Zaginiona Biblioteka

Horror - Stephen King

MadMill - 2007-12-14, 21:59
: Temat postu: Stephen King
Aż dziw bierze, że nie ma tematu o Kingu, a więc jako niefan Kinga zakładam taki właśnie oto. ;)

Stephen King - amerykański pisarz, rodzony w 1947 roku - staruszek powoli się robi. ;) Jest autorem horrorów, które przeszły do klasyki gatunku, jak np. Lśnienie, Miasteczko Salem, Podpalaczka. Nie ogranicza się jednak do jednego gatunku, czego przykładem są: Cztery pory roku, Zielona mila, Oczy Smoka, Bastion oraz 7-tomowy cykl powieści fantasy Mroczna Wieża. W przeszłości Stephen King wydawał książki pod pseudonimami: Richard Bachman oraz jeden raz jako John Swithen.

za Wiki

Na wiki można znaleźć bibliografię. Tutaj posta by mi zabrakło. ;)

Znalazłem też polską stronę poświęconą autorowi.

Sam przeczytałem dwie powieści Kinga. Carrie i Misery. Oby dwie takie sobie. Carrie nie oglądałem filmu i mi się podobała jako taki przerywnik od czystej fantasy jaką czytałem w tamtym czasie zazwyczaj. Misery trochę mnie pomęczyła. Niby fajnie sie czytało, ale jakiś wielkich emocji nie było. Może zacząłem nie od tych książek co trzeba? Próbowałem czytać Worek Kości, ale to była już zupełna porażka po paru stronach dałem sobie spokój.
Tigana - 2007-12-20, 23:22
: Temat postu: Stephen King
Stephen Edwin King (ur. 21 września 1947 w Portland) – amerykański pisarz, autor głównie literatury grozy. W 2003 r. został odznaczony prestiżową nagrodą DCAL (Medal za wybitny wkład w literaturę amerykańską) przez National Book Foundation. Jest autorem horrorów, które przeszły do klasyki gatunku, jak np. Lśnienie, Miasteczko Salem, Podpalaczka. Nie ogranicza się jednak do jednego gatunku, czego przykładem są: Cztery pory roku, Zielona mila, Oczy Smoka, Bastion oraz 7-tomowy cykl powieści fantasy Mroczna Wieża. Wprzeszłości Stephen King wydawał książki pod pseudonimami: Richard Bachman oraz jeden raz jako John Swithen.

Powieści

* Carrie 1974
* Miasteczko Salem (Salem's Lot) 1975
* Lśnienie (The Shining) 1977 – w Polsce wydana także pod tytułem Jasność
* Bastion (The Stand) 1978 – wersja skrócona, wersja pełna wydana w roku 1990
* Martwa strefa (The Dead Zone) 1979 – w Polsce wydana także pod tytułem "Strefa śmierci"
* Podpalaczka (Firestarter)1980
* Cujo 1981
* Mroczna Wieża I: Roland (The Dark Tower: The Gunslinger) (Mroczna Wieża I – Roland) 1982
* Christine 1983
* Rok wilkołaka (Cycle of the Werewolf) 1983
* Cmętaż zwieżąt (Pet Sematary) 1983 – w Polsce wydana także pod tytułem Smętarz dla zwierzaków (dokładnie w takiej pisowni)
* Talizman (The Talisman) 1984 – wspólnie z Peterem Straubem
* To! (It) 1986
* Mroczna Wieża II: Powołanie trójki (Drawing of the Three) 1987
* Oczy Smoka (Eyes of the Dragon) 1987
* Stukostrachy (Tommyknockers) 1987
* Misery 1987
* Mroczna połowa (The Dark Half) 1989
* Mroczna Wieża III: Ziemie jałowe (The Waste Lands) 1991
* Sklepik z marzeniami (The Needful Things) 1991
* Gra Geralda (Gerald's Game) 1992
* Dolores Claiborne 1992
* Bezsenność (Insomnia) 1994
* Rose Madder 1995
* Zielona mila (The Green Mile) 1996 – książka wydana została również w sześciu osobnych tomach (Wyd. pol. 1996/1997 w tłum. Andrzeja Szulca)
* Desperacja (Desperation) 1996
* Mroczna Wieża IV: Czarnoksiężnik i kryształ (Wizard & Glass) 1997
* Worek Kości (Bag of Bones) 1998
* Pokochała Toma Gordona (The Girl who Loved Tom Gordon) 1999
* Łowca snów (Dreamcatcher) 2001
* Czarny dom (Black House) 2001 – wspólnie z Peterem Straubem
* Buick 8 (From a Buick 8) 2002
* Mroczna Wieża I: Roland (wersja 2003) (The Dark Tower: The Gunslinger) 2003
* Mroczna Wieża V: Wilki z Calla (Wolves of the Calla) 2003
* Mroczna Wieża VI: Pieśń Susannah (The Song of Susannah) 2004
* Mroczna Wieża VII: Mroczna Wieża (The Dark Tower) 2004
* Colorado Kid (Colorado Kid) 2005
* Komórka 2006
* Historia Lisey (Lisey's Story) 2006
* (Duma Key) 2007

Zbiory nowel i opowiadań [edytuj]

* Nocna zmiana (Night Shift) 1978
* Cztery pory roku (Different Seasons) 1982
* Szkieletowa załoga (Skeleton Crew) 1985
* Czwarta po północy (Four past Midnight) 1990
* Marzenia i koszmary (Nightmares and Dreamscapes) 1993
* Serca Atlantydów (Hearts in Atlantis) 1999
* Wszystko jest względne. 14 mrocznych opowieści (Everything's Eventual: 14 Dark Tales) 2002

Limitowane wydania dostępne w USA [edytuj]

* People, Places, and Things – volume 1 – wspólnie z Chrisem Chelseyem 1963
* The Star Invaders 1964
* My Pretty Pony 1988
* Dolan's Cadillac 1989
* Umney's Last Case 1995
* Six Stories 1997

Książki non-fiction

* Danse Macabre 1980
* Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika (On Writing: a memoir of the craft ) 2000
* Faithful: Two Diehard Boston Red Sox Fans Chronicle the Historic 2004 Season 2004

Pozostałe

* Creepshow 1982 – komiks ilustrowany przez Berniego Wrightsona)
* The Plant (napisany w latach 1982, 1983, 1985) – powieść wydana w internecie 2000-2001
* Sztorm stulecia (Storm of the Century) 1999 – scenariusz, w Polsce wydany w 2006
* Stephen King's The Dark Tower 2007 – komiks

Książki wydane pod pseudonimem Richard Bachman

* Rage 1977
* Wielki marsz (The Long Walk) 1979
* Ostatni bastion Barta Dawesa (Roadwork) 1981
* Uciekinier (The Running Man) 1982
* Chudszy (Thinner) 1984
* Regulatorzy (Regulators) 1996
* Blaze 2007

za wikipedia.pl


A teraz cosik ode mnie

King jest na pewno jednym z najwybitniejszych autorów współczesnego horroru, a już na pewno najpopularniejszym. Obserwując karierę i dokonania Kinga odnoszę wrażenie, że to co najlepsze już napisał: "TO", "Lśnienie", "Smętaż dla zwierząt" czy "Misery". Ostatnie jego dokonania już nie są takie dobre - książki są grubsze, ale treści w nich mniej. Zresztą sam King zapowiadał , że po skończeniu dzieła swego życia "Mrocznej Wieży" będzie powoli wycofywał się z branży. Zobaczymy. Ja zaczałem moją przygodę z "Królem" dosyc późno. Powód - kiedy zaczynałem przygodę z horrorem o wiele bardziej trafiały do mnie książki Mastertona czy Herberta, a King wydawał mii sie za ambitny. Dopiero z czasem, gdy pierwsza fascynacja panem G.M. minęła zacząłem czytać Kinga. Niestety brak czasu powoduje, ze "Miasteczko Salem" wciąż czeka na swą kolej. Kiedyś chciałbym też zapoznać się z kolejnymi tomami "Mrocznej Wieży" bo z biblioteki miałem tylko dwie pierwsze części.

W moim prywatnym rankingu najwyżej stawiam sobie zbiory opowiadań Kinga - "Cmentarna zmiana" , "Szkieletowa załoga" czy "Cztery pory roku" - szczególnie ten zbiór opowiadań (bardziej obyczajowych niż grozy) mogę polecić wszystkim miłośnikom dobrej literatury.

"Nocna zmiana" jest uważana za najlepszy zbiór opowiadań Króla, a być może najlepszy w historii horroru. King w swoich 20 opowiadań zabiera nas na spotkanie z zabójczymi zabawkami, psychopatycznymi mordercami a przede wszystkim normalnymi ludźmi, którzy muszą stawić czoło złu. Poznamy nową metodę rzucenia palenia, odwiedzimy miasteczko Salem, będziemy pracować na "cmentarnej zmianie" - jednym zdaniem zbiór bez pudła z samymi świetnymi opowiadaniami. Kilka z nich zostało (niestety) sfilmowane i dało początek serii kiepskich filmów: "Dzieci kukurydzy" oraz "Oni czasem wracają"

"Cztery pory roku" aka "Skazani na Shawshank" to zbiór 3 mini powieści oraz jednego opowiadania.
"Skazani na Shawshank" są przede wszystkim znani ze znakomitej ekranizacji Franka Darabonta. W porównaniu z filmem narrator historii Red jest Irlandczykiem ( w filmie zagrał go M. Freeman) a motyw zemsty jest dużo mniej istotny. Jest to przede wszystkim opowieść o nadziei i odkupieniu.
"Zdolny uczeń" to historia zła, które fascynuje, a zarazem niszczy człowieka. Młody człowiek spotyka na swojej drodze zbrodniarza hitlerowskiego i zostaje jego mimowolnym uczniem. King świetnie opisuje tutaj etapy "edukacji" młodego adepta zła oraz układ zależności jaki wywiązał się między głównymi bohaterami. W wersji filmowej "nauczyciela" zła zagrał Gandalf/Magneto czyli Ian McKellen.
Ostatnie zdanie tej wstrząsającej opowieści do dziś dnia powoduje u mnie dreszcze SPOILER
"Minęło pięć godzin i było już prawie ciemno, zanim go zdjęli"
KONIEC SPOILERA
"Ciało" to historia wyprawy grupki kilkunastoletnich chłopców po tytułowe ciało (szczegółów nie zdradzam) Wyprawa ta okazuje się tak na prawdę sprawdzianem ich przyjaźni, lojalności, pierwszym krokiem w dorosłe życie. Jednym zdaniem jest to kawał świetnej literatury. Tak jak poprzednie opowiadania to też zostało sfilmowane- tytuł to chyba "Zostań przy mnie" - ponoć dobre.
Ostatni test w tym zbiorze to "Metoda oddychania" - jak dla mnie przeciętne opowiadanie grozy. Najbardziej tajemniczy jest tu głównie pewien klub, w którym ta historia jest opowiadana. No i motto całego tomu "Ważna jest opowieść, nie opowiadający"
Azver - 2007-12-21, 01:19
:
Jedna uwaga, widzę, że podajesz za wiki, ale warto zaznaczyć. Wspominasz wśród publikacji nie wydanych w Polsce o Dolan's cadillac. Ten tekst pokazał się u nas, ale nie był wydany osobno. Ukazał się w pierwszym tomie "Marzeń i koszmarów" i z tego co zerkałem tam chwilę temu (mam wydanie z Primy, ale ufam, że i nowszych nikt nie pociął) wciąż tam jest :)

Co do the Plant, a także niewspomnianej ale opublikowanej niedawno w polskim Playboyu Willi, to mają się one ukazać w szykowanym przez Kinga zbiorku opowiadań. Mam nadzieję, że zdarzy się to już niedługo.
Tigana - 2007-12-21, 13:26
:
Azver napisał/a:
Jedna uwaga, widzę, że podajesz za wiki, ale warto zaznaczyć.

Było j jest zaznaczone - dałem tylko teraz nieco grubiej żeby było bardziej widoczne.

Azver napisał/a:
Co do the Plant.......

Powiem szczerze, ze wkleiłem w ciemno i nie sprawdzałem dokładnie zawartości. Nowy zbiór opowiadań? Fajnie - zawsze znajdzie się jakaś perełka. "Plant" to chyba był dostępny na płatnych stronach w internecie, ale ostatecznie całe przedsięwzięcie nie wypaliło finansowo.
Sunshine - 2007-12-25, 13:57
:
Przyznam szczerze - Kinga w domu mam pozycji cale dwie. Są to "Gra Geralda" i chyba "Dolores Clairborne". Wzielam się za to pierwsze i... odlozylam po mniej więcej 1/3 (mam wydanie LITERKI). Nuda. Nie wiem, czy próbować sie (kiedyś) zabrać za "Dolores...". Od czego radzicie zacząć?
Tigana - 2007-12-25, 14:16
:
Sunsin napisał/a:
Od czego radzicie zacząć?

"Gry Geralda" nie zmęczyłem, "Dolores" fajna książka, ale to thriller, a nie horror. Te dwie powieści plus "Rose Madder" to taka "kobieca" trylogia Kinga.
Od czego zacząć? Może "Miasteczko Salem", "Christine", "TO" albo "Lśnienie" ? Według mnie te najstarsze powieści Kinga są równocześnie najlepsze w jego dorobku. No i zbiory opowiadań - "Nocna zmiana" czy "Cztery pory roku"
Elektra - 2007-12-30, 22:24
:
Czytałam parę książek tego pana. Na pewno Miasteczko Salem, Smętarz dla zwierzaków (czy jak to się tam pisało), Misery oraz Strefę śmierci. Jakoś w liceum wtedy byłam. Pamiętam, że horrory wywarły na mnie dość duże wrażenie. Szczególnie Misery, którą czytałam, gdy byłam chora, a potem śniły mi się jakieś koszmary z szaloną pielęgniarką w roli głównej. Miałam też przeczytać Lśnienie i To, ale jakoś straciłam zapał. ;) A potem już mi się całkiem odechciało czytać książki Kinga, chociaż czasem mam ochotę po coś sięgnąć. Ale słyszę opinie, że coraz więcej u niego lania wody i rezygnuję, szczególnie, że ten autor nigdy nie należał do moich ulubionych.
Tigana - 2007-12-30, 22:35
:
Elektra napisał/a:
Miałam też przeczytać Lśnienie i To, ale jakoś straciłam zapał. ;)

Warto naprawdę warto. Za niedługo spłodzę recenzje "Lśnienia" może Cię zachęci. To do końca nie jest horror, jak to u Kinga, a bardziej groza, ale świetnie napisana i na długo pozostająca w pamięci.
Elektra - 2007-12-30, 22:40
:
Tigana napisał/a:
Za niedługo spłodzę recenzje "Lśnienia" może Cię zachęci.

Nie wiem. Może. Chociaż do książek grozy itp. nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło. A ostatnio już zupełnie.
Tigana - 2007-12-30, 22:51
:
Elektra napisał/a:
Nie wiem. Może. Chociaż do książek grozy itp. nigdy mnie jakoś specjalnie nie ciągnęło. A ostatnio już zupełnie.

Groza czy horror - zależy jakiej używasz terminologii, definicji. Mamy nawiedzony hotel - więc czy to horror czy groza - wybór należy do Ciebie ;) A może to "tylko" alkoholowe wizje głównego bohatera?
grubshy - 2008-01-05, 15:50
:
Po swietnym 'Lsnieniu' jakos nie natrafilem na nic, co mnie zainteresowalo. No moze jeszcze wydany pod pseudonimem 'Wielki Marsz', ale ogolnie jakos w moje gusta King nie trafil...
red91 - 2008-01-05, 21:02
:
A "Miasteczko Salem", "Bastion", lub "To" czytałeś?
Tigana - 2008-01-05, 21:59
:
grubshy napisał/a:
No moze jeszcze wydany pod pseudonimem 'Wielki Marsz', ale ogolnie jakos w moje gusta King nie trafil...

Polecam też inne powiescci Bachmana - "Uciekinier" i " Blaze" - krótkie, ale treściwe. Przepełnione akcją, ale i ciekawymi obserwacjami naszego życia. Dobra jest też "Martwa strefa" i inne wczesne powieści Kinga - te ostatnie są ciut przegadane.
grubshy - 2008-01-05, 22:24
:
I 'Miasteczko' i 'To' i 'Martwa Strefe' czytalem i zapomnialem o ksiazkach. Zadnych konkretnych zarzutow nie mam - poprostu mi nie podpasowaly.
Swoja droga to wymienione tytuly maja bardzo ciekawe ekranizacje, (zwlaszcza 'Lsnienie' z Nicholsonem i 'Dead Zone' z Walkenem) chociaz cos mi sie obilo o uszy, ze King bardzo te filmy zjechal.
Tigana - 2008-01-05, 22:29
:
grubshy napisał/a:
(...)chociaż coś mi sie obiło o uszy, ze King bardzo te filmy zjechal.

