Książki

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Polskie sądownictwo
Autor Wiadomość
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17077
Wysłany: 2017-07-13, 10:37   

Został już tylko prezydent. Ale to tak cienka linia obrony, że nawet nie chce mi się poważnie przyjmować, że zawetuje, którąś z tych reform.

Aczkolwiek, jeśli ma instynkt samozachowawczy to powinien to zrobić. Bo jutro jemu mogą ustawą skrócić konstytucyjną kadencję. I dopisać, że dla ważności ustawy podpis prezydenta jest niepotrzebny. Dlaczego nie?

Trojan napisał/a:
Romku, ty się nie wychylaj,
jak będziesz potrzebował mety - to wiesz gdzie pytać ;)
ukryjemy cię,
nie damy zginąć

Dzięki. :mrgreen: Ale jeśli mam skończyć, to raczej nie jako tchórz kryjący się po kątach. Dam się rozjechać robiąc swoje. Bo co innego pozostaje? Przyłączyć się do tej hołoty i stracić szacunek do samego siebie?

Plus tego wszystkiego jest taki, że - powtórzę się - pozwoli się to wszystkim lepiej poznać. Kto jest kim, w co wierzy, czy jest świnią, czy człowiekiem przyzwoitym.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 127
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-07-13, 10:37   

dworkin napisał/a:
Może to być też wrzutka z serii "Jak nikt nie będzie się zbytnio pluł do projektu, przeforsujemy"

Biorąc pod uwagę, że to znowu "projekt poselski" to jest to mocno prawdopodobne.
Z drugiej strony ... a kto ma niby protestować?
- sami sędziowie? to usłyszą, że nie można być sędzią we własnej sprawie, poza tym TK powiedział, że to zgodne
- opozycja? nie istnieje IMHO. I mam co do tego coraz większe przekonanie. Opozycji jest dobrze tak jak jest (większości), więc czemu mają za jakichś sędziów umierać?
- a "suweren" powie, że "dobrze im tak, tej kaście", czy jakoś tak; i jeszcze powie, że "teraz przynajmniej będzie sprawiedliwiej ..." (bez zastanowienia się z czego niby ta większa sprawiedliwość ma wynikać)

Romulus napisał/a:
Został już tylko prezydent. Ale to tak cienka linia obrony, że nawet nie chce mi się poważnie przyjmować, że zawetuje, którąś z tych reform.

Aczkolwiek, jeśli ma instynkt samozachowawczy to powinien to zrobić. Bo jutro jemu mogą ustawą skrócić konstytucyjną kadencję. I dopisać, że dla ważności ustawy podpis prezydenta jest niepotrzebny. Dlaczego nie?

Mam wrażenie, że jemu to specjalnie nawet przeszkadzać nie będzie.
Uzna, że wykonał swoją pracę jako partyjny towarzysz, wyznaczony na stanowisko prezydenta i widocznie teraz pora na kogoś innego. A on sobie odejdzie na jakieś inne, wygodne gniazdko ...
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
Trojan 


Posty: 2242
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-07-13, 11:34   

Cytat:
opozycja? nie istnieje IMHO. I mam co do tego coraz większe przekonanie. Opozycji jest dobrze tak jak jest (większości), więc czemu mają za jakichś sędziów umierać?


no stary - widać że nie wiesz co się naprawdę dzieje.
Opozycja jest tak obrsana że nie istnieje - realnie PO/.N jest już zdezintegrowana na poziomie lokalnym/samorząd - jak szczury uciekają gdzie się tylko da. Góra jeszcze wydaje ostatnie podrygi - przez mały moment wydawało się że Schetyna da odpór, ale się z^&*(. Dorzynanie watahy. PiS nie popełni błędu PO.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17077
Wysłany: 2017-07-13, 18:35   

W Polsce od dwóch lat trwa zamach stanu. I wchodzimy teraz w jego brutalniejszą fazę.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
dworkin 


Posty: 3094
Wysłany: 2017-07-13, 19:57   

Co Ty gadasz?

 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1711
Wysłany: 2017-07-14, 09:03   

A w środę późnym wieczorem, gdy sejm zajmował się ustawą o KRS, ustroju sądów powszechnych i SN, prawie żadnego z posłów opozycji nawet nie było wtedy w sejmie. To świadczy jak najgorzej o poziomie polskiej polityki. Przecież to bardzo ważne głosowanie - dlaczego tylu posłów na nim nie było? Dlaczego PO i N. dali tu wolną rękę pisowcom? Sprawiają przez to wrażenie, że ta sprawa niewiele ich obchodzi. I jeśli faktycznie tak jest, to niestety pokazuje, w jakim kraju żyjemy.

Władza jest arogancka, a przy tym opozycja nawet nie spełnia swojego zadania. To fatalne połączenie. Jeszcze gorzej, że do tego Polacy są narodem o rażąco niskiej kulturze prawnej i politycznej. Tzn. jak na Europę.

Pisowcy najpierw rozpętali nagonkę na sądy jako "kastę", klikę" i "układ", który rzekomo trzyma się razem, wybiera się sam i w dodatku zbyt wolno prowadzi rozprawy. Zrobili wszystko, żeby przedstawić sądy i sędziów w możliwie najgorszym świetle. A teraz postanowili podporządkować sobie władzę sądowniczą, stwierdzając, że to "przywracanie obywatelom władzy nad sądami", "reforma zgodna z oczekiwaniami społecznymi" i "przywracanie równowagi trójpodziału władzy". Mimo że tak naprawdę to podporządkowanie sądów ministrowi Ziobrze, czyli jednemu obywatelowi. Który już przedtem podporządkował sobie prokuraturę.

To by nie przeszło w żadnym z krajów Zachodu. Przeszłoby w Turcji, Rosji itd. Jednak nie w Europie (poza Węgrami i obecnie Polską).

W Polsce naprawdę potrzebna jest rewolucja mentalna. Potrzebny jest znaczący wzrost zainteresowania społeczeństwa kwestiami prawnymi i politycznymi. Fundamentalnymi kwestiami.
Potrzeba, żeby frekwencja w wyborach do sejmu przestała wynosić ok. 50%, a zaczęła wynosić ok. 80%.

KOD zawiódł (przez Mateusza Kijowskiego i jego faktury), PO zawiodło (przez Grzegorza Schetynę i jego fatalne przywództwo i brak wyrazistego programu), Nowoczesna zawiodła (przez Ryszarda Petru i jego wyjazdy i głupie wypowiedzi). Polacy za bardzo czekają na jakiegoś "przywódcę", który ich poprowadzi, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce i organizować się sami, bez odgórnego impulsu. Potrzeba, żeby Polacy wyszli na ulicę i pod budynki rządowe bronić trójpodziału władzy nie po apelu jakiegoś prawnika czy innego intelektualisty, tylko zupełnie oddolnie i spontanicznie, jako odruch obywatelski. Tylko obawiam się, że Polacy są zbyt niechętni sędziom, żeby zrobić coś takiego. No i w dodatku teraz są wakacje, wielu ludzi jest na wyjazdach i nawet nie ogląda telewizji ani nie przegląda wiadomości w internecie.

Szkoda, że pisowcom tak skutecznie udaje się zohydzać Polakom wszystko, co im samym się nie podoba. W tym wypadku sądy i sędziów.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
adamo0 
Gentleman


Posty: 1530
Wysłany: 2017-07-14, 09:32   

BG napisał/a:
Polacy za bardzo czekają na jakiegoś "przywódcę", który ich poprowadzi, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce i organizować się sami, bez odgórnego impulsu.


Myślę, że Polacy próbuję - próbą taką był przecież KOD. Władza od razu zakwalifikowała ich jako "drugi sort" - nie każdy ma tyle siły żeby słuchać, że jest drugim sortem, barbarzyńcą itp. To nie ułatwia podejmowania takich inicjatyw. Zresztą jakie to ma znaczenie? Poparcie dla PiS rośnie - widać społeczeństwu się podoba.

BG napisał/a:
Polacy są zbyt niechętni sędziom


To prawda. Klienci, którzy do mnie przychodzą narzekają na sędziów jednak przeważnie nie odróżniają tego, że sąd to nie to samo co prawo. Obarczają oni sędziów winą za głupie, nieracjonalne i mało transparentne prawo - co jest oczywiście głupie.

