Zaginiona Biblioteka

Horror - Dean Koontz

Procella - 2009-01-02, 11:51
: Temat postu: Dean Koontz
Nie, żebym go jakoś bardzo wielbiła, ale tematu o nim nie ma, a w końcu to autor popularny i nie bez znaczenia w swoim gatunku... Z kilku (przyznaję, niezbyt wielu, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę rozmiar jego dorobku) książek tego autora, jakie czytałam, najbardziej podobał mi się "Zimny ogień".

Koontz urodził się w 1945 r., publikuje od lat 70. Często - zwłaszcza w początkowym okresie kariery - pisał pod pseudonimami.

Jest pisarzem baaaardzo płodnym, dlatego daruję sobie wklejanie blbliografii - można ją znaleźć choćby na http://pl.wikipedia.org/wiki/Dean_Koontz

Strona oficjalna:
http://deankoontz.com/
Carmilla - 2009-01-02, 11:57
:
zaczęłąm od Pieczary gromów - spodobało mi się, zwłaszcza finał. Potem było jeszcze parę innych, czasem lepszych, czasem gorszych, ale jak któregoś pięknego razu przeczytałam parę jego książek z rzędu, to chyba przedawkowałam. Na parę lat dałam sobie spokój. A potem dostałam od bliskiej osobi Zimny ogień - żeby nie końcówka, to bardzo mi się podobał. Generalnie - żeby nie zakończenia to sporo powieści Koontza zdecydowanie bardziej by mi się podobało.
Z pewnością chciałabym jeszcze przeczytać Intensywność - zachwycają się tym zarówno miłośnicy jak i niekoniecznie miłośnicy twórczości Koontza
Tigana - 2009-01-02, 14:15
:
Procella napisał/a:
Nie, żebym go jakoś bardzo wielbiła, ale tematu o nim nie ma, a w końcu to autor popularny i nie bez znaczenia w swoim gatunku.../

Dobrze, ze zauważyłaś ten brak - faktycznie Koontz mimo swych wad jest jednym z najpopularniejszych w Polsce autorów z pogranicza thrillerów i horrorów.

Carmilla napisał/a:
Z pewnością chciałabym jeszcze przeczytać Intensywność - zachwycają się tym zarówno miłośnicy jak i niekoniecznie miłośnicy twórczości Koontza

Według mnie jedna ze słabszych książek - strasznie się na niej wynudziłem - no ale to już kwestia gustu.

Dawno, dawno temu pisałem...

Lubię Koontza za "Opiekunów", "Przełęcz śmierci", "Złe miejsca" czy "Mroczne ścieżki serc" ale nie trawię jego
a) podziału na dobro (aż mdłe) i zło (tak złe,że gorsze być nie może)//devil
b) schematyzm- za dużo psów inteligentniejszych od właścicieli i seryjnych psychicznych zabójców :P
c) happy end :cry:
d) przewidywalność

A najfajniejsze są czarne charaktery- ostatni przeczytałem "Twarz" i oprócz końcówki (stricte 1 sceny) najlepsze kawałki opowiadały o życiu i twórczości bardzo złego anarchisty- SUPER

Co warto z Koontza przeczytać:

- trylogia o Frankensteinie (w Polsce ukazały się 2 tomy) - współczesny Nowy Orlean - Wiktor F. wciąż żyje i pracuje, a jego "dzieła" żyją między ludźmi. Jedyną nadzieja ludzkości jest pierwsze, zbuntowane monstrum Deukalion (trzeci tom nie wiadomo czy w ogóle powstanie - a szkoda)
- "Opiekunowie" - w wyniku badań genetycznych powstaje super inteligentny pies i monstrum owładnięte żądzą zabicia czworonoga. Stworzenia uciekają z laboratorium i zaczyna się polowanie. Najlepsza powieść Koontza.
- "Złe miejsca" - do pary prywatnych detektywów zgłasza się człowiek, który potrafi się teleportować
- "Przy blasku księżyca" - "Heroes" kilka lat wcześniej
- "Przełęcz śmierci" - całość przeciętna, ale dosłownie ostatni akapit książki wiele wynagradza
- "Zwierciadło zbrodni" - jedna z mroczniejszych książek Koontza - coś w stylu "Mrocznej połowy" Kinga
-"Mroczne ścieżki serc" bardziej sensacja, ale naprawdę dobra. Wizja naszego świata, który jest tak naprawdę jednym wielkim więzieniem. No i brakuje klasycznego happy endu

