Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Poprzedni temat :: Następny temat
Fundacja imienia Jamesa Stevensona
Autor Wiadomość
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-02-18, 18:01   

Pociągnęła łyk krwi i zamyśliła się.
- W obliczu ostatnich wydarzeń... może lepiej utrzymywać faktycznie ze sobą silniejszy kontakt. - zmrużyła oczy - Są z drugiej strony wielkiej wody... ale są.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2009-02-18, 19:22   

Korzystając z okazji sięgnęła po kieliszek z krwią. Przez chwilę obracała go w dłoniach. -Camarilla...- zaczęła z rozmysłem. -Czasy się zmieniły. Wspólnota ewoluuje, choć może nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Nie można tego powstrzymać. Uważam, że wręcz nie należy...- oderwała spojrzenie od kieliszka. -Pomimo obciążenia ostatnimi wydarzeniami idziemy w dobrym kierunku. Kontakt? Być może... Ale na naszych warunkach i we wspólnym interesie.- przebiegła wzrokiem po zebranych. -Pozostaje pytanie czy będziemy rozmawiać o tradycjach, czy o władzy...- zawiesiła to pytanie.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Morpheius 
The invisible man


Posty: 59
Skąd: Piernikowa Stolica
Wysłany: 2009-02-18, 20:04   

Brama, jak zawsze niezawodnie, otwarła się na oścież gdy potężne Volvo zbliżyło się do terenu posesji. Po chwili już stało dumnie prezentując się w towarzystwie innych aut. - Nie cierpię takich imprez... - mruknął Bjorn pod nosem, wysiadając z samochodu i czekając, aż Aodh się z niego wygramoli.
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-18, 20:16   

- Nie tylko ty przyjacielu. Sam nie zamierz być tu dłużej niż trzeba będzie.. Gdy znalazł się już na zewnątrz od razu ruszył w kierunku rezydencji. -Może jeszcze nie zdążyli żadnej orgii zacząć i jak się pośpieszymy, to uda się i to ominąć
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-18, 20:24   

Salon:
Mick usadowił się z powrotem na kanapie. Przybrał wygodną pozycję i objął ramieniem Michelle, zaraz jednak położył ramię na oparciu kanapy i zaczął wodzić spojrzeniem po zebranych, zatrzymując się dłużej na tych, którzy się wypowiadali. Nie zabierał głosu.
Z resztą kilka młodych wampirów, które nie miały większego znaczenia, także głosu nie zabierało, zupełnie tak jakby czekali, aż ktoś pokieruje ich decyzjami i sposobem myślenia w tej ważnej sprawie.

Aodh i Bjorn:
Jeden ze służących otworzył drzwi przed wampirami, a potem odebrał wierzchnie okrycia od nich. Drugi usłużnie podał dwa kieliszki pełne krwi, po czym zaprowadził obu do salonu, gdzie właśnie rozpoczęła się dyskusja na jakiś temat. Widać spóźnili się bardziej, niż myśleli, bo Mick rozpoczął już omawianie spraw.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Morpheius 
The invisible man


Posty: 59
Skąd: Piernikowa Stolica
Wysłany: 2009-02-18, 20:26   

- Taak... Jeśli ta banda wyfiokowanego tałatajstwa będzie próbowała odgrywać te swoje romantyczne wizje wampirow, to przysięgam, wychodzę... - westchnął. Ani bezpiecznie się nie czuł, ani dobrze.


Gdy obaj weszli do salonu, Bjorn tylko skinął na powitanie wszystkim i rozejrzał się ciekawie po twarzach zgromadzonych.
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-18, 20:36   

Za nim jeszcze dotarli do salonu zdążył odpowiedzieć Bjornowi Zdecydowanie trzeba się wtedy wycofać na z góry upatrzone pozycje. Gdy znaleźli się już w środku, poczuł się mimo wszystko zaskoczony tym że Mick na nich nie poczekał. Utwierdziło go to jednak w jego ocenie całej sytuacji. Muszą stworzyć przeciwwagę dla tego wampira inaczej będą mieli staruszka za tyrana, który słodko się uśmiecha przed tym gdy wbija Ci nóż w plecy. Kieliszek z krwią który mu wręcz wciśnięto do dłoni szybko obstawił w pierwszym lepszym miejscu, póki co był zaspokojony. Nie odezwał się ani słowem, po prostu wybrał miejsce przy ścianie na tyle blisko by słyszeć całą rozmowę.
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-18, 20:41   

