Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1497
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2021-03-26, 23:45   

Jest taki cykl Pierce Browna Red Rising. Anglojęzyczni szczają po nogach. Na LC szczają po nogach. Zacząłem pierwszy tom i koło 30 strony dałem siana. Może za wcześnie. Na ogół czytam 50. Gdy jest nadzieja -ze 100. Nie wiem, czy to tak trudno teraz się wstrzelić w gusta młodzieżowe, czy młodzież po prostu zapchana teraźniejszością nie jest w stanie rozpoznać wtórności? Pewnie wszystko razem. YA nie jest łatką dyskwalifikującą, wręcz viceversem. Pisali YA nieświadomie i dostawali Nobla.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: 2021-03-27, 05:19   

Debiutancka powieść Roberta V. S. Redicka to epicka fantasy z elementami powieści marynistycznej skąpanej w sosie awanturniczych opowieści spod znaku płaszcza i szpady. Sprzysiężenie Czerwonego Wilka jest jednocześnie Pierwszą Księgą Rejsu Chathranda, historii zaplanowanej na cztery tomy.

Osią powieści jest wyprawa nieprawdopodobnie wielkiego okrętu, cudu sztuki szkutniczej i magicznej. „CSK Chathrand” płynie z misją dyplomatyczną, która ma pomóc w zakończeniu wielowiekowych wojen pomiędzy dwoma imperiami. Na tym tle rozwija się fabuła skonstruowana w dość ciekawy sposób. Kolejne plany pozytywnych bohaterów, w sposób odmienny od tradycyjnych historii epickiej fantasy, zwykle zawodzą, a gdy zdarzy się sukces to i tak zwykle jest połowiczny. Ale też i porażki nie są definitywne, przynoszą straty ale nie zamykają drogi do zwycięstwa. Umiejętne żonglowanie tymi wydarzeniami, atmosfera tajemnicy i zwroty akcji, budzą zainteresowanie i nie pozwalają odłożyć książki. Do końca nie wiemy, która ze stron zwycięży a w efekcie i tak jesteśmy jeśli nie zaskoczeni to z pewnością zaitrygowani. Na tym tle obserwujemy jak buduje się, moża by rzec The Fellowship of the Scar – Drużyna Blizny, paczka przyjaciół scementowana wspólnym wysiłkiem dla zwycięstwa Dobra nad Złem. To najmocniejszy ukłon autora w stronę tradycyjnej fantasy.

Mocną stroną Sprzysiężenia… jest konstrukcja świata. Precyzja i bogactwo wyobraźni to niezaprzeczalne atuty autora. Historyczno-geopolityczne tło świata, kilka ciekawych koncepcji, bogate w detale historie poszczególnych bohaterów, niejednoznaczność ich charakterystyk – pozytywni bohaterowie są szlachetni lecz nie bez wad, wielość ras inteligentnych i ich koegzystencja, magia i legendy tworzą barwną mozaikę której poznawanie jest frajdą samą w sobie. Skutkiem tak pieczołowitego potraktowania tego aspektu, elementy tworzące tło zajmują wiele miejsca na kartach powieści. Czy to dobrze czy źle? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Na takiej bazie autor zawiązuje dość nieskomplikowaną koncepcyjnie intrygę której rozwinięcie zamienia się w wielopłaszczyznową konstrukcję dzięki mnogości rozmaitych wydarzeń i wielości mających w niej udział postaci. O ile konstrukcja świata jest jak najbardziej ‘dorosła’ to oddanie głównych ról nastolatkom i wynikające z tego konsekwencje dla fabuły i atmosfery opowiadanej historii zbliża tę powieść do kategorii literatury młodzieżowej. Osoba kilkunastoletnia bez problemu będzie identyfikowała się z bohaterami (szczególnie, że są to postacie pozytywne) jednak człowiek dorosły będzie na nie patrzył trochę ‘z góry’.

Duża ilość bohaterów idzie w parze z ich zróżnicowaniem. Postacie będące w jakiś sposób istotne dla fabuły zdecydowanie nie są płaskimi ‘halabardami’ wypowiadającymi zadane kwestie li tylko dla rozwoju fabuły. Mają swoją historię, cele, cechy charakterystyczne; są mocno umiejscowione w świecie. Można powiedzieć, że opowiadają swoją własną historię która po prostu ma elementy wspólne z główną opowieścią. Przez skórę czujemy, że świat wokół jest pełen takich historii i nie dowiadujemy się o nich jedynie dlatego, że nie mają znaczenia dla tej akurat, którą poznajemy.

Nie można mieć zastrzeżeń do bardzo delikatnie stylizowanego języka. Powieść czyta się płynnie, dialogi odbieramy bardzo naturalnie. Mimo, że bezdyskusyjnie element marynistyczny ma w powieści istotną rolę to autor nie zamęcza czytelnika nawałem morskich informacji. Jest to raczej przyprawa niż główny składnik dania. Na pochwałę zasługuje sposób prowadzenia narracji. Następujące wydarzenia obserwujemy z wielu stron – z punktu widzenia bezstronnego narratora, ale też oczami zaangażowanych bohaterów z obu stron konflitu. Wielość narratorów pozwala nam poznać historię w bardzo pełny sposób. Autorowi udało się uniknąć monotonii przetykając fabułę pełną akcji spokojniejszymi fragmentami, które wykorzystuje dla przedstawienia tła czy charakteryzacji bohaterów.

