Zaginiona Biblioteka

Fantastyczny zamtuz - Antologie i zbiory opowiadań

Toudisław - 2007-10-19, 22:19
: Temat postu: Antologie i zbiory opowiadań
Ja nieszczególnie, przepadam za zbiorami opowiadań różnych Autorów. Za często się nacinam na zasadę, że jest tylko jedno dobre opowiadanie a reszta to gnioty.
W Polsce wielu Autorów pisze zbiory opowiadań tak, jakby nie potrafili sobie poradzić z dłuższą formą.

Niedawno przeczytałem "Niech Żyje Polska HURA !!" Tom pierwszy spodobał mi się choćby dlatego, że poziom opowiadań był równy i całkiem przyzwoity.
Tom 2 już na taki się nie zanosi, a szkoda :(


A wy lubicie zbiory opowiadań i antologie??
Dhuaine - 2007-10-19, 22:30
:
Antologie są świetne do tramwajów i autobusów ;) Podczas prawie godzinnej jazdy spokojnie można przeczytać jedno opowiadanie.
Ogólnie nie przepadam za mieszanymi zbiorami opowiadań, tzn. zawierającymi dzieła kilku autorów. Zazwyczaj trzy lub cztery świetne kawałki ciągną za sobą mierną resztę.
Lubię opowiadania Sapkowskiego, Gaimana i Kańtoch. Ich zbiorki w zasadzie można kupować w ciemno O.o
makatka - 2007-10-19, 23:09
:
Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko w pełnej rozciągłości zgodzić się z Dhu.
Natomiast wszelkie antologie, moim zdaniem, są świetnym testem na to, po czyje książki warto sięgnąć ;) (mówie oczywiście o tych autorach, którzy jeszcze nie wyrobili sobie "marki" )

Toudisław - 2007-10-20, 00:01
:
Ja Ostatnio coraz śmielej podchodzę do zbiorów i antologii. Pewnie za jakiś czas wezmę się za diw niedawno wydanie przez FS pozycję. W pierwszej kolejności tą z debiutantami. przekonamy się czy polka fantastyka się okociła i czy mamy co liczyć na młode Lwy.
Np. Atomowy sen Łukjanienki warto przeczytać bo uzupełnia inne serie i książki. Nie jest to alternatywne zakończenie czy jakaś inna tajemnica ale ciekawy dodatek do uniwersum poświeci.
Jeżeli chodzi o zbiory jednego autora to czemu nie. Ćwieka czy Piekarę, czytało się bardzo przyjemnie. Podobnie sprawa wygląda z "Zapachem Szkła" Ziemiańskiego. można z nich bardzo przekrojowo poznać twórczość ulubionego autora. "Świat jest pełen chętnych suk" to ciekawy zbiór i bardzo urozmaicony pod względem tematu i poziomu opowiadań. Opowiadania Z FR są ciekawe bo uzupełniają informacje o świecie który nas interesuje
Elektra - 2007-10-24, 09:27
:
Ostatnio czuję niechęć do zbiorów opowiadań. Mam wrażenie, że autor pisze tylko takie krótkie formy, bo nie potrafi stworzyć czegoś dłuższego (a może mu się nie chce? ;P). Do tego, nawet jeśli opowiadania mają tworzyć jakąś całość, to niestety zdarzają się irytujące mnie powtórzenia i brak spójności (to mnie irytowało w Grombelardzkiej legendzie Kresa, z jednej strony to ma być cała historia, z drugiej jest strasznie poszarpana i chaotyczna).

Antologii prawie nie czytam. Ostatnio (na początku roku wzięłam) się za 13 kotów. Było różnie, raz lepiej raz gorzej. W każdym razie oprócz jednego opowiadania nie poczułam jakichś większych emocji.

Teraz na półce stoi jeszcze Księga smoków z RUNY, ale też mnie jakoś nie ciągnie.
Dabliu - 2007-11-02, 03:22
:
Toudisław napisał/a:
Ja Ostatnio coraz śmielej podchodzę do zbiorów i antologii. Pewnie za jakiś czas wezmę się za diw niedawno wydanie przez FS pozycję. W pierwszej kolejności tą z debiutantami.


Serdecznie zapraszam do wypróbowania możliwości fahrenheitowych debiutantów, w tym niżej podpisanego :mrgreen:
A na zachętę podrzucam najobszerniejszą jak dotąd recenzję tej antologii, którą znalazłem na serwisie POLTERGEIST.
Tigana - 2007-11-02, 11:14
:
Dabliu napisał/a:
A na zachętę podrzucam najobszerniejszą jak dotąd recenzję tej antologii, którą znalazłem na serwisie POLTERGEIST.

Kryptoreklama //toudi
POLTERGEIST napisał/a:
Na koniec zostawiłem sobie "Miód z moich żył" Rafała W. Orkana. To najlepsze, co ma nam do zaoferowania ten zbiór

Gratuluję //piwo
Może jak gdzieś wynajdę w bibliotece to wypożyczę. Póki co jestem świeżo po lekturze "A.D. XIII" t.1 - bardzo solidny zbiór opowiadań.
Metzli - 2007-11-02, 11:47
:
Antologie to na pewno jakaś szansa dla debiutantów, ale podobnie jak Elektra nie przepadam za nimi. Bo przykładowo jeśli takich opowiadań jest 10 to tak 2 czy 3 można określić mianem dobrych ;) Ale pomimo tego co powyżej napisałam mam zamiar wziąc się za "A.D. XIII" :P Jak do tej pory słyszałam pozytywne opinie o tym zbiorze. Zobaczymy :)
Tyraela - 2007-11-02, 13:16
:
Antologii czytam mało, jeśli nie w ogóle, zatem się nie wypowiem. Za to zbiory opowiadań lubię bardzo, chociaż zależy jakiego autora, to logiczne O.o "Więzy Krwi" są fantastyczne, podobnie z "Zapachem Szkła". Muszę sobie też kupić "2586 Kroków", właśnie ze względu na poziom opowiadań.
Gorzej natomiast z historią ciągłą w formie opowiadań - tu się kłaniają kiepskie książki o Mordimerze, czy też lepsze dwie części "Kłamcy".
Do zbiorów mieszanych autorów mam równie mieszane uczucia. W każdym razie nie ufam im na tyle, żeby od razu wydawać pieniądze ;P
Tigana - 2007-11-02, 15:27
:
Ze zbiorów opowiadań najbardziej podobają mi się takie, w których poszczególne utwory tworza jedną całość. Świetnym przykładem jest tu Anna Brzezińska i jej "Wody błękitne jak niebo". a także [i]"Gobeliniarze" Eschbacha. Z tychże powodów w najbliższym czasie zamierzam nabyc dwa kolejne zbiory - "Lata ryżu i soli" Robinsona oraz "Miasto świętych i szaleńców " Jeffa VanderMeera
Terrapodian - 2007-11-02, 15:57
:
Nitk tu nie wspomniał o zbiorku Huberatha "Balsam Długiego Pożegnania". Opowiadania są w większości genialne (w reszcie po prostu dobre), ale i równie przygnębiające oraz pesymistyczne. Skończyłem tą antologię wysączony z optymistycznych myśli i pogrążony w przemyśleniach. Mimo to polecam.
Toudisław - 2007-11-02, 16:17
:
Dabliu napisał/a:
Serdecznie zapraszam do wypróbowania możliwości fahrenheitowych debiutantów, w tym niżej podpisanego :mrgreen:

Już od jakiegoś czasu ostrze sobie na nią ząbki. Tylko jakoś zawsze na co innego wydam kasę :) No ale wkrótce chyba w końcu dopadnę.
Metzli napisał/a:
Antologie to na pewno jakaś szansa dla debiutantów, ale podobnie jak Elektra nie przepadam za nimi

Też muszę się tu podpisać, bo w takiej antologii są 2-3 dobre opowiadania a reszta to już rożnie bywa. I to jest jednak trochę strata kasy.
Tyraela napisał/a:
Więzy Krwi" są fantastyczne, podobnie z "Zapachem Szkła".

Więzów nie czytałem ale Zapach to rzeczywiście bardzo dobry zbiór tyle że to efekt pracy wielu wieli lat i to widać. Ziemiański napisał trochę tych opowiadań i w zbiorze wydali te najlepsze. Chyba tylko legenda odstawała od reszty
Metzli - 2007-11-03, 13:44
:
Jak pisałam wcześniej o antologiach to miałam na myśli takie, w których każde opowiadanie jest innego autora :mrgreen: Bo np. takie "Więzy krwi" Kossakowskiej bardzo mi się podobały i cały zbiorek mogę oceniać bardzo pozytwnie. Tak samo jest wspomnianym przez Tiganę zbiorem opowiadań Anny Brzezińskiej "Wody głębokie jak niebo". Antologie pozwalają zapoznać się z danym autorem, gorzej jak poprzestaje na samych opowiadaniach a jak już się bierze za dłuższe formy to mu wybitnie nie wychodzą :P
Zła - 2007-11-03, 17:39
:
Lubię opowiadania, tym samym lubię wszelkie zbiory opowiadań. Nie przeszkadza mi jeśli w jakimś zbiorku jest kilka lepszych i większość słabszych.
Lubię tą krótką formę w wydaniu Gaimana, Kossakowskiej, Sapkowskiego, a teraz czytam A.D. XII.
Jeśli czytaliście posty Tigany to już powinniście wiedzieć, że warto po ten zbiorek sięgnąć. Bardzo fajne spojrzenie różnych autorów na anioły i demony. Przez opowiadanie Komudy zamieszczone w tym zbiorku chyba kupię sobie inne Jego książki : )
andy - 2007-11-03, 19:50
:
Hmm, antologi i zbiorków w czytelniczym żywocie kotzura przewinelo się sporo. Kto nie czytał to proponuje Kroki w nieznane, Droga do SF, Don Wolnheim proponuje, a z polskich Spotkanie w przestworzach czy Stało się jutro to na początek
Asuryan - 2007-11-05, 21:35
:
Antologie i zbiorki opowiadań różnych autorów staram się omijać z daleka. Nowe, ciekawe pozycje poznaję dzięki znajomym, "Nowej Fantastyce" oraz forum :mrgreen:
Tigana - 2007-11-05, 21:38
:
Asuryan napisał/a:
Nowe, ciekawe pozycje poznaję dzięki znajomym, "Nowej Fantastyce" oraz forum :mrgreen:

IMO te ciekawsze polskie opowiadania pojawiają sie głównie w antologiach. Czasopisma drukują więcej utworów debiutantów lub mniej opatrzonych nazwisk. No chyba, ze NF dostanie coś po znajomości :mrgreen:
Asuryan - 2007-11-06, 16:51
:
Mimo to jestem w miarę na bieżąco także z polskimi autorami. Nieocenioną pomoc w tym uzyskuję od pana Marka, właściciela księgarni fantastycznej "Elf" - której jestem stałym klientem. Bardzo rzadko udaje się mi po rozmowie z nim wrócić do domu bez żadnych zakupów :mrgreen:
Dabliu - 2007-11-08, 15:52
:
Tigana napisał/a:
Dabliu napisał/a:
A na zachętę podrzucam najobszerniejszą jak dotąd recenzję tej antologii, którą znalazłem na serwisie POLTERGEIST.

Kryptoreklama //toudi


A żebyś wiedział :mrgreen:
W bezczelny, perfidny i godny pożałowania sposób pozwolę sobie zalinkować kolejną poltergeistową recenzję, która być może jeszcze kogoś zachęci, choćby do podejrzenia owej antologii w EMPiKu :-P
Tigana - 2007-11-08, 16:32
:
Dabliu napisał/a:
W bezczelny, perfidny i godny pożałowania sposób pozwolę sobie zalinkować kolejną poltergeistową

Nieźle Ci posłodzili :mrgreen: Wynika z nie, że tę antologię warto przeczytać głównie dla twojego opowiadania. Z czystej ciekawości co czuje autor jak przeczyta taką reckę ? Uderza krew do głowy i słychać fanfary ?
Dabliu - 2007-11-08, 16:50
:
Tigana napisał/a:
Dabliu napisał/a:
W bezczelny, perfidny i godny pożałowania sposób pozwolę sobie zalinkować kolejną poltergeistową

Nieźle Ci posłodzili :mrgreen: Wynika z nie, że tę antologię warto przeczytać głównie dla twojego opowiadania. Z czystej ciekawości co czuje autor jak przeczyta taką reckę ? Uderza krew do głowy i słychać fanfary ?


Nie wiem jak się czuje autor znany i uznany, ale ja, jako nieopierzony debiutant, mogę określić moje odczucia mniej więcej tak (po kolei):
- Ale fajnie!
- Hmmm... a może ten recenzent ma jakiś spaczony gust i w kolejnych reckach mnie zjadą?
- No dobra, skoro chwalą, to trzeba się brać do roboty i pisać.
- Oby nie skrewić następnym razem.

Dwa ostatnie punkty nasilają się, jeśli jest to któraś z kolei dobra recenzja. Ta zalinkowana powyżej jest już czwarta (licząc te całkiem niezależne), więc tym silniej do głosu dochodzą dwa ostatnie punkty.
Ł - 2007-11-09, 00:58
:
andy napisał/a:
Kroki w nieznane

Po tym jak padł ten tytuł można zamknąć temat. : P Kroki w nieznane to istny monolit który niczym...
"- Transfunkcjoner Kontinuum jest bardzo tajemniczym i potężnym urządzeniem.
-I?
-I tylko jego moc jest większa od tajemniczości."

Przeczytałem wszystkie zbiory jakie wyszły w latach 70 i lektura ta diematralnie poszerzyła moje horyzonty przy okazji dając poszlaki i wskazówki do dalszych podróży. Można powiedzieć że te zbiorki opowiadań ukształtowały w dużej częsci moje spojrzenie na fantastyke.

