Zaginiona Biblioteka

Czytelnia - Co teraz czytam? V2.0

Tixon - 2011-08-14, 20:25
: Temat postu: Co teraz czytam? V2.0
Elektra napisał/a:
Przy jakiej książce spędzacie obecnie czas? Przydałoby się tutaj wymienić tytuł i autora i napisać kilka zdań o lekturze.


U mnie Dukaj i Inne Pieśni. Jestem po 200 stronach i się rajcuję.

I książkę czuć Lodem jak diabli.
toto - 2011-08-15, 10:08
:
Skończyłem Tańcz, tańcz, tańcz Murakamiego. Właściwie to, czego można się było po jego książce spodziewać.

Teraz czytam Ajatollah śmie wątpić Hoomana Majda. Spojrzenie na Iran oczami zwesternizowanego Irańczyka. Po kilkudziesięciu stronach powiem, że kraj wydaje się dużo dziwniejszy niż myślałem (nie taki straszny niż można by przypuszczać), a Ahmadineżad i jego doradcy bardzo cwani.
Shadowmage - 2011-08-15, 10:11
:
"Neonowy dwór" Griffin. Schemat podobny jak przy poprzednich dwóch częściach, ale chyba lepsze od "Nocnego Burmistrza". Nie mam też już jakichś większych oczekiwań, więc rozczarowania nie ma.
A wcześniej "W północ się odzieję" Pratchetta czytałem. Niezłe, mocny średniak ze "Świata Dysku".
utrivv - 2011-08-16, 07:15
:
Amerykańscy Bogowie. Jeżeli mi się spodoba to zakupię wszystkie książki NG
adamo0 - 2011-08-16, 08:08
:
Krwawy południk - Cormac McCarthy. Trzeba obadać czy to rzeczywiście taka wspaniała książka (w końcu 3 miejsce na liście najważniejszych książek ćwierćwiecza w USA).
stian - 2011-08-16, 14:15
:
Wspaniała. Ale trudna. No i nie dla osób, które czekają na jakieś zwroty akcji ;)
Black - 2011-08-16, 14:23
:
"Możliwość wyspy" Houellebecqa czytam teraz. Interesująca lektura, mocno depresyjny nastrój i sporo umyślnie kontrowersyjnych opinii - czyta się szybko i fajnie.
Ł - 2011-08-16, 18:32
:
ASX napisał/a:
Problem w tym, że autor bardzo często skacze z wątku na wątek, a że czyni to z prędkością serii wystrzeliwanych z pistoletu maszynowego, okazuje się to być ponad ludzką cierpliwość/wytrzymałość części czytelników, trudno wczuć się w treść przy takim jej rozproszeniu.
Ale ja tam nie widzę rozproszenia wątku, wątek jest kontynuowany tylko innymi środkami, w w tych przeskokach jest wielka celowość. Jak na razie.
ASX76 - 2011-08-16, 19:25
:
Te zbyt częste przeskoki sprawiają, że książkę czyta się gorzej. I wielka celowość tego nie zmienia. :-P
rybieudka - 2011-08-16, 19:57
:
Wakacyjnego czytania książek Starwarsowych ciąg dalszy... powoli zbliżam sie do końca Rozkazu 66 Karen Traviss... i podobnie jak na wcześniejszych częściach cyklu "Komandosi Republiki" jestem bardzo na tak. Wartka, militarna akcja, dużo gry z gwiezdnowojenną konwencją i "odczarowywania świata" (klony-dezerterzy, niekonwencjonalni Jedi itp.) i całkiem sporo watków interpersonalnych i lekkiego psychologizowania. Innymi słowy - jak mam czytać Star Warsy to właśnie takie! Jak przeczytam to opiszę na 100%!
You Know My Name - 2011-08-17, 20:46
:
Prefekt Reynoldsa. Niezły, klimatyczny kryminał. Trochę mi przypomina Fincha, co wg mnie jest komplementem wysokiej próby.
Akcja rozwija się dynamicznie, szczegóły świata nieźle dopełniają obraz Yellowstone znany z poprzednich części. Warto.
toto - 2011-08-18, 06:52
:
Co do książek Hala Duncana, jakiś czas temu na polterze ukazał się wywiad z nim i trochę o strukturze Welinu i Atramentu powiedział. Pozwala spojrzeć na tekst nieco inaczej (chyba, że ktoś to wszystko sam zauważył, ale wątpię).
CezarIXen - 2011-08-18, 16:06
:
Czytam Gniazdo Światów jeszcze nie doszedłem do wątku z książka w książce... a już :uaaa:
Tak mnie zaciekawiło to, dlaczego on, zabija wszystkich z którymi się spotka o których pomyśli, że trudno przerwać czytanie... Wszystko mi się w tej książce podoba, choć na początku nie mogłem się w nią wgryźć
You Know My Name - 2011-08-18, 16:08
:
Ciekawym, czy w pewnym momencie nie pojawi się chęć zamknięcia i pozostawienia książki niedoczytaną.
Romulus - 2011-08-18, 16:21
:
Ufff... Wreszcie dałem radę doczytać do końca "Złotą czarę" Henry Jamesa. Jestem zbyt onieśmielony maestrią i kunsztem tego pisarza, aby wypisywać banały. Upraszczając wszystko (bo w przypadku tej powieści można tylko upraszczać, chyba że jest się erudytą i specjalistą od takiej literatury) napiszę tylko, że takiej psychologicznej subtelności w portretowaniu wcale nie osobliwego czworokąta uczuciowego nie spotkałem nigdy wcześniej.

Ciekawe, czy wydawnictwo Prószyński wznowi kolejne powieści tego pisarza, bo mam ogromną ochotę je przeczytać, mimo że "Złota czara" była ogromnym wyzwaniem.
stian - 2011-08-18, 21:18
:
Romulus,

a czytałeś "Ulissesa" ? Pod kątem trudności to coś porównywalnego do Jamesa ?

Ja nie czytam już nic bo kampania wrześniowa czeka, ale przeczytałem "Panterę w piwnicy" Amosa Oza - niezłe, ale spodziewałem się po tym pisarzu znacznie więcej i reportaż Szczygła "Zrób sobie raj" - znakomita rzecz, ale to już chyba wszyscy wiedzą
Romulus - 2011-08-19, 06:11
:
stian napisał/a:
Romulus,

a czytałeś "Ulissesa" ? Pod kątem trudności to coś porównywalnego do Jamesa ?

Zacząłem czytać, ale nie doczytałem :) Zabrakło mi cierpliwości. Ale na pewno, jeśli można porównywać to co przeczytałem, James jest znacznie przystępniejszy.
Sabetha - 2011-08-19, 18:09
:
Ostatnio na tapecie były (mam niewiele czasu, więc tylko goła lista bez żadnych uwag):

"Atlas chmur" Mitchella
"Nakręcana dziewczyna" Bacigalupiego
"Mgły Avalonu" Zimmer Bradley
"Zdrada" Molista
"Krzyk czapli" Lian Hearn
"Pocałunek żelaza" Briggs

Doczytuję właśnie "Znak kości" rzeczonej pani Briggs, a potem to już chyba pora wracać do domu, bo skończą mi się książki.
radosiewka - 2011-08-19, 20:55
:
Skończyłam "Na krawędzi cienia" Brenta Weeksa i biorę się za ostatni tom trylogii. Druga część była w moim odczuciu lepsza od pierwszej, ale denerwował mnie początek. Bohater jest zbyt uległy wobec ukochanej i bardzo naiwny w swojej próbie życia normalnym życie. W dalszej części książki akcja nabiera tempa, podoba mi się wątek Vi, ale znając życie, autor skupi się bardziej na wątku Elene w trzecim tomie.
Qbard - 2011-08-20, 22:45
:
Właśnie skończyłem czy wręcz wymęczyłem "Bezsenność" S. Kinga. Ponad 600 str., rozciągane na siłę opisy, fabuła osiągnęła granice absurdu. Słabe. //mur
toto - 2011-08-21, 19:56
:
Przeczytałem Uśmiech Pol Pota. Bardzo ciekawa książka o Czerwonych Khmerach, próba nakreślenia skomplikowanej sytuacji regionu, roli Europejczyków w wizerunku Kambodży na świecie. Okiem młodego Szweda. Bez sądów, raczej postawienie wielu pytań zostawionych każdemu do przemyślenia. Mam w związku z tą książką pytanie: czy pozostałe reportaże wydawnictwa Czarne są równie dobre? Można je kupować w ciemno, czy lepiej trzymać się sprawdzonych nazwisk? I przy okazji, wiecie coś o tych dwóch książkach: TAXI Opowieści z kursów po Kairze Chalida al-Chamisi i Palestyńskie wędrówki. Zapiski o znikającym krajobrazie Raja Shehadeha?

Teraz czytam Gai-Jina Clavella. Kolejny tom opowieści o Europejczykach w Japonii i Dalekim Wschodzie. Niestety, mniej wciągające niż poprzednie książki. Być może dlatego, że mniej odkrywcze, ale to wciąż doskonała lektura. Tylko trochę brakuje mi ciężaru Króla szczurów.
ASX76 - 2011-08-21, 21:09
:
toto napisał/a:
Mam w związku z tą książką pytanie: czy pozostałe reportaże wydawnictwa Czarne są równie dobre? Można je kupować w ciemno, czy lepiej trzymać się sprawdzonych nazwisk?

I przy okazji, wiecie coś o tych dwóch książkach: TAXI Opowieści z kursów po Kairze Chalida al-Chamisi i Palestyńskie wędrówki. Zapiski o znikającym krajobrazie Raja Shehadeha?



1. Wiele reportaży wydawnictwa Czarne jest lepszych/ciekawszych od "Uśmiech Pol Mota...", oczywiście przy całym szacunku dla tej pozycji. Warto sięgnąć po: Swietlane Aleksijewicz ("Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", w innych wydawnictwach wyszły: "Krzyk Czarnobyla" i "Ołowiane żołnierzyki"), , Wojciecha Tochmana ("Wściekły pies", "Dzisiaj narysujemy śmierć", "Jakbyś kamień jadła", "Schodów się nie pali"), Jacka Hugo-Badera ("Biała gorączka", "W rajskiej dolinie wśród zielska"), Jeana Hatzfelda ("Strategia antylop", "Nagość życia: opowieści z bagien Rwandy"), Mariusza Szczygła("Zrób sobie raj", "Gottland"), "20 lat nowej Polski w reportażach według Mariusza Szczygła", Witolda Szabłowskiego ("Zabójca z miasta moreli...").
Z innych wydawnictw: Peter Godwin ("Gdzie krokodyl zjada słońce"), Tiziano Terzani ("W Azji", "Zakazane wrota", "Dobranoc panie Lenin").

2. Jeszcze nie czytałem.
You Know My Name - 2011-08-22, 09:31
:
Zacząłem Herrenvolk Uznańskiego. Początek intrygujący, zobaczymy jak rozwinie się wątek motywacji głównego bohatera.
Urshana - 2011-08-22, 13:11
:
Skończyłam W kraju niewiernych Dukaja. Dość długo czytałam, ale to nie wina zbiorku, a raczej mojej kiepskiej kondycji. Ogólnie podobał mi się, uważam, że jest bardzo dobry, choć wiem, że Dukaj potrafi lepiej, w końcu dwie jego najlepsze powieści mam za sobą. Nie zmienia to faktu, że czas poznać też inne dokonania, a ta pozycja doskonale się też nadaje, by kogoś przekonać do czytania Dukaja, kto z nim nie miał wcześniej styczności. Opowiadania nie są trudne formalnie, choć zakończenia niektórych są na tyle niejednoznaczne, by dać do myślenia. Sam pomysł na wprowadzenie różnych aspektów religijnych do świata sf też ciekawie zrealizowany. Najbardziej zachwyciła mnie chyba ta różnorodność i pomysłowość. Kolejnego Dukaja kupię sobie przy okazji, a teraz zabieram się za lekturę Maga Johna Fowlesa.
CezarIXen - 2011-08-22, 16:34
:
Gniazdo światów już dawno za mną, krótko mówiąc warto było... Pomysł, klimat, świat w świecie w świecie choć leciutko denerwujący to również podsycający wyobraźnie
A teraz czytam akurat W kraju niewiernych a dokładnie iacte
Dukaja mimo wszystko dobrze się czyta..
Choć podobnie jak koleżankę wyżej jak na razie nie wciągnęło tak jak jego powieści, tyle, że ja jestem dopiero na początku książki, więc inne opowiadania mogą jeszcze wciągnąć....
rybieudka - 2011-08-22, 16:38
:
Skończyłem kolejne StarWarsy Rozdroża czasu Paula Kempa. Rozpisywał sie specjalnie nie będę: kicha okrutna oparta na raczej startrekowym pomyśle podrózy w czasie. Do zaorania. Jeszcze bedzie tylko jedna recka SW dla Fantasty i na dłuzszy czas daję sobie spokój z tym uniwersum. W ramach odreagowania i przygotowania gruntu pod zbliżającą sie premierę Domu derwiszy. Dni Cyberabadu zabrałem się za Rzekę bogów McDonalda. Na razie wrażenia bardzo pozytywne!
Tomasz - 2011-08-22, 18:29
:
CezarIXen napisał/a:
A teraz czytam akurat W kraju niewiernych a dokładnie iacte
Dukaja mimo wszystko dobrze się czyta..
Choć podobnie jak koleżankę wyżej jak na razie nie wciągnęło tak jak jego powieści, tyle, że ja jestem dopiero na początku książki, więc inne opowiadania mogą jeszcze wciągnąć....


Bo Dukaj to jeden z tych pisarzy, który cały czas się rozwija, ciągle polepsza warsztat, coraz lepiej operuje językiem, lepiej rozgrywa pomysły itd.
Dlatego zawsze polecam czytać książki Dukaja zgodnie z tym w jakiej kolejności się ukazywały pierwotnie.
Ja mam wciąż niezwykły sentyment do tego zbioru. Uwielbiam te Dukajowe pomysły z "W kraju niewiernych". Pamiętam o tym kiedy ukazało się, jeszcze w Nowej Fantastyce "Irrehaare", gdy "Matrix" nie był nawet w fazie wstępnych projektów. Jak się o tym pamięta, to to opowiadanie powala po prostu. "IACTE" mnie uwiodło swego czasu od pierwszego zdania. A "Katedra" to jak wiadomo takie małe arcydzieło.
To po prostu rewelacyjny zbiór.
rybieudka - 2011-08-23, 10:43
:
Mi się w tym zbiorze najbardziej podoba "In partibus...". ale te robieżne opinie świadczą chyba najlepiej o bogactwie pomysłów Dukaja - potrafi trafić w bardzo różne gusta
Shadowmage - 2011-08-23, 11:39
:
Przeczytałem "Tak jest dobrze" Sz. Twardocha. Mocna rzecz, przepakowana uczuciami. Nawet trochę żałuję, że się spieszyłem z lekturą - lepszym rozwiązaniem jest dawkowanie sobie tekstów: jedno opowiadanie od czasu do czasu.
rybieudka - 2011-08-23, 14:15
:
Cytat:
Nawet trochę żałuję, że się spieszyłem z lekturą - lepszym rozwiązaniem jest dawkowanie sobie tekstów: jedno opowiadanie od czasu do czasu.

To ja mam trochę podobnie. Ale sobie obiecałem, ze do tej ksiażki wrócę i będę sobie ją właśnie tak "homeopatycznie" dawkował
rybieudka - 2011-08-24, 09:56
:
Moja recka pierwszego gwiezdnowojennego zombie-horroru, czyli Szturmowcy śmierci Joe Schreibera na łamach Fantasty. Jak już zaznaczyłem ksiązka-kuriozum. Na "zachętę" mały cytacik:

„Jego znajomą niegdyś twarz wykrzywiał odrażający głodny grymas. Zjem cię, mówił grymas, i będziesz mi smakować”. (s. 187)

A tu całość KLIK

----

Wiem, że post pod postem, ale są ze sobą zupełnie nie związane... i tylko to mam na swoje usprawiedliwienie.
Beata - 2011-08-26, 22:14
:
Przebudzeni Chrisa Woodinga. Przypadło mi do gustu to pirackie fantasy. Scenografia i kreacja bohaterów w równowadze. I faktycznie, jest echo z "Piratów z Karaibów", ale delikatne, a skojarzenia nienachalne. Lubię Woodinga.

81:1. Opowieści z Wysp Owczych Michalskiego i Wasilewskiego. Reportaż o wyspach, których populacja jest mniejsza, niż niejednego naszego miasta. Klimatyczny, kameralny, z polskimi akcentami. Czarne ma naprawdę dobrą serię reportaży.

Opowieści kosmikomiczne Italo Calvino. Rany, jaki piękny język! Obrazowy, a przy tym oszczędny. I przewrotne pomysły, absolutnie niewymuszony komizm, a w tle fizyka, filozofia, ewolucja i cały wszechświat. Kapitalne!

Rycerz nieistniejący Italo Calvino. To niesamowite: takie malusieńka książeczka, a tyle radości z czytania. Tym razem "na warsztacie" ideał rycerza. I nic więcej nie napiszę, bo nawet gdybym bardzo się starała, to i tak do pół łydki nie sięgnę. Co ja mówię, gdzieś w okolicach pięt się pałętam.

Trucizna Chrisa Woodinga. Niby dla młodzieży, ale IMHO i dla starszych. Przemyślana, logiczna, każdy zasygnalizowany rekwizyt zostaje wykorzystany, nie ma scen "niepotrzebnych". Dobry ten Wooding jest.

Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie Charlesa Yu. Pod pretekstem książki o podróżach w czasie opowieść o relacjach rodzinnych. O niezałatwionych sprawach, o tym, czego się nie powiedziało i o tym, co się powiedziało niepotrzebnie. O tym, że zapatrzeni w przeszłość, wpadamy w pętlę, nie umiemy/nie chcemy się z niej wyrwać i tracimy szansę na przyszłość. O samotności, o powierzchowności kontaktów w świecie wypełnionym gadżetami. Ale to nie jest ciężka psychologiczna lektura. Znaczy, psychologiczna i owszem, ale napisana lekko i przystępnie. Z nutką humoru czasem. Delikatną. Warto.
Jander - 2011-08-26, 23:31
:
Pod namiotem skończyłem Śmieszny Grunwald Twardocha - całkiem śmieszny. Momentami bardzo podobna do Atramentu Duncana - jak najbardziej in plus. Pożyczyłem znajomym, więc wirus Grunwaldu idzie dalej.
Ł - 2011-08-27, 09:48
:
Wczoraj skończyłem "Atrament" i miałem identyczną konkluzję. Z punktu widzenia formalnego powieści bardzo podobne, z tym że WG ma bardziej sprofilowaną problematykę i jednego, a nie siedmiu głównych bohaterów.
Jander - 2011-08-27, 09:57
:
Bardziej mi odpowiadała uniwersalność Księgi Wszystkich Godzin, niż polsko/niemieckie perypetie, pewnie niezrozumiałe dla osoby spoza. Nie przepadam za posmakiem narodowym, może za dużo Jasia Kapeli się naczytałem. Zresztą muszę znaleźć tą jego reckę WG.
A i mógłbyś strzelić focię tego plakatu? Bo mam drugie wydanie, bez niego.
Ł - 2011-08-27, 10:02
:
Kontekst narodowy to przecież tylko jeden z występujących, choć taki najbardziej z wierzchu. Dalej są dychotomie wertykalizm/horyzontalizm matriarchat/patriarchat, biologiczność/mechaniczność, weź się wgryź w treść. Ja też kiedyś próbowałem znaleźć tą reckę, Wieczny Grunwald wedle Jasia, żebyś się pololować nieco z jego formy reportażu pt" "nie znam się na czymś wiec przyjebie o tym felieton", ale jakoś nie mogę. Za to Jasio ostatnio popełnij zajebistą relacje z Offa: http://www.krytykapolityc...menuid-192.html - może nie wiesz Jądr ale byłeś na spędzie black metalowym, pomyślał Jasio jak nakrzyczał na niego pan z Meshuggah.
Ard - 2011-08-27, 10:11
:
Co do recenzji - proszę, ale wchodzicie na własną odpowiedzialność ;) Lepiej nie pić niczego w trakcie czytania (chyba że przed, na znieczulenie):
http://www.krytykapolityc...menuid-244.html
Jander - 2011-08-27, 10:18
:
Spokojnie, dobra książka musi u mnie przeleżeć w głowie, żebym zaczął docierać do głębszych warstw.
Swoją drogą byłem na tych samych koncertach co Jaś (Meshugah, Barn Owl, Liturgy). Metalowa część offa była najbardziej interesująca, ale przecież nawet Jaś nie pisze, że to spęd blekmetalowy, najwyżej "Niewątpliwie tegoroczny OFF upłynął pod znakiem black metalu." - tłumacząc na polski: metal na offie był supcio, reszty nie słuchałem bo starałem się upić piwem z wódką siedząc obok Jandera.
Ł - 2011-08-27, 11:05
:
Jądr, pisząc "spęd blackmetalowy" starałem się oddać projekcje myśli Jasia Kapieli. Skoro dla niego nawet Meshuggah to black metal był, który to zespół nic wspólnego z black metalem nie ma i nie miał, to o czym my mówimy? Jasio, chwali się że czyta jednego bloga i teraz żyje w blackmetalowej rzeczywistości alternatywnej, w której nawet od Czesława Niemena (to chyba jakiś białoruski kolektyw neofolkowy, nie?) czuć blackmetalową siarą.

Ard dzięki za linkę, :mrgreen: Felieton Jasia jak zwykle na poziomie - pierwszy akapit to ocenianie pisarza przez pryzmat jego znajomości, następne trzy akapity to dowód że Jaś Kapela nie czytał ksiązki książki o jakiej pisze (Niemcy wyłącznie jako idea? A te Blutfabrik i rurociągi z krwią łączącą całe aatropiczne Niemcy to tego w książce nie było, nie Jasiu?), a później to już standardowe Jasiowe pierdololo.

I pamiętajcie: "Gdybyśmy żyli w czasach królowania felietonu jako prasowej formy dziennikarskiej, Jaś Kapela nosiłby złotą koronę. Reprezentuje on tę skalę talentu, do której przypisani są z tradycji Kisiel, Passent, KTT, Groński czy Hamilton, choć stylistą jest on lepszym niż co najmniej dwóch spośród wymienionych mistrzów powojennego felietonu." za http://pisarze.pl/recenzj...ska-kapela.html
Romulus - 2011-08-27, 11:23
:
Jaś Kapela to w ogóle niezły kawalarz :) Często pisze o sprawach, o których nie ma żadnego pojęcia :)

Ja zacząłem czytać "Pomruki Burzy". Czekam na jakąś rzeźnię głównych bohaterów. Ciekawe, czy męskie postaci nadal prezentują poziom onanistów - parobków z Pierdziuchowa.
Ł - 2011-08-27, 12:39
:
Ja tam uwielbiam Jasia Kapele. Pierwszy człowiek który tak konsekwentnie postanowił złamać prawicowo-publicystyczny monopol na pierdololo o metalu. Jego następna książka powinna wyglądać tak: http://imageshack.us/photo/my-images/12/kapela.jpg , żeby nie było że tylko Terlikowskie mogą.
Qbard - 2011-08-27, 13:23
:
Robert Fulghum "Wszystkiego co naprawdę trzeba wiedzieć nauczyłem się w przedszkolu". Taki luźny zbiór myśli czy też felietonów na temat błahostek i poważniejszych przemyśleń związanych z życiem.
Jander - 2011-08-27, 13:55
:
Też lubię Jasia, nawet czyta mi się go ostatnio lepiej niż Piątka. Po ostatnim odwyku zrobił się przewidywalny no i JEDZIE PO DUKAJU.
Ł - 2011-08-27, 15:35
:
Linknij tą Piątkową jazdę po Dukaju, widać coś przegapiłem a przecież Piątka też czytuje i to na bardziej na serio a nie dla beki jak Jasia. A swoją drogą kto czytał tą trylogie fantasy co Piątek napisał, a Runa wydała? Warto?
Jander - 2011-08-27, 17:56
:
http://www.krytykapolityc...menuid-215.html
Jachu - 2011-08-27, 19:32
:
"Wojny markomańskie 162-185 n.e." autorstwa Marka Olędzkiego. Jestem w połowie. Wstęp piękny i przygotowuje na obszerną monografię wojen markomańskich, a tymczasem coś mam wrażenie, że o obszerności mogę zapomnieć ;) Na pewno jest to pozycja sprawnie napisana i dobrze się ją czyta. Przypisów ma bardzo dużo, całe setki, jak solidna monografia, a nie praca popularnonaukowa. Książka ma ponad 180 stron, co w sumie jest wielkim osiągnięciem, jak na skromne źródła pisane. Olędzki bardzo dobrze wykorzystuje źródła archeologiczne i często się do nich odwołuje. Na razie mam lekkie poczucie niedosytu, ale jeszcze połowa książki przede mną.
Ard - 2011-08-27, 20:57
:
Tomasz Piątek napisał/a:
To ci misiaczek.


Tomasz Piątek napisał/a:
Dochodzą mnie słuchy, że Dukaj zarabia na życie, grając na giełdzie.


Tomasz Piątek napisał/a:
Nasz fantastyczno-futurystyczno misio



Bez komentarza...
stian - 2011-08-27, 23:18
:
Kretyn.
rybieudka - 2011-08-28, 00:09
:
stian napisał/a:
Kretyn.

A ja Maciej, miło mi ;)

Uwielbiam takie rozbudowane i konstruktywne wypowiedzi forumowe...
Ł - 2011-08-28, 02:18
:
Piątek rzeczywiście jak wraca z odwyku to ma więcej agresora niż polotu. "Dochodzą mnie słuchy, że Dukaj zarabia na życie, grając na giełdzie." - POŁAMAĆ MU PALUSZKI!!!!!
Tomasz - 2011-08-28, 08:20
:
Martinus Jachus napisał/a:
"Wojny markomańskie 162-185 n.e." autorstwa Marka Olędzkiego. Jestem w połowie. Wstęp piękny i przygotowuje na obszerną monografię wojen markomańskich, a tymczasem coś mam wrażenie, że o obszerności mogę zapomnieć ;) Na pewno jest to pozycja sprawnie napisana i dobrze się ją czyta. Przypisów ma bardzo dużo, całe setki, jak solidna monografia, a nie praca popularnonaukowa. Książka ma ponad 180 stron, co w sumie jest wielkim osiągnięciem, jak na skromne źródła pisane. Olędzki bardzo dobrze wykorzystuje źródła archeologiczne i często się do nich odwołuje. Na razie mam lekkie poczucie niedosytu, ale jeszcze połowa książki przede mną.


Uczucie niedosytu pozostanie. Bo to książka po trochu o archeologii a po trochu szybki opis wydarzeń. Mało o wojskowości, a o stronie militarnej, czyli o bitwach, taktykach, strategiach, starciach itd prawie nic.
Ale tak niestety ponoć o tym okresie pisać trzeba, tzn. inaczej się nie za bardzo da.
Jak będziesz mieć niedosyt to łyknij potem coś Rochali, od razu będzie lepiej, bo bardziej żywo. Szykuję się powoli do przeczytania "Powstania Spartakusa 73-71 p.n.e." Pawła Rochali, wydane przez InfortEditions.
W ogóle polecam książki tego wydawnictwa, bo od jakiegoś czasu lepsze zdecydowanie od HB Bellony.

Romulus napisał/a:
Ja zacząłem czytać "Pomruki Burzy". Czekam na jakąś rzeźnię głównych bohaterów. Ciekawe, czy męskie postaci nadal prezentują poziom onanistów - parobków z Pierdziuchowa.


A ja w znany dla siebie sposób, zaczynam od początku, łyknąłem w dwa dni 600 stron "Oka świata". Pierwszy tom cyklu bardzo dobry, czyta się błyskawicznie, fajnie wprowadza do świata, szkoda że to się potem tak rozlazło.
A muszę czytać od nowa, bo raz że nie pamiętam co się wydarzyło w cyklu, a dwa że nie pamiętam na którym tomie zakończyłem czytanie.

Na odtrutkę od fantasy zacząłem też wczoraj "Stan wyczerpania" Egana. Bardzo Dukajowa rzecz na razie. Widzę podobieństwa od pierwszych stron. Fajne otwarcie przesłuchiwaniem ożywionego trupa.
MadMill - 2011-08-28, 08:36
:
Ł napisał/a:
"Dochodzą mnie słuchy, że Dukaj zarabia na życie, grając na giełdzie."

Jeżeli udaje mu się na tym zarobić to tylko wypada nam przyklasnąć i pogratulować. Co w tym złego?
toto - 2011-08-28, 08:44
:
Cytat:
"Dochodzą mnie słuchy, że Dukaj zarabia na życie, grając na giełdzie."
Ale to jest stare.
toto - 2011-08-30, 06:27
:
Opowiadania MacLeoda ze zbioru Podróże.
MrSpellu - 2011-08-30, 07:41
:
W trakcie urlopu miałem czas przeczytać tylko cztery książki:

:arrow: Diamentowy wiek
:arrow: Gdzie dawniej śpiewał ptak
:arrow: Fahrenheit 451 (pierwszy raz czytałem ponad dekadę temu)
:arrow: Ciemności, przybywaj!
islu - 2011-08-30, 19:56
:
Skończyłam Opowieści sieroty tom drugi.... magia Valente mnie trzyma ^^

W końcu po wielu oskarżrzycielskich spojrzeniach na mnie wzięłam się za Sapkowskiego... Ale szału nie zrobiło na mnie to jeszcze... kończę Ostatnie życzenie właśnie...
You Know My Name - 2011-08-31, 08:34
:
Herrenvolk Uznańskiego ukończony. Hmm, nawet jestem pozytywnie zaskoczony książką.

Zacząłem Powrót Czarnej Kompanii Cooka.
Tomasz - 2011-08-31, 17:48
:
Przeczytałem "Oko świata" Roberta Jordana. Mimo, że mi lat przybyło od pierwszej lektury, to znowu mi się podobało. I znowu na swoje nieszczęście wciągnę się w tę historię, żeby potem po paru tomach zgrzytać zębami.
I w przeciwieństwie do Romulusa mi ta wiejskość trzech męskich głównych bohaterów na razie się podoba. Trochę zabawna, trochę dodaje im realizmu, bo przecież do początku wydarzeń nie widzieli nic ponad swoją okolicę, i nie byli nigdzie poza nią. A tu nagle się na nich wszystko zwala jak grom z jasnego nieba.
Do tego Jordan jednak, przynajmniej na początku bardzo dobrze pisał i fajnie kreślił postacie i świat.

Zabieram się za drugi tom, czyli "Wielkie polowanie" (wydanie zbiorcze)

Do tego czytam o wojnach Batorego z Moskwą. Skaczę między pierwszym tomem "Rzeczpospolitej Obojga Narodów" Jasienicy, biografią Jerzego Besali "Stefan Batory" i dwoma HBekami Dariusza Kupisza "Połock 1579" i "Psków 1581-1582".

I oczywiście wyżej wspomniany "Stan wyczerpania" Egana. Fajna rzecz, taka prawie Dukajowa, tyle że bez jego plastyczności.
Sabetha - 2011-08-31, 20:10
:
W ostatnie dni wakacji postanowiłam się zbytnio nie przemęczać i bezwstydnie sobie odświeżam stare kryminały Joanny Chmielewskiej. Przerobiłam tak "Klin", "Romans wszechczasów", a aktualnie jadę przez "Całe zdanie nieboszczyka", bawiąc się niemal tak dobrze, jak za pierwszym razem.
dziki - 2011-09-01, 11:45
:
Ł napisał/a:

Cytat:
A swoją drogą kto czytał tą trylogie fantasy co Piątek napisał, a Runa wydała? Warto?


Kilka lat temu zdarzyło się. Nawet nie mam złych wspomnień, czytało się szybko, ale to w końcu niewielkie książeczki w końcu są. Trzeci tom słabszy. Świat oparty na przemocy, bólu i okrucieństwie, to jest jego fundament, wokół tego się kręci. Z tomiku na tomik tego więcej, bardziej pomysłowo. Piątek usiłuje nadać temu jakby wyższy, filozoficzny sens. Przykład - nawet rośliny rosnące za płotem, tak jak w naszym świecie, mają obiegowe nazwy od skojarzeń czy zastosowań. Więc tam kojarzą się albo z bronią czy narzędziami tortur, albo produkuje się z nich trucizny/więzy itp. Nie mają nazwy - widocznie nie są do niczego wykorzystywane.

Wracając do tematu - kończę "Czarne oceany" Dukaja, i nie jest wcale tak źle, jak straszono ;-)
dworkin - 2011-09-01, 12:05
:
dziki napisał/a:
Wracając do tematu - kończę "Czarne oceany" Dukaja, i nie jest wcale tak źle, jak straszono ;-)

Ale nudnawo jest.
adamo0 - 2011-09-01, 12:13
:
Brnę przez Krwawy Południk Cormaca McCarthy'ego. Jest bardzo dobrze, świetnie się to czyta. Bardzo podoba mi się ten ascetyczny styl autora i piękne, lecz brutalne opisy.

Czuję, że jak skończę tę książkę to będę musiał wziąć się za pozostałą jego twórczość. Warto? Czy to taki jednorazowy przebłysk geniuszu (no pewnie Droga jest jeszcze dobra skoro zgarnęła Pulitzera)?
dziki - 2011-09-01, 12:32
:
dworkin napisał/a:

Cytat:
dziki napisał/a:
Cytat:
Wracając do tematu - kończę "Czarne oceany" Dukaja, i nie jest wcale tak źle, jak straszono ;-)

Ale nudnawo jest.


Eee tam, nie zauważyłem :-) Choć ja mam chyba wysoki poziom tolerancji ;)
dworkin - 2011-09-01, 12:44
:
adamo0 napisał/a:
Brnę przez Krwawy Południk Cormaca McCarthy'ego. Jest bardzo dobrze, świetnie się to czyta. Bardzo podoba mi się ten ascetyczny styl autora i piękne, lecz brutalne opisy.

Co znaczy świetnie? Droga przez "Krwawy Południk" jest bardzo ciężka. Tej książki nie czyta się lekko. Mógłbym nawet powiedzieć, że momentami wykańczała mnie ona psychicznie. Jednak ostatecznie dała to maleńkie katharsis, uderzenie refleksji, które wciąż każe wracać do niej myślami.

Cormac stosuje bardzo oszczędny styl, wręcz minimalistyczny. Buduje proste i bezpośrednie zdania, jednak tworzy z ich pomocą bardzo kompleksową poetykę, potworne opisy. Ciężkie, mroczne epitety i porówniania. Te porównania! Niepowtarzalne. Dla autora - sztandarowe. Podobnie jest ze sposobem, w jaki prowadzi on akcję. Jego twórczość to droga, na której bohaterowie spotykają biblijne postaci i plagi.

adam0 napisał/a:
Czuję, że jak skończę tę książkę to będę musiał wziąć się za pozostałą jego twórczość. Warto? Czy to taki jednorazowy przebłysk geniuszu (no pewnie Droga jest jeszcze dobra skoro zgarnęła Pulitzera)?

Poza "Krwawym Południkiem" czytałem właśnie "Drogę", "To nie jest kraj dla starych ludzi", "Dziecię Boże" i "Strażnika Sadu". Najbardziej podobała mi się trzecia z wymienionych, niewiele mniej "Droga". Najmniejsze wrażenie to "Strażnik Sadu", ale i tak poleciłbym każdy z powyższych tytułów. A najcięższy był "Krwawy Południk".
Ł - 2011-09-01, 12:50
:
dziki napisał/a:
dworkin napisał/a:

Cytat:
dziki napisał/a:
Cytat:
Wracając do tematu - kończę "Czarne oceany" Dukaja, i nie jest wcale tak źle, jak straszono ;-)

Ale nudnawo jest.


Eee tam, nie zauważyłem :-) Choć ja mam chyba wysoki poziom tolerancji ;)

Z początku nie, później (tam gdzie były największe cięcia - Czarne Oceany w orginale były dłuższe od Lodu) się trochę Dukajowi sypie powieść.
adamo0 - 2011-09-01, 13:06
:
dworkin napisał/a:
Co znaczy świetnie? Droga przez "Krwawy Południk" jest bardzo ciężka. Tej książki nie czyta się lekko. Mógłbym nawet powiedzieć, że momentami wykańczała mnie ona psychicznie.


Świetnie w sensie, że bardzo podoba mi się lektura. Styl, opisy, miejsce akcji, nawet fabuła. Jestem już po połowie i nie mogę się od niej oderwać. Nie czyta się jej lekko, ale z tego czytania mam wielką satysfakcję, dlatego użyłem słowa 'świetnie'.
Cain - 2011-09-01, 14:09
:
"Dziecię boże" McCarthy'ego świetna książka przeczytałem w jeden wieczór. Doskonały styl, miejsce akcji i bohater, który przeraża.

Skończyłem Cryptonomicon i moge powiedzieć tylko jedno genialna książka.

Dzisiaj skończe "Czarną Dahlie", jak narazie jedna z najlepszych powieści kryminalnych jakie czytałem z pewnością przeczytam inne ksiażki Ellroy'a.
Tomasz - 2011-09-01, 16:07
:
Ł napisał/a:
Z początku nie, później (tam gdzie były największe cięcia - Czarne Oceany w orginale były dłuższe od Lodu) się trochę Dukajowi sypie powieść.


Tu się zgodzę. Ale co do wyżej przez Dworkina przedstawionej opinii, że nudne to jest, to się zgodzić nie mogę. Pomysły w tej powieści, przeróżne wątki w budowie świata, nieodległego przecież, są bardzo dobre i na pewno nie nudzą.
Siada później kompozycja, tnie się fabuła. Ale to nie wywołało u mnie nudy.

Cain napisał/a:
"Dziecię boże" McCarthy'ego świetna książka przeczytałem w jeden wieczór. Doskonały styl, miejsce akcji i bohater, który przeraża.

O tak, mocno zapadająca w pamięć rzecz. Brutalna i ponura. Dotąd tylko tę powieść i "Drogę" przeczytałem. Przymierzam się do kolejnych. Pewnie padnie na "Strażnika sadu" teraz. Czeka na półce też "Krwawy południk" (kiedyś zacząłem, było świetnie, ale odłożyłem ze względu na jakąś robotę która mnie odkleiła od książek i zdecydowałem że zacznę od nowa w jakiś wolny weekend), ai "W ciemność" też sterczy w kolejce.

Cain napisał/a:
Dzisiaj skończe "Czarną Dahlie", jak narazie jedna z najlepszych powieści kryminalnych jakie czytałem z pewnością przeczytam inne ksiażki Ellroy'a.

Ha, a pomyśl, że z tych najbardziej znanych to chyba najsłabsza jego powieść.
stian - 2011-09-01, 16:11
:
W październiku wychodzi nowy McCarthy, powieść z 1979 roku uważana za najlepszą w dorobku Cormaca, przez wielu krytyków, w tym Harolda Blooma. W przeciwieństwie do KP, który jest uważany za najważniejszą jego powieść.

http://www.wydawnictwolit...80d70180dbc2880

Ja czytałem "W ciemność", "Krwawy południk" i "To nie jest kraj dla starych ludzi". Znakomita proza.

Teraz pewno sobie kupię Suttree i przeczytam za miesiąc.
dworkin - 2011-09-01, 16:48
:
"Czarne Oceany" to jedyna powieści spod ręki Dukaja, która mnie trochę przynudziła. Szczególnie gdzieś od połowy musiałem ją dalej męczyć. A że zawiera wspaniałą wizję, na którą powołuję się do dzisiaj w swoich refleksjach i dyskusjach... Cóż... Nie samą konstrukcją świata literatura stoi.
Qbard - 2011-09-02, 16:49
:
Tibor Dery "Jednouchy". Książka o porwaniu wnuka milionera wzorowana na historii z życia Paula Getty'ego. Czytam trzecią książkę tego autora i ta jest najsłabsza.
GilGalad - 2011-09-04, 19:39
:
W tym momencie głównie przebijam się przez Czarną Kompanię Cooka. W tym momencie penetruję Ponure Lata z Powrotu CK. Dobry styl i ciekawy wojenny klimat całkowicie mnie kupił. Pierwszy tom, z przeczytanych dotychczas sześciu zdecydowanie przoduje. Mnóstwo ciekawych bohaterów, nietuzinkowa fabuła, czego więcej chcieć od tego typu książki. ;)
rybieudka - 2011-09-05, 01:07
:
Za mną dwie kolejne pozycje:
-Rzeka Bogów McDonalda - bardzo dobre sf bliskiego zasięgu, choć mam silne wrażenie, ze tym co w tej książce najsilniej przyciąga czytelnika jest niesamowita, pięknie oddana sceneria Indii. W warstwie koncepcyjn-gadżeciarskiej mamy raczej standard współczesnej fantastyki w tym gatunku: raczkujący posthumanizm, sztuczne inteligencje, jakies korporacje, technologie energetyczne itp. Swoisty post-cyberpunk. A, że scenografia udała się autorowi ponadprzeciętnie, a i akcja i bohaterowie są niczego sobie, wychodzi solidna, wciągająca lektura.
-Przeznaczenie Jedi: wygnaniec[/i] Allstona - prawdopodobnie ostatnie starwarsy z wakacyjnego maratonu. Pierwszy tom kolejnego epickiego cyklu... tylko mimo, iż minęły w odległej galaktyce 43 lata od zniszczenia Gwiazdy Śmierci to główni bohaterowie wciąż ci sami: Luke, Leia, Han, Lando.... ile można? Książka zaczyna się z wykopem i początkowo mocno wciąga, potem napięcie trochę siada. Niestety całość jest dość hermetyczna dla tych, którzy nie są na bieżąco z chronologią świata, szczególnie z wydarzeniami cyklu "Dziedzictwo Jedi", ale jakoś da się to obejść. Ogólnie nie jest to jakaś bardzo zła książka, ale mogła być znacznie lepsza. choć fanom może się naprawdę spodobać...

Ed. A teraz sobie wreszcie poczytuję ostatni numer F&SF i jestem zachwycony opowiadaniem Valente. Ten jeden krótki tekścik stanowi o wartości całego numeru. Pomysl, wykonanie, przewrotnosć, klimat i TEN JĘZYK! Mniam!
MrSpellu - 2011-09-05, 07:36
:
Łak mi wjechał na ambicję.
Czyli drugie podejście do KWG --_-

Kupiłem sobie nawet kredki.
You Know My Name - 2011-09-05, 09:23
:
MrSpellu napisał/a:
Łak mi wjechał na ambicję.
Czyli drugie podejście do KWG --_-

Kupiłem sobie nawet kredki.
Mam podobne podejście przez tego analityka. z tym, że zabiorę się za tydzień jakiś.
MrSpellu - 2011-09-05, 09:26
:
Nie no, mi się aż wstyd zrobiło.
Romulus - 2011-09-05, 09:53
:
MrSpellu napisał/a:
Nie no, mi się aż wstyd zrobiło.

I to ja mu wcisnąłem te książki... :-| Bo pomyślałem, że już nigdy więcej nie chcę ich czytać a patrzenie na okładki nie sprawiało mi wystarczającej przyjemności...
Tixon - 2011-09-05, 10:06
:
Smoki ze zwyczajnej Farmy Tada Williamsa & Deborah Beale.
Na razie idzie cienko, nie jestem do niej przekonany.
Interesująco - w kontekście rozmów o wychowaniu i klapsach - prezentuje się początek:
1) Rozwódka z dwójką dzieci. Nie radzi sobie z samotnym wychowaniem, szuka sobie kogoś. W związku z tym chce dzieci odesłać na miesiąc wakacji do rodziny/znajomych, a sama jechać na wyjazd dla samotnych.
2) Dzieci nie chcą jechać do wybranej osoby, ponieważ jej dzieci są maniakami star warsów ;) Jest rodzicielska kłótnia.
3) Matka wychodzi na pocztę, wraca przynosząc listy. Wśród nich jest także zaproszenie dla dzieci na Zwyczajną Farmę od wujka, którego właściwie nie zna.
4) Wsadza dzieci w pociąg i wysyła do wujka.
:mrgreen:
MrSpellu - 2011-09-05, 10:09
:
Tixon napisał/a:
1) Rozwódka z dwójką dzieci. Nie radzi sobie z samotnym wychowaniem, szuka sobie kogoś. W związku z tym chce dzieci odesłać na miesiąc wakacji do rodziny/znajomych, a sama jechać na wyjazd dla samotnych.
2) Dzieci nie chcą jechać do wybranej osoby, ponieważ jej dzieci są maniakami star warsów Jest rodzicielska kłótnia.
3) Matka wychodzi na pocztę, wraca przynosząc listy. Wśród nich jest także zaproszenie dla dzieci na Zwyczajną Farmę od wujka, którego właściwie nie zna.
4) Wsadza dzieci w pociąg i wysyła do wujka.

Czyli dzień z życia polskiej żulerni. Tej ciut lepszej.
Shadowmage - 2011-09-05, 13:49
:
Tixon - dla mnie to książka z bardzo sztampowymi rozwiązaniami. Nie podobała mi się.
toto - 2011-09-05, 14:04
:
Rzeka bogów raz jeszcze. W przygotowaniu do Dni Cyberabadu McDonalda. Przy drugiej lekturze zauważam trochę szczegółów, które mi umknęły (lub o nich zapomniałem) i sprawiają, że czytam z radością. Pomimo tego, że wiem jak się skończy, to mam radość z odkrywania pewnych szczegółów.

Przez Łaka nabrałem ochotę na ponowne przeczytanie Welinu/Atramentu Duncana, tym razem z ołówkiem i kartkami papieru pod ręką. Tylko nie wiem czy się wyrobię.
Urshana - 2011-09-05, 14:14
:
Ja również mam wielką chrapkę na "Welin"/ "Atrament" tylko musiałabym najpierw kupić, a potem nie wiem, czy podołać wyzwaniu. Poważnie to jednak rozważam.
rybieudka - 2011-09-05, 14:19
:
toto, dawaj coś więcej. Ja na dniach skończyłem (też w oczekiwaniu na Dni Cyberabadu. Dom Derwiszy) i jestem ciekaw co mogło mi umknąć.
adamo0 - 2011-09-05, 15:35
:
Widzę Ł zapoczątkował nową modę forumową :-P
Shadowmage - 2011-09-05, 15:48
:
Ja się nie daję. Raz przeczytałem i mnie na razie nie ciągnie do ponownej lektury. Zresztą mnie rzadko kiedy nachodzi chęć przeczytania czegoś drugi raz. Niemniej, za parę lat, nie wykluczam.
toto - 2011-09-05, 18:02
:
rybieudka napisał/a:
toto, dawaj coś więcej
Najbardziej na razie urzeka mnie tło społeczne nowych Indii. Można by pomyśleć, że podział klasowy narasta zamiast zanikać, co ściśle związane jest z olbrzymiej nierównowagi w ilości mężczyzn i kobiet, która wg McDonalda będzie raczej wzrastała. Stawia to na straconej pozycji mężczyzn o niższym statusie. Z jednej strony wciąż pożądanym potomkiem jest syn - dziedzic i w celu ubezpieczenia drugi syn - rezerwowy dziedzic, z drugiej sprawia to, że mężczyźni są zmuszeni płacić posagi i często żenią się z kobietami z niższych kast, bo innych zwyczajnie nie ma. Małżeństwa te są oczywiście tematem plotek w towarzystwie, poddawani są pewnemu ostracyzmowi, szczególnie wżenione kobiety ze strony innych kobiet, z wyższych kast. To wszystko powoduje, że w połowie wieku XXI w Indiach (już podzielonych i walczących o wodę z Gangesu, z powodu zmian klimatu i zanikania monsunów woda staje się prawdziwym luksusem, którą uprzywilejowane klasy beztrosko marnują) pojawia się trzecia płeć (chociaż płeć to niezbyt trafne określenie). Myślę, że za pierwszym razem słownictwo trochę przesłaniało to wszystko, skupiałem się raczej na wyłapaniu co jest co, a pomijałem malowane mimochodem tło. Na razie właściwie nie dotarłem jeszcze do sztucznych inteligencji i ich roli, ale to wydaje się, że pamiętam lepiej. Na razie tyle. Może jak będę miał czas to trochę przemyślę i napiszę coś w wątku autorskim.
Ł - 2011-09-05, 18:17
:
toto napisał/a:
To wszystko powoduje, że w połowie wieku XXI w Indiach [...] pojawia się trzecia płeć (chociaż płeć to niezbyt trafne określenie)

Hm, mnie się wydawało że indiach od dawien dawna funkcjonuje "trzecia płeć": http://pl.wikipedia.org/wiki/Hidźra
toto - 2011-09-05, 18:23
:
Tego nie wiedziałem. Ale tu chodzi o coś innego. Kojarzysz opowiadanie Aye, and Gomorrah Delany'ego i tamtą trzecią płeć? Bardziej z nimi bym utożsamiał tą trzecią płeć, tym bardziej, że neutkami mogą zostać kobiety i mężczyźni.
rybieudka - 2011-09-05, 18:25
:
No to mamy trochę inne odczucia, bo ja najbardziej zwróciłem uwagę właśnie na indyjską scenografię. Wszystkie technologiczne i fabularne pomysły McDonalda są dla mnie w tej ksiażce jakby na drugim planie. Przede wszystkim dlateo, ze jednak są trochę mniej oryginalne niz właśnie scenografia. Więcej o tym jest w już napisanej recenzji. Za parę dni powinna byc na Fantaście to ją tu podlinkuję.
Shadowmage - 2011-09-05, 18:30
:
Scenografia indyjska nie jest oryginalna... bardziej realna :P Jej oryginalność polega chyba wyłącznie na tym, że jest egzotyczna, orientalna i nieznana powszechne.
You Know My Name - 2011-09-05, 19:33
:
adamo0 napisał/a:
Widzę Ł zapoczątkował nową modę forumową :-P
Forum, czyli np ja (chyba to często robiłem, więc połowę epitetów odbieram osobiście), namawiało go od roku na przeczytanie KWG i Śmiercionautów Kosmatki, więc się sztachanowiec odwinął :mrgreen:
adamo0 - 2011-09-05, 19:43
:
Gdyby nie natłok innych lektur to może sam bym się skusił na ponowną lekturę KWG z kartką i ołówkiem, ale muszę spasować ;)

Magu - trzeba go było tak nie namawiać, bo poziom dyskusji drastycznie wzrósł, czym Łak zawstydził resztę forumowiczów. Podobno z papierniczych znikają ryzy papieru i ołówki. Wiedzmy, że coś się dzieje! :devil:
rybieudka - 2011-09-05, 21:34
:
Shadowmage napisał/a:
Jej oryginalność polega chyba wyłącznie na tym, że jest egzotyczna, orientalna i nieznana powszechne.
To właśnie miałem na myśli. To co w niej przyciąga to właśnie "zapodanie" czytelnikowi w twarz nieznanym... które w zasadzie jest, lub mogłoby być mu znane... Ale o tym więcej jest w recenzji...
Qbard - 2011-09-06, 18:54
:
Bogdan Loebl "Letni dom wampirów". Autor jest znanym poetą, pisarzem i tekściarzem (pisał teksty Tadeuszowi Nalepie i Breakoutom ale również innym artystom). Książka wbrew pozorom nie jest o wampirach, ale o upadku społeczeństwa. Loebl stosuje poetyckie porównania, świetnie się czyta bo oprócz tego jest wartka akcja. Sięgnę jeszcze po inne jego książki.

I jeszcze szybkie czytanie: J. C. Parkin i G. Pollini "Filozofia sukcesu, czyli f**k it". Książeczka z niewielką ilością treści ale z wielkim przekazem oraz wesołymi ilustracjami. Tak szybko jeszcze chyba żadnej książki nie przeczytałem ;-)
Shadowmage - 2011-09-07, 17:54
:
Czytam sobie właśnie "Jak przeżyć w fantasycznonaukowym wszechświecie" Yu - niezłe, bardziej gorzkie niż śmieszne, co raczej sugerował blurb. Szkoda, że nie za bardzo mam czas na czytanie w tym momencie.