Dzisiaj już tak entuzjastycznie do Koontza nie podchodzę - od czasu do czasu sięgnę po jego książkę, ale bez specjalnych emocji. Tym bardziej, że ostatnie dziełka są albo słabe albo przeciętne - no może "Prędkość" była ciut lepsza.
Carmilla - 2009-01-02, 14:26
:
Tigana napisał/a:
Carmilla napisał/a:
Z pewnością chciałabym jeszcze przeczytać Intensywność - zachwycają się tym zarówno miłośnicy jak i niekoniecznie miłośnicy twórczości Koontza

Według mnie jedna ze słabszych książek - strasznie się na niej wynudziłem - no ale to już kwestia gustu.

tm bardzie warto przeczytać - > budzi skrajne odczucia :badgrin:
Złe miejsce to zdecydowanie jedna z mniej przeze mnie lubianych książek Konntza, więc jest szansa, że Intensywność mi się spodoba :mrgreen:
Tigana napisał/a:
c) happy end
d) przewidywalność

to właśnie te cechy, dla których w pewnym momencie przestałam go czytać. Tak jakoś przestałam odróżniać jedną ksiązke od drugiej :mrgreen: Za szybko spasowałam z Konntezem, żeby dojść do pierwszych dwóch cech, albo po prostu mniej mi one przeszkadzały niż te dwie ostatnie
Tigana - 2009-01-02, 16:17
:
Carmilla napisał/a:
tym bardzie warto przeczytać - > budzi skrajne odczucia :badgrin:
Złe miejsce to zdecydowanie jedna z mniej przeze mnie lubianych książek Konntza, więc jest szansa, że Intensywność mi się spodoba :mrgreen:

"Złe miejsca" miały ciekawa, jak na Koontza, intrygę i dobrze mi się kojarzy. "Intensywność" i dobre recenzje? Pierwsze słyszę.
Carmilla - 2009-01-02, 21:15
:
no, na forum CN raczej zdecydowanie chwalą.
A w Złym miejscu jak na mój gust nieco za dużo tego wszystkiego dziwnego - ze 2-3 powieści można by tym obdzielić. I wątek kosmiczny - albo powinien byc pominięty albo rozwinięty a nie taki ni przypiął ni przyłatał
Sharin - 2012-01-22, 11:01
:
Wszystkich zainteresowanych zapraszam na Polski fanpage fanów Dean Koontz'a :mrgreen:
Sądząc po wpisach na ZB nie ma wielu sympatyków tego pisarza, ale może znacie kogoś, komu owa informacji okaże się przydatna ;)
Sabetha - 2012-01-22, 18:31
:
Wprawdzie Koontz ma w dorobku kilka książek, które bardzo lubię, jak choćby wymieniony przez Procellę "Zimny ogień" czy cykl "Moonlight Bay", to nie sądzę, żeby informacja jakoś szczególnie mi się przydała ;)
Sharin - 2012-01-22, 18:51
:
Sabetha napisał/a:
Wprawdzie Koontz ma w dorobku kilka książek, które bardzo lubię, jak choćby wymieniony przez Procellę "Zimny ogień" czy cykl "Moonlight Bay", to nie sądzę, żeby informacja jakoś szczególnie mi się przydała ;)


No chyba żartujesz :P Przecież to świetna wiadomość dla takich fanów Koontz'a, jak ja czy Ty, Kociaku :mrgreen: Przyznaję, że nie jest pisarz, którego powieści rzucałby w jakiś szczególny sposób na kolana, ale na pewno jest pisarzem, na którego powieściach wychowałem się. Mam do niego wielki sentyment i choćby z tego względu poprę fanpage polskich fanów Koontz'a.
Sabetha - 2012-01-22, 18:58
:
Kiciu, ja chętnie wesprę duchowo fanpage Deana Koontza, zwłaszcza że, jak doskonale wiesz, również darzę go sympatią i cenię głównie za poczucie humoru, którym skrzą się jego najbardziej udane książki. Jednakowoż mam za mało czasu i chęci, bym cokolwiek poza owym wsparciem duchowym mogła od siebie ofiarować XD
MrSpellu - 2012-01-22, 20:26
:
Przeczytałem Grom i jak miałem 14 lat, to byłem zachwycony.
Sharin - 2012-01-22, 20:57
:
Przeczytałem Grom, jak miałem lat naście. Także byłem zachwycony.
Sabetha - 2012-01-22, 21:09
:
W ogóle nie czytałam Gromu.
MrSpellu - 2012-01-22, 22:29
:
Grom był fajny, ale już nie pamiętam o co tam chodziło.
Był nazista, było przenoszenie się w czasie, strzelaniny były.
Fajnie było.
ASX76 - 2012-01-22, 22:40
:
Pod warunkiem, że miało się kilkanaście lat. ;)
Sharin - 2012-01-22, 23:00
:
ASX76 napisał/a:
Pod warunkiem, że miało się kilkanaście lat. ;)


