Zaginiona Biblioteka

Anime - Anime

Lady_Aribeth - 2007-12-06, 22:41
: Temat postu: Anime
Anime to skrót wymowy angielskiego słowa animation w języku japońskim, oznaczający film animowany. W Japonii terminem tym określa się wszystkie filmy i seriale animowane, bez względu na kraj ich pochodzenia. Poza Japonią słowo anime służy wyłącznie do określenia japońskiej animacji. Warstwa fabularna anime jest zazwyczaj typowo fikcyjna; przykładowe anime zawierają w sobie większość z najważniejszych typów fantastyki, jakie istnieją. Często powstają na podstawie mang. Fabuła niektórych anime posłużyła za kanwę aktorskich filmów lub seriali telewizyjnych.

za: Wikipedia

Lubicie? Oglądacie? Chcielibyście jakieś polecić/odradzić?

To może zacznę... xD
Nie będę mówić co polecam, bo to wszyscy wiedzą (xD), ale chciałabym coś odradzić - nigdy, ale to PRZENIGDY nie sięgajcie po dramę (to właśnie te wspomniane aktorskie wersje anime) Sailor Moon. O ile pierwotne anime można jeszcze zdzierżyć (choć nie ze spokojem xD), to drama potrafi naprawdę zorać muuusssk... xD U tych wytrzymalszych może powodować w najlepszy wypadku powodować napady histerycznego śmiechu.

Kto nie wierzy, niech zmierzy xD
Tanit - 2007-12-07, 08:31
:
Owww... dżizas O___O Zrobili z luny pluszaka O_O Toż to profanacja @_@

ekhm ekhm...

Na japońskim anime się prawie że wychowałam (Sailor Moon, Daimos, yattaman - czy juz takiego tematu nie było?). Co lubię a czego nie to długo by wymieniać. FMA, Gravitatnion, Yami no, fruit basket, DMC... to chyba te najlepsze... //mysli Teraz? Czasami coś ściągnę, czasami obejrzę coś co na Hyperze leci. Nadal lubię i chyba ten sentyment do tych bajeczek pozostanie ^^'

Ale to aktorskie anime... O_o Wcześniej nie widziałam... ro rozmiękcza muuusk... omg... --_-


Au revoir!

EDIT: Przeczytałam komentarze pod tym cudeńkiem na youtube... O_o Lepsze od ANime?! o_O
Tigana - 2007-12-07, 13:38
:
Specjalnie za Anime nie przepadm. Owszem wiele lat temu zgrzeszyłem oglądaniem "Dragonballs" czy "Generała Daimosa", ale to były wyjątki. Jak dla mnie strasznie schematyczne i naiwne. No i te duuuuuże oczy :mrgreen:
A "drama" to faktycznie koszmar. Animowane nie były aż tak bardzo "japońskie".
Tyraela - 2007-12-07, 14:41
:
Oglądałam kilka anime w życiu, mam kilka płyt, ale jakoś specjalnie mnie nie ciągnie i nie tracę głowy na już natychmiast muszę xD
Oglądałam (najpierw sama, później wspólnie z Ari) Chrno Crusade i muszę przyznać, że jest całkiem całkiem. Ciekawe, z pomysłem, niezła fabuła, ogólnie fajne jest xD zakończenie miażdży.
Moja ulubiona to Elfen Lied xDDD dużo krwi, golizny, naprawdę fajna fabuła, trochę łaciny, czyli to, co Tyrcia lubi najbardziej xD do tego zajebista muzyka. Mraff. Można przymknąć oko na czarodziejkę z księżyca wzywającego fosforyzującego transformersa. Nieważne xD z główną bohaterką momentami się utożsamiam.
Przy Hellsingu zasnęłam, Ari świadkiem. Nie to, że specjalnie cienka, ale nie bardzo pamiętam o co tam chodzi, pamiętam tylko wampira i kobietę z wielką spluwą.
Za to kiedyś z Ari obejrzałyśmy 27 odcinków Sailor Moon pod rząd, nie polecam nikomu xDDDD
Arlzermo - 2007-12-07, 18:05
:
Swojej sympatii do anime nigdy nie ukrywałem. Oczywiście, nie jestem znawcą gatunku, ale też do kompletnych nowicjuszy nie należę. Jeśli ktoś by się mnie spytał dlaczego akurat japońska kreska, to nie potrafiłbym podać wielu konkretnych argumentów. W tym wypadku działa zasada "bo tak". Ciągnie mnie do takiego stylu nie tylko rysowania, ale ogólnie przedstawiania rzeczywistości. Mam różne źródła anime - począwszy od internetu, poprzez telewizję(głównie HYPER - wieeeelkiiiiii ukłon w jego stronę) do znajomych siedziących w tym temacie.
Ulubione tytuły? Jejku, ciężko mi jest takich kilka wyłonić... Pierwszym na pewno będzie "Paranoia agent" - kompletne szaleństwo. Bardzo ciężki 13-odcinkowiec, z pozornie banalną fabułą. Potem "Neon Genesis Evangelion". Głównie za klimat i ciekawych bohaterów(a konkretniej ich problemy). Dalszych miejsc nie potrafię podać - wszystkie tak samo dobre. :P

Tyraela napisał/a:
Przy Hellsingu zasnęłam, Ari świadkiem. Nie to, że specjalnie cienka, ale nie bardzo pamiętam o co tam chodzi, pamiętam tylko wampira i kobietę z wielką spluwą.

Fakt, "Hellsing" jest cholernie przereklamowny. Wszyscy mówią, że niby taki świetny, a tak na prawdę poza bezmyślną jatką ciężko mi było w nim znaleźć coś innego. Ot, pusta akcja. A co za tym idzie - nuda przerażająca. ^^"
Tanit - 2007-12-08, 23:01
:
to ja polecam krótką serię Di Gi Charat :mrgreen: Totalnie odjechane 16 (bodaj) odcinków każsdy 3-5 minut. Maksymalnie porąbane - radzę oglądać w małych dawkach XD

Z lepszych, serwowanych przez Hyper polecam też Last Exile - choć jak przez kilka pierwszych odcinków nie bardzo się orientowałam - ale śliczna musyka, fajna kreska; miękkie anime ;)

Au revoir!
Jander - 2007-12-08, 23:26
:
Ja wymienię tylko trzy anime - Cowboy Bebop, Cowboy Bebop, Cowboy Bebop.
BG - 2007-12-09, 11:27
:
W zerówce i wczesnej podstawówce bardzo lubiłem Yattamanów, W królestwie kalendarza, Sally czarodziejkę, Bię, Gigiego, Czarodziejkę z księżyca (czym zaraziła mnie siostra, która była wtedy tego wielką fanką) i jeszcze jedną fajną bajkę, której tytułu za cholerę nie potrafię sobie przypomnieć - było to o jakimś chłopcu o imieniu Pol (Paul?) i jego kolegach, i ich głównym wrogiem był jakiś rogaty stwór, któremu jeden róg złamał mu Pol, ale on cały czas miał ten drugi róg, "ważniejszy" (edit: to był "Fantastyczny świat Paula"). Poza tym anime nie znam żadnych. Będąc w gimnazjum, zupełnie nie rozumiałem, jak można lubić Pokemona czy Dragonballa.
Toudisław - 2007-12-09, 12:26
:
Od niepamiętnych czasów oglądałem przeróżne Anime. Części już nawet nie pamiętam tytułów. Bo swojego czasu RTL7 a terz TVN7 sporo tego puszczało. Oglądałem je ze sporym zainteresowaniem. Teraz mało już oglądam telewizji ale nadal mam do Animę spory sentyment. Niedawno oglądałem Naruto i Goust in the shell. Czarodziejkę z księżyca pamiętam ja przez mglę. Warto by sobie co nieco przypomnieć
Ł - 2007-12-14, 14:52
:
Zaczeło się od polonii 1 - wiadomo Kapitan Deimos, Yattaman, Tsubasa, Gigi-białe majteczki, to podstawa ; ] Później Polsat i Sailor Moon. ; O No i jeszcze później Dragonball. Inna sprawa że z perspektywy czasu

Co do Hellsinga i Elfden Lied - takie podniety z cuklu krew i cycki dla mniej wymagających. Przy czym miałem nieprzyjemność czytać mange Hellsinga i trzeba przyznać ze twórcy anime przy konwersji na animacje niebotycznie podnieśli poziom, przy okazji dając zajebistą muzykę. Oavką nawet sobie dupy nie zawracałem.

Cowboy Bebop to czołówka, aczkolwiek nie pierwsze miejsce. Zdecydowanie za najlepsze anime uważam Triguna [też science-fiction western, chociaz CB sie tylko czesciowo lapie pod tą definicje] poprostu jest tam wszystko czego od serialu animowanego wymagam. Seria na początku jest bardzo zabawna a chwilami mamy jedynie poważne wstawki, natomiast im dalej w kolejny odcinek tym mniej jest komedii, a więcej tragedii - na szczescie i to i to stoi na bardzo wysokim poziomie. Pozatym NGE to bardzo dobre anime - zadziwiajace ile da się wycisnać z wątku wielkich robotów, tą poprzeczke kolejnym twórcą będzie trudno przeskoczyć. Dodac by jeszcze trzeba Wolfs Rain, ciekawi bohaterowie w ciekawym swiecie. Z komendii romantycznych to bezprzeczny lider to Tenchi Muo!. No w tym akapicie wyminiłem chyba wszystko co zdecydowanie polecam.
Żerań - 2007-12-17, 12:42
:
Jak mam czas, oglądam anime, a jakże:-). Ostatnio złapałem fazę na Samurai Champloo - samuraje w klimatach hip hopu od twórców Cowboy Bebopa. Dwóch samurajów i pewna dziewczyna wyruszają w podróż po Japonii, by znaleźć samuraja pachnącego jak słoneczniki. Na razie jestem w połowie dwudziestosześcio odcinkowego serialu i ogląda się ślicznie. :-) Niektóre pomysły wprost wgniatają w ziemię - rywalizacja grafficiarzy w "samurajskiej" Japonii? To mogli wymyślić tylko Japończycy ;) Z nowszych to jeszcze lubię Ergo Proxy - SF-owe klimaty, nieco w stylu Orwella. Tak bym to określił. A reszta to: Cowboy Bebop, GITS i LAIN! To anime jest po prostu bosssskie! :-)

btw - słyszeliście, że ma w 2008 ruszyć w Polsce kanał z anime? Animax to się jakoś ma nazywać.
Arlzermo - 2007-12-17, 21:50
:
To chyba o to chodzi? Na wikipedii podają, że już dokładnie 1 stycznia ma ruszyć. Ramówka zapowiada się ciekawie... No, ale cóż. Jakoś tak nie podchodzę do tego entuzjastycznie, już pomijając ten straszny fakt występowania lektora, który gdzieś został wspomniany... Pożyjemy zobaczymy. ^^" A może to nie będzie kolejny gniot?
Tanit - 2007-12-18, 17:54
:
lepszy lektor niż dubbing //buu Owy jest czasami tak tragiczny x_X
Ja chyba i tak owego Animaxa nie będę miała bo durna TOYA ... heh brak mi epitetów --_-

Au revoir!
Asuryan - 2007-12-18, 18:35
:
Tanit napisał/a:
lepszy lektor niż dubbing //buu

A najlepsze są napisy //buu Choć czasami i w dubbingu mamy perełki - patrz Shrek, Epoka Lodowcowa, Gdzie jest Nemo (choć to akurat filmy animowane, a nie anime).
BG - 2007-12-18, 19:23
:
Tanit napisał/a:
lepszy lektor niż dubbing

Jak dla kogo. Ja np. uważam, że w filmach animowanych lepszy jest dubbing, a w filmach aktorskich najlepsze są napisy. Lektorów na ogół nie lubię, ale to też zależy, których. Są tacy, których lubię, i tacy, których nie lubię. Ale to już OT.
Asuryan napisał/a:
Choć czasami i w dubbingu mamy perełki - patrz Shrek, Epoka Lodowcowa, Gdzie jest Nemo (choć to akurat filmy animowane, a nie anime

No właśnie. Nie wyobrażam sobie np. Shreka z napisami, ani tym bardziej z lektorem! :shock:
Arlzermo - 2007-12-18, 19:40
:
Wiesz, wszystko pięknie. Ale pokaż mi choć jedno anime z dubbingiem lepszym niz w wersji orygnialnej. ^^" Dobra, może jak się uprzesz, to i takie znajdziesz, ale na pewno nie w Polskim wykonaniu. Dlatego uważam, że najlepiej będzie jeśłi na tym nowym kanale poprzestaną tylko na napisach.
Ł - 2007-12-18, 19:45
:
Arlzermo napisał/a:
Wiesz, wszystko pięknie. Ale pokaż mi choć jedno anime z dubbingiem lepszym niz w wersji orygnialnej. ^^"

Żeby to wyzwanie miało chociaż cień sensu i ty i pokazujący przykład myślibyście znać japoński w stopniu komunikatywnym...

W większości przypadków sprawdzają się napisy - bo są poprostu najbardziej ekonomiczne. Lektor to takie napisy dla idiotów, a profesjonalny dubbing to jest coś na co sobie może pozwolić niewielu dystrybutorów a tymbardziej fanów.
Arlzermo - 2007-12-18, 20:20
:
Łaku - znajomość jezyka może pomagać, ale nie jest niezbędna by ocenić czy dany aktor pasuje do danej postaci. Chodzi tu o brzmienie głosu. Nie wmówisz mi, że kobieta jęcząca najwyżyszm możliwym głosikiem spasuje do jakiegoś mięśniaka itp. Do chociażby tak "podstawowej" oceny dubbingu wystarczy odrobina dobrego smaku. Ja tylko mówię o moim własnym odczuciu. Gdy widzę jakąś twarz, to od razu wyobrażam sobie jaki glos najlepiej pasuje do jej posiadacza. I właśnie japońskie dubbingi niemalże idealnie się pokrywają z moją wizją. Chociaż niemieckie też nie są złe... ^^"
I jeszcze tak na zakończenie - Łako, ogładałeś DB gdy leciał w Polsce na RTL 7 bodajże? Jeśli tak to sam widzisz, że nie trzeba znać języka by ocenić, że w tym wypadku dubbing francuski to sromota, Sodoma, Gomora i jeszcze kilka Apokalips. Natomiast dubbing niemiecki?(tego języka też nie znam ^^") O niebo lepszy. <z czego oczywiście japoński najlepszy :P >
Soul Hunter - 2007-12-18, 22:09
:
Ja oczywiście zacząłem jak większość: Sailor Moon, Deimos, Yattaman etc... później był Dragon Ball. I Właściwie wtedy moja przygoda z anime była nieco poważniejsza. Zacząłem czytać Kawaii, czytać przeróżne mangi pożyczane od znajomych, potem dostałem komputer i natychmiast ściągnąłem co lepsze anime. Obecnie posiadam około 230 gb anime na dysku, 150 gb na płytkach... ah, żeby był jeszcze czas to oglądać!
Cóż- tytuły, tytuły... zdecydowanie polecam:
Great Teacher Onizuka- (aż dziwne, że nikt nie wspomniał) świetna manga(anime trochę gorsze, ale da się przeżyć) posiadająca mnóstwo humoru. Wyobraźcie sobie nauczyciela, który jest byłym członkiem gangu motocyklowego i został nauczycielem tylko po to, by podglądać licealistki. Sweet?
Drugim anime godnym polecenia jest Love Hina. Taka jakby komedia romantyczna, ale nie do końca ;] Nieśmiały chłopak odziedzicza pensjonat dla dziewcząt po babci. No i rzecz jasna wynikają pewne komplikacje... :mrgreen:
Green Green TV - totalnie schizowana komedia, trochę ecchi. Parodia wielu tytułów w jednym. Jako jedne z niewielu anime oglałem kilka razy. I mógłbym jeszcze kilka :D (12 odc.) Świetnie się nadaje do oglądania z grupą znajomych...
Narazie chyba starczy ^^
Tanit - 2007-12-18, 22:21
:
Asuryan napisał/a:
A najlepsze są napisy Choć czasami i w dubbingu mamy perełki - patrz Shrek, Epoka Lodowcowa, Gdzie jest Nemo (choć to akurat filmy animowane, a nie anime).

Do filmów animowanych Disneya czy WB nie mogę się przyczepić to rzeczywiście perełki...

Ale jeśli chodzi o dubbingowanie anime --_- To co jest na jetixie po prostu rani moje uszy ;(
Dubbing włoski, hiszpański czy francuski w każdym wypadku są porażką (czy to film, serial czy bajka), spotkałam się z tym nie raz. Niemiecki dubbing lepszy, choć nie naj. Angielski dubbing jest dobry - to przyznaję. Miałam na przykład porówanie FMA z dubb. Japońskim i angielskim i oba są w porządku.

Zreszta nie ma jak orginał z napisami. ew. lektorem ;)

Ktoś tu jeszcze (nie jedna osoba) wspominali o Cowboy'u - zgadzam się! to rzeczywiście jedno z lepszych anime ;)

Au revoir!
Ł - 2007-12-18, 22:49
:
Arlzermo napisał/a:
Łaku - znajomość jezyka może pomagać, ale nie jest niezbędna by ocenić czy dany aktor pasuje do danej postaci. Chodzi tu o brzmienie głosu. Nie wmówisz mi, że kobieta jęcząca najwyżyszm możliwym głosikiem spasuje do jakiegoś mięśniaka itp. [...] I jeszcze tak na zakończenie - Łako, ogładałeś DB gdy leciał w Polsce na RTL 7 bodajże?

Wiesz to przytoczyłeś jest o tyle zabawne że w orginalnej japońskiej wersji głównemu bahaterowi DB podkładała głos kobieta wszystkie serie. :mrgreen:
Arlzermo - 2007-12-19, 18:54
:
Łaku - a wiedziałem, że się o to doczepisz! Upierdliwiec. :P Chodziło mi o sytuację gdy faceta gra kobieta obdarzona wyjątkowo wysokim głosikiem. A ta będąca Goku(tak on się nazywał? :P ) w DB brzmiała jak facet. Zresztą, już tak nawiasem mówiąc, kobiety bardzo często podkładają głosy mężczyznom. Ciekawe czy czasami bywa na odwrót? ^^"
Liv - 2007-12-19, 19:22
:
Ostatnio widziałam Blood: The Last Vampire. Bardzo przyjemnie się oglądało, zwłaszcza, że zazwyczaj są one o wiele lepiej przedstawiane w anime niż filmach.
Do moich ulubionych serii należy for certa Ghost in the Shell & Samurai Champloo.
Farin - 2008-02-28, 21:02
:
hmmmm interesting :]
Serial eksperimental Lain - coś dla lubiących S-f tych bardziej zakreconych. BA! jesli uważacie, ze Ergo Proxy czy NGE jest zakręcone pod wzgledem psychicznym to jeszcze mało widzieliście.
Baccano! - Niedawno obejrzane 13-to odcinkowe anime. Zakrecone jak ta lala noi co zaskoczyło mnie pozytywnie: wielowątkowość i duza liczba głównych bohaterów.
Ghost in the Shell - hmmmm miooodzio - cyber punk w pełnej krasie(dodatkowo na zachętę dodam, ze co niektórzy porównują to dzieło do "Blade runner" - ja daję jednak o ten stopień niżej) :]
GitS 2 innocence - hmmm trochę gorzej aczkolwiek zdania sa podzielone - wiekszy nacisk na psychologie i takie tam :]
GitS Stand Alone Complex - piekny 26-odcinkowy serial - dziejacy się tak jakby w oderwaniu od w/w filmów, choć bohaterowie ci sami.
GitS Stand Alone Complex second GiG - coś w rodzaju drugiego sezonu, aczkolwiek z nową fabułą - choć pierwsza połowa trzyma poziom "jedynki" tak druga połowa juz zaniża :[
GitS Stand Alone Complex: Solid State Society - tematyka jak najbardziej na "czasie" niestety poziom odpowiada drugiej połowie 2-go sezonu.
Berserk - Taka miła wyżynanka osadzona w świecie medieval - z domieszka magi(aczkolwiek bardzo jej mało). Sporawo krwi i ździebko golizny :]
Darker Then Black - Ładne i klimatyczne anime - oczywiście fantastyka i super moce, aczkolwiek tutaj kazdy "super" musi płacić, niektórzy nawet dużo(pomysł świata oryginalny - sama fabuła juz trochę mniej).
Iria - Następna bardzo oryginalna(jak na tamte czasy), widowiskowa i piekna S-F. Jażeli podobało ci się Ghost, a chcesz cos lżejszego i w dość podobnych klimatach - polecam.
Akira - klasyka sama w sobie - że to nie dostało oskara to do dzis zrozumieć nie mogę :] (klimat cyber punk w swej całej krasie).
Death Note - fantastyka z dużą domieszką dedektywistyczną - na poczatku super pięknie i powabnie, niestety im bliżej końca tym główny bohater coraz głupszy się staje - ostrzegam, że to tylko moja własna obserwacja. Reszta towarzystwa uważa, że to anime jest full wypas(powstały nawet 2 albo 3 filmy pełno metrażowe - już z normalnymi aktorami).
"Haibane Renmei"-Spokojne, miłe, idealne na depresję - polecam :]
Claymore - Oczątek nasuwa skojarzenie: znowu bezmyślne rębajło - potem przychodzi seria kilku odcinków, które hmmm w skrócie: ponaglaja do dalszego ogladania. Niestety im bliżej końca autorzy znowu powracają do czystej rębałki :/ (akcja to fantasy).
Record of Lodoss War - niby nic takiego a jednak jedno z niewielu anime z prawie klasyczną opowieścią fantasy.
Hellsing - in plus za klimat, oraz za taka miła zamianę ról dobry/zły :]
Hellsing ultimate - oav - heh osobiscie pod względem klimatu gorsze. Spodobała mi się lepsza animacja oraz dużo więcej krwi - co w sumie akurat trafiło w moją rządzę mordu w ostatnich dniach.
Ufff chyba na razie wystarczy. Bo reszte z wymienionych przez was anime oglądałem(nie licząc jednego - co zamierzam nadrobić :] ).
Lady_Aribeth - 2008-03-20, 21:19
:
Witchblade

Istnieje w cieniu walk starodawnej przeszłości. Jego wspaniała siła przeklina wszystkich, którzy go widzieli i niezliczeni ludzie stracili życie. Niektórzy nazywają to bronią Boga, a niektórzy ręką Diabła.
Witchblade.


Minęło 6 lat od Wielkiego Trzęsienia Ziemi, w którego epicentrum znaleziono kobietę z niemowlęciem na rękach i... dziwną blizną na przedramieniu. Ów kobieta nie pamiętała niczego sprzed Wielkiego Trzęsienia, a dziecko które miała wtedy przy sobie uznano za jej własne tylko dlatego, że miała przy sobie książeczkę rodzicielską. Ot, zwykła historyjka, gdyby nie to, że Amaha Masane (bo takie przyznano jej nowe imię i nazwisko) stała się zupełnie przypadkowo, właścicielką prawdopodobnie najpotężniejszej broni na świecie.

Jak to łatwo wywnioskować z opisu, anime obfituje w najrozmaitsze walki, jednak to nie one są w nim najważniejsze. Na pierwszy plan wysuwa się pokazanie silnej więzi, jaka istnieje między matką a córką. Miłość, poświęcenie, wszystko, co w tych relacjach jest najpiękniejsze...
Poza tym, warto także wspomnieć, że anime dotyka również problemu żądzy władzy, powiększania swojej potęgi, ale także ludzkiej bezwzględności i zaślepienia.

Wg mnie jest to bardzo wzruszające i piękne anime, choć nie idealne. Widząc rozwiązanie niektórych wątków, ma się wrażenie, że autorzy poszli na łatwiznę. Niemniej - efekt końcowy jest bardzo dobry, trzymający widza do ostatniej minuty ostatniego odcinka.

No i jeszcze bardzo fajny OST, który wręcz idealnie pasuje do klimatu anime *_*

Właściwie to nie wiem, cóż więcej o nim powiedzieć... Muszę przyznać, że na początku nie stawiałam zbyt wielkich wymagań temu anime - sięgnęłam po nie głównie dlatego, że byłam ciekawa, jak wygląda japońska adaptacja amerykańskiego komiksu. Jednak już po pierwszym odcinku wiedziałam, że to będzie jednak coś więcej jak zwykła adaptacja. Uwaga, wciąga.

Komu polecam?
- tym, którzy są ciekawi jak Japończycy przerobili amerykański pomysł xD;
- tym, którzy mają ochotę na trochę lżejsze, weselsze anime; pomimo tego, że Witchblade dotyka ważnych tematów, są one zrealizowane w naprawdę interesujący i nietrudny w odbiorze sposób;
- facetom, którzy mają ochotę popatrzeć na ogromne cycki (tym szczególnie polecam wersję DVD)

Ocena: 7
Arlzermo - 2008-04-02, 21:11
:
Eikyuu Kazoku(lub "Eternal family")
Powiem krótko - giga schiz. Jest to niedługi film, trwający niecałe pół godziny, składający się z kilkunastu(dziesięciu?) krótkich klipów dotyczących jednej hm... "rodziny". Ale jest to specyficzna rodzina - została stworzona z obcych sobie ludzi na potrzeby telewizyjnego show. Początkowo wszystko idzie gładko, ale w pewnym momencie zapchany klozet wywołuje powódź, dzięki której członkom "rodzinki" udaje się wydostać na zewnątrz... Co z tego wynika? Strach mówić. :P Anime jest kompletnie porąbane - jak dla mnie, oczywiście, jest to pozytywna cecha. Przedziwna kreska połączona z szalonymi, żeby nie powiedzieć zdrowo porąbanymi, pomysłami twórców daje niesamowity efekt. A po obejrzeniu całości jeszcze siedzi się wpatrzonym w ekran z otwartą gębą, by po 10 minutach przemówić - "Eeeee....???"
Węzłowato - pozycja obowiązkowa! ^^
Farin - 2008-04-03, 12:52
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Witchblade
(...)
- facetom, którzy mają ochotę popatrzeć na ogromne cycki (tym szczególnie polecam wersję DVD)

Ocena: 7

A czym się różni wydanie DvD od zwykłego?
Ma tam większe, czy tez jest rysowana bez górnej części ubioru ? ;]
Lady_Aribeth - 2008-04-03, 13:49
:
Farin napisał/a:
A czym się różni wydanie DvD od zwykłego?


Różnica jest mniej więcej taka
Farin - 2008-04-04, 18:51
:
Czyli lata bez ubioru ale tylko tego dolnego ;]
Dużo się nie pomyliłem.
Lady_Aribeth - 2008-04-04, 19:02
:
Farin napisał/a:
Czyli lata bez ubioru ale tylko tego dolnego ;]


Tego górnego też nie o.o. Ale jak mój znajomy zobaczył co wyskakuje w googlach po wpisaniu "Witchblade + anime", to od razu spytał się mnie czy to jakiś hentai jest xDDD. Osobiście uważam, że chyba jednaj jest lepiej w tej wersji TV, bo ta DVD jest po prostu dziwna xDDD
Farin - 2008-04-04, 21:46
:
Lady_Aribeth napisał/a:
bo ta DVD jest po prostu dziwna xDDD

I tej wersji się trzymajmy ;]

Anime "Nieśmiertelny" Ktoś w ZB polecał to anime - niestety tak jak "Vexille" Za bardzo pachnie ameryką (czyt. USA) aby uznać to za "japońską sztukę animacji" Coś mi się widzi, że to filmy specjalnie dla amerykanów robione przez amerykanów.
2/10 - bo nawet sceny walki sa denne.
Toudisław - 2008-04-04, 22:24
:
Lady_Aribeth napisał/a:
bo ta DVD jest po prostu dziwna xDDD

Bo nie wile się różni od Hentai jak widzę. Przesada też jest nie dobra.

Ja zostałem zarażony przez Ari FMA i muszę powiedzieć, że bardzo ale to bardzo dobrze mi się to ogląda ;) seria zaczyna mnie wciągać ;)
Mam pytanie ma ktoś 7 samurajów ? Mam na myśli Anime
Dhuaine - 2008-04-04, 23:42
:
Nie oglądałam wiele anime, bo nie wiem, skąd je wziąć :P Zazwyczaj kumpel przynosił na coroczną imprezę. xD
Zaczęłam oczywiście od Generała Deimosa XD Potem oczywiście Yattamany (czy jak to się pisało) i reszta radosnej zgrai, oprócz Dragon Balla, którego po prostu zdzierżyć nie mogę :P Obejrzałam kilka odcinków i wysiadłam. Podobny los trafił Czarodziejkę z Księżyca.
*liczy na palcach*
- Record of Lodoss War - wersja TV jest znacznie lepsza od OAV; ma lepszą, głębszą fabułę i bardziej wypukłych bohaterów. Potwornie długie elfie uszy rządzą xD W zasadzie mogłabym to obejrzeć jeszcze raz... xD
- Hellsing - świetne anime :P Zazwyczaj nie przepadam za juchą i generalnym mordobiciem, ale Hellsing jest cudnie kontrowersyjny - po stronie dobra wampir, a po tej raczej złej - Kościół. XD Do tego genialny soundtrack. Hellsing OST 2CD to jeden z moich najlepszych zakupów. ^^
- Akira - mhm. Nie podobało mi się za bardzo. Fabuła dobra, ale... dwa dni później nadal było mi niedobrze. :P
- Phantom of the Opera - to się nazywało inaczej. Teraz szukałam tego na youtube i na pewno nie oglądałam anime, które występuje pod tą nazwą. W każdym razie był to jakiś retelling, nudny jak licho. Pamiętam tylko spadający żyrandol.
- Berserk - strasznie mroczne i krwawe >.> Mimo to wciąga. Kiedyś chciałabym obejrzeć to anime do końca ^^' Kumpel ściągnął tylko kilkanaście pierwszych odcinków.
- Trigun - Vash to idiota. :P Nie mogłam wytrzymać, takie to było głupie. Podobno później fabuła wkracza na poważniejsze tory, ale... ja już mam uraz. :P
- Devil May Cry - to było jakieś studium lenistwa, hazardu i pizzy. Katastrofa.
- .hack//SIGN - zasnęłam po pierwszym odcinku. O co tam chodziło...?
Jestem pewna, że pominęłam przynajmniej dwa tytuły... Co najwyżej dopiszę. ^^;
Teraz oglądam Tsubasa Reservoir Chronicle, obciach na maksa, a Kasmira jest wcieleniem szatana. :P
Ł - 2008-04-05, 14:37
:
Farin napisał/a:
Anime "Nieśmiertelny" Ktoś w ZB polecał to anime - niestety tak jak "Vexille" Za bardzo pachnie ameryką (czyt. USA) aby uznać to za "japońską sztukę animacji" Coś mi się widzi, że to filmy specjalnie dla amerykanów robione przez amerykanów.
2/10 - bo nawet sceny walki sa denne.

Ja to umiarkowanie polecałem w temacie o filmach. Akurat mnie się ten film wydał zbyt "japoński" jak na przełożenie nieśmiertelnego. Np. walki jeźdżenie na mieczu-pile mechanicznej , skoki na wysokość będąca wielkrotnoścą własnego wzrostu i te mańki. Musiałbyś doprecyzować co to znaczy "pachnie ameryką".

Dhuaine napisał/a:
ale Hellsing jest cudnie kontrowersyjny - po stronie dobra wampir, a po tej raczej złej - Kościół.

Rzeczywiście, błyskotliwe nakreslenie fabuły wystepujące w co drugim anime, gdzie dobry jest wampir/kosmita/robot itp. a źli ci ludzie. : P

Dhuaine napisał/a:
- Trigun - Vash to idiota. :P Nie mogłam wytrzymać, takie to było głupie. Podobno później fabuła wkracza na poważniejsze tory, ale... ja już mam uraz. :P

Tracisz sporo. Jedno z najsesowniejszych anime ever.

Jak zobnaczyłem to co Ari powypisywała o Witchblade, i po zobaczeniu trailerów na youtube zrezygnowałem (strzelanie z włosów, coraz nowe formy super-sajana lol) ale przypomniało mi się genialne Anime Witch Hunter Robin. Przykleje to co kiedyś na bramie dawałem
Cytat:
Ostatio obejrzałem sobie parę odcinków Witch Hunter Robin, no i nie mógłbym nie polecić tego anime. Obrazek

Anime opowiada o japońskiej [choć trudno zorientować się że to japonia, japończycy starją się wogóle być bardzo zachodni mimo soich dziwaactw - taka ogólne spotrzeżenie] komórce organizacji międzynarodowej Solomon, "STN-J" zajmującej się wyłapywaniem czarowników i czarownic [tytułowych witchy - ja akurat miałem napisy gdzie tłumacz bał się tłumaczyć witch na polski]. Na tyle na ile oglądałem bardziej przypominają oni bardziej stereotypowych psioników niż stereotypowych magów. Akcja anime zaczyna się gdy do oddziału przybywa przysłany z Europy nowy członek - tytułowa Robin która posiada moce właściwe czarownikom, i używa ich do walki z nimi. Sama STN-J to tacy faceci w czerni łamani na detektywów pod kreską dając oddział opercyjno-szturmowy.

Przedewszystkim anime te zaskakuje bo posiada, przynajmiej przez odcinki które obejrzałem super smętny i melancholijny klimat na który składa się dobór kolorów, muzyka [głowny motyw to bardzo wkręcający smęt], 'gra' postaci. Klimat ten wymiecie zapewne 90% dla których anime to efekciarscy bohaterowie z spektakularnymi mocami - patrz tematycznie pokrewny Hellsing. Ale co fajniejsze - ten klimat ma swój urok i wcale nie nudzi! Co więcej twórcy genialnie zarysowują każdą postać w anime, uczłowieczając je, obdarzając ich mnóstwem szczegułów jakie się wyłapuje, często za drugim czy trzecim podejściem. Walki świetnie zrealizowane w selektywny sposób, ale bardziej od walk napięciei buduje możliwość ich wystąpienia, ten czas przed, kiedy akcja przyspiesza.

Polecam.

Dhuaine - 2008-04-05, 16:15
:
Łaku napisał/a:
Rzeczywiście, błyskotliwe nakreslenie fabuły wystepujące w co drugim anime, gdzie dobry jest wampir/kosmita/robot itp. a źli ci ludzie. : P

Kosmitów i robotów widziałam już tyle, że nie zdziwią mnie w najbardziej porąbanych kombinacjach :P
W Hellsingu bardziej chodzi mi o sam wizerunek Kościoła niż o wampira.

Łaku napisał/a:
Jedno z najsesowniejszych anime ever.

Od którego odcinka zaczyna się ta sensowność? xD
Ł - 2008-04-05, 16:42
:
"Sensowoność" w znaczeniu 'powaga' narasta stopniowo, tymniemniej po obejrzeniu całej serii sensowności nabierają nabierają odcinki wczesniejsze wczesniej wydające się głupawe-śmieszno (choć faktycznie są tak genialne gagi, można się turlać). Taka teza, antyteza i synteza. Zaryzykuj i obejrz całość, jak Ci się nie spodoba to biorę na swoją odpowiedzialnośc - ale Ci się spodoba. :->
Farin - 2008-04-05, 19:20
:
Dhuaine napisał/a:
Nie oglądałam wiele anime, bo nie wiem, skąd je wziąć :P Zazwyczaj kumpel przynosił na coroczną imprezę. xD

Podaj adres to mikoła coś przyśle ;]


Łaku - ameryka objawia sie właśnie tymi schematami. Powiedzmy sobie szczerze, że anime japońskie to nic innego jak seryjna produkcja "filmów" (taki rysunkowy odpowiednik holywood). Na szczęście dla mnie chłopcy z tegoz kraju skupiają się bardziej na sensownym przedstawieniu fabuły tudzież postaci niż produkcje made in USA. Nieśmiertelny tak jak to Vexille jest dla mnie amerykańskie ze względu na przewidywalność fabuły jak i straszne logiczne braki w fabule co moim skromnym zdaniem jeśli zdaża się to w anime to jest rekompensowane klimatem. A te pozycje ida po całości aby tylko zachwycić człowieka animacją.
Ł - 2008-04-05, 23:58
:
Farin napisał/a:
Łaku - ameryka objawia sie właśnie tymi schematami.

Ale jakimi? : D Tego nie napisałeś a nie wiem czy pijesz do mojego posta bo tam zawarłem tylko uwagi na temat przerysowanego stylu japońskiego. Japończycy ogólnie mają tedencje do przesady.

Pozatym myśle że sam ostro przesadzasz. Nie czyniłbym nieprzewidywalności i dobrze przedstawionych postaci jako cechy immanetnej anime (to jest raczej aspiracja wiekszosci filmów). Myśle że biorąc pod uwagę całokształt anime i całkoształt hollywood to jednak wedle kryterium złożnonosci to hollywood wygra. Choć to głównie przez to że całokształt anime adresowany jest do grupy wiekowej o rząd niżej.
Tixon - 2008-05-15, 16:25
:
Ł napisał/a:
Zaczeło się od polonii 1 - wiadomo Kapitan Deimos, Yattaman, Tsubasa, Gigi-białe majteczki, to podstawa ; ] Później Polsat i Sailor Moon. ; O No i jeszcze później Dragonball. Inna sprawa że z perspektywy czasu

Identycznie :)

Z tym, że ja raz na jakiś czas mam szał na anime - rzucam wtedy wszystko w kąt (łącznie z książkami) i nie odstępuję od urządzenia zaopatrzonego w monitor, słuchawki i czytnik płyt :)

Ulubione... Tak, podpis mówi prawdę - Elfen lied. Nie jest to szczytowe osiągnięcie japońskiej animacji, ale zrobiło na mnie takie wrażenie, jak żadne inne do tej pory.
W czołówce znajdują się też: Claymore (dużo wad, dużo zalet) Darker Than Black, Ghost in the Shell, Cowboy Bebop, Dragon Ball (z sentymentu), Fullmetal Alchemist, Princess Mononoke, Hellsing, Slayers. Z nie do końca obejrzanych, a już godnych uwagi - Orphen Revenge (rozmowy między bohaterami wgniatają w ziemię), oraz Sky Girls które można określić mianem FAJNE :D (i T właśnie w oglądaniu tego mi przeszkodził... grr).
raul1989 - 2008-05-16, 10:40
:
Kocham Anime :mrgreen: obejrzałem już tego sporo

Dla zinteresowanych, można zobaczyć moją liste anime klikając w poniższy baner ^^


Moje ulubione :
1. Peace Maker Kurogane (historyczne anime o samuraiach, z dużą dawką akcji, humoru ale i poruszające trudniejsze tematy. Wszystko doprawione odrobiną fantasy i jest genialne anime)
2. Samurai Champloo (Dużo komedi, przygód, walki na miecze /krwi też jest nie mało/ a wszystko w rytmie hip-hopu - miodzio)
3. Death Note (Walka umysłów superinteligętnego mordercy i superinteligętnego dedektywa, kto przewidzi następny krok przeciwnika wygra)
4. Samurai 7 (Anime oparte na filmie Akiry Kurosawy "Siedmiu Samurajów", tylko przeniesione z przeszłości w daleką przyszłość. przeciwnikami samurai nie będą bandyci tylko roboty)
5. Slayers (Komednia fantasy o niezbyt rozgraniętej czarodziejce i jej paczce. W polskiej telewizji przetłumaczono tytuł jako "Magiczni Wojownicy" a slayers znaczy tyle co "Rzeźnicy". Kocham polskie tłumaczenia)
sarasia - 2008-05-25, 21:39
:
do miłośników animy nie należałam wręcz niecierpiałam ale oglądnełam Ghost in the shell i byłam pod wrażeniem zawartej tam filozofii kolejna anima była Akira kreska perfekcjonisty Samurai Champloosuper :-) ;)
Tanit - 2008-05-25, 22:17
:
Tanit od jakiegoś czasu jest zafascynowana Ouran Host Club :mrgreen:
Porąbane jak diabli, od groma humoru, świetna rozrywka dla małych średnich i dużych ^^

sarasia, tak na marginesie... 'anime' to nazwa rodzaju nijakiego (to) forma nieodmienna :P (miłośnik anime, oglądałam anime, kolejne anime)
Dziękuję za uwagę ^^
sarasia - 2008-05-25, 22:59
:
bardzo dz za poprawienie ,to tylko potwierdziło że jestem laikiem ;) ale już teraz o kolejny szczegół mniejszym :-) ;)
Farin - 2008-05-28, 17:53
:
sarasia - polecam "Cowboy Bebop"(jedno B mogłem pomylić z p ;] ).

Tanit zapodaj jakieś namiary. Może być via gg lub PW na ta twoją fascynację.
sarasia - 2008-06-12, 19:15
:
;) oglądnełam dz :-)
Arlzermo - 2008-07-13, 14:23
:
A ja powiem krótko - "Excel Saga". Ściągnąć, obejrzeć pierwszy odcinek i... umrzeć ze śmiechu. Totalna kpina i parodia ze wszystkiego. Do tego zwariowana do granic możliwości. Chyba ciężko jest się nie zaśmiać podczas oglądania tego. Zresztą, co ja będę o tym dużo gadał. Sprawdźcie sami. :P
Filipinkaa - 2008-07-13, 15:22
:
Ja, podobnie jak i w mandze, polecam serię Chrno Crusade. Świetna fabuła, choć niestety nieco gorzej niż w oryginale.

Ciekawą serią, której nikt tutaj nie wymienił jest Utawarerumono. Klimat ma nieco z fantasy (a przynajmniej tak by się wydawało), głównym tematem wojny, rewolucje i walki, ale sporo też innych ciekawych wątków. Moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje różnorodność i mnogość bohaterów. W sumie jest to stosunkowo spokojna seria i przyjemnie się ją ogląda. Bardzo mi się podobała, choć niestety końcówka nieco mnie rozczarowała.

