznawania i rozwoju.
Drzewo wiedzy to było niestety tylko Drzewo poznania dobra i zła, ludzkości nic dobrego to nie przyniosło (w końcu co Szatan to Szatan ;) )
Gdyby ktoś teraz dał mi możliwość wyboru nieśmiertelności to nie wiem jak bym postąpił, więc nie mogę się odnieść do samego pragnienia nieśmiertelności.
Kwestia nieśmiertelności/długowieczności jest często rozważana przez autorów fantastycznych - od wampirów, przez elfy i licze, do ascendentów u Eriksona. Każdą z tych istot dopadało coś w rodzaju nudy i poczucia bezsensu - że choćby wspomnę o utracie umiejętności artystycznych przez wampirów, utraty pasji i uczuć przez ascendentów.
"Nieśmiertelność odebrała by ludzkiemu życiu cały sens." - to właśnie dobrze powiedziane, utrzymywanie wiecznie obecne życia/ciała sprowadziłoby na nas wyłącznie nieszczęścia, chyba że po osiągnięciu pewnego poziomu rozwoju człowiek sam potrafiłby stworzyć sens.
W perspektywie 80 lat żyje się zupełnie inaczej niż w perspektywie chociażby 1000 lat. Nie wątpię, że takie życie byłoby ciekawe, ale to może w mojej innej inkarnacji ;)
Z pragnieniem nieśmiertelności wielokrotnie wiązane jest pragnienie nieśmiertelności we dwoje - to częste powody zmiany ludzi w wampiry. Żadna z historii prób bycia nieśmiertelnym z ukochanym/ą nie kończyła się powodzeniem. Na ten temat wypowiada się Aronofsky w The Fountain (iż we dwoje wiecznie można być - wyłącznie po śmierci i jest to doskonałe złączenie dwóch osób w miłości).
To chyba wstępnie tyle na ten temat. W sumie jeden z moich ulubionych.
pozdrawiam
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-11-17, 15:09   

Bernard Gui napisał/a:
Jeden człowiek by tego nie zrobił. Pytanie w temacie brzmi, czy chciałoby się samemu być nieśmiertelnym, a nie czy chciałoby się, żeby cała ludzkość była nieśmiertelna.

Pytanie jest głupie. Nie pomyślałeś, że jeśli jeden człowiek dozna "daru" nieśmiertelności, to następni również nie będą tego chcieć? Człowiek jest istotą zawistną z natury i jeśli ktoś ma lepiej od niego, to on też ma prawo do tego samego - w końcu człowiek człowiekowi równy.
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1784
Wysłany: 2007-11-17, 15:29   

Łaku napisał/a:
Spróbuj wyobrazić sobie inną perspektywe niż nastolatka. Żaden film już cię nie cieszy bo obejrzałeś najlepsze; z książkami to samo, jako nieśmiertelny przeszedłeś na piechote ziemie wzdłoż i wszeż. I co?

Na obejrzenie wszystkich nakręconych filmów nawet tylko z jednego gatunku fimowego nie starczyłoby 100 lat, nawet gdyby oglądało się non stop, na przeczytanie wszystkich książek nawet z jednego gatunku nie starczyłoby 100 lat, a na wysłuchanie wszystkich płyt muzycznych... itd. A np. ja nie zamykam się w obrębie jednego gatunku, ale koncentruję się na wąskich dziedzinach, bo na zagłębianie sięw pozostałe nie mam na razie ochoty ani czasu. Poza tym, na przemierzenie całego świata wzdłuż i wszerz też trzebaby jakieś kilkaset lat (co najmniej).
Soulforged napisał/a:
Dziś wydaje nam się, że niepodobna nie wiedzieć kim byli Platon, Napoleon, Stalin czy Ghandi. Ale za kilka tysięcy lat (o ile nasza cywiizacja będzie jeszcze istnieć) prawdopodobnie będą te nazwiska znali tylko najwięksi historycy. A z czasem i ta pamięć pewnie zaniknie.