"Lśnienia"na tyle nie tolerował, że kilka lat temu sam nakręcił nową wersję - efekt podobno dyskusyjny. Krytycy wolą Stanleya, a i widzowie nie piali z zachwytu. O niechęci Kinga do "Martwej strefy" nie słyszałem - zresztą to wierna ekranizacja i chyba nie było się o co przyczepić.
red91 - 2008-01-06, 10:28
:
Kingowi najbardziej podobały się ekranizacje "Skazanych na Shawshank" i "Zielonej mili".
Chester - 2008-01-06, 13:42
:
A może ktoś coś powie o siedmio tomowej sadze Mrocznej Wieży, ja zaczełem czytać i narazie mnie wciągneła :] Ktoś tu napisał o ekranizacji "Skazanych na Shawshank" i "Zielonej mili" jak dla mnie jedne z lepszych filmów :]
Liv - 2008-01-06, 13:49
:
Polecić śmiało mogę MW ( j.w ) Wspaniały cykl , gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Podobnie jak w innych, książkach tak i tu , King nie oszczędza swoich bohaterów ... powiedziałabym ,że jeszcze bardziej im daje w kość.
Poza tym sam świat, który stworzył jest rewelacyjny a niektóre wątki łączy z poprzednimi książkami ( jak w przypadku księdza z Salem czy też Człowieka w Czerni ^^ )

King, choć bardzo niechętnie zgodził się powierzyć pracę nad ekranizacją Mrocznej wieży dwóm zaprzyjaźnionym reżyserom/scenarzystom.
Prawdopodobnie powstanie serial, opierający się na przygodach Rolanda z Gilead, ostatniego Rewolwerowca ... jednak nic nie jest pewne.

Przypominam, że można dostać już w Polsce pierwszą część komiksu Mrocznej wieży :)
red91 - 2008-01-06, 15:10
:
MW to klasa sama w sobie. Opus magnum mistrza. Splótł w niej wszystkie światy, które wykorzystał we wszystkich swoich książkach.
Romulus - 2008-01-07, 15:32
:
Może i opus magnum... Ale grubo spóźnione. Drażniły mnie nachalne postmodernistyczne wstawki typu: bohaterzy przenoszą się do rzeczywistości, aby spotkać Stephena Kinga, który o nich pisze itd.

Dużo przegadania, zakończenie przewidziałem niestety. Oczekiwałem innego: jakiejś fajnej śmieric Rolanda. A tak: wyszło typowo.

King się już skończył. Może jeszcze dogorywa "Komórką", ale to już zjadanie własnego ogona. Wziąłby się za jakiś biznes zamiast pisać... Na przykład firmować swoim nazwiskiem jakieś gry grozy. Trzeba wiedzieć kiedy przestać.

Chyba Bastion był ostatnią jego powieścią, która naprawdę mnie wciągnęła. Pod każdym względem. Nakręcony na jej podstawie miniserial już nie. Wcześniej była jeszcze Carrie, Miasteczko Salem i Lśnienie. Czyli generalnie jego klasyka. Ostatnie dzieła, które wypuszcza tak od 10 lat wstecz pozbawione są pazura. Wyeksploatowane. Nudne.
red91 - 2008-01-07, 17:13
:
Bluźnisz Romulusie. King nadal rządzi w literaturze grozy. Obecnie nikt mu niestety nie podskoczy. Taka prawda...
Liv - 2008-01-07, 19:01
:
Romulus napisał/a:

Dużo przegadania, zakończenie przewidziałem niestety. Oczekiwałem innego: jakiejś fajnej śmieric Rolanda. A tak: wyszło typowo.


Dopiero MW zakończyła by się typowo, gdyby Roland umarł ... a właśnie to rozwiązanie było najbardziej prawdopodobne.
Nie powiem, dwie ostatnie części były średnie, ale MW jako całość oceniam dość wysoko.
Tigana - 2008-01-07, 21:10
:
red91 napisał/a:
Bluźnisz Romulusie. King nadal rządzi w literaturze grozy. Obecnie nikt mu niestety nie podskoczy. Taka prawda...

Od 1996 roku i "Zielonej mili" King nie napisał żadnej naprawdę dobrej książki. Wyjątek stanowi "Historia Lisey" i być może kolejne książki z MW - tych akurat nie czytałem wiec nie będę sie wypowiadał. Sam King ma zresztą chyba świadomość, że nie jest już takim mistrzem jak kiedyś i co pewien czas wspomina o zakończeniu kariery pisarskiej.
red91 - 2008-01-07, 21:40
:
Pozwolę sobie się z Tobą nie zgodzić. Po "Zielonej Mili" były genialne "Serca Atlantydów", bardzo dobry "Worek kości", no i wspomniane przez Ciebie pozostałe części MW.
Tigana - 2008-01-07, 21:43
:
red91 napisał/a:
Po "Zielonej Mili" były genialne "Serca Atlantydów"

Z całego zbioru podobało mi się jedynie tytułowe opowiadanie, reszta średnio - za mało "kingowata'. Oczywiście to nie da wada (wystarczy wspomnieć "Cztery pory roku") niemniej cały ten zbiór oceniam gdzieś 6/10.
MadMill - 2008-01-07, 21:47
:
red91 napisał/a:
bardzo dobry "Worek kości"

o_O To teraz ja sobie pozwolę nie zgodzić z Tobą. Do tej książki podchodziłem - aby nie przesadzić - z 5 razy i za każdym razem mnie odrzucała. W ogóle mi się nie podobała, oczywiście początek, co było dalej nie wiem, bo nie miałem na tyle samozaparcia aby ją skończyć. Może moje zdanie jest nieco mało reprezentatywne, bo ja za Kingiem jednak nie przepadam. ;)
AM - 2008-01-08, 13:03
:
red91 napisał/a:
Bluźnisz Romulusie. King nadal rządzi w literaturze grozy. Obecnie nikt mu niestety nie podskoczy. Taka prawda...


Zależy od tego, kto co lubi. Zdecydowanie wolę Strauba i Barkera.
Shadowmage - 2008-01-08, 14:30
:
A do mnie żaden z powyższych panów nie przemówił. Może po prostu horror i groza nie są dla mnie.
Romulus - 2008-01-08, 14:50
:
A ja chyba wyrosłem :)
Azver - 2008-01-08, 23:04
:
tigana napisał/a:
Warto naprawdę warto. Za niedługo spłodzę recenzje "Lśnienia" może Cię zachęci. To do końca nie jest horror, jak to u Kinga, a bardziej groza, ale świetnie napisana i na długo pozostająca w pamięci.


Ty chyba zbyt często Kubricka oglądałeś. To u niego nie masz pewności, czy to naprawdę nawiedzony hotel czy omamy Jacka. W książce jest to akurat jasne- hotel jest nawiedzony i działają siły naprzyrodzone. Lśnienie Kinga to rasowy horror.


romulus napisał/a:
Drażniły mnie nachalne postmodernistyczne wstawki typu: bohaterzy przenoszą się do rzeczywistości, aby spotkać Stephena Kinga, który o nich pisze itd.


Romulusie, że tak spytam- którą definicją postmodernizmu się posługujesz, że Ci ten zabieg do niej właśnie przypasował?

AM>> Rozumiem Barkera, ale Strauba? Przecież ten facet pisze tak staroświeckie horrory, że już za Poego uchodziłyby za ramole. To dopiero jest sztampa.
Romulus - 2008-01-09, 13:59
:
A jak tu zdefiniować postmodernizm? Widziałem z 10 poglądów. Niektóre rozbieżne.

Przyjmuję najpopularniejszy i dodać muszę, że to tzw. postmodernizm. Definicję znajdziesz w encyklopediach lub na Wikipedii, więc nie będę tu ich kopiował. Niektórzy bawią się nim z wdziękiem (Sapkowski nawiązując do współczesności w swoich powieściach), niektórzy topornie.

U Kinga wspomniany przez mnie motyw był męczący (pal sześć: nie będę się kłócił bezproduktywnie czy to był postmodernizm, czy inny -izm).

Dorzucę jeszcze jedną kąśliwą uwagę. "Wilki z Calla" to już było dla mnie przegięcie. Miałem wrażenie, że King odgrzebał jakąś swoją niedorobioną powieść i wplótł w nią wątki z cyklu o Rolandzie i bach: mamy kolejny tom. W ogóle cały ten cykl to taka toporna fantasy. Rzemieślnicza. Bez wdzięku.

To są akurat moje wrażenia. I nie próbuję, nawet nie zamierzam, być obiektywny (ktoś mi zarzucił w innym temacie brak obiektywizmu) - nie jestem krytykiem literackim i nie muszę. Jestem tylko czytelnikiem. Oceniam z punktu widzenia przyjemności czytania i robienia (lub nie) czytelnika w balona.

Zmęczył mnie ten cykl. Nie znajduję żadnego powodu, aby to tych powieści wrócić.
Neander - 2008-01-09, 23:21
:
Moje pierwsze zetknięcie z Kingiem miało miejsce przy pomocy "Lśnienia", <osoby, które uważają w/w powieść jako arcydzieło niech opuszczą kolejny akapit> na którym baaaardzo się zawiodłem. Tyle ludzi mi polecało tę książkę, że najlepsza, że arcydzieło, że cudo, a dla mnie - kompletna klapa. Książka stanowczo przegadana, pełna dłużyzn i irracjonalnych sytuacji. Niemniej jednak koncepcja autora mi się podobała. Niestety wykonanie już mniej. <już można czytać dalej> Całe szczęście, że zakupiłem "Lśnienie" w pakiecie z "Wielkim Marszem", pisanym pod pseudonimem. I tu zaskoczenie - spodziewałem się kolejnej książki nudnej i ciągnącej się jak Moda na sukces - a okazała się ciekawym dziełem z wartką akcja i niebanalnym pomysłem. Warto także zauważyć, że styl Wielkiego Marszu jest zupełnie inny od Lśnienia czy reszty jego książek pisanych pod nazwiskiem King. Szczególnie zaś spodobało mi się zakończenie. Zachęcony więc sięgnąłem po dalsze książki Stephena - " Cztery pory roku" (ciekawe opowiadanka, ale znów przegadane), "Grę Geralda" (ta mi się nawet podobała), "Dolores Clairborne" (polecam!), "Desperację" (no nawet, nawet), "Christine" (świetny, potęgujący się nastrój grozy) oraz "Serca Atlantydów" (z których praktycznie nic nie pamiętam). W międzyczasie trafiłem na "Zieloną Milę", którą uważam za najlepszą jego książkę jaką czytałem. Aktualnie jednak King mi się 'przejadł' i nie mam ochoty na kolejne jego książki.
Tigana - 2008-01-13, 22:54
:
Neander napisał/a:
" Cztery pory roku" (ciekawe opowiadanka, ale znów przegadane),

Przegadane :shock: Jak dla mnie nie byo tak ani jednego zbędnego słowa. Owszem ciut dłużyli mi się "Skazani", ale głównie dlatego, ze wczesniej oglądałem film. No i ostatnie ("Metoda oddychania" ) sporo ustępuje pozostałym. A "Dolores Clairborne" też polecam.
Neander - 2008-01-14, 13:55
:
Tigana napisał/a:
Przegadane :shock:


Przegadane, nudne jak wolisz.

Tigana napisał/a:
No i ostatnie ("Metoda oddychania" ) sporo ustępuje pozostałym.


Pamiętam tylko, że mi się podobało, ale nie powaliło.

Tigana napisał/a:
A "Dolores Clairborne" też polecam.


Najlepsza jego książka, poza Zieloną Milą, jaką czytałem. Co nie znaczy, że rewelacyjna w ogóle.
Tigana - 2008-01-14, 14:29
:
Neander napisał/a:
Przegadane, nudne jak wolisz.

Ja je "łyknąłem" jak świeże bułeczki i nie nudziłem się przy nich wcale, a wcale. Inna sprawa, że nie są to horrory czy opowiadania grozy, a raczej nowelki obyczajowe. Dla mnie bomba.

Tak jak wspomniałeś wyżej "Wielki Marsz" to zupełnie inna bajka - rzecz krótka, treściwa, ale zawierająca w sobie olbrzymi ładunek emocjonalny. Polecam również "Uciekiniera" i "Blaze" - są na podobnym poziomie, chociaż przypuszczam, ze bardziej spodoba Ci się ta pierwsza pozycja. Niby na jej podstawie zrobiono film z Arnoldem S., ale tak naprawdę to oprócz pomysłu wyjściowego (telewizyjne show) nie mają ze sobą nic wspólnego. Dzieło Bachmana jest o wiele bardziej ponure, a społeczeństwo wcale nie chce wolności tylko kolejny odcinek show.
Neander - 2008-01-14, 14:43
:
Osobiście to bardziej trawię Bachmana niż Kinga. Niby jeden człowieka książki pisane pod pseudonimem są napisane inaczej. Tak jak wspomniałeś są bardziej refleksyjne, mroczne i ponure.
Derriuz - 2008-01-18, 22:13
:
Z "Czterema Porami Roku to miałem akurat do czynienia z "Ciałem". Jakoś nie zabrałem się za inne. Ale cóż... Dlaczego "Ciało", zapytacie? Bo jak byłem taki mały kurdupelek (znaczy mniejszy niż teraz) to widziałem film na podstawie tej... Tego mini-dzieła. Wspaniałe. Połknąłem niewiele Kinga, ale wiele jeszcze na półce czeka. Jestem już po "Sklepiku z Marzeniami" i "Wszystko Jest Względne" (wszystkie czternaście, a nie tylko tytułowe opowiadanie) no i teraz po "Wielkim Marszu". Do diabła, wydaje mi się, czy to ostatnie wpłynęło na mnie najbardziej? Refleksyjne, mroczne i ponure. Aye, aye. (Już od jakiegoś czasu chciałem tu coś napisać. Jestem młodym wielbicielem Kinga :> To co, że mało przeczytałem? :) Podoba mi się jak cholera ]xD)
Tigana - 2008-02-24, 18:02
:
Derriuz napisał/a:
. Jestem już po "Sklepiku z Marzeniami" i "Wszystko Jest Względne" no i teraz po "Wielkim Marszu". Do diabła, wydaje mi się, czy to ostatnie wpłynęło na mnie najbardziej? Refleksyjne, mroczne i ponure.

Bo "Wielki Marsz" to faktycznie świetna książka, która z resztą twórczości Kinga nie ma za duzo wspólnego. Jeszcze "Uciekiniera" bym dodał do kompletu - podobny pesymistyczny klimat.
Ciekawe jak się King faktycznie w Polsce sprzedaje, bo ostatnio "Próchno" miesiąc po miesiącu robi wznowienia. "Albatros" zresztą też.
Mogget - 2008-03-13, 12:48
:
Przeczytałem wiele książek Kinga i najbardziej spodobał mi się ''Cmętarz zwieżąt'' Oprócz tego godne uwagi jest oczywiście ''Lśnienie'' czy ''Miasteczko Salem'' Z opowiadań nie tak dawno przeczytałem ''Wszystko jest względne'' i całością nie jestem zachwycony jednak dla opowiadań takich jak ''Człowiek w czarnym garniturze'' czy ''1408'' warto sięgnąć po tę pozycję :)
Tyraela - 2008-03-23, 13:53
:
Jak dla mnie King jest słaby - dawno temu przeczytałam "Miasteczko Salem" i wynudziło mnie to tak okropnie, że stokroć bardziej wolę Mastertona. Po prostu nie potrafię się przełamać xD
Potem dałam się namówić na "Rok Wilkołaka", znowu kicha i nuda, całość ni w kij ni w oko. Lektura na godzinę i nie wiem do dziś, o co tak do końca chodziło autorowi xD
Więc "królowi" mówimy nie, Mastertonowi gromkie tak! XD
red91 - 2008-03-24, 10:57
:
Herezja, herezja i jeszcze raz herezja. King snuje niesamowite historie, tworzy genialne portrety psychologiczne. Masterton to chłop z podwórka, grafoman. A wypowiadać się o twórczości Kinga na podstawie dwóch tytułów to zbrodnia (zwłaszcza na podstawie "Roku Wilkołaka", który jest jednym z najsłabszych dokonań króla). Kurde, kobieto, dzień mi zepsułaś.
Tigana - 2008-03-24, 21:08
:
Tyraela napisał/a:
Więc "królowi" mówimy nie, Mastertonowi gromkie tak! XD

Pojechałaś po bandzie. Chociaż zawsze Masterton będzie mi się kojarzył z błogim czasem dzieciństwa i pierwszymi horrorami to nigdy nie postawiłbym go ponad Kingiem. A nawet nie porównał. Graham M. to zupełnie inna kategoria - King pisze bardziej grozę, większy nacisk stawia na psychologię bohaterów, klimat opowieści. Masterton to seks i wyprute flaki- co oczywiście też ma swoje plusy :mrgreen: Gdyby tak jeszcze bardziej przykładał się do swojej pracy, a nie pisał według szablonów byłoby cudownie.
Caesar - 2008-04-08, 19:30
:
Nadrobiłem troszeczkę Masterona i nie dość, że nie postawiłbym go ponad Kingiem, to nie postawiłbym go nawet blisko Kinga. King pisuje raczej powieści... nie wiem, może raczej fantastyczne (z wyjątkiem "Carrie", "Miasteczka Salem" czy "Christine", które moim zdaniem są horrorami), większość oczywiście jest doprawiona odpowiednią dawką klimatu grozy i szczegółowych analiz psychiki bohaterów, ale nie przesadzajmy z tym horrorem. Masteron natomiast, tak jak powiedział Tigana, raczej kojarzy mi się z rozbuchanym erotyzmem i wyprótymi flakami.


