Zaginiona Biblioteka

Muzyka - Koncertowo!

Tyraela - 2007-12-30, 00:46
: Temat postu: Koncertowo!
Z tego co wiem, jakoś w 2008 będzie sporo znanych i lubianych zespołów w Polsce grało. Więc przy okazji powstaje temat: co, gdzie, kiedy, czy było (będzie) warto?, a może warto się zgadać i iść większą grupą? Zapowiedzi, recenzje, narzekania i inne popierdółki, proszę tutaj.
makatka - 2007-12-30, 00:53
:
Diary of Dreams 19.I w Progresji
Niestety, jako, że leczenie psa kosztuje mnie fortunę nie idę :(
Toudisław - 2007-12-30, 00:55
:
W Krakowie będzie Nightwish. wystąpią 19 lutego w Hali Wisły. Ja się raczej nie wybieram ale może ktoś. http://www.nuta.pl/news.html?nid=20333 Bilety raczej nie tanie. Jak na taki sobie koncercik, raczej sporo



- 28 maja na Stadionie Śląskim w Chorzowie zagra Metallica. 125 zł. Da się przeżyć. Na razie mało szczegółów. http://www.livenation.pl/koncerty.php Ktoś się wybiera ? Ja raczej tak
Tyraela - 2007-12-30, 00:59
:
Ja na pewno się wybieram na Metallicę. Na pewno = 80%, ale niedługo rezerwuję bilety razem z moim facetem, to będzie 99% o.o te 125zł przeżyję...
Jander - 2007-12-30, 01:24
:
Na poprzedniej Metallice nie byłem, więc teraz już muszę być, zwłaszcza, że mam bardzo blisko.
Metzli - 2007-12-31, 00:25
:
Chorzów? Blisko, ale chyba nie jestem aż takim wielkim fanem, żeby chcieć wydawać 125 zł na bilet (nie żeby to była jakaś strasznie wielka kwota ;) ). Ale jakoś chyba nie za bardzo miałabym z kim tam pojechać xD Ja tylko czekam kiedy podadzą więcej wykonawców, którzy mają występować na openerze :)) Na szczęście dali jakiś normalny termin, 4-6 lipca, a nie tak jak w tamtym roku koniec czerwca :P
Cord - 2007-12-31, 12:10
:
13.02.2008 - KoRn w Warszawie, Torwar?
To już za 43 dni :O , Daleko, ale może pojadę o ile są bilety:
Miejsca stojące (płyta), jak i siedzące (sektory) kosztować będą 99 PLN.

Początek koncertu o godz.19.00 ,bramy otwarte od godz.18.00
:mrgreen:
Maeg - 2007-12-31, 12:20
:
Metallica w Chorzowie? Hm... gdyby nie 120 zł, to może bym się wybrał, ale nie jestem aż takim fanem. Mogę ich posłuchać, ale w zaciszu domowym.

A trochę odchodząc od tematu zauważyliście że mniej więcej od dwóch lat coraz więcej znany zespołów przybywa do Polski na koncerty?
Cord - 2007-12-31, 15:14
:
Pokazują tym, że wiedzą gdzie leży Polska na mapie ^^
A tak na poważnie, to kiedyś musieli, nie? W całej europie byli, w Polsce jeszcze nie, to im wypada :mrgreen:
Jander - 2007-12-31, 15:20
:
Mamy lepszy PR, warunki na dawanie koncertów są lepsze, mamy parę niezłych festiwali(co jest działaniem oddolnym), poza tym nasi fani są na wysokim poziomie, a zespoły lubią przyjeżdżać dla dobrych fanów.
Fat Cat - 2007-12-31, 15:21
:
Mieszkam w Irlandii (a to checa : p) i w Kwietniu w Belfascie wystąpi... Bjork. akurat w czasie moich egzaminów. x_o

Oczywiście, nie pójdę. Wrrr.
Cord - 2007-12-31, 15:48
:
Jander napisał/a:
Mamy lepszy PR, warunki na dawanie koncertów są lepsze, mamy parę niezłych festiwali(co jest działaniem oddolnym), poza tym nasi fani są na wysokim poziomie, a zespoły lubią przyjeżdżać dla dobrych fanów.

I to nagle tak w 2008 roku? xP
Olisiątko - 2007-12-31, 17:44
:
http://img150.imageshack....3/plakatya7.gif

Koncert organizuje moja znajoma, jeśli ktoś ma ochotę i lubi klimaty to zparaszamy :P ja tam będe na pewno :P
Jander - 2007-12-31, 17:49
:
Ołpen'Er jest od kilku lat, tak samo Hanterfest. Jeszcze są mystikfestiwale i inne metalmanie. Jak zespoły zobaczyły ile jest chętnych na festiwale to zauważyły, że jak same przyjadą, to też będzie dużo chętnych, a dla polskich fanów warto przyjeżdżać ;) W poprzednim roku byli Ret Hoci, wcześniej JuTu wpadło, Tul wizytuje... Pewnie ominąłem parę ciekawszych zespołów. 2008 tutaj wiele nie zmienia, po prostu koncertów jest z roku na rok coraz więcej i nie zatrzyma tego nawet pan Tusk.
pozdrawiam :)
Jaskier - 2008-01-01, 17:17
:
Jezeli ktos lubi Hardcore:

Fluff fest 2008 ! :evil: Co prawda jeszcze nie wiadomo jaki sklad wystapi, ale na pewno bedzie miazga jak co roku :)
W roku 2007 wystapili miedzy innymi:

* VITAMIN X [ned]
* CONVERGE [us]
* JUSTICE [bel]
* LA QUIETE [it]
* RITUAL [ger]
* 108 [us]
* MAROON [ger]
* KAOSPILOT [nor]
* SET YOUR GOALS [us]
* FINAL FIGHT [us]
* NO TRIGGER [us]
* SECOND COMBAT [mal]
* FC FIVE [jap]
* RISE AND FALL [bel]
* ANIMOSITY [us]
* THE JAI-ALAI SAVANT [us]

Poza Fluffem najblizszy gig godny uwagi:

BLACKLISTED
SHIPWRECK A.D.
SOUL CONTROL
COME UNDONE
STONE HEART
9 STYCZNIA 2008 (ŚRODA)
KLUB RADIO LUXEMBURG, WARSZAWA
UL. GÓRCZEWSKA 67
WEJŚCIE OD GODZINY 18, START 18:30
Cord - 2008-01-01, 20:12
:
Oli napisał/a:
http://img150.imageshack....3/plakatya7.gif

Koncert organizuje moja znajoma, jeśli ktoś ma ochotę i lubi klimaty to zparaszamy ja tam będe na pewno

Chyba przyjdę, ale nie jestem do końca pewien czy będę w BB wtedy ;)
Olisiątko - 2008-01-07, 21:34
:
Cord napisał/a:

Chyba przyjdę, ale nie jestem do końca pewien czy będę w BB wtedy ;)


Wpadaj :devil:

Fani RADOGOSTU (Wooden Pints!!!) - 12 Stycznia, Piwnica Pod Targową, Cieszyn... RADOGOST!

\m/

Amen. I cały ten szajs!
Aexalven - 2008-01-09, 15:53
:
Oli napisał/a:
Cord napisał/a:

Chyba przyjdę, ale nie jestem do końca pewien czy będę w BB wtedy ;)


Wpadaj :devil:

Fani RADOGOSTU (Wooden Pints!!!) - 12 Stycznia, Piwnica Pod Targową, Cieszyn... RADOGOST!

\m/

Amen. I cały ten szajs!


Jak mi pwoiesz gdzie jest to miasto i to miejsce, to wpadnę na 90 % ;]
Piro - 2008-01-09, 16:43
:
Ja tam jadę 8 marca do Katowic na Metalmanię. To będzie dużo lepsze niż Metallica (przykro mi to stwierdzieć, bo uważam się za fana Hetfielda i spółki, ale ostatnio Metallica na żywo ssie). A kto się pojawi na Spodku? Artillery, Dillinger Escape Plan, Flotsam and Jetsam, Immolation, Inside You, Marduk, Overkill, Poison The Well, Primordial, Satyricon, Vader, no i oczywiście MEGADETH :mrgreen: Cała kupa świetnych zespołów i na dokładkę mój ostatnio ulubiony wykonawca.
Bileciki (130 zł - sporo, ale za taaaki koncert jestem w stanie przeboleć :D) już mi pocztą doszły, więc tylko czekam, kiedy w końcu ten marzec przyjdzie xD

Kto ciekaw, szczegóły znajdzie tu.
Gand - 2008-01-10, 04:50
:
Ja mam takie pytanie, jako, że nigdy na metalmanii mnie nie było - ile trwa koncert gwiazdy wieczoru? : P Prezentują pełny set czy jakiś okrojony, krótszy? Pech, bo chciałem iść i na Megadeth i na Metę, ale spodziewam się właśnie tego, że koncert Mety będzie po prostu dłuższy i bogatszy we wrażenia, a Megadeth zagra króćej niż powinien na tej nieszczęsnej Metalmanii.
Piro - 2008-01-10, 18:14
:
Gand, to jest tak, że impreza trwa od 9:00 czy 10:00 rano, więc myślę, że te pomniejsze supporty to się uwiną po mniej niż godzina każdy, będzie kilka programów dłuższych, a gwiazda wieczoru - tak nawet kilka godzin. Ostatnia Metalmania zakończyła się po 3 nad ranem, więc nie ma co się obawiać, że nie starczy im czasu :mrgreen: Na pewno Megadeth 5-godzinnego setu nie zagra, ale i tak będzie fajnie xD
Gand - 2008-01-10, 19:53
:
Mimo wszystko póki co nie zanosi się bym finansowo podołał i Metallice i Megadeth a z tych dwóch zespołów chociaż delikatnie skłaniam się [jako fan] ku Megadeth, to jednak wybiorę się na koncert Metalliki. Wolałbym Megadeth na jakimś osobnym koncercie a nie na masówce w stylu Metalmanii czy innego Mystic Festivalu i liczę, że za kilka lat się doczekam. Albo załapię się na jakiś koncert w okolicach naszego kraju. Szkoda, że oba zespoły wpakowały się w ciągu jednego roku, ale bywa. ; [ I tak żaden z nich koncertowo nie przebije Slayera z roku zeszłego. :P
Ł - 2008-01-11, 09:50
:
Ja, na ten czas, wybieram Megadeth z tej prostej przyczyny że będę mógł zobaczyć jeszcze Overkilla, Artillery, Dillingerów, Flotsam and Jetsam i Immolation. Metallica mósiałaby mieć jakiś nieziemski support (Motorhead : P) żeby zmienić moje zdanie.
Metzli - 2008-02-01, 00:08
:
A ja się wybiorę na koncert Metalliki, już jakiś czas temu nabyłam bilet :)) Głównie z sentymentu do tego zespołu, zaczęłam ich słuchać jeszcze w podstawówce, ach te wspomnienia :perv:

I właśnie przed chwilą przeczytałam, że Serj Tankian ma się pojawić w warszawskiej Stodole 11 kwietnia -> http://www.progressivefor...id=122&Itemid=1 Zastanawia się czy jeszcze tak lubi wokal tego pana, jak kiedyś, hmm... //mysli
Gand - 2008-02-01, 00:11
:
Dajcie spokój, za takie pieniądze jakie sobie liczą za Serja móglbym mieć świetnie zapowiadającą się metalmanię... :roll:
http://muzyka.onet.pl/0,1682703,newsy.html
Metzli - 2008-02-01, 00:17
:
Normalna sytuacja, że na takich "większych" imprezach za mniejszą kasę można zobaczyć większą ilość zespołów ;) Czy cena jest wygórowana? Według mnie nie, porównywalna do innych koncertów. A bywa i tak, że na pojedynczy koncert cena biletu sięga 200 zł albo i więcej :P
Gand - 2008-02-01, 00:20
:
Metzli, to teraz spójrz na to z innej strony - czy wokalista znanego zespołu który przyjeżdza do Polski bez swoich kolegów, a za to z solowym projektem może sobie liczyć za występ tyle, co np taka marka jak Metallica? Bo mi się tutaj coś nie zgadza i przypuszczam, że to zachłanność szefostwa Stodoły które wie, że sporo małolat i tak zapłaci kupę forsy, żeby zobaczyć wokalistę tego fajnego zespołu co nagrał Lonli Dej :P
MadMill - 2008-02-01, 00:23
:
Może i sobie liczy. Mało tego, będzie komplet w Stodole. ;) Tutaj nie chodzi o kasę, każdy liczy się indywidualnie. Metallica grała na stadionie - więcej miejsc = tańsze bilety. Seji gra w Stodole, klubie - miejsc mnie = bilety droższe. ;)
Scypion - 2008-02-08, 23:29
:
Ostatnio dzieki uprzejmosci mojej ukochanej dzierlatki czesto bywam na koncertach. I dawno nie bawilem sie tak dobrze jak na koncercie zespołu Akurat w CK Wiatraku w Zabrzu. Swietny, charyzmatyczny wokalista, fajne teksty energetyczna, dobrze zagrana muzyka. Czego chciec wiecej? Byl ktos kiedzs na nich? Jakie wrazenia?
Metzli - 2008-05-02, 00:37
:
Jak czytam sobie relacje z koncertu Tankiana tuaj i tutaj to troszkę zaczynam żałować, że mnie na nim nie było. W ogóle Serj wydaje się takim pozytywnym człowiekiem ;)

A 28.05. coraz bliżej.... :perv: Oby chłopaki nie zawiedli. Bilecik na opener też już zakupiony, ale moje konto to odczuło xD
wob001 - 2008-05-07, 00:38
:
Metzli napisał/a:
Jak czytam sobie relacje z koncertu Tankiana tuaj i tutaj to troszkę zaczynam żałować, że mnie na nim nie było. W ogóle Serj wydaje się takim pozytywnym człowiekiem ;)


Było rewelacyjnie, polecam zdecydowanie następnym razem:)
Nie wiem jak Ty na to patrzysz, ale dla mnie, zasadą stało się chodzenie na koncert zawsze gdy mam choć trochę ochotę lub nie jestem pewien. Lepiej żałować, że był słaby (co zdarza się rzadko) niż, że sie nie było (często).

Metzli napisał/a:
A 28.05. coraz bliżej.... :perv: Oby chłopaki nie zawiedli. Bilecik na opener też już zakupiony, ale moje konto to odczuło xD


Chodzi o Metallicę? Na pewno będzie rewelacyjnie!

Poza tym, z różnych mniej i bardziej ciężkich polecam:
- Scorpions w Ostrowie Wielkopolskim 17 maja - starodawna moc i nieśmiertelne przeboje od lat.
- Royal Hunt w Warszawie (Progresja) 22 maja - świetny, melodyjny, lekki metal - myślę, że będzie doskonała zabawa.
- Cavalera Conspiracy - Warszawa (Stodoła) 9 czerwca - trochę Sepultury, trochę Soulfly, niezła płyta, bardzo jestem ciekaw koncertowego wykonania.
- HUNTERFEST w Szczytnie 28-29 czerwca - m.in. Testament, Moonspell, Death Angel - chociażby dla koncertowego Testamentu warto, przy okazji bardzo dobre koncertowo Frontside i sam Hunter.
- Celine Dion - Błonia - Kraków - 29 czerwca - jeśli jesteś niezdecydowany to obejrzyj koncert z Las Vegas na DVD.
- Iron Maiden - Warszawa - 7 sierpień - szykuje się wielkie widowisko.
- Urodziny VADER - Warszawa (Stodoła) - 30 sierpnia - a jako goście Gorefest, Samael, Grave, Nile, Krisun, Entombed, Sceptic Flesh, Dismember i Rotting Christ - na samą myśl o takim zestawie szumi w uszach:)

I polecam comiesięczne imprezy w warszawskiej Progresji z cyklu "PROG DAY". Dotychczasowe koncerty były fantastyczne (m.in. Dark Suns, Quidam, Sylvan i Galahad), a zapowiadane są kolejne, m.in. Ray Wilson & Stiltskin, Bass-Robinson-Clement (z repertuarem Camela), Pendragon i Zero Hour.
Metzli - 2008-05-07, 18:35
:
wob001 napisał/a:
Było rewelacyjnie, polecam zdecydowanie następnym razem:)
Nie wiem jak Ty na to patrzysz, ale dla mnie, zasadą stało się chodzenie na koncert zawsze gdy mam choć trochę ochotę lub nie jestem pewien.


O ile będzie ten następny raz ;) A ta strategia z chodzeniem na koncerty jest dobra, tylko nie zawsze są warunki do tego. A to termin nie pasuje albo kasy brakuje ;P

wob001 napisał/a:
Chodzi o Metallicę? Na pewno będzie rewelacyjnie!


Pierwszy raz będę na ich koncercie, jestem dobrej myśli :mrgreen:

Co do innych koncertów jeszcze to 20.08. ma być (podobno) Sigur Ros w Warszawie, w jakimś klubie Palladium czy jakoś tak. Chociaż miejsce koncertu może ulec zmianie, mam nadzieję też, że nie zabiją mnie ceną biletu. Bardzo chętnie bym się wybrała na ich koncert :)
Metzli - 2008-05-13, 20:21
:
Post pod postem, rasowy spaaam o.o

Ale muszę się podzielić tą informacją, pewnie nikt nie będzie się nią tak ekscytował, ale co mi tam :P Można już kupować bileciki na Sigur Ros i kosztują one jedynie 130 zł //kas Koncert jednak w Stodole. A teraz jedynym moim zmartwieniem jest to czy uda mi się wziąć wtedy wolne w pracy, 20.08. to akurat środek tygodnia o.o

A tu link -> http://www2.ticketpro.pl/pl/akcja/szczegoly/918
Metzli - 2008-05-29, 12:06
:
Ludzie... o.o czy wy na żadne koncerty nie chodzicie? O.o

28.05. koncert Metallici :))

Ten zespół już dawno wyrobił sobie dobrą markę i rzeszę fanów, czy w niektórych przypadkach trzeba by powiedzieć fanatyków ;P Stadion ładnie się zapełnił, 60 tys. ludzi, 60 tys. drących się gardeł przy kolejnych utworach. A zagrali stare dobre kawałki, jak choćby "Master of puppets", "For whom the bell tolls", "Enter sandman", "Disposable heroes". Spokojny "Nothing else matters" śpiewany razem z publicznością. Po prostu dobry koncert. Mogą się nie podobać nowe płyty nagrywane przez ten zespół, ale jak przeczytałam w jednej relacji "Metallica to Metallica" - święta racja. Jedyną rzeczą jaką mogłam żałować to fakt, że nie udało mi się być na ich koncercie kiedy byli dla mnie tym numerem 1, wtedy taki koncert byłby prawdziwą ekstazą ;) A teraz mogę tylko powiedzieć, bez większych emocji, że był to naprawdę dobry koncert. James utrzymywał świetny kontakt z publicznością, która reagowała jak najbardziej po jego myśli. No cóż, wyrobił się już chłopak - po tylu latach ;P

Support... lepiej pominąć o.o Może już wyrosłam z takiej muzyki, ale zarówno Mnemic czy Machine Head... to było zwyczajne darcie ryja ;P Z odgłosami, które wokalu jak dla mnie nie przypominają. ;P

Jeszcze sprawa nagłośnienia, które podobno nie było najlepsze. Ja stałam z tyłu, ale na dźwięk nie narzekałam. No i wieeelgaśny telebim, dzięki któremu praktycznie z każdego miejsca było dokładnie widać co się dzieje na scenie.
Ł - 2008-05-29, 12:17
:
Metzli napisał/a:
Z odgłosami, które wokalu jak dla mnie nie przypominają. ;P

Wokal to właśnie wydobywanie dźwięków przy użyciu strun głosowych czyli własnie wszelkiego rodzaju odgłosy (w tym kwiki, chrząknięcia, melorecytacja) , chyba chodziło Ci o śpiew bo jest to węższy termin, zarezerwowany dla czystrzego i melodyjnego prowadzenia linii wokalu.
Metzli - 2008-05-29, 12:22
:
To ja podziękuję za taki wokal, zwyczajnie mi nie odpowiada ;P Można było odnieść wrażenie, że chłopaki grają cały czas jeden i ten sam utwór xD Na szczęście nie grali zbyt długo ;) Ale grzywy mieli niezłe o.o
Maeg - 2008-05-29, 17:33
:
Metzli napisał/a:
Można już kupować bileciki na Sigur Ros i kosztują one jedynie 130 zł


Jedynie 130 zł? do Stodoły? Trochę przesadzili z tą ceną --_-

Hm za zabawnie było z tym koncertem, bo wczoraj na stronie Sigur Ros był 22 sierpnia a dziś już zmienili na 20 ;)

A tutaj rozkład jazdy Pendragona //kas , o którym wspominał wob001
07.11 - Klub Piwnica 21, Poznań
08.11 - Klub Parlament, Gdańsk
10.11 - Klub Progresja, Warszawa
11.11 - Klub Rotunda, Kraków
Gand - 2008-05-29, 18:11
:
Też byłem na Metallice. Było - najprościej rzecz ujmując - obłędnie. Miażdżące brzmienie, swietne setlista, panowie wybitnie w formie (nawet Hetfield nie fałszował : P), cały stadion śpiewa i skacze - yeah, to jest to. Zdecydowanie koncert mojego życia, do tej pory jeszcze przeżywam, to było coś niesamowitego. W tej chwili głos już prawie wrócił do normy, ale nogi i szyja nadal rewanżują się za nadmierną eksploatację wczoraj. ; )

Szkoda mi tylko Machine Head i Mnemin (choć to raczej samo z siebie jest średniawe takie - Metzli ma rację, grali raczej 'jeden utwór', wszystko to brzmiało strasznie na jedno kopyto niestety). Dlaczego? Realizator dźwięku totalnie zjebał im brzmienie i brzmiało to jak rozmemłana papka, choć Maszinowcy i tak pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie. Dobrze, że Metallica miała już swoje, standardowe, miażdzące brzmienie, bo różnie to z tymi koncertami w Polsce bywa.

Słowem - do zobaczenia za jakiś czas w Chorzowie, jesli wierzyć Larsowi - to już w przyszłym roku.
Metzli - 2008-05-29, 18:31
:
Magiel napisał/a:
Jedynie 130 zł? do Stodoły? Trochę przesadzili z tą ceną --_-


Nie krzyw się tak, to normalna cena. Nie byłabym zdziwiona, gdyby przywalili większą :P A 130 zł jest jeszcze do przełknięcia, mam nadzieję, że uda mi się na tym koncercie pojawić. ;)

Gand napisał/a:
Zdecydowanie koncert mojego życia, do tej pory jeszcze przeżywam, to było coś niesamowitego.


Heh, zazdroszczę ci trochę tego. No ale widać, że się starzeję czy co O.o Ale na pewno nie będę żałować obecności na tym akurat koncercie. W końcu nie będzie przesadą jak powiem, że się wychowywałam na Metallice ;) Dobrze, że przynajmniej jedną wersję "na żywo" zaliczyłam. A jeśli się pojawią za rok znowu, to kto wie?

I mój głos też już wrócił do normy xD
Maeg - 2008-05-29, 20:06
:
Metzli napisał/a:
Nie krzyw się tak, to normalna cena.

o_O normalna? Nie on na pewno nie jest normalna :P Ona jest wysoka :P Ja rozumiem, do Kongresowej za taką cene ale nie Stodoły :P Coś czuje, że w sierpniu mój portfel będzie biedny.
Metzli - 2008-07-08, 10:26
:
I po openerze :) Napiszę tu parę słów, może znajdzie się ktoś jeszcze kto był (chociaż jakoś w to wątpię ;P).

Będzie krótko - wart swojej ceny. Chociaż jakby spojrzeć na to z drugiej strony na ilość koncertów, jeśli o mnie chodzi - Editors, Raconteurs, Interpol, Sex Pistols, Massive Attack, jakby chciało się być na tych koncertach osobno wyszłoby 2 razy tyle. Dodać do tego kilka takich, na których się nie planowało być, ale w końcu poszło - w oczekiwaniu na te większe.

Mogłabym się rozpisywać o każdym koncercie po kolei, ale jakoś nie widzę takiej potrzeby. Ewentualnie tylko żeby powymieniać z kimś wrażenia ;) A te pozostaną niezapomniane, świetna zabawa skomasowana w trzech dniach. Cudowna sprawa. Pozostaną wspomnienia i bilet, razem z opaską powieszony na tablicy korkowej. A teraz nie pozostaje nic innego tylko czekać do następnego roku :)) Co do liczby publiczności, nie umiem tak oceniać, ale z tego co słyszałam to było coś koło 50 tys. osób, każdego dnia.
Dabliu - 2008-07-08, 11:04
:
Było CocoRosie?
Metzli - 2008-07-08, 14:26
:
O, jakieś zainteresowanie! :D

Było, ale niestety nakładało się z Interpolem. Weszłam na samą końcówkę i z tego co słyszałam - to był kolejny bardzo dobry koncert na heinekenie. Trochę szkoda, że na nim nie byłam ;P Bardzo żywiołowy koncert, zupełnie inny od tego, który jakiś czas temu dali w Poznaniu. Byłam na nim i tak średnio mi się wtedy podobało i dlatego wybrałam Interpol, później troszkę żałowałam ;P A tak btw. to była zmora tego festiwalu - było tylu wykonawców i często się nakładali. I był dylemat kogo wybrać, czasami biegało się między scenami ;)
Ł - 2008-07-21, 13:00
:
27 lipca br. w Parku Wolności w Muzeum Powstania Warszawskiego zagra zespół Apocalyptica. Finowie tym razem odwiedzą nasz kraj, by wystąpić specjalnym koncercie z cyklu "Pamiętamy '44". Występ w stolicy będzie częścią światowej trasy kwartetu. W roli supportu pojawi się Armia.

Koncert odbędzie się w Parku Wolności przylegającym do Muzeum Powstania Warszawskiego, przy ulicy Grzybowskiej 79. Początek o godzinie 20.00, otwarcie bram o 18.30. Wstęp wolny.


Będę bo Armia a i Apocalyptici można posłuchac jak za darmo.

Edit

Koncert był bardzo w porządku, zwłaszcza jeśli w mianowniku damy koszt na niego przeznaczony. ; ) Oczywiście największe wrażenie zrobiła na mnie Armia (szczególnie bliżej końca! już po tych hardcorowych killerach), Apokaliptyke to przyjołem z średnim entuzjazmem (czasami przemączając), i to co cieszyło mnie w największym stopniu to oczywiscie covery. Prawde mówiąc to najbardziej podobało mi się riff seek and destroy, bo to motyw gitarowy który faktycznie zyskuje w wiolonczelowym wykonaniu. Teraz mogę, widząc ich na żywo mogą z całą pewnoscią głosić to co głosiłem przed koncertem znaczy daleko posunięty sceptycyzm tego przedsięwzięcia z Finlandii.

A co do stężenia osobliwości na koncercie to było o dziwno dosyć umiarkowane, myślałem że będzie więcej tego, choć nie mogłem miejscami oprzeć się wrażeniu że widzę eliminacje na jakąś paraolimpiade. Mam nawet focie z emo-przypadkiem dnia http://img396.imageshack....72008455yy9.jpg ; )))
Ł - 2008-08-12, 00:23
:
Za dwa dni jedyny w Polsce koncert Neurosis promujący płytę Given To The Rising . Daje opis (taki o dupe rozbić ale mniej więcej rysuje co i jak)

Potwierdziła sie wiadomość o jedym w Polsce koncercie amerykańskiej formacji NEUROSIS. Zespół wystąpi w dniu 14 sierpnia w warszawskim klubie Stodoła. Neurosis to jeden z prekursorów psychodelicznego brzmienia, wyrosłego z metalowych korzeni. Do legendy przeszły już koncerty Neurosis, pełne nastrojowych, wręcz mistycznych klimatów połączonych z cieżką , gitarową muzyką. W roli supportu wystąpi grupa A Storm Of Light - nowy zespół Josha Grahama, znanego ze współpracy z Red Sparowes, a także odpowiedzialnego za wizualizacje w trakcie koncertów Neurosis. [...] Neurosis – amerykańska grupa grająca muzykę z pogranicza gatunków sludge metal, industrial i hardcore, jej styl podlega jednak ciągłej ewolucji i jest trudny do zaklasyfikowania. Powstali w 1985 roku w Oakland w Kalifornii. Wydali dziesięć albumów długogrających. Ich styl ewoluował od hardcore punka (płyta Pain of Mind) poprzez doom metal aż do ambientowych produkcji Tribes of Neurot (side project muzyków). Za http://www.rdc.pl/index.p...rosis_w_stodole

Będe z kumplem więc jeśli ktoś ktoś chce się załapać na koncert jednej z najbardziej innowacyjnych kapel ostatnich lat wraz z godnym zaprawieniem przed koncertem to zapraszam.
wob001 - 2008-08-15, 21:35
:
O dwóch darmowych koncertach.