Po pierwsze, nie sądzę, żeby ludzkość przetrwała jeszcze kilka tysięcy lat, a po drugie, nawet gdyby, to raczej się o nich nie zapomni - bo w podręcznikach raczej nie zmieni się treści na pozbawioną Platona, Arystotelesa itd., a skoro się nie zmieni (bo i po co miałoby się to usuwać?), to każde następne pokolenie będzie o nich pamiętało.
Kal napisał/a:
Pytanie jest głupie. Nie pomyślałeś, że jeśli jeden człowiek dozna "daru" nieśmiertelności, to następni również nie będą tego chcieć?

Pytanie jest głupie. Nie pomyślałaś, że ja odniosłem się tylko do pytania, czy ja chciałbym być nieśmiertelny? - chociaż zdaję sobie doskonale sprawę z tego, że gdyby wszyscy ludzie byli nieśmiertelni, to zabrakłoby dla nich miejsca - chyba że przestaliby się rozmnażać - wtedy stanęliby w miejscu - chyba żeby zaczęli popełniać samobójstwa (ale to odnosi się tylko do tego "rodzaju" nieśmiertelności typu elfy w LOTR). Rozmnażanie się służy przetrwaniu gatunku, a w przypadku nieśmiertelności byłoby to zbędne.
Kal napisał/a:
Człowiek jest istotą zawistną z natury

Oczywiście, wiem.
Kal napisał/a:
w końcu człowiek człowiekowi równy

Bzdura. Ludzie różnią się poziomem intelektualnym, poglądami, gustami, charakterem, osobowością, wyglądem itd. Jedni są chciwi, inni są dobroczyńcami. Jedni są pasywni, inni asertywni, inni agresywni. Jedni są ogrniczeni, inni mają otwarte umysły. Jedni są bardziej inteligentni, inni mniej. Itd., itp.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-11-17, 15:35   

Bernard Gui napisał/a:
Nie pomyślałaś, że ja odniosłem się tylko do pytania, czy ja chciałbym być nieśmiertelny?

Oczywiście że pomyślałam. Tylko że ja to widzę w inny sposób niż Ty - Ty bardziej egoistyczny, Ty myślisz tylko o sobie i nie myślisz przyszłościowo, ja trochę inaczej.

Cytat:
Kal napisał/a:
w końcu człowiek człowiekowi równy

Bzdura. Ludzie różnią się poziomem intelektualnym, poglądami, gustami, charakterem, osobowością, wyglądem itd. Jedni są chciwi, inni są dobroczyńcami. Jedni są pasywni, inni asertywni, inni agresywni. Jedni są ogrniczeni, inni mają otwarte umysły. Jedni są bardziej inteligentni, inni mniej. Itd., itp.

Nigdzie nie napisałam że nie są różni od siebie. Ale to nie ma związku z nieśmiertelnością.
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-11-17, 15:38   

Bernard Gui napisał/a:
to raczej się o nich nie zapomni - bo w podręcznikach raczej nie zmieni się treści na pozbawioną Platona, Arystotelesa itd., a skoro się nie zmieni (bo i po co miałoby się to usuwać?), to każde następne pokolenie będzie o nich pamiętało.


Nawet nie wiesz jakie było moje zdziwienie gdy nie tak dawno przeczytałem artykuł o tym, iż w Wielkiej Brytanii do szkół zostały wprowadzone podręczniki które mówią o II wojnie światowej... nie wspominając ani razu postaci Winstona Churchilla! :shock:
Podobnie jak nie było w nich ani słowa o Ghandim mimo iż było obszernie opisane usamodzielnienie się Indii.
Dla czego? Bo podobno program był "przeładowany" a szkoda zapychać uczniom głowy "nieistotnymi" nazwiskami.
Tyle w temacie usowania znanych postaci.
Otóż, jeśli ludzkość przetrwa dostatecznie długo, to po prostu ich zapomnimy.
Już dziś wielu ludzi nie umiało by Ci nawet z gróbsza powiedzieć kim był Platon (ot, tacy amerykanie na przykład ;) ).
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1784
Wysłany: 2007-11-17, 15:46   

Kal napisał/a:
Nigdzie nie napisałam że nie są różni od siebie

Tyle że "równy" jest przeciwieństwem "różnego".
Soulforged napisał/a:
Nawet nie wiesz jakie było moje zdziwienie gdy nie tak dawno przeczytałem artykuł o tym, iż w Wielkiej Brytanii do szkół zostały wprowadzone podręczniki które mówią o II wojnie światowej... nie wspominając ani razu postaci Winstona Churchilla!

