Zaginiona Biblioteka

Fantastyka polska - Marcin Mortka

MadMill - 2008-05-04, 22:58
: Temat postu: Marcin Mortka
Marcin Mortka - rocznik '76, pisarz fantasy, pilot wycieczek, nauczyciel z zawodu, lektor języka angielskiego, tłumacz powieści O'Briana, propagator RPG, miłośnik Skandynawii - absolwent Skandynawistyki, autor wielu artykułów do "Magii i Miecza"... sporo tego się zebrało.

Bibliografia

Trylogia nordycka (Runa)
Ostatnia saga - 2003
Wojna runów - 2004
Świt po bitwie - 2007

Karaibska krucjata (Runa)
Karaibska krucjata. Płonący Union Jack - 2005
Karaibska krucjata. La Tumba de las Piratas - 2006

Ragnarok 1940 (Fabryka Słów)
Ragnarok 1940. Tom I - 2007
Ragnarok 1940. Tom II - 2008

Wiem, że na forum jest co najmniej parę osób zaznajomionych z twórczością tego autora, wiele osób pamięta go z "MiM", a pewnie są i tacy którzy zetknęli się z jego tłumaczeniami. Co myślicie i sadzicie, czy Wam się podobało czy może wprost przeciwnie? Zapraszam do dyskusji. ;)

---
* nie wypisywałem wszystkich artykułów, opowiadań etc. trochę tego jednak było, na Wiki jest spis.

Toudisław - 2008-05-04, 23:12
:
MadMill napisał/a:
Ragnarok 1940. Tom I - 2007

Jak na razie tylko ta jedna książka na moim koncie. Ale już wiem, że będą inne. To jak Autor pisze dość mi się spodobało więc na 100 % sięgnę po inne jego książki. Ostatnia Saga już czeka na swoją kolej, a wkrótce zamierzam nabyć i drugi tom Ragnaroku.


Co do tomu pierwszego to mnie się on osobiście podobał i mimo pewnych wad był dobrą rozrywką i ciekawym pomysłem. Ja chyba lubię historię alternatywną, więc takie pozycje mają u mnie plusa na wstępie. Ragnarok zaskoczył mnie dość fajnym pomysłem na to, jak teoretycznie mogła by wyglądać Europa. System społeczny i polityczny wydaje się dość spójny i nie razi jakimiś nonsensami. ;)
Wadą powieści jest pewna naiwność i nieśmiertelność głównego bohatera, który ciągle ratuje się dzięki pomocy w ostatniej chwili.
MadMill napisał/a:
nie wypisywałem wszystkich artykułów, opowiadań etc. trochę tego jednak było, na Wiki jest spis.


No bo ty Buc jesteś :P

Opowiadania

Cytat:
* Smocze Nasienie - "Science Fiction" 31 (10/2003)
* 1410 czyli cała prawda o Grunwaldzie - "Fahrenheit" XXXII 2003
* Czas bohaterów - "Science Fiction" 43 (10/2004), opowiadanie powiązane z powieścią Wojna runów

Metzli - 2008-05-05, 00:01
:
Ostatnia saga, Wojna runów i Ragnarok 1940 I - te pozycje tego autora zaliczyłam (hyhy, jak to zabrzmiało ;P). Z tych trzech Ostatnia saga wydaje mi się najbardziej udanym pomysłem. Mortka za każdym razem przemyca nordyckie klimaty, ale wśród chodzących wikingów wyszło mu to według mnie najlepiej. Nie do końca podobają mi się pomysły mieszania naszych rzeczywistych realiów z magią runów czy tym podobnych rzeczy.

Twórczość Mortki nie powala, ale to dobra rozrywka ;)
Elektra - 2008-05-05, 07:02
:
Czytam właśnie pierwszy tom Ragnaroku i mam mieszane uczucia. Po pierwsze, spodziewałam się czegoś innego (bardziej w stylu Wojny runów) i trochę trudno mi się przestawić. Po drugie, ta historia mnie nie wciąga. Przeczytałam już połowę (znowu rekord, przeczytać 150 stron tej książki w cztery dni) i nadal idzie mi tak średnio. No ale chyba wreszcie zaczyna się rozkręcać. Co do głównego bohatera, to autor mnie trochę zaskoczył. Na samym początku jest opis, że Jeremy jest mężczyzną w średnim wieku, a potem ktoś czyta jego dane i okazuje się, że ma 32 lata... yyy... myślałam, że średni wiek to tak 45-50. ;)


Czytałam też pozostałe książki oprócz Świtu po bitwie, ale ten czeka w kolejce. I podobały mi się w takiej kolejności, jak się ukazywały. Nawet Karaibska krucjata, którą niektórzy bardzo krytykują. Ale ja do niej podeszłam tak jak do Piratów z Kraibów i była ok.
ASX76 - 2008-05-05, 19:39
:
Dla mnie podobała się tylko "Ostatnia saga". :-)
Co do reszty... to równie dobrze mogło by jej nie być. ;)
Elektra - 2008-05-07, 08:31
:
Zaczęłam wczoraj drugi tom Ragnaroku 1940 i jest lepiej. Pierwszy trochę mnie rozczarował i znudził. Żadnej konkretnej akcji, tylko zbliżająca się wojna, bohater miotający się między Afryką i Wielką Brytanią bez jakiegoś celu... Normalnie mnie to nudziło. Za to podoba mi się kreacja świata. I tutaj daję dużego plusa. Ale wynika z tego, że dobra kreacja świata to nie wszystko, jeśli nie ma jakiejś składnej akcji.
Tigana - 2008-05-09, 13:04
:
Drugi tom jest lepszy, ale całość taka sobie. Jak dla mnie za mało magii, a główny bohater bardziej irytuje niż zaciekawia. I też wydawało mi się, ze jest koło 40-tki. Kreacja świata - duży plus. Widać, ze autor odrobił pracę domową, ana dodatek dodał sporo od siebie no nowe typy broni czy ogólną geopolitykę.
Elektra - 2008-05-09, 16:24
:
Mogę podpisać pod Twoim postem. No oprócz tego o magii. Bo jej brak zupełnie mi nie przeszkadzał, a wręcz przeciwnie, podobało mi się, że jest jej tak mało.

Zostało mi jakieś 100 stron, ale już mnie raczej niczym nie zaskoczy. A szkoda.

___

No i nie zaskoczyło. Niestety. I za łatwo się skończyło.
Możliwy spoiler



Tak hop siup i koniec wojny. Wszyscy sobie podajemy dłonie i budujemy nową Europę...

Jedno pytanko. Gdzie leżała ta cała Vinlandia? Tak sobie typowałam na Amerykę, ale okazało się, że to Lyonesse ma być alternatywnymi Stanami Zjednoczonymi.


koniec spoilera
Tigana - 2008-05-09, 16:33
:
Możliwy spoiler
Elektra napisał/a:
No i nie zaskoczyło. Niestety. I za łatwo się skończyło.


Tak hop siup i koniec wojny. Wszyscy sobie podajemy dłonie i budujemy nową Europę...


Faktycznie końcówka byla szybka, za szybka - kolejny minus książki :-? Niespodziajek też mało - co najwyżej zabicie (przypadkowe, ale zawsze) przez głównego bohatera jednego z "przyjaciół".

Elektra napisał/a:

Jedno pytanko. Gdzie leżała ta cała Vinlandia? Tak sobie typowałam na Amerykę, ale okazało się, że to Lyonesse ma być alternatywnymi Stanami Zjednoczonymi.


Według mnie to Ameryka - może Vinlandia to nazwa kontynentu a Lyonesse państwa (lub na odwrót?) Z tego co pamiętam to właśnie nazwę Vinlandia stosowali Wikingowie, którzy pod dowództwem Leifa Eriksona nawiedzili kontynent amerykański w średniowieczu.
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.
koniec spoilera
Elektra - 2008-05-09, 16:44
:
Tigana napisał/a:
Według mnie to Ameryka - może Vinlandia to nazwa kontynentu a Lyonesse państwa (lub na odwrót?)

