Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Co teraz czytam? V2.0
Autor Wiadomość
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7522
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-05-17, 12:08   

Bez sensu. Niech przepisuje jak ja --_-
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3315
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-05-17, 16:33   

Ano, tak to przynajmniej w pamięć zapada :DDD
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-05-19, 15:33   

Powoli zmierzam do końca z "Masakrą ludzkości" Stephena Baxtera. To kontynuacja "Wojny światów" Wellsa. Średnio mi podeszła ta powieść. Właśnie dlatego, że kontynuacja. Ale autor stara się, aby było interesująco i kreatywnie. Tylko że to, co mnie najbardziej interesuje jest w tle - czyli obraz świata zmienionego przez pierwszy atak Marsjan. Na pierwszym miejscu jest relacja głównej bohaterki przemieszczającej się po "mapie" konfliktu. Nuży mnie taka fabuła.

Do poduszki poczytuję "Amerykę po nordycku. W poszukiwaniu lepszego życia" Anu Partanen. Autorka jest fińską dziennikarką, która przeniosła się - za mężem - do Nowego Jorku. W swojej książce porównuje amerykański i nordycki styl życia: służbę zdrowia, edukację, demokrację itp. Świetna książka, dająca wnikliwy obraz w funkcjonowanie dwóch różnych systemów, wręcz światów. Chyba wolałbym nordycki a nie amerykański z jego niesprawiedliwością.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-20, 12:35   

Rowling -Żniwa zła
W trzecim tomie przypadków Cormorana Strajka stykamy się z przeszłością która nadeszła,
czyli klasycznie - starzy wrogowie dają głos. Kiedy pisałem że Strajk to skrzyżowanie Jacka Reachera z dr.Housem to było dosłowne.
[Strajk jako były funkcjonariusz WSW starych wrogów ma na poziomie (przynajmniej fizycznie) więc nie ma większych szans w fizycznej konfrontacji]
czyta się dobrze, ale są ale.
Kryminał nie jest dla Rowling środowiskiem naturalnym i w tej części to dość jaskrawo wychodzi - w poprzednich częściach fabułą mogła przykryć braki warsztatowe, a teraz kiedy na ruszt wrzuciła już bardzo klasyczną historię kryminalną to się nie udało. Tym bardziej że JKR narzuciła sobie wysoki tempo - 3 książki w 3 lata, niestety kosztem jakości samej intrygi. Popełnia trochę błędów logicznych, biere rzeczy z doopy - szerokie pole "walki" sprzyja wpadkom.

mimo wszystko - 7/10

w sumie jestem w połowie 4 części - i jest już znaczenie lepiej
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8574
Wysłany: 2019-05-22, 09:50   

Kompania braci. Od Normandii do Orlego Gniazda Hitlera. Kompania E 506 pułku piechoty spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej - Stephen E. Ambrose

Obszerny tytuł mówi w zasadzie prawie wszystko o treści książki. Oprócz tego, materiał uzupełniony jest o okres szkolenia w USA, pobyt w Wielkiej Brytanii przed inwazją i powojenne losy poszczególnych żołnierzy Kompanii E.

Jest to rodzaj monografii, podanej od strony popularnej. Autor stosunkowo niewiele miejsca poświęca technikaliom czy militariom. Skupia się zasadniczo na ludziach i relacjach. Analizuje jak, w krańcowo trudnych i niebezpiecznych warunkach, wykuwa się jedna z najsilniejszych ludzkich relacji - braterstwo broni.

Warsztatowo rzecz napisana zgrabnie, czyta się wartko. Mimo, że przecież wszyscy wiemy jak się skończy lądowanie w Normandii czy ofensywa w Ardenach, ciężko odłożyć książkę na bok.

Chociaż wiadomo z jakiej perspektywy rzecz jest pisana, do minusów zaliczyłbym pewien egocentryzm, może nie pogarda dla wszystkich innych narodów, ale wyraźne patrzenie z góry. W sumie nie dziwi to w przypadku żadnej nacji a już w przypadku Amerykanów to już w ogóle. Niemniej posmak tej przyprawy jest dość wyraźny.