To mój pierwszy post w tym temacie, więc należy się kilka słów ode mnie nt. Kinga: dzisiaj dochodzę do wniosku, że jest to mój ulubiony pisarz. Poproszony o wymienienie ulubionych książek, które wyszły spod jego pióra powiedziałbym o "Miasteczku Salem", "Strefie Śmierci", "Worku Kości", "Carrie" i "Christine" i oczywiście o "Lśnieniu" (kolejność przypadkowa). Przychodzi mi do głowy jeszcze zbiorek "Cztery pory roku", "Bezsenność" i "Zielona Mila". Z książek, które mnie bardzo znudziły - "Misery" (nuuuuda) i "Podpalaczka".
Tigana - 2008-07-01, 23:02
:
19 IX nakładem "Próchna" ukaże sie w Polsce najnowsza powieść Stephena Kinga "Duma Key" Szczegóły na KATEDRZE
Nomar - 2008-07-04, 12:42
:
Z książkek Kinga czytałem jedynie cykl Mrocznej Wieży. Podchodziłem do niego dwa razy. Za pierwszym razem darowałem sobie już na początku "Rolanda", lekko zniesmaczony topornością książki. Chyba nie było rozdziału bez słowa "genitalia" - zwykle w okolicy takich czasowników jak "rozpryskiwać", "miażdżyć" tudzież "boleć". Straszne.

Drugie podejście rozpocząłem od nowej wersji Rolanda i jakoś poszło - aż dostałem zadyszki w środku cyklu (dokładnie w połowie "Czrnoksiężnika i kryształu" ;) ). Nie dałem rady. Dobiły mnie jego masakrycznie długie opisy, ciągłe dygresje i... taka bezsensowność/bezcelowość zdarzeń. Jakby King wrzucał do książki wszystkie swoje pomysły, bez żadnej selekcji.

Potwornie rozwleczona akcja sprawiała, że od książki wstawałem znużony jak po ośmiu godzinach roboty przy taśmociągu (co prawda nigdy przy żadnym nie pracowałem, ale to chyba nie jest zbyt ciekawa praca ;) ). Ogólny pomysł na fabułę nie był zły, ale można było napisać cały cykl krócej i bardziej przejrzyście - takie jest moje zdanie :) .
Zraziłem się do Kinga i wątpię czy sięgnę po inne jego powieści. Może kiedyś po "Miasteczko Salem"...?
Mogget - 2008-07-04, 15:14
:
Nomar napisał/a:
Zraziłem się do Kinga i wątpię czy sięgnę po inne jego powieści. Może kiedyś po "Miasteczko Salem"...?


Wybierz "Bastion" nie powinieneś żałować ;) skończyłem czytać dwa dni temu i muszę przyznać, że to bardzo dobra książka."Miasteczko Salem" też jest dobre, ale nie aż tak ;)
Toudisław - 2008-07-04, 21:18
:
Jak na razie jestem po nie udanej próbie przeczytania "Komórki " i po już udanej Rolanda. komórka mnie po prostu znudziła. Przetrwałem jakieś 100 stron i to miał być ten genialny pisarz ? ....
Rolanda wzielem za namową kumpla. Początek był dość ciekawy ale raczej klasyczny bo tajemnicza postać ściga kogoś tam. A później już było coraz nudniej. Język dość toporny ale to by się dało przeżyć gdyby nie fabuła która potrafiła zanudzić śmiertelnie a książka przecież cienka... Końcówka też słaba i jaka taka pseudu filozoficzna.
Ogólnie może nie tragedia ale spodziewałem się czegoś o wiele lepszego a dostałem bardzo bardzo przeciętną pozycję.
Za drugi tom wezmę się z ciekawości i wtedy się obaczy co z resztą
Tigana - 2008-07-04, 21:21
:
Toudisław napisał/a:
Jak na razie jestem po nie udanej próbie przeczytania "Komórki " i po już udanej Rolanda. komórka mnie po prostu znudziła. Przetrwałem jakieś 100 stron i to miał być ten genialny pisarz ? ....

"Komórka" to bardzo przeciętna książka - jest w niej kilka ciekawych pomysłów, ale nie broni to całości.

Toudisław napisał/a:
Za drugi tom wezmę się z ciekawości i wtedy się obaczy co z resztą

Pierwszy tom był pisany latami i to widać - raz czyta sie bardzo fajnie, później kiepściutko. "Powołanie trójki" wspominam bardzo miło - jedna z lepszych książek Kinga. Szkoda, ze z zresztą cyklu nie było mi się zapoznać.
Jander - 2008-07-04, 21:24
:
Tigana napisał/a:
Szkoda, ze z zresztą cyklu nie było mi się zapoznać.

Nic nie stoi na przeszkodzie, mam jeszcze dwie kolejne części ;)
Rolanda czytałem jakiś czas temu, całkiem mi się podobało, za Powołanie Trójki się jeszcze nie wziąłem, dobre parę lat.
Kinga w sumie nic innego nie czytałem... O_o
pozdrawiam
MadMill - 2008-08-01, 09:25
:
Macie fanatyki - Tam i z powrotem było o Kingu, gościem był Orbitowski. Do ściągnięcia. Miłego słuchania. ;)
Subgard - 2008-08-21, 21:12
:
Kinga czytałem dotąd dwie książki i obie mi się podobały, więc pewnie siegne po następne w niedalekiej przyszłości.

Miasteczko Salem-miałem wersje z alternatywnym zakończeniem, usunietymi stronami z pierwotnego maszynopisu i dwoma opowiadaniami("Dola Jerusalem" i "Strzemiennego"). Książka spodobała mi się bardzo! Miała klimat i potwornie mnie wciągnęła. Świetny styl i dobrze napisane postacie. Opowiadania również na wysokim poziomie, choć Dola napisana nietypowo, bo w formie wymiany listów. To akurat pasowało mi mniej, ale i tak było niezłe. Szczerze polecam!

Drugą jest Sztorm Stulecia, który został wydany w formie scenariusza. Dość nietypowo się to czyta i na początku trudno mi było się przyzwyczaić do takiej formy. Ale jak zacząłem czytać i wciagnęłem się to było dobrze. Fajna opowieść, która jako normalna książka z pewnoscia byłaby doskonała. W chwili obecnej ściagam sobie film, bo widząc scenariusz, wiem że może to być naprawde dobry film :-)
Beata - 2008-08-25, 20:43
:
Nie przepadam za horrorem, jako gatunkiem (wystarczająco straszą mnie np. politycy :P ). Dawno temu próbowałam się z twórczością Mastertona zakolegować, a potem z książkami Barkera. Niestety, wychodzi na to, że horror nie jest dla mnie. Kinga doceniam bardzo za Zieloną milę i Skazanych na Shawshank. I w ogóle uważam go za szczęściarza, bo obie ekranizacje wyszły rewelacyjnie. W ramach offtopu wyrażę tutaj żal, że nasz Lem już takiego szczęścia nie zaznał...
Toudisław - 2008-09-29, 16:34
:
"Powołanie Trójcy" za mną I jestem dość zadowolony. Książka ma o niebo lepszy styl niż Roland i jest też fabularnie lepsza. Za jakiś czas pewnie wezmę się za resztę mrocznej wierzy. Podoba mi się ten pomysł. No zobaczymy co będzie dalej
Ł - 2008-09-30, 10:59
:
Myśle że docenisz "Rolanda" jak przeczytasz dwie kolejne ksiażki (szczególnie Czarnoksiężnika..) które rzucają światło na ascetyczny "suchy" pierwszy tom.

Z tego cyklu właśnie Roland, Powołanie i Czarnoksiężnik (oprócz głupawego prologu i epilogu do opowieści Rolanda) to moje ulubione książki. Ziemie Jałowe ujdą, natomiast Wilki i Pieśń tak mnie rozczarowały że samej Mrocznej Wieży do dziś nie przeczytałem. I nie wiem czy to zrobię, chyba po Czarnoksięzniku ja i King poróżniliśmy się co do drogi do Wieży.
Procella - 2009-01-08, 11:12
:
Ceny, za jakie chodzi "To", naprawdę są chore :shock: :
http://allegro.pl/item523...ie_czytana.html

A licytacja trwa jeszcze tydzień... Lubię Kinga, nawet bardzo, ale stówy (mam wrażenie, że cena może do tego dobić) za jego książkę bym nie dała, choć "To" podobno jest niezłe i mam nadzieję, że wkrótce to wznowią (ostatnio Prószyński masowo wznawia Kinga, więc może i ta książka się pojawi) i będę mogła to kupić za normalne pieniądze.
Romulus - 2009-01-08, 11:23
:
Czytałem TO w tym wydaniu. Po prostu mało się nie popłakałem z radości mając w ręku taaakąąą cegłę. A i książka to bez wątpienia jedno z najlepszych dzieł Kinga. Naprawdę warto kupić i przeczytać. Niekoniecznie w tym wydaniu :)
Jachu - 2009-01-08, 16:29
:
Procella napisał/a:
Ceny, za jakie chodzi "To", naprawdę są chore :shock:
Przesadzasz Procello, ta cena jest jeszcze stosunkowo niska. Pamiętam czasy, w których "TO" na Allegro chodziło po 150-170 zł. To były ceny :mrgreen: Ale ogólnie obecne ceny mnie dziwią dość bardzo, bo z tego co pamiętam, to 2 lata temu Wydawnictwo Zysk & S-ka wznowiło tę pozycję i była ona powszechnie dostępna. Sam ja kupiłem w księgarni TANIA KSIĄŻKA za 29 zł...

Procella napisał/a:
Lubię Kinga, nawet bardzo, ale stówy (mam wrażenie, że cena może do tego dobić) za jego książkę bym nie dała, choć "To" podobno jest niezłe
Akurat "TO" jest warte każdej ceny. Jest to najlepsze co wyszło spod pióra Stephena Kinga. Nigdy wcześniej ani później Stefan nawet nie zbliżył się do poziomu, na jaki wzniósł się pisząc "TO". Arcydzieło.

Procella napisał/a:
mam nadzieję, że wkrótce to wznowią (ostatnio Prószyński masowo wznawia Kinga, więc może i ta książka się pojawi)
Mam wrażenie, że Prószyński tej książki nie wyda, gdyż przypuszczalnie nie ma do niej praw, które wykupił Zysk. Więc raczej należy oczekiwać wznowienia ze strony Zysku, tylko nie wiadomo kiedy.

Romulus napisał/a:
Po prostu mało się nie popłakałem z radości mając w ręku taaakąąą cegłę.
Dokładnie odzwierciedlasz moje emocje :mrgreen: Jedyną wadą tego wydania jest miękka oprawa, którą zaaplikował czytelnikom Zysk. Normalnie skandal, aby 1216-stronową cegiełkę wydawać w miękkiej oprawie --_-

Romulus napisał/a:
Naprawdę warto kupić i przeczytać. Niekoniecznie w tym wydaniu :)
Tyle tylko, że poprzednie wydanie "TO" z Wydawnictwa Amber, które miało aż trzy tomy, kiedyś również osiągało ceny mocno zbliżone do okolic 120 zł :mrgreen: Teraz może być podobnie.
ASX76 - 2009-01-08, 18:42
:
Wydawnictwo Albatros najprawdopodobniej wznowi "To" w tym roku. "Bastion" również.
A jeśli nie w 2009, to w 2010. Przynajmniej taki jest plan. :-P

Uważam, że nie warto przepłacać za "To" (warte każdej ceny??? LOL), ani za żadną inną książkę Kinga.
Ł - 2009-03-14, 00:30
:
Skończyłem Mroczną Wieże wczoraj,

Romulus napisał/a:
Dużo przegadania, zakończenie przewidziałem niestety. Oczekiwałem innego: jakiejś fajnej śmieric Rolanda. A tak: wyszło typowo.

Moim zdaniem BARDZO NIETYPOWO, [SPOILER] - o ile samo zapętlenie fabuły nie jest niczym nadzwyczajnym, to moim zdaniem przedstawienie Rolanda po VII tomach w trakcie któych badź co badź zdążyłem go bardzo polubić, jako wielkiego przegranego (w przeciwieństwie do reszty ka-tet), ale nie z powodu śmierci czy wrogów ale z powodu sumy wyborów jakie podjoł w ciągu całego życia, jest bardzo intyrgującym i świetnym chwytem literackiem. I daje pole do spekulacji.

To co mnie się w książce nie spodobały to głównie antagoniści:
- Walter - jedna z najciekawszych postaci w książce a King zabił go odrazu jak się tylko pojawił w VII tomie.
- Mordred - niezły wstępny pomysł postaci, beznadziejna realizacja.
- Karmazynowy Król - po VI i pół tomach przedstawiania go jako bardziej żywioł niż jednostke, jako coś przeraźliwego i transcendentalnego, King na końcu funduje nam staruszka rzucającego zdalnie-sterowanymi bombkami... DAAAAAAA

Pozatym Odd Lane i wszystko co się dzieje po tym to klasyczny przykład Deus Ex Machina.

W sumie to chyba napisze jakiś dłuższy tekst o tym cyklu.

[/SPOILER]
Romulus - 2009-03-14, 10:17
:
Patrząc z dystansu skłonny jestem się zgodzić, że zakończenie nie jest złe. Przez "typowość" chodziło mi o to, że właśnie takiego zakończenia się spodziewałem. Szkoda że się go zacząłem spodziewać wcześniej niż pewnie autor chciał.
SPOILER To chyba jednak lepiej, że opowieść nie była zamknięta w "odcinek": początek podróży, przygody prowadzące do kresu podróży i koniec podróży. Przy zakończeniu zwieńczonym śmiercią Rolanda byłoby dla mnie zaskakująco (skoro spodziewałem się czegoś innego), ale niekoniecznie przez to lepiej z punktu widzenia atrakcyjności całego cyklu (trochę bełkotliwie piszę). SPOILER

Gdyby nie słabości niektórych tomów (np. Wilki z Calla) byłby to interesujący cykl. Ma sporo zalet: grubość ( :) ), dużo interesujących nawiązań, także do pozostałej twórczości Kinga i niejednowymiarowy główny bohater, którego tragizm dopełniona zostaje przez zakończenie cyklu.
Ł - 2009-03-14, 11:25
:
Dla mnie Wilki z Calla i Pieśń Sussanah (z tej to chociaż czytałem ją w wakacje to niewiele co pamiętam, taki "ganiany" scenariusz był) to najsłabsze części cyklu. Za dużo "zapychaczy", wprowadzania dodatkowych postaci z prezentacją ich biografii (Calahana np. bardzo nie lubiłem, i całego tego wykorzystywanie Mrocznej Wiezy jako pola do dokańczania swoich innych książek, co znacznie wychodzi poza ciekawe nawiązanie do reszty twórczości) Słabośc "Wilków..." wynika też z szerszego kontekstu - przecież identyczny w dodatku lepiej rozegrany motyw miasta w którym zanosi się na osateczną bitwę występuje tom wcześniej w "Czarnoksiężniku...". "Ostatni tom "Mroczna Wieża" mimo iż ma wiele wad Piesni Sussanah, to jednak wychodzi zdecydowanie na plus poprzez pokazanie tego jak rozpada się drużyna Rolanda (byłem bardzo zaskoczony każdym 'odejściem'), oraz za kilka fajnych momentów np. decyzje Rolanda o dotarciu do Wiezy (dla Wieży) mimo de facto już jej uratowania.

