Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Ghibli
Autor Wiadomość
Toudisław 
Ropuszek

Posty: 6076
Skąd: Z chińskiej bajki
Wysłany: 2019-03-27, 23:11   Ghibli

Krótka historia studia Ghibli

W Polsce anime często kojarzone jest z produkcjami przeznaczonymi głównie dla dzieci lub młodzieży albo z tasiemcowymi serialami mającymi na celu wyłącznie zapewnienie rozrywki. Choć nierzadko jest tak w istocie, zdarzają się perły, które zadają kłam tej regule.
Studio Ghibli jest jednym z najbardziej znanych światowych producentów filmów animowanych. Dzięki jego działalności widzowie mieli okazję obejrzeć wiele wybitnych dzieł będących w tej chwili klasyką animacji. Niestety łatka, która przylgnęła do anime, czasem powoduje, że te filmy są pomijane przez krytyków. Nawet główne stacje telewizyjne, jeżeli już decydują się na włączenie tego gatunku do swojej ramówki, przedstawiają go jako bajki dla dzieci. I tak też jest oceniany. Mimo że wiele osób w Polsce z pewnością widziało przynajmniej jeden z filmów studia Ghibli, nie powstało zbyt wiele artykułów na ich temat i nie wszystkie z dzieł doczekały się dystrybucji w naszym kraju.

Produkcje studia Ghibli to wartościowe teksty kultury, które każdy fan fantastyki (i nie tylko) powinien znać. Warto zatem poznać historię wytwórni, jej fenomen i najważniejsze tytuły w katalogu.
Studio Ghibli zostało utworzone w czerwcu 1985 roku przez dwóch reżyserów: Hayao Miyazakiego i Isao Takahatę oraz producenta Toshio Suzukiego. Miyazaki i Takahata byli już wtedy doświadczonymi twórcami anime. Suzuki zajmował stanowisko redaktora prowadzącego popularnego magazynu „Animage”, miał także wpływ na stworzoną przez Miyazakiego mangę Nausicaä z Doliny Wiatru (Kaze no Tani no Naushika). Jej powstała w 1984 roku adaptacja przyniosła Miyazakiemu sławę. Choć film ten nie powstał w studiu Ghibli, dziś traktowany bywa jako część jego dorobku. Fabuła skupia się na wydarzeniach z dwóch pierwszych tomów mangi, zmieniając historię tak, by zmieściła się w dwugodzinnej produkcji. Nausicaä z Doliny Wiatru interpretowana jest przede wszystkim jako film o wymowie proekologicznej. Jego akcja rozgrywa się w postapokaliptycznym świecie, w którym dominują agresywne wobec człowieka roślinne i zwierzęce formy życia. Ludzie starają się przetrwać, korzystając z darów natury i jednocześnie się z nią konfrontują. Nausicaä broni swojej wioski przed zagrożeniami, jednak w pewnym momencie ocalałe państwa, które walczą o zasoby, wdzierają się na tereny zamieszkiwane przez jej lud. Świat zniszczony przez ludzi i przyroda, która się z wolna odradza, to jeden z popularnych motywów w twórczości artystów dwudziestego wieku. Konflikt i próba znalezienia równowagi między człowiekiem a naturą stanowi także jeden z najważniejszych tematów dzieł samego Miyazakiego. Reżyser ani teraz, ani później nie podaje jednoznacznych rozwiązań, rozumiejąc potrzeby ludzi, które czasem są nie do pogodzenia z dobrem natury. Wskazuje nie tylko na potrzebę zaprzestania rozwoju, ale też podchodzenia do przyrody z szacunkiem i szukania kompromisowych rozwiązań.

Na fali artystycznego i finansowego sukcesu filmu Miyazaki usiłował namówić znane studia animacji oraz japońskich producentów do sfinansowania innych jego produkcji, jednak żaden z nich nie był gotowy na wyprodukowanie następnych filmów. Ponieważ Miyazaki chciał pracować, zdecydował się na założenie własnego studia.

