Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-08-08, 18:51   

Z tego co pamiętam, to bohater tych powieści przez całą trylogię pozostaje po prostu trepem. Nie jest od myślenia, tylko od wykonywania rozkazów.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8574
Wysłany: 2019-08-09, 12:41   

Mroczna arena - Mario Puzo

Kończy się wojna, Walter Mosca, amerykański żołnierz, wraca do domu. Ale nie potrafi się odnaleźć. Z rodziną się nie dogaduje, dawna dziewczyna już nie smakuje. Załatwia sobie robotę w amerykańskiej administracji cywilnej zarządzającej strefą okupacyjną. Wraca do Niemiec.

Powieści antywojenne zazwyczaj skupiają się na bezsensie i okrucieństwie samej wojny, przeżyciach frontowych, dramatach przeżywanych w okopach, w obozach, itp. Puzo zostawia to wszystko a skupia się na konsekwencjach. Wojny już co prawda nie ma, ale pozostawiła po sobie zgliszcza w każdym możliwym aspekcie zwłaszcza w psychice tych co przeżyli. Zachowania i postępki amerykańskich, bohaterskich obrońców wolności, są bardzo podobne do zachowań dopiero co pokonanych i właśnie sądzonych zbrodniarzy wojennych. Przytłaczająca bieda zmusza ludzi do wszelkich poniżeń, do zdrady przyjaciół, do trudnych wyborów moralnych. Głód zmusza do prostytucji. Do tego wszystkiego bezduszne przepisy i regulacje w połączeniu z małością ludzi, często zamiast nieść ład i porządek są przyczyną tragedii. Autor wyraźnie pochyla się nad losem dzieci, które mimo, iż nie można zarzucić im niczego, często cierpią najbardziej. U Puzo nie ma wygranych, wojna niszczy wszystko i wszystkich. Nie ma przed nią i jej skutkami ucieczki.

Proza Puzo, mimo, że to debiut, jest bardzo dojrzała. Autor przedstawia bardzo bogaty wachlarz sytuacji i zachowań, jednocześnie nie podejmuje się przedstawiać jednoznacznych osądów. Bo takich być nie może. Życie nie składa się z prostych, jednoaspektowych zdarzeń. Zawiłość splotów okoliczności często stawia nas w sytuacji bez wyjścia, gdy żaden z wyborów nie wydaje się słuszny.

Tego typu proza powinna być lektur szkolną, w miejsce niewiele wartych i mało zrozumiałych dziś Mickiewiczów czy innych Słowackich. Zwłaszcza w dobie narastania rozmaitych nacjonalizmów i patriotyzmów, które stają cię domeną ludzi głupich i prymitywnych, mających proste i bezmyślne odpowiedzi na wszystko.

Rzadko trafia się lektura tak satysfakcjonująca.

Książki odsłuchałem w bardzo dobrej interpretacji Wojciecha Solarza.
10/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1150
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-08-11, 23:35   

Ostatnio same rozczarowania. Zaczynam i nie kończę, bo szybko okazuje się że jestem za mądry na takie głupoty, jakie mi serwują, albo inaczej patrząc, sam sobie zaserwowałem przez zakup w celu czytania. Kilka powieści SF po których spodziewałem się nowych horyzontów, albo po prostu dobrej zabawy. Najbardziej zawiodłem się na powieści pana Phila Rossi Crescent. Horror SF. Rozpadająca się ze starości stacja kosmiczna na skraju ludzkiej sfery ekspansji. Coś zapomnianego w samym sercu stacji. Zapomniane przez zakazane. Maładiec od niebezpiecznych zadań przybywa na stację i od razu wpada w zbieg dziwnych zdarzeń. Jucha i halucynacje. Szybko jednak pojawiają się drętwe dialogi i po zachwytach na amazonie czytam goodreads. To lepsze źródło ocen. Jest jak sądzę. Kończę lekturę. Potem jeszcze pan David Williams, którego poleca sam Peter Watts. Ceniąc autorów nie ceńmy ich poleceń, bo nie mają nic wspólnego z ich własnymi dokonaniami. I jeszcze kilka. Normalnie przyducha czytelnicza.Zacząłem While the Gods sleep Johnny'egp Finchama. Nie pamiętam czemu ją kiedyś kupiłem. Informacji i ocen w sieci skąpo. Ale jest to napisane świetnie. Facet z jakiegoś powodu uwięziony w strefie pozbawionej technologii z pewnością ucieknie na wolność, by rozwiązać swe prywatne problemy. Bo żona coś, gdzieś. Przechytrzy złych ludzi. Ale wartością tej lektury jest narracja niebanalna. Na razie trochę cuci gorączkę rozczarowań.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8574
Wysłany: 2019-08-13, 13:40   