W sumie mam pozytywne wrażenia po skończeniu tego cyklu, choć przyznaje że od Czarnoksiężnika było już miejscami ostro pod górkę.
Black - 2009-04-02, 15:02
:
Przeczytałem "To", po jakimś tygodniu zmagania się z tym wielgachnym tomiszczem. Tak jak podejrzewałem, wystąpiło u mnie to samo co podczas czytania poprzednich książek Kinga - autor szybko przyciagnął moją uwagę i jeszcze szybciej ją stracił. Do pewnego momentu książka była wciągająca, trzymająca w napięciu i ciekawa, a potem stopniowo czytało się to coraz gorzej, aż do męczącego finału. Przerost formy nad treścią, moim skromnym zdaniem - książka ciągnie się przez 1200 stron, a pomysłu na fabułę jest na jakieś 400, może 500. Resztę wypełniają coraz to mniej przerażające opisy potworów i coraz mniej interesujące zagmatwania fabuły, przechodzącej od dobrego horroru do mdłej metafizyki. Poza tym te typowe dla Kinga wstawki o seksie, masturbacji (samodzielnej i wzajemnej), rżnięciu, kutasach, cipach i tak dalej tylko potwierdzają moje przypuszczenia, że ten typ to straszliwy erotoman i za przeproszeniem, dziki jebaka ;P. Scena ratowania "zanikających więzów przyjaźni" w kanałach pod miastem była jak dla mnie wręcz żenująco głupia, potem zresztą było już niewiele ciekawiej. Czyli tak, "To" to książka do pewnego momentu świetna, a potem już coraz słabsza. Może gdyby to było krótsze wrażenia miałbym lepsze, a tak, to jestem raczej na nie.
gelaZz - 2009-11-09, 10:55
:
Właśnie skończyłem czytać Zieloną milę i jestem pod wielkim wrażeniem. Świetna napisana historia, bardzo wciągająca momentami miałem gęsią skórkę i pod koniec zrobiło mi się nawet przykro :-( Ta książka daje do myślenia...
To był mój pierwszy kontakt z Kingiem i wiem, że nie ostatni.
Sharin - 2009-11-10, 05:43
:
gelaZz napisał/a:
To był mój pierwszy kontakt z Kingiem i wiem, że nie ostatni.


Mam nadzieję. Do czego by Cię tu zachęcić?
- Mali ludzie w żółtych płaszczach - od tego się zaczęło ;) (przynajmniej u mnie :) )
- Skazani... - fajne opowiadanko, z klimatem
- Lśnienie - dobrze jest czasami się postraszyć
- Dzieci kukurydzy - mmmmmrrr... "Przybyszu mamy twoją kobietę!" (według mnie jedno z najlepszych opowiadań grozy jakie czytałem)
- Mroczna Wieża - nieprzeciętna historia ale trzeba mieć do niej serce

To tak na szybkiego ;)
Romulus - 2009-11-10, 07:47
:
Więcej klasycznego Kinga by się przydało na początek, a nie macanka :)
Miasteczko Salem, Lśnienie, Carrie, Christine, To, Cujo. I "Bastion" - świetna cegła z gatunku postapokaliptycznej powieści monumentalnej :) A "Mroczna Wieża" na koniec, bo, rzeczywiście, trzeba do niej trochę serca. A poza tym, bez znajomości choćby "Miasteczka Salem" nie doceni się kilku tomów.
Tomasz - 2009-11-10, 08:23
:
Na początek dobre są też opowiadania. "Nocna zmiana", "Szkieletowa załoga", oczywiście rewelacyjne są zbiory mini powieści chociażby "Cztery pory roku" (czasami pod tytułem "Skazani na Shawshank"), ale mniej typowe dla Kinga.
I fakt, że w ogóle "Miasteczko Salem" trzeba przeczytać, bo nie tylko w "Mrocznej Wieży" się przydaje jego znajomość. Pamiętam też fajne, lovecraftowskie opowiadanie odwołujące się do tej powieści.
gelaZz - 2009-11-10, 08:58
:
Wielkie dzięki z pewnością coś wybiorę z waszych propozycji i po przeczytaniu podzielę się wrażeniami ;)
Kennedy - 2009-11-10, 10:28
:
Tomasz napisał/a:
Pamiętam też fajne, lovecraftowskie opowiadanie odwołujące się do tej powieści.

Dola Jeruzalem z Nocnej zmiany. Faktycznie dobre.

Co do polecanek, to nie można zapomnieć o Misery i Cmętarzu Zwieżąt, szczególnie tym drugim.
Sharin - 2009-11-10, 22:54
:
Romulus napisał/a:
Więcej klasycznego Kinga by się przydało na początek, a nie macanka :)


Jaka macanka O.o
Mali ludzie... to niemalże klasyk kingowski a Lśnienie to przecież Lśnienie ;)
Tigana - 2009-11-11, 12:01
:
Sharin napisał/a:
Jaka macanka O.o
Mali ludzie... to niemalże klasyk kingowski a Lśnienie to przecież Lśnienie ;)

No nie do końca się z tebą zgodzę Sharin - jak dla mnie j"klasyczny" King to powieści z lat 80-tych. Później większość jego książek powielała wcześniej poruszane tematy. Podobnie z opowiadaniami - im późniejsze tym gorsze. "Serca Atlantydów" jak dla mnie to fajny zbiorek , ale nie dorównujący "Czterem porom roku". Inna sprawa, że oba te zbiory nie są klasycznymi horrorami, a raczej minipowieściami obyczajowymi, gdzie od czasu do czasu pojawia sie watek nadprzyrodzony.
Kennedy - 2009-11-11, 12:25
:
No fakt, King najlepszą formę miał w latach 80-tych, ale i potem zdarzały mu się dobre powieści. Tak patrząc po spisie, to wydaje mi się, iż ostatnią "wielką" (polejmy trochę patosu) powieścią Kinga była Zielona mila. A potem już w dół z niewielkimi wyskokami (ostatni tom Wieży na ten przykład).

Btw. wczoraj wyszło w USA Under the Dome, niezła cegła, trzeba przyznać. Tak na oko, to porównywalnie wielka jak Bastion
MarcinusRomanus - 2009-11-11, 14:33
:
Również czytałem tylko "Zieloną milę". Książka po prostu mnie wciągnęła bez reszty, a film oddawał jej klimat. Ja też zamierzam sięgnąć po inne książki tego pana. Chodzi mi po głowie:
Carrie, Lśnienie czy Smętarz dla zwierzaków. Ogólnie można powiedzieć, że książka "Zielona mila" skłania do refleksji nad życiem, są momenty które mnie rozbawiły a nawet i przeraziły...
Sharin - 2009-11-11, 17:14
:
Tigana napisał/a:
No nie do końca się z tebą zgodzę Sharin - jak dla mnie j"klasyczny" King to powieści z lat 80-tych. Później większość jego książek powielała wcześniej poruszane tematy.


Może masz i rację. Może.
Dla King to przede wszystkim właśnie minipowieści obyczajowe z elementami nadprzyrodzonymi (np. To, Zielona Mila, Serca Atlantydów), przynajmniej za nie najbardziej go cenię. Horrory w stylu Lśnienie czy Carrie to fajne horrory ale jednak nie tak fajne jak wcześniej wspomniane książki.
Toudisław - 2009-11-11, 17:21
:
Skazani na Shawshank Całkiem Fajne opowiadanie. Dobrze zbudowany klimat co jest zasługą Narracji. Nie wiem na ile realnie ukazane są tutaj warunki w wiezieniach ale dla mnie było to wiarygodne. No i jest to po prostu dobrze napisana Historia. Ekranizacja sporo się różni ale sama idea jest zachowana,.
Sharin - 2009-11-12, 09:37
:
Podczas jednego z wywiadów Stephen King ponownie przyznał, że zamierza napisać nową powieść z cyklu Mroczna Wieża.
Informacja ta pojawiła się w czasie imprezy w The Times Center.
Stephen King zdradził, że akcja książki będzie umiejscowiona pomiędzy wydarzeniami opisanymi w tomie Czarnoksiężnik i kryształ oraz opowiadaniu Siostrzyczki z Elurii. Dodał jednak, że nie zamierza jej zacząć wcześniej niż za około 8 miesięcy.
Powieść ma się skupiać na postaciach drugoplanowych a roboczy tytuł nowego tomu na brzmieć The Wind Through The Keyhole.
Romulus - 2009-11-12, 11:27
:
Kennedy napisał/a:
Btw. wczoraj wyszło w USA Under the Dome, niezła cegła, trzeba przyznać. Tak na oko, to porównywalnie wielka jak Bastion

Ciekawe, co to za powieść. Recenzja w NYT http://www.nytimes.com/20...t.html?_r=4&hpw i z New York Post http://www.nypost.com/p/n...uyjsIq1D7jYKfiN daje niby pogląd na to, ale trudno wyczuć. HBO chce z tego zrobić mini serial, więc zapowiada się co najmniej interesująco. 1100 stron zmusza mnie do wzięcia jej pod uwagę przy zakupach :-P
Sharin - 2009-11-12, 11:39
:
Tutaj także macie kilka ciekawostek na temat wspomnianej przez Romulusa książki :)
http://www.stephenking.pl/sk_news_01.html
Okładka, ilustracje i takie tam ;)
Kennedy - 2009-11-12, 16:49
:
Tak po prawdzie, to pomysł wyjściowy (miasteczko otoczone niewidzialną barierą której nie da się pokonać) jest zaskakująco podobny do Z kwiecia powstaniesz Simaka, gdzie sytuacja jest dokładnie identyczne (notabene polecam, dobra powieść). Przeczytam Under the Dome chociazby po to, by sprawdzić, czy jest więcej podobieństw. No i
Romulus napisał/a:
1100 stron zmusza mnie do wzięcia jej pod uwagę przy zakupach :-P

:-P
Sharin napisał/a:
Podczas jednego z wywiadów Stephen King ponownie przyznał, że zamierza napisać nową powieść z cyklu Mroczna Wieża.
Informacja ta pojawiła się w czasie imprezy w The Times Center.
Stephen King zdradził, że akcja książki będzie umiejscowiona pomiędzy wydarzeniami opisanymi w tomie Czarnoksiężnik i kryształ oraz opowiadaniu Siostrzyczki z Elurii. Dodał jednak, że nie zamierza jej zacząć wcześniej niż za około 8 miesięcy.
Powieść ma się skupiać na postaciach drugoplanowych a roboczy tytuł nowego tomu na brzmieć The Wind Through The Keyhole.

Skoro jesteśmy przy takich rewelacjach, to jest już chyba oficjalnie potwierdzone, że będzie trzecia część Talizmanu, do której King ze Straubem mają zasiąść chyba za dwa lata, jak się wywiążą z dotycvhczasowych kontraktów. Czekam z zaciekawieniem, bo Talizman i Czarny dom całkiem mi się podobały.
Sharin - 2009-11-21, 21:40
:
W trakcie jednego z wywiadów Stephen King wspomniał o możliwości napisania dalszej części Lśnienia.
Bohaterem książki byłby 40-letni Danny Torrance. Pracowałby w czymś w rodzaju domu starców i pomagał ludziom odchodzić z tego świata. Stephen King zaproponował nawet tytuł, który miałby brzmieć: Dr. Sleep.
Kennedy - 2010-01-23, 00:32
:

Ma wyjść 9 marca. Całkiem szybko, myślałem, że dłużej poczekamy na tłumaczenie, zwłaszcza że to będzie najwyraźniej potworna cegła
MadMill - 2010-01-28, 12:46
:
Nie wiem czemu, może dlatego, że miałem po prostu pod ręką kieszonkowe wydanie Kinga wziąłem do czytania Zieloną Milę. Na razie moje przygody z Kingiem to farsa. Jak jeszcze Carrie i Kolorado Kid mi się w miarę podobały, ale chyba w dużej mierze dzięki temu, że powieści były krótkie, to Misery była męcząca, a Worek Kości to totalne nieporozumienie. Inna sprawa ma się z Zieloną Milą, film widziałem 3-5 razy, bardzo mi się podobał, a teraz książka podoba się jeszcze bardziej. Jestem w połowie, po pierwszych 3 odcinkach/częściach. Może jednak dam się skusić chociaż na cykl MW?
Romulus - 2010-01-28, 12:58
:
Qurka, Mad. ZIELONA MILA? To nawet nie jest najlepsza, moim zdaniem, jego pozycja. Chwyć LŚNIENIE, MIASTECZKO SALEM, TO.

Cyklu MROCZNEJ WIEŻY nie tykaj przed przeczytaniem MIASTECZKA SALEM.

Ja teraz czytam sobie BASTION. Kurczę, ale miło. Powrót do tej książki po paru latach jest znakomity i to nadal będzie, dla mnie, najlepsza powieść Kinga. Jest tu wszystko co najlepsze u tego autora: psychologia, tło obyczajowe, galeria postaci i to wszystko ładnie ugotowane w sosie postapokaliptycznego starcia. Mimo upływu lat temat wciąż nośny - złośliwa grypa (tyle że chowu wojskowego) wybijająca większość ludności świata :) Tylko Randall Flagg już nie straszy. Ale to nadal doskonała powieść i bez "straszenia".

Jutro odbieram wprawdzie RZEKĘ BOGÓW, ale nie odłożę BASTIONU. W najgorszym razie, będę czytał równolegle.
Ł - 2010-01-28, 13:35
:
Ja właśnie przygotowuje się do napisania na Katedre zbiorczej recki "Mrocznej Wieży". Myślę że Romulus nieco przesadza z tym "nie zabiorej się" bo do V tomu, absolutnie żadna, wiedza z Miasteczka Salem nie jest wymagana, a do V tomu będziesz napewno wiedział czy Ci się podoba czy nie i albo zrezygnujesz wczesniej albo już siła bezwładnosci będziesz leciał dalej (IMO od V tomu i czynenia z cyklu metapowiesci zaczyna się równia pochyła Mrocznej Wieży). Ja od siebie mogę dodać żebyś nie zniechęcał się pierwszym tomem który jest przez wielu odbierany negatywnie, natomiast w kontekście nastepnych częsci, sporo zyskuje.
MadMill - 2010-01-29, 11:35
:
Skończyłem Zieloną Milę gdzieś około północy. Świetna ta książka, o wiele lepsza niż film, który jest i tak jednym z moich ulubionych. W wersji pisana jest mniej ugrzeczniona, co daje jakby więcej emocji czytelnikowi. No i Stefciowi trzeba dalej dawać szansę ;)
Caesar - 2010-01-31, 14:24
:
Ja ostatnio czytałem "Ostatni bastiona Barta Daviesa" napisany pod pseudonimem. Całkiem niezła książka, mocno inspirowana Vonneguttem, nawet bohater w pewnym momencie wspomina, że bardzo lubi tego pisarza.
Tixon - 2010-03-05, 22:34
:
Skończyłem Wielki Marsz. Przeczytać to już chciałem od jakiegoś czasu, ale napięty grafik nie pozwalał. Jednak po ukończeniu Strossa potrzebowałem czegoś w zupełnie innym klimacie, niż mam w kolejce, tak i Wielki Marsz się załapał.
Główną uwagę zwrócił pomysł na książkę - stu chłopaków musi tylko iść i nie zwalniać poniżej określonej prędkości. Jeśli zwolnią, bądź się zatrzymają, dostają ostrzeżenie, które jednak po godzinie marszu zostaje skreślone. Po trzech ostrzeżeniach, jeśli znowu to zrobi, odpada. Zostaje zastrzelony. Meta jest tam, gdzie zginie przedostatni.
Jako, że z Kingiem miałem już kontakt wcześniej i pomysły, które z pozoru wydawały się głupie (jak palec wystający z umywalki), opisywał w bardzo dobry, klimatyczny sposób, liczyłem na klimatyczną historię i zdecydowanie się nie zawiodłem. WM trafiło mnie od samego początku, już podczas prezentowania uczestników, gdzie powiedziane było wprost - jesteście trupami. Marsz złamie was fizycznie, potem psychicznie, na końcu zabije, a nawet jeśli wygrasz, to i tak przegrasz, bo marszu nie można skończyć żywym. Dokładnie tego się spodziewałem, dokładnie to dostałem.
Pomysł oraz cytaty rozdziałów sugerują odczytanie WM jako ironii w stronę reality show i teleturniejów, jednak to do mnie nie przemówiło. Dla mnie bliższa była wersja - może to nadinterpretacja z mojej strony - marszu jako wkraczania w dorosłe życie. Na początku uczestnicy stawali do niego będąc pewnymi swej nieśmiertelności, nie wierzący, że mogli by przypłacić to życiem. Oczywiście, z biegiem czasu poczucie własnej śmiertelności było coraz bliżej. Jedni przystępowali posiadając plan, drudzy liczyli na wytrzymałość swojego ciała, a inni jeszcze szli na żywioł. Prezentowali różne postawy - życzliwego wspierania i pomagania sobie wzajemnie (pomimo tego, że marsz zakładał dojście do celu po trupach), samotnego dążenia czy wręcz "podkładania nóg" konkurencji.
Dobra, koniec z rozgadywaniem się. Porządna książka, 8/10.
Kennedy - 2010-03-10, 20:44
:
Czwarta po północy
Skończyłem własnie ów opasły zbiór minipowieści, spośród wszystkich książek Kinga nie będących powieściami zdecydowanie najdłuższy. 800 stron i cztery długie formy które teoretycznie mogły by się ukazać wydane osobno, jak np Pokochała Toma Gordona. Mam zresztą wrażenie że przynajmniej dwa, jesli nie wszystkie, są od tej powieści (?) dłuższe. No nieważne. tak więc mamy cztery niepowiązane ze sobą nijak teksty, każdy poprzedzony krótkim wstepem. najlepiej by było je chyba omówić osobno.