Apocalyptica - dużo ludzi, w miarę głośne wydarzenie, ważna rocznica - i moim zdaniem wielka pomyłka. Nastrojowo słabo, swoje kawałki mają nudne niemiłosiernie, covery są niezłe ale jak ktoś słyszał oryginał to po prostu wyjdzie, tak jak ja. Dodatkowo żałosne elementy "show" zupełnie nie pasujące do miejsca i okazji koncertu. Przypadkowi ludzie zabili resztki klimatu.
Niezły perkusista.

Believe - pewien mało znany polski zespół art-rockowy dał dzisiaj darmowy koncert na Letniej Scenie Złotych Tarasów. W deszczu, momentami bardzo silnym, przy może dwudziestu paru osobach przy scenie i kilkudziesięciu kryjących sie w pobliskich knajpkach. REWELACJA. Klimat, piękna muzyka i mnóstwo smaczków.
Polecam - nie do przegapienia.
Polecam też obie płyty, szczególnie ostatnią - 5 przesłuchań i nie będziecie mogli przestać:)
Ł - 2008-08-16, 17:55
:
No to odczucia przy Apokałyptyce mamy podobne, a jak oceniasz Armię?
_______


Ja z swej strony zdam realcje z Neurosis - ich koncert to było wielkie antygrawitacyjne misterium. Supporty były spoko, polski neurosisopodony blindead oraz strom of light - projekt podobczny Grahama z Neurosis. Ale dopiero gdy weszli na scene panowie z Neurosis zaczynając sztandarowym riffem (wspaniałe albumowe brzmienie!) Given to Risisng zrozumiałem że zabierają nas lata świetle od tego co było dotąd. Najbardziej nieopisywalną i ekstazyjną częscią koncertu było zagranie "Gwiazdy Szarańczy" a zaraz później fenomanlny motyw z zaćmieniem słońca przy To The Wind.

Zachowanie publiczności było miejscami żenujące - m.i. krzyki "NAPIERDALAĆ!", robienie pogo przy ambientowych pasażach, czy klaskanie do rytmu. Zespół zakończył półtoragodzinny koncert nastrojowym "Stones from the Sky" (z wizualizacjami takimi jak na klipie - nie jest to mój top ich twórczości ale na pożegnanie w sam raz).

Ogólnie polecam wszystkim wybranie się kiedykolwiek na koncert Neurosis, nie ma żadnej przesady w mówieniu że to Pink Floyd naszych czasów. Dla mnie koncert był miejscami zwycięstwem ducha nad materią - z niecierpliwoscią wypatruje ich drugiego przybycia, mam nadzieje że tym razem z nieco lepsza publiką się spotkamy.
wob001 - 2008-08-16, 20:52
:
Armia zrobiła bardzo dobre wrażenie, nigdy ich szczególnie nie słuchałem (płyt) ale na koncercie mnie wzięło.

Po przeczytaniu o Neurosis mam ochotę się wybrać na ich koncert przy najbliżej okazji mimo, że to nie całkiem moje ulubione klimaty.
Jednak, jak już pisałem kiedyś - wolę załować, ze byłem na słabym koncercie niż, że na nim nie byłem wogóle.
Ł - 2008-08-19, 18:20
:
http://www.zw.com.pl/gwiazdanapowstanie/

Ciężkie brzmienia reprezentantów Wielkiej Czwórki trash metalu czy nieco łagodniejsze rockowe ballady Stinga, U2 czy Petera Gabriela. Jakie dźwięki zabrzmią w przyszłym roku w trakcie obchodów powstania warszawskiego? Głosujcie!

Zaczynamy dziś kolejny etap plebiscytu Życia Warszawy, Muzeum Powstania Warszawskiego i radiowej Trójki. Wybieramy artystę, który mógłby wystąpić za rok w okrągłą i bardzo uroczystą 65. rocznicę powstania warszawskiego. Z kilkudziesięciu propozycji nadesłanych do redakcji ŻW e-mailami i na blog.zw.pl. wspólnie z pracownikami Muzeum Powstania Warszawskiego wytypowaliśmy piętnastkę artystów: Teraz przez trzy tygodnie na stronie internetowej Życia Warszawy można głosować na swoich ulubionych. Potem Muzeum Powstania Warszawskiego rozpocznie negocjacje z artystami

Dlaczego wybraliśmy akurat tych muzyków? — Ci wykonawcy najlepiej ze wszystkich propozycji pasowali do formuły koncertu „Pamiętamy '44” – uzasadnia rzecznik Muzeum Anna Kotonowicz. Nie wskazaliśmy więc żadnej orkiestry ani kompozytora muzyki poważnej lub filmowej – choć padały propozycje zaproszenia np. Johna Wiliamsa czy filharmoników wiedeńskich. W założeniu jest to bowiem koncert otwarty, rockowy, młodzieżowy. Od kilku lat odbywa się 31 lipca, w przeddzień głównych uroczystości powstańczych. Nie oglądają go raczej kombatanci – to wieczór, w którym Park Wolności przy Muzeum Powstania wypełnia się młodzieżą. Poprzez udział w koncercie oddają hołd warszawiakom walczącym o miasto w 1944r. Chodzi o to, by młodzi ludzie na własny sposób utożsamiali się z powstaniem i interesowali się historią. Stąd podczas obchodów różne formy przypominania o powstaniu, także przez ciężkie brzmienia, nawet takie jakie proponują reprezentanci Wielkiej Czwórki Trash Metalu – Metallika czy Megadeth. Pracownicy muzeum chcą też sprowokować muzyków do twórczego odniesienia do powstania warszawskiego – na przykład przez skomponowanie specjalnego utworu na występ w Warszawie.

Zagłosuj na najlepszy według Ciebie. Następnie podaj swój adres e-mailowy na dole strony. Na Twojego e-maila w ciągu godziny przyjdzie komunikat z prośbą o potwierdzenie głosu. Tylko wtedy, jeśli potwierdzisz w ten sposób swój głos, zostanie on uznany i dodany do wyników. Głosować można do 9 września.


http://www.zw.com.pl/gwiazdanapowstanie/

GŁOSOWAĆ. Nawet jeśli ten plebiscyt niczego nie determinuje, to przecież też głos nic nie kosztuje.
MadMill - 2008-08-19, 18:33
:
RHCP zawiesili działalność, raczej ich nie zaproszą. :P
Ł - 2008-08-19, 20:13
:
I dobrze, Motorhead ma być. :P
MadMill - 2008-08-19, 20:16
:
Wcale bym się jakoś szczególnie nie obraził. :P
Chociaż Pearl Jam lub Aerosmith bym bardziej wolał. //mysli
wob001 - 2008-08-19, 21:56
:
Gdbybym nie widział, to bym nie uwierzył:)

Dziwny dobór, jako "metal";) jestem zadowolony, ale jak sobie pomyślę o Powstaniu i Muzeum to dla mnie Lao Che ze swoim "Powstaniem Warszawskim" mogliby grać co roku. Ostro, wzruszająco, na temat, po polsku i pewnie dużo taniej.
Jardan - 2008-09-10, 18:36
:
Whitesnake w STODOLE. Wreszcie!!
2 grudnia 2008 - bedzie sie działo!!
//kas
Tyraela - 2008-09-16, 22:11
:
4.11, Wrocław. Epica - czy ktoś się wybiera? Bilet tanio, bo 75zł, szukam towarzystwa xD
Ł - 2008-09-18, 00:39
:

To chyba nie oficjalny plakat ale podaje za lastem - za mniej niż 2 miesiące Monster Magnet w Polsce promując rewelacyjny moim zdaniem (najlepsze ich wydawnictwo od lat) "4 Way Diablo", Supportem będzie przezacna Nebula promująca się teogrocznym minialbumem "Heavy Psych" a przystawką będą The Pilgrim Fathers których nie znam, ale zbadałem ich myspace i widzę że bez pudła wpasowali się. Moja obecność obowiązkowo mimo barbarzyńskiej ceny 110 zł. Mag, Gand reflektujecie?


Tyraela napisał/a:
4.11, Wrocław. Epica - czy ktoś się wybiera? Bilet tanio, bo 75zł, szukam towarzystwa xD

A już zaczynałem Cię szanować Tyra, a Ty wszystko niszczysz. : (
You Know My Name - 2008-09-18, 09:08
:
cos czuje ze w tym roku gwiazdka bedzie troche wczesniej...
Mowa, pisze sie (szczegolnie, ze Nebula na supporcie - czy to nie pierwszy raz w Polsce??).
Ł - 2008-09-18, 10:03
:
Chyba da, ale głowy nie dam.
Gand - 2008-09-18, 10:59
:
Ja na razie się nie zadeklaruję, chociaż cholera, chciałbym. Ale z mojej obecnej perspektywy 2 miesiące to kupa czasu i nie wiem, czy za tyle czasu zwyczajnie będę miał kasę na koncert. Zobaczymy.
Ł - 2008-09-18, 11:11
:
Znam człowieka który przez niemal całe studia wpiepszał kogiel-mogiel. Jak ceny jajek nie skoczą to uzbierasz na bilet. : P
You Know My Name - 2008-09-18, 11:15
:
wybierz Gand tanszego lapka i ju
You Know My Name - 2008-10-09, 09:24
:
Dla milosnikow folkloru okolometalowego z Wawy:
We wsi Jelonki gdzie mieszkam dnia 17.10.2008 w Amfiteatrze - Park Gorczewska wystapia trzy kompletnie mi nieznane kapele:
Evergrey www.evergrey.net - "to co ze ze Szwecji?"
Warszawaska formacja Chain Reaction http://profile.myspace.co...iendID=81628892
oraz wegierski Flameborn www.flameborn.net
Organizator: http://www.artbem.pl/old/kalendarz.php
Spiewogra zacznie sie okolo 18.30, wjazd 10/5 pln.
Obok amfiteatru funkcjonuje chyba jeszcze ogrodek piwny :P
You Know My Name - 2008-10-16, 10:32
:
Los Natas graja:
Thu Nov 06 - GERMANY, Berlin, @ Wild at Heart Club
Wed Nov 12 - GERMANY, Jena @ Kassablanca Club + HERMANO !!
Fri Nov 14 - GERMANY, Schwerin @ Dr. K Club
wiem, ze to wpyte dlaeko a i tanio pewnie nie bedzie, czy ktos jest wstepnie zainteresowany?? Dla mnie berlinski bylby idealny...
Ł - 2008-10-16, 17:26
:
Chętnie ale nie da rady. Żal.
Metzli - 2008-11-20, 20:49
:
I kolejny koncert za mną, tym razem Franz Ferdinand. Dłuższa relacja na blogu, tutaj tylko parę słów :))

Główny wniosek to taki, że trzeba od czasu do czasu wybrać się na dobry koncert, to skutecznie odstresowuje, poprawia samopoczucie itd. W sali było cholernie duszno, ale trudno żeby było inaczej przy takiej liczbie osób. A odbiór kurtek w szatni po koncercie to była prawdziwa dżungla i pierwotny stan natury ;P

A Alex ma bardzo zgrabny tyłeczek :perv:
Cookie - 2008-11-21, 12:36
:
W przyszłym tygodniu prawdopodobnie wyskoczę na Simple Plan z kumpelą :D Zależy od tego jak mi test poszedł, bo inaczej mi skkonfiskują bilety :-/
Black - 2008-12-11, 22:48
:
Dobra, już prawie dwa tygodnie minęły, miałem czas, zeby trochę ochłonąć, uspokoić myśli itp, więc czas na relację z koncertu Whitesnake na którym miałem szczęście być 2 grudnia w warszawskiej Stodole. Jako, że bloga nie posiadam, tak więc relację pierdzielnę sobie tutaj.
Przede wszystkim w oczy rzucały się rozmiary tego klubu. Nigdy wcześniej tam nie byłem, więc kiedy stałem w kolejce na zewnątrz miałem dość mieszane uczucia. Kiedy wszedłem do środka było jeszcze gorzej, przecież ta sala miała rozmiary sali gimnastycznej, tam się powinny mecze koszykówki co najwyżej odbywać, a nie koncerty rockowe. Tłum bowiem był gęsty, na szczęście przyszedłem na miejsce jakieś dwie godziny wcześniej i stałem niemal tuż pod sceną.
Jako support zagrał zespół Bracia. Nigdy wcześniej nie słuchałem ich muzyki, wiem tylko, że mają zacne inspiracje. Zagrali bardzo poprawnie, z mocą, energią, zaprezentowali się całkiem fajne, ale co najważniejsze grali krótko i chyba po trzech utworach zwinęli się ze sceny, żeby zrobić miejsce gwieździe wieczoru.
Reakcji ludzi na widok zespołu nie da się opisać, ale kiedy na scenę, jako ostatni wyszedł David Coverdale ludzi ogarnęło szaleństwo. Wycie, wrzaski, klaskanie, kotłowanina, ludzie napierający na nas z tyłu, to było niesamowite. Tak samo zresztą jak świadomość, że widzi się żywą legendę rocka, jednego z moich ulubionych wokalistów tuż przed sobą, stojącego niemal na wyciągnięcie ręki, z widocznym każdym uśmiechem, grymasem, z każdą zmarszczką… No właśnie, zmarszczką. Cholera, nie da się ukryć – Coverdale do najmłodszych już nie należy, ale wierzcie mi – energii i zdolności wokalnych może mu pozazdrościć niejeden gówniarz z tych nowoczesnych pop-punkowych zespolików. Tradycyjnie przywitał publiczność wrzaskiem „ARE YOU READY TO ROCK?!” i maszyna ruszyła. Zaczęli od nagrania otwierającego ostatnią płytę – „The best years of my life”. Ludzie szaleli pod sceną, wszyscy śpiewali razem z wokalistą i dawali z siebie wszystko. Potem mała przeplatanka: stare-nowe-stare-nowe. Po „The Best Years” energetyczne „Fool for your lovin’”, potem mocarne „Can you hear the wind blow”, następnie „Love ain’t no stranger” po którym nadszedł czas na chyba najlepiej zagrany utwór z nowego albumu – „Lay down you love”, który zabrzmiał jakby był specjalnie napisany na koncerty, rewelacyjnie zagrany i zaśpiewany chórem. Ostatnim z najświeższych utworów było „Fool in love”, oprócz tego nie zabrakło też nieco lżejszych, bardziej nastrojowych, balladowych utworów – „Deeper the love” (wykonane przepięknie na akustyku), „Is this love”, „Ain’t no love in the heart of the city”, „Ain’t gonna cry”. Poza tym nie mogło zabraknąć tradycyjnego elementu, czyli perkusyjnej solówki a także bardzo ciekawego pojedynku między gitarzystami, którzy dali zajebisty pokaz swoich umiejętności. Na koniec części podstawowej zabrzmiały absolutne klasyki, czyli „Give me all your love tonight” i „Here I go again”, wykonane w nieco innej aranżacji, brzmiące mocniej i ciężej, co dało naprawdę świetny efekt.
Zespół podziękował, zszedł ze sceny, ale powrócił na nią chwilę później przywołany żądaniami bisów i wykonał kolejny klasyk – „Still of the night”, wzbudzając powszechny entuzjazm. Drugi bis wypadł jeszcze lepiej, gdyż zaprezentowane zostały dwa utwory z repertuaru Deep Purple. „No, not Smoke on the fucking water!” jak to skomentował ze śmiechem wokalista. I dobrze się stało, bo raz, że przecież Deep Purple z Coverdalem w składzie też miało wiele genialnych piosenek a dwa, że wykonywanie „Smoke on the water” temu panu… no, średnio wychodzi. Tak więc najpierw ponownie pojawiła się gitara akustyczna, na scenie zostali tylko Coverdale i gitarzysta Doug Aldrich i rozpoczęła się najpiękniejsza część całego wieczoru, czyli wykonanie utworu „Soldier of fortune”. Uwielbiam tą piosenkę, a możliwość usłyszenia jej na żywo sprawiła, iż dostałem dreszczy. Fenomenalne wykonanie. A potem Whitesnake pożegnał się w wielkim stylu, grając „Burn” z taką siłą i energią, że trudno było w ogóle zrozumieć co się dzieje. To był po prostu ostry czad, muzyczna ekstaza, rock w najczystszej postaci. Nic dziwnego, że te siedem minut minęło wręcz błyskawicznie. Zespół pożegnał się, tym razem już na dobre, chociaż basista, Uriah Duffy jeszcze kilka razy wybiegał na scenę, robił sobie zdjęcia z fanami i rozdawał kostki. Chwilę później zresztą spotkałem go w klubowym barze, dostałem autograf i zrobiłem sobie z nim zdjęcie (szkoda tylko, że mam na nim zamknięte oczy :/ ).
Generalnie rzecz biorąc przed rozpoczęciem koncertu miałem wielkie obawy. Bałem się, że zespół widząc, że grają w niewielkim klubiku pójdzie na łatwiznę, odpuści sobie, da byle jaki show. Bałem się też o formę wokalną Coverdale’a, w końcu ma on już za sobą ponad 30 lat ostrego darcia mordy. Wszelkie moje obawy były płonne, zespół zagrał naprawdę wyśmienicie – mocno, żywiołowo, z energią. Wydaje mi się, co wnioskuję po minach muzyków w trakcie koncertu jak i po wypowiedziach basisty później, że sami byli zaskoczeni tak gorącym przyjęciem, nie oczekiwali aż takiej reakcji. Raz jeszcze więc polska publiczność pokazała na co ją stać. Coverdale zaś dalej jest w wielkiej formie, nie widać po nim prawie upływu lat. Co prawda jego głos już nie jest taki jak dawniej, jego barwa nieco się zmieniła, ale wciąż potrafi wyciągać dźwięki, które przyprawiają o zawrót głowy. Poza tym jest to prawdziwy, charyzmatyczny lider, człowiek który potrafi porwać fanów do zabawy, zarówno podczas wykonywania utworów (jego manewry ze statywem od mikrofonu rządzą) jak i pomiędzy nimi, kiedy nawiązywał bez problemów kontakt z publicznością (między innymi podrywając co ładniejsze fanki ;) ). Ten facet wie jak się zestarzeć.
Dobra, podsumowując – koncert trwał dwie godziny i były to dwie godziny wypełnione absolutnie genialną muzyką. Całość mogę określić tylko jako jeden, wielki, muzyczny orgazm i wreszcie odbiłem sobie to, że nie poszedłem na kocert Heaven and Hell w zeszłym roku (poszedł za mnie taki jeden metal z tego forum :P ). Fantastyczny koncert. Jeszcze tylko muszę zobaczyć na żywo Deep Purple i będę spełniony :P
Black - 2009-01-10, 13:55
:
Cytat:
Jeszcze tylko muszę zobaczyć na żywo Deep Purple i będę spełniony


O KURWA

W tym momencie odleciałem.
You Know My Name - 2009-01-10, 15:05
:
Black napisał/a:
Cytat:
Jeszcze tylko muszę zobaczyć na żywo Deep Purple i będę spełniony


O KURWA

W tym momencie odleciałem.
Daj znać jak będziesz kupował bilety i organizował wyjazd, być może zabiorę się z Tobą
Metzli - 2009-01-10, 15:33
:
:D !

I to jeszcze we Wrocławiu, hyhyhy :mrgreen:
You Know My Name - 2009-01-10, 20:21
:
Prawie napewno przyjeżdżam z żoną :mrgreen:
Black - 2009-01-15, 00:44
:
Ja będę na pewno z koleżanką z grupy, na pewno z bratem ciotecznym i prawie na pewno z... mamą. Zaskoczyła mnie, nie powiem.
You Know My Name - 2009-02-09, 15:59
:
Bileciki na "Parpli" po setce (do 16 marca). Lacze koncert ze zwiedzaniem Wroclawia z zona (starowki za dnia i knajp wieczorami). Troszke bedzie sie trzeba wykosztowac ale warto.
Noise - 2009-02-09, 19:06
:
A wybiera się ktoś może na Opetha 21-go marca? Grają w Wawie w "Stodole". Cena biletów z kosmosu (125zł!), ale to jedyny "gig" w naszym kraju w tym roku i bodajże pierwszy od 3, czy 4 lat.
Werdandi - 2009-02-13, 23:41
:
ACH.
21 marca wybitnie mi nie odpowiada :(
A szkoda, bo odkąd specjalnie pojechałam w okolicach 2006r. (?) do Katowic na Metal Hammer Festival, by zobaczyć 20-minutowy występ Opeth, który grał jako support Korna, zapragnęłam udać się na ICH koncert ;>

A cena? Hmm. Powiedziałabym, że normalna w tym kraju ;>
Jander - 2009-02-14, 00:17
:
Werdandi napisał/a:
w okolicach 2006r. (?) do Katowic na Metal Hammer Festival, by zobaczyć 20-minutowy występ Opeth, który grał jako support Korna

20-minutowy? Jak dla mnie to zagrali dobrą godzinę, choć jestem nieobiektywny, bo czekałem wówczas na Korna i okropnie mi się dłużyło. Siedziałem z tyłu na ziemi i marudziłem ze wszystkimi "ile oni jeszcze mogą grać to g^$#^ ?!"
Werdandi - 2009-02-14, 00:26
:
Widzisz, jednak prawdą jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :mrgreen:
Ja tam na Korna nie czekałam.
Po Opeth wsiadłam w pociąg i tyle mnie tam widzieli.
Ale jeśli dobrze pamiętam, to zagrali może cztery utwory, i z pewnością żaden z nich nie był jakoś przesadnie długi, stąd też moje "20 minut" - bo pamiętam, że byłam rozczarowana tak krótkim występem.
Jander - 2009-02-14, 00:50
:
Werdandi napisał/a:
zagrali może cztery utwory

Czyli przy Opethowej utworowej średniej - dobrą godzinę :mrgreen:
Dla mnie i tak wszystko zlało się w jeden wielki nudny utwór.
Werdandi - 2009-02-14, 01:04
:
Kiedy właśnie żaden z tych utworów nie należał do grupy opethowych dwudziestominutowców! :mrgreen:

Okej, przyjmijmy że grali około 40 minut i na więcej się nie zgadzam 8)

Inna sprawa, że po trzech latach to i tak już niewiele pamiętam.
You Know My Name - 2009-03-05, 16:02
:
w srode 11 Armia w Stodole. Wjazd 30/33/38 pln. Ktos sie wybiera na odrobinke lomotu, bo samemu to nie mam jakos parcia aby sie wybrac, a tak to ze 2-3 pifka przed a potem "potupac".
Gand - 2009-05-11, 00:05
:
A wybiera się ktoś poza mną 4. lipca na openera usłyszeć jeden z najlepszych rockowych zespołów w historii, czyli Faith no More? :>
Osobiście nabyłem już bilety w drodze zakupy i z niecierpliwością odliczam upływające dni : P
Metzli - 2009-05-11, 00:20
:
Tylko na ten jeden dzień czy na cały opener? Ja mam karnet na całość kupiony już dawno... :mrgreen:
Gand - 2009-05-11, 00:52
:
Tylko na jeden dzień, zdecydowanie nie jest to festiwal dla mnie, zwłaszcza w tym roku. 90% rzeczy mnie tam po prostu nie interesuje. Chętnie zobaczylbym Prodigy, ale indie rock czy Placebo zdecydowanie mnie odrzucają. ;)
Metzli - 2009-05-11, 07:11
:
No co ty Gand, nie chcesz zobaczyć Briana Molko w akcji? :freak: Prodigy ma być chyba ostatniego dnia i zamykać festiwal. I tym razem wydłużyli całą imprezę o jeden dzień. Mam tylko nadzieję, że pogoda dopisze o.o
batou - 2009-05-11, 09:53
:
W tym roku to lineup chyba układali po pijaku. Ja dla siebie widzę 3 ciekawe rzeczy:

Emilina Toriini - świetna, ale nie wiem jak to będzie wyglądało na takiej imprezie, bo to raczej granie dla mniejszego tłumu i raczej w klubie
The Priodigy - tu się na pewno nikt nie zawiedzie, będzie show
Placebo - z ciekawości jak grają na żywo i jakiegoś tam sentymentu

To nie jest warte wyprawy przez całą Polskę. Miałem jakąś tam swoją listę wykonawców, dla których zdecydowałbym się jechać nawet mimo tego słabego dla mnie składu (Portishead, Bjork) ale się nie udało ;) Jestem ciekawy jak oni to wszystko ze sobą pożenią, bo różnorodność jest w tym roku kolosalna i ciężko będzie chyba zrobić z tego jakieś spójne 4 wieczory.

Ten rok i końcówka ubiegłego to i tak dla mnie jest koncertowe niebo. W planach 100% pewnych mam jeszcze w tym roku Nine Inch Nails w Poznaniu (wreszcie!) i The Cinematic Orchestra na Sacrum Profanum w Krakowie.
Metzli - 2009-05-11, 17:16
:
Baton napisał/a:
W tym roku to lineup chyba układali po pijaku.


Jak dla kogo, ja tam widzę sporo rzeczy dla siebie. Ale też dochodzę do wniosku, że jestem pewnym odchyłem od normy... Nie potrzeba mi wiele, żebym chciała się wybrać na jakiś koncert, nawet jak to jest na drugim krańcu Polski. Jeśli jest czas, są fundusze - to nie ma się nad czym zastanawiać. Nawet jeśli danego zespołu nie znam zbyt dobrze (albo wcale jak to się czasami zdarzało), na pierwszy opener pojechałam znając tylko praktycznie Placebo :P Ale dzięki temu poznałam parę innych zespołów, na które może w inny sposób nie zwróciłabym uwagi. Jednym słowem - warto, przynajmniej jak dla mnie. Ale też lepiej być na koncercie, nawet takim, który później okaże się słabszym niż żałować, że się na jakimś nie było kiedy taka możliwość była.

Baton napisał/a:
Ten rok i końcówka ubiegłego to i tak dla mnie jest koncertowe niebo. W planach 100% pewnych mam jeszcze w tym roku Nine Inch Nails w Poznaniu (wreszcie!) i The Cinematic Orchestra na Sacrum Profanum w Krakowie.


Ten rok, to faktycznie urodzaj koncertowy. NIN w Poznaniu, Selector Festival w Krakowie, później Opener, Editors w Jarocinie, Off festival, na jesień Archive. I jeszcze koleżanka wyciąga mnie na Jane's Addiction, zaraz po openerze. Ciekawe czy jeszcze coś wpadnie :P Ale już przy takim planie fundusze będą piszczeć.
Jander - 2009-05-11, 17:26
:
Nie zapominaj o Radiohead i Porcupine Tree. ;)
Metzli - 2009-05-11, 17:29
:
Za Radiohead podziękuję, a koncerty Porcupine Tree zbiegają się z terminem Openera ;) Jakby się człowiek nie starał, na wszystkim mu się nie uda być.
Jander - 2009-05-11, 17:50
:
Coś długi ten Opener, jak jeszcze 28 października będzie trwać. ;) A zagrają we Wrocławiu.
Metzli - 2009-05-11, 17:53
:
Taaak? To o tym nie wiedziałam, rzuciła mi się tylko w oczy 6-7 lipca. Czyli dopisać trzeba jeszcze Porcupine Tree xDDDD

Edit: W ogóle poplątałam :P Opener trwa przecież 2-5 lipca przecież. Za dużo tego się zaczyna robić i już mi się daty poszczególnych koncertów zaczynają pieprzyć :P Trzeba zrobić jakąś rozpiskę czy coś xD
batou - 2009-05-11, 20:38
:
Metzli napisał/a:
Jak dla kogo, ja tam widzę sporo rzeczy dla siebie. Ale też dochodzę do wniosku, że jestem pewnym odchyłem od normy... Nie potrzeba mi wiele, żebym chciała się wybrać na jakiś koncert, nawet jak to jest na drugim krańcu Polski. Jeśli jest czas, są fundusze - to nie ma się nad czym zastanawiać. Nawet jeśli danego zespołu nie znam zbyt dobrze (albo wcale jak to się czasami zdarzało), na pierwszy opener pojechałam znając tylko praktycznie Placebo :P

Ja z tego zestawu tegorocznego znam sporo i większość kompletnie mi nie podchodzi, chociaż to bardzo różnorodna muzyka. Np nie lubię i Kings Of Leon i Crystal Castles i M83, a to niebo i ziemia muzycznie :) Że o Lily Allen i Duffy nie wspomnę :P Szkoda, że wypadli Thievery Corporation, bo to naprawdę kawal świetnej chilloutowej muzyki. W nieznane to bym może poszedł, ale tak to nie bardzo ;)

Gdyby nie tragiczne połączenia kolejowe i kawał drogi to pojechałbym do Płocka na Audioriver tylko po to, żeby posłuchać Telefonu Tel Aviv, ale chyba jednak nie ma szans. Na jesieni jeszcze liczę na coś ciekawego w Krakowie. Kusi mnie koncert Biosphere w kościele na Kazimierzu w ramach Unsound, ale to się jeszcze zobaczy. Coraz bardziej na nie jestem za to nastawiony do wybrania się na Aphex Twin, bo to co obejrzałem na youtube w filmikach z jego koncertów średnio mnie zachęciło. A żeby się tak jeszcze kogoś udało wyciągnąć na jakieś jazzowe granie w Krakowie i okolicach to by już było cudnie, ale fanów takiego grania wśród moich znajomych praktycznie brak.
Metzli - 2009-05-12, 00:36
:
Gusta muzyczne, mimo że trochę zbliżone, jednak się różnią ;) Placebo, The Prodigy, Faith No More, Madness, Moby - jak dla mnie wystarczy. Plus kilka pomniejszych, do tego miłe otoczenie. Plaża zaraz obok, niech tylko będzie pogoda, żyć nie umierać :mrgreen:

Baton napisał/a:
Gdyby nie tragiczne połączenia kolejowe i kawał drogi to pojechałbym do Płocka na Audioriver tylko po to, żeby posłuchać Telefonu Tel Aviv, ale chyba jednak nie ma szans.