Andy czytałeś może 7 i 8 zbiór Kroków... rodem z XXI ? Jeśli tak byłbym wdzięczny za opinie Bo ja się zabieram za nie jak ta sójka za morze, to chyba jakiś lęk przed zawodem, tymbardziej że Walewski jest mi osobą totalnie obcą.
andy - 2007-11-09, 20:02
:
Jeszcze nie ale mam w planach zakupu. No ale się mniej wiecej orientuje co zawierają i może być ciekawe. Zwłaszcza, że ta seria została wznowina po 30 latach. Ciekawe na jak długo?
Tigana - 2007-11-14, 17:14
:
Pojawiły się już dokładne informacje na temat "Księgi strachu" - antologii opowiadań z "Runy". Ostatecznie będą 2 tomy po 500 stron każdy. Część opowiadań to utwory premierowe, inne to powtórka z rozrywki. Szczegóły w tym lista utworów tutaj
Toudisław - 2007-11-14, 17:19
:
Kończę wlaśnie Kochali że strach. Nie najgorsze te opowiadanka. Spodziewałem się że jednak będzie gorzej. Bo to mlodzi nie doświadczenie itp... Ale opowiadanka dopracowane i nawet fajne. Może nie powalją ale nie ma się do czego szcegulnie przyczepić. Lepsze i gorsze. Narazie nie podobal mi się Detox. Pogmatwane i nudne. Inna sprawa ze młąo z tych opowiadanek jakoś wbilo mi się w pamięć. Głóg trochę jak by to już bylo... Vhyba najbardziej wbiły mi się w świadomość Cala prawda o PPM i Rafał W. Orkan - "Miód z moich żył". Cała prawda za chumor. A miód za dobry pomysł i relizm
Zireael - 2007-12-19, 21:47
:
Lubię zbiory opowiadań. Dwa zbiory o Wiedźminie były moim pierwszym zetknięciem z rodzimą fantastyką(pomijając Bajki robotów, których nie mogę skończyć od pięciu lat O_o ).
Więzy krwi czytało mi się bardzo przyjemnie, Obrońcy królestwa to cud, miód i ogórki, Zapach szkła zapowiada się wspaniale. Wędrowycz jest już trochę mniej cudowny, za to Kłamcy nie mogę nic zarzucić, mimo, że trwałam w przekonaniu, że jest on powieścią. Naznaczeni błękitkiem niczego sobie, a o Mordimerze słyszałam dość pochlebne słowa.
Właściwie nie przeszkadza mi ta forma, chociaż oczywiście powieścią nie pogardzę.
Teraz o antologiach:zgadzam się z głosami, że to dobra okazja dla młodych pisarzy, żeby zaistnieć. Sama idea, że wydawnictwo zarzuca temat i resztę zostawia autorom jest zacna, a że różnie to wychodzi... ;) Aktualnie ostrzę sobie zęby na Toudinkowe Kochali się, że strach, A.D.XII, które znajdę pod choinką i Tempus fugit.
Procella - 2008-07-27, 21:18
:
Ja ostatnio kolekcjonuję PIW-owską serię antologii wydawaną w latach 70. i 80., poświęconych opowiadaniom grozy, głównie z XIX w. Lubię antologie tego typu, bo faktycznie są tam teksty dobre, a przynajmniej w jakiś sposób ważne. Nie pociągają mnie natomiast współczesne antologie składane ze specjalnie napisanych opowiadań.
Carmilla - 2008-12-19, 12:40
:
Do antologii mam mięszane uczucia (choć niektóre opowiadania potrafią mną wstrząsnąć :mrgreen: ). Jeśli są to antologie różnych autorów, to najmilej widziane takie, gdzie opowiadania dobierane są wg jakiegoś klucza: Pokój na wieży - opowiadania (opowieści znaczy) wampiryczne, Czarny pająk - opowiadania niemieckie etc. Z antologiami konkursowymi róznie to bywa... Jeśli kupuję obecnie wydawane antologie, to takie w których publikują się moi bardziej lub mniej wirtualni znajomi - których lubię zarówno jako ich, jak i których twórczość sobie cenię. Ot, jeśli uważam, że piszą dobrze, to niech wydawca widzi, że sprzedał się kolejny egzemplarz książki z opowiadaniem danego autora, to może w końcu uda się jednemu z druigim wydać własny zbiór opowiadań, który chętnie kupię. I cóż z tego, że z Księgi Strachu średnio mnie ruszyły opowiadania znajomych (czytałam ich lepsze) znalazłam tam dwa opka, które powalily mnie na kolana i nawet gdyby cała reszta była totalną beznadzieją - dla tych dwóch warto było kupić Księgę.
Co do zbiorów opowiadań jednego autora - wolę takie, które zdają się stanowić zamkniętą całość - tu zdecydowanie na I miejscu są Kroniki Marsjańskie - zamknięte opowieści, które składają się w powieść (?) a z twórczości rdzimych pisarzy i nieco nowszej: Martwe dziwki idą do nieba - Donata Szyllera. Bardziej drażnią mnie zbiory typu: autor pokazuje jak bardzo zróżnicowane opowiadania potrafi pisać czyli np Demony Ł. Śmigla. Osobiście wolałabym kilka jego zbiorków w klimacie co poniektórych opowiadań, o innych opowiadaniach wolałabym zapomnieć.
Z cenionych przeze mnie zagramanicznych zbiorów opowiadań: Przypomnimy to panu hurtowo, Krótki szczęśliwy żywot brązowego Oxforda - P.K.Dicka, coś z lodem i ogniem albo mrozem i ogniem R. Zelaznego, Opowieści starego antykwariusza M.R.Jamesa...
Hmmm, w sumie trochę tego jest. Generalnie zbiory opowiadań są dobre, jak nie mam za dużo czasu na czytanie i boję się że powieść mnie tak wciągnie, że o obowiązkach zapomnę, a nie powinnam
Toudisław - 2009-01-25, 13:20
:
Zaczynam się przekonywać do antologia. Nadal uważam że w większość to 2-max 3 dobre opowiadania otoczone resztą przeciętnych lub słabych. Jednak przeczytanie takiej antologia może dać wiele do myślenia. Pokazuje próbki umiejętności pisarzy co pozwoli nam unikać ich książek lub odwrotnie nasz do nich przekona. Daje mi to jakiś tam obraz tego co może mnie zainteresować. Nie musze ładować się w całą powieść. Janse że taka próbka może być myląca ale warto zaryzykować. No i Antologie mają jeszcze inna zaletę. To jakiś wzskażnik gdzie zmierza Fantastyka. Tak jak miała na celu „ Nowie idzie” no zobaczymy czy będze to antologia prorocza
Tixon - 2009-10-01, 23:48
:
Toudisław napisał/a:
Nadal uważam że w większość to 2-max 3 dobre opowiadania otoczone resztą przeciętnych lub słabych.

I tak zwykle jest. Nawet w Arcydziełach - a nazwa zobowiązuje - trafiały się pozycje wyjątkowo słabe (szczur chociażby) bądź bardzo przewidywalne, jednak całość ratowało właśnie tych kilka perełek. Zaś całość pozwoliła zwrócić uwagę na autorów których wcześniej znało się jedynie ze słyszenia.
W królikarnię Guzka zainwestowałem (no niezupełnie ja, w końcu był to prezent, ale sam wybierałem) głównie dzięki opowiadaniu z Księgi Smoków, dosyć dobrego zbioru - szkoda tylko, że poziom psuł tam Piekara.
Toudisław napisał/a:
W Polsce wielu Autorów pisze zbiory opowiadań tak, jakby nie potrafili sobie poradzić z dłuższą formą.

Uważam, że lepiej autorzy wyjdą, jeśli zanim zaczną bawić się dłuższą formą, poćwiczą na opowiadaniach. Antologie na zamówienie są właśnie takim testem umiejętności - zarówno warsztatowych jak i koncepcyjnych.
Toudisław - 2009-10-02, 09:29
:
Tixon napisał/a:
Uważam, że lepiej autorzy wyjdą, jeśli zanim zaczną bawić się dłuższą formą, poćwiczą na opowiadaniach. Antologie na zamówienie są właśnie takim testem umiejętności - zarówno warsztatowych jak i koncepcyjnych.

Przy okazji poznają miłych ludzi w kolejce po darmową zupę ? Za opka płacą bardzo słabo. O czym zresztą mówił AS że trudno je zrobić a płacą mało. Powieść się bardziej opłaca. A że Polakom powieści wychodzą słabe to piszą zbiory opek. U piekary ile mamy powieści ? Przenajświętszą ( tak chaotyczną że mogła powstawać jako zbiór opowiadań ) Rycerza kielichów ( żenująco słaby ) no i Charakternik. Reszta to zbiory. Zbiory opowiadań u polskich pisarzy jednak przeważają. Ja już biorą się za powieść to jest to rozbudowane ( naciągnięte na siłę ) opowiadanie. Tak jak Popiół i Kurz.

Teraz Kupiłem Antologię Legendy 2. Zapowiada się ciekawie. Autorów znam. Sąto teksty ze znanych mi raczej światów
Shadowmage - 2009-10-02, 09:32
:
A "Legendy" numero uno czytałeś?
Toudisław - 2009-10-02, 09:37
:
Shadowmage napisał/a:
A "Legendy" numero uno czytałeś?

Niet. przy 2 skorzystałem z promocji. z 1 czytałem jakieś teksty. Tak jak "Rybki" Pratchetta. Na razie nie wywalę 70 zł za 1
Shadowmage - 2009-10-02, 09:39
:
To nie czytaj np. Martina, bo opka są trochę powiązane... chociaż, może znasz je z "Retrospektywy"?
A tak poza tym to ja "Legend 2" nie skończyłem, jakoś tak się złożyło, że przerwałem chyba po 3-4 opowiadaniach i nie wróciłem.
Toudisław - 2009-10-02, 09:51
:
Shadowmage napisał/a:
To nie czytaj np. Martina, bo opka są trochę powiązane... chociaż, może znasz je z "Retrospektywy"?

Tzn ? w jakiej kolejności co czytać. Retrospektywy mam tylko nieprzeczytane.
Shadowmage napisał/a:
A tak poza tym to ja "Legend 2" nie skończyłem, jakoś tak się złożyło, że przerwałem chyba po 3-4 opowiadaniach i nie wróciłem

To raczej nowelki/ mikro powieści. Więc i tak masz sporo za sobą.

Zebrało mi się tych antologii mam LEgendy2/ księgę strachu i księgę smoków/ Arcydzieła SF. Pokój do wynajęcia/ Trupojad. Zresztą wątpię by coś pobiło Nowe Idzie. To była dość udana Antologia
Romulus - 2009-10-02, 09:52
:
Pierwsze LEGENDY są znakomite. Może poza opowiadaniem Tada Williamsa, ale - ostatecznie - ono też ma fajny klimat. Szczególnie polecić warto fanom Pieśni Lodu i Ognia Martina oraz Koła Czasu Jordana. Choć w przypadku tego drugiego opowiadanie Nowa Wiosna z LEGEND zostało potem przekształcone w prequelową powieść. Znając Jordana wziął treść opowiadania, dodał mnóstwa "spowalniaczy" i puścił 500 stron na rynek :badgrin:
Shadowmage - 2009-10-02, 10:03
:
W sumie zgadzam się z opinią Romulusa. I tom "Legend" to świetny wybór z najsłynniejszych światów fantasy (i nie tylko).

Toudi-->Najpierw "Błędny rycerz" (jest w "Retrospektywach" jeśli mie pamięć nie myli) z "Legend" I, potem "Wierny miecz" z dwójki.
xan4 - 2009-10-02, 10:04
:
Toudisław napisał/a:
Zebrało mi się tych antologii mam LEgendy2/ księgę strachu i księgę smoków/ Arcydzieła SF. Pokój do wynajęcia/ Trupojad. Zresztą wątpię by coś pobiło Nowe Idzie. To była dość udana Antologia


Fakt, Nowe idzie trudno przebić,
uwielbiam opowiadania, antologie, więc wszystkie ww. już przeczytane,
najlepsze Legendy, potem Nowe idzie, Arcydzieła, Księgi z Runy (wydaje mi się, że Runa robi lepsze antologie od FS), a na koniec słabiutkie zbiory z Red Horse.
Tixon - 2009-10-02, 10:10
:
Toudisław napisał/a:
Przy okazji poznają miłych ludzi w kolejce po darmową zupę ? Za opka płacą bardzo słabo. O czym zresztą mówił AS że trudno je zrobić a płacą mało. Powieść się bardziej opłaca.

Warsztat to coś, co trzeba wykształcić ciężką pracą. Nikt od razu nie zostaje lekarzem z dobrze płatną pracą, pierw trzeba poświęcić wiele lat na naukę, podczas której stan konta jest bardzo ograniczony.
Toudisław napisał/a:
A że Polakom powieści wychodzą słabe to piszą zbiory opek. U piekary ile mamy powieści ? Przenajświętszą ( tak chaotyczną że mogła powstawać jako zbiór opowiadań ) Rycerza kielichów ( żenująco słaby ) no i Charakternik. Reszta to zbiory

Na Charakternika składają się poszczególne sceny - tzn "scena w karczmie", scena "na popasie", scena "u żydów" :)
A i zapytam z ciekawości - Imperium?
Shadowmage - 2009-10-02, 10:15
:
Imperium to przecież opowiadanie, taka broszutka.
Toudisław - 2009-10-02, 10:31
:
Romulus, Spodoba ci się Nowe Idzie. Nie mówię, że koniecznie całość ale kilka opowiadań na pewno. Ja osobiście z czasem coraz lepszą mam o tym zbiorku opinię. Ciekawe czy szykuje się coś jak część 2. Wiem że Z tego wydawnictwa będą jeszcze ciekawe antologię. Wielkie dzieło czasu to mój zakup obowiązkowy.

Shadowmage napisał/a:
W sumie zgadzam się z opinią Romulusa. I tom "Legend" to świetny wybór z najsłynniejszych światów fantasy (i nie tylko).

Czyli warto kupić ? Bo mogę kupić taniej tylko mocno zużywaną i podniszczoną.

xan4 napisał/a:
Księgi z Runy (wydaje mi się, że Runa robi lepsze antologie od FS)

Niech je tylko wydaje jakoś logicznie a nie te cegły z literkami jak w przedszkolu. No i Faktycznie dobierają dobrych Autorów. :)

Shadowmage napisał/a:
Toudi-->Najpierw "Błędny rycerz" (jest w "Retrospektywach" jeśli mie pamięć nie myli) z "Legend" I, potem "Wierny miecz" z dwójki.


Dzięki ;)
Tixon napisał/a:
Warsztat to coś, co trzeba wykształcić ciężką pracą. Nikt od razu nie zostaje lekarzem z dobrze płatną pracą, pierw trzeba poświęcić wiele lat na naukę, podczas której stan konta jest bardzo ograniczony.



Widać polscy pisarze muszą się uczyć. Ale to co móiesz jest nielogiczne. Jeżli dobre opowiadanie jest napisać trudnij niż powieść. Od powieści powinni zacząć.
Tixon napisał/a:
A i zapytam z ciekawości - Imperium?

Cieniutkie to chyba jest ( w sensie ilosc stron )
Shadowmage - 2009-10-02, 10:34
:
Ja bym powiedział, że warto. Choć rzecz jasna dobrze znać większość cykli, z których są opowiadania - wtedsy dodatkowe smaczki się wyłapuje.
xan4 - 2009-10-02, 10:49
:
Toudisław, mc zarzekał się, że nie będzie drugiej części, bo parę razy pytałem.
Toudisław - 2009-10-02, 10:54
:
xan4 napisał/a:
Toudisław, mc zarzekał się, że nie będzie drugiej części, bo parę razy pytałem.

Ale inne antologie z tego wydawnictwa już być będą. Jak wspominane dzieło czasu a do tego antologia "Z Dukajem"
toto - 2009-10-02, 12:03
:
Wielkie dzieło czasu rodzi się w bólach. Miał być czerwiec, przełożone na jesień. Mam nadzieję, że wyjdzie jeszcze w tym roku. A antologia z Dukajem to teksty konkursowe, więc nie wiadomo jaki będzie ich poziom. Pewnie, każdy by chciał, żeby znalazło się tam kilka perełek, ale możliwe, że nic wielkiego się nie ukaże. Co najwyżej strawne czytadła. A nawet tekst Dukaja nie jest pewny. Bo może być opowiadanie, a może być esej. Wolałbym opowiadanie, ale widząc, że Króla bólu nie może skompletować (Lód i Wroniec mu się rozrosły z opowiadań do zbiorku aż do samodzielnych pozycji), to nie wiem czy wyrobi się z nowym opowiadaniem do antologii. Osobiście obstawiam, że będzie to esej (chciałbym się mylić). Na przykładzie opóźnień rozstrzygnięcia konkursu NF, myślę, że przed wakacjami nie mamy co spodziewać się antologii konkursowej.
Toudisław - 2009-10-02, 12:11
:
toto napisał/a:
Wielkie dzieło czasu rodzi się w bólach. Miał być czerwiec, przełożone na jesień. Mam nadzieję, że wyjdzie jeszcze w tym roku.

Już jest chyba wydrukowane. Teraz czeka na swoją kolej. Ale liczę że nie długo będzie. Można by Rafała zapytać
toto napisał/a:
A antologia z Dukajem to teksty konkursowe, więc nie wiadomo jaki będzie ich poziom.

Tylko jedno opowiadanie jest tam z konkursu

toto napisał/a:
Osobiście obstawiam, że będzie to esej (chciałbym się mylić). Na przykładzie opóźnień rozstrzygnięcia konkursu NF, myślę, że przed wakacjami nie mamy co spodziewać się antologii konkursowej.

Tutaj pewnie będziesz miał niestety rację.
Shadowmage - 2009-10-02, 13:26
:
"WDC" chyba w tym roku się nie ukaże... a przynajmniej na razie nic na to nie wskazuje. Hard SF - dopiero co skończył się termin nadsyłania prac, więc też trochę poczekamy. Dukaj to prawdopodobnie faktycznie esej napisze, choć kto to wie?
Tomasz - 2009-10-02, 18:10
:
Shadowmage napisał/a:
"WDC" chyba w tym roku się nie ukaże... a przynajmniej na razie nic na to nie wskazuje. Hard SF - dopiero co skończył się termin nadsyłania prac, więc też trochę poczekamy. Dukaj to prawdopodobnie faktycznie esej napisze, choć kto to wie?


Bardzo niecierpliwie czekam na WDC. Nowe idzie mnie zachwyciło. Pokazało że w Polsce jest ogromny potencjał, opowiadania świetne, nawet jeśli naznaczone niedoświadczeniem autorów.
A Dukaj to jak zacznie pisać opowiadanie to pewnie mu nowy "Lód" wyjdzie to lepiej niech nie piesz, bo nigdy tego "Króla bólu" nie wyda.
You Know My Name - 2009-10-02, 18:19
:
Tomasz napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
"WDC" chyba w tym roku się nie ukaże... a przynajmniej na razie nic na to nie wskazuje. Hard SF - dopiero co skończył się termin nadsyłania prac, więc też trochę poczekamy. Dukaj to prawdopodobnie faktycznie esej napisze, choć kto to wie?