Faktycznie :shock: . Ale chyba nie był to jedyny podręcznik, jaki był wtedy dostępny?
Soulforged napisał/a:
Już dziś wielu ludzi nie umiało by Ci nawet z gróbsza powiedzieć kim był Platon (ot, tacy amerykanie na przykład

:shock: Jak można tego nie wiedzieć? To jest podstawa!
Skoro jest tak, jak piszesz, to może rzeczywiście jest w tym trochę racji. Ale to raczej nie oznacza, że ludzie zupełnie zapomną o tych nazwiskach, tylko że po prostu mniej ludzi będzie o tym pamiętać. Zawsze się znajdą ludzie głodni wiedzy (jak ja, na przykład :mrgreen: ).
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Kal 
szukająca swojego m.


Posty: 206
Skąd: z MAG-a
Wysłany: 2007-11-17, 18:05   

Bernard Gui napisał/a:
Kal napisał/a:
Nigdzie nie napisałam że nie są różni od siebie

Tyle że "równy" jest przeciwieństwem "różnego".

Czyli wg Ciebie kto może marzyć o nieśmiertelności? Inteligentny? Młody? Stary? A może głupi, bo nie wie o czym myśli? A może wręcz przeciwnie głupi nie może, bo nie jest zbyt inteligentny na takie "wyższe" marzenia?
_________________
Nikt nie zasługuje na moje łzy, a ten kto na nie zasługuje, na pewno nie doprowadzi mnie do płaczu
 
 
Ł 
dziura w niebycie


Posty: 4426
Skąd: fnord
Wysłany: 2007-11-17, 21:01   

Bernard Gui napisał/a:
Łaku napisał/a:
Spróbuj wyobrazić sobie inną perspektywe niż nastolatka. Żaden film już cię nie cieszy bo obejrzałeś najlepsze; z książkami to samo, jako nieśmiertelny przeszedłeś na piechote ziemie wzdłoż i wszeż. I co?

Na obejrzenie wszystkich nakręconych filmów nawet tylko z jednego gatunku fimowego nie starczyłoby 100 lat, nawet gdyby oglądało się non stop, na przeczytanie wszystkich książek nawet z jednego gatunku nie starczyłoby 100 lat, a na wysłuchanie wszystkich płyt muzycznych...

No i co z tego? Nie jest sensem czytać [oglądać, słuchać i tak dalej] wszystko łącznie z informacjami na papierkach od gum do życia i książkami telefonicznymi. Czytaj uważnie -w poprzednim poście użyłem słowa najlepsze. Skoro już doświadczyłeś najlepszego w danej dziedzinie to rzeczy średnie i słabe cię nie interesują. A więc 99,9% wytworów kultury przestaje cię interesować.
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3239
Skąd: Łódź
Wysłany: 2007-11-19, 12:17   

Bernard Gui napisał/a:
Pytanie jest głupie. Nie pomyślałaś, że ja odniosłem się tylko do pytania, czy ja chciałbym być nieśmiertelny?

Pytanie, a tym bardziej odpowiedź na nie, jest głupia. Przede wszystkim żyjąc wiecznie zwracasz na siebie uwagę otoczenia. W końcu informacja o Twej nieśmiertelności trafia do władzy - i resztę swego życia spędzasz w laboratorium w roli królika doświadczalnego.

Ja sam nie chciał bym być nieśmiertelnym - wystarcza mi reinkarnacja.
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2007-11-19, 16:27   

Asuryan napisał/a:
Ja sam nie chciał bym być nieśmiertelnym - wystarcza mi reinkarnacja.