Między wierszami Bernard Montgomery wychodzi na dupka i gamonia a nie dowódcę, co jest zgodne z prawdą i bardzo mnie cieszy szerzenie takiego poglądu.

Mimo wszystko, moim skromnym zdaniem, serial stawiałbym odrobinę wyżej. Może solidne rzemiosło filmowe do spółki ze świetnym aktorstwem skutkuje pewną wartością dodaną.

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7522
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-05-23, 17:58   

Fidel-F2 napisał/a:
Kompania braci. Od Normandii do Orlego Gniazda Hitlera. Kompania E 506 pułku piechoty spadochronowej 101 Dywizji Powietrznodesantowej - Stephen E. Ambrose

Obszerny tytuł mówi w zasadzie prawie wszystko o treści książki. Oprócz tego, materiał uzupełniony jest o okres szkolenia w USA, pobyt w Wielkiej Brytanii przed inwazją i powojenne losy poszczególnych żołnierzy Kompanii E.

Jest to rodzaj monografii, podanej od strony popularnej. Autor stosunkowo niewiele miejsca poświęca technikaliom czy militariom. Skupia się zasadniczo na ludziach i relacjach. Analizuje jak, w krańcowo trudnych i niebezpiecznych warunkach, wykuwa się jedna z najsilniejszych ludzkich relacji - braterstwo broni.

Warsztatowo rzecz napisana zgrabnie, czyta się wartko. Mimo, że przecież wszyscy wiemy jak się skończy lądowanie w Normandii czy ofensywa w Ardenach, ciężko odłożyć książkę na bok.

Chociaż wiadomo z jakiej perspektywy rzecz jest pisana, do minusów zaliczyłbym pewien egocentryzm, może nie pogarda dla wszystkich innych narodów, ale wyraźne patrzenie z góry. W sumie nie dziwi to w przypadku żadnej nacji a już w przypadku Amerykanów to już w ogóle. Niemniej posmak tej przyprawy jest dość wyraźny.

Między wierszami Bernard Montgomery wychodzi na dupka i gamonia a nie dowódcę, co jest zgodne z prawdą i bardzo mnie cieszy szerzenie takiego poglądu.

Mimo wszystko, moim skromnym zdaniem, serial stawiałbym odrobinę wyżej. Może solidne rzemiosło filmowe do spółki ze świetnym aktorstwem skutkuje pewną wartością dodaną.

8/10


Podpisuję się w zasadzie bez zastrzeżeń. Co do tego patrzenia z góry - nie jest aż tak strasznie jak w angielskiej historiografii, co może dziwić u nacji która roztrwoniła imperium zdobyte przez Irlandczyków i zarządzane przez Szkotów //spell .

U mnie Czerwony śnieg MacLeoda, niby temat wylizany z każdej strony, ale obrobiony na tyle porządnie że czyta się. Z drugiej strony - ani to porywa, ani zaskakuje. Na szczęście rzecz zwięzła, konkretna i niedługa, więc nie zamuliła mnie jeszcze.
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Crozier


Posty: 150
Wysłany: 2019-05-23, 18:21   

Modlitewnik amerykański Sheparda. Pięknie napisane, wciągające, ironiczne. Bliskie Gaimana pod pewnymi względami (mocne skojarzenia z "American Gods"), ale lepsze, dojrzalsze, pewniejsze siebie. Nie tyle czytam, co płynę, bo lekkość pióra i zdolność krzesania przepięknych opisów z niczego wprost powalająca.
 
 
Stary Ork 
Świnia z klasą


Posty: 7522
Skąd: Sin Tychy
Wysłany: 2019-05-23, 20:00   

Z całego tomu najbardziej mi podszedł Luizjański blues, ale tytułowa powieść również mocna. Też widziałeś tam Danny'ego Trejo? //spell .
_________________
There once was a lady named Jill
Who tried a dynamite stick for a thrill
They found her vagina
In North Carolina
And bits of her tits in Brazil
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-05-23, 20:33   

Wszystko Sheparda jest jest przepięknie napisane. :)