Bardzo niecierpliwie czekam na WDC. Nowe idzie mnie zachwyciło. Pokazało że w Polsce jest ogromny potencjał, opowiadania świetne, nawet jeśli naznaczone niedoświadczeniem autorów.
A Dukaj to jak zacznie pisać opowiadanie to pewnie mu nowy "Lód" wyjdzie to lepiej niech nie piesz, bo nigdy tego "Króla bólu" nie wyda.
JD poproszono pewnie o słowo wstępne a wyjdzie esej na 200 ss ;) .
Z tego co wiem to WDC miało być zbiorem twórców zagranicznych, czy nie?
Tomasz - 2009-10-02, 18:23
:
Mag_Droon napisał/a:
Z tego co wiem to WDC miało być zbiorem twórców zagranicznych, czy nie?

Tak, powinienem kolejne zdania wrzucić od nowej linii to byś nie miał złego skojarzenia.
Odniosłem się do trzech kwestii.

Raz: czekam na WDC
Dwa: Bardzo mi się podobało Nowe idzie
Trzy: o Dukaju

sorry, streszczam się dzisiaj
Toudisław - 2009-10-04, 10:39
:
A czy ktoś wie czy Antologia New Werd się okaże ? Czy ktoś się do niej przymierza? Szkoda żeby taka perełka nie była wydana na Polskim rynku.

A może jednak uda się i JD napisze opowiadanie. Fajnie by było.
You Know My Name - 2009-10-10, 01:07
:
Skończyłem Nowe idzie. Większość tekstów wyśmienita, reszta tylko dobra.
Wiem, że to nie musi być miarodajne względem innych prac tych pisarzy, ale większość z nich trafiła na moją listę oczekiwań na większe formy. To napewno najlepsza antologia jaką czytałem dotychczas.
Metzli - 2009-12-12, 02:04
:
Trochę o antologii Kroki w nieznane, która do sprzedaży trafiła 7 grudnia :)

Cytat:
Kolejny tom jedynej antologii światowej fantastyki na polskim rynku. Szesnaście nowych i najnowszych opowiadań. Nagradzanych i nominowanych do prestiżowych nagród: Hugo, Locus, Nebula, Theodore Sturgeon Memorial i World Fantasy.

Błyskotliwe teksty autorów u progu kariery i pisarzy, którzy brawurowo wdarli się do fantastycznej czołówki obok opowiadań gigantów światowej fantastyki. Almanach światowej fantastyki

Autorzy opowiadań:
Paolo Bacigalupi, Tony Ballantyne, Eric Brown, Greg Egan, Aleksiej Kaługin, John Kessel, Ted Kosmatka, Nancy Kress, Gustavo Nielsen, Meghan McCarron, Ian McDonald, Julia Ostapienko, Robert Silverberg, Rachel Swirsky, Howard Waldrop, Connie Willis



Tigana - 2010-01-02, 12:54
:
Jak by się ktoś zastanawiał nad zakupem "Bajek dla dorosłych" z FS to może moja moja recka nieco mu pomoże w podjęciu decyzji. Ciekawe czy faktycznie w styczniu wyjdzie "Jeszcze Polska nie zginęła" - mzapowiada się ciekawa antologia.
Metzli - 2010-01-22, 00:42
:
Na książkach można przeczytać recenzję Romulusa Antologii Nowej Science Fiction, która nakładem wydawnictwa Copernicus trochę cichaczem weszła na rynek. Miłej lektury :)
Metzli - 2010-02-01, 23:04
:
No tak, przypominam sobie, że jakiś czas temu coś przeczytałam i może warto napisać parę słów o wrażeniach ;)

Kroki w nieznane 2009, czyli mój pierwszy kontakt z tą antologią. Na pewno nie ostatni, trzeba będzie się zaopatrzyć w poprzednie edycje. A co do tej najnowszej, szesnaście opowiadań, jedne przypadły do gustu, inne mniej. Najbardziej zapadły w pamięć opowiadania McDonalda oraz Silverberga, zdecydowanie najlepsze w całym zbiorku. A potem (w kolejności przypadkowej) Nancy Kress - opowiedziana historia jak w telegraficznym skrócie, podczas lektury miałam wrażenie, że spokojnie starczyłoby jej na dłuższą powieść, Ted Kosmatka, Greg Egan, Eric Brown i dalej reszta.
toto - 2010-02-05, 18:39
:
Czytał już może ktoś Antologię Fantasy wydaną przez Copernicus? Przyznam, że kilka nazwisk jest ciekawych i zastanawiam się nad kupnem. Tym bardziej, że ich ANSF była całkiem dobra. Boję się tylko, że dostanę historie głęboko osadzone w cyklach fantasy, których nie znam. Ktoś może coś napisać?
Romulus - 2010-02-05, 20:34
:
toto napisał/a:
Czytał już może ktoś Antologię Fantasy wydaną przez Copernicus? Przyznam, że kilka nazwisk jest ciekawych i zastanawiam się nad kupnem. Tym bardziej, że ich ANSF była całkiem dobra. Boję się tylko, że dostanę historie głęboko osadzone w cyklach fantasy, których nie znam. Ktoś może coś napisać?

Zabiorę się za nią, jeśli tylko uda mi się ją zamówić w Empiku (bieganie na pocztę albo użeranie się z kurierem zmusza mnie do korzystania z tej sieci).

ANSF bardzo dobra?
Dobra - tu się zgodzę. Ale "bardzo"? To zmuszałoby do uznania "Kroków w nieznane 2009" za wybitne ;)
toto - 2010-02-05, 20:45
:
Całkiem dobra. Czyli przyzwoita. ;)

edit
Czyli byłem zadowolony z lektury i jestem skłonny kupić kolejne antologie, jeśli się ukarzą (na zachodzie były już 3 tomy The Solaris Book of New Science Fiction). A Antologia Fantasy kusi mnie (ba, podobnie kuszą mnie antologie z FS - Wielka księga horroru), jednak mam obawy.
Toudisław - 2010-02-08, 07:57
:
Metzli napisał/a:
Na książkach można przeczytać recenzję Romulusa Antologii Nowej Science Fiction, która nakładem wydawnictwa Copernicus trochę cichaczem weszła na rynek. Miłej lektury :)

Nie mogę się z godzić z Romkiem co do wszystkiego. C Roc City to w mojej opinie jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. Mnie też się nasunęły skojarzenia z Krokami w nieznane. Ogólnie ocena pozytywna i czekam na Antologię nowej Fantasy.
Recka tej pewnie już wkrótce.
Procella - 2010-02-09, 14:43
:
Czytam teraz fajny zbiór opowiadań pod redakcją Michaela Chabona - "Elektryzujące opowieści". Warto się z tym zapoznać, zwłaszcza, że trafiło niedawni do sklepów z tanią książką. Dobór autorów jest naprawdę dobry, pojawia się sporo popularnych nazwisk (m.in. King, Gaiman, Crichton, Moorcock, Hornby), samo pomysł też ciekawy. Zaznaczam, że nie jest to zbiór czysto fantastyczny, choć i takie elementy się pojawiają.
iselor - 2010-02-13, 20:52
:
Na początek:
"Złota księga fantasy"
"W stronę czwartego wymiaru" (genialne sf)
Elektra - 2010-02-13, 20:57
:
Może parę słów więcej o tych książkach? //kotek
toto - 2010-02-13, 21:07
:
Z antologii, to Droga do science fiction , wybór opowiadań Gunna. W Polsce ukazały się cztery tomy wydane przez Alfę w latach 80. ubiegłego wieku. Na zachodzie wyszło tego trochę więcej, ale niektóre już chyba pod nieco innymi tytułami. W którymś z ostatnich (na pewno z 2009 roku) Czasów fantastyki jest nawet o tym artykuł albo stary wywiad z Gunnem. Ksiązki te na pewno miały duży wpływ na mój gust. Alfa wydała jeszcze kilka (chyba pięć) dorocznych wyborów najlepszych opowiadań według Dona Wollheima. Zaletą tych antologii był fakt, że wychodziły praktycznie równolegle z wydaniami amerykańskimi. I oczywiście fakt, że trafiały się tam opowiadania wyśmienite.
You Know My Name - 2010-02-13, 21:30
:
Skończyłem Kroki w nieznane 2009.
Cudowny zbiór. Bardzo dobre opowiadania uznanych firm: McDonald, Kress, Egan i Willis dali pokaz świetnego S-F. Rewelacyjni Kosmatka i Kaługin. Reszta też na wysokim poziomie. Mniej mi podszedł tylko Kessel oraz Silverberg, który zawiódł kalką klasycznej baśni.
Przewaga sf nad f przygniatająca, ale to kwestia gustu wybierających.
Gorąco polecam.
Tixon - 2010-04-12, 16:47
:
Popełniłem parę błędów podczas zabierania się do Nowe Idzie. Przede wszystkim wysłuchałem zbyt wielu pozytywnych opinii, co przełożyło się na wysokie wymagania wobec młodych jeszcze autorów. Z czego wynikło rozczarowanie niespełnionymi oczekiwaniami. Cóż, bywa.
Część zarzutów, jakie miałem podczas lektury, zostały przedstawione w końcowej dyskusji, jednak nie podzielam w niektórych przypadkach pozytywnych odczuć.
Po kolei opowiadania : Noc Szarańczy miała wyraźny przesyt pomysłów "o co w tym właściwie chodzi"; Przenicowanie wyglądało dosyć dziwnie, jakby na siłę wepchane w daną tematykę; Harpunnicy zapowiadali się ciekawie, ale brakuje im zakończenia i to bardzo; trudno mi powiedzieć coś o Więcej niż dwa słowa, bo przeczytałem byle szybciej; pierwsze prawdziwe pozytywne emocje wywołał Smak apokalipsy, dosyć konwencjonalna, ale i humorystyczna historia; Wyspa mnie zanudziła; Oko Cyklonu zaś najpierw oszołomiło pomysłem, potem kolejnym i kolejnym, aż przekroczyło granicę umiaru, było dobre, ale wyraźnie przesadzone; Rzyg był słaby i tyle mogę o nim powiedzieć; Najpiękniejsza Historia wszystkich czasów utwierdziła w słuszności inwestowania w Wegnera, osobiście najlepsze opowiadanie ze zbioru; dalej było Płonąc od środka - które to ledwo sobie przypominam o czym było; na koniec zostało ponure Każdy umiera za siebie, ponure, smutne i refleksyjne.
Całość dosyć chłodno - 6/10
Metzli - 2010-10-05, 20:57
:
Antologia Jedenaście pazurów ukaże się 4 listopada nakładem wydawnictwa superNOWA

Cytat:
Kotom wszystko wolno. Andrzej Sapkowski

Na początku był kot. Istota pod każdym względem - inteligencji, fizycznego piękna, wrodzonej tajemniczości i gracji poruszania się - absolutnie doskonała. Inne dokonania naszego Stwórcy, a zwłaszcza te przemieszczające się na dwóch nogach, uznać należy za wypadek przy pracy, prototyp co najwyżej.

Jedenastu autorów, jedenaście różnych prób przeniknięcia odwiecznej kociej tajemnicy. Zebrane przez nas opowiadania reprezentują pełen asortyment gatunków współczesnej fantastyki od klasycznej science fiction poprzez fantasy, horror, space operę, urban fantasy aż po groteskę. Niektórzy z autorów podejmują koci temat nieco przewrotnie, inni całkiem poważnie. W czułym uścisku JEDENASTU PAZURÓW każdy z czytelników znajdzie coś dla siebie: horror, że aż strach zgasić światło, literacką żonglerkę cytatami, socjologiczno-polityczną analizę wydarzeń ostatniego trzydziestolecia, inspirowaną komputerowymi grami kosmiczną bijatykę, anglosaską dystynkcję i skrzeczącą rzeczywistość.

O kotach pisano od wieków i dalej będzie się pisać, albowiem każde pokolenie próbuje na nowo rozwiązać fascynującą zagadkę kociej natury. Jak dotąd nikomu się nie udało, ale może kiedyś...?

Autorzy: Andrzej Sapkowski, Jaga Rydzewska, Łukasz Orbitowski, Mirosława Sedzikowska, Piotr Patykiewicz, Paweł Ciećwierz, Marcin Wełnicki, Witold Jabłoński, Artur Baniewicz, Donat Szyller, Marcin Przybyłek, Paweł Kempczyński

Mirosława Sędzikowska:

Część z moich dziesięciu kotów była czarna, poruszałam się więc po mieszkaniu, spluwając przez lewe ramię i wysuwając dwa palce od uroku.

Paweł Ciećwierz:

Gdybym był kotem, dałbym się głaskać cały dzień albo siedział na piecu.

Piotr Patykiewicz

Moje beztroskie dzieciństwo skończyło się, gdy zobaczyłem, jak mój pieszczoch, ten stary obłudnik wymiotuje mysim futerkiem..

Paweł Kempczyński

Adolf, kot mojej dziewczyny, miał jakieś siedem kilo żywej wagi i nienawidził mnie z całej głębi swojego kociego serca.

Łukasz Orbitowski

Koty... mam wrażenie, że obcuję z czymś świętym i przedwiecznym.

martva - 2010-10-07, 14:35
:
O, lubię antologie tematyczne, a koty jeszcze bardziej. Zastanawiają mnie dwie rzeczy, znaczy tytuł i czy ten Sapkowski to coś nowego, czy któreś z poprzedniej kociej antologii tego wydawnictwa.
Maeg - 2010-10-07, 15:20
:
martva napisał/a:
czy ten Sapkowski to coś nowego, czy któreś z poprzedniej kociej antologii tego wydawnictwa.

Jego jest tylko (aż) przedmowa.
martva - 2010-10-07, 17:31
:
Czyli już wiemy skąd tytuł. A już miałam nadzieję na nowy koci tekst Sapkowskiego. Pfff.
Shadowmage - 2010-10-07, 19:06
:
AS chyba nie jest zainteresowany pisaniem opowiadań. Sam mówi, że opowiadanie to pół roku, a powieść rok - a zyski nieporównywalne. No i przecież, z tego co można wywnioskować z wypowiedzi sprzed lat - "Żmija" początkowo też miała być opowiadaniem.
Metzli - 2010-10-25, 23:56
:
Do przeczytania fragment opowiadania Jagi Rydzewskiej "Kot Szrekingera", które wchodzi w skład antologii "Jedenaście pazurów".
Romulus - 2010-12-16, 21:14
:
"Kroki w nieznane 2010" zaczynają się mocnym uderzeniem. Opowiadanie Petera Wattsa, "Rzeczy", jest znakomite. Pisze o nim w przedmowie redaktor tego zbioru więc nie będę powtarzał oczywistości.

Drugi tekst, "Betonowa dżungla" Strossa zaskakuje innym, od znanego dotychczas w Polsce obliczem tego pisarza. Aczkolwiek w Wydaniu Specjalnym NF jakiś czas temu było inne jego opowiadanie, całkiem odmienne od "Accelerando" więc to nie jest do końca zaskoczenie. Tekst długi i - jak na razie - nie porywa. Choć nie jest zły przecież. Słabo znoszę humorystyczną, czy żartobliwą (i absurdalną trochę) fantastykę.

Generalnie, początek antologii bardzo zaostrza apetyt.
Romulus - 2011-02-22, 07:42
:
"The New Space Opera 2" - zabrakło w tym zbiorze tekstów autorów pokroju Reynoldsa. Ale i tak było nieźle. Opowiadanie Petera Wattsa pt. "The Island" chyba jest gwiazdą tej antologii. Przekonało mnie do możliwości kupna nowego wydania "Ślepowidzenia" wzbogaconego o ten tekst. Myślę, że gdyby było w jakimś paperbacku i tańsze od wydanego wcześniej w UW - to skuszę się. Doskonały tekst, będący od początku do końca tajemnicą. Wszystkie pozostałe bledną nieco w porównaniu z tym opowiadaniem. Pozostałe teksty - brakuje mi tu jakiegoś olśnienia. Wszystkie są na wysokim poziomie i nie wymienię żadnego słabego. Na upartego chyba wybrałbym G. Nixa, ale dlatego, że jest to opowiadanko humorystyczne. I tylko dlatego. Wybija się na plus jeszcze Jay Lake i autor, który napisał ostatni tekst w tej antologii (ale zapomniałem jego nazwiska) - bardzo dobre opowiadanie. Zaraz po Wattsie.