Niemniej jednak, to jak sędziowie - w przeważającej części - zachowują się na rozprawach, jak bardzo są opryskliwi, przekonani o własnej nieomylności i wszechwiedzy, jak bardzo się wywyższają - to jest problem. Godzina opóźnienia w rozpoczęciu sprawy nie zasługuje nawet na zwykłe "sąd przeprasza". Zawiadamianie o posiedzeniach o przedłużenie tymczasowego aresztowania z dnia na dzień (bez możliwości zapoznania się z wnioskiem prokuratora) jest spoko, bo przecież to tylko formalność i wiadomo, że na wolność nie wyjdzie. Torpedowanie każdych wniosków tylko żeby szybciutko skończyć sprawę. Zapoznawania się z aktami na sprawie. Nieprzygotowanie do rozpraw: "panie Mecenasie, a tu miał pan wykonać zobowiązanie na piśmie. - Wykonałem Wysoki Sądzie. W dniu XXX złożyłem pismo na biurze podawczym. *szybkie wertowanie akt* - Oj fakt, jest tutaj z tyłu tylko, że nie wpięte. Nie zauważyłam. - ........ Sąd może iść na urlop - pełnomocnik nie może, musi być dostępny wtedy kiedy sąd mu każe nawet jeżeli ma już bilety od pół roku. Żądanie sędziów ze Szczecina (sprzed paru lat) ryczałtu na paliwo, bo oni nie mogą jeździć komunikacją miejską z petentami (czytaj plebsem).
Takich kwestii są setki i nie tylko ja to widzę - strony też to widzą.

To jest problem. Szanuję sędziów, widzę jaką wielką pracę wykonują każdego dnia i ile tej pracy mają. Niemniej jednak naprawdę niektóre patologie trzeba wyeliminować. Nie wiem w jaki sposób i nie mi o tym decydować.

Uprzedzając Romulusa (i może innych), którzy zaraz wskoczą tutaj i powiedzą, że winę za to jak to wygląda ponoszą też pełnomocnicy, odpowiadam: Częściowo tak, ale od nas wymaga się przykładowo robienia zamieszania, przeciągania spraw, utrudniania dojścia do 'prawdy' (jeżeli coś takiego w ogóle istnieje). Od sądu wymaga się natomiast bycia uczciwym - w każdym aspekcie - a tej uczciwości jakoś ostatnio mało.
_________________
Ignoti et Quasi Occulti
 
 
Trojan 


Posty: 2242
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-07-14, 11:02   

na forum kibolskim też dyskusja o sądach :)
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6774
Wysłany: 2017-07-14, 11:11   

O problemach z owsikami też będziesz nas informował?
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 127
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-07-14, 12:12   

adamo0 napisał/a:
BG napisał/a:
Polacy za bardzo czekają na jakiegoś "przywódcę", który ich poprowadzi, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce i organizować się sami, bez odgórnego impulsu.


Myślę, że Polacy próbuję - próbą taką był przecież KOD. Władza od razu zakwalifikowała ich jako "drugi sort" - nie każdy ma tyle siły żeby słuchać, że jest drugim sortem, barbarzyńcą itp. To nie ułatwia podejmowania takich inicjatyw. Zresztą jakie to ma znaczenie? Poparcie dla PiS rośnie - widać społeczeństwu się podoba.

IMHO bzdura.
Osoby które zaczną się organizować przeciwko PIS, już zostały nazwane "drugim sortem". Nawet jeśli nie wprost, to i tak się tak czują i właśnie dlatego m.innymi się organizują. Więc to dla nich nie powinno mieć żadnego znaczenia.


1. Problem jest w tym, że PIS dobrze zdiagnozował na co ludzie są wkurzeni, ale wykorzystuje to po swojemu.
Bo zgadzam się z tym, że:
- sądy w Polsce (pewnie nie tylko) są dla bogatych - przerobiłem to na własnej skórze, chociaż kilkanaście lat temu, ale nie mam przekonania, że teraz jest lepiej
- reformę szkolnictwa należy zrobić, bo to jak i czego uczą się moje dzieci to momentami jest żenada; podejście niektórych nauczycieli to również jest momentami żenada
- w wielu przypadkach w samorządach dzieją się "cuda" - również sam to widzę (nie mówię, ze we wszystkich)
- jakiś program "wyrównywania szans" jest potrzebny
ale wszystkie te problemy są przez PIS wywrócone do góry nogami i wykorzystywane głównie do tego, żeby: wsadzić swoich na stanowiska, dać swoim wpływy, kupić wyborców pod pozorem "zmian".

Tylko powyższe powoduje, że można spokojnie generować fake newsy, że niby "poprawiamy to czego ludzie oczekują". I ludzie, którzy się słabo interesują co tak naprawdę PIS robi - to kupują. Nie każdemu chce się analizować i sprawdzać jakie będą tego konsekwencje np. w dłuższym okresie.

Po drugie - jak niby ludzie mają się zorganizować - bo będą mieli widzimisia i sobie wystartują np. do sejmu? Przy wymogach dotyczących chociażby pozbierania podpisów. Ale i przy zabijającym wszystkie inicjatywy problemie budżetu/finansowania, który od strzału daje już istniejącym partiom fory jak stąd na księżyc? No jak? A jeśli się nawet udałoby wprowadzić kilku posłów, to co oni będą mogli zrobić? nagwizdać sobie chyba?

Po trzecie - przykład KODu, ale i ostatnio ObywateliRP - jak już się taka inicjatywa zaczyna rozkręcać, to od razu zaczynają się pojawiać politycy już istniejący. A niektórzy aktualni politycy od razu odrzucają niektórych potencjalnych wyborców. Bo ja nie mam najmniejszej ochoty widzieć ponownie większość chyba aktualnych polityków. Jak słyszę, np. że Niesiołowski się doczepia do ObywateliRP to już mnie skręca. Dla przypomnienia, to przecież ten sam Niesiołowski jak był w poprzedniej kadencji wicemarszałkiem, to odpowiadał, że "jak se wygracie wybory, to se będziecie mogli przegłosować to co chcecie" - no to nie dziwne, że teraz dokładnie to robią!
Mój kolega chodził na manifestacje KODu. Na początku czuł, że coś sensownego się dzieje, ale w pewnym momencie zauważył, że tam coraz częściej dużo do gadania mają właśnie politycy już istniejący. Zaczyna się po prostu "zmieniamy szyld i jedziemy dalej, a to od czego się zaczęło poszło w odstawkę". Przestał chodzić. I podobno dużo osób tak zrobiło.

Dla mnie określenie "zawodowy polityk" to jest jakaś piramidalna bzdura. Ale niestety mamy chyba w Polsce właśnie taki problem - politycy uważają, że mają taki zawód, a nie "chcą coś zrobić".
Z drugiej strony - osoby, które "chciałyby coś zrobić" - mają "pod górkę" w każdy możliwy sposób.
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-14, 12:32   

goldsun, można jednak powiedzieć tak: PO to widziało i nic nie zrobiło, nawet nie próbowało, PiS to widzi i jakoś działa, próbuje. chcą naprawić Polskę tylko mówią: skoro PO 8 lat nic nie robiło to pewnie to jakiś globalny układ korupcyjny dlatego chcą zaorać do gołej ziemi i powiem szczerze nie wiem czy to źle
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Trojan 


Posty: 2242
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-07-14, 12:43   

KOD od początku był inicjatywą "inspirowaną"
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-14, 13:02   

KOD to był skok na kasę przy całym szacunku dla wolontariuszy, zupełnie jak sprawa zbiórki na Antka
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
goldsun 
Szeregowy


Posty: 127
Skąd: Bytom
Wysłany: 2017-07-14, 13:12   

utrivv napisał/a:
goldsun, można jednak powiedzieć tak: PO to widziało i nic nie zrobiło, nawet nie próbowało, PiS to widzi i jakoś działa, próbuje. chcą naprawić Polskę tylko mówią: skoro PO 8 lat nic nie robiło to pewnie to jakiś globalny układ korupcyjny dlatego chcą zaorać do gołej ziemi i powiem szczerze nie wiem czy to źle

Ale ja się zgadzam, że w wielu przypadkach PO nie zrobiło nic.
Tylko PIS nie tyle próbuje coś zrobić, a próbuje coś zrobić przy okazji albo pod tym pretekstem ustawiając prawo "pod siebie".
Pokażcie mi co takiego w nowym prawie o SN, KRS itp jest zrobione "dla zwykłego obywatela". Co konkretnie?
Powywalanie aktualnych sędziów i powsadzanie swoich? Really?
A Ci "ich" to niby będą "sami prawi i sprawiedliwi" - "jedzie mi tu czołg"?