Przeżywanie wielokrotnie życia na tym samym świecie to dla mnie bardzo pesymistyczna wizja...
Asuryan napisał/a:
Przede wszystkim żyjąc wiecznie zwracasz na siebie uwagę otoczenia

Kto w tym racjonalnym świecie w to uwierzy? Poza tym sfingowanie własnego pogrzebu nie byłoby trudne. A nawet zbędne, bo wszyscy ludzie którzy cię znają już nie żyją, więc kto cię odnajdzie? Będziesz żywy tylko na papierze, a jak się wymeldujesz za granicę to nikt cię szukać nie będzie.
pozdrawiam
 
 
andy
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-19, 16:42   

Hmm, nieśmiertelność filozoficznie, mistycznie religijnie, praktycznie (czy to możliwe?) czy tak aby se pogadać? Bo temat szeroki i raczej w tym topicu to się nie zmieści. Chodzi o nieśmiertelność ciala czy umysłu (duszy?) funkcji mózgu itp.
Uściślijcie proszę, bo tak to mi prawie oftop wychodzi
 
 
Geoffrey
Pan Kocki


Posty: 562
Skąd: Via Regia
Wysłany: 2007-12-28, 20:07   

andy napisał/a:
Hmm, nieśmiertelność filozoficznie, mistycznie religijnie, praktycznie

Jak tylko sobie życzysz //faja

Jeśli chodzi o kontekst filozoficzny, to sądzę, że nieśmiertelność fizyczna nie jest możliwa z prostego powodu: wszechświat nie jest niesmiertelny i za pewien czas ( bardzo długi) się skończy.
Nie jest możliwe, żebyśmy żyli dłużej, niż materia z której się składamy.
Zatem możemy mówić co najwyżej o "długowieczności" ;)

Osobiście przyznaję sie do tego, że chciałbym być nieśmiertelny, a co najmniej długowieczny.
Pod warunkiem, że nie sam, bo samotność nawet bez długowieczności jest nieprzyjemna.
Jest ryzyko, że życie by mi się znudziło, ale przecież świat wciąż się zmienia. Ciekawie byłoby zobaczyć, co będzie za np. 1000 lat.

Jeśli chodzi o kontekst religijny - to jestem nieśmiertelny //faja
Ja, czyli moja dusza.
Z tym, ze bez gwarancji, że to dobrze ;)

Natomiast w kontekście społecznym nieśmiertelność musiałaby oznaczać stagnację ludzkości, bo w końcu nie byłoby miejsca dla nowonarodzonych.
Chyba że ekspansja w kosmos. Ale kosmos też nie jest nieskończony.

Pozdrawiam !
 
 
Soulforged 


Posty: 340
Skąd: Gdynia
Wysłany: 2007-12-28, 20:45   

Taka ciekawostka w temacie.
Kto chciałby być fizycznie nieśmiertelny- lub raczej, fizycznie zmartwychwstać powinien zajrzeć tutaj.
Za jedyne 150 tysięcy $ ta wspaniała firma "zamrozi" Twoje ciało do czasu aż możliwe będzie przywrócenie go do życia :mrgreen:
Pomysł oczywiście dość stary i oklepany, niemniej niektórzy wciąż dają się na to nabrać.
Ciekawe do czego ludzie są zdolni ze strachu przed śmiercią.
 
 
Prev 
Wina Korwina


Posty: 751
Skąd: Z Twojego ekranu
Wysłany: 2007-12-28, 21:41   

Raziel napisał/a:
Osobiście spotykałem się z różnymi opiniami odnośnie nieśmiertelności, dla większości moich znajomych o dziwo była by to największa kara z jaką mogli by się spotkać!

WTF ? o_O
Raziel napisał/a:
Ja sam dla odmiany, zawsze pragnąłem być nieśmiertelny

Oczywiście że tak, to najwspanialsza rzecz jaką ktoś mógłby mi podarować.
Soul napisał/a:
Nieśmiertelność odebrała by ludzkiemu życiu cały sens.