Teoria wszystkiego, czyli krótka historia Wszechświata - Stephen Hawking

Książka króciutka, lecz nasączona treścią. Tytuł mówi wszystko. Autor przedstawia prawa i teorie dotyczące powstania, istnienia, mechanizmów czy celu wszechświata w ujęciu kosmologicznym tudzież ontologicznym. Rzecz jest pozbawiona całego matematycznego aspektu sprawy, który z jednej strony jest sednem rzeczy a z drugiej jest całkowicie niezrozumiały dla powszedniego człowieka. Praca Hawkinga jest mocno popularyzatorska, i jak sądzę zrozumiała, dla czytelnika-laika, choć część przedstawionych pojęć i mechanizmów przekracza możliwości wyobraźni przeciętnej jednostki. Myślę, że autorowi udało się znaleźć idealny środek godzący te sprzeczności. Prościej się po prostu nie da bez utraty sensu wywodu. Tak czy siak lektura wymaga skupienia i pewnej jednak wiedzy, bez tego szkoda zaczynać.
9/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-08-13, 17:25   

Pamiętam, że kiedyś lektura tej książki "trzasnęła" mnie i była takim wprowadzeniem w ten "świat". Ale po Hawkingu mało było naukowców, którzy potrafiliby pisać o "tych sprawach" tak zrozumiale. Może profesor Michio Kaku. Może Paul Davies, ale ten akurat był krytykowany i to mocno przez Richarda Dawkinsa za wprowadzanie "boga" do "równania". Ech, piękne czasy, kiedy chciało mi się czytać takie książki.


Skończyłem "Rytmatystę" Brandona Sandersona, do recenzji. Bałem się, po powieściach z "Archiwum Burzowego Świata", że Sanderson zacznie "zamulać" jakimś nowym systemem magii, który mnie totalnie znudzi zanim przebrnę przez pierwszy akapit dotyczący jego zasad. Ostatecznie, nie było tak źle. Autor wprawdzie serwuje taki system, ale czyni to głównie "na boku" zasadniczej akcji i nie jest to aż tak nudne, żeby oczy uciekały poza książkę. Jednak to pierwszy tom, nie wiem co będzie dalej. To jest, będą kolejne, bo kto Sandersonowi zabroni zaczynać kolejny cykl, zanim skończył jeden. :) Fabuła jest jednak prosta i w miarę przyjemna. Aczkolwiek, bardziej niż zagadki dotyczące tego "kto i dlaczego", interesował mnie świat. To jakaś wersja "naszego" z przyszłości, po pewnych odkryciach (m. in. właśnie rytmatyki). Poza tym trochę ta fabuła była Harry Potterowa. Ale w bardzo strawnej dawce.

Do recenzji zacząłem czytać "Siły Rynku" Richarda Morgana. Już kiedyś czytałem, dawno temu, kiedy po raz pierwszy wydała tę powieść nieistniejące już wydawnictwo ISA. Trochę w scenografii powieść się zestarzała, to jest procesy globalizacyjne i szalejący liberalizm nie zawiódł nas w tym kierunku, jak w powieści. Ale mimo to mechanizmy korporacyjne, zagrożenia i eksponowanie z pewną przesadą postaw korporacyjnych menadżerów, nadal jakoś rezonuje ze współczesnością. Dobrze się czyta, autor nie wstydzi się inspiracji, przyznaje do nich otwarcie - a najważniejsze, że dobrze mu to wychodzi. Może zdążę przeczytać przed urlopowymi wyjazdami, ale wątpię.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 463
Skąd: Bytom
Wysłany: 2019-08-14, 13:36   

W temacie Hawkinga, to "Krótka historia czasu" była świetnie napisana i do dzisiaj podczas szkoleń używam "nogawek czasu" do obrazowania jednego efektu. ;-)
Musiałbym zajrzeć na półkę z "czarną serią" Prószyńskiego, żeby sobie przypomnieć kto tam jeszcze ciekawie pisał. Michio Kaku też pamiętam, ale było tego więcej.


Robert J. Szmidt "Szczury Wrocławia - Chaos"
Lubię autora czytać. Jakoś mi podchodzą jego książki, mimo, że nie są jakimiś szczytowymi osiągnięciami literatury. Mam wrażenie, że autor potrafi mieć dystans do wielu spraw i czasami mu to wychodzi na dobre w tym co pisze.
Powyższa książka chyba też powstała ze sporym dystansem. Jedną z obietnic autora było umieszczenie na jej kartach nazwisk 200 ochotników, którzy się wcześniej zgłosili (podobno zgłosiło się jakieś półtorej tysiąca).
I to był jeden z powodów dla których sięgnąłem po tekst, mimo, że za tematem zombi nie przepadam - byłem ciekawy czy jakieś nazwiska rozpoznam. Owszem, jest trochę osób znanych w kręgach związanych z literaturą fantastyczną z Polski ... i chyba nawet jedna z tych osób nie ginie. ;-)
Umieszczenie 200 postaci (z imienia i nazwiska) wpływa ujemnie na tekst, nie czarujmy się. Są momenty w których wygląda jakby autor wyliczał postacie "bo musi". Ale na szczęście nie odczuwałem takiego efektu zbyt często. Jednakże zapamiętanie losów wszystkich tych postaci, a nawet tylko ich śledzenie jest mało możliwe, że o jakimś sensowniejszym opisaniu nie wspomnę, realnie podczas czytania kojarzyłem może kilkanaście postaci (z tych, których nie znam z nazwiska).
Sama fabuła jest rozpisana całkiem zgrabnie i kojarzy mi się ze starymi filmami katastroficznymi (typu np. "Trzęsienie ziemi", albo "Płonący wieżowiec") - spora katastrofa, z wieloma wątkami, dziejąca się w dość krótkim okresie czasu (niecała doba).
Było kilka rodzynków, dla których warto pewnie książkę przeczytać: dyskusja o losach żołnierzy, temat "wierchuszki" jak już jest akcja dość zaawansowana (bo akcja dzieje się w 1963 roku, więc mamy rządy jedynej słusznej partii, sterowanej zdalnie z Moskwy) i przede wszystkim "msza w katedrze". ;-) No i plus za Wrocław, bo fajnie "widzieć" od razu przed oczami niektóre miejsca, mimo, że Wrocławia nie znam na tyle, żeby znać każde z miejsc wykorzystanych w książce.
Ale to pozycja typowo rozrywkowa i głównie dla lubiących odrywanie członków, pożeranie mózgów i łażące zgniłe postacie.
Ciekawostką jest umieszczenie w książce dodatkowo opowiadania debiutanta, które częściowo wpisuje się w tematykę i w sumie jest całkiem fajne - taki dodatkowy rodzynek do przeczytania.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8574
Wysłany: 2019-08-14, 14:08   

goldsun napisał/a:
Robert J. Szmidt (...) Lubię autora czytać. Jakoś mi podchodzą jego książki
Apokalipsa wg PJ była ok, Samotność Anioła Zagłady. Adam to guano niemożebne.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-08-19, 10:34   

Spadająca kobieta Pat Murphy. Rzecz z lat 80. XX w. n.e. (NMSP, póki pan minister od kultury nie zakazał :P ), bardzo solidnie napisana. Warstwa "archeologiczna" bogata, informacje podane nienachalnie, bardzo zręcznie wykorzystane fabularnie. Warto.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-08-19, 19:11   

Przed chwilą skończyłam Pamiętnik księgarza Shauna Bythella. W żadnym razie nie nazwałabym lektury pasjonującą, choć materia - wydawałoby się - jest samograjem. Ale każdy temat można zarżnąć. Nawet nie chodzi o schematyczną konstrukcję kolejnych notek, bo obrazują statystykę. Nie chodzi także o rzekomą mizantropię autora, bo wcale nie dziwią mnie jego złośliwe riposty na "błyskotliwe" uwagi klientów, szczególnie te słyszane pińcetny raz. Nawet ożywiają nieco lekturę, bo ileż można czytać o tym, ile książek kupił, od kogo i za ile, że przewiózł je vanem i że go plecy bolą. Mam pretensję największą, że odnotowuje swoje lektury, ale nie odnosi się do nich w jakikolwiek sposób, nie zamieszcza żadnych przemyśleń, ocen, recenzji, wrażeń, inspiracji, skojarzeń, niczego. Przeczytał i już. Koniec. W sumie lektura prowadzi do przekonania, że codzienność - nawet księgarza - jest przeraźliwie nudna.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1150
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-08-19, 23:06   

Fajnie żeś mię ostrzegła Beato. Bo jużem miał na końcu klawisza do zamawiania. Daruję sobie.
Wróciłem do Ashera Prador moon. On nie jest w pełni satysfakcjonujący, ale przynajmniej coś się dzieje i rozwija. A kolejne powieści rozbudowują ten świat Polity w różnych kierunkach. Ostatnie lektury, nawet, a może szczególnie te ambitnie i dobrze pisane zmówiły się, by mnie zanudzić. Wróbla czytam między innemi. 100 stron i co? I pstro. Takie to ambitne SFy. To szukam mniej ambitnych. Chyba znalazłem. Dzisiaj przyszło z ebaya za 18 PLN z wysyłką z UK. Na razie sza! Aproposem do Neala Ashera. W Rumunii wychodzą już drugie wydania jego powieści. Jeśli nie wydaje się u nas powszechnie lubianych i czytanych autorów SF, a wydaje siano Fantasy, to może jest to odzwierciedlenie ogólnego stanu umysłów w tym kraju? Irracjonalizm nad pomyślunkiem?
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,64 sekundy. Zapytań do SQL: 12