Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
toto 
Washington Irving


Posty: 7391
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-05-21, 19:22   

Wątek fantastyczny jest niestety najsłabszą częścią "Terroru", ale tę wadę jestem skłonny wybaczyć, bo reszta ma klimat.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Mamerkus 
Mamerkus


Posty: 104
Wysłany: 2020-05-22, 21:56   

TOPR - żeby inni mogli przeżyć Beata Sabała - Zielińska

Świetna rzecz. Pani Sabała ma niezłe pióro, bez zbędnego certolenia się, patetyzmu, same konkrety, anegdotki, tam gdzie trzeba dramaturgia, czy tzw. akcenty humorystyczne. Duże fragmenty książki to wypowiedzi samych ratowników, którzy ze swadą i ciekawie opowiadają o swojej pracy, powołaniu, technicznych aspektach pracy, o konkretnych wypadkach (w tym przewijają się słynne lawinowe tragedie z 2001r. i z 2003r. z Rysów), jest też o katastrofach Sokoła z 1994r. i 2003r. Niewątpliwą zaletą tych opowieści jest punkt widzenia samych ratowników, często bez owijania w bawełnę.
Pomimo że jest to rzecz publicystyczna, to w wielu miejscach wciągała mnie jak najlepszy thriller od Crichtona, być może był to efekt świeżości wizyty w Taterkach. Największe, piorunujące wręcz wrażenie zrobił na mnie obszerny opis lawiny z 2001r., kiedy to grupa najpierw trojga turystów w jednej lawinie, a potem ośmioro ratowników w drugiej lawinie (gdzie dwóch zginęło) zostało zasypanych na fragmencie szlaku letniego żółtego z Doliny na Szpiglasową Przełęcz. Wrażenie to jest efektem tego, że dwa dni wcześniej razem z moimi towarzyszami wycofaliśmy się z tego miejsca uznając to miejsce za zbyt niebezpieczne i grożące co najmniej dupozjazdem na świeżym śniegu do stawu z wysokości 300 metrów, obeszliśmy więc staw i zrobiliśmy przełęcz szlakiem zimowym.
Więc może aż tak pozytywny odbiór całości zapewniły mi świeże doznania, ale i bez tego to dobra publicystyka jest.
_________________
mamerkus.blogspot.com
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 13:38   

Leo Zen Tak wymyślono chrześcijaństwo. Wiedziałem mniej więcej, co znajdę wewnątrz. Okruchy tego porozrzucane są po licznych portalach światopoglądowych. Informacje na temat fałszowania historii Jezusa, przeróbek dokonywanych w Ewangeliach, niszczenia oryginałów starych wersji itd. Spodziewałem się, że autor, zbierając to wszystko „do kupy”, stworzy spójną, historyczną wizję tamtych czasów i początków religii chrześcijańskiej. W dużej mierze to właśnie otrzymałem. Mocną stroną książki jest bezlitosne wypunktowanie bzdur, nieścisłości i sprzeczności zawartych w Ewangeliach. Przeciętny katolik, wysłuchujący z ambony starannie wypreparowanych fragmentów, zupełnie nie zdaje sobie sprawy, co zawiera ich całość. Nie zdaje też sobie sprawy, do jakiego stopnia cztery kanoniczne (bo są też inne, starannie przemilczane) Ewangelie wzajemnie sobie przeczą. Co więcej, sprzeczności te nie dotyczą interpretacji zdarzeń, lecz twardych faktów, dat, postaci, miejscowości, lokalizacji.
Mimo zalet, książkę źle się czyta. Irytujący jest skrajny brak obiektywizmu (jakiego na ogół oczekuje się od literatury popularnonaukowej) autora, nie ukrywającego swej antypatii do KK. Chyba to jest powodem, że Włoch wydał swe dzieło pod pseudonimem. Książka sprawia wrażenie pisanej pod z góry przyjęte założenie. Autor z jednej strony pisze, że o życiu Jezusa i tamtych wydarzeniach naprawdę niewiele wiadomo, a z drugiej strony podkreśla, że jego interpretacja jest oczywistą oczywistością. Liczne twierdzenia, że Jezus, jawiący się jako ktoś w rodzaju Bin Ladena, otaczał się kompanią zelotów (partyzantów) i sykariuszy (nożowników) niestety nie pozwalają mi traktować tej pozycji, jako poważnego głosu w dyskursie światopoglądowym.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9617
Wysłany: 2020-05-23, 14:08   