Szkoda, że takie antologie nie ukazują się u nas. Każdy niemal z tych tekstów mógłby się znaleźć w "Krokach w nieznane", a to przecież od kilku wydań chyba najlepsza antologia na polskim rynku (inna sprawa, że konkurencji nie ma).

Teraz poszukam zbiorku postapokaliptycznych opowiadań pt. "Wastelands". Chyba i ten redagował Gardner Dozois. Mam już duże zaufanie do tego człowieka.
Kennedy - 2011-03-22, 14:26
:
Nie wiedziałem gdzie to opisać, ale chyba jednak tutaj to zrobię. Sa juz na forum opinie o tej antologii, ale porozrzucane tu i tam.
No więc Steampunk pod redakcją Vandermeerów przeczytałem. Ogólnie jest dobrze. Bardzo mi się podoba ogólna konstrukcja i uklad antologii. Poza samymi opowiadaniami znajdzie się kilka tekstów uzupełniających wiedze o gatunku, same opowiadania są logicznie poukładane itd. Gorzej z tym, że większość z nich widzi mi się raczej średnio. Tzn. nie są złe, ale ogólnie nie wybijają się szczególnie i dosyć szybko uciekają z pamięci. Poziom jest solidny, ale nie jakoś bardzo wysoki. Z pewnymi wyjątkami, bo w antologii namierzyłem dwa znakomite teksty, czyli opowiadania Lansdale'a i Chapmana. Szczególnie tekst tego drugiego mnie oczarował i Trojka wędruje wysoko w liście nowości do obadania, nawet na pierwsze miejsce myślę.
Z reszty porządne były jeszcze opowiadania Chianga i MacLeoda. Reszta raczej bez specjalnych podniet, poza Stephensonem, który, niestety, jest mocno poniżej oczekiwań i musze się w tym zgodzić z innymi narzekającymi.
MrSpellu - 2011-03-27, 16:46
:
Kennedy napisał/a:
No więc Steampunk pod redakcją Vandermeerów przeczytałem. Ogólnie jest dobrze. Bardzo mi się podoba ogólna konstrukcja i uklad antologii. Poza samymi opowiadaniami znajdzie się kilka tekstów uzupełniających wiedze o gatunku, same opowiadania są logicznie poukładane itd. Gorzej z tym, że większość z nich widzi mi się raczej średnio. Tzn. nie są złe, ale ogólnie nie wybijają się szczególnie i dosyć szybko uciekają z pamięci. Poziom jest solidny, ale nie jakoś bardzo wysoki. Z pewnymi wyjątkami, bo w antologii namierzyłem dwa znakomite teksty, czyli opowiadania Lansdale'a i Chapmana.

W zasadzie mógłbym się pod tym podpisać, tylko że opowiadanie Chapmana jakoś do mnie nie przemówiło, a i tekst Lansdale'a wydał mi się mocno średni. Jeżeli miałbym wskazać najlepszy tekst, to byłyby to zdecydowanie opowiadania Chianga, aczkolwiek po lekturze czułem spory niedosyt. Za szybko się skończyło. Fajne też było opowiadanie Wiktoria Di Filippo, taki trochę steampunk dla erotomanów.
MadMill - 2011-03-27, 16:58
:
Opowiadania Lansdale'a i Champmana dla mnie były najsłabsze w całej antologii, a na drugim biegunie byli Chiang (którego opko czytałem już któryś tam raz), MacLeod, Stephenson, a opowiadanie Di Filippo najbardziej przypadło mi do gustu.
MrSpellu - 2011-03-27, 17:14
:
MadMill napisał/a:
Opowiadania Lansdale'a i Champmana dla mnie były najsłabsze w całej antologii

Nie przesadzałbym. Te teksty nie były złe, były tylko mocno średnie.
Przynajmniej pamiętam o co w nich chodziło, no i coś tam się działo.

MadMill napisał/a:
a opowiadanie Di Filippo najbardziej przypadło mi do gustu.

Sympatyczne.
MadMill - 2011-03-27, 17:20
:
MrSpellu napisał/a:
Przynajmniej pamiętam o co w nich chodziło, no i coś tam się działo.

U Lansdale'a to była walka z czarnym charakterem, który rozpindolił czas - i autor machał do Wellsa. A Champmana... nie pamiętam o czym to było, wiem, że na początku był chyba pociąg. :P
MrSpellu - 2011-03-27, 17:30
:
MadMill napisał/a:
i autor machał do Wellsa

Poważnie?
MadMill - 2011-03-27, 18:20
:
To zapamiętałem.
MrSpellu - 2011-03-27, 18:45
:
Cytat:
To zapamiętałem.

Chyba że tak. Już miałem gratulować przenikliwej lektury.

Podsumowując, uważam, że ta antologia jest dość przyzwoita. Nie przepadam, co prawda, za krótkimi formami, ale generalnie dobrze się bawiłem.
Nawet kilka pomysłów na sesję wpadło.
Ł - 2011-03-27, 19:05
:
Lansdale ożenił Tarantino z Adamsem, a ślub mieli oni w konwencji steampunka, Wells tylko prowadził historię do ołtarza jako ojciec gatunku ale tam jest znacznie więcej odniesień, komu się niepodobna ten ma chyba za mało witamin od humoru i słabo przyczaił bazę. //facepalm
MrSpellu - 2011-03-27, 19:16
:
Ł napisał/a:
Lansdale ożenił Tarantino z Adamsem, a ślub mieli oni w konwencji steampunka, Wells tylko prowadził historię do ołtarza jako ojciec gatunku ale tam jest znacznie więcej odniesień, komu się niepodobna ten ma chyba za mało witamin od humoru i słabo przyczaił bazę.

Wszystko pięknie, zgadzam się z Tobą, fajnie bawiłem się przy lekturze, ale brutalna prawda jest taka, że tekst jest wykonany średnio.
Naprawdę dobry pomysł na pastisz, ale czegoś mi tu zabrakło. Może właśnie odpadającego fiuta Tarantino?
Ł - 2011-03-27, 19:19
:
A co do Chapmana to jego opowiadanie to porażka, ten pociąg wyjeżdża z przysłowiowej dupy (a nie sory z litewskich górskich granitowych szczytów) i w dupie ta historia się kończy (a nie sory to tylko Jezus i Lucyfer tańczą walca). Przepraszam za epatowanie prostackością ale serio te opowiadanie to dupa blada.

Spell napisał/a:

Naprawdę dobry pomysł na pastisz, ale czegoś mi tu zabrakło. Może właśnie odpadającego fiuta Tarantino?

Jest za to ukrzyżowana papuga (like it).
MadMill - 2011-03-27, 19:21
:
Ł napisał/a:
Lansdale ożenił Tarantino z Adamsem, a ślub mieli oni w konwencji steampunka, Wells tylko prowadził historię do ołtarza jako ojciec gatunku ale tam jest znacznie więcej odniesień, komu się niepodobna ten ma chyba za mało witamin od humoru i słabo przyczaił bazę. //facepalm

To był pastisz? No nie gadaj //zaskoczony
MrSpellu - 2011-03-27, 19:27
:
Ł napisał/a:
A co do Chapmana to jego opowiadanie to porażka, ten pociąg wyjeżdża z przysłowiowej dupy (a nie sory z litewskich górskich granitowych szczytów) i w dupie ta historia się kończy (a nie sory to tylko Jezus i Lucyfer tańczą walca). Przepraszam za epatowanie prostackością ale serio te opowiadanie to dupa blada.

Jezus i Lucyfer płaczą i tańczą walca na zgliszczach świata. Koleś ewidentnie zerżnął mój pomysł zawarty w opowiadaniu, które napisałem w liceum na religii, na temat interpretacji Hymnu o Logosie. Gdybym nie był leniwym bękartem, to bym poszedł z tym do sądu. Chwilowo jednak musi mi wystarczyć sąd ostateczny.

A tak to zgoda. Szmira, kadzidło i złe to.
Ł - 2011-03-27, 19:29
:
MadMill napisał/a:
Ł napisał/a:
Lansdale ożenił Tarantino z Adamsem, a ślub mieli oni w konwencji steampunka, Wells tylko prowadził historię do ołtarza jako ojciec gatunku ale tam jest znacznie więcej odniesień, komu się niepodobna ten ma chyba za mało witamin od humoru i słabo przyczaił bazę. //facepalm

To był pastisz? No nie gadaj //zaskoczony

Moment na wykazanie się dystansem i ironią miałeś dwa posty temu. Teraz to... ziew.
MrSpellu - 2011-03-27, 21:25
:
Tak sobie myślałem nad tym Chapmanem. W zasadzie to przerysowanie, nawalenie różnych konceptów sf, takich jak: supermózg totalny inwigilator, nanotechnologia, gadające rakiety, broń jądrowa, podpalenie wodoru w stratosferze (sic!), telepatia; osadzone w konwencji pierwszej wojny światowej (tylko czemu gatlingi na wieżyczkach, a nie maximy... czyżby gatlingi były bardziej steampunkowe?), ten cały miszung (łącznie z romansem carycy z doktorem żydowskiego pochodzenia, no i z finałem, gdzie autor wspina się na wyżyny absurdalnego patosu) także w sumie zakrawa na pastisz. Problem jednak w tym, że tekst był chyba pisany na poważnie. No właśnie. Chyba.
Ł - 2011-03-27, 22:29
:
To sobie poczekamy aż przyjdzie Kennedy z jakąś obroną. Mnie osobiście podobał się tylko paranoiczno propagandowy wątek chłopca z wielką głową, zarówno jako fikcyjny wymiar jak i groteskowe rozwiązanie. Co do gatlinów itp - Chapman nie zrobił po prostu researchu, bo w warstwie faktograficznej nawet jesli bierzemy pod uwagę alternatywnosci historii jest po prostu cienko.
Kennedy - 2011-03-29, 14:17
:
Tekst Chapmana mi się spodobał głownie z uwagi na klimat i ogólnie scenografię (z jednej strony pierwsza wojna świiatowa, z drugiej futurystyczna technologia, przyjemny miks, nie wnikam czy oryginalny, czy nie), a mniej ze względu na fabułę i zgodnośc historyczną (opowieśc raczej nie jest zbyt genialna, a w końcówce autor przesadził z rozmachem; historycznie rzecz biorąc to ja nie wiem co tam robi Bakunin, chyba że przeoczyłem jakieś wyjaśnienie albo o nim zapomniałem - nie mam teraz antologii pod ręką, więc nie sprawdzę). Na tle pozostałych opowiadań wyróżniło mi się atmosferą, jest inne. Przerysowane, ale czasami przerysowanie nie jest złe.
MrSpellu - 2011-03-29, 15:03
:
Kennedy napisał/a:
Tekst Chapmana mi się spodobał głownie z uwagi na klimat i ogólnie scenografię

Moim skromnym zdaniem klimat opowiadania nie jest zachęcający, a scenografia zdecydowanie zbyt przebajerowana. Mówiąc inaczej, kompletnie nie poczułem założeń świata przedstawionego. Był dla mnie niewiarygodny, oczywiście w negatywnym znaczeniu tego zwrotu.
Ł - 2011-03-29, 15:29
:
Całkowicie podpisuje się po tym co napisał Spell.

Kennedy napisał/a:
historycznie rzecz biorąc to ja nie wiem co tam robi Bakunin,

Wytknąłem to w swojej recenzji. Nawet jeśli założyć że Bakunin w tej alternatywnej historii nie umarłby jeszcze w XIX wieku to wedle Chapamana, grupę spiskowców na pociąg prowadzi prawie 100 letni mężczyzna...
MrSpellu - 2011-03-29, 15:49
:
Ł napisał/a:
Nawet jeśli założyć że Bakunin w tej alternatywnej historii nie umarłby jeszcze w XIX wieku to wedle Chapamana, grupę spiskowców na pociąg prowadzi prawie 100 letni mężczyzna...

Cóż, chińska nanotechnologia.
Ł - 2011-04-02, 15:52
:
MrSpellu napisał/a:
Ł napisał/a:
Nawet jeśli założyć że Bakunin w tej alternatywnej historii nie umarłby jeszcze w XIX wieku to wedle Chapamana, grupę spiskowców na pociąg prowadzi prawie 100 letni mężczyzna...

Cóż, chińska nanotechnologia.


MrSpellu - 2011-04-02, 20:01
:
Piłem do Irokezów i ich mitycznej krainy.
Romulus - 2011-06-13, 15:45
:
Czytam antologię "Pieśni Umierającej Ziemi". Jestem na razie po 6 opowiadaniach i nie jestem zachwycony. Teksty, jak na mój gust, co najwyżej dobre. Silverberg - słabizna. Najlepszy dotychczas - Walter Jon Williams i Mike Resnick. Ale przede mną jeszcze 16 tekstów i większość to mocne nazwiska. Jednak olśnień się nie spodziewam. Nie wiem, czy pomogłaby mi w odbiorze antologii znajomość cyklu "Umierająca Ziemia".
toto - 2011-06-13, 22:16
:
Zacząłem, znaczy przeczytałem wstępy (Koontza i Vance'a) i odłożyłem do czasu aż przeczytam Umierającej Ziemi. Oczy nadświata. Niestety, nie wiem kiedy to nastąpi. Początek bardzo mi się spodobał, papier i ramki na stronie nie. Cena do przebolenia, taniej niż fabryczne antologie rozbijane na dwa tomy. Tylko twardej okładki i białego papieru mi brakuje.
Romulus - 2011-06-15, 17:46
:
Wziąłem się i spiąłem i skonczyłem "Pieśni Umierającej Ziemi". Ocenić mogę na mocną czwórkę - jako całość. Więcej entuzjazmu nie dam rady z siebie wykrzesać, choć może antologia ta zasługuje na więcej. Ale taki typ fantasy już mnie nie kręci (spaczyli mnie Erikson i Martin dokumentnie). Poza tym myślę, że lepszy odbiór całości, jak i poszczególnych tekstów zapewniłaby mi jednak znajomość powieści i opowiadań Vance'a dotyczących świata Umierającej Ziemi. Mam wrażenie, że bez tej znajomości po prostu gubię kontekst.

Ogólnie - jeśli chodzi o ten zbiór nie zawodzą mistrzowie, a najsłabszy tekst wyszedł chyba spod pióra Silverberga. Najsłabszy fabularnie, oczywiście. Taki strasznie nieprzekonujący mi się wydał i naiwny.
Tixon - 2011-09-21, 23:03
:
Matuesz „Szary” Skoczylas podzielił się z nami wrażeniami z lektury Rakietowych szlaków (T1)
ASX76 - 2011-09-22, 12:29
:
Link nie działa. ;)
toto - 2011-09-22, 12:44
:
http://ksiazki.zaginiona-...kietowe-szlaki/
Romulus - 2011-12-05, 17:03
:
"Kroki w nieznane 2011" już za mną. Zdecydowanie warto kupić. Przede wszystkim dla kilku tekstów:
- "Tegoroczne zdjęcie klasowe" Dana Simmonsa. To opowiadanie nadawałoby się jako genialny epizod jakiegoś serialu o zombie. Po prostu perełka. Samotna nauczycielka walcząca z wiatrakami to nie jest jakiś obce i naszej literaturze pozytywistycznej, jeśli dobrze pamiętam. :) Tekst bardzo humanistyczny i znakomicie napisany. Żal się z nim rozstać.

- "Prorocze światło" Teda Kosmatki. Nie napiszę o nim niczego nowego ponad to, co napisał M. Obarski więc po prostu odsyłam do niego i warto potem nieco poczytać o poruszanym w nim zagadnieniu. Świetny tekst.

- "Palimpsest" Charlesa Strossa. To chyba najlepszy tekst w tym zbiorze. Najbardziej rozbudowany, ale i enigmatyczny, trudny w odbiorze, tj. trzeba nieco się wysilić, aby zrozumieć fabułę :) jeśli chodzi o poruszane w niej problemy. Nadaje się do przemyślenia i dyskusji. Kiedy wreszcie pojawi się na naszym rynku jakaś powieść tego autora (byle nic humorystycznego, bo w tym Stross się nie sprawdza)?