A tego mogłeś mi nie pokazywać, żyłabym w cudownej nieświadomości... ;P Ja w tym roku raczej pojawię się na Offie (podobny termin), może gdyby te połączenia do Płocka były lepsze. Ale są do niczego... O.o

A najchętniej to zawitałabym na jakimś zagranicznym festiwalu :perv: Ale to pewnie dopiero w przyszłym roku. Niestety nie śpię na pieniądzach ;< A czas też z gumy nie jest.
batou - 2009-05-12, 13:54
:
Metzli napisał/a:
A tego mogłeś mi nie pokazywać, żyłabym w cudownej nieświadomości... ;P

W sumie mogłem, ale jestem wredny :D Tak w ogóle to w Płocku będzie tylko jeden z gości z oryginalnego składu Telefonu, bo drugi w tym roku zginął. Ciekawe jak będzie z nagrywaniem kolejnych płyt. Liczę na to, że Joshua Eustis będzie nadal pracował pod tym szyldem.

Metzli napisał/a:
A najchętniej to zawitałabym na jakimś zagranicznym festiwalu :perv:

Te największe są raczej poza moim zasięgiem finansowym. Np. karnet na Roskilde kosztuje 250 euro, a na Glastonbury 175 euro. Dużo bardziej realną opcją byłby np. Colours Of Ostrava w Czechach, czy Sziget Festival na Węgrzech (Sziget ma w tym roku bardzo podobny lineup do openerowego). Licze na to, że wyjdzie w tym roku nowa płyta Massive Attack i zawitają znów do Polski w 2010 roku. Oni i The Knife to na dziś top tego co chciałbym jeszcze na żywo zobaczyć, bo NIN już nie liczę :P I poszedłbym jeszcze raz na taką mega imprezkę jak Bonobo na słynnym "zlocie" w Katowicach :P

A w ogóle to kolejny raz muszę napisać, że kocham last.fm! Zacząłem sobie jakiś tydzień temu słuchać Parov Stelar, to Austriak grający taką mieszaninę jazzu z downtempo. Bardzo fajne spokojne granie i jak dotąd podobały mi się wszystkie płyty. Wczoraj patrzę na polecane koncerty w laście i w październiku koleś zagra w krakowskiej Rotundzie :mrgreen:
Metzli - 2009-05-12, 18:47
:
Baton napisał/a:
Licze na to, że wyjdzie w tym roku nowa płyta Massive Attack i zawitają znów do Polski w 2010 roku. Oni i The Knife to na dziś top tego co chciałbym jeszcze na żywo zobaczyć, bo NIN już nie liczę :P


A wspominałam o koncercie Massive Attack na poprzednim openerze? Hyhy :mrgreen: Ale z chęcią zobaczyłabym ich drugi raz na żywo, tym razem w bardziej kameralnej otoczce. Co do festiwali to myślałam bardziej o Chorwacji, Węgrzech, Słowacji czy Rumunii - pod względem finansowym będą na pewno o wiele lżejsze do przełknięcia ;) Dokładnie co tam jest grane będę się zagłębiać w momencie realnego wyjazdu. A Roskilde.... ech ;)

Baton napisał/a:
A w ogóle to kolejny raz muszę napisać, że kocham last.fm!


Zbawienny, szczególnie jak się potrzebuję czegoś nowego.

A tak btw. to wczoraj przesłuchałam sobie jedną płytę Jane's Addiction Strays. Przypadło mi do gustu, mogę jechać na koncert :mrgreen:
Jachu - 2009-05-16, 17:02
:
Właśnie wróciłem z Centrum Handlowego GALAXY, gdzie znajduje się punkt informacyjny Szczecin Rock Festival 2009 :) Zakupiłem tam dwa bilety na pierwszy dzień tego dwudniowego festiwalu, kiedy to na scenę wyjdą zespoły Happysad, Coma, Hey oraz Limp Bizkit :uaaa: Bilety schodzą jak ciepłe bułeczki, w związku z czym nie było na co czekać i należało nabyć bilety od razu :) Zapowiada się świetna zabawa... Tylko co za baran wpadł na pomysł, aby festiwal organizować w środku tygodnia?
Metzli - 2009-05-17, 22:47
:
Jachu napisał/a:
Tylko co za baran wpadł na pomysł, aby festiwal organizować w środku tygodnia?


Nie znam akurat tego festiwalu, ale wątpię, żeby decyzja o jego terminie to było zwykłe widzimisię organizatorów ;) Przecież dochodzi do tego harmonogram zaproszonych artystów (inny termin może nie pasować), kwestia dogadania się z władzami miasta, udostępnienie miejsca itd., itd. Chociaż zazwyczaj różnej maści festiwale lokuje się bardziej bliżej weekendu.
Gand - 2009-05-19, 00:40
:
Martinus Jachus napisał/a:
Happysad, Coma, Hey oraz Limp Bizkit

A fuj, cóż za OHYDNA setlista, trudno mi wyobrazić sobie zestaw zespołów, który byłby dla mnie bardziej odrzucający : D
Poza tym dobra wiadomość dla wszystkich, którzy czekają na kolejną Metallicę - James na koncercie w Lipsku wskazując na Polską flagę powiedział, że "niedługo do nas zawitają" ;) Co w praktyce oznacza zapewne rok 2010. Jest na co czekać, zwłaszcza, że obecne koncerty Metalliki grane w ramach halowej trasy są ponoć jednymi z najlepszych w historii. : >
Metzli - 2009-05-19, 08:43
:
A to nie Metallica wygrała ten plebiscyt na zespół, który ma grać przy okazji rocznicy powstania warszawskiego? ;> Ale czy faktycznie zagrają to już zupełnie inna sprawa. Nie czekam jakoś specjalnie na ich koncert, ale jak będą to się chętnie wybiorę ;D
Maeg - 2009-05-19, 12:21
:
Cytat:
A fuj, cóż za OHYDNA setlista, trudno mi wyobrazić sobie zestaw zespołów, który byłby dla mnie bardziej odrzucający : D

Zgodzić się mogę co do 3/4 tej listy (dorzucam Comę po ostatniej płycie) ale Hey to co innego ale jak wiadomo Gand się nie zna. :mrgreen:

Ostatnio jakoś mało dla mnie ciekawych koncertów, Opener wygląda znów nędznie (dla dwóch zespołów nie będę tłukł się przez pół polski). Jarocin i Editors? :roll: <- musi starczyć za komentarz. Metallica jest mi zupełnie obojętna, mogli by nie grać.
Czekam za to na Porcupine Tree i pewnie coś się jeszcze pojawi po drodze.
You Know My Name - 2009-05-19, 23:47
:
A ja za tydzień jadę do Uodzi na 50 urodziny radia studenckiego Zak. W ramach lekkiej odmiany.
Metzli - 2009-05-19, 23:52
:
Magiel napisał/a:
Ostatnio jakoś mało dla mnie ciekawych koncertów


No jak się ma ciut spaczony gust, to i koncertów nie ma.... ;P Ale jakby jednak było ich więcej to byś marudził, że nie na wszystkie możesz pojechać i dlaczego bilety takie drogie :mrgreen:

Mag.... O_o
You Know My Name - 2009-05-29, 18:52
:
50 urodziny radia studenckiego Zak.
Może i były tam niedoróby organizacyjne, może i pierwsza kapela, typowy agresywny HC, nie była niczym specjalnym, ale potem było już z górki: BrowNNotE (albo jakoś tak) - power duo, perkusja oraz instrument strunowy szarpany wyglądający jak mały pocisk rakietowy ziemia-ziemia (BOMBA), które to atakowało publikę falami mniej lub bardziej zsynchronizowanego nojzu. Czytaj: kapela dawała swój występ będąc po jednej próbie i jeden z performerów podobno wcześniej przestrzegał, aby muzyki się po ich występie nie spodziewać. Tak czy inaczej dali pokaz odswieżającej, żywiołowej napierdalanki.
Następnie wystąpiła poznańska formacja Plum, mocna muza gitarowa rodem zza wielkiej wody. Chwilami ściana jazgotu, chwilami spokojne harmonijne pasaże, czyli wszystko co można wycisnąć z gitary, basu i perkusji nie wahając się ich użyć.
A na koniec Dälek z USA. Niezły przykład jak można rozwinąć hip-hop zamieniając standardowe skrecze i bity na powódź iście industrialnych dźwięków płynących na typowym dudnieniu automatu perkusyjnego plus świetny wokal. Mistrzostwo H-H jak dla mnie.

A teraz z całkiem innej beczki: dziś rano zakupiłem dwa bileciki na Zorn Fest na 3 lipca w Kongresowej, będą John Zorn Quartet (z Billem Laswellem), The Dreamers oraz Electric Masada. I na własne oczy widziałem, że jeszcze z piętnaście sztuk było wolne..... Będzie jazz-da.

A na połowę lipca można sobie jeszcze zakupić bilety na Neurosis w Berlinie (wychodzi około 140 pln za bilet, wspierani m.in. przez Amon-Ra) lub w Pradze.
You Know My Name - 2009-06-20, 22:05
:
Ot byłem dziś na pikniku CJG GW w Królikarni i załapałem się na pół występu Łąki Łan-u oraz Na Pustki (na których mi zależało).
Łąki Łan to muza jakiej w dobrym wydaniu w kraju raczej nie mamy. Funky podszyte transem, psychodelką, chwilami jazgotem. Prima sort.
A Pustki choć zagrały świetnie nie zaliczą tego występu do udanych chyba - ludzie przyszli mimo wszystko bardziej na piknik niż na koncert (ja też zamiast pogibać się pod sceną turlałem się z synkiem po trawie i ganialiśmy baloniki) i nie docenili kunsztu zespołu.
Mimo wszystko było fajnie.
Romulus - 2009-06-21, 22:32
:
Okazało się wczoraj, a dziś znalazło potwierdzenie: jadę na koncert U2 do Chorzowa w sierpniu. Jeszcze do mnie to nie dotarło, ale moja żona nie może spać z radości. Właśnie mnie zapytała, czy jeśli Bono poprosi ją, aby z nim wyjechała, to będzie mi przykro... :roll:

Tak, czy siak, ktoś się jeszcze wybiera?
MrSpellu - 2009-06-21, 23:07
:
Romulus napisał/a:
Właśnie mnie zapytała, czy jeśli Bono poprosi ją, aby z nim wyjechała, to będzie mi przykro...

Na Twoim miejscu byłbym złośliwy i powiedział, że nie możesz się doczekać :mrgreen:

Romulus napisał/a:
Tak, czy siak, ktoś się jeszcze wybiera?

No f***' way --_-
Romulus - 2009-06-22, 07:51
:
Spellsinger napisał/a:
Romulus napisał/a:
Właśnie mnie zapytała, czy jeśli Bono poprosi ją, aby z nim wyjechała, to będzie mi przykro...

Na Twoim miejscu byłbym złośliwy i powiedział, że nie możesz się doczekać :mrgreen:

E, zdradzam ją z Anne Hathaway, Penolope Cruz i Evą Green. Mogę jej wybaczyć nawiedzonego grajka :mrgreen:

Nie wiem dalej, czy chce mi się jechać, ale teraz już nie mam wyboru. Mam nadzieję, że U2 rzuci na kolana. Miejsca ponoć mamy w jakimś środkowym sektorze zatem mogę sporo zobaczyć "na żywo" a nie na telebimie.
Metzli - 2009-06-22, 08:28
:
Bilet wygrany w radiu Zet? :P Bo to chyba oni reklamowali ten koncert jako "najważniejsze wydarzenie roku", jasne xD

Jutro Nine Inch Nails w Poznaniu :))
batou - 2009-06-22, 08:52
:
I ma lać --_- Ale walić to, Reznor ostatnio marudził, ze trasa jest tak intensywna, że nie ma czasu nawet wskoczyć pod prysznic. No to będzie miał naturalny jak wskoczy w publikę :P

Tak wygląda setlista z sobotniego koncertu w Niemczech. Dla mnie mogą zagrać jutro identyczną :mrgreen:

1. Pinion
2. Wish
3. Last
4. Burn
5. March of the Pigs
6. Reptile
7. Mr. Self Destruct
8. Discipline
9. 1,000,000
10. La Mer
11. Non-Entity
12. The Good Soldier
13. Survivalism
14. Echoplex
15. Gave Up
16. The Hand That Feeds
17. Head Like A Hole
18. Hurt
Metzli - 2009-07-06, 20:37
:
Gand, żadnego słowa komentarza po koncercie Faith No More i występie Mike'a Pattona? :> Jak dla mnie był niesamowity, jeszcze te dwa bisy. To się nieczęsto zdarza na zwykłych koncertach, o festiwalach już nie wspominając. Tylko reszta zespołu jakby nie nadążała za swoim frontmanem... Reakcje publiczności też chwilami denerwowały, na każde słowo Pattona za każdym razem taka sama reakcja ;P

I chyba nawet mignąłeś mi gdzieś tam na openerze, ale nie byłam pewna czy to ty xD

Co do reszty grup na festiwalu, niektóre występy rozczarowały - jak np. Placebo, inne wcześniej mi nieznane zagrały świetnie -> Pendulum, ale koncertem numer jeden na tym festiwalu jest dla mnie jednak Prodigy. Skończył się coś koło 3:30 nad ranem, już się zaczynało przejaśniać ;)
Gand - 2009-07-06, 21:12
:
Czekałem aż napiszesz pierwsza tak szczerze mówiąc, żeby móc się jakoś odnieść, ale widzę, że nie rozpisałaś się zbytnio - więc moja kolej. :P

Cóż, nie będę ukrywał, że bilet jednodniowy na Open'era kupiłem ze względu na Faith No More, nie interesując się zupełnie tym, kto zagra oprócz nich 4. lipca. Dla mnie to Patton i spółka byli gwiazdą nr 1 festiwalu i dlatego koncert Pendulum, występujących po FNM po prostu olałem - zwłaszcza mając w perspektywie 5 godzin jazdy samochodem.
Ale nim o FNM najpierw o tym, co było przed. Cóż więc widziałem na open'erze nim nastąła wielka chwila i Faith No More?
- Jazzus - specjalnie mnie nie powaliło, taka mieszanka hh z... czym? Niby z nazwy wynika, że z jazzem, ale jakoś sam nie widziałem tego elementu, przeciętniactwo
- Kamp! - Depeche Mode na sterydach, wtórne i nudne
- Enchantia - ładna dziewczynka i nudna muzyka bliska reggae
- Twilite - dwóch polskich chłopaków z gitarami akustycznymi, fajne dźwięki, lubimy, lubimy
- Izrael - klęska, stare dziady śpiewające o Babilonie, dramat. Nigdy ich nie lubiłem ale nie podejrzewałem, że będzie aż tak źle. Klęska, serio
- Fisz Emade Twożywo - nastawiałem się na coś ciekawego, ale koncert kompletnie mnie rozwalił. Od razu słychać, że płynie tu krew Waglewskich. HH zagrany na rockowych instrumentach, dla mnie bomba, po Faith No More koncert który tego dnia zrobił na mnie najlepsze wrażenie. Świetna rzecz, przynajmniej koncertowo - nie wiem jak na albumach to brzmi
- Madness - lipa, bo mieli grać przez FNM, mieliby więcej publiki i zobaczyłbym więcej niż pól koncertu, ale opóźnienia samolotów trochę nabroiły. W każdym razie świetny koncert, perfekcyjnie odegrane kawałki, tym co widziałem byłem naprawdę usatysfakcjonowany, zwłaszcza, że nie byłem pewien, jak te dziadki (dosłownie) się dziś trzymają.

No i gwiazda wieczoru, Faith No More.
Bez pieprzenia - koncert był absolutnie genialny. Trudno opisywać słowami takie muzyczne zjawiska jak występ tego zespołu. Genialna setlista (na upartego zabrakło mi tylko The Real Thing, może From Out Of Nowhere), ale w sumie dla mnie FNM ma właściwie same killery. Niesamowity poziom adrenaliny i interakcji z publiką od pierwszego kawałka. Patton wyczyniał cuda za mikrofonem - jego wycieczka w publikę i wspólne śpiewanie, podtykanie mikrofonu ochroniarzom ciągnącym go na scenę. (byłem ledwie kilka metrów od niego, jeden z najlepszych momentów w moim życiu : P)
Co więc zagrali? Pojawiły się min. Gentle Art of Making Enemies, This Guy is in Love with you (cudowny cover)) , , Evidence, Just a Man, I started a Joke, Caffeine, Land of Sunshine, Reunited, We Care a Lot , Epic, Easy, Ashes to Ashes, Last Cup of Sorrow, Stripsearch , Be Aggresive, Cuckoo for Caca. Ogólnie nieco mniej starszych kawałków, sporo z King for A Day - dla mnie bomba. No i bisy o których pisała Metz, zwłaszcza Digging the Grave - myślałem, że się go nie doczekam.
Najbardziej oszałamiającym momentem koncertu była chyba chwila, gdy Patton i reszta zamarli na dobre 2 minuty z hakiem w środku Midlife Crisis a publiką śpiewała refren dalej. Im dłużej stali nieruchomi - tym większe szaleństwo na widowni, to było naprawdę niesamowite.
Podsumowując - genialny gig, fenomenalna setlista, doskonały kontakt zespołu (nie tylko Pattona) z publiką, pełne zaangażowanie muzyków i totalny CZAD. Dla mnie jeden z najlepszych koncertów jakie widziałem, stawiam go tuż za Metalliką rok temu. Opinię odnośnie genialności tego gigu podzielają chyba także sami muzycy, słowa klawiszowca FNM:
"Polish Land fucking killed! Top show of the tour! Incredible time, thank you Poland. One show left of this leg..."
Pozostaje trzymać kciuki, że wrażenie, jakoby panowie świetnie razem czuli się na scenie nie jest jedynie wrażeniem i że doczekamy się kolejnego albumu po 12 latach przerwy oraz - a jakże - kolejnej trasy.

Ciągle przeżywający,
Gand. :P
Metzli - 2009-07-06, 21:30
:
Gand napisał/a:
Dla mnie to Patton i spółka byli gwiazdą nr 1 festiwalu i dlatego koncert Pendulum, występujących po FNM po prostu olałem - zwłaszcza mając w perspektywie 5 godzin jazdy samochodem.


Dali fenomenalny koncert, chociaż nie wiem czy to akurat twoje klimaty ;)

Co do mnie to patrzę trochę bardziej całościowo na festiwal. Jeśli idzie o FNM, nie jestem aż takim ich wielkim fanem, dlatego chciałam poznać zdanie takowego :mrgreen: Ale nie być na tym koncercie jak się było na Openerze to byłby grzech niewybaczalny. Patton świetnie się prezentował w tej czerwonej koszuli na tle sceny, która była dokładnie w tym samym kolorze. Niemal jak piekło. A koncert piekielnie dobry.

Na Madness przez te przesunięcia w końcu nie trafiłam, niestety trzeba było często wybierać między poszczególnymi grupami.

Gand napisał/a:
(byłem ledwie kilka metrów od niego, jeden z najlepszych momentów w moim życiu : P)


I czemu nie wyrywałeś się do mikrofonu? :mrgreen: W ogóle ochroniarze to mieli tym razem więcej do roboty kiedy artystom zachciało się wyjść do publiczności xD
Gand - 2009-07-06, 21:44
:
Metzli napisał/a:
Dali fenomenalny koncert, chociaż nie wiem czy to akurat twoje klimaty ;)

Jestem raczej otwarty na ten typ muzyki, ale przed koncertem poszperałem na yt, posłuchałem i uznałem, że chociaż nie jest złe, to jednak perspektywa pofnmowego wycieńczenia i bycia kierowcą sprawiły, że odpuściłem - następnym razem może. ;)
Metzli napisał/a:
Na Madness przez te przesunięcia w końcu nie trafiłam, niestety trzeba było często wybierać między poszczególnymi grupami.

Ja w sumie aż takich strasznych dylematów nie miałem, ale nadal boleję z powodu przesunięcia tego koncertu, bo był przedni z tego co widziałem. :P
Metzli napisał/a:
I czemu nie wyrywałeś się do mikrofonu? :mrgreen: W ogóle ochroniarze to mieli tym razem więcej do roboty kiedy artystom zachciało się wyjść do publiczności xD

Powiedziałbym, że nie rwałem się z powodu moich średnich co najwyżej warunków wokalnych oraz tego, że jednak dzieliło mnie od Pattona jakieś 10 osób przez które nijak nie dało się przepchnąć. :mrgreen:
You Know My Name - 2009-07-06, 23:13
:
Ja natomiast w piątek byłem w Kongresowej na Zorn Fest.
Na początek kompletna miazga Zorn, Braxton, Laswell i Graves. Niby zwykły kwatrecik jazzowy, dwa saxy i sekcja. Ale tu i bas Laswella i bębny Gravesa nijak nie chciały być tłem tylko dla saksofonów. A Zorn i Braxton bardzo starali się wynależć jakieś nie zagrane na saksofonach dźwięki, i doszliśmy do wniosku z żoną, że zapewne im się to udało kilka razy. Wspaniałe, wielki, cud.
Następnie The Dreamers i Electric Masada gdzie na mnie największe wrażenie zrobił gitarzysta, który potrafił skopiować brzmienie saxu Zorna, wymiatał. Reszta jak to u poszukiwaczy muzycznych (np. gra na ksylofonie smyczkiem do altówki - ciary po plecach).
Parafrazując stary dowcip mówiąc jazz myślę Zorn, mówiąc Zorn myślę jazz.
batou - 2009-07-07, 08:41
:
Mag, szczerze zazdroszczę takiego koncertu. Nie kojarzyłem wcześniej nazwiska Zorn, ale gdzieś tam kołacze się Electric Masada. Przyjrzę się temu bliżej, bo mocno zachęcająca ta relacja. Sam się we wrześniu wybieram na koncert The Cinematic Orchestra feat. Sinfonietta Cracovia na Sacrum Profanum w Krakowie. Podobno chcą odtworzyć słynny koncert nagrany kilka lat temu w Royal Albert Hall. Zapowiada się smakowicie, ale też bilety kosztują sporo, bo 160 Zł.
Jachu - 2009-07-08, 20:49
:
Ja jeszcze cofnę się czasem do 24 czerwca... LIMP BIZKIT na Szczecin Rock Festival '09. To był koncert mojego życia :mrgreen:
A jakby tego było mało, to udało mi się znaleźć się niemal pod samą sceną przy barierkach. Zostałem całkowicie zmiażdżony! (w przenośni - przez zespół i dosłownie - przez publiczność z tyłu :mrgreen: Ale zobaczyć Freda Dursta z tak bliska było bezcenne! //kas
Metzli - 2009-07-09, 05:18
:
Przy samych barierkach? Oj, nigdy ;) Za bardzo cenię sobie jednak swoje zdrowie, inna sprawa, że przy takim miejscu koncert może się wtedy skończyć dla takiej osoby w kilka sekund.

A ja właśnie wróciłam z kolejnego, Jane's Addiction w Poznaniu przy okazji festiwalu Malta. Nie był to występ z serii tych najlepszych, które do końca pozostaną żywe w pamięci, ale nie był też zły. Ot, taki normalny ;) Chociaż na początku czułam się ciut zawiedziona, później już było lepiej. Jeden bis, gorące podziękowania dla publiczności i już można wracać do domu. Ludzi też o wiele mniej niż podczas wcześniejszego NIN (ale to raczej zrozumiałe), mniej więcej o połowę zmniejszyli pierwszy sektor. Następne koncerty to chyba dopiero sierpień, jak będzie mi się chciała ruszyć na Off Festival.
Romulus - 2009-08-08, 22:54
:
U2 w sumie nie cieszy się popularnością u bardziej wyrobionych userów, ale wrzucę parę wrażeń po-koncertowych. Sam fanem U2 zbytnim nie jestem - raczej ich lubię; uwielbia za to ukochana.

Koncert jednak dostarczył mi mnóstwa pozytywnych wrażeń. Występ tego zespołu na żywo niemal wzniecił we mnie miłość do nich. Realizacja koncertu to pierwsza klasa. Dźwięk wbijał w krzesełko, a raczej z niego wybijał. Większość czasu stałem. Mimo zapowiedzi, set lista zawierała sporo starych, legendarnych piosenek tego zespołu. BONO nadal zachowywał się z energią 20 latka, choć moment, kiedy zrobiło się poważnie, trochę zepsuł klimat. Bono zaczął uskuteczniać swoje przekazy dla ludzkości. Było to jednak strawne i do przełknięcia bez bólu. W sumie, to miłe, że zespół z taką pozycją, chce jednak nie tylko odcinać kupony "jadąc" na legendzie (jak Rolling Stones), ale także spróbować "coś zrobić", nawet jeśli to coś może wydawać się naiwne. Lepsze to, niż nic. Zwłaszcza że obrona birmańskiej działaczki, która od ponad 20 lat siedzi w areszcie domowym, to nic, co dałoby się jakoś zmiażdżyć oceanem cynizmu. Choć "procesję" jakichś wolontariuszy z (chyba) organizacji ichniej One.org, można było sobie darować - ni pies, ni wydra. Co innego dedykować piosenkę tejże działaczce.

Motyw z flagą. Sprawa straciła nieco na świeżości, bo już raz miała miejsce. Ale jednak, kiedy po pierwszych dźwiękach zwiastujących NEW YEAR'S DAY stadion zamienił się rzeczywiście w biało - czerwoną flagę, to byłem skłonny uwierzyć we wzruszenie Bono i podziw całego zespołu (znowu cyniczna świnia we mnie: pewnie na potrzeby wydania dvd), który skłonił go do wywieszenia z kolei flagi Solidarności. Mimo wszystko: była to świetna, klimatyczna chwila. I autentyczna - czegokolwiek bym nie wymyślił, aby zabić ten moment. Może następnym razem stadion zamieni się we flagę Irlandii?

Nieźle było, kiedy cały stadion zaczął ryczeć "Sto lat" z okazji 48 urodzin, które obchodził THE EDGE. Ale to z inicjatywy zespołu się odbyło, bo mieli przygotowany szampan. Jednak bezwładny i nieskoordynowany ryk 70 tysięcy ludzi został poskromiony i zamieniony w Happy Birthday.

Nie bywam na koncertach, bo nie lubię tłumu. A na pewno nie znajdę się nigdy na płycie takiego koncertowego stadionu (chyba że wbrew własnej woli). Miejsce z trybun było rewelacyjne. Zwłaszcza że scena była duża, ruchoma (ale nie obrotowa). Ten niby "pająk" krył sporo niespodzianek - rozwijający się telebim, który zmieniał swój kształt i wielkość robił wrażenie. Ale - co chyba najważniejsze - nie przytłoczył muzyki swoją widowiskowością. Nowej płyty nie słuchałem, mimo że gdzieś tam poleguje na półce, ale zarąbiście było odświeżyć sobie stare kawałki w rewelacyjnym, powalającym koncertowym wydaniu.

Jako żem koncertowy lamer - polamerzę sobie jeszcze. Wkurzył mnie strasznie zakaz wnoszenia sprzętów nagrywających, w tym aparatów. Choć łatwo go było obejść (kto mi skonfiskuje komórkę lub znajdzie mały aparat?), to dla mnie był to problem. Głównie z racji gabarytów mojego sprzętu, którego nijak nie szło schować. Byłem zdany przez to na moją komórkę. Trochę fajnych zdjęć mi wyszło (z "flagą", ze sceną), ale nie udało mi się "złapać" dobrze zespołu. To dla mnie dramat, bo mój aparat wywołał u mnie onegdaj nieustający Syndrom Japońskiego Turysty. I czułem przez jego brak straszny niedosyt i strach, że zapomnę sporo z tego rewelacyjnego koncertu. Ale liczę, że obszerny zapis koncertu ukaże się na jakimś oficjalnym dvd. Bo na pewno je zakupi moja luba.

Słuchałem w radio jakiegoś Mądrego Pana, który uświadomił słuchaczom, jaki to zaszczyt, że U2 do Polski przyjechało. Bo sprzedaż ich płyt jakoś u nas nie szybuje pod niebiosa, więc takim zaścianem jesteśmy dla nich. Ale za to mają oddanych fanów ("flaga" 4 lata temu i teraz), dla których warto im przyjechać.