Vinlandia to na pewno państwo było. W końcu miało swojego prezydenta i takie tam. A o Lyonesse w posłowiu jest napisane: "twór, który wyrósł w miejscu dzisiejszych Stanów Zjednoczonych". No chyba że to były takie państwa jak dzisiejsze USA i Kanada...


Tigana napisał/a:
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.

Czemu mnie to nie dziwi... ?

I znowu trochę spoilerów


Jeszcze co do minusów: wkurzało mnie zachowanie głównego bohatera. W końcu przebywał w warunkach wojennych nie raz, a teraz zachowywał się jak nowicjusz, ktoś do niego wrzeszczy 'padnij', a on się zrywa i gdzieś pędzi, itp. Więcej szczęścia niż rozumu miał. I druga sprawa. Ci niesamowicie wyszkoleni komandosi Nordveghru trochę za łatwo dali sobie spuścić lanie w tajnej bazie. I jakoś mi się wydawało, że zbyt wielki chaos tam panował. Czyżby pycha sprawiła, że nie dopuszczali do siebie myśli, że ich też może ktoś zaatakować i zupełnie sie nie przygotowali?
Tigana - 2008-05-09, 16:59
:
SPOILERY
Elektra napisał/a:
Czyżby pycha sprawiła, że nie dopuszczali do siebie myśli, że ich też może ktoś zaatakować i zupełnie sie nie przygotowali?

Raczej totalne zaskoczenie - chociaż po chłodnych Skandynawach oczekiwałbym więcej zimnej krwi.
A Baldwin to jedna wielka pomyłka. Raz załatwia zawodowca, by chwile później dać sie podejść jak dziecko. Fuksiarz swoją drogą - chyba faktycznie Loki nad nim czuwał, bo normalny facet zginałby z 10 razy. No i taki szczegół - jeśli jego szef z gazety był agentem to po jakie licho wyciągnął Baldwina z arabskiej niewoli/ Liczył, że gazeta będzie się lepiej sprzedawać?
Dabliu - 2008-05-09, 18:24
:
Nie czytałem tej książki, ale w sagach skandynawskich Winlandią nazywano dzisiejszą Nową Funlandię, czyli może chodzi o Kanadę?
Marcin - 2008-05-09, 22:30
:
Witam Was serdecznie,

Na forum wciągnął mnie Toudi (Toudisław), z którym miałem przyjemność rozmawiać na Pyrkonie i cieszę się z tego ogromnie, bo - wierzcie mi - miło jest zobaczyć wymianę zdań na temat własnych książek. Nawet jeśli są to uwagi bardzo krytyczne.

Pozwolicie więc, że może kilka kwestii przybliżę bądź wyjaśnię. Z góry zaznaczam też, że z wielką ochotą odpowiem na wszelkie Wasze pytania lub pochyle głowę przed wytkniętymi przez Was niedociągnięciami.

Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony. Chodziło mi o wykreowanie mężczyzny zdecydowanego i nieprzejednanego, który jednakże działa pod wpływem impulsów, podejmuje nieprzemyślane decyzje, popełnia błędy i ciągle, bez przerwy zaskakuje sam siebie, bądź własną odwagą, bądź kretynizmem, bądź wręcz szczęściem. To dlatego zrywa się do biegu, gdy słyszy "Padnij!". Nie jest żołnierzem, a więc nie słucha rozkazów. Jest szaleńcem, a więc nie myśli o śmierci. Jest artystą, a więc robi to, co podpowiada mu serce.

O, pora na mały sekret. Inspiracją do stworzenia tego człowieka był utwór Pearl Jeam "Jeremy".

Vinlandia to w moim zamyśle pogańskie państwo normańskie rozciągające się na terenie dzisiejszej Kanady. Lyonesse zaś to państwo romańskie na terenie USA, którego założycielem był Ryszard Lwie Serce :-P Nie wiem, czy kiedykolwiek będę Ragnarok kontynuował, ale jeśli tak, to głównie po to, by tą historię opowiedzieć.

Co do Stocktona i motywów jego działania, chętnie odpowiem na privie, nie chcę tu spojlerować. Podobnie rzecz się ma z normańską bazą.

W każdym razie, dziękuję za zainteresowanie moją tfurczością, dziękuję za rzeczowe uwagi no i... Hmmm, skoro Todui mnie tu wkręcił, to zapraszam do dyskusji!

Pozdrowieństwa,
M.
Tanit - 2008-05-10, 07:15
:
Z miejsca powiem, że nie czytałam choć się zamierzam na 'Ragnarok' i zapewne przymierzę się do niego po sesji.
Ale ja do wątku historycznego :mrgreen:

Winlandia to nie jest konkretne państwo. Tak przez wikingów nazywany był odkryty przez nich - przypadkiem - teren, nie będący Grenlandią, gdzie zamieszkiwały już obce im ludy. W Islandzkiej Sadze o Eryku Rudym wspomniany jest Kraj Lasów i Kamieni. Prawdopodobnie Nowa Funlandia, Lablador lub ziemia Baffina na północy. Nie osiedlili się tam, gdyż miejscowi, nazywani przez nich chudzielcami, byli nastawieni zdecydowanie wrogo. jedynie na Nowej Funlandii znaleziono osadę skandynawską z okresu wikingów.
(źródło: Else Roesdhal - Historia Wikingów - oczywiście jest tu o wiele więcej niż napisałam ;) )

Au revoir!
Toudisław - 2008-05-10, 13:12
:
Tigana napisał/a:
Acha Mortka szykuje kontynuacje R1940", którego akcja ma się właśnie rozgrywać w Vinlandii.

No To jak Marcin, będzie ta kontynuacja ? Czy nie :>
Co do tomu 1 to nie był zły. Może faktycznie nieco naiwny ale kojarzył mi się z Filmami gdzie Angielskiego dżentelmena ktoś ciągle ratuje w ostatnim momencie. I to nie było negatywne skojarzenie. Książka była dla mnie ciekawą rozrywką tylko może ciut szkoda, że Polski to nie było i tak naprawdę nie wiemy co z nią i jak potoczyła się ta historia ;)
Marcin napisał/a:
Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony. Chodziło mi o wykreowanie mężczyzny zdecydowanego i nieprzejednanego, który jednakże działa pod wpływem impulsów, podejmuje nieprzemyślane decyzje, popełnia błędy i ciągle, bez przerwy zaskakuje sam siebie, bądź własną odwagą, bądź kretynizmem,

No i wyszło. Dla mnie on był trochę jak Kluzo z różowej pantery jakimś cudem ciągle mu się udaje XD
Marcin - 2008-05-10, 13:55
:
Najpierw dwa słowa odnośnie wpisu Tanit. Otóż nic odjąć nic dodać. Vinlandia to skrawek ziemi - najprawdopodobniej Nowej Funlandii - gdzie osiedlił się Leif Erikson i gdzie później przyszli na świat pierwsi Europejczycy na kontynencie amerykańskim. To w ogóle niezwykle dramatyczna historia, wielki wysiłek kolonizacyjny Grenlandczyków i Islandczyków. Tworząc normańską rzeczywistość alternatywną po prostu nie mogłem nie wykorzystać tego motywu, podobnie motywu owych "chudzielców" - Skraelingów - najprawdopodobniej Eskimosów kultury Dorset, o ile dobrze pamiętam.

Co do opracowań na ten temat, prym wiedzie Farley Mowat, który zgłębił temat solidnie i nawet przedstawił wiarygodne wytłumaczenie przyczyn, dla których kolonia przestała istnieć. Polecam gorąco!

Toudi, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zarzekał się, że będę kontynuował Ragnarok :)) ) Ugrzązłem ostatnio w krucjatach i to na dobre. Ooo, na bardzo dobre.

Pozdrawiam,
M.
Romulus - 2008-05-10, 14:10
:
Ja poczekam ile będzie trzeba, bo Marcin Mortka to jeden z najciekawszych polskich pisarzy ;) Wielki szacunek za solidny background dla fabuł. Dzięki temu wiem, że zamiast hurtowych historyjek płodzonych taśmowo, otrzymam przemyślaną i dopracowaną fabułę, w której mozna ponurkować z przyjemnością i nie odbijać się od kartonowych scenografii. Powodzenia!
Tigana - 2008-05-10, 14:21
:
Marcin napisał/a:
Otóż Jeremy Baldwin jest w istocie postacią ciut chaotyczną, lecz był to zabieg zamierzony.