Gdybym miał wskazywać wady, to największe zastrzeżenia miałbym do jakości intrygi. Niektóre rozwiązania wydają się zbyt przekombinowane, autor dość często korzysta z rozwiązań typu ‘deus ex machina’. W czytelniku wzbudza się podejrzenie, że konstrukcja trzyma się na słowo honoru. Szczególnie końcowa część powieści sprawia wrażenie bardzo ażurowej w kontekście logiki przyczynowo-skutkowej. Druga sprawa to zbyt szybkie wyjawienie clou intrygi. Redick zastosował rozwiązanie znane z serii filmów z porucznikiem Columbo w roli głównej, niemal w pierwszych scenach dowiadujemy się ‘kto zabił’ a potem obserwujemy w jaki sposób obie strony starają się przechytrzyć. Trudno jednakże, oceniać taki koncept jednoznacznie negatywnie, zależy co kto lubi. Osobiście wolałbym pozostać w nieświadomości i wraz z bohaterami powoli odkrywać tajemnicę ale to już mój prywatny ‘de gustibus’.

Fantasy ma opinię gatunku skostniałego. Dzięki Redickowi uświadamiamy sobie, że to nieprawda, że wciąż można sworzyć oryginalną i interesującą powieść fantasy, oczywiście dość odległą od ortodoksyjnego jej pojmowania.
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
marjarkasz

Posty: 192
Wysłany: 2021-03-27, 09:49   

bio napisał/a:
Jest taki cykl Pierce Browna Red Rising
. Pierwsza połowa to tylko wprowadzenie, trzeba znać aby ciąg dalszy był klarowny. Od drugiej części zaczyna się właściwa akcja i praktycznie nie zwalnia do końca ostatniego tomu. Bardzo odprężająca lektura - nad sensem nie ma się co zastanawiać, a zabawy co niemiara.
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 695
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2021-03-27, 11:29   

W ciągu ostatnich dwóch tygodni przeczytałem 90 procent tego, co Łukasz Orbitowski wydał.
Oczywiście, znałem jego opowiadania, bardzo cenię jego publicystykę, rok temu pochłonąłem przegenialny Kult, jednakże dopiero teraz potrafię w pełni docenić jego talent oraz to, w jaki sposób się rozwinął jako pisarz.
Co tu dużo pisać, jego książki i opowiadania są świetne, z roku na rok lepsze, a zakończenie Exodusu spowodowało że moje oczy lekko zaszły mgłą.
Z niecierpliwością czekam na nową książkę Orbita, chociaż zostały mi jeszcze trzy książki napisane w duecie z Jarosławem Urbaniukiem. I teraz pytanie dla znających temat: trzecia w kolejności wydania książka z cyklu Pies i klecha czyli Żertwa to ponoć prequel poprzednich dwóch, więc może zacząć właśnie od niej?
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Cintryjka 

Posty: 1404
Wysłany: 2021-03-27, 11:50   

Tak będzie najsensowniej.
_________________
Im mniej cię co dzień, miodzie, tym mi smakujesz słodziej/I słońcem i księżycem, rozkoszą nienasyceń/szczodrością moich dni - dziękuję ci

J.K.
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 695
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2021-03-27, 11:54   

Dzięki, tak zrobię.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-03-27, 12:17   

marjarkasz napisał/a:
bio napisał/a:
Jest taki cykl Pierce Browna Red Rising
. Pierwsza połowa to tylko wprowadzenie, trzeba znać aby ciąg dalszy był klarowny. Od drugiej części zaczyna się właściwa akcja i praktycznie nie zwalnia do końca ostatniego tomu. Bardzo odprężająca lektura - nad sensem nie ma się co zastanawiać, a zabawy co niemiara.

Zgadzam się. Początek to takie typowe Pierdziuchowo i bohater z nizin oraz jego udręczony lud. Ale kiedy wchodzi na Drogę Bohatera akcja już jest dosyć szybka i nawet ciekawa. W zasadzie od kiedy hiroł trafia do akademii, gdzie ukształtują się wszystkie jego późniejsze relacje z innymi postaciami. Gdyby Brown był sprawniejszym, bardziej doświadczonym pisarzem, mógłby tą trylogią przebić się do pierwszej ligi w gatunku.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: 2021-03-29, 11:20   

Genezis - Bernard Beckett

Świat ulega biologicznemu kataklizmowi, w zamkniętej, wyspiarskiej enklawie, powstaje utopijny (nie można się oprzeć wrażeniu, że w dużej mierze jednak antyutopijny) organizm społeczny. Nie jest oczywiście niezmienny. Te przemiany i postacie będące ich katalizatorami/motorami są przedmiotem pracy głównej bohaterki tej nowelki. Fabuła zamyka się w trzech godzinach egzaminacyjnych pytań i odpowiedzi, przetykanych historycznymi retrospekcjami.

Utwór jest oryginalny formalnie - krzyżówka stenogramu, dramatu i naukowego eseju, przyprószona delikatną beletryzacją. Język przy tym suchy, niezbyt giętki, w tonacji przedramatyzowany. Rzecz jest krótka, więc dajemy radę, na dłuższą metę byłoby to silnie męczące.