Mick jako pierwszy dojrzał nowych gości. Przeprosił tych, którzy byli najbliżej jego i ruszył w kierunku Bjorna i Aodha. Kiwnął im głową na przywitanie Spóźniliście się trochę powiedział ruchem głowy wskazując na zegar, na którym jak wół stało, że już jest po północy. Wybaczcie, ale musiałem zaczynać. Myślałem, że już się nie pojawicie. Omawiamy właśnie sprawę, która była głównym powodem bankietu. W Nowym Jorku przetrwało kilkoro wampirów, zachowali struktury Camarilli. Skontaktowali się ze mną i w poniedziałek przyślą swoich przedstawicieli. Sądzę, że chcą wcielić Londyn w struktury ich sekty. Decydujemy jak ich przyjmiemy i czy ewentualnie przystąpimy do ich struktur. wyjaśnił pokrótce i podprowadził ich bliżej zebranych.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-18, 20:52   

Jeśli o mnie chodzi, to ja nie wiem o czym dyskutować. Moją opinie na ten temat powinieneś znać, co nam po skostniałych strukturach Camarilli. - niechętnie ruszył jednak za Mickiem w stronę całej grupki. Rozejrzał się czy przypadkiem Catherine nie przyszła na bankiet ale nie było jej wśród zebranych. Wciąż nie pokazywała się publicznie.
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-18, 21:16   

Po pierwszych słowach Micka zamyśliła się wpatrując się w kieliszek z krwią. Camarilla... Odruchowo zaczęła się zastanawiać co by powiedział o tym Marco i nawet nie zauważyła jak gospodarz spowrotem się do niej przysiadł i ponownie wstał. Marco, nie ma, nadal nie mogła oswoić się z tą myślą. Nie chciała być egoistką. Odcięła się dość znacząco od wampirów, ale nadal nim pozostała. O czym myślał Mick? Uniosła głowę. Przyszły kolejne dwa wampiry... jednego widziała, a miała pamięć do twarzy. W końcu jej zaświtało. Przyjaciół się nie zapomina! Uśmiechnęła się wstając z kanapy.
Aodh!
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-18, 21:42   

Aodh usłyszał swoje imię, i to nie był Bjorn, nie było w tym dźwięku też krztyny wzgardy czyli żaden wróg. Powoli obrócił głowę w kierunku kobiety która niewątpliwie była autorką tego powitania. W chwili gdy jego wzrok spoczął na jej twarzy, wampir uśmiechnął się - Michelle, cóż za niespodzianka, nie spodziewałem się Ciebie tutaj zastać. Tych którzy dobrze znali Aodh ton wypowiedzi mógł trochę zaskoczyć, nie dało się wychwycić żadnego cynizmu widać spotkanie naprawdę go uradowało.
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-18, 22:32   

Mick uśmiechnął się, widząc powitanie, ciepło. Nie do mnie należy podejmowanie decyzji, tylko do Was. wytłumaczył lekko Dlatego myślę, że wszyscy powinni poznać Twoją opinię na ten temat. Jesteś jednym z najstarszych wampirów, wiesz jak wyglądała Camarilla.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Morpheius 
The invisible man


Posty: 59
Skąd: Piernikowa Stolica
Wysłany: 2009-02-18, 22:39   

- Kilkoro wampirów, powiadasz? Teoretycznie struktury Camarilli pomagają utrzymywać spokój i porządek. - Bjorn również zbliżył się wraz z Mickiem i Aodhem do grupy - Tylko zastanowić się trzeba nad intencjami. Od pamiętnych wydarzeń minęło już 10 lat, 10 lat od czasu, kiedy połowa londyńskich wampirów powyrzynała siebie nawzajem. A teraz nagle przyjeżdża dobry wujek z Wielkiego Jabłka się nami zaopiekować. Czyż to nie urocze? - parsknął gorzkim śmiechem. - Pewna forma zorganizowania owszem, może się opłacić. Ale jakim kosztem? Nie oszukujmy się, że ci amerykańscy krwiopijcy chcą naszego dobra. Po prostu ktoś im podłożył pod dupy ogień - użył rzadko u niego spotykanego kolokwialnego języka - i teraz próbują znaleźć miejsce, gdzie w razie czego mogą uciec. Londyn ma być dla nich li i wyłącznie nową strefą wpływów i terenem łowieckim. A co się tu będzie działo? Idę o zakład, że mają to w bardzo głębokim poważaniu.
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-18, 22:58   