A tutaj trochę o książkach przeczytanych w sierpniu.
Tomasz - 2011-09-07, 18:59
:
Przeczytałem "Kamuflaż" Joe Haldemana. Rzecz podobno nagradzana i nominowana do czegoś tam. Nie zachwyciło mnie to. Ot taki niby thriller ze zmiennokształtnymi obcymi, którzy wylądowali na Ziemi i po milionach lat przed drugą wojną światową jeden wylazł z wody i zmienił się w człowieka (potem w różnych). Drugi podobno to zrobił dawno temu w epoce kamienia. Coś co mogło wyglądać na podobieństwo "Nieśmiertelnego", z jakimiś retrospekcjami itd, a wyszło jakoś nijako. Tym bardziej, że historia zmiennokształtnego (tego lepszego, drugi jest ewidentnie zły), przeplatana jest z nieporadnymi próbami dostania się przez naukowców do statku obcych, który znaleziono na dnie oceanu. Nic z tego w zasadzie nie wynika, a pseudoromantyczne zakończenie jest mdłe i mocno naciągane.
Czytało się to szybko, bezboleśnie, ale równie szybko będzie zapomniane.
Urshana - 2011-09-07, 19:09
:
Przeczytałam "Północną granicę" Feliksa W. Kresa. Zaletą jest niewątpliwie to, że czyta się ją niezwykle szybko, a wytworzony klimat pogranicza ma swój mroczny urok. Nie jest to żadne dzieło wybitne, ale czytadło całkiem niezłe. Jak będę mi trafiać w bibliotece w ręce kolejne tomy, na pewno po nie sięgnę. Obecnie czytam "Żelazną Radę" Mieville'a, początek słabszy od dwóch poprzednich tomów, ale nie oznacza to wcale, że czyta się ją źle. Zobaczymy jak wypadnie całość.
Sabetha - 2011-09-08, 20:51
:
Zdobyłam dziś "Gdzie są konie z tamtych lat" Jerzego Urbankiewicza, no i oczywiście od razu się na nią rzuciłam. Rzecz wbrew pozorom nie tylko dla miłośników koni (chociaż nie powiem, żeby mi to jakoś przeszkadzało w lekturze ;) ), ale dla sympatyków historii w ogólności, zwłaszcza takiej mniej znanej, okraszonej ciekawostkami natury wszelakiej. Czyta się fantastycznie - język jest przystępny, styl bliższy raczej felietonowi niż poważnemu naukowemu dziełu, a treść... No cóż. "Koń iaki iest, każdy widzi". A raczej uwidzi, jeśli zdoła książkę zdobyć i przeczytać, do czego gorąco i namiętnie zachęcam ;)
xan4 - 2011-09-10, 10:53
:
Podsumowanie przeczytanych wakacyjnie i chorobowo książek:

Tańcz, tańcz, tańcz - Haruki Murakami

Przestrzeń objawienia - Alastair Reynolds

Rozgwiazda - Peter Watts

Tak jest dobrze - Szczepan Twardoch


Obecnie jestem na etapie Krakena Chiny Mieville'a i kończę pierwszy tom antologii Rakietowe szlaki.
Sabetha - 2011-09-10, 18:41
:
Jakoś tak "na chwilę" otworzyłam dziś "Annę Kareninę" i kiedy się ocknęłam, byłam przy sto trzydziestej którejś stronie :mrgreen: . Niektóre książki mają to do siebie, że nie tracą nic ze swego uroku niezależnie od tego, czy człowiek ma lat piętnaście czy trzydzieści i trochę.
elTadziko - 2011-09-10, 23:06
:
Należy mi się lanie :P Przez prawie całe wakacje nic nie przeczytałem :( Jakoś wenę straciłem :P Teraz staram się to nadrabiac i ostatnio przeczytałem dwie pozycje:
- "Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny" Brzezińskiej - uwielbiam tą autorkę, jednak wolałem Twardokęska :P Każde opowiadanie ma coś w sobie i nie jest banalne.
- "Związek żydowskich policjantów" Chabona - w sumie mało tu fantastyki :P Ale powieść świetna. Warstwa kryminalna ciekawa, choć wydaje mi się, że końcówka mogłaby być lepsza. Wykreowany świat bardzo ciekawy i mi się spodobał, choć podchodziłem do niego sceptycznie po przeczytaniu zajawek na temat książki :P
Teraz czas na "Dom burz" MacLeoda.
rybieudka - 2011-09-13, 11:28
:
Wczoraj skończyłem Teorię diabła i inne spekulacjeJanusza Cyrana. Może nazwanie go "polskim Chiangiem" jest nadużyciem, ale pewne skojarzenia sie nasuwają niemal automatycznie. Sporo fajnych, pomysłowych i dopracowanych opowiadań, wiarygodnie wypadające oparcie w nauce (choć ja nie jestem specjalnie kompetentny żeby to oceniać) a do tego podejmowane problemy, klimat i pewna przewrotność. Podobało mi się bardzo... a najlepsze jest to, ze paczki z Powergraphu się kompletnie nie spodziewałem! do tego wyjeżdżajac na weekend do teściów moja żona zapomniała wrzucić do auta plecaka z materiałami do pracy, która miałem nań zaplanowany... no i tym sposobem weekend minął mi przy lekturze tego zbiorku:) Świetnej lekturze, dodam. Jak machnę reckę to ją tu podlinkuję.
Jander - 2011-09-13, 21:00
:
Czytam Vortex Roberta Charlesa Wilson, ostatnią część trylogii zapoczątkowanej przez bardzo dobry Spin. Jest lepiej, niż w poprzedniej części, ale nie tak dobrze jak w pierwszej.
Shadowmage - 2011-09-14, 08:26
:
Mówisz? Bo po "Axis" dałem sobie z tym spokój. Daj znać czy spieprzył końcówkę, tak jak ma to w zwyczaju :D

U mnie "Próba kwiatów" Lake'a. Dziwna książka, nie mogę się zdecydować czy mi się podoba, czy jednak nie. Uczucia budzi ambiwalentne, chociaż może taki zamiar był autora. Jeśli tak, to marketingowo słaba decyzja :P
Jander - 2011-09-14, 09:43
:
Myślałem, że nie czytałeś Axis. W każdym razie od Axis lepiej napisane, jestem w połowie i końcówki nie znam, ale wg. recenzji w necie zakończenie jest dużo lepsze.
Sabetha - 2011-09-14, 19:05
:
Na zmianę z "Anną Kareniną" czytam wstrząsające dzieło pod tytułem "Assassin's Creed. Renesans" autorstwa niejakiego Olivera Bowdena. Zdarzyło się bowiem, iż podczas dyżuru nieopatrznie zainteresowałam się lekturą jednego z moich uczniów, który, zamiast grac w piłkę na boisku/podszczypywać koleżanki/psuć coś, siedział w kąciku i...czytał. Okazało się, że jest to "świetna książka, którą musi pani koniecznie przeczytać, skoro my musimy czytać "Krzyżaków". No i mam teraz - z jednej strony książka jest naprawdę okropna (czego akurat się spodziewałam), z drugiej przeczytanie to kwestia honoru i uczciwości, bo jeśli oni muszą... Na marginesie, ktokolwiek to tłumaczył, powinien się w piekle gotować w jednym kotle z Ałtorem.
dworkin - 2011-09-14, 19:16
:
Sabetho, to książka na podstawie gry komputerowej. Całkiem niezłej gry komputerowej, będącej akurat na topie. Zaś niezbadane są wyroki, które prowadzą w świat wielkiej literatury. A od czegoś zacząć trzeba...
Sabetha - 2011-09-14, 19:27
:
Dworkinie, jestem świadoma faktu, iż dzieło powstało na podstawie scenariusza gry. Co więcej, za nic w świecie nie sprawiłabym chłopakom (jest ich kilku i każdy CZYTAŁ, nawet ci, których bym o umiejętność czytania nie podejrzewała) zawodu i książki nie zganiła. Mało tego, najinteligentniejszych zachęcam do sięgnięcia po "Wiedźmina" (bierzcie diabli fakt, że nie są to książki dla katolickiej młodzieży :lol: ). W końcu też ma z grami coś wspólnego XD
Shadowmage - 2011-09-14, 19:53
:
Jander napisał/a:
Myślałem, że nie czytałeś Axis. W każdym razie od Axis lepiej napisane, jestem w połowie i końcówki nie znam, ale wg. recenzji w necie zakończenie jest dużo lepsze.
Czytałem jakiś czas temu. W każdym razie w żadnej czytanej przeze mnie książce Wilsona nie było dobrego zakończenia. W "Spin" też było marne, a że "Axis" był jego rozwinięciem, to... sam rozumiesz. Tym bardziej, że i w samej książce końcówka była słabsza.
You Know My Name - 2011-09-15, 18:24
:
Skończyłem Jak przeżyć w ... Charlesa Yu. Gdyby wyciągnąć z tej książki wszystkie kompleksy emigranta, pracusia bez polotu, gościa bez przyszłości, przyjaciół, itp to byłaby to książka nieważka. Nie podobała mi się.
Teraz chwytam się za Zagładę Czarnej Kompanii.
islu - 2011-09-15, 19:36
:
Przeczytałam opowiadania wiedźminowskie (w końcu nadrabiam zaległości o.0), fajne, miłe, szybko się czyta, podoba mi się poczucie humoru pana Wiedźmina... niestety nie posiadam reszty książek i nie mam możliwości ich pożyczenia, więc czytanie sagi się odwlecze....

Obecnie czytam Kamienną ćmę i pierwsza rzecz jaka mnie boli to niewyjustowany tekst... niby książka ma być uzupełniana wyglądem, a taka forma "wyglądu" mi się nie podoba niestety... zoabczymy co będzie dalej z samą treścią :)
Urshana - 2011-09-16, 12:43
:
Skończyłam "Żelazną Radę" Mieville'a i zgadzam się z tym, że jest słabsza od dwóch poprzednich tomów ze świata Bas - Lag. Nie budzą mojego zastrzeżenia zrywy rewolucyjne dołów społecznych (choć dziwnie na nie się patrzy po ostatnich zamieszkach w Londynie i innych angielskich miastach), ale raczej brak pomysłu na całość. Za to próba wciśnięcia w zakończeniu kilku zwrotów akcji, którym zabrakło rozbudowania (patrz - działalność Spiral Jackobsa). Najbardziej chyba podobał mi się motyw westernowy budowania kolei. Mimo zastrzeżeń nie uważam, że jest to powieść kiepska, ale nie wzbudziła zachwytu.
W międzyczasie poczytuję sobie pierwszy tom "Karafki La Fontaine'a" Melchiora Wańkowicza, którą się delektuję ze względu na styl, przytaczane anegdoty (na przykład świetna o "dupie" :mrgreen: ) oraz tematykę. Dawkuję sobie te eseistyczne rozważania, bo to dość gęsta lektura i nie można z nią przesadzić.
Obecnie zabieram się za "Shantaram" Gregory'ego Davida Robertsa. Jestem ciekawa, czy uparte biblionetkowe polecanie mi tej książki znajdzie odbicie w przyjemności z czytania.
elTadziko - 2011-09-17, 12:54
:
Przeczytałem "Dom burz" MacLeoda. Im dalej, tym bardziej przygnębiająca była ta lektura :P I mam wrażenie, że jednak pierwsza część tej powieści była najlepsza. Potem coś lekko siadło ;) Ale i tak bardzo przyjemnie się czytało.
Teraz wezmę się w końcu za Vandermeera.
Tixon - 2011-09-17, 19:43
:
Skończyłem Smoki ze zwyczajnej Farmy (w międzyczasie podczytywałem dwie inne książki).
Cóż, nie jestem z książki zadowolony. Raz, że jest irytująco nieprzekonywująca, wręcz naiwna. Dwa, że jest słabo napisana, zarówno od strony językowej, jak i strukturalnej. Pierwsze - mam uczucie, że skoro w zamierzeniu pisane to było dla młodszego czytelnika, nie trzeba było przykładać się do słów, dlatego z tej strony jest jakaś sztuczność. Natomiast drugie - pisanie z założenia na cykl wygląda mniej więcej tak : pierwsze plus minus dwieście stron to zbiór tajemnic : o to nie wolno pytać, na to nie podadzą odpowiedzi itp; od trzysetnej strony zaś szybka (i wciągająca) akcja, która w efekcie skutkuje rozwiązaniem dwóch, trzech problemów. Ale akcja ta jest po łebkach, zaś rozwiązania nieoptymalne (powiedzenie prawdy było by lepszym wyjściem), wręcz wymuszone, aby problemy powróciły w dalszych tomach.
Oraz ostatecznie, co już książkę dobija - sztampa waląca po oczach. Kilka motywów, które można było ładnie rozegrać, ale rzucono je prosto w czytelnika.


A teraz daję jeszcze jedną szansę Kresowi, tym razem Północna Granica.
Ł - 2011-09-17, 19:53
:
Tixon, ja rozumiem Smoki z zwyczajnej farmy, super, ale Wieczny Grunwald kupiony? A Atrament skończony?
Tixon - 2011-09-17, 19:58
:
Smoki były w bibliotece... no sam rozumiesz, smoki... jak mógłbym się oprzeć. A Północna to ostatnia książka z biblioteki, którą mam i zaraz po niej biorę się za Atrament :)
O Wiecznym pomyślę, jak będę kupował paczkę, na razie mam dylemat - książki czy Copernikon.
Tomasz - 2011-09-18, 18:47
:
Czytam sobie na przemian opowiadania z antologii "Kroki w nieznane 2006" i "Rakietowe szlaki" tom 1. Extra. Mam przeplatankę nowszych, bardziej udziwnionych i lepszych językowo tekstów ze starszymi, głównie opartymi na jednym, prostym, ale niezwykle trafnym pomyśle.

Ostatnio miałem nieprzyjemność przeczytać "Wilkozaków" Rafała Dębskiego (bardzo słaba rzecz, na siłę wciśnięte wilkołaki w czasy Chmielnickiego) i przyjemność przeczytać "Stan wyczerpania" Grega Egana. Do tego po raz pierwszy zakosztowałem i zachwyciłem się książką Niala Fergusona, mianowicie jego "Imperium". Doskonałe spojrzenie na powstanie, rozwój i upadek Imperium Brytyjskiego. Czekają na półce dwie jego inne książki. I już wiem, że ten zakup nie był wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Facet z jednej strony bardzo wnikliwie analizuje procesy rozwoju imperializmu i kolonializmu brytyjskiego, a z drugiej strony pisze o tym w bardzo przystępny sposób. Polecam każdemu.

Kończę teraz te dwie antologie i zabieram się za "Cryptonomicon", bo wstyd mi, że dotąd tego nie przeczytałem.
Qbard - 2011-09-18, 21:50
:
Thierry Maugenest "Manuskrypt Voynicha". Książka sensacyjna zainspirowana prawdziwym manuskryptem z XIIIw., którego nikt do dzisiaj nie rozszyfrował. Jedna z największych zagadek historii. Szok.
adamo0 - 2011-09-18, 21:56
:
Czytałem kiedyś to czytadło i było z tego co pamiętam słabe w porównaniu z tymi wszystkimi "spiskowymi książkami". Nie wiem czy masz podobne odczucia do moich.
Qbard - 2011-09-19, 16:49
:
Zgadza się, nie jest to jakaś niesamowita powieść, ale sam fakt istnienia tego manuskryptu którego do dzisiaj nie rozszyfrowano jest niesamowity. Autor w posłowiu zachęca do prób rozszyfrowania tej tajemnicy.
Shadowmage - 2011-09-20, 07:40
:
Wczoraj skończyłem "Nie opuszczaj mnie" Ishiguro. Doskonały przykład jak inaczej do pisania fantastyki podchodzą autorzy nie mający z nią nic wspólnego. Stosując narzędzia oceny dla fantastyki książka jest słabiutka, bo świat przedstawiony rozpada się przy lżejszym naciśnięciu. Warstwa emocjonalna ok, ale też nie jestem powalony.
elTadziko - 2011-09-20, 18:43
:
Skończyłem "Miasto szaleńców i świętych" Vandermeera. Obawiałem się tej książki ;D Z jednej strony była chwalona tutaj i na Katedrze, ale z drugiej było zaznaczane, że to książka nie dla wszystkich :P Powiem Wam, że mi czytało się ją przyjemnie i bez zgrzytów :) Choć początek był niezaciekawy...
"Zakochany Dradin" to według mnie najgorsze opowiadanie z tej pozycji (biorę pod uwagę na razie tylko te cztery główne opowiadania). W sumie jedynym jego plusem jest to, że można jako tako poznać świat stworzony przez autora i zapoznać się z grzybianami.
"Hoegbottoński przewodnik po wczesnej historii miasta Ambergris" był zadziwiająco ciekawy ;D Nawet taka ilość przypisów nie nudziła i nie odstręczała od dalszej lektury. Według mnie opowiadanie nr 2 tej pozycji :)
Najlepszym opowiadaniem była "Przemiana Martina Lake'a". Fajny pomysł na wykorzystanie malarstwa w opowiadaniu - przewijanie się na przemian prawdziwej historii Martina i tak jakby recenzji jego dzieł ;D
To opowiadanie o X'ie (nie pamiętam dokładnego tytułu) też było całkiem ciekawe. Choć to przenikanie wymyślonego świata Ambergris ze światem rzeczywistym doprowadzało tylko do wielkiego mętliku w głowie :P
Jeśli chodzi o dalsze dodatki do książki, to niestety były one dość nudne ;( Naprawdę ciekawy był jedynie Glosariusz na końcu książki - fajny pomysł na lepsze poznanie świata. Niezła jest jeszcze historia o rodzinie Hougbottonów. Uszedłby jeszcze "Król kałamarnic", ale 30 stron bibliografii to lekkie przegięcie ;D Niektóre komentarze w niej były całkiem pomysłowe i fajne, ale za dużo było zwykłej nudy :P A, i jeszcze "Klatka" była całkiem niezła, choć to nie do końca ten typ, który lubię.
Natomiast reszta niby-opowiadań, np. "Belacqua", coś o opuszczaniu ciała i "Pierwsza godzina po śmierci" były dla mnie po prostu słabe :P Wiało nudą, zwłaszcza w tych dwóch ostatnich.
Ogólnie pozycję oceniam pozytywnie. I mam naprawdę wielką ochotę sięgnąć po "Shrieka" i "Fincha", a to chyba w tym wypadku najlepsza rekomendacja :)
Jander - 2011-09-20, 21:24
:
Shadowmage napisał/a:
Jander napisał/a:
Myślałem, że nie czytałeś Axis. W każdym razie od Axis lepiej napisane, jestem w połowie i końcówki nie znam, ale wg. recenzji w necie zakończenie jest dużo lepsze.
Czytałem jakiś czas temu. W każdym razie w żadnej czytanej przeze mnie książce Wilsona nie było dobrego zakończenia. W "Spin" też było marne, a że "Axis" był jego rozwinięciem, to... sam rozumiesz. Tym bardziej, że i w samej książce końcówka była słabsza.

Vortex ma całkiem niezłe zakończenie, interesująco wszystko zakończył. Tak więc polecam przeczytać, chociaż wszystko wyjaśnia się w ostatniej 1/10 książki. Nieźle napisane, nawet poruszające momentami.
Cain - 2011-09-22, 09:11
:
Obecnie kończe Bohatera wieków - Sandersona.

Przeczytane :
Nazwanie bestii - Mike Carey, ksiażka trzyma poziom poprzednich tomów, przyjemnie się czytało ;) ,

Historia Legii Cudzoziemskiej - Pierre Montagnon,
Blackwater - Jeremy Scahill,
Najemnicy XXI wieku - Robert Young Pelton,
Najemnicy - Leszek Sosonowski
Plejbek - 2011-09-22, 09:12
:
A ja wędruję po Smoczogórach przy dźwiękach gęśli. To mój pierwszy kontakt z Szostakiem - podoba mi się.
Romulus - 2011-09-22, 09:29
:
Udało mi się skonczyć MacLeoda. Zdecydowanie mocniejszą stroną "Pieśni czasu. Podróże" są właśnie "Podróże", czyli zbiór kilku opowiadań. Bardzo bardzo ciekawe, pięknie, plastycznie napisane i poza jednym, wszystkie bardzo przypadły mi do gustu. Powieść "Pieśni czasu" była "tylko" niezła i chyba ja oczekiwałem po niej czegoś innego, niż otrzymałem. Zatem może za drugim razem (bo na pewno do niej wrócę) spojrzę na nią inaczej. Może coś uda mi się skrobnąć więcej w najbliższym czasie na ten temat. Ale zdecydowanie warto kupić.

Czytam teraz zbiorek Lecha Jęczmyka "Dlaczego toniemy, czyli jeszcze nowsze średniowiecze". Już po pierwszym tekście wiem, czego się spodziewać. Pewnie mnie nie zaskoczy, raczej utwierdzi w tym, co myślę od dawna. Ale o tym wiedziałem zanim kupiłem więc nie będę rozczarowany.
Jander - 2011-09-22, 09:41
:
Coś w stylu:

?
Romulus - 2011-09-22, 09:53
:
Może nie na taką lokalną skalę, ale coś w tym klimacie :mrgreen: O zamalowywaniu krzyży na karetkach, ekspansji Chin, politycznej poprawności i jej bredniach, upadku UE w analogii do upadku Cesarstwa Rzymskiego itp.
Jander - 2011-09-22, 11:07
:
Nic nowego, a już krytyka politycznej poprawności to bicie leżącego.
adamo0 - 2011-09-22, 13:27
:
Po raz drugi biorę się za Peanatemę. Pewnie po raz drugi będę zachwycony.

Właśnie na półkę odstawiłem przeczytane nowe wydanie "Blade Runner. Czy Androidy Marzą o Elektrycznych Owcach?". Parę lat temu ta książka zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie, jednak dalej jest to lektura ponadprzeciętna i dająca do myślenia. Dodatkowo świetna przedmowa Lecha Jęczmyka i piękne wydanie Rebisu spotęgowały przyjemność płynącą z lektury.
toto - 2011-09-22, 19:13
:
Vatran auraio Huberatha na tapecie. Na razie średnio. Wcześniej skończyłem Umierającą Ziemię / Oczy nadświata Vance'a. I tu były rejony niskie średnie. Zbyt naiwne, zbyt infantylne i strasznie chropowaty język. Chociaż coś mnie ciągnęło, żeby doczytać do końca. Jedak spory zawód, spodziewałem się czegoś w rodzaju Księgi Nowego Słońca Wolfe'a, dostałem prostą przygodówkę. Na szczęście Pieśni Umierającej Ziemi wyglądają o wiele lepiej. Przeczytałem pierwsze opowiadanie i jest ok, skończę Huberatha i wracam do antologii.


Miałem ASXowi powiedzieć o TAXI. Opowieści z kursów po Kairze, które przeczytałem już jakiś czas temu (Planety Kaukaz jeszcze nie dotykałem). Po około 50 stronach byłem dość mocno zmęczony formą książki - najczęściej ok. 2-4 stronicowe anegdotki opowiadane przez taksówkarzy lub dialogi autora książki z taksówkarzami, ale najważniejsze były wypowiedzi kierowców, autor czasami tylko malował tło i lekko zachęcał ludzi do mówienia. Wydawało się to wszystko dość chaotyczne, częste zmiany tematu, momentami niezrozumiałe odniesienia, dziwaczne problemy (z mojej perspektywy). Ale później zaczęło się to zazębiać i tworzyć spójny obraz Egiptu oczami taksówkarzy (oczywiście przefiltrowane przez autora). I powiem tak, może i u nas jest burdel, ale w tam mają burdel^n. Jednym słowem, polecam. Podobnie jak Ajatollah śmie wątpić Majda.
Romulus - 2011-09-23, 06:42
:
Jander napisał/a:
Nic nowego, a już krytyka politycznej poprawności to bicie leżącego.

Prawda. Jestem nieco rozczarowany. Teksty są ciekawe, ale bez szału. W dwóch, czy trzech miejscach są raczej stronnicze i niesprawiedliwe. Czyta się je nadal nieźle, ale nie straciłbym gdybym nie przeczytał, a na pewno zyskałbym gdybym wypożyczył zamiast kupować :) Może ktoś reflektuje na wymianę? Przyjmę wszystko poza paranormalami :)
Tomasz - 2011-09-23, 09:18
:
Romulus napisał/a:
Może ktoś reflektuje na wymianę? Przyjmę wszystko poza paranormalami :)

Łapię cię za słówka i trzymam za nie i żądam wymiany, a daję "Misję ambasadora" Trudi Canavan :mrgreen:
rybieudka - 2011-09-23, 10:16
:
U mnie poszło tak:
-Wizja lokalna Lema - to właściwie jedna z trudniej przyswajalnych książek Mistrza, bardzo złożona, nierówna, momentami wręcz niespójna... ale i tak mi się podobała. Widać, że Lem był już na etapie wyraźnej autoreferencyjności, ale to nie razi. widać też, ze bynajmniej nie silił się na uczynienie swojej książki przystępną. Mnie osobiści niezmiernie podobał się fragment rozmowy Tichego z "kasetami" Russela, Poppera, Feyerabenda (to mój idol z okresu rycia na egzamin z metodologii nauk społecznych;) i... Szekspira. Sporo krytyki społecznej, ale raczej na zasadzie modeli niz bezpośrednich odniesień i dużo, dużo innych wątków. Dobra książka, ale nie dla każdego.

-Człowiek z Wysokiego Zamku Dicka - łyknąłem w dwa dni. Ostatnio wydali ładną serię, wszyscy na potęgę kupili, to i ja... niech będzie, ze poszedłem za stadem żeby nadrobić część zaległości z klasyki. I jestem oczarowany. Pozornie chaotyczny styl, ale dzięki temu postacie nabierają głębi, uciekają od jednoznaczności. do tego kapitalny styl pisania, no i znów: wielowarstwowość. Podoba mi sie niezmiernie samoświadomosć pisarska i gra z konwencją - umieszczenie historii alternatywnej w historii alternatywnej. chciałem nawet napisać swoja recenzję, ale potem przeczytałem recenzję Ł... i stwierdziłem że nie ma sensu. (tak na marginesie: Łaku - świetny tekst!). Ksiażka trafia do mojego topu wszechczasów.

-Trzy stygmaty Palmera Eldritcha Dicka - czytam teraz, jestem w połowie. No i cóż... niby jest tu sporo tego co urzekło mnie w CzWZ ale jakby inaczej. Styl Dicka niby podobny, kilka powtarzających się motywów (np. rękodzieło artystyczne) ale książka jednak inne. Nie wiem z czego to wynika, ale lektura idzie mi jakoś oporniej. Jak znajdę chwilę do przycisnę do końca... choć w weekend są ISy a w poniedziałek powinienem dostać McDonalda za którego muszę się wziąć z miejsca. A tak swoją drogą: opornie idzie mi czytanie Dicka... czy ja jestem normalny?!
martva - 2011-09-23, 19:16
:
Mnie też szło opornie, może dlatego że w pozyczonym wydaniu 'Trzech stygmatów...' spra część kartek była biała. Nawet się chwilę zastanawiałam czy to nie jest celowy zabieg ;)
ASX76 - 2011-09-23, 19:42
:
"Trzy stygmaty Eldritcha Palmera" były pierwszą, przeczytaną przeze mnie, książką P. Dicka, a przy tym chyba moim czytelniczym debiutem jeśli idzie o S-F. Uczta wyobraźni, bez dwóch zdań. Ciekaw jestem, jakbym odebrał tę powieść teraz. ;)
Ł - 2011-09-23, 21:48
:
Rybieudka, dzięki za propsy, w sumie to jeden z moich lepszych tekstów, szkoda że nie każda książka daje powody do takich szarż recenzyjnych. U mnie "Trzy Stygmaty" niebezpiecznie zlewają się w pamięci z "Ubikiem"; to wynik tego że przed laty czytałem je dosłownie jeden po drugim a i sam koncept obu powieści jest pokrewny.

U mnie na razie krótka przerwa od czytania książek jakichkolwiek.
Sabetha - 2011-09-23, 22:16
:
Mnie zaś dopadł kryzys czytelniczy - mam "nadczytane" dokładnie pięć książek i żadnej (z powodów różnorakich) ukończyć nie mogę. Między innymi nadgryzłam "Samo ostrze" Abercrombiego i...nic. Na pozór wszystko w porządku - bohaterowie, zawiązanie akcji i świat (a raczej ogólne związane z nimi wrażenie, zbyt mało przeczytałam, by czegokolwiek być pewną) dają nadzieję, że będzie to dobra, nie nadto ambitna rozrywka na jesienne wieczory. Jednocześnie od pierwszych stron męczy mnie niejasne wrażenie niezadowolenia. Prawdopodobnie przez naszpikowany czasownikami styl autora, przez co mam wrażenie, że wszyscy bohaterowie mają ADHD.
Sharin - 2011-09-23, 22:37
:
Skoro jesteśmy przy Dicku to czytam - ponownie - Blade runnera... Nie jest źle, a nawet wręcz przeciwnie. Książka podobała mi się kilka lat temu i podoba nadal. Nie nudzi (choć momentami miałem już serdecznie dosyć odautorskich spostrzeżeń na temat tego, jak wyglądałby świat bez uczuć), a wręcz przeciwnie. To, co kiedyś przeoczyłem dziś wypływa na światło dzienne; super :mrgreen:

Skończyłem Toma Holta i jego budyń = był pyszny :-)
Czekam na 15 blizn od Tigany :P Czekam przede wszystkich na tekst Hilla i Ketchuma, ale od biedy przeczytam także wypociny i innych autorów :P
Sammael - 2011-09-24, 00:03
:
Ja czytam wychodzące w Rebisie powieści Dicka na bieżąco (w większości po raz któryś, no ale :) - np. do Ubika wcześniej nie dotarłem). Powiem tak, poniżej poziomu "wybitny" na razie nie zeszło. Na tapecie właśnie "Valis".
Fidel-F2 - 2011-09-24, 04:45
:
Sammael napisał/a:
Na tapecie właśnie "Valis".
Dla mnie najlepsza pozycja Dicka
Qbard - 2011-09-24, 17:13
:
Roman Bratny "List gończy". Jest to dosyć nietypowa powieść dla tego pisarza, bo w konwencji sf. Autor "Kolumbów" przedstawia świat w którym przyszłość ma dużo analogii do przeszłości jaką znamy. Można się pośmiać.
Romulus - 2011-09-24, 18:59
:
Własnie postanowiłem powrócić do "Zamieci". Po pierwszych stronach zadałem sobie pytanie, czemu tak długo zwlekałem.

Ech, "Kolumbowie", podobała mi się ta powieść. Mocna, tragiczna. Choć scena, kiedy jeden z bohaterów ucieka z dogorywającej w powstaniu Warszawy, przez Wisłę w stronę sowieckiej swołoczy... I ten ostatni tom - też trochę gorzki, ale nie ideologicznie skrzywiony, jak można było wówczas wymagać. Jest w niej cały tragizm wojennego pokolenia. Piękna literatura.
Cain - 2011-09-25, 10:30
:
Skończyłem Bohatera wieków Sandersona i cóż troche czuje się rozczarowny zakończeniem. Myślałem że autor pokusi się o bradziej mroczny i troche pesymistyczny koniec trylogii. W zamian mamy standardowe zakończenie fantasy, z nutka dramatyzmu i mejsańskim przekazem. Całą trylogie oceniam bardzo dobrze,pochwalić należy sprawny jezyk autora, nie przynudza a akcja powieści jest szybka i dynamiczna. Tylko ta końcówka troche jak dla mnie kuleje.

A obecnie na tapecie czytelniczej Jo Nesbo - Wyzwoliciel i po pierwszych 100 stronach jest bardzo dobrze :mrgreen:
MrSpellu - 2011-09-26, 07:14
:
Ja wczoraj zacząłem i skończyłem Człowieka z Wysokiego Zamku Dicka. Świetne i w sumie uświadamia mi, że pewne pozycje muszę przeczytać raz jeszcze po latach, ponad dekadę temu czytałem Ubika i prawie nic nie pamiętam.

Dziś na klopiku rozpocząłem Herrenvolk Uznańskiego. Po kilku stronach nie mam jeszcze wyrobionej opinii :P

Później Burza Parowskiego.
rybieudka - 2011-09-26, 07:59
:
Widzę, ze idziesz w historie alternatywne. Też mnie to korci (i też jakoś tak wzięło mnie po lekturze Człowieka z Wysokiego zamku) ale stety/niestety mam jeszcze parę zaplanowanych pozycji do recenzowania. Choć ja akurat myślałem mocno o Quietusie, ale to chyba efekt fajnego spotkania z Inglotem na Innych Sferach
MrSpellu - 2011-09-26, 08:27
:
rybieudka napisał/a:
spotkania z Inglotem

To on jeszcze żyje?
toto - 2011-09-26, 08:34
:
Kolejny, który uciekł z borsuczej jamy.


Inne pieśni Jacka Dukaja. Yes, yes, yes.
rybieudka - 2011-09-26, 10:13
:
MrSpellu napisał/a:
To on jeszcze żyje?

Żyje, ma się nieźle, teraz w "Zwrotnicach Czasu" wydał poprawioną, znacznie rozszerzoną wersje Quietusa (w końcu jest moda na historie alternatywne) i ponoć coś tam dłubie...
You Know My Name - 2011-09-26, 11:12
:
rybieudka napisał/a:
i ponoć coś tam dłubie...
kombinuje jak, gdzie i kiedy sprzedać czwartą wersję Quietusa :mrgreen:
Ł - 2011-09-27, 21:40
:
Wczoraj pożyczyłem od Droona a dziś skończyłem, współomówiłem i oddałem "Jak przezyć w Fantastycznonaukowym wszechświecie" Yu. I jestem raczej kontent. Droon argumentował że autor-alterego za mocno robi emo, ale robi to jednak z takim dowcipem. A sama książka świetna - w porównaniu do Czaropisu z tej samej serii, to kilka levelów wyżej. Malakh, więcej takich.
Stary Ork - 2011-09-28, 17:00
:
Przełamałem odruch wymiotny na widok okładki i odświeżam sobie Amber w nowym, haniebnym, zebranym wydaniu (Gorku i Morku, autora okladki powinni w piekle ruchać frezami palcowymi fi siedemdziesiąt, dopóki nie zacznie mu się to podobać, a potem zaszywać mu w brzuchu żywe dzięcioły, taka to hańba). Jest jak jest, to znaczy nadal, jak przed piętnastu laty, planuję synowi dać Gerard albo Julian (Bleys by nie przelazł, Caine tym bardziej :-( ). Z zatytulowania córki "Fiona" wycofałem się po pierwszym "Shreku", ale milość pozostała :oops: . Ale i tak mam chęć zastrzelić skurwla, który zaprojektował okładkę, potem skurwla, który ją zatwierdził, a potem surwla, który ich obu nie przywołał do porządku, i będę strzelał dopóki nie zabraknie mi kul albo skurwli. Waaaaaaaaaaaaaaaaaaaagh.
toto - 2011-09-28, 17:11
:
Wiem, że mała to pociecha, ale nie jesteśmy sami: http://ecx.images-amazon....61G4E6ztjML.jpg
Shadowmage - 2011-09-28, 17:19
:
Toto-->Tak przy okazji to moja pierwsza lektura "Amberu" (za wyłączeniem dwóch pierwszych tomów, które miałem w łączonym polskim wydaniu) właśnie w tym wydaniu była.
Romulus - 2011-09-28, 17:32
:
Zacząłem czytać "Robokalipsę" Daniela H. Wilsona. Zapowiada się ciekawa lektura. Po 60 stronach trudno coś jednoznacznie wyrokować. Ale jest lepiej, niż się spodziewałem. Krótko pisząc: coraz bardziej frapujące post-apo ale nie z nuklearnym grzybem, ale z buntem robotów. Brzmi nieciekawie i nudząco, a poprzeczka chyba zawieszona jest bardzo wysoko (głównie za sprawą "Matrixa" i "Terminatorów"), ale spodziewam się, że ze "starcia" ta powieść wyjdzie z tarczą. Steven Spielberg ma kręcić według niej film - ale to jeszcze nic nie znaczy :)
Shadowmage - 2011-09-28, 17:56
:
Malakh solidnie tę książkę zjechał w NFie, głównie za "scenariuszowy" język.
Romulus - 2011-09-28, 19:27
:
Łiiii tam :mrgreen: Wcale mi to nie przeszkadza, nie psuje czytania.
islu - 2011-09-28, 20:00
:
Czytam Kamienną ćmę....
Efekty specjalne w postaci różnych czcionek są ciekawe.... Zaskoczył mnie zabieg umieszczenie książki dla dzieci, bardzo fajnie wykombinowane....
Nie podoba mi się niewyjustowany tekst... wszystko jest dane do lewej.. mnie to razi po oczach zwyczajnie...
A fabuła jest dość dziwna, zobaczymy jak się to skończy wszystko....
toto - 2011-09-28, 20:40
:
Inne pieśni po raz nie wiem który. Nie pędzę jak szalony, ale przecież wiem jak to się skończy. Teraz próbuję potwierdzić/wykluczyć tezę, że Berbelek jest munchkinem. I mam zaczarowany ołówek w ręku. Sama powieść jest po prostu świetna. Czytajcie, a zrozumecie.
Romulus - 2011-09-29, 08:28
:
Shadowmage napisał/a:
Malakh solidnie tę książkę zjechał w NFie, głównie za "scenariuszowy" język.

"Scenariuszowość" chyba jest w przypadku tej powieści czymś naturalnym i zamierzonym (nie wiem, co pisał Malakh, tylko patrzę z mojego punktu widzenia). Fabuła tej powieści to ciąg audiowizualnych nagrań kompletowanych przez Archosa (super-komputer sterujący wojną), znalezionych w prologu przez głównego bohatera i przez niego odtwarzanych. Kolejny rozdział, to kolejne nagranie przedstawiające wycinek najpierw pierwszych symptomów, a potem ataku itd. (a na razie tak jest do 120 strony). Arcydzieło literackie to nie jest, ale fantastycznie łatwo przyswajalna lektura, która nie boli i nie poraża brakiem talentu autora. Coraz bardziej mi się podoba.
Jander - 2011-09-29, 20:54
:
Czytam Walkę o Hiszpanie 1936-39, która w sumie wyszła niedawno, ale za tak horrendalną dla mnie kasę (65zł), że cieszę się, że zawczasu kupiłem e-książkę. Trochę smutno się czyta kibicując przegranej stronie, ale i tak jest zacnie. Zwłaszcza jak się czyta o anarchistach reformujących przemysł na bardziej efektywny i opłacalny.
Ł - 2011-09-30, 00:12
:
J.G. Ballard - The Atrocity Exhibition, szczególnie rozdziały po "Crash" jak "Why I Want to Fuck Ronald Reagan" niszczą umysł.
islu - 2011-09-30, 08:38
:
Zakończyłam Kamienną ćmę i czuję się lekko rozczarowana takim nagłym zakończeniem, bez fajerwerków trochę :(

I zaczęłam Gre Endera... z polecanek.. czytałam opowiadanie tego pana w FandSF, dało radę, teraz czas na książkę... dopiero 40 stron, ale czyta się szybko...
Tixon - 2011-10-01, 22:07
:
Odważyłem się sięgnąć w końcu po Plewy na wietrze. Idzie wolno, jestem dopiero po stu stronach, ale widać, że to hard fantasy ;)
You Know My Name - 2011-10-01, 23:24
:
Hard to będzie w połowie Żmijowej Harfy, na razie leci sofcik.
Romulus - 2011-10-02, 09:20
:
Skończyłem "Robokalipsę", napisałem recenzję, która - jak się okazuje - zbliżona jest do tego, co P. Gociek w "Rzepie" napisał o tej książce. Ujmując rzecz lapidarnie, według mnie byłaby to doskonała, wspaniała fantastyka, gdyby autor nie postanowił napisać jej "pod film". Scenariuszowość, o której wspominał Shadowmage jest jednak najpoważniejszym zarzutem pod adresem tej powieści (choć nie do końca zasadnym, ale jednak). To doskonały przykład tego jak uwalić doskonały pomysł i okazję na wspaniałą fantastykę. Zatem: powieść to zaledwie dobra. A mogła być genialna w swoim gatunku.

Teraz Ian McDonald. Czytam i czuję bogactwo "smaków", w idealnie dobranych proporcjach.
Sabetha - 2011-10-02, 10:50
:
Skończyłam "Samo ostrze" i nadgryzłam prawie dwieście stron "Nim zawisną na szubienicy" Abercrombiego. Wciągnęło mnie na tyle, że chwilowo odstawiłam wszystkie inne lektury. Dobra rzecz do odstresowania się po ciężkim tygodniu - szybka akcja, niedługie, mało wyszukane opisy i bohaterowie, których poczynania na przemian irytują i wzbudzają sympatię. Wprawdzie to nie Martinowska ani nawet Lynchowska liga, ale po niezbyt obiecującym początku zaczęłam się całkiem nieźle bawić. Przyzwyczaiłam się nawet do stylistycznych potknięć tłumacza, który zdaje się kochać zaimki niczym moi gimnazjaliści.
MrSpellu - 2011-10-02, 16:36
:
Ruszyłem dziś w końcu z Herrenvolk. Jeszcze nie jest tak źle, jak malują ;)
A jestem już po tym jak Hitler zagazował UK i jeden z esesmanów je kiełbaski z kapustą.
MarcinusRomanus - 2011-10-02, 22:58
:
"Nova Swing" M.Johna Harrisona, czyta się równie dobrze jak poprzednią część... czyli "Światło" Brakuje jedynie postaci Michaela Kearneya, ale to tylko jeden mały minus. Do wtorku powinienem skończyć, a potem albo "Maszyna różnicowa" lub "Nakręcana dziewczyna/ pompa numer VI".
Shadowmage - 2011-10-02, 23:01
:
A u mnie... kupa. Znaczy mam kryzys i za co się nie zabiorę, to mnie zniechęca. Znaczy, jak coś jest dobrego, to się podoba, ale i tak nie mam ochoty czytać, kiedy już odłożę książkę - a zmuszać się nie chcę. W związku z tym tak trochę miotam się miedzy Rankinem a MacLeodem i nic z tego nie wychodzi.
MrSpellu - 2011-10-03, 08:01
:
Shadowmage napisał/a:
A u mnie... kupa. Znaczy mam kryzys i za co się nie zabiorę, to mnie zniechęca.

Ja przeciwnie, mam ochotę czytać. Niestety znów mam bardzo mało czasu.
You Know My Name - 2011-10-03, 10:49
:
Skończyłem Żołnierze żyją Cooka i jestem syty. Dawno nie przeczytałem równie dobrego zakończenia sagi fantasy, może nawet nigdy (choć Lux Perpetua i Pani Jeziora są blisko). Naprawdę dobrze przygotowane pomniejsze punkty kulminacyjne oraz spokojne, wysmakowane nawet zakończenie. Wg mnie to może być wzór kończenia długich cykli.
Urshana - 2011-10-03, 10:52
:
A ja dokładnie jak Shadowmage - nie mogę na niczym się skupić i zupełnie nie mam ochoty na czytanie, odłożyłam już dwie dobre pozycje i w desperacji rzuciłam się na Pratchetta, bo ten autor raczej gwarantuje, że go nie odłożę. I jestem po 1/3 "Muzyki duszy" - która wprawdzie łez ze śmiechu mi nie wyciska z oczu, ale wesołe chichoty owszem. Uwielbiam Śmierć jako postać, a obok niej mam od czasu do czasu Bibliotekarza, Nobby'ego i Colona, a także zabawny główny wątek, który jak sądzę przypominać będzie "Ruchome obrazki". Może to mi przywróci chęć do czytania.
utrivv - 2011-10-04, 08:33
:
Kończę Krakena i wzbiera we mnie ochota na jakąś tajemniczą przygodówkę :) Może Lost Horizon?
You Know My Name - 2011-10-04, 09:38
:
Polecam Profesora Gąbkę...
utrivv - 2011-10-04, 09:58
:
http://www.youtube.com/watch?v=f2yYqG8nyH0
Taki los czeka wszystkich prześmiewców
Światowy Rząd Jaszczuroludzi.
Tomasz - 2011-10-06, 11:12
:
Zastanawiając się nad zakupem "Słoni na Neptunie" przypomniałem sobie, że mam w zbiorze nieprzeczytaną "Kirinyagę" tego autora (w wydaniu Prószyńskiego).
Łyknąłem w jeden dzień, w zachwycie niemal i od razu kupiłem "Słonie na Neptunie" (na szczęście tylko parę opowiadań się dubluje).
"Kirinyaga" to 10 krótkich tekstów, ułożonych chronologicznie, opowiadających o próbie stworzenia utopii dla resztki chcących żyć w tradycyjny sposób członków pewnego plemienia afrykańskiego. Na planetoidzie, na której odtworzono warunki klimatyczne z ich dawniejszych terenów główny bohater, pewnego rodzaju szaman (ciekawa postać, wykształcona w najlepszych zachodnich szkołach) próbuje utrzymać niezmienioną cywilizację plemienną. Kolejne teksty, budowane niczym przypowieść, rozpoczynane plemiennymi historiami o zwierzętach, ukazują coraz to nowe problemy tej powracającej do prymitywizmu społeczności i sposób jej szybkiego rozkładu.
Fajne, ciekawe, mądre, dobrze pomyślane i napisane.
Shadowmage - 2011-10-06, 11:17
:
"Kirinyaga" to w ogóle jedna z lepszych książek jakie czytałem. Szkoda tylko, że w "Słoniach..." część opowiadań z niej się powtarza.
Romulus - 2011-10-06, 14:04
:
Potwierdzam. Nie mogę się doczekać, kiedy ponownie przeczytam. Jak tylko skończę McDonalda.
You Know My Name - 2011-10-06, 15:28
:
Przeczytałem Generację P Pielewina. I mam zagwozdkę. Czy autor ma lekką schizę na punkcie Isztar czy to granie wariata?
Powieść to po prostu kopalnia pysznych cytatów. Początkowo podobieństwo do Ketchupu Schroedera Domana Nowakowskiego było uderzające. Potem coraz więcej podobieństw do Imperium V (wraz z finałem, którymi mogły się zamienić).
Początek prześmieszny (hasło do kampanii dla producenta prezerwatyw: Złoty Interes), świetne ciekawostki jak np. pijąc podejrzaną gorzałę jeden z bohaterów mówi: "to pewnie znowu jakiś polski spirytus". Czad, do momentu zakończenia, o którym nie wiem co sądzić. Czy żałosne czy mające epatować sztucznym etosem "wszechrządu jaszczuroludzi"?

Przeczytać jednak warto, naprawdę.

Teraz ostatni NF, potem Stan wyczerpania Egana i Głos Pana Lema (na Stolyk).
MrSpellu - 2011-10-06, 18:57
:
Kończę Herrenvolk. I uczucia mam takie trochę mieszane.
toto - 2011-10-06, 19:18
:
Też będziesz walił nazizm Dickiem po kasku? 8)
stian - 2011-10-06, 21:25
:
Czytam "Planetę pana Sammlera" noblisty Saula Bellowa - ulubionego pisarza zagranicznego Stanisława Lema. Samą zaś powieść również Lem bardzo zachwalał.
MrSpellu - 2011-10-10, 11:04
:
A co do tematu, to wczoraj zacząłem Burzę Parowskiego.
utrivv - 2011-10-11, 08:13
:
Chciałem napisać że czytam "Dolinę grozy" Howarda ale książeczka okazała się za krótka :)
Mam ją tyle lat a dopiero teraz zobaczyłem że tłumaczem jest Cholewa. Ciekawe jaki był by odbiór opowiadanek Howarda gdyby tłumacz był gorszy?
CezarIXen - 2011-10-11, 16:58
:
Właśnie skończyłem ,,Opowieści sieroty" tom pierwszy(który udało mi się wymienić z wadliwego na prawidłowy egzemplarz) i jest to książka naprawdę niesamowita, wciąga nas do świata jaki tworzy, a nurt jest tak silny, że nie możemy przestać czytać. Zawiera coś, czego w głębi duszy potrzebowałem, nieskrepowanej niczym opowieści. Jedyne co powodowało lekkie zgrzyty w uzębieniu, były język aż za barwny z zbyt dużą ilością barwnych porównanie( no cóż, nie jestem ,,fanem" takiego języka). Na szczęście to mała wada, która przy dłuższym posiedzeniu staje się wręcz niewidoczna a czasem jest nawet zaletą. Jeśli magia istnieje to jest nią magia opowieści jaką rzuca na nas ta książka.
Zdecydowanie polecam wszystkim którzy chcą dać się porwać tej magii.
Shadowmage - 2011-10-11, 18:13
:
Kryzys czytelniczy u mnie w pełni - prawie już miesiąc nie chce mi się czytać i żadna książka tego nie jest w stanie zmienić (coś tam podczytuję, ale raczej się zmuszam, niż jest to przyjemność). O nowych lekturach nie mam więc co pisać, ale napisałem podsumowanie lektur z września, jak jeszcze mi się chciało...
MrSpellu - 2011-10-11, 19:02
:
No a ja tak tą Burzę Parowskiego poczytuję i póki co to raczej zefirek...
Shadowmage - 2011-10-11, 19:10
:
"Burza" jest świetna, jeśli odczytuje się ją emocjonalnie. Inaczej faktycznie można się rozczarować, szczególnie w końcówce.
MrSpellu - 2011-10-11, 19:14
:
Shadowmage napisał/a:
"Burza" jest świetna, jeśli odczytuje się ją emocjonalnie

Możesz to przybliżyć? Muszę mieć jakieś określone poglądy... emocjonalną wrażliwość historyczną?
Jeżeli tak, to się rozczaruję. Ale Łaku będzie zufrieden.
Shadowmage - 2011-10-11, 19:22
:
Parowski napisał powieść bardzo osobistą, kreując Warszawę taką, jaką mogła być, jeśli by nie nastąpiła wojna (bazując na wspomnieniach ojca zresztą). To trochę jak z powstaniem - niby głupota, ale niektórym od razu żywiej bije serce na myśl o nim. To chyba kwestia życia w Wawie (nie wiem jak to działa w przypadku innych miejsc w Polsce), byciem cały czas w kontakcie z przeszłością itp. No i na koniec - coś co obecnie modne nie jest z różnych względów: miłość do kraju i patriotyzm.
dworkin - 2011-10-11, 19:27
:
Shadowmage napisał/a:
Parowski napisał powieść bardzo osobistą, kreując Warszawę taką, jaką mogła być, jeśli by nie nastąpiła wojna (bazując na wspomnieniach ojca zresztą).

Nie jaką mogła być, tylko jaką była... w II RP. To żaden alter (tzn. alter gwoli formalności).
Cain - 2011-10-11, 19:30
:
Od początku października 4 pozycje książkowe za mną:

Dwa tomy Królów przeklętych - Zamordowana królowa i Królewska trucizna - bardzo dobra saga historyczna, zamówiłem sobie w bibliotece kolejne dwa tomy a w swoim czasie zakupie sobie pełne wydanie w twardej oprawie :mrgreen: .

Jak bez wysiłku kochac się z murzynem - Dany Laferriere. Ubawiłem się do łez czyatjąc ową książkę choć ma tylko nieco ponad 120 stron na długo zapadnie mi w pamięci. Autor opisuje ciężkie życie czarnego studenta w Montrealu w latach 80-tych, główny bohater skarży się w niej, że dobre czasy dla murzynów już się skończyły i coraz trudniej przelecieć białą purytanke z dobrego domu. Ksiązka godna polecenia, zwłaszcza dla fanów jazzu(główni bohaterowie słuchają jazzu przez 24h)

Kafka nad morzem - Murakamiego. Dawno nie czytałem tak spokojnej a równoczesnie emocjonującej książki. To co ujmuje w Kafce nad morzem to nagromadzenie metafor i wielopoziomowa konstrukcja powieści. Z pewnością przeczytam inne powieści tego autora.

Teraz zabieram sie za Shriek:Posłowie i po pierwszych 30 stronach jest bosko. :mrgreen:
MrSpellu - 2011-10-11, 19:33
:
Shadowmage napisał/a:
To chyba kwestia życia w Wawie (nie wiem jak to działa w przypadku innych miejsc w Polsce)

Myślę, że gdyby było o Śląsku, to bym zrozumiał.
Ale to jest o Warszawie, czyli nie rozumiem :P

dworkin napisał/a:
Nie jaka mogłaby być, ale jaka była... w II RP.

Coś w tym jest. Irzykowski z Hitchcockiem...
Shadowmage - 2011-10-11, 19:34
:
dworkin napisał/a:

Nie jaka mogłaby być, tylko jaka była... w II RP. To żaden alter (tzn. alter gwoli formalności).
Oczywiście: chodziło mi o to, jaka mogłaby być obecnie (ekstrapolując) gdyby nie wojna, taki skrót myślowy.
Romulus - 2011-10-13, 14:26
:
Skonczyłem "Słonie na Neptunie" Resnicka i jestem bardzo bardzo zadowolony. Idealna lektura, ktora daje "wiatr w żagle", jesli ma się kryzys czytelniczy. Opowiadania są rzeczywiście najlepszymi z najlepszych, ale i tak podejrzewam, że dałoby się upchnąć jeszcze kilka lub kilkanaście :) Albo można byłoby wydać kolejny tom z opowiadaniami Resnicka. Ech... liczę na wznowienia powieści. Tych najlepszych.

A teraz "Wolność" Jonathana Franzena. Co czytam recenzję - to pochwała. Dzisiejsza: Franzen to Tołstoj Ameryki. Nawet K. Masłoń w "Rzepie" pozytywnie się wypowiadał. Ponad 800 stron lektury przede mną. Obym się nie zawiódł, bo brakuje mi nieco "poważnej" literatury współczesnej, która mogłaby mnie co najmniej zainteresować. Henry James to przecież już klasyka :)
Procella - 2011-10-13, 15:00
:
Ostatnio skończone:

Marek Wydmuch - Gra ze strachem
Ciekawa książka o literaturze grozy, zwłaszcza klasycznej. Dobrze się czytało.

W tej chwili:

Joe Abercrombie - The Blade Itself

Po angielsku, bo u nas jakoś bez przekonania ten cykl wydają i wolę nie ryzykować, że zostanę przed końcem na lodzie. Tym bardziej, że zaczyna mnie wciągać, choć dopiero zaczynam.

Dennis Wheatley - Devil Rides Out
Słyszałam, że niezbyt dobrze zniosło próbę czasu i raczej zgadzam się z tą opinią, ale warto przeczytać jako kawałek klasyki horroru.

Philippe Walter - Mitologia chrześcijańska
Rzecz o przedchrześcijańskich korzeniach różnych świąt i tradycji, ciekawe.
dziki - 2011-10-13, 15:24
:
Shadowmage napisał/a:

Cytat:
dworkin napisał/a:

Cytat:
Nie jaka mogłaby być, tylko jaka była... w II RP. To żaden alter (tzn. alter gwoli formalności).
Oczywiście: chodziło mi o to, jaka mogłaby być obecnie (ekstrapolując) gdyby nie wojna, taki skrót myślowy.



Ja to widzę inaczej. Parowski wyszedł od tego, co było przed wojną, poprzez to, co być mogło, gdybyśmy zwyciężyli we Wrześniu, do tego, co by być nie mogło żadną miarą. Tzn. mogło by być to czy owo, ale nie wszystko na raz, jednocześnie. Jaśniej: w "Burzy" odnosimy same sukcesy, nie przypominam sobie nic, co można by nazwać niepowodzeniem politycznym, gospodarczym, technologicznym, ekonomicznym, społecznym... Więzień-komunista wychodząc z więzienia rozmawia z klawiszem, a potem kłaniają się sobie na ulicy. Parowski prostuje losy ludzi, których wojna czy lata wojenne fatalnie wypaczyły, lecz tutaj po zwycięstwie wszyscy oni mają drugą szansę, z której korzystają - tutaj nie ma złych ludzi (poza tym niemieckim magiem). Szczególne jest to zderzenie - czytasz o jakiejś osobie, śledzisz jej wypowiedzi, tok myśli, a potem zaglądasz na koniec, i wiesz już, że tak na prawdę to ona zginęła któregoś tam roku, została kaleką, albo dopuściła się zdrady czy zbrodni. Parowski pokazuje nam coś jakby Raj Utracony, z którego pozostały tylko odpryski, niechby że nawet piękne: Wajda, Wojtyła czy Lem.