- " Stereogram Szarego Fortu w dniach jego chwały" Paula M. Bergera. Krótkie opowiadanko, ale doskonale napisane. Nieco mi przypominało "Czterdzieści trzy dynastie antaryjskie" M. Resnicka, albo jakiś wariant tej opowieści. Finał stanowi jednak zaskoczenie dla czytelnika i jest mocnym uderzeniem tego tekstu. To fantasy, ale inteligentna, uniwersalna jeśli chodzi o poruszany w niej problem.

Teksty, które zaliczam tylko do "dobrych":
- "Błękit i złoto" K.J. Parker. Inteligentna, choć błaha fantasy, zaskakująca czytelnika i napisana lekkim stylem. Zapowiada się konwencjonalnie i w większości konwencjonalna pozostaje, ale ma w sobie to "coś".

- "Przynęta doskonała" Tony Pi. Tak samo, jak powyżej. Dodałbym jeszcze do tego komiksowość. Dynamiczna akcja i świat, który w trakcie czytania powodował, że miałem wrażenie, iż autor w tym (i innych opowiadaniach, o których wspomina M. Obarski) tekście czyni przygotowania do większej fabuły. Może mylnie myślę. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby powstała z tego jakaś powieść.

- "Superbohater trzeciej kategorii" Charlesa Yu. Ostatecznie przekonałem się do tego tekstu, ale nadal bez szału.

Pozostałe opowiadania, tj. Rivery, Diaczenków, Ludwigsena i Nesterienki nie podobały mi się. Nie można ich ocenić jako słabych, po prostu nie trafiły w mój gust. Jeśli chodzi o Diaczenków i Nesterienkę - można było się tego spodziewać. Ukraina i Rosja potrafią mnie tylko rozczarowywać i tak było tym razem, czyli można było się tego spodziewać patrząc na nazwiska autorów :) Jednakże w przypadku Nesterienki moja opinia może być krzywdząca, przyznaję. Jednak i tak był to tekst wybitnie nie w moim guście.
ASX76 - 2011-12-05, 19:05
:
Augustusie, proponuję lekturę "Terror" Dana Simmonsa. Bardzo fajna powieść. :-)
Ł - 2011-12-05, 20:26
:
ASX76 napisał/a:
Augustusie, proponuję lekturę "Terror" Dana Simmonsa. Bardzo fajna powieść. :-)

Romek, w ramach rekomendacji dodam że Mieville napisał że to powieść głęboko motywowana strachem przed analną penetracją. http://kindkit.livejournal.com/274254.html :mrgreen:
GilGalad - 2011-12-05, 21:13
:
Ktoś już się zapoznał z Mieczami i Mroczną Magią? Jakie wrażenia?
Romulus - 2011-12-05, 21:46
:
Ł napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Augustusie, proponuję lekturę "Terror" Dana Simmonsa. Bardzo fajna powieść. :-)

Romek, w ramach rekomendacji dodam że Mieville napisał że to powieść głęboko motywowana strachem przed analną penetracją. http://kindkit.livejournal.com/274254.html :mrgreen:

Próbowałem ją czytać, chyba nawet dotrwałem do końca. Ale nie pamiętam. To wystarczy za wszystko.

"Science Fiction" zapewnia bez dwóch zdań mocny start. Na początek Zbierzchowski i od razu bałem się czytać dalej z obawy, że może być gorzej. Potem Kosik. I znowu mocny strzał. I wciąż się boję :) Miodek.
You Know My Name - 2011-12-06, 19:21
:
Amnezjak za mną.
Jestem na nie. To najsłabszy tekst po smutkozachwytach Przybyłka. Nie kupuje mnie w nim nic, no może poza kilkoma zdaniami autorefleksyjnymi Włada.
MrSpellu - 2011-12-06, 19:23
:
Czemu mi go wszyscy polecają?
You Know My Name - 2011-12-06, 19:44
:
Nie wszyscy, tylko Łak, toto i ja. Z tym, że mi się nie podobał, to jedno z dwu słabszych opek w Science Fiction. Tyle.
Ale całą antologię polecam gorąco każdemu, kto SF czytać lubi, bo jest się czym sycić. Teksty Zbierzchowskiego, Majki, Cetnarowskiego, Protasiuka, Guetschego, Kosika, Miszczaka (przy zachowaniu Łakowych uwag) a także Jaworowskiego zdecydowanie mogą się podobać.
Ł - 2011-12-06, 19:57
:
You Know My Name napisał/a:
Amnezjak za mną.
Jestem na nie. To najsłabszy tekst po smutkozachwytach Przybyłka. Nie kupuje mnie w nim nic, no może poza kilkoma zdaniami autorefleksyjnymi Włada.

A jak rozgryzłeś setting opowiadania?
You Know My Name - 2011-12-06, 20:28
:
Oderwanie od tradycji, powtarzanie nic nie znaczących rytuałów, taniec anachronizmów powiązanych z Grodem Kraka. Koncepcja spamu pożerającego wszelkie wartości (coś jak pudelek vs muzeum narodowe) jak bomba logiczna zasoby kompa.
Dlaczego Kraków? Tego nie łapię, może bliższy autorowi? Może kwestia wyrazistych mitów (ten Niemiec wyglądający jak bojowe "behemoty" u Twardocha...).
Jakoś tak
MrSpellu - 2011-12-06, 21:01
:
No tak, spam.
Ł - 2011-12-06, 21:16
:
Ale samo sedno settingu, kim są ojce, na co im sagi i jaką rolę gra ta narracja stylizowana na naukową w przerywnikach? Myślałeś na tym?
You Know My Name - 2011-12-06, 22:11
:
Los SPOJLEROS
Sagi - kibolskie legendy, Wawel to Polska, Ojce - świat wielkiego futbolu, na który powołują się durnie zamknięci w czterech deskach ławek przed blokami siedzący w dupie czarnej i wybijani co tydzień przez zwarte szeregi, Samoloci - pikniki nie wnoszące "serc" w wojny kiboli. Mi ta pseudofutbolowa estetyka nie pasi, ja nie kąsam co to są szmaty nazywane "barwami" przez barany na "żyletach" w naszym kraju.
You Know My Name - 2011-12-06, 22:51
:
A do tego świat odwrócony - kibole z nauką, filozofią, dziedzinami wszelakimi i reszta jako mierzwa.
mc - 2011-12-06, 23:42
:
No tak - tylko dlaczego ten tekst (literalnie, nie chodzi mi o żadne innerspejsy) dzieje się w kosmosie... ;) (Stacja postawiona przez ojców).
You Know My Name - 2011-12-07, 17:24
:
SPOJLERY
mc napisał/a:
No tak - tylko dlaczego ten tekst (literalnie, nie chodzi mi o żadne innerspejsy) dzieje się w kosmosie... ;) (Stacja postawiona przez ojców).
Powiem tak, że jezeli coś mnie nie kupuje to nie analizuję ściegu na podszewce.

No, może jeszcze pasi mi błoto jako świat-poza-futbolem, który oblepia, przenika i pochłania kolejnych "wiernych do śmierci usranej".
Ł - 2011-12-07, 22:35
:
Biedny. Zabłądziłeś.
You Know My Name - 2011-12-07, 23:16
:
Oświeć mnie zatem.
Ł - 2011-12-08, 14:14
:
You Know My Name napisał/a:
Oświeć mnie zatem.


Ok, zacznę egzegezę tekstu od podstaw settingu, takim jakim go widzę, nawiązując do wypowiedzi MC:

mc napisał/a:
No tak - tylko dlaczego ten tekst (literalnie, nie chodzi mi o żadne innerspejsy) dzieje się w kosmosie... ;) (Stacja postawiona przez ojców).


Ja nie odebrałem tego w ten sposób że to się dzieje gdzieś w kosmosie (co prawda na s. 536 jest mowa o "końcu świata" ale to raczej metafora zwłaszcza że dodaje się "tu nie trafisz przypadkiem"). Ja bym raczej powiedział że to coś jak "Inkluzje – "kieszonkowe wszechświaty" o innych stałych fizycznych niż nasz, używane często jako komputery" w Perfekcyjnej Niedoskonałości. Czyli jest to de facto oddzielny stworzony od podstaw pod-kosmos stworzony do procesowania danych, z "Równiną" i "Bramą" [jedyne wyjścia z wawelu - s.548] jako inputem i outputem informacji. Wprowadza się do niego różne obrazy (Wanda, Niemiec- a może i inne rzeczy już zasłoniete amnezją)) które mają inspirować latarników by świecili najjaśniej, a później owe światło się odbiera przez bramę do użycia w wojnach. Moim zdaniem na taką intepretacje wskazuje "Wielka wojna toczona na symbole w światach, gdzie wszelki duch pochodzi z wnętrza molekuł bezustannie liczącycyh, liczacych liczących" [s. 536] oraz tym "migotały superpozycjami w najgęściejszych sieciach molekuł, z których ten świat kiedyś zbudowali ojce latarników" [s. 534]. Więc ogólnie jeśli rozumiemy przez kosmos jako wszechświat-wszechświatów to tak - dzieje się w kosmosie, ale jeśli kosmos jako przestrzeń kosmiczną jakiegoś wszechświata to nie.

***


Podstawowy błąd twojej interpretacji Droon, polega na zafiksowaniu na nazwijmy to czynniku "kibolskim". Tymczasem narracja kibolska, obok narracji narodowej i innych, to po prostu "strachy namiętności i mitologie. Te najpotężniejsze byście świecili najjaśniej" [s. 572] i są wtórne względem całości settingu: "Niemiec, Wanda. Lustra, zwierciadła. Wiem że ich nie ma. albo: że są - lecz nie bardziej niż pozostałe odbicia" [s. 563]. Część postaci np. Julia, jest świadoma tego że używają oni terminów i dyskursów których nie do końca pojmują [na s. 558-559 jej wywód o języku] i które kiedyś znaczyły coś innego, a obecnie są odbiciem.To nie jest tak że te narracje i rytuały nic nie znaczą - wprost przeciwnie - one mimo oderwania ich od pierwotnego znaczeniu są formą w której wytwarzają się najbardziej "epickie" sagi czyli to do czego został powołany posturnek Wawel. Każdy z latarników jest swoistą bramkę logiczną (świadomie kreują swoje sagi [s. 548] oraz wchodzącą/niewchodzą w relacje z innymi bramkami logicznymi tworząc sieci quasi-neuronowe [casus samolotów utajniących swoje sagi- s. 537, łączenie się sag na targowisku s. 550]. Ciekawym jest to że Latarnicy żyją w ciągłej teraźniejszości - np. niewyobrażalnym są takie pojęcia jak śmierć czy "kiedyś" [ s.568] czy śmierć (nie mają na to słowa - mówią zdysaperować w ogóle, zde-życ - s. 547), a bluźnierstwem myślenie o pochodzeniu tego czy tamtego [s. 536]. Wynikałoby z tego że Wawel to posterunek stworzony pod procesowanie konkretnej rzeczy (więcej niż możliwe że są inne pod-kosmosy-komputery -sugestia w s. 536 - procesujące inne iformacje sagi w oparciu o inne zestaw danych wejściowych) potrzebnej Ojcom w swojej wojnie. Przy czym samo określenie "wojna" może być tu po prostu częscią narracji latarników - może to po prostu postludzka rywalizacja gospodarcza. Zaskakuje mnie twoja intepretacja błocka - jest przecież wyraźnie napisane że błocko to "on", mesjasz, jeden z ojców [ciągle paranoiczne podejrzenia Wlada, dialog na s. 554-555, etymologia słowa mesjasz z s 559, bezpośrednio powiedziane na s 572] - to ojceic (zapewne postczłowiek) który został zesłany na Wawel, a procesowanie się jego jestestwa zżera zasoby pamięciowe Wawelu.

Coś niejasne?
You Know My Name - 2011-12-08, 19:33
:
Jasne przy takich założeniach. Podobne rozwiązanie przyszło mi do głowy: posterunek Wawel jako maszyna logiczna, bohaterowie jako obdarzone szczątkową osobowością jej procesy/podzespoły procesujące. Jest to wzmocnione liczbami obrazującymi ilość dysaperencji (16, 32, 128 - tylko 132 mi nie pasuje).

Z tym, że ja w przeciwieństwie do Ciebie nie sądzę, żeby istniała jedna-i-tylko-jedyna egzegeza utworu. Utwór po napisaniu zaczyna, że użyję wyświechtanego określenia, żyć własnym życiem. Każdy wybiera to co jemu pasuje. Ty jesteś mocno skoncentrowany na logicznym rozbiorze utworu literackiego, co nie zmienia, że inni mogą z niego wybierać inne wartości i przypisywać im swoje wagi.

Zresztą dziwnym się w Twoim wyjaśnieniu wydaje mi się, hmm... paradoks może //mysli znikających sag. Latarnicy wymieniają się na targowisku sagami, prawda? Ja odbieram to tak, że w swoją wplatają elementy cudzych. Wplatają, ale nie homogenizują kompletnie, są w stanie wydzielić z sagi część swoją i nabytą, lub choć zlokalizować elementy "obce". W jaki więc sposób sagi nikną i nikną jednocześnie informacje o znikających latarnikach przy jednoczesnym znanym stanie ilościowym, bo wiedzą ilu znika. Ja rozumiem, że procesowanie może "iść na żywca", że się tak ordynarnie wyrażę, ale żadnych logów, śladów, kopii, nic? To mi nie pasowało, więc nie drążyłem.
Kolejna sprawa: zaskakuje Cię mój odbiór błocka (wtórny zresztą i różniący się od wyjaśnienia pierwotnego, bliskiemu Twojego - spam vs kultura). A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?
Ł - 2011-12-08, 20:10
:
You Know My Name napisał/a:
Jasne przy takich założeniach.

No właśnie starłem się czynić jak najmniej założeń, stąd liczne odwołania do tekstu.

You Know My Name napisał/a:
Z tym, że ja w przeciwieństwie do Ciebie nie sądzę, żeby istniała jedna-i-tylko-jedyna egzegeza utworu.

Jasne że nie ale są interpretacje i egzegezy lepiej i gorzej uzasadnione.

You Know My Name napisał/a:
Ty jesteś mocno skoncentrowany na logicznym rozbiorze utworu literackiego, co nie zmienia, że inni mogą z niego wybierać inne wartości i przypisywać im swoje wagi.

Dlatego ja nie podważam niektórych walorów Twojej "kibolskiej" inteprtacji. Rzeczywiście takie ujęcie jeśli chodzi o wybrane aspekty, szczegóły daje radę. Ale nie tłumaczy całości; przy całości nie satysfakcjonuje mnie zupełnie.

You Know My Name napisał/a:
Zresztą dziwnym się w Twoim wyjaśnieniu wydaje mi się, hmm... paradoks może //mysli znikających sag. Latarnicy wymieniają się na targowisku sagami, prawda? Ja odbieram to tak, że w swoją wplatają elementy cudzych. Wplatają, ale nie homogenizują kompletnie, są w stanie wydzielić z sagi część swoją i nabytą, lub choć zlokalizować elementy "obce". W jaki więc sposób sagi nikną i nikną jednocześnie informacje o znikających latarnikach przy jednoczesnym znanym stanie ilościowym, bo wiedzą ilu znika. Ja rozumiem, że procesowanie może "iść na żywca", że się tak ordynarnie wyrażę, ale żadnych logów, śladów, kopii, nic? To mi nie pasowało, więc nie drążyłem.


Sagi pojedynczych latarników to jedno ale całościowo układają się w pieśń. Ona sobie chyba wisi w powietrzu (?) aż Wład odpala znicze-kręgi na wieczór i wysyła Ojcom (więc nie jest to prcesowanie stałe ale cykliczne wysyłanie sygnału - w ogóle Wawel żyje tymi pseudo-dobowymi cyklami). To jest w ogóle oddzielny i ciekawy wątek tego że powiedziane jest że "koszmar króla projektują jego poddani" [538] i że "ból koniecznie by rozświetlić znicze" [560]. Wład też wzdryga się przed wplataniem w pieśń zbyt dużej ilości bólu w obawie przed wieczorem [s. 548].

You Know My Name napisał/a:
Kolejna sprawa: zaskakuje Cię mój odbiór błocka (wtórny zresztą i różniący się od wyjaśnienia pierwotnego, bliskiemu Twojego - spam vs kultura). A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?