Przywrócenie nadzoru obywateli nad sędziami ...
No pęknąć ze śmiechu można.
Po pierwsze - jakie to przywrócenie kontroli/nadzoru obywateli - Ziobro (albo kolejny minister) zrobi co zechce i tyle będzie tego nadzoru. Bo Ziobro, albo inny minister powoli może stać się nieusuwalny (dostaje narzędzia które pozwalają mu na zdecydowanie za dużo)
Poza tym - są przypadki w których obywatele nie powinni się wtrącać. To nie obywatele powinni wybierać jak ma chirurg operować, to nie obywatel ma się wtrącać jaka powinna być konfiguracja serwerów itp. (to z mojej działki, wystarczy że często głównym kryterium jest cena, co powoduje, że po kilku miesiącach jestem jednak wzywany i muszę sprzątać burdel o ile jest jeszcze co sprzątać) i tak samo to nie obywatele powinni wybierać jak mają sędziowie sądzić. Piramidalna bzdura. A do tego się przecież głupie teksty pisowców sprowadzają ...
Nawet prawicowi publicyści piszą, że chyba PIS poszedł w tym momencie za daleko ...


Swoją drogą, wprawdzie nie o sądownictwie, ale wygląda, że Płaszczak pozazdrościł Ziobrze i też chce mieć "dużo waadzy" ...
http://wiadomosci.onet.pl...er-chce/7r5yqdr
_________________
Załączam różne wyrazy i pozdrawiam
Goldsun
  
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-14, 13:33   

goldsun napisał/a:

Pokażcie mi co takiego w nowym prawie o SN, KRS itp jest zrobione "dla zwykłego obywatela". Co konkretnie?

Myślę że to tylko na początek by usunąć sędziów, potem to poprawią albo spieprzą jeszcze bardziej, nogawki czasu się rozdzielają
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
Beata 
deformacja IU


Posty: 4335
Wysłany: 2017-07-14, 14:03   

goldsun napisał/a:
Poza tym - są przypadki w których obywatele nie powinni się wtrącać. To nie obywatele powinni wybierać jak ma chirurg operować, to nie obywatel ma się wtrącać jaka powinna być konfiguracja serwerów itp. (to z mojej działki, wystarczy że często głównym kryterium jest cena, co powoduje, że po kilku miesiącach jestem jednak wzywany i muszę sprzątać burdel o ile jest jeszcze co sprzątać) i tak samo to nie obywatele powinni wybierać jak mają sędziowie sądzić. Piramidalna bzdura. A do tego się przecież głupie teksty pisowców sprowadzają...

+1

utrivv napisał/a:
Myślę że to tylko na początek by usunąć sędziów, potem to poprawią albo spieprzą jeszcze bardziej, nogawki czasu się rozdzielają

Obstawiam to drugie, z przekonaniem graniczącym z pewnością.
_________________
Niewiedza nie jest prostym i biernym brakiem wiedzy, ale jest postawą aktywną; jest odmową przyjęcia wiedzy, niechęcią do wejścia w jej posiadanie, jest jej odrzuceniem.
Karl Popper
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-14, 14:41   

Beata napisał/a:

utrivv napisał/a:
Myślę że to tylko na początek by usunąć sędziów, potem to poprawią albo spieprzą jeszcze bardziej, nogawki czasu się rozdzielają

Obstawiam to drugie, z przekonaniem graniczącym z pewnością.

Może się stać coś takiego (od 25 sekundy)


_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
  
 
 
BG 
Wyżełłak


Posty: 1711
Wysłany: 2017-07-14, 16:00   

adamo0, czyli po prostu politycy najpierw uchwalili ustawy wprowadzające jakieś kretyńskie przepisy, według których w pewnych okolicznościach można np. trafić do więzienia za kradzież batonika, a później postanowili zrzucić winę na sędziów, że egzekwują to prawo, które wcześniej ustanowili politycy. Więc obwiniają sędziów o to, czemu sami są winni.
goldsun napisał/a:
wygląda, że Płaszczak pozazdrościł Ziobrze i też chce mieć "dużo waadzy"

Gdybyś napisał to jakiemuś zwolennikowi PiS-u, to zaraz by odpowiedział, że skoro to wiadomość pochodząca z niemieckiego onetu, to na pewno nieprawdziwa/zmyślona/zmanipulowana przez tych, którzy źle życzą Polsce. Podobnie jak informacje z niemieckiego polskojęzycznego TVN-u i z niemieckiej polskojęzycznej interii. I że prawdziwe są tylko informacje z naprawdę polskich serwisów jak niezalezna.pl, wpolityce.pl, fronda.pl i oczywiście z WSieci, TVP i TV Republiki.
Szkoda, że takich jest w Polsce naprawdę wielki odsetek. Zbyt wielki, by można było zatrzymać pisowców.
Spróbuj najpierw przekonać pisowców, że to, co jest podawane w onecie i interii to nie są kłamstwa, i że to co jest podawane w TVP i niezaleznej.pl to nie jest prawda, a dopiero później ostrzegaj przed działaniami pisowców.
utrivv napisał/a:
Może się stać coś takiego (od 25 sekundy)

Coś jakiego? Nie ma tu żadnego filmiku, tylko jest czarna przestrzeń pod tym zdaniem. Może spróbuj podać samego linka zamiast wstawiać film?
goldsun napisał/a:
Problem jest w tym, że PIS dobrze zdiagnozował na co ludzie są wkurzeni, ale wykorzystuje to po swojemu.

PiS po prostu postanowił nie wyprowadzać z błędu ludzi wkurzonych na sądy, tylko skorzystać na ich ignorancji i niskiej kulturze prawnej.
_________________
Załaduj Wszechświat do działa. Wyceluj w mózg. Strzelaj.
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17077
Wysłany: 2017-07-14, 16:19   

Przestańcie marudzić.

Sędziowie są źli, dlatego trzeba ich wymienić. Koniec, kropka.

Najlepiej zaorać i zbudować od nowa. Co tam europejskie statystyki, zgodnie z którymi - ogólnie - jest dwanaście krajów UE, w których sprawy toczą się dłużej niż w Polsce. Zaorać. Obsadzić nowymi ludźmi. I katolicki szariat do tego. I będzie supcio.

Co tam, że sędzia opryskliwy i się spóźnia - po co składać na niego skargę? Przecież sędzia ma dyscyplinarki za nie napisanie jakiegoś cholernego zarządzenia. Za spóźnienie i chamstwo przecież mu dyscyplinarki nie zrobią. A wiadomo, że w 2017 r. nagrać takiego sędziego na telefon to zadanie niewykonalne, bo przecież nie ma jeszcze takich cudów techniki, jak smartfony, te dopiero zostaną wynalezione.

A poza tym Jarosław dziś powiedział, żeby się nie martwić. Mimo zaorania SN, będą w Polsce wolne wybory i będzie sprawiedliwiej.

Zatem przestańcie marudzić na PiS i na sądy. Jutro będzie lepiej.

Aha, mały szczegół: nie pozywajcie już PZU ani żadnej firmy państwowej, na której czele stoi nominat partyjny. Nie pozywajcie i nie oskarżajcie członków PiS. Niech was ręka boska broni oskarżać jakiegoś księdza o pedofilię.