Stała chwilę spokojnie zamyślona. Na przyjacielskie pogaduszki będzie jeszcze czas.
-Przede wszystkim należy wysłuchać co mają do powiedzenia. Przyznam, że dziwnie mi to pachnie i lepiej zachować rezerwę w jakimkolwiek działaniu. Amerykanie nigdy nie byli i nie sądzę by nagle stali się altruistami. Struktury Camarilli mogą formalnie nie istnieć, ale wielu ma je zakorzenione, choćby poszanowanie tradycji. Gdyby tylko wszyscy się tego trzymali to chyba żadne struktury nie były by potrzebne... westchnęła lekko. Choć żyła na granicy społeczności wiedziała, że nic nie jest i chyba nie może być idealne.
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-18, 23:03   

Wysłuchał zainteresowaniem tyrady Bjorna, odczekał też aż Michelle skończyc mówić
- Właśnie dlatego, że pamiętam czasy Camarilli uważam, że jej powrót to najgorsza z możliwości. Skostniała struktura powstała w XV wieku. Nawet ludzie potrafili przez tyle wieków zmienić swoje struktury, ewoluować ale nie wampiry. Ten system miał w sobie wiele wad, choćby niewolniczy charakter wobec niajmłodszych. Rozejrzał się po zebranych. - Wiekszość z was gdyby Camarilla wciąż istniała nie miało by pewnie jeszcze żadnych praw, ja może byłbym w połowie drogi do uzyskania miana obywatela tej światłej instytucji. Oczywiście nie neguję że trzeba utrzymać Maskaradę, to był niewątpliwie plus. Ale chcecie powrotu klanów? Znów będą waśnie między nimi. Jak tylko wróci Camarilla odezwie się pewnie Sabat i znów trzeba będzie z nim toczyć walkę. Nam trzeba czegoś nowego, opartego oczywiście na tradycji, poszanowaniu ale powinno oea struktura być bardziej dopasowana do czasów i osobowości współczesnych wampirów
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2009-02-18, 23:32   

Czyli zgoda co do ogólnych kierunków jest. To dziwne a nawet odrobinę niespodziewane. Z całą pewnością dalej zaczną się schody. -To wiemy już czego nie chcemy.- przebiegła wzrokiem po zebranych, jakby upewniając się, czy nikt nie ma odrębnego zdania. -A czego właściwie możemy się spodziewać po tej wizycie? Kto będzie z nimi rozmawiał? Czy jako lokalna społeczność damy radę przemówić jednym głosem?
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2009-02-19, 07:43   

- Jeśli panowie z Nowego Jorku zanadto będą się rzucać, to wyślę z powrotem ich głowy w plastikowych workach. - rzekł niespodziewanie Alex zwracając na siebie swymi słowami uwagę wszystkich obecnych. - Spędziłem w Ameryce ładnych parę lat i wiem jak te bubki się rządzą i jednego jestem pewien. Niech dla własnego dobra nie próbują nawet wciskać nam swoich wizji, bo marnie skończą. - przebiegł z wolna wzrokiem po zebranych podziwiając reakcję każdego z osobna.
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-19, 09:51   

Mickowi rosło serce, właśnie obserwował to o czym marzył, co próbował stworzyć. Coś w rodzaju wampirzej demokracji, gdzie społeczność decyduje o tym jak ma wyglądać ich życie, jak ma wyglądać ich świat, a potem zlecają komuś wykonanie tych wizji. Nie odzywał się, uważał, że to nie jest jego rola. Odnalazł szybko swoje miejsce i usiadł na nim ciepło się uśmiechając do zebranych. Zatem jaka decyzja? zapytał wreszcie, jakby chciał to podsumować.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Morpheius 
The invisible man


Posty: 59
Skąd: Piernikowa Stolica
Wysłany: 2009-02-19, 14:15   

- Ja jestem zdecydowanie na nie, jeśli chodzi o przejęcie kontroli nad Londynem przez Jankesów. Uważam, że odpowiednio postępując, sami potrafimy o siebie zadbać. Jeśli tylko nikt nie będzie próbował ustanowić tutaj wewnętrznej hegemonii i dyktatury, to powinniśmy dać radę przetrwać. - wygłosił swoje stanowisko jako pierwszy i spojrzał w oczy Micka z ciekawością oczekując jakichkolwiek śladów reakcji.
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-02-19, 21:49   