Nie rozumeim co napisałeś.
You Know My Name - 2011-12-08, 20:30
:
A mnie zastanawia jak to jest, że ów proces niektóre, przyjmijmy tu dla ułatwienia, węzły klastra eliminuje, niektóre usprawnia (???), vide Stańczyk. Stwórca jako wirus niszczący swój twór?

vs

to ojceic (zapewne postczłowiek) który został zesłany na Wawel, a procesowanie się jego jestestwa zżera zasoby pamięciowe Wawelu.
Ł - 2011-12-08, 20:38
:
Właśnie to jest arcyciekawy wątek bo przecież Piosenki które pochodzą od błocka i Anny, likwidują Psa, a Pies jest wprost nazywany aberracją systemu. To jest jeszcze głębszy poziom niż rozgryzienie i określenie settingu, znalezienie w tym fabuły i związku przyczynowego skutkowego w zachowaniach postaci. Nad tym musiałabym się zastanowić, ale to już chyba przy trzecim czytaniu. Genialny tekst, już chyba sama ta dyskusja o tym świadczy, zupełnie nie wiem czemu odmówiłeś mu wielkości.
You Know My Name - 2011-12-08, 20:51
:
Oki, przegiąłem z najsłabszym tekstem, ale nie zmienia to faktu, że mi się nie spodobał. To odbiór czysto subiektywny i stopień komplikacji i ilości zapętlonych znaczeń nic tu nie zmienia. To tylko oznacza, że mi się nie spodobał, co nie zmienia faktu, że ten tekst też polecam. Jest ciekawy.
Ł - 2011-12-09, 18:44
:
Pffff.
rybieudka - 2011-12-11, 12:53
:
Kroki w Nieznane 2011 zrecenzowane: Zapraszam!
Beata - 2011-12-14, 21:41
:
Przeczytałam antologię Science Fiction. Znaczy, poza opowiadaniem(?) Dukaja, które jeszcze przede mną i nie wiadomo, jak długo, bo ostatnio czas na czytanie misię skurczył. Ale ponieważ paluchy mnie świerzbią, to głos muszę dać. :mrgreen:

Przede wszystkim nie zgadzam się z niską oceną opowiadania Przybyłka. Głęboko się nie zgadzam. Albowiem to jest SF, tylko inne, bardziej... czy ja wiem, uczłowieczone? Tekst skojarzył mi się z klimatem "Pieśni Umierającej Ziemi", stylistycznie przerysowany, miejscami barokowy. Ale ten styl pasuje do przekazu. Odczytałam go następująco:
MOŻLIWY SPOILER
Tekst "dzieje się" w bliżej nieokreślonej przyszłości, kiedy to nerdy wszelakie i fascynaci techniki i technologii się kłębią, a wśród nich jest bajarz. Opowiada historię. I tu już jeden plus: "zawód" bajarza nie zniknął, nadal snucie historii ma swój czar. Jest poczucie ciągłości, nawiązanie do dawnych czasów, wyłącznie ustnych przekazów, w których zawarte były i dzieje władców, opisy najróżniejszych przygód, i jakieś tam moralne nauki, mniej lub bardziej udolnie opowiadane. Opowieść bajarza ma morał, tłumaczy, że nie tylko najnowsze technologie się liczą, że zachłystując się kolejnymi gadżetami, tracimy z oczu to, co najważniejsze. Może to i banał, ale prawdziwy i - niestety - wciąż aktualny. I wygląda na to, że będzie aktualny w przyszłości. Znowu ciągłość, bez względu na poziom rozwoju technicznego. I jest gorycz, bo umyka nam piękno. Migawki piękna, malutkie okruchy, których na co dzień zabiegani nie dostrzegamy, albo nie chcemy dostrzec. A - według autora - między innymi zdolność do dostrzegania piękna czyni nas ludźmi.
KONIEC SPOILERA
Wiem, że ta interpretacja "brzmi" patetycznie. Rozumiem, że można nie "kupić" stylistyki opowiadania. Ale to nie czyni tekstu słabym.

A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego. I moje skojarzenia też pewnie nie. :-P Gdyż spojrzało mi się na "Amnezjaka" jako na metaforę internetowej rzeczywistości: każdy z nas ma jakiś tam sieciowy wizerunek. Gadamy na forach (opowiadaniowy targ), wymieniamy się własnymi sagami. Oczywiście, nie trąbimy wszem i wobec, na cały wszechświat (znaczy, nie wszyscy ;) ), tylko ograniczamy się do jakiegoś wycinka sieci, powiedzmy jednego forum. I dopóki o nas pamiętają, to istniejemy (w sensie wizerunku). Ktoś powtarza nasze dowcipy (wplata we własną sagę), my kogoś cytujemy. Nie zawsze wiemy, kogo; czasem kompletnie się nie znamy na dyskutowanym temacie - stąd te rozważania Julii o pojęciach wyrwanych z kontekstu. Oczywiście, nie wszyscy są skorzy do opowiadania o sobie (samoloty utajniające własne sagi). Wszystko to dzieje się, gdy komp jest włączony i to jest Wawelski dzień. A Wawelską nocą pozostajemy sami ze sobą i budzą się koszmary. Budzimy się rano i buch! do sieci, zobaczyć czy jeszcze ktoś nas pamięta. I znowu wymiana sag, być może jakaś polemika, jeśli ostrzejsza, to znaczy, że z Niemcem ;) . A ponieważ niechętni jesteśmy do zmiany poglądów, to i Wanda się pojawia. I cykl powtarza się, jak długo mamy siłę gadać i tematy do rozmowy nam się nie skończą. Impuls wysyłany w celu wspomożenia wojennego to np. rachunek za prąd, jaki musimy zapłacić ;) , albo nawet jakaś nowatorska idea się wymyśli, którą w realu da się wykorzystać. A w końcu dopada nas proza życia (błocko), albo dostajemy bana (Pies wygrywa), albo kończy nam się moc komputerowego procesora i odpadamy. A ten uwięziony na Wawelu, to forumowicz, który stracił kontakt z realem.
Łomatko, ale pojechałam. :oops:
BTW, nigdzie nie znalazłam liczby 132 literalnie zapisanej. Magu, jesteś pewny?
You Know My Name - 2011-12-14, 21:48
:
Beata napisał/a:
BTW, nigdzie nie znalazłam liczby 132 literalnie zapisanej. Magu, jesteś pewny?
Jestem pewny, że się pomyliłem. Mało tego, wiem to.
Zmęczenie oczu.
rybieudka - 2011-12-14, 22:05
:
Beata napisał/a:
A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego. I moje skojarzenia też pewnie nie. :-P Gdyż spojrzało mi się na "Amnezjaka" jako na metaforę internetowej rzeczywistości: każdy z nas ma jakiś tam sieciowy wizerunek. Gadamy na forach (opowiadaniowy targ), wymieniamy się własnymi sagami. Oczywiście, nie trąbimy wszem i wobec, na cały wszechświat (znaczy, nie wszyscy ;) ), tylko ograniczamy się do jakiegoś wycinka sieci, powiedzmy jednego forum. I dopóki o nas pamiętają, to istniejemy (w sensie wizerunku). Ktoś powtarza nasze dowcipy (wplata we własną sagę), my kogoś cytujemy. Nie zawsze wiemy, kogo; czasem kompletnie się nie znamy na dyskutowanym temacie - stąd te rozważania Julii o pojęciach wyrwanych z kontekstu. Oczywiście, nie wszyscy są skorzy do opowiadania o sobie (samoloty utajniające własne sagi). Wszystko to dzieje się, gdy komp jest włączony i to jest Wawelski dzień. A Wawelską nocą pozostajemy sami ze sobą i budzą się koszmary. Budzimy się rano i buch! do sieci, zobaczyć czy jeszcze ktoś nas pamięta. I znowu wymiana sag, być może jakaś polemika, jeśli ostrzejsza, to znaczy, że z Niemcem ;) . A ponieważ niechętni jesteśmy do zmiany poglądów, to i Wanda się pojawia. I cykl powtarza się, jak długo mamy siłę gadać i tematy do rozmowy nam się nie skończą. Impuls wysyłany w celu wspomożenia wojennego to np. rachunek za prąd, jaki musimy zapłacić ;) , albo nawet jakaś nowatorska idea się wymyśli, którą w realu da się wykorzystać. A w końcu dopada nas proza życia (błocko), albo dostajemy bana (Pies wygrywa), albo kończy nam się moc komputerowego procesora i odpadamy. A ten uwięziony na Wawelu, to forumowicz, który stracił kontakt z realem.
Łomatko, ale pojechałam. :oops:

A mnie się ta interpretacja podoba - miałem trochę podobne skojarzenia, ale niepokoił mnie ten wątek "kibolski" - może to po prostu jest "realna" podbudowa "nierealnego" świata - jeden z memów na którym zbudowano fundament Wawelu?
You Know My Name - 2011-12-27, 22:28
:
toto w Co teraz czytam napisał/a:
Gdzie to science? :-/
Mógłbyś żale swe jakoś dokładniej wyegemplifikować?
toto - 2011-12-27, 23:01
:
Liczyłem na opowiadania hard sf, a tu kiszka. Po prostu przyzwoite opowiadania sf i perełka w postaci Dukaja roku. Trochę mało jak na 800 stron. :-/ Tym bardziej, że recenzje wspominały o twardym jak diament sf, esencji gatunku i tym podobnych bajkach. Żeby nie było, nie żałuję wydanych pieniędzy, opowiadania Zbierzchowskiego i Cetnarowskiego bardzo mi się podobały, ale brakło mi tu tego science, które jeśli już było obecne to raczej tylko pretekstowo. Po prostu oczekiwałem czegoś w stylu Egana.
You Know My Name - 2011-12-28, 00:19
:
To miało być hard SF, zostało SF. Nie hard, ale bardzo dobre SF. A że nie Egan, hmm, no nie i tyle, mamy Dukaja a nie mamy Egana.
Ł - 2011-12-28, 20:25
:
Beata napisał/a:

Wiem, że ta interpretacja "brzmi" patetycznie. Rozumiem, że można nie "kupić" stylistyki opowiadania. Ale to nie czyni tekstu słabym.

Niestety tekst ten na poziomie merytorycznym ma do zaoferowania jak sama zauważyłeś "banał" a sama stylistyka która mogłaby być kołem ratunkowym, w przypadku mojej wrażliwości jest raczej uwiązanym kamieniem młyńskim. W rozmowie z Droonem już chyba określiłem to jako "Paolo Coelho SF". Oczywiście nie wykluczam że takie pisanie możne mieć swoich miłośników - ale uczciwie w recenzji przynałem że do nich nie należę. A dla kontrastu "Godzina Nadawania" mimo że również nie przedstawia nie zawiera jakiś ryjących mózg wniosków, to stylistyka tu jest zaprzęgiem husky - poprzez swoją sugestywność, ascetyczną stylistykę, silne kontrasty samej wizji. Nie bez przyczyny porównałem w recenzji do opowiadanie do obrazu.

Beata napisał/a:
A teraz o "Amnezjaku", bo to faktycznie chyba najbardziej frapujące opowiadanie zbioru (poza Dukajowym, ale na temat tego tekstu się nie wypowiadam, na razie). Interpretacja Łaka ma swój urok, ale IMHO nie wyjaśnia wszystkiego.

Na pewno są jakieś luki ale fajnie by było gdybyś je wskazała, a ja mógłbym się ustosunkować. Co do twojej interpretacji "Amenzjaka" to identycznie jak z interpretacją Droona - to są raczej swobodne skojarzenia stanowiące pewne fakultatywne warstwy metaforyczne tekstu - mają swoją wartość dodaną ale nie tłumaczą ontologicznego (hard)core'u całej wizji która jest w moim przekonaniu wartością samą w sobie. Innymi słowy, wasze interpretacje traktuje raczej jako nakładki na moją, niż realną alternatywne odczytania tego tekstu.
You Know My Name - 2011-12-28, 21:05
:
Ł napisał/a:
A dla kontrastu "Godzina Nadawania" mimo że również nie przedstawia nie zawiera jakiś ryjących mózg wniosków, to stylistyka tu jest zaprzęgiem husky - poprzez swoją sugestywność, ascetyczną stylistykę, silne kontrasty samej wizji. Nie bez przyczyny porównałem w recenzji do opowiadanie do obrazu.
To wg mnie czyni ten tekst najlepszym opowiadaniem w zbiorze. To jest styl, który robi na mnie duże wrażenie.
Beata - 2011-12-28, 21:28
:
No bo czym tak naprawdę jest Wawel? Osobnym komputerem (klastrem), który ma jednostronne połączenie z siecią tylko w momencie wysyłania Impulsu? A może to zbiór komputerów, taki jak w tym programie astronomicznym, którego nazwy oczywiście nie pamiętam, a który do przetwarzania danych wykorzystuje komputery prywatnych użytkowników? Ale chyba nie, bo jak wtedy mógłby służyć za więzienie dla postczłowieka (błocka)? Latarnicy to kto? Programy czy również postludzie? A może tylko idee różnych ludzi, wklejone (nawet nieświadomie) do systemu (tak, jak najróżniejsze idee ludzie asymilują do światopoglądu)? Do programów czy idei nie pasuje mi ból, rozjaśniający światło, bo przecież ból to odczucie ludzkie. W takiej interpretacji Pies jest wirusem. Komputer chodzi w pętli - stąd cykle. Nie łapię natomiast Niemca i Wandy - najpierw myślałam, że to jakiś trojan zewnętrzny i antywir, ale Wanda wciąż ginie, zatem cienki ten antywir byłby.
Qurczę, no doprawdy, gubię się. I zaczynam mieć wątpliwości czy w ogóle ten tekst da się tak na czynniki pierwsze rozebrać.
Ł - 2011-12-28, 22:43
:
Beata napisał/a:
No bo czym tak naprawdę jest Wawel? Osobnym komputerem (klastrem), który ma jednostronne połączenie z siecią tylko w momencie wysyłania Impulsu? A może to zbiór komputerów, taki jak w tym programie astronomicznym, którego nazwy oczywiście nie pamiętam, a który do przetwarzania danych wykorzystuje komputery prywatnych użytkowników?

Wawel na pewno jest zamkniętą całością (komputerem/programem/wszechświatem kieszonkowym) z określonym wejściem (równina) i wyjściem informacji (niebo nad wawelem). Znamy jego przeznaczenie - przetwarzanie informacji. Więc opcja nr 1.

Opcja nr 2 czyli to że możliwym jest że istnieją całe sieci Wawelów procesujących dane w sieci jest niewykluczona ale tekst nie daje bezpośrednich przesłanek do tego stwierdzenia. Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział. Jesteśmy w sytuacji kogoś kto trzyma wątrobę zwierza i na podstawie tejże wątroby musi sobie wyobrazić resztę zwierza a nie dysponuje analizą DNA. W dużym przybliżeniu - jest to możliwe, możemy oszacowac co zwierz je, jaką ma mniej-więcej wielkość, ale nie narysujemy go.

Beata napisał/a:
Latarnicy to kto? Programy czy również postludzie?

Jedno nie wyklucza drugiego.

Beata napisał/a:
A może tylko idee różnych ludzi, wklejone (nawet nieświadomie) do systemu (tak, jak najróżniejsze idee ludzie asymilują do światopoglądu)?

Na pewno nie tylko idee, ponieważ są autonomiczne i świadome, reagują na zmiany w otoczeniu. Moim zdaniem mieszkańcy Wawelu to twory wzorowane na ludziach celem procesowania informacji przez określone narracje (mityczną/historyczno-polityczną/kibolską) które wytwarzają najefektywniej porządny efekt końcowy i tyle w temacie, wystarczy do sensownej interpretacji.

Beata napisał/a:
W takiej interpretacji Pies jest wirusem.

Nie, Pies jest błędem systemu, "nowotorem", ale nie wirusem/infekcją zewnętrzną.

Beata napisał/a:
Nie łapię natomiast Niemca i Wandy - najpierw myślałam, że to jakiś trojan zewnętrzny i antywir, ale Wanda wciąż ginie, zatem cienki ten antywir byłby.

Niemiec i Wanda to jedno - jedność jako przedstawienie, czyli wlew informacji do wawelu przez input (równinę). Informacje te mają zostać "przetrawione" przesz mieszkańców Wawelu i w postaci pieśni iść dalej. Do takich wniosków dochodzi Stańczyk który wie że tak naprawdę ich nie ma- to lustra/odbicia a nie twory samoistne.
Beata - 2011-12-28, 23:03
:
Ł napisał/a:
Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział.