Jak dla mnie jest to świadome budowanie pewnej mitologii. Mi się podobało. Ujmujące :-)
You Know My Name - 2011-10-13, 15:45
:
dziki napisał/a:
Parowski pokazuje nam coś jakby Raj Utracony, z którego pozostały tylko odpryski, niechby że nawet piękne: Wajda, Wojtyła czy Lem.

Jak dla mnie jest to świadome budowanie pewnej mitologii. Mi się podobało. Ujmujące :-)
Odebrałem podobnie. Oceniam b. wysoko. Humor sytuacyjny (kto z kim co robił a co było w naszej rzeczywistości) też niezły - począwszy od pilota.

Czytam Egana Stan Wyczerpania, podoba mi się, tak samo jak i inne kosmologie, jak Luminous. Sądzę, że mógł mieć ubaw "tworząc" niektóre teorie Kultów Ignorancji, no chyba, że to projekcje jakichś obecnych tendencji.
rybieudka - 2011-10-13, 18:14
:
Już kilka dni temu skończyłem Dom Deriwszy. Dni Cyberabadu Iana McDonalda i podobnie jak w przypadku tegoż autora Rzeki Bogów jestem nieodmiennie zachwycony. Facet pisze dokładnie taką sf, jaka mnie kręci: w miarę bliskiego zasięgu, taki trochę neo (a czasem pre-/ a czasem post-) cyberpunk, osadza to w egzotycznych sceneriach (Indie albo Turcja (!!!) ), tworzy intrygujące futurystyczne wizje a do tego tworzy świetne wielowątkowe fabuły, które w końcówce się splatają w wielkim bum, ma talent opowiadacza, tworzy intrygujące postaci a do tego jeszcze rewelacyjnie posługuje się językiem. Facet się dochrapał do mojego osobistego topu nie jednym, czy dwoma aspektami swojej twórczości, ale całokształtem. A sama książka? Opowiadania doskonałe, ale powieść... powieść mnie rozwaliła. Najlepsze sf, jakie czytałem w tym roku. Może jutro wreszcie napiszę recke dla Fantasty
Ł - 2011-10-13, 18:29
:
Głos Lema się czyta. W przedmowie Dukaja zabrakło słowa hipsterstwo, bo czytanie Lema dziś to właśnie książkowe hipsterzenie. Poza tym powtórzyłem Solaris po latach i niebawem Głos Pana na Stolyk. Październik zdecydowanie miesiącem pod znakiem Lema jest.
Beata - 2011-10-13, 19:58
:
Ł napisał/a:
(...) czytanie Lema dziś to właśnie książkowe hipsterzenie.

W sensie silenia się na wątpliwą oryginalność (bo cóż oryginalnego w czytaniu Lema jest? - wszak jego książki są hmm... jakby tu... niepomijalne dla każdego, kto w SF głęboko kopie) czy kreowania "powrotu do przeszłości"?
Urshana - 2011-10-15, 10:28
:
Miesiąc "sączyłam" treść pierwszego tomu "Karafki la Fontaine'a" Melchiora Wańkowicza. I muszę odetchnąć przed tomem drugim, bo chyba do końca roku nic bym już nie przeczytała. Refleksje pisarza na temat pisarstwa czyta się świetnie, ale to jednak nie jest literatura piękna, od której się nie można oderwać. Tego typu dzieła, zwłaszcza będące podsumowaniem ogromnego dorobku i doświadczenia, należy sobie dawkować, bo to zbyt intensywne pisanie i nie da się go przyswoić hurtowo.
Wczoraj chwyciłam za "Dom derwiszy. Dni Cyberabadu" McDonalda i wprawdzie pierwsze dwa opowiadania mnie nie powaliły, choć są dobre, to "Pyłkowa skrytobójczyni" jest rewelacyjna. W tym tekście jest wszystko - świetna intryga, egzotyka świata przedstawionego, gra z konwencją. Mam nadzieję, że kolejne teksty oraz powieść będą równie dobre. "Rzeka bogów" ustawiła u mnie poprzeczkę bardzo wysoko, ale kilkadziesiąt pierwszych stron zbioru daje nadzieję na równie fascynujące spotkanie.
Tomasz - 2011-10-15, 11:14
:
Naszło mnie na rzucenie wszystkiego i sięgnięcie po bardzo przeze mnie lubianego Eustachego Rylskiego. Nie wiem kto jeszcze teraz tak w Polsce pisze, jeśli ktoś w ogóle, to niewielu. Oczywiście najlepsza jego rzecz to niepowtarzalny "Warunek". Ale tym razem sięgnąłem po niegdyś czytany dyptyk "Stankiewicz. Powrót" i po nieczytaną dotąd powieść "Na Grobli".
Po pierwsze to same literackie perełki. Rylski posługuje się językiem polskim po mistrzowsku. Pełne smaczków akapity. Pisze dość zwięźle, to krótkie powieści, ale za to bardzo treściwe i znaczące.
"Stankiewicz. Powrót" to dwie opowieści o oficerach carskich, z polskim pochodzeniem, którzy walczą w białej armii przeciw czerwonym. Dwie smutne historie. Stankiewicz to syn powstańca styczniowego, który widział jako 5-latek śmierć ojca. Bohater powrotu to potomek przedsiębiorczego prostaka, który wbija się na miejsce wymierającej po powstaniu szlachty. Obaj coś w życiu tracą, nie potrafią odnaleźć się w ojczyźnie, a jednocześnie walczą za odchodzącą w niebyt carską Rosję.

"Na Grobli" to gra motywami twórczości i życia Iwaszkiewicza. Polski pisarz dostaje radziecką nagrodę literacką, ale wpada w intrygę ludzi sugerujących, żeby ją odrzucił co da mu literacką nagrodę Nobla. Gdybym znał bardziej dorobek Iwaszkiewicza, to bym pewnie więcej wyniósł z tej powieści, ale i tak jestem zachwycony. Dużą rolę odgrywa kompozycja, a mianowicie rozdziały pisane jako monologi poszczególnych postaci.

Teraz wracam do "Cryptonomiconu".
ihan - 2011-10-15, 11:38
:
Palimpsest. Hmmmm.... Hm..... No tak, śliczniutko-wydmuszkowo. Autorka lubi baśnie, i fajnie. Tylko, kompletnie tego nie kupuję. Nawet skrawka powodu, dla którego ludzie chcą się przenosić do Palimpsestu, a nawet, o dziwo, zostać tam na stałe. Ani ciekawie, ani przyjemnie, ani urzekająco. Dziwnie, to trochę jednak za mało. Dziwnie jest też na przykład w klasztorach tybetańskich. Albo na dalekiej północy, a tłumy jakoś tam nie ciągną. No i naprawdę, w żadnym bohaterze nawet odrobiny doświadczalnika nie ma?
[spoiler]Nikt nie sprawdza, co się stanie, gdy się będzie uprawiało seks w Palimpseście?[/spoiler]. Odrobinę, szczerze mówiąc, się wynudziłam przy tej książce.
stian - 2011-10-15, 12:10
:
A ja czytam Hrabala "Obsługiwałem angielskiego króla" i jest znakomicie. To pisarz pierwszorzędny, choć to moja pierwsza książeczka tego czeskiego majstra. Czy jakikolwiek polski pisarz ery Hrabala, pisał o życiu tak pięknie, by nie powiedzieć hedonistycznie (i nie jest to przeciez pejoratywne okreselenie) ?
Romulus - 2011-10-15, 12:39
:
Tomasz napisał/a:
Teraz wracam do "Cryptonomiconu".

Na Lucyfera, jakim cudem udało ci się od niego oderwać?

Ja czytam sobie "Wolność" Jonathana Franzena. Powieść od samego początku niemal zaczęła mi się bardzo podobać. Nazywanie Franzena amerykańskim Tołstojem to chyba nie była przesada. Za wcześnie wyrokować po kilkudziesięciu stronach, ale jedno już można stwierdzić z całą pewnościa: ten pisarz potrafi opowiadać historie. Robi to tak, że żal się odrywać. Wspaniały, soczysty, przemawiający do czytelnika styl, żywi bohaterowie i takaż narracja. Zaczyna się jak odcinek "Desperate Housewives", sielskie przedmieście, rodzina wręcz modelowych liberałów i piękny obrazek, który zaczyna się psuć, aż nadchodzi pierwsza kulminacja. I wtedy akcja cofa się kilkadziesiąt lat wstecz, aby pokazać, co bohaterów doprowadziło do miejsca, w którym ich w "prologu" poznaliśmy. Inteligentne.
Tomasz - 2011-10-15, 12:40
:
Romulus napisał/a:
Na Lucyfera, jakim cudem udało ci się od niego oderwać?


Z braku czasu. W tygodniu trudno znaleźć więcej godzin wolnego, a czytać tego dzieła po paręnaście stron mi się nie chce, bo się wiele traci. W weekendy mogę sobie pozwolić na sensowniejszą czasowo lekturę.
rybieudka - 2011-10-15, 13:14
:
Urshana, ksiażkę skończyłem w zeszły weekend, ale dopiero wczoraj usiadłem by napisać reckę dla Fantasty... bardzo mi zależało na tym, żeby wyciągnąć jak najwięcej tego, co mnie u McDonalda urzeka... no i ze standardowych 6-7tys znaków wyszła recka na ponad 11tys.

Powieść jest trochę inna niż teksty indyjskie. Mniej tam techno-gadżetów, za to bohaterowie są trochę pełniejsi. a może po prostu bliżsi nam-europejczykom.
Fidel-F2 - 2011-10-15, 17:30
:
stian napisał/a:
A ja czytam Hrabala "Obsługiwałem angielskiego króla" i jest znakomicie.
to genialna książka, zawsze się wzruszam gdy ją sobie przypomnę
toto - 2011-10-16, 11:57
:
Właśnie zacząłem czytać Człowieka z wysokiego zamku w nowym wydaniu Rebisu. Zacząłem od wstępu Parowskiego i po niecałych dwóch stronach mam jedno wielki WTF. Wydanie powieści polskim świętem tego kalibru co Solidarność i nagroda Nobla dla Miłosza i I-Ching jako polski trop w książce (bo u Wyspiańskiego byli jacyś Chińczycy). I niech mnie ktoś teraz przekona, że Rebis nie sabotuje tej serii? Wiem jedno, wstęp dokończę kiedyś. Boję się, że znajdę tam wzmianki o jaszczurach z Oriona.
Ł - 2011-10-16, 20:23
:
Chyba przesadzasz Toto. Chyba na pewno.
MrSpellu - 2011-10-17, 07:01
:
toto napisał/a:
Wydanie powieści polskim świętem tego kalibru co Solidarność i nagroda Nobla dla Miłosza i I-Ching jako polski trop w książce (bo u Wyspiańskiego byli jacyś Chińczycy).

Kontekst był chyba inny, ale ręki sobie nie obetnę, a książkę pożyczyłem koleżance, która wyjechała na zesłanie do Warszawy...
toto - 2011-10-17, 07:38
:
Po prostu strasznie wkurza mnie szukanie wszędzie "polskiego śladu" przez niektórych. Podobnie jak wkurza mnie dziennikarski tekst "na szczęście żaden Polak nie ucierpiał" przy każdej większej katastrofie. Ale niech przemówi sam Parowski:

Maciej Parowski we wstępie do <<Człowieka z Wysokiego Zamku>> napisał/a:
(...) Pierwsze wydanie Człowieka... w Polsce w 1980 roku, w tłumaczeniu Lecha Jęczmyka, także dla nas było fantastycznym świętem i zwiastunem przełomu. Wkrótce nałożyły się na to inne święta (festiwal Solidarności, Nobel dla Miłosza), szybko przytłoczone ośmiolatką "Jaruzelskiej zmarzliny". Ale historyczny, metafizyczny dyskurs Człowieka z Wysokiego Zamku okazał się kluczem do polskiej przygody z historią w obu odsłonach. Tragicznej i pełnej nadziei.

Dobra, tutaj przestrzeliłem. Ale na drugi kawałek wciąż reaguję "ja pterodaktylę".

Maciej Parowski we wstępie do <<Człowieka z Wysokiego Zamku>> napisał/a:
(...) W Człowieku z Wysokiego Zamku części naszych upokorzeń i krzywd doświadczają Amerykanie, choć mają szczęście, bo od wyrafinowanych Japończyków, a nie barbarzyńskich Sowietów. Zostało to w warstwie historiozoficznej i metafizycznej skomentowane podług wróżb i wskazań liczącej sobie pięć tysiącleci chińskiej Księgi Przemian - I-Cing. Chińczycy to też polski trop: napomykał o nich Wyspiański w traktującym o naszym losie Weselu, a Witkacy straszył nimi w Pożegnaniu jesieni.

Ogólnie kontekst był taki, że Ameryka w powieści to taki obraz Polski z naszej historii. Ok, takie tropienie wytrzymam, ale już szukanie polskich tropów w Chińczykach kojarzy mi się z takimi odlotami.

Jednak doczytałem cały wstęp (dalej już jest ok) i uważam, że powinno to być posłowie.
dworkin - 2011-10-17, 07:48
:
Za długo spoglądałeś w Otchłań, toto. Ogarnią Cię szaleństwo. Gdzie jeszcze widzisz teorie spiskowe? Dla mnie to zwyczajne wskazanie intertekstualności, nic więcej.
MrSpellu - 2011-10-17, 07:49
:
dworkin napisał/a:
dzie jeszcze widzisz teorie spiskowe? Dla mnie to zwyczajne wskazanie intertekstualności, nic więcej.

W przypadku Chińczyków, to ta intertekstualność trochę taka naciągana...
dworkin - 2011-10-17, 07:53
:
Zgadzam się, ale Parowski dostrzega ją automatycznie. Zresztą luźno do tego podchodzi. IMO raczej sugeruje: "Chińczyków można równie dobrze czytać jako polski trop..."

No i żeby po tym jednym zdaniu zarzucać cały wstęp? Nigga...
toto - 2011-10-17, 07:55
:
Właśnie te Chińczyki najbardziej mnie wkurzyły. Spojrzałem na datę powstania tekstu: marzec 2010. Co by było w maju? :shock:

e:
Dworkin, Chińczyki jako ten Chochoł?

e2:
dworkin napisał/a:
No i żeby po tym jednym zdaniu zarzucać cały wstęp? Nigga...
Człowieku, przez ostatnie dwa tygodnie czytałem o spiskach, jaszczurach z czwartej gęstości, że Obama to Bin Laden, że Tu-154 w Smoleńsku został zestrzelony, że Tu-154 nie został zestrzelony, nawet się nie rozbił - Rosjanie (w porozumieniu z Tuskiem?) przechwycili samolot i wymordowali pasażerów, że nadchodzi jakieś Oczyszczenie, że wybory sfałszowano, że JPII był heretykiem i obrażał boga. To wyglądało jak początek jednej z takich teorii.
Sabetha - 2011-10-17, 08:32
:
Eeee tam, Toto, ja również czytałam wczoraj ten wstęp (żeby nie było OT - zaczynam "Człowieka z Wysokiego Zamku :P ) i chociaż mam alergię na zagadnienia typu "lądowanie kosmitów w Roswell a sprawa polska", jakoś nie dostałam wysypki.
utrivv - 2011-10-17, 09:10
:
Sabetha napisał/a:
chociaż mam alergię na zagadnienia typu "lądowanie kosmitów w Roswell a sprawa polska", jakoś nie dostałam wysypki.

Bo to wszystko święta prawda.
Czytam "kryminały" z kotami czyli stosuję miękki reset czytelniczy a potem Król Bólu.
MrSpellu - 2011-10-17, 09:43
:
toto napisał/a:
Człowieku, przez ostatnie dwa tygodnie czytałem o spiskach, jaszczurach z czwartej gęstości, że Obama to Bin Laden, że Tu-154 w Smoleńsku został zestrzelony, że Tu-154 nie został zestrzelony, nawet się nie rozbił - Rosjanie (w porozumieniu z Tuskiem?) przechwycili samolot i wymordowali pasażerów, że nadchodzi jakieś Oczyszczenie, że wybory sfałszowano, że JPII był heretykiem i obrażał boga. To wyglądało jak początek jednej z takich teorii.

Może Parowski jest jaszczuroludem?
A to, że nie jest gwiazdą porno... kamuflaż!
Ł - 2011-10-17, 10:55
:
http://imageshack.us/f/687/parowskijaszczur.jpg/
Qbard - 2011-10-19, 18:40
:
Jean-Marie Laclavetine "Przeklęta pierwsza linijka". Książka, przez którą jakoś ciężko mi było przebrnąć, mimo że temat ciekawy: główny bohater jest wydawcą, akcja toczy się wokół pisarstwa, w to wpleciony wątek kryminalny i miłosny. Bardzo literacko napisana książka.
rybieudka - 2011-10-19, 22:32
:
Dziś skończyłem Tron Pierścienia Nivena. Bolało. Pierwszy tom cyklu mi się podobał, drugi był do łyknięcia, ale trzeci to jest jakaś porażka. Nie dość, że bełkotliwy, nie bardzo wiadomo o co chodzi, fabuła kulawa, a bohaterowie są tak fascynujący, że po skończeniu książki postaci jestem w stanie wymienić może z pięć... to jeszcze tłumaczono chyba z użyciem Google translate. Niestety, zdania są poskładane w kanciasty sposób a pewne frazy są przekładane po prostu bezmyślnie. W efekcie dostajemy książkę, która sama w sobie raczej słaba, została zamordowana tłumaczeniem. Więcej się naprodukuję w recenzji. Jak napiszę, podlinkuję.
Sammael - 2011-10-20, 16:22
:
Skończyłem "Infekcję" Scotta Siglera. Przyjemna lektura, na dwa wieczory albo jeden, jeśli się ktoś uprze. Książka pasuje do profilu wydawniczego Papierowego Księżyca - napisana prostym językiem, maksymalnie brutalna i właściwie ciekawa. Chociaż z rozczarowującym zakończeniem, tak jakby autor uznał że trzeba nagle lokalne, wręcz kameralne zagrożenie tytułową infekcją przenieść na większy kaliber, ale nie chciało mu się już zbyt wiele pisać na ten temat. Jeśli komuś podobają się książki Jacka Ketchuma to może spróbować bo są pewne podobieństwa, chociaż wrażenia mogą być mieszane.
You Know My Name - 2011-10-20, 18:24
:
Czytam Głos Pana Lema, jest smak! Naprawdę coś mocnego o pierwszym kontakcie.
rybieudka - 2011-10-20, 19:51
:
Ja czytałem już jakiś czas temu i byłem przezachwycony. Zresztą uważam, ze bez znajomosci głosu Pana ciężko jest w pełni docenić np. Ślepowidzenie
stian - 2011-10-20, 20:00
:
Rozpocząłem podróż przez świat ludzi upalonych marihuaną, czyli "Wada ukryta" Pynchona ;)
Cain - 2011-10-20, 20:35
:
Czytam ,,Wojne starego człowieka" Scalziego jestem w połowie, akcja jest dynamiczna i ciekawa, jak narazie autor nie przynudza. Czytam też ,,Neonowy dwór" Griffin po pierwszych 50 stronach moge stwierdzić że autorka nie zaskoczyła mnie początkiem powieści :mrgreen: .
Romulus - 2011-10-22, 15:15
:
Skończyłem czytać "Wolność" Jonathana Franzena. Mogę o niej pisać tylko w tonie zachwytu. Najlepsza powieść, jaką przeczytałem w tym roku. Jedna z najlepszych współczesnych powieści, jakie przeczytałem od kilku dobrych lat a może i najlepsza. Zachwyt, ekstaza, niesamowite orzeźwienie. W dobie literackich miernot i tak zwanych eksperymentatorów próbujących udziwnieniami przykryć śmierdzący fakt jakim jest ich brak talentu - Jonathan Franzen wzbił się na wyżyny i zdobył zasłużone uznanie. W 2012 roku ma ukazać się w Polsce jego wcześniejsza, równie głośna i wybitna powieść pt. "Korekty" i już nie mogę się doczekać.

Jeśli ktoś jest spragniony literatury przez wielkie L, mogę z czystym sumieniem polecić.
stian - 2011-10-22, 15:51
:
To ja z podobnym zachwytem czytam "Wadę ukrytą" Pynchona. Jest znakomita, choć od ilości postaci i alternatywnych światów będących skutkiem zażywania gandzi może się w głowie zakręcić i trzeba czytać bardzo uważnie. Pynchon był w tym roku w pierwszej 10. bukmacherów do Nobla - nie dziwię się, bo to znakomity stylista, który smaży takie zdania:

"Wiatry od lądu wiały zbyt mocno, by mogły powstać porządne fale, lecz surferzy i tak wstawali wczesnie, by obserwować dziwaczny brzask, który był widzialnym odpowiednikiem tego, co wszyscy czuli na skorze: pustynnych wiatrów, upału i nieustepliwosci. Spaliny z miliona pojazdow silnikowych mieszaly sie z drobnym piaskiem z pustyni Mojave, powodujac przesuniecie swiatla ku czerwonemu skrajowi widma. Wszystko wydawalo sie przycmione, krwawe, biblijne. Niebo ostrzegalo zeglarzy. Powietrze było tak suche, że od butelek tequili w sklepach monopolowych odklejały się banderole. Właściciele sklepów mogli do nich nalewać, co chcieli. Odrzutowce startowały w złą stronę, huk silników niósł się nad głowami nie tam, gdzie powinien, i sny wszystkich mieszały się, jeżeli ludzie w ogóle byli w stanie zasnąć”

//piwo
Ard - 2011-10-22, 17:39
:
Cytat:
to znakomity stylista, który smaży takie zdania:


Albo takie jak to z mojej sygnaturki ;)

Ja kończę Papugę Flauberta Juliana Barnesa - dość ciekawy "eksperyment", a tym samym jedna z najlepszych i najciekawiej napisanych biografii, jakie miałem okazję czytać. Tytułowa papuga (którą Flaubert miał przed sobą, i ją opisał, tworząc "Proste serce") rozpoczyna ciąg rozważań zarówno nad Flaubertem, jego twórczością i życiem, jak również rozumieniem i postrzeganiem literatury. Zabawna, erudycyjna, bardzo fajna książka.
Sharin - 2011-10-22, 20:10
:
Dobra, skończyłem antologię poświęconą pisarstwu Richarda Mathesona. Świetne teksty, świetne pomysły :) Więcej tutaj

Kończę "Potępionych" Chucka Palahniuka. Madison Spencer to rezolutna trzynastolatka, optymistka, uważająca Piekło za coś "fajnego" (taki rozbudowany lunapark z wieloma ciekawymi atrakcjami; np. widoki na Ocean Zmarnowanej Spermy). Każda minuta z nią to... minuta dobrze wykorzystana. Mam nadzieję, że pozostanie tak do końca.
ASX76 - 2011-10-22, 20:23
:
Romulus napisał/a:
W 2012 roku ma ukazać się w Polsce jego wcześniejsza, równie głośna i wybitna powieść pt. "Korekty" i już nie mogę się doczekać.


Skoro już nie możesz się doczekać, to radzę sięgnąć po polskie wydanie tej książki z 2004 roku. :lol: No, chyba że koniecznie chcesz czekać do 2012... :-P

Poniżej zamieszczam dowód, iż rzeczona pozycja rzeczywiście ukazała się w Polsce:

:-P
Romulus - 2011-10-22, 23:18
:
ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:
W 2012 roku ma ukazać się w Polsce jego wcześniejsza, równie głośna i wybitna powieść pt. "Korekty" i już nie mogę się doczekać.


Skoro już nie możesz się doczekać, to radzę sięgnąć po polskie wydanie tej książki z 2004 roku. :lol: No, chyba że koniecznie chcesz czekać do 2012... :-P

Poniżej zamieszczam dowód, iż rzeczona pozycja rzeczywiście ukazała się w Polsce:
[url=http://www5.picturep...343.jpg]Obrazek[/URL]
:-P

Zaczynam polowanie. Jonathan Franzen "Wolnością" wbił się do mojego panteonu sławy.
MrSpellu - 2011-10-24, 07:29
:
Ja niestety z braku czasu ciągle poczytuję Burzę Parowskiego.
Pod względem intertekstualności - mru :)
utrivv - 2011-10-24, 07:41
:
Zacząłem Króla Bólu Dukaja. Bałem się tej lektury i chyba słusznie bo styl pierwszego opowiadania jest dosyć trudny. Owszem jest to dobra literatura, widać wielki wpływ Leśmiana ale nie jest to przyjemna, odprężająca lektura tylko jakiś surrealistyczny sen (nota bene snu także nie da się opowiedzieć normalnym słownictwem). Mam nadzieję że ta próba nie okaże się dla mnie za trudna :)
Urshana - 2011-10-24, 10:25
:
Romulus napisał/a:
Skończyłem czytać "Wolność" Jonathana Franzena. Mogę o niej pisać tylko w tonie zachwytu. Jeśli ktoś jest spragniony literatury przez wielkie L, mogę z czystym sumieniem polecić.
- czyli już wiem, że zakupię, czekałam na Twoją opinię i zapewne przeczytam w dalekiej przyszłości. Sama skończyłam opowiadania z Dni Cyberabadu, a teraz spokojnie zanurzam się w ulice Stambułu z Domu derwiszy i mogę powiedzieć, że czytanie McDonalda to po prostu ogromna przyjemność.
Sosnechristo - 2011-10-24, 15:18
:
http://virtualo.pl/?q=31.10
Darmowa antologia horroru, to czytam, polecam, w składzie m.in. Romek Pawlak.
Romulus - 2011-10-24, 15:52
:
Urshana napisał/a:
Romulus napisał/a:
Skończyłem czytać "Wolność" Jonathana Franzena. Mogę o niej pisać tylko w tonie zachwytu. Jeśli ktoś jest spragniony literatury przez wielkie L, mogę z czystym sumieniem polecić.
- czyli już wiem, że zakupię, czekałam na Twoją opinię i zapewne przeczytam w dalekiej przyszłości. Sama skończyłam opowiadania z Dni Cyberabadu, a teraz spokojnie zanurzam się w ulice Stambułu z Domu derwiszy i mogę powiedzieć, że czytanie McDonalda to po prostu ogromna przyjemność.

"Wolność" wpędziła mnie w kryzys czytelniczy. Jestem, jak narkoman na detoksie. Żadna inna fabuła nie jest w stanie mnie zainteresować. Próbowałem czytać "Chińczyka" Mankella, ale nie idzie. Nawet Stephenson nie działa. Chyba poczytam książki o winie, to nabiorę dystansu.
Jaskier - 2011-10-24, 20:55
:
Czytam ''Rozgwiazdę'', póki co 50 stron za mną i jest wyraźnie poniżej oczekiwań. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Niestety, czuje się tę dozę ostrożności o której Watts pisze w przedmowie.
Tixon - 2011-10-24, 21:21
:
Skończyłem Wspomnienie Lodu. Cień Przeszłości i zabieram się za Jasnowidza. Robi się bardzo epicko (jeszcze bardziej niż nawalanka pod Pale, ale mniej niż Sznur Psów), tylko zastanawiam się, czy nie za szybko wprowadzono Przykutego. Jeśli ma być głównym złym (a na to się zapowiada), to pojawienie się już w trzecim tomie deczko mnie niepokoi. Ale zobaczymy jak to będzie.

No a jak to skończę, zacznie się klęska urodzaju
Jander - 2011-10-24, 22:06
:
Tixon napisał/a:
Jeśli ma być głównym złym (a na to się zapowiada), to pojawienie się już w trzecim tomie deczko mnie niepokoi.

I tak i nie i nie do końca. :)
1/4 Stonewieldera Esslemonta za mną, jeszcze 7-8 przejazdów pociągiem i skończę, bo tylko wtedy czytam.
Romulus - 2011-10-25, 11:49
:
Obszerna recenzja "Wolności" J. Franzena: http://wyborcza.pl/1,7684...ryce_Busha.html Z mojego punktu widzenia, nie uważam zarzutów pod adresem tej powieści za zarzuty. Ale to mój mały punkt widzenia :)

Ruszyłem jednak z tym "Chińczykiem". Po 50 stronach, kiedy przebrnąłem przez ujawnienie zbrodni zaczyna się robić interesująco. Nie ma Wallandera co jest atutem :) Zobaczymy, czy nowa bohaterka i międzynarodowa intryga z mocarstwowymi Chinami w tle poradzą sobie ze mną.
You Know My Name - 2011-10-25, 16:08
:
Skończyłem Głos Pana Lema. Mocny, ekstra mocny nawet.
W sumie to jedynie rozdęte opowiadanie o pierwszym (?) kontakcie, pozbawione w sumie jakiejkolwiek akcji, ale owo rozdęcie to klasa sama w sobie, wszystkie wspomnienia o osobach, rozmowach z nimi, o wspominającym to majstersztyk.
Do smakowania.
Zresztą co będę opowiadał teraz, więcej wrażeń jutro na Stolyku, a jeżeli ktoś to odkładał na później tak jak ja, niech nadrobi braki w filarach SF.
Shadowmage - 2011-10-25, 16:46
:
Też wczoraj skończyłem, też wcześniej nie czytałem - i chyba robi się z tego moja ulubiona książka Lema.
A teraz sobie "Dumanowskiego" Szostaka czytam (i dwie inne książki też).
Beata - 2011-10-25, 21:50
:
Od ostatniego wpisu tutaj parę rzeczy przeczytałam, przy okazji opowiem. A tymczasem dorwałam się do Nowego kwiatu cesarza Ignacego Karpowicza i wsiąkłam na mur, żelazo, beton. Nie wiem czy pójdę dziś spać, bo lektura przednia. Niby wrażenia z wyjazdu do Etiopii. Ale nie jest to typowa książka podróżnicza, raczej luźny ciąg skojarzeń wywołany tym, na co autor trafia. Książka pełna dystansu, humoru i wściekle intertekstualna - jest "mickiewiczowska" inwokacja do ropy naftowej, "norwidowskie" rozważania na temat Łyska z pokładu Idy, ale przede wszystkim są wspaniałe uwagi wstępne:

Szanowny Czytelniku, trzymasz w dłoniach książkę, o której (prawdopodobnie) nic nie wiesz. Są książki, które głęboko zapadają w pamięć. Są książki, które uczą, scalają obce światy i sprawiają, że kolejny dzień uwiera mniej dotkliwie. To nie jest taka książka.
Ponieważ jestem autorem - bo nawet niedorzeczność ma autora - postaram się nieco ułatwić czytelnikowi lekturę. Nowy kwiat cesarza składa się z Uwag, Podziękowań i dwóch części (Dłuższej i Krótszej). Lekturę podziękowań odradzam. Ten fragment skierowany jest do bardzo wąskiej grupy osób.


[Nie muszę tu chyba tłumaczyć, że natychmiast przerwałam lekturę Uwag i polazłam na koniec książki, by te podziękowania przeczytać. :mrgreen: Cytat za chwilę, a teraz jeszcze jeden "wstępny" akapit.]

Jeśli ktoś lubi powieści o dojrzewaniu, polecam część pierwszą. Amatorom tekstów dojrzałych polecam natomiast część drugą. Niezdecydowanym a dysponującym nadwyżką wolnego czasu polecam "Wojnę i pokój" Lwa Tołstoja.

Podziękowania nie należą do trudnych form literackich. W wersji najkrótszej składają się ze słowa "dziękuję" oraz aneksu z listą osób lub instytucji, bez których "praca nad tą książką nie byłaby możliwa". Dobrze widziane jest wzbogacenie tej listy o osoby i instytucje, które w żaden sposób nie pomogły, ale mogą się okazać przydatne w przyszłości.
Dlatego chciałbym złożyć moje najszczersze podziękowania panu Karolowi Darwinowi za to, że pochodzę od małpy, oraz panu Maciejowi Giertychowi za to, że jednak nie pochodzę. Chciałbym podziękować najwyższym władzom RP za wspieranie kultury oraz Panu Bogu za stworzenie świata.
Czuję się głęboko wzruszony. Dziękuję z całego serca. Autor.


Książka została wydana w 2007 roku.
You Know My Name - 2011-10-27, 08:04
:
Ja w ramach odpoczynku po Eganie i Lemie sięgnąłem po Noc Szarańczy Olejniczaka. Jak na razie idzie szybciutko i gładziutko, jak kolor niebieski pod palcami.
Ł - 2011-10-27, 11:59
:
Kraken, czyli moja pierwsza powieśc Mievilla, wczoraj w pociągu zaczełm czytać i podobało mi się, zobaczymy jak dziś wygląda ta ksiązka nie po piwie.
bimali1 - 2011-10-30, 09:44
:
"Przejście" Cronina, taka mnie chęć nagła naszła w księgarni.
I jeszcze "Trzech muszkieterów", bo po ostatniej ekranizacji musiałem wrócić do źródeł.
I od dawna biografię Marcina Lutra, ale to potrwa, bo dopiero ogłosił 95 tez...
Sabetha - 2011-10-30, 09:52
:
A ja zaczęłam dziś przy kawie "Kłopoty to moja specjalność". Napisanie, że książka trąci myszką to w tym wypadku subtelne i delikatne niedomówienie. Mój ocalony z bibliotecznego pogromu egzemplarz śmierdzi myszami, aż miło, ale czego się nie robi dla większego dobra?
Obiektywna wobec Hammeta czy Chandlera nie będę nigdy, bo niezmiernie lubię owe stare kryminały pełne twardych facetów i pięknych femme fatale, z drobiazgowymi opisami bohaterów i miejsc...
Shadowmage - 2011-10-30, 11:24
:
Przeczytałem "Serca, dłonie, głosy" Iana McDonalda. Jakoś mi nie podeszła ta książka, chyba najsłabsza w dorobku tego autora, jaką czytałem. Może dlatego, że to bylo najbardziej oderwane SF od tu i teraz - pozostałe jego książki polegały głównie na ekstrapolacji trendów i osadzeniu fabuł w niedalekiej przyszłości.
You Know My Name - 2011-10-30, 19:45
:
Czytam Czas Szarańczy Olejniczka i co opowiadanie jestem bardziej zaskoczony. To zbiorek dla mnie, te wszystkie zakończenia, które sobie tylko dopowiadałem przy mdłych "chepiendach" tu są Do tego klimat umierającego Paryża w opowiadaniu tytułowym, a'la Vidoqu niejako w promocji. A toto jako lekturę cobowiązkową ma do przeczytania ostatnie op-ko Wyspa mnichów, bo jeżeli nie jest to Otchłań, to nie wiem co nią mogło by być.

Wg mnie należy przeczytać ten zbiorek. Dla równowagi wobec wschechmotznych supaheroes.
Fidel-F2 - 2011-10-30, 20:56
:
A mi bardzo Riffy i Frankfurt podeszły
toto - 2011-10-30, 21:12
:
Mag_Droon napisał/a:
A toto jako lekturę cobowiązkową ma do przeczytania ostatnie op-ko Wyspa mnichów, bo jeżeli nie jest to Otchłań, to nie wiem co nią mogło by być.
Kiedy, panie, kiedy? Teraz sobie powtarzam Lód. Chciałbym napisać boskie, ale tytuł ten zarezerwowałem już Innym pieśniom. Z ostateczną oceną powieści poczekam do zakończenia. Pamiętam, że za pierwszym razem uznałem je za rozczarowujące i tak zamarzło. A jak wyrobię się przed antologią z Powergraphu, to powtórzę jeszcze Extensę i Linię oporu. Może gdzieś uda się wcisnąć nowego McDonalda lub Głos Lema.

Shadowmage napisał/a:
Przeczytałem "Serca, dłonie, głosy" Iana McDonalda
Zdecydowanie najbardziej oderwana od tu i teraz. Ale jak powtarzałem sobie Chagę, miałem wrażenie, że świat z Serc... jest możliwą przyszłością Ziemi przerobionej przez Chagę.
You Know My Name - 2011-10-30, 22:51
:
Fidel-F2 napisał/a:
A mi bardzo Riffy i Frankfurt podeszły
Wcale się nie dziwię, bo są naprawdę (nie)dobre, a nawet zaskakujące.
Shadowmage - 2011-10-31, 00:51
:
Toto-->Może... ale to chyba przez afrykańskie inspiracje. Moim zdaniem za dużo się konfliktu w Ruandzie się naoglądał (chociaż musiał szybko pisać, bo zdaje się, że z 2 lata po wybuchu wojny książka się ukazała).
Ł - 2011-10-31, 00:59
:
Shadow, podzielam Twoje wrażenie, Kraken w okolicach jakieś 1/3 przymula. Myślałem że będzie X-filesowy horror, a jest jakieś takie urban fantasy.
Shadowmage - 2011-10-31, 08:51
:
Ja nie mam nic przeciwko urban fantasy (dobremu :P ), ale "Kraken" mi wychodzi na razie na takie rozdmuchane "Nigdziebądź".
BG - 2011-10-31, 12:05
:
Ostatnio skończyłem czytać "Pamięć krwi" Izabeli Degórskiej - ciekawa książka, bodaj pierwsza polska powieść o wampirach. Fajny klimat, ciekawa historia.
MrSpellu - 2011-10-31, 17:45
:
Miałem wolną chwilę, to skończyłem Parowskiego.
Początkowo moje pierwsze wrażenie było raczej neutralne, aczkolwiek życzliwe.
I w zasadzie po skończeniu powieści moje nastawienie się nie zmieniło (dodatkowy plus - powieść jest mocno intertekstualna,
ale z drugiej strony sylwetka Witkacego została przedstawiona zbyt... dziarsko. Pod koniec swojego życia, to był już podobno wrak człowieka).
Faktycznie jest to książka ku pokrzepieniu serc, ponadto lekka i całkiem przyjemna.
Ard - 2011-10-31, 18:13
:
Po raz drugi czytam Kompleks Portnoya P. Rotha. Podoba się nawet bardziej niż za pierwszym razem, ta powieść jest ze trzy długości przed Houellebekiem. Tym samym potwierdziło się, że u M.H. nie przeszkadza mi to, że jest erotomanem, tylko że jest kiepskim literacko erotomanem. Bo Portnoy - sam miód!
MrSpellu - 2011-10-31, 18:14
:
Ard napisał/a:
Bo Portnoy - sam miód!

No ba, a mówię to jako erotoman.
Cain - 2011-11-01, 11:43
:
Za mną Zmorojewo Żulczyka bardzo fajna i wciągająca ksiażka w klimatach horror/przygodowa.

Kronika umarłych - Odiji, jedna z niewielu książek, o których moge powiedzieć, że moja psychika została przeżuta i wypluta. Ksiażka cieżka, a jednocześnie bardzo mądra i wrażliwa. Napisana w lekki sposób, ale wymagająca od czytelnika skupienia.

Plan czytelniczy na miesiąc listopad obejmuje:

Krawędz czasu - Piskorskiego
Prawo mężczyzn i Wilczyca z Francji (Królowie przeklęci) - Druon
Trojka - S. Chapman,
49 idzie pod młotek - T. Pynchon
Dragon Age - Powołanie - D. Gaider(ksiażka z biblioteki cud że nikt jej do tej pory nie ukradł)
Ja inkwizytor. Bicz Boży - Piekary
Urazy mózgu- Kathe Koja,
Księżyc na wodzie - Mort Castle,
Brygady duchów - John Scalzi,
Martwe jezioro - Marcin Mortka.[/b]
MrSpellu - 2011-11-01, 14:07
:
Cain napisał/a:
49 idzie pod młotek - T. Pynchon

Polecam przeczytać najpierw.

Cain napisał/a:
Ja inkwizytor. Bicz Boży - Piekary

Polecam od razu puścić przez piec.
Cain - 2011-11-01, 21:19
:
Cain napisał/a:
Ja inkwizytor. Bicz Boży - Piekary

Polecam od razu puścić przez piec.

Oj tam , oj tam od razu przez piec :P . Z tego co czytałem to najlepsza część z cyklu Ja inkwizytor. ;)
Jander - 2011-11-01, 21:26
:
Nie, naprawdę. Idzie zima, Piekara dobrze się pali.
Stary Ork - 2011-11-01, 22:10
:
Cain napisał/a:
Z tego co czytałem to najlepsza część z cyklu Ja inkwizytor.




Hmm, to coś na zasadzie "Baldur von Schirach był najmniejszym skurwysynem spośród wierchuszki III Rzeszy"?
utrivv - 2011-11-02, 10:13
:
Nabrałem ochoty na dobre fantasy i zacząłem znowu cykl o Kane Wagnera. Niestety wychodzi na to że ktoś musiał pożyczyć a ja nie pamiętam kto i zostały mi dwa tomy.
Wczoraj przeczytałem "Krwawnik" a dzisiaj "Pajęczyna Ciemności"
Urshana - 2011-11-02, 12:55
:
Skończyłam "Dom derwiszy. Dni Cyberabadu" Iana McDonalda. Cóż, autor zdobył u mnie stałe miejsce na półce i z pewnością będę po niego sięgać jeszcze wielokrotnie. Opowiadania uzupełniają pięknie "Rzekę bogów", a Stambuł i przedstawiona w "Domu derwiszy" historia jest tylko potwierdzeniem, że autor doskonale sobie radzi z wizjami niedalekiej przyszłości. Są one tak wiarygodne, że zarówno na Indie jak i na Turcję patrzę teraz przez pryzmat jego utworów i nic na to nie mogę poradzić. Dlatego, by wrócić do rzeczywistości, zabieram się teraz za lekturę ledwie napoczętego i porzuconego "Shantaram" Robertsa. I powoli układam przy łóżku kolejny stos - tym razem tematycznie związany z Indiami i Turcją. Będzie to bodajże piąty lub szósty stos z utworami, które chciałabym przeczytać od ręki, co zapewne oznacza perspektywę najbliższych dwóch lat.
Procella - 2011-11-02, 14:39
:
bimali1 napisał/a:
I od dawna biografię Marcina Lutra, ale to potrwa, bo dopiero ogłosił 95 tez...

Z "serii marmurkowej" może? Jeżeli tak, to faktycznie trochę ciężkawa jest.

Ja przeczytałam antologię "The Evil People: 13 Unholy Lessons In The Black Arts" pod redakcją Petera Haininga (o, taką) - bardzo dobre, polecam, jeżeli uda się komuś złapać. Zaliczyłam też "Ktokolwiek widział" Colina Dextera - da się przeczytać, ale bez rewelacji.

Do tego czytam niezły kryminał "Martwi za życia" Deona Meyera, jeszcze mi zostało kilkadziesiąt stron, dziś raczej skończę. A w ramach tęsknoty za studiami czytam sobie "Rytuał w rozwoju ludzkości" Rappapporta i zbiór "Religijność i duchowość - dawne i nowe formy".
Jachu - 2011-11-02, 14:58
:
Postanowiłem wrócić do macierzy, czyli mojego fantastycznego guru zwanego Tad Williams ;) Sięgnąłem po "Powrót Cienia", a dalej w kolejce czeka ostatni tom cyklu "Serce Cienia", który właśnie ukazał się na polskim rynku i powinien wkrótce być dostępny w każdej księgarni w Polsce. Powrót do twórczości amerykańskiego pisarza dobrze mi zrobił, bo czytam z ochotą i niecierpliwością oczekuję dalszych losów bohaterów.
bimali1 - 2011-11-02, 17:46
:
Procella napisał/a:
Z "serii marmurkowej" może? Jeżeli tak, to faktycznie trochę ciężkawa jest.


Właśnie, z marmurkowej. Wydali w niej sporo fajnych rzeczy /Aleksander Wielki, Cezar, Ryszrd III, Józef II/, ale ten Luter to średnio udany jest. Ja generalnie w ogóle wolę biografie władców, polityków itp.
Tixon - 2011-11-02, 18:49
:
Jander napisał/a:
I tak i nie i nie do końca.

Mam nadzieję, bo było by to rozwiązanie mało satysfakcjonujące.
Jasnowidz za mną. Jest epicko. Erikson pisze bardzo rpgowo, ale idzie mu to wybaczyć. Zainteresowało mnie, czemu właściwie rpgowość MKP mi nie przeszkadza, gdy np. u Salvatore'a czy cyklu o Złamanym Ogonie była to cecha wyraźnie negatywna. Chyba w przypadku Eriksona chodzi o rozmach : występują u niego elementy sztampowe już w fantasy, ale rozpięte na dziesiątkach i setkach tysięcy lat historii. Albo wykorzystane na epicką skalę.
W ten sposób sama konwencja (wszechobecna magia, co krok to ascendent, a rzuć beretem to trafisz na starożytne bóstwo/bestię) jeszcze się utrzymuje, nie popada w parodię (chociaż przy armii jasnowidza, zżerającej samą siebie, jest blisko).
Tylko, czy do 10 tomu to wystarczy? Zobaczymy. Jak na razie trzeci tom jest lepszy od pierwszego, ale nie przebija Sznura Psów.

A listopadowo - Zagłada Czarnej Kompani. Na razie przeczytałem Woda Śpi (która nadal jest świetna i rajcowałbym się nią, gdybym nie wiedział, że kolejny tom jest jeszcze lepszy). Drażni mnie tłumaczenie (Ospały zamiast Śpioszek, jak tak można?!).
Jander - 2011-11-02, 19:06
:
Mi trzeci tom zdecydowanie bardziej podszedł od drugiego. Sznur Psów był niezły, ale to tylko fragment tego tomu - Gessler i Chmura byli ok (w sumie moi ulubieni bohaterowie po 10 tomie), natomiast jakiekolwiek wątki z Nożownikiem to nędza. Jak się pojawiał wątek, że znowu gdzieś idą to tylko czekałem aż się skończy.
Erikson odwraca wiele formuł rpgowych, bawi się konwencją. Natomiast rpgowość mocno mi przeszkadzała u takiego Wegnera (czytając słyszałem dźwięk turlających się kostek).
You Know My Name - 2011-11-02, 19:17
:
Diamentowe Psy. Turkusowe Dni Reynoldsa. Na razie pierwsza nowelka. Sny bohaterów niezłe, całość jakby przewidywalna, ale zobaczymy czy mnie nie zaskoczy.

Romulusie, czy mnie pamięć nie myli i masz to w oryginale? Jeśli tak to powiedz mi jak w oryginale brzmiało "transoświecenie". Końcówka dziewiątego rozdziału, drugie zdanie ostatniej wypowiedzi Trintignanta w tym rozdziale.
Romulus - 2011-11-02, 19:39
:
TRANSENLIGHTENMENT
Tomasz - 2011-11-02, 20:10
:
Romulus napisał/a:
TRANSENLIGHTENMENT


To twoja najkrótsza wypowiedź na ZB?
Romulus - 2011-11-02, 20:13
:
To dopiszę, że czytam "Wielki szort" Michaela Lewisa. Jego książka o kryzysie jest napisana bardzo przystępnie, ale i głęboko. Nieźle się czyta. Ale nie jako przewodnik po kryzysie i jego przyczynach, ale niezłe uzupełnienie. Polecam.
You Know My Name - 2011-11-02, 20:26
:
Tomasz napisał/a:
Romulus napisał/a:
TRANSENLIGHTENMENT


To twoja najkrótsza wypowiedź na ZB?
Fakt, chyba najkrótsza :mrgreen:
Dzięki Romku. Bardzo mi się podoba to określenie, takie zgrabne i w formie i w treści.
stian - 2011-11-02, 21:43
:
Czytam "Lot królowej" argentyńskiego pisarza Tomasa Elloy Martineza. Fantastyczna pozycja, o dziwo, dość przemilczana w Polsce, a wybitnego prozaika.
You Know My Name - 2011-11-04, 09:56
:
Zacząłem Głos Lema, choć Wojnarowski i Eco kuszą...
Na początek mocny, chłoszczący wstępniak a tuż za nim niezły początek Interwałów Iorii. Zobaczymy jak pójdzie dalej (dziś zbyt wiele nie poczytam, bo biedzę się jak obronić podejście do Moskwy w TAOW przed zdolniejszymi ode mnie dowódcami Wehrmachtu, do tego jest ich dwu i mogą korygować swoje błędy...), nie nastawiam się na zbyt wiele na razie.
Stary Ork - 2011-11-04, 10:21
:
Cytat:
Ale Cyrus odznaczał się żywotnością i fantazją. Podczas gdy strugał sobie nogę z buczyny i kuśtykal o kulach, został obdarzony szczególnie zjadliwą dawką trypra przez pewną murzynską dziewczynę, ktora zagwizdała na niego spod sągu drewna i policzyla sobie dziesięć centów.
Kiedy już mial nową nogę i boleśnie przekonal się o swym stanie, kuśtykał po calych dniach, szukając owej dziewczyny. Kolegom z pryczy opowiadał, co zrobi, kiedy ją znajdzie. Miał zamiar obciąć jej scyzorykiem uszy i nos i odebrać swoje pieniądze. Strugając drewnianą nogę pokazywał przyjaciołom, jak pochlasta Murzynkę. "Kiedy skończę z ta dziwką, będzie śmisznie wyglądała - mawiał. Zrobię ją tak, że nawet pijany Indianin na nią nie poleci. Dama jego serca musiała snadź wyczuc owe zamiary, bo Cyrus nigdy jej nie odnalazł. Kiedy go wreszcie zwolniono ze szpitala i z wojska, rzeżączka już przyschła. Gdy wrócił do domu, do Connecticut, zostało z niej akurat tyle, że starczyło dla jego żony.


Zaczynam właśnie "Na wschód od Edenu" Steinbecka. Przepyszne.
Sabetha - 2011-11-04, 16:14
:
Stary Ork napisał/a:


Zaczynam właśnie "Na wschód od Edenu" Steinbecka. Przepyszne.


Niom. Jedna z moich ulubionych.

A ja wczoraj zaczęłam "Rozgwiazdę" Wattsa, dziś jestem już w połowie, a do jutra pewno skończę :-)
toto - 2011-11-04, 16:20
:
Żebym mógł to samo powiedzieć o Lodzie. Też jestem w połowie, a nawet sporo za, ale do jutra na pewno nie skończę. Ale czytam właściwie tylko w niedziele, więc tempo i tak mam niezłe.
Tomasz - 2011-11-04, 16:28
:
"Na wschód od Edenu" to też jedna z moich ulubionych.

Łyknąłem "Głos Lema". Bardzo szybko poszło. Radzę nie czytać wstępu Dukaja, bo potem rośnie apetyt i po zakończonej lekturze niestety czuje się niedosyt. Trochę jak dla mnie za mało Lema w tym było. Oczekiwałem czegoś innego chyba. Ale opowiadania trzymają w miarę równy poziom. Tylko Haka mnie zmęczył swoim tekstem. Za to brakło czegoś mocno zapadającego w pamięć. Nie pozostaję aż tak wielkim zwolennikiem tekstu Piskorskiego jak część recenzentów. Fajne opowiadania, ale najlepszy wstęp.
Potraktowałem to jak taki przedsmak "Science fiction".

A teraz weekend i zwyczajowo, spokojnie, bez wymuszanych częstych przerw, smakuję dalej "Cryptonomicon". To naprawę tak dobra rzecz jak się spodziewałem po tych wszystkich entuzjastycznych opiniach.
Stary Ork - 2011-11-04, 16:29
:
Tomasz napisał/a:
A teraz weekend i zwyczajowo, spokojnie, bez wymuszanych częstych przerw, smakuję dalej "Cryptonomicon". To naprawę tak dobra rzecz jak się spodziewałem po tych wszystkich entuzjastycznych opiniach.


Moim zdaniem większość opinii jest niewystarczająco entuzjastyczna //mysli
Procella - 2011-11-05, 12:36
:
Paweł Goźliński - Jul

Świeżo przyniesione z biblioteki i dopiero się za to zabieram, więc na razie zamiast komentarza wypowiedź autowa i opis ze strony wydawnictwa:

http://zbrodniawbibliotec...ioswymdebiucie/

Cytat:
Trzeba zmartwychwstać, żeby stracić życie. Trzeba zawisnąć na krzyżu, żeby zrozumieć. Trzeba zabić, żeby prorokować.

Lipiec 1845. Paryż. Wszechobecne błoto tężeje w pomarszczony dywan. Nieregularny rytm kroków przechodniów, końskich kopyt i kół powozów wzbija w powietrze chmury pyłu. Zmieszany z gęstymi wyziewami paryskich kominów wciska się w oczy i zmienia miasto w jego własne widmo.

Nad ranem 2 lipca w dół Rue Mouffetard zbiega poprzecinana pasami płomieni ludzka sylwetka. Żywa pochodnia. Emigrant Adam Podhorecki strzela jej w głowę, by skrócić męki. Staje się tym samym pierwszym podejrzanym, ale też wspólnikiem mordercy. Żeby uwolnić się od oskarżenia – i widm własnej przeszłości – będzie musiał rozwiązać zagadkę serii potwornych morderstw. Dochodzi do nich w środowisku polskich emigrantów. Jedną z kolejnych ofiar ma być Mickiewicz. Kto stoi za zamachem na jego życie? Prorok Towiański? Moskiewska ambasada? Bracia zmartwychwstańcy? Francuska policja? Fałszywe złoto? Syfilis? Co ma wspólnego z morderstwami tajemniczy klub haszyszystów? Jak głęboko sięga tajemnica morderstw?

Jul - polski kryminał romantyczny i wielka wojna z mesjanizmem.