- A ja myślę - odezwała się spokojnie - że przyjmowanie rozumowania, że chcą przejąć kontrolę jest błędne. Najpierw robi się rozpoznanie. Potem wyciąga się wnioski. - pociągnęła łyk ze swego kielicha - inaczej znajdziemy się po kostki w... wiadomo czym. - nie dokończyła dosadnym słowem, które cisnęło jej się na usta. Trzeba w końcu dbać o delikatne uszy niektórych. - Wywęszmy najpierw co chce ta delegacja. Może przyczepmy dyskretny "ogon" jeśli zechcą się kręcić po mieście. Przynajmniej spróbujmy poznać zamiary. I dopiero potem zakładajmy najgorsze...
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-19, 22:00   

Aodh wybuchł gromkim śmiechem. - Widać, że jeszcze dobrze nie poznałaś wampirów. W takim wypadku trzeba zakładać najgorsze rozwiązanie. Trzeba też być gotowym, żeby szybko sobie z nim poradzić. Ja nie mam wątpliwości, że nasi krewniacy z Nowego Yorku chcieli by narzucić nam swoją władzę.. Odwrócił się w kierunku O'Loughlina. A Ciebie ta pewność siebie kiedyś zgubi, i to wcześniej, niż później. W jednym Connor ma rację, trzeba dokładnie sprawdzić z kim będziemy mieli doczynienia. Tak naprawdę nie wiemy kto tam przeżył i kogo do nas wyślą. Ale gdyby trafili tutaj starsi, to możemy mieć nie lada kłopot. Zamilkł na chwilę, jednak za nim ktoś zdążył zabrać głos znów się odezwał. - Tak Bjorn ma rację, nie ma już miejsca tutaj na jakąś hegemonie czy dyktaturę, tak samo nie widzę miejsca na demokrację. Przynajmniej taką jaką znany ze świata śmiertelnych, naszym celem powinno być zachowanie Maskarady, a także umiejętność jak najszybszego przystosowania się do zmieniających czasów. A czy ktoś musi rządzić?
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-19, 22:30   

Amerykanom nie można wierzyć... Odezwała się spokojnie ale wyraźnie, patrząc w swój kieliszek. Oczywiście jak najbardziej na miejscu jest i logicznym by ich wysłuchać. Ale jak już powiedziałam to nie altruiści... a jedyna pomoc jaka miałaby się pojawić to tylko dla nich samych. Podniosła wzrok na każdego po kolei. Rozsądek... w końcu nie wszystko w systemie było złe. Maskarada musi trwać...
Westchnęła lekko i usiadła na kanapie. Doskonały nastrój z niej wyparował tak jak szybko stygnie świeża krew.
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-19, 22:35   

Mick wodził wzrokiem od mówcy do mówcy. Kiedy jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Bjorna uniósł pytająco brwi, zupełnie tak jakby uznał, że Nordman ma do niego jakąś sprawę poza omawianymi. Reakcji na stwierdzenie o hegemonii i dyktaturze nie było prawie żadnej, prócz lekkiego pokiwania głową na zgodę. Zgadzam się, że nie potrzebujemy władcy. Nie mniej, wszyscy musimy działać dla dobra naszej społeczności... Każdy z nas, mam taką nadzieję, wie jak niebezpieczne byłoby gdyby bydło dowiedziało się o naszym gatunku. Ale tutaj nie ma nad czym deliberować. Rozumiem zatem, że przyjmiemy delegację i ich wysłuchamy, ale połączeniu się z Camarillą jesteśmy przeciwni? zapytał oczekując odpowiedzi Tak, lub Nie, w przypadku tej drugiej dalszych prób dojścia do konsensusu.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Noise 
Furiat...


Posty: 652
Skąd: Behind you
Wysłany: 2009-02-19, 23:05   

- Czekam z niecierpliwością na ten moment. - odgryzł się bez zastanowienia na słowa Kavanagha posyłając mu przy tym cierpki uśmiech świadczący dobitnie o tym, co myśli na ten temat. Zaraz jednak ponownie zabrał głos przemawiając tym razem do wszystkich - Znając Amerykanów, to w delegację wysłali swoich przydupasów, bo ich tyłki przyrosły do siedzisk foteli. Dlatego najpierw dowiemy się o co im chodzi i jakie mają plany, a dopiero potem ewentualnie pójdą na odstrzał. - Alex na chwilę przerwał, by wszyscy przetrawili jego słowa, po czym dodał jeszcze - Co do samej demokracji, moim zdaniem jakaś władza zwierzchnia być musi, chociażby coś na kształt rady mającej za zadanie jako taką kontrolę, bo bez tego bardzo prędko padniemy ofiarami anarchii.
 
