Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Jaki zwiazek? Malzenstwo, konkubinat, "kocia lapa"
Autor Wiadomość
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2013-03-24, 13:48   

Prawo do odwiedzin to chyba nie to samo, co prawo do informacji medycznej. //mysli
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
wred 


Posty: 2854
Wysłany: 2013-03-24, 14:09   

a informacja medyczna to w ogóle jest paranoja ;PP
idąc z młodym do dentysty musiałem napisać oświadczenie, że ja wyrażam zgodę abym ja mógł mieć wgląd do jego karty :D
kto to wymyśla ten jest kretynem.
 
 
Luinloth 
mała wiedźma


Posty: 508
Skąd: Tichau
Wysłany: 2013-03-24, 14:20   

Jander napisał/a:
Prawo do odwiedzin to chyba nie to samo, co prawo do informacji medycznej.
Dlatego mówiłam o odwiedzinach, bo o to o wiele łatwiej, a mimo to w niektórych sytuacjach wpuszczają tylko rodzinę (np. kiedy mój ojciec leżał na intensywnej opiece medycznej przez kilka pierwszych dni po bypassach*). Skoro nie wpuszczą Cię na oddział, to tym bardziej zapomnij o jakiejś informacji.

* i tak, zgadzam się, że to może służyć zapobieganiu męczenia pacjenta 20-osobową wycieczką, ale dodatkowe obostrzenia w tym przypadku mówiły o max 2 osobach naraz, więc co za różnica, czy osoba jest spokrewniona.
_________________
spiral out, keep going.

lovage.soup.io
https://www.facebook.com/kotekkwasotek - Rękodzieło z krainy psychodelii
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 15:23   

Jander napisał/a:
Prawo do odwiedzin to chyba nie to samo, co prawo do informacji medycznej. //mysli

To raz. Dwa, że samo prawo do odwiedzin różnie działa, w zależności od oddziału i stanu chorego.
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19126
Wysłany: 2013-03-24, 20:30   

Tak obok tematu troszkę, fragment wywiadu z Twardochem z weekendowej "Wyborczej"
Cytat:
- Słowa ''facet'' też nienawidzę. Wiem, że to absurdalne i irracjonalne, ale nienawidzę. Wzbudza we mnie skojarzenia z chłopakiem dziewczyny z ''Cosmopolitan''. Dziewczyny w ''Cosmo'' mają facetów, prawda? Te wszystkie teksty ''Jak sprawić, żeby twój facet nie oglądał się za innymi''. I to jest coś potwornego. Świat, który mnie przeraża i brzydzi.

Aż tak?

- Bo to przecież są martwi ludzie. Wydrążeni, skorupki takie z chińskiego plastiku. Te wszystkie wypindrzone dupki podobne do siebie, jakby je w jednej fabryce robili, Warszawa, Kraków czy Poznań, korporacja, mieszkanko na strzeżonym osiedlu, pierdolony kotek i jego kuweta, bo na dzieci jeszcze ''się nie zdecydowały'', wydaje im się, że o wszystkim decydują, takie pewne siebie, samorealizacja, samodoskonalenie i inwestowanie w siebie, a do tego ci ich, kurwa, ''partnerzy'', bo to przecież nie chodzi o żaden romans, tylko właśnie ''partnerzy'', wykastrowane toto zupełnie, bo się baby własnej boją nawet bardziej niż szefa w robocie - czy oni w ogóle sypiają ze sobą?

Jak można sypiać z kimś, z kim zasady pożycia negocjuje się jak kontrakt? W tym jest tyle seksu co w umowie o dzieło. Jakby to spółka była, nie coś, co się dzieje między dwojgiem ludzi w łóżku i potem przy stole, i w życiu w ogóle. Przecież nawet licealne ''mój chłopak'' czy ''moja dziewczyna'' albo seryjny i niedokonany ''narzeczony'' jest lepszy od tego pierdolonego ''partnera'' czy ''partnerki'' rodem z kodeksu handlowego. I potem czarna rozpacz, jak te biedne laski patrzą nagle w lustro po czterdziestce, partner poszedł w cholerę razem z ich młodością, kotek zdechł, tylko kuweta zasrana została i nagle - przepraszam - gdzie się podziało nasze życie? Ale dobra, czy my możemy już porozmawiać o literaturze?
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 21:02   

Niby trochę prawdy w tym jest, ale coś za bardzo zalatuje bólem dupy i stamtąd wziętą wszechwiedzą odnośnie tego, co ludzie robią w swoich sypialniach.

A już to czepianie się 'faceta' jest totalnie... wiadomo, skąd. W języku polskim każde inne określenie brzmi od czapy. Bo jak inaczej? Mój mężczyzna --_- ? Chłopak w pewnym momencie przestaje pasować. O partnerze sam napisał. Wybranek, ukochany, luby? No raczej nie w tej epoce (może poza ostatnim, bo to czasem nawet całkiem znośnie brzmi).
_________________
life. is a state. of mind.