Jeżeli faktycznie taki był twój zamiar to udało Ci sie uzyskać efekt w 100%. Niemniej Jeremy i tak mnie wkurza. Szerzej w recenzji II tomu R 1940 jaką mam w najbliższych planach.
Marcin napisał/a:
Nie wiem, czy kiedykolwiek będę Ragnarok kontynuował, ale jeśli tak, to głównie po to, by tą historię opowiedzieć.

Chyba na stronie FS była o tym wzmianka - wraz z zapowiedzią powieści o krucjatach.
Marcin napisał/a:
W każdym razie, dziękuję za zainteresowanie moją tfurczością, dziękuję za rzeczowe uwagi no i... Hmmm, skoro Todui mnie tu wkręcił, to zapraszam do dyskusji!

Póci co przeczytałem wszystkie twoje książki i najwyżej cenie sobie "Wojnę runów" - idealne połączenie powieści wojennej i fantasy. Na dalszym miejscu postawiłbym kolejne książki "normańskie", a na samym końcu "Karaibską krucjatę", które nie za bardzo przypadła mi do gustu - zdecydowanie wolę piratów na poważnie.
R1940 - podoba mi się sama wizja światów, a szczególnie dbałość o pokazanie różnic pomiędzy naszą rzeczywistością a tą alternatywną - począwszy od architektury, historii, a skończywszy na uzbrojeniu. Mam tylko niedosyt, że magii było tak niewiele. Nielicząc początkowej i końcowej sekwencji, a także kilku wzmianek (obraz, siła spojrzenia) magii nie ma. Dlaczego?
Toudisław - 2008-05-10, 14:55
:
Marcin napisał/a:
Toudi, nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek zarzekał się, że będę kontynuował Ragnarok :)) )

Czyli jak na razie raczej nie? A jak plany wydawnicze? Co możemy dostać w najbliższym czasie?
Marcin napisał/a:
Ugrzązłem ostatnio w krucjatach i to na dobre

Tzn? Kontynuacja "Karaibskiej Krucjaty" czy chodzi o krucjaty krzyżowe?
Tigana napisał/a:
a na samym końcu "Karaibską krucjatę", które nie za bardzo przypadła mi do gustu - zdecydowanie wolę piratów na poważnie.

Zastanawiam się czy kupić? //mysli
Tigana napisał/a:
magii nie ma. Dlaczego?

A nie za dużo jej? :> A mnie to pasowało, że nie ma kul ognia XD i hokus pokus.
Tigana - 2008-05-10, 16:12
:
Toudisław napisał/a:
Tzn? kontynuacje "Karaibskiej Krucjaty" czy Chodzi o krucjaty krzyżowe ?

Raczej te rycerskie z okresu średniowiecza.
Toudisław napisał/a:
Zastanawiam się czy kupić? //mysli

kupić zawsze można ;)
Toudisław napisał/a:
A nie za dużo jej? :> A mnie to pasowało, że nie ma kul ognia XD i hokus pokus.

Za dużo? Za mało. A fireballów u Marcina w żadnej powieści nie uświadczysz- to już raczej "boskiej interwencji".
ASX76 - 2008-05-10, 20:26
:
Skoro pan Marcin we własnej osobie zawitał w progi ZB (dzięki staraniom najlepszego agenta werbunkowego o kryptonimie "ZBoczony śFiRek" ;) ), nie pozostaje mi nic innego, jak tylko serdecznie powitać naszego dobrodzieja, który umila nam czas swoją twórczością. :-)
I po tym miłym wstępie przechodzę od razu do... szarży z zaskoczenia. ;)
"Ostatnia saga" jest, moim zdaniem, jedną z najciekawszych polskich powieści fantasy. Po tak udanym debiucie, spodziewałem się, że Twoje kolejne utwory będą co najmniej równie dobre i niestety się zawiodłem. O ile "Wojnę runów" czytało się nawet nieźle, to już "Świt po bitwie" okazał się, jak dla mnie, książką trudną do "strawienia", głównie za sprawą naiwnych rozwiązań fabularnych, nieprawdopodobnych zwrotów akcji i kompletnie nieprzekonujących bohaterów.
Mam nadzieję, że Twoje nowe powieści będą bardziej przypominać "Ostatnią sagę", choćby pod względem dramatyzmu, kreacji postaci i suspensu. Byłoby znacznie ciekawiej, gdybyś (na przyszłość) uczynił swoich bohaterów bardziej niejednoznacznymi moralnie i w miarę możliwości unikał stosowania schematycznych rozwiązań. Piszę to z punktu widzenia czytelnika, któremu podoba się Twój warsztat pisarski, jednak do życzenia pozostawiają inne kwestie (te, o których wcześniej wspomniałem).

Pozdrawiam
Elektra - 2008-05-10, 20:29
:
Toudi napisał/a:
Zastanawiam się czy kupić?

Zawsze można pożyczyć. ;)

Tigana napisał/a:
Mam tylko niedosyt, że magii było tak niewiele. Nielicząc początkowej i końcowej sekwencji, a także kilku wzmianek (obraz, siła spojrzenia) magii nie ma. Dlaczego?

A po co? Moim zdaniem bez magii było znacznie ciekawiej.
Tigana - 2008-05-10, 21:51
:
Elektra napisał/a:
A po co? Moim zdaniem bez magii było znacznie ciekawiej.


SPOILERY
No ale jeśli powieść zaczyna się i kończy od spotkania bogów to ciut magii by nie zaszkodziło. Na przykład jakiś bonus za bóstwo opiekuńcze - jeśli nawet nie dla wszystkich to chociaż dla królów. Mnie by to rajcowało. No bo tak to wstęp i epilog wyglądają na ciut z innej bajki.
Marcin - 2008-05-10, 22:23
:
Uff, ale się posypało komentarzy, nie nadążam czytać, o odpowiadaniu nie mówiąc. Piszecie o różnych moich książkach, to może spróbuję w ten sposób. Opiszę w kilku zdaniach co sam sądzę na temat każdej z nich i spróbuję przy tym odnieść się do Waszych uwag.

"Ostatnia Saga". Debiut. Książka, nad którą pracowałem przez trzy lata, w której postawiłem na klimat i postacie. Tak, to klasyczna historia o walce nie tyle Dobra ze Złem, co Starego z Nowym, a przy tym książka, z której przebija tęsknota za Północą, inspiracja Gołubiewem i fascynacja Warhammerem. Jedyna powieść, w której jest aż trzech głównych bohaterów, a każdy z nich przechodzi ewolucję. Tak, lubię ją. To moja pierwsza i najmroczniejsza powieść.

"Wojna Runów". Ogromnie się cieszę, że dla kilku z Was to powieść przynajmniej niezła, bo bardzo, bardzo się starałem przy jej tworzeniu. Połączenie powieści szpiegowskiej, wojennej i fantastycznej to bowiem karkołomne zadanie. Włożyłem w nią jednak sporo serca, bo pokazać chciałem wiele rzeczy dla mnie ważnych. Kilka pikantnych bitew morskich. Angielski cynizm. Polskich twardzieli. Żal, że "Grom" nie spotkał nigdy równego sobie. Lęk człowieka, który nie wie, co ze sobą począć. Tak, to chyba moja najbardziej osobista książka.

Dzięki, Tigana :mrgreen:

"Karaibska Krucjata". Cóż, ta książka napisała się sama, ja jej tylko użyczyłem paluchów. Nie niesie za sobą żadnego przesłania, jest tylko zawadiacką opowieścią o stukniętym kapitanie i barwnej menażerii, która składa się na jego załogę. Dużo humoru, skakanie po żyrandolach, bójki w karczmach, salwy burtowe i abordaże, a do tego Port Royal, hiszpańskie dziewczęta i mnóstwo piratów. I duchy na dokładkę. To jedyna z moich książek, którą przeczytałem kilka razy.