OMG, no to nie chcę być człowiekiem O_O
Z resztą my już Soul o tym rozmawialiśmy, wiesz że oddałbym wszystko aby być nieśmiertelnym.
Soulforged napisał/a:
Kto chciałby być fizycznie nieśmiertelny- lub raczej, fizycznie zmartwychwstać powinien zajrzeć tutaj.

Ja chcę, ja chcę O_O
<zagląda do portfela> Ja bym chciał --_-

A tak ogólnie nie wiem czemu ludzie chcecie umierać o_O
Ja jestem ateistą i nie wierzę w żaden nadświat, podświat, ani przyświat (chyba że mówimy o innych wymiarach, ale to chyba nie ten topic). Zasadniczo moim priorytetem powinno być przedłużenie swojego życia, jak że dla mnie to jest jedno i jedyne życie. Jeśli miałbym wybierać śmierć - nieśmiertelność wybrałbym naturalnie to drugie. Mówię naturalnie, ponieważ każdy organizm na ziemi wykazuje wolę życia, chce żyć jak najdłużej, ale gdy nadchodzi śmierć godzi się z nią (bo nie ma wyjścia).
Ale technologia się rozwija moi mili państwo, długość życia jest mała, ale i tak większa niż kiedyś. Natomiast gdybym tak mógł żyć 200-300 lat, wtedy zobaczyłbym czy rzeczywiście jest nudno. Ale moim zdaniem nie, ludzkość wyruszy w kosmos - zaobserwować można będzie wspaniałe rzeczy. Nowe odkrycia, nowe zjawiska. Naprawdę miałbym z tego wszystkiego zrezygnować na rzecz jakiś mżonek o życiu wiecznym?
Ha, zapomnijcie !
Soul, rezerwuj no mi miejsce w komorze kriogenicznej.
_________________
Zapraszam na bloga - http://wirtokracja.blogspot.com/
I zawsze tak wypadnie, że ten, kto ci nie jest przyjacielem, żądać będzie od ciebie neutralności, a ten kto ci jest przyjacielem, żądać będzie otwartego wystąpienia z bronią. - N. Machiavelli
 
 
Arlzermo 
Dorsz Marienburski


Posty: 402
Skąd: Chrzanów/Wrocław
Wysłany: 2007-12-29, 17:48   

Nieśmiertelność w sensie fizycznym(istnienie ciała)? Nigdy. Przynajmniej nie w tym świecie. Żyję sobie ileś tam lat, jednakże mam świadomość, że kiedyś umrę. I to właśnie powoduje iż podejmuję jakiekolwiek działania, nie odkładając ich na później. Bo wiem - czas jest ograniczony, dlatego może mi go kiedyś braknąć na to co chciałem jeszcze zrobić. Dzięki temu nie leżę wiecznie w jednym miejscu tylko się rozwijam.
Wydaje mi się, że bycie nieśmiertelnym byłoby chorendalnie nudne. Wszystko ma swoje granice, a mając nieskończenie wiele czasu, w końcu dotarlibyśmy do nich. I co wtedy? Co gdybym już zakosztował wszystkiego?
Poza tym ludzie od wieków są niezmienni. Odkrywają coraz to nowsze rzeczy, ale ich problemy zasadniczo pozostają takie same. Na prawdę nie chciałoby mi się żyć wiecznie z takimi samymi istotami.
_________________
"Wycinamy pędy i drzewa rąbiemy,
Depczemy korzenie, nasiona palimy,
Nadchodzi ulewa i gleba odpływa,
Pozostaje kamień oraz ciężka glina.
W zielonych łańcuchach nasze ciała gniją.
Ciała wciąż ruchome, chociaż już nie żyją."
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2007-12-29, 21:06   

Arzlermo napisał/a:
Poza tym ludzie od wieków są niezmienni. Odkrywają coraz to nowsze rzeczy, ale ich problemy zasadniczo pozostają takie same. Na prawdę nie chciałoby mi się żyć wiecznie z takimi samymi istotami.