Z powstaniem Nausikii z Doliny Wiatru związane jest wydarzenie, które wpłynęło na późniejszą politykę studia Ghibli. W USA Nausicaä ukazała się pod tytułem Warriors of the Wind. Film został zdubbingowany i ocenzurowany, zaś fabuła przerobiona tak, by bardziej trafić do najmłodszych odbiorców. Zmieniono imiona większości bohaterów – sama Nausicaä stała się księżniczką Zandrą. Na okładce wydania VHS umieszczono rysunek przedstawiający mężczyzn niewystępujących w filmie na zmartwychwstałym bogu wiatru. Reżyser bardzo ostro zareagował na zmiany. Odciął się od amerykańskiej wersji i zasugerował fanom, by jej nie oglądali i zapomnieli o jej istnieniu. W konsekwencji przez wiele lat Ghibli nie pozwalało na zagraniczne wydania swoich produkcji. Studio wprowadziło restrykcyjną zasadę braku zgody na jakiekolwiek zmiany w filmach, w tym na cenzurę czy zmiany imion bohaterów. Maksymalna zgodność zagranicznych wydań z japońskim oryginałem była kluczowa. Gdy amerykański dystrybutor zaproponował ocenzurowanie Księżniczki Mononoke, by móc wydać film dla niższej kategorii wiekowej, w odpowiedzi otrzymał prawdziwą katanę z wiadomością: „żadnych cięć”. Jedyny wyjątek uczyniono dla filmu Laputa – podniebny zamek, kiedy w wydaniu hiszpańskojęzycznym wyrażono zgodę na zmianę tytułu filmu, gdyż słowo la puta to w języku hiszpańskim wulgarne określenie prostytutki.

Za oficjalną datę utworzenia studia uznaje się czerwiec 1985 roku. Pierwszy film wydano nieco ponad rok później. Laputa – podniebny zamek (Tenkū no shiro Rapyuta, 1986) jest opowieścią o legendarnej budowli unoszącej się w przestworzach i stworzonej przez rasę, która mogłaby panować nad światem, ale zrezygnowała z tego i opuściła zamek, ukrywając go. Na Ziemi jednak nadal żyją potomkowie mieszkańców Laputy, w tym młoda dziewczyna – bohaterka filmu.

Choć animacja ma zdecydowanie charakter familijny, nie powinna być oceniana tylko z takiej perspektywy. Już wtedy można było zauważyć właściwość charakteryzującą także późniejsze produkcje studia, a mianowicie kierowanie przekazu do uniwersalnego odbiorcy. Laputa to film dobry zarówno dla widza bardzo młodego, jak i dojrzałego, choć każdy z nich odbierze obraz nieco inaczej. Pojawia się w nim wiele aluzji i nawiązań do różnorakich tekstów kultury, co stanowi jeden z wyznaczników filmów produkowanych przez Ghibli. Laputa – podniebny zamek uwypukliła też kilka cech, które można dostrzec w późniejszych dziełach. Za najważniejszą należałoby uznać pacyfistyczny morał, widoczny zwłaszcza w scenie, w której bojowe, śmiertelnie niebezpieczne roboty dbają o przyrodę w opuszczonym mieście, troszcząc się nawet o najmniejsze stworzenia.

Laputa została bardzo dobrze odebrana. Zapoczątkowała falę sukcesów wytwórni i samego reżysera, docenianego za swoje animowane filozoficzne moralitety nawiązujące do japońskich wierzeń i tradycji. Choć akcja żadnego z dwóch dotychczas omówionych filmów nie rozgrywała się w Japonii ani nawet w kraju, który mógłby ją przypominać, odniesienia do japońskiej kultury stanowią ich istotny element.

Grobowiec świetlików (Hotaru no haka, 1988) to pierwszy film studia wyreżyserowany przez Isao Takahatę, poruszający ważne i bolesne momenty historii Japonii. Scenariusz powstał w oparciu o opowiadanie Akiyukiego Nosaki, bazujące na jego wspomnieniach z czasów drugiej wojny światowej. Choć bohaterami są dzieci, obraz nie jest kierowany tylko do nich. Utwór ten jest o wiele cięższy w odbiorze niż poprzednie dzieła i rzuca widzowi większe wyzwanie. Różnica ta mogła wynikać zarówno z osoby reżysera, jak i kierunku, w którym coraz mocniej zmierzało studio. Grobowiec świetlików bardzo obrazowo pokazuje, jak destrukcyjnie wojna wpływa nie tylko na jednostki, ale także i na całe społeczeństwa. To rewizja poczucia dumy narodowej oraz próba zwrócenia uwagi na to, jak wielkie konsekwencje miała wojna dla całego narodu. Warto zaznaczyć, że film wyłamał się nieco spośród animacji studia otwartością przekazu i ciężarem emocjonalnym. Takahata gra na uczuciach widza tak, że trudno pozostać obojętnym.

Bezpośredniość może być jednak pewną wadą tego filmu. Nie ma on baśniowego klimatu i niewiele jest w nim niedopowiedzeń czy ukrytego przekazu. Reżyser bardzo bezpośrednio i bez ogródek wytyka Japończykom nie tylko zaangażowanie się w wojnę, ale przede wszystkim to, że walcząc o cesarza i naród, zapomnieli o szeregowych obywatelach, których poczynania nie miały znaczenia dla całego kraju, dlatego też cierpieli najbardziej. Więzy rodzinne czy nawet zwykła przyzwoitość traciły znaczenie wobec wysiłku wojennego, a ten przyniósł Japonii jedynie zniszczenie i śmierć. Za znamienne można uznać to, że cierpienie Japończyków oraz samych bohaterów
filmu nie kończy się wraz z wojną – rany po niej miały zabliźniać się przez wiele lat.

Filmem, który przyniósł studiu wielką sławę, był z całą pewnością Mój sąsiad Totoro (Tonari no Totoro, 1988). To po tym obrazie produkcje Ghibli stały się rozpoznawalne na całym świecie. Sam Totoro został symbolem studia, a jego sylwetka na dobre zapisała się w światowej kulturze popularnej. Dzieło opowiada o dwóch siostrach, Mei i Satsuki, które przeprowadzają się wraz z ojcem do starego domu na wsi, aby być bliżej leżącej w szpitalu matki. Pewnego dnia dziewczynki spotykają leśnego ducha – Totoro i od tego czasu ich życie zaczyna przepełniać magia. Film zawiera pewne wątki biograficzne z życia samego reżysera, który, podobnie jak bohaterki, mieszkał tylko z ojcem, gdy matka musiała pozostać w szpitalu. Dzieciństwo na wsi miało wpływ na młodego Miyazakiego. Dzięki niemu poznał wiejską duchowość, obrzędy i wierzenia, motywy bardzo często widoczne później w jego twórczości.
Mój sąsiad Totoro to film specyficzny. Bohaterowie, choć sympatyczni, są raczej płytcy i nieskomplikowani, w swojej radości życia wręcz naiwni i trochę nierealistyczni. Fabuła jest raczej powolna i pozbawiona sensacji, momentami bardzo się dłuży. Mimo tego film ogląda się znakomicie i można go bez wątpienia uznać za klasykę światowej animacji. Jest sentymentalny, opisuje Japonię, której już od dawna nie ma, a za którą tęsknią Japończycy. Ukazuje arkadyjski, wiejski świat bez technologii i zmartwień. Miyazaki jedynie subtelnie akcentuje technologiczne i medyczne problemy tamtejszej społeczności, kierując uwagę widza wyłącznie na pozytywne aspekty. W rezultacie powstał obraz spokojny, pozbawiony agresji, negatywnych bohaterów i zła. Jego siłą jest prostota, widoczna na przykład w scenie, w której dziecko dla wygody wchodzi po schodach na czworakach. Obraz został wystylizowany w sposób piękny, z oddaniem wszelkich niuansów tak ważnych w animacji. Co ważne, w filmie nie użyto emocjonalnych sztuczek, co jest zresztą cechą właściwe całego dorobku studia. Działania postaci nie są niczym wymuszone, nikt nie próbuje manipulować widzem, nie chce mu się przypodobać. Trudno także dopatrzyć się jakichkolwiek schematów znanych z bajek, szczególnie disneyowskich animacji pełnometrażowych. Ten film, jak mało który, potwierdza zasadę, że piękno tkwi w prostocie.

Dwa filmy wyprodukowane w 1988 roku stanowią swoje przeciwieństwa – jeden jest niezwykle ponury, drugi lekki i optymistyczny. Powstawały równocześnie pod kierownictwem dwóch najważniejszych reżyserów studia. Swoiście ze sobą korespondują i mimo tego, jak bardzo się różniły, oba zdobyły popularność i uznanie.

Od samego początku studio produkowało filmy co roku, ewentualnie raz na dwa lata. Utwory poruszały różnorodną tematykę i różnie też bywały odbierane. Podniebna poczta Kiki (Majo no Takkyūbin, 1989) to opowieść o poszukiwaniu powołania i własnej drogi. Powrót do marzeń (Omohide Poro Poro, 1991) jest z kolei nostalgiczną historią powrotu do dzieciństwa i oceną tego, co z młodzieńczych marzeń i pragnień udało się zrealizować w dorosłym życiu. Film ten był skierowany zdecydowanie do dorosłego odbiorcy, co mogło wynikać z faktu, iż jego twórcą był Isao Takahata – w Japonii reżyser znany i lubiany nie mniej niż Miyazaki. Choć poza Japonią jego dzieła nie są bardzo popularne, w Kraju Kwitnącej Wiśni budzą wielkie zainteresowanie i przynoszą studiu znaczny dochód.

Następnym filmem był Szkarłatny pilot (Kurenai no buta, 1992), wybitnie pacyfistyczna historia pilota zmienionego w świnię w wyniku tajemniczej klątwy. Później, w maju 1993 roku, Ghibli wydało Szum morza (Umi ga kikoeru) w reżyserii Tomomiego Mochizukiego, zapoczątkowując epokę nowych reżyserów pracujących dla wytwórni. Takahata wyreżyserował zabawne Szopy w natarciu (Heisei tanuki gassen pompoko, 1994). Nie jest to jednak opowieść o szopach, a o tanuki (podgatunek jenota), zwierzętach, które wedle japońskich wierzeń potrafią zmieniać kształt, a nawet upodabniać się do człowieka.
Miyazaki powrócił jako reżyser po pięciu latach, by dać światu jedno z najbardziej znanych dzieł studia. Księżniczka Mononoke (Mononoke-hime, 1997) jest, obok Mojego sąsiada Totoro i późniejszego Spirited Away: W krainie bogów, najbardziej rozpoznawalnym filmem Ghibli. Odniósł on wielki sukces i przypieczętował pozycję Miyazakiego jako najbardziej popularnego twórcy anime na świecie. Księżniczka Mononoke, podobnie jak Nausicaä z Doliny Wiatru, to opowieść dotycząca ekologii i odpowiedzialności człowieka za przyrodę. W filmie ukazane jest zrozumienie dla potrzeb ludzi, którzy godzą w naturę – reżyser nie potępia ich za to, a jedynie piętnuje chciwość oraz brak chęci wypracowania metod, które mogłyby pogodzić z pozoru sprzeczne interesy. Animacja ma również wymiar pacyfistyczny, ukazując bezsens wojen i konfliktów, gdyż te nigdy nie prowadzą do rozwiązania, a jedynie do strat każdej ze stron.

Choć Księżniczka Mononoke to opowieść uniwersalna, skierowana do widza w każdym wieku, to można odnieść wrażenie, że reżyser miał świadomość tego, że jego najmłodsi odbiorcy dojrzewają i w jakimś stopniu skierował swoją wizję do młodych, ale jeszcze nie dorosłych ludzi. A wszystko po to, by uświadomić im, jak ważne jest życie w harmonii z przyrodą. Film zachwyca między innymi oprawą wizualną i muzyką.
W 1998 roku Hayao Miyazaki opuścił na krótko studio Ghibli, aby założyć studio Butaya, czyli „Dom Świni”. Nazwa nie jest przypadkowa, gdyż reżyser odczuwa sympatię do świń i bardzo często do nich nawiązuje, obdarzając je, poza jednym przypadkiem, raczej pozytywnymi przymiotami. Rozstanie nie trwało jednak długo, ponieważ po roku wrócił do studia Ghibli, by kontynuować działalność w jego ramach.

Spirited Away: W krainie bogów (Sen to Chihiro no Kamikakushi, 2001) stanowi trzecią spośród najbardziej kluczowych dla wytwórni produkcji. Film opowiada o dziewczynce, która wraz z mamą i tatą trafia do tytułowej krainy bogów. Chciwość i łapczywość rodziców sprawia jednak, że zostają zamienieni w świnie. Obraz jest hołdem dla japońskich wierzeń i legend, pokazując ich niesamowite bogactwo i różnorodność. Ma jednak też inne przesłanie, o którym mówi się już zdecydowanie rzadziej, gdyż nie jest tak piękne, jak to najczęściej przytaczane. Dziesięcioletnia Chihiro trafia do łaźni. Znając japońską kulturę i historię oraz znaczenie określenia „kobieta wody” – yubaba (dosł. wiedźma od kąpieli), odnoszące się do pracujących tam dziewczyn, można domyślić się, że jest to aluzja do japońskich domów rozpusty, które często mieściły się w łaźniach. Tego typu instytucje zarządzane były przez starsze kobiety, a pracowały w nich często bardzo młode dziewczyny, sprzedawane tam przez swoich rodziców. Takie rozumienie tego filmu całkowicie zmienia jego odbiór. Co istotne, reżyser potwierdził, że jest to słuszna interpretacja.

W krainie bogów to jedna z najlepszych animacji w historii. Film jest dopracowany w każdym calu, zwraca uwagę jakością i urokiem wykonania. Całości dopełnia też poruszająca muzyka, którą dla filmu stworzył Joe Hisaishi. Dzieło było wielokrotnie nagradzane, otrzymało między innymi Oscara w kategorii najlepszy długometrażowy film animowany oraz Złotego Niedźwiedzia, po raz pierwszy przyznanego wówczas animacji. Dlatego bez względu na to, jaki ma się stosunek do mangi i anime, warto go zobaczyć.

Trzy lata później, w 2004 roku, na ekrany kin wszedł Ruchomy zamek Hauru (Hauru no ugoku shiro), który ma swój literacki pierwowzór (powieść Diany Wynne Jones), jednak w wielu kwestiach odbiega od niego, gdyż reżyser twórczo potraktował oryginał i wiele w nim zmienił. W przypadku tego filmu na pierwszy plan wysuwa się złożoność charakterów głównych postaci. Inaczej niż w wielu animacjach, niełatwo ocenić, kto jest dobry, a kto zły, zaś wszelkie oceny mogą okazać się mylące lub niesprawiedliwe. Silne i ciekawe osobowości dodają fabule dynamizmu. Choć produkcja ta porusza wiele wątków, za główny można uznać przesłanie pacyfistyczne, tak często zresztą występujące w animacjach studia.
W 2003 roku Hayao Miyazaki, po wielu latach starań, uzyskał zgodę Ursuli K. Le Guin na ekranizację jej książek z cyklu Ziemiomorze. Ze względu na inne zobowiązania, nie był w stanie osobiście wyreżyserować animacji. Prezes studia zaproponował kandydaturę Gorō Miyazakiego, syna Hayao, napotkał jednak sprzeciw ojca, który uważał, że potomek nie jest jeszcze gotowy na takie wyzwanie. Opowieści z Ziemiomorza (Gedo senki, 2006) spotkały się z niejednoznacznym odbiorem. Produkcja została nominowana do japońskiej nagrody filmowej oraz zaproszona na festiwal w Wenecji, jednocześnie otrzymała dwie Złote Maliny, w tym tę przeznaczoną dla najgorszego reżysera. Niestety sama Ursula K. Le Guin nie przyjęła filmu entuzjastycznie. Choć stwierdziła, że jest dobry, uznała też, iż zbyt odbiega od literackiego pierwowzoru.
W 2001 roku na przedmieściach Tokio powstało Muzeum Studia Ghibli, w którym bilety (w kształcie filmowej kliszy) sprzedaje sam Totoro. Wśród atrakcji znajduje się m.in. modelowa pracownia animacyjna, w której można zobaczyć, jak powstaje film. Można również wejść do Kotobusa (połączenie kota i autobusu z filmu o Totoro). Na dachu kompleksu znajdują się ogrody wzorowane na ogrodach Laputy, w których odwiedzający spotkają między innymi robota z laputańskiej gwardii. Muzeum miało stanowić odpowiedź na coraz większe zainteresowanie fanów wytwórnią, ale i przynieść jej dodatkowe dochody. Od dnia otwarcia przez cztery lata dyrektorem muzeum był Gorō Miyazaki, który także zaprojektował wspomniane wcześniej ogrody. Młody Miyazaki nabierał doświadczenia. Wyreżyserował Makowe wzgórza (Kokuriko-zaka Kara, 2011), które moim zdaniem całkowicie zatarły jakiekolwiek złe wrażenie mogące powstać po jego wcześniejszym filmie. Tym razem współpraca z ojcem, który był zresztą autorem scenariusza, przebiegła bezproblemowo. Makowe wzgórza to, pod względem wpływów z wyświetlania w kinach w tym kraju, najbardziej dochodowy japoński film 2011 roku. Produkcja stanowi ekranizację mangi z lat 80. XX wieku, której rysownikiem był Chizuru Takahashi, a scenarzystą Tetsurō Sayama. Makowe wzgórza łączą to, co w filmach studia najlepsze – są poważne i śmieszne, aluzyjne i proste zarazem. W Polsce przeszły bez echa, a szkoda, bo to dzieło zdecydowanie godne uwagi. Podobnie w naszym kraju prawie nie zauważono również Tajemniczego świata Arrietty (Karigurashi no Arrietty, 2010), nawiązującego do znanych raczej na Zachodzie Pożyczalskich, czyli małych ludzików żyjących w naszych domach i korzystających z tego, co uda im się tam zdobyć.