Langoliery - znane mi wczesniej z całkiem niezłego filmu o tej samej nazwie. mamy interesujący pomysł wyjściowy, poniekąd dośc typowy (mała grupa ludzi w obliczu zaskakującej sytuacji), ale rozwinięty bardzo zgrabnie i przyjemnie. Są wyraziste postaci, jest porządnie walnięty czarny charakter, wreszcie jest elegancko rozwinięta fabuła i znajomośc filmu w niczym nie zmniejszyła mi przjemności z lektury. Tekst jest świetny, pozbawiony typowo Kingowych dłużyzn, wciagający, pełen pobudzających wyobraxnię niedopowiedzeń i epatujący niepokojąca atmosferą wyludnienia. Dla mnie bomba i ogólnie jeden z lepszych tekstów Kinga w ogóle.

Tajemnicze okno, tajemniczy ogród. tu z kolei King eksploatuje swój stary motyw pisarza stykającego się z nieznanym, coś dla fanów Mrocznej Połowy albo Worka Kości. Dalej jest nieźle, chociaż całośc mniej rozbudowana i dopracowana niż Langoliery, z duzym naciskiem na psychologię. Wciąga i czta się dobrze, ale od pewnego momentu robi się przewidywalnie. Mimo wszystko nadal jest dobrze.

Policjant bibliotecznny. Lipa, tyle powiem. Nieźle napisane, tylko tym się broni. Poza tym jest to dosyć schematyczna opowiastka grozy w stylu jakiejś Gęsiej Skórki czy czegoś takiego. Pomysł taki sobie (oklepany), fabuła właściwie przewidywalna jak drut, atmosfery to ja tu w zasadzie nie odnajduję żadnej (może poza jednym momentem, jak główny bohater pierwszy raz wchodzi do biblioteki), a i sam bohater tytułowy mnie rozczarował, bezpłciowy taki. Niektórym może się teoretycznie spodobać, ale ja, po przeczytaniu ok. 50 książek SK, nie odnajduję tu niczego, czego by nie zrobił lepiej w jakims innym tekście.

Polaroidowy pies. To samo co wyżej, tylko nieco łagodniej. Nic specjalnego, broni się trochę w miarę interesującymi postaciami, poza tym to taki jakby prolog do Sklepiku z marzeniami (ale bez znajomości Psa nic się nie stanie). Kolejna nudna historyjka o nawiedzonym (?) obiekcie, w tym wypadku aparacie fotograficznym.

Patrząc na zbiór całościowo, Czwarta po północy jest nierówna i słabsza od Czterech Pór Roku czy Serc Atlantydów. Mamy dwa teksty bardzo dobre i dwa słabe. Pół na pół. Dla maniaków lektura to oczywiście obowiązkowa, ale dla osób darzących Króla nieco większym dystansem niekoniecznie, chociaż na pewno warto sięgnąc po świetne Langoliery i nieco tylko słabsze Tajemnicze okno. Resztę można spokojnie odpuścić.
W zasadzie trochę szkoda, gdyby dorzucic jeszcze ze dwie minipowieści na tym poziomie co dwa pierwsze, albo chociaż jedną, np. Pokochała Toma Gordona, to zbiór byłby świetny, a tak jest niestety tylko średni.
Romulus - 2010-03-17, 18:11
:
POD KOPUŁĄ za mną. Nie będzie mi się chciało pisać recenzji z tej książki, bo twórczość Kinga jest mi obojętna na ogół, poza miłymi wspomnieniami jego klasyków oraz BASTIONU. Najnowsza powieść jest jednak dobra z plusem - taką ocenę wystawiłem na Fantaście. Akcja jest wartka - czyta się ją wyśmienicie, szybko i z zainteresowaniem bo King świetnie konstruuje obyczajowe tło. I w tym jest tu tak naprawdę wyśmienity. Jeśli chodzi o tytułową kopułę to mniej mnie interesowało Co, Kto i Dlaczego. Lepsza była fabuła na poziomie reakcji miasteczka, poszczególnych postaci i ich losów. Tu King się spisał. Choć - ostatecznie - mnie tym nie kupił, ale to "wina" moich upodobań czytelniczych. Już mnie takie historie nie kręcą. Książkę jednak można polecić z czystym sumieniem. Zarówno fanom Kinga, jak i tylko spragnionym doskonałej rozrywki. A że jest grubaśna (ponad 900 stron z dużym haczykiem), to rozrywka będzie długa i przyjemna.
Kennedy - 2010-03-17, 19:22
:
Romulus napisał/a:
Akcja jest wartka - czyta się ją wyśmienicie, szybko i z zainteresowaniem bo King świetnie konstruuje obyczajowe tło. I w tym jest tu tak naprawdę wyśmienity. Jeśli chodzi o tytułową kopułę to mniej mnie interesowało Co, Kto i Dlaczego. Lepsza była fabuła na poziomie reakcji miasteczka, poszczególnych postaci i ich losów.

Tak, w gruncie rzeczy sama kopuła jest tu na drugim planie, a na pierwszym mamy obyczajowo - sensacyjnego Kinga w świetnej formie. Formie, w której nie był od lat i dla mnie, jako że twórczość Króla bardzo sobie cenię, jest to powieśc łapiąca się spokojnie na 5 w skali szkolnej. Dałbym może i więcej nawet, ale niestety, wątek samej kopuły, chociaż umieszczony w tle, mi nie podszedł. Zbyt to cudaczne - można się doszukiwac drugiego dna, że "King chciał nam przekazac coś ważnego", ale mnie to nie usatysfakcjonowało.
W dużym skrócie, to taki Sklepik z marzeniami zmiksowany ze Stukostrachami, przy czym rezultat końcowy jest od obu składników lepszy. Dla mnie ok, zwłaszcza po poprzedniej, bardzo cienkiej Ręce mistrza.
Poza tym, czuć w tej powieści mocny potencjał filmowy, szczególnie w początku i monumentalnej końcówce, to się aż prosi o ekranizację.
Beata - 2010-05-06, 15:25
:
Pożyczyłam trzy pierwsze tomy Mrocznej Wieży. Przeczytałam na razie dwa: Rolanda i Powołanie Trójki. I cóż... pierwsza część mnie rozczarowała - taki tam quest ze strasznymi dziurami. O mało się nie zagubiłam - wszystko wydawało mi się bezsensowne, oderwane od kontekstu, zupełnie jakby działo się w próżni. Co się bohater obróci, to tam pustka, nic nie wiadomo. Niby jakieś tam wyjaśnienia czytelnik dostaje, ale fragmentaryczne, pełne niedopowiedzeń i zmyłek tak zmyłkowatych, że nadal myli mi się Marten z Walterem. I wrażenie narasta, że autor może i miał pomysł, ale jakoś z przelaniem na papier mu nie poszło. No, ale na szczęście książka szybko się skończyła i siłą rozpędu wparowałam w Powołanie Trójki. Ach, jakże inna jest ta książka! :) Zupełnie, jakby autorem była inna osoba: są rozbudowane portrety psychologiczne, ciekawe i zaskakujące rozwiązania (aż do końca nie wpadłam na to, kim jest ostatnia osoba z Trójki), odwołania do znanego wszystkim świata. Kontrast między tymi tomami jest uderzający, do tego stopnia, że aż chciało mi się skomentować: nie mogłeś tak od początku, panie Autorze? ;) Zaraz zamierzam zacząć lekturę Ziem jałowych - zobaczymy, co (i jak) będzie. Może będę chciała pożyczyć następne tomy?
Tixon - 2010-05-06, 16:12
:
Beata napisał/a:
I cóż... pierwsza część mnie rozczarowała - taki tam quest ze strasznymi dziurami. O mało się nie zagubiłam - wszystko wydawało mi się bezsensowne, oderwane od kontekstu, zupełnie jakby działo się w próżni. Co się bohater obróci, to tam pustka, nic nie wiadomo. Niby jakieś tam wyjaśnienia czytelnik dostaje, ale fragmentaryczne, pełne niedopowiedzeń i zmyłek tak zmyłkowatych, że nadal myli mi się Marten z Walterem. I wrażenie narasta, że autor może i miał pomysł, ale jakoś z przelaniem na papier mu nie poszło

Miałem podobne odczucia i dlatego właśnie skończyłem na pierwszym tomie.
Jander - 2010-05-06, 16:50
:
Ja mam zakupioną do IV tomu (a raczej IV dostałem, więc kupiłem poprzednie), Roland mnie zachęcił, ale jeszcze nie sięgnąłem dalej. Na mojej półce zresztą Mroczna Wieża znajduje się za innymi książkami, wiec rzadko ją widuję.
Beata - 2010-05-10, 21:43
:
Tixon napisał/a:
Miałem podobne odczucia i dlatego właśnie skończyłem na pierwszym tomie.

Sama byłam o włos, ale - na szczęście - sięgnęłam po kolejny tom. Naprawdę bardzo dobry. Trzeci, Jałowe ziemie, nie jest tak dobry jak drugi, ale całkiem ciekawy, lepszy od pierwszego. W każdym razie - nie żałuję, a jak będę miała okazję przeczytać resztę cyklu, to na pewno nie ucieknę z krzykiem. ;)
Urshana - 2010-05-11, 05:24
:
A przede mną jeszcze dwa ostatnie tomy. Jak do tej pory najlepszy był czwarty - "Czarnoksiężnik i kryształ".
MadMill - 2010-07-07, 18:36
:
Sharin zrecenzował niedawno jedną z książek Stephena Kinga - "Sklepik z marzeniami". Miłej lektury :)
Ploud - 2010-08-10, 15:59
:
Przeczytałem jakiś czas temu powieść Kinga pt. Komórka. Zaczęło się dosyć ciekawie, coś pomiędzy świtem żywych trupów a 28 dni później. Bardzo lubie takie klimaty więc czytało się przyjemnie. natomiast potem, z każdym rozdziałem zaczęło się robić coraz dziwniej
[spoiler]zombie lata i porozumiewa się telepatycznie !?!?[koniec spoilera][color=000000][/color] Według mnie książka straciła na tym sporo. Ale najbardziej ze wszystkiego zawiodło mnie zakończenie. Wyglądało to tak jakby autor wpadł na dziwny pomysł na akcję ale nie mógł wymyśłić równie dziwnego zakończenia więc poprostu przerwał w trakcie. Było to moje pierwsze spotkanie z Kingiem no i niestety nie zbyt udane. Jeśli ktoś Kinga lubi to tę książkę już pewnie czytał a jeśli ktoś chce go dopiero poznać to odradzam. I jeszcze pytanie na koniec. Czy wszystkie książki kinga są takie dziwne ?
Romulus - 2010-09-09, 21:08
:
Chwila na wyprężenie się: czytam zagraniczne magazyny :)

YEAH, I'm awesome!!!

Dobra. Koniec prężenia się.

Nie wiem, czy to news, czy rzecz znana. Brzmi ciekawie i nieciekawie:
http://nymag.com/daily/en...rk_tower_w.html

Ciekawie - bo ekipa zacna. Ron Howard (żaden wielki wizjoner, ale doświadczony koleś), Akiva Goldsmith - pisze świetne teksty, szkoda, że w tym projekcie nie będzie miał wiodącej roli. I Brian Grazer - również producent, który kichy nie wypuszcza (na ogół).

Nieciekawie - filmy i serial pójdą w NBC. Zatem może to być kolejna adaptacja telewizyjna Kinga, którą się zapomina po obejrzeniu albo żałuje, że się widziało. NBC - zatem nie będzie szaleństw i odważnego podejścia do fabuły. Może być to ładnie przycięte do formatu telewizji dla wszystkich.

Nie wiem, jak potraktować format: trzy filmy i dwa sezony serialu.

Tak, czy siak zapowiada się interesująco.
Kennedy - 2010-09-09, 21:11
:
Romulus napisał/a:
Tak, czy siak zapowiada się interesująco.

Mam spore obawy co do tego projektu, ale jak już wyjdzie to chętnie obejrzę, może uda się im zrobić coś na poziomie.
Najchętniej bym widział całość jako siedem filmów (albo sześć, czy pięć, dwa pierwsze tomy i dwa ostatnie można scalić w dwa filmy), ale to nie Harry Potter niestety. Ale i tak jest dobrze, jest szansa, że nie okroją całości zbytnio.

Cytat:


Nie wiem, jak potraktować format: trzy filmy i dwa sezony serialu.


Pomysł jest w sumie ciekawy, rzadko spotykane rozwiązanie, tak mi się zdaje. Jeśli w ogóle spotykane.
ASX76 - 2010-09-12, 21:38
:
Ploud napisał/a:
Czy wszystkie książki kinga są takie dziwne ?


Nie wszystkie, jest kilka normalnych np. "Dolores Claiborne", "Zielona mila", "Lśnienie"... ;)
W sumie wolę ekranizacje jego książek.
Sabetha - 2010-09-16, 18:30
:
ASX76 napisał/a:
Nie wszystkie, jest kilka normalnych np. "Dolores Claiborne", "Zielona mila", "Lśnienie"...


Taaaa, co jedna, to normalniejsza :P

Na początek odrobina psychicznego ekshibicjonizmu (nie mam zielonego pojęcia, czy coś takiego istnieje, ale kto by się przejmował drobiazgami XD ): od kilku lat nie czytam i nie oglądam horrorów. Powód prosty jak drut – w trakcie wszystko cacy, jednakowoż potem moja zwyrodniała wyobraźnia przerabia je w okropne koszmary, co w ogóle nie jest zabawne. Zanim jednak chęć spokojnego wysypiania się przemogła głód mocnych wrażeń, zdążyłam przerobić „Dolores Claiborne”, „Misery”, „Buicka 8” i bodajże „Miasteczko Salem” (nie pomnę dokładnie, było to w liceum, a więc dawno :P ). Z tego, co pamiętam, King jest mistrzem nastroju. Choćby wspomniana „Dolores” – niby nic się tam strasznego nie dzieje, prosta kobieta opowiada historię swojego żywota, a czytelnik zaciska zęby, z każdą kolejną stroną coraz bardziej pewny, że za chwilę zdarzy się coś okropnego. W ogóle akcja u Stefka pełni jakby drugorzędną rolę (inaczej niż u Koontza, gdzie wszystko pędzi po wariacku w stronę Wielkiego Finału, z reguły pozostawiającego czytelnika z uczuciem niedosytu, jeżeli nie niesmaku), albowiem sprawą najważniejszą jest psychologiczny portret protagonisty – zgodnie z zasadą, że człowiek najgorsze potwory kryje w sobie.
Sharin - 2010-10-09, 17:20
:
Za około 2 miesiące powinien być gotowy maszynopis powieści a tytule 11/22/63. Tym razem King opowie nam o mężczyźnie, który przenosi się w czasie by 22 listopada 1963 roku zapobiec zamachowi na prezydenta Johna F. Kennedy'ego i tym samym zmienić losy Stanów Zjednoczonych oraz świata.

Objętościowo nowa książka ma być zbliżona do poprzedniej powieści Kinga, 'Pod kopułą'.