A poza tym, nic się nie stało. Jest piąteczek. Bawcie się dobrze.
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6463
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-07-16, 09:58   

Polecam wpis galopującego majora: https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/15/postkomuna-w-sadach/ na tematy bieżące. I kilka poprzednich, zahaczających o tematykę zmian w sądownictwie, też. Przekonanych o słuszności postępowania władzy raczej nie przekona, reszcie może da do myślenia.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
dworkin 


Posty: 3094
Wysłany: 2017-07-16, 11:52   

http://i.imgur.com/OeIgiKb.png

Jak widać, Polska nie odbiegała w tym względzie od reszty Europy. Nawet wzorując się na zachodnich przykładach, rządzący mieli wciąż spore pole do przejęcia (patrz - Belgia lub Portugalia). Ludzie ze swoim zdaniem o sądownictwie (na które sądownictwo częściowo zasłużyło) nie mieliby z tym większego problemu. Opozycja by oczywiście psioczyła, ale nikt nie mógłby mówić o upadku demokracji. Wystarczyło dojść do granicy, nawet na nią nacisnąć, ale nie przeskoczyć. Tak samo z TK. Tak samo ze wszystkim, bo przecież część dokonanych zmian można za takie właśnie uznać. PiS jednak nie umi albo nie chci. To, co zrobili, przekracza wszelkie cywilizowane standardy. Są beznadziejni i niech politycznie giną.
  
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-16, 12:21   

toto napisał/a:
Polecam wpis galopującego majora: https://galopujacymajor.wordpress.com/2017/07/15/postkomuna-w-sadach/ na tematy bieżące. I kilka poprzednich, zahaczających o tematykę zmian w sądownictwie, też. Przekonanych o słuszności postępowania władzy raczej nie przekona, reszcie może da do myślenia.

Cytat:
Oznacza to, że na blisko 80 sędziów Sądu Najwyższego zaledwie 4 było TW

Na 80n jajek które kupujesz zaledwie 4 było zepsute? Wspaniała jakość :)
Pan Major ma dziwaczne standardy :badgrin:
Generalnie wpis strasznie płytki według zasady jak nie wiesz co powiedzieć zadaj sobie pytanie i sam na nie odpowiedz
:roll:
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
 
 
toto 
Saunt/Madman


Posty: 6463
Skąd: Kirinyaga
Wysłany: 2017-07-16, 12:45   

Ale przeczytałeś całość, czy po tym zdaniu skończyłeś? I nie mów, że w PiSie komuś przeszkadza bycie TW - patrz ambasadora w Niemczech, TW Wolfganga.
_________________
All you have to do is tilt your head to the left, close your eyes, and let your mind soar like an eeeeeagle

Wszystko chuj
O ja wam mówię wszystko chuj
Może czasem trochę mniejszy
Ale potem jeszcze większy
 
 
Asuryan 
Król Bogów


Posty: 3056
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-07-16, 13:43   

Skoro PiSowi nie przeszkadza prokurator PRL Piotrowicz, to tym bardziej nie będzie przeszkadzał jakiś tam kapuś...
_________________
"Sometimes known as the Phoenix King, Asuryan was the king and the most powerful deity of the pantheon of Eldar gods. He was believed to be the psychic might of the whole universe."
 
 
utrivv 
Roztargniony mag


Posty: 5133
Skąd: Z kapusty
Wysłany: 2017-07-16, 14:49   

toto napisał/a:
Ale przeczytałeś całość, czy po tym zdaniu skończyłeś? I nie mów, że w PiSie komuś przeszkadza bycie TW - patrz ambasadora w Niemczech, TW Wolfganga.
W połowie nie dałem rady i pamiętaj że odnoszę się tylko do tego artykułu a nie do tego co PiS robi lub nie, po prostu jeden artykuł jest lepszy inny słabszy imo
Dotarłem do
Cytat:
Nawet jeśli nie dziedziczysz win swoich przodków, to PIS ma rację niszcząc postkomunę
chyba mam alergię na głupotę a zbyt uproszczona wizja świata to dla mnie głupota. Czy on uważa że obalił fakt że dzieci na ogół idą w ślady ojców? Ale załóżmy że tak, że dzieci zawsze idą na odwrót to czy w tej konkretnej sytuacji korporacji sędziowskiej to zdanie działało by z automatu? A gdyby się okazało że jednak w tym konkretnym przypadku się pomylił czy runie całe jego rozumowanie?

Pewnie nie udało mi się jasno przekazać dlaczego cały artykuł jest płytki i przyjmuję to z pokorą :(

Ps dla Romulusa - nie twierdzę że tak czy inaczej tylko że z tych rozmyślań jak taki dowód jak z Waszczykowskiego dyplomata
_________________
Sens nie jest aprioryczną strukturą obecności, lecz ruchem rozplenienia, efektem gry różnicy i powtórzenia //utrivv

Ł napisał/a:

wydrukowałem sobie ten wpis, złożyłem kartkę 8 razy i włożyłem do kieszeni mokrej koszuli. Wyschła od razu. I kota który leżał obok niej też zmumifikowało.


Próbuj. Przegrywaj. Nieważne. Próbuj po raz kolejny. Przegrywaj po raz kolejny. Przegrywaj lepiej
  
 
 
Romulus 
Imperator
Żniwiarz Smutku


Posty: 17077
Wysłany: 2017-07-18, 19:07   

Przeczytałem dziś znakomity tekst na Jagielloński24.pl. Może bym polemizował tu i ówdzie, ale to szczegół, bo i diagnoza świetna i propozycje rozwiązań takie, że jutro zagłosuję na każdą partię, która je wprowadzi. Nawet jeśli będzie to PiS.

Czemu takich konserwatystów nie ma w Sejmie, a jeśli są, to nic nie znaczą, bo rządzi jakiś zidiociały z nienawiści stary dziadyga?

Niech sędziów wybiorą Polacy. Nasza alternatywa dla reform PiS

Wrzucę trochę skrótów:
Cytat:
Polskie sądy są jak polskie drogi – coraz lepsze w statystykach, tylko że doprowadzające do szału każdego kto musi z nich skorzystać. Skąd bierze się ta sprzeczność? Po części ze wzrostu aspiracji i oczekiwań, szybszego niż faktyczne tempo modernizacji. Stan infrastruktury, zarówno tej drogowej, jak i tej służącej wymierzaniu sprawiedliwości na przestrzeni ostatniego dwudziestolecia poprawił się w stopniu gigantycznym. Jednak znaczna część zwiększonej wydolności obu systemów została skonsumowana przez wciąż na bieżąco rosnące potrzeby. W stosunku do roku 1989 mamy więcej aut, jeździmy nimi coraz dalej i oczekujemy większego komfortu podróży. Ale też procesujemy się coraz więcej i wymagamy szybkich oraz przejrzystych systemów obsługi prawnej naszych firm i naszych transakcji. Nikogo nie zadowala że „jakoś to działa”, podobnie jak nikogo nie zadowala przejazd na trasie Kraków – Warszawa nieszczęsną „siódemką”. Polacy chcą autostrad, również w wymiarze sprawiedliwości.

Amen.
Cytat:
Problemem polskiego państwa nie jest zbyt duża władza sędziów – wręcz przeciwnie. W rzeczywistości polski sędzia ma jej niewiele.

Jest biurokratą, oplecionym siecią bezustannie zmieniających się przepisów proceduralnych i poddawanym bezustannej presji, aby „pracował lepiej”. Lepiej, to znaczy żeby szybciej mielił stos leżących przed nim papierów. Cała kultura korporacyjna sądownictwa w Polsce jest kulturą biurokratyczną: rzeczywisty etos pracy polskich sędziów nie wymaga od nich niezależności myślenia, samodzielności w podejmowaniu decyzji, determinacji i odwagi w sterowaniu procesem. Ujawnianie takich cech nie wpływa pozytywnie na ocenę okresową i nie przyspiesza awansu sędziowskiego, analogicznie jak ma to miejsce w urzędach. Tak zwana niezawisłość sądownictwa sprowadza się obecnie do jego relatywnie dużej autonomii wobec pozostałych segmentów administracji państwowej. I tu – a nie w braku dekomunizacji – szukać należy „grzechu pierworodnego” polskiej transformacji. Postulat niezawisłości sędziowskiej, podnoszony przy Okrągłym Stole jako jeden z najważniejszych został zrealizowany w formie kolektywnej: niezależność uzyskało sądownictwo jako korporacja, ale nie sędzia jako decydent

Cytat:
Naprawa polskiego sądownictwo to kwadratura koła. Zbiurokratyzowany moloch, wbrew powszechnym opiniom, nie funkcjonuje fatalnie. On funkcjonuje jako-tako. Posiada zarówno słabe, jak i silne strony – radykalnym krytykom polecałbym porównanie polskiego sądownictwa nie tylko z krajami o wymiarze sprawiedliwości bliskim perfekcji, ale też z takimi jak Włochy, Grecja czy Słowacja. Wbrew powtarzanej w „prawicowych” mediach opinii, korupcja w polskich sądach jest zjawiskiem marginalnym. Z ujawnionych podejrzanych przypadków można wnosić, że jeśli się zdarza to dotyczy spraw spektakularnych i dużego kalibru – co akurat dla przeciętnego obywatela jest dobrą wiadomością, oznacza bowiem, że na „szczególne reguły gry” liczyć mogą – być może – najwięksi gracze, jednakże przeciętny proces zwykłego człowieka odbywa się fair.

