Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Krzyk...
Autor Wiadomość
Meheal Vermos 


Posty: 110
Skąd: Cesarstwo Apokalipsy
Wysłany: 2008-05-14, 15:38   Krzyk...

Krzyk.
Lekki, wibrujący, nienagannie piękny. Tak wspaniale napawający strachem. Tak zawsze o nim myślał. Póki nie nadszedł. Zaatakował nagle, bez uprzedzenia, niszcząc wszelkie myśli. Same pojawienie się go, przerwało wielkie skupienie. Teraz, w tej chwili miał zupełnie inny wydźwięk niż w ciągu dnia. Bo teraz dźwięczał w nim ból, a jasność nie mogła dodać otuchy, bo odeszła tak daleko.
Zawsze starał się zasypiać w dzień i wstawać równo z porankiem. Nienawidził nocy. A dokładniej tego co ze sobą niosła. Trudno było mu to opisać. Jednak teraz, gdy spóźnił się, poznał to od czego zawsze uciekał. Tak. To właśnie krzyk. Płaczliwy dźwięk konających kobiet i mężczyzn. Tylko raz zbudził się w nocy. Raz go usłyszał. Od tamtej pory nie wiedział czy krzyk unosi się z wiatrem, czy też nie rodzi się w jego niedojrzałym umyśle. Czy jest prawdziwy, czy jest prostym wymysłem. Makabryczną zabawką strachu. Tego własnego, buntowniczego uczucia, które potrafi tak ranić.
Spojrzał w okno. Z nieba bił słaby blask srebrnego księżyca. Uśmiechnął się do jedynego przyjaciela w mroku. Zawsze, gdy był mniejszy, chciał go zobaczyć. Stanąć pod nim i spojrzeć wprost. Teraz wiedział ile kosztowała by go ta krótka chwila szczęścia. Zacisną nerwowo zęby, gdy jęki rozchodziły się w powietrzu. I jeszcze to charczenie. Bestie… Znów bestie… Smutek i bezsilność rozlewały się po jego ciele. Nareszcie nadszedł. Przyniósł ze sobą diamentowe krople, płynące po twarzy. Teraz wiedział, że nie będzie mu wstyd.
I zapłakał…


Napiszcie czy ten fragmencik... hmm, jak to powiedzieć... "potrafi zainteresować"

Dziex serdeczne za komentarze i wypowiedzi! ;-)
_________________
www.forum.mysli.com.pl - Forum literackie. Wpadajcie :]

„Wojna może przynieść tylko zło, jako że od zła pochodzi i złem jest spowodowana"
„Gdybym mógł dojrzeć twą duszę, zobaczyłbym co kryje. Ale jako że osłania ją ciało, wybacz, że nie mogę Ci zaufać”
 
 
BitterSweet 
Slave Driver


Posty: 606
Skąd: Zoznowitz
Wysłany: 2008-05-14, 16:31   

Na wstępie parę uwag. Nie podarowałabym sobie, gdybym nie wytknęła błędów. ;D

Meheal Vermos napisał/a:
Same pojawienie się go, przerwało wielkie skupienie.

Powinno być "Samo". :P Poza tym to zdanie mi nie pasuje. Dźwięk nie ma istoty. Jeśli byłby to człowiek to i owszem. Jego obecność mogłaby coś zaburzyć. A dopiero jego głos/ruch/etc. etc. coś zniszczyć. Zamiennie dałabym coś a la: "Samo wspomnienie o nim przerwało wielkie skupienie". Choć nie wiem, czy pasowałoby Ci to do koncepcji. Oczywiście to moja drobna, amatorska sugestia.:)

Meheal Vermos napisał/a:
Raz go usłyszał. Od tamtej pory nie wiedział czy krzyk unosi się z wiatrem, czy też nie rodzi się w jego niedojrzałym umyśle
Wykreśliłabym podkreślone słowo. Jakoś mi dysonansuje w szyku. ;D

Widzę też dużo powtórzeń w konstrukcjach zdań. W tekście mogą one ładnie połączyć sekwencje myślowe i budować napięcie, ale nie można ich też nadużywać moim zdaniem, tak jak to zdanie:
Meheal Vermos napisał/a:
Czy jest prawdziwy, czy jest prostym wymysłem.
"Czy jest prawdziwy, czy to tylko wymysł". Może to czepianie, ale tak odczuwam. xD

Meheal Vermos napisał/a:
Teraz wiedział ile kosztowała by

Po pierwsze: przecinek przed "ile", po drugie: czasowniki w trybie przypuszczającym piszemy z partykułą "by" razem. :P

Meheal Vermos napisał/a:
Zacisną
Literówka.