KS napisał/a:
bzdur, nieścisłości i sprzeczności zawartych w Ewangeliach
serio potrzeba ci do tego czytać książki?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 14:40   

Fidel-F2 napisał/a:
KS napisał/a:
bzdur, nieścisłości i sprzeczności zawartych w Ewangeliach
serio potrzeba ci do tego czytać książki?

Nie chodzi mi o bzdury typu niepokalane poczęcie, rozmnożenie chleba, czy chodzenie po wodzie. Chodzi o fakty, np. rok i miejsce urodzenia Jezusa - ewangeliści różnią co do miejscowości a w dacie jest rozbieżność ponad 20-letnia, albo to, że miejscowość Nazaret w czasach Jezusa nie istniała (powstała później) i tak dalej.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9617
Wysłany: 2020-05-23, 14:45   

a co to zmienia? przeca to są bajki, klechdy i powiastki, skąd w ogóle pomysł żeby doszukiwać się tam sensu?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Trojan 


Posty: 5865
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-05-23, 15:21   

+6,66

też mnie ciekawi czego szukasz w takiej lekturze...
czyżbyś się łamał ? :)
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 15:53   

Zwykła ciekawość. Liczyłem, że autor ujawni jakieś nowe odkrycia archeologiczne, które mi umknęły, albo coś z tych rzeczy.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Trojan 


Posty: 5865
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-05-23, 16:25   

jak można odkopać/odnaleźć coś czego nie ma, nie było i nie będzie
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 17:53   

Gdyby Schliemann przejmował się takim gadaniem, nie odkopałby Troi :mrgreen:
Co oczywiście nie znaczy, że historia opowiedziana przez Homera jest prawdziwa :-)
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
Trojan 


Posty: 5865
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2020-05-23, 18:17   

zupełnie mylisz systemy walutowe
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 18:43   

ponieważ?
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6090
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-23, 19:39   

KS napisał/a:
Mocną stroną książki jest bezlitosne wypunktowanie bzdur, nieścisłości i sprzeczności zawartych w Ewangeliach. Przeciętny katolik, wysłuchujący z ambony starannie wypreparowanych fragmentów, zupełnie nie zdaje sobie sprawy, co zawiera ich całość.
Ewangelie to nie są książki historyczne ale hagady, mam nadzieję że w swych zapędach uczony autor nie koncentrował się na udowadnianiu tej oczywistości. Fakty historyczne? W hagadzie? Nie po to je pisano, fakty były czytelnikom znane.

Dla wierzącego zawierają coś bardzo ważnego - słowa Jezusa, wierzymy że zapisano je dokładnie i mimo różnych sprzeczności w fabule Ewangelii same słowa Jezusa są zaskakująco zgodne.
Dla reszty świata są po prostu starym dziełem literackim, nie źródłem wiedzy o świecie //utrivv
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-23, 20:36   

utrivv, z całym szacunkiem, ale to nie jest temat światopoglądowy. Nie zamierzałem obrażać niczyich uczuć religijnych. Streściłem w paru słowach przeczytaną książkę, podtrzymuję każde zdanie i kropka. Chcesz dyskutować na tematy ewangeliczne - dyskutuj z autorem książki.
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
xan4
Tatuś Muminków


Posty: 265
Skąd: Silesia
Wysłany: 2020-05-23, 21:00   

Sorry, ale możecie się przenieść do większości z wątków, których nie obserwuję?!
_________________
Oddział chwilowo zamknięty
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19845
Wysłany: 2020-05-24, 00:20   

To polecam "Królestwo" Emmanuela Carrere.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6090
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-24, 14:57   

KS napisał/a:
utrivv, z całym szacunkiem, ale to nie jest temat światopoglądowy.
A gdzie ja ze światopoglądem wyjeżdżam? Ewangelie to gatunek literacki a nie książka historyczna, to nie światopogląd tylko wiedza literaturoznawców

W swojej powtórce Malazańskiej jak za pierwszym razem utknąłem na tomie 7 ale dzielnie przekartkowywuję
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
KS 


Posty: 413
Wysłany: 2020-05-24, 16:20   

utrivv napisał/a:
A gdzie ja ze światopoglądem wyjeżdżam?