Info z portalu www.stephenking.pl
Romulus - 2011-01-20, 14:49
:
Plany dotyczące ekranizacji "Mrocznej Wieży" są bardzo imponujące:
http://hatak.pl/news/1126...Mrocznej_Wiezy/
Tylko przeraża mnie trochę to, że Ron Howard się tym zajmie. Z jednej strony ma renomę, bo znany jest z wysokobudżetowych produkcji, które nie nawaliły i zarobiły na siebie. Z drugiej zaś... to Ron Howard. Jego filmy do arcydzieł nie należą i zapowiada się dosyć szablonowa, poprawna adaptacja.
ASX76 - 2011-01-20, 16:34
:
Jeśli scenarzysta spieprzy robotę (odnoszę się do pańskiego wpisu - "Jego filmy do arcydzieł nie należą"), to żaden reżyser tego nie naprawi, niezależnie od swojej renomy/sławy czy czegoś w tym stylu. Wyraziłem się dostatecznie jasno, czy niezbędne jest rozwinięcie tej kwestii? :-P
Skoro zarabianie kasy nie będzie celem nadrzędnym, to jest szansa, na co najmniej porządną ekranizację.
Romulus - 2011-02-09, 13:40
:
Nie wiedziałem, że jest przygotowywana kolejna, tym razem kinowa, wersja "Bastionu": http://www.hbo.pl/article...nu”_11819 Nie martwi mnie mały wpływ Kinga na obsadę i - chyba - resztę produkcji. To nawet dobra wiadomość. Ale ktoś słyszał w ogóle o tych planach i zna szczegóły (reżyser, scenarzysta, data produkcji)?
Tigana - 2011-02-09, 18:03
:
Ponoć w ciągu kilku tygodni ma być coś wiadomo. Tutaj można poczytać o innych planach ekranizacji książek Kinga.
Sharin - 2011-02-09, 20:40
:
http://www.stephenking.pl/sk_news_01.html Stephen King o nowym "Bastionie" ;)
Romulus - 2011-02-09, 20:52
:
Oj, czyżby pobrzmiewał żal, że nie skapnie mu nic z tortu? Sprzedał już raz prawa i więcej nie może? ;)
Sharin - 2011-02-11, 06:07
:
Tak to już w życiu bywa, że zarżnięta raz kura nie daje więcej złotych jaj ;) co do samego pomysłu ekranizacji to jestem "za". Serial telewizyjny nie wstrząsnął mną za nadto i prawdę powiedziawszy troszeczkę nudził :/ może nowa wersja będzie bardziej żywa :D
ASX76 - 2011-02-11, 13:53
:
Sharin napisał/a:
Tak to już w życiu bywa, że zarżnięta raz kura nie daje więcej złotych jaj ;)


Nie słyszałeś o kurach-zombi? ;)

Jestem sceptycznie nastawiony do projektu odnośnie "Bastionu". Ciągle jeszcze nie potrafię wymazać z pamięci gównianej ekranizacji "Mgły" z 2007 roku. --_-
Sharin - 2011-02-12, 08:43
:
ASX76 napisał/a:
Nie słyszałeś o kurach-zombi? ;)


Myślisz, że mogłaby powstać o nich książka? //mysli
ASX76 - 2011-02-13, 20:07
:
Sharin napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Nie słyszałeś o kurach-zombi? ;)


Myślisz, że mogłaby powstać o nich książka? //mysli


Skoro w "Smętarzu dla zwierzaków" Kinga, mieliśmy do czynienia z kotem, który powrócił do świata żywych, to może i z kurami też się uda. ;)
Romulus - 2011-04-08, 16:25
:
Nie ma jeszcze serialu ani filmów, więc możemy pogdybac w tym wątku. Dziś przeczytałem tą oto wiadomość: http://www.popcorner.pl/p...ena_Kinga_.html Przyznać muszę, że jestem pozytywnie zaskoczony. Bardem to wyśmienity aktor. Ale tez wyobrażałem sobie Rolanda inaczej. I cieszy mnie, mimo wszystko, że prace nad ekranizacją "Mrocznej Wieży" stają się coraz bardziej zaawansowane. A skala przedsięwzięcia zapowiada niezłą ucztę. Ciekawe, jak rozłożą fabułę poszczególnych tomów na kolejne filmy i seriale.
GilGalad - 2011-04-08, 16:54
:
Cieszą mnie także, wszystkie wiadomości na temat ekranizacji Mrocznej Wieży.

Cytat:
Bardem to wyśmienity aktor. Ale tez wyobrażałem sobie Rolanda inaczej.


Również, dla mnie świetnie by się nadawał Mortensen do roli Roland. No i na pierwszym miejscu stawiałbym Eastwooda, ale jak wiemy jest to nierealne.
Tomasz - 2011-04-08, 23:01
:
GilGalad napisał/a:
No i na pierwszym miejscu stawiałbym Eastwooda, ale jak wiemy jest to nierealne.

Chyba by to była część 88 cyklu: "Roland od dawna na emeryturze, ale jeszcze dycha". King o ile pamiętam sam wskazywał na Clinta ale tego sprzed wielu lat.
Bardem mi facjatą jakoś w ogóle nie pasuje. Zobaczymy jak go wyszykują do roli.
Kennedy - 2011-04-09, 11:12
:
Oczywiście Clint byłby idealny, tak jak do Wędrowycza najlepiej by pasował Jan Himilsbach.

Ale jak tego gościa odpowiednio przygotują to IMO nie będzie tragedii.

Tixon - 2011-09-07, 23:08
:
Po dwóch latach zmęczyłem Dance Macabra. Miejscami przynudzał jak diabli ale było warto. Książka przybliżyła mi amerykańskie spojrzenie na horror, poszerzyła też odbiór utworów odwołujących się do tego kręgu. Ale i tak najlepsze fragmenty to były autobiograficzne wstawki autora.
Jachu - 2011-11-02, 15:23
:
Parę dni temu do księgarń trafiły wznowienia dwóch najgrubszych powieści Stephena Kinga, a mianowicie chodzi o "TO oraz "Bastion". Smaczku dodaje fakt, iż po raz pierwszy w naszym kraju są to wydania w twardych oprawach 8) Cieszę się głównie z wydania powieści o klaunie zwanym Pennywise, gdyż nie da się ukryć, że jest to jedna z moich ulubionych książek. Czytałem ją w końcu 8 razy ;)


Sammael - 2011-11-02, 19:59
:
A już za parę dni Dallas'63! Do tego 3 tom komiksowej Mrocznej Wieży. Zanosi się miodnie //piwo
Sharin - 2011-11-02, 20:38
:
Czekam i zarówno na "Dallas '63" i na trzeci tom komiksowej Mrocznej Wieży :)
Świetną informację jest również wydanie drugiego tomu "Amerykańskiego Wampira" ;)
zAlexis - 2011-11-21, 21:18
:
Ja już po lekturze "Dallas '63" - swietna książka :) , ale to mieszanina powieści obyczajowej z thrillerem oraz dużą ilością romansu. Jednak po Kingowsku wciąz jest sporo opisów, a realia lat 50. i 60. są świetnie odwzorowane.
Sharin - 2011-12-03, 11:48
:
kilka słów o Dallas '63
omar - 2011-12-30, 23:03
:
Korzystając z przerwy świątecznej przeczytałem Bastion, wydanie z 2009, wydawnictwo Albatros. Początki były ciężkie. Czytając kolejne rozdziały cieszyłem się, że captain T. ma tak wysoką skuteczność uśmiercania, gdyż przy niższej Stefan mógłby jeszcze dorzucić kilku/kilkunastu bohaterów jak i wątków. Gdy już wiadomo kto, gdzie, jak i z kim, czytało się lepiej. Czasu przeznaczonego na lekturę (prawie doba) nie żałuję. Było kilka dłużyzn, zwłaszcza pod koniec, ale wrażenia mam jak najbardziej pozytywne. Minusem niestety jest tłumaczenie. Nie rozumiem dlaczego niektóre nazwy własne na siłę były spolszczone (przykłady: napił się gatorady; pochodzi z Portlandu/urodził się w Portlandzie), na co niestety jestem uczulony.
Końcowa ocena: zasłużone 5/6.

A tu parę pytań jakie pojawiły się w trakcie czytania:
1. Czy kojarzycie może w książkach innych autorów postacie bardzo podobne (pod względem psychologicznym) do Toma Cullena? Cały czas coś mi świta, że literatura takich bohaterów ma więcej.
2. Bastion inspirowany był "Władcą Pierścieni". Czy szanowni użytkownicy próbowali wyłapać podobieństwa?
Stary Ork - 2011-12-31, 10:29
:
Hmm, też odświeżam sobie Bastion i przyznam, że dawno nie czytałem powieści, przez którą szło by mi się tak lekko. Tyle, że mam wydanie Zyska z 2007 roku i, uwaga, będę rzygał żółcią. Tłumaczenie jest kurwa niechlujne, robione na kolanie, roi się od błędów translatorskich, widać, że tłumacz z realioznawstwa miał poprawkę i kompletnie nie ma słuchu (klasyka gatunku, powracające jak ataki biegunki "spuchnięte gruczoły" zamiast węzłów chłonnych - i co to kurwa jest "karabinek bezodrzutowy"?). W dodatku Zysk musi stanowczo zatrudnić lepszego grafika. Na początek nie musi być dużo lepszy, wystarczy, że będzie miał choć jedno oko. Lektura przyjemna, ale psuje ją niedbalstwo wydawcy. Waaaaaaaaaaaaaaaaagh.
MrSpellu - 2011-12-31, 10:39
:
omar napisał/a:
Bastion inspirowany był "Władcą Pierścieni"

Cioteczka Abigail to wypisz wymaluj Galadriela, czekałem aż stara raszpla skręci sobie kark. No i ten gruby przypominał Golluma, ale Gollum nikogo nie posuwał w rzyć. Chyba.

Stary Ork napisał/a:
Hmm, też odświeżam sobie Bastion i przyznam, że dawno nie czytałem powieści, przez którą szło by mi się tak lekko.

Jak wiele razy wspominałem. Mój ulubiony King (choć nie przepadam za autorem), ale i tak kilka motywów bym wyciął.
Sammael - 2011-12-31, 14:14
:
Stary Ork napisał/a:
Hmm, też odświeżam sobie Bastion i przyznam, że dawno nie czytałem powieści, przez którą szło by mi się tak lekko. Tyle, że mam wydanie Zyska z 2007 roku i, uwaga, będę rzygał żółcią. Tłumaczenie jest kurwa niechlujne, robione na kolanie, roi się od błędów translatorskich, widać, że tłumacz z realioznawstwa miał poprawkę i kompletnie nie ma słuchu (klasyka gatunku, powracające jak ataki biegunki "spuchnięte gruczoły" zamiast węzłów chłonnych - i co to kurwa jest "karabinek bezodrzutowy"?). W dodatku Zysk musi stanowczo zatrudnić lepszego grafika. Na początek nie musi być dużo lepszy, wystarczy, że będzie miał choć jedno oko. Lektura przyjemna, ale psuje ją niedbalstwo wydawcy. Waaaaaaaaaaaaaaaaagh.


Bo w Zysku to generalnie by trzeba zwolnić wszystkich i zatrudnić nową kadrę, wtedy może by nie robili takiej chałtury :mrgreen:

Trochę smuci mnie to że wydanie Albatrosa nie poprawiło tych błędów, nie ma ten Bastion szczęścia u nas.
MrSpellu - 2011-12-31, 14:38
:
Ja czytałem wydanie chyba jeszcze z Kameleona.


Stary Ork - 2012-01-23, 09:22
:
Za mną dwa pierwsze tomy "Mrocznej Wieży" i przyznam, że nie zażarło i ani mnie ten cykl ziębi, ani grzeje. Stąd pytanie: warto brnąć dalej, bo nagle trafi mnie różowy promień z nieba, czy lepiej sobie odpuścić, bo tracę czas? Waaaaaaaaaaaaaaaaaaagh.
Romulus - 2012-01-23, 09:25
:
Miałem jak ty. Ale brnąłem dalej. Nie spotkałem po drodze niczego, o czym piszesz. Aczkolwiek "momenty" były, jak wprowadzanie bohaterów z innych powieści S. Kinga, czy samego S. Kinga piszącego cykl o Rolandzie. Jeśli cię to kręci, to brnij dalej. Bo to niezły cykl, ale szału nie robi zatem pewnie nic już cię nie spotka lepszego ponad to, co napisałeś. "Wilki z Calla" są męczące.
Stary Ork - 2012-01-23, 09:29
:
No właśnie nic mnie nie kręci, a pizdylion drobiażdżków mnie drażni, plus przenoszenie akcji ze świata Rolanda do naszego; taki zabieg mogę wybaczyć tylko Zelaznemu.
Jachu - 2012-01-23, 10:15
:
Nie radzę brnąć dalej, zwłaszcza, że do tej pory cię nie porwało. Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć... i lepiej by to dla niego wyszło. Opisy wielu zdarzeń i rzeczy, które są całkowicie zbędne! Wszystko to wpływa na znużenie czytelnika. Może jeśli zabrać z tego cyklu te wszystkie nużące fragmenty, zostałoby kilka stron z podrzędną i tak historyjką... ale przynajmniej nie byłaby ona zanudzająca do granic...
MrSpellu - 2012-01-23, 10:17
:
Jachu napisał/a:
Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć...

Aż się prosi o księgę bezsensu //toto
Stary Ork - 2012-01-23, 10:20
:
Bo tam jest za dużo nut //mysli
Plejbek - 2012-01-23, 12:33
:
A ja odnoszę ostatnimi czasy wrażenie, że ogólnie Stephen King najlepiej wchodzi w wieku 15-25 lat. W liceum i na początku studiów zaczytywałem się na potęgę, nie zliczę ile nocy zarwałem na książkach tego autora. Jakiś rok temu spróbowałem poczytać go znowu (a nie czytałem Kinga z 10 lat w ogóle) to uznałem, że albo ja z tego wyrosłem, albo przeczytałem już zbyt wiele innych lepszych rzeczy i moje jaranie się Kingiem było jaraniem się nieoczytanego dzieciaka, albo po prostu King to wcale nie taki znowu geniusz.
Czyta się ok, nie powiem ale dla mnie w tej chwili to raczej takie lekkie czytadła, dupy w żaden sposób nie urywają.
MrSpellu - 2012-01-23, 12:37
:
Cytat:
albo przeczytałem już zbyt wiele innych lepszych rzeczy i moje jaranie się Kingiem było jaraniem się nieoczytanego dzieciaka

Ja myślę, że słusznie prawisz, ale to nie tylko tak jest z Kingiem.

Aczkolwiek z perwersyjną przyjemnością przeczytałbym coś Higginsa :perv:
Stary Ork - 2012-01-23, 12:39
:
Ja z perwersyjną przyjemnością odświeżyłem sobie Meissnera cykl o Janie Martenie i wspomnienia nie wytrzymały brutalnego zderzenia z rzeczywistością. Po Karla Maya nawet nie sięgam, po co psuć sobie wizję dzieciństwa //mysli .
MrSpellu - 2012-01-23, 12:42
:
Chyba po Karola Marksa?
You Know My Name - 2012-01-23, 14:10
:
MrSpellu napisał/a:
Chyba po Karola Marksa?
On też nie wytrzymał zderzenia z rzeczywistością a nowych eksperymentatorów nie brakuje //mysli
Ł - 2012-01-23, 14:26
:
Stary Ork napisał/a:
Za mną dwa pierwsze tomy "Mrocznej Wieży" i przyznam, że nie zażarło i ani mnie ten cykl ziębi, ani grzeje. Stąd pytanie: warto brnąć dalej, bo nagle trafi mnie różowy promień z nieba, czy lepiej sobie odpuścić, bo tracę czas? Waaaaaaaaaaaaaaaaaaagh.

Czarnoksiężnik i Kryształ jest genialny. Jeśli podobały Ci się wspomnienia Rolanda to, cała powieść to jedna wielka retrospekcja i świetna westernowa historia. Jesli nie chce Ci się męczyć cyklu to sięgnij po komiks "Narodziny Rewolwerowca" - niezła adaptacja, choć nieco tnie po niuansach.

Jachu napisał/a:
Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć...

http://www.youtube.com/watch?v=vmuT8UeTk4s
Stary Ork - 2012-01-23, 14:35
:
Ł napisał/a:
Czarnoksiężnik i Kryształ jest genialny. Jeśli podobały Ci się wspomnienia Rolanda to, cała powieść to jedna wielka retrospekcja i świetna westernowa historia.