"Świt po bitwie". Planowana od dawna kontynuacja, a przy tym zamknięcie "Ostatniej Sagi". Książka chyba najbardziej zbliżona do klasycznego fantasy ze wszystkich, które do tej pory stworzyłem. Jedyna, której zakończenie pisałem ze smutkiem. Nie wiem dlaczego. Być może dlatego, że było to moje pożegnanie z klasycznym wikińskim fantasy?

Czyta się na jej temat różne komentarze, od hurraoptymistycznych po cierpkie. Osobiście twierdzę, że udało mi się stworzyć spójną, mroczną historię, niemniej rozumiem tych, którym się ta książka nie spodobała. Rozumiem, bo "Ostatnią Sagę" i "Świt po bitwie" dzieli pięć lat, a to w fantastyce niezły szmat czasu. Być może wielu czytelników podświadomie oczekiwało magicznej opowieści, w którą się wciągnęli jakiś czas temu, ale dostali coś innego. Nie ma już Haralda, nie ma Białego Jastrzębia, nie ma walki Starego z Nowym. Nordveghr okrzepł, pojawia się polityka, a w niej nie ma miejsca dla bohaterów. Ci, co są, mają zaś trudności z określeniem swych wrogów.

Tak, to trochę jakby poszło się do kina na kolejną część "Jamesa Bonda", a tu się okazuje, że Bond nazywa się Jakub Kajdan i jest oficerem ABW.

Co sądzisz o tym, ASX76?

Chętnie o tym porozmawiam. Widzisz, przeczuwałem, że fani "Ostatniej Sagi" mogą źle odebrać "Świt". Dlatego bardzo się starałem. Szkoda, że nie wyszło.
Metzli - 2008-05-11, 01:01
:
Hmmm... będę musiała się niedługo zaopatrzyć w "Świt po bitwie" i sama ocenić :) A jeszcze co do "Ostatniej sagi" to wielki plus za stronę językową. O ile na samym początku trzeba było się przyzwyczaić i mogło to sprawiać pewne trudności, to później nie pozostawało nic innego jak się w tym rozsmakować :D

Marcin napisał/a:
Być może dlatego, że było to moje pożegnanie z klasycznym wikińskim fantasy?


Trochę szkoda, a chęcią poczytałabym kolejne pozycje utrzymane w takim duchu.

A teraz z perspektywy czasu, dochodzę do wniosku, że zbyt ostro oceniałam "Wojnę runów" ;) Możliwe, że po tym debiucie oczekiwałam czegoś innego.
ajsber - 2008-05-11, 09:25
:
Marcinie, powiem tak - jeśli uda Ci się lub po prostu będzie chciało stworzyć coś na poziomie "Ostatniej Sagi", znów będziesz miał we mnie czytelnika.
ASX76 - 2008-05-11, 11:13
:
Marcin napisał/a:
(...)

Co sądzisz o tym, ASX76?

Chętnie o tym porozmawiam. Widzisz, przeczuwałem, że fani "Ostatniej Sagi" mogą źle odebrać "Świt". Dlatego bardzo się starałem. Szkoda, że nie wyszło.


Pod względem czysto warsztatowym piszesz coraz lepiej, więc tu żadnych zastrzeżeń nie mam (światowej sławy krytyk ASX się odezwał ;) ).
"Świt po bitwie" niewątpliwie ma ciekawy początek.
O ile w "Ostatniej sadze" nie oszczędzałeś zarówno pogan jak i chrześcijan (obrywało się i jednym i drugim), o tyle w zwieńczeniu (pseudo)trylogii wszystko jest już całkowicie jednostronne tzn. chrześcijanie zostali przedstawieni wyłącznie jako niewinne ofiary niecnych knowań i intryg pogan, którzy pod wodzą tajemniczego i złego do szpiku kości Thorkila, "ogniem i mieczem" robią ze świątkami należyty porządek. Po stronie pogan nie ma nie ani jednego choć odrobinkę białego czy nawet szarego bohatera - wszyscy są "brudni, brzydcy i źli". W "Ostatnie sadze" było inaczej... Pewne nadzieje wiązałem z osobą Viglunda, który jednak... zupełnie się "zbiesił" i pod koniec walczył po tzw. "jedynie słusznej stronie". Liczyłem na rozwinięcie konfliktu Vidar (ojciec) - Viglund (syn), no i znowu się przeliczyłem. To ma być przemiana (ewolucja) bohatera?
Niestety, poszedłeś (i to nie tylko tutaj) po najmniejszej linii oporu. Walka ze smokiem to też śmiech na sali. Niby taki mocny i groźny a... No właśnie...
Kompletnie brakuje tu postaci, którą możnaby, choć trochę polubić, bo adwersarzy chrześcijan potraktowałeś, delikatnie mówiąc, niezbyt przychylnie.
I pomyśleć, że w pierwszej części nie było z tym problemu.
Najsłabszą stroną powieści jest naciągane, schematyczne i zbyt cukierkowe zakończenie.
Czy mógłbyś napisać coś zbliżonego klimatem i dramatyzmem do "Ostatniej sagi"?

Skreślę jeszcze słów kilka o "Wojnie runów".
Teoretycznie, połączenie wątków magicznych z wojenno-szpiegowskimi było dość karkołomnym przedsięwzięciem. Nie przepadam za takimi kombinacjami, choć muszę przyznać, że udało Ci się stworzyć fajną powieść. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)
Tigana - 2008-05-11, 11:39
:
ASX76 napisał/a:
. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)

To chyba czytaliśmy dwie rożne książki - może wikingów za dużo nie było, ale sam "skandynawski klimat" przedniej marki.
SPOILERY "WOJNA RUNÓW"
Marcin napisał/a:
"Wojna Runów". Ogromnie się cieszę, że dla kilku z Was to powieść przynajmniej niezła, bo bardzo, bardzo się starałem przy jej tworzeniu.

Być może na odbiór tej książki wpłynęła moja fascynacja dziełami Jerzego Pertka i innych autorów marynistycznych książek, które rozpalały mi wyobraźnie w dzieciństwie. Losy "Garlanda", "Pioruna", Błyskawicy" czy "Gromu" były mi bardzo bliskie, a wraz z nimi dzieje ich załóg. A dzięki twojej książce miałem szansę znów, po wielu latach, wrócić do tamtych wydarzeń. Do tego kilka świetnych scen - walka w ambasadzie czy przemarsz oddziału wojsk norweskich, idealne połączenie magii i rzeczywistości. No i Puchacz.
Marcin napisał/a:
Dzięki, Tigana :mrgreen:

Cała przyjemność (z czytania) po mojej stronie.
ASX76 - 2008-05-11, 12:15
:
Tigana napisał/a:
ASX76 napisał/a:
. Właściwie zawiodła mnie jedna, czysto preferencyjna kwestia - za mało Skandynawii, za dużo II wojny światowej... ;)

To chyba czytaliśmy dwie rożne książki - może wikingów za dużo nie było, ale sam "skandynawski klimat" przedniej marki.


Na pewno czytaliśmy tę samą książkę, Tigana-san. :-P
Kiedy piszę: "za mało Skandynawii", nie chodzi mi to, że jest coś nie tak z "klimatem" (który, całkowicie się z Tobą zgadzam, jest przedniej marki), lecz o to, iż pozostawia pewne uczucie niedosytu, bo jest go w sumie niewiele. Nie jakościowo, lecz ilościowo, w sensie liczby stron poświęconych "starym, dobrym czasom". ;)
Marcin - 2008-05-13, 23:10
:
To ja jeszcze parę słów o "Świcie po bitwie".

Nie sądzę, by chrześcijanie zostali przeze mnie potraktowani jako niewinne ofiary pogańskich intryg. Kto z głównych bohaterów obnosi się ze swoją wiarą? Jarl Trygve nie robi tajemnicy z tego, że wiara jest mu potrzebna jako instrument władzy, a ci, co stoją przy nim, czynią to tylko i wyłącznie z powodów politycznych.

Konflikt w "Świcie" nie jest konfliktem religijnym. Chciałem tego uniknąć, bo o tym czytaliście już w "Sadze". W "Świcie" toczy się wojna między Porządkiem (kruchym bo kruchym), a Chaosem.