Cytat:
Dla wierzącego zawierają coś bardzo ważnego - słowa Jezusa, wierzymy że zapisano je dokładnie


Dla mnie wyznanie z gruntu religijne. Jeśli źle zrozumiałem, wybacz. Tak czy owak, nie ciągnijmy tego :-)
_________________
All those moments will be lost in time like tears in rain.
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6090
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-24, 17:53   

KS napisał/a:

Cytat:
Dla wierzącego zawierają coś bardzo ważnego - słowa Jezusa, wierzymy że zapisano je dokładnie


Dla mnie wyznanie z gruntu religijne. Jeśli źle zrozumiałem, wybacz. Tak czy owak, nie ciągnijmy tego :-)

Może to za duży skrót myślowy, chodziło mi o to że wierzący (w tym ja) nie szukają w ewangeliach prawdy historycznej (czyli doszukiwanie się w nich nieścisłości przypomina wytykanie głupot w gwiezdnych wojnach, można ale po co?). Możliwe że to faktycznie światopogląd a mnie brak obiektywizmu by to zrozumieć
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9617
Wysłany: 2020-05-25, 11:52   

Gwiazda Prawdopodobieństwa - Nancy Kress

Tom drugi cyklu Prawdopodobieństwo. Ludzkość prowadzi wojnę z obcymi, przegrywa. Na jakiej tam planecie zostaje odnaleziony starożytny artefakt, który może odwrócić losy konfliktu. Ale wcześniej trzeba go zbadać i dowiedzieć się jak wykorzystać. Zbieramy drużynę, głównie naukowców i wojskowych, i jedziemy na wyprawę.

Pierwszy tom był nieźle napisany i wyposażony w przyzwoitą dozę oryginalności. Resztę stanowiła sensowna logicznie fabuła o klasycznej narracji i niezłe postacie. W kontynuacji trochę się to popsuło. W fabule jest sporo luk logicznych, spora dawka naiwności i pewne problemy z narracją. Przede wszystkim podstawowe założenie, że wyślemy kilku naukowców i w trzy dni rozgryziemy rzecz, która bardzo mocno wykracza poza nasze pojmowanie fizyki, a w kolejne trzy zbudujemy na tej podstawie broń, która pozwoli nam na zwycięstwo, jest założeniem z gruntu kuriozalnym. Dalej, działania tej ekspedycji bliższe są zabawom wczesnonastoletnich chłopców na wiejskim podwórku niż zorganizowanej ekipie naukowej. Bezmyślność, nieprzygotowanie i brak wyczucia konsekwencji. Są też rzeczy drobniejsze. Nieprzekonująca logika pułapki na obcych, brak uzasadnienia dla wysłania jeńca wraz z wyprawą naukową, sztuczne udawanie, że nikt nie domyśla się odkrycia czy konsekwencji działań (gdy czytelnik już dawno rozgryzł sprawę a przecież bohaterowie mają niby być wyjątkowo inteligentni), ekipa, która powinna mieć świadomość wagi problemu zachowuje się jak rozkapryszone primadonny w piaskownicy, obrażając się nieustannie i kłócąc o każda łopatkę i każdą połówkę dżdżownicy która dotąd mieszkała sobie w owej piaskownicy, itp. Niektóre rozwiązania scenariuszowe bywają naiwne i mocno niewiarygodne.

Najbardziej razi mnie konstrukcja jednego z głównych bohaterów. Mamy superinteligenta, fizyka, kandydata do Nobla, którego autorka w opisach porównuje do Einstena i dla pikanterii mówi o nim jako o pewnego rodzaju ekscentryku. Niestety tylko w opisach. Jeśli oceniamy tę postać na podstawie działań, zachowań, wypowiedzi, uczuć i myśli, to otrzymujemy rozpapranego histeryka, który przypieprza się do wszystkich o rozmaite rzeczy, które sam robi nagminnie, nie ma pojęcia o paradygmacie naukowym czy o metodach pracy naukowej a inteligencją nie przerasta nawet standardowego operatora koparki. Żaden z niego ekscentryczny geniusz, zwykły tępy ćwok. Rzadko spotyka się tak źle skonstruowaną postać w literaturze. Część pozostałych postaci uszyta jest podobnym ściegiem, ale nie jest to tak drastyczne jak w opisanym przypadku. Dotyczy to głównie postaci nowych, nie występujących w poprzednim tomie. Jest tu jednak wyjątek. Bardzo sensownie skomponowana jest postać Wrażliwca, kobiety potrafiącej wyjątkowo wiele odczytać z mowy ciała.

Drugi tom traci w porównaniu do pierwszego, również dlatego, że czytelnik jest już bardzo dobrze zaznajomiony ze światem przedstawionym. Brak tu tej fascynującej możliwości odkrywania nowej rzeczywistości.

Co do języka, warsztatu i tłumaczenia większych zastrzeżeń nie mam. Jednak trafiają się kiksy i tu. Angielskie słowo "brig" jest homonimem, może oznaczać bryg czyli rodzaj żaglowca, jak również areszt. Po polsku jedynie rodzaj żaglowca. Tłumacz uparcie zaś nazywa okrętowy areszt brygiem, co jest kompletnie bez sensu. Druga sprawa to nadmiernie częste wyjaśnienia przez autorkę np. koncepcji rzeczywistości dzielonej, czy mechanizmów działania wrót do podróży kosmicznych (acz ja do tej pory nie zgrokowałem tych reguł, wydają mi się wewnętrznie sprzeczne). W sumie to drobiazgi.

Dużą zaletą, są zgrabnie przedstawione odkrycia naukowe, koncepcje o które autorka rozszerza znaną nam dzisiaj wiedzę o świecie. Jest to wyjątkowo udany aspekt powieści. Zaletą są również, zaproponowane dylematy moralne. Nie są rozważane, autorka przedstawia jedynie różne postawy pozwalając czytelnikowi na samodzielną ocenę.

Naturalnie sięgnę po tom finałowy.

6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6090
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-25, 15:15   

Gdzieś już to widziałem. A no tak, mass effect 3
Fidel-F2, jeżeli grałeś to jak oceniasz fabułę w stosunku do gry?
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9617
Wysłany: 2020-05-25, 17:07   

nigdy nie grałem
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7391
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-05-25, 19:15   

Dokończyłem "Sezon burz". Powiem tylko, że moim zdaniem książka zupełnie niepotrzebna. Żarty nie były śmieszne, do postaci Geralta nic nowego nie wnosi, świata też nie odkrywa. Była teoretycznie szansa na pójście w konwencję opisania pobytu wiedźmina w Toussaint (tego nie starczyłoby na całą książkę), a wyszło coś ciężkostrawnego.
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 6090
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2020-05-25, 21:44   

toto napisał/a:
Dokończyłem "Sezon burz". Powiem tylko, że moim zdaniem książka zupełnie niepotrzebna. Żarty nie były śmieszne, do postaci Geralta nic nowego nie wnosi, świata też nie odkrywa. Była teoretycznie szansa na pójście w konwencję opisania pobytu wiedźmina w Toussaint (tego nie starczyłoby na całą książkę), a wyszło coś ciężkostrawnego.
Wszystko prawda,gdyby to nie był Wiedźmin żałowałbym że przeczytałem, ale był :)
_________________
Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
toto 
Washington Irving


Posty: 7391
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2020-05-26, 07:30   

Najgorsze jest to, że jak Sapkowski wypuści kolejnego wiedźmina bez sensu*, to pewnie i tak kupię i w końcu przeczytam.

A, jedną rzecz z "Sezonu burz" można by pociągnąć nie czyniąc większej szkody serii - wątek tych "nieudanych" wiedźminów, ale też raczej na opowiadanie lub kilka, nie na powieść.


*przez wiedźmina bez sensu rozumiem takie zapychacze jak "Sezon burz"
_________________
Naprawdę, nie należy ufać apostołom prawdy. Naprawdę kłamcę zdradza podkreślanie prawdy, jak tchórza zdradza podkreślanie waleczności. Naprawdę wszelkie podkreślanie jest formą skrywania albo oszustwa. Formą narcyzmu. Formą kiczu.
"Oszust", Javier Cercas
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 8028
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2020-05-26, 07:55   

Tysiąc jesieni... skończone, czytało się z dużą przyjemnością; mam wrażenie że łatwo by to było przełożyć na ekran, narracja bardzo filmowa, ale w dobrym sensie, guście i wykonaniu. Rzecz zgrabna i powabna, będę polecał //orc .

Na tapecie z chwilowego braku innych lektur powrót po latach do Cezara Waltera, rzecz podwójnie cenna, bo i znakomicie napisana, i spoza anglosaskiego kręgu, więc warto odświeżyć perspektywę. Książka z marmurkowej serii PIW, więc kompetentnie przełożona i dobrze wydana, polecam bezwzględnie.
_________________
Jesteśmy przygotowani, że jakoś to będzie.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 9617
Wysłany: 2020-06-01, 10:36   

Czasopodobna nieskończoność - Stephen Baxter

Powieść Bardzo Hard SF. Bardzo, bardzo. Zarówno informacje odautorskie jak i wypowiedzi bohaterów składają się głównie z pojęć typu: kwantowe funkcje falowe, naga osobliwość, Ostateczny Obserwator, arkusze prawdopodobieństwa, tunele czasoprzestrzenne, materia egzotyczna, warunki brzegowe istnienia wszechświata, kontinuum czasoprzestrzenne, itp. Nagromadzenie tego typu pojęć, rozważania na temat rozmaitych teorii i wykorzystywanie ich dla akcji powieści powoduje, że klimat powieści sprawia wrażenie zesznurowanego odręcznie grubą dratwą. Wszak, ani my, ani autor tak naprawdę nie ma pojęcia jak to wszystko by działało w rzeczywistości, a oderwanie tego typu teoretycznej fizyki od zdroworozsądkowego pojmowania rzeczywistości wywiera potężne siły na kołek niewiary, który trzeszczy i zgrzyta, trzymając się w ścianie resztką słowa honoru.

Fabuła jakaś w tym jest, podróże przez czas i przestrzeń liczone w setkach i tysiącach lat, starcia z obcą cywilizacją, partyzanci i kolaboranci. Jest w tym jakiś zamysł ale wychodzi sucho i wiórowato bo autor ma fabułę w małym poważaniu, interesują go głównie te rozpisane na skalę istnienia Wszechświata teorie fizyczne. A że do beletrystycznego opowiadania średnio się nadają to i średnio wychodzi. Podobnie jest z bohaterami. Są zatrudnieni do określonych ról, ich wewnętrzne rozterki i rysy charakteru niespecjalnie mają znaczenie. Czasem zachowują się zupełnie niewiarygodnie, choć wytłumaczeniem są te wszystkie teorie hard SF do których się, w sumie jednak bezrozumnie w kontekście literackim, stosują. Owszem, coś tam się dzieje w tym temacie, ale słabe to jest raczej.

Spory plus za wyobraźnię i wymyślanie rozmaitych gadżetów SF, abstrakcyjnych, czasem niemal komicznych zestawień i pomysłów.

Xeelee dalej są gdzieś daleko, choć już odrobinę bliżej.

Sumując, w mojej ocenie, poprzednia część cyklu (choć to cykl umowny, bo powieści są zupełnie odrębnymi bytami, nijak na siebie nie zachodzącymi, poza kontekstem mitycznych Xeelee, zresztą miejsca akcji znajdują się w zupełnie innych galaktykach, a nie wiem czy nie w różnych Wszechświatach) była znacznie lepiej napisana od strony czysto literackiej satysfakcji, choć i tam nie brakowało karkołomnych pomysłów i twardej SF. Tym razem nie do końca uwierzyłem autorowi, a opowieść zdała mi się nadmiernie pretekstowa. Dałbym ocenę 5/10 gdyby nie zakończenie, w którym nagle ukazuje się literatura i kilka ładnych akcentów.