Zwróć uwagę, że w sumie przeczysz teorii ewolucji uważając, że ludzie się nie zmieniają ;) Wydaje mi się, że problemy ludzi są bardzo różne na różnych szerokościach geograficznych i zmieniają się wraz z upływem czasu.
Taki wszechświat granic nie ma, więc trudno do nich dotrzeć ;)
A nieśmiertelność ma ten plus, że możesz zrobić bardzo wiele rzeczy... ale nie wszystko, bo umysł ludzki jest ograniczony tylko przez człowieka, nie przez samego siebie. Nie uda ci się np. przeczytać wszystkich książek, bo wciąż powstają nowe.
Prev - to, że nie wierzysz w inny świat poza tym nie znaczy, że on nie istnieje - w czasach Kolumba wiele osób wierzyło, że ziemia jest płaska, ale okazało się to nieprawdą, czyż nie? ;) To, że czegoś nie widzisz, nie znaczy, że nie istnieje.
pozdrawiam
 
 
Arlzermo 
Dorsz Marienburski


Posty: 402
Skąd: Chrzanów/Wrocław
Wysłany: 2007-12-30, 16:36   

Cytat:
Zwróć uwagę, że w sumie przeczysz teorii ewolucji uważając, że ludzie się nie zmieniają ;)

I tak i nie. :P
Ludzkie problemy pozostają niezmienne, natomiast ludzie sami w sobie się zmieniają. Dla mnie przejawem ewolucji jest chociażby fakt <formalnego> zniesienia niewolnictwa. Również większy "szacunek" ludzi dla zwierząt i przyrody także świadczy o rozwoju ludzkości...
... ale większość problemów pozostaje niezmienna. I to wcale nie przeczy teorii ewolucji. Gepardy od zawsze miały problemy z hienami(nadal je mają). Czy to zaprzeczenie? A w przypadku nas? Problem biedy, głodu, wyzysku, przemocy w rodzinie, wiecznych wojen? One wszystkie były i póki co nie zwalczyliśmy ich. Nawet się na to nie zapowiada.

Cytat:
A nieśmiertelność ma ten plus, że możesz zrobić bardzo wiele rzeczy... ale nie wszystko, bo umysł ludzki jest ograniczony tylko przez człowieka, nie przez samego siebie. Nie uda ci się np. przeczytać wszystkich książek, bo wciąż powstają nowe.

Ale zauważ, że większość książek powiela te same schematy i tak na dobrą sprawę nie wnoszą nic nowego. Niekiedy ma się wrażenie, że to tylko kolejne kopie.
_________________
"Wycinamy pędy i drzewa rąbiemy,
Depczemy korzenie, nasiona palimy,
Nadchodzi ulewa i gleba odpływa,
Pozostaje kamień oraz ciężka glina.
W zielonych łańcuchach nasze ciała gniją.
Ciała wciąż ruchome, chociaż już nie żyją."
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2007-12-30, 20:23   

Te problemy ewoluowały - zwłaszcza w momencie pojawienia się pieniądza i wolnego rynku. Cywilizacja się rozwija, ludzie się rozwijają, technologia się rozwija... to dlaczego problemy mają nie rozwijać się z nami? Bieda wygląda inaczej, głód również - jedzenie jest, ale ludzie nie mają na nie pieniędzy, przemoc w rodzinie w pewnych kulturach nie istnieje, pewne narody nigdy nie rozpoczęły żadnej wojny. A niewolnictwo powróciło na nowo - w formie kredytów. Nie wybudujesz domu (!) bez zadłużania się na większość swojego życia. Jeśli z jakiegoś powodu przestaniesz pracować, to stracisz dom.
Piszesz, że większość książek powiela te same schematy, ale znajdujemy się na forum fantastycznym, a fantastyka zajmuje się łamaniem schematów i pisaniem o rzeczach nowych, oryginalnych, niespotkanych wcześniej.
pozdrawiam
 