Ciemna strona z jarlem Thorkilem na czele również nie toczy krucjaty, a wykrawa dla siebie terytorium. Szuka okazji, by gdzieś się zagnieździć. W Chaosie zaś trudniej o szarych boahterów - nie twierdzę, że to niemożliwe, ale nie pasowało mi to jakoś.

Nie pasowało, bo chciałem w "Świcie" zbliżyć się do klasycznego "dark fantasy", gdzie nieco mniej jest dylematów, a więcej akcji. Zdaję sobie sprawę, że nie przekonam Cię do tej powieści snując na jej temat peany - gustów się nie oszuka - natomiast wydaje mi się, że historia Viglunda nie jest banalna. Zagubiony, rozdarty młody człowiek, który w zawierusze wojennej odnajduje coś dla siebie cennego... Rozmawiałem z kilkoma czytelnikami, którzy to akurat uznali za atut.

Przypomina mi się od razu pewna recenzja "Karaibskiej Krucjaty", w której zostałem zmieszany z błotem za przegięty rzekomo dowcip z Brudnym Harrym. Tego samego dnia rozmawiałem z Grzegorzem Szulcem, który mi powiedział - sam z siebie - że pękł ze śmiechu, czytając rzekomo przegięty dowcip z Brudnym Harrym. :shock:

Natomiast jeśli chodzi o konstrukcję fabuły i bohaterów, pracuję właśnie nad drugim tomem "Miecza i Kwiatów", powieści osadzonej w realiach trzeciej krucjaty. Cóż, coś mi się wydaje, że zaspokoję Twoje gusta, mój ty mroczny krytyku ASX76... :evil:
Liv - 2008-05-14, 11:53
:
Do tej pory przeczytałam tylko jedną twoją książkę "Wojnę runów", i wątpię by to się zmieniło...
Strasznie się rozczarowałam, może dlatego, że miałam wielką ochotę przeczytać coś dobrego w klimatach, które sama preferuję ( II wś / wikingowie ) a tu ... zawód. Opisy statków doprowadzały mnie do szewskiej furii i gdyby nie informacje o runach to książki bym nawet nie dokończyła.
ASX76 - 2008-05-14, 12:22
:
Skaldzie Marcinie->
Sameś zachęcał do dysputy i dzielenia się wrażeniami z lektury Twoich utworów, należało więc liczyć się z tym, że nie wszystko i nie wszystkim może przypaść do gustu. Gdyby ktoś w niewybredny sposób atakował moje dokonania literackie, podejrzewam, że też mogło by mnie to zaboleć. Rzecz nie w tym, żeby podważać czy w jakikolwiek sposób deprecjonować Twoją twórczość (a nie "tfurczość"), choć, tak po prawdzie, przyznam, że mój "ton" może sprawiać wrażenie napastliwego i "czepialskiego". Wynika on w pewnej mierze z zawodu, że "składniki" z których zbudowałeś bardzo zacną "Ostatnią sagę", były już inaczej dobrane w zwieńczeniu (pseudo)trylogii, co musiało odbić się na smaku. Nikt wszakże nie odmawia Ci talentu pisarskiego i umiejętości tworzenia ciekawych historii, nawet "mroczny krytyk ASX". ;)
Szkoda, że w "Świcie po bitwie" zrezygnowałeś z konfliktu religijnego na rzecz starcia: Porządek vs Chaos.
W swojej debiutanckiej powieści bardzo fajnie ukazałeś wojujące ze sobą grupy, rozterki moralne (i nie tylko) bohaterów, wreszcie piękno odchodzącego starego świata. Podczas lektury czułem autentyczny żal. Duży plus za wzruszające zakończenie! Było więc na czym "zawiesić oko", a nawet oba. ;) Natomiast "Świt po bitwie" wydał mi się nieprzekonujący. Niby jest mrocznie, ale bardzo brakowało mi "szarych" bohaterów. Nie twierdzę, że historia Viglunda jest banalna, ale... rozwiązanie okazuje się w sumie zbyt nieskomplikowane i optymistyczne.
Apeluję o więcej dylematów, trudnych wyborów, postaci bardziej niejednoznacznych moralnie i o umierających bohaterów. Realia krucjat to idealne miejsce. :))

Kiedy można spodziewać się wydania Twojej nowej książki?
Metzli - 2008-05-14, 16:42
:
Liv napisał/a:
Do tej pory przeczytałam tylko jedną twoją książkę "Wojnę runów", i wątpię by to się zmieniło...


Zachęcam do przeczytania "Ostatniej sagi", bardzo dobra książka, a jeśli lubisz takie nordyckie klimaty to tym bardziej powinna ci się spodobać :)
Lord_Slavo - 2008-06-14, 14:20
: Temat postu: bibliotekarz Tolkien
Wiem, że ta rozmowa przycichła już jakiś czas temu, postanowiłem jednak napisać.

Trafiłem do Zaginionej kilkanaście dni temu, szukając na Sieci informacji o Vinladii z Ragnaroka 1940 i bardzo mnie ucieszyło, że ściągacie tu samych autorów książek. Ciekawie wygląda konfrontacja opinii czytelników, z tym co miał na myśli autor. Będę tu na pewno często zaglądał.

Ale do rzeczy. Nie czytałem wcześniejszych książek Marcina Mortki, po przeczytaniu Ragnoroka zdecydowanie się poprawie. Już zamówiłem pierwszą z książek.

Zawsze pociągały mnie normańskie dzieje, a historia alternatywna dziejów była moim zdaniem strzałem w dziesiątkę. Bombowy pomysł i równie dobre wykonanie. Co widać nie tylko po zbudowanej akcji, czy kreacjach bohaterów, widać to także dzięki doskonale wplecionym w wątek główny pobocznym wydarzeniom. Czasem są one tłem, a czasem zabawnym oderwaniem od głównej historii. Jak choćby bibliotekarz Tolkien.

Wszystkim gorąco polecam sięgnięcie do tej właśnie książki. Naprawdę warto!
Beata - 2008-06-14, 19:56
:
A ja - zachwycona, że Autor tutaj osobiście bywa, czyta i odpowiada - chcę podziękować za tłumaczenia książek O'Briana. Za jakość! Zdarzyło mi się samej jakieś drobne tłumaczenia popełniać i wiem, że jedno niewłaściwie użyte słowo może wypaczyć... ech, co tu gadać. Praca tłumaczy to temat na inny wątek.

Panie Marcinie, jeszcze raz dziękuję za kawał dobrej roboty!
Toudisław - 2008-08-08, 05:44
:
Przeczytałem "Ragnarok 1940". Tom drugi miał być zdecydowanie lepszy od pierwszego. Nie był. Jednak biorąc pod uwagę, że tom 1 był przyzwoity, to jeszcze nie jest źle. Dwójka jest tylko trochę lepsza i to chyba dlatego, że więcej się w niej dzieje. Postać głównego bohatera dopiero teraz irytuje mnie na potęgę, bo jego zachowanie przekracza już wszelkie normy głupoty i nonsensu. Sama książka jest dla mnie miłą lekką lekturą, może nie doskonałą ale na pewno ciekawą. Myślę, że kontynuowanie tego wątku to chyba nie najlepszy pomysł. Wadą książki jest to, że pewne aspekty są mocno naciągane i czasem nielogiczne. Ale tak czy siak nie jest źle. ;)
Tigana - 2008-08-08, 11:19
:
Toudisław napisał/a:
Myślę, że kontynuowanie tego wątku to chyba nie najlepszy pomysł.

Kolejna książka w świecie "Ragnarok"?

Toudisław napisał/a:
Wadą książki jest to, że pewne aspekty są mocno naciągane i czasem nielogiczne. Ale tak czy siak nie jest źle. ;)

A jakie? Nie mówię, ze powieść jest idealna, ale sam pomysł jest dosyć dobrze dopracowany i wizja świata nie wymyka się autorowi spod kontroli. Inna sprawa, że o wielu sprawach nie wiemy - jeśli już to są podane wiadomości jedynie o historii Europy Zachodniej, o naszej części kontynentu cisza.
Toudisław - 2008-08-08, 13:24
:
Tigana napisał/a:
Kolejna książka w świecie "Ragnarok"?