Tu się nie zgadzam. Bo uważam, że funkcjonuje lepiej niż jako tako. I chciałbym wreszcie zobaczyć jakieś dowody na korupcję przy jakiejś wielkiej, poważnej sprawie. Ale dobra. Sam powtarzam, że nigdzie nie ma świętych i wśród sędziów też są szmaciarze i takim należy łańcuch zrywać z szyi i robić to bezwzględnie. Tyle że tak się dzieje, bo akurat interesuję się postępowaniami dyscyplinarnymi. I widzę, że kary są czasami drakońskie. Jak ostatnio, w głośnej przez 5 minut sprawie sędziego, który miał rąbnąć 50 zł na stacji benzynowej. Kara - złożenie z urzędu - w mojej ocenie niesprawiedliwa, jak i sam wyrok. Ale to rozstrzygnie SN i może zmienię zdanie.


Cytat:
Polscy sędziowie posiadają wysoki poziom merytoryczny i – uśredniając, bo oczywiście czarne owce zawsze się zdarzają – kultywują etos pracowitości i fachowości. Tak, tak właśnie jest – taki wniosek wyprowadzam z wieloletniej obserwacji pracy tych sędziów, z którymi spotykałem się na sali sądowej. Nie znaczy to, że ich idealizuję. Naszym sędziom często można zarzucić bezduszność, „zurzędniczenie” czy brak samodzielności. Czasem – w pojedynczych, ale głośnych przypadkach – zaangażowanie polityczne. Ale naprawdę nie systemową korupcję i niekompetencję.

Mimo kija, dziękuję i za te słowa. Bez fałszywej skromności.
Cytat:
Jednocześnie, ta formuła nie satysfakcjonuje już dziś nikogo, a staje się mocno prawdopodobne, że system dotarł do granic zwiększania efektywności za pomocą narzędzi „pełzającej modernizacji”, stosowanych przez ekipę Tuska, czyli głównie informatyzacji i wywierania administracyjnej presji na sędziów. Kontynuacja dotychczasowej polityki może więc oznaczać dalsze grzęźnięcie w „jakotakiźmie” (nota bene, zwróćmy uwagę że rozwiązania PiS są w istocie kontynuacją polityki presji administracyjnej – „nowe” sądownictwo ma bowiem zostać poddane intensywniejszemu nadzorowi i to stanowi clou całego przedsięwzięcia).

Od lat powtarzam, że sprawniej już nie będzie przy obecnej konstrukcji systemu. Albo inaczej - może być sprawniej, jeśli tę strukturę zdublujemy. Podwoimy liczbę sędziów i urzędników i każemy im orzekać w 24 godzinnym, zmianowym ciągu. Kupy kasy to wymaga. I obywatelom nie pomoże. Wyobrażacie sobie jechanie do sądu na 3 rano na przesłuchanie? Zatem, jeśli ma być sprawniej, to musi być inaczej.

A teraz propozycje:

Cytat:
Zamiast ryzykownej, radykalnej reformy istniejącego systemu sądowniczego można mianowicie przystąpić do tworzenia systemu równoległego, działającego na nowych zasadach – przy jednoczesnym pozostawieniu „starego” aparatu w jego dotychczasowym, jakim-takim kształcie. W moim przekonaniu, budowa „od zera” nowych struktur sądownictwa jest jedyną metodą, aby przezwyciężyć to, co ciąży nad nim najbardziej: fatalną, biurokratyczną kulturę korporacyjną, której dziedzictwo sięga jeszcze PRL-u. Prawdziwa rewolucja musi dokonać się w głowach sędziów, a to możliwe jest tylko w obrębie nowej struktury władzy, którą miałyby stać się przyszłe sądy.

Jak realizacja takiego pomysłu mogłaby wyglądać w praktyce?

Nie ma większych przeszkód, aby powołać do istnienia sieć bardzo małych sądów do rozpoznawania drobnych spraw cywilnych i karnych. Tego rodzaju „mikrosądy” istnieją w wielu krajach i zgodnie z tradycją anglosaską (z której się wywodzą) określane są jako sądy pokoju.
Istniały one również w Polsce i to od czasów Księstwa Warszawskiego aż do lat międzywojennych, a ich przywrócenie bywa od czasu do czasu postulowane jako remedium na zawalenie sądów powszechnych sprawami bagatelnymi. Istotą proponowanej tu reformy nie jest jednak odtworzenie pod inną nazwą kolegiów do spraw wykroczeń (bo do tego sprowadzały się dotychczasowe propozycje powołania sądów pokoju) lecz zainicjowanie nowego modelu funkcjonowania sądownictwa. Dlatego też nowe sądy pokoju musiałyby być czymś więcej niż quasi-urzędowym organem wymierzającym grzywny za kradzież batonika i rozpoznającym odwołania od mandatów drogowych. Aby to osiągnąć, ich funkcjonowanie powinno zostać oparte na nowym paradygmacie sądownictwa, zbudowanym z czterech elementów:

1. Realna obywatelska kontrola nad funkcjonowaniem sądów

W gruncie rzeczy chodzi o przywrócenie do życia dwóch filarów, na których opiera się każde dobrze działające sądownictwo (a które nie istnieją w obecnym polskim wymiarze sprawiedliwości).

Po pierwsze – sędziowie musza czuć się związani z lokalną społecznością i być przed nią odpowiedzialni, po drugie – ich działalność musi być realizowana naprawdę publicznie. Moim zdaniem, w obecnych warunkach zapewnić to można przede wszystkim przez wyłanianie sędziego w wyborach powszechnych.
Przy całej niedoskonałości wyborów lokalnych, dałoby to sędziom silny mandat i pomogłoby uwolnić ich z gorsetu korporacyjności oraz – o ile ich funkcja będzie właściwie wynagradzana – motywowałoby ich do ubiegania się o reelekcję. Drugim elementem kontroli byłoby obligatoryjne transmitowanie wszystkich posiedzeń sądowych w Internecie. W dzisiejszych czasach jawność rozprawy w sądzie powszechnym jest fikcją, ponieważ nikt już nie chodzi na salę sądową w poszukiwaniu darmowej rozrywki (jak miało to miejsce jeszcze 40 lat temu). Jednak sądowy kanał na YouTube może to zmienić.

Wybory powszechne sędziów pokoju? Słabo to widzę. Przede wszystkim dlatego, że świadomość prawna społeczeństwa jest mała, zgoła żadna. Do tego kadencyjność sędziów pokoju... Fakt, że dotyczyłoby to spraw o małym kalibrze: wykroczeń, drobnych przestępstw. Ale jednak jako obywatel trzęsę portkami przed sędzią, który mnie skaże za przekroczenie prędkości tylko po to, aby popisać się przed wyborcami.

Niby jawność może temu zapobiegać i rzeczywiście jest to jakieś wyjście: transmitowanie rozpraw przez Internet.

Ja już dziś w każdej sprawie, która może budzić kontrowersje wszystko nagrywam. Dla swojego bezpieczeństwa - nikt mi nie zarzuci zasadnie nieuczciwości. I dla pełnej jawności - aby obywatele mieli świadomość, że nikt przed nimi niczego nie zataja (chyba że to zatajanie jest uzasadnione, ale to wyjątki). Też chciałbym, aby na salę przychodziła publiczność. To zawsze pozytywnie spina - jak to na scenie teatralnej. Głupio i bezproduktywnie gra się przed pustą salą. A potem i tak przylezie jakiś pracownik mediów, nawypisuje bzdur o sprawie, w której nawet nie przeczytał akt i nie śledził rozprawy i od razu "gęba" jest przyprawiona, choćby prawda i fakty były inne.