  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8797
Wysłany: 2013-03-24, 21:11   

He, he a ja się dziwię, że on płytkie książki pisze.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1559
Wysłany: 2013-03-24, 21:38   

Jezebel napisał/a:
Niby trochę prawdy w tym jest, ale coś za bardzo zalatuje bólem dupy i stamtąd wziętą wszechwiedzą odnośnie tego, co ludzie robią w swoich sypialniach.

A już to czepianie się 'faceta' jest totalnie... wiadomo, skąd. W języku polskim każde inne określenie brzmi od czapy. Bo jak inaczej? Mój mężczyzna --_- ? Chłopak w pewnym momencie przestaje pasować. O partnerze sam napisał. Wybranek, ukochany, luby? No raczej nie w tej epoce (może poza ostatnim, bo to czasem nawet całkiem znośnie brzmi).


Ból dupy? Czemu? Przecież on wszystko ma o czym pisze. Argument nietrafiony zupełnie.
Ja też uważam, że ten "facet" jest mocno nadużywany. Mój facet? To moja kobieta? Prostacko to brzmi i o to Twardochowi chodzi.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
dworkin 


Posty: 3649
Wysłany: 2013-03-24, 21:39   

"Mój facet" i "moja kobieta" wywołują drgania mojego żenuometru, z estetyczno-godnościowych względów właśnie.

No i Twardoch ubrał w słowa intuicję, którą sam odczuwam, słysząc o "partnerze" albo "towarzyszu życia". To ostatnie jest jeszcze lepsze ;] Na damskich forach wciąż pada ten nieszczęsny skrót - TŻ - którego jeszcze niedawno nie potrafiłbym rozszyfrować. To naprawdę brzmi jak nomenklatura kontraktu, czy może wykastrowanego z przeżyć automatu, któremu "partnerzy" się poddają. Bez serc, bez ducha, bo tak trzeba - złączyć się w parę i mechanicznie razem trwać.
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17262
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2013-03-24, 21:58   

dworkin napisał/a:
"Mój facet" i "moja kobieta" wywołują drgania mojego żenuometru, z estetyczno-godnościowych względów właśnie.

A mnie nie. O swojej żonie przed ślubem bardzo często mówiłem "moja kobieta".
No bo czyja, jak nie moja?

dworkin napisał/a:
A ogólnie Twardoch ubrał w słowa intuicję, którą sam odczuwam, słysząc o "partnerze" albo "towarzyszu życia". To ostatnie jest jeszcze lepsze ;] Na damskich forach wciąż pada ten nieszczęsny skrót - TŻ - którego jeszcze niedawno nie potrafiłbym rozszyfrować. To naprawdę brzmi jak nomenklatura kontraktu, czy może wykastrowanego z przeżyć automatu, któremu "partnerzy" się poddają. Bez serc, bez ducha, bo tak trzeba - złączyć się w parę i mechanicznie razem trwać.


Partner mi nie przeszkadza, ale TŻ faktycznie mnie mierzi. Niemniej, co za różnica, czy ludzie mówią do siebie per "mój mąż". "moja żona", "mój facet", "moja kobieta", "mój misio-pysio", "moja cipencja", etc. Wszystko się rozbija o estetykę. Jak komuś tak pasuje, to gdzie jest problem?
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
dworkin 


Posty: 3649
Wysłany: 2013-03-24, 22:13   

MrSpellu napisał/a:
dworkin napisał/a:
"Mój facet" i "moja kobieta" wywołują drgania mojego żenuometru, z estetyczno-godnościowych względów właśnie.

A mnie nie. O swojej żonie przed ślubem bardzo często mówiłem "moja kobieta".
No bo czyja, jak nie moja?

W charakterze jednorazowego żartu/popisu, ale nie jako codzienny casus. Wtedy faktycznie zaczyna brzmieć prostacko. Ale jak sam powiedziałeś, wszystko rozbija się o estetykę. Niektórym może to pasować, dla mnie tak nadużywana "kobieta" ("facet" też) jest po prostu żenująca. I nie tylko dla mnie, jak widać.

A co do "partnerów" - kiedy czytam w wywiadach z celebrytami, przedstawicielami tzw. elit, intelektualistami, feministkami, etc, to za każdym razem odnoszę wrażenie, że komuś brakuje jaj, by nazwać swoje uczucia po imieniu, że skapitulował przed jakąś poprawnością, która coraz bardziej dominuje nad zachodnią cywilizacją (vide - TŻ). No chyba że faktycznie, jakie uczucie, takie określenia.
  