Jakoś mnie to nie przekonuje. No chyba że coś, gdzie będzie więcej Polski. Bo została trochę zmarginalizowana, a patrząc na mapkę w książce byłaby ważna strategicznie w tym konflikcie. Zresztą widać, że jakoś się tam trzymamy. Ale poza tym ten świat jest już dla mnie zużyty.
Tigana napisał/a:
A jakie? Nie mówię, ze powieść jest idealna, ale sam pomysł jest dosyć dobrze dopracowany i wizja świata nie wymyka się autorowi spod kontrol

Miałem kilka razy wrażenie, że fabuła się kupy nie trzyma, coś np. nie powinno mieć miejsca, albo by się nie udało. Jak ta cała wojna czasem wyglądała nieco mało prawdziwie.
Elektra - 2009-01-04, 08:29
:
Przed Świętami ukazała się książka Miecz i kwiaty, t.1 (okładka), tym razem o wyprawie do Ziemi Świętej. Czytał już ktoś?
Tigana - 2009-01-04, 11:33
:
Elektra napisał/a:
Przed Świętami ukazała się książka Miecz i kwiaty, t.1 (okładka), tym razem o wyprawie do Ziemi Świętej. Czytał już ktoś?

Mam, ale stoi w kolejce. Przewidywany czas lektury - przełom stycznia i lutego.
Himura - 2009-01-07, 00:06
:
Elektra napisał/a:
Przed Świętami ukazała się książka Miecz i kwiaty, t.1 (okładka), tym razem o wyprawie do Ziemi Świętej. Czytał już ktoś?


Jedyne co mogę powiedzieć, to, że na stronach Tawerny jest recenzja:
http://bs.tawerna.rpg.pl/...cenzja-a478.php

Może będzie Ci pomocna
Elektra - 2009-01-07, 07:28
:
Himura napisał/a:
Może będzie Ci pomocna

Raczej nie, gdyż nie lubię czytać recenzji całkiem obcych osób, których gustu i preferencji nie znam.
Olo - 2009-01-18, 09:48
:
Elektra napisał/a:
Przed Świętami ukazała się książka Miecz i kwiaty, t.1 (okładka), tym razem o wyprawie do Ziemi Świętej. Czytał już ktoś?

Witam wszystkich po raz pierwszy.
Ja przeczytałem już "Miecz i kwiaty" i przyznam, że pomimo niezbyt porywającego początku, jest to ciekawa ksiązka. Warta polecenia. :-)
Pozdrawiam wszystkich
Tomek
Tigana - 2009-01-31, 00:43
:
Marcinie gratuluje kolejnej udanej książce - "Miecz i róża" to dla mnie twoja najlepsza powieść zaraz za "Wojna runów".
Mam dwa pytanka:
a) kiedy powstanie/zostanie wydany tom II
b) jak to jest z historia w twojej książce? Odniosłem wrażenie, ze o ile główne najważniejsze wydarzenia są zgodne z prawdą historyczną to jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. I tak na przykład nie do końca zgadzają mi się informacje dotyczące wielkiego mistrza templariuszy - Robert de Sablé
Juninka - 2009-01-31, 13:04
:
Pana Marcina zaliczam do grona moich ulubionych polskich pisarzy. Trylogię nordycką przeczytałam z przyjemnością, odpowiadał mi język i mroczny klimat, zwłaszcza w Ostatniej sadze. Niewielka szczypta magii była tutaj moim zdaniem aututem.
Po Karaibskiej krucjacie spodziewałam się czegoś w rodzaju Piratów z Karaibów na wesoło. I nie zawiodłam się. Napisane lekko, z humorem, czytając śmiałam się w głos. Szczególnie zapadły mi w pamięć sceny z cieślą okrętowym w roli głównej ;)
Miecz i kwiaty czeka w kolejce do przeczytania, a zachęcona opinią Tigany chyba przesunę tę pozycję o kilka oczek w górę na swojej liście ;)
Brzuzka - 2009-02-19, 15:16
:
dzisiaj był na Czacie na wp.pl :P nawet udało mi się zadać pytanie:)
Toudisław - 2009-02-19, 15:33
:
http://czat.wp.pl/id_czata,3379,zapisvideo.html

Tutaj można wywiad zobaczyć.
Marcin - 2009-02-24, 00:19
:
Witam serdecznie,

Bardzo dawno mnie tu u Was nie było, a zwabiła mnie recenzja Tigany, która, przyznam, mile łechce. Dzięki wielkie za słowa uznania. Tak to już jest z nowymi książkami, że ich przyjęcie zawsze budzi obawy. Ja zaś jestem człowiekiem nieufnym i długo, bardzo długo nie wierzę w to, że powieść się udała. Dzięki takim recenzjom lepiej robi się na duszy.

Chętnie skorzystam z Waszego forum, by o kilku kwestiach związanych z książką opowiedzieć. I tak pojawi się to wszystko w posłowiu do tomu trzeciego, ale pali mnie, by z niektórych rzeczy już teraz się wyspowiadać.

Jak choćby Robert de Sable, mistrz templariuszy. W istocie, objął wakat mistrza zakonu dopiero po przybyciu Ryszarda Lwie Serce, który się z nim przyjaźnił i który - najprawdopodobniej - miał pewien wpływ na wybór. W powieści sugeruję, że Gerard de Ridefort zginął pod Hittinem. W rzeczywistości Hittin przeżył - choć Salah ad-Din nakazał wymordować wszystkich schwytanych templariuszy poza nim - a zginął dopiero pod Akką, gdzie w mojej wersji wydarzeń na czele templariuszy staje już de Sable.

Rozminąłem się tu nieco z prawdą historyczną, ale usprawiedliwiają mnie potrzeby fabuły - tylko z perspektywy człowieka spoza Ziemi Swiętej mogłem wiarygodnie przedstawić atmosferę zakonu - a także gotowość wyjaśnienia wszystkiego w posłowiu do trzeciego tomu. Drobnych rozbieżności jest jeszcze kilka, o czym też z chęcią opowiem.

Pozdrawiam ciepło,
M.
Brzuzka - 2009-02-24, 08:43
:
Jaka jest szansa na zdobycie twojego autografu na książce w najbliższym czasie?
Toudisław - 2009-02-24, 08:49
:
Brzuzka napisał/a:
Jaka jest szansa na zdobycie twojego autografu na książce w najbliższym czasie?

Na pyrkonie za pewne :)

Marcinie , Zerknij proszę na wcześniej zdane pytania ;)

A ja się już za niedługo biorę za Ostatnią Sagę. Ale ją mam już podpisaną ;)
Brzuzka - 2009-02-24, 09:04
:
Ja mam podpisy Ragnarok tom 1 :P :P Nie wspominając o innych książkach innych autorów, ale nie będę się tu zbytnio chwalić:P
Marcin - 2009-02-24, 10:40
:
Witam znów,

Przepraszam za gapiostwo - pisałem posta wczoraj po północy po kilkugodzinnym maratonie za klawiaturą no i przeoczyłem pytania.

Może najpierw o realia, bo w poprzednim poście skupiłem się tylko na de Sable. Otóż za punkt honoru przyjąłem sobie przedstawić realia historyczne możliwie najdokładniej. Z tego właśnie względu obłożyłem się dziesiątkami książek i opracowań, wybłagałem w wydawnictwie redakcję historyczną i z chciwością pijawki zasysałem do powieści każdy istotny fakt lub choćby ciekawostkę. Aż mnie redaktor - Marcin Wróński - zaczął ganić w pewnym momencie za zbyteczne historyzowanie powieści. Jeśli gdzieś znajdziecie błąd lub przeoczenie, z chęcią je poznam, ale możecie mi wierzyć, starałem się zachować możliwie największą czystość.