"W tej doskonale napisanej powieści kryminalnej retro polska Wielka Emigracja na czele z naszymi największymi wieszczami odsłania swe mroczne oblicze.
Intryga trzyma w napięciu i nadużywane często stwierdzenie, że przez lekturę książki zarwało się noc, akurat w tym przypadku jest głęboko prawdziwe. Dla koneserów i smakoszy literatury dodatkowo mnóstwo zabawnych gier i aluzji. A wszystko to nie służy tylko rozrywce. Świetna robota!"
Jarosław Klejnocki

"Paryż, zbrodnia, towiańczycy. Oto kryminał historyczny co się zowie. Książka jak karty przy stoliku do pokera. Nie sposób odłożyć".
Łukasz Orbitowski

"Kultura samotnych mężczyzn, jaką była wielka emigracja rodaków we Francji, pod klawiaturą Pawła Goźlińskiego staje się krwawą fantasmagorią. Z listów, pamiętników, dokumentów, anegdot, zmyśleń, przeczuć i szatańskich, erudycyjnych igraszek powstał żywy i groźny świat trzech wieszczów, ich idei i ich i wyobrażeń, który powala znajmością epoki romantycznej. Polski romantyzm jest dla Goźlińskiego swoistą literaturą wyczerpania a zarazem wiecznego powrotu, na kształt bytowania upiorów. Szulernie, katakumby, zaułki, przebrania i maski każą nam myśleć nad istotą zbrodni jako sednem istnienia powieści jako gatunku".
Kazimiera Szczuka

Shadowmage - 2011-11-06, 08:49
:
"Kraken" Mieville'a jest słaby, męczyłem się podczas czytania. O wiele lepiej idzie mi z reportażem Colna Thurbona "Po Syberii", studia mi się przypominają miejscami :)
(a tutaj kilka słów o książkach przeczytanych w październiku)
Ł - 2011-11-06, 10:20
:
Przeczytałem fragmenty Dumanowskiego w Fantastyce. Lekkie, chwytliwe a głębokie, przemyślane. Niby linearna chronologiczna historia a jednak mocno w budowie tych rozdzialików hipertekstualna. Trzeba zdobyć całość.
MrSpellu - 2011-11-06, 10:43
:
Z rozpędu wgryzłem się w opowiadania Bacigalupiego.
Jestem pod wrażeniem. Zwłaszcza Regulator mi podszedł.
Tixon - 2011-11-06, 11:58
:
Skończyłem Zagładę Czarnej Kompani (chociaż tytuł The Many Deaths of the Black Company można by przetłumaczyć mniej literacko, a bardziej adekwatnie) i potwierdzam swoje 10/10. Dwa ostatnie tomy nadal są najwyższych lotów, najpierw Woda Śpi, inna niż pozostałe tomy (większość nowych bohaterów, konspiracja zamiast otwartej walki) i obserwacja przemian pokoleniowych w samej kompani. A potem mocno ironiczna Żołnierze Żyją, wyskakująca poziomem jeszcze wyżej. Czyli mamy w pełni paskudny, chwytający za serce koniec.
Do tego banda świetnych postaci, zarówno starych (wszyscy wcześniejsi kronikarze, magowie) jak i nowych (córki!). No i kradnąca wiele scen Duszka.
Ech, idzie się wzruszyć.

Następny w kolejce jest Watts. Rzeczy za mną, kapitalne opowiadanie, Rozgwiazda w trakcie. Jak na razie ma klimat, ale jeszcze nie oszałamia.

Zastanawiam się też nad wrzuceniem do listy czytelniczej Rodzinnej Europy Miłosza. Czytał ktoś?
Romulus - 2011-11-06, 12:08
:
Tixon napisał/a:
Następny w kolejce jest Watts. Rzeczy za mną, kapitalne opowiadanie, Rozgwiazda w trakcie. Jak na razie ma klimat, ale jeszcze nie oszałamia.

Czytaj bez oczekiwań na oszołomienia ze "Ślepowidzenia". Gdyby Wattsów było więcej na świecie (albo chociaż w Polsce) to może kondycja science - fiction byłaby lepsza, czytaj: byłby to gatunek popularniejszy.
Tixon napisał/a:
Zastanawiam się też nad wrzuceniem do listy czytelniczej Rodzinnej Europy Miłosza. Czytał ktoś?

Jaki jest racjonalny powód, żeby katować się Miłoszem, jeśli się nie ma 65 lat, nie jest się na emeryturze i nie potrafi się obsługiwać komputera i - ogólnie - korzystać z życia? :shock: Tylko bez intelektualnych odpowiedzi, poproszę :-P

Po "Wirze" muszę się jakoś zorganizować i napisać recenzję, która mnie nie zirytuje. I zabieram się z "Przejście" Justina Cronina. Ciekawość tej powieści jest u mnie ogromna.
Tixon - 2011-11-06, 12:16
:
Romulus napisał/a:
Jaki jest racjonalny powód, żeby katować się Miłoszem, jeśli się nie ma 65 lat, nie jest się na emeryturze i nie potrafi się obsługiwać komputera i - ogólnie - korzystać z życia? Tylko bez intelektualnych odpowiedzi, poproszę

Wykładowca z historii stwierdził, że każdy inteligentny człowiek powinien przeczytać RE; wspominał o tym często; na zakończenie przedmiotu będzie "rozmowa" z profesorem; chcę mieć z tego 5. :mrgreen:
Romulus - 2011-11-06, 12:19
:
Jesteś rozgrzeszony :mrgreen:
Qbard - 2011-11-06, 15:12
:
Paul Theroux "Pętla". Książka przesycona brutalnością, erotyzmem i dewiacją. Erotyczna psychoza.
Romulus - 2011-11-07, 11:41
:
"Przejście" Justina Cronina to całkiem przyzwoite postapokaliptyczne dzieło. I opasłe a akcja nie jest zbyt szybka. To dobrze, bo jest czas, aby poznać dobrze bohaterów. Cronin czerpie z Kinga garściami pod tym względem. I bardzo dobrze, bo wychodzi mu nieźle. Pierwsza część powieści to, oczywiście prezentacja bohaterów i wzbierającego zagrożenia. Druga część (gdzieś od 270 strony) to Incydent i rozlewanie się jego skutków. Trzecia - krótkie spojrzenie na rzeczywistość po 2 latach od Incydentu. Czwarta - 92 lata później. Na razie oceniam na solidną 4+. Ma potencjał, ma rozmach, na razie mało oryginalne, ale to nie zarzut. Jak skończę to podsumuję w recenzji, aczkolwiek pewnie już nic nowego nie napiszę na jej temat :) Aha - wciąga :)
Jachu - 2011-11-07, 11:50
:
W przerwie pomiędzy lekturą "Powrotu Cienia" a kolejnym tomem "Serce Cienia" sięgnąłem po "Kłamliwy Język" autorstwa Andrew Wilsona. To thriller psychologiczny, którego akcja dzieje się w malowniczej Wenecji. Przybywa tu młody Anglik, student historii sztuki, by napisać wymarzoną książkę. Dzięki zbiegowi okoliczności zostaje sekretarzem Gordona Crace, tajemniczego pisarza, który zasłynął niegdyś wybitną powieścią. Dziwnym zrządzeniem losu odkrywa jego straszny sekret i staje się sprawcą morderstwa... Po kilkunastu stronach fabuła jest nieco mdława, ale wydaje się, że będzie już tylko lepiej ;)
bimali1 - 2011-11-07, 13:00
:
Romulus napisał/a:
"Przejście" Justina Cronina to całkiem przyzwoite postapokaliptyczne dzieło. I opasłe a akcja nie jest zbyt szybka. To dobrze, bo jest czas, aby poznać dobrze bohaterów. Cronin czerpie z Kinga garściami pod tym względem. I bardzo dobrze, bo wychodzi mu nieźle. Pierwsza część powieści to, oczywiście prezentacja bohaterów i wzbierającego zagrożenia. Druga część (gdzieś od 270 strony) to Incydent i rozlewanie się jego skutków. Trzecia - krótkie spojrzenie na rzeczywistość po 2 latach od Incydentu. Czwarta - 92 lata później. Na razie oceniam na solidną 4+. Ma potencjał, ma rozmach, na razie mało oryginalne, ale to nie zarzut. Jak skończę to podsumuję w recenzji, aczkolwiek pewnie już nic nowego nie napiszę na jej temat :) Aha - wciąga :)


No, faktycznie, wciąga. Klimat zblizony do "Bastionu" i "Mrocznej wieży" Kinga, choć to raczej nie zarzut. Spodziewalem się wszakże czegoś bardziej realistycznego /o ile to możliwe w opowieści o wampirach/, ale też różnorakie pomysły Cronina dają szansę na zaskakujące rozwinięcie jeszcze - wszak to pierwsza część tryptyku.
stian - 2011-11-07, 17:22
:
zaczynam lekturę Mała Doboszka John LeCarre :-)
Romulus - 2011-11-07, 17:39
:
Koniecznie daj znać, czy ci się spodobała!

A ja mam książkową przerwę na "Nową Fantastykę". "Przejście" zbyt szybko czytam i pewnie jutro skończę.
bimali1 - 2011-11-07, 19:24
:
stian napisał/a:
zaczynam lekturę Mała Doboszka John LeCarre :-)


Do Johna le Carre podchodziłem ze cztery razy, ale jakoś mi się nie podobał. Niedawno jednak przeczytałem "Przyjaźń absolutną" i byłem pod wielkim wrażeniem. Idąc za ciosem czytam "Naiwnego i sentymentalnego kochanka", jedyną chyba nie-szpiegowską powieść JlC i naprawdę przychylam sie do zdania, że to znakomity pisarz jest.
Romulus - 2011-11-07, 19:42
:
Ha! A widzisz! A do tego wybrałeś jego najsłabsze powieści :)
You Know My Name - 2011-11-07, 20:50
:
Głos Lema. Na razie co najmniej dobrze. A Poryw Miszczaka upewnia mnie, że na Śmiercionautów w wydaniu polskim czekał długo nie będę. Świetny tekst, nie wiem czy to "premiera", ale pogrzebię i jeśli tak to zgłoszę do Zajdla.
Sharin - 2011-11-07, 21:17
:
Zacząłem "Pianolę" Kurta Vonneguta, debiutancką powieść tego autora, i po kilkudziesięciu stronach stwierdzam, że powieść wciąga, ale w mniejszym stopniu, niż oczekiwałem. Antyutopia, państwo w państwie, przestroga przed zbytnim utechnologicznieniem społeczeństw. W sumie, nic czego nie czytałbym wcześniej; nic odkrywczego. Wierzę, że koniec końców powieść się rozkręci a autor czymś zaskoczy, ale jeżeli nie... to także nie będę płakał. W końcu to jego powieść debiutancka i miał prawo popełniać błędy.
MrSpellu - 2011-11-07, 21:44
:
Sharin napisał/a:
państwo w państwie, przestroga przed zbytnim utechnologicznieniem społeczeństw

W zasadzie książka ma podobny morał jak Kantyczka dla Leibowitza, ale Vonnegut swoją książkę napisał kapkę wcześniej.

Sharin napisał/a:
Antyutopia, państwo w państwie, przestroga przed zbytnim utechnologicznieniem społeczeństw

Bardziej mnie interesuje co myślisz o języku, stylistyce Vonneguta.
Sharin - 2011-11-07, 22:40
:
Tak sobie zerknąłem na Kantyczkę dla Leibowitza i wydaję się być ciekawa. Czytałeś? Jakie wrażenia?

MrSpellu napisał/a:
Bardziej mnie interesuje co myślisz o języku, stylistyce Vonneguta.


Jeśli pytasz czy dostrzegam w nim czarnego humorystę to 'nie'; przynajmniej na tym etapie lektury. No chyba, że 'czarny humor' utożsamimy z 'czarną wizją społeczeństwa', ale chyba nie tędy droga. Na tym etapie, co jestem, Vonnegut nie bawi czytelnika; nie poucza również. Spokojna narracja, dopiero wprowadzająca czytelnika w świat "Pianoli". Na 70 stron przeczytanego tekstu tylko raz uśmiechnąłem się pod nosem. Gdy genialny inżynier ze skłonnością do nie brania kąpieli - taki kloszard, intelektualista, myśliciel, złota rączka, itd. w jednej osobie - szydzi z Charleya Warcabisty przegrywającego - jednak! - w szachy/warcaby z człowiekiem :)
MrSpellu - 2011-11-08, 07:49
:
Sharin napisał/a:
Tak sobie zerknąłem na Kantyczkę dla Leibowitza i wydaję się być ciekawa. Czytałeś? Jakie wrażenia?

IMO jedna z najlepszych książek w klimacie postapo.
Zwłaszcza część pierwsza, osadzona w nowych Mrocznych Wiekach.

A tak z ciekawości, czytałeś coś innego Vonneguta, czy to Twój pierwszy raz?
Sharin - 2011-11-08, 08:13
:
MrSpellu napisał/a:
A tak z ciekawości, czytałeś coś innego Vonneguta, czy to Twój pierwszy raz?


Mój pierwszy. Być może jego późniejsze książki zawierają więcej 'czarnego humoru', ale o tym dopiero się przekonam ;)
Fidel-F2 - 2011-11-08, 08:21
:
Mnie Vinnegut zachwycił może nie humorem a inteligencją, spostrzegawczością i przewrotnością ale czytałem go ostatnio ze dwadzieścia lat temu, w liceum, w bibliotece było z dziesięć pozycji i łyknąłem wszystkie, jedną po drugiej a zacząłem od Syren z Tytana i Galapagos. Trzeba by chyba teraz od początku jeszcze raz sie po nim przelecieć i zobaczyć czy wrażenia pozostaną podobne.
MrSpellu - 2011-11-08, 08:41
:
Fidel-F2 napisał/a:
Mnie Vinnegut zachwycił może nie humorem a inteligencją, spostrzegawczością i przewrotnością ale czytałem go ostatnio ze dwadzieścia lat temu, w liceum, w bibliotece było z dziesięć pozycji i łyknąłem wszystkie, jedną po drugiej a zacząłem od Syren z Tytana i Galapagos. Trzeba by chyba teraz od początku jeszcze raz sie po nim przelecieć i zobaczyć czy wrażenia pozostaną podobne.

Ja miałem podobnie, tylko że sobie odświeżyłem z trzy lata temu.
I dalej jestem utwierdzony w przekonaniu, że to mój ulubiony autor.
utrivv - 2011-11-08, 08:47
:
Próbowałem wielokrotnie przeczytać Kantyczkę na wakacjach ale nigdy nie udało mi się przebrnąć więcej niż 30% książki, wolę już Andre Norton i jej słabizny - przynajmniej czyta się ciekawiej ;)

Zacząłem "Diabłu ogarek" ale cały czas mnie coś w niej (książce) razi - a to idiotyczny pogląd że człowiek oddycha przez skórę (klasyczny zabobon który został upowszechniony przez Bonda Goldfinger) a to składanie obiaty demonom (jakoś to nie wygląda na typowe sąsiedzkie stosunki - gdzie te swojskie czarty z Jana Drdy? Musiały je zastąpić obce?) Ale zaglądałem na środek i widzę że może później będzie lepiej.
MrSpellu - 2011-11-08, 09:12
:
utrivv napisał/a:
wolę już Andre Norton i jej słabizny - przynajmniej czyta się ciekawie

Słabizna goblizna :P
Fidel-F2 - 2011-11-08, 12:53
:
utrivv napisał/a:
Próbowałem wielokrotnie przeczytać Kantyczkę na wakacjach ale nigdy nie udało mi się przebrnąć więcej niż 30% książki
:shock: Dla mnie to rewelacyjna książka, jestem zaskoczony. I to mocno.

utrivv napisał/a:
wolę już Andre Norton i jej słabizny - przynajmniej czyta się ciekawie
Mam dla niej szacunek bo dzięki Światowi czarownic drukowanemu w Fantastyce, która przypadkiem wpadła mi w ręce zacząłem czytać fantastykę. Ale padłem na trzecim tomie serii i więcej nie sięgnąłem. To było okropne.

utrivv napisał/a:
a to składanie obiaty demonom
a nie było tam napisane opiaty? :mrgreen:

utrivv napisał/a:
jakoś to nie wygląda na typowe sąsiedzkie stosunki - gdzie te swojskie czarty z Jana Drdy? Musiały je zastąpić obce?
Who is Jan Drda? Tak czy siak Przewodas wsadził do tej książki wszystko co mu do łba przyszło.
utrivv - 2011-11-08, 13:17
:
Fidel-F2 napisał/a:
utrivv napisał/a:
Próbowałem wielokrotnie przeczytać Kantyczkę i
:shock: Dla mnie to rewelacyjna książka, jestem zaskoczony. I to mocno.


Może chodzi o tłumaczenie? Słyszałem że są dwa różne.
Fidel-F2 napisał/a:

utrivv napisał/a:
wolę już Andre Norton i jej słabizny - przynajmniej czyta się ciekawie
Mam dla niej szacunek bo dzięki Światowi czarownic drukowanemu w Fantastyce, która przypadkiem wpadła mi w ręce zacząłem czytać fantastykę. Ale padłem na trzecim tomie serii i więcej nie sięgnąłem. To było okropne.

Bo to romanse były :) (poza pierwszymi 2 tomami) a mnie chodziło o jej książki post apo- np. Świt 2250.
Fidel-F2 napisał/a:


utrivv napisał/a:
a to składanie obiaty demonom
a nie było tam napisane opiaty? :mrgreen:

:) fakt :)
A Drda to ten od Zapomniany diabeł i Igraszki z diabłem
A czemu te przewodas wszystko tak dogłębnie tłumaczy? Czuję się czasem jakbym czytał encyklopedię ... Ale jestem dopiero na początku potem może będzie lepiej.
dworkin - 2011-11-08, 13:18
:
W końcowej podstawówce (jeszcze ośmioletniej) to się na "Świat Czarownic" rwało laski. I mówię poważnie :D
Tixon - 2011-11-08, 14:17
:
I mówisz to dopiero teraz?
Sabetha - 2011-11-08, 17:21
:
Tixon napisał/a:
I mówisz to dopiero teraz?


Masz praktyki w szkole, zawsze możesz spróbować XD
rybieudka - 2011-11-08, 17:40
:
Przeczytałem nową F-WS, potem Nadzieję czerwoną jak śnieg a teraz kończę Accelerando. Jak sie uporam to coś napiszę więcej, ale juz mogę autorytatywnie stwierdzić, że moje umiłowanie Strossa wzrosło znacząco.

Natomiast jak kogoś interesuje co miałem do powiedzenia nt. ksiażki Sawickiego zapraszam do przeczytania recenzji. Na zachętę fragment:
Cytat:
Jeśli na wstępie zgadzamy się na przyjęcie zaproponowanej przez autora konwencji popkulturowej mieszanki, będziemy się bawić przy lekturze wcale nieźle. Otrzymamy po prostu powieść, w której problemy i scenografia prosto ze Szwadronu Machulskiego spotykają się z marvelowskimi X-men i romansem frontowym w stylu późniejszych odcinków Czterech pancernych i psa. Wszystko to okraszone sporą ilością przyzwoitej batalistyki i atrakcyjną, bo jeszcze nie wyeksploatowaną, problematyką historyczną. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że jest to powieść w pewnym sensie niekompletna i nieodpracowana.

bimali1 - 2011-11-09, 13:08
:
W jeden dzień puknąłem "1977" Davida Peace. Mroczne, depresyjne, wulgarne, szarpiące, agresywne i licho jeszcze wie jakie. Swego rodzaju perełka.
Sabetha - 2011-11-09, 20:31
:
Skończyłam "Rozgwiazdę" i natychmiast wgryzłam się w "Ślepowidzenie". Byc może ulegam złudzeniu, ale początek klimatem przypomina rzeczoną "Rozgwiazdę" - zamknięta przestrzeń plus kilkoro bohaterów, z których o co najmniej dwóch już wiadomo, że są przeciętni inaczej. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, gdyż w R. najbardziej podobała mi się ta mroczna sceneria rodem z koszmarów. Z drugiej - chyba niepotrzebnie naczytałam się zachwytów nad "Ślepowidzeniem", bo teraz (i po własnych "achach" nad R.) spodziewam się zmiażdżenia, zdeptania i absolutnego zachwytu. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję XD
Ł - 2011-11-09, 21:37
:
Sabetha napisał/a:
zamknięta przestrzeń plus kilkoro bohaterów, z których o co najmniej dwóch już wiadomo, że są przeciętni inaczej. Z jednej strony bardzo mnie to cieszy, gdyż w R. najbardziej podobała mi się ta mroczna sceneria rodem z koszmarów.

To jeden z moich ulubionych settingów (Wattsa chyba też bo i Rozgwiazda i Ślepowidzenie i Wyspa). Ale i Solaris Lema i Kula Circhtona. I nawet The Thing do którego Watts napisał sidequel. Ale generalnie podobieństwo między Rozgwiazdą a Ślepowidzenią wykraczją nawet poza ten setting.
Tixon - 2011-11-09, 23:34
:
Też skończyłem Rozgwiazdę. Czuję niedosyt oceanu i zastanawiam się nad sięgnięciem po Kulę. Dużo też podobieństw z Ślepowidzeniem, ale o tym będzie w odpowiednim wątku.

A teraz wyjątek w czytelniczym planie i Miłosz. Jest to coś w rodzaju jego autobiografii i jak na razie jest nawet ciekawie. Nie rozumiem Romulosowego katowania się nim, ale zostało mi jeszcze dwieście stron i wszystko się może zdarzyć ;)
rybieudka - 2011-11-09, 23:41
:
Widząc ile osób deklaruje, ze właśnie skończyło Rozgwiazdę stwierdzam, ze dokonaliśmy bardzo dobrego wyboru lektury na pierwszy wrocławski stolik, bardzo dobrego :-)
You Know My Name - 2011-11-10, 09:17
:
Im dalej z Głosem Lema tym lepiej (może z wyjątkiem Cyrana...). Opowiadanie Joanny Skalskiej mnie nie powaliło co prawda, ale stopniowanie napięcia w Telefonie syci. No i króciutki i prosty Stanlemian, ale świetnie napisany a w szczególności ostatnie zdania, które pewnie wrzucę za jakiś czas w podpis.
Więcej po lekturze.
adamo0 - 2011-11-10, 19:33
:
To nie jest kraj dla starych ludzi.

Generalnie jeżeli ktoś widział film, to w książce nic nowego nie odkryje. Oczywiście nie zniechęcam - warto przeczytać, bo lektura iście wyśmienita :-P
Jander - 2011-11-10, 21:34
:
Kolejny fragment malazańskiej przeczytany. Stonewielder Iana Camerona Esslemonta całkiem zadowalający i trzymający w napięciu do końca.
Teraz pewnie wrócę do Rozgwiazdy, według zakładki jestem dokładnie w połowie, a ostatnio czytałem chyba przed wakacjami. Mam nadzieję, że pamiętam o co chodziło.
Edit: O, nawet znalazłem polską wersję w wersji elektronicznej, nie będę musiał z książką jeździć. :)
Qbard - 2011-11-11, 10:54
:
Tomasz Matkowski "I Bóg stworzył delfina". Zabawna książka z wątkiem kryminalnym. Ale (tu robi się nieprzyjemnie) na szczycie drabiny ewolucyjnej jest nie człowiek a delfin. Człowiek jest gatunkiem hodowlanym, jego mięso to przysmak, kobiety dają mleko, ze skór robi się torebki dla delfinic itd.
Tixon - 2011-11-11, 19:25
:
Rodzinna Europa Miłosza za mną. Wbrew pewnym sugestią, okazała się książką ciekawą i na tyle mocno umieszczoną w epoce, że mogę dodać ją do listy obowiązkowych lektur z XX wieku.
Zaraz po lekturze sięgnąłem po antologię poezji polskiej brata (mi jako nagrodę dawali jakieś lipne słowniki, słownik postaci historycznych do tej pory ani razu nie był potrzebny, a bratu poezję dawali, w sumie to też ani razu do niej nie zaglądał), bo nie mogłem umieścić wiedzy o poecie wobec jego twórczości. Gdy go w końcu znalazłem, przypomniałem sobie, dlaczego żaden wiersz Miłosza mi w pamięci nie utkwił - ni mnie ziębi, ni grzeje. Co innego Herbert z Panem Cogito, czy Szymborska - ich utworów nie mogę zapomnieć. Miłosz - jak najbardziej.

Teraz wracam do planu. Miałem mały problem z wyborem, ale w końcu zdecydowałem się na Solaris. Potem najprawdopodobniej będzie Wieczny G, a następnie Chochoły. Chyba, że coś mi się odwidzi.
Romulus - 2011-11-11, 20:00
:
A już miałem cię nazwać lizusem :)

Skończyłem czytać "Bar dla potępionych" Kealana Patricka Burke'a. Nasze forum ma nad nią patronat i przyjdzie mi pisać recenzję. I niespodzianka. Powieść to bardzo nietypowa, niesztampowa, w pewien sposób oryginalna i niezła. Będę miał problem, bo może być zbyt ambitna na mój mały mózg.

Wracam do "Głosu Lema".
dworkin - 2011-11-11, 20:26
:
Tixon napisał/a:
Rodzinna Europa Miłosza za mną. Wbrew pewnym sugestią, okazała się książką ciekawą i na tyle mocno umieszczoną w epoce, że mogę dodać ją do listy obowiązkowych lektur z XX wieku.
Zaraz po lekturze sięgnąłem po antologię poezji polskiej brata (mi jako nagrodę dawali jakieś lipne słowniki, słownik postaci historycznych do tej pory ani razu nie był potrzebny, a bratu poezję dawali, w sumie to też ani razu do niej nie zaglądał), bo nie mogłem umieścić wiedzy o poecie wobec jego twórczości. Gdy go w końcu znalazłem, przypomniałem sobie, dlaczego żaden wiersz Miłosza mi w pamięci nie utkwił - ni mnie ziębi, ni grzeje. Co innego Herbert z Panem Cogito, czy Szymborska - ich utworów nie mogę zapomnieć. Miłosz - jak najbardziej.

Nie spodziewałem się po Tobie, Smoku. Bardzo lubię quasi-biograficzną prozę Miłosza, choć najwyżej niezły z niego prozaik. Jest za to wyjątkowym świadkiem XX wieku, bowiem niewielu takich, co przeżyli go od początku do końca, obdarzonych podobną inteligencją, wrażliwością i talentem. I chociaż jego lekceważenie (miejscami nienawiść) dla wartości narodowych jest irytujące, to opis tych wszystkich doświadczeń nie daje wyboru, jak tylko czytać dalej. Poeta stara się zachować obiektywizm, ale nie udaje mu się nikogo oszukać co do własnej próżności. Jest jednak przy tym czarujący i przynajmniej sprawia wrażenie uczciwego.

Teraz możesz sięgnąć po "Dolinę Issy", ale to już pełna beletrystyka - mitologizuje dziecinne strony Miłosza, czyli pierwsze rozdziały "Rodzinnej Europy". Na pewno musisz przeczytać jedno - "Zniewolony umysł" - absolutnie obowiązkowy, objaśnia korzenie intelektualnej kolaboracji z komuną. Dalej, jeśli zechcesz - "Rok myśliwego" i "Prywatne obowiązki". To chyba wystarczy, by dać amatorowi pojęcie, kim był Miłosz.

A o ile był niezłym prozaikiem, to poetą wybitnym. Dziwi mnie, że nie dostrzegasz różnicy w poziomie formy jego utworów, a dzieł Szymborskiej. Lubię jej poezję, jednak nie uważam, by było się czym aż tak podniecać. Chyba sam widzisz, że te wiersze to raczej proste i lekkie błahostki formalne. Dlatego tak łatwe w przekładzie. Są jak smakowite przekąski między daniami głównymi. Być może nie przemówiła do Ciebie poezja Miłosza, jednak to jego twory mają prawdziwe kalorie.

Tixon napisał/a:
Teraz wracam do planu. Miałem mały problem z wyborem, ale w końcu zdecydowałem się na Solaris.

To teraz "Niezwyciężonego". Jeśli czytałeś "Ślepowidzenie", wyhaczysz kilka podobieństw. A pojedynek Cyklopa z Rojem - God damn epic!
Romulus - 2011-11-11, 21:19
:
Z tym Miłoszem to przesadziłeś, dworkinie. Ale, ostatecznie, to Historia nas rozsądzi :mrgreen:
dworkin - 2011-11-11, 22:16
:
Że niby nakadziłem jego poezji? Czy jemu osobiście? Bo uważam się za dość krytycznego w stosunku do Miłosza. A światopoglądem dość odległego. Mimo to lubię jego mimo wszystko mądrą twórczość. Nawet jeśli w takiej "Rodzinnej Europie" miejscami żałośnie się usprawiedliwia.
Tixon - 2011-11-11, 23:08
:
dworkin napisał/a:
Nawet jeśli w takiej "Rodzinnej Europie" miejscami żałośnie się usprawiedliwia.

Pewną warstwą ochronną był dla mnie brak wiedzy (czy też raczej pamięci), co takiego Miłosz zrobił, z czego musiał by się usprawiedliwiać. Jako postać historyczna jest mi obojętny (nie tak jak np. Piłsudski) dlatego mogłem oglądać Europę jego oczami, nie wartościując jego sądów czy działań.
dworkin napisał/a:
Jest za to wyjątkowym świadkiem XX wieku, bowiem niewielu takich, co przeżyli go od początku do końca, obdarzonych podobną inteligencją, wrażliwością i talentem.

Jak już mówiłem, jest pod tym względem bardzo cenna dla mnie, udało mi się zdobyć akceptację na włączenie książki do listy lektur z których będę pisał o XX wieku. I na pewno część tego, co Miłosz obserwował, wykorzystam na zajęciach.
dworkin napisał/a:
A o ile był niezłym prozaikiem, to poetą wybitnym. Dziwi mnie, że nie dostrzegasz różnicy w poziomie formy jego utworów, a dzieł Szymborskiej. Lubię jej poezję, jednak nie uważam, by było się czym aż tak podniecać. Chyba sam widzisz, że te wiersze to raczej proste i lekkie błahostki formalne.

W sumie to dostrzegam, z tym, że niezbyt ją cenię. Miłosz stawia na wyrafinowanie i intelektualizm, czytanie go w antologii jest cięższe niż w podręczniku, gdzie były przypisy, wyjaśnienia i coś w kształcie omówień. Praca samodzielna nad jego tekstem (a nie klasowe "analizowanie" - czyli nauczyciel tłumaczy co autor chciał powiedzieć) niezbyt mnie rajcuje. Co innego Szymborska, z jej prostotą. Właśnie za to ją cenię, za pozorną prostotę, bez ornamentów, które w jej wypadku okazują się zbędne, rozpraszały by przekaz. Mogę szanować Miłosza za umiejętności, ale to Szymborska mnie porusza.
wilk4561 - 2011-11-12, 08:53
:
Witam!
Aktualnie skończyłem czytać Andrzeja Pilipiuka - Zagadka Kuby Rozpruwacza i jestem w trakcie Pracheta - Straż! Straż! oraz Magdy Parus - Wilcze Dziedzictwo, tom III Ukryte cele.
toto - 2011-11-12, 09:07
:
Spocznij.
wilk4561 - 2011-11-12, 09:17
:
Tak jest!
Fidel-F2 - 2011-11-12, 09:38
:
:mrgreen:
wilk4561 - 2011-11-12, 09:46
:
To mój pierwszy post dlatego tak nieśmiało wygląda. Spokojnie, rozkręcę się jeszcze. ;)
ikuk - 2011-11-12, 23:00
:
Nieśmiało tak jak mój poprzednik - aktualnie czytam Zagładę Czarnej Kompanii =]
dziki - 2011-11-12, 23:38
:
Michael Bishop "Nie masz wroga prócz czasu".

Napisane na okładce: Najlepsza powieść science fiction roku, Nebula 1982

Pożyczyłem w takiej małej bibliotece miejskiej, gdzie dużego wyboru może nie ma, zwłaszcza fantastyki, a szczególnie nowości, ale gdzie lubię zajrzeć pomyszkować wśród półek. Zawsze jakąś interesującą staroć się wygrzebie. Jakoś nie miałem wielkich oczekiwań wobec tej książki, do pochwalnego napisu odnosiłem się sceptycznie, moja postawa to raczej: A co tam, spróbujmy!. I tu taka niespodzianka. Czyta się na prawdę przyjemnie, choć może nie w zawrotnym tempie (ostatnio w ogóle czas to u mnie towar deficytowy). Autor popisuje się całkiem znośnym poczuciem humoru, szczególnie pocieszne są mowy bohatera do praludzi, ale nie jest to fantastyka humorystyczna, oj nie. Czy jest jakoś bardzo poważna, jeszcze nie wiem.
toto - 2011-11-13, 13:40
:
Dni Cyberabadu McDonalda. Na razie dwa opowiadania za mną, jest nieźle.

Powtórzyłem sobie też Lód Dukaja. Całość wciąż oceniam minimalnie niżej od Innych pieśni (za to w Lodzie jest kilka scen napisanych fenomenalnie; pod tym względem Lód bije Inne pieśni na głowę), ale nie uważam już, że zakończenie zostało doczepione do powieści na siłę. Tym bardziej, że jest lato, nie zima.
Jander - 2011-11-13, 16:31
:
Skończyłem Rozgwiazdę z dużym niedosytem. Mam parę pytań, ale w sumie poczytuję sobie teraz co istotniejsze fragmenty ("warcaby czy szachy"), nie rozumiem jeszcze Lubina, ale pewnie wszystkie moje wątpliwości zostaną rozwiane na WSF.
utrivv - 2011-11-14, 09:03
:
Gwiezdna Straż A. Norton. Mam nadzieję że to nie będzie jakaś straszna kicha...
Shadowmage - 2011-11-14, 09:44
:
Dwupak Sullivana z serii NF. Całkiem przyjemne przygodowe fantasy, idealnie nadało się na podróż na Falkon.
Cain - 2011-11-14, 23:33
:
Zbliża sie połowa listopada i jestem po lekturze 5 książek.

Front burzowy, Butcher'a - świetnie się czytało, wartka akcja, humor i ciekawe zwroty akcji obecnie mój numer 1 wsród miejskich magów :mrgreen:

Krawędź czasu, Piskorskiego - powieść o wiele lepsza od Zadry, autor miał ciekawy pomysł, który doskonale przelał na papier, ciekawa i zajmująca fabuła. O powieśći Piskorskiego można powiedzieć że jej rozpoczęcie jest jednocześnie początkiem, środkiem opowieści jak i jej zakończeniem.

Trojka, Chapman - spodziewałe się że ta książka ,,zryje mi beret", ale bardziej zrytą mózgownice miałem po przeczytani Welinu. Chapman ma niesamowita wyobraźnię i bardzo dobre pióro.

Prawo mężczyzn - 4 tom Królów przeklętych - szczerze powiedziawszy ten tom troche mnie zanudził spodziewalem sie bardziej wartkiej akcji.

Dragon Age Powołanie -ksiązke udało mi sie wypożyczyć w bibliotece. Byłem niesamowicie ciekaw dlaczego niektóre osoby są w stanie zapłacić za nią prawie 100 złotych i szczerze powiedziawszy.......nie mam zielonego pojecia dlaczego. Fabuła to typowy skrypt do misji RPG mamy walke z mrocznymi pomitami, smokiem, demonem, troche romansu i namiastke intrygi. Osoby, które grały w Dragon age nie dowiedzą sie wiele nowego o świecie Fereldenu i jego bohaterach.

Obecnie na tapecie czytelniczej W ciemności McCathy'ego, jest ciekawie, ale jak narazie po 100 stronach niezbyt mroczno. Jutro zaczne Piekare Ja Inkwizytor. Bicz Boży ( i nie nie spale tej książki, trzeba dbac o srodowisko naturalne ;) ) a nastepnie zabieram się za 49 idzie pod młotek.
m.shaska - 2011-11-15, 01:09
:
Juli Zeh "Ciemna materia" - po stu stronach jestem naprawdę zaintrygowana. Dawno już nie poświęcałam czytaniu książki tak dużo uwagi, inna sprawa, że sam tekst stymuluje moją aktywność na tym polu. Cały czas usiłuję dojść, czy i jak zauważone szczegóły wpłyną na ostateczną interpretację... być może wskazówką może być okładka, polskie wydanie powtarza motyw niemieckiego. Czytając książkę ma się też specyficzne wrażenie, że intencją autorki było położenie szczególnego nacisku na pojawiające się w tekście ptaki, być może po to, aby wyprowadzić czytelnika na manowce. Nie jest to powieść pozbawiona humoru, także takie rozwiązanie było by prawdopodobne, gdyby nie to, że jest takie oczywiste, a samej powieści (jak dotąd) przewidywalną nazwać nie można.
You Know My Name - 2011-11-16, 20:35
:
Skończyłem Głos Lema. Zbiór dobry choć nieco nierówny. Procentu Lema w Lemie nie mnie oceniać, bo należę do przedostatniejszych tubylców jeśli chodzi o znajomość twórczości mistrza (wszystkiego z osiem pozycji przeczytałem, może dziewięć), więc mogę pewnych oczywistości nie widzieć. Zbiorek znajduję jednak co najmniej udaną inwestycją. Czas na przeczytanie recek tej książki i może jakieś odniesienie się do nich. MemoŁakowa pójdzie najsamprzód.
Teraz idzie Pieśń Czasu MacLeoda na Stolyk. Jak to u MacLeoda niewiele się dzieje, ale jest o niebo lepiej niż w Wiekach Światła.
Stary Ork - 2011-11-16, 22:32
:
W ramach odmóżdżenia się "The first heretic" Aarona Dembskiego-Bowdena, czyli uszlachetniony fanfic ze świata 40k; wychodzi na to, że w stajni Black Library pojawił się drugi obok Dana Abnetta autor, którego da się czytać bez bólu zębów nawet, jeśli nie jest się skończonym 40k-owym fanboyem. Poluję na tegoż autora "Helsreach", po którym ponoć nawet takie zatwardziałe space wilczyska jak ja przerzucają się na Black Templarów. Spellu, poprowadź w końcu Deathwatch, bo jak nie, to będzie krew dla Boga Krwi.
Sharin - 2011-11-16, 22:50
:
Połowa Obywatela, który się zawiesił za mną i przynajmniej do tej pory zbiorek jest bardzo fajny. Wśród tekstów, które czytałem po raz pierwszy jest opowiadanie "Skrytogrzesznicy" - tekst troszeczkę poplątany (może nawet za bardzo), ale fajny motyw gadania samemu z samym sobą O.o Nadal świetnie się czyta "Mgłę" oraz "Za dobre to zrobiliśmy" = motyw samobójcy reklamującego sieć telekomunikacyjną... nadal mnie śmieszy - choć może nie powinien... może kiedyś wykorzystam na jakiejś rozmowie kwalifikacyjnej O.o

Zrodzony z męża i niewiasty Mathesona - tekst bardzo krótki, ale wciągający. Przerażające, jak można traktować własne dziecko.

Dallas '63, najnowsza powieść Kinga i jak na tego pana przystało akcja rozwija się wolno... plusem jest postać głównego bohatera, bo już czuję, że to 'swój chłop' (oczywiście nauczyciel języka angielskiego ;) ) oraz wizja USA przełomu lat 50 i 60-tych xD Mam nadzieję, że owa wizja będzie zaprezentowana równie świetnie, co w noweli "Serca Atlantydów".
toto - 2011-11-18, 18:12
:
Dom derwiszy McDonalda. 1/3 za mną. Konstrukcyjnie przypomina mi na razie Rzekę bogów - przeskakiwanie między kilkoma punktami widzenia, snucie kilku wątków, które powoli zaczynają łączyć się w jedną historię. A później znowu Dukaj.
You Know My Name - 2011-11-18, 18:49
:
Ja sączę powoli Pieśń Czasu. Bardzo, ale to baaardzo sycąca lektura, meandrująca między wspomnieniami, emocjami, chyba bez akcji (jak na razie). Za to ze świetnie wymalowaną wizją przyszłego świata. Warto!!
toto napisał/a:
A później znowu Dukaj
Ja sobie Dukaja przypomnę hurtem w przyszłym roku a w przyszłym tygodniu Antologia SF, którą zacznę właśnie od niego.
Ł - 2011-11-18, 20:25
:
Zaczynać od deseru? Nieładnie. U mnie właśnie antologia SF. Po kolei.
gelaZz - 2011-11-19, 11:54
:
You Know My Name napisał/a:
... przyszłym tygodniu Antologia SF, którą zacznę właśnie od niego


Ł napisał/a:
... U mnie właśnie antologia SF. Po kolei.


Podzielcie się wrażeniami po lekturze, będę wdzięczny ;)
Qbard - 2011-11-20, 00:25
:
A.R.R.R. Roberts "Kod Edy Vinci". Parodia "Kodu Leonarda Da Vinci" D. Browna. Angielski humor. Relaks w pełnym wymiarze.
makatka - 2011-11-20, 11:54
:
tak trochę dla odmiany coś innego niż fantastyka

właśnie połknęłam:
Sina-Aline Geissler "Czekając na miłość - rzecz o masochizmie kobiet"
czyli między innymi jak to feminizm nie kłóci się z masochizmem.

właśnie połykam:
Goodgirl "Suka- z pamitnika masochistki" lektura inteligentna, pisana z humorem, jednocześnie smakowicie opisująca absurdy środowiska Polonusów za oceanem.

oczekuje na połknięcie:
Marthe Blau "W jego dłoniach"
bimali1 - 2011-11-20, 13:42
:
Przeczytałem "Wolność" Franzena, ciekawa lektura, o sukcesach i niepowodzeniach ludzi na tle kilkudziesięciu ostatnich lat USA;bardzo ładne ostatnie zdanie.
I kończę "Vince i Joy" Lisy Jewell. Nie jest to arcydzieło, ale interesująca opowieść o parze, która nie może być razem. Plus kilka interesujących portretów psychologicznych - niektóre osoby jakbym znał z własnego życia.
ikuk - 2011-11-20, 16:39
:
W przerwie od Kresa, zabieram się za Guy Gavriel Kay "Lwy Al-Rassanu".
bimali1 - 2011-11-23, 08:36
:
Ładnie i szybko czytam "Człowieka bez psa" Nessera. Bardzo zgrabny kryminał, z ciekawymi postaciami i wciągającą intrygą. Z pozoru zwyczajna rodzina, która ma jednak swoje tajemnice oraz intrygujący komisarz i jego układy z Bogiem. Muszę zainteresować się bliżej Nesserem...
utrivv - 2011-11-23, 08:58
:
Zacząłem czytać Joe Alexa Jesteś tylko diabłem.
Nie powiem bym przepadał za Joe Alexem jednak ta konkretna książką jest niezła. Ciekawa zagadka przypomina nieco "Tajemnicę żółtego pokoju". Dobry język i ciekawy styl (inne kryminały tego autora są nieco bardziej "suche")
rybieudka - 2011-11-23, 09:56
:
Mam jakąś małą blokadę czytelniczą. Po skończeniu Głosu Lema, który mi się całkiem podobał (recenzja już na blogu) zacząłem Wir i ku mojemu zasmuceniu szedł jak po grudzie.

Dla odmiany czytam więc 1939. Nad przepaścią Richarda Overy'ego - na razie (jestem w połowie) muszę przyznać, ze jest więcej niż nieźle. Brytyjczyk ma spory talent do opowiadania historii, ale nie jest to czyste gawędziarstwo, a solidna, poparta mnóstwem dokumentów, dość krytyczna analiza działań dyplomatycznych w pierwszych dniach przed wybuchem wojny a także pierwszych dni jej trwania. sporo ciekawostek, cytatów, źródeł, ale wszystko czyta się świetnie.

Do tego w międzyczasie przesłuchałem audiobook z www.1939.com.pl Marcina Ciszewskiego. Pomysł wprost z Jeszcze raz Pearl Harbor - w sumie niezły. Niestety konwencja "patriotic fiction" (ponoć coś takiego jest, wiec się terminem posłużę, a co) przekłada się na superbohaterskie, przetwardzielskie postacie z ppłk Grobickim na czele. I nawet by mnie to tak nie gryzło, gdyby nie to, ze fabularnie (a momentami i narracyjnie) książka jest zbudowana po prostu nieporadnie. Można mieć pewność, ze nawet gdy dzielni wojacy z 2007 znajdują się w przysłowiowej czarnej dupie, nagle pojawi się ktoś lub coś co ich uratuje... i tak całą książkę. Za plus można poczytać powieści Cieszewskiego wartką akcję, momenty, gdy pojawia się intryga, przyzwoicie pokazane militaria i jakieś takie dziwne coś, które powoduje, ze chociaż wiem, ze to jest książka słabo napisana, to i tak mam ochotę sięgnąć po kolejne tomy... Nie wiem jak to się Ciszewskiemu udało, ale się mu faktycznie udało ;) Za to sam audiobook chociaż bez fajerwerków, czytany jest po prostu świetnie przez Krzysztofa Banaszyka
Procella - 2011-11-23, 12:05
:
S.T. Joshi - H.P. Lovecraft. Biografia
Niesamowicie szczegółowa (ponad 1000 stron), ale czyta się bardzo dobrze, wczoraj nawet troszkę zarwałam noc. Polecam.

Robert Muchembled – Dzieje diabła od XII do XX wieku
Dopiero zaczynam, bo jednak biografia Lovecrafta dominuje, więc opis kradziony:
Cytat:
Robert Muchembled, profesor Uniwersytetu Paris III, jest znanym i cenionym historykiem-kulturoznawcą. Sławę i uznanie przyniosły mu przetłumaczone na kilkanaście języków opracowania historii czarnoksięstwa.
Obecne dzieło jest ciekawym, dobrze udokumentowanym, obejmującym wiele dziedzin wprowadzeniem w kształtowanie się kultury Zachodu, z włączeniem Stanów Zjednoczonych. Osnową rozważań jest tu stosunek do problematyki szatana i roli zła. Dotyczą one przestrzeni kulturowej od schyłku średniowiecza, poprzez wczesny renesans, barok po nasze czasy. Do bogatego, zajmująco przedstawionego materiału źródłowego dodaje własne niebanalne przemyślenia. Osnową rozważań jest tu figura szatana w jego najrozmaitszych, historycznie uwarunkowanych postaciach i odmianach, związane z nim wierzenia, symbole i obrzędy kształtujące pojmowanie zła (od klasycznej teodycei i jej późniejszych wariantów po dzisiejsze wyobrażenia dotyczące natury zła), a także związane z diabłem zachowania kulturowe od XII wieku (jesień średniowiecza) po schyłek XX stulecia.
Z tego studium badanych na nowo poprzez pryzmat obrazu diabła przejawów kultury Zachodu (literatura, kino, komiks, malarstwo), wyłania się wizja diabła jako skomplikowanego zjawiska kultury, jako symbolu i inicjatora mechanizmu protestanckiej reformacji, organizatora nowego ładu moralnego, aż po dziś uruchamiającego i ożywiającego w nowoczesnych społecznościach Zachodu idee demonologiczne.


Oprócz tego od ostatniego wpisu w tym wątku zaliczyłam:
Jo Nesbo - Pentagram - bardzo dobre
Jonathan Kellerman - Impuls - przeciętne, do przeczytania i zapomnienia
Olga Tokarczuk - E.E. - bardzo dobre
Arnaud Delalande - Pułapka Dantego - zdecydowanie bez rewelacji
Jo Nesbo – Człowiek-nietoperz - dobre, ale kolejne części lepsze
Jander - 2011-11-23, 16:41
:
rybieudka napisał/a:
zacząłem Wir i ku mojemu zasmuceniu szedł jak po grudzie.

Ja dokładnie odwrotnie, przebiłem już 1/4. Jest nieźle, a koncept Wiru +1.
rybieudka - 2011-11-23, 17:53
:
Jander napisał/a:
rybieudka napisał/a:
zacząłem Wir i ku mojemu zasmuceniu szedł jak po grudzie.

Ja dokładnie odwrotnie, przebiłem już 1/4. Jest nieźle, a koncept Wiru +1.

To jest problem ze mną, nie z książką. Za dużo czystej fantastyki ostatnio czytaem i sie czkawką odbiło. zwykle bardziej przeplatam: fantastyka/lit. historyczna (tez beletrystyka) lub militarna/książki związane z pracą naukową a ostatnio było monotematycznie. Odbijam sobie teraz kończąc Overy'ego
You Know My Name - 2011-11-24, 00:37
:
Skończyłem Pieśń Czasu. Wyborne, największa niespodzianka dla mnie w tym roku.
Zacząłem SF. Smutek parseków Zbierzchowskiego jest wspaniały (fragment niedługo znajdzie się w moim podpisie). Apetyt rośnie geometrycznie.
Sabetha - 2011-11-25, 20:49
:
Kopnął mnie dziś wątpliwy zaszczyt bycia członkinią (dobrze, że nie członkiem :P ) wysokiej komisji w powiatowym konkursie polonistycznym. Zamiast przez półtorej godziny bezproduktywnie gapić się w ścianę klasopracowni, pod ławką bezczelnie czytałam Strach mędrca. Rothfuss mnie jak dotąd nie zawiódł - liczyłam na diablo wciągającą kontynuację przygód sympatycznego rudzielca i dokładnie to dostałam. Dalej mnie wprawdzie irytuje fantastyczny odpowiednik Małgorzaty Gautier (o wiele zresztą mówiącym imieniu Denna //evil ), ale ogólnie było to najprzyjemniejsze półtorej godziny i sto siedemdziesiąt cztery strony dzisiejszego parszywego dnia.
rybieudka - 2011-11-25, 23:14
:
Właściwie nie wiem, czy nie powinno to wyjądować w topicu o "słuchanym", ale popełniłem recenzję wspomnianego wyżej audiobooka www.1939.com.pl - jeśli kogoś interesuje ZAPRASZAM
Tomasz - 2011-11-26, 10:46
:
Kończę "Cryptonomicon". Książka wspaniała, ale im bliżej końca tym trochę mniej wspaniała. Z rzeczy nietypowych zabiło mnie roztrząsanie sposobu zalania płatków mlekiem. :mrgreen:

"Starcie królów" równie dobrze się czyta jak za pierwszym razem.

Do tego poczytuję po trochu "MBC" tom 1 Łysiaka. Aż się chce od razu zająć sztuką, pędzić dookoła Europy i oglądać na żywo te obrazy. Muszę jakoś kupić całość. Na razie mam 2 tomy tylko. Wyszło osiem. A w tym wydaniu nowym miał być dodatkowy dziewiąty tom, ale się jeszcze chyba nie ukazał.
MrSpellu - 2011-11-26, 13:08
:
Tomasz napisał/a:
Kończę "Cryptonomicon". Książka wspaniała, ale im bliżej końca tym trochę mniej wspaniała.

Ale to w sumie stała cecha twórczości Stephensona. Mdłe zakończenia.
Safe - 2011-11-26, 23:18
:
Jutro zabieram się za Zimę mej duszy czyli jeden z nowszych wyrobów Fabryki Słów. Bo w końcu nic tak nie przyciąga jak ładna okładka i chwytliwy tytuł.

Ponadto kolejny (czwarty?) już raz przerabiam Portret Doriana Gray'a Oscara Wilde'a i zastanawiam się czy kiedyś mi się to znudzi :mrgreen: Dawno nie czytałam czegoś tak inspirującego, tak genialnego. Aż nie wiem co napisać.
Urshana - 2011-11-27, 11:37
:
Miesiąc czytałam "Shantaram" Davida Gregory Robertsa i po zakończeniu nadal nie wiem, czy powodem tego rozciągnięcia jestem ja sama czy powieść. Ogólnie jest w niej mnóstwo ciekawych elementów, awanturniczo - przygodowa, z Bombajem w tle, z pewną częścią w Afganistanie - mamy przyjaźń, miłość, mafię, wojnę i wiele, wiele innych składników, które razem mogą przyprawić o zawrót głowy, a wszystko inspirowane prawdziwą historią. Wydaje mi się, że jednak za dużo tego wszystkiego jak na jeden utwór, może dlatego czułam po jej odłożeniu ulgę. Choć nie mogłam też się zdobyć na przerwanie, bo potrafiłam się przy niej autentycznie wzruszyć do łez, a także śmiać w głos.
Dla równowagi odbyłam książkową podróż po Mitteleuropie z Robertem Makłowiczem i jego "Cafe Museum". Smakowicie, suto zakrapiana uczta, lekko sentymentalna, na weekend wręcz cudowna.
Tixon - 2011-11-27, 15:39
:
Skończyłem Wieczny Grunwald. Wbrew obawą, książka nie okazała się bełkotem, nad którym się grupa osób zachwyca, a porządnym kawałkiem literatury. Wieloznacznym, barwnym, mądrym. Autor umiejętnie korzysta z elementów fantasy, rozgrywając je ku własnej potrzebie. Przydaje się w interpretacji publicystyka autora (fragment o jego pochodzeniu), którą Łaku linkował.

Teraz Chochoły Szostaka. Po kilku dniach czytania, jestem na 66 stronie. Zapowiada się długa, acz smakowita lektura.
Sharin - 2011-11-27, 18:58
:
Kontynuuję opowiadania Clifforda D. Simaka. Po lekturze Sąsiada oraz Tajemnicy Tycho przyszedł czas na teksty ze zbioru "Ludojad". Zarówno Śmierć sąsiada, jak i opowiadanie tytułowe wypadły bardzo pozytywnie, ale nie wiem, czy większość dzisiejszych czytelników nie nudziłaby się przy nich. Brak w nich porywającej akcji, czy zaskakującego zakończenia. Ot, proste historyjki sf, jakich pełno w latach czterdziestych i pięćdziesiątych w amerykańskiej fantastyce naukowej.
GilGalad - 2011-11-27, 19:16
:
Ostatnio drugi raz przeczytałem Opowieści Sieroty Valente i po raz kolejny się nie zawiodłem,świetna baśniowa sceneria połączona z obfitym i różnorodnym językiem odnośni świetny skutek. W gruncie rzeczy lekki tytuł jak na UW, jednak trzeba go czytać w skupieniu :) Mógłbym to czytać ładnych kilka raz a i tak bym się nie zanudził.

A teraz pojedynek z drugim tomem Samozwańca Komudy a potem podróż w treść trzeciego tomu. Niezła pozycja aby mierzyć się z nią na spokojnie podczas podróży do pracy oraz w oczekiwaniu do umilenia mej osoby podczas czytania Wiru :)
Romulus - 2011-11-30, 18:26
:
"Londyn. Biografia" - Peter Ackroyd. Recenzja Piotra Goćka w "Rzepie" i tym razem była trafiona. Książka bardzo wciąga i pochłania - choć nie wszystkie rozdziały tak samo. Ale fascynujące jest z jaką pasją autor pisze o historii Londynu. Dodatkowo stara się nie zanudzać czytelnika więc nie pisze chronologicznie, nie ma akademickiego wykładu. To płynna, przekrojowa opowieść o historii miasta, bardzo udanie oddaje klimat Londynu, podkreśla jego wyjątkowość, momentami niemal magiczną aurę poprzez odwołania do historii starożytnej. Taka książka to rewelacyjny przewodnik - o ile ma się co najmniej miesiąc czasu, aby zgłębić w rzeczywistości wszystkie tajemnice, które autor odkrywa przed czytelnikiem. Warto polecić lekturę.
adamo0 - 2011-11-30, 19:54
:
Brnę przez Wir i idzie mi dosyć mozolnie. Nie wiem czy to wina samej lektury, czy spadku mojej czytelniczej formy? Chyba raczej to drugie, bo do samej fabuły nie można się przyczepić - rozwija się powoli, ale trzyma klimat pierwszej części.
Jander - 2011-11-30, 19:59
:
Ja 50 stron do końca. Im dalej tym więcej akcji, liczę na jakieś pierdolnięcie na koniec.
Ł - 2011-11-30, 20:36
:
Antologia SF skończona. "Amnezjak" Nowaka to murowany kandydat do Zajdla za opowiadanie, a 200 stronicowe "SF" Dukaja to chyba w kategorii powieść już. Reszta bardzo przyzwoita. Tylko krótki tekst Przybyłka nie przypadł mi do gustu z całości.
MrSpellu - 2011-11-30, 20:40
:
Ł napisał/a:
Tylko krótki tekst Przybyłka nie przypadł mi do gustu z całości.