 
Lothrien 
neverwhere


Posty: 328
Skąd: cz-wa/k-ce
Wysłany: 2009-02-20, 01:15   

-Proponuję jednak powściągliwość, szczególnie w szafowaniu decyzjami o "odstrzale".- powiedziała łagodnie. -Nie szukamy wrogów, a ani nam ani Maskaradzie nie przysłużą się kolejne bratobójcze burdy. Choć oczywiście mogą nie pozostawić nam wyboru.- na jej twarzy pojawił się niedookreślony uśmiech. -Uważam, że nie potrzebujemy już Camarilli, bynajmniej nie takiej jaką znaliśmy. Jak już zostało powiedziane czasy się zmieniły, tak jak i nasze priorytety. Nie wiem jednak czy uda nam się uniknąć "władzy".- tu odniosła się do słów Aodh'a. -Jeżeli sami nie ustalimy jasnych zasad gry na naszym podwórku, z łatwością zrobi to ktoś inny. Rządzić nie musi "ktoś", jednak pewne zasady muszą obowiązywać i musimy mieć możliwość ich egzekwowania.- usiadła na jednej z kanap. Skoro dyskusja się przeciąga nie ma sensu męczyć nóg i ścierać obcasów.
_________________
Myślisz nie mów...
Mówisz nie pisz...
Piszesz nie podpisuj się...

http://valenth.com/feed/455146/Ambrosia+Nectar
 
 
Caylith 
Her Gothic Majesty:P


Posty: 1403
Skąd: z głębi nocy...
Wysłany: 2009-02-20, 07:08   

- Co za ulga.. na szczęście toś tu myśli jeszcze taktycznie - kiwnęła głową Alexowi a potem nowo przybyłej całkiem obcej wampirzycy. Na koniec przeniosła spojrzenie na tego osobnika, którego słusznie swego czasu uznała za jednego wielkiego nadętego pieniacza. Zmarszczyła brwi z niezadowoleniem. Jakim prawem szafował jej nazwiskiem, skoro nie zostali sobie nigdy przedstawieni, a pierwszy raz na oczy widzieli się w wczoraj w salonie... i jeszcze Mick rozsądnie nie dokonał prezentacji. Bufon nad bufony, cholera... i jeszcze zgrywa wszechwiedzącego... Ale Morgan miała dobrą pamięć a jeszcze lepsze uszy. Tak więc odświeżywszy sobie na szybko te kilka chwil przez które wczoraj widziała tego nadętego gryzipiórka i słowa, które zdołała przechwycić od tamtego czasu spojrzała na niego z uśmiechem... jadowitym jak u żmii.
- Pan wybaczy... - zrobiła krótka przerwę zastanawiając się czy to co usłyszała jest imieniem czy nazwiskiem, ale w gruncie rzeczy to nie miało znaczenia - Aodh - ale nie widzę tu żadnego powodu do śmiechu. Mam zwyczaj się śmiać jeśli zrobione zostało rozpoznanie i sprawa jest jasna. A w tej chwili nie wiemy faktycznie, kto przyjedzie, z jakimi zamiarami oficjalnymi i co tak naprawdę chce osiągnąć. Tak więc póki jest więcej niewiadomych niż wiadomych - zakręciła płynem w kielichu leniwie - śmianie się w głos i zakładanie, że od razu należy rzucać się im do gardeł jest przejawem nie tylko zbyt lekkiego podejścia do sprawy typu "najlepszą obroną jest atak" ale wręcz... przejawem głupoty.
Zmrużyła oczy ze złośliwa satysfakcją.
- Więc zanim wyciągniesz pan zbrojne ramię niezaatakowany jako pierwszy.... zastanów się jakie mogą być konsekwencje dla nas wszystkich jeśli oni wrogich zamiarów póki co nie mają, ale na przykład dysponują przeważająca siłą, że tak powiem, ognia...
Urwała na chwilę.
- Dlatego ponownie mocno sugeruję: najpierw dowiedzieć się z czym mamy do czynienia a dopiero POTEM zakładać, że są na pewno wrodzy i skorzy do ataku. Bez względu na to czy Amerykanom można wierzyć czy nie - skinęła głowa w stronę Michelle.
_________________
"- He he... You know what I like about rich kids?"
" [BAAM!] - Nothing..."

"- We're from different worlds"
"- That's not true..."

"Walk like an angel, talk like an angel... Devil in disguise"
 
 
Morpheius 
The invisible man


Posty: 59
Skąd: Piernikowa Stolica
Wysłany: 2009-02-20, 12:18   

- Owszem, poznać ofertę można. Podejdźmy do całej sprawy z należytą dozą dyplomacji, bez zbędnego okazywania i niechęci i entuzjazmu do sprawy. - uśmiechnął się spuszczając okulary na kraniec nosa - Damy... - skinął głową kobietom - Panowie... - skinął również mężczyznom - zagrajmy w tego pokera. Jednym haustem opróżnił zawartość kieliszka i odstawił go na pierwsze wolne miejsce.
 
 
Maeg 
Trójkoświr


Posty: 2425
Skąd: 127.0.0.1
Wysłany: 2009-02-20, 13:18   

I ponownie się roześmiał - Nie widzisz powodu do śmiechu? Niektórzy bywają śmiertelnie poważni, cóż bywa - charakterów się nie zmieni.. Chwilę później spoważniał, odwrócił głowę w stronę wampirzycy. Poza tym Connor, jeśli dla Ciebie najczarniejszy scenariusz oznacza to, że trzeba się komuś rzucić do gardła to jedynie świadczy o tym w jakich kategoriach rozpatrujesz sprawę. Gdybyś uważnie słuchana, a nie skupiła na wrogości do mojej osoby, pewnie byś usłyszała, że powiedziałem trzeba się zastanowić jak uporać się z najczarniejszym scenariuszem. Nie wspomniałem, jaki on może być, bo to musimy ustalić wspólnie. Choć obawiam się, że przybycie starszych może nam trochę utrudnić życie, o ile jacyś tam przeżyli. To samo się tyczy sprawy rozpoznania, proponuje Ci byś te emocje odłożyła sobie na później i jednak skupiła się na słowach, bo czyż nie przyznałem Ci racji, że trzeba wpierw sprawdzić z kim mamy do czynienia? A ja i tak zakładał będę najczarniejszy scenariusz, wolę się później pozytywnie rozczarować, niż niemile być zaskoczonym. Poza tym Mick Ci może potwierdzić, że jestem ostatnia osobą która wybierze rozwiązanie siłowe.
_________________
"Czytam, bo inaczej kurczy mi się dusza"
— Wit Szostak

Bistro Californium
 
 
Tanit 
Czarnoskrzydła


Posty: 1459
Wysłany: 2009-02-20, 14:01   

Przynajmniej zgadzamy się co do jednego - że należy ich dyplomatycznie wysłuchać. Westchnęła przewracając oczami. Choć mogą, a zapewne tak jest, być perfidni, nie należy być nastawionym do nich wrogo, ale też nie rozkładać szeroko ramion jak do wybawców. Nas nie trzeba wybawiać z niczego. I tu zgadzam się z Aodhem, konflikt i morderstwa - wzdrygnęła się na to słowo - to ostatnie co nam potrzebne...
_________________
***Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone***
Kiedy człowiek umiera, dusza jego przez trzy dni siedzi u wezgłowia śmiertelnego łoża i stara się zwracać plecami do ognia.
Po trzech dniach pojawiają się aniołowie i prowadzą duszę nad most Czinwat...

TanBlog
 
 
KapitanOwsianka 
plotkara

Posty: 2736
Skąd: Od wujcia fotela
Wysłany: 2009-02-20, 19:54   

Dobrze... Wrócimy do tej sprawy, kiedy poznamy już ich propozycję. powiedział podsumowując Teraz druga sprawa. Morgan i Arline, której niestety nie ma dzisiaj z nami były świadkiem napaści Lupinów. Twierdzą, że wilkołaki ścigały człowieka, ale Morgan na pewno lepiej ode mnie opowie o tej sytuacji. Co do mnie, to poprosiłem już Alexa i Morgan by sprawę zbadali, czy ktoś chce do nich dołączyć, lub ma inną propozycję? zapytał nie wstając ze swojej kanapy.
_________________
"I'm awesome"
"Two words: no tongues."
"I'm so happy for you I'm gonna go vomit now."

Miewam napady wściekłości.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12