Cytat:
2. Wielotorowy nabór na stanowiska sędziowskie połączony z atrakcyjnymi możliwościami awansu

Mimo, że sądy pokoju w dużej mierze miałyby zajmować się sprawami prostymi, należałoby za wszelka cenę uniknąć uczynienia ich sądami gorszej kategorii. Wręcz przeciwnie: muszą być one miejscem atrakcyjnego startu dla młodych prawników, jednocześnie przyciągając jurystów z doświadczeniem. Sprzeczność jest pozorna, jeżeli przyjmiemy założenie, że typowy sąd pokoju składałby się z 1-2 sędziów pokoju i kilku do kilkunastu referendarzy, wykonujących zadania pomocnicze – w tym z zakresu wymiaru sprawiedliwości w sprawach bagatelnych. Referendarze musieliby otrzymać możliwość awansu po określonym czasie – na przykład prawo do kandydowania w wyborach na stanowisko sędziego pokoju. To ostatnie zaś musi zostać ukształtowane jako znajdujące się w tradycyjnej hierarchii sędziowskiej powyżej szczebla sędziego sądu rejonowego i pozwalające osiągnąć po określonym czasie (na przykład po dwóch czteroletnich kadencjach w sądzie pokoju) awans na sędziego sadu okręgowego.

Przy odpowiednim wynagrodzeniu, tak skonstruowane stanowisko sędziego pokoju byłoby atrakcyjne dla sędziów sądów rejonowych, ale również dla przedstawicieli wolnych zawodów – zwłaszcza tych, którym w dobie silnej konkurencji i nadpodaży prawników na rynku nie udało się stworzyć dobrze prosperujących kancelarii (co jest obecnie, zwłaszcza dla młodych, wchodzących w zawód prawników niezwykle trudne).
W ten sposób można uzyskać wielość ścieżek kariery i zróżnicowany background sędziów, którego próżno szukać w obecnym sądownictwie.

Ja jestem jednym z nielicznym zwolenników tezy, że NIGDZIE NIE JEST NAPISANE, ŻE SĘDZIA MUSI AWANSOWAĆ. Nawet znakomity. Perspektywa awansu może działać demoralizująco: sędzia może się chcieć popisać przed zwierzchnikami służbowymi itp. A jeśli KRS będzie wybierana przez Sejm, nawet większością 3/5 głosów, jak proponuje dziś prezydent - dojdzie pokusa popisywania się przed politykami.

Ale z drugiej strony rozumiem naturalną potrzebę polepszania swojego statusu, także a może przede wszystkim, finansowego. Choć na posadzie sędziego szybko nikt się nie dorobi.

I dotyczy to sędziów sądów powszechnych, jak i postulowanych przez autora sędziów pokoju.

Cytat:
Zakres spraw rozpoznawanych przez sądy pokoju nie powinien być określony sztywno, lecz w sposób zachęcający – znów pozorny paradoks - z jednej strony do kooperacji a z drugiej do pewnej konkurencji z sądami rejonowymi. Kryterium wartości przedmiotu sporu (tzw. WPS), stosowane jako podstawowe dla określenia właściwości rzeczowej sądów powszechnych jest pułapką, w żaden bowiem sposób nie pozwala przewidzieć, czy dana sprawa będzie prosta czy skomplikowana. Ludzie potrafią wieść zadziwiająco zawiłe spory o kwoty rzędu tysiąca złotych, a wydanie nakazu zapłaty na podstawie weksla opiewającego na milion dolarów jest czynnością trywialną. WPS, z pewnych względów niezbędny (o czym niżej), należy zatem uzupełnić sensownymi uprawnieniami do wzajemnego delegowania spraw pomiędzy sądem rejonowym a sądem pokoju. Najkrócej mówiąc, chodzi o to, by sędzia pokoju mógł przekazać sądowi rejonowemu sprawę, którą uznaje za zbyt zawiłą bądź przerastającą jego kompetencje, pomimo że na podstawie WPS to on powinien ją rozpoznać i vice versa – by sąd rejonowy mógł „oddawać” sądom pokoju sprawy o wysokim WPS, ale wymagające prostego postępowania. Aby to rozwiązanie nie zmieniło się we wzajemne „przerzucanie się” sądów sprawami trudnymi, należy zasadniczo zmodyfikować po pierwsze zasady statystyki stosowane w ocenie okresowej sędziów, po drugie – zasady finansowania sądów. Muszą one zostać ukształtowane tak, by sędziom „opłacało” się rozpoznawać sprawy zawiłe.

O właśnie:
Cytat:
Możliwych rozwiązań jest tu multum – gdy chodzi o statystykę, można na przykład odejść od nieszczęsnego kryterium „spraw załatwionych” (już sam ten język wskazuje, że w obecnych mechanizmach nadzorczych sędziowie traktowani są jak byle urzędnicy – sędzia przecież niczego nie załatwia, on rozstrzyga spór!) na rzecz szczegółowego ewidencjonowania poszczególnych czynności procesowych. Może się to wydawać czasochłonne, ale skoro – wreszcie – nasze sądy zostały skutecznie zinformatyzowane, to taka ewidencja jest jak najbardziej wykonalna. A jej prowadzenie będzie powiązane z konkretnymi korzyściami, w przeciwieństwie do obecnego systemu, w którym „zaliczając” sobie jako „załatwienie sprawy” zakończenie 10-letniego procesu, którego akta liczą tysiące stron i w którym przesłuchano dziesiątki świadków sędzia ma świadomość, że statystycznie uzyskuje tyle samo, ile za „załatwienie” polegające na wydaniu postanowienia o odrzuceniu nieopłaconego pozwu. Jakoś nie przypominam sobie, by któryś z moich kolegów adwokatów, pracujących w dużych kancelariach, które stosują rozliczenia według stawki godzinowej narzekał na to, że ileś czasu miesięcznie pochłania mu skrupulatne wypełnianie szczegółowych timesheets pracy z klientem – jeśli od każdej minuty tak zewidencjonowanej pracy otrzymuje ułamek zapłaconego przez klienta honorarium.

Statystyka. Uciąć jej łeb.
Cytat:
Kwestia finansowania sądów pokoju i jego powiązania z finansami sadownictwa powszechnego, tak aby uruchomić zarazem kooperację i zdrową konkurencję z sądami rejonowymi powinna być powiązana z postulowanymi zmianami w sposobie ewidencjonowania pracy sędziów. Najkrócej mówiąc, budżetowanie powinno być powiązane z nakładem szczegółowo ewidencjonowanej pracy (ilość i rodzaj czynności) w stosunku do jej efektywności, przy jednoczesnym pozostawieniu relatywnie dużej swobody prezesowi i dyrektorowi sądu w gospodarowaniu środkami. Sądy, które pracują dużo i wydajnie, powinny dostawać więcej pieniędzy, które będą mogły przeznaczyć na etaty pomocnicze i administracyjne – bo to właśnie od tego zaplecza zależy przede wszystkim skuteczność w rozstrzyganiu.

Dobry pomysł.
Cytat:
Sądy pokoju natomiast powinny być współfinansowane przez gminy, które mogłyby decydować o przekazywaniu im środków dodatkowych – zwiększając ich efektywność, a przy okazji uzyskując szansę na wywołanie „syndromu Delaware”, czyli zwiększenia swojej atrakcyjności dla inwestorów i mieszkańców poprzez zaoferowanie skutecznego sądownictwa.

Znowu te sądy pokoju i jakoś kłócąca mi się z rzeczywistością wyidealizowana wizja ich ewentualnego funkcjonowania. Ale bardzo atrakcyjna, nie powiem.
Cytat:
4. Sensowny formalizm procedury musi pozwalać sędziemu skutecznie zarządzać postępowaniem i dyscyplinować strony, ale jednocześnie nie może narzucać mu biurokratycznych rygorów.