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17262
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2013-03-24, 22:19   

dworkin napisał/a:
W charakterze jednorazowego żartu/popisu, ale nie jako codzienny casus. Wtedy faktycznie zaczyna brzmieć prostacko. Ale jak sam powiedziałeś, wszystko rozbija się o estetykę. Niektórym może to pasować, dla nie tak nadużywana "kobieta" ("facet" też) jest po prostu żenująca. I nie tylko dla mnie, jak widać.

No to ja mam takie pytanie. Czym się różni zwrot "moja kobieta/mój facet" od "moja żona/mój mąż". Od strony estetyczno-godnościowej.

dworkin napisał/a:
A co do "partnerów" - kiedy czytam w wywiadach z celebrytami, przedstawicielami tzw. elit, intelektualistami, feministkami, to za każdym razem odnoszę wrażenie, że komuś brakuje jaj, by nazwać swoje uczucia po imieniu, że skapitulował przed jakąś nazewniczą poprawnością, która dominuje coraz bardziej (vide - TŻ). No chyba że faktycznie, jakie uczucie, takie określenia.

Może chodzi o ubogą nomenklaturę opisu stanu relacji damsko-męskich?

Mój chłopak/dziewczyna - trochę gówniarskie i niepoważne.
Mój narzeczony/narzeczona - zbyt zobowiązujące.

Co pomiędzy? I dlaczego lepsze od "mojej kobiety"?
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 22:30   

adamo0 napisał/a:
Ból dupy? Czemu? Przecież on wszystko ma o czym pisze.

A brzmi, jakby nie miał.

Właśnie o to samo miałam pytać - jeśli nie facet/kobieta, to co, kiedy się nie jest zaręczonym/po ślubie?
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
dworkin 


Posty: 3649
Wysłany: 2013-03-24, 22:52   

MrSpellu napisał/a:
No to ja mam takie pytanie. Czym się różni zwrot "moja kobieta/mój facet" od "moja żona/mój mąż". Od strony estetyczno-godnościowej.

Jak mówił Twardoch, jest to irracjonalne, więc trudno relacjonować drogę podobnych odczuć. Zawiera się we wszystkim, co zostało w ostatnich postach pod tą tezą napisane. No może dodam jeszcze jedno skojarzenie - tym razem jaskiniowe. Dziś ta, jutro inna. Zresztą słowo "kobieta" brzmi jak jakaś sucha jednostka taksonomiczna. Zimna matryca, bez jakiegokolwiek nacechowania. A potem wybija się z niej kolejne "kobiety", bo wszyscy tak mówią.
  
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 22:56   

Problem w tym, że w języku polskim słowa dotyczące związków i seksu generalnie dzielą się na podręcznikowe/anatomiczne i infantylne/wulgarne, bez sensownych kategorii pośrednich. Aczkolwiek w moim odczuciu ten nieszczęsny 'facet' się akurat w kategoriach pośrednich jak najbardziej mieści.

A tymczasem nadal czekam na 'powszechnie akceptowane' propozycje zamienników.
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17262
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2013-03-24, 22:59   

dworkin napisał/a:
ak mówił Twardoch, jest to irracjonalne, więc trudno relacjonować drogę podobnych odczuć. Zawiera się we wszystkim, co zostało w ostatnich postach pod tą tezą napisane. No może dodam jeszcze jedno skojarzenie - tym razem jaskiniowe. Zresztą słowo "kobieta" brzmi jak jakaś sucha jednostka taksonomiczna. Zimna matryca, bez jakiegokolwiek nacechowania. A potem wybija się z niej kolejne "kobiety", bo wszyscy tak mówią.

Może atawizm? Od strony etymologicznej: słowo kobieta w staropolszczyźnie oznaczało kurwę.

Jezebel napisał/a:
Problem w tym, że w języku polskim słowa dotyczące związków i seksu generalnie dzielą się na podręcznikowe/anatomiczne i infantylne/wulgarne, bez sensownych kategorii pośrednich.

I tutaj jest problem. Nasz język w tej materii jest niepokojąco ubogi.
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2013-03-24, 23:04   

dworkin napisał/a:
komuś brakuje jaj, by nazwać swoje uczucia po imieniu

Typu "moje kochanie", "moja miłość"? //panda
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8797
Wysłany: 2013-03-24, 23:21   

Co to TŻ?

dworkin, jesteś zabawny w swych poglądach.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2013-03-24, 23:38   

Towarzysz/ka życia
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-24, 23:43   

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że dopierdalanie się w niewybrednych słowach, jako osoba publiczna i bądź co bądź w jakimś stopniu autorytet, do tego, jak ludzie będący w związku mówią do siebie i o sobie nawzajem oraz światłe orzekanie, jak wygląda cudze życie erotyczne jest dość żenujące, a przede wszystkim pozbawione jakiegokolwiek celu (poza ewentualnym dawaniem upustu własnemu bólowi dupy, ale tę opcję już przecież odrzuciliśmy //spell ).
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17262
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2013-03-24, 23:44   