No pięknie.
Teraz tylko pozostaje nam czekać na spadochroniarzy z Chomiczówki...
CezarIXen - 2011-11-30, 20:53
:
Warta każdych pieniędzy, ta antologia sf? Bo ja się właśnie waham nad jej zakupem, bo ostatnio książek sf kupiłem dużo, kasy na książki zostało bardzo mało a do tego mam teraz fazę na fantasy albo coś lżejszego (cóż jesień)... Chyba, że wspomniana antologia, to kawał dobrej literatury, które powala nie tylko na kolana ale na twarz i resztę ciała?
Byłbym wdzięczny za każdą pomoc w tym wyborze...
Ł - 2011-11-30, 21:09
:
A poczekasz na recenzje? Będzie jakoś niedługo.
CezarIXen - 2011-11-30, 21:14
:
Dziś jest dzień darmowej wysyłki, więc zamierzałem skorzystać... Ale mogę poczekać na recenzje i spróbuje dorwać w jakiejś księgarni jeśli mnie wystarczająco zainteresuje.
You Know My Name - 2011-11-30, 21:25
:
Bierz, naprawdę warto. Naprawdę bardzo dobre teksty, myślę, że można powiedzieć nawet wyśmienite.
Ł - 2011-11-30, 21:35
:
To w skrócie: Antologia prezentuje w większości przyzwoity poziom science fiction będącej na czasie względem światowych trendów. Ale zdecydowanie nie jest to coś lżejszego - sporo opowiadań to teksty ciężkie emocjonalnie np. "Smutek Parseków" czy "Godzina Nadawania". Najlepsze teksty z antologii czyli właśnie teksty Nowaka i Dukaja są z kolei ciężkie od strony formalnej - ktoś czytający framenty bez kontekstu mógłby wręcz napisać że to bełkot (fakt Dukaj zradykalizował się i fragmenty tej powieści w powieści to straszny mindfuck).
mc - 2011-11-30, 22:35
:
Ł napisał/a:
Dukaja to chyba w kategorii powieść już.


Noo... 390 K znaków. Wstyd przyznać, ale zdarzyło mi się napisać krótszą powieść ;-) O ile się orientuję, nawet teksty z "Króla Bólu" aż tyle nie miały.
CezarIXen - 2011-11-30, 22:35
:
Dziękuje za pomoc, książkę kupie na pewno, bo zainteresowała mnie bardzo mocno, ale już następną paczką bądź w księgarni, teraz mimo wszystko potrzebuje czegoś letkiego żeby zrównoważyć, gdyż ostatnio kupowałem lub zdobywałem utwory warte uwagi, ale niezbyt letkie.. Takie ,,Tak jest dobrze" lektura jakże ciekawa, ale niezbyt odprężająca..., a w kolejce do czytania czeka zbiór Cyrana... A że, mnie ostatnio chandra nachodzi, mam więc cicha nadzieje, że rozgoni ją lektura ,,miecz i mroczna magia" oraz ,,felixa, net i nika" (który jak rzadko która książka potrafi poprawić mi humor)...
bimali1 - 2011-12-01, 08:37
:
Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem czytac "Taniec ze smokami" Dżordża. Plusem jest to, że Martin wreszcie "Taniec.." napisał. Plusem też jest, ze mam tu bohaterów których lubię /Tyron, Deanerys/. Po przeczytaniu ok. 250 stron stwierdzam, że chyba rzecz nie jest gorsza od poprzedniego tomu, ale trochę wodolejstwa zawiera. No i jako że od poprzedniego czytania minęło pewnie z pięć lat, sporo szczególów zapomniałem.
Cain - 2011-12-01, 22:47
:
Wyrabiam norme miesięczną w czytaniu ksiązek. Mój plan przeczytania 11 książek miesięcznie jak narazie sie sprawdza. :mrgreen:

Oto knigi jaki przeczytałem od poprzedniego wpisu:

W ciemności - Cormac Mccarthy - kolejna powieść drogi tego pisarza. Jak narazie w mojej opinii najsłabsza książka tego autora. Powieść mniej mroczna ale za to z doskonałą sceną pod koniec powieści(ognisko, mężczyźni i dziecko).

49 idzie pod młotek - Pynchon - bardzo dobra książka. Z pewnością przeczytam inne powieści tego autora. W 49 idzie pod młotek urzekł mnie specyficznym humorem i sposobem prowadzenia fabuły do końca nie wiadomo czy główna bohaterka ujawni swiatowy spisek czy też bierze udział w jednym wielkim żarcie. Jednocześnie spodziewałem się po tej książce, wielkiego ŁAŁ. W mojej ocenie książka b.dobra ale dupy mi nie urwała.

Urazy mózgu - Kathe Koja - miałem ochote przeczytać jakiś horror. Jeśli ktoś oczekuje po tej książce, scen gore to nie jest to pozycja dla niego. Autorka skupia się na psychice głównego bohatera i jego pogłebiającym się obłędem oraz szaleństwem, które nastąpiło po urazie czaszki. Od tego momentu bohater widzi...coś. Akcja toczy się wolno, ale naprawde warto wytrwać do końca książki ze znakomitym finałem.

Ja inkwizytor. Bicz boży. - Piekary - Hmmm...cóż mozna o tym napisać..... Czy jest coś nowego -nie, ciekawa fabuła - na poczatku następnie wieje nudą i powtarzalnością, wnerwia czytanie po raz enty jakie to czyłe powonienie ma nasz inkwizytor. Wnoiski - z pewnością czeka nas jeszcze wiele podobnych powieści/opowiadań o Mordimerze i jedo życiu...czyli nuuda. Z drugiej strony dziękuje Panu Piekarze za sfinansowanie zakupu Skyrim( sprzedałem cały cykl Ja inkwizytor :mrgreen: )

Martwe jezioro - Marcin Mortka - ciekawe podejście do odgrzewanego kotleta, jakim są książki fantasy gdzie wystepuje drużyna, pewien wspólny cel i wyprawa do tego celu. Fajne czytadło, potrafiące umilić 2 wieczory.

Księżyc na wodzie - Mort Castle - jak dla mnie mistrz krótkiej formy literackiej. Jego opowiadania są pełne grozy, brutalnej prawdy i rzeczywistości, ale też pełne nostalgii. Znakomity zbiór opowiadań tego autora.

Obecnie czytam Na tropie wampira Resnica - jak narazie ksiązka wciągająca i zabawna.
Fidel-F2 - 2011-12-02, 00:08
:
Cain napisał/a:
Urazy mózgu - Kathe Koja - miałem ochote przeczytać jakiś horror. Jeśli ktoś oczekuje po tej książce, scen gore to nie jest to pozycja dla niego. Autorka skupia się na psychice głównego bohatera i jego pogłebiającym się obłędem oraz szaleństwem, które nastąpiło po urazie czaszki. Od tego momentu bohater widzi...coś. Akcja toczy się wolno, ale naprawde warto wytrwać do końca książki ze znakomitym finałem.
rzuciłem w diabły po pięćdziesięciu chyba stronach, męczliwy bełkot, kopanie dołów tępą łopatą przy minus 20'C to pikuś w porównaniu
makatka - 2011-12-02, 12:03
:
se odświeżam Locke'a Lamorę :)
W teorii wypożyczyłam z biblioteki coby Ony sobie poczytał. W praktyce- wzięłam się za knigi ja ;)
Procella - 2011-12-02, 16:06
:
A ja mam tyle nowych książek a i tak nie mam co czytać. Jestem z nastroju "coś bym przeczytała, ale nie wiem, co". Chyba pokartkuję sobie jakieś antologie, na przykład "The Magicians" albo "The Werewolf Pack".
Ł - 2011-12-03, 22:40
:
I jest już zapowiadana recenzja antologii SF - http://katedra.nast.pl/ar...cience-Fiction/ - znowu pobiłem rekord długości recenzji ale inaczej się nie dało.






Cain napisał/a:
Księżyc na wodzie - Mort Castle - jak dla mnie mistrz krótkiej formy literackiej. Jego opowiadania są pełne grozy, brutalnej prawdy i rzeczywistości, ale też pełne nostalgii. Znakomity zbiór opowiadań tego autora.

Mnie również podobały się te opowiadania. Natomiast powieść "Obcy" była przeciętna.
Sharin - 2011-12-04, 13:41
:
Zły wpływ Campbella.
Dopiero początki lektury, ale już wiem, że nie zmarnuję czasu. W niedawno opublikowanej przez Replikę antologii "15 blizn" trafiłem na tekst Campbella - "Tuż za Tobą", dość dobrą historię ucieczki przed duchem. Sam motyw zalatuje tandetą (gdzie w XXI wieku miejsce na opowieści z duchami?), ale jego wykonanie nie pozostawia żadnych złudzeń. Brytyjski autor wie, co to horror. Wiedział to także pisząc "Zły wpływ". Oczywiście nie każdemu spodoba się ta powieść - no bo duchy, opętanie i inne takie smuty widzieliśmy setki razy - ale na pewno nie jest to pierwszy lepszy gniot.
Romulus - 2011-12-04, 13:57
:
Ł napisał/a:
I jest już zapowiadana recenzja antologii SF - http://katedra.nast.pl/ar...cience-Fiction/ - znowu pobiłem rekord długości recenzji ale inaczej się nie dało.

No proszę, spodziewałem się raczej klęski antologii (albo nie tyle klęski co raczej "letniości") a dziś się cieszę, że jutro ją odbieram :)

Czytam, póki co, najnowsze "Kroki w nieznane". Bardzo dobry zbiór, jak na razie. Doczytałem do opowiadania Teda Kosmatki, włącznie. Simmons - stare opowiadanie, ale na fali popularności zombiaków zyskuje, nomen omen, nowe życie :) Świetny tekst. Nawet napiszę, że ożywczy :) Najsłabszy na razie jest Charles Yu, ale najsłabszy na tle Simmonsa i K. J. Parker oraz Kosmatki. A ja nie lubię za dużo dowcipu i ironii w fantastyce. Opowiadanie K.J. Parker również zawiera pewną dawkę humoru, ale była ona dla mnie strawniejsza, może przez to, że autor(ka?) zręcznie operowała fabułą starając się widza nie rozbawić, ale zaskoczyć i to się udało. A Kosmatka może nie powalił, ale sprawił, ze znowu zacząłem googlać w poszukiwaniu odpowiedzi :)
You Know My Name - 2011-12-04, 14:36
:
Mi aby rozpocząć Kroki pozostały jeszcze trzy finalne teksty z Science Fiction. U mnie jak na razie podobne opinie jak u Łaka z tym tylko, żem bardziej zachwycon.
Ł - 2011-12-04, 14:59
:
Co myślisz o tekstach Przybyłka i Szydy?
You Know My Name - 2011-12-04, 17:34
:
Przybyłek: wstrzymuję się od głosu. Jestem na nie, choć być może miłośnicy Jane Austin wśród fantastów będą usatysfakcjonowani.
Szyda: mam problem z opkiem, podobny do Twojego. Po Chiangu reportaż, quasi-mocumentary nie będzie niczym odkrywczym. Biorąc pod uwagę, że wziął hmmm, trochę po.ebany temat to nie wiem co o tym myśleć, bo technicznie nie mam mu co zarzucić.
Qbard - 2011-12-05, 17:30
:
W ostatnim tygodniu:
M. Malicki "Wszystko jest" - świetna książka o codzienności pisarza. Ciekawy styl, błyskawicznie się czyta.
T. Piątek "Heroina" - książka o uzależnieniu. Trochę jak W. S. Burroughs choć bardziej zrozumiale ;-)
bimali1 - 2011-12-07, 08:34
:
Ponieważ zachwyciłem się ostatnio Johnem le Carre, czytam "Wiernego ogrodnika". Pracownik brytyjskiej dyplomacji prowadzi prywatne śledztwo w sprawie smierci żony w Kenii; w sprawę zamieszane są koncerny farmaceutyczne. To nie-szpiegowska powieść JlC, ale bardzo wiarygodna. Czyta sie o niebo lepiej od wychwalanego Ludluma.
I jeszcze czytam "Crimen" Hena; bardzo pozytywnie jestem zaskoczony, Rzeczpospolita szlachecka, postacie krwiste, awanturnicze, sporo sie dzieje, taki trochę Sienkiewicz bez pokrzepienia serc.
Romulus - 2011-12-07, 08:58
:
Rety, nie porównuj Johna Le Carre z Robertem Ludlumem //pisowcy :shock:
bimali1 - 2011-12-07, 10:43
:
Romulus napisał/a:
Rety, nie porównuj Johna Le Carre z Robertem Ludlumem //pisowcy :shock:


Tylko o tyle porównuję, że to też tematyka sensacyjno- szpiegowska.
Ale że klasa zupełnie inna, to fakt.
rybieudka - 2011-12-07, 10:55
:
Kroki... za mną. Chyba minimalnie słabsze niż zeszłoroczne, choć dużo równiejsze - nie ma tu tekstów, które mi nie podeszły, ale i mało takich, które rozwaliły na łopatki. Jestem zachwycony tekstem Kosmatki. Świetne wrażenie swoimi tekstami robią Parker i Berger. Trochę mnie rozczarował Stross - spodziewałem się tekstu, który zwali mnie z nóg a dostałem fajne, choć chyba troche zbyt rozwleczone opowiadanie. Najbardziej mieszane odczucia mam względem zamykającego opowiadania - połączenie estetyki gore z twardą sf, choć momentami zbyt uproszczone ma swój niewątpliwy urok, choć momentami męczy. No i znam parę osób, które po jego lekturze nie mogłyby spać przez tydzień ;) Jak będzie gotowa obszerniejsza recka to podlinkuję.
Teraz pora na Science fiction i trzeba będzie znów zrobić na jakiś czas odstawkę od fantastyki "dla zdrowtności" ;)
GilGalad - 2011-12-07, 21:21
:
Ukończyłem w końcu Samozwańca tom 3 autorstwa Komudy, o ile dwie pierwsze odsłony były znośnym czytadłem, to najnowsza część była zamulaczem i znacznie odstaje od poprzedników, zarówno poziomem fabularnym, jak i stylem. Ciągle to samo... ehhh.
Zakupiłem dzisiaj ostatnio złożonego omnibusa przez wydawnictwo Rebis, a mianowicie Howarda i Conana i Pradawnych Bogów. I praktycznie od razu wsiadając do Warszawskiej Komunikacji Miejskiej zacząłem go czytać... przebrnąwszy przez niemały Wstęp i Przedmowę w końcu się zabrałem za lekturę :)
Procella - 2011-12-09, 11:04
:
Wygrzebuję się powoli z nieopatrznie pozaczynanych równolegle cegieł typu biografii Lovecrafta i "Legend o krwi" Joanny Tokarskiej-Bakir (bardzo ciekawe). Teraz mam ochotę na zdecydowanie krótszego i lżejszego. Myślę, że sięgnę po "The Sword and the Satchel" Elizabeth H. Boyer - magiczne miecze, elfy, czarodzieje - tak, to powinno być to, czego mi teraz potrzeba. I jeszcze "Historię diabła"Muchembleda trzeba dokończyć.
Sammael - 2011-12-09, 20:20
:
W końcu dorwałem Dallas '63 Kinga. Dobijam do 1/4 powieści i wrażenia jak zwykle u niego: wolno się rozkręca, mistrzowska kreacja postaci, dobry klimat, nie mogę oderwać się od lektury.
Tixon - 2011-12-09, 21:13
:
W przerwie od Chochołów (które idą smakowicie ale długo) zacząłem czytać Jasienicę - Polskę Piastów i Jagiellonów. Natomiast dzisiaj z rana wpadł mi pomysł sięgnięcia po Stowarzyszenie Umarłych Poetów (N.H. Kleinbaum), odwiedziłem więc bibliotekę, zarekwirowałem książkę i przeczytałem. Wkopałem się, bo byłem przekonany, że film był na podstawie książki, jednak to ona jest na podstawie scenariusza. I to widać. Jest cieniutka (154 strony), opisy są sprowadzone do minimum i pozostaje wierna dialogom filmowym. Jeśli mnie pamięć nie zawodzi, w książce dodatkowo jest scena w której nauczyciel przygotowuje uczniów do pisania egzaminu z nieczytanych lektur (jeśli była w filmie, popraw mnie ktoś), całkiem dobra. Cały czas podczas lektury miałem przed oczami obraz z filmu, co wpływało pozytywnie na odbiór. Negatywnie, że wszelkie emocje z książki są cieniem tych przy filmie. Wielka szkoda.
Ł - 2011-12-10, 01:51
:
Vandermeer. Mam taki plan żeby zaliczyć miasto+shirek+fincha jeszcze w tym roku, więc - Miasto Sz&Ś. Pierwsze opowiadanie okejka.
rybieudka - 2011-12-10, 08:44
:
Ł napisał/a:
Mam taki plan żeby zaliczyć miasto+shirek+fincha jeszcze w tym roku

Toś ambitnie pojechał... NAPRAWDĘ AMBITNIE

Ed. a w temacie:
u mnie po skończeniu Kroków... 2011 poleciało szybkie przekartkowanie Rozgwiazdy przed dzisiejszymi WSF, no i zacząłem Science Fiction na razie jest zdecydowanie na plus, choć żadne opowiadanie (a przeczytałem na razie 3) mnie nie zamurowało. No, może trochę Zbierzchowski, ale to kwestia spaczenia zawodowego i jak widzę wzmianki i Simmelu, Tonniesie czy Levi-Straussie to robi mi się miło. Przynajmniej nie znajduję się tym razem w pozycji "tego złego, co to każe biednym studentom czytać tzw. klasyków" ;)
MrSpellu - 2011-12-10, 09:00
:
Oni i tak mało czytają...

@

Co do tematu, to w tej chwili mam przerwę od beletrystyki, muszę dwa teksty konferencyjne rozpisać.
W okolicach świąt pewnie coś zacznę czytać.
rybieudka - 2011-12-10, 09:21
:
MrSpellu napisał/a:
Oni i tak mało czytają...

Smutna prawda
You Know My Name - 2011-12-10, 10:17
:
Ł napisał/a:
Vandermeer. Mam taki plan żeby zaliczyć miasto+shirek+fincha jeszcze w tym roku, więc - Miasto Sz&Ś. Pierwsze opowiadanie okejka.
Twardziel z Ciebie //spell , ale mam wrażenie, że będzie to jeden z lepszych literacko miesięcy dla Ciebie - najpierw trochę SFu a potem trzy VanderMeery. Baw się dobrze.

Ja brnę przez Dukaja. Mam wrażenie, że przeczytałem już kluczowe zdanie utworu: Gdybym był bohaterem powieści SF, jak mógłbym się obronić przed poznaniem?.
Idzie powoli, bo czytam tylko w komunikacji miejskiej.
Potem zaś lektura stolikowa a następnie Kroki.
bimali1 - 2011-12-10, 12:07
:
Sammael napisał/a:
W końcu dorwałem Dallas '63 Kinga. Dobijam do 1/4 powieści i wrażenia jak zwykle u niego: wolno się rozkręca, mistrzowska kreacja postaci, dobry klimat, nie mogę oderwać się od lektury.


Kinga zostawiam sobie na Święta :)

Czytam "Trzynaście powodów" Jay Asher. Dziewczyna, która popełniła samobójstwo, nagrała na kasety wyjasnienia, co ją do tego skłoniło i rozesłała zainteresowanym. Jestem dopiero na początku, ale zajmujące.
Sabetha - 2011-12-10, 13:13
:
Skończyłam "Strach mędrca", siłą rozpędu odświeżyłam sobie "Imię wiatru" i przejechałam trzy czwarte "Tańca ze smokami" (swoją drogą, tę manierę dzielenia książek na połówki i ćwiartki znajduję cholernie irytującą :evil: ). Wszystkie są wciągające, nie wymagają wielkiego skupienia - dobre do czytania w busiku w drodze do pracy i na dyżurach śródlekcyjnych. Oprócz tego w czytaniu są "Mesjasz Diuny", "Człowiek z Wysokiego Zamku" oraz "I nie było już nikogo" Agathy Christie - to ostatnie w wyniku obowiązku szkolnego. W kolejce czekają "Wir" i "Ślepowidzenie" Wattsa - obie nadgryzione i zostawione na później jako nienadające się do czytania w busiku et caetera.
Wieczorami zaś rozkoszuję się lekturą takich dzieł jak ustawa o systemie oświaty oraz Karta Nauczyciela :badgrin:
You Know My Name - 2011-12-10, 13:16
:
Sabetha napisał/a:
W kolejce czekają "Wir" i "Ślepowidzenie" Wattsa - obie nadgryzione i zostawione na później jako nienadające się do czytania w busiku et caetera.
Nie jestem pewien czy one nadają się do czytania równoległego ze względu na spore podobieństwo //mysli
Sabetha - 2011-12-10, 15:23
:
Żadne podobieństwo nie będzie mi przeszkadzać do momentu, gdy stwierdzę, że czytam po raz drugi tę samą książkę, za którą podwójnie zapłaciłam. Nie wierzę, że Watts mógłby mi to zrobić XD
Shadowmage - 2011-12-10, 19:40
:
Przeczytałem "Dom derwiszy" McDonalda i w sumie jestem zadowolony. Oczekiwałem raczej kopii "Rzeki bogów", ale zostałem pozytywnie zaskoczony, chociaż niewątpliwie wspólne elementy między tymi powieściami są. Teraz sobie poczytuję w nielicznych wolnych chwilach "Potępionych" Palahniuka - ładnie jedzie po lewicujących elitach amerykańskich, ale fabularnie nic nadzwyczajnego.

A tutaj wrażenia z lektur listopadowych: http://shadowmage.nast.pl...elniczy-112011/
Sammael - 2011-12-11, 01:06
:
I skończyłem Dallas '63. Świetna książka, z dobrym zakończeniem (co u Kinga często kuleje) - trzyma w napięciu, nawet wzrusza. Te 850 stron zeszło błyskawicznie - miły kontrast w stosunku do czytanych przeze mnie ostatnio "Podziemi Veniss" Vandermeera, które są chudziutkie a męczyłem je przeszło miesiąc. Polecam. 5/6.

A następny będzie "Wiatr przez dziurkę od klucza", no no... ;) ciekawe jak King podoła, ale patrząc na jego ostatnie dokonania, przeczuwam że będzie dobrze.
Romulus - 2011-12-11, 19:51
:
Po intensywnym masażu mózgu antologią "Science Fiction" powracam do spokoju i wykwintności klasyki, czyli do "Skrzydeł gołębicy" Henry Jamesa. To książka wybitnie nie pasująca do literatury współczesnej, mam wrażenie, że odległa o lata świetlne. Wymaga skupienia, wtopienia się w nią, wniknięcia we wnętrze bohaterów. Ale oferuje niesamowite wrażenia. Pamiętam do dziś jak we mnie uderzyła scena pocałunku księcia z Charlotte w "Złotej czarze". Coś niesamowitego. Podobnych zachwytów będę szukał w tej powieści i myślę, że się nie rozczaruję. A w kolejce czeka już tegoż autora "Portret damy".
Qbard - 2011-12-13, 12:05
:
Dalszy ciąg Tomasza Piątka. "Bagno". Słabsze od "Heroiny" ale również utrzymane w klimacie koszmaru. Jest to powieść sensacyjna, dużo trupów i wątek średniowieczny. Trochę psychodeliczne a dwa krótkie opowiadania na końcu (jakby dwa dodatkowe rozdziały) wprowadzają zamęt do głównej treści. Są jakby alternatywnymi zakończeniami (chyba?).
Jander - 2011-12-13, 20:32
:
Przeczytałem pierwsze opowiadanie Głosu Lema, kończę drugie, Orkana (edit: skończone, bardzo zabawne, z jajem). Jestem przyjemnie zaskoczony, to mój drugi kontakt z Lemem. Parę dni temu jeszcze widziałem gołe pośladki Clooneya w Solaris.
Luinloth - 2011-12-13, 23:03
:
Jestem gdzieś w połowie Rozgwiazdy Wattsa. Po części pod wpływem spotkania, ale też w drodze naturalnego wyboru po przeczytaniu Ślepowidzenia. Istotnie, Rozgwiazda jest - przynajmniej na razie - mniej wymagająca, ale też jest dobrą lekturą. Myślę, że Wir ustawia się następny w kolejce.
GilGalad - 2011-12-14, 22:11
:
Skończyłem niedawno Conana i Pradawnych Bogów i mogę jasno powiedzieć, iż jestem w pełni usatysfakcjonowany lekturą, chociaż nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak podczas czytania za pierwszym razem.

Aktualnie jestem po 50 stronach Wiru i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony wprowadzeniem i nie mogę się doczekać co będzie dalej...
utrivv - 2011-12-15, 08:46
:
Głos Lema. Te opowiadania są po prostu rewelacyjne! Nie wiem na ile one są Lemowskie ale dawno nie czytałem czegoś tak dobrego.
Gand - 2011-12-15, 12:45
:
Jako, że jestem oczywiście sto lat za murzynami (i jakiś tysiąc lat za resztą tego forum) w kwestii nowości i pozycji aktualnie "modnych", postanowiłem nadrobić braki w Dukaju - w końcu zabrałem się za "Lód", którego objętość nadal mnie zniechęca (choć czyta się ok), a wcześniej w końcu w całości łyknąłem "Perfekcyjną niedoskonałość". Nie wiem, czy na "Króla Bólu" starczy mi entuzjazmu. :P
Ł - 2011-12-15, 16:18
:
Las Ożywionego Mitu na stolyk. Niby fantasy a Solaris mi przypomina.
You Know My Name - 2011-12-15, 18:09
:
To co kolega post wyżej, mi przypomina połączenie fantasy z science fiction. Hmmm intrygująca dość próba (pseudo?)naukowego poszukiwania dostępu do baśni.
Shadowmage - 2011-12-15, 19:14
:
Mówiłem, że to ciekawa książka jest. Imo jedno z najlepszych przenikań świata realnego i magicznego.
Tixon - 2011-12-15, 19:43
:
Nienawidzę was :evil:
Sharin - 2011-12-15, 19:57
:
Luinloth napisał/a:
Jestem gdzieś w połowie Rozgwiazdy Wattsa. Po części pod wpływem spotkania


Byłaś na wrocławskim spotkaniu? 8)
Qbard - 2011-12-15, 20:40
:
St. Stampf'l "Kundel". Są to dwa stare opowiadania wydawnictwa Radia i Telewizji z 1980r.: "Kundel" (wzruszająca opowieść o przyjaźni dwóch staruszków - człowieka i psa) i "Ścieżką przez las" (roszady kadrowe w powojennym zakładzie pracy). Autor, były żołnierz, był m. in. współautorem wiekowej powieści radiowej "Matysiakowie".
Luinloth - 2011-12-15, 21:44
:
Sharin napisał/a:
Luinloth napisał/a:
Jestem gdzieś w połowie Rozgwiazdy Wattsa. Po części pod wpływem spotkania


Byłaś na wrocławskim spotkaniu? 8)
No i się wydało. Byłam, ale się dobrze chowałam 8)
Sharin - 2011-12-15, 22:07
:
eee... byłaś z kolegą Janderem? 8)
Procella - 2011-12-16, 10:52
:
Jacek Kolbuszewski - Skarby Króla Gregoriusa. O poszukiwaczach skarbów w XVII i XVIII

Bardzo ciekawe. Z przedmowy:
Cytat:
"Skarby Króla Gregoriusa" są przede wszystkim opowieścią o ludziach dziwnych. Ludzioach, którzy uwierzywszy w istnienie zaklętych skarbów, wyspecjalizowali się w ich poszukiwaniu i stworzyli cały system wiedzy tajemnej, dziś zapomnianej.


Oprócz tego biorę się za "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk, bo muszę jutro oddać do biblioteki, a jakoś mi się zaplątało w innych książkach.
rybieudka - 2011-12-16, 10:59
:
Skończyłem Science fiction - większość opowiadań dobrych lub bardzo dobrych, kilka kapitalnych, no i Dukaj, który trochę zrył mi beret, ale się podobał. Jak juz napiszę reckę to podlinkuję
Luinloth - 2011-12-16, 12:25
:
Sharin napisał/a:
eee... byłaś z kolegą Janderem? 8)
Headshot :P
Tomasz - 2011-12-16, 14:32
:
Procella napisał/a:
Oprócz tego biorę się za "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk, bo muszę jutro oddać do biblioteki, a jakoś mi się zaplątało w innych książkach.

Bardzo fajna książka. Wciągnęła mnie raz dwa. Do tego dobrze napisana. Choć to raczej wrażenia, bo parę lat minęło i prawie nic z niej nie pamiętam.
Sammael - 2011-12-16, 15:08
:
Się nie płaciło się, to odcięli nam internet na 3 dni, no i zaowocowało to (oprócz rozchwiania mojej psychiki):

- Kameleon Rafała Kosika - bardzo dobry, wciąż przetrawiam zakończenie (tzn nie mogę się zdecydować, czy mi się bardzo podobało czy zdenerwowało)

- Poniedziałek zaczyna się w sobotę braci Strugackich - słabizna, ledwo przebrnąłem, ja rozumiem że satyra, lekki klimat, ale kompletnie nie w moim stylu.

Teraz jestem w połowie Imperialnej Ziemi A. C. Clarke'a - jest dobrze, chociaż ciężko mi coś więcej na razie powiedzieć. Zobaczymy jak skończę.
Black - 2011-12-16, 16:00
:
Przeczytałem ostatnio "Rozmowę w katedrze" Llosy. Istny majstersztyk, niesamowicie wciągająca książka, chociaż po pierwszym zetknięciu dała mi solidnego kopa w dziób i odrzuciła na parę metrów - za nic nie mogłem przegryźć się przez pierwsze 50 stron. Przy drugim podejściu już poszło do przodu. Ta książka uświadomiła mi, że zdarza mi się często czytać "po łebkach", a tutaj takie akcje nie przejdą. Fenomenalnie napisana.

Poza tym dzisiaj skończyłem "Rozgwiazdę" Wattsa. Czyta się łatwiej, przyjemniej i szybciej niż "Ślepowidzenie", ale właśnie przez to jest mniej fascynująco. Ot, dobra książka.

Teraz kupiłem sobie w oryginale "Another" Yukito Agatsujiego. Nie wiem co to, o czym to, ani kim do cholery jest autor (na Wikipedii jest napisane tylko, że to horror), zgarnąłem pierwszą lepszą książkę z księgarnianej półki. Będę miał lekturę na najbliższe dwa lata.
xan4 - 2011-12-16, 17:54
:
Sammael napisał/a:
Poniedziałek zaczyna się w sobotę braci Strugackich - słabizna, ledwo przebrnąłem, ja rozumiem że satyra, lekki klimat, ale kompletnie nie w moim stylu.


Bez żadnych podtekstów, ile masz lat? Dawno nie czytałem, może i już zrobiła się z tego ramotka, ale całkiem możliwe, że kto czegoś podobnego nie doświadczył w "tamtych czasach" , to dla niego może to być niezrozumiałe.
Sammael - 2011-12-16, 18:47
:
xan4 napisał/a:
Sammael napisał/a:
Poniedziałek zaczyna się w sobotę braci Strugackich - słabizna, ledwo przebrnąłem, ja rozumiem że satyra, lekki klimat, ale kompletnie nie w moim stylu.


Bez żadnych podtekstów, ile masz lat? Dawno nie czytałem, może i już zrobiła się z tego ramotka, ale całkiem możliwe, że kto czegoś podobnego nie doświadczył w "tamtych czasach" , to dla niego może to być niezrozumiałe.


22. Także "tych czasów" nie doświadczyłem a na "Poniedziałku" się nudziłem. :-)
Procella - 2011-12-16, 18:52
:
Tomasz napisał/a:
Procella napisał/a:
Oprócz tego biorę się za "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk, bo muszę jutro oddać do biblioteki, a jakoś mi się zaplątało w innych książkach.

Bardzo fajna książka. Wciągnęła mnie raz dwa. Do tego dobrze napisana. Choć to raczej wrażenia, bo parę lat minęło i prawie nic z niej nie pamiętam.

Tego się spodziewam, większą część Tokarczuk mam przerobioną i na razie wszystko mi się podobało.
ASX76 - 2011-12-16, 19:57
:
Procella napisał/a:

Tego się spodziewam, większą część Tokarczuk mam przerobioną i na razie wszystko mi się podobało.


To zdecydowanie najlepsza jej książka. :-)
Shadowmage - 2011-12-17, 09:56
:
Zrobiłem sobie odwyk od fantastyki i przeczytałem "Gorączkę" Tomka Michniewicza - podróżniczo-reporterską relację ze spotkań z poszukiwaczami skarbów (pod różnymi postaciami - od nurków szukających wraków, poprzez szulerów w Las Vegas, a na handlarzach kością słoniową kończąc). Bardzo fajna książka, łyka się ją błyskawicznie. "Samsara" była może ciut lepsza, ale to tylko dlatego, że sama tematyka mnie nieco bardziej interesowała.

A teraz wracam do "Głosu Lema". Na razie pierwsze opowiadanie za mną. Całkiem, całkiem. W międzyczasie może "Kamienną ćmę" Matuszka będę poczytywał.
ASX76 - 2011-12-17, 10:44
:
Shadowku, no to faktycznie żeś sobie zrobił "odwyk"... ;) Jedna książka nie czyni różnicy. :-P
Shadowmage - 2011-12-17, 10:55
:
Przy moim tempie czytelniczym ostatnio ten jednoksiążkowy odwyk trwał całkiem długo ;P
Romulus - 2011-12-17, 16:10
:
Doczytałem "Skrzydła gołębicy" Henry Jamesa do końca. Wreszcie. Bez wątpienia zarówno "Złota czara", jak i ta powieść wymagają skupienia i rozsmakowania się. Nie ma sensu czytać ich z doskoku, po kilka stron. Godzina dziennie to niezbędne minimum, aby docenić i rozkoszować się. To nie lada wyzwanie dla mnie, ale jakoś udało się mu sprostać. "Skrzydła gołębicy" mają żywszą akcję, ale i odrobinę mniej wyrafinowaną intrygę. Nie na miarę "Złotej czary", bardziej dosadną, tj. zamiary bohaterów są wyłożone "na stół" o wiele jaśniej, a i gra pozorów nie jest aż tak bardzo wykwintna.

Z rozbiegu i braku innych lektur parzących w oczy oczekiwaniem na mojej przyłóżkowej półeczce zabrałem się od razu za "Portret damy" tegoż autora. I jakie zaskoczenie. Narracja żywa, więcej się dzieje, mniej jest "filtrowania" rzeczywistości poprzez psychikę bohaterów. Przynajmniej na razie (85 stron za mną). Chyba zacząłem spotkanie z tym autorem od najbardziej wymagających powieści. Mam nadzieję, że zostaną wznowione inne jego powieści, np. "Ambasadorowie". Taki powrót do klasyki naprostował nieco mój książkowy kręgosłup moralny. Ale tym bardziej będą mnie odrzucać wszelkie eksperymenty formalne we współczesnej literaturze, a w szczególności takie "eksperymenty" jak "nieumiejętność stworzenia fabuły" :)
Urshana - 2011-12-18, 09:08
:
Pod koniec roku trochę przyspieszyłam znów z czytaniem, choć raczej wybieram książki z lżejszego repertuaru i skromniejsze objętościowo (do 400 stron ;) ). Za mną "Lustra miasta" Elif Safak, zdecydowanie słabsza powieść niż czytany wcześniej "Pchli pałac", za dużo metafor, a za mało konkretów, opowieść o czasach Inkwizycji, która rozpełzła się w szwach. Następną pozycją był "Hotel Paradise", kryminał Marthy Grimes, który ma więcej wspólnego z powieścią obyczajową niż z pełną napięcia fabułą wypełnioną śledztwem, ale czytało się go bardzo przyjemnie. Z biblioteki przyniosłam sobie od razu kolejny tom, będący kontynuacją przygód dwunastoletniej Emmy, czyli "Cold Flat Junction", który właśnie zaczynam czytać. Prowincjonalna Ameryka, gdzieś chyba w latach 60-tych, oddana wiernie, drobiazgowo, niespieszna akcja, perspektywa dziecka, które w bardzo dociekliwy sposób stara się wyjaśnić Tragedię sprzed czterdziestu lat, nieoczekiwanie powiązaną ze współczesną zbrodnią, na zimowe dni, a zwłaszcza długie wieczory nadaje się znakomicie. Tylko ciągle głodna jestem, bo Emma opisuje bardzo smakowicie dania przygotowywane przez matkę, mistrzynię kuchni.
W międzyczasie pochłonęłam błyskawicznie "Chłopaków Ananasiego" Gaimana - lekkie, łatwe i przyjemne, a także "Przygodę fryzjera damskiego" Mendozy - absurd, będący cechą rozpoznawczą tego hiszpańskiego autora jakoś mnie nie powala na kolana, ale od połowy powieści zaczęłam się przyzwyczajać i bawiłam się całkiem nieźle. Zagorzałą wielbicielką Mendozy nie zostanę, ale spróbuję ponownie jego pozycji i to całkiem niedługo, bo z biblioteki przyniosłam też "Sekret hiszpańskiego pensjonarki".
Tixon - 2011-12-18, 12:46
:
Idzie koniec roku, więc znowu zwiększyła mi się moc przerobowa. Zrobiłem sobie małą przerwę od Chochołów (zostawiam ich na czas bliżej świąteczny, ich klimat aż się o to prosi), siadłem do Jasienicy. Polska Piastów pozwoliła mi usystematyzować wiedzę o pierwszej dynastii panującej w Polsce. Dodatkowo skłaniam się teraz bardziej ku nim, niż ku Jagielloną (aczkolwiek powstrzymam się z ostateczną oceną do skończenia Polski Jagiellonów).
Korzystając z małego wypadu do biblioteki, zagarnąłem również Nowe przygody Mikołajka (Jean-Jacques Sempé, René Goscinny) w tomach pierwszym i drugim. Niezbyt mi pasuje, że w przypadku tomu drugiego, jest to wyraźnie podkreślone, natomiast przy pierwszym tej informacji się nie znajdzie. A sam Mikołajek, to próba powrotu do lektury dzieciństwa. Próba nieudana, bo już jej nie odbieram tak jak kiedyś (zachowanie bohatera, wymuszającego coś płaczem, deczko mnie drażni), jednak odkryłem inną warstwę, inne równie ciekawe spojrzenie, więc nie był to zmarnowany czas.
Zaobserwowałem też coś interesującego w swoim odbiorze - krzywe spojrzenie na zachowanie dzieci mnie (tylko) irytuje, mężczyzn bawi, natomiast kobiet prawie wyprowadza z równowagi. Przy całej świadomości, że jest to książka humorystyczna, a zdarzenia są tendencyjne, nieodmiennie zachowania kobiet powodowały, że musiałem przerwać lekturę i wziąć kilka oddechów.
You Know My Name - 2011-12-18, 12:59
:
Tixon napisał/a:
Polska Piastów pozwoliła mi usystematyzować wiedzę o pierwszej dynastii panującej w Polsce.
Polecam również, poza opracowaniami czysto akademickimi, które też są bardzo ciekawe, Poczet Królów i Książąt Polskich pod redakcją prof. Garlickiego.
Tixon napisał/a:
A sam Mikołajek, to próba powrotu do lektury dzieciństwa. Próba nieudana, bo już jej nie odbieram tak jak kiedyś (zachowanie bohatera, wymuszającego coś płaczem, deczko mnie drażni), jednak odkryłem inną warstwę, inne równie ciekawe spojrzenie, więc nie był to zmarnowany czas.
Wróci jak będziesz czytał dzieciom/z dziećmi, gwarantuję.
Tixon - 2011-12-18, 13:05
:
You Know My Name napisał/a:
Wróci jak będziesz czytał dzieciom/z dziećmi, gwarantuję.

Mam kilka dzieciaków na oku (właściwie jak nazwać dzieci kuzynki?). Są w odpowiednim wieku i już podczytują (na razie Potter i Narnia) ;)
You Know My Name napisał/a:
Polecam również, poza opracowaniami czysto akademickimi, które też są bardzo ciekawe, Poczet Królów i Książąt Polskich pod redakcją prof. Garlickiego.

Prędzej czy później też mnie to czeka. Na razie muszę jednak skończyć Jasienicę z Jagiellonami i przerobić coś obowiązkowego z XIX wieku.
Luinloth - 2011-12-18, 13:17
:
Tixon napisał/a:
Mam kilka dzieciaków na oku
Zdajesz sobie sprawę, jak to zabrzmiało? xD

Ja teraz czytam jednak Czyhającego w progu, bo przypadkiem znalazłam w domu, a że biblioteczny, to nie będzie na mnie czekał (czyhał?). Na razie się o nim za bardzo nie wypowiem, bo dopiero zaczęłam.
Tomasz - 2011-12-18, 13:30
:
Tixon napisał/a:
Prędzej czy później też mnie to czeka. Na razie muszę jednak skończyć Jasienicę z Jagiellonami i przerobić coś obowiązkowego z XIX wieku.

Byłby to błąd. Uzupełnij dwie wskazane pozycje książką Jasienicy "Myśli o dawnej Polsce". Koniecznie. To uzupełnienie do nich.
Tixon - 2011-12-18, 13:39
:
Tomasz napisał/a:
Byłby to błąd. Uzupełnij dwie wskazane pozycje książką Jasienicy "Myśli o dawnej Polsce". Koniecznie. To uzupełnienie do nich.

Terminy mnie gonią. Do końca stycznia muszę mieć trzy książki o XIX wieku i pięć o XX.
Luinloth napisał/a:
Zdajesz sobie sprawę, jak to zabrzmiało? xD

:P
Qbard - 2011-12-18, 16:13
:
Peter Seeberg "Pasterze". Książka z 1975r. wydana z serii Nike, autor jest duńczykiem. Poznajemy głównego bohatera tuż przed wypadkiem, kolejne wydarzenia dzieją się już obok niego. Wypadek komplikuje życie wielu bliskim. Proza określana mianem "współczesna".
utrivv - 2011-12-19, 08:48
:
Czy jakiś zdolny czytacz mógłby mi wyjaśnić opowiadanie "Słońce Król" z Głosu Lema?
Jedno z lepszych w tej antologii ale jednocześnie strasznie zakręcone :)
Tixon - 2011-12-20, 22:30
:
Głos Pana Lema.
Specyficzne, zdecydowanie specyficzne. Brak akcji, za to bardzo rozbudowana ta... obudowa. Przy okazji, kolejna książka autor, którą należy czytać przy odpowiednim nastroju; przypuszczam, że gdybym miał ją czytać np. latem, rzuciłbym ją w kąt po pięćdziesięciu stronach.
Podczas lektury miałem silne skojarzenia z Córką łupieżcy Dukaja, podejmująca wątki, których brak w Głosie - rozkradanie obcej technologii. Lem na jego tle rysuje się dosyć pesymistycznie, po raz kolejny ludzkość nie jest w stanie niczego się nauczyć z kontaktu, poza jakimiś wypadkami przy pracy.
Chociaż starałem się zwracać uwagę na wszelkie ślady epoki, czytelnym fragmentem był dla mnie tylko moment, gdy omawiał doktora praw, napominając jednocześnie o podsłuchach i kontroli. Oczywiście, poza wyraźną zimnowojenną rywalizacją - my albo oni. Może to moja nadinterpretacja, ale cały czas czułem 'ducha epoki'. Więcej uwag można było odczytać pod adresem science fiction.

Interesujący jest natomiast motyw reprezentacji/odbioru wiadomości, w Głosie wspomniany chyba tylko gdzieś na marginesach, bardzo widoczny był natomiast w Kontakcie - kto miałby prawo do reprezentacji ludzkości, odbioru wiadomości. Ciągnie mnie tu w stronę jakiegoś złośliwego przypadku, jak dajmy na to kontakt z obcą cywilizacją nawiązany przez jakieś mało znaczące państwo europejskie (:P), bądź za kontakt ma odpowiadać buntownik mający to wszystko gdzieś (co mi bardzo pachnie Wattsem ;) ).
toto - 2011-12-20, 22:44
:
Tixon napisał/a:
Chociaż starałem się zwracać uwagę na wszelkie ślady epoki
Projekt MAVO to przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Myślę, że w miarę bezpieczne będzie umieszczenie tych ok. dwóch lat gdzieś między 1987 i 1993 rokiem. Wciąż zimna wojna.
You Know My Name - 2011-12-21, 07:49
:
Skończyłem Las ożywionego mitu. Mam z tą książką problem a nawet dwa. Pierwszy to zajefajny pomysł pociągnięty lilaróżem romansidła od którego chwilami chciało mi się momentami cisnąć w książką w kąt (co bym pewnie nawet i zrobił, ale czytałem ją w telefonie, co nadało jej status gatunku pod ochroną). Koncepcja nieźle wymyślona i dopracowana.
Drugi problem jest bardziej prozaiczny - nie dotrę na Stolyk by o niej pogadać...

Zacząłem Kroki w nieznane 2011. Simmons i Yu nie powalają po ostatnio przeczytanych antologiach, czyli SF i Głosie Lema.
You Know My Name - 2011-12-22, 19:25
:
Kosmatka nieco podchodzi pod Chianga natomiast, hmm zobaczymy czym się będą różnić. Ale gość pisze bardzo sugestywnie.
bimali1 - 2011-12-23, 16:19
:
Przeczytałem króciutkie "Budzenie zmarłych" le Carre'a, chyba pierwsza rzecz gdzie występuje Smiley. Taka swoista perełka, kunsztownie napisana. A teraz światecznie czytam "Dallas 63", na razie 170 stron, dla mnie świetne. Ale ja Kinga lubię baaardzo.
Romulus - 2011-12-26, 12:19
:
A inne tytuły tego autora już znasz? Po tej powieści musisz sięgnąć po "Ze śmiertelnego zimna". Różne warianty tego tytułu występują w zależności od wydania na polskim rynku - a wydań było kilka.

Znalazłem u śfagerki "Cmentarz w Pradze" U. Eco. Zacząłem czytać zastanawiając się, czy dobrze zrobiłem powstrzymując się z kupnem przez hejtowanie Krzysztofa Masłonia (który ma odmienny gust i wrażliwość od mojej, ale jednak...). I okazuje się, że tym razem zrobiłem dobrze. Powieść jest nudna i można ją traktować jako swoistą ciekawostkę historyczną. Ale "Wahadło..." było znacznie ciekawsze a "Cmentarz..." to jakieś resztki z researchu, które autorowi zostały po tamtej powieści i postanowił coś z nimi zrobić, żeby robota nie poszła na marne. Takie mam wrażenie. Najgorsza jest jednak NUDA. NUUUUUUUUUUUDA...

Wróciłem więc do najnowszej powieści Johna Le Carre "Zdrajca w naszym typie". Powieść nawiązuje do najlepszego stylu autora znanego z lat jego świetności. Mimo to jednak mam wrażenie pewnej wtórności w stosunku do "Single & Single". Tam ciekawe było zderzenie Nowych Rosjan (szemranych oligarchów) z Zachodem, a konkretnie z Anglią. Choć koncept fabularny nie był zbyt ciekawy. Teraz, mam wrażenie, w "Zdrajcy w naszym typie" autor powraca do tego, co mu nie wyszło w "Single & Single". Na razie czyta się znakomicie. Rysunki postaci, dogłębnie brytyjskich, w zderzeniu z rosyjskim oligarchą są bardzo smakowite.
bimali1 - 2011-12-26, 15:10
:
A inne tytuły tego autora już znasz? Po tej powieści musisz sięgnąć po "Ze śmiertelnego zimna". Różne warianty tego tytułu występują w zależności od wydania na polskim rynku - a wydań było kilka.

"Ze śmiertelnego zimna" nie mam. Ale czekają "Jego Uczniowska Mość" "Ludzie Smileya" "Miasteczko w Niemczech".
bimali1 - 2011-12-26, 15:11
:
Romulus napisał/a:
A inne tytuły tego autora już znasz? Po tej powieści musisz sięgnąć po "Ze śmiertelnego zimna". Różne warianty tego tytułu występują w zależności od wydania na polskim rynku - a wydań było kilka.

Wróciłem więc do najnowszej powieści Johna Le Carre "Zdrajca w naszym typie". Powieść nawiązuje do najlepszego stylu autora znanego z lat jego świetności. Mimo to jednak mam wrażenie pewnej wtórności w stosunku do "Single & Single". Tam ciekawe było zderzenie Nowych Rosjan (szemranych oligarchów) z Zachodem, a konkretnie z Anglią. Choć koncept fabularny nie był zbyt ciekawy. Teraz, mam wrażenie, w "Zdrajcy w naszym typie" autor powraca do tego, co mu nie wyszło w "Single & Single". Na razie czyta się znakomicie. Rysunki postaci, dogłębnie brytyjskich, w zderzeniu z rosyjskim oligarchą są bardzo smakowite.

Romulus - 2011-12-26, 19:36
:
"Miasteczko w Niemczech" możesz sobie odpuścić. Nic nie stracisz, to jedna ze słabszych powieści. "Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg" (szukaj wydania z takim tytułem), "Jego Uczniowska Mość" i "Ludzie Smileya" czytaj w takiej właśnie kolejności i nie zaczynaj od drugiego jeśli nie znasz pierwszego. Czytaj w kolejności. Potem - jeśli chodzi o Smileya - możesz zawadzić także o "Wojnę w lustrze" (ale możesz także wcześniej ją przeczytać, bo to nie jest bezpośrednie nawiązanie bądź kontynuacja w/w) oraz "Tajnego pielgrzyma".

A naprawdę soczyste i absolutnie klasyczne powieści to "Szpieg doskonały" i "Mała doboszka" - nie związane ze sobą, ale mistrzowskie, genialne, mocne powieści.
toto - 2011-12-26, 20:23
:
Czytam antologię Science Fiction. Trochę mało science. :-/
Kmicic - 2011-12-26, 21:06
:
Połowa pierwszej części "Tańca ze smokami" za mną. Może i za bardzo przegadany ten tom, ale jak dla mnie - interesujący.

Rozdziały Tyriona - trzymają poziom, podobnie Dany. Rozczarowuje nieco wątek Jona, za to intrygują losy Fetora czy Davosa, którego dopiero teraz zacząłem doceniać.

Żałuję, że polska wersja została sztucznie podzielona na dwie części. I coraz bardziej obawiam się, że - niestety - finału PLIO napisanej własnoręcznie przez Martina nigdy nie poznam. Historia rozrosła się do monstrualnych rozdziałów, jak on to wszystko zamierza spleść - nie mam pojęcia.

Gdzieś przeczytałem, że GRRM ma wrócić do pisania po nowym roku. I co? Kolejne sześć lat czekania, ja się pytam? //mur
Sharin - 2011-12-27, 07:37
:
No, a ja sobie czytam o takim białowłosym, z mieczem całkiem całkiem i garścią przemyśleń na każdy dzień roku. O jego losach pisał nijaki Andrzej Sapkowski.
Na pierwszy ogień poszły opowiadania, ale pewnie sięgnę i po sagę, bo... zapowiada się ciekawie :P
Romulus - 2011-12-27, 10:52
:
Jak tylko skończę słuchać opowiadania to chyba powrócę sobie do sagi wiedźmińskiej. I może wreszcie znajdę czas, aby pograć w grę. Choć kusi mnie także "Call of Duty", bo nie ma to jak pozabijać trochę ludzi a nie potworów.

Równolegle do Johna Le Carre poczytuję sobie "Zaginiony symbol" Dana Browna. Ale po angielsku, go znalazłem u śfagra. Akcja szybka - to wada. Fabuła dosyć oczywista - to wada. Strzeżony Sekret, Który Trzeba Odkryć to suaba fantastyka. Reasumując, Dan Brown się wypalił. A raczej wrócił do żenującego poziomu, na którym egzystował jako pisarz gdzieś do "Aniołów i demonów".
toto - 2011-12-27, 20:29
:
Gdzie to science? :-/
Romulus - 2011-12-27, 21:43
:
toto napisał/a:
Gdzie to science? :-/

Fantastyka :) A nie science :)
bimali1 - 2011-12-28, 08:28
:
"Dallas '63" skończone. King usatysfakcjonował mnie całkowicie. Ma cały czas dobre pióro, akcja jest wciagająca, no i bezapelacyjnie lubię jego styl.
Teraz czytam "Popioły zwycięstwa" Webera z cyklu o Honor Harrington. Jednorazowo łyknąć tego więcej się nie daje, ale tak od czasu do czasu po jednym tomie nawet mnie bawi, z tą taka weberowską pompatycznością i sztywnym podziałem na biało-czarnych bohaterów. To pewnie będzie ostatnia lektura A.D. 2011.
Tixon - 2011-12-28, 11:15
:
Polska Jagiellonów Jasienicy.
Tak jak przypuszczałem przy lekturze Piastów, moja sympatia pozostała przy pierwszej dynastii. Miejscami aż żal było czytać Jagiellonów, brała pusta złość na ustawiczne dymanie nas przez Litwę (co się w końcu okazało, że sama siebie wydymała), odpuszczenie Zakonowi (chociaż plany przeniesienia go nad Morze Czarne - zaiste, ciekawy pomysł, gdyby tylko się udał, to kto wie jak by potoczyły się dalsze losy...), skutki polityki dynastycznej (otoczenie przez wrogów, pakty antypolskie, wprost wspaniale). Do tego ignorowanie postulatów szlacheckich.
Książka trochę wywraca mi poglądy na te czasy (czy też - w końcu mam solidny materiał - nie wyrywkowy - aby móc je ocenić), od zachowania szlachty, poprzez konstytucję Nihil novi, na wolnej elekcji kończąc. Miałem rację doszukując się przyszłych problemów już w tych czasach, z tym tylko, że patrzyłem nie na to co trzeba. Z Jasienicy wynika, że winna była polityka Litwy oraz magnaterii. Plus brak żywego zainteresowania ze strony miast. No i Jagiellonów.