6/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Mamerkus 
Mamerkus


Posty: 104
Wysłany: 2020-06-01, 16:24   

Średnio to pamiętam, jeśli idzie o szczegóły, ale pozostał mi posmak potężnego rozmachu wizji. Baxter już niestety trochę tak ma w Xeelee (nic innego jeszcze nie czytałem), że on dużo płynie w ekstrapolacji fizyki, której nie odkryto, i płynie ostro, jeżeli czytasz po kolei to, co wydano w Polsce, bo niestety Zysk porzucił wydawanie reszty książek cyklu (Tratwa - Czasopodobna - Pływ - Pierścień), to "Pływ" to jest już czyste fantasy hard s-f :) A "Pierścień" jest jeszcze 2x bardziej hard s-f i hard do d...y bohaterowie, co "Czasopodobna" ;)

Aha, i poszczególne tomy są mimo wszystko luźno powiązane w czasie i przestrzeni, co widać szczególnie w "Pierścieniu", który jest jakby klamrą dla pozostałych trzech powieści.
_________________
mamerkus.blogspot.com
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 617
Skąd: Bytom
Wysłany: 2020-06-03, 08:21   

Cixin Liu "Era supernowej" - jestem gdzieś w połowie.
1. Wbrew opisowi, to raczej nie jest i nawet nie stało chyba obok żadnego "Young Adult", czego się trochę obawiałem.
2. Książka zaczyna się wykładem z fizyki. ;-) To po prostu jest wykład z fizyki na temat promieniowania i różnych tematów około, w tym wpływu na ludzkość, ochronie przed nim itp. Oczywiście napisany w sposób dość przystępny, ale jak dla mnie - ewidentnie "sfabularyzowany" kawałek wykładu z fizyki. ;-)
3. Później już jest fabuła, która, mam coraz większe wrażenie, służy do filozofowania na temat: dlaczego urządziliśmy sobie świat w taki sposób, co można by zmienić, co jest źle itp. Cały czas odbieram to jako pokazywanie niby z punktu widzenia dzieci - co jest ze światem "nie tak". Takie trochę "król jest nagi", ale kompleksowe i obejmujące cały świat.
Ciekawe, czy tak będzie do końca i jaka będzie konkluzja.

Przy czym - postacie dzieci (13latków) są czasami ciut niewiarygodne/są zbyt poważne, chociaż możliwe, że to jest moje nieprzystosowanie do chińskiego widzenia świata i wychowania, może chińskie dzieci tak jednak mają.
No i sama idea wymarcia wszystkich starszych niż 13 lat, jest trochę słaba, bo różni ludzie, dojrzewają/rozwijają się z różną prędkością, więc część 14-15latków spokojnie powinna przeżyć, za to niektórzy 13latkowie powinni pewnie umrzeć. A tu jest taka "gruba kreska" i koniec, uzasadnienie samego wymierania nie uwzględnia tego różnego tempa rozwoju/dojrzewania. Zresztą samo umieranie też takie trochę "najpierw czekamy 10 iesięcy, a potem w ciągu kilku dni - wszyscy ciach".
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
 
 
Bibi King

Posty: 164
Wysłany: 2020-06-05, 10:28   

No. Boska cząstka Ledermana skończona. I powiem tak: jeśli ktoś ma oględne pojęcie o fizyce, to niech się strzeże pierwszych 2/3 - wykład dla laików z historii fizyki od czasów starożytnych do końca XXw. to jest jakiś pomysł na książkę, ale spodziewałem się jednak większego zanurzenia się w zagadnieniach atomowych, sub-atomowych i mechanice kwantowej, zamiast zachwytów nad Demokrytem i Galileuszem. Za to ostatnia 1/3 - Lederman w swoim żywiole doświadczalnika: z pasją, ciekawie i dość lekko o wybranych odkryciach (także swoich) w fizyce cząstek elementarnych. Brak rzetelniejszej podstawy matematycznej, ale matematyka na tym poziomie odstrasza czytelników, więc do wybaczenia. Jedno zastrzeżenie: książka ma ponad 25 lat. Od tego czasu minęły ze dwie epoki w fizyce. Ale to oczywiście moja wina, mogłem czytać wcześniej.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Katedra


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,75 sekundy. Zapytań do SQL: 12