Najważniejszą rolą sądów pokoju powinno stać się wypracowanie skuteczniejszych mechanizmów rozstrzygania sporów. To, czy sądy działają żwawo, czy opieszale częściowo zależy od regulacji prawa procesowego – ale tylko częściowo. Ogromny wpływ ma tu bowiem kultura korporacyjna sądów, indywidualne zdolności zarządzania procesem przez sędziego oraz czynnik niezależny, a mianowicie stan zaległości w danym sądzie. Obecne regulacje Kodeksu postępowania cywilnego nie stawiają przeszkód, aby polski sędzia przeprowadził proces według modelu amerykańskiego trial, czyli odbywając jedna po drugiej (niekiedy dzień po dniu) kolejne rozprawy. Jeśli tak się nie dzieje (choć uczestniczyłem w postepowaniach, podczas których udało się przeprowadzić na przykład cztery rozprawy w czterech kolejnych tygodniach) to przede wszystkim z trzech powodów: braku terminów sędziego (który prowadząc równocześnie kilkaset procesów ma już rozplanowane rozprawy na kilka miesięcy z góry), absurdalnego formalizmu doręczeń i braku determinacji samego sędziego (na co wpływ mają przede wszystkim opisane wcześniej mechanizmy „statystyki sędziowskiej” – po co się spieszyć, skoro „zysk” z dużego zaangażowania w proces jest identyczny jak z małego).

Paradoks polskiej procedury polega na tym, że jest ona formalistyczna nie tam gdzie trzeba – surowe wymogi formalne krępują swobodę działania sądu, ale nie skłaniają stron do działania na rzecz zakończenia procesu. Powinno być dokładnie odwrotnie.

W punkt. Posiedzenia organizacyjne urządzam w każdej dużej sprawie. To system, który już działa. Ale potrzebny jest do niego lepszy zapis ustawowy. Bo zdarzało się, że na takim posiedzeniu dogrywaliśmy wszystkie terminy: kiedy rozprawy, kogo kiedy wezwać, odrębny termin na złożenie wniosków dowodowych po zakończeniu jakiegoś etapu.

Organizowanie to mój konik, dostaję fioła, kiedy otrzymuję dużą sprawę. Perspektywa jej organizacji kręci mnie niemożebnie.

Tylko co z tego, kiedy któraś ze stron okazuje się nielojalna? Nic. Wszystko się sypie. I nic nie mogę z tym zrobić. Nie mogę wyciągnąć żadnych konsekwencji z takiej nielojalności. A powinny być. Trochę tak jest w postępowaniu cywilnym - nie złożysz odpowiedzi na pozew w terminie - masz przechlapane. Aczkolwiek wiem, że sędziowie nie bywają restrykcyjni w stosowaniu tych zasad. To jest dopuszczają spóźnione wnioski dowodowe. Też mi się zdarza. Bo widzę, że jak nie uwzględnię takiego wniosku - wydam wyrok formalnie poprawny, nawet go pięknie uzasadnię, ale co z tego, skoro będzie niesprawiedliwy? A ma to konsekwencje: uwzględniam spóźnione wnioski, sprawa ulega odroczeniu - na dwa, trzy miesiące czasami. Przedłuża się proces.

Jeśli chodzi ogólnie o sądy pokoju, to obiecywał je kiedyś obecny wiceminister Piebiak, też sędzia. Ale pomysł na razie leży martwy. Podejrzewam, że nie ma na to kasy. A i koncepcja jest inna: centralizować i podporządkowywać.

Cytat:
Jeżeli sędziowie maja być władzą, władzą w sensie rzeczywistym, a nie tylko formalnym, to muszą uzyskać szeroki zakres decyzyjnej swobody, połączony z odpowiednim zakresem odpowiedzialności. Odpowiedzialności egzekwowanej inaczej niż typowymi dla biurokracji narzędziami administracyjnego nadzoru.
Aby to osiągnąć, obie strony aktualnego sporu powinny przedefiniować swoje stanowiska. Władza polityczna musi uznać że jej celem nie jest podporządkowanie sobie sądowniczej biurokracji, lecz jej przebudowa – a sędziowie muszą chcieć walczyć o swoja własną podmiotowość, a nie bronić autonomii korporacji. Rewolucja musi zacząć się w głowach.

Tak na finał. Słusznie. Niedawno wydałem wyrok - w pewnej jego części orzekłem wbrew temu, co nakazywała ustawa. Bo w tym stanie faktycznym było to bez sensu. Warunkowo umorzyłem postępowanie - wypadek drogowy. Pokrzywdzona nie chciała żadnych nawiązek, zadośćuczynienia, ani odszkodowań. Wybrała ugodę z ubezpieczycielem. Prawdopodobnie, bo nie było jeszcze rozstrzygnięcia. Ale przepis mówi, że kiedy się warunkowo umarza "sąd orzeka" (czyli musi orzec) naprawienie szkody, zadośćuczynienie lub nawiązkę. Przepis ten w ogóle nie bierze pod uwagę stanowiska pokrzywdzonego, który np. nie chce takiego świadczenia.
I co? Prokurator zaskarżył wyrok, bo tego nie orzekłem. Popisałem, aż mi było głupio, wywody okraszone cytatami z Cycerona. :mrgreen: Skończy się to formalną sprawiedliwością i zapewne sąd odwoławczy wyrok zmieni w kierunku żądanym przez prokuratora. "Bo przepis tak stanowi". I bądź tu mądrzejszy (od ustawodawcy, który wyprodukował bubel).
_________________
There must be some way out of here, said the joker to the thief,
There's too much confusion, I can't get no relief.
 
 
dworkin 


Posty: 3094
Wysłany: 2017-07-20, 13:06   

jagiellonski24.pl napisał/a:
W moim przekonaniu, budowa „od zera” nowych struktur sądownictwa jest jedyną metodą, aby przezwyciężyć to, co ciąży nad nim najbardziej: fatalną, biurokratyczną kulturę korporacyjną, której dziedzictwo sięga jeszcze PRL-u. Prawdziwa rewolucja musi dokonać się w głowach sędziów, a to możliwe jest tylko w obrębie nowej struktury władzy, którą miałyby stać się przyszłe sądy.

Czy to nie znaczy, że poza patologiami w samym ustawodawstwie istnieją również patologie w mentalności sędziów? Podam najpierw przykład anegdotyczny, a potem bardziej specjalistyczny.

W moim przykładzie, który wydarzył się naprawdę, facet przegrał sprawę karną z dość dotkliwymi dla siebie konsekwencjami. Następnego dnia uderzył do sądu, by skopiować ostatnie (oraz inne brakujące) akta sprawy i przygotować się do apelacji. Ale akt nie było, sędzia zabrał je do domu, spisać uzasadnienie wyroku. Na pytanie, kiedy będą - za dwa tygodnie. Na pytanie, czy nie można poprosić sędziego, by przywiózł je wcześniej któregoś dnia na godzinę - nikt z maluczkich pracowników sądu nie ośmieli się tego sędziemu zasugerować. Napisał więc podanie o akta i zaczął odliczać dwa tygodnie. Sorry. I nie, to wcale nie brzmi jak stosunki feudalne i nadzwyczajna kasta.

Kiedy usłyszałem tę historię, przypomniał mi się artykuł, jaki czytałem dwa lata temu. Przykład z życia potwierdził go w całej rozciągłości: http://forsal.pl/artykuly...to-za-malo.html

Cytat:
Ja także jestem osobą z zewnątrz, z tym że swoją karierę w sądownictwie zaczynałam w połowie lat 80. – opowiada sędzia. To były czasy, kiedy mój zawód nie był jeszcze szczególnie atrakcyjny: marne zarobki, uzależnienie kariery od zaangażowania politycznego. Ale zawód był otwarty na osoby z zewnątrz, może dlatego że nie było wielu chętnych. Po przełomie lat 90. sytuacja zaczęła się zmieniać. Coraz większy prestiż związany tyleż z godnością zawodu, co ze stałością pracy i płacy. Wraz z upływem lat zaczęło się coraz większe zainteresowanie tym zawodem, a co za tym idzie coraz większa konkurencja. Liczba etatów sędziowskich jest od lat stała, więc nabór staje się coraz bardziej jednokierunkowy: bierze się swoich, ludzi mających umocowanie w branży. Rodziców na sędziowskich albo przynajmniej prokuratorskich lub adwokackich stołkach. To nie znaczy, że inni nie mają żadnych szans, ale jest im dużo trudniej. Jeśli dziecko sędziego lub innego prawnika poprosi o urlop, dostaje. Jeśli chce się dokształcać, jest to przyjmowane ze zrozumieniem, bo przecież musi inwestować w siebie. Reszta jest wycinana, piętrzy się im trudności, zniechęca, sekuje (...)