Juuni Kokuki to seria właściwie fantasy. Seria podzielona została na bodaj 5 odrębnych historii, których akcja ma miejsce w świecie tytułowych Dwunastu Królestw. Szczerze polecam.

i może jeszcze taką oto perełkę: She and Her Cat. Krótkie bodaj siedmiominutowe OAV. Nic więcej nie mówię, radzę samemu obejrzeć

A jeśli chodzi o OSTy to jestem fanką Kajiury Yuki, która stworzyła ścieżkę dźwiękową do Tsubasa Chronicle. Po prostu cudo!
Lady_Aribeth - 2008-07-13, 16:59
:
Filipinkaa napisał/a:
A jeśli chodzi o OSTy to jestem fanką Kajiury Yuki, która stworzyła ścieżkę dźwiękową do Tsubasa Chronicle. Po prostu cudo!


Jeśli rozmawiamy o OSTach anime, to na "czapki z głów, panowie" zdecydowanie zasługuje Michiru Oshima za skomponowanie ścieżki dźwiękowej do Full Metal Alchemist. Takie utwory jak m.in. "Dante", "Kantou", "Gouyoku" (Greed), "Aishou", czy "Amestris" to istne cuda. I co najważniejsze - naprawdę pasuje do klimatu FMA :mrgreen:
Uriel - 2008-07-13, 19:06
:
Na pewno ktoś to już wcześniej polecił - ale absolutnym hiciorem dla mnie jest Death Note - jedyny serial od czasu Alfa i 'Allo 'Allo do oglądania którego nie muszę się co odcinek zmuszać :)
Panterka - 2008-10-27, 12:15
:
Ja zaczęłam oglądać anime niedawno. Pomijając szczenięce lata, kiedy raz w tygodniu leciała w tv "Załoga G".
"Cowboy Bebop" - kojarzył mi się nie wiedzieć czemu z "Lucky Luckiem" i długo wzbraniałam się oglądać. Teraz czekam na ostatni odcinek w dwóch częściach.
"Ghost in the shell" - chyba muszę powtórzyć, bo to było dawno i nieprawda.
Z fantastycznych to jeszcze "Zero no Tsukaima"
Oprócz tego raczej zwykłe.
Ulubiona anime to Hatchimitsu to clover ("Miód i koniczynka"), następnie True Tears, Kanon, Clannda (w tej kolejności się ogląda). Jeszcze Myself, yourself.
Odwracają duszę na drugą stronę.
Na płycie gdzieś czeka "Full Metal Panic"
Aktualnie oglądam School Days.
A można większość obejrzeć na anime.wbijam.pl
Liv - 2008-11-03, 22:24
:
Zdarzyło mi się ostatnio obejrzeć kilka bardzo ciekawych anime, z których najbardziej przypadła mi do gusta 26 częściowa historia Claymore - momentami przypominająca żeńską wersje wiedżmina, gdzie dziewczynki od najmłodszych lat trenowane są na Claymore, pogromczynie Yom, potworów, które nękają ludzkie osady.
Wszystko osadzone w średniowiecznych realiach. Polecam ;)

Zanudziłam się potwornie przy 7 Samurajach ( w ogóle anime o samurajach należy do moich ulubionych : Blade of the immortal, Sword of the Stranger, Samurai Champloo), na szczęście Black Lagoon poprawiło mi znacznie humor ;)
Black - 2008-11-09, 22:37
:
Przedwczoraj razem z kolegą obejrzaliśmy anime Gainaxu, które ludzie z mojego roku określili mianem "klasyki", czyli Furi Kuri. Do tej pory jestem mam po tym serialu ciężkiego kaca. A ja myślałem, że po czytaniu 4chana jestem uodporniony...
Konkretniej - jest to sześcioodcinkowa seria anime która ma zaledwie szczątkową i iluzoryczną anime, zbiór popieprzonych i przerażających bohaterów, pozbawiona kompletnie sensu i wypełniona żartami które mogły powstać tylko w najbardziej skrzywionym umyśle na świecie. Żeby stworzyć coś takiego twórcy musieli być nienormalni, ćpać dłuuuuugi okres czasu i... no cóż, być Japończykami. Tego nie da się streścić, opisać, wytłumaczyć... to anime nie ma, nie miało i nie będzie miało sensu. A co jest najgorsze... ono mi się podobało. Sześć odcinków oglądałem z przerażeniem, konsternacją, bólem głowy... ale i z niesamowitą fascynacją. To jest anime dla ludzi o potężnie skrzywionym umyśle. Ale może się podobać ;)
bihana - 2008-11-20, 11:42
:
miyazaki u mnie w czolowce siedzi mocno i raczej dlugo bedzie siedzial.;)
strasznie lubie takie basniowe anime. najbardziej 'lapute, zamek w chmurach', 'porco rosso', 'mononoke hime', 'nausice z doliny wiatru' i totora. i osty kocham bo hisaishi tworzy taka muzyke, ze przebija wg mnie moricone na calej linii.;)
uwielbiam dragon balla, bo od tego sie w sumie u mnie zaczelo.;)
slayers, chobits, x'a, di gi charat, midori no hibi,
anime sobie ogladam na kreskowki.fani.pl bo miejsca na dysku skapie zeby sciagac. :p
wole gry sobie powrzucac.;) albo filmy ussac, ale mam nalog, ze jak cos obejrze to wywalam od razu. czesto machinalnie co czasem bywa klopotliwe. -_-
i ostatnio zaczelam 'skip beat' i 'zero no tsukaima'. lekkie, latwe i przyjemne.;)
batou - 2008-11-20, 14:54
:
http://kino.idg.pl/kolekcje/46-Anime.html

Znów anime w Kinie Domowym. Co najmniej kilka ciekawych tytułów i jeden absolutny hit, czyli "Ghost in the Shell 2: Innocence". Znając sposób wydawania anime przez IDG mogę śmiało polecać. Za taką kasę żal nie kupić ;)
Iscariote - 2008-11-20, 15:25
:
Anime oglądam od kiedy jako mały brzdąc zobaczyłem 1 odcinek Czarodziejki z księżyca. Potem miałem dłuższą przerwę, ale od czterech lat anime mnie trzyma i nie opuszcza ani na krok.
Moje ulubione serie to:
FLCL, czyli wspomniane przez Kuroi Furi Kuri. 6 odcinków na maksa odjechanego i abstrakcyjnego humoru, który mógł być tylko i wyłącznie wytworem Japończyka. Wszystko okraszone elementami sci-fi. Jak najbardziej wpasowało się w moje gusta
Code Geass, anime okrzyknięte odkryciem roku. Niebanalna jednostka ogarnięta chęcią zmiany świata na lepsze. Mechy, mistycyzm, humor no i All Hail Britannia!!
Death Note - podobnie ja wyżej. Pojedynek dwóch geniuszy, świetna animacja i motywy muzyczne. Polecam również filmy kinowe.
Bleach - tasiemiec nad tasiemce. Obejrzałem 170 odcinków i zrobiłem przerwę. Teraz mam zamiar oglądać dalej. Nic ambitnego, ale dobrze jest się odmóżdżyć po ciężkim dniu przy Bleachu.
Melancholia Haruhi Suzumiya - magiczne anime z niezwykłą dawką humoru. Z każdą postacią po trochu się utożsamiam. Obecnie jestem na etapie zbierania wydania DVD i kombinowania koncertu Suzumiya Haruhi no Gekisou
Hellsing OAV - ekranizacja mojej najukochańszej mangi. Ma tą przewagę nad serią anime, że trzyma się klimatu i treści. Serial ukradł jedynie postaci i nie da się go oglądać moim zdaniem.
GITS - w każdej wersji. Zarówno Stand Alone Complexy jak i standardowe anime. Jak napisał batou, IDG wyda wreszcie GITS2: Innocence i już nie mogę się doczekać. Ogólnie rzecz biorąc cała koleckja od IDG jest warta zakupienia. Już wyszedł Ninja Scroll, który polecam i Millenium Actress, które też muszę wkońcu nabyć.

Liv napisał/a:
Claymore

Też bardzo lubię. Ciekawa seria z niezłym pomysłem i muzyką. Trochę rozczarowała mnie końcówka, ale przez wzgląd na emocje wywołane przez poprzednie odcinki jestem w stanie wybaczyć.
Liv - 2008-11-20, 15:36
:
Ja mam nadzieję, że doczekamy się kontynuacji, w końcu zakończenie Claymore pozostawia - ba! wręcz wymusza drugi sezon.

W tej chwili oglądam Vampire Knight Guilty, ale nie jestem szczególnie zachwycona.
Kolega przyniósł mi Basilisk i Ninja Scroll :->
Cookie - 2008-11-21, 12:12
:
Ja wprost ubóstwiam anime"Gilgamesh". I często spostrzegam, że niewiele osób o nim słyszało.
Panterka napisał/a:
Ja zaczęłam oglądać anime niedawno.

To w zasadzie tak jak ja. Obejrzałam tylko parę anime jak na razie. Według mnie, Spirited Away jest godne uwagi.
Czy oglądał ktoś Amatsuki.? Osobiście uważam, że te anime jest bynajmniej... dziwne. Takie trochę zbyt idealne.
Cookie - 2008-11-21, 12:12
:
Ja wprost ubóstwiam anime"Gilgamesh". I często spostrzegam, że niewiele osób o nim słyszało.
Panterka napisał/a:
Ja zaczęłam oglądać anime niedawno.

To w zasadzie tak jak ja. Obejrzałam tylko parę anime jak na razie. Według mnie, Spirited Away jest godne uwagi.
Czy oglądał ktoś Amatsuki.? Osobiście uważam, że te anime jest bynajmniej... dziwne. Takie trochę zbyt idealne.
Zireael - 2008-11-23, 00:10
:
Moje pierwsze w życiu świadome zetknięcie z anime miało miejsce w sierpniu '06.
Wcześniej były Sailorki, które mnie śmiertelnie nudzą oraz Pokemony i Dragon Ball, których serdecznie nie cierpię.
Zaczęłam wtedy oglądać Naruto. Do końca owego roku zdołałam przebrnąć przez 55 odcinków i wymiękłam. Następnie było Chobits. Słodkie aż do mdłości, sympatyczne i dobre na chandrę, przeżyłam prawie wszystkie odcinki, jednak manga podobała mi się zdecydowanie bardziej. Próbowałam zmierzyć się z FMA, jednak zdecydowanie mi nie podeszło. Całkiem przyjemną(bo krótką! Nienawidzę tasiemców.) serią okazał się Green, green. Jedynym anime w odcinkach, które naprawdę zrobiło na mnie wrażenie był Death Note. Jesienią ubiegłego roku manga podbiła moje serce i zawładnęła umysłem. Tak jak nie lubię kryminałów i szerokim łukiem omijam pokaźną kolekcję Christie, która tkwi na regale moich rodziców, tak rozgrywka między Raito a L'em mnie zafascynowała. Anime w niczym jej nie ustępuje, jednak z braku czasu musiałam zarzucić oglądanie go. Warto wspomnieć, że ma genialną ścieżkę dźwiękową.
Insza inszość to animce pełnometrażowe, które pasjami uwielbiam. A konkretnie jeden ich rodzaj- ze studia Ghbli w reżyserii Miyazakiego(i jeszcze z muzyką Hisaishiego //amor - próbka tutaj). Te produkcje mogłabym oglądać bez końca, są pod każdym względem doskonałe. Mądre, wzruszające i baśniowe najpiękniej jak to tylko możliwe.
Był jeszcze GITS, ale to chyba nie dla mnie... Zostaję przy Miyazakim.
Tanit - 2008-11-23, 09:38
:
Ostatnio sporo się obejrzało (sporo jak na mnie ;) )
Code Geass - świetne anime w dwóch seriach. Przyznam, że co odcinek zmieniałam koncepcję zakończenia a i tak mnie zaskoczyło. Tu a propos odwołania do Death Note'a, podobieństwo rzuciło się od razu na oczy. Muzyka lepsza w DN ale tylko to. kreski nie porównuję bo są kompletnie inne. Ale jak CG interesowało i ciekawiło do końca. Tak w DN po śmierci pewnej osoby (bez spoilerów zainteresowani pewnie wiedzą) tylko czekałam końca... który był pusty.

Fate, Stay Night - Nie jest to jakieś genialne anime (jak CG :mrgreen: ) ale ogląda się przyjemnie i ma przyjemne op i ed.

Kontynuuję oglądanie Bleacha - ale to już z przyzwyczajenia. A zabieram się za 'X' i 'Vampiere Knight'.

stronka kreskówki.fani.pl - tu jest wszystko ^^ (prawie, nie ma Exel Saga T_T)
Ł - 2008-11-23, 10:11
:
Iscariote napisał/a:

Hellsing OAV - ekranizacja mojej najukochańszej mangi. Ma tą przewagę nad serią anime, że trzyma się klimatu i treści. Serial ukradł jedynie postaci i nie da się go oglądać moim zdaniem.

To że serial nie trzyma się fabuły mangi to jeden z jego większych plusów. Manga jest totalnie infantylna i festyniarska, i taka też jest OAVka. A anime jest też festyniarske ale w graniacach smaku.

Co do kradnęcia postaci to fakt, wielka zbrodnia - skoro większość postaci ukradniętych to uberwrogowie różniący się rodzajem uberbroni.
Adashi - 2008-12-13, 12:29
:
Nabyłem Ghost in the Shell 2: Innocence :-) Super, że wreszcie wydali to anime u nas.
Kruk - 2008-12-13, 17:05
:
Anime jakie oglądam to Naruto(obejrzałem całe) oraz Naruto Shippudden.Czasami obejrzę Bleacha ale..tylko wtedy gdy mi sie nudzi.Swego czasu oglądałem jeszcze Gundam Winga na HYPERZE.Jestem też fanem Ghost In The Shell: SAC 1 i 2 sesonu
Black - 2008-12-13, 17:34
:
Bleacha oglądałem przez 90 odcinków, teraz mam odruchy wymiotne na sam jego widok, jest to po prostu tandetny tasiemiec dla mas pozbawiony kompletnie jakiejś oryginalności i inwencji, kolejna mało udana kopia Dragon Balla, tylko że dodano w niej miecze i jakieś kretyńskie techniki. Naruto nawet nie próbowałem obejrzeć, poprzestałem na czytaniu mangi, która zresztą z chaptera na chapter robi się coraz bardziej badziewna.
Generalnie rzecz biorąc niedawno odkryłem, że ja naprawdę nie lubię anime, co mnie trochę zaskoczyło. Jest naprawdę niewiele tytułów, o których mogę powiedzieć, że je lubię (Cowboy Bebop np. - absolutnie genialne anime, mój prywatny numer jeden) od większości tytułów po prostu się odbijam i szybko się zniechęcam. Full Metal Alchemist, bardzo popularny, bardzo lubiany - mnie strasznie drażnił, obejrzałem pierwszych 12 odcinków i dałem za wygraną. Myślę, że to dlatego, iż najpierw czytałemm mangę, która ma naprawdę dobrze zarysowaną fabułę i zmyślnie nakreślone charaktery poszczególnych postaci. Na jej tle anime wypada po prostu infantylnie i niezbyt ciekawie. Wolę pozostać przy słowie pisanym. Potem było "Last Exile". Też - kilka odcinków i kaplica, na widok głównego bohatera dostawałem torsji, bo nienawidzę takich szlachetnych prostaczków z "wielkim poczuciem misji". Fabuła też wydawała mi się nadmiernie napompowana, pełna patosu i odwołań do rycerskości, co działało mi straszliwie na nerwy. W dodatku największa wada - grafika komputerowa. Jestem jej wielkim wrogiem, a tutaj jest ona po prostu obrzydliwa. Widać to zwłaszcza w projekcie poszczególnych latających statków, wyglądających jak zmutowane pudełka po mleku zrobione w Photoshopie przez niepełnosprawnego programistę z zaburzeniami osobowości. Szkoda, bo kreska sama w sobie jest całkiem ładna.
Jedyne anime, które teraz jestem w stanie obejrzeć, to Soul Eater. Jeśli chodzi o anime stricte przygodowe - mój numer jeden. Przede wszystkim jest to zasługa kreacji świata w jakim rozgrywa się akcja - psychodela, absurd, lekka groteska i niecodzienne rozwiązania... trochę mi się to kojarzy z twórczością Burtona. Z początku traktowałem to jako zwyczajną parodię innych serii anime i serię zrobioną po prostu dla śmiechu, ale później naprawdę fabuła rozwinęła się i mnie wciągnęła, a kilka scen po prostu przyprawia o ciarki na plecach. Jeśli dodać do tego bardzo fajne postaci (Shinigami-sama rządzi, tak jak jego syn zresztą) i po prostu cudowne animacje walk i ogólne podejście do nich (walki są zazwyczaj krótkie i płynne, nigdy nie wyglądają tak samo, nie ma tu taktyki "naładuj energię i napierdzielaj" jak chociażby w Naruto") to otrzymujemy naprawdę fascynujący produkt. Must see :P
Adashi - 2008-12-21, 11:40
:
Ninja Scroll
Opowieść o wędrownym shinobi imieniem Jubei. Niesamowity klimat feudalnej Japonii plus kilka elementów z pogranicza fantasy i grozy. Całość okraszona momentami typu sex&violence i dawką cynicznego humoru. Świetne sekwencje walk, kreska co prawda już nieco oldschool'owa, ale naprawdę warto sięgnąć po ten tytuł. Absolutnie polecam!
Neave Quare - 2008-12-22, 23:30
:
a ja w dalszym ciągu przypominam sobie całą serie FMA, choć już miałam dość dłuższą przerwę w oglądaniu. no, ale w sylwestra będę sama w domu więc dopatrzę te 11 odcinków :P
a potem sobie pożyczę Gilgamesha albo Wolfs Rain <hmm>
BG - 2009-01-14, 22:03
:
Ten serial, którego tytułu tak długo nie mogłem sobie przypomnieć, to "Fantastyczny świat Paula".
http://pl.youtube.com/watch?v=cf9vJ-FEI6Y
BTW, natrafiłem też na intra z pozostałych starych, dobrych anime puszczanych kiedyś na Polonii 1. Łezka się w oku kręci, kiedy się tego słucha...
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://pl.youtube.com/wat...feature=related
http://pl.youtube.com/watch?v=wVHJ0Xs3Fcc

BTW, na YT są poszczególne odcinki "Czarodziejki z księżyca".
Adashi - 2009-01-17, 18:56
:
Appleseed Ex Machina

Pod względem scenariusza nieco gorzej niż część pierwsza, za to oprawa graficzna wymuskana na błysk, chociaż nadal mam pewne opory co do "full CGI", trzeba jednak przyznać, że animacja jest wspaniała.
Deunan, Briareos i reszta ekipy ESWAT penetrują zrujnowaną katedrę, gdzie grupa cyborgów przetrzymuje zakładników. Dochodzi do rozpierduchy, Bri ratując ukochaną zostaje ciężko ranny i trafia do szpitala. Tymczasem w samym Olympusie także nasilają się ataki terrorystyczne, ESWAT ma pełne ręce roboty, zwłaszcza że w mieście trwa konferencja pokojowa na temat światowej sieci satelitarnej. Na czas hospitalizacji Hecatonchiresa, Knute dostaje nowego partnera, bioroida Tereusa z nowej bojowej serii. Szkopuł w tym, że DNA Tereusa bazuje na genotypie Briareosa (sic!), dochodzi więc wątek uczuciowego trójkąta. Wkrótce okazuje się, że z atakami może być powiązany Poseidon (futurystyczny Nippon) i pewien zwariowany naukowiec...
Podsumowując, warto obejrzeć dla świetnej komputerowej animacji, natomiast fabularnie pierwsza część a zwłaszcza mangowy pierwowzór są o wiele lepsze, imho.


Cyber City Oedo 808


Trzycięściowa OAVka w reżyserii Yoshiaki Kawajiri'ego (Wicked City, Demon City Shinjuku, Ninja Scroll, Vampire Hunter D: Bloodlust, The Animatrix epizody: Program i World Record, Highlander: The Search for Vengeance) dziś już klasyka zarówno anime jak i cyberpunka. Chara design tyle staromodny co charakterystyczny ;) dla tego reżysera, natomiast mecha design nadal daje radę ;)
Trójka kryminalistów z wielokrotnym dożywociem odsiaduje wyroki w orbitalnym więzieniu. Policja ma jednak dla nich ofertę, mogą przysłużyć się społeczeństwu ścigając innych przestępców. Sengoku, Gogl i Benten przystają na propozycję, czemu nie, zwłaszcza że każda rozwiązana sprawa skraca im zawieszoną odsiadkę, więc teoretycznie jeżeli się postarają, będą mogli wyjść na wolność. Żeby chłopcy za bardzo nie brykali dostają gustowne obroże na szyje (jak w "Running Man", "Wedlock" czy "Battle Royale") i w razie czego - władza może im zafundować ostry ból głowy :twisted: Poszczególne odcinki to osobne historie, kolejne śledztwa, za każdym razem głównym protagonistą jest inny z trójki naszych anty-bohaterów, pozostali go wspierają. Fabularnie seria wgniata w fotel, czego tu nie ma; wieżowiec opanowany przez żądną zemsty AI, wojskowy cyborg bojowy, genetyczne wampiry - klisze użyte potem wielokrotnie (wcześniej pewnie też nieraz), ale podane doprawdy świetnie. Do tego masa szczegółów, jak winda kosmiczna, monomolekularna struna, wspomniane obroże, robot-asystent Varsus (jego dialogi z Sengoku po prostu miażdżą :mrgreen: ) i wiele innych. A także odwołania do epoki Edo, od jitte poczynając. Całość doprawiona cynicznym humorem i naprawdę ostrym językiem (frakcja ‘antywulgar’ dostanie białej gorączki normalnie :lol: ).
Niesamowita pozycja, z czystym sumieniem polecam :-)

P.S. Gogl (Gogol? Gogul?) z wyglądu i w obyciu przypomina nieco Batou z GitS'a!
P.S. II Panowie z IDG, to kiedy wydajecie Bubblegum Crisis? ;)


Armitage III
Kolejna OAV, czy jak wolą niektórzy OVA, tym razem czteroczęściowa seria z 1994 roku. Akcja rozgrywa się na skolonizowanym przez ludzi Marsie. Chicagowski policjant po przejściach - Ross Syllibus przenosi się z Ziemi na czerwoną planetę, gdzie czeka na niego przydział w Martian Police Department. Już po lądowaniu na kosmodromie w Saint Lowell (największej metropolii kolonii) jest świadkiem pościgu ekstrawaganckiej i czupurnej policjantki Naomi Armitage (jak się później okazuje przyszłej partnerki Rossa w MPD) za podejrzanym typem. Podczas strzelaniny z walizki tajemniczego jegomościa wypadają zwłoki Kelly McCannon, znanej piosenkarki country. Po bliższych oględzinach Ross stwierdza, iż zamordowana kobieta nie była człowiekiem, tylko androidem, robotem do złudzenia przypominającym istotę ludzką, o wiele bardziej zaawansowanym technologicznie egzemplarzem niż dotychczas dostępne modele I czy II generacji.
Co tu dużo opowiadać, klasyczna seria, może teraz pod względem graficznym nie powala na kolana, ale sama historia jest przednia. Gdy rynek mangi/anime ledwo co zaistniał w tym kraju "Armitage III" była wielkim hitem, osobiście do dziś darzę ją sentymentem. Zdecydowanie mogę wymienić ten tytuł jednym tchem obok "Blade Runnera", "Akiry", "Dziwnych dni", "Ghost in the Shell" i oczywiście książek Gibsona, zaliczając go tym samym do grona dzieł, które wywarły wpływ także na moją własną twórczość :)

Gwoli ścisłości, poszczególne epizody czyli: Electro Blood, Flesh & Stone, Heart Core oraz Bit of Love zostały w 1997 skompilowane w kinówkę pod tytułem Armitage III: Poly-Matrix. Dodano kilka nowych scen, lecz sporo materiału wycięto, z ciekawostek warto dodać, że film poddano wtedy redubbingowi (w USA oczywiście); głosu Naomi użyczyła Elizabeth Berkley (Showgirls) a Rossowi Kiefer Sutherland.



Armitage III Dual-Matrix
Sequel zrealizowany w 2002 roku. Jak to w przypadku kontynuacji bywa, nie tak dobry jak pierwowzór. Kilka lat po wydarzeniach znanych z OAVki Ross i Naomi wraz z córeczką Yoko mieszkają w St. Lowell pod przybranymi nazwiskami. Szczęśliwe życie rodziny zakłóca incydent na Ziemi, atak wojska na tajną fabrykę, gdzie trwały badania nad "Trzecimi". Armitage opuszcza męża i dziecko, by podjąć prywatne śledztwo w tej sprawie. Ross tym czasem przypadkowo wplątuje się w politykę, stawka jest wysoka, uniezależnienie społeczeństwa marsjańskiej kolonii od macierzystych władz i walka o prawa obywatelskie dla robotów.
ArFF - 2009-01-18, 14:29
:
Jeśli chodzi o Anime to mam kilka tytułów, po które chętnie sięgam (nie rzadko za sprawą świetnej Mangi)
Vampire Knight - troszkę denerwujące romansidło, ale niekiedy ciekawie rozrysowana sytuacja.
Hellsing - Kiedy zobaczyłam to po raz pierwszy, stwierdziłam że to badziewie. Później za namową kumpla sięgnęłam po to po raz drugi i... bardzo mi się spodobało. :)
Kuroshitsuji - Ma w sobie coś, co przyciąga... niektóre dialogi zwalają z nóg.
Soul Eater - Nie wiem za co, ale lubię... może to sentyment? :P
ASX76 - 2009-01-19, 17:53
:
W temacie jestem całkowicie zielonym noobkiem. Z anime (o ile się doń zalicza...) obejrzałem tylko "Vampire Hunter D". Nie to, że chciałem - zostałem przekonany "siłom".
Film bardzo mi się spodobał i zachęcił do zainteresowania się...
Czy jest cuś w podobnym klimacie co możecie polecić? Może być również coś innego, byle było zrobione z sensem i (bardziej) na poważnie.
Jander - 2009-01-19, 18:37
:
Cowboy Bebop. :P Świetne animacje, super postacie i genialna muzyka.
Black - 2009-01-19, 22:35
:
Zgadzam się z przedmówcą i dorzucę jeszcze Neon Genesis Evangelion - to już nie jest poważne, to już jest wręcz depresyjne :P Ale to klasyka, warto znać.
ASX76 - 2009-01-20, 17:27
:
Czy warto obejrzeć:
- "Ergo Proxy"
- "Paranoia Agent" :?:
Arlzermo - 2009-01-20, 19:30
:
Co do tego pierwszego - nie mam pojęcia. :P Wprawdzie słyszałem masę pozytywnych opinii na jego temat, jednakże nie miałem okazji potwierdzić tego.
Natomiast jeśli chodzi o "Paranoia agent" - zależy co kto lubi. ^^" Mi się straszliwie podobało, głównie przez dużą dawkę surrealizmu i kompozycję "otwartą" całości. Jedno z ciekawszych a i zarazem mądrzejszych anime jakie widziałem - niemniej jednak trzeba się nastawić na brak wartkiej akcji. No i spora ilość groteski również prześwituje...
Ghost_Lord - 2009-01-22, 18:09
:
Ostatnio obejrzałem Ghost in the Shell i mi się spodobało, ale mam pytanie co do Ghost in the Shell 2: Innocence. Warto to obejrzeć ? Słyszałem, że nie jest za fajne. A co wy o tym sądzicie ;) ?
Project2501 - 2009-01-22, 19:29
:
Bez dwóch zdań- Warto! Jest troszkę inne. Mniej w nim policyjnego kina sensacyjnego, więcej trilleru? Kryminału? Nie wiem jak to określić, zaraz na mnie nakrzyczą:P

W Innocence bardziej podobała mi się animacja. Jest trochę nowsza, użyto więcej animacji 3D, aha no i niema Major Kusanagi:/ Pojawia się tylko na chwilę. Tym nie mniej warto, polecam! Znam ludzi, którym Innocence bardziej podoba się niż podstawka.
Maeg - 2009-01-22, 19:37
:
Przyznam się, że Ghost in the Shell obejrzałem dopiero kilka tygodni temu. Na początku stycznia dokładniej. Jedynka to faktycznie całkiem dobra pozycja, choć nie zachwyciła mnie tak jak innych. Może to efekt tego, że kiedy polecano mi ten film byłem młodszy i bardziej podatny na takie klimaty niż teraz?
Obejrzałem też dwójkę i porównując go z jedynką przynajmniej w mojej opini nie ma sensu, film o wiele gorszy. Argumenty? Przykro mi, to czysto subiektywne odczucie. ;)
Ghost_Lord - 2009-01-22, 21:10
:
Project2501

No po twoim poście to napewno obejrzę. Dzięki za odpowiedź ;) . Mam pytanie oglądacie anime na stronach czy normalnie ? A jak na stronach to jakie polecacie ? ;)
Tanit - 2009-01-22, 21:35
:
O tym już było chyba wspominane. Czytaj uważniej temat ;)
kreskowki.fani.pl
kreskowka.pl
Ja znam te, oglądam jak mam czas. Kilka serii jednak mam na płytach ^^
Project2501 - 2009-01-22, 21:37
:
Kiedyś była taka super stronka stage6 ale już ją zamknęli. W sumie nie wiadomo czemu. Teraz tylko ściągam bo nie ma w necie żadnych anime w sensownej jakości.
Corny Mistick - 2009-01-23, 12:35
:
Najbardziej lubię psychiczne, zaskakujące, dziwne animacje, jak Paranoia Agent i Ghost Hound [acz tego drugiego nie obejrzałam jeszcze do końca, nie wiem, czy polecić].
Haibane Renmei. też jest miodne. Uspokaja.
Większość studia BONES - Cowboy Bepop, Samurai Champloo, Wolf's Rain, FMA.
Z komedii to Ouran Hgih School Host Club :3

Nie cierpię Elfen Lied. Mam wrażenie, że scenarzysta wyżywał swoje frustracje na głównych bohaterach, wszystko jest be i krwawi. Ale uśmiałyśmy się z koleżanką przednio, kiedy dzieci zatłukły jej pieska i zaczęły tańczyć w niedorozwinięty sposób
- "WTH CRAB PEOPLE!" xD
Corny Mistick - 2009-01-23, 12:47
:
Ktoś wyżej polecił Eikyuu Kazoku - zainteresowało mnie, ale nie mogę nigdzie znaleźć torrenta... Hm?
Ghost_Lord - 2009-01-23, 13:22
:
Corny Mistick napisał/a:

Nie cierpię Elfen Lied. Mam wrażenie, że scenarzysta wyżywał swoje frustracje na głównych bohaterach, wszystko jest be i krwawi. Ale uśmiałyśmy się z koleżanką przednio, kiedy dzieci zatłukły jej pieska i zaczęły tańczyć w niedorozwinięty sposób
- "WTH CRAB PEOPLE!" xD


A ja Elfen Lieda lubię bardzo :-> . A z tym pieskiem było najlepsze hehe :mrgreen: . Corny Mistick edytuj posty :-) .
Project2501 - 2009-01-23, 14:32
:
Corny Mistick napisał/a:
...Cowboy Bepop, Samurai Champloo, Wolf's Rain, FMA...


Z tych czterech nie widziałem tylko Wolf's Raina. Resztę polecam!!! Bardzo. To właściwie jest już klasyka.

Jeśli chodzi o to co ja mogę polecić to obie serir GITS są jak najbardziej spoko. To właściwie po prostu policyjne kino, ale za to bardzo dobrze zrobione.

Dalej: Ergo Proxy- po za zakończeniem, całkiem, całkiem. Gdyby tylko nie to zakończenie...

Aha no i oczywiście Death Note- kto nie widział, niech nie mówi, że jest fanem Anime:P:P

Polecam też Guardian of the Sacred Spirit. Dobra anime o wojowniczce władającej włócznią i jej podopiecznym.

Z pełnometrażowych produkcji,widziałem ostatnio Blood:the last wampire oraz Kai doh maru. Pierwsze podobało mi się ze względu na kreskę: była super. Szkoda, że cały film polega na ciachaniu demonów, bo w tej konwencji można by stworzyć jakąś na prawdę fajną fabułę. Drugie, kurczę nie wiele mogę o tym powiedzieć, bo po jednym obejrzeniu nic z tego nie rozumiem. Może to, że jest to film niekonwencjonalny:D

Jeśli już, ktoś koniecznie chce oglądać anime przez przeglądarkę. Ja używałem przez jakiś czas veoh.com Są tam ludzie, którzy zamieszczają całe sezony anime.
Arlzermo - 2009-01-23, 15:18
:
Cytat:

Ktoś wyżej polecił Eikyuu Kazoku - zainteresowało mnie, ale nie mogę nigdzie znaleźć torrenta... Hm?

Tutaj masz. W ogóle jeśli chodzi o mnie to zdecydowaną większość anime ściągam z tej stronki. Swego czasu oglądałem regularnie Hypera - ale teraz niestety nie mam do niego dostępu... Chociaż może to i dobrze, bo w ciągu ostaniego roku spsił się niemiłosiernie.
Corny Mistick - 2009-01-23, 19:28
:
Ghost_Lord napisał/a:

Corny Mistick edytuj posty :-) .


Edytuję, ale pierwszy post był już przydługi, i nie każdy doczyta go do końca, a zależało mi na odpowiedź na moje pytanie :] Ludzie prędzej przeczytają 10 krótkich postów niż jeden długi~

Arlzermo - dzięki za linka~

PS: Zapomniałam na liście ulubionych wspomniec o Death Note ;3
Ghost_Lord - 2009-01-23, 19:33
:
Death note jest świetny oglądałem go 2 razy i obejrzałem filmy.Najbardziej podoba mi się jego fabuła ;)
Corny Mistick - 2009-01-23, 20:58
:
Genialny, zaiste. Ale trzeci film aktorski [L: Save the WorLd] był niesamowicie zjechany i tragiczny, pod publiczkę, dla fanów L'a.
Lubię go, ale to i tak było zjechane :p
Zireael - 2009-01-25, 20:46
:
Tan, dzięki za namiar na kreskówka. pl, nie znałam tej witryny. ; )
Ostatnio obejrzałam bodaj najsłynniejszą obok Mononoke produkcję Miyazakiego- Mojego sąsiada Totoro i chyba zbyt wiele się po tym anime spodziewałam, bo podobało mi się mniej niż chociażby Hauru albo Podniebna poczta Kiki. Zdecydowanie na plus ścieżka dźwiękowa, Hisaishi jest moim najulubieńszym(obok Elfmana, ale to zupełnie nie te rejony ; ) twórcą muzyki filmowej i sam Totoro- absolutnie przeuroczy. //amor
Zaczęłam też oglądać Cowboy Bebop, chwilowo dopiero pierwszy odcinek, ale wiem, że szybko się od tej serii nie uwolnię. Do sięgnięcia po nią skłoniła mnie zapierająca dech w piersiach ścieżka dźwiękowa. Coś cudownego. Anime również kapitalne, choć wydało mi się nieco brutalne. To dziwne, biorąc pod uwagę, że Hellsing, zarówno czytany, jak i oglądany, nigdy nie zrobił na mnie najmniejszego wrażenia. Cóż, moi państwo, starzeję się. :mrgreen:
Ł - 2009-01-25, 21:07
:
Zireael napisał/a:
Anime również kapitalne, choć wydało mi się nieco brutalne. To dziwne, biorąc pod uwagę, że Hellsing, zarówno czytany, jak i oglądany, nigdy nie zrobił na mnie najmniejszego wrażenia. Cóż, moi państwo, starzeję się. :mrgreen:

Nic dziwnego. Hellsing to brutalność sprowadzona do poziomu festynu, tak widowiskowa że aż odrealniona i w efekcie nie wywołująca właściwego odruchu tylko WOW. Cowboy Bebop wprost przeciwnie.
ASX76 - 2009-01-26, 19:47
:
Jakie znacie dobre stronki skąd można w miarę szybko "zassać" seriale anime z polskimi napisami???
Chodzi mi o takie tytuły jak: "Death Note", "Cowboy Bebop", "Wolf's Rain", "Claymore" i "Elfen Lied" oraz film "Księżniczka Mononoke".
Arlzermo - 2009-01-26, 19:57
:
ASX76 - gdybyś śledził wątek, to byś wiedział, że w moim poprzednim poście takową stronkę podawałem. :P Ale żeby się nie powtarzać, z mojej strony jeszcze mogę polecić mangadome.info - jest parę anime, a ponadto wszelakie OST'y i soundtracki też się tam znajdą. No i oczywiście Galbadia Hotel, ale myślę, że to nie wymaga reklamy. ^^"
ASX76 - 2009-01-26, 20:01
:
Arlzermo napisał/a:
ASX76 - gdybyś śledził wątek, to byś wiedział, że w moim poprzednim poście takową stronkę podawałem. :P


Wątek śledzę (przeczytałem kilka razy od początku do końca), aczkolwiek liczyłem na więcej niż jedną stronkę. ;)
Liv - 2009-01-26, 20:03
:
http://peb.pl/anime/

Korzystam wyłącznie z tej stronki. Większość anime można oglądać na youtube z ang. subem.
Jander - 2009-01-26, 20:38
:
Polecam wypożyczalnię mininova.org (torrenty). Do tego Bestplayer do ściągnięcia polskich napisów. Przynajmniej na Bebopa wystarcza.
Project2501 - 2009-01-26, 22:13
:
Liv napisał/a:
http://peb.pl/anime/

Korzystam wyłącznie z tej stronki. Większość anime można oglądać na youtube z ang. subem.


Jeżeli ktoś ma ochotę na jakość z youtube :/

Osobiście sciągam anime z tych stron:

www.animea.net

www.zone-anime.com

a napisy z www.animesub.info

Radzę sciągać pliki z megaupload - Nie ma limitu ściągania plików.
Gand - 2009-01-26, 23:36
:
Maeg napisał/a:
Przyznam się, że Ghost in the Shell obejrzałem dopiero kilka tygodni temu. Na początku stycznia dokładniej. Jedynka to faktycznie całkiem dobra pozycja, choć nie zachwyciła mnie tak jak innych. Może to efekt tego, że kiedy polecano mi ten film byłem młodszy i bardziej podatny na takie klimaty niż teraz?
Obejrzałem też dwójkę i porównując go z jedynką przynajmniej w mojej opini nie ma sensu, film o wiele gorszy. Argumenty? Przykro mi, to czysto subiektywne odczucie.

Z filmów oglądałem tylko 1. (fajny), za to polecam serial, zwłaszcza 1 sezon, gdzie idealnie zrównoważono ilość wszystkich składników składających się na anime i można śmiało stwierdzić, że to świetny kawałek anime z niebanalną fabułą, klimatem i ciekawymi postaciami. Sezon 2 nieco przegadany ale nadal ogląda się fajnie (mam 3 odc. do końca), akcja z odc. na odc. się rozkręcała chociaż zdarzają się przestoje i odcinki w których zwyczajnie za mało się dzieje.
Aha - nie wiem czy ktoś polecał Triguna, a jeśli nie - polecam. :P
ASX76 - 2009-01-28, 09:08
:
"Trigun" był polecany, niemniej każdy głos "za" się liczy. :-)
Udało mi się dorwać na Hubie gostka, który ma ów serial i właśnie się ściąga, tyle że z przerwami. Gdyby nie był łajzą, to dałby zassać do końca w jednym rzucie, tym bardziej, że tranfser sięgał powyżej 6 mega, więc nie trwałoby to długo. A ten wziął i zwiał. ;)

Czy nowa wersja Best Player potrafi sama ściągnąć odpowiednie (dopasowane) polskie napisy do danego filmu?

Na stronie Merlina jeszcze trwa promocja na filmy anime:
http://merlin.pl/browse/p...sion_anime.html
Jander - 2009-01-28, 11:41
:
ASX76 napisał/a:
Czy nowa wersja Best Player potrafi sama ściągnąć odpowiednie (dopasowane) polskie napisy do danego filmu?

Sama nie. Trzeba je wybrać na liście i kliknąć. Dopiero resztę zrobi sam.
ASX76 - 2009-01-28, 12:17
:
Jander napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Czy nowa wersja Best Player potrafi sama ściągnąć odpowiednie (dopasowane) polskie napisy do danego filmu?

Sama nie. Trzeba je wybrać na liście i kliknąć. Dopiero resztę zrobi sam.


No toż właśnie o to mi chodziło. Ona wykonuje lwią część pracy. ;) :-P
Jander - 2009-01-28, 12:39
:
Nowa wersja Allplayera robi już to samo, ale używam go tylko jak nie działa Bestplayer i VLC.
Liv - 2009-02-09, 11:42
:
Polecam Napi-projekt ;) Jeśli napisy znajdują się w sieci, programik szybko i łatwo ściągnie odpowiednią wersję i dopasują ją do filmu/serialu/anime.

Trzy pierwsze odcinki Death Note za mną ... i na chwilę obecną nie jestem szczególnie zachwycona :-| Już Hell Girl mi się bardziej podobała, choć każdy odcinek rozgrywał się wg. tego samego schematu.
Astarte - 2009-03-01, 12:29
:
Anime ma swój niepowtarzalny urok i jeśli zacznie się od dobrego filmu, to na pewno zostanie chętka na więcej - wnioskuję na podstawie własnych doświadczeń of course :mrgreen: Z tytułów, które aktualnie pląsają gdzieś tam w pamięci polecam:
Final Fantasy
Princess Mononoke
Highlander
Spirited Away


Za szczególnie ciekawy i warty obejrzenia uznałabym Vampire Hunter D, który porywa opowiadaną historią - mnie bynajmniej porwał - o mało w monitor nie wlazłam :P Jako średni uznałabym Blood: The Last Vampire, po prostu nie przypadł do gustu i tyle, może przez koncepcję filmu, która polegała na zarzynaniu tego, co tylko posiadało przerośnięte siekacze i było włochate. o_O W każdym razie obejrzałam i nie tęsknię do ponownego spotkania.
Ghost_Lord napisał/a:
A ja Elfen Lieda lubię bardzo :-> . A z tym pieskiem było najlepsze hehe

Co do Elfen Lied, to dla mnie rewelacja, obejrzałam chyba w trzy wieczory i planuję powtórkę. Fakt, krew leje się fontannami i jak ktoś ma wrażliwą percepcję, to nie zdzierży zbyt długo ;)

EDIT: Poza tym mam jeszcze za sobą fascynację Sailor moon, której kolejne odcinki śledziłam zaciekle daaawno temu w TV...
Lady_Aribeth - 2009-03-01, 15:10
:
Poszukuję osoby, która obejrzała anime Darker Than Black i się nim zachwyciła. Taki osobnik jest mi potrzebny po to, by mi wytłumaczył czym się zachwycać Oo.

Jako osoba bardzo wrażliwa, bardzo łatwo się emocjonuję, wzruszam tym co oglądam, jednak to anime nie wykrzesało ze mnie żadnej emocjonalnej reakcji (poza zdenerwowaniem, że zmarnowano tyle fajnych pomysłów, ale chyba nie o to chodziło twórcom Oo). Dodatkowo DTB kończy się zanim tak na dobrą sprawę się rozkręca, co u mnie wywołało wrażenie, że chyba nie ściągnęłam całej serii, bo czegoś ewidentnie brakuje Oo.
Może to moja wina, może niezbyt uważnie oglądałam DTB (ale jednak ciarki mnie przechodzą po plecach, na myśl, że miałabym to obejrzeć jeszcze raz...), dlatego szukam kogoś kto mi to tak zwyczajnie wytłumaczy wtf. Bo spotkałam w necie mnóstwo pozytywnych recenzji i mam wrażenie, że oglądałam coś zupełnie innego od tych recenzentów Oo.
Arlzermo - 2009-05-25, 00:15
:
Nekojiru-so
Chyba nie muszę komentować - klasa sama sobie. ;>

Co ostatnio oglądałem?
"Wolf's rain" - szit. Nudy, pseudomistyczna papka, przewidywalna akcja i aż do niemiłosiernego bólu sztampowe postaci. Wielu się tym zachwca... Sorry, ja tu widzę badziew. Nudna taśmówka operująca do litej skały wytartymi ścieżkami - jak widać z powodzeniem...
"Fullmetal panic" - maaaatkooo... Zapowiadało się fajnie, ale tylko gdy skręciło w stronę "school drama" i paskudnego "hurra-heroizmu" zrezygnowałem. Brakło mi sił po prostu. :P
"Texhnolyze" - kolejne dziecko twórcy "SEL". Więc jakież ono mogło by nie być? ;> Świetny świat, doskonała muzyka... Fabuła - szybko zmarginalizowana. Fantastyczna kreska i oczywiście duża dawka surrealizmu. Warto poświęcić temu trochę czasu, choć nie jest to łatwa seria.

Tyle na dziś - Amen!
Wierzę w jednego Boga...
:P
Tixon - 2009-07-13, 13:30
:
Z braku innego tematu, tutaj dam :>
Uwaga, możliwe spoilery!
Code Geass


Historia... Historia jest następująca - Imperium Brytyjskie, które obok Unii Europejskiej oraz Chin stanowi jedną z potęg świata, atakuje w 2010 roku Japonię. Do walki używa nowoczesnej broni - Rycerzy Mroku - wysoce mobilnej, silnie opancerzonej i uzbrojonej człekopodobnej maszyny, która to zmiata Japońskie Siły Obronne z powierzchni ziemi. Kraj zostaje podbity, ludność zniewolona, kultura wymazana, a sama Japonia zamienia się w Strefę 11. Z lekcji historii wiedzieć musicie jeszcze tylko to, iż Brytania nie wyznaje zasady równości - ktoś jest wysoki, ktoś niski, ktoś urodził się w bogatej rodzicie, ktoś w biednej, ktoś ma talent, a ktoś nie - jak więc mieli by wprowadzić równość? Zamiast tego wprowadzili rywalizację, wprowadzili ścisłą hierarchię wartości człowieka w której im ktoś ma wyższy tytuł, tym jest "lepszy", zmusili do walki o pozycję, a wszystko po to, by wygrał - zgodnie z teorią ewolucji - najlepszy.
Koniec lekcji historii.
Czas na akcję - główny bohater wracając na uczelnię jest świadkiem wypadku - jadąca za nim ciężarówka, by nie potrącić jego pojazdu, gwałtownie skręca, uderzając w ścianę budynku. Kierowca, jak i pasażer tracą przytomność. Lelouch, bowiem tak zwie się protegowany, wściekły z powodu reakcji tłumu, rusza im na pomoc. Nie wie jednak, iż jest to operacja jednej z licznych organizacji konspiracyjnych, która wykradła "śmiertelnie trujący gaz" Brytyjczykom. Dla tych zaś sprawa jest za poważna, by można uważać, że to "zwykła" broń - rozkaz brzmi zniszczyć całą dzielnicę. Siły specjalne ruszają do boju, czego efektem jest masakra, otwarcie pojemnika, zdobycie przez bohatera mocy kontrolowania umysłu, kolejna masakra, a potem, kiedy do akcji wkracza reszta ruchu oporu, zamieszki. Zaczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi. A potem jest tylko ciekawiej.

Code Geass przedstawia nam swoją historię niczym zbiór puzzli - dawkując informacje, by domyślać się wszystkiego tylko na podstawie tych otrzymanych już kawałków układanki. Każdy kolejny odcinek daje nam odpowiedź na postawione wcześniej pytania, ale zadaje też nowe. A także pozwala spojrzeć na całość z coraz to większej perspektywy, jednak bez ostrości widzenia szczegółów i detali.

Sezon drugi:
Jak już pisałem wcześniej, pierwszy sezon Code Geass, zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Była to wypadowa odpowiednio skonstruowanej fabuły (owszem, zdarzały się nieścisłości, ale drobne niedociągnięcia szło przeżyć), nagłych zwrotów akcji, ciekawie przedstawionej walki mechów (jako nowoczesnych zastępców czołgów, chociaż do teraz nie wiadomo na co chodzą ^^), ciekawych wątków obyczajowo-uczuciowych oraz odpowiedniej ilości sosu dramatycznego. Nawet odrobina głupich fabularnych zabiegów w stylu utraty pamięci po postrzale nie psuła efektu, tylko dodawała pewnego smaczku.
Teraz zaś, po obejrzeniu 21 odcinków drugiej serii, mogę śmiało powiedzieć, że jestem zawiedziony. Code Geass - Lelouch of the Rebellion R2 po prostu nie spełnia pokładanych w nim nadziei na to lepiej i więcej w stosunku do R1. Jest więcej, ale kosztem lepiej. Z rzeczy które ewidentnie rzucających się w oczy chyba najśmieszniejszy jest fanservice. Owszem, występował w poprzedniej serii, ale nie tak nachalnie jak w drugiej. Minął rok od zdarzeń, część bohaterów się zmieniła - postarzała, urosła, więc i niektóre proporcje Kallen (wolę Karen, tak lepiej brzmi) zmieniły się. Dobrze, rozumiem to, ale dlaczego co chwila występuje w kusym i obcisłym wdzianku, maksymalnie prezentującym swe wdzięki (skoro fabuła przedstawia ją jako osobę skromną :> ), w dodatku z tendencyjnych ujęć kamery? Alternatywa dla Misy? I nie, nie oglądam Code Geass dla widoku piersi jakiejkolwiek bohaterki. A jak już się pojawiają w kusych wdziankach, to wymagam tylko jednego - by to było fabularnie usprawiedliwione (jak podczas festynu z Violet). Dobrze usprawiedliwione. I nie w aż takich ilościach - to wtedy nie jest zabawne, a już tylko śmieszne w negatywnym znaczeniu.
Osobiście nie czuję rozczarowania z powodu sylwetki będącej znakiem charakterystycznym CLAMPa, dziwacznymi fryzurami w różnych kolorach, zawsze czystymi i niezniszczalnymi ubraniami i nieodczuwającymi potrzeb fizjologicznych bohaterami.
Rozczarowuje mnie natomiast fabuła. W wielu miejscach i na różnych poziomach. Ewidentnie widać drogę którą podążyli autorzy - bitwy z udziałami mechów zamieniły się w przebajerowane bitwy przypakowanych mechów i ich niezłomnych pilotów. W R1 wiadomo było kto jest znakomitym pilotem : Kallen, Touda, Suzaku, Cornelia, jej rycerz i ci z Glastonu. Nawet jeśli nie posiadali potężnych maszyn, byli w stanie stawić czoła przeciwnikowi - dowodem na to niech będzie pojedynki Corneli z Zerem, który ten, niezależnie od posiadanej maszyny, ciągle przegrywał. W R2 zamienia się to w wyścig "kto ma lepszego mecha". Im bardziej naszpikowany morderczymi technologiami, tym większa szansa na rozwalenie wszystkich wrogów w okolicy samemu nie odnosząc przy tym ŻADNYCH obrażeń. No do licha, Tygrysy podczas II wojny światowej królowały na polu bitwy, bo były na wyższym poziomie technicznym i praktycznie żaden czołg nie miał z nimi szans podczas frontowego starcia. Ale ostrzał z flanki, od tyłu... To jest właśnie taktyka. A co zrobić, jeśli wróg odbija wszystkie strzały ze wszystkich rodzajów broni ze wszystkich kierunków (wliczając w to górę i dół)? No i szczytem przegięcia jest motyw z przyłączeniem się systemu latającemu i ręki do Gurena. Podczas spadania. :roll:
Drugim punktem in minus są działania Zero. Z jednej strony jest dobrze - przez cały rok jest obserwowany jako przynęta na C.C, nie przejawia żadnych działań potwierdzających odzyskanie wspomnień; także w chwili ujawnienia się Zero, Lulu stoi wprost przed pilnującą go osobą, więc jak tu go posądzać o to? To jest dobrze rozegrane. Z drugiej jednak wykonuje całą masę numerów praktycznie bez sprzętu i przygotowania. I o ile szybkie myślenie można mu zaliczyć na poczet bycia bystrym, to sprzętu wyciągniętego z powietrza nie daruję. Numer z Milion cudów jest dobry, tylko, że... niewykonywalny. Logika niektórych zdarzeń co prawda jest, ale "lekko" naciągana. Tak samo przejścia na drugą stronę - w wielu przypadkach brakuje tego czegoś, co by sprawiło, że my - widzowie - czulibyśmy sie przekonani.
Punkt trzeci to zwiększenie nacisku na akcję (co samo w sobie nie jest złe, w końcu praktycznie każdy odcinek nas czymś zaskakuje), kosztem fabuły, co już jest złe. Fabuła w niektórych momentach została potraktowana brutalnie i bez litości, co u mnie (w końcu to ceniłem w R1) powoduje smutek. Wątek śmierci matki bohatera wyszedł kiczowato. Jeszcze bardziej spalono motyw(ację) imperatora. A już rolę VV w tym wszystkim... Jeden wielki żal.
Punkt czwarty to postacie. Trafiają się nam cudeńka w postaci przepakowanego na maksa Oranżowego, czy też pewnej kobiety Ninja (co prawda jest potem z tego trochę zabawy, jednak jest ona z innej bajki), potężni i budzący respekt Rycerze Okrągłego Stołu to banda wesołych frajerów i mhrocznych wariatów, a jednym z oddziałów jest zespół Valkirii składający się z młodych dziewczynek...
Często przesadzają też z ekspresją bohaterów. Ale nie uważam, by z powodu wahań Lulu zasłużył sobie na przydomek emo.
W sumie to były by wszystkie istotne rzeczy, które mi się nie podobały. Gdybym miał oceniać, dałbym 7, ale wstrzymajmy się z ostateczną opinią do ostatniego epka. W końcu jeszcze tyle można zepsuć... :)
A i swoja drogą - jest kilka bardzo dobrych, wyciskających łzy, scen. I to wcale nie głupich (:p Infi).

Godzina Zero nadchodzi. Czy jesteście gotowi na rebelię?
"Jeśli ktoś wygra, walka się skończy..."

Wiemy jak się skończyła Rebelia Lelucha. Są jednak ludzie, dla których wojna trwa nadal: zdziesiątkowani Czarni Rycerze nie poddają się w próbach odnalezienia i odbicia ich przywódcy. I w końcu, rok później, Zero po raz kolejny staje na czele rebelii przeciwko Imperium, rebelii przeciwko całemu światu. Tyle na temat fabuły.
Code Geass: Leluch of the Rebelion R2 miał trudne zadanie - musiał być lepszy niż pierwszy sezon. Powiem to wprost i otwarcie - zawiódł w tym aspekcie. Po prostu nie był w stanie przeskoczyć poprzeczki, jaką ustanowił poprzedni. Nie oznacza to, że R2 jest zły, a tylko (albo i aż) tyle, że jest słabszy. Co tylko mówi nam, jak dobry jest sezon pierwszy :)
Fabuła drugiej części jest dobra - jest zaskakująca i wciąga, lecz - i co stanowi wielki ból, niektóre aspekty rozwiązuje na siłę - jak na przykład wątek matki Lulu. Zdarzają się sytuacje, które mają nas zaciekawić, żeby w następnym odcinku uznać ją za niebyłą (tak jest np z 3 odcinkiem, który kończy się pewnymi słowami Li Xingke, żeby w następnym nie było absolutnie nic na ten temat). Zastrzeżenia miałbym też do części rozwiązań, które - i owszem - są ciekawe, ale za proste. A Zero przyzwyczaił nas do nieoczekiwanych i efektownych rozwiązań. A taki np. finał Zero Requiem jest przeciętny (pomijając całą otoczkę emocjonalną, bo ta jest niezrównana). Tak więc fabuła, chociaż pełna zwrotów akcji, nie robi już takiego wrażenia.
Muszę pomarudzić też na to, że CG jest za bardzo Shōnen. Wiem, że w Angel Sanctuary narzekałem na coś zupełnie odwrotnego (za dużo Shōjo), ale w tym wypadku jest to ewidentne. Rycerze Okrągłego Stołu są jeszcze do przełknięcia, ale co chwila pojawiający się super Knightmare Fram jest już - delikatnie mówiąc, irytujący. Dopóki było ich względnie mało (Lancelot, Guren MK-II, Gawain), ich siła jako eksperymentalnych maszyn, była uzasadniona. Ale gdy już 7 generacja występuje masowo, każdy z mechów jest jakiś ekstra - Tristan, Mordred, Galahad z Excaliburem - to już było przegięcie, Shenhu - kolejne przegięcie; nie wspominając już o modelach 9 generacji, które rozrywają wprost pozostałe mechy (Nowy Guren, czy Lancelot Albion). Mechy nie są już bronią przeznaczoną do osiągnięcia wyznaczonego celu, a wyścigiem, kto będzie miał bardziej dopakowanego. I to wyścigiem durnym. Bo o ile Lancelot przypominał naprawdę coś nowego - tarcza, Varis, Haken Booster, zwiększona szybkość i zwrotność - to była nowa jakość, logiczne następstwo w drodze rozwoju Knightmare Frame. Tej logiki brakuje mi w nowych typach. Są szybsze, potrafią latać, mają masakryczne pole siłowe i olbrzymią siłę ognia. I tyle. Wrzucenie wszystkich cech w jedną maszynę. Szczytem jest nietykalny Damokles. Wyścig zbrojeń zamienił się w wyścig urojeń. Krótkie porównanie : w R1 dobry pilot mógł dokopać gorszemu, chociaż tamten miał lepszą maszynę, w R2 nie ma na to szans - pilot potężnej maszyny jest w stanie stawić czoła kilkudziesięciu wrogom nie przejmując się tym, że walą do niego ze wszystkich dział jakie mają, bo ma w końcu znakomity pancerz... Pfff!
O czym jeszcze należało by wspomnieć?
W sumie mam mieszane uczucia do sposobu narracji, czyli tego przeskakiwania od postaci do postaci, dzielenia wypowiedzi na fragmenty i pozostawiania niedopowiedzeń. No właśnie - o ile ten przeskok jest bardzo dobrze wkomponowany w akcję i buduje odpowiednią atmosferę, to te niedopowiedzenia w pewnych momentach powodują pewną irytację typu - o co im, do diabła, chodzi!
Jeszcze jedno - drażni nieśmiertelność pewnych postaci. Trwa wojna, widać jak giną setki żołnierzy, a kilku nie idzie rozwalić bo tak! I nie chodzi tylko o przywódców siedzących w świetnych maszynach, ale też o tych szaraczków w podrzędnych. Mogą obrywać, ale zawsze dadzą radę katapultować się. Jak na moje, trochę bohaterów powinno zginąć.
Dobra, a co jest dobre? W skrócie - cała reszta. Cała reszta, pomimo wyżej wymienionych mankamentów ostro trzyma w napięciu, wydarzenia dramatyczne są dramatyczne, komiczne są komiczne, a gdy potrzeba patosu, to go nie zabraknie.
Dodać ciekawą galerię nowych postaci plus ewolucję starych, dodać plusy z poprzedniej serii i mamy R2.
W sumie oceny :
R1 - 9,5
R2 - 8.
Oceniał Tixon :)

Claymore
Cytat:
Claymore jest mangą z kategorii dark fantasy stworzoną przez Norihiro Yagi dla Monthly Shōnen Jump. Do tej pory ukazało się 14 tomów w originalnym języku Japońskim i 12 po Angielsku. Każdy rozdział jest nazywany przez autora "sceną".

Aktualnie manga Claymore ukazuje się w japońskim miesięczniku Jump Square od 7 października 2007.

Anime oparte fabularnie na mandze było emitowane w Japonii od 3 kwietnia 2007 do 25 września 2007.

Niedobre anime, niedobre. Bo z założenia jest dużo krwi i to zupełnie absolutnie nierealistycznej i niezgodnej z układem krążenia człowieka; wojowniczki odcinają sobie ręce, łamią karki, a potem jak gdyby nigdy nic regenerują to niczym naskórek. No i krew nie jest w stu procentach czerwona.czegoś trzeba się czepić. Nawet jeżeli chodzi o realistyczność anime...
Co z tego, że jest to wyraźnie uzasadnione w fabule i tego schematu anime trzyma się do końca,
I jakie banalne... Do walki z potworami, wystawia się inne potwory, a one, o zgroza, mają czelność myśleć, mieć uczucia i posiadać głęboką psychikę. No nie, przecież to takie banalne - pragnienie zemsty, obsesja na punkcie swojej siły, chęć sprawdzenia swoich możliwości, czy też taka "pitfull" chęć życia. Toż to banał wałkowany tyle razy... No i w Wiedźminie było, a wiadomo, że wszystko co podobnego niego, to nihili nowi...
A konflikt z bestią wewnątrz - w końcu cały Vampir się na tym opiera...
no nie? A ta pseudofilozofia, którą nam serwują? Przecież nic nie znaczy - jest li tylko przerywnikiem pomiędzy bezsensownymi pojedynkami na odcinanie kończyn i robienie dziur w brzuchach.
Takie postacie jak Teresa of the Faint Smile widujemy codziennie w dziesiątkach innych filmów. Albo Irene. Albo samą Clare. A co z szaloną Ophelią?
A jakby tego mało, to świat akcji jest taki naiwny - wszędzie luźne wioski, bez centralnej władzy, chłopi bez pól, fatalny ekosystem oparty na 4 zwierzątkach i tajemnicza organizacja będącą pseudoarmią. No nic...
Dobra, a teraz poważnie. Odrzucając wszystkie bezpodstawne uprzedzenia i akceptując taką, a nie inną wizję autora, można naprawdę wpaść w klimat Claymore. Ale od początku.
Anime zakłada, że oprócz ludzi istnieją też bestie - Yomas, żywiące się ludzkim mięsem. Są na tyle silne, że zwykli ludzie nie mają szans. Dlatego też istnieje specjalna grupa wojowniczek, przez ludzi zwana Claymore's, które powstały poprzez przyjęcie w ciało człowieka krwi i duszy demonów. Dzięki temu dysponują ich mocą i mogą efektywnie chronić ludzi.Na skutek posiadania mocy Yoma mają srebrne oczy (przez co zwane są srebrnookimi wiedźmami), oraz wzbudzają strach zwykłych ludzi. Jednak główny problem w tym, że korzystając z mocy demonów, mogą same się nimi stać poprzez tak zwane Przebudzenie.
Wykorzystując 10% mocy, oczy zmieniają kolor na złoty; przy 30% następują zmiany twarzy; dojście do 50% widać po zniekształceniu ciała; przekroczenie (tak zwanego Limitu) 80% oznacza niemożliwość powrotu do poprzedniej postaci, następuje Przebudzenie.
Jak na razie wszystko jasne,jednak w trakcie fabuły granica ta zaczyna się zacierać - tym lepiej.
Zanim przejdę do opisu zdolności wojowniczek, sprawa facetów. Czemu nie ma mężczyzn machających mieczami? Początkowo byłem skłonny przyznać, iż to z powodu, że lepiej ogląda się śliczne dziewczyny szatkujące niemilców na kawałki, jednak, ku mojemu zadowoleniu, zostało to zgrabnie wyjaśnione.
Początkująca pogromczyni demonów wybiera (zgodnie ze swoim charakterem) styl, którym będzie walczyć: defensywny, bądź też ofensywny. Ten pierwszy polega na maksymalnym zabezpieczeniu swojej zgrabnej pupci przed wrogiem, bądź też szybkim regenerowaniu ran i utraconych kończyn. Tym ofensywny dąży zaś do najszybszego zabicia wroga, przez wyrafinowane techniki ataków.
Moce srebrnookich (pomijając ich fizyczną niemożliwość - anime prosi, żebyśmy uwierzyli, to smok wierzy) polegają na wyczuwaniu aury demonów i innych wojowniczek, zwiększonej szybkości ataku (w skrajnych przypadkach nie widać nawet ruchu ostrza), siły fizycznej, odporności na obrażenia (przebicia ciała, odcinanie kończyn), w dodatku każda z nich posiada odmienną technikę walki: błyskawiczne cięcia, "wirujący" cios(dzięki skręceniu 21 razy ramienia), wyciąganie ramienia niczym gumy, tworzenie iluzji swojej postaci, odpychanie ataków innych, wyczuwanie ruchów wroga, czy niewykrywalność. Wszystkie posiadają swój znak oraz numer w "rankingu".
Praktycznie każda występująca postać ma niepowtarzalny charakter oraz charakterystyczne cechy. Budowa psychiki postaci (nie tylko bohaterów) jest bez zarzutów - wszystko jest zgodne z wewnętrzną logiką anime. Świetnie uchwycono walkę z własnym sobą, ze swoimi ograniczeniami, zdobywanie nowych mocy, ale czy cena za to jest dopuszczalna? Osobnym problemem jest regulamin, który zabrania zabijać ludzi, lecz co zrobić, gdy ci sami są gorsi od potworów?
Zaś co do fabuły - historia Clare jest świetna, doskonale rozumiemy jej motywy (zawarte w słowach "Walczyć za pamięć zmarłych jak i dla bezpieczeństwa żywych:), zawiera odpowiednią ilość dramatyzmu, niepewności i romantyzmu. Zaś co do historii Teresy - GENIALNA!
SPOILER
Od uchwycenia jej zimnej osobowości i niezrównanej mocy, poprzez stopniowego wypełnienia pustki jej życia, do tragicznej śmierci, z powodu przestania bycia "cold bitch".
Grafika jest ładna, postacie ślicznie narysowane, chociaż trudno rozpoznać poszczególne kobiety.


Muzyka... tutaj jestem niepewny. Czasami rzucą bardzo pasujące mocne kawałki, ale jak dla mnie za mało. Chociaż nie sposób odmówić ope i end smutnego uroku. Porównania z lilium jednak nie ma :)
Końcowe odcinki... Czy skopali, to nie wiem, jednak nie grają mi tak jak należy. Trochę banalności, trochę naiwności, za dużo zmiany perspektywy - emocjonująca walka, zmiana na jaskinie, znowu walka, znowu jaskinia. To mi się nie podoba.
Porównania do mangi nie mam (Nathan, załatwisz to, prawda?), jednak wszystkie opinie, które słyszałem brzmią jasno - lepsza.
No ale jednanak czekam na kontynuacje: Clare to co prawda nie Teresa, jednak jej losy też są ciekawe.
Ogólnie anime jest piekielnie wciągające, włączając pierwszy odcinek w niedzielę, zaraz po śniadaniu, odchodziłem od laptopa tylko w niezbędnych sprawach, tak, że skończyłem o 23 przy bitwach na północy. A dzisiaj od 7 rano oglądałem do samego końca. I tak jakoś smutno na zakończenie.


A jeżeli anime jest niedobre, to manga jest po prostu ZŁA... Nie dość, że wciąga jad diabli, to jeszcze jest tak ładnie narysowana... nie przeszkadza brak muzyki ani ruchomych scen walki (i znowu tu jest na plus), walki są szybsze oraz brakuje flashbacków (i bez nich jest lepiej... ale ale - w anime mają sens i są zrealizowane poprawnie więc nie wyobrażam sobie ich wyciąć). Co do zarysowania charakterów postaci, to jest nadal po równo. Rozbieżności z anime są (w samej końcówce) i muszę przyznać, że całkiem spore - co prawda główny sens jest zachowany, jednak dwa elementy zmienione są bardzo istotne (walka z P i spotkanie z R). Jeżeli będzie druga seria, to ciekaw jestem jak to rozegrają....
A wracając do mangi, to zdarzenia 7 lat później są całkiem niezłe - nowa era wojowniczek, ale stare problemy... Nowe numery 1, 2, 3, 4, 5, nowe style walki... A i stare nauczyły się czegoś nowego... Zwłaszcza nasza ulubienica.
Co do materiałów dodatkowych, to ja chcę więcej z przeszłością Teresy... Wspomnienie Rafaeli to było coś...

Full Metal Panic!
Niedaleka przyszłość. Świat utrzymuje niepewny pokój, jednak jest wiele stref zapalnych w których używa się najnowszego wyposażenia - Arm Slave, czyli wielkich mechów. Rządy państw niezbyt wiele mogą zrobić ze względów politycznych, co innego jednak niezależne organizacje, taki Mithril na przykład. Jest to organizacja zrzeszająca najlepszych najemników i posiadająca technologię, która przewyższa wszystkie inne, dbająca o pokój na świecie. Ich główną bazę stanowi supernowoczesna łódź podwodna Tuatha de Danaan, dowodzona przez Tesse Testarosse, lat 16 [pozostawiam to bez komentarza, moja prywatna opinia o tej pannie nie ma nic do tematu].
Agencja wywiadowcza donosi, że KGB (które o dziwo istnieje) bądź inne organizacje planują porwanie Kaname Chidori, zwykłej uczennicy. Zostaje przydzielona jej trzyosobowa ochrona : całość misji koordynuje starszy sierżant Melissa Mao, bezpośrednie wsparcie AS zapewnia sierżant Kurz Weber, do osobistej ochrony zostaje przydzielony sierżant Sousuke Sagara, z uwagi na wiek zgodny z Chidori, przepisany do tej samej klasy, co ona. Sagara to dziecko wojny, od małego wychowane na polu bitwy, jest ekspertem od uzbrojenia, żyje wprost wojskiem. Udawanie cywila i to w środowisku szkolnym, to jednak zadanie, które przysporzy mu masę problemów, zwłaszcza, że Kaname ma też swoje zdanie na ten temat.
Z powyższego opisu mogło by wynikać, że jest to mieszanka wojenno (mechowo) szkolna z odrobiną romansu. Można się z tym zgodzić, jeśli nie zapomni się, że FMP jest przede wszystkim komedią :> I to komedią rewelacyjną, przy której nie raz można płakać ze śmiechu :> Składają się na to dziesiątki gagów, barwni bohaterowie i parodystyczne odwołania (pierwsze sceny Fumoffu jak żywo przypominają Great Teacher onizuka).
Na całość składa się FMP posiadający 24 odcinki, FMP Fumoffu złożony z 12 odcinków i będący tylko i wyłącznie komedią dziejącą się w szkole, złożoną z kilkunastu epizodów oraz FMP The Second Raid, gdzie główną rolę przejmuje fabuła, pojawia się bowiem organizacja dysponująca podobnymi zdolnościami technicznymi jak Mithril... Ale i w niej nie zapomniano o aspektach komediowych (w tym, jednej z moich ulubionych scen pościgu ;) ).
Cóż, mogę tylko polecić anime wszystkim lubiącym dobry humor :)

Elfen Lied
Elfen Lied można nienawidzić, bądź pokochać? W takim razie, bez wątpienia, kocham (widząc i akceptując wszelkie wady). Za co? Za klimat, za smutną historię, za atmosferę, która jeszcze w tydzień od zakończenia ostatniego odcinka wywoływała u mnie smutek i nostalgię. I jak na razie jest jedynym anime, które mnie tak ruszyło (chociaż Ghost in the shell było blisko).
Że mało oryginalne? A kogo to obchodzi? Pomysł może być wałkowany setki, tysiące razy, lecz jeżeli jest zrobiony dobrze, ciągle się sprawdza.
Ale po kolei.
O Pieśni Elfów usłyszałem kilka lat temu od znajomego. Ot opowiadał o anime, gdzie występuje dużo nagości i masa krwi, są teksty w stylu "pobawisz się moimi piersiami?", ale gdy nie będzie się zwracało na to uwagi, będzie można dostrzec fabułę, która w jego opinii była znakomita. Na tym też się rozmowa o EL skończyła i przez ponad rok cisza w tym temacie. Aż pewnego razu wyczytałem w CDA (dokładniej to w AR) opinię pewnego gościa o Elfen Lied. Narobił mi ogromnego smaku (i suma sumarum spełniło oczekiwania, a poprzeczka była naprawdę wysoko) więc znalazłem w bardzo ciężkim tygodniu czas na dwa, trzy odcinki dziennie. Co w tym czasie się działo, trudno mi sobie przypomnieć - wiem, że wstawałem rano, oglądałem, szedłem jak lunatyk na uczelnię, wracałem, robiłem zadania i obiad, wracałem do EL. I tak do końca tygodnia.
Pierwszy odcinek rozpoczął się rzezią. I to w dosyć słabym stylu: naga(ale sylikonowa, czyli sztuczna) dziewczyna idzie przed siebie i rozcina jakiś głupków stojących jej na drodze. Latają ręce i inne części ciała, leje się krew (wszystko oczywiście nierealistyczne), niektórych traktuje z bezzasadnym sadyzmem. Ale doktorka nawet nie rusza - dziwne i budzące pytania czemu: skoro zabiła dla kaprysu sekretarkę, która z nią nic wspólnego nie miała, to zostawienie bez najmniejszego uszczerbku doktorka musi mieć jakiś motyw.
I kto pomaga jej uciec? Dlaczego? Kim ona w ogóle jest i czemu postępuje tak okrutnie? Nie zaczęło się jeszcze dobrze, a już miałem całą masę dręczących pytań. Już mnie miało.
Naiwność... tak, naiwność była duża. Ale wyszedłem ze szkoły Stephana Kinga : siadając do lektury horroru, należy na wieszak odwiesić płaszcz racjonalizmu i uwierzyć autorowi, nawet gdy opisuje takie rzeczy, jak palec wychodzący z umywalki w toalecie. Że dziwne? Tym bardziej działa na wyobraźnię, gdy damy się porwać.

Dlatego też bez problemów zaakceptowałem drugą osobowość Lucy, niską spostrzegawczość Kouty i jego problem z pamięcią, oraz wszelkie pozostałe niedociągnięcia. Zamiast zwracać na to uwagę, czy też zajmować się kwestią krwi, spróbowałem zrozumieć bohaterów, ich motywy i uczucia, które doświadczają.
Yuka podkochuje się w kuzynie i jest zazdrosna o inne dziewczyny.
Maya uciekła z domu, gdzie była molestowana. Nana była całe lata zamknięta w laboratorium, znała tylko Kuramę, którego traktowała jak ojca. Kouta ma tragiczną przeszłość, o której pod wpływem szoku zapomniał. Kurama cierpi po stracie żony, oraz cierpi rozłąkę z córką, zaś Mariko traktuje zabijanie jako jedną z rodzaju zabaw, tęskni też za rodzicami.
A główna postać, cierpiąca na rozdwojenie jaźni? Ile emocji ona skrywa? I dlaczego raz jest usposobieniem niewinności, a raz cynicznym potworem, za nic mającym ludzkie życie? Śledząc (i jednocześnie przeżywając fabułę) nie sposób się nie wzruszyć podczas prostych i szczerych gestów Nyu (podanie muszelki, naprawa zegara, pomoc w myciu), czy jej zostawienia u profesora. Albo czuć wściekłości na Lucy za to, co zrobiła Nanie.

W fenomenalny sposób została dodana retrospekcja, która odpowiada na wiele pytań (chociaż większości można się było domyśleć), ale także zmienia o 360 stopni nasz stosunek do Lucy.

Zmusza do zadania pytania, kto jest potworem - ona, czy nietolerancyjni ludzie, którzy najpierw ją dręczyli, a potem trzymali w laboratorium jak jakieś zwierzę, nie wspominając o eksperymentach.

Doskonale też gra na emocjach ostatni odcinek, oparty nie na nienawiści, a na miłości, pełen wzruszających gestów: podróży "do domu" Mariko, słowa Lucy do Nyu, ostatnia rozmowa dziewczyny z Kouto (najlepsza scena EL, jedna z lepszych, jakie widziałem, piekielnie wzruszająca), oraz symboliczne zakończenie.

Niebagatelny wpływ na to ma grafika (nawiązania w budowie openinga) oraz motyw muzyczny - Lilium towarzyszące nam w openingu i co ważniejszych momentach, klimatyczne jak... znaczy bardzo klimatyczne i kończące be your girl. Muzykę z EL słucham do tej pory i za każdym razem, gdy leci Lilium, wracają wspomnienia.
Może i Elfen Lied nie jest najlepszym technicznie, czy fabularnie anime, może postacie są naiwne,czy płaskie, jednak żadne inne nie ruszyło mnie tak, jak ono. Czy mam to zlekceważyć?

A.D. Tixon
U.P.L.

Princess Mononoke, przy której maczał palce Gaiman, jest historią młodego chłopaka, który uratował swą wioskę przed jednym z bogów, lecz został za to przeklęty i wyruszył szukać lekarstwa. Mniej więcej tak zaczyna się fabuła (niektóre osoby mogły by powiedzieć, że banalna i sztampowa, ale co one wiedzą o anime).
Kreska jest wysokiej jakość, postacie ciekawe i sympatyczne

Spirited Away
Młoda Chichiro wraz z rodzicami przeprowadza się w nowe miejsce. Podczas podróży trafiają na zabytek który postanawiają zwiedzić. Skansen jednak okazuje się krainą bogów, w której ludzie są niemile widziani. Dorośli zostają zamienieni w świnie, natomiast Chichiro, dzięki pomocy tajemniczego młodzieńca, zyskuje kryjówkę w łaźni Yubaby, czarownicy.
Mówiąc krótko i na temat - anime to jest piękne, mądre i niepowtarzalne :)

Howl's Moving Castle
Sophie, dorastająca dziewczyna, ma problemy z nachalnymi żołnierzami. Z opresji ratuje ją tajemniczy młodzieniec, który okazuje się być magiem i to nie byle jakim, to słynny Hauru. Pomoc ta była brzemienna w skutkach, bowiem zła Wiedźma z Pustkowia, podążająca tropem maga, postanawia wykorzystać dziewczynę i zamienia ją w staruszkę. Sophie wyrusza więc w poszukiwaniu pomocy, nie wiedząc, że trafi prosto do tytułowego Ruchomego Zamku, siedziby Hauru.
Jak powyższe, ciepła i pozytywna opowieść.

Bleach
O ile wydarzenia przed Bounto były jeszcze zjadliwe, choć naiwne, oglądało się to szybki i przyjemnie. Było kilka ciekawych walk (pierwsze spotkanie z Kenpachi Zaraki, gdzie było tylko "WTF, co to za gościu?", przy okazji - to spotkanie zostało przegrane przez nokaut, Zaraki utrzymał się na nogach), kilka ciekawych zwrotów akcji - jak np. Abarai i Byakuya, czy Yoruichi (ale nie pan na A, który to był wielka i wiadomą od początku ściemą), ale została zauważona (a później kontynuowana) tendencja do wygrywania pojedynków przez jedno rozstrzygające uderzenie - zarówno tak było z K, jak i B, później z Bounto i MoN.
Co do Bounto, to jedna wielka kicha. Najpierw zabawy z lalkami, potem drobne potyczki z wrogiem i tak się ciągnie i ciągnie. Dopiero pod koniec na ziemi dwóch panów postanawia użyć Bankai (a wcześniej niby nie mogli), ale i tak g z tego wychodzi - giną tylko Ci, których główny zły wspaniałomyślnie wystawi. A potem w SS to już ogólna klapa - przeciętni statystyczni shinigami służą jako mięso armatnie, dopiero gdy do akcji wkraczają kapitanowie, zaczyna coś się dziać. Ale za wolno, za lamersko.
Wyprawa do HM zapowiadała się co najmniej tak ciekawa jak ta do SS, jednak złudzenia prysły już od pojawienia się tej czwórki. Nie wiem, czy w mandze też występuje ta mała śliniąca się, ale w anime jest praktycznie nie do zniesienia. A Ichi z rycerza śpieszącego na ratunek damie zamienia się w niańkę...
Espada w wersji hiszpańskiej jest całkiem niezła i dawała by radę, gdyby nie była taka prostacka - walka, gadanie, gadanie, gadanie, poniewieranie bohatera, gadanie, gadanie, uwolnienie wyższej formy i tak dalej, aż bohater się wkurza i daje mu łomot.
Powielany jest też typowy błąd powerlevelingu, gdzie gościu który wcześniej był ledwo powyżej przeciętnej, staje się zdolny walczyć z kimś, kto w teorii jest znacznie silniejszy. W tym wypadku cała hierarchia Menosów pada. No i wszech wiedzący szef wszystkich szefów, pan z herbatką wkurza swą wszechpotęgą niczym Kira z dopalaczem od autora.
Ostatnia walka z G przez filerami robi dobre wrażenie. Ale jedna porządna walka na całą wyprawę to trochę ubogo, nie uważacie?

Memories of Nobody natomiast wraca wiarę w Bleacha. Akcja szybka, nieprzegadana. Kapitanowie pokazują, że tytuł im się słusznie należy, a jakieś popierdułki (szkoda, że przeciwnicy to tacy goście co pojawiają sie znikąd) mogą najwyżej służyć im jako worki treningowe - widać w końcu różnicę poziomów. I jak zwykle przoduje w tym Kenpachi.
Co prawda Ichigo nadal jest głupkowatym idealistą, ale da się to przeżyć.

The Diamond Dust Rebellion zapowiadało się nawet ciekawie, a skończyło jak zwykle :) Owszem, da się oglądać, ale fabularnie to jest cienkie - zarówno żywy ten, który powinien być martwy, jak i dwie jego wspólniczki (ciekawe z jakiego katalogu gościu je dostał). KP to też zabawna rzecz, o której wszyscy źli w promieniu 50 mil wiedzą wszystko - od mocy, po historię przedmiotu - zaś ci dobrzy maja powiedziane, że to ważne [aż mi się sesje RPG przypominają, gdzie wszyscy oprócz graczy wiedzą o co biega pff]. Walki były by ciekawe, gdyby nie tak irytująco przewidywalne - podczas oglądania wprost mówiłem, kto teraz wejdzie na scenę, bo widać, że robione pod fanów konkretnych postaci.
Neliel - 2009-08-27, 14:13
:
Witam, jako, że to mój pierwszy post na tym forum: Witam ;)


Moja przygoda z anime praktycznie jeszcze się nie zaczęła. Dopiero w to "wchodzę".
Ale sięgając pamięcią, już pacholęciem będąc oglądałem trochę dragonballa, ale to raczej z nudów, bo walki były masakrycznie nudne.
Pierwszym świadomie obejrzanym anime był Helsing. Owszem, może nic ambitnego, ale była krew, potworki, zombiaszki i tyle mi wystarczyło, kreska też była całkiem w porządku.

Potem przyszła pora na Elfen Lied, genialna historia, krew, miodzio, jednak tu kreska mi nie przypadła do gustu była... Zbyt przesłodzona moim zdaniem, co nie zmienia faktu, że świetna "bajka" dla sadystów ;)

Zawsze byłem oporny przed oglądaniem jakichkolwiek bliczów, narutów i tym podobnych tworów. Jednak pewnego dnia oglądając Hypera zobaczyłem fajnie wyglądającego gościa, z zarąbistą fryzurą (nazwałem ją "kolcodzwon" :P ) i wydawał się strasznie mroczny. Zobaczyłem, że machają sobie mieczykami, troszkę krwi pryska a jakiś gość dostaje ostro po dupsku. Do tej pory nie wiedziałem co to za anime. Siadam anstępnego dnia zaciekawiony co będzie dalej, oglądam intro i zrobiłem wielkie oczy, gdy zobaczyłem napis "Bleach". Mimo oporów obejrzałem do końca wątek w Soul Society. Jako, że mi się całkiem spodobało zacząłem ściągać odcinki z neta. Obejrzałem od początku, niezłe. Zaczął się wątek z Bounto to zasnąłem. Jedyne co było ciekawe to minimalne poznanie życia Koga (jedyny Bounto który przeżył dzięki Yoruichi). Ale ogólnie dno.
Akcja w Hueco Moundo zapowiadała się ciekawie i często tak była, jednak niezmiernie mnie wkurzają główni bohaterowie: Iczigo (chryste, czy ten pajac musi zawsze wygrywać?...), Ishida (kolejny pajac), Sado (masakra) i tępa laska nie znająca innego słowa niż irytujące :Kurosaki-kun". Na szczęście ich nudne poczynania przerwało pojawienie się małej Nel Tu. Nie uważam wcale tego wątku za denerwującego, wręcz przeciwnie, jej płacz, skrzek, głos jest po prostu genialny, nie potrafię wytłumaczyć tej fascynacji :D No i jej dorosła forma też jest całkiem w pytkę (no i ma sexi maskę hollowa :oops: ).
Ostateczne walki również zapowiadają się obiecująco. Teraz tylko nie wiem, czy brać się za fillery, które teraz lecą. Boję się powtórki z bounto... Ktoś może oglądał i zarokemdnuje?
Tixon - 2009-08-27, 14:46
:
Neliel napisał/a:
Ale sięgając pamięcią, już pacholęciem będąc oglądałem trochę dragonballa, ale to raczej z nudów, bo walki były masakrycznie nudne.

Polecam mangę. DB w tym wydaniu zasysa i praktycznie brakuje przestojów. Zaś ostatnio jest DB Kai czyli Z pozbawiona zapychaczy. Miodzio :)
Neliel napisał/a:
Zawsze byłem oporny przed oglądaniem jakichkolwiek bliczów, narutów i tym podobnych tworów

Ja też, w moim mniemaniu nie da rady stworzyć świetnej fabuły która się nie dłuży w odcinkach 200+. A jednak jakoś wyszło, że zacząłem oglądać Blecha. W sumie to znajomi ciągle o tym gadali, to i się obejrzało.
Cytat:
Teraz tylko nie wiem, czy brać się za fillery, które teraz lecą. Boję się powtórki z bounto... Ktoś może oglądał i zarokemdnuje?

Widziałem jeden odcinek - do SS przybywa nowy kapitan na miejsce Gina, w tle zapowiada się jakaś intryga. Może i będzie ciekawie (znajomi uspokoili, że jest lepsze od Bounto), ale przerzuciłem się na mangę by od razu poznać co będzie dalej. Dorosła wersja Nel, pan z numerem 5, kolejna walka Kempachiego, mniam :)
Neliel - 2009-08-27, 16:32
:
Nie nie, mi chodzi o fillery związane z zanpakutou. Tamten z nowym kapitanem po pierwszym odcinku sobie odpuściłem. Z nowych fillerów obejrzałem dwa, niby zapowiada się ciekawie, ale jak wyjdzie to zobaczymy w praniu, podobno te fillery mają trwać do końca roku. Długo... Znowu...


Aha, byłbym zapomniał dodać. Obecna kreska Bleacha BARDZO mi się podoba. Jest o wiele lepsza od pierwotnej i z chęcia obejrzę każde anime utrzymane w podobnym stylu. Chodzi też głównie o oczy, które nie są dziwnie ułożone albo nie są wielkie i przesłodzone jak herbata mojej babci :/

A jeszcze się odniosę do tego:
Tixon napisał/a:
The Diamond Dust Rebellion zapowiadało się nawet ciekawie, a skończyło jak zwykle :) Owszem, da się oglądać, ale fabularnie to jest cienkie - zarówno żywy ten, który powinien być martwy, jak i dwie jego wspólniczki (ciekawe z jakiego katalogu gościu je dostał). KP to też zabawna rzecz, o której wszyscy źli w promieniu 50 mil wiedzą wszystko - od mocy, po historię przedmiotu - zaś ci dobrzy maja powiedziane, że to ważne [aż mi się sesje RPG przypominają, gdzie wszyscy oprócz graczy wiedzą o co biega pff]. Walki były by ciekawe, gdyby nie tak irytująco przewidywalne - podczas oglądania wprost mówiłem, kto teraz wejdzie na scenę, bo widać, że robione pod fanów konkretnych postaci.


Tak, nie wiem skąd ten zachwyt Hitsugayem (zwanym w skrócie gejem). Chyba podoba się głównie 13 letnim dziewczynkom, bo jest mały ma "fajny" głos i włosy. Czekam aż wyjdzie trzecia kinówka.

I kończąc, liczę, że autor nie zapomniał o Nel, bo dostała po dupsku, Orihime ją uleczyła (cholera, przez nią to żaden z "dobych" nie zginie >.< ) i... Wsiąkła. Nie ma. Zakładam, że Vaizardzi się jeszcze pojawią.
Tixon - 2009-08-27, 16:52
:
Neliel napisał/a:
Nie nie, mi chodzi o fillery związane z zanpakutou. Tamten z nowym kapitanem po pierwszym odcinku sobie odpuściłem. Z nowych fillerów obejrzałem dwa, niby zapowiada się ciekawie, ale jak wyjdzie to zobaczymy w praniu, podobno te fillery mają trwać do końca roku. Długo... Znowu...

Aha, cóż, do nich jeszcze nie dotarłem :) Mam małą przerwę na Bleacha. Tak do końca roku :)
Neliel napisał/a:
Chodzi też głównie o oczy, które nie są dziwnie ułożone albo nie są wielkie i przesłodzone jak herbata mojej babci :/

Wielkie i przesłodzone oczy bywają zabawne :)
Neliel napisał/a:
Tak, nie wiem skąd ten zachwyt Hitsugayem (zwanym w skrócie gejem). Chyba podoba się głównie 13 letnim dziewczynkom, bo jest mały ma "fajny" głos i włosy. Czekam aż wyjdzie trzecia kinówka.
Mógł być fajną postacią, bo ma w sobie to coś, ale rozmienia się na drobne. Przy okazji, o czym ma być 3 kinówka?
Neliel napisał/a:
I kończąc, liczę, że autor nie zapomniał o Nel, bo dostała po dupsku, Orihime ją uleczyła (cholera, przez nią to żaden z "dobych" nie zginie >.< ) i... Wsiąkła. Nie ma. Zakładam, że Vaizardzi się jeszcze pojawią.

W sumie to co ona teraz może? Jak się zamieni to jest gdzieś na poziomie 3-5, zaś w HM został ze złych tylko przemieniony pan z numerem 10 (to był ciekawy motyw :P ).
Zaś na 'ziemi' Vaizardzi piorą się z Espadą (w ostatnim odcinku mangi numer 2 miał trudną sytuację). A Aizen stoi z boku i się temu przygląda... Nie lubię drania :)


A skoro mamy tylko jeden temat o anime (bo podła administracja nie chce dać większego przydziału <oby im baza danych padła>) wrzucę tu post związany z walkami w anime.

Podczas rozmowy z Sabetha, dała propozycję, bym ułożył własną listę najlepszych animowych scen walki.
Do dzieła więc.

10
Hellsing OVA Alucard VS. Luke Valentine
http://www.youtube.com/watch?v=zKwch-Z_oyE
Luke wyzywa Alucarda, myśli, że jest od niego lepszy bo wpakowuje w swego przeciwnika kulę za kulą. Nie wie jednak, że taki jest styl Alucarda - przyjmowanie wszystkiego na klatę ^^ Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy Aluś zdejmuje ograniczenia. I ta piękna wymiana zdań
- Jesteś psem...
-Jeśli ja jestem psem, to ty jesteś żarciem dla psa.

9
Fullmetal Alchemist Ed Vs Greed
http://www.youtube.com/watch?v=xfgfbc_qckU
Greed został wkopany. Jego ostatni niezależny akt to sprowokowanie Eda do walki, walki, której Greed nie chce nawet wygrać. Edward wygrywa ale czy gdyby Greed miał wolę walki, to równie sprawnie by mu poszło?

8
Darker than black Hei vs Wei
http://www.youtube.com/watch?v=OH7VTC_szRw
Walka dwóch Kontraktorów. Hei zdaje się mieć trudne chwile z elfowatym Weiem, który walczy za pomocą swej krwi (sic!). Jest chwila w której już wierzymy w wygrana tego drania, kiedy Hei zagrywa asem :>

7
Elfen Lied Lucy Vs Nana
http://www.youtube.com/watch?v=9CLiVRPXR98
Pierwsza walka Lucy z kimś z jej rodzaju. I to z pokojowo nastawioną. Nana ma dłuższe wektory, ale Lucy doświadczenie. No i jest bezwzględna. Oraz okrutna, co pokazuje pod koniec walki - oglądając po raz pierwszy, wprost nienawidziłem Lucy za to, co zrobiła. To było podłe...

6
Ghost in the shell Tank Fight
http://www.youtube.com/watch?v=uK8V9jG7Wjg
Kulminacyjny moment pościgu za Władcą Marionetek. Hangar wydaje się być pusty, dopóki nie odzywa się dźwięk łusek spadających na ziemię. Motoko, sama będąc czymś pośrednim między maszyną a człowiekiem, staje naprzeciw znacznie większego od siebie. I daje z siebie wszystko co może, a nawet więcej, czego skutek można zobaczyć. Za pierwszym razem to było coś, czego nie można było się spodziewać...

5
Bleach Ichigo vs Byakuya
http://www.youtube.com/watch?v=b3ySe6TD5O4
http://www.youtube.com/watch?v=STPXStNOJcI
http://www.youtube.com/watch?v=Q5zGgSY-6cw
http://www.youtube.com/watch?v=0kJeRRIMGkA
http://www.youtube.com/watch?v=W7bTpn7zrxc
Zastanawiałem się między trzecim spotkaniem z Byakuya a trzecim z Grimmjowem. Jednak walka z panem G jest deczko za bardzo przekombinowana, zaś z B walczą prawie na równi. Pojawił się też po raz pierwszy Bankai Ichigo i muszę przyznać, że zrobił wrażenie niezłym wdziankiem. Byakuya też sporo potrafi i to pokazuje. Jest tez kilka pięknych momentów (zwlaszcza to zaraz po bankayu Ichi) Trochę słabuje końcówka.

4
Cowboy Bebop Spike VS Vicious
http://www.youtube.com/watch?v=X0hryrytbO0
Zakończenie Cowboya. Sprawy zaszły za daleko by Spike mógł się wycofać. Rusza do siedziby Viciusa aby zakończyć to raz na zawsze. Piękna scena przebijania się przez kolejne piętra aż do kulminacyjnego pojedynku. Zaś przy 'bang' na schodach, w oczach ma się zły.

3
Final Fantasy VII: Advent Children Tifa vs Loz
http://www.youtube.com/watch?v=QPaz9OVup8E
Alternatywna http://www.youtube.com/watch?v=AGI38w0HhPA
Tifa radośnie spędza czas, gdy zjawia się Loz z propozycją odmiennej zabawy. Tifa zakłada rękawice i zaczyna się. Szybko, sprawnie i efektownie pokazuje co potrafi. Do tego znakomita oprawa muzyczna. Miodzio :)

2
Claymore Teresa vs Priscilla, Irene, Sophia, and Noel
http://www.youtube.com/watch?v=fdjM509MyHc
http://www.youtube.com/watch?v=fn4f-IxJRgs
http://www.youtube.com/watch?v=AGVGxZOlgXE
Najwspanialsza Claymore z numerem 1 (co znaczy, że jest najsilniejsza), nie poddaje się zasadom organizacji, w skutek czego numery 2, 3, 4 i 5 zostają wysłane aby ją zlikwidować. Plan był następujący - Irene, Sophia i Noel miały zająć uwagę Teresy, Priscilla zaś zabić atakiem z zaskoczenia, jednak młoda Claymore zdecydowała się na frontalny atak. Jaki tego będzie skutek? Walka trzyma w napięciu do samego końca.

1
Dragon ball epicka Goku vs. Frieza
Runda 1
Goku Vs Vegeta bądź Vs Frieza. Zwykle wygrywała ta pierwsza, bo krótsza. Jednak ja doceniam drugą. Przy pierwszej było wiadome, jak się skończy, druga była wielką niewiadomą.
http://www.youtube.com/watch?v=ar2mYDph_Ko
http://www.youtube.com/watch?v=4qWCmVaRhAg
http://www.youtube.com/watch?v=rPkS_38wLUA
http://www.youtube.com/watch?v=GSFuhEGtk-c
http://www.youtube.com/watch?v=r9UPL76VNOw
http://www.youtube.com/watch?v=SAUHs8epBZI
http://www.youtube.com/watch?v=qWM7Wu5V7uw
http://www.youtube.com/watch?v=NpEsSaCrLPc
http://www.youtube.com/watch?v=Plm7_x2yyPs
http://www.youtube.com/watch?v=p7pfAxpolbA
http://www.youtube.com/watch?v=f1OlM_Vcuzk
http://www.youtube.com/watch?v=Scx7zMxEpLc
http://www.youtube.com/watch?v=RdoOsyaO63U
http://www.youtube.com/watch?v=kvCgMcKWB6w
http://www.youtube.com/watch?v=Np2neYYDHUU
http://www.youtube.com/watch?v=JrJUCC_9LO0
http://www.youtube.com/watch?v=wJVeXTJMW7A
http://www.youtube.com/watch?v=JaNEo0BjrTE
http://www.youtube.com/watch?v=pgbsEW50SJc


http://www.youtube.com/watch?v=A9E4qY8nz-E
http://www.youtube.com/watch?v=Y9F0O95VKH0
http://www.youtube.com/watch?v=7_yXoj2Dbxo
http://www.youtube.com/watch?v=xU2prspLtK8
http://www.youtube.com/watch?v=mNesq1j2-rM
http://www.youtube.com/watch?v=pH3rGDYfwlc

Frieza dzierżył tytuł najpotężniejszego w całym wszechświecie. I z całą swoją armią siedział na Namek, samemu nie biorąc udziału w walkach. Po raz pierwszy stanął naprzeciw Naila, z którym nie walczył, a bawił się. Nie wiedział jednak, iż Nameczanin kupował w ten sposób czas dla Ziemian. Kiedy się zorientował, było za późno dla niego, nie jednak za późno na zemstę. Vegeta dawał przez chwilę radę, ale pojął bezsens walki gdy Frieza zmienił formę. Kuririn był pierwszym, który przekonał się o tym na własnej skórze. Ani wściekłość Gohana ani powrót wyleczonego przez Dendiego Kuririna, nic nie zdziałały (jeśli nie liczyć ogona). Drugim ochotnikiem do walki jeden na jednego był Picolo połączony z Nailem. Dawał sobie radę aż do drugiej przemiany wroga. Dostał wpiernicz i znowu Gohan zmuszony był stanąć w pierwszej linii. Dendi znowu został zaprzątnięty do roboty, najpierw do Picolo, a potem do Vegety, który miał plan... I kiedy Frieza przyjął 3 formę, Vegeta poczuł się gotowy do walki. Przeliczył się. Goku przybył na pole walki w chwili gdy Frieza szykował się do ostatecznego ciosu.
I od tego momentu zaczyna się - Goku całkowicie wyleczony na przeciw Friezy, który od dłuższego czasu walczył, latał i walczył. I chociaż początkowo dawał sobie radę, to gdy jego przeciwnik zaczął używać 50% swojej całkowitej mocy, wynik walki był już przesądzony.
Goku próbował każdej znanej sobie techniki, budząc za każdym razem nadzieję, że to już teraz... a Frieza przyjmował to. W końcu użył swego najpotężniejszego atak, by okazało się, że i to za mało. A kiedy porzucono już wszelką nadzieję, stało się TO. Najbardziej emocjonujący moment w anime, całkowicie zmieniający sytuacje.

A wy macie jakieś propozycje?
Neliel - 2009-08-27, 17:06
:
Tixon napisał/a:
Aha, cóż, do nich jeszcze nie dotarłem :) Mam małą przerwę na Bleacha. Tak do końca roku :)


To dobrze, ominiesz sobie fillery ;)

Tixon napisał/a:
Wielkie i przesłodzone oczy bywają zabawne :)

Mnie odrzucają ;(

Cytat:
Mógł być fajną postacią, bo ma w sobie to coś, ale rozmienia się na drobne. Przy okazji, o czym ma być 3 kinówka?

Słyszałem, że Rukię mają opętać jakieś dwa osobniki (swoją drogą który to już rz jak ktoś przejmuje kontrolę nad jej ciałem? Najpierw ejden z bounto, potem ten murzyn z Espady a teraz to.). A dalej to nie wiem, za pewne wbije Itsygo, pomacha mieczem, walnie długą mowę i uratuje świat >.<

Cytat:

W sumie to co ona teraz może? Jak się zamieni to jest gdzieś na poziomie 3-5, zaś w HM został ze złych tylko przemieniony pan z numerem 10 (to był ciekawy motyw :P ).
Zaś na 'ziemi' Vaizardzi piorą się z Espadą (w ostatnim odcinku mangi numer 2 miał trudną sytuację). A Aizen stoi z boku i się temu przygląda... Nie lubię drania :)


Pfff, zespojlowałeś xD Co może? A musi coś robić? Większość pajaców nic nie może a ich upornie pokazują. A Nel jest chociaż fajna, obojętnie mi w jakiej postaci będzie, dziecięcej czy dorosłej, jest fajna i foch z przytupem ;<. Skoro tak piszesz, to zakładam, że boski Iczigo rozwalił Ullqiorę Schiffera w drobne drzazgi. Znowu...
Neliel - 2009-08-28, 16:08
:
Przepraszam za double posta, ale chciałbym ogłosić neizdecydowanym, że najnowsze fillery Bleacha na prawdę trzymają poziom i są ciekawe, obejrzałem całe jednym ciągiem i czekam na dalsze odcinki :) I nie jestem odosobniony w swoim zdaniu.
salat - 2009-08-28, 16:32
:
Kolega mnie próbuje namówić na Bleacha, ale ja się dzielnie trzymam... Głównie dlatego, że już oglądam przez niego Naruto ;] W jakieś dwa miesiące obejrzałem wszystko co było, a teraz lecę już na bieżąco co sobotę

Generalnie z anime to widziałem jeszcze:
- Claymore - śliczności z wielgachnymi mieczami :D Bardzo fajne tak do około 20 odcinka. Potem zaczęło się ciągnąć niemiłosiernie... Dobrze, że to ma chyba z 26 odcinków w sumie..
- Mushishi - dziwne, trudne w odbiorze... takie jakieś... mnie do gustu nie przypadło. Poszczególne odcinki nie są e sobą powiązane fabularnie, poza głównym bohaterem i światem
- Neon Genesis Evangelion - cholernie trudne w odbiorze! I dlatego genialne :) Trzeba to obejrzeć kilka razy, żeby do końca pojąć o co tutaj chodzi. Zdecydowanie rzecz warta zobaczenia, nawet dla tych, kórzy anime nie oglądali. Dość leciwe już.
GilGalad - 2009-09-01, 16:54
:
Moje ulubione tytuły:

Full Metal Panic! Hmmm... zdecydowanie jeden z najlepszych tytułów jakie miałem przyjemność zobaczyć, dobra kreska (wyróżniam 1 element który mi się bardzo nie podobał, ale o tym później), dobra animacja (czasami można coś zarzucić, gdyż zdarzały się niedociągnięcia ale to nielicznie), fabuła niczego sobie, świetne kreacje większości bohaterów (podkreślam! większosci), muzyka nie najgorsza, teksty op/ep bardzo klimatyczne i dobrze dobrane, humor na całkiem niezłym poziomie i w miarę dobrze wstawiony między wątki poważniejsze . Co mogę natomiast zarzucić? Ciężko to nazwać, ale bardzo mnie denerwował element morza i pływających statków :D Strasznie mi się to nie podobało, zrobione tak jakby od niechcenia i wygląda to poprostu tragicznie, druga rzeczą jest skrzywdzenie nazwiska Testarossa, poprzez spłodzenie czegoś takiego jak Teresa. Jej głos i zachowanie jest tragiczne, ona zdecydowanie jest największym minusem całej serii FMP, za to możnaby ukatrupić autorów. Ale skończę o tej jakże ciekawej postaci bo aż mnie krew zalewa. Seria Fumoffu to samo co wyżej, należy tylko pogratulować autorom dobrego humoru i bardzo dobrze dopasowanej do niego kreski (swoją drogą najlepsze odcinki to 11 oraz 12 :p). TSR - najlepsza fabuła ze wszystkich części FMP, zrezygnowano z dużej ilości humoru i zrobiono coś świetnego. Brawa. Zdecydowanie najbardziej z całej serii lubię Webera i jego zapierające dech w piersiach poświęcenie:
"GO! Do you want our deaths to go to waste?!
If you don't move it, I'll lose all respect for you!
Now GO!
Go and burn the image of those girls in your eyes! Then pass it on the next generation!"



Elfen Lied jest to zdecydowanie jeden z najlepszych tytułów zarówno w świecie anime jak i mangi. W tej kwestii jako jeden z nielicznych podzielam zdanie Tixa. Manga jest świetna, kreska bardzo dobra, fabuła niezmiernie ciekawa oraz bardzo dobrze rozbudowana, bohaterowie dobrze wykreowani i przede wszystkim ciekawi. Z pewnością jeden z najlepszych tytułów ostatniej dekady. Natomiast anime tutaj już niestety gorzej, wycięte oraz skasowane niektóre bardzo ciekawe wątki, graficznie także są niestety braki i niedociągnięcia, jednakże wszystko utrzymane w bardzo dobrym klimacie typowego seinen czy ecchi. Dużo krwi? Nie powiedziałbym, dla osób co lubią krew polecam obydwie serie "GantZ". Mimo błędów graficznych oraz fabularnych w stosunku do fabuły w mandze zaliczyłbym anime Elfen Lied także do jednych z najlepszych tytułów ostatniej dekady.



Devil May Cry mimo że Dante z anime to nie do końca jest ta sama posta z gry to jednak ma dla mnie ten swój niepowtarzalny klimacik. Mamy bardzo pracowitego i zawsze pracującego właściciela agencji Devil May Cry :mrgreen: Agencja ma oczywiście na celu zabijanie i likwidowanie demonów. Obok naszego Dantego nie może oczywiście zabraknąć dwóch lasek, które żerują na naszym biednym bohaterem. Odnośnie samego anime kreska jest dobra i przygoda fajnie rozwiązana. No ale do tego wszystkiego dochodzi jeszcze muzyka, która w moim mniemaniu jest świetna i bardzo dobrze dopasowana.
Tixon - 2009-09-01, 22:33
:
GilGalad napisał/a:
TSR - najlepsza fabuła ze wszystkich części FMP, zrezygnowano z dużej ilości humoru i zrobiono coś świetnego. Brawa.

Ale IMO najlepszy numer komediowy pochodzi właśnie z TSR z odcinka 5. Sam pościg jest cudny, ale dodać do tego rozmowę komórkową (podczas prowadzenia samochodu) - miodzio :)

GilGalad napisał/a:
Devil May Cry mimo że Dante z anime to nie do końca jest ta sama posta z gry to jednak ma dla mnie ten swój niepowtarzalny klimacik

Cóż, klimatu z gry (która zawsze daje mi niesamowitego kopa) anime nie posiada. Ani fabularnie nie daje rady, ani klimatem pojedynków. Po prostu nie ma porównania. Są ciekawe motywy - jak odcinek gdzie Dante jest przedstawiony jako ideał faceta - ale to za mało. Devil May Cry jest ledwo przeciętne.
Tixon - 2009-09-30, 22:24
:
Krótkie podsumowanie września jeśli idzie o anime.
11 odcinków Karin, która zapowiadała się jako nietypowa komedia o wampirach. No cóż, wampiry są, nietypowość jest, humor jest. Czasami. W większej części jednak anime wkurza, zarówno głupimi bohaterami (tu zarówno sama Wszystko Mnie Zawstydza Karin jak i i całkowicie idiotyczny W). W przypadku W postać ta miała świetny wstęp, była piękna niewiadomą (przewidywalną, bo w końcu konwencji się nie ucieknie) z dużym potencjałem, a okazała się całkowitą klapą. Pozostałe odcinki czekają aż się za nie zabiorę, jednak raczej z obowiązku dokończenia niż przyjemności.

4 kolejne odcinki DB Kai. Ładne, krótkie, treściwe. Chociaż nie mogę doczekać się finału Namek.

9 odcinków InuYasha (od wczoraj/dzisiaj), który wygląda na tasiemca, jednak jego poziom humoru wynagradza to i kilka innych mankamentów w postaci mało logicznych walk. Ogólnie, walki w anime przeważnie ssą, bo przeciwnicy gadają i bawią się zamiast załatwić sprawę raz a dobrze i to wtedy, kiedy przeciwnik jest ewidentnie słabszy, a nie czekać aż stanie się COŚ i będzie wymiataczem. No ale to anime i trzeba przywyknąć. Zarówno bohaterka jak i bohater są na wysokim poziomie, ciekawie prezentują się również drugoplanowe istoty im towarzyszące - jak na razie mucha i lis (a każdy, kto czytał odpowiednia książkę Beagla może się tylko uśmiechać do skojarzeń) zaś ich kłótnie są urocze - chociaż nie dorównują tym z Orphena. Jednak nie można mieć wszystkiego :)

A i jeden odcinek Soul Huntera, czyli wielka powtórka starego ale dobrego animca. Chociaż kreska stara, trzyma klimat opowieści; po prostu chce się oglądać. No i bohater ma wielkiego plusa za ambicje w pierwszym odcinku już dokopać finałowej przeciwniczce (wedle myśli - po co mam uganiać się za 360 i ileś tam jeszcze duszami, dokopię tej odpowiedzialnej za całe zło i fajrant).
Tixon - 2009-10-06, 22:34
:
Ostatnio udało mi się obejrzeć Bleach Movie 3: Fade to Black. Od samego początku widać poprawę grafiki i znakomite ujęcia bohaterów. Na ścieżkę dźwiękową składają się stare, ale sprawdzone kawałki (Number One, mniam), intryga jest obiecująca. Bo oto Kurotsuchi zostaje napadnięty w swoim własnym laboratorium, traci najnowszy eksperyment oraz pamięć, napastnik zaś używa zdobyczy do spowodowania sporych zniszczeń w Soul Society oraz... unieszkodliwienie Kenpachiego. Całe zamieszanie powstaje w celu porwania Ruki, o której zapominają wszyscy... prócz Kona. Po chwili i Ichigo, który wyrusza w poszukiwani rozwiązania do Soul Society, by tam okazało się, że nikt nie pamięta żadnej rzeczy z nim związanej, co więcej, jest ścigany z powodu swojej maski.
Perspektywa Ichigo vs Gotei 13 - mniam. Cóż jednak z tego, skoro kończą się zalety (plus jednej, ale to na koniec), a rozpoczynają wady? Przede wszystkim rażą błędy logiczne (Urahara w Soul Society!), nieporadność kapitanów, z których chyba żaden nie odważył się na Bankai (szybki myślowy przegląd - Mayuri się nie liczy, zrobił to przed, Hitsugaya jak zwykle popisuje się przed fanami pod końcówkę, zaś Komamura użył swego dopiero na Ichigo), rozczarowanie walką - ani jedna nie jest chociaż na zadowalającym poziomie, nie mówiac już o przewidywalności - doskonale wiadomo, kto kiedy wejdzie na scenę, co ssie. Jeszcze bardziej denne jest spalenie wątku napędzającego fabułę - zapowiadało się ciekawie i niejednoznacznie, a skończyło przewidywalnie i tandetnie.
Ostatnim pozytywem są ładne scenki przypominające najważniejsze sceny z serii; nadają one całkiem znośny klimat i pokazują, jak można zmarnować świetny potencjał. A wystarczyło mniej bzdurnych walk z wężami, a więcej Ichigo vs Gotei i pracy nad choreografią (i smaczkami - tyle zmarnowanych okazji), by było to bardziej zjadliwe.

Poziom filmu dosyć mizerny - 4/10.

[Pozdrowienia dla Rolla, z którym zgadzam się jak mało kiedy :mrgreen: ]
Metzli - 2009-10-06, 22:40
:
Niezrażony pisze post pod postem... ;) A ja z chęcią obejrzę sobie to. Chociaż to dość odległa zapowiedź.
Tixon - 2009-10-06, 23:19
:
Właśnie skończyłem Bleach: The Sealed Sword Frenzy, czyli 30 minutowy OVA, który ma mizerną warstwę fabularną, ale nadrabia to klimatem i humorem - czyli wygląda tak, jak powinien wyglądać film Bleacha. Fabularnie to ma nie powalać i nie powala, za to jest masa gagów z postaciami (znakomite kłótnie Renji z Ichigo, Zaraki i jego wyczucie kierunku, Tōshirō i jego wzrost); w walce zaserwowano powtórkę motywu z Byakuya, ale to nie razi, jest też masowe cięcie Pustych, którzy to nie są przeciwnikami na poziomie kapitanów i to widać. Powala jednak to, co jest po zakończeniu akcji, razem z napisami końcowymi - urocze :)
Corny Mistick - 2009-10-15, 22:53
:
Aktualnie poluję na tak zwane 'eksperymentalne' serie... Z ostatnio obejrzanych:

Kaiba: e? Dziecinna kreska, dorosła fabuła. Trochę zbyt symboliczne i średnio ciekawe.

Noein: Pierwsza połowa serii ot, taka sobie, ale potem tak się rozkręca, że nie chciałam by się kończyło... A to u mnie rzadkie. Super~
W dodatku ma genialny OST, którego sobie słucham rysując.
Corny approves~
Tixon - 2009-10-27, 01:50
:
Perfect Blue
Anime miało status małej perełki, przy okazji którejś z dyskusji tytuł został mi podrzucony. Jednak dopiero ostatnio mogłem go zobaczyć.
Jest to historia piosenkarki żeńskiego zespołu Mimie Kirigoe, która aby rozwijać swą karierę rezygnuje ze śpiewania na rzecz aktorstwa w serialu. Powoduje to zawód fanów, których dodatkowo wkurza zmiana wizerunku idolki - udział w pikantnych scenach czy też rozbierane sesje zdjęciowe. W końcu ktoś zaczyna mordować osoby uczestniczące przy powstawaniu serialu.
Fabuła brzmiała by tandetnie, gdyby nie schizujący klimat i sposób przedstawienia akcji - mieszanie scen prawdziwych i urojonych, świata rzeczywistego z odgrywaną serialową rolą (kryminale dodajmy), retrospekcjami i postępującym rozdwojeniem jaźni bohaterki na aktorkę i piosenkarkę, gdzie mniej więcej od połowy zaczyna się to tak przeplatać, że oglądając sami nie wiemy, co jest prawdą, a co wymysłem. W tym wypadku wielki plus.
Niestety, nie można tego powiedzieć o aspekcie kryminalnym - już od samego początku twórcy pokazują nam tego złego - chyba bardziej można by ułatwić sprawę przez dodanie koszulki "To ja jestem ten zły"; w konsekwencji główne "zaskoczenie" wcale nim nie jest. I również ten wybór ma konsekwencje w postaci tego jednego właściwego zakończenia, gdzie wątpliwości pozostają wyjaśnione, a w tym przypadku lepiej sprawowało by się pozostawienie całości właśnie niedopowiedzianej z kilkoma możliwymi wersjami.
Graficznie, anime nie porywa; stawia na realistyczną ale oszczędną kreskę, nie ma więc sytuacji do popisywania się grafiką. Muzyka również nie zwraca na siebie szczególnej uwagi.
W sumie, jeśli ceni się klimat, można obejrzeć.
8/10
gelaZz - 2009-10-30, 10:16
:
Moje ulubione anime to Dragon Ball :P wśród wielu moich znajomych ten serial jest uważany za kultowy i w pełni na to miano zasługuje. Losy Songa i jego przyjaciół potrafiły zarówno wzruszyć jak i rozbawić do łez (Genialny Żółw, Herkules :mrgreen: ).
Dla mnie DB jest jednym z milszych wspomnień z dzieciństwa :-)
Tixon - 2009-11-17, 22:13
:
Link Poznajecie? Słynne, dziś już klasyczne anime. Soul Hunter. W mej pamięci było to bardzo dobre anime, pozostawiające swe fragmenty w wyobraźni, lecz szczegóły poczęły się zacierać. Musiałem wiec je sobie przypomnieć. I cóż... Ma to swoje braki.
Ogólnie, jest to komediodramat dziejący się w starożytnych chinach. I w sumie to mam tylko trzy zastrzeżenia. Pierwszy, że brak mu zdecydowania, czym być - komedią czy dramatem. Drugi, za niewykorzystanie potencjału. Trzeci - rozwiązania deus ex machina.
W pierwszym przypadku otrzymujemy anime miejscami zabawne (np. główna zła siedzi i gra na konsoli, czy też specyficzne zachowania Tai Kuna), jednak zawierające sporo dramatycznych scen i raczej brak wesołego zakończenia. Połączenie tego jednak jest deczko niestrawne. W tym wypadku całościowy obraz byłby lepszy, gdyby całą historię potraktować poważnie, bez puszczania oka do oglądającego i humoru wybijającego z nastroju.
W drugim razi niewykorzystanie potencjału, zarówno postaci, jak i walk. To widać choćby po tym, jak potraktowano jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci jakie widziałem w anime - Wenzona. Ale również główna zła - Da Ji ma większe możliwości, niż może to pokazać. Tak samo walki - zapowiadają się ciekawie, ale nie spełniają oczekiwań.
Trzecie zastrzeżenie jest dosyć wkurzające. Przykłady? Ostatni odcinek i Spu, wcześniejsze i nagłe pojawienie się tajemniczej postaci - i dopiero wtedy retrospekcja. Taki królik z kapelusza.
W pamięci SH pozostało mi jako anime ze sporym potencjałem - i takie jest. Szkoda tylko, że nie realizuje go do końca.
Fenrir - 2010-01-06, 22:24
:
Ulubione anime Dragon Ball mam to tej serii duży sentyment Berserk jest bardzo dobrym anime tym bardziej że ciężko o coś w klimatach dark fantasy no i Claymore także świetna seria gorzej że na końcu podupada.
Nólanis - 2010-02-03, 22:28
:
Chciałam wpisać w serialowe "Co gały widziały", ale że panuje tu, jak się zdaje, rozgraniczenie na "seriale" i "anime", nie będę mieszać. A mam dużo do zrzucenia z serca.
Możliwe delikatne SPOILERY; ale nic znaczącego, IMO można czytać bez szwanku.

"Ergo Proxy".
Właśnie skończyłam oglądać. Wielu o tym słyszało, "Ergo Proxy" zdecydowanie rzuca się w oczy podczas spacerów po Saturnie :-) Słyszy się pozytywne opinie, wygląda to ciekawie, czemu by nie sprawdzić, co to takiego?
Pozwolę sobie napisać, co myślę, żeby ustrzec naiwnych, którzy pokuszą się o kupno całego sezonu w nadziei, że jeśli nawet będzie kiszka, to przynajmniej estetyczna.
Otóż, zastrzeżenie pierwsze (będę wymieniać w kolejności, w jakiej się pojawiały): serial jest przydługi. Chaos i niedopowiedzenia mi osobiście nie przeszkadzają, lektura co bardziej ciężkostrawnych powieści nauczyła mnie, żeby nie szukać sensu w pierwszej połowie dzieła. Jednakże piętnastominutowe sekwencje wędrówki przez opuszczone korytarze, albo calutkie odcinki poświęcone tylko i wyłącznie urokom nudnej podróży - no ale dobra, ujdzie, takie kino artystyczne. Przecierpię.
Zastrzeżenie drugie, poważniejsze: emo mistyczne wynurzenia pod przykrywką cyberpunku. Cyberpunku to tam jest tyle, co realiów historycznych w "Gladiatorze" - czyli tylko dla smaku. Oklepane frazesy, niezbyt wyrafinowane postacie (pod względem treści - wizualnie wszystko jest do przyjęcia), przez pierwsze dziesięć odcinków miałam mieszane uczucia - a potem zaczęły się odloty. Czyli zastrzeżenie trzecie, naprawdę dzikie i zupełnie wyrwane z kontekstu odcinki. W dodatku na siłę i bez uzasadnienia wplatane w fabułę; rozumiem, że autorzy mają czasem ochotę zrobić coś szalonego, ale można to zrobić z klasą, jak "Tachikoma na gigancie - marzenie reżysera" z GitS S.A.C. Na początku było zabawnie, ale do końca później liczyłam, że coś się wyjaśni, kto, co, po co, w jaki sposób, skąd to się tam wzięło; ale niestety, wszystko pozostało w oderwaniu od całości. Żeby jeszcze dać to jako zupełnie niezależną wstawkę; ale nie, jest jasne, że to rzeczywiście miało miejsce, tylko nie daje się w żaden sposób bezboleśnie połączyć z całą resztą. Mówię tu głównie o tym nieszczęsnym teleturnieju... ale nie tylko.
Zastrzeżenie, które to już, czwarte? To rzeczona końcówka. Zaś zarzutem najpoważniejszym jest niespójność całości cyklu - zakończenie nijak się ma do pierwszych odcinków, niewiele wyjaśniono, trochę można było się domyślić, ale stanowczo zbyt wiele miejsca zajmowały egzystencjalne dylematy bohaterów. Ani się w to wczuwać, ani przeżywać, ani nawet materiału do przemyśleń nie ma sensownego.
Teraz strona wizualna, w której upatrywałam ostatniej deski ratunku, gdyby serial okazał się porażką - "przynajmniej będzie na co popatrzeć", myślałam sobie. Ale i to niekoniecznie, jeśli ktoś lubi mroczne, postapokaliptyczne klimaty, szarobury świat na podobieństwo matriksowego "real world", blade panienki w czerni i potężnych, mrocznych demigodów, to się nie rozczaruje; i jest to w porządku, ale mnie nie porwało na tyle, by uratować "Ergo Proxy". Raczej jest właśnie dobrze wykonanym, nienachalnym (a w każdym razie nie tak bardzo, jak można by się spodziewać po podobnej stylistyce) opakowaniem dla treści - a ta, jak mówiłam, nie dorosła do moich oczekiwań.
Podsumowując: można obejrzeć, ale nie warto kupować. Gdybym oglądała w telewizji, pewnie zrezygnowałabym po pierwszych kilku odcinkach - przebrnęłam przez całość z nadzieją, że jednak było warto. Ale nie.
MarcinusRomanus - 2010-02-06, 19:11
:
Anime oglądam jeśli tylko mogę i jeśli tylko mam co oglądać;)... Do moich ulubionych anime należą:

1.)"Dragon ball"-kawał mojego dzieciństwa... Serię "Z" uważam za najlepszą, dużo emocjonujących pojedynków, nowe postaci zarówno po stronie dobra jak i zarazem zła. Ulubiona postać? Oczywiście Songo, Piccolo, Vegeta-postać o dość trudnym charakterze, która przez bardzo długi okres przechodziła metamorfozę ;)

2.)"Captain Tshubasa"- czyli zajebiste anime o piłce nożnej. Prze zajebiste tricki, a bracia-bliźniacy po prostu wymiatali,do tego rywalizacji bramkarzy... Wakabajaszi vs. Wakaszimazu,zawsze lubiłem tego drugiego za dodawanie technik karate podczas gry między słupkami ;)

3.)"Tygrysia maska"-dobre anime o wrestlingu

4.)"Ghost in the sheel"-czyli dobre science-fiction

Jak na razie jestem w posiadaniu takich anime jak:

"Captain Hawk-Road to 2002"
"Cowboy Beepop"-cały jeden sezon plus film kinowy, które muszę obejrzeć.
"Vampire Hunter D"- które również muszę obejrzeć, razem z drugą częścią "VHD Bloodlust"

Jak na razie anime mogę oglądać na kanale Hyper... Po za tym na kreskówka.pl jest również trochę tego ;)
Nólanis - 2010-02-06, 19:53
:
To ja dodam jeszcze anime "Fullmetal Alchemist", o tyle godne uwagi, że posiada fabułę zupełnie od pewnego momentu odbiegającą od oryginalnej mangi. I moim zdaniem ta serialowa jest lepsza, bardziej zwarta, elegancko zamknięta, zaś pełnometrażowy "Conqueror of Shambala", czy jak to się zwało, świetnie dopełnia cyklu i rozwija niektóre wątki z serialu (które w mandze, o ile pamiętam, wcale się nie pojawiły jak dotąd - trochę jednak w innym kierunku to poszło...).
MadJack - 2010-02-06, 20:46
:
Oglądałem Fullmetal Alchemist i bardzo mi się podobało, zostało jednym z moich ulubionych anime. Jednak muszę stwierdzić, że seria Brotherhood, z tego co wiem w całości oparta na mandze, jest dużo lepsza. Już kilka nowych, świetnych postaci daje dużą przewagę. Także te, które były też w FMA (2005), są teraz ukazane dużo lepiej. Nowa seria jest też bardziej logiczna, bo widać, z czym cała armia państwa walczy, a wcześniej jedynym problemem byli butownicy. Tak więc Brotherhood trafia na pewno do mojego osobistego top10 anime :)
Tixon - 2010-02-06, 21:02
:
Karin


Tagi - Wampiry, Romans, Komedia. Dwa pierwsze są wystarczającym znakiem ostrzegawczym, ale ten trzeci... jest kuszący. Obiecuje nietypowe i humorystyczne spojrzenie na wampiry. Skusiłem się.
Karin Maaka jest nietypowym wampirem (chociaż i te nie są ukazane stereotypowo) - zamiast wysysać ulubiony typ krwi, produkuje ją, co objawia się krwotokiem z nosa zachlapującym całą okolice. W dodatku może żywić się ludzkim pokarmem (w tym czosnkiem), słońce nie stanowi dla niej przeszkody, niestety kosztem braku niezbędnej dla wampira zdolności wymazywania pamięci ofiarom.
Kenta Usui jest niedoszłą ofiarą, przypadkiem odkrywa też oba jej sekrety; rodzina Karin uznaje jednak, że jego pomoc może się przydać i uznają go za sprzymierzeńca rodziny.
Fabularnie bez zaskoczenia - pojawienie się uczucia jakie ta dwójka do siebie żywi. Do tego duża ilość gagów.
I możemy zacząć narzekać. Fabuła miejscami jest niekonsekwentna, zaś podane wyjaśnienia niezbyt przekonujące, irytuje nadmiar tandetnego fanserwisu. Wkurzają zachowania postaci : tajemnicza persona (początkowo nie wiadomo kim ona jest, ale łatwo się domyśleć) z którą wiązałem wielkie nadzieje, zamiast być śmieszną, jest żałosna, Karin zaś nieziemsko wkurza swoją postawą "wszystko mnie zawstydza". Zaś końcówka anime to już totalne przegięcie.
Sceny komediowe, o ile nie są wstawione na siłę - a to wyraźnie widać - plasują się od lekko zabawnych, po takie, przy których trudno się na krześle utrzymać (tutaj przoduje spotkanie Rena i Eldy). Ciekawą postacią jest też starszy brat Karin - Ren Makka, jednak najbardziej klimatyczną personą jest najmłodsza z rodziny Anju.
Ocena - 6/10 gdzie jeden punkt jest za Anju właśnie.
Lady_Aribeth - 2010-02-08, 01:17
:
MadJack napisał/a:
Oglądałem Fullmetal Alchemist i bardzo mi się podobało, zostało jednym z moich ulubionych anime. Jednak muszę stwierdzić, że seria Brotherhood, z tego co wiem w całości oparta na mandze, jest dużo lepsza. Już kilka nowych, świetnych postaci daje dużą przewagę. Także te, które były też w FMA (2005), są teraz ukazane dużo lepiej. Nowa seria jest też bardziej logiczna, bo widać, z czym cała armia państwa walczy, a wcześniej jedynym problemem byli butownicy. Tak więc Brotherhood trafia na pewno do mojego osobistego top10 anime :)


Zaciekawiłeś mnie tym. FMA należy do czołówki moich ulubionych anime, więc właściwie od razu poszłam oglądać nową serię. Na razie obejrzałam cztery odcinki (jestem w trakcie piątego) i jestem średnio zachwycona. Średnie żarty, średni opening. Wydaje mi się, że pierwszej serii Edward i Mustang byli trochę lepiej rysowani. Co do fabuły i postaci na razie nie będę się wypowiadać, bo po kilku odcinkach ciężko powiedzieć coś konkretnego. Takie mam tylko wrażenie, że wszystko dzieje się jakoś tak szybciej. I chwilami mam wrażenie, że twórcy za bardzo idą na skróty i bez znajomości pierwszej serii oglądałoby mi się to trochę trudniej (ale tylko trochę ;) ).
No ale w sumie widzę nadzieję na lepsze wytłumaczenie niektórych rzeczy i ogólnie jestem ciekawa, jak to wszystko się potoczy (bo samej mangi nie znam), więc się nie zrażam xD.
MadJack - 2010-02-08, 16:56
:
O, Lady_Aribeth, wykaż się cierpliwością, ponieważ seria Brotherhood z biegiem czasu staje się ciekawsza od pierwszej! Szczególnie, że fabuła, na początku podobna, diametralnie się później różni! Wiele postaci poznasz od innej strony, więc niech Twój zapał nie będzie stłumiony! Mój poprzedni post biedny jednolinijkowy, przez moderację brutalnie wypalony, wyrażał to samo, tyle że krócej i stylem bardziej minimalistycznym, mniej oko opiekuna działu "Filmy" cieszącym! Zatem wybacz rozwlekłość mojej wypowiedzi, lecz może tym razem moderator się nią nie zrazi!

Yeach ;p
Spell

Wezyr - 2010-02-10, 10:58
:
Znacie jakiś... "poważny" ranking najlepszych/najpopularniejszych seriali anime? Coś w stylu rankingów filmowych IMBD i temu podobnych. Sesja zbliża się ku końcowi i chciałbym obejrzeć coś ciekawego. Z góry uprzedzam, że Evangelion widziałem w całości. Nie chcę tego samego, ale czegoś na zbliżonym poziomie.
Dhuaine - 2010-02-10, 17:30
:
Ranking to nie jest (choć posiada listę najwyżej ocenionych anime) - http://myanimelist.net . Świetna strona.

Lady_Aribeth napisał/a:
Takie mam tylko wrażenie, że wszystko dzieje się jakoś tak szybciej.

Pierwsze odcinki FMA Brotherhood to przyspieszony recap tego, co działo się w pierwszym FMA, dopóki fabuła szła zgodnie z mangą. Materiał z mangi idzie już wolniej i dokładniej. Nadal pomijają różne małe rzeczy, ale mimo wszystko to świetne anime. Chyba najlepsza adaptacja, jaką widziałam.
Anime można oglądać na Youtube w HD, napisy polskie. :)
DrDziwadelko - 2010-02-11, 12:03
:
błąd w linku.
nie .com a .net powinno być. :P
http://myanimelist.net/
Nolaan - 2010-02-11, 14:08
:
Ja zostałem wczoraj namówiony na Code Geass i chyba dzisiaj się za to wezmę.
jakiś czas temu usiłowałem łyknąć Bakemonogatari ale mi nie podeszło. No i Devil May Cry muszę wreszcie skończyć.
Fenrir - 2010-02-11, 17:02
:
Devil May Cry jest straszne nie ma to fabuły ani klimatu gry dawno nie zawiodłem się tak na żadnym anime. Polecam Kanji świetne anime z oryginalną kreską no i Claymore które dlamnie było przez pewien czas idealnym anime w klimatach fantasy.
Tixon - 2010-02-11, 23:03
:
Popieram. Devil May Cry zawodzi zarówno pod względem klimatu jako animowej wersji przygód Dantego, jak również nie broni się samo jako osobne dzieło. Już wiele lepiej prezentują się aż sztuczne od patetyzmu scenki z DMC4.
Claymore to również jedno z moich ulubionych anime, chociaż jest bardzo często krytykowane. Słusznie poniekąd.
A Code Geass zdecydowanie warto.
Wezyr - 2010-02-11, 23:31
:
Przejrzałem podaną przez was stronę. Może coś stamtąd wybiorę. Opis i opinie o Death Note brzmią obiecująco. A jutro planuję obejrzeć Sky Blue: Wonderful Days. W weekend może przypomnę sobie GITS. I... w końcu obejrzę Akirę :oops:
Tixon - 2010-02-12, 12:34
:
Wezyr napisał/a:
Opis i opinie o Death Note brzmią obiecująco.

Nie moje :P
O ile manga była by znośna, gdyby zakończyła się najdalej na 6 tomie, a nie sztucznie rozciągana na praktycznie dwa razy tyle, to anime jest już przegadane w cholerę. 20 minut oglądania jak L i Kira tworzą plany i 'analizują' swoje ruchy. Gdyby to jeszcze było inteligentne i pomysłowe... A nie jest - jedyny sprytny ruch to pierwsze działanie ze strony L'a z wystąpieniem w TV. Reszta obraża inteligencję oglądającego. Scena z chipsami na samym szczycie tego.
MarcinusRomanus - 2010-02-12, 19:09
:
A ja wczoraj sobie obejrzałem "Black Lagoon", co prawda to anime już leci jakiś czas na Hyperze, ale dopiero wczoraj sobie co nie co zerknąłem... Fakt, że muszę nadrobić te kilkanaście odcinków, ale co tam oglądało się dość przyjemnie, po za tym czerwony znaczek w rogu ekranu mówi za siebie ;) Co do samego anime... Akcja nie zwalnia ani na chwilę, ciekawe postaci? oczywiście, że tak... Najbardziej polubiłem tego dużego gościa z kataną w okularach przeciw słonecznych. Oprócz tego piękne kobiety... w tym anime ich nie brakuje, jak na razie spodobała mi się postać pięknej i bezwzględnej Białalajki, której uroku nie co dodaje pokiereszowana jedna strona twarzy. A jak jeszcze zobaczyłem, że w anime jest KGB, mafia rosyjska to już w ogóle mnie wcięło... teraz nic jak tylko czekać na kolejny odcinek ;)
Tixon - 2010-02-13, 21:52
:
MarcinusRomanus napisał/a:
A ja wczoraj sobie obejrzałem "Black Lagoon", co prawda to anime już leci jakiś czas na Hyperze, ale dopiero wczoraj sobie co nie co zerknąłem...

A ja pierwszy sezon obejrzałem dzięki Hyperowi, a potem przesiadłem się na inne źródła.
Nie spodziewałem się niczego szczególnego po Black Lagoon, a zostałem pozytywnie zaskoczony. Co prawda miejscami wkurza przepakowanie bohaterów (ah ta Revvy) i setki kul wystrzelonych w stronę bohaterów, które nigdy, niezależnie od odległości w nie trafią, ale wystarczy przypomnieć sobie, że to taka konwencja i można dalej rozkoszować się akcją. Tak, akcji w tym anime nie brak.
Oprócz tego warto wspomnieć o postaciach, bo te również są bardzo dobre. Choćby wymieniona wcześniej Bałałajka, ale i główna spluwa anime - Revvy „Two Hands”, wrzucony w wir wydarzeń Rokuro czy siostra z Kościoła Przemocy...
Ciekawie prezentuje się miasto Roanapra.
A na podsumowanie całej, pełnej przemocy i krwi akcji, ending - Don't Look Behind
Fenrir - 2010-02-14, 22:21
:
Cytat:
Nie moje :P
O ile manga była by znośna, gdyby zakończyła się najdalej na 6 tomie, a nie sztucznie rozciągana na praktycznie dwa razy tyle, to anime jest już przegadane w cholerę. 20 minut oglądania jak L i Kira tworzą plany i 'analizują' swoje ruchy. Gdyby to jeszcze było inteligentne i pomysłowe... A nie jest - jedyny sprytny ruch to pierwsze działanie ze strony L'a z wystąpieniem w TV. Reszta obraża inteligencję oglądającego. Scena z chipsami na samym szczycie tego.


Zgadzam się poza tym geniusz geniuszem a przewidywanie 20 posunięć do przodu to bardziej dość przesadzone.
radosiewka - 2010-02-14, 23:22
:
Nie interesuję się za bardzo anime, do tej pory widziałam tylko Death Note i Myself; Yourself.

Death Note bardzo mi się podobało, jedynie koniec jest trochę mało pomysłowy. Świetne piosenki na początku i postać Ryūk-u;) Oglądałam to z dwa lata temu więc nie do końca pamiętam fabułę, ale wiem że w połowie wydawał mi się naciągany pomysł wymiany L...
Myself; Yourself to z kolei anime o chłopaku który o kilku latach powraca do rodzinnego miasta w ramach wymiany uczniów. Okazuje się, że wszyscy się pozmieniali, zwłaszcza jego najlepsza przyjaciółka z czasów dzieciństwa. Anime jest dość krótkie - zaledwie 13 odcinków. Dopiero od mniej więcej 7 robi się ciekawie, a najciekawszy ( a zarazem niedokończony wątek) to wątek bliźniaków. Odniosłam wrażenie że twórcy w dwóch ostatnich odcinkach bardzo starali się uporządkować i dobrze zakończyć wszystkie wątki - stąd ten pośpiech.

To dopiero początek mojej przygody z anime, niedługo na pewno wezmę się za oglądanie innych anime;)
Lady_Aribeth - 2010-02-18, 00:34
:
No, to jestem na bieżąco jeśli chodzi o FMA Brotherhood. I ogólnie rzecz biorąc jestem zaskoczona (pogrubienie nie jest przypadkowe). Wiedziałam, że anime i manga różnią się między sobą, ale nie spodziewałam się że AŻ TAK i to w podstawowych założeniach, a precyzując - w filarach opowieści! Druga seria z pierwszą rozchodzi się gdzieś na wysokości 7 czy 8 odcinka i już ich drogi się nie spotykają. Krótko mówiąc - zonkzonkzonk. Ale jest to bardzo pozytywne zaskoczenie.
Przede wszystkim sama opowieść jest o wiele bardziej uporządkowana, przemyślana. Wszystko ładnie się łączy, jest dynamicznie i sensownie. W pierwszej serii w pewnym momencie miałam wrażenie, że twórcy się pogubili, że już sami nie wiedzą, do czego zmierzają, a zakończenie było nawet dla nich samych niespodzianką. Tutaj czegoś takiego nie ma. Wielki plus.
Faktycznie, większość postaci zyskała w drugiej serii. Ciekawe smaczki, lepiej nakreślone portrety psychologiczne. Niemniej osobiście uważam, że totalnie sknocili postać Huges'a - potraktowany po łebkach, właściwie to został wprowadzony do fabuły tylko w jednym celu (SPOILER a mianowicie, żeby umrzeć ; O KONIEC SPOILERA), traci cały swój urok. Gdybym nie znała pierwszej serii, to prawdopodobnie jego postać nawet 1) nie zapadłaby mi w pamięć 2) nie zrobiłaby na mnie żadnego wrażenia. Podobnie z Greedem, który w pierwszej serii bardzo pozytywnie mi się zapisał w pamięci, a tutaj jakiś taki średni jest (okey, 44 odcinek trochę poprawia moją opinię o tej postaci, ale ogólnie nadal jest średni). Ale cała reszta jest jak najbardziej okey ;-). Dodam jeszcze, że wszystkie "nowe" postacie mają swój charakterrrek i wywołują u mnie bardzo pozytywne wrażenie.
MOŻLIWY SPOILER Ale przyznam, że koncepcja homunculusa z pierwszej serii wydawała mi się być o wiele ciekawsza od tej, którą przedstawia druga seria. W drugiej serii powstawanie homunculusa jest takie... prozaiczne. Ot częstują nieszczęśnika kamieniem i albo mu się fartnie albo nie. Koncepcja z pierwszej serii faktycznie niosła pierwiastek grzechu, była czymś "świeżym" i naprawdę zaskakującym. Niestety ta wersja z pierwszego anime gryzie się z całą fabułą mangi, przez co nie mogła być wykorzystana, nad czym naprawdę boleję. KONIEC MOŻLIWEGO SPOILERA
Ważna jest też całkowita zmiana realizacji wątku braterskiego. Nie wiem jak inni, ale ja mam wrażenie, że te relacje między braćmi nie są już przedstawiane tak bardzo emocjonalnie, wzruszająco, jak to było w pierwszej serii. Jest mniej płaczliwie, a bardziej konkretnie. Oba sposoby realizacji mają swoje plusy i minusy, ale przyznam, że chwilami brakuje mi tych ckliwych scen ;-).
Brakuje mi też muzyki z pierwszej serii, która była przecudowna.

Jednak spokojnie mogę przyznać, że choć podchodziłam do drugiej serii z rezerwą, to przekonała mnie do siebie i wciągnęła niesamowicie :))
MrSpellu - 2010-03-22, 08:38
:
Tixon napisał/a:
PS W kręgu anime powyższa opinia jest równoznaczna ze stwierdzeniem, że Diuna Herberta ssie

Wiem o tym, pamiętam jak znajomi jarali się NGE. W tym jednak wypadku, z czystym sercem mogę poprzeć Twoje słowa (odnośnie ssania serialu, bo za Herberta należy Ci się ignor) :P

Znajomi jarali się też Akirą. Jakoś nie potrafię się zmobilizować by nadrobić. GITS I, Jin-roh oraz CB (względnie FF lub Super Taboo :P ) w zupełności mi wystarczą ;)
Nólanis - 2010-03-22, 18:44
:
Akira, o ile pamiętam, to była niezła psychodelia momentami, porównywalna z Papriką. Fabuła trochę mi nie podeszła, ale oglądało się przyjemnie - chociaż kiedy ostatnio to widziałam, to byłam chyba akurat na granicy targetu (mniej więcej w tym samym czasie poznałam pierwszego pełnometrażowego GitS-a) :D
MarcinusRomanus - 2010-03-27, 14:06
:
* Trigun- Widziałem jeden odcinek i dalej oglądać nie zamierzam.

*GTO- Tutaj również jestem po jednym odcinku, ale to anime mnie po prostu zaciekawiło i będę oglądać dalej. Jak na razie zapowiada się niezła komedia, po za tym ciekawa postać głównego bohatera.

Co możecie powiedzieć o takich anime jak:

*Nana- słyszałem, że anime jest przeznaczone dla dziewczyn...
*Green green?
*Experiments Lain?
Dhuaine - 2010-03-27, 18:48
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Trigun- Widziałem jeden odcinek i dalej oglądać nie zamierzam.

Miałam dokładnie tę samą reakcję. xD O dziwo, tylko kilka pierwszych odcinków jest takich. Druga połowa serii jest za to bardzo poważna i aż miło się wspomina tę głupawkę z początku.

Serial Experiments Lain - obejrzałam niedawno. Bardzo ciekawa seria, na myślenie, ale nie jest bardzo trudna do rozpracowania. Anime kręci się wokół pytania, czy Internet to na pewno taki dobry pomysł i co się stanie, jak wejdzie do powszechnego użycia. (Seria jest z 1998 roku czy jakoś tak.) Oczywiście pewne rzeczy się już zdezaktualizowały, ale nadal jest to interesująca rzecz, warta obejrzenia. Zakończenie średnio mi się podobało, choć nie należało do złych.
Mnie głowa bolała od szumów i osobliwej kreski, pełnej kontrastów. Radzę nie oglądać w maratonie ;)
Tixon - 2010-03-30, 09:36
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Trigun- Widziałem jeden odcinek i dalej oglądać nie zamierzam.

Też nie zamierzałem oglądać dalej, gdyby nie polecenie znajomego. I opłaciło się, bo potem zmienia to konkretnie klimat.
MarcinusRomanus napisał/a:
*Green green?

Widziałem fragmenty i szczerze nie widzę w tym nic zabawnego. Już lepiej prezentuje się Ladies Versus Butlers! - tandetne ecchi, ale świetne jako komedia.
MrSpellu - 2010-03-30, 09:39
:
Tixon napisał/a:
Też nie zamierzałem oglądać dalej, gdyby nie polecenie znajomego. I opłaciło się, bo potem zmienia to konkretnie klimat.

Znajomi nałogowo oglądali Triguna. Wysiadłem po dwóch minutach, w sensie oni oglądali do końca, a ja zająłem się piwem i podręcznikiem do Warhammera. Ale Triguna chwalili jako fajny i klimatyczny serial. Więc może faktycznie po kilku odcinkach jest lepiej (coś wspominali, że początek taki sobie)?
Tixon - 2010-03-30, 09:46
:
Spellsinger napisał/a:
Tixon napisał/a:
Też nie zamierzałem oglądać dalej, gdyby nie polecenie znajomego. I opłaciło się, bo potem zmienia to konkretnie klimat.

Znajomi nałogowo oglądali Triguna. Wysiadłem po dwóch minutach, w sensie oni oglądali do końca, a ja zająłem się piwem i podręcznikiem do Warhammera. Ale Triguna chwalili jako fajny i klimatyczny serial. Więc może faktycznie po kilku odcinkach jest lepiej (coś wspominali, że początek taki sobie)?

Wiesz, cały problem w tym, że Vashe się wygłupia. Oczekujesz tu gościa legendę, najlepszego rewolwerowca na świecie, a ten... stroi sobie żarty. Owszem, po pewnym czasie się możesz przyzwyczaić i wtedy odkryjesz, że ma to sens i tak naprawdę nie jest komedią. Ale... trzeba najpierw dać temu szansę :)
Zireael - 2010-03-30, 16:08
:
Green green jest zdecydowanie głupawy. Szkoda zachodu. Dwanaście odcinków praktycznie o niczym (i trzynasty trochę ciekawszy :perv: ).

A ja obejrzałam Laputę. Jestem fanką Miyazakiego i dla mnie wszystkie jego filmy są rewelacyjne-może za wyjątkiem Mononoke, ale o tym za chwilę- (i mają piękną muzykę Hisaishiego), więc nie będzie niespodzianką, gdy stwierdzę, że bardzo mi się podobało to anime. Wątek głównej bohaterki mógłby być nieco rozwinięty, widz otrzymuje o niej stosunkowo niewiele informacji. Oprócz tego jest jak zwykle- para młodych bohaterów, których łączy przyjaźń, a może nawet pierwsza miłość, cudowna oprawa wizualna i trochę śmiechu. Teraz zaczaję się na Nausiceę (?).
Mononoke - to anime ze mną wygrało. W wielkich bólach obejrzałam około trzech czwartych i poddałam się. Mocno przyczynił się do tego angielski dubbing. Nie cierpię japońskich animacji z podłożonym głosem. Japoński z polskimi lub angielskimi z napisami o wiele przyjemniej mi się ogląda.
W każdym razie, pomimo usilnych prób z mojej strony, Księżniczka Mononoke mnie nie wciągnęła i generalnie wywarła dość negatywne wrażenie. Jeśli zdobędę wersję z oryginalnym dźwiękiem, podejmę drugą próbę.
MarcinusRomanus - 2010-03-31, 14:14
:
Co do "Green Gren ". Myślę, że ta seria idealnie nadaję się do oglądania w jakimś szerszym gronie ( jakaś impreza, czy zwykłe spotkanie towarzyskie z przyjaciółmi). W sumie jest to chyba nawet dobra komedia właśnie na takie spotkania ;)
Kiedyś oglądałem na Axn Sci-Fi anime, w którym to akcja toczyła się na akademii sztuk pięknych. Seria mnie wciągnęła nie powiem. Jeden minus jest taki, że nie obejrzałem owego anime w całości bo ów kanał miałem tylko w pakiecie promocyjnym, a i tak nie byłem z tym na bieżąco. Moje pytanie jest takie: czy ktoś kojarzy, zna takie właśnie anime? Jeśli tak to proszę o podanie tytułu i ile jest serii.
MadJack - 2010-03-31, 15:10
:
Honey and Clover może? Są 2 serie i chyba 4 odcinki OVA. Jest tam bodajże architekt, wyglądająca jak mała dziewczynka rzeźbiarka, zakręcony rzeźbiarz i jeszcze paru innych?
A co do Triguna- nie wiem, co chcecie od humoru w tej serii, mi tam się podobał :P
MarcinusRomanus - 2010-04-07, 17:57
:
Jestem w trakcie oglądania anime "Darker Than Black". Jak dla mnie ta seria jest nawet ciekawa i warto się z tą serią zapoznać chociażby dla ciekawej historii, ciekawych postaci ( a jest ich multum). Co jeszcze mogę napisać na temat "Darker..." to chyba to, że w każdym odcinku coś się dzieje. Po za tym utwór muzyczny który leci podczas napisów początkowych może się podobać. Moim zdaniem jest bardzo dynamiczny. Po za tym tą serie można polecić chyba każdemu kto lubi supermocne a'la X-MAN. Na razie jestem po trzecim odcinku, i jeśli przy dalszym oglądaniu nie będzie żadnych zgrzytów między mną a tą serią to chętnie sięgnę po "Dharker Than Black II".
Tixon - 2010-04-07, 18:06
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Na razie jestem po trzecim odcinku, i jeśli przy dalszym oglądaniu nie będzie żadnych zgrzytów między mną a tą serią to chętnie sięgnę po "Dharker Than Black II".

Uwierz mi - nie chcesz sięgać po drugą serię. Pierwsza jest dobra, ok. Ale druga... cóż, z kontynuacji jako takich to ponoć tylko ojciec chrzestny jest lepszy od poprzednich. A Gemini of the Meteor to na pewno nie jest Ojciec Chrzestny. Więc po co sobie psuć dobre wrażenia?

Ściągnąłem obie Akirę i teraz jak będę miał dwie godziny wolnego, to obejrze. Ciekawie się zapowiada.
Lady_Aribeth - 2010-04-07, 18:51
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Jestem w trakcie oglądania anime "Darker Than Black". Jak dla mnie ta seria jest nawet ciekawa i warto się z tą serią zapoznać chociażby dla ciekawej historii, ciekawych postaci ( a jest ich multum). Co jeszcze mogę napisać na temat "Darker..." to chyba to, że w każdym odcinku coś się dzieje. Po za tym utwór muzyczny który leci podczas napisów początkowych może się podobać. Moim zdaniem jest bardzo dynamiczny. Po za tym tą serie można polecić chyba każdemu kto lubi supermocne a'la X-MAN. Na razie jestem po trzecim odcinku, i jeśli przy dalszym oglądaniu nie będzie żadnych zgrzytów między mną a tą serią to chętnie sięgnę po "Dharker Than Black II".


A to niespodzianka. Dobrze wiedzieć, że jest druga seria, może ma bardziej sensowne zakończenie. Pierwsza seria wg mnie jest doskonałym przykładem, jak kilkoma ostatnimi odcinkami można zwalić bardzo ciekawy pomysł.

EDIT:
Po przeczytaniu posta Tixona już nie jestem taka pewna, czy chcę obejrzeć drugą serię xD.
Dhuaine - 2010-04-07, 18:59
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Dobrze wiedzieć, że jest druga seria, może ma bardziej sensowne zakończenie. Pierwsza seria wg mnie jest doskonałym przykładem, jak kilkoma ostatnimi odcinkami można zwalić bardzo ciekawy pomysł.

Pierwsza seria ma bardziej sensowne zakończenie od drugiej. Druga w ogóle nie ma zakończenia :P W pierwszej przynajmniej można domyślać się, co się właściwie stało, i wiadomo, jaki był ogólny zarys wydarzeń. W drugiej wszystko kończy się wielkim "wtf" - albo to totalna porażka, albo przecięli serię na pół i kiedyś się doczekamy DTB 3.

Może coś się wyjaśni po ova... DTB Gaiden dzieje się pomiędzy DTB 1 i DTB 2 - wygląda na to, że zawiera sporo "bridging info".
Lady_Aribeth - 2010-04-07, 20:12
:
Dhuaine napisał/a:
Pierwsza seria ma bardziej sensowne zakończenie od drugiej. Druga w ogóle nie ma zakończenia :P W pierwszej przynajmniej można domyślać się, co się właściwie stało, i wiadomo, jaki był ogólny zarys wydarzeń. W drugiej wszystko kończy się wielkim "wtf" - albo to totalna porażka, albo przecięli serię na pół


Dla mnie właśnie takie miała zakończenie pierwsza część xD. Takie wtf i sprawdzenie w necie, czy aby na pewno mam wszystkie odcinki, bo czegoś mi ewidentnie brakuje. Może niezbyt uważnie oglądałam, ale generalnie jaki niesmak pozostawiło we mnie to anime.

A jak wrażenia co do drugiej serii FMA? Ja ogólnie rzecz biorąc, pomimo początkowego podchodzenia z rezerwą, jestem zachwycona. Z każdym odcinkiem jest coraz lepiej. Nie czytałam mangi, więc zakończenia wyglądam z niecierpliwością xD.
Tixon - 2010-04-07, 20:13
:
Lady_Aribeth napisał/a:
A to niespodzianka. Dobrze wiedzieć, że jest druga seria, może ma bardziej sensowne zakończenie. Pierwsza seria wg mnie jest doskonałym przykładem, jak kilkoma ostatnimi odcinkami można zwalić bardzo ciekawy pomysł.
Nie jestem jedyny który uważa zakończenie DTB za słabe :)
A z drugiej zrezygnuj. Poważnie.
Dhuaine napisał/a:

Pierwsza seria ma bardziej sensowne zakończenie od drugiej. Druga w ogóle nie ma zakończenia :P W pierwszej przynajmniej można domyślać się, co się właściwie stało, i wiadomo, jaki był ogólny zarys wydarzeń.

To co zaserwowali to jeden wielki WTF. Od pewnego momentu wyjaśnienia są wzięte z kosmosu. A na OVA to bym specjalnie nie liczył.
Lady_Aribeth napisał/a:
A jak wrażenia co do drugiej serii FMA? Ja ogólnie rzecz biorąc, pomimo początkowego podchodzenia z rezerwą, jestem zachwycona. Z każdym odcinkiem jest coraz lepiej. Nie czytałam mangi, więc zakończenia wyglądam z niecierpliwością xD.

Słyszę od znajomych, że jest lepiej, bardziej zgodnie z mangą i śmieszniej. A manga jest dobra. Tylko nie wiem, czy to już ma zakończenie, czy jeszcze ciągną :)
MadJack - 2010-04-07, 20:34
:
Słyszałem, że FMA: Brotherhood ma się skończyć na ~65 odcinkach, więc nie jest źle, chociaż przyznam szczerze, że trochę cotygodniowego czekania na świetną rozrywkę będzie mi brakowało. Ale na razie dobrze się bawię coraz większą zadymą :mrgreen:

Tak jeszcze polecę na szybko animce ze studia Key: Air, Clannad, Clannad Afterstory i Kanon. Pierwsza seria Clannadu ma rozwalający humor (przynajmniej dla mnie), ale w drugiej robi się poważniej. Kanon to polecam oglądnąć nowszą wersję, jest lepsza. A Air nie oglądać jak ma się jest w kiepskim nastroju, bo jest strasznie przygnębiające. Może kiedyś rozpiszę się dokładnie na temat tych anime.

A teraz oglądam, w ramach ćwiczenia angielskiego ( :mrgreen: ):
-Toradora, typowe, momentami bardzo śmieszne, anime high school.
-Baka to test to shoukanjuu- zryte, bardzo zryte :D
-Zacząłem jeszcze oglądać School Rumble, nie znalazłem jeszcze czasu, żeby dooglądać, ale to takie luźne, śmieszne anime :)
Lady_Aribeth - 2010-04-07, 21:33
:
MadJack napisał/a:
Słyszałem, że FMA: Brotherhood ma się skończyć na ~65 odcinkach, więc nie jest źle, chociaż przyznam szczerze, że trochę cotygodniowego czekania na świetną rozrywkę będzie mi brakowało.


A ja gdzieś trafiłam na informację, że odcinków ma być 54 o,o.

Tixon napisał/a:
Słyszę od znajomych, że jest lepiej, bardziej zgodnie z mangą i śmieszniej. A manga jest dobra. Tylko nie wiem, czy to już ma zakończenie, czy jeszcze ciągną :)


Osobiście uważam, że jednak pierwsza seria była trochę śmieszniejsza. Bardziej była nastawiona na gagi i komiczne sytuacje (kilka odcinków skupia się przede wszystkim na tym - jak ten z pojedynkiem Eda i Roya, ze sprawą baraku 13, z szukaniem dziewczyny dla Havoka...). I wszystkie były na równym, dość wysokim poziomie, a dodatkowo fajnie się wpasowywało w historię, było miłym odsapnięciem od ciężkich, smutnawych momentów. W drugiej serii... przez pierwszych, powiedzmy, 15 odcinków żarty wydawały mi się dość tandetne i słabe, ale im dalej, tym lepiej (jak już powiedziałam wcześniej xD), widać twórcy musieli się trochę rozkręcić ;) .

Faktycznie lepiej jest pod względem fabularnym. Historia jest bardziej składna i ciekawa, bardziej nastawiona na akcję, kiedy to pierwsza część przede wszystkim skupiała się na relacji między braćmi i ckliwych chwilach. Ogólnie wielki plus za to.

Tixon napisał/a:
Nie jestem jedyny który uważa zakończenie DTB za słabe :)
A z drugiej zrezygnuj. Poważnie.


Dzięki, posłucham tej rady. Nadzieja na sensowne wytłumaczenie jakiegokolwiek wątku w DTB zdechła bezpowrotnie xD.
Dhuaine - 2010-04-07, 21:42
:
Tixon napisał/a:
To co zaserwowali to jeden wielki WTF. Od pewnego momentu wyjaśnienia są wzięte z kosmosu. A na OVA to bym specjalnie nie liczył.

Oglądasz te OVA? Jak na razie jest całkiem nieźle. Oczywiście, nawet najlepsze naładowanie informacji w OVA nie naprawi spapranego zakończenia drugiej serii, ale przynajmniej wyjaśni, o co chodzi z Yin. To już będzie fundament do Gemini of Meteor... Drugi sezon zbudował czysty chaos i bezsens praktycznie na niczym, ale jeśli OVA okażą się dobre, to chociaż część fabuły z DTB 2 nabierze sensu.

FMA 2 ma być całkowicie zgodne z mangą. Do końca mangi jeszcze 3-4 rozdziały (nie wyobrażam sobie, żeby mangaka zdołała załatwić wszystko wcześniej), więc anime ma problem - dogania mangę zbyt szybko. Jestem teraz trzy odcinki do tyłu, ale z tego, co zauważyłam, to anime zwalnia. Pewnie skupią się bardziej na walkach. W tych rozdziałach jest ich pełno ;)

Ostatnimi czasy skończyły się:
- Ookami Kakushi - na początku nudne, na końcu banalne. Jeśli ktoś umyślił sobie oglądać, to radzę zmienić zdanie.
- Tatakau Shisho - seria wygląda na zmarnowany potencjał. Wiele pomysłów było dość ciekawych, ale potraktowano je po łebkach i stąd anime jest zbyt skomplikowane dla zwykłego pożeracza shonenów, jak i zbyt płytkie dla bardziej wymagającego widza. Wielka szkoda. Najwyraźniej oryginalne powieści niezbyt nadawały się do przeniesienia na ekran.
Obu nie polecam. xD

Lady_Aribeth napisał/a:
A ja gdzieś trafiłam na informację, że odcinków ma być 54 o,o.

Na pewno nie. Najbardziej sensowną liczbą jest 63.
MarcinusRomanus - 2010-04-08, 10:25
:
Za mną już pięć odcinków "Darker Than Black". Muszę przyznać, że naprawdę jestem miło zaskoczony tym anime. Po prostu nie spodziewałem się tego, że aż tak się wciągnę. Co do postaci to jak dla mnie mała Mai jest dość ciekawą osobistością. Nad człowiek z nie okiełznaną mocą. Po za tym przymierzam się do obejrzenia takich anime jak:

-"Clannad"
-"Clannad After Story"
-"Kanon"
-"Samurai Champloo"
-"Hellsing"
-"Black Blood Brothers"
-"Rosario + Vampire" - w Japoni ponoć pozycja kultowa.
-"Natsu No Arashi!"
- "Jigoku Shoujo"
-"Kimkiss pure rouge"
-"Queen's Blade ~Rurou no Senshi"

No i jeszcze może "Rycerze Zodiaku" tak dla porównania z poprzednią wersją która leciała na RTL7. Ponoć jest jakaś nowsza.
Tixon - 2010-04-11, 15:42
:
Akira za mną. Cóż, jest do dosyć strawna mieszanka makabry, psychologii i akcji, z naciskiem na akcję. Moc wiadomej osoby rzeczywiście zasługuje na umieszczenie na liście top 10 anime powers.
Fabularnie jest tak sobie, za to ma całą gamę ciekawych postaci.
No i ładnie wygląda, chociaż liczy sobie już sporo latek.
Ocena - 7/10
Fenrir - 2010-04-13, 16:30
:
Cytat:
Za mną już pięć odcinków "Darker Than Black". Muszę przyznać, że naprawdę jestem miło zaskoczony tym anime. Po prostu nie spodziewałem się tego, że aż tak się wciągnę. Co do postaci to jak dla mnie mała Mai jest dość ciekawą osobistością. Nad człowiek z nie okiełznaną mocą. Po za tym przymierzam się do obejrzenia takich anime jak:

-"Clannad"
-"Clannad After Story"
-"Kanon"
-"Samurai Champloo"
-"Hellsing"
-"Black Blood Brothers"
-"Rosario + Vampire" - w Japoni ponoć pozycja kultowa.
-"Natsu No Arashi!"
- "Jigoku Shoujo"
-"Kimkiss pure rouge"
-"Queen's Blade ~Rurou no Senshi"

No i jeszcze może "Rycerze Zodiaku" tak dla porównania z poprzednią wersją która leciała na RTL7. Ponoć jest jakaś nowsza.


Co do Hellsinga polecam OVA ponieważ jest wizualnie lepsza oraz jest wierna mandze.
-"Black Blood Brothers" zapowiadało się fajnie a okazało się stratą czasu.
"Queen's Blade ~Rurou no Senshi" jeśli ktoś lubi oglądać anime gdzie biust jest pokazywany co kilka sekund oraz jest wielkości głowy to polecam :D
"Samurai Champloo" jak nienawidzę klimatów hip hopowych a w tym anime uświadczyć można tego sporo to anime jest świetne pod względem humoru jak i kreski.
Ł - 2010-05-07, 14:30
:
Fenrir napisał/a:
Co do Hellsinga polecam OVA ponieważ jest wizualnie lepsza oraz jest wierna mandze.

Tyle tylko że manga jest uber-kretyńska i to że anime nie było jej wierne to tylko jego wielka zaleta. Zresztą to czy wizualnie OVA jest lepsza też bym polemizował, dla mnie dużo gorsze jeśli chodzi o oprawę, szczególnie muzyczną. Mangę przejrzałem, OVA tylko włączyłem i wyłączyłem z ciekawosci.


http://www.youtube.com/wa...feature=related - pamiętam jak strasznie się tym jarałem jak pierwszy raz zobaczyłem na TV4 - i nawet dzisaj patrząc to wbrew dość standardowej infantylnej otoczce to był dość fajny i umiejętnie skonstruowany serial.
MrSpellu - 2010-05-07, 14:49
:
Ł napisał/a:
http://www.youtube.com/wa...feature=related - pamiętam jak strasznie się tym jarałem jak pierwszy raz zobaczyłem na TV4 - i nawet dzisaj patrząc to wbrew dość standardowej infantylnej otoczce to był dość fajny i umiejętnie skonstruowany serial.

Te, ja to widziałem. Pamiętam, ze zbudowali mu specjalnego mecha-samolota by koleś mógł się zmieniać w tego teknocusia, bo kryształek mu się rozpęknał. Już wiem, skąd wziąłem krabopająki do systemu, cholerny postmodernizm :/
Tixon - 2010-05-14, 14:37
:
FMA było całkiem przyzwoite, a film kinowy to taki średni kotlet - o ile początek i rozwiniecie były całkiem ciekawe, to im dalej tym gorzej, aż do mizernej końcówki; natomiast FullMetal Alchemist Broderhood to już zupełnie inna liga. Ścisła zgodność z fabułą, a co za tym idzie wartka akcja, wciągająca fabuła, dobre dialogi i wyważone sceny (dużo humoru, ale nie brak i smutnych fragmentów) tworzą mieszankę od której nie można się uwolnić. 56 odcinków już za mną i teraz na bieżąco oczekuję kolejnych. Ale openingi to ma kijowe :)
Tixon - 2010-05-21, 21:15
: Temat postu: [Anime] Ghost in the shell
Oglądając po raz pierwszy Ghost in the shell miałem wrażenie, że twórcom bardzo podobał się Matrix, bowiem w anime znalazło się wiele podobnych scen. Szybko jednak okazało się, że to bracia Wachowscy czerpali z niego inspiracje (chociaż nie tylko oni - patrzcie gra Oni) -
porównanie scen.
Film powstał na podstawie mangi (trzy tomy) i doczekał się kontynuacji (Ghost in the Shell 2: Innocence) oraz seriali Stand Alone Complex i Stand Alone Complex 2nd GIG zakończone trzecim filmem Stand Alone Complex: Solid State Society. Do tego dochodzą Stand Alone Complex: Laughing Man oraz Stand Alone Complex 2 nd GIG: Individual Eleven będący streszczeniem odpowiednio sezonu pierwszego i drugiego.
W 2008 ukazała się odnowiona wersja pierwszego filmu pod nazwą Ghost in the shell 2.0
Tyle tytułem wstępu.
Czym jest GITS? W największym skrócie to cyberpunk z dużą domieszką filozofii, dotykający problemu - czy to jeszcze człowiek, czy robot. Skrót jak to skrót nie jest w stanie przekazać całości złożoności przedstawionych problemów.
MrSpellu - 2010-05-21, 23:01
:
GITS jedynka i koniec. Reszta mogła nie powstać. Obejrzałem na fali fascynacji cyberpunkiem zanim jeszcze zaczęto śnić o Matrixie. Oskarżanie GITSa o zrzynkę z Matrixa, to częsta przypadłość u dzieci Neo, więc się nie przejmuj specjalnie ;) Jedyne anime obok Jin-roh, do którego chętnie wracam.
wred - 2010-05-22, 00:30
:
Kapitalne, obrazem, dźwiękiem, klimatem, niedookreślonością. Jedno z moich ulubionych anime. Jedynka i dwójka. Generalnie jest coś w anime - tym lepszym - co mnie pociąga - nie wiem, może jakąś delikatną dalekowschodnią duchowością - wplecioną w każdy aspekt, nie każdy film animowany to ma.
Tixon - 2010-05-22, 11:11
:
MrSpellu napisał/a:
Oskarżanie GITSa o zrzynkę z Matrixa, to częsta przypadłość u dzieci Neo, więc się nie przejmuj specjalnie

Jako, że Matrixa oglądałem dziesiątki razy, przy pierwszym kontakcie z GITS celnie zauważyłem podobieństwo wielu scen, dopiero sprawdzając źródła byłem w stanie w pełni określić kierunek. :P
A swoją drogą, zakładając wczoraj temat naszła mnie ochota na przypomnienie sobie Ghosta, więc obejrzałem sobie wersję 2.0.
I cóż, pod względem treści jest to samo co poprzednio, natomiast grafika jest zdecydowanie inna. Trudno mi jednoznacznie ocenić, czy lepsza. Zresztą zobaczcie sami.



Link - więcej
Tixon - 2010-05-22, 12:12
: Temat postu: [Anime] Cowboy Bebop
Druga połowa XXI wieku. Rozwój technologi doprowadził do ekspansji na resztę układu słonecznego (Wenus, Mars, kolonie karne na Plutonie) lecz również do katastrofy w wyniku której zamieszkiwanie Ziemi stało się ryzykowne z powodu ciągłych deszczy meteorytów.
Niska skuteczność policji doprowadziła do powrotu do wyznaczania nagrody za przestępców oraz powstania profesji łowców nagród.
Główni bohaterowie - Jet Black oraz Spike Spiegel, ludzie z przeszłością, są takimi łowcami, zaś ich wysiłki w chwytaniu przestępców stanowią główny wątek anime.
Cowboy Bebop to mieszanka science fiction, kryminału, akcji, humoru i dramatu, pełna odniesień do popkultury. Jednak nie jest to bezmyślne powielanie schematów.
Po zasłużonym sukcesie anime doczekało się filmu kinowego Cowboy Bebop: Knockin' on Heaven's Door oraz mangi.
Jander - 2010-05-22, 13:21
:
Cowboy Bebop jest jedną z trzech ubóstwianych przeze mnie dzieł Japończyków, drugim jest seria Metal Gear Solid, trzecią seria Suikoden.
CB to doskonałe połączenie kreacji postaci, muzyki, rysunku i budowy świata. Jedna seria + film + manga (słaba, ale ja nie przepadam za mangą). Nie trzeba męczyć setkami odcinków z absurdalnymi postaciami i sitcomowym humorem.
W sumie dla mnie anime dzieli się na CB i resztę - a tej reszty nie oglądam od kiedy zobaczyłem Bebopa, próbowałem Wolf's Rain, ale odpadłem z nudów.
MadJack - 2010-05-22, 15:12
:
Tak, CB to zdecydowanie jedno z najlepszych anime. Każdy odcinek, mimo tego, że wiąże się zawsze z tematem ścigania przestępców, jest inny i wyjątkowy. Nigdy nie czułem, żeby coś celowo przeciągano, prowadzono pseudorozważania na siłę albo zanudzano nadmierną ilością akcji bez treści. Wszyscy główni bohaterowie różnią się od siebie, charakterem i przeszłością, która to w większości jest niewesoła. Parę razy anime mnie zaskoczyło dziwnym zwrotem akcji, nawet dosyć porządnie. Anime jest godne uwagi każdego, nawet kogoś nie lubiącego anime.
Tixon - 2010-05-22, 15:30
: Temat postu: [Anime] Full Metal Panic!


Niedaleka przyszłość. Świat utrzymuje niepewny pokój, jednak jest wiele stref zapalnych w których używa się najnowszego wyposażenia - Arm Slave, czyli wielkich mechów. Rządy państw niezbyt wiele mogą zrobić ze względów politycznych, co innego jednak niezależne organizacje, taki Mithril na przykład. Jest to organizacja zrzeszająca najlepszych najemników i posiadająca technologię, która przewyższa wszystkie inne, dbająca o pokój na świecie. Ich główną bazę stanowi supernowoczesna łódź podwodna Tuatha de Danaan, dowodzona przez Tesse Testarosse, lat 16 [pozostawiam to bez komentarza, moja prywatna opinia o tej pannie nie ma nic do tematu].
Agencja wywiadowcza donosi, że KGB (które o dziwo istnieje) bądź inne organizacje planują porwanie Kaname Chidori, zwykłej uczennicy. Zostaje przydzielona jej trzyosobowa ochrona : całość misji koordynuje starszy sierżant Melissa Mao, bezpośrednie wsparcie AS zapewnia sierżant Kurz Weber, do osobistej ochrony zostaje przydzielony sierżant Sousuke Sagara, z uwagi na wiek zgodny z Chidori, przepisany do tej samej klasy, co ona. Sagara to dziecko wojny, od małego wychowane na polu bitwy, jest ekspertem od uzbrojenia, żyje wprost wojskiem. Udawanie cywila i to w środowisku szkolnym, to jednak zadanie, które przysporzy mu masę problemów, zwłaszcza, że Kaname ma też swoje zdanie na ten temat.
Z powyższego opisu mogło by wynikać, że jest to mieszanka wojenno (mechowo) szkolna z odrobiną romansu. Można się z tym zgodzić, jeśli nie zapomni się, że FMP jest przede wszystkim komedią :> I to komedią rewelacyjną, przy której nie raz można płakać ze śmiechu :> Składają się na to dziesiątki gagów, barwni bohaterowie i parodystyczne odwołania (pierwsze sceny Fumoffu jak żywo przypominają Great Teacher Onizuka).
Na całość składa się FMP posiadający 24 odcinki, FMP Fumoffu złożony z 12 odcinków i będący tylko i wyłącznie komedią dziejącą się w szkole, złożoną z kilkunastu epizodów oraz FMP The Second Raid, gdzie główną rolę przejmuje fabuła, pojawia się bowiem organizacja dysponująca podobnymi zdolnościami technicznymi jak Mithril... Ale i w niej nie zapomniano o aspektach komediowych (w tym, jednej z moich ulubionych scen pościgu ;) ).
Cóż, mogę tylko polecić anime wszystkim lubiącym dobry humor :)
Tixon - 2010-05-22, 17:20
: Temat postu: [Anime] Japoński dubb/angielski dubb
Przeważająca większość osób z którymi się spotkałem, niczym dogmat utrzymywała, że jeśli oglądać anime to tylko po japońsku z napisami, bo angielski dubbing to herezja.
Przeważająca większość osób patrzy na mnie dziwnie, gdy bez skrępowania i wstydu oznajmiam, że oglądałem anime po angielsku i (co gorsza) dobrze się przy tym bawiłem.
Orphen Revange, Full Metal Panic, Dragon Ball Z - w tych anime angielskie głosy brzmiały nie tyle lepiej, co zwiększały stopień zrozumienia, wiadomo, że angielski jest bardziej znany niż japoński, ale również pozwalały "grać" głosem, czego tak do końca w japońskiej wersji nie czuć.
Z drugiej strony natrafiłem na przykłady angielskich dubbów, które były tak źle dopasowane, że psuły dobre wrażenie z anime (Lucky Star, Code Geass R2, FLCL).
Co wy na ten temat uważacie?
Tixon - 2010-05-22, 17:44
: Temat postu: [Anime] Elfen Lied
Manga (12 tomów z 107 rozdziałami) na podstawie której stworzono anime (13 odcinków plus OVA) - anime w stosunku do mangi to 1/3, może 1/4 historii.

Elfen Lied można nienawidzić, bądź pokochać? W takim razie, bez wątpienia, kocham (widząc i akceptując wszelkie wady). Za co? Za klimat, za smutną historię, za atmosferę, która jeszcze w tydzień od zakończenia ostatniego odcinka wywoływała u mnie smutek i nostalgię. I jak na razie jest jedynym anime, które mnie tak ruszyło (chociaż Ghost in the shell było blisko).
Że mało oryginalne? A kogo to obchodzi? Pomysł może być wałkowany setki, tysiące razy, lecz jeżeli jest zrobiony dobrze, ciągle się sprawdza.
Ale po kolei.
O Pieśni Elfów usłyszałem kilka lat temu od znajomego. Ot opowiadał o anime, gdzie występuje dużo nagości i masa krwi, są teksty w stylu "pobawisz się moimi piersiami?", ale gdy nie będzie się zwracało na to uwagi, będzie można dostrzec fabułę, która w jego opinii była znakomita. Na tym też się rozmowa o EL skończyła i przez ponad rok cisza w tym temacie. Aż pewnego razu wyczytałem w CDA (dokładniej to w AR) opinię pewnego gościa o Elfen Lied. Narobił mi ogromnego smaku (i suma summarum spełniło oczekiwania, a poprzeczka była naprawdę wysoko) więc znalazłem w bardzo ciężkim tygodniu czas na dwa, trzy odcinki dziennie. Co w tym czasie się działo, trudno mi sobie przypomnieć - wiem, że wstawałem rano, oglądałem, szedłem jak lunatyk na uczelnię, wracałem, robiłem zadania i obiad, wracałem do EL. I tak do końca tygodnia.
Pierwszy odcinek rozpoczął się rzezią. I to w dosyć słabym stylu: naga(ale sylikonowa, sztuczna) dziewczyna idzie przed siebie i rozcina jakiś głupków stojących jej na drodze. Latają ręce i inne części ciała, leje się krew (wszystko oczywiście nierealistyczne), niektórych traktuje z bezzasadnym sadyzmem. Ale doktorka nawet nie rusza - dziwne i budzące pytania czemu: skoro zabiła dla kaprysu sekretarkę, która z nią nic wspólnego nie miała, to zostawienie bez najmniejszego uszczerbku doktorka musi mieć jakiś motyw.
I kto pomaga jej uciec? Dlaczego? Kim ona w ogóle jest i czemu postępuje tak okrutnie? Nie zaczęło się jeszcze dobrze, a już miałem całą masę dręczących pytań. Już mnie miało.
Naiwność... tak, naiwność była duża. Ale wyszedłem ze szkoły Stephana Kinga : siadając do lektury horroru, należy na wieszak odwiesić płaszcz racjonalizmu i uwierzyć autorowi, nawet gdy opisuje takie rzeczy, jak palec wychodzący z umywalki w toalecie. Że dziwne? Tym bardziej działa na wyobraźnię, gdy damy się porwać.

Dlatego też bez problemów zaakceptowałem drugą osobowość Lucy, niską spostrzegawczość Kouty i jego problem z pamięcią, oraz wszelkie pozostałe niedociągnięcia. Zamiast zwracać na to uwagę, czy też zajmować się kwestią krwi, spróbowałem zrozumieć bohaterów, ich motywy i uczucia, które doświadczają.
Yuka podkochuje się w kuzynie i jest zazdrosna o inne dziewczyny.
Maya uciekła z domu, gdzie była molestowana. Nana była całe lata zamknięta w laboratorium, znała tylko Kuramę, którego traktowała jak ojca. Kouta ma tragiczną przeszłość, o której pod wpływem szoku zapomniał. Kurama cierpi po stracie żony, oraz cierpi rozłąkę z córką, zaś Mariko traktuje zabijanie jako jedną z rodzaju zabaw, tęskni też za rodzicami.
A główna postać, cierpiąca na rozdwojenie jaźni? Ile emocji ona skrywa? I dlaczego raz jest usposobieniem niewinności, a raz cynicznym potworem, za nic mającym ludzkie życie? Śledząc (i jednocześnie przeżywając fabułę) nie sposób się nie wzruszyć podczas prostych i szczerych gestów Nyu (podanie muszelki, naprawa zegara, pomoc w myciu), czy jej zostawienia u profesora. Albo czuć wściekłości na Lucy za to, co zrobiła Nanie.

W fenomenalny sposób została dodana retrospekcja, która odpowiada na wiele pytań (chociaż większości można się było domyśleć), ale także zmienia o 360 stopni nasz stosunek do Lucy.

Zmusza do zadania pytania, kto jest potworem - ona, czy nietolerancyjni ludzie, którzy najpierw ją dręczyli, a potem trzymali w laboratorium jak jakieś zwierzę, nie wspominając o eksperymentach.

Doskonale też gra na emocjach ostatni odcinek, oparty nie na nienawiści, a na miłości, pełen wzruszających gestów: podróży "do domu" Mariko, słowa Lucy do Nyu, ostatnia rozmowa dziewczyny z Kouto (najlepsza scena EL, jedna z lepszych, jakie widziałem, piekielnie wzruszająca), oraz symboliczne zakończenie.

Niebagatelny wpływ na to ma grafika (nawiązania w budowie openinga) oraz motyw muzyczny - Lilium towarzyszące nam w openingu i co ważniejszych momentach, klimatyczne jak... znaczy bardzo klimatyczne i kończące be your girl. Muzykę z EL słucham do tej pory i za każdym razem, gdy leci Lilium, wracają wspomnienia.
Może i Elfen Lied nie jest najlepszym technicznie, czy fabularnie anime, może postacie są naiwne,czy płaskie, jednak żadne inne nie ruszyło mnie tak, jak ono. Czy mam to zlekceważyć?
Sabetha - 2010-05-22, 18:06
:
Na anime się zbytnio nie znam, na palcach jednej ręki można by zliczyć produkcje, które oglądałam (tak, Tix, ostatnia płyta od ciągle jeszcze leży i czeka, aż będę miała czas :P ), więc w zasadzie mam w nosie, co mówią na ten temat Wielkie Autorytety. Nienawidzę japońskich wersji językowych z jednej prostej przyczyny - niemal wszystkie ichnie kobiety piszczą falsetem, od którego bebechy się przewracają. Może to moda, a może one w tej Japonii po prostu tak mają - jednakowoż mnie doprowadza to do szewskiej pasji. Poza tym bądźmy uczciwi, w tym języku nawet śmiertelne groźby brzmią niepoważnie :D. Co dopiero mówić o wyznaniach miłosnych :mrgreen:
MadJack - 2010-05-22, 18:54
:
Sabetha napisał/a:
Z drugiej strony natrafiłem na przykłady angielskich dubbów, które były tak źle dopasowane, że psuły dobre wrażenie z anime (Lucky Star, Code Geass R2, FLCL).
Co wy na ten temat uważacie?


Właśnie takich dubbów jest niestety więcej. Zupełnie nie pasujące do postaci głosy, źle wyrażone emocje itd.
Zawsze z ciekawości, jak miałem taką możliwość, sprawdzałem wersję angielską. Zdarzyło się kilka niezłych, ale według mnie i tak japoński jest lepszy, bo zazwyczaj jakoś bardziej pasuje i ładniej brzmi :)
Nie uważam oglądania z angielskim dubbem za herezję, każdy ma swoje gusta... Ale ich nie rozumiem ^^

Sabetha napisał/a:
Na anime się zbytnio nie znam, na palcach jednej ręki można by zliczyć produkcje, które oglądałam (tak, Tix, ostatnia płyta od ciągle jeszcze leży i czeka, aż będę miała czas ), więc w zasadzie mam w nosie, co mówią na ten temat Wielkie Autorytety. Nienawidzę japońskich wersji językowych z jednej prostej przyczyny - niemal wszystkie ichnie kobiety piszczą falsetem, od którego bebechy się przewracają. Może to moda, a może one w tej Japonii po prostu tak mają - jednakowoż mnie doprowadza to do szewskiej pasji. Poza tym bądźmy uczciwi, w tym języku nawet śmiertelne groźby brzmią niepoważnie :D. Co dopiero mówić o wyznaniach miłosnych


Nie jest tak źle, zdarzają się naprawdę niezłe głosy kobiece :) Poza tym jakbyś porównała wersję angielską z japońską w Hyper Police... To był chyba najgorszy dubbing jaki słyszałem, serio. Główna bohaterka miała głos jak starsza pani O.o
MadJack - 2010-05-22, 19:05
:
Tak, jedno z najśmieszniejszych anime, jakie oglądałem. Nieraz turlałem się ze śmiechu widząc bezradność Sagary w spokojnym świecie :D A w serii Fumoffu? musiałem co chwilę pauzować, ponieważ nie mogłem wytrzymać ze śmiechu, nawet jak oglądałem po raz drugi.
Moją ulubioną postacią jest sierżant (tak?) Kurz. Spoiler z pierwszych odcinków. Normalnie martwiłem się o to, czy nie zginął podczas ratowania samolotu :) Koniec.
Fabuła też stoi na bardzo wysokim poziomie, także nuda nie bierze górą, kiedy robi się poważnie, jak w niektórych anime :)

Tixon napisał/a:
(w tym, jednej z moich ulubionych scen pościgu ).


Ta w której Chidori dzwoniła kiedy uciekali jeepem? :D

Tixon napisał/a:
Cóż, mogę tylko polecić anime wszystkim lubiącym dobry humor


Zgadzam się w pełni. Pozycja obowiązkowa dla każdego, nawet dla kogoś, kto nie lubi anime :) I dziękuję za dedykację :mrgreen:
MadJack - 2010-05-22, 19:18
: Temat postu: [Anime] Fairy Tail
Nieźle zapowiadający się tasiemiec. Inaczej- genialnie się zapowiadający. Ale długo. Bardzo długo- twórców One Piece.
Ogólnie- w państwie jest mnóstwo magów, którzy są bardzo silini zarówno pod względem talentu jak i ciała, co za tym idzie dużo gildii, które walczą o wpływy wykonując zadania. Główny bohater- Natsu- jest wychowankiem smoka Igneela. Tenże nauczył go zapomnianej magii Pogromcy Smoka (Dragon Slayer- smok uczący jak zabijać własny gatunek? :D ).
Humor w serii jest przedni, przynajmniej dla mnie :) Widać częste nabijanie się m.in. z Praw Anime, chociaż też niektóre występują.
Jeszcze jedno przemawia za tym anime- świetny soundtrack, dla mnie jeden z lepszych.
Gorąco polecam! Oglądał ktoś jeszcze?
Tixon - 2010-05-22, 20:15
:
Cytat:
Zgadzam się w pełni. Pozycja obowiązkowa dla każdego, nawet dla kogoś, kto nie lubi anime :) I dziękuję za dedykację :mrgreen:

Myślisz, że Spellu się przełamie? W sumie... on uwielbia intercośtam, a FMP ma olbrzymią ilość odniesień, nie tylko do anime (Full Metal Jacket, bodaj ojciec chrzestny - nie jestem tego pewien).
MadJack napisał/a:
Ta w której Chidori dzwoniła kiedy uciekali jeepem? :D

To mi nie wyglądało na jeepa ale co tam :P
Tixon - 2010-05-22, 20:25
:
To, że anime jest twórców One Piece widać i jest to największa wada anime. Czy też inaczej - są obecne wszystkie charakterystyczne dla One Piece elementy, które mnie wnerwiały jak choćby wykrzykiwanie idiotycznych nazw ataków, ogólne przepakowanie postaci, oderwaną od rzeczywistości szlachetność bohaterów, czy też absurdalne natężenie patetycznego zadęcia w niektórych momentach.
Ale z drugiej strony postacie są ciekaw, humor, chociaż przewidywalny, polegający wręcz na typowych gagach, bawi a fabuła prezentuje się ciekawie, chociaż daleko jej do bycia odkrywczą. A, że anime wcale nie udaje, że jest czymś więcej niż rozrywką, to nawet nie przeszkadza, a założenia spełnia bardzo dobrze.
Tixon - 2010-05-22, 21:13
:
MadJack napisał/a:
Właśnie takich dubbów jest niestety więcej. Zupełnie nie pasujące do postaci głosy, źle wyrażone emocje itd.
Zawsze z ciekawości, jak miałem taką możliwość, sprawdzałem wersję angielską. Zdarzyło się kilka niezłych, ale według mnie i tak japoński jest lepszy, bo zazwyczaj jakoś bardziej pasuje i ładniej brzmi :)
Nie uważam oglądania z angielskim dubbem za herezję, każdy ma swoje gusta... Ale ich nie rozumiem ^^


Co prawda nawala w tym synchro, jednak idzie tylko o głosy i dialogi :
http://www.watch-dragonba..._Episode_2.html
http://www.kreskowki.tv/k...zych_wojownikow
(Wersje Z i KAI, ale to samo) - wystarczy posłuchać. O ile głosy jeszcze są odpowiednio dobrane, to dialogi w angielskiej są imo znacznie lepsze.
MadJack - 2010-05-22, 22:21
:
Cytat:
Ale z drugiej strony postacie są ciekaw, humor, chociaż przewidywalny, polegający wręcz na typowych gagach, bawi a fabuła prezentuje się ciekawie, chociaż daleko jej do bycia odkrywczą. A, że anime wcale nie udaje, że jest czymś więcej niż rozrywką, to nawet nie przeszkadza, a założenia spełnia bardzo dobrze.


Bardzo typowych gagach, powtarzanych wielokrotnie ale ciągle bawiących :D

Cytat:
To, że anime jest twórców One Piece widać i jest to największa wada anime. Czy też inaczej - są obecne wszystkie charakterystyczne dla One Piece elementy, które mnie wnerwiały jak choćby wykrzykiwanie idiotycznych nazw ataków, ogólne przepakowanie postaci, oderwaną od rzeczywistości szlachetność bohaterów, czy też absurdalne natężenie patetycznego zadęcia w niektórych momentach.


Nazwy ataków faktycznie mogliby wyciąć. Ale to tak jak czepianie się w erpegach do zaklęć: "Alakhata narata sratatatata, theras!" ;P To, że postacie są przepakowane, przesadnie szlachetne właśnie jest równoważone przez te chwile poważne. I w czymś typowo rozrywkowym sprawdza się :)
A jak się podobają walki? Dla mnie są krótkie, ciekawe i dynamiczne, takie jakie powinny być :mrgreen:
I jeszcze jedno- co sądzisz o muzyce? ;>
MadJack - 2010-05-22, 22:23
:
Cytat:
To mi nie wyglądało na jeepa ale co tam


E, no znaczy jakimś autem, nie pamiętam dokładnie. To fakt, jest genialna :mrgreen:

Cytat:
Myślisz, że Spellu się przełamie? W sumie... on uwielbia intercośtam, a FMP ma olbrzymią ilość odniesień, nie tylko do anime (Full Metal Jacket, bodaj ojciec chrzestny - nie jestem tego pewien).


Powinien chociaż spróbować. To jedna z perełek wśród anime, więc myślę, że mogłaby pozytywnie go zaskoczyć :)
MadJack - 2010-05-22, 22:38
:
...
Dobra, po raz pierwszy stwierdzam, że angielska wersja jest lepsza. Ale to nie znaczy, że dobra... I to tylko jeden z nielicznych przypadków.
Zireael - 2010-05-22, 22:53
:
Pijesz do m.in. mnie, Tixonku?
Nie cierpię angielskiego dubbingu albo, co gorsza :O, lektora.
Księżniczka Mononoke to porażka na całej linii, jeśli nie zdobędę wersji z oryginalną ścieżką, to tego nie obejrzę. Full metal z angielksimi głosami mnie irytowało ale generalnie nie przypadło mi do gustu to anime, więc nie wiem, na ile była to wina dubbingu. Cowboy Bebop z podłożonym angielskim traci bardzo dużo uroku (miałam okazję porównać obie wersje).
Bardzo przyzwoicie postępuje polski dystrybutor filmów ze Studia Ghibli - jest sporo opcji dźwiękow-napisowych do wyboru, więc zwolennicy obu opcji mogą wybrać to, co im pasuje.
MrSpellu - 2010-05-22, 23:10
:
MadJack napisał/a:
Powinien chociaż spróbować. To jedna z perełek wśród anime, więc myślę, że mogłaby pozytywnie go zaskoczyć

Dziękuje, mam ciekawsze rzeczy do roboty.
Tixon - 2010-05-22, 23:11
:
Zireael napisał/a:
Pijesz do m.in. mnie, Tixonku?

Jeśli miałbym wskazać konkretne osoby, to Suchy, Rollo, Shin :)
Zireael napisał/a:
Nie cierpię angielskiego dubbingu albo, co gorsza :O, lektora.

Lektor to chyba najgorsza opcja i nie tylko w anime.
Cytat:
Księżniczka Mononoke to porażka na całej linii, jeśli nie zdobędę wersji z oryginalną ścieżką, to tego nie obejrzę

Właśnie sprawdziłem - sam mam wersje z angielskim dubbem i zupełnie nie rozumem Twojej niechęci. Nie mam porównania jednak z oryginałem, ale i tak ta wersja nie jest zła.
Zireael napisał/a:
Full metal z angielksimi głosami mnie irytowało ale generalnie nie przypadło mi do gustu to anime, więc nie wiem, na ile była to wina dubbingu

Panic! czy Alchemist? Tych drugich coś kojarzę, że nie brzmiało to dobrze i dlatego wróciłem do oryginału, ale w przypadku pierwszego to obie wersje są bardzo dobre, trudno by mi było wskazać lepszą.
Zireael napisał/a:
Cowboy Bebop z podłożonym angielskim traci bardzo dużo uroku (miałam okazję porównać obie wersje).

Ha, ja też. Całą serię mam po japońsku, film kinowy po angielsku - i znowu trudno mi wybrać, która wersja brzmi lepiej.
Zireael napisał/a:
Bardzo przyzwoicie postępuje polski dystrybutor filmów ze Studia Ghibli - jest sporo opcji dźwiękow-napisowych do wyboru, więc zwolennicy obu opcji mogą wybrać to, co im pasuje.

A i owszem, zawsze doceniam taką możliwość.
Swoja drogą przypomina mi się jeszcze jedna świetna wersja angielska - seria Tenchi. Ryoko w oryginale ma dobry głos, ale angielska bije ja na głowę. Jak znajdę to dam porównanie.
Edit
No i jeszcze seria InuYasha - tylko po angielsku.
Gand - 2010-05-23, 00:41
:
^np pisać takie posty. Ach Spellu, zajęty człowieku. ;)

Mimo, że anime przestałem oglądać dośc dawno temu FMP chciałem obejrzeć choćby ze względu na zbieżność nazwy z Full Metal Alchemist, które bardzo lubię. :P Opis zachęca w sumie, więc po sesji - kto wie, kto wie. Może znów wkręcę się w klimat.
MrSpellu - 2010-05-23, 00:57
:
Gand napisał/a:
np pisać takie posty. Ach Spellu, zajęty człowieku.

Grzeczność wymaga bym odpowiedział :P

Dodam tylko, że ciekawszym zajęciem będzie na przykład położenie sobie na jajach akumulatora z jakiegoś SUVa :P
Urshana - 2010-05-23, 19:14
:
To moja ulubiona anime, choć raczej tego gatunku niewiele oglądam. Mam do niej sentyment, bo poznałam ją pierwotnie w wersji audio, a kolega z akademika opowiadał mi, co powinnam zobaczyć:) To były niezłe czasy:) Dziś stoi na półce i od czasu do czasu do niej wracam. Ostatnio miałam ochotę obejrzeć po przeczytaniu "Rzeki bogów".
Bernkastel - 2010-05-24, 15:37
:
Kochany emocjonalny szantażysto, oto mój post:
Elfen Lied poznałam właśnie dzięki tobie, zachwycałeś się tym i mówiłeś o tym przy każdej możliwej okazji, wiec mając nieco wolnego czasu poświęciłam kilka wieczorów na obejrzenie anime.
Jako osoba, dla której wrażenia wzrokowe muszę powiedzieć, że kreska była ładna, jednak absolutnie nie odpowiadała klimatowi dzieła i drażniła mnie przez wszystkie odcinki, może tylko Mayu wyglądała tak, jak wyglądać powinna. Nie zgodzę się z Twoja opinią na temat ukazania nagości, nie wydala mi się plastikowa, była po prostu adekwatna do "kjutasnej" koncepcji rysowania dicloniusów w anime. Anime jest wyjątkowo niskobudżetowe i rzuca się to w oczy, aczkolwiek nadrabiają to naprawdę ładne tła, o tyle ciekawe, ze są obrazami autentycznych miejsc.
Wielokrotnie spotkałam się z opinią, iż autorzy zrobili jeden dobry utwór i wciskali go gdzie tylko się dało. Zważywszy jednak na fabularne wykorzystanie melodii nie razi mnie to tak bardzo, a niektóre wariacje tego utworu są naprawdę piękne, i lubię od czasu do czasu ich posłuchać. ARMS na tym polu poradziło sobie z niskim budżetem produkcji/.
Prawdą jest, że historię pokazano w sposób wzruszający, nie wywołała jednak u mnie jakiś głębszych emocji. Generalnie wszystko jest strasznie naciągane, z czego najbardziej rozbawił mnie motyw Bandou - gratuluję człowiekowi, który go zatrudnił i dał broń do ręki.
Do nagości i krwi, przez które anime uznane jest za kontrowersyjne ustosunkuję się tak: Nagość nie robi na mnie żadne wrażenia, aczkolwiek w wielu miejscach jest wyraźnie dodawana na siłę (walka Mariko vs Nana), krew wygląda w miarę dobrze, za to wypływa z zupełnie niewłaściwych miejsc, nie ma to jak fontanna krwi z oczu czy facet, któremu brakuje około 25cm kręgosłupa obraca się jeszcze i mówi. :D Innymi słowy to świetne anime do oglądania ze znajomymi - można się nieźle pośmiać.
Co do postaci - zwykłe lalki ze spaczoną opcją kochania.
Na "plus" przemawia fakt, iż całe anime ma w miarę stałą koncepcje, czego brak denerwował mnie w mandze.

Mangi nie pamiętam zbyt dobrze, miała strasznie brzydką kreskę, znacznie lepiej jednak wpasowywała się ona w klimat anime. Odstraszały jednak mnie niektóre erotyczne sceny (scena miedzy ojcem - szefem, a sekretarką cy kim ona tam była wyglądała jak z jakiegoś nienormalnego hentajca) Fabułą była znacznie bardziej zagmatwana i nierówna, w pewnych momentach nie wiedziałam, czy jest to opowieść metaforyczna, horror psychologiczny, thriller czy love story. Ogólnie im dalej w akcji tym gorzej - wszystko stawało się nieprawdopodobne nawet jak na mangowe realia. I te cudownie zmartwychwstania wszystkich bohaterów...

Niby nie wspominam EL źle, ale wracać chyba nie będę.

*Tu znajdowała się moja szczera opinia an temat Tixa i jego stosunku do anime, potem zmieniona na nieszczerą, obecnie ma ma tu nic*
Tixon - 2010-05-26, 13:36
:
MadJack napisał/a:
Nazwy ataków faktycznie mogliby wyciąć. Ale to tak jak czepianie się w erpegach do zaklęć: "Alakhata narata sratatatata, theras!" ;P

Zarówno jedno jak drugie jest głupie i nie ma czego tu usprawiedliwiać. Ot coś co irytuje.
MadJack napisał/a:
A jak się podobają walki? Dla mnie są krótkie, ciekawe i dynamiczne, takie jakie powinny być :mrgreen:

No właśnie nie powiedziałbym słowa sprzeciwu gdyby były odrobinę dłuższe ;) Nie przegadane, ale po prostu trwające dłużej.
MadJack napisał/a:
I jeszcze jedno- co sądzisz o muzyce? ;>

Jak na razie nie błyszczała. Ale na to trzeba trochę czasu.
MadJack - 2010-05-26, 14:31
:
Tixon napisał/a:
Zarówno jedno jak drugie jest głupie i nie ma czego tu usprawiedliwiać. Ot coś co irytuje.


Irytuje, ale da się przeżyć. Ogólnie to poboczna wada.

Cytat:
No właśnie nie powiedziałbym słowa sprzeciwu gdyby były odrobinę dłuższe Nie przegadane, ale po prostu trwające dłużej.


Ech, mam nadzieję, że nie zrobią dłuższych niż dwa odcinki na "bossa" :P A liczba pogawędek podczas walki będzie taka sama- czyli znikoma, to jest właśnie w nich najlepsze :D

Cytat:
Jak na razie nie błyszczała. Ale na to trzeba trochę czasu.


Ściągnij sobe soundtrack i przesłuchaj, nie oglądając żadnego odcinka :) Dla mnie jeden z lepszych w anime.
MadJack - 2010-06-07, 20:53
:
Prośba do szanownego moderatora działu- zanim zmieni się nazwę tematu proszę upewnić się, że zmienia się ją na dobrą. Bo jestem pewien, że napisałem Fairy Tail i miało być Fairy Tail a nie Fairy Tale. Tak dokładnie się to anime nazywa- Ogon Wróżki tłumacząc na j. polski? Dziękuję za uwagę.
Lady_Aribeth - 2010-06-22, 23:41
:
Naaaaah, wreszcie nadrobiłam FMA Brotherhood. I jestem wgnieciona w ziemię. O ile pierwsza seria była dobra do pewnego a potem równia pochyła, tak tutaj jest odwrotnie - im dalej im lepiej, lepiej, lepiej, matkobosko, zajebiście! Wątki się nie pogubiły, wszystko jest dokładnie zaplanowane, nie ma przypadków albo czegoś wciśniętego na siłę. Tempo akcji wspaniałe, bohaterowie są tak fajni, że aż nie sposób się do nich przywiązać. Na razie nie potrafię powiedzieć nic konkretnego, poza tym, że Japończycy to jednak mają ciągotki to epickich scen z wieeeeeelkimi bohaterami.
I fakt, openingi są takie sobie, można ich słuchać bez zgrzytania zębami, ale też bez zachwytów. Ogólnie wydaje mi się, że oprawa muzyczna pierwszej serii jednak była lepsza. Taka bardziej zróżnicowana i mająca więcej charakterystycznych i ciekawych motywów.

Z niecierpliwością oczekuję trzech ostatnich odcinków ;3.
radosiewka - 2010-06-28, 10:43
:
Anime oglądam dość rzadko i jestem kompletnie nie w temacie, ale ostatnio widziałam parę anime dobrych;)

Hotaru no Haka - Grobowiec świetlików. Anime z 1988 roku, opowiada historię rodzeństwa próbujących przeżyć i poradzić sobie podczas II Wojny Światowej w Japonii. Podoba mi się sposób pokazania drugoplanowych bohaterów i muzyka użyta w anime. Szczerze polecam;)

Girl Who Leapt Through Time - O dziewczynie która skakała przez czas - sam tytuł mówi chyba wszystko. W sumie główna bohaterka jakoś nie mogła mnie do siebie przekonać. Była dla mnie totalnie neutralna, ale zakończenie bardzo ciekawe.


Sen to Chihiro no Kamikakushi (Spirited away), W krainie bogów - chyba najlepsze do tej pory anime które oglądałam - niesamowita baśniowość, wygląd postaci i potworów. Podziwiam wyobraźnię twórców :mrgreen: Dobrze że Spirited Away dostało Oscara :-)


Oprócz tego oglądam od czasu do czasu na youtubie Chi's Sweet Home. Jest to opowieść o małym kotku ;) Każdy miłośnik kotów obejrzy te odcinki z przyjemnością - są one bardzo krótkie, ale śmieszne i lekkie:D Chi jest rozkoszny, lubi się obrażać i zachowuje się jak prawdziwy kot;]
MrSpellu - 2010-07-01, 16:11
:
Layla napisał/a:
Absolutnie nie mam nic wspólnego z anime

Już się bałem.
Tixon - 2010-07-01, 16:22
:
MrSpellu napisał/a:
Layla napisał/a:
Absolutnie nie mam nic wspólnego z anime

Już się bałem.

Już miałem nadzieję.
MadJack - 2010-07-01, 17:25
:
Layla napisał/a:
Clannad
Code Geass
Honey & Clover
Melancholia Haruhi Suzumiyi


Te 4 z Twojej listy oglądałem, wszystkie 4 bardzo dobre, szczególnie Clannad. A, jak nie masz nic wspólnego, to dlaczego oglądnęłaś te parę tytułów? Polecił Ci ktoś/zmusił Cię? :D
Tixon - 2010-07-01, 20:22
:
Zdolny gościu :P Na szczęście mi tylko na jakiś czas uruchamia się faza na anime :P Na razie dobrze mi z książkami.
Ł - 2010-07-01, 20:26
:
Tixon napisał/a:
Zdolny gościu :P Na szczęście mi tylko na jakiś czas uruchamia się faza na anime :P .

Jak zjesz za dużo chińskich zupek. :P Wymyślonych notabene przez japończyka. P
Tixon - 2010-07-01, 20:27
:
Nie :P Czasami po prostu potrzebuję tego typu rozrywki. Szkoda tylko, że większość jest głupia (ops, kulturowo odmienna) i rozczarowuje.
MORT - 2010-07-04, 23:09
:
Layla napisał/a:
Absolutnie nie mam nic wspólnego z anime :P .

Nich cię uściskam! //przytul
dworkin - 2010-07-06, 22:42
:
Z dedykacją dla Tixona: http://chomikuj.pl/X-black?fid=120845942

Dodam, że Spirited Away to najlepszy film animowany jaki w życiu widziałem ;)
Tixon - 2011-02-23, 22:35
:
Skończyłem właśnie Vampire Hunter D - Bloodlust i muszę, przyznać, że jestem zadowolony. Nie jest oryginalne, nie jest skomplikowane, nie ma wybujałej fabuły, ale to kawał porządnej roboty.
Max Werner - 2011-02-23, 23:02
:
Tixon napisał/a:
Skończyłem właśnie Vampire Hunter D - Bloodlust i muszę, przyznać, że jestem zadowolony. Nie jest oryginalne, nie jest skomplikowane, nie ma wybujałej fabuły, ale to kawał porządnej roboty.


A jaki klimat !! Ta scena z usychającymi krzyżami, mmm, jedna z moich ulubionych :) Ale Ty dopiero teraz ? To starszawe anime już jest...
MarcinusRomanus - 2011-09-10, 14:36
:
Skończyłem sobie odświeżać, starego dobrego Dragon balla. Dalej zostaje przy tym, że seria Z JEST najlepsza... nowi przeciwnicy, lepsza kreska, i chyba najlepsze walki ogólnie w całym DB. Gt wymęczyłem, do końca ze względu na to, że jestem fanem serii, ale bądź co bądź ostatnia seria DB czyli właśnie GT odbiega od tego do czego byliśmy przyzwyczajeni w poprzednich częściach, może gdyby za ostatnią część zabrał się sam twórca to wyszło by tak samo zajebiście jak w Zetce...
W międzyczasie zabrałem się również za takie anime jak:

1."Claymore"-do zakończenia zostało mi jeszcze połowa serii
póki co zaczynam odcinek czternasty.

2."High School of the dead"- czyli kilkoro uczniów/studentów?, szkolna pielęgniarka (która wygląda na upośledzona w rozwoju :P ) walczą z hordami zombie... szkoda, że anime ma tylko 12 odcinków, bo serial ma potencjał, ale cóż... ratuje mnie tylko jeszcze film kinowy. Owe anime łączy w sobie takie gatunki jak... horror i komedia.

3."Deadman Wonderland"- tutaj bohaterem jest uczeń, który zostaje skazany na karę śmierci za morderstwo którego nie popełnił.

Oprócz tego zamierzam nadrobić zaległości i na spokojnie obejrzeć:
Clannad
Clannad after story
Hellsing
Bakuman
Death Note
Gunslinger Girl
Black Lagoon
Tixon - 2011-09-12, 21:29
:
Claymore - zacne, ale końcówka nie powala. Anime odeszło od mangi i to czuć, jest głupie niesamowicie. Oczywiście, polecam mangę.
HCOTD - nie warte uwagi. Tony fanservice, głupkowata fabuła, stracony potencjał.
Clannad i after story - mega mdłe romansidło. Da się to obejrzeć, ma humor i dobre momenty, ale miejscami jest tak głupie i naiwne... AS w tym przoduje.
Hellsing - cóż... ja tam to lubię :)
Death Note - tego z kolei nie idzie brać na poważnie. Mangę da się jeszcze przeczytać, ale anime jest strasznie nudne i przegadane.
Black Lagoon - dobre kino akcji.
MarcinusRomanus - 2011-09-12, 21:57
:
Wiesz, zależy jak kto patrzy... mi aktualnie takie HCOTD do gustu przypadło ;)

Claymore- jestem świeżo po ostatnim odcinku, ok końcówka mnie również zbytnio nie powaliła... momentami przez Rakiego było za bardzo płaczliwie, a główna bohaterka stawała się coraz bardziej przewidywalna, ale zgodzę się z tym, że anime zacne. W sumie mogli by zrobić drugi sezon, powiem szczerze, że mogło by to teraz ciekawie wyglądać... jak byś mógł polecić jakieś dobre anime tego typu to będę wdzięczny, tylko proszę... NIE KRETYŃSKICH SLAYERSÓW :p

Bakuman- do końca jeszcze 5 odcinków, wg nie którch gniot jakich mało, jak dla mnie jest całkiem nie złe, będę czekać na sezon 2, który jest zapowiadany na (chyba) pazdziernik..
GilGalad - 2011-09-12, 22:00
:
Claymore - genialne w mangowym wydaniu. Bo anime to klapa i psuje efekt :P
High School of the dead - przymierzałem się, ale zrezygnowałem po kilku minutach. Nie podchodzi, ale może kiedyś jeszcze spróbuję.
Hellsing - Tylko manga i Ultimate. Seria pierwsza anime jest nudna jak flaki z olejem, jeszcze bardziej niż Claymore.
Death Note - świetna muzyka, nie powala ani nie ziębi.
Black Lagoon - jedno z nielicznych anime, gdzie manga stoi na mniej więcej równym poziomie z anime. Świetna rozrywka.

Sam teraz oglądam D.Gray-mana i nie jest tak źle jak Tix mówił. Wiele nie oczekiwałem, ale można na mp4 w robocie czy podróży oglądać. Tyle mogę powiedzieć po mniej więcej połowie.
A w najbliższym czasie przymierzam się do Valkyria Chronicles.

MarcinusRomanus napisał/a:
polecić jakieś dobre anime tego typu to będę wdzięczny, tylko proszę... NIE KRETYŃSKICH SLAYERSÓW :p


Obejrzyj sobie, np. Elfen Lied
Tixon - 2011-09-12, 22:20
:
MarcinusRomanus napisał/a:
W sumie mogli by zrobić drugi sezon, powiem szczerze, że mogło by to teraz ciekawie wyglądać... jak byś mógł polecić jakieś dobre anime tego typu to będę wdzięczny

Bierz mangę. Manga kontynuuje wątki. Wszak północ to była dopiero pierwsza runda.
A coś podobnego... Full Metal Alchemist? (Broderhood).
GilGalad napisał/a:
Claymore - genialne w mangowym wydaniu. Bo anime to klapa i psuje efekt

Takie złe to nie jest. Wciąga, ma świetną muzykę i tylko pali ostatnie 2/3 odcinki.
MadJack - 2011-09-15, 16:15
:
Cytat:
Clannad i after story - mega mdłe romansidło. Da się to obejrzeć, ma humor i dobre momenty, ale miejscami jest tak głupie i naiwne... AS w tym przoduje.


Phi, naiwne mdłe romansidło to może i jest After Story. Ale nigdy nie jest głupie. No i końcówka jest naciągana. Za to pierwsza seria to głównie świetna i godna polecenia komedia.
A poza tym: DB nie jest głupie i naiwne, tak? ;P (Zobaczycie sens tego pytania jak Tixon na nie odpowie ^^)

Cytat:
Bierz mangę. Manga kontynuuje wątki. Wszak północ to była dopiero pierwsza runda.


Też będę musiał kiedyś wziąć się za mangę. Nie fair, powinno wszystko wyjść jako anime.

Ja sobie ostatnio z okazji choroby obejrzałem Natsume Yuujinchou. Nowe anime, na razie kończy się trzecia seria (wszystkie są trzynastoodcinkowe). Bardzo dobre, luźne i sympatyczne anime, polecam :)
Co do starszego postu powyżej- 200 serii w rok? Tak się da? Ja przez całe życie chyba tylu nie obejrzę (i dobrze :P ). Bo po prostu nie ma aż tylu godnych uwagi. Anime oglądam chyba od V czy VI klasy i wątpię, żebym dobił do setki obejrzanych.
Tixon - 2011-09-16, 00:08
:
Da się, jeśli są krótkie ;) No i chyba, jeśli zrezygnuje się z czytania ;)

MadJack napisał/a:
A poza tym: DB nie jest głupie i naiwne, tak? ;P

Jest, ale co bijatyka utrzymana w konwencji humoru ma wspólnego z romansidłem, tworzonym z VN? Dwa różne gatunki, dude.

AS dostaje po tyłku, nie tylko dlatego, że jest tworzone z VS (o czym zaraz), ale samo w sobie prezentuje głupoty (o czym później). Dlatego końcówka nie tyle jest naciągana, co słabo przełożona na inne medium - w oryginalnej grze miałeś do wyboru różne partnerki, a w efekcie zakończenia (co anime pokazuje dwoma dodatkowymi odcinkami). Za ukończenie wszystkich, odblokowywałeś "prawdziwe" zakończenie, które niemrawo wpleciono w anime.

A teraz uprzedzam o spoilerach ;)
Będzie ich niewiele, bo głupotki musiałbym na bieżąco spisywać, tak powiem tylko o :
:arrow: Nagisa i jej tajemnicza choroba, atakująca zwykle co roku, o której nikt nic nie wie, z którą nikt nic nie robi i którą po prostu się przeczekuje.
:arrow: Ushio, którą dziadkowie przez pięć lat wychowują, bo ojciec ją olał, z powodu depresji. Jej zachowanie jest tak życzeniowe, że nie mogłem jej na spokojnie oglądać.
:arrow: Tomoya, podczas wyprawy odkrywa/przypomina sobie, że ma rodzinę, tj dziadków. Bo wiesz, tak łatwo o nich zapomnieć... ;)
:arrow: Fuko. Niech ją ktoś zastrzeli. (W C. dało radę ją znieść, zwłaszcza kiedy się z niej nabijało. Ale już jej obecność w AS jest nie do zniesienia).



A swoja drogą, dobra informacja dla fanów Berserka

MarcinusRomanus - 2011-09-16, 14:32
:
Zakończyłem pierwszy sezon Black lagoon... mogę potwierdzić tylko to co Tixon napisał kilka postów wyżej... dobre kino akcji. Jak na razie Revy jest moją ulubioną postacią grupy Lagoon, nie można zapomnieć również o Balalaice która zarządza hotelem Moscow. Atutami serii są nie wątpliwie dynamiczne sceny walki, muzyka, postaci, humor, świetna kreska. Od 48 h na moim odtwarzaczu znajduje się już... "Red Faction" wykonywany przez Mell. Prze de mną sezon drugi i pięć OVA, które notabene trwają po 30 minut każdy. Tak więc, mam nadzieję, na jeszcze większą dawkę przemocy, krwi oraz popisów Revy ;)
A tak po za tym... ma wyjść podobno trzeci sezon "Black Lagoon" ;)

W między czasie zakończyłem "Bakumana". Anime podobno przegadane, ale walić to... Owa seria opowiada o dwóch uczniach liceum, którzy zabierają się za wykonanie mangi, jedynie kuleje tutaj historia miłosna, która moim zdaniem jest zrobiona tutaj na odpieprz, miejmy nadzieję, że w drugim sezonie zostaje rozwinięta, no sorry, ale jak przez dwa lata główny bohater jest ze swoją miłością dalej przez esemesy to ja tego nie kupuje :P W skrócie, anime ukazuje tak na prawdę tworzenie mang od podszewki.

Zacząłem również odsieważać sobie "Tajemnicze złote miasta" dla tych co nie kojarzą tytułu odsyłam do linka...
http://www.youtube.com/wa...feature=related
aż się łeska w oku zakręciła ;)
MadJack - 2011-09-16, 18:05
:
Tixon napisał/a:
AS dostaje po tyłku, nie tylko dlatego, że jest tworzone z VS (o czym zaraz), ale samo w sobie prezentuje głupoty (o czym później). Dlatego końcówka nie tyle jest naciągana, co słabo przełożona na inne medium - w oryginalnej grze miałeś do wyboru różne partnerki, a w efekcie zakończenia (co anime pokazuje dwoma dodatkowymi odcinkami). Za ukończenie wszystkich, odblokowywałeś "prawdziwe" zakończenie, które niemrawo wpleciono w anime.


Nie grałem w grę. Ale chyba pierwsza była hentaiem, nie? ;P Chociaż chyba w przypadku Clannada nie.

Dalej będą spoilery

Tixon napisał/a:
Nagisa i jej tajemnicza choroba, atakująca zwykle co roku, o której nikt nic nie wie, z którą nikt nic nie robi i którą po prostu się przeczekuje.


Bo to nie musiała być chorba. Często poruszany w anime motyw "słabego ciała" u bohaterki :)

Tixon napisał/a:
Ushio, którą dziadkowie przez pięć lat wychowują, bo ojciec ją olał, z powodu depresji. Jej zachowanie jest tak życzeniowe, że nie mogłem jej na spokojnie oglądać.


Chodzi o to, że jest zbyt ufna?

Cytat:
Tomoya, podczas wyprawy odkrywa/przypomina sobie, że ma rodzinę, tj dziadków. Bo wiesz, tak łatwo o nich zapomnieć..


Ile lat miał Tomoya, jak zmarła jego matka? Chyba od tamtego czasu nie odwiedzał dziadków, prawda?

Tixon napisał/a:
Fuko. Niech ją ktoś zastrzeli. (W C. dało radę ją znieść, zwłaszcza kiedy się z niej nabijało. Ale już jej obecność w AS jest nie do zniesienia).


Odczep się od Fuko -_-

Koniec spoilerów.

Tixon napisał/a:
Jest, ale co bijatyka utrzymana w konwencji humoru ma wspólnego z romansidłem, tworzonym z VN? Dwa różne gatunki, dude.


Nie, nie, po prostu na ogół reagowałeś w stylu: "DB nie jest głupie!" Liczyłem na taką reakcję :mrgreen:

Cytat:
Da się, jeśli są krótkie No i chyba, jeśli zrezygnuje się z czytania


Czytania, jakichkolwiek innych hobby, ruchu, nauki i życia prywatnego ;P
GilGalad - 2011-09-16, 19:27
:
Mam przyjemność być osobą, która nie oglądała czegoś takiego jak Clannad (Jak czytam opis na A-P to, aż mnie skręca) :P Cieszę się z tego niezmiernie i nie mam zamiaru tego zmieniać.

Nie wiem też jak można uważać, iż coś "takiego" jest konkurencją dla pełnego wspomnień i emocji DB...

Ja ostatnio sięgam po Infinite Stratos oraz Rainbow: Nisha Rokubou no Shichinin. O ile to pierwsze jest w pewnym sensie żałosne (jeden chłopak na całą szkołę dziewczyn - pozazdrościć :-) ), to drugie uważam za majstersztyk i jestem pod wrażeniem tego tworu MADHOUSEa, jednakże oceny podejmę się dopiero po obejrzeniu do końca.
MadJack - 2011-09-16, 20:35
:
Cytat:
Nie wiem też jak można uważać, iż coś "takiego" jest konkurencją dla pełnego wspomnień i emocji DB...


a) Nie oglądałeś Clannad
b) Nie oglądałem DB
c) Nie uważam tego za konkurencję O.o

Cytat:
Mam przyjemność być osobą, która nie oglądała czegoś takiego jak Clannad (Jak czytam opis na A-P to, aż mnie skręca) Cieszę się z tego niezmiernie i nie mam zamiaru tego zmieniać.


Phi, jak już mówiłem, pierwsza seria jest dobrą komedią. Przez opisy i opinie innych często omijałem długo serie, które po obejrzeniu bardzo polubiłem. Także czasami warto coś sprawdzić :) Poza tym mimo wszystkiego, co mówi, Tix dał Clannad i Clannad AS 4/5 na AP :P . Tak BTW, dla mnie dużo wygodniejszą stroną jest www.anidb.net , ale raczej kwestia gustu ;)
GilGalad - 2011-09-16, 21:00
:
MadJack napisał/a:

Phi, naiwne mdłe romansidło to może i jest After Story. Ale nigdy nie jest głupie. No i końcówka jest naciągana. Za to pierwsza seria to głównie świetna i godna polecenia komedia.
A poza tym: DB nie jest głupie i naiwne, tak? ;P (Zobaczycie sens tego pytania jak Tixon na nie odpowie ^^)



Próbowałeś dokonać w pewnym sensie porównania obydwu pozycji ;) Logicznie rzecz ujmując odczytuję to jako "konkurencję" między tymi dwoma anime.


MadJack napisał/a:

Phi, jak już mówiłem, pierwsza seria jest dobrą komedią. Przez opisy i opinie innych często omijałem długo serie, które po obejrzeniu bardzo polubiłem. Także czasami warto coś sprawdzić :) Poza tym mimo wszystkiego, co mówi, Tix dał Clannad i Clannad AS 4/5 na AP :P . Tak BTW, dla mnie dużo wygodniejszą stroną jest www.anidb.net , ale raczej kwestia gustu ;)


Już raz mi Tix polecił coś podobnego... i przez to mam popsutą opinię na temat jednego z tytułów będącego w czołówce na listach AP (Nie wiem jak można tak wysoko oceniać Suzumiye! ). Nie lubię takich rzeczy, wiem że mi się to nie spodoba.
Wystarczy mi AP, ja tego używam i tak do szukania tytułów, tylko i aż.
MadJack - 2011-09-16, 21:09
:
GilGalad napisał/a:
Próbowałeś dokonać w pewnym sensie porównania obydwu pozycji Logicznie rzecz ujmując odczytuję to jako "konkurencję" między tymi dwoma anime.


Hm, nie, po prostu Tix zawsze negował głupotę DB, a wytyka głupoty innym anime. Liczyłem, że tym razem też zaprzeczy, ale jednak nie :>

GilGalad napisał/a:
Już raz mi Tix polecił coś podobnego... i przez to mam popsutą opinię na temat jednego z tytułów będącego w czołówce na listach AP (Nie wiem jak można tak wysoko oceniać Suzumiye! ). Nie lubię takich rzeczy, wiem że mi się to nie spodoba.


Hm, Clannad i Suzumiya to dwa zupełnie inne anime. Suzumiya jest ostro pokręcona, więc niektórych może to odpychać ;P A jakie są Twoje typy anime? :)
GilGalad - 2011-09-16, 21:55
:
http://www.anime-planet.com/users/GilGalad - tu można wszystko zobaczyć ;) Mogę obejrzeć prawie wszystko, oprócz zwykłych school lifeów, romansów, itp.
MadJack - 2011-09-16, 22:11
:
Ale np. FMP Fumoffu! pokazuje, że school life może być świetną komedią :> Zobacz sobie na Great Teacher Onizuka.
Czy w Bleachu skończyły się już fillery?
GilGalad - 2011-09-16, 22:17
:
Ale Fumoffu, opiera się na militarnym popaprańcu... dużo parodii zdecydowanie na plus. Kilka odcinków różnych tego typu serii widziałem i nic mi nie podchodzi, a wręcz odrzuca, bo bije po oczach często nie śmieszącym mnie humorem i nudnawym romansem ;)
Fillery są, ale oglądam co 5 odcinków, ostatnio 337 widziałem.
Tixon - 2011-09-16, 22:23
:
MadJack napisał/a:
Nie grałem w grę. Ale chyba pierwsza była hentaiem, nie? ;P Chociaż chyba w przypadku Clannada nie.

Erogame. :-)
MadJack napisał/a:
Bo to nie musiała być chorba. Często poruszany w anime motyw "słabego ciała" u bohaterki

W którymś tam odcinku pada stwierdzenie, że to ta sama choroba co u matki... zresztą sam motyw "słabego ciała" jest głu.... przepraszam, kulturowo inny ;)
MadJack napisał/a:
Chodzi o to, że jest zbyt ufna?

Bardziej o całokształt. Ale to również.
MadJack napisał/a:
Ile lat miał Tomoya, jak zmarła jego matka? Chyba od tamtego czasu nie odwiedzał dziadków, prawda?

Ej, ale on miał "O, to ja mam dziadków?". No po prostu bomba, koleś żyjący jako outsider, z jednym niby kolegą i ojcem pijakiem.
MadJack napisał/a:
Odczep się od Fuko -_-

Niektórzy lubią też Tessę Testarossę... ;)

MadJack napisał/a:
Phi, jak już mówiłem, pierwsza seria jest dobrą komedią(...)Poza tym mimo wszystkiego, co mówi, Tix dał Clannad i Clannad AS 4/5 na AP

Oj, jest dobrą komedią, ma świetne gagi, ale czasami jak strzeli ckliwym momentem, to jest mdłe (np. wątek Fuko, niech ją ktoś zastrzeli, proszę!).
A ocena... cóż, jako komedia romantyczna, da się oglądać. ;)

GilGalad napisał/a:
Już raz mi Tix polecił coś podobnego... i przez to mam popsutą opinię na temat jednego z tytułów będącego w czołówce na listach AP (Nie wiem jak można tak wysoko oceniać Suzumiye! ). Nie lubię takich rzeczy, wiem że mi się to nie spodoba.


Odczep się od Haruhi -_- Melancholy jest jednym z lepszych/fajniejszych anime jakie widziałem.
GilGalad - 2011-09-16, 22:28
:
Tixon napisał/a:
MadJack napisał/a:
Odczep się od Fuko -_-

Niektórzy lubią też Tessę Testarossę... ;)


Ktoś podobny do Tessy? To jest możliwe?

Tixon napisał/a:
Odczep się od Haruhi -_- Melancholy jest jednym z lepszych/fajniejszych anime jakie widziałem.


Przez swoją oryginalność zasługuje na miano średniaka w porywach na dobrą :P Nic więcej.
MadJack - 2011-09-16, 22:29
:
Cytat:
Fillery są, ale oglądam co 5 odcinków.


Mhm :)

Cytat:
Ale Fumoffu, opiera się na militarnym popaprańcu... dużo parodii zdecydowanie na plus. Kilka odcinków różnych tego typu serii widziałem i nic mi nie podchodzi, a wręcz odrzuca, bo bije po oczach często nie śmieszącym mnie humorem i nudnawym romansem


Więc Great Teacher Onizuka może Ci się akurat spodobać :) Niektóre szkolne anime starają się być "realistyczne", jednocześnie jadąc utartymi schematami. Szkoła może stanowić dobre tło do komedii, jak już pisałem. Ale fakt, bez sporej ilości parodii i przedstawienie w krzywym zwierciadle bywa nudna.
A Howl's Moving Castle zasługuje na 3,5/5 za samą kreskę! ;P
GilGalad - 2011-09-16, 22:32
:
Cytat:
A Howl's Moving Castle zasługuje na 3,5/5 za samą kreskę! ;P


Nie lubię tego typu kreski :P Dla mnie to jest troszeczkę zbyt cukierkowate, chociaż mało też pamiętam, dawno to oglądałem.
MadJack - 2011-09-16, 22:37
:
Cytat:
Oj, jest dobrą komedią, ma świetne gagi, ale czasami jak strzeli ckliwym momentem, to jest mdłe (np. wątek Fuko, niech ją ktoś zastrzeli, proszę!).
A ocena... cóż, jako komedia romantyczna, da się oglądać


No dobra, z tym mniej więcej się zgodzę, zostawmy to w tym punkcie :)

Cytat:
Erogame.


Straszne... Ale nie aż tak straszne jak wizja Erogame Air...

Tixon napisał/a:
Niektórzy lubią też Tessę Testarossę...


Ej, w odcinku z misiem całkiem ją lubiłem! :P

Cytat:
Odczep się od Haruhi -_- Melancholy jest jednym z lepszych/fajniejszych anime jakie widziałem.


Hm, muszę zobaczyć drugą serię. Jak polecasz oglądać- (nie)po kolei, czy chronologicznie? ^^

GilGalad napisał/a:
Nie lubię tego typu kreski Dla mnie to jest troszeczkę zbyt cukierkowate, chociaż mało też pamiętam, dawno to oglądałem.


Jak można nie lubić kreski Ghibli? -_-

W ogóle to dawno tu nie zaglądałem- jak GTW patrzy na założenie działu o anime? :mrgreen:
GilGalad - 2011-09-16, 22:42
:
Cytat:
Jak można nie lubić kreski Ghibli? -_-


Widać można ;) Za bardzo mi przypomina typowo "zachodnią" animacje.
Tixon - 2011-09-16, 22:43
:
MadJack napisał/a:
W ogóle to dawno tu nie zaglądałem- jak GTW patrzy na założenie działu o anime?

Dude...

MadJack napisał/a:
Hm, muszę zobaczyć drugą serię. Jak polecasz oglądać- (nie)po kolei, czy chronologicznie? ^^

Leć chronologicznie, bez udziwniania. I na koniec zapuść The Disappearance of Haruhi Suzumiya, jest świetne.
MadJack - 2011-09-16, 23:01
:
Cytat:
Dude...


A, sorry, zapomniałem, że jesteśmy tutaj dyskryminowani. Dyskryminowani... Czy Saika jeszcze tu jest? Jak zrobimy z siebie ofiary, to może będzie walczyć za nas wszystkich 3x mocniej :mrgreen:

Cytat:
Leć chronologicznie, bez udziwniania. I na koniec zapuść The Disappearance of Haruhi Suzumiya, jest świetne.


Hm, muszę znaleźć czas w jakiś weekend na to. Teraz nadrabianie nieobecności w szkole się szukuje -_-
Jak myślicie, wyjdzie trzecia seria Darker than Black? spoiler Bo końcówka zostawia dosłownie Wrota do następnej serii ^^ koniec spoilera No i chciałbym jeszcze coś z FMP, ciekawe, czy kiedyś wyjdzie :>
Tixon - 2011-09-16, 23:19
:
MadJack napisał/a:
A, sorry, zapomniałem, że jesteśmy tutaj dyskryminowani. Dyskryminowani... Czy Saika jeszcze tu jest? Jak zrobimy z siebie ofiary, to może będzie walczyć za nas wszystkich 3x mocniej

Dude... Patrz w jakim dziale piszesz.
MadJack - 2011-09-16, 23:34
:
Eee... Eee... Przeszedłem od razu do wątku z nieprzeczytanych, więc założyłem, że jeszcze nie powstał. Łał, jak to zrobiłeś? Szantaż? Przekupstwo? Spam? ^^
MarcinusRomanus - 2011-09-20, 00:05
:
Jestem po dwóch odcinkach Black Lagoon: The Second Barrage. Sezon drugi tego odjazdowego anime zaczyna się jeszcze lepiej niż sezon poprzedni... Póki co chore bliźnięta z Rumuni zryły mi psychikę :P Jest dożo bardziej brutalnie i krwawo...
Po za tym wziąłem dobry przykład z Tixona i zabrałem się za Dragon Ball Kai :) takie walki jak Songo-Frezer na Namek albo walka Songo kana z Cellem... to prawdziwe rarytasy:) Tak dla jasności ma być odświeżona wersja sagi Buu.
Tixon - 2011-09-20, 00:11
:
Rarytasy, to manga. mandze wszystko jest lepiej, szybciej, zabawniej. Jak pożyczyłem od znajomego tomy, siedziałem do 3 w nocy w kuchni, nie mogąc oderwać się od nich :)

A drugi sezon BL jest... dobry. Nawet bardzo. W sumie zawiera trzy opowieści, które z różnych stron pokazują miasto i jest to śmieszno-gorzka mieszanka.
MarcinusRomanus - 2011-10-02, 23:26
:
Code Geass- Oba sezony obejrzane w dwie nocki. Nie spodziewałem się czegoś tak dobrego. Zacząłem oglądać gdzieś po 20, a skończyłem koło 5 ,jak nie lepiej... propos pierwszego sezonu, a Luluch dochodzi do moich ulubionych postaci, irytował mnie jedynie Rivalz, za to Luluś to dla mnie genialny strateg, wszystko dopięte na ostatni guzik, zadania wykonywane w widowiskowy sposób, po za tym całkiem przyzwoicie zostało pokazane jego słabe ciało... nie wspomnę już tak jak wcześniej Tixon o orenżowym;) ocena końcowa ogólnie całości 9+/10
mam nadzieje, że wyjdzie R3 z tego co wiem ma być seria poboczna.

Po za tym zacząłem kilka innych serii:

-To LOVE RU-jak na razie11 odcinków, całkiem zabawna komedia romantyczna

-Rosario to Vampire- kończę właśnie Capu 2 jedynie co denerwuje to cenzurka w postaci nietoperków.

-Phantom- O tym jak ze zwykłego turysty zrobić profesjonalnego zabójcę... póki co jeden odcinek za mną.

-Steins;Gate- anime tegoroczne... szalony naukowiec i podróże w czasie... póki co jestem po dwóch odcinkach... rozkręca się powoli, ale podobno warto dać temu tytułowi szanse.

Po za tym zastawiam się nad Karin, Love Hina, Toradora. Na dysku póki co na obejrzenie czeka Suzuka, Death Note, Berserk, Elfen lied,
Tixon - 2011-10-03, 14:17
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Code Geass- Oba sezony obejrzane w dwie nocki. Nie spodziewałem się czegoś tak dobrego.

Zachwyty zachwytami, ale sezon drugi to jazda na popularności pierwszego, podobne rozwiązania problemów, dużo fanservisu i ogólnie kiczowych rozwiązań. Przy czym jak pierwszą oglądałem jedna po drugiej, właściwie bez przerwy, tak na drugą najpierw długo czekałem a potem miałem tygodniowe przerwy, więc stąd inaczej odbierałem.

MarcinusRomanus napisał/a:
Po za tym zastawiam się nad Karin

Odpuść sobie, słabe i głupie. Ma jedną świetną scenę : http://www.youtube.com/watch?v=BKrqaFEsHVA
Ale to tyle :P

Love hina jeszcze ujdzie, chociaż to nic specjalnego.

DN - anime jest nudne (i głupie). Mangę przeczytałem, ale anime nawet do połowy nie zdzierżyłem.

Bersek - przeciętne anime. Jeśli sięgniesz po mangę, będziesz zszokowany jej poziomem ;) Cały czas jest tworzona, czytam ją.

Elfen Lied - moje ulubione anime. Ma jednak sporo wad i jest nieco dziwne. Manga jest większa, dziwniejsza i też warta uwagi.
MarcinusRomanus - 2011-10-05, 01:08
:
Gdzie tam masz ten fanservis Tixon ? ok może było kilka ujęć, ale to nic:P to co ty powiesz przykładowo o "Omamori Himari" ? sam bym chciał taką kotkę ;) :P

-"Fate/Zero"-pierwszy odcinek za mną, czekam na kolejne bo zapowiada się obiecująco i ciekawie...
-"Rosario to Vampire Capu2"-skończone... mam nadzieje, że będzie kontynuacja... przecież temat nie został zamknięty ;)
-"Black Lagoon"- sezon 2 zakończony, na otarcie łez pozostało obejrzeć jeszcze 5 OVA

Do śniadania sobie pewnie puszcze kolejne dwa odcinki
"Steins;Gate"

Co do "Karin" po Twoim poście odpuściłem... zamiast tego zasysam
"Shakukan no Shana"
Tixon - 2011-10-05, 21:45
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Gdzie tam masz ten fanservis Tixon ? ok może było kilka ujęć, ale to nic:P

Chyba odnosisz fanservice tylko do jednego jego występowania :> Już pierwsza część CG miała sporo fs elementów (prysznic, sauna/basen, wyspa, kocie przebrania i tak dalej), dało się to jeszcze jakoś wyjaśnić bądź przymknąć oko. Natomiast w drugiej przegięli z tym totalnie. Mamy : nowe postacie (loli pilotkę Mordreda, jej męski odpowiednik w postaci Rolo, kawai skład Valkyrie i centrum dowodzenia), Kallen urosła i ma kilkanaście tendencyjnych scen, pozowanie Violet i kontynuowanie jej romansu, powrót Orange, ninja maiden, wiecznie umierający Li Xingke, awans mechów z ulepszonych machin bojowych w latające kolorowe roboty w których liczy się efekciarstwo i numer modelu, nachalny pairing, Spinzaku one more time, nieśmiertelność popularnych postaci...
A tylko pobieżnie przypomniałem sobie grzeszki kontynuacji.
MadJack - 2011-10-06, 21:13
:
Tixon napisał/a:
awans mechów z ulepszonych machin bojowych w latające kolorowe roboty w których liczy się efekciarstwo i numer modelu


To chyba mnie najbardziej drażniło. Zawsze było: "To tylko jeden mech, damy rady! Aaaa!" xD A jeśli już jesteśmy przy wadach CG2, to dla mnie było momentami naiwne. Ale jednak dzięki postaciom i paru fajnym motywom, dla mnie dwójka ciągle pozostaje bardzo dobrym anime.

Obecnie oglądam Melancholy of Haruhi Suzumiya (2009). Endless eight mnie drażniło. Wytrzymałem do połowy trzeciego odcinka z tego rozdziału, a potem przeszedłem od razu do ósmego.
Tixon - 2011-10-06, 21:33
:
MadJack napisał/a:
Obecnie oglądam Melancholy of Haruhi Suzumiya (2009). Endless eight mnie drażniło. Wytrzymałem do połowy trzeciego odcinka z tego rozdziału, a potem przeszedłem od razu do ósmego.

Szczerze, to mnie też. Nie rozumiem po co tyle tego*, jednak obejrzałem wszystkie. To teraz zostało Ci Zniknięcie, co? ;>

*teoretycznie są pewne subtelne tropy pokazujące się dopiero w Zniknięciu, ale... odcinki pomiędzy mogli zrobić ciekawsze. Nie zrobili :(
MadJack - 2011-10-07, 19:47
:
Nie, nie, ciągle muszę dokończyć 2009, dopiero potem Zniknięcie :) Noty są cholernie zachęcające :>
MadJack - 2011-10-08, 18:02
:
MadJack napisał/a:
*teoretycznie są pewne subtelne tropy pokazujące się dopiero w Zniknięciu, ale... odcinki pomiędzy mogli zrobić ciekawsze. Nie zrobili


Bo obejrzeniu zapytam się: jakie?

A o samym filmie mogę powiedzieć tylko jedno: świetny. Skłonił mnie do tego, by przypomnieć sobie pierwszą serię, którą oglądałem dosyć dawno i niechronologicznie.
MarcinusRomanus - 2011-10-21, 12:17
:
Małe sprawozdanie ;)

-'Guilty Crown"- po pierwszym odcinku mogę powiedzieć, że szykuje się niezłe kino akcji i ogląda mi się to duzo lepiej niż takie "Sacred Seven", które sobie odpuściłem ze względu na duże podobieństwo do "CG".

-"Steins;Gate"- 6 odcinków

-"Level E"- 3 odcinki za mną, w sumie nic ambitnego... zwykła komedia połączona z sci-fi, na koniec dnia obejrzeć można ;)

-"Toaru Majutsu no Index"- 12 odcinków, i będe oglądać dalej... seria mi nie co podchodzi pod "Darker than black"

-"Hidan no Aria"- 12 odcinków obejrzane w jedną nockę, chyba sobie poczekam na OVA

-Fate/Zero- 3 odcinki, tak mnie wciągnął owy serial, że postanowiłem sobie zassać poprzedni sezon ;)

-Bakuman 2- po dwóch odcinkach drugiej serii chce po prostu więcej, mam nadzieje, że będzie owy sezon będzie jeszcze bardziej ciekawszy niż sezon pierwszy
Tixon - 2011-11-14, 22:48
:
Skończyłem Durarara!! (w sumie to zostały mi dwa specjalne epizody, ale jakoś nie czuję parcia na oglądanie) i tak kłopotliwie mi je ocenić. Początek i rozwinięcie jest smakowite, wyjątkowe nawet jak na anime.
Ikebukuro, jednej z dzielnic Tokio. Dzielnica cieszy się złą sławą, stanowiła plac bitwy między różnymi gangami (Żółte Szaliki, Niebieskie Kwadraty), obecnie zaś mówi się o nowym, bezbarwnym - Dolarach. Smaku dodają niezwykłe osobowości jak Shizuo (gościu o nadzwyczajnej sile i odporności), Izaya (doskonały informator), Simon (Rosjanin o afroamerykańskich korzeniach :mrgreen: ) oraz miejski mit - jeździec bez głowy... :->
Mikado Ryuugamine, licealista, przeprowadził się do Ikebukuro aby uczęszczać do liceum razem ze swoim kolegą, Masaomi Kidą. Kida wprowadza go w życie dzielnicy, opowiada kogo warto znać, kogo unikać, a w tle toczy się (nie)zwyczajne życie miasta. Kolejne odcinki nierzadko przedstawiają tę samą historię ale opowiedzianą z innej strony, oczami innej postaci, tak więc nuda nie grozi.
Smaczku dodaje anonimowy czat, na którym pewne postacie komentują aktualne wydarzenia w dzielnicy (na którym od czasu do czasu, pojawia się Saika, upierdliwa spamerka :mrgreen: ).
Przez większość anime jest smakowicie, niestety pod koniec pojawiają się problemy. Jest to ekranizacja light novel, jeszcze nie ukończonej, więc akcja podzielona jest na rozdziały, z których każdy ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. I o ile rozdział pierwszy kończy się bardzo dobrze, drugi wyraźnie słabuje. Przez cały drugi rozdział napięcie narasta, pojawia się coraz więcej komplikacji, by znaleźć rozwiązanie w dwóch ostatnich odcinkach. Niestety rozwiązanie to jest słabe, pomimo kilku świetnych scen, główne wątki rozwiązane są za prosto, nierównomiernie wobec narastającego napięcia, zbyt naiwnie. Słabe zakończenie znacząco obniża odbiór całości, anime było by znakomite, tak jest tylko dobre.
Ł - 2011-11-28, 12:49
:
Ostatnio przy okazji pucowania wspomnień o Teknomenie, wynalazłem krótkometrażówkę "Twin Blood":

Damm, połączenie stylistyki Teknomana z Neon Genesis Evangelion, te biologiczne zbroje wyglądają, krwawią i zachowują się o niebo lepiej niż mechnicznie bryłowate z orginału. Transformacja też urywa dupę. I w sumie lepiej to pasuje do scenariusza, tzn. tekonomeni jako wytwór biotechnologii Venomoidów.
MarcinusRomanus - 2012-01-11, 02:47
:
Widzę temat długo nie ruszany ;)
Zacząłem przygodę z nowiuśką serią o tematyce sportowej..." Area no Kishi ". Jak na razie pierwszy odcinek. ale właśnie ten pierwszy epek zapowiada, że może to być zacna seria. Chodzą nawet słuchy, że może być to GODNY NASTĘPCA LEGENDARNEGO... Kapitana Tsubasy .
-Bakuman s2-tutaj miałem długą przerwę,która zrobiła swoje... wyczyny dwóch mangaków dalej da się oglądać, wątek miłosny między Moritaka Mashiro a jego koleżanką z klasy...Miho Azuki staję się być jakoś chyba bardziej widoczny i dojrzalszy.
Czekam na odcinek trzynasty ;)
Tak po za tym zastanawiam się nad małą powtórkę Code Cass- na samą myśl o tej serii dostaję fanowskiego ślinotoku;).... Obejrzeć przez ferie? nie głupi pomysł :badgrin:
Tixon - 2012-02-09, 23:57
:
Black napisał/a:
Tak mi to przypomniało jaki szok przeżyłem pare dni temu kiedy się dowiedziałem, że zrobili kolejny z pierdyliona rimejków Evangeliona i udało im się tam nawet wpakować nowego pilota gdzieś do całej historii...

Ja się w tym prawie pogubiłem. Oglądałem serial (bez rewelacji, należę do tych co się nie zachwycają, chociaż oceniłem całkiem wysoko, nie pytajcie czemu), potem podaj End od Ewangelion, następnie Death and Rebirth. Któryś z nich miał mniej więcej 50 minut tego co mi się podobało (odpowiednio wyważone napięcie, użal... znaczy psychika bohaterów, akcję) potem wróciło do średniej. Zostały mi bodaj 1.0, 2.0 i 3.0 jak już wyjdzie.

MarcinusRomanus napisał/a:
Tak po za tym zastanawiam się nad małą powtórkę Code Cass- na samą myśl o tej serii dostaję fanowskiego ślinotoku;).... Obejrzeć przez ferie? nie głupi pomysł

Ech, trochę Ci zazdroszczę. Mi już przeszła fascynacja i nie mogę bez żalu na CG patrzeć. To mogło być znakomite, a skończyło robione pod fanów //mur
MarcinusRomanus - 2012-02-10, 01:25
:
No to Tixon do roboty... nie kiedy taka dłuższa przerwa jest potrzebna;) Skończyłem właśnie... "Nurarihyon no mago sennen makyou"-Sezon 2. Szczerze to nawet nie wiedziałem, że jest sezon pierwszy, więc mam do nadrobienia i zrobię to z przyjemnością;)
Jeśli chodzi o anime... seria opowiada o nastolatku Rikuo Nura, który na pozór wygląda jak zwykły chłopak uczęszczający do szkoły, i marzącym o spokojnym życiu... jednak tak na poważnie Rikuo jest wnukiem bardzo potężnego demona Nurarihyona, a także następcą władcy klanu. Dzieciak nie jest jednak pełnej krwi demonem. Pół człowiek- pół demon, ma w sobie aż 1/4 człowieka, demonia natura odzywa się co jakiś czas... Lecz gdy przychodzi moment ostatecznej przemiany... Rikuo staje na czele "Nocnego pochodu 100 demonów". Mocą głównego bohatera jest sam strach.
Gdy zabierałem się za to anime, myślałem, że czeka mnie jakaś kaszana, ale jednak miło się pomyliłem. Dostałem całkiem godną uwagi serię, z niegłupim głównym bohaterem (powiedzmy sobie szczerze ile mamy serii gdzie główny bohater to facet w tak młodym wieku(Rikuo ma zaledwie 13 lat), który ma własne zdanie... w większości przypadków jest to jakaś głupkowata postać?;) Drugi sezon obejrzałem w jedną noc, powalił mnie po prostu na kolana, z odcinka na odcinek byłem ciekawy co będzie dalej. Ending również robi swoje-szybki dynamiczny i szybko wpada w ucho ;) Dobra pozycja z gatunków fantazy/shounen, gdzie główna postać nie jest workiem treningowym ;)
Ocena 10/10. Ciekawe czy zrobią sezon trzeci;). Póki co nadrabiam zaległości i pierwszy sezon prze de mną... "Nurarihyon no mago" (drugi podobno biję pierwszy na głowę )
Tixon - 2012-02-10, 02:00
:
Czytaj co napisałeś ;)
MarcinusRomanus napisał/a:
Pół człowiek- pół demon, ma w sobie aż 1/4 człowieka

Brzmi ciekawie i chętnie bym obejrzał, ale mam ciągle kilka innych które muszę skończyć. Nadal ciągnę InuYashę, tasiemcowate romansidło, cholernie rozwlekłe, głupio przegadane, ale sympatyczne. Jutro prawdopodobnie rzucę okiem na 4 film z Blecha, chociaż wątpię w jego jakość. Natomiast jestem pozytywnie zaskoczony Ranma 1/2. Anime widziałem 10 odcinków i było przeciętne, manga zaś jest świetna - szybka akcja i dowcipna fabuła.
Sounem Tendo zawarł w młodości umowę ze swoim przyjacielem, Genmą Saotome, umowę o przyszłym małżeństwie swych dzieci, aby w ten sposób ich szkoły walki przetrwały. Genma dochował się syna, Ranmę, Sounem zaś trzech córek Kasumi, Nabiki i Akane. Akane, jako, że jest w tym samym wieku co Ranma i również trenuje sztuki walki (plus będąca odrobinę Tsundere), zostaje wyznaczona na jego narzeczoną.
Ale zamiast ojca z synem, do rodziny Tendo przychodzi panda niosąca pannicę, podającą się za Ranmę Saotome... Okazuje się, że w trakcie specjalnego treningu, dwoje nieszczęśników wylądowało w owianych złą sławą gorących źródłach. I tak po kontakcie z zimną wodą Ranma zamienia się w dziewczynę, zaś Genma w pandę. Ciepła woda może odwrócić efekt, ale tylko do ponownego kontaktu z zimną... A to dopiero pierwszy rozdział...
MarcinusRomanus - 2012-03-26, 00:53
:
Jeśli chodzi o Ranma 1/2 jakoś nigdy mnie do tego nie ciągnęło ;) ... właśnie zakończyłem sezon zimowy 2011/2012.
Miłym zaskoczeniem tego sezonu było dla mnie... High school DxD ;) komedia z elementami ecchi, romansu, magii, szkolnego życia. Opening oraz ending wpada w ucho.
mam nadzieje, że druga seria powstanie jeszcze w tym roku, bo High school DxD w kraju kwitnącej wiśni jest fenomenem. Rozkręcało się powoli, ale zakończenie było epickie ( kto ciekawy niech obejrzy ;) )... jak znajdę wolną chwilkę...napiszę coś więcej ;)
Zakończyłem również Guilty Crown. Seria dobra, i tylko dobra, po za tym czysta próba zrobienia drugiego CG ;)
Jeśli chodzi o nadrabianie zaległości...
Durarara!!- znajdę chwilę czasu to się zabiorę za ową serię
Kaichou wa Maid-sama!-Obejrzałem... całkiem przyzwoity romans osadzony w liceum
Pora zabierać się za sezon wiosenny ;)
Toradora- przymierzam się do oglądania.
Tixon - 2012-03-30, 20:03
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Miłym zaskoczeniem tego sezonu było dla mnie... High school DxD komedia z elementami ecchi, romansu, magii, szkolnego życia.

Obejrzałem, bo zombie i znajomi się tym jarali. IMO nie warto - bardzo tendencyjne, naiwne, przekoloryzowane. Dla fanów zombiaków jak najbardziej pozycja obowiązkowa, inni mogą spokojnie odpuścić.

Puella Magi Madoka Magica 12-odcinkowa seria o magicznych dziewczynach. Ale ugryziona z innej strony.
Początek ma bardzo obiecujący, coś w stylu - nie wiem o co chodzi i (dlatego) jest fajnie. Jednak im dalej w serię, tym nieoznaczoność maleje, jest coraz bardziej przewidywalne, właściwie wiadomo co się stanie.
Inną zaletą są ciekawe postacie - poza mocno irytującą główną bohaterką (która miała taka być, ale to żadne wytłumaczenie). Aż żal, że mają tak mało miejsca (matka wymiata).
Scenografia - z jednej strony aż rzuca się w oczy brak kasy na rysowanie (tła!), jednak skutki tego są całkiem ciekawe - walki toczą się w groteskowej przestrzeni, z groteskowymi przeciwnikami, w psychodelicznej atmosferze. A skoro mowa o samych walkach, świetnie wpasowują się ze swoją absurdalnością.
Coś o czym właściwie mógłbym nie wspominać, bo to niechlubny standard dla większości anim - fabuła się mota, jest niespójna, bohaterowie mają pretensje o nie wiadomo co, innymi słowy - trzeba przymknąć oko na logiczne wpadki.

Ogólna ocena - pozytywne, warto zobaczyć.
MarcinusRomanus - 2012-04-09, 00:58
:
Ledwo co zaczął się sezon wiosenny, a już zdążyłem obejrzeć pierwsze epki...
1.
Kuroko no Basket- "Nazywam się Kuroko". Kuroko rozpoczyna rok szkolny w nowej szkole, i pierwsze co zapisuje się do klubu koszykówki. Jego parametry nie wykazują by Kuroko posiadał talent do kosza, ale jednak... okazuje się, że nasz bohater należał do Pokolenia Cudów-drużyna reprezentująca byłą szkołę Kuroko (nasz bohater jest mistrzem podania)Pierwszy odcinek jest tak naprawdę zwykłym wprowadzeniem. Jest to chyba pierwszy tytuł gdzie mamy realia japońskiej koszykówki. Moim zdaniem może być to jakaś odskocznia, bo serii o piłce kopanej już trochę wyszło. Kreska prezentuję się przyzwoicie, animacja również, opening oraz ending mogą się spodobać... Jak dla mnie może to być tytuł, ktory powalczy o miano hitu sezonu wiosennego ;)
2.Saint Seiya-Omega: albo wyjdzie porażka, albo średniak. Za cukierkowe jak na Rycerzy.
3.Zetman- Szykuje się kolejny hit wiosny. Anime z pod gatunku sci-fi, horroru, lekkiego romansu.
4.Medaka Box- zwykła haremówka, lecz będę oglądał dalej bo postać Medaki jest przeurocza ;)
5.Sankarea- całe szczęście, że tylko pięć epków ;) horror, zombie, komedia, ecchi, romans
Czekam jeszcze tylko na... tasogare-otome x amnesia-manga podobno wsysa;)

co do HDXD- przyznasz, że pomysł z szachami był całkiem, całkiem ;) Jeśli twórcy bardziej dopicują walki, to seria może być z pazurem... jak na razie może być jedynie czymś przełomowym w ecchi ;) cycki były na drugim planie moim zdaniem;) czekam na drugi sezon i rozwinięcie wątku miłosnego między głównym bohaterem, a Riasu ;)

Póki co Steins;Gate- im dalej w las tym głębiej się chcę wchodzić ;) REWELACJA!
Tixon - 2012-04-09, 01:15
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Jest to chyba pierwszy tytuł gdzie mamy realia japońskiej koszykówki.

:mrgreen:



MarcinusRomanus napisał/a:
co do HDXD

Er... zrozumiałem, że chodzi o highschool of the dead :oops:
MarcinusRomanus - 2012-04-09, 12:45
:
Jeśli chodzi o... highschool of the dead, to we wrześniu tego roku powinien chyba wyjść drugi sezon;)
MarcinusRomanus - 2012-08-05, 00:34
:
Zakończyłem Zetmana- dość brutalna opowieść na którą warto poświęcić czas.
Kuroko no Basuke... główne postacie tego anime, są po prostu przezajebiste... mam nadzieje, że będzie drugi sezon, bo głupio było by zakończyć anime o sporcie na 25 epkach ;)
Saint Seiya-Omega... myślałem, że będzie klapa, ale mimo cukierkowej grafiki, daje się oglądać, akcja idzie do przodu, w małych episodach mieliśmy już Seiyę oraz Rycerza Andromedy. Ciekawi mnie ile będzie odcinków, bo ów seria ma być zamknięciem całej sagi o "Rycerzach zodiaku". Oprócz tego muszę nadrobić... Jormungand. Całkiem sympatyczna grópa najmników, lecz kompanom z Black lagoon do pięt nie dorastają ;)
Ł - 2012-12-25, 21:42
:
Ostatnio zaliczyłem remake Berserka w postaci filmów (narazie dwa za mną). Pierwszy raz poznaje tą historię mimo że wcześniej rekomendowano mi anime i mangę. Fajne to, semi-europejskie dark fantasy z typowym mangowym przerysowaniem. 10 min pierwszego filmu, scena oblężenia:


Tixon - 2013-06-19, 20:36
:
Iron Man: Rise of Technovore.
Chyba kilka spoilerów zawiera.
Kompletna strata czasu. Od początku do końca skutecznie uprawia bezsens. Nie wiadomo skąd przeciwnik ma superzaawansowaną zbroję (znaczy mówią - ad takich a takich wrednych firm, ale skąd oni to mają?), nie wiadomo czym ta zbroja jest (znaczy mówią - biotechnologia sterowana myślami, -WTF?) i o co z nią w ogóle chodzi (hej, właśnie mi urwało rękę, ale sobie ją odtworzę, hej, właśnie wybuchłem, ale to też żaden problem...), przejęcie najważniejszej satelity zajmuje kilka sekund (a wszystkie wojskowe dostaje się jako bonus ot tak), SHIELD przyjmuje logikę "Masz iść z nami, nie możemy pozwolić aby jedyny świadek zginął. Jak z nami nie pójdziesz to cię zabijemy". Punisher jest dodany na siłę, byle była dodatkowa strzelanina, w dodatku bezsensowna - jakim cudem Frank daje radę ukraść motor i uciec? Scenę wcześniej Czarna Wdowa trzyma go za szyję, scenę później spokojnie patrzy jak Stark odlatuje. Ale nic nie przebije zabawy z Rhodeyem. Raz leży koszmarnie pokaleczony - najwidoczniej metalowa zbroja nie chroni cię od wybuchów i kończysz z kawałkami szkła i metalu w całym ciele (pytanie brzmi - czemu do licha nikt mu tego nie wyjął?), by po chwili już kompletnie wyleczony wspomaga Iron Mana. Acha, jego zbroja (ta poszarpana od wybuchy, chyba, że SHIELD trzyma w zapasie następną) jest jak nowa.
Jednym słowem - kaszana.
Ł - 2013-09-29, 08:46
:
|Ergo Proxy - bardzo dobra seria, niedługa - 23 ep, z początku wyglądająca jak standardowa cyberpunkowa oczojebka, ale z czasem nabierająca mocno postapokalitpycznego melancholijnego oblicza. Dużo rzeczy zarówno o kreacji świata jak i linii fabularnej jest pozostawione w domyśle i daje pole do własnego odczytywania. Polecam.



Tixon - 2013-11-26, 23:08
:
Przy Ergo Proxy dotarłem do połowy. Początkowo kupiło mnie klimatem i tą cudną klimatyką cyver/postapo, ale im dalej w serię, tym mój entuzjazm opadał, aż w pewnym momencie przestałem oglądać.
Z kolei kupiło mnie Seirei no Moribito - Guardian of the Spirit. Obejrzałem przypadkiem fragment z walki, bardzo przyjemny i nie przekombinowany jak na anime i to mnie kupiło.
Są dwa wzajemnie przenikające się światy - ludzki, będący czymś a la klasyczny wizerunek Japonii/Chin oraz świat duchów.
Balsa - wędrowna wojowniczka, zostaje wynajęta jako ochroniarz księcia Chaguma. Wszystko wskazuje na to, że w młodszym synu Mikado (cesarza) zostało złożone jajo wodnego demona, który pojawia się raz na sto lat by sprowadzić wielką suszę. Cesarz, mając na uwadze dobro swoich poddanych postanawia poświęcić Chaguma. Za księciem i Balsą rusza grupa elitarnych zabójców...
Ale wbrew pozorom, anie nie koncentruje się na walkach, tylko postaciach. A te są sensowne i świetnie napisane. Mają swoją przeszłość, rozmawiają miedzy sobą, w końcu myślą. I dlatego grupa zabójców jest taka groźna - posiadają nie tylko umiejętności walki, ale przede wszystkim planowania i przewidywania posunięć przeciwnika.
No i widać, że jest to adaptacja książki. A takie zwykle są dobre (Haruhi Suzumiya albo Full Metal Panic! ).
Ach, zapomniałbym. W trailerze podają, że reżyser odpowiadał za Ghost in the Shell SAC, producentem jest tych od Jin-Roh.

Bernkastel - 2013-11-27, 17:22
:
Attack on Titan (Shingeki no Kyojin )

Mimo że anime nie oglądam od dawna, a nawet nigdy wielką fanką nie byłam, przez liczne pochwały i słowa zachęty jakiś czas temu zapoznałam się z tym tytułem i jestem z tego bardzo zadowolona.

Attack on Titan przedstawia w świat, w którym ludzkość od stu lat zmuszona jest żyć za wysokimi na pięćdziesiąt metrów murami, gdyż poza nimi panują tytani - mierzące od 3 do 15 metrów, niezwykle niebezpieczne, pożerający ludzi olbrzymy. Niespodziewanie po latach względnie spokojnego życia ludzkości, pojawia się Kolosalny Tytan, któremu udaje się zniszczyć jeden z murów. W wyniku ataku tytanów ginie matka głównego bohatera a on wraz z adoptowaną siostrą i przyjacielem postanawiają wstąpić do militarnej jednostki walczącej z tymi potworami.
Nie od razu pojęłam czemu seria cieszy się taką popularnością, fabuła nie wciągnęła mnie zbytnio, a główni bohaterowie irytowali. Było jednak coś, co nie pozwalało mi porzucić serii. Muzyka i animacja.

Oba aspekty są zrealizowane perfekcyjnie, nie widziałam anime o bardziej dynamicznej animacji i tak dopasowanej muzyce. Sposób rysowania zwiadowców używających srzętu do 3D-manewru mnie zachwyca.


Ale moim ulubionym momentem jest scena upadku Armina:

Dokładnie widać jak każde odbicie od ziemi wpływa na ruch jego ciała. To chyba najlepiej zanimowany upadek, jaki kiedykolwiek miałam okazje oglądać.

Jeśli chodzi o muzykę, instrumentalny podkład świetnie współgra z atmosferą historii, muzyka potrafi być żywa, zachęcająca do walki jak i obrazować świetnie emocje bohaterów. Również oba openingi zasługują na pochwałę, na temat pierwszego wydałam pełniejszą opinię w odpowiednim temacie na tym forum, dodam tylko ze druga czołówka, "Jiyuu no Tsubasa", nie ustępuje pierwszej jakością, to że wyróżniłam "Guren no Yumiya" to tylko osobista preferencja.

Mimo, że głowni bohaterowie wydali mi się mało interesujący, postacie drugoplanowe są naprawdę świetnie obmyślone, mają dopracowane designy i charaktery, na prawdę się o nich troszczyłam i obawiałam, czy nie zginą w kolejnym odcinku (tak, w AoT postacie giną dość masowo).
Pochwalić muszę również zamysł autora, w kwestii designu postaci:

Zwykle w anime główne postaci szczególnie wyróżniają się an tle innych, np nietypowym kolorem włosów, fryzurą, ilością detali. Proszę spróbować wskazać 3 głównych bohaterów nie mając pojęcia o tym anime.
Kolejną zachwycająca kwestą są mundury. W anime wyjątkowo łatwo o seksualizacje mundurów kobiecych, odsłonięte dekolty, ogromne biusty, bezsensowne odsłanianie ciała itp zdążają się dość powszechnie. Nie tutaj, w tej serii mundur męski i kobiecy nie różni się. W dodatku każda postać ma swój indywidualny strój pod spodem. Miły szczegół.

Z odcinka na odcinek fabuła bardziej mnie wciągała, nie wiem czy ze względu na postaci, sprytnie wymyślnego świata, w którym osadzono historię, czy przez zmyślne zwroty akcji. Może nie każdy jest całkowitym zaskoczeniem, jednak część zaliczę do udanych. Wyczekuję kolejnej serii i serdecznie polecam Shingeki on Kjojin osobą szukającym nowego anime w porządnym wydaniu.
Tixon - 2013-11-27, 17:53
:
Bernkastel napisał/a:
Proszę spróbować wskazać 3 głównych bohaterów nie mając pojęcia o tym anime.

Numery 6 i 7 oraz liczyłbym na 5. Chociaż 1 mnie zbytnio nie zdziwi.
Ł - 2014-01-05, 21:25
:


Mononoke, nie mylić z księżniczką Mononoke - styl graficzny inspirowany tradycyjnymi japońskimi malowidłami, montaż wzorowany na teatrze kabuki, każde 2-3 odcinki to odzielna zamknięta historia o egzorcyzmowaniu ducha (tytułowego Mononoke) przez bezimiennego obwoźnego aptekarza, którymi przypomina skrzyżowanie Wiedźmina z egzorcystą. Sam egzorcyzm przypomina miks śledzctwa detektywistycznego, psychoanalizy z odrobiną ghostbusters. Mimo że nie mam szczególnego zajoba na punkcie tradycyjnej japońskiej kultury dawno nie widziałem lepszej rzeczy.
ichigo - 2014-04-15, 08:55
:
Ja ostatnio skończyłem oglądać Bleach :) w sumie to dobrze że się skończył bo już pewne motywy się zaczęły powtarzać
Ł - 2014-07-16, 11:28
:
Death Note za mną. Długo opierałem się żeby namówić się na obejrzenie tego bo wszystkie opisy sugerowały że to jakaś teen drama z notatnikiem który zabija na pierwszym planie. Tymczasem wystarczyło że moja dziewczyna sprzedała mi to jako walkę mastermindów w rodzaju Sherlock vs Moriarty no i faktycznie to jest właściwy trop, łyknąłem i jestem zadowolony. Bardzo fajna seria, pod względem szybkości akcji czy międzyodcinkowych cliffhangerów pierwsza klasa. Na minus idzie trochę prostacki element nadnaturalny i parę niedoróbek "detektywistycznych".
mad5killz - 2014-07-16, 15:49
:
Ściągnąłem Appleseed Alpha (2014), jarałem się pierwszym, zobaczymy jak wygląda Alfa. //toto
Tixon - 2014-07-16, 18:42
:
Jak obejrzysz, to skomentuj. Będę czekał.
mad5killz - 2014-07-16, 19:50
:
Tixon napisał/a:
Jak obejrzysz, to skomentuj. Będę czekał.

Ściągaj i oglądaj, nie pozostawiam Ci wyboru. :)
Nie znam się, nigdy nie byłem fanem chińskich bajek, większość tasiemców wkurwia mnie po pięciu minutach oglądania.
Widziałem tylko szeroko-znane kinówki, Rycerzy Zodiaku i Dragon Balla. //max
Za to powiem Ci, że wizualnie jako obrazek wygląda zajebiście.
Taka długa wersja przerywnika z gier akcji, z ostro zamulonym tempem i typowo amerykańskim klimatem.
Patos, etos, koniugacja, onanizacja.
Robi z moszny kaptur drenażem limfatycznym. :>
Nie obejrzałem do końca.
Lady_Aribeth - 2014-07-19, 23:47
:
Obejrzałam Attack on Titan i mam mieszane uczucia.
Zanim coś powiem, to wyjaśnię jedną sprawę - generalnie jestem bardzo mało wymagającym widzem - łatwo mnie zaciekawić, zaskoczyć, wzruszyć i rozbawić. I wyobraźcie sobie, że to anime dla mnie poległo na prawie wszystkich frontach.
Większość zwrotów akcji było śmiesznie łatwych do przewidzenia i wychodziło mi to mimowolnie, chociaż nad takimi rzeczami podczas oglądania się nie zastanawiam (lubię być zaskakiwana, dlatego nie rozkminiam za bardzo).
Z bohaterami praktycznie się nie związałam (polubiłam aż jedną postać, wow). Ich rozterki były nużące, ilość ich patetycznych gadek przekroczyła mój próg wytrzymałości jakoś w połowie sezonu, właściwie to oni wszyscy byli dla mnie jacyś tacy obcy i nieciekawi, a jak ktoś już ginął to - meh, shit happens. Nie uroniłam nawet jednej, samotnej łzy. Właściwie to nawet mi się podobało, że twórcy nie cackają się z ludźmi i uśmiercają ich w ilościach przemysłowych (wszak to jest wojna z o wiele silniejszym przeciwnikiem!), ale tych braków w ludności praktycznie nie widać, zdziesiątkowany oddział kilka dni później wygląda, jakby miał komplet. A już tak zupełnie na marginesie dodam, że gdybym miała ochotę zobaczyć w roli głównej małolata z problemami egzystencjalnymi, to wzięłabym się za Evangeliona.
Kojarzycie taki moment w filmach/gdziekolwiek, gdzie czujecie, że scenarzysta zaplanował, że pokaże coś naprawdę śmiesznego, a wam wcale nie jest do śmiechu? Tak mogłabym powiedzieć o 3/4 "komicznych" scen w tym anime. OVA z konkursem kulinarnym przepełniła czarę goryczy. Serio, dawno nie widziałam nic tak bardzo nieśmiesznego, choć w zamierzeniu twórców prawdopodobnie miałam umierać ze śmiechu. Na szczęście to anime stosunkowo rzadko próbuje być zabawne.
Jedynym, co mnie trzymało przy tej produkcji, to ciekawość kim są tytani, skąd pochodzą, co (lub kto?) nimi kieruje. Według mnie to jest zdecydowanie najmocniejszy element tej produkcji, choć uważam, że to trochę niewykorzystany potencjał (ale nie złoszczę się za to za bardzo - mam nadzieję, że najciekawsze rzeczy po prostu zostawili na drugi sezon, który dopiero się robi).
Warto także zwrócić uwagę na oprawę audio-wizualną. Nie dość, że kreska jest bardzo ładna, to oglądanie jak bohaterowie wykonują "manewr trójwymiarowy" to czysta przyjemność i właściwie chciałoby się, żeby takich scen było o wiele więcej. Albo najlepiej, żeby bohaterowie zawsze się tak poruszali, nawet jakby szli do sklepu po bułki. A utwór muzyczny z pierwszego openingu to mnie teraz będzie śledził przez najbliższy tydzień :<.

Zabrzmi to teraz dziwnie, ale mimo wszystko czekam na drugi sezon. Bo pomimo tych wszystkich porażek i słabizn to anime zaciekawiło mnie. Naprawdę chcę wiedzieć więcej o tytanach (wikię już przekopałam, ale to nie to samo, poza tym twórcy bardzo niechętnie odkrywają ich tajemnice) i patrzeć na trójwymiarowy manewr. Mam też nadzieję, że bohaterowie trochę nabiorą kolorów i nie będą już próbowali być śmieszni. Nic więcej od tego anime nie potrzebuję xD.
ASX76 - 2014-07-20, 17:17
:
mad5killz napisał/a:

Patos, etos, koniugacja, onanizacja.
Robi z moszny kaptur drenażem limfatycznym. :>
Nie obejrzałem do końca.


Wskutek drenażu moszny? :-P ;)


Z anime oglądałem niewiele, ponieważ to nie za bardzo moja bajka. Godzi się jednak przyznać, że muzykę często mają świetną, np. "Elfen Lied".
Natomiast mile wspominam "Vampire Hunter: Żądza krwi". :-)
Tixon - 2014-08-26, 10:45
:
Berserk: The Golden Age Arc i jestem pozytywnie zaskoczony. Twórcy ładnie dokonali edycji, wycinając wiele elementów, za to rozwijając inne sceny i dodając drobne smaczki. Najważniejsze, że ma to sens, chociaż przebitki na dzieciństwo bohatera mogą być trudne do ułożenia dla kogoś kto nie miał wcześniej styczności.
Podoba mi się również dbanie o psychologię postaci, zwłaszcza jak na anime o machaniu dużymi mieczami.
Intro daje również nadzieje, że na złotym wieku to się nie skończy.
Jander - 2014-10-29, 14:09
:
To chyba było jakoś tak, że jeden to w większości skrót serialu, a drugi to konkretne zakończenie.
W każdym razie musisz obejrzeć.
Jander - 2014-10-30, 20:32
:
MrSpellu napisał/a:
@Następny w kolejce Cowboy Bebop

:mrgreen:
Bezwarunkowo wpytę anime. I też nie zapomnij o filmie. :)
MrSpellu - 2014-11-07, 11:15
:
Cowboy Bebop - Zajebioza. Za-je-bio-za!
Tixon - 2014-11-07, 11:17
:
//pacnij
Bernkastel - 2014-11-08, 18:28
:
Oglądałyśmy z koleżankami niedawno kinówki Berserka. Pomijając, że Casca jest straszną "łajzą" - nie mam nic przeciwko, żeby postać żeńska była mniej sprawna niż wykokszeni główni bohaterowie, ale.. przez wszystkie filmy jest tylko ratowana przez Gutsa i Griffitha, a i tak wszyscy mówią o niej jak o wielkiej, sprawnej pani kapitan - była to całkiem niezła zabawa i nawet rozważam czy nie zapoznać się z częścią dalsza historii.
Plejbek - 2014-11-21, 11:51
:
Ja parę dni temu obejrzałem poraz pierwszy "Neon Genesis Evangelion" plus "The End of Evangelion" (wszystko przez Spella). Nawet dla mojej zepsutej przez duszy, stawiającej ciężkie i pokręcone fabuły nad te lekkie i przyjemne, to był (i jest nadal) ciężki cios młotem prosto w czaszkę.

Ogólnie z anime jestem cienki. Kiedyś tam oglądałem Berserka, Serial Experiments Lain, Ghost in the Shell, Akirę, Hellsinga, Triguna i filmy Miyazakiego ale to chyba wszystko. Do NGE mnie nie ciągnęło przez jakieś głupie uprzedzenie "bo to mechy, bądźmy poważni". I żałuję, że nie obejrzałem wcześniej.

W ogóle nie widzę (po obejrzeniu 26 odc. plus "The End of...") przesłanek ku temu, żeby traktować film jako jakąś alternatywę dla odc. 25 i 26 serialu. To jest wg mnie dokładnie ta sama opowieść tylko że koniec serialu dzieje się na poziomie jaźni/umysłu Shinjego i Asuki a film przedstawia to samo tylko w realnym świecie. No ale piszę to po jednorazowym obejrzeniu bez jakiegoś skupiania się na dokładnym zapamiętywaniu szczegółów - na 100% umknęło mi ich sporo.

A obejrzę to pewnie jeszcze nie raz. Miazga.
martva - 2014-12-26, 17:13
:
Bernkastel napisał/a:
Ich rozterki były nużące, ilość ich patetycznych gadek przekroczyła mój próg wytrzymałości jakoś w połowie sezonu,


+1. Oglądałam z chłopem i strasznie chichotał obserwując moje reakcje na 'ach, zaufam moim towarzyszom i ich umiejętnościom, wiedzą co mówią, mają tyle lat doświadczenia bablabla' i 'ach, mogłem pokonać wroga, ale nie zrobiłem tego, teraz wszyscy nie żyją, to przez mnie, to moja wina'. Emo-rozkminy strasznie kiepsko wpływają na umiejętności bojowe i autentycznie mnie wkurzało czasem jak bohaterowie reagowali ('nie idź sobie, dobij go, przecież zaraz wstanie i cię załatwi! aaaargh!' - a ja naprawdę jestem spokojną martvą).

Ale świat jest ciekawy i wciągnęły mnie zagadki. A sami tytani, ci zwyczajni, strasznie mi się z czymś kojarzą, ale nie mogę dojść z czym (wydawało mi się że z malarstwem Boscha, ale chyba nie o to chodzi).
Ł - 2015-01-19, 11:40
:
Psycho-pass - Bardzo fajna utopijno-dystopijna wizja, w zarysie przypominająca nieco Raport Mniejszości. Każdy obywatel ma na bieżąco monitorowany poprzez skan fal mózgu poziom przestępczości - po przekroczeniu danego poziomu (rośnie przez strach, stres, kompleksy, niespełnienie) z automatu jest zamykany poprzez stróżów prawa jako utajony kryminalista, w przypadkach skrajnych - od razu przeprowadza się egzekucje. Jako że praca w policji też stresującą bywa, większość brudnej roboty odstawiają łowcy - ludzie z poziomem przestęczości powyżej progu wolności ale poniżej egzekucji, pilnowani przez komisarzy, z których jedną jest główna bohaterka.

Pierwszy sezon to bardzo dobry serial, polecam. Spodobała mi się postawa i ostateczna decyzja głównej bohaterki, mocno niedomyślna w konwencji. Drugi sezon jest dwa razy krótszy i dwa razy gorszy, nie wprowadza nic ciekawego, odradzam.

Zajawka: www.youtube.com/watch?v=DgDBzAHg4wU
Ł - 2015-02-18, 14:07
:
"Samurai Champloo" - kiedyś odpuściłem po 2 odcinkach. Teraz dałem się namówić na seans całości i żałuje. Strasznie słaby scenariusz, odcinki nudawe z osobna i z szczątkowym metaplotem, patent mieszania kultury dawnej japonii z stylistyką hip-hopu w sumie jest miły ale jest ozdobnikiem bez jakiegoś zamysłu. W dodatku oprawa muzyczna do dupy - zamiast big bandowej adrenaliny jak w Cowboy Bebop, tutaj nawet w sekwencjach akcji bywa grany smooth jazz, i to taki wybitnie windowo-podkładowy.

Odradzam, szczególnie tym napalonym po Cowboy Bebop (do którego swoją drogą boję się teraz wracać).
Ł - 2015-05-08, 05:33
:
Sidonia no Kishi https://www.youtube.com/watch?v=aq3Km1wUye8 - - troche Evangelion, troche Teknoman, trochę Homeworld i troche Freespace (walki). Taka mieszanka wystarcza by kupic mnie z miejsca. Do tego bardzo fajny design graficzny i kolorystyka. Kontrowersyjną sprawą jest animacja - całość produkcji to render 3D spłaszczony i wykomiksowany i o ile w sekwencjach walk ogląda się to super to widać że nie ma jeszcze ludzi którzy wiarygodnie potrafią animować przy tym zachowanie ludzkich ciał bez monition capture. Piętą achillesową jest niestety scenariusz który co prawda ma bardzo dobrą dynamikę na poziomie odcinka, ale na dłuższą metę sprawia że nie potrafie dać faka. Dobijające są bardzo infantylne i sztuczniackie relacje między postaciami, zwłaszcza jak skontrastuje się to z brutalnością obrazu. Jednym słowem - stracona szansa, ale dla fetyszyzmu walk kosmicznych można.
Tixon - 2015-08-27, 12:49
:
Naruto the Movie: Road to Ninja i The Last: Naruto the Movie. Czyli 9 i 10 film kinowy z uniwersum Naruto. Nie wiem jak pozostałe filmy Shippūden, ale te mają sens, coś wnoszą i ogólnie da się je oglądać.
Road to Ninja zaczyna się od dziwnej konfrontacji z pokonanymi już wcześniej członkami Akatsuki. Wspólnymi siłami udaje się ich pokonać, misja zostaje wykonana, a drużyny po powrocie do wioski otrzymują pochwały. Poza Sakurą i Naruto. Naruto oczywiście nie ma od kogo otrzymać pochwał, zaś całe gadanie o nominacjach przypomina mu, że nadal ma rangę Genina. Zaś rodzice Sakury zawstydzają ją przy wszystkich, za co mówi kilka niepotrzebnych słów. Sprawa kończy się rodzinną sprzeczką, Sakura próbuje znaleźć zrozumienie u Naruto, który nieśmiało chce zauważyć "hej, moi rodzice nie żyją, więc kłótnia ze starymi nie jest najgorszą rzeczą, która może cię spotkać". Jakby tego było mało, pojawia się Zamaskowany i poddaje dwójkę ninja działaniu eksperymentalnego Tsukuyomi, co umieszcza ich w iluzjonistycznym świecie-pułapce. Pułapka wydaje się doskonała - w tej "rzeczywistości" to Sakura mieszka bez rodziców (którzy byli bohaterami i poświęcili się dla dobra wioski), zaś Naruto ma dom i kochających rodziców. I tu zaczynają się schody.
Zostało to rozegrane klasycznie - uważaj, czego sobie życzysz, bo może to się spełnić, i trzyma poziom.
Pomysłowe, zabawne, miejscami wzruszające

The Last: Naruto the Movie to w ogóle inna bajka. Oficjalnie zaakceptowana kontynuacja, stanowiąca ukłon w stronę fanów paringu Naruto z Hinatą. Ma trochę słaszbych elementów, ale hej - film jest o relacjach Naruto z Hinatą. Czego chcieć więcej?
Valuris - 2015-08-28, 00:36
:
"Mushishi"

Obejrzałam wszystko z tej serii i jestem zachwycona, do tego stopnia, że szukam czegoś w podobnym klimacie.
Główny bohater jest Mushishi - zajmuje się badaniem Mushi, czyli takich stworzeń, które są niepodobne do żadnych innych organizmów. Każdy odcinek to osobna historia, które łączy główny bohater - Ginko ( swoją drogą ciekawe imię ^^ Ginko Biloba to Miłorząb dwuklapowy) oraz oczywiście Mushi. Fabuła każdego odcinka jest ciekawa, większość z nich jest smutna, albo melancholijna. Po prostu mistrzostwo. Kreska też jest bardzo ładna, szczególnie podobają mi się mushi, według mnie niezbyt ładne są tylko postacie, ale ma to też swój urok. Tylko kilka postaci czymś się wyróżnia, większość jest bezbarwna i łatwo umyka z pamięci, w przeciwieństwie do ich historii.

"Sword art online"

Zostało mi polecone, przez kolegę i obejrzałam z zapartym tchem, ciągiem przez kilka dni. Przypuszczam, ze podobało mi się tak bardzo również dlatego, że sama przegrywam swoje życie w grach mmo, a wizja tego, że można by całemu wejść do takiej gry jest niesamowicie pociągająca. Dodatkowo poboczny wątek jest przyjemnie romantyczny. Historia zaczyna się od otwarcia serwerów nowej gry, dość szybko okazuje się, ze graczom uniemożliwiono wylogowanie się. Muszą oni dostać się na ostatnie piętro wieży. Niestety Ci co zostaną rozłączeni lub zginą w grze, umierają też w realnym świecie. Taka przynajmniej jest pierwsza połowa, druga połowa jest o niebo gorsza, chociaż też ciekawa. (Drugiej części na razie nie oglądałam, boje się trochę, że będzie bardziej kontynuacją 2 połowy i zniszczy mi wyobrażenie o całym anime).
Kreska całkiem spoko, chociaż nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie.
BG - 2016-01-03, 16:19
:
W ramach ciekawostki, około miesiąc temu na Polonii 1 codziennie o godz. 20:00 znowu emitowali "Yattamana", w tej samej wersji co ponad 20 lat temu. Niestety, nie wyemitowali wszystkich odcinków, bo na miejsce "Yattamana" wstawili jakąś latynoską telenowelę "Talizman".

Po latach stwierdziłem, że "Yattaman" to było zboczone anime i w sumie nie mogę pojąć, jak to możliwe, że anime będące z jednej strony ewidentnie dla dzieci (ataki na "czwartą ścianę", zwracanie się przez Boyakki'ego do widzów, wyjaśnienia dla widzów przez narratora), zawierało z drugiej strony sceny obmacywania biustu Miss Dronio przez Boyakki'ego, sceny podglądania kobiet w kąpieli i sceny obnażania Miss Dronio najpierw przez wybuch, później przez roboty Yattamanów.

Ci Japończycy musieli być naprawdę zboczeni.
Na szczęście, za dzieciaka nie zwracałem na to uwagi i nie zauważyłem tego zboczeństwa, bo zawsze czekałem tylko na to, jakie nowe robociki tym razem Yattamani wypuszczą przeciw Bandzie Drombo.

W ogóle to jak poszperałem w internecie, to odkryłem, że w latach 90. oglądałem więcej seriali anime niż mi się jeszcze do niedawna wydawało, tylko że o paru zwyczajnie zapomniałem, a czasem dwa różne seriale zlały mi się w jeden.

I tak, oglądałem nie tylko "Yattamana", "W królestwie kalendarza", "Tygrysią Maskę", "Kapitana Jastrzębia", "Bię - czarodziejskie wyzwanie", "Gigi'ego", "Sally czarodziejkę", "Fantastyczny świat Paula", "Księgę dżungli" i "Czarodziejkę z księżyca", ale również "Kaiketsu Zorro", "Białego Lwa Kimbę", "Baseballistę" (który w pamięci zlał mi się z "Gigi'm"), "Czarodziejskie Zwierciadełko" (które w pamięci zlało mi się z "Sally czarodziejką"), "Magiczne Igraszki" (które w pamięci zlały mi się z "Bią - czarodziejskim wyzwaniem"), poza tym znalazłem tytuł jednego anime, którego długo nie mogłem sobie przypomnieć - "Candy Candy".

Pamiętacie te piosenki tytułowe?
https://www.youtube.com/watch?v=EZdLJZDYbcg
https://www.youtube.com/watch?v=2NBUBqLt_-w
https://www.youtube.com/watch?v=h5d48iIcmc4
https://www.youtube.com/watch?v=UVfBQz57Qq8
https://www.youtube.com/watch?v=l8RYDYXRfDY
https://www.youtube.com/watch?v=LFjZjXHrLU0
https://www.youtube.com/watch?v=vGlJm52Cd7g

Swoją drogą ten Gigi to też był trochę zboczuszek, z tą jego obsesją na punkcie białych majteczek Anny i innych dziewczyn. ;)
Japończycy to chyba w ogóle zboczeńcy. :)
Tixon - 2016-07-26, 22:59
:
Attack on Titan. No cóż, jak to zwykle bywa przy produkcjach na które jest hype, nie dorastają one do oczekiwań. Ale hej, ta popularność też nie wzięła się z powietrza.
AoT ma swoje dobre strony, ale też kilka koszmarków do przełknięcia.
Przede wszystkim, nie jest do produkt dla osób uczulonych na patos. Anime zazwyczaj stężenie patosu ma wyższe niż amerykańskie filmy, a i tak ten spokojnie plasuje się w topce.
Dalej jest seria sprzeczności - anime ma strasznie denerwujących bohaterów, ale trafia się kilku fajnych (którzy nawet mogą jakiś czas przeżyć, aby coś wnieść). Koncepcja walki wydaje się bardzo dopracowana, ale na całą resztę lepiej nie zwracać uwagi.
Fabuła jest przerażająco łatwa do przewidzenia, nie ma efektu zaskoczenia przy praktycznie każdym zwrocie akcji, ale mimo to wciąga, trzyma i nie puszcza. Oczywiście odpowiedzi na najważniejsze pytania nie otrzymujemy (do pewnego momentu jest to zrozumiałe, w finale - niewybaczalne).
Plany walk wyglądają bardzo ładnie, taktyki mają sens, lecz cała strategia nie trzyma się kupy. No i jak na kilka lat trenowania to strasznie niezdyscyplinowane oddziały. Zrozumiałbym kadetów, ale ludzie z ponoć elitarnych oddziałów odstawiający samowolkę zagrażającą całej jednostce? To nie Luizjana, nie kupuję tego.
Niemniej, czekam z niecierpliwością na drugi sezon.
Lady_Aribeth - 2016-07-28, 20:48
:
Tixon napisał/a:
Plany walk wyglądają bardzo ładnie, taktyki mają sens, lecz cała strategia nie trzyma się kupy. No i jak na kilka lat trenowania to strasznie niezdyscyplinowane oddziały. Zrozumiałbym kadetów, ale ludzie z ponoć elitarnych oddziałów odstawiający samowolkę zagrażającą całej jednostce? To nie Luizjana, nie kupuję tego.


Generalnie to tam jest taki przemiał ludzi, że w pewnym momencie przestałam wierzyć w jakiekolwiek "elitarne oddziały". Najbardziej mnie rozbawiło to, jak w jednej scenie wraca wyprawa zwiadowców - pokiereszowani, zdziesiątkowani, zniszczeni, a ze dwa odcinki później formacja znowu jest pełna, ma samych doświadczonych ludzi i morale wysokie jak nigdy.

Tixon napisał/a:
(do pewnego momentu jest to zrozumiałe, w finale - niewybaczalne).


Pozostaje mi tylko pod tym się podpisać. Finałem byłam okrutnie rozczarowana - do końca serii dotrwałam tylko dzięki oczekiwaniu na jakiekolwiek odpowiedzi czy nawet samą nadzieję na ich uzyskanie. A tu bohaterowie są w dupie na wszystkich frontach (z tego co pamiętam).

Mimo wszystko jednak czekam na drugi sezon, bo nadal pcha mnie ciekawość odnośnie uniwersum, tylko dlatego jestem w stanie znieść ten wszechobecny patos i nieciekawe postaci (jak dla mnie do końca może dotrwać tylko Mikasa, reszta do zaorania).
Tixon - 2016-07-28, 20:58
:
Lady_Aribeth napisał/a:
Pozostaje mi tylko pod tym się podpisać. Finałem byłam okrutnie rozczarowana - do końca serii dotrwałam tylko dzięki oczekiwaniu na jakiekolwiek odpowiedzi czy nawet samą nadzieję na ich uzyskanie. A tu bohaterowie są w dupie na wszystkich frontach (z tego co pamiętam).

Trochę zniecierpliwiony sięgnąłem po mangę i okolice. No i dowiedziałem się czegoś. Rzecz w tym, że gdyby coś zdradzili, wyszedł by z tego efekt domina.
Co więcej i tak z posiadanych na koniec informacji jesteś w stanie zaskakująco wiele co i kto wywnioskować (ale nadal brakuje - dlaczego?).
Lady_Aribeth - 2016-07-28, 22:35
:
Niestety oglądałam to ze dwa lata temu, także sporo niuansów już zapomniałam, zaś bardzo dobrze pamiętam rozczarowanie brakiem choćby namiastki tego "dlaczego?" Bo (uwaga, spoilery z finału) do piwnicy nadal tak samo daleko, dziewczyna-tytan się zakrystalizowała, a Eren jak nic nie wiedział, tak nadal nic nie wie :mrgreen:

Eh, niech już wyjdzie ten drugi sezon, bo na razie to uniwersum się kapkę marnuje... xD
Tixon - 2016-08-03, 11:46
:
Kono Subarashii Sekai ni Shukufuku wo (albo KonoSuba: God's Blessing on This Wonderful World) - Kazuma Satou, licealista (chyba) i nerdowy gracz (na pewno) ginie w bardzo żałosnych okolicznościach. W zaświatach spotyka Aque - boginię zawiadującą duszami, która przedstawia mu dwie opcje - niebo, albo reinkarnacja. Ale, ma też ofertę specjalną - przeniesie do paralelne świata (wyglądającego jak fantasy MMO) w nienaruszonym stanie. Ba, ma nawet startowy bonus - może ze sobą zabrać coś, sztuk jedna. Kazuma musi być w duszy powergamerem, bo wykorzystuje exploit i zabiera ze sobą Aquę.
Dobra, przeskoczmy dalej. Po kilku drobnych problemach (nie mamy żadnych pieniędzy!) Kazuma zapisuje się do gildii i zostaje poszukiwaczem przygód (statystyki przeciętne poza wysokim szczęściem) zaś Aqua dzięki high stats (poza szczęściem i inteligencją) wybiera prestiżową klasę arch priesta. Ale i tak jest praktycznie bezużyteczna, więc postanawiają otworzyć nabór do drużyny. Trafia im się glass cannon w postaci arch mage władającego najpotężniejszym typem magii - eksplozją, ale z limitem raz na dzień (i jest to literalnie próba odpalenia papierosa przy użyciu fireballa) oraz crusarder z minimalnymi zdolnościami ofensywnymi, bo wszystko poszło na rzecz bycia blockerem i przyjmowania na siebie obrażeń... ponieważ jest masochistką.
Jak się się domyśleć, anime jest nastawione na komedię i gagi, aczkolwiek trzeba przyznać, że nie są to jednorazowe wygłupy, lecz mające wpływ na fabułę wydarzenia.
Ogólnie sympatyczny przerywnik (10 epizodów).
Tixon - 2016-09-17, 01:15
:
Steins;Gate.
Anime na podstawie powieści wizualnej (24 odcinki, jeden spcjal i 90 minutowy film podsumowujący).
Okabe Rintarou, samozwańczy* crazy mad scientist zakłada laboratorium, gdzie wraz ze swoim kolegą Darou, specjalistą od komputerów, tworzy futurystyczne gadżety. Które nie działają tak jak powinny. Weźmy taki futurystyczny gadżet nr. 8 - w założeniach miała to być mikrofalówka sterowana komórką. W praktyce działa jako wehikuł czasu...
Tak, to jest anime o podróżach w czasie. Ale twórcy podeszli do tematu odrobiwszy lekcje. Pod względem teoretycznym produkcja ma ręce i nogi. Fabuła rozwija się dynamicznie i jak na tego typu produkcję jest zadowalająco skomplikowana, wplatając takie wątki jak CERN, Johna Titora czy IBM 5100. Do tego znakomicie potrafi uderzyć na poziomie emocjonalnym, dzięki znakomitym kreacjom bohaterów - czasami irytujących, miejscami dziwnych, z odchyłami od normalności, ale niezwalających na pozostanie wobec nich obojętnym.
Chociaż początkowo ton serii jest komediowy, to się zmienia - manipulacji czasem przynoszą poważne i dramatyczne konsekwencje.
Jak dla mnie bomba i 9/10 - do dychy zabrakło po prostu "tego czegoś" (i nie jestem odosobniony w tej opinii).
Tixon - 2017-03-20, 02:34
:
Parę dni temu skończyłem oglądać Re:Zero − Starting Life in Another World i od tego czasu próbuję się pozbierać po kacu, jaki u mnie wywołał.
O czym to jest? Ogólnie jest to generyczny świat fantasy w którym krzyżują się koncepcje ze Steins;Gate i Dark Souls. Sprawdza się to, więc możecie iść i zacząć oglądać.
Dla tych, którym powyższe niewiele mówi troszkę dłuższy opis. Subaru Natsuki, everyman otaku, ot tak trafia do świata który mógłby uchodzić za standardowy setting dla gry dziejącej się w a la średniowiecznym fantasy. Subaru bez oporów przyjmuje na siebie rolę the chosen one i po drobnych perypetiach nawiązuje znajomość ze śliczną srebrnowłosą półelfką (spoiler alert - straci dla niej głowę, ale kim ja jestem, żeby mu to wypominać?) i postanawia ją wspomóc w odszukaniu skradzionej błyskotki. Rzeczy bardzo szybko komplikują się w paskudny sposób, co prowadzi do dwóch odkryć. Po pierwsze, Subaru jest nikim - próby zachowywania się jako bohater kończą się podobnie jak podejście do Dark Souls jakby był typowym RPGiem prowadzącym casuala za rączkę - szybką lecz bolesną śmiercią.
Po drugie, to wcale nie oznacza, że dla niego trud skończony. Zgon dla Subaru to swoiste wczytanie savepointa, cofnięcie się w czasie i możliwość podjęcia kolejnej próby. Brzmi nieźle? No niezbyt, bo oznacza to ci ciągłe doświadczanie agonii i prowadzenia relacji z ludźmi, dla których co chwila jest się obcym.
Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że fundamentem Re:Zero są emocje. Bohater nie myśli tylko czuje, nie analizuje - przeżywa, serce ma pierwszeństwo przed szkiełkiem i okiem. Z tego powodu utwór w warstwie intelektualnej nie oferuje zbyt wiele. Ale za to rozegranie na płaszczyźnie emocjonalnej jest fenomenalne, co pozwala nawiązać połączenie z odbiorcą. W tym miejscu anime wygrywa - czujemy bohaterów, angażujemy się w ich zmagania i cierpimy razem z nimi. A cierpienia jest sporo, bo Subaru próbujący odgrywać klasyczne w gatunku role często jest dla siebie najgorszym wrogiem. Re:Zero ma tu ambicje być jednocześnie meta i psychologicznie skomplikowane, i muszę przyznać, że to działa.
To co nie działa (a przynajmniej jest stosunkowo słabe), to sceny walki i ogólnie starcie - wizualnie ładne, ale przekombinowane dla samego przekombinowania. Niby rule of cool, ale to taki dysonans z resztą elementów, że zakłóca immersje.
Co by tu jeszcze powiedzieć? Jest gęste, bez przeciągania i powtarzania tych samych elementów (no Endless Eight). Ma rewelacyjną chemię między niektórymi postaciami. No i zostawia po sobie olbrzymiego kaca.
Zdecydowanie polecam.
Trojan - 2017-03-21, 09:29
:
hmm,
moja M. ogląda sporo anime,
wczoraj nawet zagadnąłem ją o toto Zero,
ale mówiła że to długie i średnie.
Tixon - 2017-03-21, 11:19
:
25 odcinków (czyli standardowo), a co do średniości, to zależy na jakie elementy się zwróci uwagę. Jak pisałem, fundamentem Re:Zero są emocje; dotrą do odbiorcy - anime wygrało. Nie dotrą - z pozostałych rzeczy ma mało do zaoferowania.
Trojan - 2017-03-21, 11:21
:
no M. ogląda przede wszystkim te emocjonalne :)
Dabliu - 2017-12-15, 19:33
:
https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be
Trojan - 2017-12-17, 23:00
:
FF15.
Dla fanów - z drugiej strony tylko tacy toto oglądają.
Wstęp do gry. Animacyjnie czasami trudno odróżnić, ale to obecnie norma.
scenariusz, no trudno podążyć za logiką akcji
"Gra" Sean Bean i Leana Headey.
Fidel-F2 - 2017-12-18, 08:15
:
Czemu nie mam tego wątku w ignorach?
Trojan - 2017-12-18, 09:43
:
Fidel-F2 napisał/a:
Czemu nie mam tego wątku w ignorach?


//mysli
nieuświadomiona potrzeba ?
utrivv - 2018-11-22, 23:26
:
Niezwykle ciakwy serial z Netflixa, Knight of Sidonia, fajna historia SF, polecam