No i to właśnie najbardziej mnie intryguje/wkurza. Gdyż nie mam odejścia, nie jestem w stanie spojrzeć z jakiejś tam perspektywy. Wpadam do środka i się miotam.

Załóżmy, że latarnicy są postludźmi z misją. System zamknięty, nie ma aktualizacji zbiorów, część zasobów znika, bo je procesowanie błocka dodanego nadprogramowo zżera, stąd zapominanie i "coraz głupsze" analizy. Piosenki w takim razie byłyby interwencjami programów naprawczych?

No dobra, ale jakie przesłanie? Dowód, że system zamknięty chodzący w pętli, z tymi samymi wciąż danymi wejściowymi, się degeneruje/zużywa?
Ł - 2011-12-29, 01:02
:
Beata napisał/a:
Ł napisał/a:
Z pewnością Wawel mimo tego że jest zamknięta całością jest jakimś podzespołem ponieważ nie widać całości procesu w jakim bierze udział.

No i to właśnie najbardziej mnie intryguje/wkurza. Gdyż nie mam odejścia, nie jestem w stanie spojrzeć z jakiejś tam perspektywy. Wpadam do środka i się miotam.

Powodem jest zapewne to że poza Wawel istnieje post-osobiliwościowy wszechświat więc przybliżanie go nie ma sensu. W takiej sytuacji "wawelskiej", zwyczajnej niczym kiełbasa, tkwimy wszyscy, w "Amenzjaku" po prostu pociągnięto to grubą fantastycznonaukową kreską.

Beata napisał/a:
System zamknięty, nie ma aktualizacji zbiorów, część zasobów znika, bo je procesowanie błocka dodanego nadprogramowo zżera, stąd zapominanie i "coraz głupsze" analizy. Piosenki w takim razie byłyby interwencjami programów naprawczych?
  • Piosenki powołała do istnienia Anna "bez świadomości celu" ale za pomocą Błocka [569] motywowana troską o Jagiełłe.
  • Adekwatnie Stańczyk w imię wyższego celu "chciał wstrząsnąć. wszystkimi" [571] i przemycał błocko do Pieśni.
  • Błocko jest ojcem uwięzionym na wawelu i chce się wydostać a może to zrobić tylko outputem całego systemu czyli tą droga która uchodzi Pieśń przez znicze [patrz Stańczyk].
  • Pies jest błędem systemu [565] przy wysyłaniu Pieśni, a konkretnie momencie bólu.
  • Ból jest "konieczny by rozświetlić znicze" [560]


Połącz punkty Beato. "Amenzjak" to wspaniała zaszyfrowana opowieść w której protagonista nie objawia się w żadnej scenie. Błocko. Jedne by wszystkimi rządzić.
Beata - 2011-12-29, 22:32
:
Ł napisał/a:
Błocko. Jedne by wszystkimi rządzić.

I na dodatek podstępnie i powoli się przesącza, małymi krokami zdobywa teren, oblepia i tłamsi... fuj! Jest jak słuchanie dziennika telewizyjnego w stanie wojennym - nawet, jak się nie wierzyło w wygadywane głupoty, to i tak człowiek przesiąkał.
Ł - 2012-02-22, 18:41
:
Amnezjak wisi w sieci: http://www.powergraph.pl/...jak-opowiadanie
You Know My Name - 2012-02-23, 11:38
:
There's no escape from Amnezjak, it marks us all //mysli
Romulus - 2012-12-13, 21:50
:
Czytam nowe "Kroki w nieznane". Na razie najlepszy tekst to opowiadanie Neila Gaimana. Dobry jest Shearman, świetny Denton, ujdzie Chiang. Rosjanie są tradycyjnym zawodem, więc nie narzekam akurat na nich, że trzymają poziom "zawodności". Został mi jeszcze Dylan Horrics i Simmons. Chyba obsuwy nie będzie. Więc prawdopodobnie całość ocenię na 5.
Romulus - 2013-12-08, 14:48
:
Proszę, trzeba było roku, aby odświeżyć ten temat. Choć od zeszłego roku ukazały się chyba jakieś ciekawe antologie? Tylko wszyscy piszą o nich sobie a muzom, tu i ówdzie. A ktoś ten temat założył w określonym celu. Chyba.

Zatem czytam "Kroki w nieznane" rocznik 2013. Trzy teksty za mną. Opowiadanie Swanwicka rozbudza apetyt, ale kończy się zbyt szybko. Potem jest Kir Bułyczow. Z uwagi na moją rusofobię napiszę w miarę neutralnie, że było nudne. Zaś trzecie opowiadanie, autorstwa K.J. Parker - znakomite. Przedstawia opowieść zamkniętą, kompletną, bardzo ciekawą. Nie sposób było się od niego oderwać. Pisarz/pisarka zasługują, po raz kolejny, na uznanie. Talent ma bez wątpienia ponadprzeciętny. Dobrze zaostrza apetyt na styczniową premierę w MAGu.
xan4 - 2013-12-09, 19:51
:
Innych antologii w roku 2013 nie było za dużo. Solaris wydawał Klasykę rosyjskiej SF (trzy tomy na dzień dzisiejszy) i Złoty wiek SF (cztery tomy na dzisiaj). Coś tam też wydawała Replika.

Co do pierwszych trzech opowiadań w Krokach w nieznane 2013 zgadzamy się Romulus, ciekawe jak będzie dalej :)
Tutaj jest moje omówienie,
http://www.szortal.com/node/4148
Romulus - 2013-12-09, 20:17
:
Dalej było tak, że się rozpędziłem i skończyłem czytać. I po kolei: Marc Laidlaw - intrygujący, ale ostatecznie mnie rozczarował. Co dziwne - brakowało mi dopowiedzenia tej historii. Jonatham Lethem - "Szczęśliwy Człowiek" ma świetny pomysł, jest niepokojący, ale finał mi się nie podobał. Bradley Denton - "Sierżant Chip" - znakomite opowiadanie i momentami poruszające (ale to była łatwizna). James Ln Gardner "Broń promieniowa - love story" - fajne, trochę z poczuciem humoru i dystansem. Brandon Sanderson - po K. J. Parker najlepsze opowiadanie fantasy w tym zbiorze. Również kompletna, wciągająca opowieść. Julia Zonis "Gołąbek" - patrz: Bułyczow. Greg Kurzawa "Puste przestrzenie" - ostatecznie ok. Karin Tidbeck "Jagannath" - mocny tekst, chętnie obejrzałbym jakąś krótkometrażówkę na podstawie opowiadania. Orson Scott Card "Założyciel" - tu z kolei wszystko wytłumaczone, ale wcale przez to nie satysfakcjonujące. Może też dlatego, że to fan fiction z Asimova ("Fundacja"). Ale nie zhejtuję.

Zatem najlepsze teksty, moim zdaniem: K. J. Parker, Denton, Sanderson.

Druga grupa: Swanwick, Laidlaw, Gardner, Tidbeck, Kessel, Card.

Trzecia czyli najsłabsza: Bułyczow, Lethem, Zonis, Kurzawa.

Globalnie oceniam bardzo wysoko. To chyba najlepszy rocznik od czasów tego ze "Śmiercionautami" Teda Kosmatki.
Jachu - 2013-12-10, 14:42
:
Romulus napisał/a:
Globalnie oceniam bardzo wysoko. To chyba najlepszy rocznik od czasów tego ze "Śmiercionautami" Teda Kosmatki.
Rocznik 2008 ;) Właśnie go kończę czytać. I tak się właśnie zastanawiam, bo czytałem 2010, 2006 i teraz 2008 i nie zwróciłem uwagi, aby któryś z roczników był znacząco słabszy lub wybitnie się wybijał. Wszystkie te trzy zbiory były generalnie dość równe i stały na wysokim poziomie. Pojedyncze opki oczywiście były słabsze i - podobnie jak ty Rzymianinie - tak oceniam opowiadania naszych wschodnich sąsiadów ;) Ale i tu był wyjątek - "Koty Pawłowa" Olega Diwowa (KwN 2006), które bardzo do mnie trafiły :) A i "Złotousty diabeł" Kira Bułyczowa z KwN 2008 wypadł całkiem nieźle.
Więcej ocenię, jak przeczytam resztę tomów ;)
xan4 - 2013-12-10, 15:31
:
Czepiacie się tych Rosjan, fakt, nie zawsze są tam dobre rzeczy, a tym roku był nieudany Bułyczow, co mnie mocno wzburzyło, bo uwielbiam gościa, ale Zonis już była całkiem całkiem.
Natomiast w zeszłorocznej, jak uzgodniliśmy, nie do końca udanej antologii, chyba najlepszym opowiadaniem było właśnie opowiadanie rosyjskie - Aleksandra Zołotki - Żywiciele.
Romulus - 2013-12-10, 20:05
:
Moim zdaniem - ale piszę to jako rusofob (rusofobia nie dotyczy pięknych Rosjanek) - literatura rosyjska jest w naszym kraju przeceniana i przereklamowana. Zamiast Rosjan w "KwN" powinni zagościć Europejczycy albo Azja, autorzy orientalni, może indyjscy. Rosja to jednak jedno wielkie dzikie fuuuuuj.
Shadowmage - 2013-12-10, 20:29
:
Przesadzacie. Raczej stronię od literatury (fantastycznej, a w zasadzie kojarzonej z fantastyką), ale zwykle opowiadania w KwN są przynajmniej dobre. W 2012 "Żywiciele" robili wrażenie, Onojko była przyzwoita. Rok wcześniej "Rozpacz" była dla mnie w top 3 (ew. 5) ze zbioru.

A tak ma marginesie właśnie robię wywiad z Mirkiem Obarskim i się go podpytuję właśnie o możliwości rozszerzenia zakresu poszukiwań. Chociaż wydaje mi się, że znam odpowiedź: jeśli ktoś nie pisze po angielsku, to w zasadzie jedyna szansa, żeby ktoś taki trafił do KwN (oprócz Rosji itp), to że zostanie przetłumaczony na ang. O tym zresztą mówi większość osób, które parały się wyborem opowiadań.
Jachu - 2013-12-10, 20:35
:
Shadowmage napisał/a:
A tak ma marginesie właśnie robię wywiad z Mirkiem Obarskim i się go podpytuję właśnie o możliwości rozszerzenia zakresu poszukiwań. Chociaż wydaje mi się, że znam odpowiedź: jeśli ktoś nie pisze po angielsku, to w zasadzie jedyna szansa, żeby ktoś taki trafił do KwN (oprócz Rosji itp), to że zostanie przetłumaczony na ang. O tym zresztą mówi większość osób, które parały się wyborem opowiadań.
Co pewnie wynika również z faktu, iż Solaris ma tłumaczy z angielskiego... a z innych języków niespecjalnie ;) W KwN 2007 było opowiadanie fińskiej pisarki i jakiś Instytut dofinansowywał tłumaczenie.
Swoją drogą szkoda, bo jakoś mi się wierzyć nie chce, że np. w Danii, Belgii, Francji czy Szwajcarii nie ma autorów piszących dobre opowiadania. A gdzie Azja? Ehhh...
Shadowmage - 2013-12-10, 20:43
:
To nie o tłumaczy chodzi: po prostu redaktor (czyli w tym przypadku MO) musi wpierw do danego tekstu dotrzeć. Pierwsza bariera: skąd ma o nim się dowiedzieć? Bariera druga: jak ma go przeczytać? Przecież nikt nie będzie płacił za tłumaczenie każdego opowiadania "bo ktoś mówi, że dobre". Po znajomości pewnie można załatwić tłumaczenie kilku tekstów z obietnicą zapłaty jeśli się spodoba, ale na szerszą skalę nie jest to możliwe.
W tegorocznej edycji KnW jest opowiadanie Szwedki, ale ona pisze po angielsku. Tiidhar (z ostatnich przykładów na naszym rynku) też wybrał ten język, bo po hebrajsku wielkich szans na przebicie nie miał. Podobnie większość fantastyki uważanej za azjatycką czy afrykańską, która trafia do nas (głównie z NF) jest pisana po angielsku. I z tego języka są tłumaczenia na polski.

Zresztą to temat na dłuższą dyskusję.
ASX76 - 2013-12-10, 20:49
:
Romulus napisał/a:
Moim zdaniem - ale piszę to jako rusofob (rusofobia nie dotyczy pięknych Rosjanek) - literatura rosyjska jest w naszym kraju przeceniana i przereklamowana.

Zamiast Rosjan w "KwN" powinni zagościć Europejczycy albo Azja, autorzy orientalni, może indyjscy.

Rosja to jednak jedno wielkie dzikie fuuuuuj.



1. Nic nie wiesz o literaturze rosyjskiej. Twoje zdanie nie ma pokrycia w rzeczywistości. --_-

2. Azja czy Indie - proszę bardzo, ale na oddzielną serię. Czep się Pan nie Rosjan, lecz osobników odpowiedzialnych za selekcję.

3. Bredzisz bardziej od potłuczonego ASX-a, Augustusie. --_-
You Know My Name - 2013-12-10, 20:51
:
Shadowmage napisał/a:
Zresztą to temat na dłuższą dyskusję.
Nie ma co dyskutować tylko trza się języków uczyć.
Shadowmage - 2013-12-10, 20:59
:
Taaa. Polecam naukę suahili albo hausa tylko dlatego, że ma się ochotę przeczytać kilka (hipotetycznie istniejących) opowiadań.

Oczywiście przesadzam, bo zapewne pisarze z tych krajów afrykańskich - tak jak hindusi - piszą w językach kolonistów albo są na nie tłumaczeni, ale nawet przecież w fantastyce europejskiej mamy w Polsce słabe rozpoznanie. Znajoma np. jest tłumaczką z francuskiego i chodziła po wydawnictwach z niezłą - wg niej - powieścią, ale nikt nie był zainteresowany. Czasem ktoś coś wyda, ale to takie trochę na ślepo jest. A z opowiadaniami jest jeszcze trudniej. Potrzebna by była tak naprawdę solidna sieć "skautingu" - ale znajdź mi kilkunastu tłumaczy, czasem słabo znanych języków europejskich, którzy nie dość, że są zainteresowani fantastyką, to jeszcze mają rozeznanie w twórczości danego kraju i nieodpłatnie w wolnym czasie będą tłumaczyć dla redaktora antologii?
Jachu - 2015-01-18, 16:17
:
Poleci ktoś jakieś dobre antologie lub zbiory opowiadań, najlepiej w twardej oprawie.
Coś, co naprawdę warto przeczytać.
(KwN już znam :P )
Magnis - 2015-01-18, 16:34
:
Muszą być w twardej oprawie ?
Jachu - 2015-01-18, 16:39
:
Magnis napisał/a:
Muszą być w twardej oprawie ?
Absolutnie nie.
toto - 2015-01-18, 16:47
:
Droga do science fiction Gunna, szczególnie tomy 3 i 4.
Magnis - 2015-01-18, 16:51
:
Może czytałeś, ale wymienię :
Czarna msza (Sedeńki, polscy autorzy)
W hołdzie królowi
W zaczarowanym zwierciadle (opowieści niesamowite i fantastyczne z prozy iberamerykańskiej. Polecam)
Jawnogrzesznica (Przedświt)
Pożeracz szarości (Reporter)
Wizje alternatywne (Sedeńka)
Miłosne dotknięcie Nowego Wieku
Don Wilhelm proponuje (1985-1989)
Rakietowe dzieci
Fidel-F2 - 2015-01-18, 17:00
:
Spotkanie w przestworzach
Magnis - 2015-01-18, 23:04
:
To jeszcze dodam :
Galaktyka cz. 1 i 2
Bion
Bliskie Spotkanie. Opowiadania fantastyczne (2 części)
Groźna planeta
Kryształowy sześcian Wenus (Iskry, zagraniczni autorzy)
Nowe legendy
Najlepsze opowiadania Science Fiction
Siedmiu fantastycznych
Trzecia brama
Antologia SF: Dira Necessitas
To, co najlepsze w SF
To, co najlepsze w Fantasy
Isaac Asimov prezentuje najlepsze opowiadania science fiction
Spekulacje
Rok 1984 - antologia
Gość z głębin
Polska nowela fantastyczna części 1-6
Co większe muchy?
Wakacje cyborga
W stronę czwartego wymiaru
W pogoni za wężem morskim
Nebula 92 i 93
Echa wojny światów
Plejbek - 2015-01-18, 23:19
:
Jachu, przeczytaj antologie Powergraphu z 2011 roku - Science Fiction oraz Głos Lema. Dodatkowo (ale tu musisz się do e-booków przekonać) też Powergrahu - Rok po końcu świata. Naprawdę mocne zbiory (najmocniejszy ten pierwszy).
Jachu - 2015-01-19, 12:13
:
Magnis dzięki za polecanki. Większość czytałem, sporą część ma mój ojciec w domowej kolekcji. Dobrze jednak było sobie przypomnieć niektóre tytuły :)

Plejbek napisał/a:
Jachu, przeczytaj antologie Powergraphu z 2011 roku - Science Fiction oraz Głos Lema.
Z tego co się zorientowałem, to tej pierwszej już nie ma na rynku. Nakład się wyczerpał, będę szukał na aukcjach. "Głos Lema" rozważę.