Stanowczo dużo bardziej mnie bawiły wspomnienia Rolanda niż pchanie po plaży wózka ze schizofreniczną Murzynką //mysli .
Luinloth - 2012-01-23, 15:02
:
Przeczytałam całość; nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że po pierwszych trzech tomach autorowi powoli skończyły się spójne pomysły i zaczynał rozwlekać akcję, skupiając się na zupełnie nieistotnych szczegółach albo wplatać chyba nie do końca przemyślane motywy. Im dalej, tym więcej zagmatwanych opisów zahaczających o grafomanię, a mniej sensownej akcji.
Romulus napisał/a:
Aczkolwiek "momenty" były, jak wprowadzanie bohaterów z innych powieści S. Kinga, czy samego S. Kinga piszącego cykl o Rolandzie.
O ile w większości przypadków bardzo lubię smaczki powstające przy zastosowaniu mise en abîme i intertekstualnych nawiązań, o tyle tutaj nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że cały ten wątek powstał na zasadzie: "Muszę napisać książkę. Borze dębowy, jak mi się nie chce jej pisać, no ale ludzie czekają, to muszę. Już wiem, napiszę pół książki o tym, jak bardzo mi się nie chce, to strony się same natłuką".
Jachu - 2012-01-23, 15:43
:
UWAGA SPOILER!

Luinloth napisał/a:
Przeczytałam całość; nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że po pierwszych trzech tomach autorowi powoli skończyły się spójne pomysły i zaczynał rozwlekać akcję, skupiając się na zupełnie nieistotnych szczegółach albo wplatać chyba nie do końca przemyślane motywy. Im dalej, tym więcej zagmatwanych opisów zahaczających o grafomanię, a mniej sensownej akcji.
Dokładnie, niektóre motywy był kompletnie zidiociałe i powodowały u mnie pusty śmiech i komentarze "jemu po tym wypadku dokumentnie rzuciło się na łeb" ;) Prym wiedzie opis sytuacji bodaj z VI tomu, kiedy to Susannah jest uwięziona we własnym umyśle i aby porozumieć się ze swoimi towarzyszami znajduje w swojej głowie pomieszczenie z maszynerią posiadającą pokrętła, podczas kręcenia którymi udaje się złapać sygnał (sic!) komunikacji... coś jak radiostacja :mrgreen: Równie absurdalne byłoby tylko podrzucanie ciepłych wnętrzności kota-dachowca i dzięki temu łapanie sygnału :mrgreen: Ręce mi opadły...
ASX76 - 2012-01-23, 17:56
:
Luinloth napisał/a:
Przeczytałam całość; nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że po pierwszych trzech tomach autorowi powoli skończyły się spójne pomysły i zaczynał rozwlekać akcję, skupiając się na zupełnie nieistotnych szczegółach albo wplatać chyba nie do końca przemyślane motywy. Im dalej, tym więcej zagmatwanych opisów zahaczających o grafomanię, a mniej sensownej akcji.


Cecha pisarstwa Kinga. :-P
Sharin - 2012-01-23, 19:23
:
ASX76 napisał/a:
Cecha pisarstwa Kinga. :-P


ASX, ile książek Kinga przeczytałeś?
ASX76 - 2012-01-23, 20:38
:
Sharin napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Cecha pisarstwa Kinga. :-P


ASX, ile książek Kinga przeczytałeś?


Proszę notować. Przeczytałem w całości: "Miasteczko Salem", "Cujo", "Desperacja", "Misery", "Lśnienie", "Christine", "Szkieletowa załoga", "Rose Madder", "Chudszy", "Bastion". Kilku innych nie dokończyłem, więc nie wymieniłem. Zadowolony? :-P
Sharin - 2012-01-23, 21:12
:
Słabe powieści wybierałeś :P
Poleciłbym inne, lepsze ;)
Tixon - 2012-01-23, 21:35
:
Wymieniaj, chętnie coś z listy wybiorę i dla siebie :)
Sharin - 2012-01-23, 21:46
:
Powieści
"Wielki marsz"
"Ostatni bastion Barta Dawesa" -> powieść nie mająca nic z horroru; no chyba, że horroru społecznego
"Bastion" (wymieniony już przez ASXa)
"Misery" (wymieniona już przez ASXa)
"Sklepik z marzeniami" -> dla mnie numer jeden :)
"Zielona mila"

Zbiory opowiadań
"Nocna zmiana" -> dla mnie numer jeden :)

Zbiory nowel
"Serca Atlantydów" -> chyba najlepsza 'książka' Kinga, jaką miałem przyjemność czytać
"Cztery pory roku"
"4 po północy"
Tixon - 2012-01-23, 21:49
:
Wielki marsz już zaliczyłem. Zastanowię się nad Sklepikiem, Nocną a Sercem.
martva - 2012-01-23, 22:17
:
Plejbek napisał/a:
A ja odnoszę ostatnimi czasy wrażenie, że ogólnie Stephen King najlepiej wchodzi w wieku 15-25 lat.


Ach, wiedziałam że dziecinnieję na starość. W zeszłym roku przeczytałam coś z samochodem (nie to co przychodzi Wam na myśl jak słyszycie o Kingu i samochodzie), i Sklepik z marzeniami (strasznie, strasznie mi się podobał), a teraz podczytując zbiór opowiadań Marzenia i koszmary przesłuchałam sobie Carrie i Lśnienie i jestem bardzo na tak.

Wcześniej nie czytałam, bo raz, jakoś mi nie wpadło w ręce, dwa, po obejrzeniu najstraszniejszego filmu na świecie (TO) w wieku 12 lat oberwałam straszną traumą i się bałam.
Sammael - 2012-01-24, 00:32
:
To może ja też pomogę, jako że trochę Kinga już czytałem.

Książki dobre że ojezu!!!! ja cię!!!! nie mogę!!! niesamowite!!!!:
- Mroczna Wieża (cała, dla mnie: genialne, epickie dzieło)
- Bastion
- Pod kopułą

Świetne książki, zdecydowanie godne polecenia:
- Lśnienie
- Worek kości (najlepszy horror Kinga imo)
- z dzieł Bachmana: Wielki marsz, Ostatni bastion Barta Dawesa, Uciekinier

Dobre książki:
- Miasteczko Salem
- Carrie
- Misery
- Dallas'63
- Desperacja

Książki słabe i bardzo słabe:
- Pokochała Toma Gordona - zdecydowanie najgorsza
- Blaze
- Komórka

Hmm, właśnie sobie uświadomiłem ile książek Kinga jeszcze muszę przeczytać ;)
Tixon - 2012-06-05, 19:15
:
Dostałem od kuzynki Chudszego Bachmana (i Regulatorów, ale tych mi kolega zdążył zabrać). Nikt o niej tu nie wspominał, więc uznałem, że jest co najmniej przeciętna, jednak opis okładkowy nęcił mnie przez kilka dni, aż w końcu skusił. I nie żałowałem.
William Halleck, adwokat z nadwagą, jadąc samochodem, potrącił i zabił starą Cygankę. Został uniewinniony, co nie spodobało się innemu, jeszcze starszemu Cyganowi. Will jest przekonany, że staruszek rzucił na niego klątwę - zaczyna niespodziewanie chudnąć.
Jest coś autoironicznego w czytaniu o człowieku, który ma problem z nadmiernym spadkiem wagi, ale to swoją drogą. Książkę czyta się szybko i płynnie, autor umiejętnie stopniuje napięcie, nie brak też humoru (jak np. odwołania do książek Kinga). W sumie mechanikę grozy tej książki King przedstawił w Danse Macabre jako inność. Ludzie nie lubią Cyganów, bo są inni, bo się wyróżniają. Istotą klątwy też jest wyróżnianie.
Innym plusem jest brak jednoznaczności - William wcale nie jest tym złym, który zasłużył na karę, po prostu skupia na sobie złość za wszystkie doznane krzywdy. Stary jest mściwy, ale trudno stwierdzić, czy swoich racji też nie ma.
No i mocna, wyrazista końcówka.
Jest dobrze.
Maeg - 2012-09-19, 21:29
:
Młodzik napisał/a:
a straszą lepiej niż najlepszy horror Kinga

A horrory Kinga straszą? :-o

A ja po wielu rozterkach po co sięgnąć w końcu zdecydowałem się na Napoleona z Notting Hill Chestertona. Zacne, póki co chyba wszystko mi się podoba, język, historia, bohaterowie i sam zamysł. Jak tak dalej pójdzie to w tym roku więcej Chestertona przeczytam.
ASX76 - 2012-09-19, 21:42
:
Maeg napisał/a:
Młodzik napisał/a:
a straszą lepiej niż najlepszy horror Kinga

A horrory Kinga straszą? :-o



Owszem --> nadmiernym wodolejstwem. :-P
Młodzik - 2012-09-19, 22:05
:
To horrory, więc teoretycznie powinny straszyć :P .
ASX76 - 2012-09-19, 23:17
:
Młodzik napisał/a:
To horrory, więc teoretycznie powinny straszyć :P .


Szkoda, że w praktyce nie tym, czym powinny. :-P
Tixon - 2012-09-20, 09:47
:
A czym powinny straszyć?
I nie jestem do końca przekonany, że to takie typowe horrory.
Młodzik - 2012-09-20, 10:00
:
Nie lubię Kinga, ale z perspektywy czasu coraz cieplej myślę o "Lśnieniu". Są różne rodzaje strachu i jak dla mnie takie zwykłe gwałtowne przerażenie przestało być domeną książek, tu się lepiej sprawdzają średniej jakości straszaki filmowe. W "Lśnieniu" nie przerażały mnie duchy, czy demon hotelu, a przemiana głównego bohatera.
Jachu - 2012-09-20, 10:01
:
Tixon napisał/a:
I nie jestem do końca przekonany, że to takie typowe horrory.
Masz rację, King nie jest typowym przedstawicielem ani horroru ani nawet powieści grozy jako takiej. Jedni mają to za atut, inni go z tego powodu dyskwalifikują. W jego prozie sporo jest elementów obyczajowych, które dla miłośników "czystego horroru" mogą być po prostu nie do przełknięcia. Osobiście nie robię z tego zarzutu, gdyż mogę czasem "machnąć" powieść obyczajową z elementami folklorystycznymi w postaci straszydeł, potworków, nawiedzonych aut czy wściekłych Azorków ;)
Maeg - 2012-09-20, 10:08
:
Tylko problem z Kingiem jest taki, że póki trzyma się elementów obyczajowych to wychodzi mu fajna powieść. Gdy dodaje elementy fantastyczne książka przestaje być fajna. Tak miałem z jego ostatnimi powieściami (Ręką mistrza i Pod kopułą - choć z tej należało by wyciąć jakieś 400 środkowych stron jeszcze).

Poza tym ktoś ma niezłą fantazje i teraz w temacie Kinga po wsze czasy będzie informacja, że czytam Chestertona. Brawo. :mrgreen:
martva - 2012-09-20, 10:13
:
Mnie się to w sumie podoba, to przenikanie gatunków u niego - Sklepik z marzeniami, który zaczął się obyczajowo a potem horror narastał w nim powoli i wybuchł na końcu, bardzo mi się.
Zastanawiam się czy Darda nie próbował tego ściągnąć, ale jemu wyszło nudno.
Sammael - 2012-10-10, 20:33
:
Jachu napisał/a:

Skończyłem "Pod kopuła" Kinga. Słabe toto, oj słabe. King się skończył w 1990 r.


Pan to chyba nie czytał Mrocznej Wieży 3-7, Bezsenności, Worka kości, Dallas 63...

chociaż nie, czytałeś "Pod kopułą" i ci się nie spodobało - jak, czemu? Nie wiem, ale każdy ma prawo być w błędzie więc się nie czepiam.

Jachu napisał/a:
Zacząłem "Upadek Hyperiona" Simmonsa. Od pierwszej strony wciąga. Wiadomość do ASXa - "Upadek" wcale nie jest słabszy od "Hyperiona". Jest inny, ale na pewno nie słabszy.


No bo ASXowymi żalami to generalnie nie ma się co przejmować. ;)
Jachu - 2012-10-11, 07:29
:
Tomasz napisał/a:
Zrób. Świetnie się to sprawdza.
Zrobię, tylko skończę "Upadek Hyperiona" ;)

Sammael napisał/a:
Pan to chyba nie czytał Mrocznej Wieży 3-7, Bezsenności, Worka kości, Dallas 63...
Czytałem wszystkie wymienione pozycje, oprócz "Dallas". W ogóle przeczytałem łącznie 55 książek autorstwa Kinga, więc wydaje mi się, że mam podstawy ku krytykowaniu twórczości tego autora ;) Wymienione przez ciebie pozycje oceniam jako typowe średniaki. Nie ma w nich nic ze "starego Kinga" (sprzed 1990), a zwłaszcza brakuje klimatu. W książkach które Stefan pisał w latach osiemdziesiątych potrafił zawrzeć klimat i atmosferę małych miasteczek amerykańskiej prowincji, który sprawiał, że od książek nie potrafiłem się oderwać. W "nowych Kingach" nie potrafię tego klimatu znaleźć i chyba tylko po części jest to efekt tego, że kiedyś King umiejscawiał akcję w latach pięćdziesiątych, a obecnie pisze raczej o czasach współczesnych. Tak samo jest w "Pod kopułą". Książkę można podciągnąć pod ocenę "nawet nawet ujdzie", ale naprawdę bez rewelacji... Niestety.
A "Mroczna Wieża" to największa porażka w twórczości Kinga. Nic gorszego Stefan nie napisał.
Gorombas - 2012-10-11, 14:36
:
Hmm "Mroczna Wieża" - nie jest chyba aż tak tragiczna. Nie jest to oczywiście najlepszy jego utwór. Ale znam znacznie gorsze :D
Sędzia - 2012-10-11, 15:07
:
Jachu napisał/a:
A "Mroczna Wieża" to największa porażka w twórczości Kinga. Nic gorszego Stefan nie napisał.


Ale piszesz to w porównaniu do innych książek Kinga, czy to opinia w porównaniu do fantastyki w ogóle?

Bo nie czytałem nigdy nic Kinga, ale właśnie czytam Mroczną Wieżę, i jestem zachwycony. Gdy zacznę, to bardzo ciężko mi się oderwać od lektury.

Zastanawiam się wobec tego, czy czasem nie inność MW od innych książek Kinga nie wpływa na Twoją ocenę.
bimali1 - 2012-10-11, 18:30
:
Gorombas napisał/a:
Hmm "Mroczna Wieża" - nie jest chyba aż tak tragiczna. Nie jest to oczywiście najlepszy jego utwór. Ale znam znacznie gorsze :D


No mnie akurat powaliła. Negatywnie. A czytałem prawie wszystko Kinga.
Fidel-F2 - 2012-10-11, 18:34
:
bimali1 napisał/a:
No mnie akurat powaliła. Negatywnie.
odrobinę szerzej? co tam takiego tragicznego jest?
bimali1 - 2012-10-12, 09:13
:
Fidel-F2 napisał/a:
bimali1 napisał/a:
No mnie akurat powaliła. Negatywnie.
odrobinę szerzej? co tam takiego tragicznego jest?


Bardzo nierówna. Strasznie długo idą :-) .Rozczarowujące zakończenie. I jeszcze ta beznoga laska...
Czytałem ze cztery lata temu, a raczej nie zapamiętuję rzeczy, które mi się nie podobały.
Na tle twórczości Kinga, którą bardzo lubię, ten cykl stanowczo mi nie podszedł...
MrSpellu - 2012-10-12, 09:14
:
bimali1 napisał/a:
Bardzo nierówna. Strasznie długo idą

No to prawie jak Władca Pierścieni.
Fidel-F2 - 2012-10-12, 09:19
:
bimali1, wybacz ale to żadna odpowiedź
Luinloth - 2012-10-12, 09:43
:
Dla mnie początkowe części były jeszcze nawet w porządku i pomysł był ciekawy, ale potem się zaczęło ostre kombinowanie. Ja też nie pamiętam rzeczy, które mnie nie wciągnęły, a tak się składa, że po pociągu obdarzonym własną wolą nie pamiętam w ogóle fabuły poza wątkiem pisarskim, o którym mówiłam już gdzieś wcześniej. Wiele innych zapychaczy, których już nie pamiętam, też obnażało grafomanię autora, chociaż chyba nie aż tak ostentacyjnie. Krótko mówiąc, po IV tomie kończy się sensowna fabuła, a zaczynają ględzenie i pierdoły na zapełnienie stron. A zakończenie jest z jednej strony dość ciekawe, ale z drugiej po przemordowaniu 7 tomów i dotarciu do takiego czegoś, masz ochotę jechać do Maine i zastrzelić autora.
batou - 2012-10-12, 09:45
:
Ja przeczytałem pierwsze 3 tomy MW i jeśli chodzi o 1 i 2 to najbliżej mi do tej opinii :arrow: http://www.zaginiona-bibl...p?p=94300#94300 Trzeci totalnie mnie rozczarował i zniechęcił do czytania, bo po naprawdę świetnej książce jaką jest Powołanie Trójki dostałem na dzień dobry atomowym niedźwiedziem w łeb i po tym uderzeniu i dalszych bredniach nie byłem w stanie się już podnieść. Najlepsze w tym cyklu było to, że sprzedałem te 3 tomy fanatykom na Allegro za jakieś 300 Zł.
Jachu - 2012-10-12, 09:55
:
Luinloth napisał/a:
Dla mnie początkowe części były jeszcze nawet w porządku i pomysł był ciekawy, ale potem się zaczęło ostre kombinowanie.
Dokładnie, tak naprawdę fabuły w całym cyklu jest tyle, co kot napłakał. Gdyby okroić całość o 5/6, to poszczególne tomy byłyby wielkości pierwszego tomu, bo tak naprawdę tyle tam pomysłu i fabuły. Reszta to zbędna otoczka, wszak wiadomo, że Kingowi płacą od słowa, więc pisze i pisze i pisze i pisze... Może, gdyby ktoś mu uświadomił jego słabości, to z ogromnym nakładem pracy nad sobą, coś by jeszcze dobrego napisał. Poza tym, powinien nieco staranniej dumać nad tematem głównym utworu, bo te brednie, jakie w "Mrocznej Wieży" wypisuje, wołają o pomstę do nieba. A dodatkowo cały cykl jest przeraźliwie nudny, zabrakło tego, z czego King do tej pory słynął: budowania napięcia, podskórnej niepewności, podsycania ciekawości... zniecierpliwienia w ciekawości, jakiż to będzie koniec...