Słówko o na temat Snow Patrol, który był supportem U2. Fajni kolesie, ich brzmienie na koncercie było energetyzujące i naprawdę rozgrzewało. Choć ich muzykę wcześniej oceniałem - może niesłusznie - jako Rock Dla Amerykańskich Surferów - to jednak podobali mi się na koncercie i muszę ich przesłuchać jeszcze raz. Bo może wypaczył mi się gust przez słuchanie Eski rock, gdzie rocka Dla Amerykańskich Surferów pod dostatkiem.
Tomasz - 2009-08-08, 23:52
:
Romulus napisał/a:
Słuchałem w radio jakiegoś Mądrego Pana, który uświadomił słuchaczom, jaki to zaszczyt, że U2 do Polski przyjechało. Bo sprzedaż ich płyt jakoś u nas nie szybuje pod niebiosa, więc takim zaścianem jesteśmy dla nich. Ale za to mają oddanych fanów ("flaga" 4 lata temu i teraz), dla których warto im przyjechać.


Chciałem być na tym koncercie, ale w końcu nie byłem. Szkoda.
A z U2 to dziwna sprawa. Nie jestem jakoś ich fanem. Ale jak ostatnio się zastanawiałem, którą płytę mogę wskazać jako moją ulubioną, to nie wybrałem czegoś z twórczości Nicka Cave'a którego najbardziej cenię, a "Joshua Tree" U2. To świetna płyta, bez słabych momentów. I kumpel kupił mi na urodziny niedawno wypasione jej wydanie, w twardym sporym pudełku, z jakimiś zdjęciami, książeczką, dodatkową płytą z muzyką, w tym ze sporą ilością innych utworów niż na płycie podstawowej, a nie tylko z remiksami, i z koncertem na DVD z Paryża z trasy promującej album.
Od paru dni codziennie sobie wynagradzam nieobecność w Chorzowie.
I mam nadzieję że jeszcze kiedyś przyjadą i wtedy w końcu będę.
Metzli - 2009-08-09, 00:06
:
Romulus napisał/a:
Nie bywam na koncertach, bo nie lubię tłumu. A na pewno nie znajdę się nigdy na płycie takiego koncertowego stadionu (chyba że wbrew własnej woli). Miejsce z trybun było rewelacyjne.


Być na koncercie, żeby sobie na nim posiedzieć? Fakt, że widoczność może lepsza, ale ja już wolę być w tym żywiole poniżej :)) Na koncercie U2 w Chorzowie nie byłam, nie jestem ich fanem ani ich nigdy specjalnie nie słuchałam. Ale koncert jak czytam (nie tylko z tej relacji) naprawdę udany :)
Romulus - 2009-08-09, 00:50
:
Metzli napisał/a:
Romulus napisał/a:
Nie bywam na koncertach, bo nie lubię tłumu. A na pewno nie znajdę się nigdy na płycie takiego koncertowego stadionu (chyba że wbrew własnej woli). Miejsce z trybun było rewelacyjne.


Być na koncercie, żeby sobie na nim posiedzieć? Fakt, że widoczność może lepsza, ale ja już wolę być w tym żywiole poniżej :)) Na koncercie U2 w Chorzowie nie byłam, nie jestem ich fanem ani ich nigdy specjalnie nie słuchałam. Ale koncert jak czytam (nie tylko z tej relacji) naprawdę udany :)

Stałem cały czas, skakałem i darłem japę w niebogłosy. Ale na płycie, w ścisku, nie dałbym rady. Za starym prykiem się stałem :)

A... to wrzucę parę zdjęć jeszcze. Przepraszam za jakość. Zważywszy na warunki i możliwości mojej komóreczki i tak muszę ocenić, że spisała się na medal (ta bateria - prawie 200 zdjęć, w tym 180 z fleszem i dopiero w 2 dni od koncertu zaczęła padać):

- Snow Patrol: http://picasaweb.google.p...feat=directlink

i
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

- wiadomo co: http://picasaweb.google.p...feat=directlink

- a tu sobie Bono śpiewa: http://picasaweb.google.p...feat=directlink

- a tu niespodzianka z "ekranem": http://picasaweb.google.p...feat=directlink
i
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
i
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

- komórkowe światełko do nieba :) http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Metzli - 2009-08-09, 01:35
:
Jak na ten sprzęt, to bardzo ładne te zdjęcia wyszły. Komóreczka się spisała :))

Romulus napisał/a:
Stałem cały czas, skakałem i darłem japę w niebogłosy. Ale na płycie, w ścisku, nie dałbym rady. Za starym prykiem się stałem :)


Nie no, bez przesady... ;P Niekoniecznie na wszystkich, ale na niektórych koncertach, na których byłam zdarzało mi się widzieć ludzi tak bliżej już 40-stki (albo i więcej). I zawsze przy tej okazji się zastanawiam czy jak będę w ich wieku to będę mieć siłę i chęć, żeby na takich imprezach się pojawiać :)

I jeszcze jedno do czego zapomniałam się wcześniej odnieść.

Romulus napisał/a:
Słuchałem w radio jakiegoś Mądrego Pana, który uświadomił słuchaczom, jaki to zaszczyt, że U2 do Polski przyjechało. Bo sprzedaż ich płyt jakoś u nas nie szybuje pod niebiosa, więc takim zaścianem jesteśmy dla nich. Ale za to mają oddanych fanów ("flaga" 4 lata temu i teraz), dla których warto im przyjechać.


Wielką łaską ten zespół nas obdarzył, że się pojawił u nas? ;) Patrząc na wydarzenia muzyczne w ostatnich latach, widać, że coraz więcej zespołów zaczyna dostrzegać nasz kraj w swoich trasach koncertowych. I koncert U2 nie jawi mi się w tutaj jako wielki "zaszczyt". Swoją drogą to bardzo komfortowa sytuacja, bo nie trzeba jeździć na koncerty zagraniczne wystarczy tylko przemieścić się trochę po Polsce. Często też powtarzane są słowa o polskiej publiczności, w najbardziej pozytywnym sensie. Np. od samych artystów padają stwierdzenia o najlepszym przyjęciu w ciągu całej trasy. Zwykła kurtuazja? A jeśli fakt, to ciekawe z czego wynika, tak się zastanawiam głośno ;)
Romulus - 2009-08-09, 11:05
:
To zadenuncjuję tego gościa :) Piotr Metz się zwie :) I, pardon, to nie było w radio, jak mi uświadomiła Najmądrzejsza Z Żon, tylko w Poranku TVN24.

A odnośnie tych komplementów - sam się zastanawiam: kurtuazja, czy prawda. Dla mnie - raczej unikającego wielkich muzycznych spędów - atmosfera była rewelacyjna, kontakt publiczności z zespołem - porywający. Wręcz był to dialog a nie po prostu odsłuchanie - obejrzenie, oklaski, kurtuazyjny bis i do domu.
You Know My Name - 2009-08-21, 18:16
:
W Stodole jesienią kilka ciekawych koncertów a pośród nich perełka:
13 października Nigel Kennedy Quintet.
//muzyka Pójdę tam ze swoją dziewczyną //muzyka
Metzli - 2009-08-21, 21:27
:
Archive też jesienią w Stodole, ale ja wolę jednak Kraków, też tam będą ;) Stodoła nie przypadła mi do gustu ;P
Caesar - 2009-08-22, 00:40
:
Na Nigelu byłem kilka razy w krakowskiej filharmonii i kinie kijów - ogólnie stary pancur daje radę, warto go zobaczyć.
Beata - 2009-08-31, 08:57
:
Wczoraj byłam na koncercie Enio Morricone. Zostałam na koncert doprowadzona (nie, żebym protestowała - nawet chętnie współpracowałam :) ). Miejsce udało się zdobyć przy samej barierce. Na szczęście, bo dzięki temu nie widziałam tych wszystkich ludzi, którzy kłębili się za moimi plecami (niby przeraźliwych tłumów nie było, mniej niż na koncercie Jarre'a, ale i tak bycie w samym środku nawet nie bardzo licznego tłumu to nie jest szczyt moich marzeń). Ale to wszystko drobiazg, bo koncert się zaczął i odpłynęłam. Enio Morricone - facet już ponad osiemdziesięcioletni (wygląda na raptem sześćdziesiąt parę lat) dyrygował orkiestrą symfoniczną i chórem przez dwie i pół godziny. Wiecie, facet naprodukował się muzyki filmowej od... i jeszcze trochę. Praktycznie nie ma szans, żeby nie słyszeć/znać jakiegoś jego kawałka. A jednak w filmie ta muzyka nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak wczoraj, gdy słyszałam ją w całości, bez obrazu, który zaprzątałby moją uwagę. Wczoraj była tylko muzyka. :)
Metzli - 2009-09-06, 00:27
:
Wyjścia na koncert mi brakuje... dobrze, że już jeden niedługo :perv:

God is an astronaut w Krakowie w czwartek 10 września, a później w październiku Archive. Ech, cudownie :))
Jander - 2009-09-06, 01:47
:
Na God is an Astronaut znajomy mnie namawia - a że bilet przy okazji mam za darmo to z wysokim prawdopodobieństwem będę. :)
Metzli - 2009-09-06, 12:48
:
No proszę :mrgreen: A cena biletu, 35 zł to prawie jak za darmo. Więcej wyniesie mnie przejazd w obie strony ;P
batou - 2009-09-06, 12:48
:
Ja też się wybieram na astronautów do Mangghi, więc pewnie się spotkamy ;) Chociaż przed samym koncertem czasu może być mało, bo jadę prosto z pracy i pewnie jakoś przed 18 dojadę. W każdym razie koncert zapowiada się miodnie, a za te pieniądze to wstyd nie pójść.
Tyraela - 2009-09-06, 13:07
:
Przy waszych wysublimowanych zespołach czuję się taka prymitywna ;d będę za tydzień (12 września) na festiwalu w Płocku, aby zobaczyć Blind Guardian xD wstęp za darmo w końcu.
Romulus - 2009-09-06, 14:13
:
Tyraela napisał/a:
Przy waszych wysublimowanych zespołach czuję się taka prymitywna ;d będę za tydzień (12 września) na festiwalu w Płocku, aby zobaczyć Blind Guardian xD wstęp za darmo w końcu.

No proszę... :mrgreen: Tylko nie utop się w Wiśle :mrgreen: Bo na "plaży" będzie ten koncert. Jeśli będę w Płocku na weekend to mam zamiar przy dobrej pogodzie usiąść na balkonie i posłuchać przy piwku. Ale raczej wybieram się do Torunia.
dworkin - 2009-09-07, 00:19
:
Chyba nie ma bardziej kiczowatego gatunku od power metalu. Nawet w metalowym światku, a przecież kicz jest nieodłącznym elementem metalu. Dlatego, prawdopodobnie, też będę w Płocku :mrgreen:
Trochę wstyd. Ale koncert nie jest tylko miejscem w którym słucha się muzyki. To dziki entuzjazm tłumu. To miejsce spotkań ze znajomymi z całego kraju. A jego przedłużeniem są długie dysputy przy piwie. Zresztą, mam sentyment do Nightfall in Middle-Earth. Album wyszedł niemal dokładnie wtedy, gdy po raz pierwszy czytałem Silmarillion. Dla dzieciaka to było coś.
Jander - 2009-09-11, 14:45
:
Kolejny miły koncert - The Kilimanjaro Darkazz Ensemble wystąpi 9 grudnia w Poznaniu, bilety po 40zł.
batou - 2009-09-11, 15:16
:
15 godzin w pociągu i to w grudniu jednak mnie odstrasza. Szkoda, że nie bliżej, bo ten zespół to chyba najciekawsza z nowych dla mnie rzeczy, których słuchałem w tym roku. Oby publika dopisała i jeszcze do nas szybko wrócili.

A na Astronautach jak dla mnie było bardziej niż dobrze. Poziom energii przekroczył moje oczekiwania po przesłuchaniu płyt. Caspian też niezły. No i te koncerty w Mandze jednak fajne są. Nagłośnienie sporo lepsze niż w Studio i tylko lepszej wentylacji brakuje. Generalnie jestem zadowolony.
You Know My Name - 2009-09-11, 18:30
:
Podobno w listopadzie w Wawie (Proxima) ma być Isis.
Ł - 2009-09-12, 00:05
:
Mag_Droon napisał/a:
Podobno w listopadzie w Wawie (Proxima) ma być Isis.

W listopdzie to ja idę na Alice in Chains (Stodoła, 25XI, 143 zł).
dugi_dhc - 2009-09-12, 13:08
:
hej! byłem wczoraj na knż w Krakowie. tego mi było trzeba, dobra sztuka!

NIE MA LITOŚCI DLA S***NÓW!!!!
Maeg - 2009-09-12, 19:10
:
Ł napisał/a:
W listopdzie to ja idę na Alice in Chains (Stodoła, 25XI, 143 zł).


143 zł za AiC bez Layne'a Staley'ego? Za tak naprawdę odgrzewany kotlet? ;) Nie źle się cenią. ;) Lepiej by było gdyby Cantrell przyjechał jako solowy projekt (wiele od Alice in Chains się nie różniło).
Ł - 2009-09-12, 19:19
:
Maeg napisał/a:
Ł napisał/a:
W listopdzie to ja idę na Alice in Chains (Stodoła, 25XI, 143 zł).


143 zł za AiC bez Layne'a Staley'ego? Za tak naprawdę odgrzewany kotlet? ;) Nie źle się cenią. ;) Lepiej by było gdyby Cantrell przyjechał jako solowy projekt (wiele od Alice in Chains się nie różniło).

Jakbyś posłuchał nowych kawałków (które bardzo dobrze zwiastuję cału albumowi) to byś wiedział że akurat ten zespół nie odcina biletów od sławy i z czarnuchem poszedł w nieco innym, a jednoczesnie nie gorszym kierunku. Zapewniam Cię że twoja uwaga jest bezpodstawna bo nie jest to odgrzewany kotlet typu reaktywacja Queen bez Freddiego czy "Doors of 21 century".
You Know My Name - 2009-09-12, 19:20
:
Ł napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:
Podobno w listopadzie w Wawie (Proxima) ma być Isis.

W listopdzie to ja idę na Alice in Chains (Stodoła, 25XI, 143 zł).
Hołdys powiedział kiedyś o czymś podobnym: oranżada w butelce po coca-coli.
Ł - 2009-09-12, 19:32
:
Zachowujecie się jak smutne dziewczynki w porozciąganej koszulce z Kurtem którch bardziej od muzyki jara to kto ją gra. Posłuchajcie bez klapek na uszach http://www.youtube.com/wa...feature=related i odpowiedzcie sobie na pytanie czy to jest kicha albo żerowanie na swoich starych dokonaniach czy zajebisty twórczy kawał rocka. Layne był zajbisty ale co z tego że był a nie jest, świat się kręci.
dworkin - 2009-09-12, 20:09
:
To na brzmienie muzyki nie wpływa, kto ją wykonuje? Sam wskazałeś dwa przykłady podobnie odgrzanych kotletów. I jest to pewnie znakomita większość. A Nirvana bez Cobaina? Proszę Cię... Potrafiłbyś wyobrazić sobie Pearl Jam bez Veddera?

Maeg napisał/a:

Lepiej by było gdyby Cantrell przyjechał jako solowy projekt (wiele od Alice in Chains się nie różniło).

I tu zgadzam się z Maeg. Nowe AiC brzmi niemal zupełnie jak solowe dokonania Cantrella, którego osobiście wolę od Layne'a (Pig Charmer to cudo). Utwór, który pokazałeś, to też kawał świetnej roboty.
Żeby jednak nie było, uważam, że Cantrell nie dorównuje Layne'owi możliwościami głosu. A Mad Season bardzo lubię za mniej ostre a bardziej basowe brzmienie.

Z drugiej strony: Pearl Jam założyli muzycy zespołu Mother Love Bone (swoją drogą, świetnego), po śmierci wokalisty - Andy'ego Wooda (również przedawkował). Gdyby zostali przy starej nazwie, czy nic by to nie zmieniło? Jeśli fani skreśliliby ich na samym początku (w co bardzo wątpię), nigdy nie dostalibyśmy tak wielu świetnych albumów. Dlatego na pewno każdemu warto dać szanse.

EDIT: Sorry, Maeg, coś mi się pokićkało.
Metzli - 2009-09-12, 20:11
:
143 zł za koncert i do tego w takim klubie jak Stodoła to sporo, osobną sprawą jest czy warto.

A jeszcze co do Astronautów, przyjemny koncert i do tego jeszcze za taką cenę. Ale post-rock to chyba jednak bardziej do słuchania w domu niż na koncert, przynajmniej jak dla mnie ;)
Ł - 2009-09-12, 20:24
:
dworkin napisał/a:
Proszę Cię... Potrafiłbyś wyobrazić sobie Pearl Jam bez Veddera?

Nie. Tak samo jak nikt nie potrafił sobie wyobrazić Pink Floyd bez Syda i wtedy już leciały komentarze że PF się skończyli i nigdzie nie zajdą. Działą tu zasada "jeśli wszyscy myślą że to nie możliwe to trzeba znaleśc kogoś kto nie wie że to niemożliwe, i on to zrobi".
Maeg - 2009-09-12, 20:57
:
Łaku ale to nie chodzi o poziom nowych nagrań, bo ja je znałem już wcześniej i też uważam, że to kawał dobrego rocka. Ale właśnie rocka, to nie to samo co grali w latach 80 i 90 i uważam, że lepiej jakby Cantrell nagrał to pod inną nazwą niż Alice in Chains.

Ja w tym widzę jedynie chęć skoku na kasę, bo przecież łatwiej wcisnąć 149 zł za bilet na Alice in Chains niż na Cantrell solo. :P
You Know My Name - 2009-09-12, 21:08
:
Ł napisał/a:
dworkin napisał/a:
Proszę Cię... Potrafiłbyś wyobrazić sobie Pearl Jam bez Veddera?

Nie. Tak samo jak nikt nie potrafił sobie wyobrazić Pink Floyd bez Syda i wtedy już leciały komentarze że PF się skończyli i nigdzie nie zajdą. Działą tu zasada "jeśli wszyscy myślą że to nie możliwe to trzeba znaleśc kogoś kto nie wie że to niemożliwe, i on to zrobi".
Myślę, że bardziej można to porównywać do Doors XXI wieku. To po prostu za długo, zbyt duża różnica. Wiem, że to Cantrell był motorem twórczym AiC ale wokal Staleya był tym co mi w AiC się najbardziej podobało. Tyle.

PS. dworkin, cytat był z Maeg'a
Ł - 2009-09-12, 21:34
:
Maeg napisał/a:
Ale właśnie rocka, to nie to samo co grali w latach 80 i 90

A wtedy grali disco a nie rocka, co? ;) Pozatym sam napisałeś przed momentem że "wiele od Alice in Chains się nie różniło" więc widzę jakiś dwugłos w twoich wypowiedziach.

Napewno jest w tym aspekt komercyjny i też nie kręci mnie perspektywa wydania 140 zł, ale z drugiej strony, gdyby Cantrell, Inez i Kinney przyjechali pod inną nazwą to i tak wszyscy by oczekiwali tylko jednego - Alice in Chains. Identyczna sytuacja jak z Dio i Black Sabbath, gdzie jedynym opornikiem przed wystąpowaniem pod logiem BS był zapierdziały Ozzy a ludzie na koncercie i tak krzyczeli Black Sabbath. Mam nadzieje że nowe Alice in Chains to będzie właśnie w takiej sytuacji jak Black Sabbath z DIO - z czasem wyrobią swój materiał, który z dużym prawodpodbieństwem nie będzie tak odkrywczy jak ten starego składu ale z jeszcze większym prawdopodibeństwem będzie to materiał kopiący dupę. Narazie tym co nagrali zdobyli mój kredyt zaufania.

Zacytuje madrość z YT - " Layne jak usłyszał ten kawałek to się przewrócił w grobie..
... bo mu stanoł."

Mag_Droon napisał/a:
Myślę, że bardziej można to porównywać do Doors XXI wieku.

Nygga please, gdzie rzym a gdzie krym?
You Know My Name - 2009-09-12, 23:06
:
Ł napisał/a:
Mag_Droon napisał/a:
Myślę, że bardziej można to porównywać do Doors XXI wieku.

Nygga please, gdzie rzym a gdzie krym?
Banalnie, oba w zasięgu kultury Grecji antycznej. Kontekst zaginoł Ci miszczu.
Maeg - 2009-09-12, 23:33
:
Ł napisał/a:
Pozatym sam napisałeś przed momentem że "wiele od Alice in Chains się nie różniło" więc widzę jakiś dwugłos w twoich wypowiedziach.

Jeśli nie za bardzo ogarniasz temat to może być i dla Ciebie dwugłos. Wtedy pisałem o solowych dokonaniach Cantrella. Te właśnie nie różniły się bardzo od tego co grało AiC. Teraz zaś pod szyldem tego zespołu tworzy coś nowego z innym wokalistą. Imo o wiele lepszym rozwiązaniem był by nowy zespół i odcięcie się od AiC ale wiadomo, takiej kasy by wtedy nie zgarnęli

Oczywiście, że Cantrell napędzał twórczo zespół ale to Staley nadał im charakter a bez niego tracą to co ich wyróżniało. To tak jakby pójść na koncert Faith no more bez Mike Pattona. Można powiedzieć, że przy takiej cenie to prawie jak dać nabić się w butelkę, żeby nie powiedzieć, że wręcz dosadniej.

Ł napisał/a:
A wtedy grali disco a nie rocka, co?
.
Dla Ciebie grunge to może być termin-kaczka-dziennikarska ale dla fanów Alice in Chains, Mother Love Bone, Soundgarden czy Screaming trees nazwać ich twórczość rockiem to prawie jak ich spoliczkować. ;) Poza tym, że sama nazwa trochę śmieszna, to jak dla mnie zespoły ze sceny w Seattle wyrobiły coś na kształt własnego stylu.
dworkin - 2009-09-13, 00:03
:
Maeg napisał/a:

Dla Ciebie grunge to może być termin-kaczka-dziennikarska ale dla fanów Alice in Chains (...)

Akurat Alice in Chains zawsze odcinali się od grunge'u. I coś w tym jest. Jednak pewne istnienie zespołu w tym nurcie jest dla mnie bezsprzeczne. Tak jak nie ma wątpliwości co do korzeni Pearl Jamu (choć głownie grunge'owych - Eddie Vedder wniósł rocka z Kaliforni i punkrocka ze wschodu), któremu Cobain wciąż ich odmawiał.

Cytat:

(...) ale dla fanów Alice in Chains, Mother Love Bone, Soundgarden czy Screaming trees nazwać ich twórczość rockiem to prawie jak ich spoliczkować.

Osobiście, jako fan grunge'u, ale także rocka, nie czuję się spoliczkowany. Nie można zaprzeczyć, że grunge wywodzi się z rocka, ale nie jest to po prostu rock.
Ł - 2009-09-13, 04:46
:
Maeg napisał/a:

Jeśli nie za bardzo ogarniasz temat to może być i dla Ciebie dwugłos. Wtedy pisałem o solowych dokonaniach Cantrella. Te właśnie nie różniły się bardzo od tego co grało AiC. Teraz zaś pod szyldem tego zespołu tworzy coś nowego z innym wokalistą.

Tylko właśnie NOWE Alice in Chains WŁASNIE BARDZO PRZYPOMINA SOLOWĄ TWÓRCZOŚĆ Cantrella.

porównaj sobie:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=XnBEXTuUca0

Zresztą chyba nie tylko ja zrozumiałem w ten sposób, to co nawypisywałeś:

dworkin napisał/a:

Maeg napisał/a:

Lepiej by było gdyby Cantrell przyjechał jako solowy projekt (wiele od Alice in Chains się nie różniło).

I tu zgadzam się z Maeg. Nowe AiC brzmi niemal zupełnie jak solowe dokonania Cantrella, którego osobiście wolę od Layne'a (Pig Charmer to cudo).

: DDD

Widocznie tylko ty ogarniasz to co napiszesz. Jesteś mega.


Maeg napisał/a:
Oczywiście, że Cantrell napędzał twórczo zespół ale to Staley nadał im charakter a bez niego tracą to co ich wyróżniało. To tak jakby pójść na koncert Faith no more bez Mike Pattona. Można powiedzieć, że przy takiej cenie to prawie jak dać nabić się w butelkę, żeby nie powiedzieć, że wręcz dosadniej.

Ja bym mógłbym napisać że opuszczenie tej rzadkiej sytuacji że comeback danego kultowego zespołu nie jest wtopą tylko szansą na nową jakość, i argumentowanie tego jakąs dziwną ideologią i sknerstwem to zachowane co najmiej dziwaczne, ale zostanimy przy tym że każdy robi z swoją kasą co mu się podoba, k? : )

Maeg napisał/a:

Dla Ciebie grunge to może być termin-kaczka-dziennikarska ale dla fanów Alice in Chains, Mother Love Bone, Soundgarden czy Screaming trees nazwać ich twórczość rockiem to prawie jak ich spoliczkować. ;)

Akurat członkowie tych zespołów sami tak siebie określają - Kim Thayil o Soundgarden "My jesteśmy sex, drugs and rock 'n' roll bez sex i drugs.". Jakoś bardziej interesuje mnie zdanie samych muzyków niż "fanuff" którzy czesto dorabiają nieistniejąca ideologie do dobrej zabawy jaką jest granie rocka.

Pozatym Sry Magiel ale ty tkwisz w tym infantylnym przeświadczeniu że rock to inny gatunek muzyczny niż np. grunge czy metal? Myślałem że to dylemat głównie kindermetalowców. A wystarczy sobie wyobrazić wielkie pudło z napisem rock w którym są mniejsze pudełczka z napisem metal, punk etc. a w nich są jeszcze mniejsze...

Maeg napisał/a:
Poza tym, że sama nazwa trochę śmieszna, to jak dla mnie zespoły ze sceny w Seattle wyrobiły coś na kształt własnego stylu.

Dupa. Różnice między zespołami w samym Seattle są większe niż pomiędzy wybranami zespołami (np AiC) a sceną np stonerową. Jakbyś nie ograniczał się tylko do rzeczy które mają plakietke "grunge" to byś widział te zależności i to że Seattle wtedy nie było wyjątkiem i muzyce na całym świecie powracali do takiego, inpirowanego 60/70s grania. Dobrym przykładem niech będzie chociażby wywiad z lat 90 z Monster Magnet których dziś obecnie mało kto łączy z grunge:
Tylko Rock, 1998-09 (nr 85) napisał/a:
P: Czy uważasz, że Monster Magnet mieści się w jakimś nurcie, np. w grunge'u?
O:Jeżeli w ogóle, to rzeczywiście do grunge'u. Ale tytko w pewnym sensie. Grunge inaczej się zaczynał, a inaczej skończył. Dla mnie grunge to Mudhoney, Soundgarden, Screeming Trees, nawet Butthole Surfers - naprawdę ostre, zakręcone granie. Kiedy zaczynaliśmy grać w Monster Magnet, nie mielibyśmy nic przeciwko znalezieniu się w tym nurcie. Ale jesteśmy z New Jersey, a nie z Seattle.

I to jest własciwie prosta odpowiedź. Gdyby cześć zespołów stonerowych na poczaky lat 90 nagle teleportowała się do Seattle to z miejsca uznana by była za klasyków grunge'u. Plakietka grunge'u to najzwyczajniejsza w świecie kaczka-dziennikarska która ma znaczenie już teraz głównie geograficzne a nie muzyczne, zresztą krytykowana przez zespoły przypisywane do tego "gatunku" np AiC czy własnie Soundgarden.




Ps Magiel, szkoda że Cię akurat nie było te 3 lata temu w bieszczadach bo byś był świadkiem śmiesznej sceny - pijemy wsazyscy w Bazie ludzi z Mgły, i nagle, bez powodu do stolika podchodzi wielki łysy facet w skórzanej kamizelce mający ewolucyjnie więcej wspólnego z niedźwiedziem niż homosapiens i mówi do mnie "Ty, długie włosy, jaką płyte Alisinczejns najbardziej lubisz?" - a pijany ja "Dert, Dert" " a troglodyta "No to idę w szafie puścić" i poszedł puścić. :D Do dziś się zastanawiam co by było gdybym powiedział że nie znam zespołu. : DD Może gdybyś to widział, to spuściłbyś byś z tego śmiechowego tonu "znasz ten zespół od wczoraj". ; )
Maeg - 2009-09-13, 10:32
:
Nie będę cytował tylko polecę po całości. ;)

Muzyka w Seattle powstawała w pewnej opozycji do tego co działo się poza tym miastem w muzyce. Tamtejsza scena muzyczna została określona jako grunge, trochę przypadkowo przez jak mnie pamięci nie myli angielskiego dziennikarza i to się przyjęło. Ba nie jest to tylko kaczka-dziennikarska i pojęcie martwe co próbujesz sugerować. Jest to termin, który przeszczepił się do innych dziedzin. Choćby web designu i czy mody.

Charakterystyczny styl dla tej sceny to ostre brzmienie inspirowane rockiem rozumianym jako choćby Sex Pistols. Jednak to nie jedyny kryterium, który pozwalał, żeby zespół był przypisany do tej właśnie szufladki. Ważne było też kryterium geograficzne. Dla tego nie powinno się określać Stone Temple Piltos grungem. Soundgraden, Pearl Jam czy Alice In Chains posiadały właśnie charakterystyczne brzmienie, o którym pisałem i spełniały kryterium geograficzne. Z resztą nie tylko Vedder był napływowym muzykiem. Taki Matt Cameron urodził się w San Diego, ale stanowił część składową takich zespołów: Sikn Yard, Soundgarden i oczywiście Pearl Jam. A to, że każdy zespół zaczynając wybrał trochę inną drogę nadało kolorytu. Różnice między zespołami są w każdym nurcie. Z resztą, żeby dać przykład z innej dziedziny. Takie New Weird w literaturze fantastycznej jest bardziej śmieszną łatką, bo cechy wspólnego miedzy Duncanem, Bishop, Mievillem czy MacLeodem to praktycznie tylko ta łatka. Książki tych autorów są tak różne, że zamiatanie ich do wspólnego podgatunku nie powinno mieć miejsca, a ciągle czytam (choćby ostatnio u Dukaja) o tym.

Wracając jednak do muzyki. To, że można mówić o scenie muzycznej z Seatlle doskonale widać w filmie Hype. Ale to nie tylko muzycy są częścią składową. Za pewne dziś inaczej by to wyglądało gdyby nie SubPop. To ta mała wytwórnia i C/Z Records dały szanse tym zespołem wyjść z garażu i lokalnych klubów. I one również w pewnym stopniu wpisuje się w grunge. Bo to jak wspomniałem nie tylko określenie na nurt muzyczny ale właśnie na scenę muzyczną w konkretnym miejscu.
AiC, PJ i Soundgraden zaczęli się odżegnywać od nazywania grungem? Przecież gdy sukces odniosła Nirvana i na całym świecie grunge został utożsamiani z tym konkretnym zespołem i ich stylem, to normalne ze inne zespoły nie chciały być tak szufladkowane. Pewna wspólnota jednak cały czas była. Muzycy właśnie ze Seattle chętnie łączyli się w tak zwane supergrupy. Czy to ze względu na śmierć ich kolegi (Temple of the dog) czy z zupełnie innych powodów (Mad Season czy Alice Mudgarden).

Z tym spoliczkowaniem to ostro przesadziłem ale czasem trzeba trochę przejaskrawić by łatwiej było zobrazować pewien absurd.

Powtórzę się bo widzę, że znów na swój sposób odczytujesz wypowiedź innej osoby. Alice In Chains dla mnie to były głównie dwie osobistości Cartnell i Staley. Szczególnie ten drugi nadał temu zespołu charakterystycznego brzmienia, dzięki swemu wokalowi. Wyjęcie z tego jednego elementu kończy ten zespół. Choć rozumiem Cię Łaku, gdybym miał wydać prawie 150 zł na koncert takiego tworu, też bym bronił swojej decyzji. Co by się nie okazało, że dałem się frajersko naciągnąć w niby wielki comeback kultowego zespołu, a nie zapłacić za samą nazwę. Wielki comeback to właśnie Faith no more z Pattonem!
W sprawie niby dwugłosu. Widzę, że połączenie ze sobą dwóch fragmentów wypowiedzi i wyciągnięcia z nich wniosku to pewna trudność dla Ciebie. Nie raz już pisałem czym dla mnie było AiC. To, ze solowe dokonania Cartnella uznałem, za niewiele się różniące nie jest automatycznie równoznaczne z tym, że to TO SAMO. Powód? Brak właśnie Stely’ego. To chyba nie było takie trudne? :roll:

I to tyle ode mnie, Łaku pewnie znów powybiera wygodne dla siebie fragmenty i będzie z nimi dyskutował a nie z całością więc EOT. ;)

ps. Sry Łaku ale to, że według Ciebie coś jest słuszne, inny ktoś może uważać inaczej. :P Nie jest na szczęście wyrocznią. Choćby ostatnio widać to na przykładzie Gilmana. ;)
dworkin - 2009-09-13, 11:49
:
Ł napisał/a:

dworkin napisał/a:

Maeg napisał/a:

Lepiej by było gdyby Cantrell przyjechał jako solowy projekt (wiele od Alice in Chains się nie różniło).

I tu zgadzam się z Maeg. Nowe AiC brzmi niemal zupełnie jak solowe dokonania Cantrella, którego osobiście wolę od Layne'a (Pig Charmer to cudo).

: DDD

Widocznie tylko ty ogarniasz to co napiszesz. Jesteś mega.

Wychodzi na to, że ja nie zrozumiałem. Ale bardzo niefortunnie to Maeg sformułował. Sądziłem, że na myśli ma dzisiejszą AiC.

Gwoli ścisłości: uważam, ze Cantrell już zupełnie narzucił AiC własną wizję artystyczną, którą realizował wcześniej solowo (i zapewne realizuje nadal), a która nieco różni się od tego co zespół prezentował w starym składzie.
Jednak to on był zawsze motorem twórczym kapeli, więc ta różnica nie jest bardzo znacząca. Zatem tak naprawdę Cantrell narzucił im własny charakter (wokal) i to najbardziej oddaliło nowe od starego, a zbliżyło do solowych dokonań lidera.

Osobiście sam nie wiem, czy lepiej byłoby, gdyby reaktywowali się pod nową nazwą. Mother Love Bone - po śmierci Wooda - poza Seattle nie mieli jeszcze tak silnej pozycji. Alice in Chains - gdy odszedł Layne - byli już klasą samą w sobie, z rzeszami fanów na całym świecie. Czy było to więc pójście na łatwiznę? Pewnie trochę tak, ale to wciąż ich marka.
Ja sam wolałbym, aby stworzyli jakąś nową, tak jak uczynili to członkowie MLB i Eddie Vedder.

Maeg napisał/a:

AiC, PJ i Soundgraden zaczęli się odżegnywać od nazywania grungem? Przecież gdy sukces odniosła Nirvana i na całym świecie grunge został utożsamiani z tym konkretnym zespołem i ich stylem, to normalne ze inne zespoły nie chciały być tak szufladkowane. Pewna wspólnota jednak cały czas była.

Dokładnie! Grunge to pewien nurt, nie gatunek muzyczny. Zawsze sam to tak odbierałem. A wszystkie wymienione przez Ciebie zespoły z niego właśnie się wywodzą. Uważam więc takie fochy za głupie. Np. wąty Cobaina o łączenie PJ z grungem (a może raczej o to, że Ten nieraz zrzucił Nevermind z pierwszego miejsca na listach przebojów).

Cytat:

Choć rozumiem Cię Łaku, gdybym miał wydać prawie 150 zł na koncert takiego tworu, też bym bronił swojej decyzji. Co by się nie okazało, że dałem się frajersko naciągnąć w niby wielki comeback kultowego zespołu, a nie zapłacić za samą nazwę.

Jakkolwiek rozumiem, że prawdziwy fan AiC (którym nie jestem) mógłby mięć pretensje o wyciąganie kasy przy użyciu starego wyrobionego szyldu, nie sądzę, by 150zł za ten koncert to było jakoś szczególnie drogo. I, osobiście, raczej bym skorzystał.
Ł - 2009-09-13, 13:13
:
Meag napisał/a:
To, ze solowe dokonania Cartnella uznałem, za niewiele się różniące nie jest automatycznie równoznaczne z tym, że to TO SAMO. Powód? Brak właśnie Stely’ego. To chyba nie było takie trudne? :roll:

Skoro DWIE osoby NIEZALEŻNIE od siebie odczytują twój wypowiedź w sposób A, a ty twierdzisz że ona nie znaczy A tylko B, to zgaduj zgadula czego jest większa szansa - że u dwóch osób naraz wystąpiła nagła dysfunkcja analizywania tekstu czy może jednak że z twoją wypowiedzią jest coś nie teges? Zastanów się nad tym.

Maeg napisał/a:

Muzyka w Seattle powstawała w pewnej opozycji do tego co działo się poza tym miastem w muzyce. Tamtejsza scena muzyczna została określona jako grunge, trochę przypadkowo przez jak mnie pamięci nie myli angielskiego dziennikarza i to się przyjęło. Ba nie jest to tylko kaczka-dziennikarska i pojęcie martwe co próbujesz sugerować. Jest to termin, który przeszczepił się do innych dziedzin. Choćby web designu i czy mody.

Do Webdesingu trafia wszystkie co istnieje (parafrazując rule 34),a co do mody to spójrz chociażby na http://www.youtube.com/watch?v=zj9IAvv32wE - bliżej im do wzierunku Slayera, Iron Maiden czy do grungowców? : )

Dla mnie przywoływanie przyklładu Sex Pistols przez ciebie, jest dyskusyjne bo to tak jakby twierdzić że jesteś uformowany w większej częsci przez swojego pradziadka (1/16 puli genów) a nie ojca (1/2 puli genów). Dlatego szukając bliższych konotacji wymieniłbym Black Flag w roli dziadków i Melvinsów w roli ojców. Jak sobie obejrzysz np. http://www.youtube.com/watch?v=7F9g8hS-4A0 to zrozumiesz że takie Black Flag odeszło od punkowego grania w stylu Sex Pistols czy i stworzyli coś co stanie przykłądem dla całej rzeszy zespółów nie tylko z Seattle. Pozatym również stonerowych zespołów ma geneże wprost punkową - np Fu Manchu czy Corrosion of Conformity.

Magiel polecam trochę szerze spojrzenie na rockową scenę retro lat 90, no bo jak interesujesz się tylko wyłącznie tym co dzieło się w Seattle to nic dziwnego że później masz błędne wyobrażenie. W tym poście znajdziesz nazwy zespołów i scen które będą dobrym startem.

Co do analogii z New Wierd to masz racje - jest to szufladka śmieszna która niestety się przyjeła. Dlatego nie ma sensu zawracania rzeki kijem tak jak w przypadku Grunge. Ale trzeba mieć świadomość błędności tej łatki nawet jeśli się jej używa z względu na semantyczną ekonomiczność.

Maeg napisał/a:
Różnice między zespołami są w każdym nurcie.

Jeszcze raz - różnice między zespołami "grungowymi" są większe między sobą niż pomiędzy wybranymi zespołami grungowymi a zespołami spoza Seattle.

Maeg napisał/a:
Wracając jednak do muzyki. To, że można mówić o scenie muzycznej z Seatlle doskonale widać w filmie Hype. Ale to nie tylko muzycy są częścią składową. Za pewne dziś inaczej by to wyglądało gdyby nie SubPop. To ta mała wytwórnia i C/Z Records dały szanse tym zespołem wyjść z garażu i lokalnych klubów. I one również w pewnym stopniu wpisuje się w grunge. Bo to jak wspomniałem nie tylko określenie na nurt muzyczny ale właśnie na scenę muzyczną w konkretnym miejscu.

Dochodzisz do de pointa. A dlaczego scene np. Palm Desert albo NOLA nie uznaje się za oddzielne gatunki tylko właśnie za "scenę"? Nie dlatego że były mniej unikalne niż scena Seatlle, tylko dlatego że nie odniosły tak oszałamijącego sukcesu komercyjnego i nie było wytwórni które forsowałaby ich jako unikalny gatunek, unikalny sposób życia itp.

Maeg napisał/a:
ps. Sry Łaku ale to, że według Ciebie coś jest słuszne, inny ktoś może uważać inaczej. :P Nie jest na szczęście wyrocznią. Choćby ostatnio widać to na przykładzie Gilmana. ;)

Wiem że na tym forum jest grupa osób która uznaje dyskusję za coś niemiłego i według tejże grupa idealna dyskusja wygląda tak:
A: moim zdaniem jest tak
B: a moim zdaniem tak
A: aha
B: aha

Niestety nie zaliczam się do tej elitarnej grupy i wolę argumenty, źródła, konkretny a nie takie słodkie pierdzenie. To że cześc osób nie ma dystansu do siebie i odbiera dyskusje jako personalny atak to już norma, przywykłem.

dworkin napisał/a:

Maeg napisał/a:

Choć rozumiem Cię Łaku, gdybym miał wydać prawie 150 zł na koncert takiego tworu, też bym bronił swojej decyzji. Co by się nie okazało, że dałem się frajersko naciągnąć w niby wielki comeback kultowego zespołu, a nie zapłacić za samą nazwę.

Jakkolwiek rozumiem, że prawdziwy fan AiC (którym nie jestem) mógłby mięć pretensje o wyciąganie kasy przy użyciu starego wyrobionego szyldu, nie sądzę, by 150zł za ten koncert to było jakoś szczególnie drogo. I, osobiście, raczej bym skorzystał.

Osobiście mam nadzieje że jeszcze więcej "prawdziwych fanuff" pogniewa się na rzeczywistość, i dzięki temu będzie luźniej a i ceny biletów w II obiegu spadną z 140 zł do rozsądniejszej kwoty.
batou - 2009-09-15, 22:45
:
Jander napisał/a:
Kolejny miły koncert - The Kilimanjaro Darkazz Ensemble wystąpi 9 grudnia w Poznaniu, bilety po 40zł.


No i pisałem, żeby frekwencja dopisała i wrócili do nas tym razem do Krakowa, a tu będą w Krakowie i to jeszcze wcześniej bo 8 grudnia :) Krakowskie lobby na last.fm czyni jednak czasem cuda! Megazajebisty news jak dla mnie i pierwszy się po bilety ustawiam :mrgreen:
Noise - 2009-09-16, 10:08
:
A tak odbiegając od waszego tematu rozmów... Wybieram się 1-go paździerznika na Nową Ewangelię do Dekompresji w Łodzi. Gra Behemoth, a na supporcie m. in. Black River. Wjazd śmieszne 35 zeta w przedsprzedaży, do tego niespełna 60 km ode mnie. I już się nie mogę doczekać :D
Metzli - 2009-10-03, 18:45
:
Byłam bardzo zmartwiona, że nie mogłam być na koncercie Editors na festiwalu w Jarocinie, ale będę miała okazję żeby to nadrobić :mrgreen: Znowu będą w Polsce, 23.11 w Warszawie, 25.11 w Krakowie.

Początek tygodnia jak w mordę strzelił, ale od czego są wolne dni. I wybór pewnie padnie na Kraków ;)

A na Porcupine Tree chociaż grają we Wrocławiu się nie wybiorę ze względów finansowych, za dużu tych wydatków w październiku :<
Noise - 2009-10-03, 22:54
:
No to ja rozpiszę swe doznania z koncertu.

Inteligentnie pomyliłem kierunki i z Paderewskiego kierując się Rzgowską zamiast dojść do Piotrkowskiej dotarłem do Centrum Matki Polki, więc darłem z buta z powrotem całą drogę, bo autobusów jak na złość nie było... Jak już się dostałem na miejsce, to Black River kończyło występ i wchodził Azarath, który sensownego nic nie pokazał, poza drącym się do mikrofonu gitarzystą "Napierdalać skurwysyny!" i "... pavulon!"...
Potem był Hermh, który moim zdaniem mógłby nawet grać jako główna atrakcja wieczoru i całkiem wiele osób się bawiło, lecz i tak wszyscy czekali na pomorską gwiazdę wieczoru.
Rozpisywał się nie będę - Behemoth wymiótł, choć grali śmieszne półtorej godziny. Mimo tego zagrali największe "hiciory" czyli: Demigod, Slaves Shall Serve, At the Left Hand of God, LAM, As Above So Below, Decade of Therion, Chant for Ezkaton, Ov Fire and the Void, Christians To the Lions, Shemhamforash, Conquer All a na koniec Lucifer.
Jednego kawałka nie znałem, bo był z debiutanckiej płyty a tytułu nie zrozumiałem ;)
Ogółem panowie zagrali świetny koncert, choć nagłośnienie nieco to schrzaniło. Stojąc nieco po prawej nie słyszałem prawie w ogóle gitary rytmicznej puszczonej na głośniki po lewo (moje lewo :P ) i nawet bass Oriona było lepiej słychać niż Setha. Jeszcze wokal ustawiony był raczej jako tło, więc tonął on w ogólnej instrumentalnej rozwałce.
Do smaczków należy chociażby solówka Inferno na garach, jego pokaz plucia ogniem, zmieniająca się draperia w tle zależna od albumu z którego pochodził grany utwór, a prezentująca okładkę owej płyty, czy na koniec stroje jakie można obejrzeć na grafikach promujących album z hełmem Nergala włącznie.
Sammael - 2009-10-26, 00:10
:
Hehe zabawna sytuacja, ja się wybieram w środę na Porcupine Tree, mimo że ich twórczości praktycznie nie znam. Przesłuchałem tam parę płytek, rewolucji nie zrobiły, bardziej idę z powodu powszechnej opinii że "PT to wielki zespół jest" (tzn z chęci przekonania się o tym na własne oczy, nie, nie idę tam tylko po to żeby się móc potem chwalic ;P). Pewnie będzie fajne show. No i mieszkam 15 min tramwajem od Hali Orbita, więc grzechem byłoby nie skorzystać.

Na Alicję bardzo chciałem się wybrać, ale tu się pojawił problem lokacji: Warszawa, więc moje wrodzone lenistwo stwierdziło: eee, przyjadą za parę lat do Katowic. A jak nie, to i tak to będzie lepsze niż tłuc się x h pociągiem do stolicy :mrgreen:
Metzli - 2009-12-05, 01:23
:
I jak tam Porcupine? :))

A ja na pewno wybiorę się na to:

http://www.lastfm.pl/even...2010?setlang=pl

//hurra

Jeszcze kupa czasu (z przewagą kupy :P ), ale i tak już wiem, że się wybiorę, hyhy :mrgreen: Znowu usłyszeć Again na żywo, ach! :)) I nie będę musiała tłuc się ciopągiem przez pół Polski :P
Jander - 2009-12-05, 01:56
:
Całkiem miło, zagrali dużo z nowej płyty, a w drugiej części koncertu starsze kawałki. Do stania i słuchania, choć była dwójka eplileptyków, którzy usilnie próbowali... nie wiem co, pokazać się?
Aczkolwiek z samego dnia koncertu lepiej pamiętam before i after party. ;)
A Archive - to jeden z tych zespołów, które wybitnie mnie nie interesują. xD
You Know My Name - 2009-12-05, 09:07
:
Archive jakieś 2 tyg wcześniej grają w Poznaniu chyba, to by było pół drogi tylko.
Ale chyba Was odwiedzę.
Metzli - 2009-12-05, 11:39
:
Prawda, grają. Ale we Wrocławiu to bardziej sprzyjający moment tygodnia, bo 6.02 to sobota :) A nie jak w przypadku Poznania, wtorek (19.01)

Jutro uderzam po bilety xD
Sammael - 2009-12-05, 23:33
:
Porcupine... świetne kompozycje, instrumentalnie na wysokim poziomie - i przy okazji tak nudno że nie mogłem się powstrzymać przed spoglądaniem na zegarek. Cóż, przybyłem, zapoznałem się, trochę żałuję tych 120 zł, no ale przynajmniej wiem co to rock progresywny i że nie jest to muzyka dla mnie.

Za to w tym tygodniu Laibach i Hey, dzień po dniu - będzie zabawa //pisowcy

A bilet na Archive we wrocku już mam, wiadomo. Chciałem uderzać do Poznania, a tu taka niespodzianka... super. Tylko hala - WFF - kiepska (tym bardziej na taki zespół jak Archive; tam to pasują jakieś Akurat czy happysad do poskakania) no ale nie narzekam.
Gand - 2009-12-09, 13:36
:
http://overkill.pl/news/goto.php?id=1939

wybaczcie - ale o kurwa mać
Metzli - 2009-12-09, 22:49
:
Ha, 198 zł to znowu nie tak mało. Jasne, rozumiem całe większe wydarzenie, ale te pozostałe grupy jakoś niespecjalnie mnie interesują.

A dla mnie koncertowym newsem jest wiadomość, że Pearl Jam wystąpi na Openerze //jupi

http://www.opener.pl/pl/news/news_09122009
Sammael - 2009-12-09, 23:40
:
sweet jesus... tak tak, ostatnie czasy dla grandźowców są super.

A dzisiejszy dzień - pozamiatane :mrgreen: kurde czyżby trzeba się przełamać i wybrać na Opener? Bo z tą warszawką to nie wiem jak wyjdzie, bo co prawda bliżej do Gdyni ale nigdy tam nie byłem i e... jakieś opory mam. No i środek sesji. Kolejny raz poświęcać sesje dla koncertow - ileż można :P
Jander - 2009-12-10, 00:01
:
Posucha - szkoda, że Metallica nie zagra w Chorzowie, bo może wreszcie bym się wybrał. A reszta wybitnie mnie nie interesuje, do Gdyni na Pearl Jam to już zupełnie nie mam zamiaru się dobijać.
Gand - 2009-12-10, 01:47
:
Dla mnie z kolei zestawl Metallica + Slayer + Mastodon to spełnienie marzen i zapłaciłbym i 300 zł bez chwili wahania :>
Lady_Aribeth - 2009-12-10, 16:59
:
Gand napisał/a:
http://overkill.pl/news/goto.php?id=1939

wybaczcie - ale o kurwa mać


O mamo, mamo... Poważnie zastanawiam się nad kupnem biletu. Gdyby tylko nie to, że koncert wypada w środku tygodnia, tuż przed sesją letnią (jeśli nie w trakcie)... :roll: : <
Mogget - 2009-12-10, 19:04
:
Prócz Metallici reszta mnie nie interesuje, szkoda bo obiecałem sobie że jeśli będzie jeszcze okazja to tym razem się na ich koncert wybiorę. Gdyby to jeszcze był lipiec a tak
Lady_Aribeth napisał/a:
koncert wypada w środku tygodnia, tuż przed sesją letnią (jeśli nie w trakcie)...

jeśli zaliczę ten semestr to przecież pewnie będzie tak jak i w tym roku - zero wolnego w czerwcu, codziennie dojazdy na uczelnię i staranie się zaliczenia wszystkich przedmiotów na ostatnią chwilę co by w ogóle do egzaminów być dopuszczonym :P

Przynajmniej w sobotę idę do Wytwórni na koncert Hey.
Gand - 2009-12-10, 19:14
:
Lady_Aribeth napisał/a:
O mamo, mamo... Poważnie zastanawiam się nad kupnem biletu. Gdyby tylko nie to, że koncert wypada w środku tygodnia, tuż przed sesją letnią (jeśli nie w trakcie)... : <

Ja już bilet mam : ) I olewam sesje w tym dniu, nieważne czy będę miał jakiś egzamin. I tak tam będę.
MrSpellu - 2009-12-10, 19:19
:
Lady_Aribeth napisał/a:
O mamo, mamo... Poważnie zastanawiam się nad kupnem biletu. Gdyby tylko nie to, że koncert wypada w środku tygodnia, tuż przed sesją letnią (jeśli nie w trakcie)...

Przepraszam za OT, ale co wy tam, kurza dupa, września nie macie?! //spell
Mogget - 2009-12-10, 19:35
:
Spellsinger napisał/a:
ale co wy tam, kurza dupa, września nie macie?! //spell


We wrześniu są egzaminy co do których dopuszczenia walczy się w czerwcu :mrgreen:
Sammael - 2009-12-10, 19:52
:
Spellsinger napisał/a:
Lady_Aribeth napisał/a:
O mamo, mamo... Poważnie zastanawiam się nad kupnem biletu. Gdyby tylko nie to, że koncert wypada w środku tygodnia, tuż przed sesją letnią (jeśli nie w trakcie)...

Przepraszam za OT, ale co wy tam, kurza dupa, września nie macie?! //spell


...tak gadają tylko osoby, które nigdy nie zrobiły tak jak same radzą ;P
MrSpellu - 2009-12-10, 20:16
:
Mogget napisał/a:

We wrześniu są egzaminy co do których dopuszczenia walczy się w czerwcu

No tak, studia techniczne :P

Sammael napisał/a:
...tak gadają tylko osoby, które nigdy nie zrobiły tak jak same radzą ;P

Akurat chybiony tekst.
Lady_Aribeth - 2009-12-10, 21:40
:
Gand napisał/a:
Ja już bilet mam : ) I olewam sesje w tym dniu, nieważne czy będę miał jakiś egzamin. I tak tam będę.


Wiesz, w sumie to u Ciebie odpada dojazd na miejsce o,o. Ale ogólnie to <zazdrości @@>

Spellsinger napisał/a:
Przepraszam za OT, ale co wy tam, kurza dupa, września nie macie?! //spell


Bardzo mi zależy na tym, żeby nie mieć września o,o Taka już moja cholerna obowiązkowość xD.
Metzli - 2009-12-10, 21:44
:
Ari napisał/a:
Bardzo mi zależy na tym, żeby nie mieć września o,o Taka już moja cholerna obowiązkowość xD.


Oj, Arisławie... wybierasz zdaną sesję w terminie, zamiast świetnego koncertu, z którego na długo pozostaną ci bezcenne wspomnienia? Wstydź się! :P
Gand - 2009-12-10, 22:33
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Wiesz, w sumie to u Ciebie odpada dojazd na miejsce o,o. Ale ogólnie to <zazdrości @@>

Jak nie masz gdzie spać to mogę cię przenocować zawsze, jeny. ^^
Lady_Aribeth napisał/a:
Bardzo mi zależy na tym, żeby nie mieć września o,o Taka już moja cholerna obowiązkowość xD.

Obowiązkowość, ta...

KUUUUJOOOON <wytyka paluchami>
Tomasz - 2009-12-12, 18:19
:
Metzli napisał/a:
A dla mnie koncertowym newsem jest wiadomość, że Pearl Jam wystąpi na Openerze //jupi

http://www.opener.pl/pl/news/news_09122009


Zrobiłem sobie postanowienie, że jadę na Opener w 2010. Postanowienia tego dotrzymam, chociaż w tym mistrzem nie jestem ;)
Jander - 2009-12-13, 20:46
:
22 lutego Ulver w Krakowie
http://www.lastfm.pl/event/1326814%2bUlver
MoniaKociara - 2009-12-13, 21:09
:
Ja dzisiaj wróciłam z koncertu Sonaty Arctici, który wczoraj był w mieście Stavanger. Było super. Ostatnio widziałam ich 5 lat temu, moge tylko powiedzieć, ze spisali się o niebo lepiej niż wtedy, ale teraz byli numerem 1, a wtedy supporterem :) Zagrali moje najukochańsze piosenki, wyszałałam się, wymachałam. kark mnie boli, ręce, nogi i plecy, ale było warto :D
Ł - 2009-12-13, 21:32
:
Z biletami z Sonicsphere nie trzeba się spieszyć - od 31 rusza dystrybucja w innych miejscach niż Empik więc jeszcze co najmiej tydzień po nowym roku będą. I to mnie ratuje bo tym razem nie ma wymówki że Metallica gra daleko. A Slayer, Anthrax, Mastodon też zacnie.


P.S. -> http://uakblog.zaginiona-biblioteka.pl/ <- na blogu relacje&impresje z koncertu Laibach i Juno Reactor.
Ł - 2009-12-15, 20:36
:
http://metallica.com/index.asp?item=602847 < na Sonicsphere dołącza MEGADETH.



:IP zbieram na bilet na golden cricle.
You Know My Name - 2009-12-15, 21:35
:
Osiemnaście lat temu napewno bym się na to wybrał. Teraz też słucham tego co rzeczone kapele nagrały przed '92-94. To już nie to samo.
Sammael - 2009-12-15, 21:57
:
No i właśnie w tym momencie Sonicsphere zmienił się z "oj fajny koncert, fajnie by było pojechać" na "tam będziemy tworzyć historię" :mrgreen:
Gand - 2009-12-16, 00:35
:
Ł napisał/a:
zbieram na bilet na golden cricle.

Ponoć już wyszły z tego co słyszałem na jakiś forach. :P Mało tego. I dla mnie jednak za drogie burżujstwo.
Ł - 2009-12-19, 15:57
:
Co to znaczy wyszły? Cały czas są dostepne internetowo jeszcze. Może i burżujstwo ale za koncert Metalliki, Megadeth, Slayera i Mastodona oddzielnie zapłaciłbyś ile? Poza tym kupując bilet na GC, unikasz paru rzeczy m.i. towarzystwa przedszkolaków, starców, tatusiów z dziećmi (i waty cukrowej w włosach), warowania o miejsce przy barierce GC itp. Jak już mam obejrzeć ten koncert to wychodzę z założenia że będzie lepiej zrobić to z pozycji z której coś widać, w sensowniejszym towarzystwie i bez dzikiego ciśnienia o miejsce. Z tej perspektywy te +200 zł to wcale nie jest tak drogo. Tylko muszę je uzbierać do końca miesiąca. Ty sobie wykup tanie minuty na mój numer będe ci w czerwcu mówił co się dzieje na scenie.

Chce ktoś kupić książki Star Wars z lat 90?
Kennedy - 2009-12-19, 23:31
:
Megadeth, Metallica, SLAYER. Kurde. Rozważam zakup biletu, bo skład jest kosmiczny. A po drodze jeszcze w nadchodzącym roku KILLING JOKE (jak dla mnie warte sto razy więcej niz reszta), ELECTRIC WIZARD i Fields of the Nephilim. I jak tu sie wyrobic z kasą? ;(
Tyraela - 2009-12-20, 17:54
:
Ach, na Sonisphere kupuję bilet w poniedziałek, na całą resztę zarobi się do czerwca :D
Metzli - 2010-01-07, 17:26
:
Taka informacja, AC/DC zagra u nas 27 maja.

http://www.livenation.pl/event/10880/ac-dc-tickets

Ale ceny biletów potrafią skutecznie odstraszyć ;)
You Know My Name - 2010-01-07, 18:03
:
Ja byłem na ich koncercie 18,5 roku temu, już wtedy byli starzy. Nie sądzę aby odmłodnieli.
No i ceny biletów...
Paulo - 2010-01-07, 19:15
:
Mag_Droon napisał/a:
Ja byłem na ich koncercie 18,5 roku temu, już wtedy byli starzy. Nie sądzę aby odmłodnieli.


Kurde to już tyle czasu mineło ? :-( Byli starzy, ale i tak pokazali klasę i ten koncert najlepiej wspominam ze wszystkich. Cena myślę warta powtórzenia, tyle tylko, że W-wa... :-/
Fenrir - 2010-01-07, 21:59
:
E tam Lemmy z motrheada ma 64 lata a na koncertach wymiata wiek nieważny byle w duszy grało \m/
You Know My Name - 2010-01-07, 22:22
:
Tomasz napisał/a:
Metzli napisał/a:
A dla mnie koncertowym newsem jest wiadomość, że Pearl Jam wystąpi na Openerze //jupi

http://www.opener.pl/pl/news/news_09122009


Zrobiłem sobie postanowienie, że jadę na Opener w 2010. Postanowienia tego dotrzymam, chociaż w tym mistrzem nie jestem ;)
W ramach postanowień lipcowo - grudniowych nabyłem już sobie karnet na tą imprezę. Obiecję sobie wiele, choć tak naprawdę to akurat nie po Pearl Jam. Zobaczymy w przyszłym miechu, za dwa, kto będzie najsmakowitszym kąskiem dla moich uszu.
Ł - 2010-01-11, 08:57
:
http://www.magazyngitarzy...e-koncerty.html - Slayer odwołuje wszystkie koncerty do Sonicsphere - jak Tomkowi nie siada głos to plecy i trzeba go składać. Jak tak dalej pójdzie to czerwcu pewnie na scenie odpadnie mu noga.
You Know My Name - 2010-01-11, 09:33
:
Ta drewniana?
Ł - 2010-01-11, 10:04
:
Myślałem że obie są drewniane, bo po obu drapał się hakiem.
You Know My Name - 2010-01-21, 18:59
:
http://www.setlist.fm/set...d-5bd77734.html
To setlista z przedwczorajszego koncertu Archive z Poznania. Jeśli miałoby być tak za tygodnie we Wrocku to będzie dosko
You Know My Name - 2010-02-07, 19:08
:
Archive. Wrocław, 6.02.2010.
Byliśmy wczoraj z Metzli na koncercie Archive. Impreza udana aczkolwiek z nutką zawodu.
Ze względu na przeciągnięty nieco ´before-k´ w Academusie (zacne piwa i przednia Cuba libre trochę nas usprawiedliwiają) na miejsce dotarliśmy na sam koniec występu supportu. Załapaliśmy się na wspaniały noise-owy kawałek, który kusi mnie do przeprowadzenia kwerendy w sieci w poszukiwaniu większej ilości dokonań tej anonimowej jeszcze dla mnie grupy.
Potem jak zwykle przerwa dla techników na podłączenie sprzętu i weszli.
Rozpoczeli od świetnego Pills, po którym poleciały prawie wszystkie numery z wyżej zawieszonej przeze mnie setlisty z Poznania (jak będę miał szerzj sieć dostępną to uzupełnię setlistę jak i nazwę supportu). Na scenie prawdziwy tłum instrumentalistów, brzmienie świetne, choć czytałem, że hala w której był koncert ma kiepską akustykę. Na ekranie za zespołem wyświetlane były abstrakcyjne obrazy wzmagające hipnotyczno-frenetyczny wpłym muzyki Archive. Miałem jednak wrażenie, że część starszych numerów była nieco ujednolicona w wersji na żywo. Nie zmniejsz to jednak bardzo wysokiej oceny koncertu.
Było wspaniale, ale do kompletu zabrakło jednak drugiego bisu, w którym w P-niu było Again.
No cóż, widać wszystkiego mieć nie można.
Po koncercie był długi ´after-ek´ w Siwym Dymie, gdzie mimo nominalnej godziny zamknięcia 2AM siedzieliśmi do pół do czwartej. Potem szybka wizyta w KFC i powroty do domu (Metz autobuchem miała nieco bliżej niż ja jadący samemu w pustym bezprzedziałowym wagonie ekspresu do Wawy).
Warto było!
Metzli - 2010-02-07, 19:24
:
Ja mam trochę mieszane uczucia co do samego koncertu i nie przestaję go porównywać z zeszłorocznym w Krakowie. Z jednej strony było o wiele lepiej i co najważniejsze nie było lecenia po kolei kawałków z nowej płyty. Ale z drugiej końcówka była o wiele lepsza, Numb, System i oczywiście Again. Ale może dla nich samych to trochę denerwujący "przymus", żeby na każdym koncercie trzeba było zagrać ten utwór ;)

I z tego co udało mi się znaleźć, support to był Birdpen i setlista .

Mag napisał/a:
Po koncercie był długi ´after-ek´ w Siwym Dymie, gdzie mimo nominalnej godziny zamknięcia 2AM siedzieliśmi do pół do czwartej.


Ja jestem pełna podziwu dla barmana, jego cierpliwości i uprzejmości. Ja na jego miejscu już bym szybciutko wykopała klientów o tej 2 :mrgreen:
Toudisław - 2010-02-16, 11:21
:
http://www.lastfm.pl/even...Metal+Fest+2010

Galicja Productions ma zaszczyć zaprosić wszystkich fanów dobrego gitarowego grania na kolejną, trzecią odsłonę ROCK METAL FEST. Po dwóch udanych edycjach festiwalu, które odbyły się w 2009 roku, ponownie zapraszamy wszystkich do Grodu Kraka, gdzie w przed dzień święta wiosny zaryczą starzy wyjadacze rocka i metalu.

Tym razem na scenie Klubu Studio zobaczymy 10 wyśmienitych polskich zespołów.
A dlaczego tylko polskich? Dlatego, że naszemu festiwalowi przyświeca idea promowania rodzimych artystów, którzy w niczym nie są gorsi od swoich zagranicznych kolegów „po fachu”. Każdy, kto miłuje się w rockowych oraz metalowych brzmieniach, powinien stawić się w krakowskim Klubie Studio 20 marca br.!!! Nie można ominąć okazji zasłuchiwania się przez 11 godzin w prawdziwie gitarowe granie!!! W takim razie DO ZOBACZENIA!
Metzli - 2010-02-25, 21:55
:
Po cichu na to liczyłam i moje nadzieje się spełniły. Massive Attack na Open'erze! //jupi //jupi //jupi

http://www.opener.pl/pl/news/news_25022010_pl_2

Byłam na ich jednym koncercie, z wielką chęcią to powtórzę.

Gdyby tak jeszcze Portishead przyjechało na Selector... *-*
batou - 2010-02-27, 13:40
:
Ja tam się nie cieszę. I tak na Open'era nie pojadę, bo na dziś warto tylko dla Massive. To już bym wolał wydać więcej kasy i jechać na ich koncert np. do Pragi. Poza dużymi festiwalami, w trasie promującej nową płytę, grają koncerty z Martiną Topley-Bird i DJ Shadowem. Na pewno to by było ciekawsze od jednego z wielu występów na dużym festiwalu.

Ostatnio lubuję się w zajebistych koncertach za nieduże pieniądze. I tak zaliczyłem Digit-All-Love w Katowicach za 20 Zł, a w marcu idę na Contemporary Noise Sextet za 25 Zł. Z większych imprez na razie mam w planach Selectora, który dla mnie jest sporo ciekawszy niż Open'er i marzy się jeszcze koncert Nilsa Pettera Molværa w Krakowie, ale tu kasa może nie puścić. W drugiej połowie roku liczę na Bonobo w Polsce po raz drugi i równie fajne jak rok temu Sacrum Profanum i Unsound.
Kennedy - 2010-02-28, 09:58
:
Taka ciekawostka:
http://www.lastfm.pl/even...+Muzycznej+KODY
15 - 22 maja, Lublin:

- Lou Reed
- Laurie Anderson
- John Zorn
- Philip Glass
- Arvo Part

- The Vegetable Orchestra

I to wszystko pod nosem :mrgreen: Dla mnie bomba.

A do tego, już wgdzie indziej, bo w Krakowie, 5 maja wystąpią The Residents i cholernie żałuję, że musze wybierac między nimi a tymi wyżej, bo na wszystko mi kasy nie starczy.
Toudisław - 2010-02-28, 13:34
:

You Know My Name - 2010-03-18, 20:50
:
http://trojmiasto.gazeta....wokalistow.html
Jest smak!
Metzli - 2010-03-18, 21:28
:
O, Tricky :mrgreen: Chociaż tak jak przy Massive Attack bardziej by mi pasowali na Selector, ale ten festiwal może jest jeszcze za mało znany. Ale w najbliższym czasie (czyli w ciągu najbliższych kilku lat) powinno to ulec zmianie, w końcu to Alter Art :) A mi bardziej na rękę jest występ tych wykonawców na Openerze, na to już mam karnet, z Selectorem może być różnie.
Metzli - 2010-03-25, 10:53
:
Dzisiejsza wiadomość dnia dla mnie:

22 maja na warszawskim Torwarze wystąpi zespół Prodigy! :mrgreen:

http://www.ticketpro.pl/j...he-prodigy.html

Ceny biletów do przyjęcia, pewnie się wybiorę :mrgreen:
Metzli - 2010-04-21, 20:46
:
Słucham sobie Trójeczki w programie alternatywnym gości Mikołaj Ziółkowski i zdradza kolejnych artystów Opener'a. I ku mojemu zdziwieniu jednym z nich jest Archive. Raz że kolejny raz są w Polsce, a po drugie to taki zespół trochę tak mało pasuje mi na taki festiwal. Ale i tak się cieszę :mrgreen:
You Know My Name - 2010-04-21, 20:51
:
Patrząc na innych przedstawicieli trip-hopu to pasuje. Nic tylko się cieszyć.
Z Prodigy też :mrgreen:
Jander - 2010-04-21, 21:12
:
21 maja we Wrocławskim Firleju wystąpi Merzbow, cena 65zł. //edit - Merzbow odwołany.
A za tydzień, tj. 29 kwietnia w tym samym miejscu The Mount Fuji Doomjazz Corporation :)
Sammael - 2010-04-22, 01:41
:
Mike Patton w lipcu na Era cośtam cośtam we Wrocławiu. Najs!
Metzli - 2010-04-22, 13:10
:
Era Nowe Horyzonty, świetnego festiwalu filmowego, na którym planuję być. No przynajmniej na kilkunastu projekcjach. A na występ Pattona... może, kto wie.
You Know My Name - 2010-05-22, 16:10
:
Dziś Prodigy na Torwarze. Hell Yeah!

Liceum i początek studiów to moja fascynacja ich pierwszymi płytami. A teraz koncert z trasy promującej bardzo dobry album Invaders must die z zeszłego roku. Będzie się działo!
Kruk - 2010-05-23, 13:09
:
Oprócz Prodigy wczoraj na Agrykoli grał Hey i Coma.
Hey,jak Hey ale Coma to było coś..
You Know My Name - 2010-05-23, 15:19
:
Prodigy było.
Było i bardzo dobre, z wykopem, czadem, niezłą oprawą.
Było też jakoś tak krótkie (zabrakło supportu na rozgrzewkę :/ ) i chyba trochę przecieli panowie z homogenicznością aranżacji starszych numerów.
Ogólnie jednak na plus, poczułem, że znowu mam 18 lat //spell
Metzli - 2010-05-23, 17:40
:
Jednak ich koncert na poprzednim Openerze był lepszy. Ale to też kwestia zupełnie innego miejsca, bo w gruncie rzeczy koncerty takich zespołów wyglądają podobnie, scenariusz jest mniej więcej ten sam. Co nie przeszkadza, żeby się dobrze bawić i wyszaleć :))

I z przyjemnością stwierdziłam, że od ostatniej wizyty w 2007 na Torwarze poprawili wentylację, dało się oddychać :perv:
Ł - 2010-06-20, 03:27
:
Sonisphere:

Behemoth - nie wiem, kończyłem wtedy egzamin z finansów publicznych.

Anthrax - dotarłem jak zaczynali. Nigdy fanem nie byłem, ale dali ok występ. Słabe brzmienie ale ok cover Black Sabbath dedykowany wiadomo.

Megadeth - chirurgiczne wykonanie prawie całego RiP (20 lecie albumu) + kilka szlagierów,stąd mało gadek, walić je. Jarałem się jak zagrali też Sweating bullets i ogólnie świetnie bawiłem blisko sceny. Trochę zachodzące słońce po oczach dawało. Broderick ok, Mustejn wokalnie różnie, David - konkretny powrót. I zajebiscie.

Slayer - usłyszałem po raz pierwszy World Painted Blood i Jihad, spoko. Zabrakło Seasons in the Abyss, ale w sumie to i tak było kaczo byczo i indyczo. Tomkowi nie odpadła noga. Mnie też nie, a mogła, bo ludzie się obudzili.

Nastąpiła długa przerwa, tym dłuższa że Metallika się spóźniała, ale spoko, było rozrywka patrząc jak te krasnale które pilnowały miejsca przy barierkach od początku, masowo mdlały.

Metallica- ok setlista. nie była to mój ideał ale nie było też żadnej kupy której na pewno nie chciałem usłyszeć (w rodzaju the day that never comes).Z Death Magnetic zagrali najsensowniejsze kawałki. Nofinelsmeters też sobie mogli darowac i pierdolnąć Battery czy coś. Fuel zajebiste. Dotrwałem jak zaczeli grac Sad but True (nie jara mnie ten kawałek) pod barierkami a póxniej ewakuowałem się bo ciśnienie było niemiłosiernie a ludzie sztywni. Kupiłem colę za 6 zł i reszte koncertu obejrzałem nieco dalej od sceny (doceniłem te bandyckie golden cricle) - publika jeszcze bardziej kołkowata, ale luźniej i lepiej słychać. Ale fajo.

Ogólnie toostatnie trzy wystepy były warte ceny biletu. Metallica ustawiona jako gwiazda wieczoru dała radę.
Metzli - 2010-12-23, 21:01
:
http://www.malta-festival...val-poznan-2011

//jupi //jupi //jupi

Portishead na Malcie! //jupi

Czyli zaraz po Openerze, odpowiednio trzeba będzie sobie rozplanować urlop, ale wakacje zapowiadają się wyśmienicie :perv:
Mogget - 2011-02-02, 21:01
:
Gwiazdą tegorocznego Metal Hammera będzie Judas Priest. Ciekawym co poza tym wymyślą organizatorzy, poczekam na pozostałe ekipy i może się wybiorę. W zeszłym roku z gwiazdą wieczoru było średnio - KoRna nie lubię. Jednak pozostałe zespoły - miodne, Katatonia, Riverside, Pain of Salvation i przede wszystkim Opeth - było warto.
Tegoroczny MH odbędzie się 10 sierpnia.
Dzień wcześniej w Gdańsku zagra Ozzy Osbourne, szkoda tylko że to tak daleko :/
You Know My Name - 2011-02-22, 08:56
:
Gwiazdor w tym roku naprawdę się pospieszył:

http://roxy.tuba.pl/roxy/...Nareszcie_.html

Mus, po prostu nie można tam się nie znaleźć. Oby tylko biletów starczyło do wypłaty...
Metzli - 2011-02-22, 21:04
:
Spokojnie, jeszcze póki co nie są w sprzedaży ;) Przynajmniej na Eventim.

A ja się musiałam spieszyć z zakupem biletów na to:

http://www.eventim.pl/pl/...9763/event.html

Nastawiam się na niezapomniany koncert :)) I bliżej, nie będę musiała się tłuc do Warszawy ;P
You Know My Name - 2011-02-28, 13:09
:
Bilet na QotSA już kupiony.
W końcu usłyszę Regular John'a na żywo.
Życie jednak może mieć sens.
MrSpellu - 2011-02-28, 13:42
:
Mag_Droon napisał/a:
W końcu usłyszę Regular John'a na żywo.

Magu, Ty wiesz co... :/ //spell

Mag_Droon napisał/a:
Życie jednak może mieć sens.

Niestety u mnie bezsens bo data koncertu pokrywa się z innym ważnym dla mnie eventem :/

A jak nie lubię koncertów, tak na QotSa bym się wybrał :|
Metzli - 2011-02-28, 17:21
:
Spell napisał/a:
A jak nie lubię koncertów, tak na QotSa bym się wybrał :|


No no, i to jeszcze do Warszawy ;P
You Know My Name - 2011-03-01, 23:51
:
W piątek, 4.03 w Palladium będzie miał miejsce koncert Lao Czesław Tour. Jak mi nie wypali alko z kumplem to uderzę na koncert.
Metzli - 2011-03-02, 10:43
:
Tydzień później będą we Wrocławiu //spell
You Know My Name - 2011-03-09, 10:09
:
Bilety na QotSA już podobno się rozeszły, więc jak ktoś zaspał to już tylko zakupy "pokątne" pozostały.
Ł - 2011-04-07, 19:44
:
VOIVOD w warszawskiej Progresji, 15 maja za 70 zł. Jaram się. Mag Droon, Gand?


You Know My Name - 2011-04-07, 19:55
:
Jak najbardziej, masz już bilet, jest w sprzedaży w empikach np??
Ł - 2011-04-07, 20:09
:
Jeszcze nie mam ale raczej nie ma ciśnienia że wykupią je kindery //spell
You Know My Name - 2011-04-07, 20:12
:
Wiesz, jest pewnie spora grupa czterdziestolatków ze stałymi dochodami pamiętających Voivod, którzy z chęcią odświeżą sobie sentymentalne wspomnienia... Sam już prawie taki jestem ...
Ł - 2011-04-07, 20:17
:
http://www.youtube.com/watch?v=ut1Snu9RAVc < ok zaczynam się bać że wykupią nas fanki Nirvany i Foo Fighters po zobaczeniu tego filmiku. Mimo wszystko - wciąż myślę że nie ma pośpiechu, za biletem zakręce się w przyszłym tygodniu. Empików jeszcze nie sprawdzałem piszą oni że klub i net.
You Know My Name - 2011-04-11, 09:06
:
Łaku, dziś w Uoci Slayer, Megadeth i Vader - może warto było zostać jeszcze jeden dzień. Cholibka, żebym wiedział wcześniej, to może bym się nawet na to zdecydował.
Ł - 2011-04-11, 11:48
:
No a w piątek przed był koncert Pendulum nad który tez myślałem czy by nie uderzyć. Sleje i Megadef widziałem rok temu na Sonisphere więc zostawiam Cię samego w poczuciu winy.
rybieudka - 2011-05-13, 23:17
:
Wybiera sie ktoś jutro na VOIVOD we Wro? Ja będę na 78,9% Jakby co to piszcie PW to sie mozemy umówić
Ł - 2011-05-17, 08:12
:
Koncert Voivoda w Wawie był dosłownie nie-z-tej-ziemii, genialne brzmienie, genialna setlista (bardzo przekrojowa, nawet z Phobos coś było, no i ZAJEBISTY nowy kawałek) i wielki wzrusz przy "Astronomy Domine" Floydów na koniec. Nawet to że nie było drugiego wyjścia na bis co się Voivodowi zdarza, przez wieśniacką publiczność, aż tak bardzo mnie nie boli. VOIVOD!
rybieudka - 2011-05-22, 12:26
:
o! a we Wro wyszli na 2 bisy, ale z tego co pisałem m.in. na Masterfulu setlista była podobna. Z Phobos leciał Forlorn, imho najlepszy kawąłek na tej płycie, więc jest git. Ale fakt - VOIVOD na deskach prezentuje się kapitalnie. Jeden z najlepszych klubowych koncertów na jakich byłem.
Ł - 2011-05-22, 17:53
:
Mnie cieszy że w ogóle w tym składzie zagrali kawałek z Phobos, mimo że Forlorn nie jest moim faworytem, bo tej płycie przyda się odczarowanie w oczach wielu ludzi jako słabej. Jakby dali jeszcze kawałek z Negatrona jakiś to już w ogóle szaleństwo (Snake na pewno śweitnie sprawidzłby się śpiewając "Nanomana"). No i nowy kawałek barrrrdzo dobry, widać że tworząc z nowym gitarzystą a nie tylko aranżując riffy po Piggym, postawili na bardziej złożoną kompozycję niż na ostatnich albumach.

Btw - zapis CAŁEGO koncertu V w Progresji: http://www.deathmagnetic....ubie-progresja/
You Know My Name - 2011-05-23, 12:52
:
Cieszyłem się, cieszyłem i ch*j. QotSA anulowali trzy ostatnie koncerty z trasy promującej nowe wydanie ich pierwszego albumu. Niby z powodu b.ważnych powodów, ale jednocześnie Josh powiedział w jakimś wywiadzie, że ma dosyć grania jednej playlisty na okrągło.
F
U
C
K
MrSpellu - 2011-05-23, 12:54
:
A dziwisz mu się?
You Know My Name - 2011-05-23, 14:02
:
Ale, kuffa, tylko trzy koncerty zostały.... i nici z Regular John'a.
MrSpellu - 2011-05-23, 14:35
:
No, dlatego Tobie się nie dziwię.
MrSpellu - 2011-07-04, 08:25
:
W ramach prezentu rocznicowego wybieram się z małżonką 13.10 na Tori Amos w Sali Kongresowej.
You Know My Name - 2011-07-04, 10:30
:
Z noclegiem w Wawie??
MrSpellu - 2011-07-04, 10:34
:
A po co? Do teściowej pojadę.

Ale tak w sumie to nie wiem, bo może i tak wyjść, że u kuzynki będziemy nocować.
Albo może i tak być, że nocnym cugiem będę do heimatu wracał, bo w piątek mogę mieć studentów...
You Know My Name - 2011-07-04, 10:38
:
Tak tylko pomyślałem, że byłaby szansa wypić po Karmazynowym w Browarmii Królewskiej.
MrSpellu - 2011-07-04, 10:41
:
Mag_Droon napisał/a:
Tak tylko pomyślałem, że byłaby szansa wypić po Karmazynowym w Browarmii Królewskiej.

W sumie to jest myśl, ale jak na dziś zbyt wiele niewiadomych.
Zwłaszcza, że dopiero we wrześniu będę wiedział dwie podstawowe rzeczy:

1) W jakie dni będę miał zajęcia na uczelni (których praktycznie nie mogę odwołać), a co za tym idzie, czy w ogóle pojadę (żona oczywiście o tym nie pomyślała, bo po co).
2) Czy będę miał dodatkowe godziny zlecone w Krakowie i kiedy (i za ile). Jw.

Podsumowując:

3) Optymistycznie zakładam, że "coś się wymyśli".
Jander - 2011-08-02, 18:12
:
Idzie ktoś na Off Festival pohipsterzyć?
Dark23 - 2011-08-25, 23:29
:
6 Październik
WROCŁAW

KONCERT LIPALI - AKUSTYCZNIE

Czy ktoś się wybiera ?
Ł - 2011-09-27, 10:12
:
http://www.roadburn.com/roadburn-2012/ - Voivod daje podwójny show, Coroner będzie, Sleep się reaktywuje. Droon , czas pustych deklaracji przemija, nadchodzi czas działań.
You Know My Name - 2011-09-27, 10:59
:
Od 26 listopada przedsprzedaż biletów //mysli

No cóż, tam mnie jeszcze nie było, więc budzik ustawiam na 23.00 25.11.11 i pilnuję stronki, bo sprzedaż biletów na roadburn to czasem tylko chwila nieuwagi.
Metzli - 2011-11-09, 23:01
:
Ha, Bjork na Openerze :)) Ostatnią edycję sobie podarowałam, ale na tej będę choćby tylko ten jeden dzień, kiedy ona występuje. Nie mogłam odżałować, że nie byłam na jej koncercie jak była w Gdyni w 2006 roku. Teraz jest okazja, żeby to nadrobić :)
Ł - 2011-11-28, 19:28
:
Antyradio właśnie sprzedało informacje o BLACK SABBATH w oryginalnym składzie w czerwcu w Polsce.
Fidel-F2 - 2011-11-28, 19:29
:
słyszałem o tym kilka tygodni temu
Ł - 2011-11-28, 19:54
:
Bo to nie było trudne do przewidzenia widząc daty koncertów europejskich które Black Sabbath wcześniej i skojarzyć w tym czasie jest największy polski spęd metalowy. No ale teraz to już nie nieoficjalnie, ale półoficjalnie. Czekamy na oficjalne.
Black - 2011-11-29, 05:33
:
W sumie byłoby fajnie, bo zawsze to bliżej niż do takiej Pragi, gdzie miałem zamiar jechać. Ale jakoś coś mi tak trudno uwierzyć, poczekam aż będzie oficjalnie potwierdzone. Już widzę te tłumy tłustych, pryszczatych metali w wieku późnogimnazjalnym w przepoconych koszulkach Iron Maiden jarających się że "BENDZIE POGO! POKARZEMY IM JAK SIĘ BAWI POLSKA PUBLICZNOŚĆ"
Sammael - 2011-11-29, 15:52
:
Ł napisał/a:
Antyradio właśnie sprzedało informacje o BLACK SABBATH w oryginalnym składzie w czerwcu w Polsce.


Bullshit. Antyradio już pokazało swoją rzetelność w tych sprawach rok temu ("Slipknot na Sonisphere!" - nawet Onet to podłapał). BS ma już ogłoszoną sporą ilość koncertów i żaden nie jest w ramach Sonisphere, ba! jeden będzie w ramach konkurencyjnego Download Festival. Dodatkowo obecnie jedyna w miarę logiczna czerwcowa data dla BS to 8 czerwca, czyli u nas dzień rozpoczęcia Euro 2012. Jeśli coś dojdzie, to prędzej w lipcu, na co sam liczę.

Niemniej ja tam nie czekam na polski koncert, jutro rusza sprzedaż biletów na Pragę i jeśli uda mi się zdobyć to ruszam tam. Najwyżej zaliczę dwa koncerty - jakoś mnie to specjalnie nie boli :mrgreen:

Co do polskiego Sonisphere, to na razie nie ma nawet jednoznacznego potwierdzenia czy będzie, ani kiedy będzie. Mówi się o 15 czerwca (zainteresowanym przypominam że BS ma wtedy koncert w Hiszpanii), ale na razie to same plotki.

Tymczasem pojawiło się ogłoszenie o Impact Festival na Bemowie, organizowanym przez Live Nation Polska (firma odpowiadająca za poprzednie Sonisphere PL), stąd nie wiadomo czy to czasem nie zastąpi Soni. Miejmy nadzieję, że nie. Tymczasem gwiazdą rzeczonego festu będzie Red Hot Chili Peppers. Fajnie, chyba pojadę, w ramach dalszej realizacji cyklu "gimnazjalne marzenia".
Sammael - 2011-12-01, 18:50
:
http://muzyka.onet.pl/new...,wiadomosc.html

<tutaj miejsce na narzekanie że to już nie to samo GN'R co kiedyś>
<ok, koniec>

tralala, o rzut kamieniem ode mnie, będę na 100%. Bogaty się nam szykuje ten 2012 :-)
GilGalad - 2011-12-02, 20:30
:
Cytat:
tralala, o rzut kamieniem ode mnie, będę na 100%. Bogaty się nam szykuje ten 2012 :-)


Również zamierzam się pojawić... nie przegapił bym czegoś takiego.
MrSpellu - 2011-12-02, 20:32
:
Sammael napisał/a:
<tutaj miejsce na narzekanie że to już nie to samo GN'R co kiedyś>

Stare też było wujowe :P
Sammael - 2011-12-02, 20:50
:
MrSpellu napisał/a:
Sammael napisał/a:
<tutaj miejsce na narzekanie że to już nie to samo GN'R co kiedyś>

Stare też było wujowe :P


Jak na rock czy metal, jest to bardzo dobry zespół.

Są zespoły które się obywają bez - w opinii większości - kluczowych członków zespołu i takim właśnie przykładem jest GN'R czy reaktywowany Kyuss bez Homme'a (którego kultu chyba nigdy nie zrozumiem). Co innego np. Yes bez Andersona - to już jest porażka po grubości.
dworkin - 2011-12-02, 20:55
:
Gunsi to samonapędzająca się legenda. Trzeba ich słuchać, bo są zajebiści, a są zajebiści, bo są zajebiści... Kilka szlagierów nagrali, niektóre całkiem nastrojowe, no ale muzycznie to żadna rewolucja. Fajnie złączyli popową przyswajalność z rockową estetyką i tyle (podobnie Cobain na "Nevermind", tylko ambitniej). Nie ma co się podniecać, szczególnie po tylu latach.
Jander - 2011-12-02, 21:05
:
E tam Gunsi. 15 grudnia Death in June w Wawie, kto jeszcze nie wie. Ja będę.
Romulus - 2011-12-02, 22:54
:
dworkin napisał/a:
Gunsi to samonapędzająca się legenda. Trzeba ich słuchać, bo są zajebiści, a są zajebiści, bo są zajebiści... Kilka szlagierów nagrali, niektóre całkiem nastrojowe, no ale muzycznie to żadna rewolucja. Fajnie złączyli popową przyswajalność z rockową estetyką i tyle (podobnie Cobain na "Nevermind", tylko ambitniej). Nie ma co się podniecać, szczególnie po tylu latach.

Och tam, rewolucja, komu ona potrzebna. Ważne, że GnR to kawałek historii mojego życia. Ech, tyle wspomnień i same przezajebiste. Mam ochotę się wybrać. A ostatnio na MTV HD Live (czy jakoś tak) oglądałem koncert kapeli Slasha. Aż się serducho wyrywało do tej gitary.
Tomasz - 2011-12-02, 23:49
:
Romulus napisał/a:
Ważne, że GnR to kawałek historii mojego życia. Ech, tyle wspomnień i same przezajebiste. Mam ochotę się wybrać.


To może zrobimy na Gunsów jakiś zlot z ZB, bo ja bym się też chętnie na nich wybrał.
MrSpellu - 2011-12-03, 00:01
:
Dziady. W sensie odprawcie.

Sammael napisał/a:
Jak na rock czy metal, jest to bardzo dobry zespół.

Rozumiem, że rock i metal to jakieś upośledzone gatunki?
Pytam, bo się nie orientuję.
Sammael - 2011-12-03, 00:13
:
MrSpellu napisał/a:
Sammael napisał/a:
Jak na rock czy metal, jest to bardzo dobry zespół.

Rozumiem, że rock i metal to jakieś upośledzone gatunki?
Pytam, bo się nie orientuję.


Powiem tak: nie przepadam. Oczywiście znajdą się wyjątki (nawet całkiem sporo), w tym akurat GN'R które "wchodzi mi" całkiem nieźle.
Skoro już przy tym jesteśmy, to pochwalę się: bilet na Black Sabbath/Praga już mam. :-)
You Know My Name - 2011-12-03, 09:48
:
Sammael napisał/a:
reaktywowany Kyuss bez Homme'a (którego kultu chyba nigdy nie zrozumiem)
bo wokal Garcii się albo kocha albo nie. Wg mnie lider. Słabo tylko, że ich spodziewać się nie mogę...
Romulus - 2012-01-05, 22:32
:
Czy tylko ja wybieram się na koncert Coldplay?
Nic nie poradzę - lubię ten zespół :) Póki wokalista nie zacznie nauczać jak Bono.
Gand - 2012-01-06, 12:28
:
Chyba tylko ty, nikt inny Coldplay nie lubi. :-(

Osobiście ciągle czekam na jakieś info czy i jak będzie wyglądało tegoroczne Sonisphere.
Metzli - 2012-01-06, 20:28
:
Romek napisał/a:
Czy tylko ja wybieram się na koncert Coldplay?
Nic nie poradzę - lubię ten zespół


Lubi paranormale, ogląda Modę na sukces i jeszcze Coldplay lubi :P

Ja się może wybiorę do Warszawy na Bonamassę :)
MrSpellu - 2012-01-06, 21:23
:
Romku, włączonej betoniarki byś posłuchał. Ciekawsza muzyka :P
Romulus - 2012-01-07, 01:28
:
W sumie aż takim fanem Coldplaya nie jestem, ale oglądałem na VH1 i MTV LIVE HD kilka koncertów tego zespołu i były fenomenalne. Może tylko ładnie skręcone, ale jednak w trakcie oglądania miało się poczucie zajebistości, świetnej atmosfery. Dlatego bez wahania zdecydowałem się powarować na bilety na koncert w Polsce.

BTW: Łako też ogląda "Modę na sukces"

BTW2: a sentyment wziął się od tej piosenki: http://www.youtube.com/watch?v=R1horffGyO0
Ł - 2012-01-07, 03:06
:
1. Redaktor Malakh też szukał chętnych na Coldplaya, pamiętam.
2. Oglądam ale słucham Voivoda a nie Coldplaya.

ps romek, patrz co za cover wyczaił mój pajęczy zmysł, ty sie tym jarałeś chyba: http://www.youtube.com/wa...&v=d9NF2edxy-M#!
Sammael - 2012-01-12, 20:38
:
The xx, Bjork, a teraz też Justice - coś czuję że Opener w tym roku będzie mnie gościł //spell
Metzli - 2012-01-12, 22:52
:
Ja na pewno wybiorę się na Bjork :) Nie mogłam sobie darować, że nie byłam na jej koncercie jak grała na wcześniejszej edycji Openera, to chyba był 2007.
Romulus - 2012-01-13, 07:15
:
Ł napisał/a:
ps romek, patrz co za cover wyczaił mój pajęczy zmysł, ty sie tym jarałeś chyba: http://www.youtube.com/wa...&v=d9NF2edxy-M#!

Na iTunes na 1 miejscu jest Gotye a na 4 właśnie ta wersja. I goni :)

Mam bilety na Coldplaya :) Idziemy w ósemkę :)
Ł - 2012-01-13, 09:34
:
< hipster> Jak wrzucałem to tu, to miało 300 viewsów. </hispter>
Ł - 2012-01-23, 16:14
:
Iggy & the Stooges na tegorocznym katowickim Offie. A niedawno ogłosili że headlinerem Asymmetry Festival w Wrocku będzie Killing Joke. No ładnie, ładnie.
Sammael - 2012-01-23, 17:05
:
No i do tego na OFFie Death in Vegas. Co to się dzieje!! :OOO
Black - 2012-01-23, 17:09
:
A Slayer na Ursynaliach, jeśli to kogoś jara :P
Jander - 2012-01-23, 17:11
:
Shit, Asymmetry, CP i Off.
Luinloth - 2012-01-23, 17:16
:
Zaczyna mocno zanosić się na to, że większość kasy w tym roku pójdzie na koncerty - praktycznie od teraz do sierpnia co miesiąc coś O.o
Ł - 2012-01-23, 17:22
:
Black napisał/a:
A Slayer na Ursynaliach, jeśli to kogoś jara :P

Trzeba wyczaić miejscówkę na ursynowskich balkonach dobrą. Na RHCP mam już zarezerowaną działkę przy lotnisku.
Jander - 2012-01-23, 17:25
:
Ł napisał/a:
Na RHCP mam już zarezerowaną działkę przy lotnisku.

Nie przedawkuj, Frusciante już z nimi nie gra.
MrSpellu - 2012-01-23, 18:09
:
Ł napisał/a:
Iggy & the Stooges na tegorocznym katowickim Offie.

I to wtedy, kiedy mam wolne.
Gand - 2012-01-27, 11:31
:

dworkin - 2012-01-27, 11:41
:
Eee, Black Album... Jeszcze nie super dobrze, ale już nie tak źle.
Sammael - 2012-01-27, 12:32
:
Meta mi wisi i powiewa, widziałem ją 2 lata temu. Jak patrzę na skład Hiszpańskiej edycji to aż mi ślinka cieknie: Soundgarden, Orange Goblin, Kyuss Lives, Clutch... niech rzucą choćby jeden z tych zespołów u nas, to pojadę. A jak nie, to trzeba będzie oczy skierować znowu na Pragę: tam mnie zapewne nie zawiodą. :->
sanatok - 2012-01-27, 17:20
:


Czy spotkanie WSF nie ma być jakoś na początku marca? Jak tak to wpadnę :)
Jander - 2012-01-27, 17:26
:
Przesunęliśmy na 10tego marca, bo kolidowało m.in. z Coolkonem.
sonia - 2012-01-28, 17:01
:
Mimo że słucham Mety od jakiejś dekady - zawsze gdy grali w PL, coś się musiało dziać i tym sposobem do tej pory koncerty mnie ominęły. Najbardziej chyba żal Chorzowa :/

Ale na Bemowie będę na pewno :-)
You Know My Name - 2012-01-31, 00:04
:
Mi wystarcza z czarnego krążka to co zagrali w Chorzowie w 91, zresztą pół płyty bym zaorał.
Ł - 2012-01-31, 10:52
:
Fajnie że zagrają Friend of Misery którego prawie w ogóle nie grają bo to kawałek Jasona. Ale z drugiej strony zagrają najnudniejszy kawałek jaki mają a jaki grają ciągle - Sad but True. Tytuł wystarczy za podsumowanie.
rybieudka - 2012-01-31, 12:19
:
A 29.06 we wrocławskim Alibi zagrają Cannibal Corpse!
Wstyd się przyznać, ale jeszcze ich na żywo nie widziałem, wiec się cieszę, że będzie okazja nadrobić :-)
Sammael - 2012-02-02, 12:09
:
No i jest potwierdzenie Soni - Metallica, Black Label Society, Gojira. Jeśli nie dorzucą jeszcze jakiejś petardy, to ja odpuszczam bo dla samego BLS nie chce mi się jechać do Warszawy (a Gojirę zobaczę na Ursynaliach zapewne). Słabo.

Za to na wspomniane Ursynalia doszedł Mastodon - tu już kusi, kusi.
Na Impact dorzucili Kasabiana - też ciekawie, chociaż ich koncert na Openerze był średni a ostatnia płyta tragiczna, wciąż chętnie ich zobaczę.

Ale i tak najważniejszym ogłoszeniem ostatnich dni jest dla mnie: Sleep na Asymmetry Festival we Wrocławiu. Mega info, wkrótce kupuję karnet :-)
Jander - 2012-02-02, 13:05
:
No cenowo z Assymetry to pojechali ostro, pewnie pójdę, ale raczej na ostatni dzień (Bohren).
Sammael - 2012-02-02, 13:21
:
No pojechali, pojechali, ale sobie nie odpuszczę. Cena porównywalna z Soni, a skład imo o wiele lepszy.

Do tej pory płaczę krwawymi łzami jak sobie przypomnę, że w zeszłym roku był Electric Wizard a ja sobie odpuściłem.
Luinloth - 2012-02-02, 13:21
:
No ja właściwie to z ich powodu się wybieram.

e:
napisaliśmy jednocześnie, mnie oczywiście o Bohrenów chodziło :)
Ł - 2012-02-02, 16:13
:
Szkoda że Killing Joke nie dali w jeden dzień z Sleep. Bo tak to trochę ani me ani be.
sonia - 2012-05-11, 00:35
:
Odnośnie Sonisphere - właśnie wróciłam i warto było :) Reszta wprawdzie mnie nie powaliła, ale Metallica była fantastyczna. Dla takich koncertów się żyje :)
You Know My Name - 2012-05-11, 08:51
:
Ech, ja to bym się tylko na Gojirę z tego zestawu wybrał, trochę z ciekawości, jak się roz/z-wijają, ale budżet domowy to srogi bóg i uścisku nie zmniejsza.
sonia - 2012-05-11, 15:36
:
You Know My Name napisał/a:
Ech, ja to bym się tylko na Gojirę z tego zestawu wybrał, trochę z ciekawości, jak się roz/z-wijają, ale budżet domowy to srogi bóg i uścisku nie zmniejsza.


Na Gojirę nie dałam rady niestety, była zdecydowanie za wcześnie. Cóż, mnie też świstek z Eventimu kosztował parę wyrzeczeń ;) Ale nie żałuję.
Gand - 2012-05-12, 14:37
:
Metallica lepsza niż 2 late temu, Hetfield w naprawdę niezłej formie wokalnej. Czarny Album live brzmi świetnie. Kto nie był, ten gapa.

Gojira dała radę, ale miała FATALNE nagłośnienie.
BLS - Zakk Wylde nie mógł wypaść słabo.
Machine Haed - trochę rozczarowanie. Bardzo dobre ostatnie dwie płyty jakoś średnio sprawdzają się na koncercie. Riffy i solówki gdzieś ginęły w nieco rozmemłanym brzmieniu, koncertowi brakowało odrobinę dynamiki, ale ostatecznie na plus.
Z tzw sceny Antyradia zdecydowanie najlepiej wypadła Luxtorpeda, Acidów wszyscy olali, bo Meta rozkładała sprzęt. Na Hunterze gimbusy i bananowa młodzież chyba twardo pogowała pod scena a reszta miała zaciesz z przesłania płynącego ze sceny ("jebać wojnę, jebać przemoc!") i samej warstwy muzycznej.
Sammael - 2012-06-05, 01:09
:
You Know My Name napisał/a:
napisz koniecznie jak było, może szarpnę się na któryś z następnych?


No to piszę :-)

Kyuss Lives! / 3.06.2012 / Lucerna Music Bar, Praga

Na koncercie nie było tłumów, Czesi jak zwykle wyluzowani, pod sceną nie było muru z ludzkich ciał :mrgreen: , bez problemu i bez przepychanek stanęliśmy sobie w pierwszym rzędzie przy scenie, z metr od Garcii i ze dwa od Bjorka - także widok był świetny.

Panowie grali 1h 40 min, zagrali 14 kawałków, w tym aż 4 bisy (zazwyczaj grają po 2-3 i tyle się spodziewałem) - przynajmniej wg. setlist.fm, bo ja jestem przekonany że było ich 5. Setlistę znajdziecie tutaj: http://www.setlist.fm/set...c-43dfdf97.html od siebie dodam, że jest mocarna :) 7/10 ze Sky Valley plus po 4 z Circusa i Red Sun, miodzio, nie było właściwie słabej piosenki. Zabrakło mi tylko Demon Cleanera.

Koncertowo zespół wymiata, Garcia i Bjork wiadomo - klasa sama w sobie, ale nowy gitarzysta i basista również są świetni - nic dziwnego, bo to nie są w końcu ludzie z łapanki, np. basista, Billy Cordell gra również w Yawning Man. Brzmienie niesamowite, bardzo selektywne, przyczepić się mogę jedynie do zbyt słabego nagłośnienia wokalu Garcii, przez co w połowie koncertu przemieściłem się trochę w lewo, gdzie było go lepiej słychać.
Fanom Kyussa zdecydowanie polecam udanie się na ich koncert, a jeśli ktoś się martwi że bez Homme'a to już nie jest to samo, niech się nie martwi - to nieprawda. Jak napisał ktoś w recenzji któregoś z poprzednich koncertów Kyuss Lives!: "Josh Homme was not missed, not at all." Podpisuję się pod tym. To najlepszy koncert na jakim byłem od dawien dawna, i jeden z najlepszych z rocka/metalu na jakich byłem w ogóle.

A na deser, dostałem od Garcii autograf na okładce Sky Valley. 8)

...i co z tego, że chwilę później niechcący wylał mi na nią piwo a w trakcie suszenia kawałek się oddarł, sklei się :mrgreen: :mrgreen:


Miesiąc temu we Wrocławiu widziałem Sleepa, rok temu Fu Manchu, został mi do zobaczenia jeszcze Clutch, Electric Wizard i Monster Magnet i ze stonerów będę miał już swoich ulubieńców zaliczonych. :-)
You Know My Name - 2012-06-05, 10:15
:
No to jadę do Niemiec zatem.... Szkoda tylko, że Demon Cleaner;a nie zagrali, bo to mój ulubiony numer Kyuss, ale jak jest Rodeo to styka.
Ł - 2012-06-05, 19:16
:
Sraj na Niemcy, jedź za mną na Offa.
Jander - 2012-06-05, 19:59
:
Polecam, Fiotr Pronczewski.
Ł - 2012-06-05, 20:09
:
Black metal ist krieg, Jaś Kapela.
You Know My Name - 2012-07-05, 20:03
:
No to Off we go!
Będzie się działo?
Jander - 2012-07-05, 20:29
:
Pigwówkę bierzesz?
You Know My Name - 2012-07-05, 20:31
:
Nie mam, ale cosik zabiorę z zapasów.

Ale trenuj wzrok, bo Porto planuję przywieźć :>
Luinloth - 2012-07-05, 23:46
:
Czemu wzrok? Ej, ja też chcę porto. ;P
Jander - 2012-07-05, 23:53
:
W plenerze w jakim jest OFF dobry wzrok raczej nie będzie potrzebny.
You Know My Name - 2012-07-06, 08:16
:
Luinloth napisał/a:
Czemu wzrok?
Tylko Jand może to powiedzieć //spell
Luinloth - 2012-07-06, 10:40
:
You Know My Name napisał/a:
Luinloth napisał/a:
Czemu wzrok?
Tylko Jand może to powiedzieć //spell
Spoko, chyba już wiem... //spell
Ł - 2012-08-06, 21:21
:
Koko koko off spoko, byłem na wszystkim tym co sobie założyłem, w tej swojej skamieniałej niejarającej się już eksploracją wszystkiego czaszy (aczkolwiek przypadkowy u mnie koncert Ty Segull bardzo bardzo). Najbardziej rozczarował wspólny występ Tides from Nebula i Blindsight ("hej chłopaki, skoro jest nas tylu na scenie, to zróbmy najbardziej przewidywalną i kompromisową rzecz jaką można w tej konwencji zrobić"), zaskakująco dobrze wypadło Baroness, szczególnie przez analogie z koncertami Mastodon na żywo. Po Stooges wróciłęm do namiotu bardzo szcześliwy bo dotknełem włosów Iggego Popa i klepnełem go w ramię (i wiem jak to infantyalnie wygląda ale tak to TYLE FRAJDY). Mówcie co chcecie ale jest wiele osób artystów które rozpczliwie trzymają się młodości, stając się pariodami samego siebie ale u niego to działa inaczej,, ale to wymaga dłuższej analizy. Natomiast o ile koncert Stooges pozbawił mnie paru guzików u koszuli i opaski festiwalowej zaginionej w akcji o tyle niedzielny koncert Swans po średnich momentach (Battles, stand-up Rollinsa który chyba zapomniał że Polacy nie biorą udziału w amerykańskiej kampanii wyborczej), wyrwał mi kawałek serca. To co teraz robi M. Gira, to jest DROGA KRZYŻOWA MUZYKI ROCKOWEJ PRZEZ WIECZNE STEPY SZALEŃSTWA. Mimo iż miałem plany na jeszcze trochę to to uznałem że po tym koncercie muzyka muzyka umarła, przynajmiej dzisiaj, czy jakoś tak, nie Magu?
Jander - 2012-08-06, 22:09
:
Swansów i w ogóle niedzielę sobie odpuściliśmy. I w sumie nie wiem po powyższym czy warto było czy nie.
Sammael - 2012-08-06, 23:02
:
Jander, w niedzielę już tylko Swans i Rollins z ciekawszych rzeczy byli, sam się zastanawiałem czy nie odpuścić no ale jednak zostałem i nie żałuję.

Mnie najbardziej zniszczył występ Spectrum w sobotę w nocy. Niesamowity koncert. Do tego wulkan energii na Atari Teenage Riot, oraz naprawdę PRO zagrany gig Death in Vegas. Swansi też spoko, chociaż po godzinie już zrobili się trochę monotonni. Ale ogólnie na plus. A, i jeszcze Chromatics - dobra zabawa, ładna wokalistka, tylko w tym namiocie trójkowym skwar iście afrykański.

Co do Baroness, to myślałem że będzie fajnie, a ludzie którzy na nich wołają ostatnio "Nickelbaroness" to zwykli hejterzy, ale okazało się że mieli rację. Nickelbaroness zagrało tak że po 20 minutach patrzyłem już częściej na zegarek a nie na scenę.
Jander - 2012-08-06, 23:09
:
Sammael napisał/a:
Swans i Rollins z ciekawszych rzeczy byli

Tylko na to miałem plan iść, ale nie chciało mi się dupy ruszać.
Ł - 2012-08-07, 19:51
:
Jander napisał/a:
Swansów i w ogóle niedzielę sobie odpuściliśmy. I w sumie nie wiem po powyższym czy warto było czy nie.

Też nie wiem bo z 1/3 publiczności na Swansach ewakuowała się niedługo po tym jak zaczęli właściwą część koncertu, po akustycznym wstępie, więc może to też byś był w tej jednej trzeciej. Mnie na początku było zimno i bolały plecy, później jakoś przestało przeszkadzać, hipnotyzm bez cienia silenia się. Gira w roli szamańskiego rockmana szalał, przewracał się, rzucał z gitarą ną przedstawiciela organizatorów który chciał odłączyć Swansom wtyki od wzmacaniczy, po tym jak sobie pół godziny przedłużyli show. Bo to już nie było show, tylko teatr, Gira to jakoś wszystko wpisał w klimat negacji od zwyczajnych rockowych instrumentów produkujących wyłącznie hałas, do wyłączeniu im prądu, tak po prostu przeżegnał się przed publicznością i zaczął zwijać sprzęt. Na pewno najbardziej niezwyczajny koncert na całym offie. Tylko wódka MD mogłaby się z tym równać, ale zapomniałem, to też przegapiłeś. :mrgreen:

Sammael napisał/a:

Co do Baroness, to myślałem że będzie fajnie, a ludzie którzy na nich wołają ostatnio "Nickelbaroness" to zwykli hejterzy, ale okazało się że mieli rację. Nickelbaroness zagrało tak że po 20 minutach patrzyłem już częściej na zegarek a nie na scenę.

Widzę że "Nickelbaroness" to takie współczesne "Metallika skończyła się na Killem All", kultowa mądrość gimnazjalnych znawców gatunku. Dzięki Sammael za zapoznanie nas z nowymi przejawami tego fascynującego folkloru.
Sammael - 2012-08-07, 23:06
:
Dobre porównanie, bo Baroness to (przynajmniej na koncercie) było na podobnym poziomie co Metallica. Taka standardowa klepanka bez żadnego pomysłu, coś co właśnie w gimnazjum może się podobać.

PS. ale napisz im np. maila, że zagrali wg ciebie fajny koncert. Chłopaki pewnie się ucieszą gdy ktoś im napisze, że zagrali dobrze :-)
Ł - 2012-08-08, 06:59
:
Sammael napisał/a:
Dobre porównanie, bo Baroness to (przynajmniej na koncercie) było na podobnym poziomie co Metallica. Taka standardowa klepanka bez żadnego pomysłu, coś co właśnie w gimnazjum może się podobać.

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: Myślałem że Twoja rzeczowa opinia o pterodaktylach w Diunie to szczyt mocy. A wtedy ty włączasz dopalacz i piszesz coś takiego. Nie mam pytań. :mrgreen: :mrgreen:
Sammael - 2012-08-08, 15:23
:
No tak, pterodaktyle są dobre nawet w sytuacji gdy nie umiesz obronić Baroness. Wspaniały argument 8)
Ł - 2012-08-08, 21:49
:
Stary ale przed czym ja mam bronić Baroness? Przed twoim intelektualnym kung-fu że *Baroness jest jak Nicelback bo jest jak Metallika*? Po takim czymś to twoje wzywanie do bronienia się to jest najczystszy Monty Python. :mrgreen: Jak Czarny Rycerz skrócony przez oddalającego się Króla Artura o ręce i nogi a mimo to jako kadłubek wyzywający go od tchórzów i wzywający do walki. :mrgreen:
Sammael - 2012-08-09, 00:10
:
Okej, pucuj się ile chcesz, ale nie zmienisz faktu że Nickelbaroness dało przeraźliwie słaby, nudny koncert. 8)
Ł - 2012-08-09, 07:09
:
Sammael napisał/a:
Okej, pucuj się ile chcesz, ale nie zmienisz faktu że Nickelbaroness dało przeraźliwie słaby, nudny koncert. 8)

http://www.youtube.com/watch?v=zKhEw7nD9C4 (2:30) "BLACK KNIGHT ALWAYS TRIUMPHS!"


a na poważnie polecam dorośnięcie. Wtedy zobaczysz że takie "Nickelbaroness" czy "Metallika skończyła się na killem all" to zwyczajne pyerdy (za Peanatema, Stephenson) z które z szybkością błyskawicy rozpowszechnia się wśród wannabe muzycznych znawców von gimnazjum. I o ile w gimnazjum to jest naturalne i trzeba przez to przejść jak przez ospę, to jeśli jesteś starszy i nadal takie zaklęcia robią na tobie wrażenie, że je powtarzasz i bierzesz serio, a nawet przychodzisz z nimi w głowie na koncert i nie możesz przez nie dobrze się bawić, to powinieneś się już martwić.

Zresztą cały ten śmiechowy nicelbeckowy mem poszedł przy okazji publikacji naprawdę dobrego singla http://www.youtube.com/watch?v=PZKPpeuHvJk , gdzie każdy kto nie ma gówna w uszach może ocenić sobie czy to brzmi jak Nickelback czy nie.
MrSpellu - 2012-08-09, 16:49
:


Podoba mi się. Czy to źle o mnie świadczy? //panda
MORT - 2012-08-09, 17:57
:
Hmmmm... szczerze mówiąc, muza nie najgorsza. Ale głos wokalisty jakoś specjalnie mi nie podchodzi.
Sammael - 2012-08-09, 19:54
:
MrSpellu, nie. Ten album ma swoje momenty, chociaż jest dużo słabszy niż dwa poprzednie i wskazuje że chłopaki z Baroness zmieniły swoją koncepcję na bardziej Nickel... khem, inną. Źle by o tobie świadczyło gdyby ci się podobały ich występy live, a przynajmniej ten z OFFa, bo za całokształt nie mogę się wszak wypowiadać (chociaż mogę raczej postawić tezę, że nie był to po prostu ich chwilowy spadek formy :mrgreen: ) Ale jak widać, zmiana targetu udana - ich nowe wcielenie również znajduje fanów, nawet tak dorosłych jak Ł, he he he
You Know My Name - 2012-08-09, 23:03
:
OFF uszkiem lewym przesłuchany:
Początek, czyli miłe niespodzianki
Band of the endless noise. No lubię to po prostu, ludzie bawili się świetnie robiąc hałas bez żadnych ambicji artystowskich, tak to odebrałem bawiąc się równie dobrze.
kIRk, czyli komputer i winyle w tle i atak trąbki na pierwszym planie. Lubię takie eksperymenty i wyszukam sobie w sieci więcej ich występów (wiem, że będzie to powiedziane na wyrost, ale kojarzyli mi się z Zornem).
Laski z Savages. Nie odkryły Ameryki, ale dały kawałek solidnej nawalanki gitarowej. Jestem za.
Converge. Nie napiszę nic, poracha na każdym froncie.
Nosowska. Jeden z lepszych występów festynu. Zamiotła konkurencję tak, że tak na dobrą sprawę nie przychodzi mi na myśl żadne nazwisko poza nią w konkurencji: krajowa wokalistka okołorockowa. Jaki świetny można dać występ mając chyba w żaden sposób niewyróżniający się głos. Pełen podziw i szacun. Wszystkie numery zagrane dużo mocniej, bardziej rockowo niż w studio (szczególnie Jeśli wiesz co chcę powiedzieć czy Nomada). Wydarzenie.
anbb. Hmm, jak to ocenił mój szwagier twórcy bawili się się dużo lepiej od słuchaczy.
Słuchane do piwka i pierogów: Death in Vegas. Świetny występ, naprawdę interesujący secik.
Bardo Pond. Cudowne zakończenie dnia mimo, że zasypiałem na stojąco (gibająco raczej, bo do tej muzy nie da się skakać, chyba że przy ciążeniu księżycowym). Wiem, że wielu uważa space rock za coś martwego czy nieistotnego. Dla mnie to nadal sam smak. Świetne psychodeliczne brzmienie. Wydarzenie.

Sobota:
Na Kristen nie dotarłem, bo trochę zachlaliśmy z Łakiem i przypadkowo poznanymi ludzikami.
Cool Kids of Death - niby coś słyszałem, ale się nie przebiło.
Tides from Nebula & Blindead - skład duży, mocno rzężący. Do przodu.
Apteka - pamiętam połowę setu...
Pissed Jeans - zacząłem słuchać, ale nie ujęli mnie niczym ekstraordynaryjnym.
Baroness - Dobry występ.
[wódka]
Thurston Moore - sentymentalny (odbiór, nie występ).
Antlers - mózyka tła do picia piwa.
Iggy & The Stooges - klasyka, chwilami obawiałem się, że któryś z zespołu może paść na scenie.

Niedziela, czyli piknik.
Zaczęło się ostro, Afrokolektyw (przywitany przez fanów gromkim: "Afromental, Afromental"), czyli było głośno, niepoprawnie i dobrze. Ewidentnie skład koncertowy. Bez żadnego porównania z płytami.
Fanfarlo - świetne pod piwko i pogaduchy przy sułtanie kebabów.
Ty Segall. Suaabe.
Baxter Dury. Sentymentalny Brytol, ale końcówkę miał wymiatającą.
Potem kilka koncertów przesiedzianych na leżaczkach naprzeciwko głównej: Group Doueh. Afrykańskie pitu-pitu z zaskakującymi chwilami klawiszami.
Kanał Audytywny - szkoda, że sprzęt nie dał rady. Dużo przez to stracili.
Dam Funk - nawet sobie nie przypominam...
Battles - dobry występ. Lepszy od znanych mi nagrań ze studia.
Stephen Malkmus - przyjemne i to wszystko.
Swans - Dobre, ale nie przytłaczało mnie to. Nie do końca jestem ich targetem.
Prefu - 2012-08-15, 11:34
:
Cieszanów Rock Festwial 24-26.08.2012

http://www.cieszanowrockfestiwal.pl/ tutaj więcej info.