Meheal Vermos napisał/a:
Smutek i bezsilność rozlewały się po jego ciele

To jest zdanie, które swoją metaforą zachwyciło mnie najbardziej. Bez złośliwości oczywiście. Naprawdę porządne. :D

Teraz podsumowanie. Mimo tych błędów, ten skromny fragment jest dosyć interesujący. Widać w nim wyrazistość, nakreśliłeś dobrze klimat. Jeśli byłaby dalsza część to myślę, ze czytałabym ja z przyjemnością.
Mam nadzieję, że będzie, bo jestem zaciekawiona. :P
To tyle od zwykłej czytaczki. xD
 
 
Meheal Vermos 


Posty: 110
Skąd: Cesarstwo Apokalipsy
Wysłany: 2008-05-16, 21:08   

… płakał, póki zabrakło mu łez, aż w końcu usnął. Powitał nieśmiertelną otchłań sennych wizji. Ujrzał cienie, setki dziwnych istot. Widział trupią dłoń, trzymającą czarną jak smoła kulę. Upiór spoglądał w nią jakby chciał wyczytać przyszłość. Długie pazury niemal wbijały się w nieskazitelnie gładką powierzchnię. Wszystko dookoła umarło. A na drzewie przysiadł kruk. Najgorszy zwiastun. Senne wizje. Chore wizje. Wszystko było ułudą. Tak. Musiało nią być. Bał się. Widział ciała rozszarpane przez bestie. Umarłe dzieci. Nagle spośród nich wyłonił się obraz. Płonąca błękitnym ogniem postać pojawiła się wśród ciemności. Nowy krzyk, bardzo bliski wzbił się w powietrze.
Szeroko otworzył powieki. Krzyk dalej wibrował w uszach.
- Kel’tarel – wyszeptał.
Zerwał się z łóżka i upadł na podłogę. Natychmiast podniósł się i pobiegł dalej, boso. Zbiegł po schodach, słysząc piski i krzyki. Potknął się o ostatni stopień i runął na ziemię. Dźwignął się i nałożył ubranie. Szybko przywdział kolczugę i jasną koszulę straży. Chwycił miecz i wybiegł na zewnątrz, ściskają w ręku metalowy hełm.
Na dziedzińcu strażnicy kuli bestię pikami. Ogromny, przypominający krzyżówkę wilka z niedźwiedziem zwierz, zwany Tholoridem, nacierał na pięciu żołnierzy. W powietrze wzbijały się okrzyki, gdy matka płakała nad rozszarpanym ciałem swej córeczki… bądź synka. Było tak zmasakrowane, że nie potrafił tego stwierdzić.
- Trzymaj go! – warczał najstarszy ze strażników do innego, który przebił stworowi prawą rękę, przygważdżając go do ziemi. Szybko wymierzono następne ciosy. Precyzyjne pchnięcia przebiły boki i łapy stwora. Jednak nie można było zabić go dźgnięciami piki. Czaszka była za twarda.
- Umdhelor! – ryknął najstarszy – bij skurwiela!
Posłusznie wyskoczył zza pik i potężnym zamachem zmiażdżył kark bestii. Taka była taktyka strażników do Tholoridów. Martwy zwierz padł na ziemię. Żołnierze wyrwali piki z ciała. Najstarszy strażnik podszedł do szlochającej kobiety i potrząsnął ją. Zaczęła krzyczeć. Chciał ją uspokoić. W końcu zatkał jej usta i przycisnął do ziemi. Chwilę drgała, rękoma drapiąc o dłonie strażnika. W końcu znieruchomiała. Strażnik wstał i podszedł do nich ze stroskaną miną.
- Oszalała – wyjaśnił. Tymczasem w oczach jednego z jego podopiecznych szkliły się łzy. – Umdhelor, nie maż się. Takie życie. No, Tavar. Nie załamuj się.
Ten spuścił głowę. Wpatrzył się w brukowany dziedziniec, myśląc gorączkowo. W końcu starł łzy i powiedział zachrypniętym głosem:
- Śnił mi się kruk. – W oczach starego strażnika błysnęło przerażenie. – Iii coś jeszcze…
Twarz sierżanta spoważniała. Wskazał na jednego ze strażników.
- Pójdziesz z nim do wyroczni – powiedział do niego. Następnie spojrzał na Tavara. – Idź i opowiedz jej o wszystkim. Cały sen, rozumiesz?
- Tak.
- I powiedz, że przysyła cię Georath – rzucił jeszcze swym twardym jak skała głosem w którym brzmiał niepokój.
- Dobrze. Nie zapomnę.
Odprawił ich gestem dłoni. Pozostali strażnicy ruszyli przed siebie w kierunku bramy. Tylko Tavar i Ircac zostali na martwym dziedzińcu. Księżyc słabo oświetlał otoczenie. Tavar rzucił pojedyncze spojrzenie ku ciałom. Kogo one obchodzą? Ktoś przyjdzie i wyrzuci je na cmentarz, a później do wielkiego dołu. Jak zawsze. Z łzami w oczach ruszyli ku zrujnowanemu zamkowi, który zamieszkiwał stary palatyn – Erad i jego młody syn – Deotar. Dziedziniec cytadeli, był jedynym bezpiecznym miejscem w całym zrujnowanym mieście.
- Lubię go – rzucił Ircac próbując nawiązać rozmowę.
- Kogo?
- Georatha.
Tavar uśmiechnął się.
- Nawet jak zabija?
Ircac zamilkł. Z ust jego kompana uleciała wszelka radość.
- Przepraszam. Nie chciałem – wymamrotał Umdhelor.
- Nic się nie stało – odpowiedział młody żołnierz i spuścił głowę. Drogę do zamku pokonali w milczeniu.
Tuż przed samymi drzwiami Tavar zatrzymał się. Zmrużył oczy by przyjrzeć się uwiędłemu drzewu. Nagle ze strachem szarpną ramię Ircaca.
- Patrz! – Wskazał gałąź.
Kruki.
- W nogi, kurwa! – ryknął Tavar i pchnął młodszego strażnika przed siebie. Dobył miecza i ze wszystkich sił biegł ku bramie ogrodowej przed zamkiem. Za ich plecami coś zacharczało. Nie oglądając się, jeszcze przyśpieszyli. Dopadli do prętów i wspięli się po nich. Przeskakując na drugą stronę Tavar spojrzał w tył.
Na bramę szarżował Bereth.
Pręty puściły, pod naporem potężnej siły. Odrzwia w zamku otwarły się do połowy. Jeden z żołnierzy machał do nich dłonią, w drugiej ściskając topór.
- Szybciej! – ryknął Nimael i zarzucił topór na ramię, ściskając go mocno. Przygotowywał się od ciosu.
Po twarzy Tavara spływał pot, który przesiąkł koszulę. Kolczuga dzwoniła głośno. Hełm spadł z głowy, wiatr poruszył srebrne włosy. Ostatnim wysiłkiem dopadli do bramy i skoczyli. W tym samym momencie Nimael uderzył. Bereth zapiszczał przenikliwie i uderzył głową o drzwi. Topór zagłębił się idealnie w czaszkę. Nimael szybko wyrwał broń i chwycił Beretha za stopy. Wraz z dwoma innymi strażnikami wyciągnął bestie z przejścia. Drzwi zamknęły się.
Tavar spojrzał w niebo. Czując gorzki smak potu w ustach nagle stwierdził, że coś jest nie tak. Patrząc w górę przeraził się.
Gwiazdy zniknęły…
_________________
www.forum.mysli.com.pl - Forum literackie. Wpadajcie :]

„Wojna może przynieść tylko zło, jako że od zła pochodzi i złem jest spowodowana"
„Gdybym mógł dojrzeć twą duszę, zobaczyłbym co kryje. Ale jako że osłania ją ciało, wybacz, że nie mogę Ci zaufać”
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Fantasta.pl


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant ]

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 13