Luinloth napisał/a:
Krótko mówiąc, po IV tomie kończy się sensowna fabuła, a zaczynają ględzenie i pierdoły na zapełnienie stron.
Zgadzam się. Styl Kinga w "Mrocznej Wieży" jest nużący, snuje historię, która zdaje się nie mieć końca, wiele, wiele słów, w zasadzie setki tysięcy słów, bez których cykl mogłaby się obyć... i lepiej by to dla niego wyszło. Opisy wielu zdarzeń i rzeczy, które są całkowicie zbędne! Wszystko to wpływa na znużenie czytelnika. Może jeśli zabrać z tego cyklu te wszystkie nużące fragmenty, zostałoby kilka stron z podrzędną i tak historyjką... ale przynajmniej nie byłaby ona zanudzająca do granic...

UWAGA, możliwy spoiler z MW!

batou napisał/a:
dostałem na dzień dobry atomowym niedźwiedziem w łeb i po tym uderzeniu i dalszych bredniach nie byłem w stanie się już podnieść
Dobrze, że nie dojechałeś dalej, bo z każdym tomem dochodzą coraz bardziej zidiociałe pomysły Kinga, które powodują pusty śmiech i komentarze "jemu po tym wypadku dokumentnie rzuciło się na łeb" ;) Prym wiedzie opis sytuacji bodaj z VI tomu, kiedy to Susannah jest uwięziona we własnym umyśle i aby porozumieć się ze swoimi towarzyszami znajduje w swojej głowie pomieszczenie z maszynerią posiadającą pokrętła, podczas kręcenia którymi udaje się złapać sygnał (sic!) komunikacji... coś jak radiostacja :mrgreen:
Sammael - 2012-10-12, 13:02
:
boję się ludzi, których nie zachwyciła Mroczna Wieża
Jachu - 2012-10-12, 13:08
:
Sammael napisał/a:
boję się ludzi, których nie zachwyciła Mroczna Wieża
Ja się boję tych, których zachwyciła... bo czego się spodziewać po kimś kto zachwyca się byle czym?
Sammael - 2012-10-12, 13:26
:

Młodzik - 2012-10-12, 15:31
:
Nie rozumiem ludzi, którym sie podobało "TO" :P . A co, dołożę własną cegiełkę!
Sammael - 2012-10-12, 21:06
:
A mi się z "Kinga" nie podobało, hmm...

ciężko, ciężko

a, wiem! "Pokochała Toma Gordona" - straszna kicha

a tak poza tym, to najbardziej lubię te nie stricte-horrorowe powieści Kinga: cykl MW, Bastion czy Pod Kopułą.
silaqui - 2012-10-12, 21:47
:
Z MW jest dość zabawnie. Gdy czytałam cykl kilka lat temu to byłam oczarowana historią, choć świadoma tego, jak wiele głupot Stefan tam umieścił (wyobraźacie sobie ekranizacje MW? Ja nawet nie chcę sobie tego zbytnio wizualizować, bo takiego kiczu bym nie przeżyła). Zapewne gdybym po cykl sięgnęła współcześnie, to nie dotrwałabym do końca. Ogólnie, chyba już wyrosłam z kingomanii...
Tixon - 2012-10-12, 21:56
:
Ja wyrosnę, jak przeczytam te kilkanaście powieści i zbiorów opowiadań.

A poważnie, co z tego, że jego największe (jak sam twierdzi), dzieło jest kiczowate i denne (zarówno dla mnie, jak i dla kilku innych tu obecnych), skoro ma w swym dorobku kilkanaście naprawdę świetnych pozycji, do których innym pisarzom daleko?
Ł - 2012-10-14, 19:11
:
Jachu napisał/a:
Sammael napisał/a:
boję się ludzi, których nie zachwyciła Mroczna Wieża
Ja się boję tych, których zachwyciła... bo czego się spodziewać po kimś kto zachwyca się byle czym?

Obaj bezrozumnie stawiacie sprawę. Przecież ten cykl, pisany przez kilkanaście lat, ma swoje wyżyny i doły jak rollercaster. Łapanie tego wszystkiego w wspólny nawias i gadanie że MW jest taka czy owaka w ogóle nie ma sensu i urąga inteligencji.

silaqui napisał/a:
wyobraźacie sobie ekranizacje MW?

Adaptacja komiksowa jest serio ok, więc filmowa również może taka być.
Sammael - 2012-10-14, 19:22
:
Ja mam zbyt emocjonalny stosunek do tej serii, nie wierzę że umieliby to dobrze przenieść na ekran i cieszę się że kolejne plany ekranizacji upadają. :mrgreen:

A komiksy są mega, zgadzam się.
ASX76 - 2012-10-14, 19:43
:
Sammael napisał/a:
Ja mam zbyt emocjonalny stosunek do tej serii, nie wierzę że umieliby to dobrze przenieść na ekran i cieszę się że kolejne plany ekranizacji upadają. :mrgreen:



A to nieładnie/bardzo egoistycznie. Azaliż ktoś lub coś zmusiłoby Cię do oglądania ewentualnej ekranizacji, biorąc pod uwagę/mając na względzie taki opór z Twojej strony? :-P
Sammael - 2012-10-14, 20:41
:
Mhm.
Ł - 2012-10-14, 20:51
:
ASX76 napisał/a:
Sammael napisał/a:
Ja mam zbyt emocjonalny stosunek do tej serii, nie wierzę że umieliby to dobrze przenieść na ekran i cieszę się że kolejne plany ekranizacji upadają. :mrgreen:



A to nieładnie/bardzo egoistycznie. Azaliż ktoś lub coś zmusiłoby Cię do oglądania ewentualnej ekranizacji, biorąc pod uwagę/mając na względzie taki opór z Twojej strony? :-P

A jakgdybykolwiek mógłbyś/byłbyś w stanie, napisać/przelać na klawiaturę tenże myśl siermiężną/pierdolenie w języku polskim/mowie ojczystej, a nie w jakimś pokurwionym narzeczu sarmacko-synonimicznym?
MrSpellu - 2012-10-14, 21:06
:
Ł napisał/a:
A jakgdybykolwiek mógłbyś/byłbyś w stanie, napisać/przelać na klawiaturę tenże myśl siermiężną/pierdolenie w języku polskim/mowie ojczystej, a nie w jakimś pokurwionym narzeczu sarmacko-synonimicznym?

Jestę ASXę? //panda
Sammael - 2012-10-14, 22:06
:
Ł napisał/a:
A jakgdybykolwiek mógłbyś/byłbyś w stanie, napisać/przelać na klawiaturę tenże myśl siermiężną/pierdolenie w języku polskim/mowie ojczystej, a nie w jakimś pokurwionym narzeczu sarmacko-synonimicznym?


Chyba za wiele wymagasz.
silaqui - 2012-10-16, 22:53
:
Tixon napisał/a:
Ja wyrosnę, jak przeczytam te kilkanaście powieści i zbiorów opowiadań.

Przeczytałam kilka powieści i kilka opowiadań. I bez względu na datę ich powstania coraz mniej frajdy mi sprawiają. King to Grafoman. Sprawny i dający się kochać, ale TYLKO do pewnego momentu..
Ł napisał/a:

Adaptacja komiksowa jest serio ok, więc filmowa również może taka być.

Komiksu nie miałam w swych rączkach, ach zachwycałam się wrzuconymi do sieci fragmentami. Co nie zmienia niczego: widok kolesia dźwigającego czarnoskórą, beznożną laskę przez tereny wydumanych przez Kinga lokacji będzie żałośnie... nędzny. Już lepiej by było, gdyby jakieś anime porządne z tego powstało.
Jak lubię Stefcia, tak w MW zbyt mało jest realizmu.
Sammael napisał/a:
Ja mam zbyt emocjonalny stosunek do tej serii, nie wierzę że umieliby to dobrze przenieść na ekran i cieszę się że kolejne plany ekranizacji upadają. :mrgreen:

A komiksy są mega, zgadzam się.

I w tym coś jest... MW jest dziwna, i jakakolwiek ekranizacja nie odpowie gustom milionów (nie będę się rozdrabniać) fanów. Poza tym, toż to groteska, czysta groteska. Może bawić jako przekaz na kartkach papieru, ale na ekranie albo będzie żałośnie śmieszna, albo totalnie nie będzie się zgrywać z pierwowzorem. Tego NIE DA się zrobić, I tyle :)
Tixon - 2012-12-22, 21:14
:
Wzięło mnie ostatnio na Kinga i postanowiłem sięgnąć po zbiory opowiadań.
Na pierwszy ogień poszła Nocna zmiana, będąca pierwszym zbiorem opowiadań autora. I to jakim. Duża różnorodność pomysłów, czasami lepszych, czasami gorszych, ale nawet z wydawało by się kiczowatych - jak mordercza magiel - autor potrafi wydusić wszystkie soki. Aż czuć, że autor dobrze się bawił pisząc opowiadania (szczególnie Pole walki).

Szkieletowa załoga - jest moim zdaniem jeszcze lepsza. Zaczyna się od znakomitej Mgły, by potem znowu dać pola niesamowitej wyobraźni autora : Skrót pani Todd, Jaunting, Tratwa, Babcia... Literatura wysokiej próby.
Tixon - 2013-12-22, 20:05
:
Zrobiłem sobie maraton Kinga. Pierwotnie chciałem przeczytać tylko Christine, ale z biblioteki wróciłem łącznie z trzema, dobrałem jeszcze Mroczną połowę i Podpalaczkę. Nadal było mi mało, więc dobrałem sobie jeszcze Lśnienie, a jak przypadkowo trafiłem do nowej biblioteki, to znalazłem bardzo ładne wydanie To, więc siłą rzeczy też je wziąłem.

Christine.
Z opisu książka brzmi cokolwiek tandetnie – samochód widmo, który zabija ludzi którzy w jakiś sposób weszli w drogę właścicielowi. W latach młodości widziałem chyba nawet jego ekranizację i samochód ściągający rowerzystę który pokazał mu palec.
Ale King jest dla mnie autorem, który nawet z najbardziej kuriozalnego pomysłu jest w stanie przygotować smakowite danie. I nie zawiodłem się na Christine.
Ciężko mówić o tym jak o rasowym horrorze, nacisk jest większy na sferę obyczajową niż paranormalną. Wyłączając sam wątek morderczego samochodu, samo obserwowanie rodzącej się obsesji u porządnego i cichego chłopaka było by wystarczające - konflikt z rodzicami, przyjacielem, dziewczyną, finalnie z grupą łobuzów. Christine wpasowuje się tutaj jako ucieleśnienie złej woli, zła zrodzonego z gniewu (i – chyba- miłości).


Mroczna połowa.
Oto Thad Beaumont, powieściopisarz (King uwielbia tworzyć bohaterów-pisarzy bądź nauczycieli, ewentualnie nauczycieli będących pisarzami ;) ). Thad właśnie symbolicznie pochował swoje alterego - Georga Starka, autora brutalnych kryminałów, ogólnie niezbyt sympatycznego gościa. Zaraz po tym zaczynają ginąć ludzie odpowiedzialni za ujawnienie tożsamości Starka i jego „pogrzeb”. Ślady wskazują na Beaumonta, ale może to Stark wstał z grobu?
King musiał się zdrowo ubawić, pisząc Mroczną połowę.

Podpalaczkę.
Zabierając się za Podpalaczkę miałem obawy, czy nie wziąłem sobie za dużo Kinga i czy nie wystąpi po prostu przejedzenie. Jednak kilka stron powieści szybko rozwiały moje wątpliwości.
Podpalaczka różni się od innych książek Kinga. Nie jest to typowy (typowy w rozumieniu Kingowy, nie tradycyjny) horror. Następuje odwrócenie założeń – to nie inność jest zła, tylko ludzie próbujący ją opanować, nie boimy się małej dziewczynki potrafiącej wywoływać ogień (chociaż powinniśmy, bo jest w końcu czego), boimy się agentów rządowych, którzy mają ją schwytać. I to pomimo ich nieskuteczności. Na każdym kroku powija im się noga, ale – podobnie jak filmowy potwór – to tylko wydłuża pościg, ostatecznie ofiara i tak zostanie złapana. A każdy kto wejdzie im w drogę, zostanie zmiażdżony.
Dramat ojca uciekającego z córką jest bardzo emocjonalny, do tego sytuacja bohaterki cały czas budziła mi skojarzenia z Elfen Lied, z więzionymi dziewczynkami posiadającymi nadnaturalne zdolności. A do dołożyło swoją cegiełkę do odbioru książki.

Lśnienie
Idąc za ciosem, postanowiłem w końcu zabrać się za jeden z najsłynniejszych horrorów Kinga - Lśnienie. Rodzina pisarza/nauczyciela sama w hotelu. Mąż jest alkoholikiem na odwyku i miał problemy z kontrolowaniem agresji. Żona ma problemy z matką i jest całkowicie uzależniona od męża. Syn ma moce parapsychiczne – tytułowe lśnienie. A hotel Panorama jest nawiedzony.
Od początku wiadomo, że dojdzie do tragicznych wydarzeń, atmosfera zagrożenia narasta ze strony na stronę i tak powieść obyczajowa powoli przeradza się grozę.
Pierwsza klasa.

TO
Wielka książka. Nie tylko ze względu na rozmiar, ale też i zawartość. Powieść łączy w sobie te cechy pisarstwa Kinga, za które się go uwielbia bądź nie znosi.
Magnis - 2014-07-14, 17:05
:
Pockety co niedawno wyszły :



Cena waha się od 14.99 zł do 16.99 zł za pocket.
Drakk - 2015-02-25, 22:01
:
Tixon napisał/a:
Mroczna połowa.
Oto Thad Beaumont, powieściopisarz (King uwielbia tworzyć bohaterów-pisarzy bądź nauczycieli, ewentualnie nauczycieli będących pisarzami ;) ). Thad właśnie symbolicznie pochował swoje alterego - Georga Starka, autora brutalnych kryminałów, ogólnie niezbyt sympatycznego gościa. Zaraz po tym zaczynają ginąć ludzie odpowiedzialni za ujawnienie tożsamości Starka i jego „pogrzeb”. Ślady wskazują na Beaumonta, ale może to Stark wstał z grobu?
King musiał się zdrowo ubawić, pisząc Mroczną połowę.


Stephen King to autor wielbiony przeze mnie od 10 lat a właśnie od "Mrocznej połowy" wszystko się zaczęło. Książka nie należy do tych najwyżej ocenianych przez fanów ale mi spodobała się na tyle aby sięgnąć po kolejne pozycje.
Stan na dzień dzisiejszy to 44 przeczytane książki. Te najlepsze to według mnie: Bastion, Cmętarz zwieżąt, Christine, Szkieletowa załoga (genialna Mgła), 4 po północy (Langoliery), choć prawdą jest, że mógłbym tutaj wymienić nawet 10 tytułów :mrgreen: Ach! No i ciągle przede mną "To" :mrgreen: