Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Turystyka i rekreacja
Autor Wiadomość
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2018-04-20, 16:38   

Wtedy wyciągasz planszówki.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17263
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2018-04-20, 19:47   

Dyskusja jest akademicka. Mam rezerwację na Sopot :)
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Elektra 


Posty: 3552
Skąd: z Gdyni
Wysłany: 2018-04-21, 12:22   

A tak z ciekawości, gdzie w tym Sopocie?
_________________
Nie mów kobiecie, że jest piękna. Powiedz jej, że nie ma takiej drugiej jak ona, a otworzą ci się wszystkie drzwi.
Jules Renard
 
 
Trojan 


Posty: 5035
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2018-04-21, 15:13   

Na molo
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17263
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2018-04-21, 23:11   

Musiałbym sprawdzić, ale rzut beretem od morza.
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Trojan 


Posty: 5035
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2018-05-01, 20:51   

W sumie zapomniałem o jednym z najciekawszych miejsc do paczenia i do mieszkania ewentualnego.
Zamek Kliczkow
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 19135
Wysłany: 2018-06-04, 10:49   

Byłem w maju w Madrycie. Moje pierwsze hiszpańskie miasto. I bardzo mi się podobało. Choć drożej niż we Włoszech. Za pokój w fajnym eko-budżetowym hotelu płaciłem więcej niż zapłacę za pobyt w podobnych warunkach w Mediolanie za niedługo. Zrzucam to trochę na karb miejscówki. Bo hotelik był położony niedaleko dworca głównego Atocha, tuż przy muzeum Reina Sofia, niedaleko Prado, Muzeum Thyssen, czy Parki Retiro. Może odległość od tzw. ścisłego centrum mnie zmyliła? Nie było daleko - raptem jakiś kwadransik wyluzowanego spaceru miłą okolicą. A że główna trasa od dworca do placu Mayor (Calle Atocha) była w remoncie, to i lepiej pójść wąskimi uliczkami, zamiast przedzierać się kładkami, bo można znaleźć mnóstwo fajnych miejsc. Głównie sklepów i barów. :)

Madryt jest bardzo przytulnym miastem. I czystym. Oraz bezpiecznym. Szwendając się nawet po zmroku, nawet przez moment nie czułem niepokoju. Z drugiej strony, w stronę jakichś slumsów się nie wybierałem. :) Świetnie się je zwiedza. A że byłem tam po raz pierwszy, to trzeba było zrobić rundę obowiązkową po najważniejszych atrakcjach. Najgorszym z nich była madrycka katedra, naprzeciwko wejścia do pałacu królewskiego. Ale pisali, że jedna z najbrzydszych w kraju, więc nie byłem jakoś specjalnie zawiedziony. Niemniej, pisali prawdę. Pałac Królewski - jak to pałac - przepych, splendor, rozmach.

Najważniejszą atrakcją były muzea. Reina Sofia wpadła nam nieoczekiwanie. Nie wybierałem się, ale była w podwórku. A poza tym siedzieliśmy w knajpce ciesząc się słoneczkiem i lokalnymi napitkami. Ale było ok. 19.00, zaczęła zbierać się kolejka. Sprawdziliśmy, okazało się, że od 19.00 do muzeów tam wchodzi się za darmo. To poszliśmy. Szybko nam zeszło, bo celowaliśmy tylko w konkretne dzieła: Goya i Picasso oraz Dali.

Do Prado z kolei wchodzenia za darmo po 19.00 nie polecam. Bo tu już trzeba wiedzieć, po co się wchodzi i celować w konkretne sale. Gdyż w przeciwnym wypadku nie da rady się niczego porządnie obejrzeć. Jest tego za dużo, a muzeum to jest spore. Nie wiem, czy większe od Ufizzi we Florencji. Ale bardzo duże. Do tego trzeba się orientować przy pomocy mapy. Zatem, jeśli ktoś pierwszy raz chce tak startować to może da radę. Ale to karkołomne zadanie.

Ja nie jestem koneserem sztuki, rozpoznaję i kojarzę co wazniejszych twórców. I nie zwiedzam takich muzeów pieczołowicie wgapiając się w każdą wiszącą pracę. Niemniej, przejście tego muzeum zajęło nam jakieś trzy godziny na swobodnym spacerku. Ale z mapą w ręku, aby się nie zgubić, tj. aby nie minąć jakichś ważnych sal. Zaliczyliśmy wszystkie, ale część po prostu była takim oglądaniem dla oglądania.

Żarcie w Madrycie szybko nam się wyklarowało jeśli chodzi o miejsce. Targ San Miguel. Podobny do Mercato Centrale we Florencji, ale mniejszy, bo jedno poziomowy. Zatem bary z przekąskami, napitkami sąsiadują z punktami targowymi z warzywami, mięsem itp. Po wyczajeniu, kiedy są tam godziny szczytu ("przeloty" grup turystycznych) przychodziliśmy o takich porach, aby sobie na luzie usiąść lub postać jak ludzie. :) I zjeść oraz się napić.

Poza tym jakieś lokalne restauracje na uboczu, aby zjeść coś lokalnego ale nie spod sztancy.

Generalnie, to idealne miasto na weekend. Trzy dni i noce, aby sobie spokojnie zwiedzić i pożyć na luzie. Choć i tak wszystkiego nie widzieliśmy. Bo jednak szwendactwo bez celu też ma swoje potrzeby. Relaks w czystej postaci. Chętnie bym tam wrócił, choć te bilety lotnicze to drogie są.

Jednak, na marginesie, mam jakąś słabość do lotów LOT-em. Najlepiej je wspominam. Tel Awiw, Mediolan, teraz Madryt - same miłe wspomnienia z lotu. Wygodnie, bezstresowo. Teraz mnie czeka lot do Mediolanu Rajanem i już mi się odechciewa. Ciasno, nerwowo (jakieś mam szczęście do wyjących bachorów w Rajanie), choć i tak lepiej niż WizzAirem, z którym mam krechę za okantowanie mnie przy rezerwowaniu miejsca (tj. w jedną stronę kiedyś mnie z małżonką rozdzielono i siedziała kilka rzędów dalej, a ja się - na dodatek - męczyłem z - tak jest! - bachorem, który mi nie dawał się zdrzemnąć). Jakoś LOT-u do tej pory mi się nie trafiło źle wspominać. Zobaczymy wiosną, jak wypali ponownie Tel Awiw.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2019-09-23, 08:35   

Znów w Beskid Żywiecki. Może tym razem Babia Góra się uda. Właśnie dojeżdżam do Żywca, powrót w piątek.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-23, 08:45   

Trzymam kciuki za pogodę, ja w tym roku miałem Babią za każdym razem bezchmurnie (chociaż raz była na szczycie słowacka pielgrzmka, ale co zrobisz, no nic nie zrobisz). Od której strony planujecie wejście?
Dzisiaj w nocy jadę w Tatry, w planie były Rysy ale wróbelki ćwierkają że śnieg już leży - więc pewnie skończy się na Dolinie Pięciu Stawów. Chyba że warunki pozwolą na Czerwone Wierchy, ale zorientujemy się na miejscu.
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2019-09-23, 08:59   

Trasa wygląda tak Złatna-Rysianka-Korbielów-Markowe Szczawiny-Babia. Chyba perć Akademików.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-23, 09:06   

Czyli Pilsko też zaliczacie? Jakoś mi z tą górą od lat nie po drodze :mrgreen: . Perć Akademików fajnie zrobić przy dobrej pogodzie, mam nadzieję że Wam dopisze.
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2019-09-23, 09:27   

Nie, Pilsko raczej omijamy, chociaż kto wie co wyjdzie po drodze. Pogoda zapowiada się niezła, lepsza niż rok temu gdy zacinał deszcz ze śniegiem mieszany momentami z mikro-gradem i z rana wychodziło się przy kilkustopniowym mrozie. Ale jesteśmy przygotowani na każdą pogodę. Z drugiej strony chłodna pogoda nie jest zła, człowiek się w ruchu rozgrzewa a nie przegrzewa.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-23, 10:05   

Nic tak nie rozgrzewa jak 20-kilowy plecak :badgrin:
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17263
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2019-09-23, 10:14   

Dziwnie napisałeś Flammenwerfer 41 //mysli
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-23, 10:16   

A jak myślisz, ile wazy zbiornik FmW41 i gdzie się go nosi? --_-
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
MrSpellu 
Waltornista amator


Posty: 17263
Skąd: Milfgaard
Wysłany: 2019-09-23, 10:18   

22kg --_-
_________________
Siamo con clavi, siamo con dio
Siamo con il nostro dio scuro
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-23, 10:20   

Z przewodem i prądownicą --_-
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2019-09-24, 17:24   

Ok, Pilsko jednak zdobyte. Jutro z Korbielowa na Markowe Szczawiny, ok 20 km i 1200m w pionie. Będzie ciężko.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-24, 23:21   

Rysy zrobione.
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8803
Wysłany: 2019-09-25, 03:20   

Widziałem Cię dwa razy. Raz z Rysianki, raz z Pilska.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5830
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2019-09-25, 06:50   

Fidel-F2 napisał/a:
Widziałem Cię dwa razy. Raz z Rysianki, raz z Pilska.

Serio Orku, to ty jesteś Yeti? //panda
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Beata: co to jest "gangrena zobczenia"? //ooo
Fidel-F2: Pojęcie wprowadził Josif Wissarionowicz
Fidel-F2: Jak choćby raz opuścisz granice rodiny, ty już nie nasz, zobczony.
Fidel-F2: Na tę gangrenę lek jest tylko jeden.

Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7655
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-09-25, 12:54   

Dopiero po tylu latach załapałeś? Reszta forum wie od dawna i co, nikt nie wygadał? --_-

Fidel-F2 napisał/a:
Widziałem Cię dwa razy. Raz z Rysianki, raz z Pilska.


Przecież Ci machałem.

Rysy koszą mazaki i urywają pytonga; nie jest to góra którą poleciłbym z czystym sumieniem niedzielnym turystom (chociaż podobno przyciąga jak magnes debili w japonkach - na szczęście poza sezonem i w tygodniu w góry chodzą ludzie których chcemy spotykać w górach, a nie biomasa której jedyną kwalifikacją do turystyki górskiej jest posiadanie tętna i wzroku). Można je spokojnie robić w jednodniowym podejściu jeśli pogoda dopisuje - planowałem wejście pewnie gdzieś w przyszłym roku, z noclegiem w schronisku nad Morskim Okiem żeby o w okolicach świtu być już nad Czarnym Stawem, ale niechcący trafiliśmy wczoraj na świetne warunki i żal było nie wykorzystać (w planie był spacer do Doliny Pięciu Stawów). Z parkingu w Polanicy Białczańskiej wyszliśmy o piątej rano jeszcze w kompletnej ciemności - spory błąd który mógł się skończyć smutno, w okolicy kręcą się niedźwiedzie, coś na nas burczało w zaroślach i ryczało w oddali. Na szczęście się udało, ale wolałbym tego spaceru nie powtarzać. Tym bardziej, że w schronisku dowiedzieliśmy się że po okolicy szwenda się od paru dni niedźwiedzica z młodymi. Noż kurważ twarz --_- .
Podejście do Morskiego Oka to w zasadzie spacerek asfaltem, wystarczy tylko zjawić się w okolicy skoro świt żeby uniknąć wkurzających tłumów; do Czarnego Stawu mamy fajną rozgrzewkę, zwłaszcza że to pierwszy filtr oddzielający niedzielnych spacerowiczów od zdeterminowanych piechurów. I zaczynamy wspinaczkę.
Do Buli w zasadzie wystarczy mieć trochę kondycji i nic poza tym, wchodzi się jak po schodach, tyle że trzeba się natyrać - ale w dwie godziny powinno się to udać każdemu kto nie łapie zadyszki po wejściu na trzecie piętro. Potem zaczyna się zabawa.
W zasadzie cała reszta drogi na szczyt to wspinaczka z prawdziwego zdarzenia gdzie trzeba używać rąk nawet bardziej niź nóg; szlak jest ubezpieczony łańcuchami ale i tak sporo wymaga. Nie będę zgrywał kozaka - przez całą drogę jedna połowa mnie wrzeszczała NAPRZÓD! TU JEST BOSKO! WAAAAAAAAAAGH!!!!, alw druga w tym czasie skrzeczała Zginiemyzginiemyzginiemykurwazginiemyiniktponasniezapłacze; zdarzały się miejsca gdzie leżał śnieg, było gdzieniegdzie trochę lodu, a nawet bez tego jest tam zwyczajnie wąsko i przez cały czas w zasadzie po jednej stronie mamy przytulną, gościnną ścianę, a po drugiej parusekundowy lot w dół, kilka odbić od zbocza i zasrany zgon pół kilometra poniżej. Pikanterii dodaje sytuacji to, że od pewnego momentu dużo łatwiej iść w górę niż zejść w dół (nasuwa się stary niemądry dowcip Co to jest: wisi na ścianie i wyje? Dupa a nie taternik - ale atak paniki na takim szlaku to nie jest powód do śmiechu, widziałem na górze dziewczynę całą zlaną potem i ze wzrokiem zająca złapanego w reflektory). W paru miejscach miałem, co tu kryć, pełne galoty - przełączka pod samym szczytem gdzie za punkt podparcia nad przepaścią mamy występ szerokości pół buta rozmiar 37, albo mijanka gdzie ustępowaliśmy miejsca schodzącym ściskając się we czwórkę na lekko oblodzonej półeczce gwarantują swobodę wypróżnienia skuteczniej niż laxigen.
Koniec końców udało się. Zeszliśmy już na słowacką stronę - szlak jest tam o jakieś siedemnaście rzędów wielkości łatwiejszy, z grubsza na poziomie Perci Akademików na Babiej, tyle że dużo, dużo dłuższy i męczący - kolana mi dzisiaj nie ślą dziękczynień za wczorajszy dzień. Od szczytu do Popradskiego Plesa schodziliśmy circa about 4 godziny bez dużego pośpiechu ciesząc się widokami, pogodą i tym, że góra nie próbuje już nas zabić. Słowacka strona jest też o tyle przyjemniejsza że to południowy stok - jest dużo cieplej, a latem nie zalega jeszcze zimowy śnieg i lód.
Czy poleciłbym komu? I tak, i nie. To jest wymagająca góra, więc jeśli ktoś nagle po trzech dekadach wysiadywania zapragnie wstać z kanapy i ruszyć, zalecałbym raczej zimny okład i spokojne popołudnie w zaciemnionym pokoju dopóki ochota nie przejdzie. Ale to nie jest ekstremalnie trudna góra; od słowackiej strony można w zasadzie wejść, zejść i nawet nie zabrudzić sobie bielizny. Od polskiej trzeba już mieć głowę na karku i nerwy na wodzy. Na pewno można sporo się dowiedzieć o sobie, ja na przykład dowiedziałem się że cholernie chcę tam wrócić, chociaż jeszcze wczoraj o tej porze marzyłem tylko o tym żeby zejść z tej jebanej kupy kamieni, wyprowadzić się do Holandii i nigdy, przenigdy nie wchodzić wyżej niż na pierwsze piętro.

Tutaj całkiem nieźle widać jak wygląda górny odcinek trasy:

_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 13