Plejbek napisał/a:
Dodatkowo (ale tu musisz się do e-booków przekonać) też Powergrahu - Rok po końcu świata.
Nie ma opcji. Pewnikiem dopóki rynek mnie nie zmusi (wszystko w e-booku, w papierze jedynie "50 twarzy Grey'a" i "Kod da Vinci"), a i wtedy niekoniecznie będę chętny. Przygotowuje się do tego momentu zbierając "zapasy na zimę". Winter is coming :badgrin:

Na razie chce kupić "Krótki żywot brązowego oksforda" Dicka + następne zbiory opowiadań. Ile ma ich być? 5?
Jachu - 2015-01-19, 17:47
:
Czytał ktoś dwutomowy zbiór Najlepsze opowiadania SCIENCE FICTION roku 1996 wydany przez Amber?
Magnis - 2015-01-19, 19:05
:
Mam, ale jeszcze nie czytałem :) .

Dodam jeszcze :
Ostatni z Antlantydy (zbiór opowiadań)
Fantastyka 50 Kubały (zbiór kilku opowiadań np. Lekszyckiego, Trepki)
Barbarzyńcy (zbiór op. fantasy)
Wynalazca wieczności
Cybernetyczne laleczki
Niemoc
Potomkowie słońca
Siedem diabelskich wynalazków
Bardzo dziwny świat (sf)
Ludzie i gwiazdy
Gwiazdy galaktyki
Uskok w czasie
Wehikuł czasu
Drugi próg życia
Wołanie na mlecznej drodze
Romulus - 2015-02-01, 09:27
:
Kupiłem ebooka "Niebezpieczne kobiety" pod red. Gardnera Dozois i GRR Martina. Liczę na niezłą lekturę. Zwłaszcza że zbiór otwiera opowiadanie Joe Abercrombiego :) http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=13397 Spora liczba autorów. Nie mogę się doczekać rozpoczęcia lektury.
Romulus - 2015-02-02, 20:23
:
Będę na bieżąco oceniał kolejne opowiadania ze zbiorku. Na razie pierwsze trzy oceniam bardzo wysoko.

Joe Abercrombie - "Też mi desperado". Pierwsze opowiadanie. Fantastyki w nim mało. Nie ma jej tak naprawdę wcale. Bohaterką jest Płoszka, znana czytelnikom "Czerwonej krainy". Fabułka osadzona po wydarzeniach z tej powieści. Skromna. Scenografia uboga. Wszystko buduje akcja. Jest szybko, jest konkretnie. Jak to u Abercrombiego.

Megan Abbot - "Moje serce też jest złamane". Co za tekst! Zasłużył na najwyższą notę. To opowiadanie w stylu najlepszych opowiadań Dennisa Lehane. Oczywiście, nic wspólnego z fantastyką nie ma. Akcja osadzona współcześnie i bohaterem tekstu są rodzice porwanego dziecka. Fabuła opowiadana z punktu widzenia ojca, ale koncentruje się na matce. Jest niepokojąca, przykuwająca uwagę, wywołuje dreszcz emocji. Spodziewałem się czegoś przewidywalnego i w pewien sposób było (ale nie w sposób, którego się spodziewałem :-P ). I jak napisane! Rarytas. Jeśli nie pojawi się nic lepszego w tym zbiorze - absolutny numer jeden.

Cecelia Holland - "Pieśń Nory". Znowu zmiana gatunku. Akcja opowiadania dzieje się w 1169 roku, na dworze króla Henryka II, opowiadana jest z punktu widzenia tytułowej Nory, córki króla Henryka i Eleonory Akwitańskiej. Fajne. Fantastyki w nim nie ma. I mało mnie to obchodzi :) Niezły tekst, choć nie miał już takiej mocy, co poprzedni. Ale jeśli wszystkie są na poziomie tych trzech (nawet pomijając wybitność drugiego), to kupno tej antologii było strzałem w dziesiątkę.
Romulus - 2015-02-03, 20:49
:
"Niebezpieczne kobiety" - ciąg dalszy.

Kolejne dwa tytuły już słabsze. I akurat obydwa to już opowiadania gatunkowe. Ale nie fantastyka mi w nich przeszkadzała, tylko same bohaterki. Brak im było..., znacznika, faktora - tytułowej niebezpieczności.

"Dłonie, których nie ma" Melindy Snodgrass i "Bombowe laski" Jima Butchera (uwaga na spoiler z cyklu o Dresdenie, jeśli ktoś mniej zorientowany i mu zależy) nie rzuciły na kolana. Ale i nie zawiodły. Niezłe opowiadania, pasują do antologii, ale niczym się nie wyróżniają. Na pewno niczym świadczącym o tym, że bohaterki obydwu tekstów są jakimiś niebezpiecznymi kobietami. Lub - po prostu - że są na tyle silnymi charakterami, indywidualistkami, aby jakikolwiek inny bohater poczuł się przy nich zagrożony. Te z wcześniejszych tekstów też nie były, ale miały albo zdecydowaną siłę, albo mroczną tajemnicę, lub hartujący się charakter.
Romulus - 2015-02-04, 20:23
:
"Niebezpieczne kobiety" - ciąg dalszy (bo potem zapomnę i nie będzie mi się chciało pisać).

Tym razem trzy teksty. Różni je przynależność gatunkowa - fantastyki tam za grosz. Może w jednym, jak się uprzeć, ale mi się upierać nie chcę, bo nie ma potrzeby robić z tego fantastyki.

"Raisa Stiepanowa" - Carrie Vaughn. Kiedy przeczytałem we wstępie, że będzie o II wojnie i radzieckiej kobiecie pilotce, no cóż, pomyślałem, że zacisnę zęby i jakoś zniosę ten koszmar. Nie było źle. Rewelacyjnie również nie było. Fabuła dotyczy pani pilotki, która pragnie być asem (zaliczyć pięć strąceń).

"Zapasy z Jezusem" - Joe Richard Lansdale. Zaczęło się jak kolejna wersja "Karate Kid". Potem przerodziło się to nieco w fabułę, którą mógłby zekranizować Clint Eastwood. Aby przyjemnie zaskoczyć zwrotem akcji i - ogólnie - samą wymową. Tytułowej niebezpiecznej kobiety tu nie było. Albo inaczej: była, w opowieści bohatera. Jednak, ostatecznie, jest to opowiadanie o twardym facecie.

"Sąsiedzi" - Megan Lindholm. Większość czytelników zna autorkę z twórczości wydawanej pod pseudonimem Robin Hobb. Fabuła opowiadania rozgrywa się współcześnie. W zasadzie pisanie o fabule jest bezcelowe. Atutem tego tekstu jest jego styl. Nastrojowy, smutny, niepewny jak pora roku, w trakcie której toczy się akcja. Smutny tekst z odrobiną ciepła. Zdecydowanie dołącza do grona faworytów antologii.

Jedna trzecia zbioru za mną. Pierwsze miejsce wciąż zostawia w tyle pozostałych. Megan Abbot. Drugie miejsce Megan Lindholm. Trzecie Joe Abercrombie.
Romulus - 2015-02-05, 20:59
:
"Niebezpieczne kobiety" - ciąg dalszy.

- "Wiem, jak je wybrać" - Lawrence Block. Kolejne opowiadanie bez fantastyki. Krótkie. Konkretne. Znakomicie napisane. Bawi się motywem femme fatale z czarnego kryminału. Zaczyna się w spelunie, do której wchodzi piękna kobieta i wybiera bohatera. Potem już tak typowo nie jest. Fabuła oszczędna - dwie lokacje: bar i pokój w motelu (głównie). A oderwać się nie sposób.

- "Cienie dla Ciszy w Lasach Piekła - Brandon Sanderson. Świetne opowiadanie. Choć nie powaliło na kolana, to jednak udowodniło mi, że lubię Sandersona w takiej formie. Opowiadania oraz standalone novels - to mu wychodzi znakomicie. Doskonała kondensacja fabuły i świata sprawia, że ma się wrażenie czytania fragmentu większej całości i nabiera się na przeczytanie tej reszty, zapewne nieistniejącej, dużej ochoty.
Romulus - 2015-02-07, 16:42
:
"Niebezpieczne Kobiety" - ciąg dalszy.

- "Królowa na wygnaniu" - Sharon Kay Penman. Opowiadanie osnute wokół prawdziwej historii żony Henryka VI Hohenstaufa, Konstancji Sycylijskiej. W zasadzie to dosyć prosta historia, opowiedziana z punktu widzenia niekochanej kobiety, pragnącej urodzić następcę tronu, będącej dziedziczką korony, której pragnął jej mąż. Ciekawe opowiadanie. Ale chętniej przeczytałbym jakieś powieści historyczne tej autorki, a napisała ich sporo. Pisze lepiej niż Philippa Gregory.

- "Dziewczyna w lustrze" - Lev Grossman. Nie za wiele mogę napisać o tym opowiadaniu. Było poprawne. Przyjemne w lekturze. I to chyba wszystko.

- "Druga arabeska, bardzo powoli" - Nancy Kress. Z tej trójki zdecydowanie tekst najlepszy i jeden z najlepszych w zbiorze. Postapokaliptyczna rzeczywistość. Kilka pokoleń po apokalipsie. Ludzie żyją w stadach i osadach, dosyć prymitywnych, zorientowanych (w przypadku stad) na przetrwanie. A płodne kobiety są na wagę złota. W ten dosyć smutny świat jednego ze stad wkrada się nieoczekiwane spotkanie z pięknem, które odmieni losy jego członków.

Jeśli chodzi o tytułowe "niebezpieczne kobiety", to nadal trzeba przyjmować na wiarę, że bohaterki tych opowiadań są "niebezpieczne". Ale odnotowuję to tylko dla porządku. W ogóle mi nie przeszkadza brak "niebezpieczności".
Romulus - 2015-02-08, 17:51
:
"Niebezpieczne Kobiety" - ciąg dalszy,

Seria tekstów dobrych/przeciętnych i jeden bardzo dobry.

"Prawiczki" - Diana Gabaldon. Opowiadanie osadzone w "świecie" z cyklu zapoczątkowanego "Obcą". Bohaterem jest Jaime, a fabuła rozgrywa się przed wydarzeniami z "Obcej". W zasadzie to wszystko. Jest nudno. Nie tragicznie, ale nudno. Może ocena byłaby lepsza, gdyby było krótsze.

"Piekło nie zna furii" - Sheryl Kennyon. Również przyjąłem ten tekst dosyć letnio. Na szczęście nie było długie.

"Opiekunki" - Pat Cadigan. Nudy ciąg dalszy.

"Miasto Łazarz" - Diana Rowland. Hmmm, na plus zapisuję to, że opowiadanie miało jakiś lekki klimacik. Ale fabularnie było, cóż, nudne.

"Imię Bestii" - Sam Sykes. Tu liczyłem na więcej, bo nieźle napisany tekst intryguje od początku i przez większą część. Niestety, w końcówce wszystko "opada" w stronę trywialnych rozwiązań. Nie byłoby to nic złego, gdyby nie było takie intrygujące przez większość czasu.

"Kłamstwa, które powiedziała mi matka" - Caroline Spector. Ten tekst zapomniałem chyba najszybciej, choć czytałem go raptem kilka godzin temu.

"Ogłaszając wyrok" - S.M. Sterling. Jedyny tekst warty wyróżnienia. Fabuła rozgrywa się po apokalipsie. Była nią "śmierć maszyn", w wyniku której ludzkość musiała się cofnąć w rozwoju i radzić sobie, co za niespodzianka, bez maszyn. Przy tym doszło nie tylko do technologicznego cofnięcia się w rozwoju, ale także do przyjęcia mitologii celtyckiej, jako swego rodzaju religii i czegoś w rodzaju "podłoża", z którego wyrósł nowy system moralny. Tekst nieźle napisany, choć dużo się w nim nie dzieje. Elegancka konstrukcja z fabułą przesiąkniętą celtycką mitologią. Jak przy Sandersonie z tej antologii - chciałoby się, aby był to fragment czegoś większego.

Został mi na koniec George R. R. Martin. Ale zostawię go sobie na jutro licząc na godne zwieńczenie antologii.
Romulus - 2015-02-09, 20:23
:
"Niebezpieczne Kobiety" - finał.

Opowiadanie GRRM było niezłe. Ale szału nie robiło. Opowiada zasadniczo historię Tańca Smoków, wydarzenia z historii Westeros, mającego miejsce chyba wieki przed wydarzeniami z PLiO. "Chyba" jest tu na miejscu, bo przez te wieki nic się w Westeros nie zmieniło, poza tym, że smoków już nie ma.

Wadą tekstu jest to, że to tak naprawdę kronikarska relacja. Sam Taniec Smoków to historia obfitująca w wiele akcji, zwrotów, bohaterów. Pewnie nie dałoby się jej opowiedzieć w opowiadanu tak, jak to czynił Martin w PLiO, czy opowiadaniach o Dunku i Jaju. Zatem taka konwencja była koniecznością, ale i wadą, ponieważ nie było żadnego ciekawego bohatera, którego można było przyjąć jako "swojego" z całym dobrodziejstwem inwentarza właściwym dla stylu pisarza. Były dwie główne antagonistki, ale jakoś ginęły w tłumie.

Ale opowiadanie było bardzo dobre. Nadające się do zwieńczenia antologii.

Sama antologia, reasumując, stoi na wysokim poziomie. Największa zaleta - różnorodność stylów, od fantastyki, przez kryminał, powieść historyczną. Ciekawie pomieszane. Teksty, choć nie wszystkie oceniam jednakowo, w większości udane. Wspominałem jednak wcześniej: "niebezpieczność" tytułowych kobiet jest bardzo umowna. Najlepiej z dodania bohaterkom faktora "niebezpieczności" wywiązał się z Joe Abercrombie i Megan Abbot. Jej opowiadanie zresztą jest dla mnie bezapelacyjnym numerem jeden tej antologii.
Romulus - 2016-01-23, 22:01
:
"Łotrzyki" po ok. 30 procentach rzeczywiście rozczarowują. Słabe, nijakie opowiadania. Jak na razie od słabizny po mocną przeciętność - taki prezentują poziom.
Jachu - 2018-01-12, 15:27
:
Czy jakaś dobra duszyczka podpowie czy wydanie "Najlepszych opowiadań science-fiction 1996 roku" ma dwa tomy czy trzy? Według Encyklopedii fantastyki są trzy tomy, o tym też by świadczył LC, ale czy ten ostatni tom w ogóle wyszedł? Na Allegro bywają jedynie I i II (które zresztą mam w domu), ale zastanawia mnie niemal kompletny brak ostatniego tomu. Czy to jakiś święty Graal? :shock:
xan4 - 2018-01-12, 18:29
:
Wyszedł, ale chyba w mniejszym nakładzie.
Jachu - 2018-01-12, 20:38
:
xan4 napisał/a:
Wyszedł, ale chyba w mniejszym nakładzie.
Tak jak myślałem. To by tłumaczyło rzadkość występowania w przyrodzie... Dzięki za info.
Trojan - 2018-01-12, 22:59
:
Jachu napisał/a:
xan4 napisał/a:
Wyszedł, ale chyba w mniejszym nakładzie.
Tak jak myślałem. To by tłumaczyło rzadkość występowania w przyrodzie... Dzięki za info.


http://baza.fantasta.pl/ksiazka.php?id=2280