Teraz biorę się za Forresta Gumpa Grooma, kupiła mnie już od początku.
Romulus - 2011-12-29, 15:59
:
Nie doczytałem Umberto Eco a nie było sensu pożyczać. Doczytam przy następnej wizycie, jeśli ze sobą nie wezmę czegoś ciekawszego. Przeciętna powieść, niepotrzebnie się wczesniej jarałem.

Dan Brown - takoż, ale tu nie spodziewałem się czegokolwiek innego. Trudno przeskoczyć "Kod..." jeśli chodzi o atrakcyjność tajemnicy do odkrywania. Nie będę spoilerował o co chodziło w "Zaginionym Symbolu", bo powieści również nie doczytałem a nie chciałem pożyczać. Tak, czy siak, przeciętnizna. Wolę już paranormale. Albo fastfudową fantasy.

Zabrałem się po powrocie do domu za biografię Steve'a Jobsa napisaną przez Waltera Isaacksona, byłego redaktora naczelnego magazynu "Time". Pozycja to gruba i zacna. Przy tym znakomicie napisana. Jak zawsze rozdziały poświęcone dzieciństwu ledwie zauważyłem. Najciekawiej robi się dopiero wtedy kiedy Jobs poznaje Wozniaka, ale jeszcze przed założeniem Apple. Biografia jest znakomicie napisana, obszerna, udokumentowana i pobłogosławiona przez samego Jobsa, ale bardzo daleka od lukrowania. Tak mnie naszło ostatnio na biografie a ta ma szansę zainteresowanie tym gatunkiem podtrzymać u mnie. Może sięgnę po biografię Keitha Richardsa? Polecam, póki co. Fascynująca lektura.
MrSpellu - 2011-12-29, 16:46
:
Romulus napisał/a:
Zabrałem się po powrocie do domu za biografię Steve'a Jobsa napisaną przez Waltera Isaacksona, byłego redaktora naczelnego magazynu "Time". Pozycja to gruba i zacna. Przy tym znakomicie napisana. Jak zawsze rozdziały poświęcone dzieciństwu ledwie zauważyłem. Najciekawiej robi się dopiero wtedy kiedy Jobs poznaje Wozniaka, ale jeszcze przed założeniem Apple. Biografia jest znakomicie napisana, obszerna, udokumentowana i pobłogosławiona przez samego Jobsa, ale bardzo daleka od lukrowania. Tak mnie naszło ostatnio na biografie a ta ma szansę zainteresowanie tym gatunkiem podtrzymać u mnie.

Zastanawiałem się ostatnio nad kupnem.
Beata - 2011-12-30, 20:45
:
Mam rozgrzebaną lekturę kilku książek, to się dobrze nie skończy.
Dzienniki gwiazdowe Lema, Noteka 2015 KTL-a, Cmentarz w Pradze Eco, Star Risk sp. z o.o. Buncha - aż sama jestem ciekawa, co mi się od tego miszmaszu zrobi. //evil
ASX76 - 2011-12-30, 20:46
:
Wielkie ognisko? ;)
Beata - 2011-12-30, 20:52
:
Nienienie... tak się z książkami nie robi.
Na razie świetnie się bawię grą kontrastów. Jednakowoż nic nie trwa wiecznie...
ASX76 - 2011-12-30, 21:03
:
Beata napisał/a:
Nienienie... tak się z książkami nie robi.
Na razie świetnie się bawię grą kontrastów. Jednakowoż nic nie trwa wiecznie...


.. i miejsca na półkach/w szafach/w kartonach... zaczyna brakować. Wtedy nadchodzi czas ostatecznych rozwiązań. ;)
toto - 2011-12-30, 21:07
:
Książki można komuś przekazać lub sprzedać.
Beata - 2011-12-30, 21:11
:
Hola, hola... chciałabym je najpierw przeczytać. //evil
ASX76 - 2011-12-30, 21:13
:
toto napisał/a:
Książki można komuś przekazać lub sprzedać.


Niektórzy forumowicze preferują książkowe "krematoria". ;)
Tomasz - 2011-12-30, 23:30
:
Beata napisał/a:
Mam rozgrzebaną lekturę kilku książek, to się dobrze nie skończy.


Ja tak mam non stop.
Wciąż nie dokończyłem "Cryptonomiconu". Końcówka mnie znużyła jakoś. Może jutro?
Przesłuchałem w samochodzie "Cmentarz w Pradze". Zgadzam się w zasadzie z Romulusem. Nudne to. Choć chwilami, parę rozbuchanych twierdzeń o Żydach mnie ubawiło.
Z potrzeby niezobowiązującej lektury łykam "Troję" Gemmella, zaraz zacznę trzeci tom. Dobre to. Idealnie mi się wpasowało w nic nie robienie.
Do tego rozgrzebałem na nowo "Zaginione królestwa" Daviesa i machnąłem ze 4 historyczne rzeczy, którymi was nie będę zanudzał.
headache - 2011-12-31, 03:45
:
Tomasz napisał/a:
"Cmentarz w Pradze". Zgadzam się w zasadzie z Romulusem. Nudne to.

Kurcze, kolejna osoba już jest zawiedziona ;/
Jakoś mnie to odpycha od książki, chociaż czeka grzecznie na półce. Póki co, z literatury lekkiej, łatwej i przyjemnej, przeczytałam paranormalny romans (tak!) "Nevermore - Kruk". Przyznaję, że książka pozytywnie mnie zaskoczyła, bo nastawiałam się, że po tego typu literaturze nie oczekuje się niczego więcej, poza zakochanymi wampirami :)
Kmicic - 2011-12-31, 11:29
:
Skończyłem "Tańca ze smokami część pierwszą" //mur

Przyjdzie do marca, bodajże, poczekać na kontynuację. Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że podział całości na dwie części nie jest jeszcze taki zły, ale publikacja tego w kilkumiesięcznym odstępie jest polityką zdecydowanie porąbaną! Książka kończy się w idiotycznym momencie.

Mam nadzieję, że akcja w drugiej połowie znacznie przyspieszy. Że wreszcie coś się zacznie dziać. Że walnie nas wreszcie, ser Martin fabułą w głowę.

Ktoś powiedział, że dobra książka ma wywoływać emocje... "Taniec..." - owszem - wywołuje. Narastającą irytację! Jeśli ktoś narzekał na wcześniejszą "UDW", "Taniec..." nie poprawi mu nastroju. Gdzie smoki? Danny i Jon - ciepłe kluchy. Ta za murami, ten na murze. Tyrion Obieżyświat. Bran??? Co to jest?

Owszem, jest parę momentów, które przyprawiają o szybsze bicie serca, jednak rozwijanie ich w takim tempie, to nieznośne rozmienianie fabuły na drobne, nie wróży niczego dobrego.
Tixon - 2011-12-31, 19:04
:
Forrest Gump Winston Groom.
Tak wypadło, że nią zamykam rok. Jest to powieść na jeden wieczór, krótka i czyta się szybko. Dosyć mocno różni się od filmu i z jednej strony jest to zaleta, bo dostajemy coś innego niż w ekranizacji, a z drugiej jeśli dochodzi już do porównania, to film lepiej ujął postać Gumpa.
Forrest to prosty chłopak, zaliczany do idiotów z powodu IQ rzędu 80. Nie do końca rozumie co się dzieje wokół niego, ale stara się jak może. Los rzuca go w różne miejsca, odkrywając jego zalety. I tak po kolei Forrest ma aparycję czyniącą z niego świetnego futbolistę, potrafi rozwiązywać zadania matematyczno fizyczne o wysokim stopniu złożoności, świetnie gra w pimponga i szachy... W dodatku szczęście mu sprzyja miejscami aż do przesady - w filmie z większości zrezygnowano, dzięki czemu nie ma tego sztucznego wrażenia. Za ekranizacją przemawiają też bardziej charakterystyczni bohaterowie jak np. Jenny czy Dan. W ich osobach elegancko pokazano przemiany w Stanach, ruchy pacyfistyczne, hippisowskie, itp. Niby w książce też, ale ginęło to pod czarnym humorem.
Gdybym umiał oddzielić książkę od filmu, na pewno by wypadła lepiej, potrafi być przejmująca i zabawna, kiedy trzeba. Ale podczas czytania ciągle miałem przed oczami sceny i rozwiązania filmowe, i jednak to one dominowały. Cóż, trudno.
Sabetha - 2012-01-02, 17:49
:
Wprawdzie mam zaczęte "Ślepowidzenie", ale chyba odpocznę sobie trochę od Wattsa i poczytam "Mesjasza Diuny" (którego też zaczęłam, ale to szczegół). W kolejce czekają trzy książki z UW, Dick, Chandler i całe mnóstwo innych, zakupionych i postawionych na półkach, w szafkach i różnych innych dziwnych miejscach. Pierwszy raz w życiu mam wrażenie, ze kupuję za dużo, a czytam za mało. Jednak skoro odpadła mi cała ta straszna robota przy awansie, a w dodatku zbliżają się ferie, nadgonię trochę zaległości.
Albo i nie //evil
Romulus - 2012-01-02, 18:40
:
Po drugiej części "Diuny" czułem już przesyt i męczenie buły. Ale czytałem to tak dawno, że w sumie już zapomniałem wszystko. Wiem tylko, że "Heretycy Diuny" i "Diuna: Kapitularz" strasznie mnie wymęczyły.

Skonczyłem czytać biografię Steve'a Jobsa napisaną przez Waltera Isaacsona. Bardzo mi się podobała i czytałem ją z wypiekami, ogromnym zainteresowaniem i przyjemnością. Miałem napisać coś więcej, ale na Esensji już wisi większa recenzja, więc nie ma sensu się powtarzać: http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=13287 Od siebie dodam, że nie miałem za złe autorowi, że nie skupiał się bardzo na życiu prywatnym osobistym Jobsa. W zasadzie we wszystkich biografiach takie fragmenty najmniej mnie interesują i zazwyczaj nudzą. Więc to akurat zaliczam na korzyść tej biografii. A że jestem wiernym użytkownikiem ajFona tym większą przyjemność sprawiało mi czytanie o dążeniu do perfekcyjnego wykonania tego urządzenia. I choć nie jest to produkt oryginalny (w tym sensie, że Jobs go nie wymyślił "z niczego") to z pewnością rewolucyjny. Dla mnie na pewno. Nie wyobrażam sobie, abym kiedykolwiek z przyjemnością wrócił do używania zwykłego telefonu komórkowego. A i inny smartfon, z którym mam do czynienia (Samsung Galaxy żony) nie wzbudza we mnie takiego zachwytu :) Ale wracając do książki: z czystym sumieniem mogę polecić.
Sharin - 2012-01-02, 19:18
:
Wzorem Sab rozpocząłem kilka książek równocześnie, które jakoś tak się ciągną i ciągną... Po raz n-ty czytam: panią Jackson Nawiedzony oraz Desperację Kinga. Za każdym razem, jak czytam te książki to mam autentycznie dreszcze :)
W międzyczasie podgryzam Wir oraz opowiadania Lovecrafta.
You Know My Name - 2012-01-02, 19:48
:
Skończyłem Kroki w nieznane 2011. Odkąd czytuję wypowiedzi fandomitów spotykam się z opiniami, że każde kolejne Kroki... są nieco gorsze od poprzednich. I kolejny raz nie mogę się z tą opinią zgodzić. Wyśmienite teksty Kosmatki, Strossa i Nesterienki, solidne opowiadania Parker, Pi, Diaczenków. Co najmniej intrygujące utwory Rivery, Bergera oraz Yu. Bardzo dobry zbiór. Prawie tak dobry jak SF z Powergraphu, ale w przypadku tego ostatniego zadziałał efekt zaskoczenia poziomem podczas gdy po Krokach zawsze oczekuje się więcej.
Trzeba.
Zacząłem Requiem dla lalek Zbierzchowskiego. To raczej zbiór opowieści niesamowitych raczej niż SF, ale nie można opowiadaniom odmówić bardzo dużej sugestywności. Bardzo dobry zbiorek jak na razie.
Sabetha - 2012-01-03, 08:46
:
Zamiast podziwiać pustynne krajobrazy Arrakis, z czystej ciekawości zaczęłam wczoraj Fincha. Jeszcze do końca nie wiem, co mam o tym myśleć, ale rzecz raczej z tych, które nie dają człowiekowi spokoju, co najmniej dopóki się ich nie skończy.
m.shaska - 2012-01-04, 08:26
:
Niedawno przeczytałam po raz drugi "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich. Dziwne, za pierwszym razem wydała mi się zdecydowanie niezrozumiała i, co za tym idzie, nieśmieszna. Być może tym razem bardziej skupiłam się na lekturze (oj, ile to ja książek "skrzywdziłam", starając się czytać jak najszybciej...), bo czytało się świetnie: z przyjemnością śledziłam perypetie protagonisty, ale co ważniejsze, doceniłam kreację postaci, tych wiele bardzo drobnych zachowań, odruchów i wypowiedzi, które razem składają się na obraz jednocześnie wiarygodny i satyryczny.

Teraz czytam "Księgi południa" Glena Cooka. Miałam ochotę na coś, przy czym będzie można się po prostu dobrze bawić i jak na razie wzrok podąża się za tekstem bardzo sprawnie. Mam tylko taki problemik: nie pamiętam kto był kim w "Kronikach Czarnej Kompanii" ^^
You Know My Name - 2012-01-06, 19:55
:
Skończyłem zbiorek Zbierzchowskiego. Jestem zdecydowanie na tak! Dobre, bardzo klimatyczne opowiadania zwieńczone wyśmienitym tytułowym Requiem dla lalek. Opowiadania zróżnicowane tak kompozycyjnie jak i tematycznie. Świetnie nakreślony "świat".
Polecam.

Teraz czas na nieregularnik fantastyczny.
GilGalad - 2012-01-07, 09:54
:
Skończyłem kilka dni temu ostatni tom nowego wydania, świetnej Czarnej Kompanii Cooka, czyli Zagładę Czarnej Kompanii i jestem bardzo zadowolony z lektury. Ostatnie dwie części wciągały mnie niemal tak samo jak trzy pierwsze. Całkowicie zaskoczyło mnie zakończenie Żołnierze Żyją. Szkoda tylko, że lektura już nigdy mnie tak nie będzie bawić...

Teraz czas na VanderMeera i Miasto Szaleńców i Świętych. Póki co przeczytałem już wstęp Moorcooka i zapowiada się smakowicie. Zaczną niedługo w podróży.
Shadowmage - 2012-01-07, 10:31
:
Mnie się ostatnio udało przeczytać "Głos Lema". Niezłe, ale powalony nie zostałem. A o grudniowych, skromnych lekturach (czyli "Kamiennej Ćmie" Matuszka, "Gorączce" Michniewicza, "Potępionych" Palahniuka oraz "Domu Derwiszy. Dniach cyberabadu" McDonalda napisałem tutaj.
stian - 2012-01-07, 12:47
:
Czytam "Zwierzenia klauna" H. Bolla Absolutnie fantastyczna rzecz, no ale to już klasyka literatury II połowy XX wieku.

W grudniu skonczylem tez kilka zaczętych ksiazek w listopadzie.

1. Mała doboszka - LeCarre. Świetna. Psychologia bohaterów mocno pogłębiona, akcja operacyjna Mossadu pierwszorzędna, lekcja jak zrobić z przeciętnej aktorki i konfabulantki doborowego szpiega - robi wrażenie. A tematyka konfliktu izraelsko-palestynskiego raczej przygnebiajaca. Tam kazdy ma swoje racje i swoje za uszami i nie ma zadnego wyjscia z tego impasu.

2. Puls - Juliana Barnes. Czternascie opowiadan znakomitego stylisty o wspolczesnych Wyspiarzach. Kilka perełek i dawno nie czytałem tak znakomicie napisanych dialogów.

3. Mankell - Fałszywy trop. Kolejna bardzo fajna ksiazka z Wallanderem w roli głównej. Lubię ten styl i taką powolną, pełną melancholii narrację w szwedzkim kryminale.
Jander - 2012-01-07, 13:25
:
Mi z Głosu Lema zostały dwa ostatnie opowiadania - czyta mi się coraz gorzej, wcześniej zbiór wchodził dość łatwo. Liczę, że w tydzień skończę.
Sharin - 2012-01-07, 19:41
:
Sobotni wieczór upływa pod znakiem Lovecrafta.
Właśnie odświeżyłem sobie opowiadanie "Horror w Dunwich". Starałem przekonać do niego także małżonkę, ale, jak dotąd z dość mizernym skutkiem. Kwestia czasu, kwestia czasu :) Co do samego tekstu to podobnie, jak za pierwszym razem, przypadło mi do gustu. Motyw oklepany, schematyczne postacie, ale sam klimat tekstu bardzo mi się podobał. Wyraziście przedstawiona rodzinka zdegenerowanych Whateleyów - począwszy od seniora rodu, po jego córkę Lavinię, albinoskę - duszna atmosfera Dunwich, skrywający straszną prawdę "Necronomicon" i przerażający obraz jednego z Bogów Zewnętrznych. Wszystko podane ze smakiem, świadczącym o znajmości tematu, jakim jest groza w opowiadaniach :)
adamo0 - 2012-01-07, 20:59
:
No Lovecraft to klasa sama w sobie. Pamiętam jak dziś, jak z uporem maniaka czytałem wszystkie opowiadania. Czytał ktoś biografię? Ciekawa?

U mnie po raz drugi Chochoły. Jakoś nastrój świąteczny nastroił mnie do tej książki. Wrażenia równie pozytywne jak za pierwszym razem.

Jak skończę biorę się za "Palacza zwłok" Ladislava Fuksa.
Sharin - 2012-01-07, 21:37
:
adamo0 napisał/a:
No Lovecraft to klasa sama w sobie. Pamiętam jak dziś, jak z uporem maniaka czytałem wszystkie opowiadania. Czytał ktoś biografię? Ciekawa?


Kilka dni temu zakupiłem biografię Lovecrafta w wykonaniu Pana Joshi.
http://lubimyczytac.pl/ks...rom-shelf-59174
Przedzieram się przez pierwsze trzy rozdziały i stopniowo książka nabiera rozpędu. Troszeczkę przynudzał rozdział pierwszy (poświęcony przodkom pisarza; ich początkach w Stanach i takich tam przygodach w wolnej Ameryce), ale pewnie wynikało to z tego, że przejadłem się takimi 'historycznymi' wątkami na studiach O.o Z tego, co się orientowałem kolejne rozdziały zapowiadają się lepiej; interesują mnie przede wszystkim kulisy powstawania utworów i oczywiście filozofia pisarza.
adamo0 - 2012-01-07, 21:55
:
Kolejny wydatek... Dzięki ;/ (:-D)
Sharin - 2012-01-08, 11:34
:
Kończę Zły wpływ Campbella i nie jestem rozczarowany :) Może dlatego, że nie spodziewałem się 'trzęsienia ziemi', ale spokojnego - momentami ślamazarnego - opowiadania historii o małej Rowan i zmianach zachodzących w jej osobowości na wskutek pojawienia się jej nowej koleżanki. Opis wspomnianych zmian to chyba największy sukces Ramseya w tej powieści. Sama fabuła, na chwilę obecną nie powała, ale podobno im dalej w las tym gorzej. No cóż, przeczytać, przeczytam :) Aha, troszeczkę denerwuje mnie tłumaczenie, redakcja tekstu. Literówek, co prawda nie za wiele, ale składnia poszczególnych zdań momentami przyprawia o zawroty głowy o.O
Qbard - 2012-01-08, 22:05
:
Jacek Suchecki "Lapsus Dei". Jest to opowieść o językoznawcy semazjologu owładniętym swoją pracą. Do prawdziwego życia przywraca go tak naprawdę zdrada żony. Książka stanowi po części wykład z językoznawstwa. Ciekawa i dowcipna powieść, choć czasami trudno się przebić przez zawiłości językowe. A tytuł jest kluczem całej historii.
utrivv - 2012-01-09, 08:26
:
Czytam Conana i od razu na początku ciekawostka dla fanów Dragon Age - Conan wzywa boginię Morrigan ;)
You Know My Name - 2012-01-09, 12:32
:
Miałem czytać F&SF, ale jakoś tak przed oczy wpadł mi Blitzkrieg nad Dnieprem Fugate'a i Dworieckiego wydany przez Bellonę.
Ciekawe spojrzenie na tzw Wielką Wojnę Ojczyźnianą, a raczej na jej początek. Po przeczytaniu będę musiał poszukać w sieci opini na ile jest to wszystko uznane przez historyków, bo wydaje się obalać kilka stereotypów. Warto.
Fidel-F2 - 2012-01-09, 12:55
:
You Know My Name napisał/a:
Ciekawe spojrzenie na tzw Wielką Wojnę Ojczyźnianą, a raczej na jej początek. Po przeczytaniu będę musiał poszukać w sieci opini na ile jest to wszystko uznane przez historyków, bo wydaje się obalać kilka stereotypów. Warto.
może coś więcej?
You Know My Name - 2012-01-09, 14:27
:
Założenie, ponoć udokumentowane, że początek wojny niemiecko-radzieckiej przebiegał zgodnie z planami i założeniami Timoszenki i Żukowa. Oraz, że było to mniej lub bardziej zaaprobowane przez Stalina. Znaczy, że żadnego zaskoczenia kierownictwa STAWKI przez atak Niemców nie było a aktywna obrona miała się zacząć na podejściu do Smoleńska (na kierunku moskiewskim), zaś wszystko co prowadziło do korytarza między górną Dźwiną i górnym Dnieprem (najprostsza trasa na Moskwę, bez przekraczania wielkich rzek) było na zimno skalkulowanym rachunkiem kosztów pokonania hitlerowców.
Do tego zapowiada się niezła laurka dla Żukowa i Timoszenki (choć wspominiane są też ich błędy i zaniechania). Inna sprawa, że w moim pojmowaniu 2WŚ to byli geniusze.
Fidel-F2 - 2012-01-09, 16:01
:
dzięki, no to już wiem, że nie chcę czytać tej książki
You Know My Name - 2012-01-09, 16:25
:
Mimo wszystko jednak warto, nawet jeżeli to herezje, to nie jest to pisanie, że Wehrmachtowi wojnę w podboju ZSRR przeciwstawiali się jedynie Mróz i Hitler. Nie sądzę też, żeby wszyscy dowódcy radzieccy wierzyli, że w 5 tyg pogonią szkopów za Ren.
Fidel-F2 - 2012-01-09, 16:29
:
jasne
You Know My Name napisał/a:
Założenie, ponoć udokumentowane, że początek wojny niemiecko-radzieckiej przebiegał zgodnie z planami i założeniami Timoszenki i Żukowa. Oraz, że było to mniej lub bardziej zaaprobowane przez Stalina. Znaczy, że żadnego zaskoczenia kierownictwa STAWKI przez atak Niemców nie było
ale to jest totalną bzdurą

owszem Ruscy się w końcu zebrali i wykonali tytaniczną pracę ogromnym kosztem ale nie dlatego, że mieli taki plan
You Know My Name - 2012-01-09, 20:07
:
To nie tak, że wszystko poszło jak \z płatka. Rosjanie nie zdążyli się przygotować, niedoszacowali straty i czas jaki opór im Wehrmach będzie stawiał. Nie byli też pewni, czy w ogóle im starczy sił na utrzymanie Moskwy. Co nie zmienia faktu, że nie wszyscy byli ślepymi aparatczykami.
Fidel-F2 - 2012-01-09, 20:15
:
You Know My Name, przecież to absurd
Sharin - 2012-01-15, 13:08
:
Skończyłem "Zły wpływ" Ramseya Campbella. Jestem pozytywnie zaskoczony tą lekturą. Akcja rozkręcała się dość powoli, ale później, jak przyśpieszyła tak nie zwalniała do samego końca :P Co do finału to wielkiego 'wow' nie było, ale na tle tego, co czytałem ostatnio z horrorów, ujdzie. Najistotniejszą zaletą powieść jest to, że czytając Campbella mamy do czynienia z horrorem psychologicznym, momentami wręcz dramatem. Patrząc na to, co obecnie jest publikowane na polskim rynku (podchodzę w księgarniach do półki z horrorami a tam paranormale i ckliwe romansidła z wampirami i kobiecymi demonami w rolach głównych), uważam klasyczne ghost story za bardzo dobrą pozycję. Powieść troszeczkę trąci wtórnością, ale tego należało oczekiwać.
Qbard - 2012-01-15, 22:42
:
Marek Karcerowicz "Nie przypominam sobie pani" to dziwna książka, z pogranicza snu i fantazji a jednak osadzona w pewnej rzeczywistości. Urywki składają się w całość, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Dziwne a zarazem ciekawe.
Nabu Nezzar - 2012-01-16, 23:39
:
George R. R. Martin "Taniec ze smokami", część pierwsza. Długooczekiwany, piąty tom monumentalnej sagi fantasy "Pieśń lodu i ognia". Myślałem, że po tylu latach czekanbia mój zapał do przeczytania ksiązki znacznie się ostudził, jednak przed zakupem przypomniałem sobie poprzedni tom no i... całkowicie pochłonał mnie świat wykreowany przez Martina:)
Romulus - 2012-01-17, 07:32
:
Wielki Szatan wrócił :badgrin:

Czytam "Wielką Grę" Petera Hopkirka. Po raz kolejny polecanka Piotra Goćka z "Rzepy" (i Tomasza, tak wiem :) ), okazała się trafiona. Książka jest bardzo wciągająco napisana i trudno się od niej oderwać. Trudno znaleźć książkę historyczną, ktora byłaby równie żywa, pasjonująca i momentami sprawiająca, że czytelnik kibicuje jej bohaterom - choć to nie powieść przecież. Wielka Gra - czyli nie wypowiedziana wojna o wpływy między Cesarstwem Rosyjskim a Imperium Brytyjskim w XIX wieku, na stepach, pustyniach Azji Środkowej może być doskonałą lekcją historii, choć także: tragiczną. Opowiedziana jest i z perspektywy wielkich mocarstw i z perspektywy "szeregowych" graczy. Nie brakuje w niej akcentów polskich, a najważniejszym jest postać Jana Witkiewicza. Polski szlachcic, buntownik przeciwko carowi, potem oficer carski, wykształcony, inteligentny, odważny. To on dla Rosjan "zdobył" wpływy w Afganistanie krzyżując szyki Brytyjczykom. A koniec jego historii jest tragiczny.

Nawet jeśli nie lubicie książek historycznych, "Wielka Gra" sprawi, że zmienicie zdanie. Nadal ją czytam, ale w 2012 r. będzie to jeden z faworytów do tytułu najlepszej przeczytanej książki.
utrivv - 2012-01-17, 09:31
:
Związek Żydowskich Policjantów - książka ciekawa ale ciągle żyję jeszcze Conanem.
Na szczęście ZŻP to nie typowy czarny kryminał - wielką zaletą jest dziwaczny świat żydów, ich rozmowy, żarty itp
Cytat z głowy:
To prawda, Żydzi rządzą światem i kierują spiskami z ciemnej strony księżyca ale i my mamy ograniczenia.
You Know My Name - 2012-01-17, 10:32
:
utrivv napisał/a:
Na szczęście ZŻP to nie typowy czarny kryminał - wielką zaletą jest dziwaczny świat żydów, ich rozmowy, żarty itp
Cytat z głowy:
To prawda, Żydzi rządzą światem i kierują spiskami z ciemnej strony księżyca ale i my mamy ograniczenia.
Ten genialny dystans jest jedną z silnych stron książki Chabona.

Ja dzielę czas między F&SF i Blitzkrieg nad Dnieprem. Jedno i drugie jakoś mnie nie bierze, może z Wirem będzie lepiej.
bimali1 - 2012-01-19, 12:53
:
Czytam "1Q84" Murakamiego; koncepcja dwóch światów była już obecna w jego twórczości, jednak rzecz podoba mi się tak bardzo, ze chyba puknę od razu wszystkie trzy tomy. :-P
Równolegle poczytuję też "Viriconium" Harrisona i stwierdzam, że jest straszne nierówne. Niektóre opowiadania /minipowieści/ podobają mi się bardzo, inne...bardzo mi sie nie podobają. :-(
batou - 2012-01-19, 14:37
:
bimali1 napisał/a:
Czytam "1Q84" Murakamiego; koncepcja dwóch światów była już obecna w jego twórczości, jednak rzecz podoba mi się tak bardzo, ze chyba puknę od razu wszystkie trzy tomy.

Właśnie kończę 3 tom. Niestety im dalej w las tym gorzej. Po 2 tomie już to traci ten urok i element zaskoczenia. Oczywiście dopuszczam możliwość, że mnie czymś na koniec powali.
rybieudka - 2012-01-19, 14:44
:
U mnie przerwa w czytaniu Powstania 44 Daviesa za to lecę ostro z Martinem - obecnie jestem już na pierwszym tomie Tańca ze smokami
ASX76 - 2012-01-19, 15:58
:
bimali1 napisał/a:
Czytam "1Q84" Murakamiego; koncepcja dwóch światów była już obecna w jego twórczości, jednak rzecz podoba mi się tak bardzo, ze chyba puknę od razu wszystkie trzy tomy. :-P


Bacz, abyś się Pan nie rozczarował w dalszym etapie. ;)
Metzli - 2012-01-19, 20:57
:
rybieudka napisał/a:
za to lecę ostro z Martinem - obecnie jestem już na pierwszym tomie Tańca ze smokami


Jednym słowem seria, przed którą tak się broniłeś wciągnęła Cię na dobre :mrgreen:

U mnie Yukio Mishima i Zimny płomień.
rybieudka - 2012-01-19, 21:06
:
Metzli napisał/a:
Jednym słowem seria, przed którą tak się broniłeś wciągnęła Cię na dobre :mrgreen:
Prawda. Choc nie wychodziłem z tak fundamentalnie negatywnej postawy jak Sharin, ale jednak się w moim bojkocie Martina złamałem... będę miał na jakis czas z głowy :P A wszystko przez to, ze zagrałem w planszówkę i mi się spodobała. Wszystko przez to.
Tixon - 2012-01-19, 21:11
:
rybieudka napisał/a:
Choc nie wychodziłem z tak fundamentalnie negatywnej postawy jak Sharin

Przespałem jakieś jego wypowiedzi?
rybieudka - 2012-01-19, 22:53
:
Tixon napisał/a:
Przespałem jakieś jego wypowiedzi?

To akurat były wypowiedzi z organizacyjnych spotkań WSF, wiec nic na forum nie przespałeś ;) Ale odnotowuję czujność :mrgreen:
Romulus - 2012-01-22, 15:39
:
Skończyłem - z ogromnym żalem - "Wielką Grę" Petera Hopkirka i chyba zaopatrzę się w inne książki tego autora dostępne w Polsce. Nie pamiętam, aby lekturze książki historycznej towarzyszył u mnie taki entuzjazm. Co najwyżej byłem zainteresowany poruszaną tematyką i przystepnością języka (jak u Normana Daviesa, Tony Judta, czy Jonathana Fenby). Ale u Hopkirka naprawdę lektura była emocjonująca. A nie spodziewałem się tego, ponieważ historia rosyjsko - brytyjskich zmagań w Azji Środkowej w XIX wieku to było dla mnie coś tak niebywale hermetycznego i mało interesującego (Azja? Litości!), że mogło się to skończyć tylko rozczarowaniem.

Zabieram się teraz za "Taniec ze smokami" Martina, część 1. Skoro część druga pojawi się w lutym to nie ma co zwlekać.
Sabetha - 2012-01-22, 18:39
:
Rzuciłam wszystko inne i czytam drugą część "Strachu mędrca" Rothfussa. Kiedy już skończę, napisze więcej w stosownym wątku, teraz powiem tylko: "lubię to" :mrgreen:
You Know My Name - 2012-01-22, 19:14
:
F&SF i Blitzkrieg nad Dnieprem. Jedno i drugie zakończone. Jedno i drugie umiarkowanie interesujące. Z opek najbardziej podeszły mi Precens, Urdumheim oraz Kolej karna (nastrój jakoś dziwnie przypominał mi WFRP 1914, ciekawy pomysł, naprawdę dobre zakończenie).
Rozważania o planie Barbarossa chwilami naciągane, ale analiza zatrzymania i ostatecznego końca blitzkriegu całkiem rzetelna.
Teraz odświeżam przed Stolykiem teksty z Science Fiction.
Potem Wir Wattsa i Mars Kosika.
Tixon - 2012-01-23, 23:44
:
Raport dla ASXa.
Obiekt Dumanowski Wita Szostaka. Z racji, iż umieściłem go w lekturach do XIX wieku, przyjąłem założenie, że tytułowy bohater jest duchem - symbolem Polski, że w nim łączą się marzenia i oczekiwania Polaków konfrontowane z rzeczywistością. I da się pod tym kątem odczytać książkę, wyłapując odniesienia do zdarzeń rzeczywistych oraz literackich (gęsto jest od nawiązań).
Niejako drugim bohaterem jest Kraków (znowu Kraków, bo czytałem zaraz po Chochołach). I tu również pasowało mi do przedmiotu, jak na dłoń leżała sytuacja Krakowian (rozciągana na zabór austriacki) do Warszawian (Polaków pod panowaniem Cara) - jakie legendy obie grupy opowiadały, jaki Dumanowski był potrzebny jednym, jaki drugim.
Ogólnie Dumanowski był smakowity, ale raczej jako ciekawostka.
MarcinusRomanus - 2012-01-24, 14:41
:
Będę się zabierać za Nakręcaną dziewczynę/Pompę nr. VI P.Bacigalupiego. Czyli romans z serią UW trwa.
bimali1 - 2012-01-24, 15:38
:
MarcinusRomanus napisał/a:
Będę się zabierać za Nakręcaną dziewczynę/Pompę nr. VI P.Bacigalupiego. Czyli romans z serią UW trwa.


Jak dla mnie, to najlepsze co czytałem w UW. :-)
omar - 2012-01-24, 20:51
:
Poczytuję sobie Wspomnienie lodu Stevena Eriksona. Mam problem z tym autorem. Wypada znać MKP, natomiast styl w jakim opowiedziana jest ta historia niestety nie należy do moich ulubionych. Nie potrafię skupić się i ciągiem przeczytać więcej niż 50 stron co źle wróży, biorąc pod uwagę, że to dopiero pierwsza prosta i do mety daleko.
A tak poza tym to w komunikacji miejskiej wysłuchuję Igrzyska śmierci.
Jander - 2012-01-24, 20:54
:
Nie wiem czy wypada znać, ale jeśli nie odpowiada Ci styl i Wspomnienie Lodu Cię nie wciągnie, to myślę, że nie ma sensu męczyć się dalej.
Jachu - 2012-01-24, 21:18
:
Barbara Demick "Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej" - ta wielokrotnie nagradzana książka pozwala zobaczyć rzeczywistość, o której większość z nas nie ma pojęcia. Książka obejmuje chaotyczny czas po śmierci Kim Ir Sena, gdy do władzy doszedł jego syn Kim Dzong Il, a w kraju zapanował głód, w wyniku którego zginęła jedna piąta mieszkańców i gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych uciekinierów z komunistycznego raju... Dopiero rozpocząłem, a już się zbierałem z podłogi ;)
Rheged - 2012-01-25, 10:39
:
You Know My Name napisał/a:
F&SF i Blitzkrieg nad Dnieprem. Jedno i drugie zakończone. Jedno i drugie umiarkowanie interesujące. Z opek najbardziej podeszły mi Precens, Urdumheim oraz Kolej karna (nastrój jakoś dziwnie przypominał mi WFRP 1914, ciekawy pomysł, naprawdę dobre zakończenie).


Dzięki za opinię! Nie znam WFRP 1914.
Urshana - 2012-01-25, 11:44
:
Rok zaczęłam od "Światła" Harrisona i powiem tak. Na pewno zupełnie inaczej się tę pozycję odbiera niż "Viriconium", choć opowiadania były miejscami męczące, jednak bardziej we mnie zostały i językowo i jeśli chodzi o wykreowany świat. "Śwaitło" jest owszem przyzwoitą lekturą, zakończenie świetne, trzy wątki dobrze poprowadzone, zwłaszcza w coraz większym zbliżeniu, wykreowane postaci potrafią zaintrygować, ale nie powaliło mnie na kolana i nie spowodowało, że będę wygłaszać peany na jego cześć. Nie wiem, czy dobrze to odebrałam, ale nawiązanie do filmu Kustoricy "Czarny kot, biały kot" wydaje mi się mało wyrafinowaną naiwnością, zresztą popkultury jest w tekście więcej, na co wskazują uwagi tłumacza, a co umyka po przełożeniu. Chyba, że Kustorica jest tu tylko kolejnym etapem, a coś jest pod spodem, a ja nie dotarłam. Wydaje mi się, że należę do tej mniejszościowej grupy, która jednak lepiej zapamięta dziwaczny świat "Viriconium". Zobaczymy, jak zareaguję na "Nova Swing", choć nie wiem, kiedy ją przeczytam, bo po przemeblowaniu mieszkania odkryłam, że mam pół regału zapełnionego kolejką książek, a za miesiąc zapewne zupełnie nie będę miała czasu na wzięcie czegokolwiek do ręki, ze względu na małe cudo, które ma się urodzić.
Kolejne pozycje w tym miesiącu to "Zimowy monarcha" Cornwella, który bardzo mi się spodobał, taki sposób przekształcania znanej historii zdecydowanie mi odpowiada. Dalej "Liczby Charona" Krajewskiego, które bardziej przekonały mnie do Popielskiego niż poprzedni tom, a co za tym idzie, stwierdzam, że czyta się tego autora w miarę równo i zapewnia sporą dawkę godziwej rozrywki. Następnie sięgnęłam po "Prawdę" Pratchetta i się nie mogłam od niej oderwać, póki nie skończyłam. Jestem trwale "ternięta" i spotkanie z kolejnymi pozycjami autora zawsze daje mi dużo frajdy, a jak pojawia się straż i Patrycjusz, to w ogóle jest cudnie. Obecnie czytam historyczny kryminał z polskiego ogródka - "Kacper Ryx i król przeklęty" Mariusza Wollnego, może jest on odrobinę przeładowany informacjami historycznymi, ale mnie odpowiada. Ogólnie mam bardzo udany miesiąc, a w kolejce tysiąc innych zachwycających pozycji, właśnie jestem na etapie wybierania książki na porodówkę, co jest zapewne sporym dziwactwem, ale może mi się między skurczami uda coś przejrzeć, a jak nie ja, to mąż poczyta w oczekiwaniu na córeczkę.
Jander - 2012-01-26, 17:42
:
Orb, Sceptre, Throne - czyli nowy wpis Esslemonta do malazańskiego świata, tym razem powrót do Darudżystanu. W sumie kontynuacja 8ego tomu.
Ł - 2012-01-26, 17:52
:
Jaszczur Parowski - Małpy Pana Boga
ASX76 - 2012-01-26, 18:14
:
Ł napisał/a:
Jaszczur Parowski - Małpy Pana Boga


Wrażenia? ;)
Ł - 2012-01-26, 19:02
:
Będą w recenzji niebawem.
You Know My Name - 2012-01-26, 22:19
:
Zacząłem Wir w końcu. Początek obiecujący.
Qbard - 2012-01-27, 18:34
:
Przeczytałem "Błogosławiony wiek" Tomasza Piątka. Pomieszanie epok i wierzeń w sposób fantasy. Przetłumaczona niby z angielskiego w sposób pseudo staropolski. Dziwna rzecz.
bimali1 - 2012-01-28, 16:32
:
Przerwałem czytanie Murakamiego, bo wpadł mi w ręce Abercombie i tak jakoś....
"Zemsta..." ma bardzo dobre tempo, bohaterów krwawych, wyrazistych i różniących się od siebie., trochę intryg, choć raczej nie w stylu Martina, no i bardzo mało magii. Na upartego, te wydarzenia mogłyby się rozgrywać np. w średniowiecznej Europie. Generalnie jedak dla mnie satysfakcjonująca i nie żałuję tych pięciu dych. co nie o każdej książce mogę powiedzieć. Chyba sięgnę po to Abercrombiego. co wydała ISA. choć trochę mnie hamuje, że nie wiadomo kiedy oni - i czy w ogóle- skończą ten cykl...
sonia - 2012-01-28, 17:14
:
Dorwałam polecaną na jakimś forum przy okazji dyskusji o dawnych zwyczajach Konopielkę Redlińskiego. Obraz kompletnie odizolowanej od cywilizacji wsi, w której w latach 70. rodzina je obiad z jednej miski, a żniwa w dalszym ciągu są dokonywane przy pomocy sierpa. Tę sielankę burzy przyjazd nauczycielki z miasta, która próbuje przekazać mieszkańcom jakąkolwiek wiedzę o świecie. Reakcja głównego bohatera - gospodarza, u którego kobieta wynajmuje pokój, jest tyle ciekawa co nieprzychylna - po co komukolwiek sztućce, skoro od zawsze jadło się łyżką? Przygotowany przez nauczycielkę obiad kazał żonie wyrzucić - nie będzie jadł "po pańsku" - zawsze jedzono kartofle i było ok. Ciekawy obrazek nieufności i strachu przed wszystkim, co nowe.
m.shaska - 2012-01-28, 19:43
:
sonia napisał/a:
Dorwałam polecaną na jakimś forum przy okazji dyskusji o dawnych zwyczajach Konopielkę Redlińskiego. Obraz kompletnie odizolowanej od cywilizacji wsi, w której w latach 70. rodzina je obiad z jednej miski, a żniwa w dalszym ciągu są dokonywane przy pomocy sierpa. Tę sielankę burzy przyjazd nauczycielki z miasta, która próbuje przekazać mieszkańcom jakąkolwiek wiedzę o świecie. Reakcja głównego bohatera - gospodarza, u którego kobieta wynajmuje pokój, jest tyle ciekawa co nieprzychylna - po co komukolwiek sztućce, skoro od zawsze jadło się łyżką? Przygotowany przez nauczycielkę obiad kazał żonie wyrzucić - nie będzie jadł "po pańsku" - zawsze jedzono kartofle i było ok. Ciekawy obrazek nieufności i strachu przed wszystkim, co nowe.


O tak, "Konopielka" jest naprawdę dobrą książką, szczególnie ze względu na stylizację językową. Jednak mi książka podobała się przede wszystkim dlatego, że zamiast stawiać się po którejś ze stron, raczej skupiła się na pokazaniu problemu wkraczania "nowego" i pytania, czy "nowe" zawsze oznacza "lepsze". W moim odczuciu szczególnie napiętnowana była w książce właśnie postać nauczycielki, która przeświadczona o słuszności tego, co robi, nigdy nie odczuła potrzeby zrozumienia społeczności, do której wkroczyła.
Sharin - 2012-01-30, 21:35
:
Graham Masterton "Krzywa Sweetmana"
Tigana na Katedrze zrecenzował i zachęcił mnie do sięgnięcia po thriller polityczny autorstwa Mastertona :mrgreen: Od dawna omijałem tegoż autora z daleka - zawsze pod ręką był inny (lepszy?) - ale po obecnej lekturze będę musiał zweryfikować swoje podejście. Nie, Masterton nie powalił mnie stylem - pięknym i kwiecistym - ale tempem akcji. Od jakiegoś czasu potrzebowałem... wytchnienia od powieści 'wydumanych', pisanych przez autorów przez wielkie A, nad którymi czytelnicy ochają i achają ;) Szukałem czegoś lekkiego, szybkiego; relaksującego. Na dzień dzisiejszy "Krzywa Sweetmana" jest tym, czego mi trzeba. Oby było tak do samego końca.
rybieudka - 2012-01-30, 22:51
:
Skończyłem pierwsze pół Tańca ze smokami i mogę na razie powiedzieć tyle, że jakiekolwiek wypowiadanie się będzie miało sens tylko po lekturze całości. A w chwili obecnej złapałem się za to co zaczałem ale wylądowało z różnych przyczyn na półce. W tym przypadku Nową wiosnę Jordana. boleć ,nie boli, ale szału też nie ma. Jak skończę to pewnie jakąś reckę machnę.
bimali1 - 2012-01-31, 09:29
:
Sharin napisał/a:
Graham Masterton "Krzywa Sweetmana"
Tigana na Katedrze zrecenzował i zachęcił mnie do sięgnięcia po thriller polityczny autorstwa Mastertona :mrgreen: Od dawna omijałem tegoż autora z daleka - zawsze pod ręką był inny (lepszy?) - ale po obecnej lekturze będę musiał zweryfikować swoje podejście. Nie, Masterton nie powalił mnie stylem - pięknym i kwiecistym - ale tempem akcji. Od jakiegoś czasu potrzebowałem... wytchnienia od powieści 'wydumanych', pisanych przez autorów przez wielkie A, nad którymi czytelnicy ochają i achają ;) Szukałem czegoś lekkiego, szybkiego; relaksującego. Na dzień dzisiejszy "Krzywa Sweetmana" jest tym, czego mi trzeba. Oby było tak do samego końca.


"Krzywa Sweetmana" to niestety nie jest najlepszy utwór Mastertona- sensacje wychodzą mu średnio; on w ogóle najlepszy był we wczesnych horrorach. No ale Mastertona to ja czytałem dość dawno temu...
Sabetha - 2012-01-31, 10:48
:
Ja zaś zaczęłam wczoraj "Opowieści sieroty". Naczytałam się różnych achów i ochów, czas sprawdzić, zachwyci czy też nie zachwyci? Jak na razie przeczytałam zbyt niewiele, żeby odpowiedzieć na to pytanie, ale czyta się bardzo gładko i przyjemnie.
Stary Ork - 2012-01-31, 20:16
:
"Mason i Dixon" Pynchona - jaram się //slina . Jaram się jak żadną lekturą od "Cryptonomiconu". Z rozpędu pewnie uda mi się skonczyć "49 idzie pod młotek" //mysli .
islu - 2012-01-31, 21:56
:
Skończyłam czytać Infoszok Davida Louisa Edelmana...
Świat jutra... ale zapewniam, że takiego jutra nikt z nas by nie chciał…
Infoszok to porządne i dynamiczne sci-fi, które potrafi czytelnika skłonić do refleksji nad ludzką naturą oraz postępem technologicznym… Czy może w tym przypadku jest nawet swego rodzaju ostrzeżeniem dla „dzisiejszych nas”.
Książka, mimo swego tematu, który skupia się na technologii, napisana jest językiem zrozumiałym i nie wymaga od czytelnika znajomości (czy też sprawdzania podczas lektury znaczeń zwrotów używanych przed autora)…
Ciekawym (i dotąd niespotykanym nigdzie wcześniej) pomysłem było zastosowanie kodów QR, które, oprócz tego, że zawierają wiele dodatkowych fragmentów oraz cytatów, pokazują czytelnikowi jak blisko takiego infoszoku sami jesteśmy… Technologia otacza nas z każdej strony, a jej rozwój jest nieunikniony… tylko czy rozwijamy się w dobrą stronę?

Obecnie na tapecie Królestwo Słońca ^^
Tomasz - 2012-01-31, 22:23
:
Zabrałem się po dłuższej przerwie za Kinga. Najpierw przypomniałem sobie "Nocną zmianę", rewelacyjny, bardzo świeży, mimo że to był pierwszy zbiór króla horroru. Wspaniałe opowiadania. Krótkie i treściwe i niezwykle różnorodne. Z rozpędu czytam dalej w kolejności jak u mnie stoi King na swojej półce (mam go sporo, jeszcze parę kupię i będzie całość), teraz idzie raz dwa "Wszystko jest względne". Też świetny zbiór opowiadań. Wbrew opiniom niektórych osób, po latach, trzydziestoparolatkowi dalej się King podoba.

Do tego czytam sobie "Boże igrzysko" Daviesa, bo akurat go nigdy nie przeczytałem, a wypada. Ciekawe czy mnie czymś zaskoczy. Na razie jest dobrze. Ale czekam na coś nowego.

"Strażnik sadu" MacCarthy'ego. Jak to u niego. Bardzo mroczno, minimalistycznie, a do tego pomieszane wątki paru postaci. Dobrze się czyta.

W aucie z wielką przyjemnością słucham audiobooka "Inne pieśni" Dukaja, w interpretacji Gosztyły. Rewelacja oczywiście. W domu po powrocie czytam raz jeszcze to co słuchałem. To moja ulubiona książka.

Zabrałem się też za Abercrombiego "Samo ostrze", ale na razie za mało przeczytałem coby mieć jakąkolwiek opinię.
bimali1 - 2012-02-01, 09:05
:
Skończyłem "1Q84" Murakamiego. Kolejne tomy nie są moze tak ciekawe jak pierwszy, trochę za dużo tych wtrętów o Little People, mother i daughter, ale i tak generalnie mi się podobało. Nie jest to najlepsza pozycja w dorobku M., ale w pierwszej czwórce chyba sie zmieści.
Zacząłem "Smoka Griaule" Sheparda. Nie pzrepadam za fantasy ze smokami, bo wydają mi się nazbyt...dziecinne, jednak tutaj jest jakoś inaczej. Ten smok jest wlaśnie inny. Choć jestem dopiero na początku, a zbiór składa się z opowiadań/minipowieści, wiec może być różnie.
Tixon - 2012-02-02, 20:28
:
Z obowiązkowych lektur wpadło coś godnego uwagi :
Szlakami powstania listopadowego Tomasz Chludziński
Na pierwszy rzut oka, książka wygląda niepozornie. Liczy sobie 153 strony i ma format kieszonkowy. Jednak jej siła nie kryje się w wielkości, tylko treści.
Jak wskazuje tytuł, podczas lektury autor prowadzi czytelnika szlakiem powstania listopadowego : przedstawi zarówno miejsca (wraz z ich przebiegiem) kolejnych bitew, jak również ich dzisiejszy wygląd i znaki jakie zostały ustawione ku pamięci. Na koniec podaje sposób dojazdu z Warszawy, aby móc naocznie obejrzeć pola zmagań. Autor pozwala wypowiedzieć się naocznym uczestnikom powstania, przytacza ich dzienniki, raporty, pamiętniki i listy oraz lirykę oddającą hołd walczącym. Dzięki temu, nie tylko książkę się czyta, ale emocjonalnie uczestniczy w przedstawionych wydarzeniach. Dodatkowym plusem jest praktycznie całkowity brak analizy zagadnienia w sferze politycznej, tylko sam opis działań zbrojnych, z opiniami uczestników.
Książka jest silnie emocjonalna. Kilka razy musiałem przerywać czytanie, by porozchodzić nerwy, jakie wywołały u mnie decyzje Skrzyneckiego. Ma złą prasę gościu, bardzo złą. Wychodzi na bubka, ignoranta bez pojęcia o strategii, torpedującego inicjatywy Prądzyńskiego, by nie rzec, że je sabotował.


Drugiej Rzeczypospolitej początki Andrzej Garlicki porusza skomplikowany temat formowania się II RP.
Początek XX prawdopodobnie najlepiej z historii Polski udowadniał, że nie ma nic za darmo. Że nikt z zagranicznych sąsiadów nie pomoże z czystego sentymentu, że w polityce dominuje konflikt interesów. Że, aby coś osiągnąć, trzeba umieć skorzystać z nadarzającej się okazji. Od połowy XVIII wieku to Polska stanowiła stale okazje dla państw ościennych, na jej polityce wewnętrznej korzystali zarówno sąsiedzi, jak i dalsze kraje. Dopiero podczas I Wojny Światowej duchowo istniejąca Polska mogła włączyć się do konfliktu i ugrać coś dla siebie. Stawką było istnienie oraz suwerenność i udało się zgarnąć pulę.
Polska, właściwie z niczego (no może trochę przesadzam) musiała uformować sprawną i jednolitą państwowość, zdolną do połączenia różnych, często odmiennych gospodarczo i społecznie terenów w spójną całość. Oraz zaistnieć na arenie międzynarodowej.
Ostatecznie, Polacy stanęli na wysokości zadania i wykorzystali okazję, by stworzyć samodzielne i suwerenne państwo. Obronili je (i jednocześnie zachód Europy) przed bolszewikami, stworzyli konstytucję i nawet jakoś udawało im się działać. Niestety, błędna ocena rewolucji bolszewickiej miała w przyszłości doprowadzić do znalezienia się między młotem a kowadłem.
You Know My Name - 2012-02-03, 21:09
:
Przez przeoczenie zapomniałem NFu z domu dzis rano a w komórce miałem audiobóóka Inne pieśni. Gosztyła ma głos kompletnie mi nie pasujący, ale jak on to interpretuje... Po wypłacie kupuję!
Tomasz - 2012-02-03, 21:45
:
You Know My Name napisał/a:
Gosztyła ma głos kompletnie mi nie pasujący, ale jak on to interpretuje...

Gość jest po prostu genialny. Mi tam jego głos pasuje. Teraz będzie w kolejności "Xavras Wyżryn" jako audiobook. A mi już się zrobiła ochota na "Lód" w takiej formie.
bimali1 - 2012-02-05, 11:10
:
Skończyłem "Smoka Griaule" Sheparda. Dla mnie rewelacja, zupełnie nieprawdopodobna opowieść o smoku, który nie wiadomo nawet, czy istnieje /bo jak stwierdzić że żyje ktoś, kogo serce uderza raz na tysiąc lat/, ale ma przemożny wpływ na świat. Zbiór opowiadań, które rosgrywają się w róznych przedziałach czasowych; naprawdę, polecam.:)
Tereaz czytam "Stal nie przemija" Morgana, dość krwawą fantasy w stylu Abercrombiego, ale z bardziej rozbudowaną mogią, światem zaludnionym różnymi rasami, stworami itp. Bohater to kawał drania z poharataną duszą, w dodatku gej/ :shock: /.
Wolałem chyba Morgana z przygodami Kovacsa, ale tu też jest nieźle.
astaldohil - 2012-02-05, 12:37
:
"And another thing... - The Hitchhiker's Guide to the Galaxy" Eoin Colfer, Douglas Adams - spodziewałem się kiły i mogiły, a okazuje się, że jest dobrze a miejscami nawet bardzo dobrze. Chyba największym zarzutem, jaki mógłbym w tej chwili postawić, jest to, że Colferowi zdarza się powtarzać pewne motywy (z niewielkimi modyfikacjami) - poza tym, gdybym nie wiedział, że to inny pisarz, to dałbym sobie rękę obciąć, iż znaleziono zaginiony tom prozy Adamsa a nawet pokusiłbym się o "herezję", że Colferowi wyszło to lepiej niż Adamsowi w dwóch ostatnich tomach (ze wskazaniem na "W zasadzie niegroźną")... Tyle mogę powiedzieć po ok. 60% przeczytanej książki i chyba raczej opinii już nie zmienię...