Oczywiście tworzenie fabuły rządzi się własnymi prawami, stąd też mój występek z Robertem de Sable i Gerardem do Ridefort. Jest owych przeinaczeń jeszcze kilka - jak choćby pojawienie się Renalda z Sydonu, który podówczas nie mógł walczyć pod Akką. O ile pamięć mnie nie myli, przebywał w niewoli u Salah ad-Dina. Nigdzie nie wyczytałem, by templariusze karali swych występnych braci w sposób przeze mnie opisany, również tytułowa legenda jest mojego autorstwa. Mój inny występek to opis bitwy pod Akką, który oczywiście jest w miarę wierny (Runciman się kłania :)) , ale dopiero po zakończeniu prac dotarłem do opisu pewnego francuskiego kronikarza, który rozpatruje ją w detalach. Chyba staję się pedantem, bo nie mogę sobie tego darować :)

Co do wydania drugiego tomu, to nie chcę się wypowiadać za wydawnictwo, ale wydaje mi się, że będzie to późna wiosna, może maj, może czerwiec. W każdym razie, jest już dawno napisano, a wczoraj w nocy zakończyliśmy redakcję.

Autograf? Obawiam się, że przez jakiś czas nie opuszczę Poznania. Będę na Pyrkonie, pewnie też trafią się jakieś inne spotkania autorskie, ale póki co w Pyrlandii. Da radę?

Pozdrawiam,
M.
Brzuzka - 2009-02-24, 10:48
:
Eh ja z łodzi:P Widocznie bedę musiał odwiedzić Pyrkon. Lubie mieć podpisane książki, i chyba właśnie dlatego stawiam na polskich autorów:) Pamiętam jak się Sapkowski przeraził gdy podstawiłem mu pod nos całego wiedźmina i trylogie Husycką:P A niedługo jadę na spotkanie z Pilipiukiem:P
Tigana - 2009-02-24, 17:48
:
Marcin napisał/a:
Rozminąłem się tu nieco z prawdą historyczną, ale usprawiedliwiają mnie potrzeby fabuły - tylko z perspektywy człowieka spoza Ziemi Świętej mogłem wiarygodnie przedstawić atmosferę zakonu - a także gotowość wyjaśnienia wszystkiego w posłowiu do trzeciego tomu. Drobnych rozbieżności jest jeszcze kilka, o czym też z chęcią opowiem

To będą aż trzy tomy? Świetnie - im więcej tomów tym więcej czytania. Mnie te rozbieżności z historia bardzo się podobają, bo powodują, ze człowiek chce dowiedzieć jak to naprawdę było i sięga po kolejne książki, i jeszcze następne itd. Dla mnie bomba - oby tak dalej.
Himura - 2009-02-24, 20:35
:
Muszę się przyznać Marcinie, że do tej pory nie czytałem żadnej z Twoich książek, ale "Miecz i kwiaty" kupię na pewno.
Shadowmage - 2009-02-24, 20:43
:
Tigano-->tak się dzieje tylko pod warunkiem, że czytelnik wie, że autor celowo rozminął się z prawdą.
Czy w książce jest - jak zwykle bywało to w przypadkach książek MM - notka informująca o takich właśnie zmianach?
Tigana - 2009-02-24, 20:51
:
Shadowmage napisał/a:
Tigano-->tak się dzieje tylko pod warunkiem, że czytelnik wie, że autor celowo rozminął się z prawdą.

Masz rację. Czytając "Karaibską krucjatę" łykałem bez znieczulenia wszystkie przeinaczenia - powód? Nie mam zielonego pojęcia o piratach i ich okrętach. W wypadku krucjat jest ciut inaczej - pomimo usilnych strań pewnej pani doktor pozostała we mnie sympatia dla tej epoki i cosik tam wiem. Skąd kiedy coś mi się nie zgadzało z tym co pamiętałem z innych książek - sprawdziłem.
Shadowmage napisał/a:
Czy w książce jest - jak zwykle bywało to w przypadkach książek MM - notka informująca o takich właśnie zmianach?

W tym tomie nie - z tego co pisał Marcin objaśnienie co i jak ma być dopiero w trzeciej części. Podobnie było w "Ragnaroku" - wszystkie objaśnienia znalazły się na końcu drugiego tomu.
Marcin - 2009-02-26, 11:22
:
Tak, sprostowanie historyczne umieszczę w trzecim tomie. Nie mam pojęcia, co jeszcze nagnę i jak :)

Jeśli chodzi o zabawę z historią, osobiście lubię jeszcze coś innego. Otóż uwielbiam przyglądać się wydarzeniom historycznym i zastanawiać, jak do nich dopasować fabułę. Bardzo lubię wykorzystywać istniejące postacie, miejsca, wydarzenia i na nich opierać swą gawędę.

Himura, po takich komentarzach aż chce się żyć. Dzięki.

Pozdrawiam,
M.
Tigana - 2009-02-26, 17:35
:
Marcin napisał/a:
Tak, sprostowanie historyczne umieszczę w trzecim tomie. Nie mam pojęcia, co jeszcze nagnę i jak :)

Proponuje żeby Gaston poprowadził rycerzy trzeciej krucjaty do Ziemi Świętej i odnowił Królestwo Jerozolimskie. A Saladyn przechodzi na chrześcijaństwo ;)
ASX76 - 2009-02-26, 17:42
:
Skaldzie Marcinie, liczę, że wprowadzisz Waść w życie zasadę: dobry bohater, to martwy bohater. :-P
Marcin - 2009-02-26, 22:45
:
Tigana napisał/a:
Proponuje żeby Gaston poprowadził rycerzy trzeciej krucjaty do Ziemi Świętej i odnowił Królestwo Jerozolimskie. A Saladyn przechodzi na chrześcijaństwo ;)


O, to ci pomysł. Przyznaję, że myślałem o nieco subtelniejszych rozwiązaniach, jak na przykład wynalezienie prochu przez templariuszy :-P

Cytat:
Skaldzie Marcinie, liczę, że wprowadzisz Waść w życie zasadę: dobry bohater, to martwy bohater.



Co, mam ubić Gastona? Ech, współcześni czytelnicy nakładają spore zobowiązania na pisarzy...

Nawiasem mówiąc, miło mi Cię znowu usłyszeć. Liczę skrycie na to, że mimo rozczarowania Świtem po Bitwie sięgniesz po Miecz i Kwiaty...[/quote]
Elektra - 2009-10-02, 19:41
:
Przeczytałam pierwszy tom Miecza i kwiatów. Jak zwykle czytało mi się dobrze, a do tego tematyka mnie zainteresowała. Co prawda główny bohater momentami denerwował (podobnie jak Jeremy w Ragnaroku 1940), ale tym razem szybciej się uczył i mądrzał. ;)

No i właśnie przeczytałam informację, że to mają być trzy tomy. //panda Psuje mi to całkowicie porządek lektury, takie historie lubię czytać w całości, bez zbędnych przerw i właśnie miałam zabierać się za drugą część, a tu nie wiadomo ile czasu będzie trzeba na ten ostatni tom czekać.
Tigana - 2009-10-02, 22:34
:
Też byłem zaskoczony. Drugi tom to też kawał dobrej zabawy, ale ciut gorszy od pierwszej części. Spodobało mi się, że Mortka nie poszedł na łatwiznę i podokańczał w II tomie kilka ważnych wątków, a przy okazji otworzył nowe. Też miałaś odczucie, ze czytasz "husytów" Sapkowskiego?
Elektra - 2009-10-03, 08:12
:
Tigana napisał/a:
Też miałaś odczucie, ze czytasz "husytów" Sapkowskiego?

Nie, jakoś Sapkowski zupełnie nie przyszedł mi do głowy.

Za to miałam skojarzenia z Królestwem Niebieskim ;) Potraktowałam Miecz i kwiaty jako pewnego rodzaju kontynuację (ze zmienionymi trochę bohaterami itp.).
Tigana - 2009-10-03, 12:27
:
Elektra napisał/a:
Nie, jakoś Sapkowski zupełnie nie przyszedł mi do głowy.

Mnie kiedyś toudi zaraził tym pomysłem i tak mi zostało. Schemat niewola-ucieczka-pościg-niewola jest tu dosyć podobny. No i sami bohaterzy z charakteru też.

Elektra napisał/a:
Za to miałam skojarzenia z Królestwem Niebieskim ;) Potraktowałam Miecz i kwiaty jako pewnego rodzaju kontynuację (ze zmienionymi trochę bohaterami itp.).