Nie chciałbym nikogo tutaj obrażać - jeszcze mnie gdzieś zablokują O.o - ale Koontz pisze lepiej niż większość polskich autor fantastyki :P I pewnie nie tylko naszych ;)
ASX76 - 2012-01-23, 01:36
:
Sharin napisał/a:


Nie chciałbym nikogo tutaj obrażać - jeszcze mnie gdzieś zablokują O.o - ale Koontz pisze lepiej niż większość polskich autor fantastyki :P I pewnie nie tylko naszych ;)


Polska fantastyka stoi na wyższym poziomie niźli się Tobie zdaje. :-P
Magnis - 2013-09-15, 14:54
:
Pierwszymi książkami Koontza co przeczytałem był Grom i Złe miejsce. Właśnie obie wymienione przez ze mnie powieści sprawiły, że sięgnąłem po kolejne.
Bodajże Odwieczny wróg był następną powieścią co przeczytałem. Świetna powieść grozy, gdzie gróbka osób musi stawić czoło niebezpieczeństwu. Pierwsza połowa mroczna z atmosferą osaczenia. Druga za to trochę traci, ale też jest kilka dobrych scen. Wyludnione miasteczko robi wrażenie, tak samo tajemnicze zdarzenia czy dziwne zgony. Godna polecenia.

Przełęcz śmierci to powieść, którą bardzo lubię.
Hatchford Beniamin Harrison miał szczęście i powrócił z tamtego świata. Ale niestety dopadają go coraz częściej tajemnicze wizje. Koontz stworzył przerażający czarny charakter, który wydaje się niezniszczalny. Oprócz tego główni bohaterowie są ciekawi. Książka posiada świetny klimat niepokoju i jest sprawnie napisana. Samo zakończenie jest jednym z najlepszym, ponieważ bardzo pasującym i mi się podobało. Następna powieść godna polecenia.

Z obecnych przeczytałem kilka.
Bez tchu

Przeczytałem nowszą powieść Koontza Bez tchu i jakoś mi się średnio podobała chociaż jest trochę lepsza niż Recenzja. Sama historia w pewnych momentach była ciekawa, ale ze względu na kilka wątków trochę później miałem wrażenie rozmywania się opowieści. Szkoda bo byłem pewny, że dostanę coś lepszego. Najlepsze momenty to gdzie nasza dwójka bohaterów spotyka istoty i ich opieka nad nimi. Nasi bohaterowie Grady, Cammy to postacie nieźle nakreślone lecz czegoś mi w nich zabrakło oraz najbardziej podobał mi się pies Merlin. Reszta występujących postaci w książce nie robi dużego wrażenie, ponieważ wydają się jakieś nijakie i trudno się nimi nawet zainteresować.
Powieść czyta się nieźle, ale bez żadnego szału. Zakończenie jest trochę przewidywalne. Opis z tyłu książki zdradza bardzo wiele i co zwróciło jeszcze moją uwagę to duża czcionka. Ocena 6/10.

Recenzja
Recenzję przeczytałem niedawno i wypadła dosyć blado nawet jak na tego pisarza. Zdarzało może mu pisać różne rzeczy, ale ta akurat powieść niestety do nawet dobrych nie należy. Zabrakło tego co lubię w Koontzie czyli mrocznej historii, wielu niesamowitych zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Książka jest dziwna bo z jednej strony historia o psychopatycznym krytyku miała potencjał, który jednak nie został wykorzystany. Za brakło mi mrocznego i przerażającego czarnego charakteru, którym mógłby właśnie stać się krytyk. Z drugiej strony książkę czyta się nieźle co zaliczę na plus, ale niczym nie zaskakuje. Bohaterowie książki wydawali mi się za mało interesujący. Jest to przeciętna powieść Koontza do przeczytania na raz i zapomnienia. Ocena 5/10.

Jest jedna na razie książka na poły autobiograficzna pt. Wielkie małe życie. Wspomnienie o radosnym psie.
Jest to książka, z której dowiadujemy się jaki wpływ miała Trixie na poszczególne powieści i jaką radość wnosiła do życia pisarza. Polecam :) .