W marcu Albatros wydaje "I jeszcze jedno..." po polsku.
utrivv - 2012-02-06, 09:05
:
Błąd komisarza Palmu Mika Waltari.
Bardzo przyjemna książka i fajny kryminał. Szkoda że powstały tylko 3 książki.
Shadowmage - 2012-02-07, 09:38
:
Czytam właśnie "Gulasz z turula" Krzysztofa Vargi. Ciekawe refleksje na temat Węgier i Węgrów z punktu widzenia pisarza czującego węgierskość, ale jednak obserwującego ten kraj nieco z boku. Forma nieco chaotyczna - glównie spacery po Budapeszcie, wspomnienia na temat knajp i kulinariów, a między tym obserwacje i trochę historii. Co prawda książka została napisana parę lat temu, ale pozwala zrozumieć procesy, które obecnie mają miejsce na Węgrzech.

A o styczniowych lekturach tutaj.
You Know My Name - 2012-02-08, 09:45
:
Zakończyłem odsłuchiwanie Innych Pieśni. Końcówka wręcz brawurowa (o interpretacji).
Na jakąś składną polemikę wobec stanowiska toto przygotuję dziś lub jutro, bo nie zgadzam się z nim w wielu punktach, jak mi się zdaje.

Teraz czas na ostatni NF a potem na historię przez małe "h".
Plejbek - 2012-02-08, 15:39
:
W końcu dorwałem "Imajicę" Clive'a Barkera - lubię te jego pokręcone, psychodeliczne klimaty. Zaczęło się bardzo dobrze, urban fantasy, które pewnie niedługo zjedzie jak to u Barkera w kierunku horroru...
Shadowmage - 2012-02-08, 15:45
:
Mnie się "Imajica" średnio podobała, ale za horrorem itp. nie za bardzo przepadam, więc w sumie nic dziwnego.
Plejbek - 2012-02-08, 15:56
:
Wiesz na pewno, że horror Barkera to zupełnie inna sprawa niż horror Kinga chociażby. Ja bym tego autora raczej przy Gaimanie stawiał - chociaż oczywiście ciąży o wiele bardziej ku makabrze. Zobaczymy, na razie Imajica wchodzi pysznie.
Shadowmage - 2012-02-08, 16:04
:
Za Kingiem też nie przepadam :) Ale fakt, Barker pisze zupełnie inne książki.
rybieudka - 2012-02-11, 23:00
:
Skończyłem dziś Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód-Zachód i podobało mi się. Jest u Wegnera cos takiego (co dokładnie to juz w recenzji) co przyciąga. Co ciekawe tez, uważam że choc same opowiadania są pojedynczo minimalnie słabsze niż te z OZMP. Północ-Południe to ogólnie zbiór jest lepszy. Tzn. że opowiadania zyskują wiele, kiedy się je postrzega jako całość.

Za to wieczorem wreszcie przeczytałem Extensę - za jednym podejściem. Jestem oczarowany, choć tekst jest w sumie bardzo prosty. Tutaj też pewnie pokuszę się o recenzje, ale muszę zebrać myśli (choć robiłem notatki;)
Qbard - 2012-02-12, 13:04
:
Hakan Nesser "Karambol". Szwedzki pisarz, popularny szwedzki kryminał i znana postać komisarza Van Veeterena (seria powieści na podstawie których powstał serial TV). Mimo, że znamy zabójcę i zamordowanego od samego początku, książka wciąga. W 2000r. ogłoszono tą powieść najlepszym nordyckim kryminałem.
Shadowmage - 2012-02-12, 13:11
:
Wreszcie zabrałem się na poważnie za najnowsze "Kroki w nieznane". Jak na razie same dobre, zróżnicowane opowiadania Parker, Kosmatka, Simmons, Yu).
You Know My Name - 2012-02-12, 20:16
:
Przeczytałem opowiadania z lutowego eNeFu. Nic mnie nie oczarowało, pozyytywnie mnie zaskoczyły dwa polskie teksty. Karol Mitka pokazał, jak powinien się zakończyć trzeci zbiór opowiadań o Wędrowyczu, Zapisane w snach Sopińskiego to po prostu ciekawy, choć niezbyt odkrywczy tekst SF.

Teraz czytam Kronikę rodu Szymańskich 1796 - 1824 - 2011 napisaną przez Jana Szymańskiego. Bardzo ciekawa "mała historia".

Następny będzie prawdopodobnie Mars Kosika.
Ł - 2012-02-12, 20:19
:
Paaaaaaaanie, Mitka Ci podeszedł? W ramach małego zwiastuna omówienia NF na Katedrze zacytuje się:

Autor, Karol Mitka, w stopce stwierdza, że ma specyficzne poczucie humoru. Chciałbym go wyprowadzić z błędu – jego poczucie humoru nie jest specyficzne, wpisuje się raczej w szeroką grupę docelową, dla której produkowane są takie dzieła jak „Straszny Film” czy „Poznaj moich Spartan”. Ponadto Mitka dodaje, że śmieje się z tego, czego nie powinien. Ok, pełna zgoda, ale niestety czyni to jak Aaron Seltzer (scenarzysta wyżej wymienionych filmów) a nie jak przykładowo Kevin Smith.



Pozatym są dwa uberfajne teksty zagraniczne. Dzień niepodległości i Watts.
You Know My Name - 2012-02-12, 20:29
:
Watts fajny, ale taki niedosyt czułem po nim. Dzień Niepodległości mi się nie podoba po prostu, ta trauma uberinwazyjnego reżimu mnie nieco nuży.
A tekst Mitki zaintrygował mnie tylko w porównaniu do Wędrowyczy.
Ł - 2012-02-12, 20:35
:
W Dniu... masz racje że sama wizja nie powala. Ale sposób jest przedstawienia, naturalizm tej wizji, ilośc niuansów mnie przekonuje. Watts jest zajebisty, ale ja jestem fanbojem więc pewnie nie mam dystansu. W każdym razie w połączeniu z jego felietonem w wzmiankowanym numerze napisałem że pod względem epatowania przewrotnym pesymizmem to Watts jest Emilem Cioranem twardej fantastyki naukowej. I nie mam nic przeciwko.
Shadowmage - 2012-02-13, 10:00
:
Potwierdzam zdanie Łaka, tekst Mitki to grafomaństwo. W dodatku chyba nikt tego tekstu nie czytał przed wrzuceniem, bo mnóstwo w nim (szczególnie na początku) błędów i nie mówię tylko o literówkach.
Ł - 2012-02-13, 10:14
:
Mimo wszystko tekst Mitki jest i tak o poziom lepszy niż to pierwsze noiropodobne opowiadanie. Napisałem o nim tak: "Tekst ma jedną zaletę – jest tak bardzo wtórny, że w ogóle nie zapada w pamięć. Na szczęście."

W ogóle postawiłem taką tezę:

"Ostatnio bez zaskoczenia, choć z przykrością przyjęto informacje o zawieszeniu wydawania F&SF. W tle spadkowa tendencja sprzedaży prasy w ogóle. Nowa Fantastyka w tym kontekście próbuje zacieśniać własne więzi z czytelnikami – tak odbieram manewr w numerze lutowym, polegający na zagospodarowaniu działu prozy polskiej opowiadaniami nadsyłanymi przez fanów na stronę pisma."
adamo0 - 2012-02-13, 10:46
:
Skończyłem Związek Żydowskich Policjantów i mam mieszane uczucia. Z jednej strony bardzo podobał mi się pomysł umieszczenia akcji na zasiedlonej przez żydów Alasce, ale z drugie kompletnie nie porwała mnie fabuła. Jak na kryminał za wolna, bez znaczących zwrotów akcji, rozwijająca się w nijaki sposób. Nie wiem skąd te zachwyty nad tą książką, może umknęło mi coś ważnego - nie wiem. Wiem natomiast to, że drugi raz na pewno po nią nie sięgnę i trochę nawet żal mi wydanych pieniędzy.

Na poprawę humoru serwuję sobie Ubika w nowym wydaniu Rebisu.
Shadowmage - 2012-02-13, 10:58
:
Ł napisał/a:
Mimo wszystko tekst Mitki jest i tak o poziom lepszy niż to pierwsze noiropodobne opowiadanie. Napisałem o nim tak: "Tekst ma jedną zaletę – jest tak bardzo wtórny, że w ogóle nie zapada w pamięć. Na szczęście."
Zgodzę się i nie zgodzę :D Znaczy fakt, tekst jest całkowicie nijaki i nie zapada w pamięć, ale przez to jest lepszy niż Mitka, który wywołał u mnie traumę i chęć okładania się po łbie czasopismem :P
rybieudka - 2012-02-13, 12:15
:
Ł, Shadowmage, skutecznie zniechęciliście mnie do czytania działu prozy polskiej w lutowej NF. Dzięki, szkoda czasu. Oprócz Wattsa i felietonów warto cos jeszcze przeczytać?

A u mnie nadrabiania zaległości cd. czyli stampunkowe F&SF. Prawie skończone, został mi tylko wywiad ze Swanwickiem, i muszę przyznać, ze jest nawet nieźle. A opowiadanie wspomnianego to po prostu sam miód, jest imho kapitalne. Język, pomysł, gra z mitem - klasa.
utrivv - 2012-02-13, 14:40
:
adamo0 napisał/a:
Skończyłem Związek Żydowskich Policjantów i mam mieszane uczucia.

Przyznaję się bez bicia - nie doczytałem, czeka na lepsze czasy.
Tak jak zauważyłeś akcja nudna jak w polskim filmie. Aż dziw że nie wzorują się na filmach zagranicznych.
MrSpellu - 2012-02-13, 14:43
:
utrivv napisał/a:
Tak jak zauważyłeś akcja nudna jak w polskim filmie.


Obrauem dziemniaka --_-
Shadowmage - 2012-02-13, 14:57
:
rybieudka napisał/a:
Ł, Shadowmage, skutecznie zniechęciliście mnie do czytania działu prozy polskiej w lutowej NF. Dzięki, szkoda czasu. Oprócz Wattsa i felietonów warto cos jeszcze przeczytać?

Trzecie polskie opko jest przyzwoite. Zagranicznych jeszcze nie czytałem, ale Łaku chwali. Z publicystyki zaciekawił mnie Hernes, bo pisał o utworach fantastycznych przeniesionych na teatralne deski.
MORT - 2012-02-13, 15:54
:
Ł napisał/a:
"Ostatnio bez zaskoczenia, choć z przykrością przyjęto informacje o zawieszeniu wydawania F&SF. W tle spadkowa tendencja sprzedaży prasy w ogóle. Nowa Fantastyka w tym kontekście próbuje zacieśniać własne więzi z czytelnikami – tak odbieram manewr w numerze lutowym, polegający na zagospodarowaniu działu prozy polskiej opowiadaniami nadsyłanymi przez fanów na stronę pisma."

zabrakło tu jeszcze: i umieszczenie ich w jednym numerze z opkiem Wattsa, żeby taki sucker jak ja kupił mimo wszystko...

[A przez "ja", mam na myśli przede wszystkim siebie, ale może więcej osób też tak się czuje ;) ]
You Know My Name - 2012-02-13, 18:24
:
MORT napisał/a:
[A przez "ja", mam na myśli przede wszystkim siebie, ale może więcej osób też tak się czuje ]
+1
Romulus - 2012-02-14, 11:52
:
Jeśli się zepnę, to dziś skończę "Na krawędzi" (The Great Hangover). Czytam ostatnią częśc, poświęconą Berniemu Madoffowi. Fascynująca lektura. Szczególnie opis skutków jego przestępstwa. Wrzucę później mój ulubiony fragment o tym, jak pani, szefowa innego funduszu, już w 2001 r. ostrzegałą wszystkich bogaczy z Palm Beach, przed Madoffem. Jaka była ich reakcja? Wszyscy byli Żydami, bogatymi Żydami. I oskarżyli panią o antysemityzm :) :) :) "Problem" tylko w tym, że pani sama była Żydówką i na dodatek mieszka w Izraelu. Rechotałem jak dziki. Ale świetne są też opisy niemal histerii, w jaką powpadali ludzie, którzy potracili swoje majątki. I jakiego farta mieli ci, których Madoff nie zaszczycił zgodą na udział w swoim funduszu.

Naprawdę, książka mimo momentami słabego przekładu i braku starannej redakcji (co kłuło w oczy nawet takiego leszcza jak ja), jest znakomitym obrazem skutków, przebiegu i przyczyn kryzysu. Podana w wersji light, doskonale uzupełnia się z książką Michaela Lewisa pt. "Wielki szort" (M. Lewis jest zresztą jednym z autorów tych tekstów), czy filmami "Too big to fail" i "Inside Job". Można sobie wyrobić niezłą opinię. A przy tym naprawdę fascynująco opowiedziane historie.

Chętnie poczytałbym więcej takiej twórczości.
bimali1 - 2012-02-14, 12:04
:
Czytam cykl "Pierwsze prawo" Abercrombiego. Świat ten sam co w "Zemście...", pojawiają się nawet dalszoplanowi bohaterowie. W "Samym ostrzu" trochę długo trwało zawiązywanie akcji, "Nim zawisną na szubiennicy" wydaje się być żywsze . Dość ciekawi bohaterowie /inkwizytor Glokta/, więcej magii niż we wspomnianej "Zemście..", ale chyba też mniej porywająco. Tym niemniej, czyta się luźno i mam nadzieję, że ISA skończy wnet ten cykl, oraz że pociągnie dalej Morgana...
Beata - 2012-02-14, 17:18
:
Z książkami pana A. miałam dokładnie odwrotnie. "Pierwsze prawo" wciągnęło mnie od razu, z "Zemsty..." najchętniej wyciachałabym ze dwieście stron ze środkowej części. Ale to może być moja wina, bo "Superpaństwo" Aldissa też mi się nie podobało.
Ł - 2012-02-14, 22:47
:
Skończyłem Miraż - faktycznie wydaje mi się że powieść nieco przegapiona przez środowiska a oryginalna i świetna, mimo występujących dłużyzn. Teraz Shirek - po 1/4 bardzo podchodzi, intryguje. W przeciwieństwie do opowiadań z "Miasta..." które w przeciwieństwie do humorystycznych cześci przewodnikowych, zazwyczaj były niespełnionymi obietnicami.
You Know My Name - 2012-02-14, 22:54
:
Miraż zacznę za około 10 dni, Shriek natomiast to arcydzieło, które ponad poziomy wyleciało, cud absolutny.

Ja chwilowo odpoczywam od fantastyki czytając wspomnienia i zapiski z życia codziennego w PRLu i nie tylko.
rybieudka - 2012-02-15, 10:24
:
Do Shrieka się przymierzam i coś się przymierzyć nie mogę (ale ile jest takich książek, do których się przymierzam, ech). Anyway, skończywszy steampunkowe F&SF postanowiłem obadać "Te-Małe-Eriksony" o Beauchelainie i Korbalu Broachu. Przy czym, zaznaczam, wcześniej nie czytałem nic a nic z MKP i nie miałem pojęcia z czym to się je. I w sumie zabawna historia, bo znajomy z którym byłem umówiony w kawiarni zadzwonił, że się dwie godziny spóźni. Tym sposobem przeczytałem Krwawy trop. Kiedy wróciłem do domu z rozpędu poszły Zdrowe zwłoki i Męty Końca Śmiechu. Czyli wszystkie trzy w jeden dzień. No i muszę przyznać, ze spodobało mi się, momentami nawet bardzo. Nie pozostało zrobić nic innego jak zamówić Ogrody księżyca i Bramy domu umarłych, co też niezwłocznie po zakończeniu lektury uczyniłem. Jak się wciągnę w Eriksona to będzie prze&$%ane... dla portfela.
Cintryjka - 2012-02-15, 10:41
:
Też nie byłam, mówiąc delikatnie, zachwycona Miastem szaleńców.... (IMHO jedna z najbardziej przereklamowanych książek ever, wymęczyłam się okrutnie, oprócz Przemiany Martina Lake'a). Shriek podobał mi się o wiele bardziej, choć druga połowa stoi na o wiele wyższym poziomie niż pierwsza. A Finch to moim zdaniem najlepsza odsłona Ambergris. Ale i tak nie lubię Ambergris. Za bardzo wielbi je autor.
Jander - 2012-02-15, 10:47
:
rybieudka napisał/a:
Nie pozostało zrobić nic innego jak zamówić Ogrody księżyca i Bramy domu umarłych, co też niezwłocznie po zakończeniu lektury uczyniłem. Jak się wciągnę w Eriksona to będzie prze&$%ane... dla portfela.

Słusznie, fantasy zupełnie inne od tego, co prezentuje przeczytany ostatnio przez Ciebie Martin i moim zdaniem lepsze.
adamo0 - 2012-02-15, 10:54
:
Cintryjka napisał/a:
Też nie byłam, mówiąc delikatnie, zachwycona Miastem szaleńców.... (IMHO jedna z najbardziej przereklamowanych książek ever, wymęczyłam się okrutnie, oprócz Przemiany Martina Lake'a). Shriek podobał mi się o wiele bardziej, choć druga połowa stoi na o wiele wyższym poziomie niż pierwsza. A Finch to moim zdaniem najlepsza odsłona Ambergris. Ale i tak nie lubię Ambergris. Za bardzo wielbi je autor.


Dla mnie właśnie odwrotnie - dwie pierwsze książki były dużo lepsze niż Finch, który jest zwykłą powieścią detektywistyczną w fantastycznych realiach. Dla mnie właśnie najlepszą odsłoną cyklu jest chyba właśnie Miasto Szaleńców i Świętych, ale może to dlatego, że wywarło na mnie takie wrażenie po lekturze.
Chociaż ja nie jestem obiektywny bo uwielbiam Amergris i najchętniej przywiązałbym Vandermeera do biurka żeby pisał jak w Misery :-P
Shadowmage - 2012-02-15, 10:59
:
Zgadzam się z przedmówcą, a z przed-przedmówcami nie :) Chociaż z drugiej strony nie wiem czy jednak "Shriek" nie podobał mi się najbardziej. Ciężki wybór.
rybieudka - 2012-02-15, 11:06
:
Cytat:
Słusznie, fantasy zupełnie inne od tego, co prezentuje przeczytany ostatnio przez Ciebie Martin i moim zdaniem lepsze.


Powiem tak, jeśli w regularnym cyklu MZP Erikson nabiera rozmachu (a z tego co wiem tak jest) to o to, ze mi się spodoba jestem spokojny. Bardzo podpasował mi w tych "maluchach" poziom szydery, dystansu i gry z konwencją. Pewnie w pełnych powieściach jest tego mniej, niemniej jednak doceniam. Podoba mi się też w nich sposób narracji - narrator prowadzi grę z czytelnikiem, coś pomiędzy rozmową a storytellingiem. A wracając do poruszonego w innym miejscu tematu - choć skojarzenia RPGowe miałem, to były one bardzo, bardzo luźne. Turlania kostek tam zbytnio nie słychać ;)

Co zaś się tyczy Vandermeera - ja czytałem Miasto... i Fincha i choć bardzo podobają mi się obie te książki, to chyba wolę pierwszą pozycję z Ambergris w roli głównej. Przede wszystkim za oryginalność. zabawę z formą i pokazanie wszechstronnych możliwości autora. Ale to na dobrą sprawę jest kwestia typowo "degustibusowa"
utrivv - 2012-02-15, 11:25
:
MrSpellu napisał/a:
utrivv napisał/a:
Tak jak zauważyłeś akcja nudna jak w polskim filmie.


Obrauem dziemniaka --_-

TO jest genialne ale co to jest to TO?
Fenris - 2012-02-15, 11:27
:
Ja właśnie obcuję ze "Shriekiem", faktycznie z "Finchem" to dwie różne bajki, brzydko mówiąc... :)
MrSpellu - 2012-02-15, 13:26
:
utrivv napisał/a:
TO jest genialne ale co to jest to TO?

Reklamówka IFF w Melbourne.
You Know My Name - 2012-02-16, 22:55
:
rybieudka napisał/a:
Turlania kostek tam zbytnio nie słychać ;)
bo to klasyczny storytelling...

e:
Mars Kosika. Fajny, czyta się niemal sam, nie ogarniam przepływu stron. Poza tym jak to u Kosika nieco socjologi, nieco polityki, sporo fantasyki.
Na plus.
Jutro wieczorem pewnie rozpocznę Miraż Wojnarowskiego.
utrivv - 2012-02-17, 10:06
:
Drugi tom pierwszego prawa J.A. czytam i nie mogę powiedzieć by mnie porywał. Glokta przeżywa przygody niczym w Baldurs Gate 2 a to i tak najciekawsza część przygód. Czytam tylko po to by dowiedzieć się jak to się skończy i walczę z chęcią przekartkowania :)
bimali1 - 2012-02-17, 12:05
:
utrivv napisał/a:
Drugi tom pierwszego prawa J.A. czytam i nie mogę powiedzieć by mnie porywał. Glokta przeżywa przygody niczym w Baldurs Gate 2 a to i tak najciekawsza część przygód. Czytam tylko po to by dowiedzieć się jak to się skończy i walczę z chęcią przekartkowania :)


Nieee, no nie było tak źle. ;)
Było nawet dobrze :->
Urshana - 2012-02-17, 12:20
:
Zabrałam się za drugi tom MKP Eriksona i podobnie jak pierwszy bardzo mi się podobał. Dawkuję go sobie w małych ilościach, bo na półkach mnóstwo innych pozycji, ale nie wytrzymałam i już przesunęłam znacząco tom trzeci na stosy przyłóżkowe. Może w tym roku uda mi się po niego sięgnąć. Skończyłam też "Teranezję" Egana - dobre, ale bez zachwytów, z ogromną przyjemnością połknęłam "Europejski alfabet" Karla-Markusa Gaussa, czyli zbiór esejów z serii Sulima Wydawnictwa Czarne (po ich serie można sięgać na ślepo, są po prostu znakomite), a obecnie czytam "Nieprzyjaciela Boga" Cornwella.
Sharin - 2012-02-18, 11:25
:
Właśnie czytam opowiadania ze zbioru Czy to się mogło zdarzyć? Ambrose Birce'a i jestem zachwycony. Teksty nie są długie, ale opowiadane historie wciągają już po kilku wersach, chociażby "Tajemnica wąwozu Macargera" - świetne ghost story wymieszane z czarnym humorem. Nutka dowcipu pojawia się niemalże w każdym opowiadaniu, co w połączeniu z sugestywnymi opisami wydarzeń 'nie z tego świata' daje miły dla czytelnika efekt. Współczesnego odbiorcę może troszeczkę denerwować styl pisarski autora - siłą rzeczy, niektóre składnie są przestarzałe - ale można się przyzwyczaić :) Na pewno sięgnę po kolejne utwory pisarza; warto.
Qbard - 2012-02-19, 18:45
:
J. Głowacki "My sweet Raskolnikow". Wesoła opowieść o rodakach za granicą. Zetknięcie ówczesnych (1977r.) Polaków z Francuską rzeczywistością.
You Know My Name - 2012-02-19, 19:57
:
Mars Kosika za mną. Warto przeczytać, wg mnie lepsze tak od Verticala jak i od Kameleona.

Zacząłem Miraż Wojnarowskiego. Dopiero kilka stron za mną a już mi się podoba.
Stary Ork - 2012-02-19, 22:04
:
Sharin napisał/a:
Właśnie czytam opowiadania ze zbioru Czy to się mogło zdarzyć? Ambrose Birce'a i jestem zachwycony. Teksty nie są długie, ale opowiadane historie wciągają już po kilku wersach, chociażby "Tajemnica wąwozu Macargera" - świetne ghost story wymieszane z czarnym humorem. Nutka dowcipu pojawia się niemalże w każdym opowiadaniu, co w połączeniu z sugestywnymi opisami wydarzeń 'nie z tego świata' daje miły dla czytelnika efekt. Współczesnego odbiorcę może troszeczkę denerwować styl pisarski autora - siłą rzeczy, niektóre składnie są przestarzałe - ale można się przyzwyczaić Na pewno sięgnę po kolejne utwory pisarza; warto.



Devil's Dictionary, hell yeah //slina
bimali1 - 2012-02-20, 08:31
:
Przeczytałem "W innym czasie, w innym miejscu" Perssona; trochę mi przeszkadzało, że poprzrednią część czytałem jakis czas temu, i trochę pozapominałem bohaterów itp.Ale to bardzo solidny kryminał z politycznymi podtekstami, nieszablonową intrygą, zjadliwy i momentami dowcipny. Teraz czytam "Swobodny upadek..", żeby nie wypaść z rytmu i myślę że się nie zawiodę.
Równolegle czytam opowiadania z "Demona ruchu" Grabińskiego. Pierwszy raz to czytałem w podstawówce i nieźle się wtedy bałem :-) . Teraz się nie boję, ale satysfakcja jest. Gość genialnie zafascynowany ówczesnym postępem, te lokomotywy, stacje, tory żyjące własnym zyciem....Przy tym napisane bardzo ładną polszczyzną, obecnie już trąci myszką.
Romulus - 2012-02-20, 10:14
:
"Swobodny upadek..." to w zasadzie jakby ciąg dalszy części pierwszej. Ale dosyć nietypowy, bo z perspektywy lat i polegający na odtwarzaniu tego, co czytelnik już wie. Ale nie zawiedziesz się :)
Romulus - 2012-02-21, 21:27
:
Rozzuchwala się spamerstwo więc tylko zaznaczam, że Moderator Patrzy. I Widzi.

Po odsłuchaniu audiobook-ów z opowiadaniami, sięgnąłem po raz nie wiem który po wiedźmiński pięcioksiąg Sapkowskiego. Jestem, po przerwie na Abercrombiego, na drugim tomie. I po raz nie wiem który nadal mnie to wciąga i bawi. W kolejce czeka druga częśc "Tańca ze smokami", Robert Krasowski, czy kolejne zamówienia (Stross, Bernard, Wegner i inni). Ale "pokontempluję" jeszcze powieści Sapkowskiego.
martva - 2012-02-22, 22:56
:
Skończyłam 'Dożywocie' i bardzo mi się, różowe i urocze. Jestem w połowie 'Dumanowskiego' i też bardzo mi się, chociaż inaczej. A na później wygrzebałam z półki 'Cyberiadę', bo mi ginekolog kazał przeczytać, trzy razy.
utrivv - 2012-02-24, 10:53
:
Joe Abercrombie Zemsta najlepiej smakuje na zimno
Czuję że to straszny spoiler w stosunku do trylogii ale nic mnie to nie obchodzi :)
Sharin - 2012-02-24, 20:15
:
Po lekturze lekkich, okraszonych grozą i czarnym humorem, opowiadań Birce'a, przyszła kolej na Golema Gustava Meyrinka. Kilkadziesiąt stron za mną, ale już teraz mogę powiedzieć, że podróż po Pradze w towarzystwie szesnastowiecznej magii nie będzie czasem straconym. To, co mnie zachwyca to sposób, w jaki autor prowadzi nas po świecie kabały - atmosfera niesamowitości praktycznie bije z każdego zdarzenia. Początkowo owa narracja, nasycona przemyśleniami głównego bohatera i potęgowana dość wiekowym już stylem wypowiedzi, może męczyć, ale stopniowo czytelnik przyzwyczaja się do niej. Więcej wrażeń za jakiś czas ;)
Shadowmage - 2012-02-24, 20:32
:
Ostatnio przeczytałem na Stolyk (na który zresztą nie dotarłem) "Kronikę ptaka nakręcacza" Murakamiego. Całkiem ciekawa książka, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autor ten pisze trochę na jedno kopyto - wnioskuję to co prawda po dwóch książkach, ale były one do siebie na tyle podobne, że niekoniecznie mam ochotę na następne; a przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Ponadto za mną "Dziwna sprawa Skaczącego Jacka" Hoddera. Niezła książka, ciekawie przestawiony świat i detektywistyczna fabuła. Trochę mi się z filmowym Sherlockiem kojarzyło.
Sabetha - 2012-02-24, 20:36
:
Sharin napisał/a:
Po lekturze lekkich, okraszonych grozą i czarnym humorem, opowiadań Birce'a, przyszła kolej na Golema Gustava Meyrinka. Kilkadziesiąt stron za mną, ale już teraz mogę powiedzieć, że podróż po Pradze w towarzystwie szesnastowiecznej magii nie będzie czasem straconym.



Skoro tak, powinieneś sięgnąć po moją najmojszą Noc Walpurgi, komu jak komu, ale Tobie powinna się spodobać ;) .
Sharin - 2012-02-24, 22:19
:
Sabetha napisał/a:
Skoro tak, powinieneś sięgnąć po moją najmojszą Noc Walpurgi, komu jak komu, ale Tobie powinna się spodobać ;) .


Kociaku, książka już stoi u mnie na półce i czeka na swoją kolei.
A od Ciebie nic nie pożyczę, dopóki nie wyślę Ci zaległej paczki O.o Kurcze, muszę się zebrać w sobie i w końcu zaadresować tę paczkę :P
Tixon - 2012-02-24, 23:00
:
Sharin napisał/a:
A od Ciebie nic nie pożyczę, dopóki nie wyślę Ci zaległej paczki O.o Kurcze, muszę się zebrać w sobie i w końcu zaadresować tę paczkę

Ty też? :mrgreen:
Sabetha - 2012-02-25, 10:06
:
O mamo, byłoby szybciej, gdybym i ja nie byłabym Wam czegoś dłużna :lol:

Zaczęłam wczoraj "Taniec ze smokami" cz. II. Po dwóch stronach zasnęłam. Ale to nie wina książki, późno było...
Swoją drogą, podobnie jak Romulus nie wyobrażam sobie, żeby Martin zmieścił się w planowanych siedmiu tomach. Stover z jego akcją pędzącą na łeb na szyję musiałby się wtedy wydać starym nudziarzem przy Georgu popędzającym winter, żeby wreszcie coming i spędzającym swoich protagonistów z czterech stron świata, żeby wzięli udział w epickim boju o Westeros XD
Tomasz - 2012-02-25, 10:11
:
"Wielki Szort" za mną. Rewelacyjna książka. Raczej stronię od literatury "ekonomicznej", ale ta historia kryzysu powala. Chwilami jest tak absurdalna, że gdyby to nie była sama prawda to bym w to nie uwierzył.

Przeczytałem "Słonie na Neptunie". Resnick w opowiadaniach to jest to. Kilka bardzo smakowitych tekstów. Te Kirynyagi pominąłem, bo niedawno je czytałem. Z pozostałych w zasadzie najsłabsze tytułowe.
rybieudka - 2012-02-25, 10:30
:
Przeczytałem Niebo ze stali :mrgreen: Za parę dni będzie przedpremierowa recka. Co zaś się tyczy samej książki: jest trochę inna niż opowiadania, ma trochę wad (o nich szerzej w recce), ale wciąż to jest bardzo dobra i wciągająca książka. I mam chyba tak jak malakh ochotę na ponowne przeczytanie PP. Tyle, ze nie mam kiedy
Romulus - 2012-02-25, 12:36
:
Tomasz napisał/a:
"Wielki Szort" za mną. Rewelacyjna książka. Raczej stronię od literatury "ekonomicznej", ale ta historia kryzysu powala. Chwilami jest tak absurdalna, że gdyby to nie była sama prawda to bym w to nie uwierzył.

Przeczytałem "Słonie na Neptunie". Resnick w opowiadaniach to jest to. Kilka bardzo smakowitych tekstów. Te Kirynyagi pominąłem, bo niedawno je czytałem. Z pozostałych w zasadzie najsłabsze tytułowe.

Od dawna się z tobą nie zgadzałem, więc - dla podkreślenia - napiszę, że się zgadzam w całości :)

Ja czytam kolejną książkę z serii sygnowanej przez "Nową Fantastykę". Nosi ona tytuł "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" i na razie jest dosyć sympatyczna. Ale ledwie ją liznąłem. Jednak po ostatnich przygodach z ta serią (Burke) dałem jej zielone światło.
Shadowmage - 2012-02-25, 13:03
:
Burke nie wyszedł w tej serii :P
toto - 2012-02-25, 13:16
:
Ale Yu był dobry.
Tomasz - 2012-02-25, 13:18
:
Romulus napisał/a:
Od dawna się z tobą nie zgadzałem, więc - dla podkreślenia - napiszę, że się zgadzam w całości :)


Ha, ależ mam satysfakcję :P
Najlepsza była chyba historyjka niedoszłego lekarza, dziwaka. Chociaż mój ulubieniec to Eisman. Powinni film o nim zrobić. Taki w stylu "Social network".
Ł - 2012-02-27, 16:13
:
Romulus napisał/a:

Ja czytam kolejną książkę z serii sygnowanej przez "Nową Fantastykę". Nosi ona tytuł "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" i na razie jest dosyć sympatyczna. Ale ledwie ją liznąłem. Jednak po ostatnich przygodach z ta serią (Burke) dałem jej zielone światło.

Dziś skończyłem, sympatyczny średniak do szybkiej lektury (mimo ze II cześć przynudza). Nie wiem tylko blurb mówi że to powieść "pełna humoru". Zdecydowanie NOT.

Jutro zacznę T Pielewina.
ASX76 - 2012-02-27, 16:19
:
Ł napisał/a:


Jutro zacznę T Pielewina.


Czy miałeś do czynienia ze wcześniejszymi książkami tego pisarza?
Ł - 2012-02-27, 16:28
:
Nie. Dlatego korzystam z okazji zrecenzowania.
ASX76 - 2012-02-27, 16:42
:
Ł napisał/a:
Nie. Dlatego korzystam z okazji zrecenzowania.


Pytam nieprzypadkowo, gdyż spotkałem się z różnymi opiniami na temat tej pozycji, a że cenię twórczość Pielewina...
Romulus - 2012-02-27, 18:30
:
"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" - Drew Magary. Kolejna powieść sygnowana przez "Nową Fantastykę" i kolejna udana. Ale polski tytuł tak samo nietrafiony, jak w przypadku "Baru dla potępionych". Oryginalny tytuł "The Postmortal" brzmiałby ciekawiej. Powieść jest jak najbardziej na poważnie. I stanowi doskonałą lekturę. Pewnie spłodzę jakąś spontaniczną recenzję. Bo warto ją polecać. Ponad 460 stron dobrej fantastyki, w miarę realistycznej, przedstawianej z perspektywy tzw. "zwykłego człowieka", nie pretendującego do ratowania świata. Może ta seria "Nowej Fantastyki" to początek wydawania naprawdę ciekawej, zachodniej fantastyki i nie będziemy już zdani tylko na wydawnictwo MAG?

A teraz wracam do wiedźmińskiej sagi, tym razem "Chrzest ognia".
ASX76 - 2012-02-27, 23:51
:
Romulus napisał/a:
Może ta seria "Nowej Fantastyki" to początek wydawania naprawdę ciekawej, zachodniej fantastyki i nie będziemy już zdani tylko na wydawnictwo MAG?



Dobry żart.
Romulus - 2012-02-28, 07:12
:
ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Może ta seria "Nowej Fantastyki" to początek wydawania naprawdę ciekawej, zachodniej fantastyki i nie będziemy już zdani tylko na wydawnictwo MAG?



Dobry żart.

Ponieważ...? Bo jakoś nie potrafię z siebie śmiechu wykrzesać.
Ł - 2012-02-28, 12:14
:
Romulus napisał/a:
"Nieśmiertelność zabije nas wszystkich" - Drew Magary. Kolejna powieść sygnowana przez "Nową Fantastykę" i kolejna udana. Ale polski tytuł tak samo nietrafiony, jak w przypadku "Baru dla potępionych". Oryginalny tytuł "The Postmortal" brzmiałby ciekawiej. Powieść jest jak najbardziej na poważnie.

Mi się podoba i polski tytuł i okładka. Co do tego że nie jest to powiastka humorystyczna i na poważnie to zgadzam się - sam przed chwilą komentowałem to w recenzji Indyka na Katedrze: http://katedra.nast.pl/ar...nas-wszystkich/ A ogólnie to chyba przyjełeś ta książkę nieco entuzjastyczniej niż ja. Magary nie jest orłem futurologii. Postęp naukowy w jego bliskiej przyszłości w skali kilkudziesięciu lat to u niego parę wynalazków/gadżetów które można policzyć na palcach dłoni drwala po przejściach. W dodatku są to innowacje takie jak elektryczne samochody. Rozumiem że to świat recesji ale...

ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Może ta seria "Nowej Fantastyki" to początek wydawania naprawdę ciekawej, zachodniej fantastyki i nie będziemy już zdani tylko na wydawnictwo MAG?



Dobry żart.

Yu mogłby spokojnie iść w UW. Magary już nieco na siłę IMO.
Romulus - 2012-02-28, 13:52
:
Masz rację z tą futurologią i gadżetami. Bardziej mnie kręciło przedstawianie akcji z punktu widzenia bohatera, który nie jest herosem starającym się zmienić rzeczywistość, naukowcem walczącym o to, aby zmienić świat itp. Ot, zwykły człowiek i jego losy rzucone na tło ogólniejsze (przedstawiane tymi cytatami z komentarzy, gazet, mediów itp., aby oddać nieco skalę przeobrażeń z powodu wprowadzenia lekarstwa). Ostatnim razem podobało mi się z tego powodu "Chronolity" Wilsona, ale i tam główny bohater w końcu zaczął wpływać na bieg zasadniczych wydarzeń związanych z chronolitami, przyczynami ich powstania itp. W Magarego jest on całkowicie pasywny, po prostu się przystosowuje i stara przeżyć. To mi się wydało fajne.

A co do "żartów" ASX-a, to serio uważam, że te dwie powieści sygnowane logo NF to całkiem interesująca propozycja fantastyczna.
Ł - 2012-02-28, 14:10
:
Ten zabieg o którym opisujesz ma dwie strony. Ja to w recenzji którą właśnie strugam napisałem że bohater u Magarego jest kamerą idąca przez swiat. I w tej roli jest w porządku. Trochę gorzej jak zaczyna koncentrować się na swoim małym emo, to znaczy ego - nie przekonują mnie do końca jego osobiste dramaty. Np. koniec częsci IIrgiej.
ASX76 - 2012-02-28, 15:52
:
Romulus napisał/a:


A co do "żartów" ASX-a, to serio uważam, że te dwie powieści sygnowane logo NF to całkiem interesująca propozycja fantastyczna.


Żebyśmy się dobrze zrozumieli: Magary i Yu niczego nie zarzucam. Rozchodzi mi się przede wszystkim o to, że utwory poniższych autorów także są wydawane w tej serii z logo "NF":
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=13459
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=13430
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=13580
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=12515
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=12883
http://esensja.pl/ksiazka...t.html?id=12695
http://ksiazki.wp.pl/rid,...u,recenzja.html

Czy teraz wszystko jasne?
MrSpellu - 2012-02-28, 20:39
:
Skończyłem Blade Runnera. Jestem zadowolony z dwóch powodów:

1) Porównywanie filmu i książki nie ma sensu, gdyż teksty te opowiadają o czymś innym.
2) Finał w obu przypadkach jest tak samo satysfakcjonujący.
ASX76 - 2012-02-28, 21:40
:
MrSpellu napisał/a:
Skończyłem Blade Runnera. Jestem zadowolony z dwóch powodów:

1) Porównywanie filmu i książki nie ma sensu, gdyż teksty te opowiadają o czymś innym.
2) Finał w obu przypadkach jest tak samo satysfakcjonujący.


W jakiej wersji film?
MrSpellu - 2012-02-28, 22:16
:
Reżyserskiej (znam obie wersje).
You Know My Name - 2012-02-29, 09:22
:
Czytam Miraż Wojnarowskiego i bardzo mi się podoba, co prawda mało w tym historii alternatywnej, ale historyjki są mocno pokręcone. Książka jest chyba kolażem opowiadań (nieco przerobionych? nie wiem, nie znam się, czytałem jeden jakiś czas temu), ale nie odbiera to jej wartości. Mocna rzecz a chyba mało popularna.
MrSpellu - 2012-02-29, 09:23
:
Przekonałeś mnie. Kupuję.
utrivv - 2012-02-29, 15:13
:
Zabili go i uciekł //mysli

Kończę Zemstę Abercrombiego i bardzo chciałbym wiedzieć kto stoi na czele tego banku z Unii? Chyba nie Bayaz?
gelaZz - 2012-03-03, 12:58
:
Jestem w trakcie lektury antologii Science fiction Powergraphu, póki co przeczytałem dwa pierwsze opowiadania i jestem bardzo zadowolony. Odnośnie tekstu Kosika A pierwsi będą ostatnimi jak on się ma do Kameleona i Marsa? Czy powieści mają podobny klimat jak to opowiadanie?
Shadowmage - 2012-03-03, 13:13
:
Powieści są znacznie lepsze, chociaż pewne analogie da się między nimi, a tym opowiadaniem, przeprowadzić.
gelaZz - 2012-03-03, 13:23
:
Shadowmage napisał/a:
Powieści są znacznie lepsz


tyle mi wystarczy, czyli Kameleon i Mars trafiają na listę życzeń :) dzięki za opinie
Shadowmage - 2012-03-03, 13:27
:
A "Verticala" czytałeś? Bo to on jest nalepszą powieścią Kosika - przynajmniej moim zdaniem.
You Know My Name - 2012-03-03, 13:40
:
Przeczytaj wszystkie trzy. Dobre SF spod znaku Kosika: zrównoważone proporcje socjologii, polityki i fantastyki. Warto.

Brnę przez marcowy NF. Idzie jak po grudzie, a przecież wiosna za pasem...
Shadowmage - 2012-03-03, 13:43
:
Ja przeczytałem z NFa na razie wyłącznie opowiadania. Dział polski bez historii w zasadzie, zagraniczny całkiem ok (Okorafor znam po angielsku, Kaganow leciutki, ale przyjemny). Za publicystykę będę się zabierał w przyszłym tygodniu.
You Know My Name - 2012-03-03, 13:48
:
Nie idź tą drogą, ewentualnie pomiń wszystko co jest przed opowiadaniami...
Shadowmage - 2012-03-03, 14:01
:
Mówisz? Co prawda pewnie i tak większość przeczytam, ale interesuje mnie głównie co też nowego w "Z lamusa" się pojawiło.
Ł - 2012-03-03, 18:07
:
Okonafor mnie nie przekonała, Kaganow tak.

Publicystyka wcale zła - tekst Ziębiskiego o Carterze spoko, Jerzy fajnie o Tarsenie. Chmielarz arcynieodkrywczo o fantastyce histerycznej w polsce. Ten tekst o kobietach z początku jakiś taki mętny. Ale cytują katedrę. :mrgreen:
gelaZz - 2012-03-03, 22:12
:
Shadowmage napisał/a:
A "Verticala" czytałeś? Bo to on jest nalepszą powieścią Kosika - przynajmniej moim zdaniem.


ok to jeszcze Vertical, dzięki za opinię :)
bimali1 - 2012-03-04, 09:16
:
Tańczę ze smokami w drugiej części. Aczkolwiek wątpię, aby Martin powrócił do formy z pierwszych tomów, zagłębianie się w świecie, który stworzył, wciąż jest miłe. Czekam wszakże na coś, co mną wstrząśnie.
Tomasz - 2012-03-04, 14:54
:
Jestem w trakcie maratonu o wojennej historii starożytnej Grecji i okolic.
Za mną:
- Ryszard Kulesza "Maraton 490 p.n.e."
- Grzegorz Lach "Salamina-Plateje 480-479 p.n.e." (świetnie drobiazgowo opisany konflikt grecko-perski)
- Marta Korczyńska-Zdąbłarz "Kyme 474 p.n.e. (książka mimo że w serii HB Bellony to raczej o archeologicznych odkryciach dotyczących Etrusków i konkurujących z nimi kolonistów greckich w Italii)
- Grzegorz Lach "Sztuka wojenna starożytnej Grecji"
- ospreye: "Bitwa pod Maratonem 490 p.n.e.", "Bitwa pod Termopilami 480 p.n.e.", "Bitwa pod Salaminą 480 p.n.e.", "Bitwa pod Syrakuzami 415-413 p.n.e."

Przede mną:
- Grzegorz Lach "Wyprawa sycylijska 415-413 p.n.e."
- Grzegorz Lach "Alkibiades Wódz i polityk"
- Ryszard Kulesza "Wojna peloponeska"

może do jutra się uwinę :)

A potem w planach dalszy ciąg konfliktów starożytnych czyli książki o Aleksandrze Wielkim, potem o wojnach jego spadkobierców, o Ptolemeuszach i wreszcie supermaraton z Rzymem.

Z rzeczy pozahistorycznych czytam sobie felietony Jęczmyka z "Nowego Średniowiecza". Nie zawsze się z autorem zgadzam, ale dobrze się to czyta i pomysły ciekawe.
Do tego czytam Marka Hoddera "Burtona i Swinburne'a w dziwnej sprawie Skaczącego Jacka". Fajne to na razie, dobrze się rozwija. Niezobowiązująco zobaczę co z tego wyjdzie.
utrivv - 2012-03-05, 08:10
:
Zacząłem odkładana od świąt Wir Petera Watts'a i jestem zachwycony. Opisem świata na razie, mam nadzieję że sama akcja nie zepsuje mi rozrywki.
rybieudka - 2012-03-05, 10:28
:
Po maratonie fantasy Martin-Martin-Martin-Jordan-Wegner-Erikson(x3króciaki)-Erikson-Wegner-Martin (z małym wtrętem na Dukaja) chciałem lekko zmienić klimat... i zabrałem się za Nieśmiertelnego Valente. Jestem około połowy i jest dość specyficznie. No niby wszystko hula jak to u tej autorki zwykle (czyli cud, miód i wódeczka) ale jednak jakoś czyta się z oporami. Ale to może ze mną jest problem, więc z oceną poczekam aż skończę.
MrSpellu - 2012-03-05, 10:31
:
W końcu zabrałem się za Autostopem przez galaktykę.
Dekadę temu byłbym wniebowzięty. Teraz jest dość ok, ale jednak dupy nie urywa :)
Shadowmage - 2012-03-05, 19:35
:
rybieudka napisał/a:
Po maratonie fantasy Martin-Martin-Martin-Jordan-Wegner-Erikson(x3króciaki)-Erikson-Wegner-Martin (z małym wtrętem na Dukaja) chciałem lekko zmienić klimat... i zabrałem się za Nieśmiertelnego Valente. Jestem około połowy i jest dość specyficznie. No niby wszystko hula jak to u tej autorki zwykle (czyli cud, miód i wódeczka) ale jednak jakoś czyta się z oporami. Ale to może ze mną jest problem, więc z oceną poczekam aż skończę.
Valente czytało mi się bez najmniejszych problemów (recenzja tutaj). Może to kwestia dużej dawki heroiczno-epicko-przygodowego fantasy i masz problem z przestawieniem? Co prawda ja akurat Wegnera czytałem tuż po Valente i objawów dysonansu nie miałem.
rybieudka - 2012-03-05, 23:13
:
To chyba była kwestia w mojej głowie, bo drugą połowę książki czytało mi się już znacznie lepiej. Nieśmiertelnego skończyłem i właśnie siadam pisać recenzję (więc wybacz Shadow, ale póki jej nie napiszę to Twojej nie przeczytam. Natomiast potem bardzo chętnie ;) ). Książka bardzo ciekawa, tak w zamyśle, jak i wykonaniu. i choć może Palimpsest zrobił na mnie lepsze wrażenie, to jednak na tej autorce się do tej pory nie zawiodłem. I tylko sobie w brodę pluję, że do tej pory nie czytałem Opowieści sieroty.
Za to jutro zabieram się za Strossa i jego Stan wstrzymania
Shadowmage - 2012-03-06, 10:12
:
Strossa właśnie czytam, coś mnie naśladujesz :)
rybieudka - 2012-03-06, 10:14
:
Zainspirowałem się napisem na Twoim awatarze. Szukaj czy nie masz tam aby jakiegoś akwarium
Romulus - 2012-03-06, 20:23
:
Po skończeniu 3 tomu sagi wiedźmińskiej chwyciłem za nowy nabytek czyli powieść pt. "Supersmutna i prawdziwa historia miłosna". Autor: Gary Shteyngart. Kupiłem po tekście W. Orlińskiego w ostatnim numerze "Książek". Zacząłem czytać i chyba wiem, że się nie rozczaruję. Powieść można określić jako fantastykę, taką w miarę bliskim zasięgu. Jak powołano na okładce za "Washington Post": rosyjski błazen - imigrant (to o autorze) wytaplał się w komedii Woody'ego Allena, zanurzył w Roku 1984 Orwella, aby stworzyć historię miłosną, która ujawnia moralne bankructwo naszej e-kultury. Bohater to wyższa klasa aspirująca do klasy najwyższej :) Jako rzecze blurb: wyobraź sobie świat bez szelestu kartek, bez zapachu zadrukowanego papieru. świat, gdzie o każdym swoim kolejnym kroku meldujesz na Facebooku, a filmy oglądasz na tablecie jeszcze przed premierą. Świat, gdzie nikt nie czyta już książek - nikt z wyjątkiem Lenny Abramova, faceta z poprzedniego stulecia. Oprócz książek Lenny kocha Eunice - młodą i przebojową wielbicielkę rewolucji technologicznej. Tyle że romantyzm nie jest już chodliwym towarem w świecie kultu młodości, urody i sukcesu.

Brzmi prawie jak opis dzisiejszej rzeczywistości. Książka jest doskonale napisana (jak dotąd). I ma szansę być naprawdę wybitną fantastyką i doskonałą literaturą przy tym. Zobaczymy za kilkaset stron, czy nie przechwalam.
ASX76 - 2012-03-06, 20:56
:
Romulus napisał/a:
Po skończeniu 3 tomu sagi wiedźmińskiej chwyciłem za nowy nabytek czyli powieść pt. "Supersmutna i prawdziwa historia miłosna". Autor: Gary Shteyngart. Kupiłem po tekście W. Orlińskiego w ostatnim numerze "Książek". Zacząłem czytać i chyba wiem, że się nie rozczaruję. Powieść można określić jako fantastykę, taką w miarę bliskim zasięgu.


Tę powieść można określić jako satyrę.
Romulus - 2012-03-07, 07:22
:
ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Po skończeniu 3 tomu sagi wiedźmińskiej chwyciłem za nowy nabytek czyli powieść pt. "Supersmutna i prawdziwa historia miłosna". Autor: Gary Shteyngart. Kupiłem po tekście W. Orlińskiego w ostatnim numerze "Książek". Zacząłem czytać i chyba wiem, że się nie rozczaruję. Powieść można określić jako fantastykę, taką w miarę bliskim zasięgu.


Tę powieść można określić jako satyrę.

Jeżeli będziemy trzymać się tej definicji http://pl.wikipedia.org/wiki/Satyra to na razie satyra jest ledwie dostrzegalna. Ale dopiero 50 stron za mną.
Shadowmage - 2012-03-07, 10:27
:
rybieudka napisał/a:
Zainspirowałem się napisem na Twoim awatarze. Szukaj czy nie masz tam aby jakiegoś akwarium
Jesteś rybą, która pływa w kurzu? :)

Żeby w temacie jeszcze było, to "Stan wstrzymania" jest całkiem ok, ale jednak do "Accelerando" mu nieco brakuje, chociaż z pewnością czyta się go płynniej.

Na blogu spisałem nieco wrażeń z dziewięciu książek przeczytanych w lutym: http://shadowmage.nast.pl...lniczy-02-2012/
Plejbek - 2012-03-07, 19:35
:
Przeczytałem Dni Cyberabadu i jestem zachwycony. Każde kolejne opowiadanie lepsze od poprzedniego (dosłownie tak to mi się ułożyło) a oczywiście ostatnie "Wisznu w kocim cyrku" to mistrzostwo. Można je odbierać jako podsumowanie wszystkich jazd intelektualnych, które McDonaldowi chodzą po głowie, m. in. temat osobliwości technologicznej, który znakomicie jest tu wyłożony. Jest to również znakomite podsumowanie "Rzeki Bogów", która rok temu też mnie powaliła.

Z rozpędu kupiłem Chagę na Allegro a teraz zaczynam "Dom Derwiszy".
OneDaySoon - 2012-03-10, 14:11
:
Skończyłem "W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka" Marka Hoddera. Książka trochę nierówna. Do momentu wyjaśniania zagadki Skaczącego Jacka było bardzo dobrze. Dostałem to czego się spodziewałem i co chciałem dostać, czyli ciekawą opowieść przygodowo detektywistyczną w klimacie wiktoriańskim. Niestety od rozdziału ukazującego perspektywę SJ czytało mi się coraz gorzej, było coraz bardziej przewidywalnie i coraz bardziej nudno. Gdyby nie ta rozczarowywująca końcówka (ok 1/3 książki) wystawiłbym ocenę 8/10, a tak mogę dać jedynie 6/10. Mimo wszystko nie zniechęciłem się do tego autora i kiedy ukaże się "The Curious Case of the Clockwork Man" również nabędę. Zbyt mało na naszym rynku choćby przyzwoitych steampunkowych czytadeł.
Sharin - 2012-03-11, 10:34
:
Jack Ketchum Potomstwo
Połowa za mną i już zaczynam się martwić, że zaraz koniec. Dla fanów horroru, powieść Ketchuma to lektura obowiązkowa. Szybka, wciągająca fabuła, opisy typowe dla twórczości autora - brutalne i odrażające, choć nieco łagodniejsze, od tego, co prezentuje chociażby Edward Lee. "Potomstwa" nie polecam osobom, które mają problemy z przełknięciem, co bardziej drastycznych scen np. na filmach typu torture porn.