 
Arlzermo 
Dorsz Marienburski


Posty: 402
Skąd: Chrzanów/Wrocław
Wysłany: 2008-07-08, 08:04   

Jander napisał/a:
Te problemy ewoluowały - zwłaszcza w momencie pojawienia się pieniądza i wolnego rynku. Cywilizacja się rozwija, ludzie się rozwijają, technologia się rozwija... to dlaczego problemy mają nie rozwijać się z nami? Bieda wygląda inaczej, głód również - jedzenie jest, ale ludzie nie mają na nie pieniędzy, przemoc w rodzinie w pewnych kulturach nie istnieje, pewne narody nigdy nie rozpoczęły żadnej wojny. A niewolnictwo powróciło na nowo - w formie kredytów. Nie wybudujesz domu (!) bez zadłużania się na większość swojego życia. Jeśli z jakiegoś powodu przestaniesz pracować, to stracisz dom.

Ale to tylko potwierdza to co powiedziałem. :P Pytanie - czy dla muchy coś zmienia fakt, że obecnie może ją pożreć ptak, a nie archeopteryks? Myslę, że niewiele. Forma problemów się zmienia - efekt pozostaje ten sam. Nie zwalczyliśmy ich, ale to nie oznacza, że nie ewoluujemy. One to robią razem z nami.
Cytat:
Piszesz, że większość książek powiela te same schematy, ale znajdujemy się na forum fantastycznym, a fantastyka zajmuje się łamaniem schematów i pisaniem o rzeczach nowych, oryginalnych, niespotkanych wcześniej.

1. Myślę, że nie tylko literatury fantastyczna zajmuje się łamaniem schematów. ^^"
2. Ale zauważ, że nawet te rzekomo nowe rzeczy są głęboko zakorzenione w tym co już wcześniej zostało odkryte. Farba jest świeża, ale budynek ciągle pozostaje ten sam.
_________________
"Wycinamy pędy i drzewa rąbiemy,
Depczemy korzenie, nasiona palimy,
Nadchodzi ulewa i gleba odpływa,
Pozostaje kamień oraz ciężka glina.
W zielonych łańcuchach nasze ciała gniją.
Ciała wciąż ruchome, chociaż już nie żyją."
 
 
Geoffrey
Pan Kocki


Posty: 562
Skąd: Via Regia
Wysłany: 2008-07-08, 08:49   

Jander napisał/a:
niewolnictwo powróciło na nowo - w formie kredytów. Nie wybudujesz domu (!) bez zadłużania się na większość swojego życia. Jeśli z jakiegoś powodu przestaniesz pracować, to stracisz dom.


To demagogia.
Nikt Ci nie każe brać kredytów i kupować domu.
Spłacając dom pracujesz dla siebie - niewolnik pracuje na swojego pana.

Poza tym jak miałoby być inaczej?
Kto i z jakiej racji miałby Ci budować dom?
Chcesz mieć dom, to sobie zbuduj - to chyba uczciwe.
_________________
Χριστoς aνέστη εκ νεκρων, θανάτω θάνατον πατήσας, καi τοiς εν τοϊς μνήμασι ζωήν χαρισάμενος.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4705
Wysłany: 2008-07-08, 10:44   

Nieśmiertelność? Jeśli tylko dla mnie - dziękuję, postoję. Nie chcę patrzeć, jak wszyscy moi bliscy - i ci starsi, i ci młodsi - odchodzą. Jeśli dla wszystkich - to już trochę lepiej, ale...

Nie wiem, czy czytaliście "Tam będą smoki" Johna Ringo. Książka zaczyna się piękną wizją świata przyszłości: "(...) nie ma trudu, wojen, chorób i przedwczesnej śmierci. Chorych leczą nanity, replikatory produkują żywność, a dzięki teleportacji w każdej chwili można przenieść się do dowolnego miejsca na ziemi. Dzieci rodzą się w pęcherzach siłowych, bawią się, przenosząc góry, i dorastają, surfując na nartach energetycznych przez powierzchnie oceanów. Dowolnie kształtuje się ciała, wedle kaprysów nadając im formę delfinów, krasnoludów, smoków czy płaszczek zaprojektowanych z myślą o badaniu morskich otchłani. Jako zwierzęta domowe trzyma się olbrzymie koty i latające, upierzone jaszczurki. Chcieć, równa się mieć. Choć liczba ludności spadła, świat jest rajem, a ludzie bogami. (...) Z nieskończonym luksusem wiąże się nieskończona nuda (...)".

Jaka to okropna wizja - nic nie musicie, bo wszystko "robi się" samo. Nie trzeba robić zakupów, nie trzeba przygotowywać posiłków, nie trzeba sprzątać, prasować (to ważne!), nie trzeba dbać o własną formę fizyczną (no, może tą jedną rzecz bym zaakceptowała ;) ), nie trzeba czytać, uczyć się... w ogóle nic nie trzeba. Liczy się tylko trwanie. To przecież koszmar! Owszem, w każdej populacji znajdują się jednostki aktywne, które robią coś, bo lubią. Mają jakieś hobby, nierzadko korzystne dla reszty społeczności. Ale to są jednostki. A reszta (IMHO przeważająca większość)? Przecież większość ludzi coś robi (pracuje) tylko dlatego, że musi. Gdy ten przymus znika, co pozostaje? Couch potato, bezmyślny kanapowy konsument... I co otrzymamy? Zastój, marazm, nudę... A przecież życie to zmiany...
 
 
Jaskier 


Posty: 651
Wysłany: 2008-09-08, 20:26   

NIEŚMIERTELNOŚĆ

Uważam że przy dzisiejszym tempie rozwoju nauki i techniki staje się ona coraz bliższa i realna.
W dzisiejszych czasach potrafimy zamrażać tylko niektóre części człowieka ( na tyle aby były zdatne po określonym czasie do życia) kto wie co będzie za 50, 100 czy 1000 lat.

Pomyślcie o ludziach którzy wchodziliby w stan hibernacji, powiedzmy na okres 20 lat bo uważaliby że nie warto żyć w tymże okresie, następnie wychodziliby z tego stanu i żyli nadal w czasie który uważaliby za najlepszy czy najciekawszy.

Może nie byłoby to jak sama nieśmiertelność jednak myśle że zasługiwałoby na jej miano.

Sam nie chciałbym być nieśmiertelnym. Dlaczego?
Z prostego powodu, uważam że życie wiecznie byłoby nudne i uciążliwe.

Beata napisał/a:
Mają jakieś hobby, nierzadko korzystne dla reszty społeczności.


Nawet jeśli je mają, to ile można interesować się jedną rzeczą. Przykładowy kolekcjoner antyków zebrałby wszystkie eksponaty i co robiłby dalej? Myśle że byłby to wstrząs dla jego psychiki i zaczolby sie zastanawiać po co mu to było.
Dzisiejszemu kolekcjonerowi nie grozi coś takiego dlatego że cały czas posiada coś co chce mieć , jakiś wyznaczony cel.

Zdobywanie celów życiowych to jedna wazna cecha dla ktorej żyjemy, a zycie pozwala nam je zrealizować albo nie.

Teraz pytanie czy nieustanne stawianie i zdobywanie celów w życiu wiecznym byłoby takie fajne?

Wydaje mi się że owszem jednak tylko do pewnego momentu , w którym życie po prostu znudziłoby się nam zupełnie tak samo jak nudzi nas jakaś gra komputerowa.
_________________
''Imagination will often carry us to worlds that never were. But without it we go nowhere''
 
 
Wulf 
wilczy błazen


Posty: 1381
Skąd: Łódź
Wysłany: 2008-09-08, 21:09   

Jaskier napisał/a:
Przykładowy kolekcjoner antyków zebrałby wszystkie eksponaty i co robiłby dalej?
To jest niemożliwe. Zawsze będą nowe "antyki". Coś co dziś jest "nowością", za jakiś czas może być antykiem. I tak dalej. Więc ten kolekcjoner zawsze miałby co zbierać ;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 14