Zrywa się wiatr (Kaze tachinu, 2013) to ostatni film w reżyserii Hayao Miyazakiego. Jest fabularyzowaną biografią japońskiego konstruktora Jirō Horikoshiego, projektanta Mitsubishi A5M oraz jego słynnego następcy, Mitsubishi A6M „Zero”, dwóch samolotów, które były wykorzystywane przez japońskie lotnictwo podczas drugiej wojny światowej. Reżyser stawia pytanie: czy Jiro był konstruktorem broni, czy po prostu wizjonerem, który chciał stworzyć wspaniały samolot? Miyazaki często w swojej twórczości nawiązuje do latania i przestworzy. Ma to zresztą korzenie autobiograficzne, ponieważ jego rodzina posiadała fabrykę produkującą części do myśliwców. W jego filmach nierzadko można spotkać młodych, pełnych zapału bohaterów, którzy pragną latać lub konstruować latające maszyny – ten motyw pojawia się między innymi w Szkarłatnym pilocie i Lapucie. Miyazaki wydaje się mieć wyjątkową słabość do włoskiego lotnictwa i włoskich samolotów, pojawiają się one w kilku filmach.
Zrywa się wiatr został przyjęty z mieszanymi uczuciami. Studio przyzwyczaiło odbiorców do pacyfistycznego przesłania, a tutaj, choć było ono obecne, pojawia się gloryfikacja konstruktora myśliwców i bombowców. Obraz okazał się też pewnym finansowym problemem dla studia, bo choć zarobił 90 milionów dolarów, to z powodu wysokich kosztów produkcji nie przyniósł Ghibli zysku. Powstała w 2013 roku Księżniczka Kaguya (Kaguyahime no monogatari) nie zdołała wyciągnąć studia z problemów finansowych. Założyciele nie chcieli się zgodzić na wydzielenie zadań firmom zewnętrznym, co obniżyłoby znacznie koszty. Obawiali się, że wpłynęłoby to negatywnie na jakość animacji. W jednym z wywiadów Miyazaki stwierdził: „Do czego nam potrzebne komputery, skoro ludzie mogą to samo zrobić rękami?”. Wszystkie sceny, bohaterowie i plany są zazwyczaj rysowane oraz kolorowane ręcznie, dopiero następnie skanowane i wprowadzane do komputera. Sceny w całości stworzone przy pomocy nowoczesnych technologii ciągle należą do wyjątków.

Silną stroną animacji studia Ghibli jest ich oprawa muzyczna, która ma znaczny wpływ na to, jak są odbierane. Studio zawsze starało się dobrać właściwą muzykę do produkcji. Jednym z najbardziej znanych twórców muzyki do filmów Ghibli był Joe Hisaishi. Stworzył on muzykę do Mojego sąsiada Totoro, Księżniczki Mononoke, Spirited Away: W krainie bogów i Ruchomego zamku Hauru.
Warto pamiętać, że choć Miyazaki był i jest filarem wytwórni, to Ghibli nigdy nie było teatrem jednego aktora. Studio od samego początku dawało młodym twórcom szansę na zdobycie doświadczenia i wyrobienie sobie nazwiska. Możliwość prowadzenia własnych, niezależnych projektów mieli reżyserzy tacy jak Tomomi Mochizuki, Yoshifumi Kondō, Hiroyuki Morita, Gorō Miyazaki czy Hiromasa Yonebayashi. Większość filmów została jednak wyreżyserowana przez Miyazakiego.
Choć filmy mają różnych twórców, wiele je łączy. Za główne przesłania można uznać pacyfizm, powrót do japońskich tradycji i wierzeń, dbałość o ekologię oraz równowagę z naturą. Ze studia nigdy nie wyszłyby dzieła, które otwarcie uderzałyby w te wartości. Punkt wspólny stanowi postrzeganie roli kobiet. W Japonii, która jest krajem mocno patriarchalnym, uczynienie ich głównymi bohaterkami można uznać za niezwykłe. Co więcej, są to postacie silne, zdecydowane i samodzielne. Gdy między kobietą a mężczyzną rodzi się uczucie, kobieta nie jest w tej relacji w żaden sposób mniej ważna. Takie pokazywanie kobiety i jej roli jest rzadkością nie tylko w Japonii, lecz i w animacji w ogóle. Nie ma tu księżniczek wymagających ratunku, które same nigdy by sobie nie poradziły. W Laputa – podniebny zamek dzieje się tak tylko pozornie, gdyż szybko okazuje się, że zarówno bohater, jak i bohaterka sami nie udźwigną ciężaru zadania, muszą ratować się wzajemnie lub pomaga im jeszcze ktoś inny. Nie ma więc archetypu męskiego bohatera, który ratowałby bezbronną kobietę zdaną jedynie na niego.

Studio wybija się na tle innych, jeśli chodzi o kreowanie postaci. Przemiany, jakie przechodzą, są dogłębne i racjonalnie umotywowane przeżyciami bohaterów, w przeciwieństwie choćby do protagonistów Disneya, których ewolucja w niektórych przypadkach jest spowodowana przypadkiem bądź okazuje się po prostu mało wiarygodna, zwłaszcza po silnym przyprawieniu patosem.

Ghibli skupia się na filmach pełnometrażowych. Wyjątkiem była właściwie tylko kilkudziesięciosekundowa ekranizacja najstarszej japońskiej mangi powstała w 2016 roku. Jak widać, polityka studia nie pozwala rozmieniać się na drobne. Łącznie z Nausicaą studio wyprodukowało do dziś 23 filmy pełnometrażowe, w tym jeden, najnowszy – Czerwony żółw (La tortue rouge/Reddo Tātoru: Aru Shima no Monogatari, 2016) – we współpracy z europejskimi studiami.

Filmy studia Ghibli budzą wiele emocji wśród odbiorców. Często wiąże się to z interpretacją przesłania. Fani tworzą wiele możliwych odczytań, dochodząc nieraz do teorii spiskowych. W Polsce fenomen nie osiągnął aż takiej skali jak w Japonii czy na Zachodzie – trafia do nas tylko część filmów, a dystrybutorzy nie wydają się nimi szczególnie zainteresowani. Sytuacji nie poprawia fakt, że animacje docierają tu za pośrednictwem USA i wytwórni Disneya, która zajmuje się ich wydawaniem i dystrybucją w wielu krajach poza Azją. Choć nadal obowiązuje polityka „żadnych cięć”, polski przekład robiony jest z angielskiego, a nie z oryginału, co ma wpływ na finalny produkt.

Ghibli miało też swój udział w powstaniu gry komputerowej Ni no Kuni (2010), która jest efektem współpracy ze studiem Level 5, znanym graczom między innymi z produkcji najnowszych odsłon serii Dragon Quest. Gra jest klasycznym jRPG, a dzięki bogatej warstwie graficznej, poruszającemu scenariuszowi oraz czarowi i stylowi charakterystycznemu dla filmów Ghibli przypomina wspaniałą interaktywną animację. Jest wzbogacona o filmiki, które, gdyby zostały zebrane, stworzyłyby pewnie pełnometrażowy film. W grze widać wpływ studia i to nie tylko na poziomie wizualnym (olbrzymia dbałość o szczegóły), ale i fabularnym. Przedstawiony świat jest barwny, bogaty i pełen dziwacznych stworów nawiązujących do podań i legend.
W lecie 2014 roku pojawiła się plotka, że Ghibli przerywa działalność. Okazało się, że decyzja zarządu została źle zinterpretowana, gdyż planowana miała być jedynie przerwa w działaniu i zmiany wewnątrz studia, które przechodziło kryzys. Od czasu Ruchomego zamku Hauru filmy nie cieszyły się już tak wielką popularnością (z wyjątkiem Makowych wzgórz) i zbierały często negatywne recenzje. Nie udawało się wypromować nowych talentów, reżyserów zdolnych zająć miejsce Miyazakiego i Takahaty. Obiecujący nowi artyści opuszczali wytwórnię bądź umierali.
Hayao Miyazaki już w 2013 roku powiedział, że chciałby odejść ze studia, by zrobić miejsce młodym, utalentowanym animatorom, choć nadal mógłby produkować filmy i pisać scenariusze dla innych twórców. W studiu pojawiły się nowe nazwiska, nie przynosiło to jednak oczekiwanego rezultatu. Praca w wytwórni przypomina pracę w wielkich japońskich korporacjach: od pracowników wymaga się całkowitego zaangażowania w projekt. Sam Miyazaki, podobno dość despotyczny, ma wpływ na każdy aspekt działalności Ghibli, choć nie jest formalnie jego dyrektorem.

Trudno przewiedzieć, jaki los czeka studio Ghibli. W 2014 ukazał się film Marnie. Przyjaciółka ze snów (Omoide no Marnie) w reżyserii Hiromasy Yonebayashiego. W 2016 powstał Czerwony żółw, japońsko-francusko-belgijska koprodukcja. Uczestniczące w jej powstaniu studio Wild Bunch współpracowało z Japończykami także podczas tworzenia Tajemniczego świata Arrietty. Wyglądało więc na to, że Ghibli nie zaprzestaje działania, ale próbuje wypływać na nowe wody. Pojawiały się też jednak obawy, że kolejna produkcja może się nie pojawić. Zamknięcie wytwórni byłoby ogromną stratą dla światowej animacji i popkultury. W klimacie oczekiwania na nowe informacje i poczuciu, że studio albo będzie kontynuować poszukiwania nowych dróg, albo ostatecznie zawiesi działalność, jak grom z jasnego nieba gruchnęła informacja, że Hayao Miyazaki wraca. Jego emerytura nie potrwała zbyt długo. Początek 2017 roku przyniósł wiadomość, że rozpoczyna prace nad nowym pełnometrażowym filmem. Pomysł ma być rozwinięciem Kemushi no Boro, krótkiej formy stworzonej przez Miyazakiego na potrzeby Muzeum Studia Ghibli. Fani mają więc na co czekać. Czy jednak nie oznacza to, że bez Hayao Miyazakiego wytwórnia nie ma szans na przetrwanie? Pozostaje mieć nadzieję, że jego kolejne dzieło podtrzyma istnienie studia Ghibli i da firmie czas na zbudowanie sobie pewnej przyszłości.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Qfant


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 12