Przeczytałam Mima Słomczyńskiego. Dobra rzecz. Przede wszystkim jest w tej powieści bogactwo kontekstu: i polityczno-dziennikarska Warszafka, i uniwersyteckie Krakusy. Ale nie tylko. W sumie książka o relacjach rodzinnych, a w zasadzie o efemeryczności nie tylko tych relacji, ale w ogóle wszystkich, w sytuacji gdy opoka przestaje być opoką, bo dawno temu ktoś zdecydował o zachowaniu pewnych faktów w tajemnicy. Miał swoje powody, być może słuszne, ale wszystkie tajemnice mają to do siebie, że przestają być tajemnicami. Wcześniej lub później. Akurat w tym przypadku później. No. Nic więcej nie ujawnię. Dobrze napisana. Im bardziej czytałam, tym bardziej byłam zainteresowana. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-24, 12:54   

Rowling - Zabójcza biel.

Najlepszy kawałek "przygód" Cormorana. Rowling dała sobie czas na napisanie czwartej części (przerwa chyba 2-3 letnia) co zaowocowało zgrabnie przemyślaną intrygą i bardzo ciekawą sprawą (i grubsżą o 200 stron książką)
Siła powieści jest środowisko w którym "dzieje się" ( tak jak w drugim tomie) tym razem na tapecie jest arystokracja/szlachta angielska - taka drugo?-trzecio rzędowa (ale mimo to)
Ciekawy obraz jednak silnych podziałów w ichnim społeczeństwie - nigdy nie "przetrzebionym" przez żadne rewolucje. Nie czytuje współczesnej Koronie Brytyjskiej, więc dziwnie mi brzmiały (fałszywe) nuty arystokracji. Zresztą JKR chyba też prezentuje dość mieszane "uczucia" wobec niej.

Dobrze że Rowling wzięła się za kryminał, bo do romansu nie ma dziewczyna ręki. Sprawy między Batmanem a Robiną niczemem trzonkiem siekiery ciosane. Nie ma dla niej przyszłości w tym gatunku.

8,123/10

i ogólny zarzut do całej serii - (nie powiem że z doświadczenia) ale za tego typu usługi biere się zaliczki, a nie wykonuje robotę a potem rachunek.

może teraz wrzucę na ruszt Kamilę Lackberg?
 
 
Sabetha 
Baba Jaga


Posty: 4345
Wysłany: 2019-05-24, 15:16   

Trojan napisał/a:
Dobrze że Rowling wzięła się za kryminał, bo do romansu nie ma dziewczyna ręki. Sprawy między Batmanem a Robiną niczemem trzonkiem siekiery ciosane.


Nie znasz się, według mnie akurat wątek Batmana i Robiny układa się całkiem zgrabnie :evil:

Moje dziecko dostało pod choinkę Amber Zelaznego i w końcu postanowiłam się nim znów nacieszyć po iluś tam latach. Okazuje się, że nadal lubię Amberytów i w dalszym ciągu irytują mnie uproszczenia w miejscach, gdzie autor uznał, że nie chce mu się składać czytelnikowi zawiłych (i wiarygodnych) wyjaśnień. Poza tym bawi mnie, że wszyscy palą na potęgę, lekceważąc sobie raka i choroby serca (tak, wiem, kiedy powstały "Kroniki"). Onegdaj jakoś nie zwróciłam na to uwagi.
_________________
"Wewnątrz każde­go sta­rego człowieka tkwi młody człowiek i dzi­wi się, co się stało".
T. Pratchett "Ruchome obrazki"
 
 
Crozier


Posty: 150
Wysłany: 2019-05-24, 16:30   

Stary Ork napisał/a:
Z całego tomu najbardziej mi podszedł Luizjański blues, ale tytułowa powieść również mocna. Też widziałeś tam Danny'ego Trejo? //spell .

Jeśli chodzi o postać Darrena, nie wiedzieć czemu przed oczami cały czas miałem Gaffa z "Lowcy androidów". :)
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-05-24, 18:01   

David Foster Wallace - "Blady Król". Bałem się tej powieści, ale po ok. 50 stronach jest nieźle. Autor wymaga od czytelników skupienia, ale kiedy złapie się rytm tej prozy, kiedy pozwoli się mu wciągnąć w tę narrację, to lektura potrafi być uzależniająca. Aczkolwiek i tak wymaga kontroli. Na razie rozdziały pozwalają na jej zaplanowanie, ale już niedługo przede mną rozdział, który ma ponad sto stron, więc trzeba się będzie ograniczać. Co może być trudne, choć to "tylko" sto stron. Ale przy zdaniach, które są przerażająco długie takie urwanie lektury może być bolesne przy powrocie do niej.

Jeden rozdział poświęcony przedstawieniu pewnej postaci, przypominającej Sheldona Coopera na sterydach - masakra. :) Poczucie humoru autora w połączeniu z typowym dla niego "natręctwem szczegółu" tworzy mocarny efekt.

Ta powieść to uczta.

Zacząłem dla relaksu :) książkę Frederica Martela "Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie". W sumie nie oczekiwałem, że się oburzę, aczkolwiek i tak jestem zaskoczony, jak bardzo Watykan jest siedliskiem homoseksualistów. Ukrytych, oczywiście. Ci, którzy się za bardzo ujawnią są potępiani i karani. I pomyśleć, że to homoseksualiści są najabrdziej konserwatywni i cięci na gejów. :) Nie wiedziałem, że homoseksualistą jest Stanisław Dziwisz. Razem z innym homoseksualistą Angelem Sodaną rządził Kościołem, kiedy Jan Paweł II nie mógł. A wcześniej, kiedy mu się nie chciało bo wolał odstawiać ten swój kremówkowy cyrk dla mas. :) Fajna książka. Bez potępiania, bez taniej sensacji. Udokumentowana bardzo bogato.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
  
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-24, 18:18   

Zdjęcia?
Że Sodano to wiem. Ale Dziwisz? On to na pedofila mi wyglądał
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-05-24, 18:30   

Tak? A jak wygląda pedofil? Kurka, Trojan, ogarnij się.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-24, 18:33   

No właśnie jak Dziwisz.


Sab: u Rowling też dużo palą. Co dziwi nieco bardziej jak u Zelaznego
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-05-24, 18:41   

//facepalm

Szczupły nie może być? Młody nie może być? No weź.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
m_m 
Uchodźca

Posty: 478
Skąd: Zewsząd
Wysłany: 2019-05-24, 19:46   

Cytat:
homoseksualistą jest Stanisław Dziwisz.

Ale że to udowodnione jest?
_________________
quot libros, quam breve tempus
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-05-24, 21:49   

Skończyłam Taśmy rodzinne Macieja Marcisza. Bardzo dobra książka. Lekko napisana, o poważnych sprawach. Nawet jeśli historia rodzinna nie poruszy, nawet jeśli zakończenie zostanie uznane za naiwne (choć wcale takie nie jest - w końcu life must go on), to kapitalny jest opis czasów przełomu, wychodzenia z przaśnej szarzyzny, fascynacji kolorowym Zachodem. Tak było. :)
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-05-24, 22:59   

Sabetha napisał/a:
Trojan napisał/a:
Dobrze że Rowling wzięła się za kryminał, bo do romansu nie ma dziewczyna ręki. Sprawy między Batmanem a Robiną niczemem trzonkiem siekiery ciosane.


Nie znasz się, według mnie akurat wątek Batmana i Robiny układa się całkiem zgrabnie :evil:



Serio? :)
Mało wymagająca jesteś. ;)
Ja bym powiedział że to poziom Harlequinów - i to tych najbardziej trywialnych.
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-06-01, 00:15   

http://weekend.gazeta.pl/...l#s=BoxWeSl_1_1


Wywiad z LeDuffem
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-06-01, 08:03   

Książka jest znakomita. Trochę tak jak pisał o Detroit tylko że teraz tym Detroit jest cały kraj.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1150
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-06-03, 10:35   

Gdyby Broken Time napisał jakiś facet, do tego z odrobiną szaleństwa, to mogłaby być odlotowa SF w stylu Dicka. Ale napisała pani Maggy Thomas i wyszło tak sobie. Miałem kryzysa w trakcie lektury i chciałem dać sobie spokój, szczególnie po zapoznaniu się z negatywnymi opiniami( których jednak było o wiele mniej), a te są zazwyczaj lepiej umotywowane i przemyślane niż pochwały. Ale powieść jednak dobrze się czyta i krótki dystans do czytelnika sprawia, ze jednak darzymy sympatią bohaterkę, acz wielka kreacja to nie jest. Wiele naiwności jednak przeszkadza w uwierzeniu w taka konstrukcję świata jaką przedstawia pani Davenport. Siggy, główna postać nie zdaje egzaminów końcowych na A i dostaje przydział pracy o 1000 lat świtlnych od domu. jako porządkowa w więzieniu dla szczególnie niebezpiecznych swołoczy. bardzo to wszystko jedzie Milczeniem owiec. Dwóch głównych złych ludzi uzupełnia się wizerunkowo. Jeden nadaktywny psychol werbalno sadystyczny ciągle coś nawija i grozi. Drugi, który popełnił okrutne zbrodnie milczy. Nie wiadomo kim jest, czemu mordował. Wojna którą ludzie prowadzą z Obcymi zwanymi speedy z racji ich niezwykłej prędkości reakcji sprowadziła do więzienia także oficera ziemskiej floty, który na skutek eksperymentów z doprowadzeniem człowieka do osiągów obcych oszalał. Jego wątek jednak gdzieś niknie, a mógłby być ciekawy. Na skutek próby sprowokowania jakiejś reakcji u milczka zwanego Profesorem ( vide Lecter), ginie kilka osób z personelu a dwaj najgroźniejsi uciekają.
Siggy rzuca prace i wraca na swój świat. Tu wpada do kieszeni czasowej, jak przed laty jej kolega. wraca do domu po 30 latach. logiczną łamigłówką jest to, czemu większość ludzi nie pamięta tych zaginionych, ale niektórzy pamiętają. tłumaczenie jest mętne. Próba doprowadzenia do pokoju z obcymi ma szansę szczególnie odkąd włączono do prac naszą dzielną dziewczynę. Jako, że ma ona szmergla na punkcie tańca porozumienie między cywilizacjami zadzieżguje się na sali balowej. Siggy w XXV wieku ogłada XX wieczną telewizje i słuch takiejż muzyki. Półtora tysiąclecia nie wydało nic godnego uwagi. Jak coś pisze na komputerze to naciska nie ten klawisz i sobie kasuje wynik pracy. Itd, itp. Czasem bola zęby. Koniec końców nadaktywny psychol ginie z rąk milczka. Zabłąkana w czasie flota zostaje poinformowana o pokoju przez zaginionego na początku kolegę, który sie tuła po bezdrożach zmarszczek czasowych. Zaś sam Profesor nie zdradza swej tajemnicy. podejrzewano, że jest speedem zmodyfikowanym, by udawał człowieka. Ale wychodzi na to, że był przedstwaicielem jeszcze innej rasy, która chciała coś rozegrać. Dużo zmarnowanych szans, ale takich książek, które mogłyby je wykorzystać nie napiszą grzeczne dziewczynki.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4961
Wysłany: 2019-06-03, 11:59   

bio napisał/a:
który sie tuła po bezdrożach zmarszczek czasowych

+1. :mrgreen:

Znaczy, książkę odpuszczamy. Szkoda.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1150
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-06-03, 12:28   

Za to polecam Hiero's Journey Sterlinga Laniera. Klasyczna przygodowa postapo. Czytałem to ze 30 lat temu, a teraz wracam po kawałku. To nie jest wielka literatura, ale przefantastyczna opowieść przygodowa. Świat 5000 lat po Wielkiej Śmierci. Stany i Kanada zdziczałe, zaludnione inteligentnymi mutantami źle życzącymi ludziom. Bohater w swej wędrówce (temat nieśmiertelnik, tylko Kerouac przynudzał we W Drodze) ma za towarzyszy inteligentnego telepatycznego łosia i misia. No i piękną dziewczynę ratuje mimochodem i ona też z nim. Tajemne zakony, gra o skarby wiedzy sprzed tysiącleci. Bajka SF na każdy wiek. Lanier napisał niewiele, ale jest znany jako redaktor dzięki któremu Diuna zaistniała w masowej świadomości. Po publikacji w Analogu nikt jej nie chciał wydać jako powieści. Początkowa słaba sprzedaż zresztą spowodowała, że sam wyleciał z wydawnictwa. Ot, taka zabawna historyjka ze światka SF.
Zacząłem Cixina Liu Erę Supernowej, ale już na starcie widać, że trylogii to nie dorasta do kostek. Ale spróbuję z kredytu zaufania dla Trzech ciał i spółki.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 8574
Wysłany: 2019-06-13, 11:05   

Hajstry. Krajobraz bocznych dróg - Adam Robiński

Trudno określić gatunek tej pracy. To jakaś wielokrotna krzyżówka przewodnika dygresyjnego z reportażem nieoczywistym z felietonami historycznymi. Wszystko to w sosie nostalgicznie-poetyckim. Robiński zachęca, i robi to umiejętnie, do wizytowania czegoś poza Krupówkami, molem Sopockim i Wawelem. Książka jest zbiorem kilku krótkich opowieści o terenach turystycznie nieoczywistych. Opowieść o wycieczce na bagna, czy na tereny z geologicznymi pozostałościami po wczesnej industrializacji, nadziana jest gęsto skwarkami rozmaitych opowieści i historycznych ciekawostek o miejscach, ludziach czy zdarzeniach. Często o bardzo odległych konotacjach. Czyta się to dobrze, wybór terenów jest interesujący. Dla kogoś takiego jak ja, kto unika tłumów i najbardziej popularnych turystycznie miejsc, książka jest świetnym zbiorem inspiracji i też jakiegoś utrwalenia w tej mojej normalności. Patrz, są inni podobni. Natura i rodzaj ciekawości świata jakie cechują autora, bardzo podobne są do mojego. Trochę czyta, nawet sporo, trochę tropi, po indiańsku, przyrodę i historię, trochę zwyczajnie się zachwyca.

Mam dwa zarzuty niezbyt grube.
Pierwszy to jakiś rodzaj zmanierowania stylu. Niespecjalnie to przeszkadza ale jest zauważalne. Wydaje się, że autor chciał być tak fajny jak tylko się da, i odrobinę przefajnił.
Druga sprawa to brak zdjęć i map. Biorąc pod uwagę sposób opowieści autora, rzecz aż prosi się o takie uzupełnienia. W moim przypadku lektura wyglądała w ten sposób, że co chwila zapytywałem wujka gógla a to o zdjęcia, a to o o mapy, a to o uszczegóławiające informacje.

Wyłowiłem fajny cytat. Autor opisuje rycinę : "Coś mówią? (...) Tak, to musi być modlitwa, bo wszyscy mówią, ale nikt nie słucha."

8/10
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Stary Ork napisał/a:
Jeśli Ziemkiewicz jest normą to trzeba spieprzać na margines
 
 
bio 
Człek pod dębem

Posty: 1150
Skąd: Znad stawu w parku
Wysłany: 2019-06-15, 23:00   

Mam małą manufakturę czytelniczą. Tzn. kilka na raz i jeszcze się nie gubię. Na początek pożyczone od koleżanki, która czyta polskie kryminały. Katarzyna Puzyńska - Motylek, jej pierwsza powieść. Literacko tak bez właściwości, że Pilipiuk to wobec niej mistrz stylu i pomysłowości. Skończyłem na 100-nej stronie. Zdecydowanie nie polecam. Remigiusz Mróz Behawiorysta. To druga zaczęta przeze mnie powieść jego autorstwa. Pisze z większym biglem niż koleżanka, ale i tak robi wrażenie taśmowego produktu skleconego wedle poradników pisania. Bez kontynuacji po 50u stronach. Bracia Sisters De Witta. .Zabawne i okrutne. Ale to takie postmodernistyczne jakieś. Zabawa konwencją jest OK, ale nie czuję na razie myśli nadającej opowieści wyższy wymiar. Nie musi go być, ale bez niego to będzie tylko literacka konfekcja. Kontynuuję Return of Santiago. Zadowalający średni poziom Resnicka jak sugerowała Beata. Czytam dalej. No i w końcu zabrałem się za trzecią część Bobiverse Dennisa E. Taylora All These Worlds, nie chcąc odwlekać w nieskończoność tej przyjemności. Przyznam, że trzeba było iść za ciosem, bo po kilku miesiącach napięcie siadło nieco. Jestem w połowie i już rośnie od nowa. Trochę poszedł w sentymenty i sarkastyczny humor nieco złagodniał. Nasi bohaterowie na planecie gdzie Bob prowadzi tubylczą rasę do cywilizacji dają sobie radę nie bez rozlewu krwi. Planeta ocean uniknęła zamordyzmu po małej rewolucji. Ostatni relikt starego ziemskiego konfliktu został wyeliminowany ( kopany brazylijczyk przez sto lat się krył po kątach). Przejęty gigantyczny transportowiec Obcych pozwoli na szybszą ewakuację reszty ludności Ziemi. No i szykujemy się na wojnę! Na to wszyscy czekamy, jak widzowie Formuły 1 na efektowny wypadek. Następna lektura jeszcze nie sprecyzowana.
_________________
Nie było Nieba ani Ziemi, ino jeden dumb stojał.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-06-16, 12:44   

"Czwartkowe wdowy" Claudii Pineiro. Zaskakująco interesująca powieść. Głównie obyczajowa. Fabuła rozgrywa się w Argentynie, w przeddzień wielkiego kryzysu z 2002 r. Zaczyna się od śmierci na ekskluzywnym zamkniętym osiedlu dla klasy wyższej, pod Buenos Aires. A potem akcja cofa się, aby wyjaśnić jak do tej śmierci doszło. Wypadek czy zabójstwo? Jednak znacznie ciekawszymi od rozwiązania tej zagadki są portrety głównych bohaterów dramatu. Wnikliwe i interesujące. Świetna lektura. Bardzo wciąga i skończyłem ją z niedosytem, chciałem więcej. Z pewnością sięgnę po inne książki tej pisarki.

Erika Fatland - "Granica". Ledwie zacząłem i mi się od razu spodobała. To zapis podróży autorki przez wszystkie kraje graniczące z Rosją.

"Wieża Koronna"- Michaela J. Sullivana. Początek nowego cyklu fantasy, do recenzji. Nie spieszyłem się, zacząłem czytać prolog i dowiedziałem się, że akcja jest osadzona przed wydarzeniami z innego cyklu tego autora - który dopiero zamierzam przesłuchać w najbliższej przyszłości. Ale, na szczęście, można czytać bez znajomości poprzedniego i bez strachu, że jakieś tajemnice zostaną zbyt wcześnie ujawnione. I dobrze, bo choć z fantasy bywa mi mocno pod górkę ostatnio, to "Wieża Koronna" póki co (siedemdziesiąt kilka stron), nawet mi się podoba. A do tego każda powieść z tego nowego cyklu ma mieć zamkniętą fabułę, co dodatkowo pozytywnie mnie nastawia.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 18921
Wysłany: 2019-06-24, 18:46   

"Róża i Cierń" - druga część "Kronik Riyrii". Całkiem dobra powieść. Sullivan póki co trzyma solidny, czwórkowy (4/6) poziom. Pewnie sam siebie nie przeskoczy, ale dobrze się to czyta.

"Trump pod ostrzałem" Michaela Wolffa, czyli kontynuacja "Ognia i Furii". Nie ma już tyle mocy, co poprzednia książka. Mimo to czytałem z wypiekami, ponieważ amerykańska polityka bardziej mnie interesuje niż polska dzicz. Tam jest brutalniej, ale jednak są jakieś ramy. Wprawdzie Trump je rozsadza. Ale widać pewną odpowiedzialność nawet jego stronników. Za państwo, za instytucje i zasady. Jest to bardzo krzepiące. Poza tym dużo walk pod dywanem, intryg i niesamowitych faktów - choćby dotyczących tego, jak administracja Trumpa olewa własnego prezydenta. I mowa tu o republikanach. :) Gdyby wszyscy mu tam służyli - koniec świata byłby już za nami. Zresztą, po ostatnich newsach też to widać. W ostatniej chwili odwołany atak na Iran. Czyli Matoł już wydał rozkaz zapewne, ale ktoś mu odebrał zabawki i do ataku nie doszło. I straszne i śmieszne.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
Trojan 


Posty: 4763
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2019-06-24, 20:26   

A jak go wybiorą na drugą kadencję ?
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

OGIEN I LÓD - Przystan mil/osników prozy George'a R. R. Martin'a


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,69 sekundy. Zapytań do SQL: 12