Bucera.
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8797
Wysłany: 2013-03-24, 23:53   

Ok, ale czemu to takie niby nowatorskie ma być? O towarzyszu życia ksiądz przy okazji każdego ślubu nawija. Rzekłbym, że to taki element vintage raczej. :)
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4373
Wysłany: 2013-03-25, 07:34   

Czasem w ramach żartu małżonek mówi o mnie per "moja pani". Rewanżuję się określeniem "mój osobisty mąż". Może być? ^^
A propos tematu - naprawdę Was obchodzi, jak ktoś nazywa swoją drugą połówkę? Bo mnie ni grzyba, chyba że są to określenia typu "moja dupa", które nawet mnie, prostą kobietę ze wsi, zniesmaczają. Podobnie jak używanie wulgaryzmów w wypowiedziach publicznych. No ja mogę, ale żeby taki Twardoch? :-)
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5821
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2013-03-25, 08:43   

Ja mówię po prostu żonka i odbierane to jest bardzo pozytywnie, nikogo nie razi a jednocześnie w delikatny sposób wyraża moje uczucia.

BTW interesująca dyskusja :)
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Jander 
Nonholik


Posty: 6189
Skąd: Kolabo. miasto Tichy
Wysłany: 2013-03-25, 09:44   

Sabetha napisał/a:
Podobnie jak używanie wulgaryzmów w wypowiedziach publicznych. No ja mogę, ale żeby taki Twardoch?

Pisarz nie może być wkurwiony, tylko mówić wyłącznie pięknymi, gładkimi słówkami? Mi one zupełnie nie przeszkadzają, póki nie są zbyt częste.
Bardziej mnie denerwuje używanie słowa "prawda" jako przecinka.
_________________
www.lovage.soup.io
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-25, 09:46   

Sabetha napisał/a:
chyba że są to określenia typu "moja dupa"




//evil
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
dworkin 


Posty: 3649
Wysłany: 2013-03-25, 09:46   

Jezebel napisał/a:
A tymczasem nadal czekam na 'powszechnie akceptowane' propozycje zamienników.

Nie ma takiego. Tak jak nie ma powszechnie akceptowalnej zupy. Przestaniesz jeść pomidorową, bo ktoś nie lubi pomidorowej?

Jezebel napisał/a:
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku, że dopierdalanie się w niewybrednych słowach, jako osoba publiczna i bądź co bądź w jakimś stopniu autorytet, do tego, jak ludzie będący w związku mówią do siebie i o sobie nawzajem oraz światłe orzekanie, jak wygląda cudze życie erotyczne jest dość żenujące, a przede wszystkim pozbawione jakiegokolwiek celu (poza ewentualnym dawaniem upustu własnemu bólowi dupy, ale tę opcję już przecież odrzuciliśmy //spell ).

Na razie bardziej boli to Ciebie niż Twardocha. Jest utalentowanym pisarzem, można powiedzieć, że mistrzem słowa, więc faktycznie czyni go to w jakimś stopniu autorytetem w sferze żywego języka. Zdanie takich osób może boleć, ale to wciąż tylko ich estetyczne odczucia. Sam przecież powiedział, że irracjonalne. Wystarczy więc wzruszyć ramionami i się nie przejmować.

Podobnie jest ze mna, to tylko niejednoznaczne odczucie. Co do "faceta", rzeczywiście kojarzy mi się z "Cosmo" i "Seksem w wielkim mieście", ale ostatecznie jest dla mnie neutralny. Jednak kiedy słyszę "moja kobieta", po prostu nie umiem tego odebrać poważnie, zawsze widzę w tym kategorię żartu. No ale nie rusza mnie to jakoś szczególnie. Proszę tylko o jedno, jeśli kiedykolwiek zacznę nazywać swoją dziewczynę "partnerką", wyjmijcie dwururkę i rozwalcie mi łeb.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8797
Wysłany: 2013-03-25, 09:47   

Jander, więcej dystansu, nie złapałeś żartu kobiety Sabethy

NMSP :mrgreen:
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8797
Wysłany: 2013-03-25, 09:49   

dworkin napisał/a:
Proszę tylko o jedno, jeśli kiedykolwiek zacznę nazywać swoją dziewczynę "partnerką", wyjmijcie dwururkę i rozwalcie mi łeb.
Nie można wcześniej?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Jezebel 
Emerald


Posty: 862
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-03-25, 09:49   

Hm, może rozwiązaniem problemu z 'facetem' jest... nieczytanie 'Cosmo'? :D
_________________
life. is a state. of mind.

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 12