W sądzie obowiązywało zarządzenie prezesa, że wnioski o krótki urlop należy składać na trzy dni przed zamierzonym urlopem. – Nie znam jeszcze terminarza sesji. Ale jak tylko się dowiem, złożę, mogę nawet pominąć kilka zjazdów, jeśli będę potrzebna – tłumaczyła [Anna - bohaterka artykułu].

Zostało to odebrane, opowiada, jako niesubordynacja. Zaczęło się udowadnianie, kto ma rację, pisma, odpowiedzi na pisma. Jak mówi, cytując kolejną korespondencję, została zobowiązana do składania wniosków urlopowych „na dwa dni przed upływem miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym urlop ma być udzielony”, czyli na 32 dni wcześniej. Jako jedyny pracownik sądu.

Rozmawiam z działaczem jednego ze stowarzyszeń, które zrzesza pracowników sądownictwa średniego szczebla. Kiedy rozmawiamy oficjalnie, zasypuje mnie stekiem komunałów: o równych szansach, o konkursach, które powinny rozwiać wszelkie wątpliwości, transparentności. Jednak zapytany, czy w rozmowie prywatnej także by mnie zapewniał o braku nepotyzmu w sądownictwie, kapituluje. I podsyła mi kilka linków, m.in. do uchwał Krajowej Rady Sądownictwa odnoszących się do tego właśnie zjawiska. Szczegółowych, kiedy to Rada zajmowała się konkretnymi przypadkami sekowania kandydatów na sędziów ze „złym pochodzeniem”, jak i bardziej ogólnych. „Krajowa Rada Sądownictwa z niepokojem stwierdza, że w niektórych postępowaniach dotyczących powołania na urząd sędziego lub obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego (procedurach nominacyjnych) dochodzi do sytuacji, które mogą być potraktowane jako naruszenie zasad etyki zawodowej sędziów, a nawet uchybienie godności urzędu sędziego. Odnosi się to do procedur nominacyjnych, w których na wolne stanowisko sędziowskie kandyduje członek najbliższej rodziny sędziego będącego członkiem Kolegium Sądu Okręgowego. Zasady etyki zawodowej sędziów wymagają, aby w takiej sytuacji członek Kolegium nie brał udziału w głosowaniu dotyczącym obsadzenia wolnego stanowiska sędziowskiego, na które kandyduje członek jego najbliższej rodziny, a co najmniej powstrzymał się od głosowania. To samo dotyczy głosowania podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Okręgowego” (...)

[Anna] napisała skargę do Ministerstwa Sprawiedliwości (...) Resort odesłał jej pismo z powrotem do sądu apelacyjnego w jej mieście, klasyfikując ją jako skargę na działalność prezesa. To musiało wkurzyć sędziów. Wkrótce się dowiedziała jak bardzo. Zaczęło się przerzucanie pomiędzy wydziałami.

Jak tłumaczy mi jeden z sędziów z ponadtrzydziestoletnim stażem, to jedna z metod dyscyplinowania osób, które zadzierają z systemem. Osoba, która się sprzeciwi, przegrywa. Siła niszcząca środowiska jest wielka. – Obserwowałem wiele takich przypadków. Przykro mi, że nie byłem w stanie się przeciwstawić w takim stopniu, jak bym chciał. To zjawisko przybrało już tak monstrualną postać, że nikt nie śmie się mu sprzeciwić. Sądy stały się udzielnymi księstwami, miejscami, w których zatrudnia się swoich. Nie chodzi tylko o stanowiska sędziowskie. To ma przełożenie na wszystkie wydziały i oddziały. Asystentów, referendarzy, także na stanowiska stricte urzędnicze – choćby protokolantów. Nawet w oddziałach IT są zatrudniani ludzie po znajomości. W papierach tego nie ma, to widać dopiero od środka, kiedy się tam jest (...)

Jedna z działaczek związku zawodowego działającego wśród pracowników sądownictwa opowiada mi, że starała się historią Anny zainteresować mecenasa, który często współpracował z nimi w różnych delikatnych sprawach. Kiedy zapoznał się ze sprawą, wzruszył ramionami, uśmiechnął przepraszająco i powiedział, że się nie podejmuje. – Bo to nie tylko trudna sprawa, która potrwa wiele lat – miał odpowiedzieć. – Chodzi o to, że ja mam tutaj swoją praktykę. I chciałbym móc wygrać jeszcze jakieś procesy dla swoich klientów (...)

Rozmawiam z rzecznikiem sądu (prezes jest na urlopie) i pytam o postępowanie przed komisją antymobbingową. A konkretnie o to, dlaczego Annie odmówiono wglądu w akta sprawy, której była stroną. Odpowiada, że takie są procedury. Pytam zdenerwowana: Czyli co, jeśli ja bym się poskarżyła, że mnie w pracy sekują, w odpowiedzi usłyszałabym tylko, że gadam bzdury, akt nie zobaczę i mogę spadać na drzewo. Rzecznik odpowiada, że procedury mają na celu dobro osób, które wzięły udział w postępowaniu. Opadają mi ręce. Działacz stowarzyszenia, którego opinię wcześniej przytaczałam, śmieje się, zapytany o procedury. – Procedurą podstawową jest to, że żadnego postępowania antymobbingowego nie ma. Pracownik jest skłaniany do podpisania rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron. Jeśli tam ktoś w ogóle zwołał jakąś komisję, to i tak bardzo się postarał (...)

Sędzia z ponadtrzydziestoletnim stażem wzdycha: szalona kobieta. Napchała sobie głowę ideałami. Niby słusznie, ale nikt z takim podejściem nie przetrwa. Zwłaszcza tzw. sygnaliści, ludzie, którzy ostrzegają, że w ich miejscu pracy źle się dzieje. Ich przełożeni nie chcą tego słuchać. Zwłaszcza że mają wokół siebie gromadę pieczeniarzy, którzy będą im klaskali. – To nie tworzy niczego dobrego. To fatalny, do szpiku kości zdegenerowany system, który wymaga głębokiego oczyszczenia – konkluduje sędzia. Ale przyznaje: nie ma pojęcia, jakby to zrobić.
  
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6774
Wysłany: 2017-07-20, 13:25   

System feudalny, odkąd został wymyślony, trwa do dziś i nigdy nie zniknie. Te wszystkie republiki, demokracje i inne pierdoły, to tylko oliwa na wodzie, pozory mające utrzymać spokój. Każdy systematyzujący się układ, porządek społeczny, dąży do feudalizmu.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Trojan 


Posty: 2242
Skąd: Wroclaw
Wysłany: 2017-07-20, 13:30   

owszem to w żadna tajemnica - tylko coraz bardziej wzrasta odsetek ludzi którzy mają tego świadomość i się z tym nie zgadzają.
 
 
Fidel-F2 


Posty: 6774
Wysłany: 2017-07-20, 13:32   

Możesz też nie zgadzać się z grawitacją. W sumie takich jest całkiem sporo. Wystarczy policzyć fanów Interstellara.
_________________
Jesteśmy z And alpakami
i kopyta mamy,
nie dorówna nam nikt!

Adeptus Gedeon napisał/a:
integracja w duchu stworzenia katolickiego wolnorynkowego imperium.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Katedra


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Nasze bannery

Współpracujemy:
[ Wydawnictwo MAG | Wydawnictwo Solaris | Katedra | Geniusze fantastyki | Nagroda im. Żuławskiego ]

Zaprzyjaźnione strony:
[ Fahrenheit451 | FantastaPL | Neil Gaiman blog | Ogień i Lód | Qfant | Craiis ]

Strona wygenerowana w 0,53 sekundy. Zapytań do SQL: 14