Słyszał ktoś może o tym festiwalu / wybiera się / ma zamiar się wybrać ?
Ł - 2012-09-05, 07:13
:
http://www.centurymedia.c...858&IdCompany=3 < Voivody w październiku w Warszawie!
Romulus - 2012-09-20, 01:06
:
Koncert COLDPLAYA na Narodowym w Warszawie był znakomity. Żałowałem, że nie szarpnąłem się na bilety przy scenie. Ale musiałbym pewnie kisić pod nią cały dzień po otwarciu bramy. Jednak byłoby warto. To, że pojadę na następny, jeśli przydarzy się w kraju, to pewne. I wtedy się szarpnę na takie bilety - to też pewne. Chłopaki potrafią zagrać energetyzująco i stworzyć doskonały klimat swoja bezpretensjonalnością. Mocny, pozytywny "kop". Jak nie byłem zbytnim fanem dotąd - tak teraz z pewnością nim zostanę.
You Know My Name - 2012-10-03, 19:27
:
Ł napisał/a:
http://www.centurymedia.com/newsdetailed.aspx?IdNews=11858&IdCompany=3 < Voivody w październiku w Warszawie!
Gotów! A najlepsze jest to, że Progresja jest 25 min pieszkom od domu :mrgreen:
Sammael - 2012-10-05, 00:08
:
Cult of Luna dochodzi do składu Asymmetry. Gdzie już jest, dla przypomnienia: Amenra, Agalloch czy Mayhem. A to dopiero początek przecież.

Jezusie Maryjo, co to będzie za festiwal :shock:
Jander - 2012-10-05, 00:17
:
Ciekawe czy ceny biletów przebiją trzy stówy.
Sammael - 2012-10-05, 01:17
:
Jander napisał/a:
Ciekawe czy ceny biletów przebiją trzy stówy.


A niech przebijają, będzie warto.

PS. Nie, nie sądzę.
Jander - 2012-10-05, 12:47
:
Byłem wkurzony, że na Bohreny musiałem wydać ponad stówę, bo tylko to mnie interesowało. A miejscówka to była maksymalna bieda, więc Hala Ludowa pewnie podbije cenę mocno.
Z obecnych zespołów póki co nic mnie jednak na to nie ciągnie.
Luinloth - 2012-10-05, 13:41
:
Sammael napisał/a:
Jander napisał/a:
Ciekawe czy ceny biletów przebiją trzy stówy.


A niech przebijają, będzie warto.

PS. Nie, nie sądzę.
A ja sądzę, praktycznie jestem pewna. Ostatnio ceny biletów to było straszne zdzierstwo, a zmienili miejscówę na bardziej prestiżową. No i jak na razie nie wydaje mi się, żeby było warto, bo nic mnie nie interesuje specjalnie.
Sammael - 2012-10-05, 17:30
:
Może jednak wstrzymajcie się z takimi tekstami rodem z Polaków Cebulaków aż rzeczywiście podadzą te ceny + podadzą cały lineup, bo zapowiadają że to dopiero początek. Wtedy zobaczycie, że będzie warto 8)
Sammael - 2012-10-10, 21:21
:
Luinloth napisał/a:
Sammael napisał/a:
Jander napisał/a:
Ciekawe czy ceny biletów przebiją trzy stówy.


A niech przebijają, będzie warto.

PS. Nie, nie sądzę.
A ja sądzę, praktycznie jestem pewna. Ostatnio ceny biletów to było straszne zdzierstwo, a zmienili miejscówę na bardziej prestiżową. No i jak na razie nie wydaje mi się, żeby było warto, bo nic mnie nie interesuje specjalnie.


W poniedziałek 15.10 do sprzedaży trafią karnety early sale za 150 PLN obejmujące wszystkie wydarzenia festiwalu. Można je będzie nabyć w punktach sprzedaży ticketpro.pl i eventim. Ilość wejściówek w pierwszej puli będzie ograniczona. Lineup zostanie ogłoszony w całości do pierwszych dni grudnia.

Hehe, hehe... hehehe.
Jander - 2012-10-10, 21:26
:
150 w ciemno mogę dać za OFFa. Nie, dzięki. :mrgreen:
Sammael - 2012-10-10, 21:30
:
Jander napisał/a:
150 w ciemno mogę dać za OFFa. Nie, dzięki. :mrgreen:


//facepalm

co ci napisać to ja nawet nie
Jander - 2012-12-10, 10:24
:
Swansy w połowie marca w Kraku i w Wawie. Szkoda, że nie bliżej, odbębniłbym zaległy koncert za Offa.
You Know My Name - 2012-12-10, 16:11
:
W sumie chyba połowę Swans'uff przespałem na trawie, więc może warto //mysli
Ł - 2012-12-10, 18:56
:
Jander napisał/a:
Swansy w połowie marca w Kraku i w Wawie. Szkoda, że nie bliżej, odbębniłbym zaległy koncert za Offa.

Jeśli zagrają tak samo głośno jak na Offie ale w zamkniętych pomieszczeniach, to widownie będzie można słoikami zbierać. //mysli
You Know My Name - 2013-04-17, 09:34
:
Ech, po kilku tygodniach walki wewnętrznej przegrałem/wygrałem (niepotrzebne skreślić) i nabyłem karnet na Open'era. Ech, znowu będzie człowiek łoił drogą wodę z zielonych puszek, ale dla takiego składu warto.
Jander - 2013-04-17, 09:43
:
Mnie interesuje tylko jeden koncert, więc chyba dam sobie spokój.
Metzli - 2013-04-18, 17:33
:
A mi już brakuje wolnego czasu, czytaj dni urlopu na Openera. Trochę szkoda...
Ł - 2013-06-02, 12:10
:
Miałem się przypomnieć Droonowi z koncertem Neurosis. Za 100-120zł (loża) w Palladium (dobre miejsce), 30 czerwca. Na supporcie Terra Tenebrosa, jakieś progresywne black metale ale nie badałem. To co będzie inne od pozotałych koncertów to grany materiał (wyciszony, minimalistyczy, skręcony w stronę solowych dokonań muzyków ) i brak wizualizacji, czego akurat trochę mi szkoda bo stanowiły zawsze MOCNY punkt ich występów, ale kto wie może będzie to korespondować z granym materiałem.

Będę na pewno, chyba nawet wezmę lożę pierwszy raz na koncercie.
You Know My Name - 2013-07-02, 09:08
:
liczę, że Ci się Łaku podobało.

ktoś będzie jeszcze na Openerze?
Jander - 2013-07-02, 21:38
:
Niestety znam tylko jeden-dwa powody, żeby być i miliony, żeby nie być. :mrgreen:
You Know My Name - 2013-07-09, 22:42
:
Open'er 2013.
Opinia subiektywna.
1. Cel wyjazdu: wypoczynek. A detalicznie reset muzyczno alkoholowy w towarzystwie krewnych i znajomych.
2. Wykonanie:
Muzycznie wypas. Mimo drobnych niedoróbek, takich jak odległość około kilometra między dwiema najbardziej interesującymi mnie scenami.
Dzień 1. Zacząłem od Dawida Podsiadło. Długo by szło, gdybym miał wszystkie inspiracje muzyczne wychwycone przez kilka słuchających osób wymienić. Chyba najbardziej śpiewanie a'la Coldplay. Sprawnie skomponowane, lirycznie zagrane, skazane na sukces. Mi spodobał się jeden numer.
Mikromusic. Nieznany mi wcześniej zespól z gatunku plumkająco-kląskającej piosenki z tekstem. Warto, choć byliśmy tylko około 35 minut, bo wzywali Redaktorzy.
Editors. Pierwsza niespodzianka na plus. Album In this light and on this evening daje co prawda rade ale to nie to co wcześniej rozbudzone nadzieje. A tu bardzo udany koncert, przeplatanka przebojów i nowych numerów, które wcale od stawki nie odstawały. I miażdżące wykonanie In this light and on this evening z mocnym wygrzewem na koniec utworu. Naprawdę do przodu.
Blur. Klasycy. Albarn zaczął od tego, że zajęło mu 23 lata by "tu" dotrzeć ;) Ale potem było tylko szybciej, lepiej i mocniej. Wszystkie ważne kawałki poleciały (w tym wyczekane przez wszystkich Song 2, które pozostawili na bis). Może to tylko rock, ale za to jak zagrany.
Niestety podczas dwu powyższych przepadły mi Plum i Vienio/Profil Pokoleń. Ale tak to jest na duzych festiwalach.
Na koniec dnia nieco popapranych dźwięków Alt-J. Mocno pojechane artystowskie kompozycje okraszone dwoma wówczas najbardziej wydmuszkowymi w moim pojęciu wokalami. Ale w sumie komponowało się to całkiem, całkiem a mnie jeszcze napędzał alkohol.
Dzień 2. Tu już było ciepło.
Kim Nowak - znamy i lubimy, ale na żywo poszło jeszcze lepiej. Prawdziwe, soczyste, południowo brzmiące power trio. Mocno, bez oszczędzania instrumentów i zdrowia. Z pierdolnięciem. Jeżeli będziecie mieli okazję to posłuchajcie na żywo.
Tame Impala. Totalna konfuzja. Muzycznie do przodu, ale wokalista przypominał faceta tylko z wyglądu. Przy nim Rojek to supermacho. Dziwne, ale raczej na nie.
Potem było już z górki. Arctic Monkeys wyszli i zamietli. Tłum skaczących, drących się ile wlezie ludzi, dość długi koncert (21 kawałków). Rozpoczętę od świeżutkiego Do I wanna know i zakończone 505 a wypełnione wszystkim za co Małpy lubimy. Cóż, internety pękają od nagrań z telefonów, więc polecam. Dla mnie no.2 całej imprezy.
I na zakończenie dnia, o północy wyszedł Mikołaj Pieczara w obstawie Niedobrych Nasionek. Wyszli i pokazali szczylom, że starzy ludzie mogą. Oj pokazali. Zrobili rzeź, Trójmiejską Masakrę Muzyką ze Sceny. Latka lecą a Nick w formie, a Bad Seeds dali taki show, że słychać ich było chyba na całym Obłużu, Babich Dołach i Kosakowie. Dla mnie lepsze od OFFowego koncertu Iggy'ego. http://www.youtube.com/watch?v=WGNyfppp7Vs
Z rzeczy, które przepadły: Maria Peszek i Łąki Łan (da się odsłuchać na YT).
Dzień 3, czyli samo gęste.
Kaliber 44, czyli AbradAb, Ś.P. Brat Joka, DJ Feel-X, Gutek i na nowo sformowany Baku Baku Skład. No cóż, to nie to co było lata temu, wspomnieniom nie podskoczą, ale sporą część obecnie rozpychającej się na scenie gówniarzerii pozostawiają daleko za sobą. Bardzo dobry koncert.
Podczas Kalibra postanowiłem poczuć się młodszy o 20 lat i wbiłem się pod scenę i zostałem tam na długo.
Skunk Anansie. Czyli Skin, jak zawsze i wszędzie, Skin stojąca na wyciągniętych rękach publiki, Skin śpiewająca turlając się i płynąc na publiczności, wolnym krokiem idąca przez klęczące/kucające tłumy. Cudowna, absolutna i totalna //slina Jak zwykle zawłaszczyła publikę i nie puściła przez półtorej godziny. Piszącego te słowa też, i trzyma dalej.
QotSA. Numer 1. Pisać można wiele. Że zaskoczyliśmy Josha absolutnym szaleństwem pod sceną (dedykacje przed Go with the flow, I think I lost my headache), bo w takim młynie jeszcze nie byłem, żeby stać w miejscu musiałbym być gabarytu Jezuska ze Świebodzina. O świetnie zagranych i starszych i nowszych kawałkach, o dziewięciominutowej wersji mojego ulubionego I appear missing... Tylko po co, lepiej kliknąć http://www.youtube.com/watch?v=Bun5HzkwvrU , lub http://www.youtube.com/watch?v=VD6u-Oubf3A Jakości muzy nie oddadzą, ale dalekie odbicie uroków QotSA na żywo będzie.
Potem szybko na Heya, jak zwykle bardzo dobry koncert, ale Nosowska to Nosowska, pisałem o tym już wyżej przy okazji OFFa.
LUC & Motion Trio, niby mogłoby być ciekawie (tri akordeonowe, bity i LUC), ale nie sztymowało.
Końcówka Nationala. nie wiem czym ludzie się zachwycają. Takie pitu-pitu.
Dzień 4, czyli starość nie radość.
Dotarliśmy na teren festiwalu dopiero na Kings of Leon. Występ słaby, gwiazdorzy ewidentnie nie były w formie.
Davendra Banhart. Całkiem, całkiem, takie dziwne dość, eklektyczne granie hindusko amerykańsko latynoskie. Do przodu.
Potem już tylko fragmenty Animal Collective, Lao Che (szkoda, że nie wytrwałem, bo grali nieźle, ale będzie jeszcze szansa nie raz, Warszawy nie omijają w swych trasach).

Okołofestiwalowo: pogoda niezła, toi-toi'e do zniesienia, piwo kompletnie nie do zniesienia (to z kija na terenie festiwalowym), to w puszkach na polu namiotowym tylko nieco lepsze. Brzask w Gdyni wygląda pięknie, piwo na mieście wyśmienite, szprotki w Tawernie Orłowskiej na zakąskę pyszne.

Heinekena nie tknę przynajmniej przez rok.
Sammael - 2013-07-10, 14:59
:
Mi się najbardziej podobały 4 koncerty: Crystal Castles, Blur, Crystal Fighters, Queens of the Stone Age (kolejność losowa). Żenada festiwalu: zdecydowanie Kings of Leon. No ale to było wiadome już w momencie gdy ich zaprosili :mrgreen:

Ogólnie dobra edycja festiwalu, sporo fajnych kapel widziałem, totally worth it.
You Know My Name - 2013-07-10, 16:04
:
Sammael napisał/a:
Żenada festiwalu: zdecydowanie Kings of Leon. No ale to było wiadome już w momencie gdy ich zaprosili :mrgreen:
Słyszałem wiele głosów, że ich poprzedni koncert (4 lata temu?) był wyborny.
Sammael - 2013-07-10, 21:56
:
Tak? No nie wiem. Ja słyszałem coś dokładnie na odwrót. W 2009 byli też właśnie Arctic Monkeys i Kings of Leon, i ponoć oba zespoły dały denne koncerty, a w tym roku AM częściowo się zrehabilitowali a KoL - jak sam widziałeś - nie. :-) Co prawda sam tego nie zweryfikuję, bo mnie w 09 na Opku nie było, ale: a) widziałem ich parę dni temu, b) wcześniej obczajałem trochę ich dyskografię, i cóż. Z gówna ciasta nie ulepisz. Także ja w żadną wyborność KoL nie uwierzę. :-P

Swoją drogą, Ziółek bardzo oryginalny jest. Ciekawe co za rok? Franz Ferdinand i Muse? :mrgreen:
Metzli - 2013-07-10, 22:27
:
Franz Ferdinand ma być na tegorocznym Coke Live Festival, z tego co mi się kojarzy.

Zazdroszczę Wam trochę tego Openera, ale za mało wolnego i środków na koncie, żeby sobie pozwolić na taki wypad. A i priorytety wyjazdów wakacyjnych trochę się pozmieniały ;)

Sammael napisał/a:
Ja słyszałem coś dokładnie na odwrót. W 2009 byli też właśnie Arctic Monkeys i Kings of Leon, i ponoć oba zespoły dały denne koncerty, a w tym roku AM częściowo się zrehabilitowali a KoL - jak sam widziałeś - nie. :-)


Jej, to już było tak dawno temu? Byłam na obu tych koncertach wtedy i mogę potwierdzić tą opinię. Koncerty nie zachwycały, delikatnie rzecz ujmując.
Jachu - 2013-08-05, 09:51
:
W dniu wczorajszym byłem z małżonką na Ergo Arenie w Gdańsku na Cirque du Soleil, czyli pokazie śpiewającej grupy cyrkowej.

http://www.youtube.com/watch?v=smkiSJf2cHE

To tylko namiastka tego, co można obserwować "na żywo" :)
rybieudka - 2013-08-12, 09:05
:
Efektem krótkiego postoju na tegorocznym Przystanku Woodstock było zobaczenie 2 i 1/10 koncertu. Anthrax pozamiatał - jak zawsze, kapitalna energia na scenie. Peszek widzieliśmy 2 utwory i jakoś mnie nie poruszyło, a że zona mi już zasypiała to poszliśmy do auta w kimę. za to koncert Emira Kusturicy z zespołem to jakiś żart. To znaczy zespół spoko - bałkańkie klimaty, dużo luzu i klimat improwizacji, ale pana Emira zdecydowanie trzeba wysłać za kamerę i raczej nie wypuszczać na sceniczne deski. Psuł koncert, strasznie "gwiazdorzył", darł się jak zarzynane prosię... ogólnie jestem mocno rozczarowany.
sanatok - 2014-07-21, 23:43
:
Orku, widział Ty?


Ł - 2015-06-14, 20:49
:
Carcass, Napalm Death, Obituary, Voivod, - 12 listopada w Progresji. //spell
You Know My Name - 2015-06-21, 18:54
:
bilety już w sprzedaży?
Walder Frey - 2015-06-29, 19:06
:
Dwa pytania kontrolne:

1/ wybiera się ktoś 06.07 na Motörhead?
2/ wybiera się ktoś 25.07 na AC/DC?
MadMill - 2015-06-29, 20:33
:
Wybiera się, a co?
Walder Frey - 2015-07-01, 09:12
:
Też się wybieram :)

Z tym, że gdyby ktoś z Wawy bardzo chciał iść, to sprzedam bilet na 06.07 za stówę, bo termin stał się dla mnie w tzw. międzyczasie średnio dogodny.
Detale na PW.
Kvothe - 2015-08-17, 19:24
:
Dziś Mark Lanegan w Poznaniu!
Trojan - 2016-07-04, 02:45
:
koncert Iron Maiden
oldskulowe heavymetalowe granie
mimo lat - mają wygrzew, Bruce Dickinson wymiata
Eddie ma się świetnie,

tylko mnie już to nie kręci - nigdy też nie byłem wielkim fanem klasyczniego heavy metalu

obserwacyjnie - w GC bawili się goście po 60 lat i nastolatki,
najlepsi byli fani "pokoleniowi" - ojciec i syn, albo rodzinka ojciec żona i dwa szkraby - wszyscy w koszulkach IM

jako support inna legenda -Anthrax,
ale jak już - to muzycznie najbardziej misię 1 support - Raven Age

koniec sierpnia - grubsza sprawa. Rammstein.
Trojan - 2016-08-28, 13:44
:
Rammstein skończył się na Mutter.
poza tym - koncert mega. Wizualnie pełen wypas. Miotacze ognia, piro, granaty i rakiety - 2 składy SWAT nie dałyby rady.
Stary Ork - 2019-01-11, 10:09
:
Trochę obok tematu - na Netfliksie jest do przyswojenia koncert Bruce'a Springsteena z Broadwayu (na zakończenie rozprzedanego w moment cyklu koncertów Bossa), wczoraj miałem czas tylko na połowę - są ponad 2 godziny - ale bardzo misie. Formuła trochę przypomina stary cykl Storytellers z VH1, Bruce sam na scenie, śpiewa, gra, a między piosenkami ględzi o życiu, wszechświecie i całej reszcie - i jest w świetnej formie. Wiadomo, że po całej serii podobnych koncertów trudno spodziewać się bezwzględnej autentyczności każdego słowa, ale Springsteen ględzi świetnie i świetnie się go słucha. Muzycznie nie mam zastrzeżeń (najlepsza wersja Born in the USA jaką słyszałem), wiadomo, chciałoby się usłyszeć parę utworów które się nie pojawiły - podejrzałem listę i nie ma Highway Patrolman ani Glory Days, smuteczek - ale i tak jest świetnie, a format koncertu jednak nakłada ograniczenia. Ork poleca //orc
Romulus - 2019-01-11, 14:33
:
Też mam na liście, ale czekam na jakiś odpowiedni moment. Może jutro do winka, zamiast serialu. :) Szkoda, że Boss do Polski nie przyjedzie. Najbliżej pewnie Berlin lub Praga.
Stary Ork - 2019-06-23, 02:19
:
Jakby kto pytał, Muse nadal na żywo obrywają pytonga, Waaaaaaaagh //orc
m_m - 2019-06-23, 13:04
:
Jestem ostatnio tak muzycznie zacofany, że nawet nie zauważyłem nowej płyty Muse :shock:
A koncertowo faktycznie wymiatają, widziałem ich kiedyś też w Kraku.
Fidel-F2 - 2019-06-23, 13:29
:
Jestem tak zacofany muzycznie, że nawet nie wiem co to Muse.
Stary Ork - 2019-06-23, 13:47
:
Fidel-F2 napisał/a:
Jestem zacofany.


Przeredagowałem, ale sens wypowiedzi pozostał. //orc
Fidel-F2 - 2019-06-23, 15:43
:
Faktycznie, teraz lepiej. Dzięki.
Bibi King - 2019-06-24, 14:14
:
Mnie się Muse zawsze wydawał sztywny na scenie. Widziałem cztery ich koncerty: za każdym razem perfekcyjne wykonanie, super widowisko - i zarazem słabiutki kontakt ze słuchaczami, brak jakiegoś wyjścia poza schemat, odrobiny szaleństwa, zmiany w bisach (w obrębie trasy koncertowej, ma się rozumieć)... Teraz w Krakowie nie byłem i po tym, co napisał Stary Ork, żałuję, ale tylko odrobinę, bo to dla mnie zły moment na taki wydatek.
m_m - 2019-06-24, 14:24
:
A wiesz że mam podobne odczucia? Jest ich niby trzech, posiłkują się sidemanami, brzmią jak na płytach. I jest w tym jakaś sztuczność. Co nie znaczy że koncerty są słabe.
Stary Ork - 2019-06-24, 17:23
:
To bardzo bardzo dobrze wyreżyserowane widowiska - tego oczekiwałem, tego się spodziewałem, za to zapłaciłem i to dostałem :mrgreen: Nie wymagam od Muse żeby grali jak Grateful Dead, taką poetykę sobie wymyślili (znaczy Bellamy wymyslił :badgrin: ) i bardzo mi to nie wadzi, zwłaszcza że to nigdy nie był tylko spektakl dla spektaklu, ale kawał bardzo dobrej muzyki (tyle że w oprawie ciut bogatszej niż przeciętny garażowy band może sobie pozwolić). Jesli miałbym jakieś zastrzeżenia - nie do końca mi leży ostatnia płyta, niektóre kawałki na żywo wyszły tak sobie (najlepiej wypadło chyba Thought contagion i Break it to me, ale to nie jest jednak album złożony z koncertowych bangerów). Ale umówmy się - na koncerty Muse chodzi się żeby przeżyć ten jeden perfekcyjny eargasm kiedy w Knights of Cydonia wszystkie megawaty zrywają się do cwału //orc
No i drugie zastrzeżenie natury ogólnej - ludzie, krużwa, zostawcie telefony w domu. Nie rozumiem kompletnie sterczenia przez cały koncert z telefonem w garści, ale jako stary headbanger nawykłem do tego żeby pod sceną walczyć o złapanie oddechu a nie ujęcia. Chyba to znak czasow.
Z drugiej strony tylu nerdów nie widziałem na raz w jednym miejscu od ostatniego turnieju 40k, a tylu śpiewających nerdów nigdy //spell .
Fidel-F2 - 2019-06-24, 17:38
:
https://youtu.be/Ze9Tw59sfJI
Stary Ork - 2019-11-30, 23:26
:
Ghost zaliczony. Spellu, chcesz relację osłodzoną czy boleśnie prawdziwą? //orc
ASX76 - 2019-11-30, 23:53
:
Dawaj Pan brutalne i perwersyjne szczegóły! --_-
Stary Ork - 2019-12-01, 01:20
:
Wersja osłodzona dla Spella: chujnia z grzybnią, strata czasu i pieniędzy, nagłośnienie do dupy, z resztą Tobias i tak nie umie śpiewać, a to pitolenie jako-tako brzmi na płytach, ale na żywo nie obroniłoby się nawet gdyby vis a vis miało Bayer Fulla.
























Ok, Spell już poszedł? //help No to garść wrażeń na szybko.

Gorkuimorku, miazga. Jeśli nie jestescie w stanie wyobrazić sobie pójścia w młyn pod sceną w trakcie solówki granej na saksofonie przez papieża, to Ghost raczej nie jest dla Was :P Dla reszty to najlepszy satanistyczny wodewil jaki można sobie wymarzyć, i pod względem oprawy, i muzycznie. Jesli kto kupuje styl i wizję Ghosta - a ja od razu biere trzy - to na żywo sprawdza się fantastycznie. Setlista na trasę ułożona znakomicie, bez słabszych momentów; nowe numery brzmią genialnie na żywo (Rats na otwarcie urywało mosznę, a potem napięcie stopniowo ale nieustannie rosło aż do Dance Macabre i Square Hammer na finał), a ze starszych pojawiła się niewielka, ale doborowa reprezentacja. Jestem pod wrażeniem.
Jeśli idzie o supporty - Tribulation na otwarcie nic mi nie urwał; nie moja broszka kompletnie, black po raz ostatni zrobił na mnie wrażenie przy okazji Ceremony Of Opposites Samaela, a to było, krużwa, 25 lat temu. Od tego czasu nabrałem przekonania że black grają ludzie którzy są za słabi technicznie żeby grać death i nie mam ochoty korygować przekonań. Do tego akustyk zrobił chłopakom sporą krzywdę, bo ze sceny było słychać centralę, wytłumiony werbel, growl i ścianę bezimiennego jazgotu.
Na drugie danie miła niespodzianka - All Them Witches, świetne amerykańskie trio robiące naprawdę fajnie brzmiącego stonera zakorzenionego gdzieś tam w południowym bluesie i country. Będę śledził i eksplorował, bo chociaż to nie jest muzyka typowo koncertowa, to mocno mnie zaintygowała.
MrSpellu - 2019-12-01, 07:39
:
Wieczór osłodziły mi dwie flaszki kraftowego ginu //spell
A tak to zazdraszczam i w brodę troche se pluję...
Stary Ork - 2019-12-01, 11:28
:
MrSpellu napisał/a:
Wieczór osłodziły mi dwie flaszki kraftowego ginu


Ciekawy który z nas dzisiaj jest w gorszym stanie :badgrin: (Ile minut w młynie może wytrzymać człowiek w moim wieku? Wszystkie, Małgorzato. Ale są konsekwencje :mrgreen: ).

Olśniła mnie natomiast wczoraj kwestia przesłania Ghostowych utworów i zaniepokoiłem się nie na żarty sprawą przekazów podprogowych - na przykład jeśli puścisz od tyłu He is, słychać Abba, Ojcze . Rząd powinien coś z tym zrobić --_- .

MrSpellu napisał/a:
A tak to zazdraszczam


Sam sobie zazdraszczam; na kanale Steel of Silesia na jutubie jest już praktycznie cały koncert, podejrzałem trochę i łezka się w oku zakręciła :badgrin:
MrSpellu - 2019-12-01, 11:33
:
Jestem zszokowany tym, że wstałem dziś rześki jak skowronek. Bez konsekwencji. Jeszcze.
MrSpellu - 2019-12-02, 07:59
:
Obejrzałem. Żałuję, że mnie nie było. Chociaż nawet bym w sumie przebolał... ale jednak przegapienia tej solówki na saksofonie przeboleć nie potrafię :P
Stary Ork - 2019-12-04, 07:09
:
Cały Spodek metali śpiewający zgodnym chórem Take on me A-ha w przerwie między zespołami też trudno będzie zapomnieć :P
Fidel-F2 - 2019-12-04, 07:26
:
Takie on me to elegancki kawałek. A wokalista, mrrrauuu.
Stary Ork - 2019-12-04, 07:28
:
Hunting high and low chyba jednak bardziej się im udało //orc
Fidel-F2 - 2019-12-04, 08:37
:
Prywatnie uważam, że ich szczytowe osiągnięcie to The Sun Always Shines on T.V. //max
Stary Ork - 2019-12-04, 09:16
:
Kurczę, to jest kwestia pokoleniowa czy w ejtisach naprawdę było sporo świetnego popu? :mrgreen:
Fidel-F2 - 2019-12-04, 09:45
:
Najlepszy popowy kawałek ever Time After Time Cyndi Lauper to 1983. Możesz robić doktorat.
Trojan - 2019-12-04, 12:22
:
Stary Ork napisał/a:
Kurczę, to jest kwestia pokoleniowa czy w ejtisach naprawdę było sporo świetnego popu? :mrgreen:


było.