Z tym, że Orlando Bloom zupełnie mi nie pasuje do postaci książkowego Baliana z Ibelinu. A tak w ogóle to dzieło Mortki to świetny kawałek do sfilmowania.
Elektra - 2009-10-13, 08:52
:
Tigana napisał/a:
Mnie kiedyś toudi zaraził tym pomysłem i tak mi zostało. Schemat niewola-ucieczka-pościg-niewola jest tu dosyć podobny. No i sami bohaterzy z charakteru też.

Z Trylogią husycką drugi tom mi się nie kojarzył. Chociaż zauważyłam pewne naleciałości z Sapkowskiego w dialogach. Ale teraz się zastanawiam, czy nie było to spowodowane Twoją sugestią. :)

Tigana napisał/a:
Z tym, że Orlando Bloom zupełnie mi nie pasuje do postaci książkowego Baliana z Ibelinu.

Zgadza się. Ale klimat, krajobraz i całe tło mi pasowało. I film był niezłym podkładem, dzięki niemu mogłam sobie tamte krainy lepiej wyobrazić.

Spodobało mi się, że już w drugim tomie sporo się wyjaśniło, a autor nie zostawił wszystkiego na zakończenie. Teraz z niecierpliwością czekam na trzecią część. Czy ktoś (autor? ;) ) wie, kiedy jest możliwe jej wydanie?
Tigana - 2009-10-13, 13:51
:
Elektra napisał/a:
Spodobało mi się, że już w drugim tomie sporo się wyjaśniło, a autor nie zostawił wszystkiego na zakończenie. Teraz z niecierpliwością czekam na trzecią część. Czy ktoś (autor? ;) ) wie, kiedy jest możliwe jej wydanie?

I to jest zdecydowany plus książki - Mortka nie napisał klasycznego II tomu, gdzie idzie się na przeczekanie i nie ma rozwiązań wątków. Wręcz przeciwnie - kilka spraw zostaje definitywnie zamkniętych. I to dość zaskakująco - przynajmniej dla mnie np kwestia opętania.
Tigana - 2009-10-23, 20:08
:
Tak na odświeżenie wątku :mrgreen:
Jak by się ktoś bardzo nudził to zapraszam do przeczytania mojej recenzji - polemika, jak zawsze, mile widziana :P
Elektra - 2010-11-01, 10:20
:
Skończyłam niedawno trzeci tom Miecza i kwiatów. I taki smutek pozostał, że to już koniec. Co prawda początkowo, po rocznej przerwie, trudno było się wkręcić w opowieść, nie pamiętałam niektórych wątków i bohaterów, czułam się trochę tak, jak Gaston, gdzie ja jestem i o co chodzi. ;) A nie chciało mi się zaczynać lektury od pierwszego tomu. Na szczęście dość szybko mi się wszystko rozjaśniło. A przynajmniej tyle, ile było potrzeba do wgłębienia się w opowieść, od której w pewnym momencie nie mogłam się oderwać.

Zakończenie nie pozostawiło niedosytu, nawet z tym ubijaniem bohaterów można się pogodzić (i nawet nie można rozpaczać, dlaczego ten ;) ). Podobał mi się główny bohater, początkowo denerwujący, ale rozwijający się i dojrzewający, tracący naiwność, ale nie tracący wszystkich wad.

Najbardziej zirytował mnie wydawca, zmieniający szatę graficzną przed wydaniem ostatniego tomu, sugerujący, że jak chcesz mieć ładny komplet na półce, to nie masz co kupować na bieżąco, lepiej czekaj do wydania ostatniego tomu (a jak będzie ich np. pięć, to będą ze cztery wznowienia ;) ).


Jak już wspominałam, szkoda, że to koniec. I mam ochotę sięgnąć po inne książki o krucjatach.

No i czekam na kolejne powieści Marcina.
Tigana - 2010-11-01, 10:48
:
Tutaj jest moje recka trzeciego tomu. W sumie mogę podpisać się pod tym wszystkim co napisała Elektra. Tylko żal, ze to już koniec. No i zakończenie mimo wszystko za słodkie w moim odczuciu większość bohaterów wykpiła się bardzo niskim kosztem biorąc pod uwagę z jakimi siłami zadarli.
Ciekawe co teraz Marcin szykuje swoim czytelnikom //mysli
Himura - 2010-11-04, 11:03
:
Ja także żałuję, że przygoda się zakończyła, gdyż czytało się cykl bardzo dobrze.
Co do wrażeń z lektury to zgadzam się z "przedmówcami" :-)
I także czekam na to co teraz Marcin nam zaserwuje :-)

Co do zmiany szaty graficznej przy wydaniu III tomu - no cóż, niestety nie pierwszy to i pewnie nie ostatni taki "numer" ze strony Fabryki
Benson - 2011-05-05, 18:01
:
Witam wszystkich :)
Czy ktoś z Was czytał już "Martwe Jezioro"? Jak się Mortce udała wyprawa w świat heroic fantasy?
Brzuzka - 2011-05-05, 20:27
:
Czytałem. Nic nowego, odkrywczego czy powalającego ale czyta się fajnie. Fabuła ciekawa, bohaterowie tajemniczy choć typowi. Fajny jest klimat, mi troszkę przypominał powieść wojenną, coś o partyzantach walczących o wolność, bo o tym jest ta książka. Szybko się czyta bo to strasznie krótkie, ale ma być kontynuacja.
Elektra - 2012-06-06, 21:08
:
Jakiś czas temu sięgnęłam po Martwe jezioro. Zupełnie nie przypadło mi do gustu. Ani tematyka, ani humor, ani bohaterowie. Chyba wyrosłam z takiego heroic fantasy. ;) A potem się dowiedziałam, że będzie kontynuacja, którą sobie jednak daruję.

Ale nie zrażam się do książek Marcina i przeczytałam ostatnio (znaczy się dzisiaj skończyłam) Miasteczko Nonstead. Tym razem trafiłam na powieść w konwencji thrillera (horroru)? Główny bohater, autor bestsellera trafia do małego, tajemniczego amerykańskiego miasta, w którym dzieją się dość niesamowite rzeczy. Może nie jest to oryginalna fabuła, ale czytało mi się bardzo dobrze, w sumie nie mogłam się oderwać i dzisiaj o mało nie przegapiłam przystanku jadąc do pracy (co nie zdarzyło mi się już od długiego czasu).
Polecam tę książkę, jako lekkie czytadło na jeden-dwa wieczory (albo niekoniecznie wieczory, ja momentami czułam się nieco nieswojo czytając Miasteczko do poduszki ;) ).
Shadowmage - 2012-10-30, 19:26
:
"Druga Burza" Mortki równie słaba, a może i słabsza niż "Martwe Jezioro". Bleh, a przecież zdarzały się mu dobre książki.
Cintryjka - 2012-10-30, 20:03
:
Nawet bardzo dobre, np. Ostatnia saga, którą uważam za najlepszą.
Shadowmage - 2012-10-30, 20:13
:
No ba. Chociaż pierwsza "Karaibska krucjata" też mnie urzekła. Ale jakoś straciłem go z oczu jak się przeniósł do FS i to pierwsze książki od lat, które jego przeczytałem.
Elektra - 2012-10-30, 21:06
:
Shadowmage napisał/a:
Ale jakoś straciłem go z oczu jak się przeniósł do FS i to pierwsze książki od lat, które jego przeczytałem.

Miecz i kwiaty warto poznać.
Misiel - 2012-10-30, 22:25
:
Ostatnia Saga tez mi sie bardzo podobala te circa 8 lat temu, ale potem probowalem jeszcze dwie jego ksiazki i zadnej nie dalem rady skonczyc.
ASX76 - 2012-10-30, 23:00
:
Bo "Ostatnia saga" jest jego pierwszą i zarazem najlepszą książką.
Cintryjka - 2012-10-31, 10:29
:
Elektra napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Ale jakoś straciłem go z oczu jak się przeniósł do FS i to pierwsze książki od lat, które jego przeczytałem.

Miecz i kwiaty warto poznać.


Zgadzam się, choć od Ostatniej sagi gorsze, to jednak dobre. Jakby co, tanio sprzedam całość.