Sednem utworu są rozważania filozoficzne na temat ewolucji, cywilizacji, człowieka, sztucznej inteligencji, świadomości, etyki, itp. Nic wyjątkowego, koncepcje raczej szablonowe, dialogi podczas których one wypływają przypominają rozmowy istot o uproszczonym pojmowaniu rzeczywistości. Jednak w kontekście fabularnym wybrzmiewa to wszystko całkiem zgrabnie, im bliżej końca tym lepiej. Niestety czasem zdarza się, że logika idzie się paść na odległe pastwiska (np. dla przeprowadzenia wywodu, autor używa koncepcji "chińskiego pokoju" w całkowicie błędny sposób). Wydaje się, że czasem autor nie rozumie, czemu zaproponowany argument nie pasuje do jego koncepcji. Nie przeszkadza mu to jednak i rozwija myśl w zaplanowanym kierunku. Ogólnie rzecz biorąc, warstwa rozważań filozoficznych stosowna dla osób młodych, niespecjalnie wyrobionych.

Sumując, dostajemy rzecz niezbyt obszerną, dość zgrabną i niegłupią, acz nieszczególnie oryginalną i w ogólnym rozrachunku niewybitną. Zaklasyfikowałbym Genezis do kategorii ambitnego young adult.

6/10
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-03-29, 17:43   

"Wyborny trup" - Agustina Bazzterica. Powieść argentyńskiej pisarki. Niezbyt obszerna, "pieściłem się" z nią kilka dni, choć zasadniczo dałoby radę ją przeczytać w dwa, bez straty na jakości. Dystopia osadzona w rzeczywistości po Przemianie - wirus "uszkadza" zwierzęce mięso, przez co staje się niezdatne do spożycia. Ale ludzkość nie przechodzi na wegetarianizm, tylko na kanibalizm. Hoduje ludzi specjalnie na mięso, które przerabia metodą przemysłową, przez co jest zdrowe. Fabuła jest tu szczątkowa - jeden z wysokiej klasy specjalistów w uboju otrzymuje prezent: ludzką samicę hodowaną na mięso i tylko na to, stosunki z "mięsem specjalnym" są zakazane. Autorka nie szczędzi opisów rzeźni i przerabiania żywego mięsa na przemysłowe. Choć nie są to opisy epatujące. Raczej beznamiętne. Rzecz nie w epatowaniu, co w pokazywaniu jak ludzkość ogarnięta żądzą i dążeniem do przyjemności przekracza granice człowieczeństwa. Dobra książka, choć nie polecam. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 695
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2021-03-29, 18:28   

Nabralem apetytu, rozglądnę się za tą książką.
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Trojan 


Posty: 6791
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2021-03-29, 20:03   

Romulus napisał/a:
"Wyborny trup" - Agustina Bazzterica. Powieść argentyńskiej pisarki. Niezbyt obszerna, "pieściłem się" z nią kilka dni, choć zasadniczo dałoby radę ją przeczytać w dwa, bez straty na jakości. Dystopia osadzona w rzeczywistości po Przemianie - wirus "uszkadza" zwierzęce mięso, przez co staje się niezdatne do spożycia. Ale ludzkość nie przechodzi na wegetarianizm, tylko na kanibalizm. Hoduje ludzi specjalnie na mięso, które przerabia metodą przemysłową, przez co jest zdrowe. Fabuła jest tu szczątkowa - jeden z wysokiej klasy specjalistów w uboju otrzymuje prezent: ludzką samicę hodowaną na mięso i tylko na to, stosunki z "mięsem specjalnym" są zakazane. Autorka nie szczędzi opisów rzeźni i przerabiania żywego mięsa na przemysłowe. Choć nie są to opisy epatujące. Raczej beznamiętne. Rzecz nie w epatowaniu, co w pokazywaniu jak ludzkość ogarnięta żądzą i dążeniem do przyjemności przekracza granice człowieczeństwa. Dobra książka, choć nie polecam. :)


a czytałeś Mięso ?
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/71209/mieso
to raczej duże opowiadanie niż powieść.

bo z opisu to +/- to samo

"wybory trup" ma wadę logiczno-systemową. Doprowadzenie człowieka do formy zdatnej do uboju jest bardzo czaso/energo/zasobo chłonne. Więcej sensu ma Mydło w Atlasie czy właśnie taki legalny-nielegalny ubój w Mięsie.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-03-31, 18:34   

Po tej książce uwierzyłem, że ludzie są zdolni jeść ludzkie mięso otrzymywane w produkcji przemysłowej. :) Czy mogą się przestawić szybko, czy nie - to bez znaczenia. :)

"Wygnaniec" Artura Domosławskiego. Biografia Zygmunta Baumana. Kupiłem i czytam ze względu na autora, a nie ze względu na bohatera. :) Książki Domosławskiego lubię, a biografią Kapuścińskiego autor udowodnił, że pisze uczciwie nie oglądając się na to, jak wysoko na pomniku stoi jego bohater. Za co spotkała go masa krytyki, w sumie niemerytorycznej. Baumana również odziera, ale przede wszystkim z czarnej legendy, którą stworzyła prawicowa narracja. Mało mnie to fascynuje, bo nie trzeba mnie przekonywać długo, że prawica ma kłamstwo w DNA. Ale i tak książkę czytam z ogromnym zainteresowaniem. Bo doskonale napisana.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 6791
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2021-03-31, 20:01   

no cóż- interesujący jest tylko okres KBW. Jest o tym coś wincej ? pracował w kuchni ?

ciekawy pod tym kątem jest film (ostatnio widziałem) o dziadku-Włochu który bestialsko morduje dziadka-Niemce(szanowanego)
czyli ogólnie o relatywizmie

Romulus napisał/a:
Po tej książce uwierzyłem, że ludzie są zdolni jeść ludzkie mięso otrzymywane w produkcji przemysłowej. :) Czy mogą się przestawić szybko, czy nie - to bez znaczenia. :)


masz na myśli produkcji przemysłowej poprzez "produkcje" już gotowego mięsa ?
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-04-01, 15:09   

Trojan napisał/a:
no cóż- interesujący jest tylko okres KBW. Jest o tym coś wincej ? pracował w kuchni ?

ciekawy pod tym kątem jest film (ostatnio widziałem) o dziadku-Włochu który bestialsko morduje dziadka-Niemce(szanowanego)
czyli ogólnie o relatywizmie

Raczej nie ma w tym okresie niczego szokującego. Nuda, panie.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 6791
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2021-04-01, 16:43   

no bo co może być ciekawego na kuchni... nudy panie, nudy.
 
 
KS 


Posty: 884
Wysłany: 2021-04-02, 13:45   

Jeśli już wypłynął temat Zygmunta Baumana, to szczególnie 44 listy ze świata płynnej rzeczywistości polecam. Warto, dla samej treści, a nie tylko przy okazji głośnych kontrowersji wokół samej postaci.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Mamerkus 
Mamerkus


Posty: 128
Wysłany: 2021-04-03, 15:10   

Fidel-F2 napisał/a:
Genezis - Bernard Beckett

Świat ulega biologicznemu kataklizmowi, w zamkniętej, wyspiarskiej enklawie, powstaje utopijny (nie można się oprzeć wrażeniu, że w dużej mierze jednak antyutopijny) organizm społeczny. Nie jest oczywiście niezmienny. Te przemiany i postacie będące ich katalizatorami/motorami są przedmiotem pracy głównej bohaterki tej nowelki. Fabuła zamyka się w trzech godzinach egzaminacyjnych pytań i odpowiedzi, przetykanych historycznymi retrospekcjami.

Utwór jest oryginalny formalnie - krzyżówka stenogramu, dramatu i naukowego eseju, przyprószona delikatną beletryzacją. Język przy tym suchy, niezbyt giętki, w tonacji przedramatyzowany. Rzecz jest krótka, więc dajemy radę, na dłuższą metę byłoby to silnie męczące.

Sednem utworu są rozważania filozoficzne na temat ewolucji, cywilizacji, człowieka, sztucznej inteligencji, świadomości, etyki, itp. Nic wyjątkowego, koncepcje raczej szablonowe, dialogi podczas których one wypływają przypominają rozmowy istot o uproszczonym pojmowaniu rzeczywistości. Jednak w kontekście fabularnym wybrzmiewa to wszystko całkiem zgrabnie, im bliżej końca tym lepiej. Niestety czasem zdarza się, że logika idzie się paść na odległe pastwiska (np. dla przeprowadzenia wywodu, autor używa koncepcji "chińskiego pokoju" w całkowicie błędny sposób). Wydaje się, że czasem autor nie rozumie, czemu zaproponowany argument nie pasuje do jego koncepcji. Nie przeszkadza mu to jednak i rozwija myśl w zaplanowanym kierunku. Ogólnie rzecz biorąc, warstwa rozważań filozoficznych stosowna dla osób młodych, niespecjalnie wyrobionych.

Sumując, dostajemy rzecz niezbyt obszerną, dość zgrabną i niegłupią, acz nieszczególnie oryginalną i w ogólnym rozrachunku niewybitną. Zaklasyfikowałbym Genezis do kategorii ambitnego young adult.

6/10


Kojarzę, że to czytałem, tylko zupełnie nic nie pamiętam, poza wrażeniem zupełnie zmieszanych odczuć. Na LC wystawiłem ocenę 5/10 bez notki komentującej, co nie pomaga sobie przypomnieć. Oryginalna, opisywana przez Ciebie forma z jednej strony zachęca, żeby do tego powrócić, z drugiej "ambitne young adult" odstręcza. Tak, czy owak, dzięki za przypomnienie o istnieniu tej pozycji.
_________________
mamerkus.blogspot.com
 
 
toto 
Balrdrick


Posty: 7618
Skąd: Magic Kingdom
Wysłany: 2021-04-04, 21:51   

Trochę jak krew z nosa idzie mi "Modzelewski - Werblan. Polska Ludowa". To jest interesujące, szczególnie poznanie punktu widzenia Werblana, człowieka, można by powiedzieć, blisko jądra decyzyjnego partii komunistycznej, ale ostatnio miałem trudniejszy fizycznie okres i próbowałem czytać tylko tuż przed snem (co kończyło się przysypianiem po maksymalnie kilku stronach), a i to czasami były przerwy tygodniowe i dłużej.

Na przełamanie "Turbopatriotyzm" Marcina Napiórkowskiego. Ciekawe spojrzenie na sukces turbopatriotów (PiS, Orban, Trump, Brexit). Bez wyszydzania, choć widać, czego autor nie ukrywa, gdzie są jego sympatie. W dużym uproszczeniu - prawica, w tym skrajna, nauczyła się w tworzenie narracji z użyciem nowoczesnych narzędzi komunikacji, a w tym czasie progresywni ignorowali pewne zjawiska do momentu aż było za późno,
_________________
es­te­ta eks­tra­or­dy­na­ryj­ny

Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: 2021-04-05, 12:34   

Wszystkie te światy - Dennis E. Taylor

Taylor trzyma poziom i niemal wszystko co tyczy się poprzednich tomów, można powiedzieć i o tym. Ten sam styl, ta sama lekkość narracji, to samo lekkie traktowanie praw fizyki czy logiki, płytkość przy konstruowaniu fabuł, postaci, podejściu do technologii, itp., ale też dość bogata wyobraźnia.

Końcówka tomu drugiego raczej nie pozwalała spodziewać się w kolejnym jakiegoś sprytnego pozbierania licznych fabularnych nitek w jeden sensowny i jędrny splot. Tak też się stało. Mnożące się wątki konsekwentnie mają ze sobą coraz mniej wspólnego, i równie konsekwentnie zmierzają donikąd. Nieuchronnie przybierają narrację typową dla tasiemcowych produkcji serialowego typu reprezentowanego przez takie tytuły jak Klan czy inna Moda na sukces. Kontynuowanie tej recepty zaprowadziłoby autora na pola bagnistych badziewi, więc należy docenić, że miał jaja i rzecz zakończył. Definitywne rozwiązanie problemu największych zagrożeń (Medeiros, Inni), uczyniło galaktykę spokojną i bezpieczną dla rozwoju bezliku rozmaitych cywilizacji, ludzkich i nieludzkich, jakimi Taylor obsiał przestrzeń. Pod opieką setek Bobów, z pewnością wszystko będzie dobrze (choć większości Bobów znudziło się już odgrywanie roli nianiek), ale nas to już specjalnie nie interesuje, bo co ciekawego w obsiewaniu pól, odkrywaniu koła na nowo? W podatkach i bataliach sądowych?

Seria Bobiverse to nieskomplikowana, lekka fantastyka rozrywkowa, przygodówka napisana akceptowalnie (choć przekład z pewnością nie jest najwyższych lotów), która dzięki dość sympatycznym bohaterom potrafi zainteresować mniej wymagającego czytelnika. Dla mnie to klasyczne guilty pleasure, choć trzeci tom, poza kilkoma momentami, już mnie wyraźnie nudził. Takiego Taylora wystarczy mi na parę lat. Jeśli na naszym rynku pojawią się kolejne jego pozycje, to z lekturą poczekam na ukonstytuowanie się powszechnej opinii, że jest w nich jakiś konkret. No i zdecydowanie nie może się tam ani razu pojawić Star Trek czy inna tego typu tandeta.

6/10
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: 2021-04-06, 11:34   

Podarować niebo - Romuald Pawlak

Przypadek unieruchamia jednostkę kolonizacyjną w zupełnie nieznanym układzie, w którym, na dodatek, istnieje planeta z początkującą cywilizacją. Rodzi to sporo dylematów, a w konsekwencji rozmaitych wyborów prowadzi do różnopłaszczyznowych konfliktów. Trzeba decydować nie tylko o sobie, ale też o losie zahibernowanych kolonistów czy relacjach z, inteligentnymi przecież, tubylcami.

Rzecz skonstruowana klasycznie, z dawnym sznytem, ale nowoczesnym "silnikiem" napędzającym narrację. Czyli mamy typowe motywy - misja kolonizacyjna, awaria, kontakt, tradycyjne funkcje załogantów: Lekarz, Żołnierz, Inżynier, Astronom, ale jednocześnie współcześnie ujęte konfiguracje partnersko-seksualne, żołnierzem jest kobieta, w ogóle kobiety nie są "blondynkami" do ratowania lecz pełnoprawnymi postaciami, rozmemłany łańcuch dowodzenia/system decyzyjny, nacisk na relacje międzyludzkie, psychologię, itp.

W powieści można odnaleźć mnóstwo inspiracji. Dialog ze Strugackimi jest aż nazbyt oczywisty, ale znajdziemy tu też nawiązania do Lema, Funky Kovala, Dänikena czy też polskiej reprezentacji tego nurtu, komiksowej serii Ekspedycja. Ktoś inny z pewnością dorzuciłby tu pewnie jeszcze inne tytuły czy nazwiska. Osobiście odnalazłem tam również Shakespeare'a. :)

Autor snuje opowieść zgrabnie, raczej lekko, choć z pewną dozą patosu, równoważonego jednak przyjemnym, nienachalnym humorem. Akcja, w przeważającej mierze bardzo logicznie skonstruowana, nie rwie co prawda z kopyta, jednak prowadzona umiejętnie, pozostawia czytelnika w nieustannym zainteresowaniu.

Niestety nie udało się uniknąć różnej klasy wpadek:
- przede wszystkim przydałoby się poddać tekst rzetelniejszej pracy korektorsko-redakcyjnej. Zdarzało się, że niektóre zdania czytałem kilka razy by odnaleźć w nich sens. Bywa, że podmiot jest niepewny, interpunkcja lekko zgrzyta, czasem nie od rzeczy byłoby przekonstruować jakiś drobny fragment. Np. nie mam pewności czy Mira to planeta czy słońce układu. Raz bywa tak, raz tak.
- zdarzają się kiksy dotyczące fizyki, biologii.
- do najcięższej kategorii zaliczam dwie sprawy, które mi mocno zazgrzytały, choć moja opinia może być dyskusyjna. Po pierwsze nieporozumienie z "kijem astronoma". Zachowanie Gandhiego jest tak oczywiste a Fostera tak nieprawdopodobnie idiotyczne, że w ogóle nie kupuję tak poprowadzonego wątku. Druga rzecz to ogólnospołeczna niechęć do zakładania kolonii. Rozumiem rok, dwa, dziesięć, gdy są jeszcze widoki na wyjście z kałabani, ale po z górą stu latach, gdy jest już niemal pewne, że na ratunek nie ma żadnych szans? Nikt nie ma chęci żyć normalnym życiem? Wszyscy wolą położyć się w hibernatorach i umrzeć? No way. Po pierwsze byłaby spora grupa, która zdecydowałby się stworzyć osadę i tam żyć, oczywiście z pomocą urządzeń macierzystej jednostki, a po drugie, w czasie gdy ma miejsce główna akcja powieści, pojawiłby się "ruch wyzwolenia sardynek" i dania im szansy do decydowania o sobie. Zatrzymanie ich w hibernatorach równa się właściwie masowemu ludobójstwu. Mnóstwo ludzi by to oprotestowało. Ten aspekt, w mojej ocenie, umknął autorowi.

Całkowicie zrezygnowałbym z epilogu. To najsłabsza część całego dzieła, psuje wszystko. Przez chwilę rozważałem wyrwanie strony z epilogiem, by przyszłemu czytelnikowi oszczędzić tych kilku zdań.

Podsumowując, Podarować niebo to całkiem przyzwoita propozycja sama w sobie, a na tle produkowanego dziś masowo prymitywu sf, to wręcz rewelacja. Lektura przyniosła mi sporo frajdy.

7,5/10
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-04-07, 17:21   

"Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat" Matt Alt. Dostałem plik do recenzji, ale od razu kupiłem sobie w papierze, bo takie książki lubię. Tytuł w zasadzie mówi wszystko, nie wiem co tu napisać więcej. :) Autor analizuje kilka japońskich fenomenów, które mocno rezonowały w świecie. Począwszy od zabawek, przez karaoke na grach skończywszy. Nie jest to pobieżna analiza. Autor wchodzi w japońską historią i specyfikę pokazując przede wszystkim, jak bardzo Japończycy niektóre rzeczy, z którymi spotykamy się dziś, przerobili znacznie wcześniej. Chodzi przede wszystkim o zagubienie człowieka w technologicznym świecie i wyobcowanie oraz samotność mimo wielu narzędzi, które teoretycznie pozwalają łączyć się z całym światem. Bardzo dobra książka. Pewnie skończę czytać do jutra. Polecam.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
KS 


Posty: 884
Wysłany: 2021-04-09, 20:54   

Ziemowit Szczerek, Cham z kulą w głowie. Powieść w tonacji kryminału noir, dziejąca się w alternatywnej rzeczywistości. Szczegóły tej ostatniej pominę, zresztą raczej traktowana jest pretekstowo. Pewnie dlatego, a nie z niewiedzy czy gapiostwa inteligentnego przecież autora, tyle w niej niekonsekwencji i nielogiczności. Idzie bardziej o to, żeby wady narodowe i „świętości”, a przy okazji władzę obecną, już nawet nie obśmiać, a w glebę wdeptać. Dlatego wiele w tekście naciągniętych założeń, bo one bardziej autorowi do klimatu i narracji pasowały niż silenie się na wiarygodność. Bo szczerkowa Warszawa 2 dekady XXI wieku chce bardzo przypominać polsko-żydowską stolicę twardochowego Króla. Wjechał na tym koniu na salony Twardoch, dlaczego nie mógłby i Szczerek. Strategia benchmarku niejeden biznes na nogi postawiła. I ci wszyscy narodowcy, faszyści, socjaliści, gangsterzy – jak sklonowani. I wódka pod śledzia, albo kiełbasę z kapustą. Od deja vu trudno się podczas lektury opędzić.
Plusem książki jest niekonwencjonalna narracja, ale tylko dla tych, którzy lubią jazdę po bandzie i to bez trzymanki. I trzeba przyznać, że stylistycznie Szczerek jest konsekwentny w swej niekonsekwencji. Najlepiej czytać, bawiąc się językową szarżą autora, smakując te lingwistyczne wywijasy i historyczne wygibasy, koniecznie wyłączywszy przedtem półkulę mózgu odpowiedzialną za logiczne myślenie. Szkoda, że oryginalności formy nie dorównała konstrukcja fabularna. Niestety w tym względzie zadanie przerosło autora. Im bliżej końca, tym gorzej, bo nie dość, że unosimy się w oparach absurdu, to uważny czytelnik dużo wcześniej niż bohater powieści rozszyfrowuje zagadkę, która zresztą emocjonalnie ważna jest jedynie dla niego, a dla śledztwa ma znaczenie marginalne, nie można więc nawet liczyć na porządny suspens, jaki kryminałowi noir przystoi.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
  
 
 
marjarkasz

Posty: 192
Wysłany: 2021-04-09, 21:28   

Romulus napisał/a:

"Czysty wymysł. Jak japońska popkultura podbiła świat"


https://tajfuny.pl/tajfunowe-przypisy/

Szczerze polecam podcast urealniający powszechnie panujące brednie o Japonii.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: 2021-04-11, 17:02   

Tarnowskie Góry Kryminalnie - Antologia

Poprzednie tomy musiały się nieźle sprzedać bo wydawca nie ustaje w wysiłkach i kontynuuje serię. Po dwóch tomach fantastycznych, przyszła pora na kryminał, choć i tu nie brakło (a po prawdzie to sporo tego jest) elementów fantastycznych. Nie powinno to jednak być dla nas zaskoczeniem, gdy spojrzymy na spis treści od razu zauważymy spora grupę autorów o proweniencji silnie fantastycznej.

Zbrodnia doskonała - Bożena Mazalik
Jako pierwsze, dostajemy jednak opowiadanie klasycznie kryminalne, bez domieszek nijakich. Solidna rzecz, mogąca spokojnie uchodzić za nieślubne dziecko Agathy Christie i Joanny Chmielewskiej. Zgrabnie, z humorem, choć być może do kompozycji narracyjno-fabularnej, można by się przyczepić. Wynika to głównie z pewnych skrótów myślowych. Gdyby autorka popuściła odrobinę wodze talentu i nie ograniczała się w ilości znaków, było by świetnie, a tak jest po prostu dobrze z plusem.

Srebrne szpony chciwości - Rafał Dębski
A tu już mamy klimat silnie fantastyczny. Autor odkurzył bohatera znanego z Gwiazdozbioru kata i wysłał go Tarnowskich Gór, gdzie polecił rozwiązać zagadkę zaginionego srebra. Choć tom ów niespecjalnie przypadł mi do gustu, to jednak cechował się niezłym pomysłem na specyficzną postać bohatera zanurzonego w pewnym pesymistycznym fatalizmie. W nadmiarze nużył, jako pojedyncze opowiadanie ustrzegł się tej wady i otrzymaliśmy porządnie mroczny kryminał fantasy. Dobra rzecz.

Afera z deszczem w tle - Dariusz Barczewski & Kazimierz Kyrcz Jr.
Świetnie napisany pastisz czarnego kryminału typu chandlerowskiego, w parodystycznym stylu charakterystycznym dla humoresek Henry'ego Kuttnera. Podobało się, choć nie narzekałbym gdyby rzecz była obszerniejsza.

Gwoździe - Dawid Kain
Tym razem historia całkiem na poważnie, psychopata w pełnej krasie. Dobrze napisany thriller, z solidnym pomysłem (choć im bliżej końca, tym rozwiązanie zagadki staje się coraz bardziej oczywiste, w postępie wykładniczym). Co prawda, na aspekt kryminalny autor kładzie nacisk niewielki, ale nie znikomy. Rzekłbym nawet, że jest tu pewna oryginalność warta raczej pochwały niż zganienia. Zdecydowanie mocny punkt.

Dziewczyna - Robert Ziębiński
Rzecz oparta na schemacie filmów sensacyjno-kryminalnych. Świetnie napisany, budzący sympatię bohater kontra światek przestępczy, a wszystkiemu winna oczywiście kobieta. Trochę tu klimatu spod znaku Guy'a Ritchiego, trochę Casablanki i mnóstwo świetnej muzyki. Czyta się z dużą przyjemnością.

Chmara - Piotr Rogoża
Autor skupia się na społecznym aspekcie związanym z coraz większą chmarą blogerów, influencerów, youtuberów i innych blablaberów. Cóż, taka rzeczywistość i trudno żądać jej ignorowania. Tym razem jednak rzecz wydał mi się odrobinę nadmiernie wydumana i choć to wciąż zupełnie przyzwoite opowiadanie to jakoś niespecjalnie mnie ujęło. Prawdopodobnie to po prostu subiektywny degustibus.

Hotel na skraju miasta - Agnieszka Chodkowska (powinno być Agnieszka Chodkowska-Gyurics)
No i w końcu klasyczny kryminał spełniający wszelkie normy. Przemyślana zagadka, sympatyczny bohater, rzetelny warsztat. W zasadzie bez słabych stron.

Srebrna Góra - Arkady Saulski
Jedyna wpadka w tym tomie. Mamy rzeczywistość gdzieś z pogranicza Sędziego Dredda i Bladerunnera i tyle w tym dobrego. Warsztat pisarski, koncepcja i narracja, konstrukcja świata, budowa postaci, pomysł na intrygę i w końcu dialogi są dziecinnie nieporadne. Opowiadanie razi niedojrzałością. Jedyne opowiadanie, które bez zastanowienia usunąłbym z tomu.

Wieczór kawalerski - Iwona Banach
Żarcik w stylu Kac Vegas, ma kilka mocnych punktów i jeden wyraźnie słaby. Rozwiązanie zagadki pojawia się tak trochę jak królik z kapelusza. Rzecz może niewybitna, ale w sumie napisana zgrabnie i z jakim humorem.

Rozmyta zbrodnia - Piotr Górski
Bliski zasięg, lekki cyberpunk, postępowe, z żaluzjami społeczno-politycznymi. Napisane bez zarzutu, z bardzo rzetelnym pomysłem. Choć cyberpunk nie jest moją ulubioną niszą i raczej unikam, to w tym wypadku muszę stwierdzić, że Rozmyta zbrodnia jest jednym z najmocniejszych punktów antologii. Świetne.

Dociekania leminga. Pamiętnik znaleziony w wannie - Jacek Sobota
Kafkowski eco-kryminał z nutą fantastyki spod znaku opowieści niesamowitych. Jakieś pytania? Brak? I dobrze. Bardzo mi się.

Doktor Plagi - Andrzej W. Sawicki
Kryminał historyczny, choć przedmiot dochodzenia i zbrodniarz odbiegają od schematów. Napisane językiem eleganckim, z narracją budzącą zainteresowanie, solidnie skonstruowanymi postaciami. Bardzo dobre opowiadanie.

Tarnowskie Góry Kryminalnie to tom naprawdę świetny w swojej kategorii. Redaktorowi udało się zabrać zestaw doskonałych opowieści. Z pewnością do moich ulubionych należą opowiadania, które wypłynęły spod piór Sawickiego, Soboty i Górskiego, ale w zasadzie, swobodnie mógłbym dopisać tu jeszcze kilka nazwisk. Zdecydowanie polecam.

9/10

Alek, dobra robota!
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
KS 


Posty: 884
Wysłany: 2021-04-13, 17:15   

Shoshana Zuboff Wiek kapitalizmu inwigilacji. Pierwsze 120 stron wciągnąłem nosem. Ale muszę zacząć sobie to dawkować, bo ma ponad 700 stron. Dla kogoś, kto siedział w tematach elektronicznej inwigilacji i behawioralnego profilowania wiele spraw nie będzie zaskoczeniem, ale i tak te wszystkie fakty, wydarzenia, informacje, cytaty zebrane cuzamendokupy sprawiają, że człowieka wkurw ogarnia. Olbrzymią zasługą autorki jest pójście szerokim frontem i zgromadzenie, uszeregowanie i skojarzenie ze sobą wielu faktów prowadzących do czarnej dupy, w której się znaleźliśmy, oraz zdefiniowanie, nazwanie po imieniu, odarcie z piarowego bullshitu działań kolesi z Doliny Krzemowej. Mocne to i potoczyście, z werwą pisane, mam nadzieję, że takie będzie do końca.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
  
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 20447
Wysłany: 2021-04-13, 17:26   

KS napisał/a:
Shoshana Zuboff Wiek kapitalizmu inwigilacji. Pierwsze 120 stron wciągnąłem nosem. Ale muszę zacząć sobie to dawkować, bo ma ponad 700 stron. Dla kogoś, kto siedział w tematach elektronicznej inwigilacji i behawioralnego profilowania wiele spraw nie będzie zaskoczeniem, ale i tak te wszystkie fakty, wydarzenia, informacje, cytaty zebrane cuzamendokupy sprawiają, że człowieka wkurw ogarnia. Olbrzymią zasługą autorki jest pójście szerokim frontem i zgromadzenie, uszeregowanie i skojarzenie ze sobą wielu faktów prowadzących do czarnej dupy, w której się znaleźliśmy, oraz zdefiniowanie, nazwanie po imieniu, odarcie z piarowego bullshitu działań kolesi z Doliny Krzemowej. Mocne to i potoczyście, z werwą pisane, mam nadzieję, że takie będzie do końca.

Będzie. Choć autorka trochę potem przesadza - nie moim zdaniem, ale zdaniem krytyków. :) Ale i bez tej przesady jest raczej strasznie. Zresztą, nie lubię słowa "przesada" w odniesieniu do krytyki technokorpów i ..ujków, którzy tam rządzą. Wcale, ale to wcale nie lubię. :) Kiedy patrzę, słucham, czytam o tych Markach, Elonach, Jeffach, Siegiejach i im podobnych bandziorach - zamieniam się w złaknionego krwi lewaka. Wieszałbym. :) Ale że jesteśmy cywilizowania - podatkowałbym jak za Eisenhowera. :)
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
  
 
 
KS 


Posty: 884
Wysłany: 2021-04-13, 18:13   

Romulus napisał/a:
Kiedy patrzę, słucham, czytam o tych Markach, Elonach, Jeffach, Siegiejach i im podobnych bandziorach

Swoją szosą nie tylko Silikonowa Dolina. Czytałem ciekawy tekst Pacewicza o Chinach, wisi jeszcze na KP:
https://krytykapolityczna.pl/swiat/system-zaufania-spolecznego-chiny/
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: Wczoraj 9:45   

Maigret i hurtownik win - Georges Simenon

Bogaty hurtownik win zostaje zastrzelony w chwilę po wyjściu z domu schadzek. Okazuje się, że osób z motywem może być całe mnóstwo.

Fabuła jest banalnie prosta, a śledztwo w zasadzie rozwiązuje się samo. Sednem opowiastki jest pewna refleksja nad kosztami związanymi z "drogą na szczyt", fatalizmem ludzkiego losu, ograniczeniami konstrukcji psycho-intelektualnych.

Narrację mamy stonowaną, pełną swoistej kindersztuby, poukładania, porządku który wynika sam z siebie i przed nikim nie musi się tłumaczyć.

W sumie nic wielkiego, ale dla kogoś kto lubi, przyjemna staroświecka nuta.

Odsłuchałem w fajnej interpretacji Kamila Prubana.
6/10
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
  
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6339
Skąd: Z kapusty
Wysłany: Wczoraj 10:08   

A co się stało że nagle zająłeś się kryminałami? Mam wrażenie że wcześniej unikałeś czytadeł?
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 10331
Wysłany: Wczoraj 10:30   

Storytell. Słucham głównie w samochodzie i raczej unikam rzeczy wymagających. Lekka fantastyka, kryminały, powieści historyczne. Raczej klasyczne narracje bez wynalazków formalnych. Większości tych rzeczy nie przeczytałbym bo byłoby mi szkoda czasu, a skoro i tak go marnuję prowadząc samochód to jest z tego jakiś zysk i czasem trafi się coś ciekawego. A że sporo jeżdżę :-P to i trochę się zbiera.
_________________
zamaszyście i zajadle wszystkie szkaradne gryzmoły

Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,79 sekundy. Zapytań do SQL: 14