Powieść Ketchuma dawkuje ;) W między czasie powróciłem do świata Star Wars. Książce Darth Bane: Droga Zagłady daleko do miana tekstu wybitnego - z całego Uniwersum książek SW na palcach jednej ręki wyliczyłbym książki "nie całkiem do bani" - ale jest do dobre i relaksujące czytadło. Osoby wychowane na SW z lat dziewięćdziesiątych nie powinny być zawiedzione ;)
Shadowmage - 2012-03-11, 10:41
:
OneDaySoon napisał/a:
Skończyłem "W dziwnej sprawie Skaczącego Jacka" Marka Hoddera. Książka trochę nierówna. Do momentu wyjaśniania zagadki Skaczącego Jacka było bardzo dobrze. Dostałem to czego się spodziewałem i co chciałem dostać, czyli ciekawą opowieść przygodowo detektywistyczną w klimacie wiktoriańskim. Niestety od rozdziału ukazującego perspektywę SJ czytało mi się coraz gorzej, było coraz bardziej przewidywalnie i coraz bardziej nudno. Gdyby nie ta rozczarowywująca końcówka (ok 1/3 książki) wystawiłbym ocenę 8/10, a tak mogę dać jedynie 6/10. Mimo wszystko nie zniechęciłem się do tego autora i kiedy ukaże się "The Curious Case of the Clockwork Man" również nabędę. Zbyt mało na naszym rynku choćby przyzwoitych steampunkowych czytadeł.

W zasadzie to książka nazywa się "Dziwna sprawa...", a odmienienie tytułu na okładce jest związane z zabiegiem przedstawienia jednoczesnie głównych postaci książki. Ale to częsty błąd, w kilku dużych serwisach też tak książkę nazywają.
A co do samej lektury: mnie również się podobało, chociaż - gdy minęło trochę czasu - nieco zachwyt opadł i pewne braki w powieści dostrzegam; zresztą podobne do Twoich, Dodałbym jeszcze trochę przekombinowanie, wsadzenie zbyt wielu steampunkowych gadżetów. Tak czy siak czyta się bardzo fajnie.

Teraz czytam "Demona ruchu" Grabińskiego. Przyjemne opowieści niesamowite, bo grozą nie odważę się nazwać tych opowiadań :)
Romulus - 2012-03-11, 10:47
:
ASX76 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Po skończeniu 3 tomu sagi wiedźmińskiej chwyciłem za nowy nabytek czyli powieść pt. "Supersmutna i prawdziwa historia miłosna". Autor: Gary Shteyngart. Kupiłem po tekście W. Orlińskiego w ostatnim numerze "Książek". Zacząłem czytać i chyba wiem, że się nie rozczaruję. Powieść można określić jako fantastykę, taką w miarę bliskim zasięgu.


Tę powieść można określić jako satyrę.

Właśnie skończyłem lekturę. Trudno tą powieść nazywać satyrą. Mnie wydaje się ona poważną literaturą. I wartą polecenia. Początkowo wydawało mi się, że fantastyka w tej powieści będzie użyta przedmiotowo, tylko jako scenografia. Ale jednak jest to także powieść o świecie Jutra, które zaczęło się Dziś. Upadek Ameryki, pogrążonej w długach i bezmyślnie konsumpcyjnej - to już nie jest przecież jakaś przerażająco oryginalna futurologia. To raptem dwa - trzy kroki do Jutra. Fantastyczne rekwizyty takie jak aparat (nad każdym "a" w tym słowie są umlauty) to dzisiejsze gadżety typu ajFon, czy ajPad po lekkim upgradzie, wyposażone - sprzężone z serwisami społecznościowymi z takim samym upgradem, z jakąś wariacją - wersją augmented reality, o której już dziś mozna czytać poważne artykuły i obserwować pojawiające się próbki wprowadzania tego do obiegu. Czytanie książek papierowych to nie jest snobistyczna rozrywka - to raczej ogromny obciach. Życie slim fit - to kanon, warunek niezbędny do tego, aby być uznawanym i móc aspirować do Lepszego Życia. I tak dalej.

A wszystko to oplata fabułę - historię obyczajową miłości prawie-czterdziestolatka z korporacji zajmującej się wydłużaniem życia do pewnej wcale nie nadzwyczajnej młodej dziewczyny z pokolenia wychowanego na bezmyślnej konsumpcji i "cieszącego się" życiem i młodością.

Powieść jest zajmująca i zastanawiam się nad popełnieniem recenzji. Bo trochę chyba w serwisach fantastycznych przeszła bez echa. A tak być nie powinno. Bo to doskonała fantastyka, jak pisałem i znakomita literatura. A zatem coś, co nie zawsze idzie ze sobą w parze :) Powieść ukazała się w 2010 r. i należy nadrobić zaległości, bo chyba nie będzie przesadą napisanie, że wstyd jej nie znać.

Tu ciekawiej: http://wyborcza.pl/1,7547...a_historia.html
ASX76 - 2012-03-11, 13:44
:
Augustusie, czy pamiętasz "Black Mirror", zwłaszcza drugi odcinek? Satyra, a elementów dramatycznych (poważnych) w niej dużo... Jedno wszak nie wyklucza drugiego, przynajmniej we współczesnym ujęciu.
Skoro jednak o książce Gary Shteyngarta mowa, nie chciałbym, żebyś odniósł wrażenie, że tylko ASX widzi w jego dziele to, czego nie dostrzegają inni, dlatego proszę zapoznać się z recenzją z "Polityki":
http://www.polityka.pl/ku...hteyngarta.read
Czy innymi:
http://czytelnik.wordpres...rd-do-wygrania/
http://zaczarowane-strony...ria-miosna.html

Ponadto, nawet na okładce książki, pisze: "oszałamiająca mieszanka satyry..."

Quod erat demonstrandum



P.S. Co do serwisów fantastycznych czy tym podobnych... Otóż w "Nowej Fantastyce" (nie pamiętam w którym numerze), znajduje się bardzo pochlebna recenzja "Super smutna i prawdziwa historia miłosna".

P.S.2 Moim zdaniem w polskim tytule tej książki jest błąd. "Super smutna" nie pisze się łącznie.
toto - 2012-03-11, 14:11
:
ASX76 napisał/a:
P.S.2 Moim zdaniem w polskim tytule tej książki jest błąd. "Super smutna" nie pisze się łącznie.

Cytat:
Super- to również przedrostek o znaczeniu ‘nader, bardzo, w najwyższym stopniu’, dodawany do rzeczowników i przymiotników, oznaczający najwyższe natężenie cechy, punkt szczytowy procesu, o którym informuje druga część wyrazu. Jest to przedrostek pochodzenia obcego, który – podobnie jak ekstra- – piszemy łącznie z wyrazami pospolitymi.
http://www.polonistyka.fi...rt=1055&lang=pl
ASX76 - 2012-03-11, 14:19
:
Nie podoba mi się to połączenie - "supersmutna" - gwałci poczucie estetyki językowej. :-P
adamo0 - 2012-03-11, 14:54
:
To, że Ci się to nie podoba nie oznacza, że to błąd jak to zasugerowałeś, aj?
toto - 2012-03-11, 15:15
:
Osoba, która okładkę nazywa śliczną, nie ma poczucia estetyki. Pogódź się z tym. --_-
ASX76 - 2012-03-11, 15:35
:
adamo0 napisał/a:
To, że Ci się to nie podoba nie oznacza, że to błąd jak to zasugerowałeś, aj?


Potraktowałem wyraz "super" jako już nasz/zaabsorbowany przez język polski, dlatego uznałem pisownię łączną za błąd. Wygląda na to, że spojrzałem na tę kwestię zbyt przyszłościowo. Tak czy owak zasadę uważam za głupią. :-P
Romulus - 2012-03-11, 17:55
:
ASX76 napisał/a:
Augustusie, czy pamiętasz "Black Mirror", zwłaszcza drugi odcinek? Satyra, a elementów dramatycznych (poważnych) w niej dużo... Jedno wszak nie wyklucza drugiego, przynajmniej we współczesnym ujęciu.
Skoro jednak o książce Gary Shteyngarta mowa, nie chciałbym, żebyś odniósł wrażenie, że tylko ASX widzi w jego dziele to, czego nie dostrzegają inni, dlatego proszę zapoznać się z recenzją z "Polityki":
http://www.polityka.pl/ku...hteyngarta.read
Czy innymi:
http://czytelnik.wordpres...rd-do-wygrania/
http://zaczarowane-strony...ria-miosna.html

Ponadto, nawet na okładce książki, pisze: "oszałamiająca mieszanka satyry..."

Quod erat demonstrandum



P.S. Co do serwisów fantastycznych czy tym podobnych... Otóż w "Nowej Fantastyce" (nie pamiętam w którym numerze), znajduje się bardzo pochlebna recenzja "Super smutna i prawdziwa historia miłosna".

P.S.2 Moim zdaniem w polskim tytule tej książki jest błąd. "Super smutna" nie pisze się łącznie.

Nie jestem "oszołomiony" tą dawką "satyry". Nawet odrobinę :)
Mniejsza o większość. Nie jestem teoretykiem literatury i prowadzenie sporu, czy dane dzieło to komedia, czy komediodramat jest dla mnie totalnie pozbawione sensu. Nie kłócę się zatem z tobą o - tak naprawdę - nic :) Wystarczy napisać, że to inteligentna, doskonała powieść, dystopia bardzo realistyczna i przez to przejmująca. Nie odkłada się tej powieści ot tak, od razu, po przeczytaniu.

Swoją drogą w tym artykule z "Polityki" widać jednak straszną mizerię. Większa jego część to streszczenie trzech powieści autora, aby udowodnić kilka zdań - tez wiodących, które spokojnie dałoby radę udowodnić, lub opisać prowokując do dyskusji bez streszczania fabuł. Słabe to jak cholera. A podpisał to jakiś profesor. No cóż... Nie plunę jadem, bo mi się nie chce. Ale... Słabe to jak cholera.
islu - 2012-03-11, 18:39
:
Po lekturze "Nieśmiertelengo" Valente, która zajmuje obecnie 3 miejsce, po 1 tomie "Opowieści sieroty" oraz opowiadaniu "Subtelna architektura", jestem usatysfakcjonowana książką ^^

Zabrałam się za Amber Zelaznego i obecnie czytam 2 tom... jeszcze nie potrafię powiedzieć na temat cyklu nic konkretnego na tak ani na nie...

A oprócz tego podczytuję sobie "Kwiaty na poddaszu", długo oczekiwane wznowienie cyklu...
Jander - 2012-03-11, 20:34
:
Odpoczywając od fantastyki: 100 stron Wielkiego Szortu za mną - jest ciężko, bo jestem średni z ekonomii, ale nie poddaję się. Gdy już czuję, że łapię o co chodzi, to autor wprowadza kolejne pojęcie i przez kolejne strony próbuję zrozumieć o co chodzi.
Luinloth - 2012-03-11, 20:48
:
A ja czytam Wir, bo wypada nadrobić w końcu. Ewolucja Lenie mnie zadziwia, pamiętam jeszcze, jak mnie irytowała jej postawa na początku Rozgwiazdy. :mrgreen:
utrivv - 2012-03-12, 08:02
:
Trochę szkoda że Watts łapie tak wiele hard sf srok za ogon bo książka na tym traci. Gdyby skupił się tylko na swojej dziedzinie było by lepiej ale i tak czyta się przyjemnie (jeśli wyłączy się mózg). [Oczywiście przesadzam, książka jest bardzo dobra :) ]
Jander - 2012-03-12, 10:30
:
Jakiś konkret? Bo według mnie sobie radzi, przecież w Ślepowidzeniu też wychodzi poza swoją mokrą dziedzinę.
utrivv - 2012-03-12, 12:23
:
Nie chcę zaśmiecać wątku więc napiszę w temacie [UW] Peter Watts
bimali1 - 2012-03-14, 09:53
:
Wiktor Hugo "Nedznicy". Naprawdę wielka powieść, nie tylko objętościowo. Zupełnie inny styl narracji niż wspólczesnie, długie opisy, rozważania filozoficzno-religijne, celebrowanie scen i rozbudowywanie charakteru postaci. Do tego szeroko ukazane stosunki społeczne, ze szczególnym uwzglednieniem biedy warstw niższych. Czytanie trochę czasu zajmie, ale nie żałuję.
A z innej beczki - "Ślady, ktorych nie było" Andreasa Franza. W sumie stereotypowa opowieść o seryjnym mordercy i funkcji przypadku w jego dzialaniach. Niby nic nowego, ale jakoś dobrze mi się czyta tego autora i pewnie sięgnę po coś jeszcze od niego.
Romulus - 2012-03-20, 21:46
:
Hugo kiedyś czytałem, ale byłem jeszcze zbyt głupi. Niemniej jednak, dałem radę prozie Henry Jamesa, zbieram się do Dickensa (serial "Mała Dorrit" mnie natchnął), a po drodze Galsworthy. Może dam radę i Hugo. Zacznę od "Katedry...", bo akurat mam w swoich zbiorach. A potem się zobaczy.

Ale to odległe plany, ponieważ nazbierało się powieści do czytania: "Bezwzględna" - do recenzji, Reynolds - do spontanicznej recenzji, Wolfe - dla przypomnienia "Faceta z zasadami", Wegner (powieść, ale przedtem muszę opowiadania sobie przypomnieć), Krasowski, Moers. I leży to wszystko i nawet nie "drgnie".
utrivv - 2012-03-21, 09:17
:
Olga Tokarczuk Bieguni
Nie jest to oczywiście beletrystyka ale muszę przyznać że czyta się zaskakująco dobrze. Mam nadzieję że podłapię trochę fajnego słownictwa ;) bo autorka dość łatwo skacze od żargonu do prostego języka.

Cytat:
Moja wrażliwość jest teratologiczna, monstrofilalna. (...) Wstydliwe "ups", rąbek bielizny spod starannie uplisowanej spódnicy.

Shadowmage - 2012-03-21, 11:00
:
Pamiętam, że "Nędzników" w domu nie mieliśmy całych (brakowalo ostatniego tomu) i byłem bardzo rozczarowany, że nie mogę doczytać do końca. I nie doczytałem, bo książki nie było w bibliotece. Myślałem ostatnio nad tym, żeby do nich wrócić. Tym bardziej, że podobnie jak romulus, mam w planach odkurzyć nieco klasyki, w tym Dickensa.
Sabetha - 2012-03-21, 16:28
:
Wreszcie udało mi się przemóc niechęć do czytania i zaczęłam "Niebo ze stali". Zapowiada się dokładnie tak, jak się spodziewałam - jako wciągające, przyjemne w odbiorze i zapewniające świetną rozrywkę fantasy. Mam nadzieję, że tym razem autor nie pomyli końskich maści :lol: .
Fidel-F2 - 2012-03-21, 16:35
:
Sabetha napisał/a:
że tym razem autor nie pomyli końskich maści
możesz przybliżyć?
toto - 2012-03-21, 16:36
:
//mysli


nmsp



"Kongres futurologiczny" pewnego mało znanego autora.
Sabetha - 2012-03-21, 16:39
:
Fidel napisał/a:
możesz przybliżyć?


Pisałam o tym w wątku o Wegnerze.

EDYTA dla leniwych ;)

ja żem napisał/a:
Przełknęłam utykającego Toryna, który na drugi dzień przebiega maraton w pościgu za Se-kohlandczykami, przebolałam magicznego kuca wygrywającego wyścig z koniem pełnej krwi. Ot, licentia poetica. Czary. Coś, z czym nie sposób polemizować. Jednakowoż do łez mnie rozbawiła nagła zmiana maści biorących udział we wspomnianym wyścigu ogierów z kasztanowatej na karą....


Toto, wymiatasz :mrgreen:
Urshana - 2012-03-22, 20:52
:
Połknęłam szybciutko dwa tomy czytadła Gail Carriger - "Bezduszna" i "Bezzmienna" - nie sądziłam, że sprawi mi ich lektura taką przyjemność, lekkie, z humorem, ma w sobie coś takiego, że choć człowiek zdaje sobie sprawę z rozrywkowości bez jakiejkolwiek głębi, to i tak nie może się oderwać. Następnie wzięłam się za "Czarodziejkę z Florencji" Rushdiego - połączenie Wschodu i Zachodu w czasach renesansu, szczypta magii, piękny język.
Romulus - 2012-03-22, 21:48
:
Właśnie skończyłem "Bezwzględną" G. Garriger. Lekkie to bez wątpienia. Ale humoru tam, jak na lekarstwo. A jeśli już, to strrrrrraszliwie wymuszony :) Muszę coś napisać więcej i mam nadzieję, że po szklanicy wina przyjdzie mi to łatwiej, niż czytanie tej błahostki.
Tomasz - 2012-03-22, 23:46
:
Jacek Hugo-Bader "Biała gorączka". Genialna rzecz. Reportaż tak wciągający i do tego niesamowicie szokujący. Świetnie napisane, rzeczowo i szczerze do bólu pokazujące ciemną stronę Rosji, szczególnie tej dalszej, azjatyckiej. Przynajmniej w tej połowie, która za mną.

Dla tej książki odłożyłem na razie zaczęty "Science fiction", chociaż teksty mi się podobały. Pierwsze parę opowiadań za mną, wrażenia pozytywne, ale ja zawsze odkładam zbiory opowiadań, czytam na raty.
rybieudka - 2012-03-23, 00:29
:
Skończywszy Doktora Bluthgelda zabrałem się za Smoka Griaule i jak na razie (po ok. 180 str.) jest kapitalnie. Podoba mi się metaforyka tych tekstów.

A jeszcze w międzyczasie przeczytałem (no, został mi jeden artykuł) premierowy numer magazynu "Coś na progu". Tu też, pełna satysfakcja. Literacko jest ciekawie (no dobra, możne wiersz HPLa to taka raczej ciekawostka, ale już tekst Lee całkiem ok, choć to nie moje klimaty. No i świetna nowelka Grabińskiego na dokładkę). Publicystyka tez na poziomie, i to zarówna ta "horrorzasta" jak i kryminalna.

Zatem konwencja pulpowa, konwencja pulpową, ale wyszedł bardzo solidny i ciekawy produkt. Warto polecić.
adamo0 - 2012-03-23, 10:04
:
Jestem gdzieś w 3/4 "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód".
Zauważam pewną tendencję u Wegnera - tylko jedna połowa książki jest ciekawa. Północ była super i teraz Zachód jest bardzo fajny. Za to Południa i Wschodu jak dla mnie mogłoby nie być. Okropne nudy, do tego pisane niezbyt dobrym językiem (Północ i Zachód nadrabiają chociaż fabułą).
Sharin - 2012-03-25, 11:17
:
Skończyłem Drew Karpyshyn Darth Bane: Droga Zagłady :mrgreen: (ten uśmieszek to radość z końca męczarni) Lekturę książki można sobie zwyczajnie darować. Osoby, które nigdy nie zetknęły się z Gwiezdnymi Wojnami nie mogą (!) zaczynać swojej przygody od tej książki, bo z miejsca zniechęcą się do całej sagi. Radziłbym sięgnąć, po którąś z powieści Zahna. Więcej wrażeń na blogu

Zaczynam powieść W kleszczach lęku. Jej autorem jest Henry James.
onceuponatime - 2012-03-25, 17:19
:
adamo0 napisał/a:
Jestem gdzieś w 3/4 "Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód".
Zauważam pewną tendencję u Wegnera - tylko jedna połowa książki jest ciekawa. Północ była super i teraz Zachód jest bardzo fajny. Za to Południa i Wschodu jak dla mnie mogłoby nie być. Okropne nudy, do tego pisane niezbyt dobrym językiem (Północ i Zachód nadrabiają chociaż fabułą).


Ciekawa opinia. Niedawno skończyłem "Północ - Południe" i bardziej mi przypasowała druga część książki. Północ czytałem od tak sobie, byle coś poczytać. Opowieści o Górskiej Straży bardziej mnie wymęczyły, niż zachwyciły. Nie wiem czym to było spowodowane, ale wydaje mi się, że po prostu militarna fantastyka jakoś do mnie nie przemawia. Za mało tam było relacji między bohaterami, co bardzo sobie cenie. Natomiast w Południe się wkręciłem. Z przyjemnością łykałem opowiadanie za opowiadaniem. Mam nadzieje tylko, że "Niebo ze stali" jest coś w ten deseń. No i na pewno nie napisałby, że jak mi się Północ nie podobała, to mogłoby jej nie być. Jako całość Północ i Południe wypada bardzo fajnie. Nakreśla odmienność pogladów między meekhańczykami i starszymi ludami (tj. issarowie), w sprawie chociażby religii. Dopiero z relacji tych drugich dowiadujemy się, kto od kogo zapożyczył wierzenia. Takie niuanse, a jednak tworzą fajna spójna całość.

"Wschód - Zachód" na razie odkładam na półkę na czas nieokreślony, dorwałem "Ucznia skrytobójcy" Hobb na którego polowałem od paru miesięcy. Po 3 pierwszych rozdziałach zapowiada się całkiem znośnie ;)
Luinloth - 2012-03-28, 16:30
:
A ja niedawno zaczęłam Ogrody księżyca i zaczynam mieć takie poczucie, że się właśnie dałam wkopać w bycie no-lifem przez jakiś najbliższy czas. Patrząc na to, ile tomów - raczej dłuższy niż krótszy. :mrgreen:
adamo0 - 2012-03-28, 17:03
:
Zabieram się za Taniec ze smokami. Zobaczę co tam MArtin wymyślił ;)
Romulus - 2012-03-28, 17:08
:
Luinloth, jeszcze nie zdajesz sobie sprawy, w co wpadłaś :-)

Skończyłem "Blue Remembered Earth" Alastaira Reynoldsa. Jestem bardzo zadowolony, by nie napisać, zachwycony. Choć powieść jakoś nie odbiega stylistycznie (khm...) i fabularnie od poprzednich dokonań tego pisarza. Ale dobrze sobie poczytać tak znakomitą fantastykę "środka" (czyli pomiędzy "problemowością" a "rozrywkowością". Sam nie wiem, czy pierwsza część trylogii ma zamknięty, czy otwarty charakter. Skrobnę coś, bo w przypadku Reynoldsa to imperatyw :)

Zabieram się za powieść Roberta Wegnera. Miałem najpierw przeczytać opowiadania, aby sobie co nieco przypomnieć, ale już nie zdołam się wygrzebać ze sterty książek, która narosła mi na nocnej szafce. A niedługo nadlecą nowe. Średnia grubość to około 700 stron, a ostatnio weekendami nie czytam, tylko gram, więc zostają mi te krótkie godziny przed snem na lekturę :(
Sabetha - 2012-03-28, 18:54
:
W ramach obowiązku szkolnego muszę sobie odświeżyć "Skąpca". Na szczęście to jedna z nielicznych lektur gimnazjalnych, do których z przyjemnością się wraca :-)
toto - 2012-03-28, 19:19
:
A Świętoszek?

U mnie "Dzienniki gwiazdowe" zwyciężyły z "Łaskawe" Littella. Ta druga książka przytłacza już wstępem i trzeba mieć odpowiedni nastrój na lekturę. Pewnie będzie to moja lektura weekendowa.
Jander - 2012-03-28, 19:21
:
Łaskawe pożarłem, cudowna lektura, jedna z najlepszych książek jakie czytałem.
Sabetha - 2012-03-28, 19:25
:
toto napisał/a:
A Świętoszek?


A "Świętoszek" nie jest lekturą gimnazjalną. Ale też lubię. Podobnie jak "Szkołę żon".
Romulus - 2012-03-28, 19:26
:
Męczyłem się z "Łaskawymi" kilka dobrych miesięcy. Nie wiem, czy do niej kiedykolwiek powrócę, ale są tam piękne i przerażające jednocześnie fragmenty, jak opis rozstrzeliwania w ukraińskich lasach, piękno przyrody, dziewczynka, nie rozumiejąca co się dzieje, szukająca oparcia i pomocy w głównym bohaterze, biorąca go za rękę a on odprowadza ją do esesmanów, aby i ją zabili. To łagodna scena, są bardziej hardkorowe. Ale siadła na mnie jak strzyga na wiedźminie i nie puściła. Jakby od tego momentu zaczynałem rozumieć, że człowiek nie musi się zezwierzęcać, że humanistyczny zachwyt nad pięknem przyrody, przywoływanie kojących wspomnień z dzieciństwa to może być po prostu druga strona tej samej natury. Można być potworem w ludzkiej skórze i przejmującym i wrażliwym człowiekiem, nie tracącym człowieczeństwa, bo wpisana jest w nie - paradoksalnie - "nieludzka" dzikość i okrucieństwo.

Mocna rzecz. Aczkolwiek potem musiałem robić dłuższe przystanki, bo - jak pisałem - hardkor dopiero się zaczynał.
Jander - 2012-03-28, 19:30
:
Dla mnie najtrudniejszy był początek, gdy pojawia się sporo organizacji III Rzeszy, ale potem już z górki. A i wstęp jest zupełnie inny niż reszta książki i w sumie mógłby być epilogiem.
Do książki z mam nadzieję kiedyś wrócę, chociaż najchętniej przeczytałbym kontynuację lub coś w tym rodzaju tego samego autora.
Tomasz - 2012-03-28, 19:34
:
Już od dłuższego czasu przymierzam się do zakupu "Łaskawych" i się jakoś nie umiem zdecydować. No ale w końcu muszę zmięknąć i kupić i przeczytać.

Ja po przybijającym Hugo-Baderze w "Białej gorączce" przegryzłem lekkim i zabawnym Cejrowskim jako "Gringo wśród dzikich plemion". I teraz wracam do "Science Fiction".
rybieudka - 2012-03-30, 09:08
:
Jak wspomniałem wyżej niedawno przeczytało mi się Doktora Bluthgelda. A jak już mi się przeczytało, to się potem zrecenzowało - Zapraszam!
Jachu - 2012-03-30, 10:02
:
Obecnie przedzieram się przez opasłe tomisko autorstwa Marion Zimmer Bradley "Mgły Avalonu". Czyta się w zasadzie tak samo dobrze, jak ponad 10 lat temu, kiedy to miałem pierwszą przyjemność obcowania z tą pozycją :)
Romulus - 2012-04-01, 12:43
:
Myślałem ostatnio, aby powrócić do tej powieści. Ale zawalony jestem lekturami bieżącymi.

Własnie ledwie "liznąłem" "Bohaterów" J. Abercrombiego. I już po przedstawieniu postaci jestem pewien, że się nie zawiodę. Pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich powieści. Zarówno z trylogii "Pierwsze prawo" (m. in. Bayaz), jak i z "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" - Caul Dreszcz i inni Północni tam tylko wymienieni. Powieść chyba rozgrywa się przed wydarzeniami z "Zemsty...". Rety, jak mnie kręci lektura tej powieści.

EDIT: akcja rozgrywa się po wydarzeniach z "Zemsty..." :)
Tixon - 2012-04-01, 20:10
:
Jakoś tak wyszło, że ostatnie tygodnie spędziłem na lekturze Uczty Wyobraźni : Shriek i Finch (ten drugi jest 'normalniejszy', a przez to wywołał mniejsze emocje), Dom derwiszy/Dni Cyberabadu (smakowite rozwinięcie pomysłów z Rzeki oraz ciekawa powieść), Akwaforta (perełka), a teraz czytam Smoka Griaule. Szerzej w tematach, ogólnie - jestem zadowolony, że są różnorodne i nie ma zmęczenia materiału.
GilGalad - 2012-04-01, 21:01
:
Romulus napisał/a:
Własnie ledwie "liznąłem" "Bohaterów" J. Abercrombiego. I już po przedstawieniu postaci jestem pewien, że się nie zawiodę. Pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich powieści. Zarówno z trylogii "Pierwsze prawo" (m. in. Bayaz), jak i z "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" - Caul Dreszcz i inni Północni tam tylko wymienieni. Powieść chyba rozgrywa się przed wydarzeniami z "Zemsty...". Rety, jak mnie kręci lektura tej powieści.

EDIT: akcja rozgrywa się po wydarzeniach z "Zemsty..." :)


Jeszcze do tego wielkimi krokami zbliża się Stover i jego "Prawo Caine'a". Po prostu smaczny ten miesiąc :)

Ostatnimi dniami ukończyłem po raz kolejny "Czarnego Noża" w przygotowaniu na nową w/w odsłonę przygód Caine'a. A teraz powróciłem do Sapkowskiego i Trylogii Husyckiej. Ruszyło mnie aby na nowo odkryć jej treść. Póki co pochłonąłem połowę "Narrenturm" i nie zawodzę się. :-)
Romulus - 2012-04-01, 21:09
:
GilGalad napisał/a:
Romulus napisał/a:
Własnie ledwie "liznąłem" "Bohaterów" J. Abercrombiego. I już po przedstawieniu postaci jestem pewien, że się nie zawiodę. Pojawiają się bohaterowie znani z poprzednich powieści. Zarówno z trylogii "Pierwsze prawo" (m. in. Bayaz), jak i z "Zemsta najlepiej smakuje na zimno" - Caul Dreszcz i inni Północni tam tylko wymienieni. Powieść chyba rozgrywa się przed wydarzeniami z "Zemsty...". Rety, jak mnie kręci lektura tej powieści.

EDIT: akcja rozgrywa się po wydarzeniach z "Zemsty..." :)


Jeszcze do tego wielkimi krokami zbliża się Stover i jego "Prawo Caine'a". Po prostu smaczny ten miesiąc :)

Ostatnimi dniami ukończyłem po raz kolejny "Czarnego Noża" w przygotowaniu na nową w/w odsłonę przygód Caine'a. A teraz powróciłem do Sapkowskiego i Trylogii Husyckiej. Ruszyło mnie aby na nowo odkryć jej treść. Póki co pochłonąłem połowę "Narrenturm" i nie zawodzę się. :-)

O, tak. Nie wiem, jak poszło Stoverowi. Ale chyba Joe Abercrombie wybija się zdecydowanie. Stover i Abercrombie piszą doskonałą fantasy. Ale Abercrombie miażdży i miażdżyć będzie. "Bohaterowie" to znakomite dziełko.
bimali1 - 2012-04-02, 16:05
:
Przeczytałem "Czarodziejski statek" Hobb. To w sumie dość łagodna fantasy, ale wciągająca. Pierwsza cześć właściwie dopiero zawiązuje akcję, więc nie wim, czego się dalej spodziewać; jeśli mi się spodoba, to będę miał sporo Hobb do czytania. :-)
Styl Abercrombiego to oczywiście jednak nie jest. ;)
No i dalej czytam "Nędzników", całkiem zadowolony z lektury.
ASX76 - 2012-04-02, 16:16
:
Pani Hobb ma lepszy warsztat od Abercrombiego, tyle że pisze zbyt łagodnie i dla innego targetu. ;)
bimali1 - 2012-04-02, 19:37
:
ASX76 napisał/a:
Pani Hobb ma lepszy warsztat od Abercrombiego, tyle że pisze zbyt łagodnie i dla innego targetu. ;)


Stwierdzam, że jestem targetem dla Hobb i Abercrombiego. :-)
ASX76 - 2012-04-02, 19:45
:
bimali1 napisał/a:


Stwierdzam, że jestem targetem dla Hobb i Abercrombiego. :-)


Kiedyś też tak mi się wydawało. ;)
Magg0t - 2012-04-04, 08:17
:
Przebijam się przez "Księgi Południa" G.Cooka, i tak jak "Kroniki Czarnej Kompanii" pochłonąłem raz dwa tak z tym się męczę. Jestem w połowie i trochę zaczynam mieć dość. A w kolejce czeka i "TzS tom II" i "Niebo ze stali".
Jander - 2012-04-04, 08:51
:
1/4 Smoka Griaule na WSF - czyta się szybko, ale poza tym trudno mi jeszcze wyrobić zdanie na temat. Zbiory opowiadań rzadko do mnie przemawiają, mam nadzieję, że z tym będzie inaczej.
rybieudka - 2012-04-04, 08:59
:
Ja juz po Smoku... i wrażenie było bardzo dobre. Zobaczymy na ile to będzie podstawa do dyskusji (ale czuję, że to był dobry wybór). A w wolnych chwilach na zmianę "legnicki" numer Mówią Wieki (choć jako Legniczanin się raczej frustruję bzdurami, które się momentami pojawiają) i Krzyż południa. rozdroża Ćwieka. Po 1/3 też bez szału.
Magg0t - 2012-04-04, 10:59
:
I nie oczekuj szału po "Krzyżu południa" ;) Ot takie czytadło, nie roszczące sobie pretensji do bycia czymś więcej. A jako rozrywka sprawdza się tak sobie :->
You Know My Name - 2012-04-05, 09:20
:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
Autor świetnie, płynnie przechodzi od lekkiego, humorystycznego SF bliskiego zasiegu (a'la Pralnia) do drugiego dna, poważniejszego, choć nadal pisanego dosyć "przygodowo". Co ciekawe baaardzo mi się to kojarzy z Walcem Stulecia RAZa. Stross pisze oczywiście inaczej, bez naszych narodowych rozterek, co nie zmienia faktu, że czyta się jakby brytyjską wersję wydanego wcześniej przez RAZa tematu.
Naprawde warto, działa jako świetny przerywnik między różnymi Waznymi-I-Poważnymi-Dziełami-Milowymi-SF.

Wcześniej przeczytałem Niebo ze stali Wegnera. I mogę Ci już Łaku wyklarować dlaczego warto po "Meekhan" sięgnąć.
Przeczytałem Wegnera i cytując Agenta Smith'a: "More, I wan't more!"
Jander - 2012-04-05, 09:33
:
Od Nieba ze Stali wolałbym:

Chociaż w sumie może po Smoku Griaule dam drugą szansę Wegnerowi.
MrSpellu - 2012-04-05, 10:24
:
Ja jestem gdzieś w połowie i jest git.
Shadowmage - 2012-04-05, 12:09
:
You Know My Name napisał/a:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
A mnie rozrywkowo-przygodowy Stross męczy. Brak lekkości.
rybieudka - 2012-04-05, 12:59
:
Shadowmage napisał/a:
You Know My Name napisał/a:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
A mnie rozrywkowo-przygodowy Stross męczy. Brak lekkości.

Jak literaturze rozrywkowo-przygodowej zabrać lekkość to co zostaje?
ASX76 - 2012-04-05, 13:01
:
rybieudka napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
You Know My Name napisał/a:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
A mnie rozrywkowo-przygodowy Stross męczy. Brak lekkości.

Jak literaturze rozrywkowo-przygodowej zabrać lekkość to co zostaje?


Nieznośny ciężar bytu? ;)
Plejbek - 2012-04-06, 10:59
:
Zrobiłem sobie podsumowanie tego co w życiu przeczytałem i doszedłem do wniosku, że mimo iż czytam naprawdę dużo to mam poważne braki w klasyce. Aż głupio się przyznać - Dick, Herbert, Strugaccy, Leguin, Asimov - ta piątka (szóstka) przede mną dopiero.
Lekko zażenowany tym podsumowaniem zacząłem od Dicka i czytam teraz jego najstarsze rzeczy z początku lat 50 - zbiór opowiadań "Krótki szczęśliwy żywot Brązowego Oxforda". Wydaje mi się że Lem miał godnego siebie adwersarza.
dworkin - 2012-04-06, 11:34
:
Dick osiągnął znacznie większą popularność od Lema. Podobnie Asimov, Herbert czy Clarke. Polak nigdy nie miał na to szans, bo był trudniejszy, ambitniejszy. Pisał hard sf albo zamykał w swoich dziełach niemal traktaty filozoficzne. Dick był silnie popowy, lepiej trafiał do serc. Pozwalał sobie na znaczną dezynwolturę, w porównaniu z Lemem wykorzystywał gatunek bardziej jako estetykę. Trudno ich nazwać adwersarzami na jakimś wąskim wspólnym gruncie.
You Know My Name - 2012-04-06, 12:32
:
Spojlery i inne zabieracze przyjemności z czytania
Shadowmage napisał/a:
You Know My Name napisał/a:
Czytam sobie Stan Wstrzymania Strossa.
Jest smak!
A mnie rozrywkowo-przygodowy Stross męczy. Brak lekkości.
A żonglowanie pluszowymi Cthulhu, komórka w różowe słodkorożce i inne podobne smaczki? Zawsze mnie rozbawiały. Co wg Ciebie jest niepozbawione lekkości (poza PROZĄ Ćwieka i Piekary, oczywiście)?
Plejbek - 2012-04-06, 12:57
:
dworkin napisał/a:
Dick osiągnął znacznie większą popularność od Lema. Podobnie Asimov, Herbert czy Clarke. Polak nigdy nie miał na to szans, bo był trudniejszy, ambitniejszy. Pisał hard sf albo zamykał w swoich dziełach niemal traktaty filozoficzne. Dick był silnie popowy, lepiej trafiał do serc. Pozwalał sobie na znaczną dezynwolturę, w porównaniu z Lemem wykorzystywał gatunek bardziej jako estetykę. Trudno ich nazwać adwersarzami na jakimś wąskim wspólnym gruncie.

Pewnie masz rację. Jak poznam lepiej Dicka to się wypowiem (Lema znam dość dobrze w zakresie beletrystyki). Jakoś utkwiło mi gdzieś w głowie to, że Dick i Lem byli czasem zestawiani obok siebie przez krytyków, czy recenzentów na zasadzie właśnie dwóch pisarzy, polemizujących z sobą na polu S-F. Nie utkwiło mi w głowie podobne zestawienie Lema z Asimovem czy Heinleinem.
Shadowmage - 2012-04-06, 14:05
:
Mag_Droon - smaczki smaczkami, ale nie tylko nimi człowiek żyje. Skoro Stross napisał (techno)thriller, to porównuję go do osób z tej działki. Taki Clancy (wczesny) czy Forsyth (a z mniej znanych np. Mason) zjadają go w przedbiegach. Czytając Strossa miałem wrażenie, że każde zdanie było pisane na siłę, opowieść nie wciągała.
Magg0t - 2012-04-07, 08:38
:
"Księgi Południa" wymęczyłem. Rozkręciły się pod koniec i w miarę szybko poszło. Teraz na tapecie "Obywatel, który się zawiesił" R.Kosika - dorwane w czwartek w bibliotece. Styczności z autorem wcześniej jakoś nie miałem, więc teraz czas braki nadrobić.
Shadowmage - 2012-04-09, 18:04
:
Mam chwilowy (jak myślę) wstręt do beletrystyki, w tym beletrystyki fantastycznej w szczególności. Już w marcu męczyłem się z książkami (krótkie ich omówienie w linku: http://shadowmage.nast.pl...lniczy-032012/) i teraz się zastanawiam czy faktycznie tak średnie były, czy też miałem właśnie objawy powyższego. Bo non-fiction czyta mi się świetnie. Przez święta przeczytałem esej Eco "O bibliotece" oraz "Stary ekspres patagoński" Theroux, a teraz łykam w błyskawicznym tempie "Afrykańską odyseję" Brinkbäumera. W odstawkę poszedł "Smok Griaule" Sheparda i "The Last Argument of Kings" Abercrombiego.
Ciekawe czy mi szybko przejdzie?
Magg0t - 2012-04-09, 18:10
:
Ja teraz przebijam się przez Taniec ze smokami część II. Pierwsze co mi się w oczy rzuciło to nagłe zwiększenie czcionki.
Beata - 2012-04-09, 20:45
:
U mnie Rothfuss na tapecie. Powtórzyłam sobie szybciutko tom pierwszy i wprułam w "Strach mędrca". Czyta się świetnie, płynnie, bez zgrzytów.
BTW, wygląda na to, że "Kroniki królobójcy" będą kolejnym cyklem, w którym będę miała przeczytany tom pierwszy n razy, drugi: n-1 razy itd. //evil No chyba, że wydawca się pośpieszy z trójką.
toto - 2012-04-09, 20:56
:
Beata napisał/a:
No chyba, że wydawca się pośpieszy z trójką.
Najpierw niech autor napisze. Ech, niecierpliwce z was.


U mnie "Doskonała próżnia" w ramach powtórki. Ostatnio tylko jednego autora przyswajam bez bólu.
Sabetha - 2012-04-09, 20:59
:
Beata napisał/a:
U mnie Rothfuss na tapecie. Powtórzyłam sobie szybciutko tom pierwszy i wprułam w "Strach mędrca". Czyta się świetnie, płynnie, bez zgrzytów.


Szczerze mówiąc, po przeczytaniu "Strachu mędrca" nie mogłam się oprzeć i wróciłam jeszcze raz do "Imienia wiatru", czyli zrobiłam dokładnie odwrotnie :lol:

Co do mnie, przeczytałam sobie w święta "Potworny regiment" Pratchetta. Dobrze się czytało, a koniec końców mówić nie ma o czym. Dziwne //mysli
Shadowmage - 2012-04-09, 21:01
:
Sabetha napisał/a:
Co do mnie, przeczytałam sobie w święta "Potworny regiment" Pratchetta. Dobrze się czytało, a koniec końców mówić nie ma o czym. Dziwne //mysli
Na potrzeby tej książki Pratchett zmienił płeć i został feministką :P
Beata - 2012-04-09, 21:03
:
toto napisał/a:
Najpierw niech autor napisze. Ech, niecierpliwce z was.

Jeśli autor, to niech się nie śpieszy, tylko ładnie wszyściutko dopracuje. Wytrzymam ponowną lekturę jedynki i dwójki. Przywykłam. //evil
toto - 2012-04-09, 21:11
:
Obawiam się, że Rothfussa dopadł syndrom Martina. Drugi tom był zapowiadany już na 2008 rok, wyszedł trzy lata później. Zapowiedzi tomu trzeciego jeszcze nie ma. Jesteś pewna, że wytrzymasz?
Shadowmage - 2012-04-09, 21:15
:


A cała historia do przeczytania tutaj: http://www.patrickrothfus...f-book-two.html
Beata - 2012-04-09, 21:31
:
Luzik. Czekanie na Martina mnie zahartowało. :mrgreen:
You Know My Name - 2012-04-09, 21:41
:
Jako. że Wegner zwiększył u mnie apetyt na epickość zacząłem z dawna odkładane powtarzanie Eriksona. Dobre, choć znowu nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że autor zapomniał o wstępie.
Jander - 2012-04-09, 22:31
:
Mag napisał/a:
Dobre, choć znowu nie potrafię się oprzeć wrażeniu, że autor zapomniał o wstępie.

Z jednej strony to jeden z najsłabszych elementów sagi, z drugiej autor właśnie w taki sposób łamie schematy znane z innych opowieści fantasy.
Tixon - 2012-04-10, 00:03
:
Czas się brać za Cykl Barokowy. Żywe srebro tom 1. Ponad 150 stron. Idzie ciężko, ale jest dobrze.
bimali1 - 2012-04-11, 07:49
:
Przeczytałem "Miłosne kawałki" Johna Updike. Opowiadania, o miłości też, ale głównie to nostalgiczne powroty do czasów młodości. Jest też mini-powieść wieńcząca trylogię o Króliku, kto czytał, pewnie pamięta. Królik co prawda już nie żyje, ale wspominają go żona i syn. Fajne.
Qbard - 2012-04-11, 19:11
:
Józef Hen "Kwiecień". Powieść wojenna ale nie jest to zapis frontowych bitew. Akcja rozgrywa się na tyłach a główny bohater jest prokuratorem dywizji i ma do rozwiązania kilka żołnierskich konfliktów.
Tomasz - 2012-04-11, 20:11
:
O, zaciekawiło mnie. Jakieś nowe wydanie jest czy to sprzed nastu lat? Warto kupować?
Romulus - 2012-04-11, 21:08
:
Tom Wolfe - "Facet z zasadami". Kupiłem tą książkę za 9,90 w MediaMarkt a jest to powieść jednego z moich ulubionych amerykańskich prozaików http://pl.wikipedia.org/wiki/Tom_Wolfe Jego powieści "Ognisko próżności" i "Nazywam się Charlotte Simmons" stoją na półce więc i tej nie mogło zabraknąć. Kiedyś ją czytałem a przy okazji zakupu powróciłem do niej. Znakomita. Akcja rozgrywa się w Atlancie. Centralną postacią jest Charlie Croker, bogaty, nadęty przedsiębiorca budowlany, typowy Południowiec, dobry pan dla swoich Czarnuchów, ale zapatrzony w siebie, nie znoszący krytyki, powodowany pierwotnym elan vitale (tak jak on go sobie wyobraża), tryskający testosteronem. Ale śmieszy, prosty i stojący na skraju bankructwa. A w tle Atlanta, mozaika społeczna, polityka, ekonomia. Dla mnie Wolfe jest pisarzem pokazującym nie wysłowioną jeszcze zagładę Ameryki. W "Ognisku próżnosci" jej rozsadnikiem był Nowy Jork w latach 80tych XX wieku, na Wall Street. W "Nazywam się Charlotte Simmons" był to kampus uniwersytecki i amerykańska młodzież, przyszła elita pokazana jako zdziczałe stado debili opętanych kopulacją i konsumpcją. "Facet z zasadami" najmniej przystaje do tych powieści. Ale wciąga swoim epickim rozmachem i portretem społeczeństwa, które obserwowane zimnym dziennikarskim okiem wygląda jak zmierzające w kierunku zagłady.

Dobra powieść, w Polsce kompletnie nieznana i niedoceniona. Jak i wspomniane wcześniej.
utrivv - 2012-04-12, 07:00
:
Stan Wstrzymania Strossa. Zaciekawiliście mnie na tyle że zaryzykowałem :)
Magg0t - 2012-04-12, 09:20
:
Skończyłem nad ranem "Taniec ze smokami" i jestem w sumie zadowolony : lepsze niż "Uczta dla wron".
Zastanawiam co teraz czytać: waham się między "Zielony kocur diabła" L.Shepharda i "W kraju niewiernych" J.Dukaja.
adamo0 - 2012-04-12, 14:39
:
Magg0t napisał/a:
"Zielony kocur diabła" L.Shepharda


Po Tańcu ze smokami wezmę się za to. Tobie też tak radzę ;)
Jander - 2012-04-12, 15:09
:
Skończyłem Smoka Griaule - smakowita lektura, bez wyraźnie słabszego opowiadania. Więcej refleksji zostawiam sobie na najbliższe, sobotnie WSF.
Teraz rozważam czy nie zabrać się za drugi tom Wegnera - akurat po Shepardzie będzie idealne jako kontrast, bo nie spodziewam się rewelacji i mokrych snów, jakie miewa 90% jego czytelników na forum.
Z drugiej strony na półce w Empiku już pierwsza część ostatniego tomu Eriksona i myślałem o powtórnym przeczytaniu (wiele rzeczy przez rok pewnie wyleciało mi z głowy), ale w sumie prędzej zabiorę się za to od zera.
bimali1 - 2012-04-13, 16:18
:
Świątecznie przeczytałem "Ulotny urok kawy" Capelli. Jest portret Londynu końca XIX wieku, sporo o kawie, jej degustacji, konsumpcji i handlu, wyprawa do Afryki, zaskakująco poprowadzony wątek miłosny i początki ruchu sufrażystek. Fajne :-P
Romulus - 2012-04-17, 21:09
:
"Po południu. Upadek solidarnościowych elit po zdobyciu władzy" - Robert Krasowski. Doskonała lektura dla każdego lubiącego obserwować mechanizmy władzy. Napisana przez doskonałego dziennikarza. Skrytykowana przez prawicowych publicystów. Może nie do cna. Ale w najważniejszych tezach. Częśc pierwsza - lata 1989 - 1995. Kolejne częsci "trylogii" za rok i za dwa lata.

Lektura jest bardzo ożywcza i pozwala przypomnieć sobie "jak było naprawdę". Choć autor nie aspiruje do pisania pracy historycznej. To esencjonalna publicystyka, pisana ze swadą i polotem, które sprawiają, że trudno się oderwać. Robert Krasowski nie pisze o polityce tak, jak ujmują to politycy w swym zakłamaniu. On pisze o niej jako o takiej, jaką jest naprawdę: jak o grze interesów, ambicji, potencji. I odziera ją ze złudzeń.

Pokazuje, jak bardzo po 1989 r., szczególnie po pierwszych wyborach, solidarnościowe elity dały się ograć głównie Kiszczakowi. Potwierdza diagnozę, że po wyborach w 1989 r. należało złamać pakt z komuchami i dać im kopa w tyłek. I jak bardzo bali się tego liderzy. Nie dlatego, że byli na usługach bezpieki. Ale dlatego, że byli niezdolni do zrozumienia sytuacji. I nie z powodu swojej niekompetencji intelektualnej. Ale z powodu o niemal biblijnym rodowodzie, który aż prosił się o przywołanie przez autora a mimo to i tak sobie to darował. Mojżesz prowadził Izrael przez pustynię 40 lat po to, aby wymarli ci, którzy pamiętali niewolę. W 1989 r. nie mieliśmy takiego luksusu. Liderzy opozycji wychowani w komuszej opresji nie byli w stanie sobie wyobrazić czy zrozumiec tego, że komuna na ich oczach upada. Bali się jej. I to pierwszy zrozumiał Kiszczak i wykorzystywał, aby ratować skórę sobie i swoim towarzyszom.

A jako pierwszy, po solidarnościowej stronie, ten stan rzeczy zrozumiał Jarosław Kaczyński, choć i tak późno, ale najwcześniej niż pozostali. Krasowski przedstawia znakomite charaterystyki głównych "postaci dramatu".

Mazowiecki - premier malowany, raczej symbol niż siła. Człowiek nie nadający się na premiera, o czym dziś nikt głośno nie mówi. Geremek - zawistnik i nieco pozer walczący z Wałęsą przeciwko Mazowieckiemu. Wałęsa - najwybitniejszy z nich wszystkich, który był urodzonym talentem. Bielecki - marionetka. Olszewski - popierdujący dziadunio, który lustrację przeprowadzał nie w imię sanacji państwa, ale w imię rozliczenia swoich towarzyszy.

Wreszcie Jarosław Kaczyński - najinteligentniejszy z nich wszystkich, ale już wówczas uchodzący nie za "pogromcę układów" i "wywracacza stolików", ale jako synonim wręcz karierowiczostwa, tworzenia własnych układów, w tym biznesowych, cynik zdolny do każdego kompromisu, któremu cel przyświecało zdobycie większej władzy. Który był lewicowcem, a nie żadnym prawicowcem. Ale do dziś przetrwał tylko on jako znacząca figura polityczna. I to o czymś świadczy. A może potwierdza tezy Krasowskiego.

Krasowski nie osądza swoich bohaterów. Jak pisałem, pisze na zimno. Nie z perspektywy doraźnych sympatii, ale z perspektywy ponad 20 lat, analizy i oceny sytuacji.

Doskonała lektura. Nie dziwię się, że Krasowski został skrytykowany przez prawicowych kolegów. Nie padają tam słowa miłe z punktu widzenia ich publicystyki. Ta książka to jedna wielka polemika z mitami założycielskimi III RP. Zarówno z tymi mitami "salonowymi" (o znaczeniu Okrągłego Stołu, wartościach, reformach), jak i tymi "antysalonowymi" (o układach, bezpiece itp.). Myślę, że nie pozostawia obojętnym. Zmusza do refleksji i dyskusji.
You Know My Name - 2012-04-18, 11:56
:
Romulus napisał/a:
Ale do dziś przetrwał tylko on jako znacząca figura polityczna. I to o czymś świadczy.
Mazowiecki dziś kończy 85 lat, może to też o czymś świadczy. Kaczyński był szczawikiem przy tych, których wymieniłeś.

E: Skończyłem Mechaniczną pomarańczę Burgessa i jestem na nie. Więcej na Stolyku (jeśli będe pamiętał, aby udokumentować).
Romulus - 2012-04-18, 18:51
:
You Know My Name napisał/a:
Romulus napisał/a:
Ale do dziś przetrwał tylko on jako znacząca figura polityczna. I to o czymś świadczy.
Mazowiecki dziś kończy 85 lat, może to też o czymś świadczy. Kaczyński był szczawikiem przy tych, których wymieniłeś.

Właśnie się zastanawiałem, ilu tych polityków z dawnej "S" szczerze mu winszowało :) Przypominałem sobie te intrygi, a i zawiść od pewnego momentu, fakt, że to Mazowiecki wszczął słynną "wojnę na górze", itd. Takie zderzenie mitu z rzeczywistością bywa bolesne, tj. kiedy uświadamiasz sobie, że te Wielkie Postacie też mają swoje wady i przez nie zrobiły głupie rzeczy, choć mogły wielkie. Jak właśnie Mazowiecki, który wbrew doradcom, nawet wbrew temu co dzialo się już za granica, dalej trzymał w rządzie tego zbrodniarza Kiszczaka. Ech, długo by pisac i nie w tym temacie.

Tymczasem zacząłem czytać ostatni tom "Malazańskiej Księgi Poległych" i jest to w sumie historyczny w pewien sposób czas. Ogromna pod każdym niemal względem saga fantasy, pisana od lat, systematycznie, regularnie - właśnie dobiega końca z każdą przewróconą stroną. Niemal jak koniec pewnej epoki.
Sabetha - 2012-04-18, 19:08
:
Nie mogłam się oprzeć i zabrałam dziś do pracy Santa Olivia Carey :-) A że miałam okienko, całkiem sporo udało mi się przeczytać. Ci, którzy spodziewaliby się nowego Kusziela, doznaliby srogiego zawodu, a ci, którzy spodziewaliby się czegoś lepszego od przygód Fedry... też by doznali. Zawodu znaczy. Bo książka, chociaż czyta się ja bardzo szybko, do dwusetnej drugiej strony nie zaskakuje niczym. Ale że całkiem sporo jeszcze przede mną, nie ustaję w nadziei, że może zaskoczy :badgrin:
bimali1 - 2012-04-21, 09:05
:
"Myśliwy" Andreasa Franza. Jak to u tego autora, seryjny morderca kobiet i grupa dochodzeniowa, która usiłuje go wykryć. Właściwie sztampa, choć z pewnym zaskoczeniem co do zabójcy. Mimo topornych nieraz dialogów jest jednak coś .co sprawia, że jakoś tego autora czytam, choć innym z czystym sumieniem polecić nie mogę.
Magg0t - 2012-04-22, 19:20
:
Na tapecie teraz Niebo ze stali. Za mną kilkadziesiąt stron i czyta się póki co dobrze.
Zielony kocur diabła po przeczytaniu ok 100 stron dałem sobie spokój. Nie dlatego, że słabe, ale miałem ją wypożyczoną z biblioteki i co się okazało : brak stron. Jakby to był tylko mały fragment to bym przebolał, ale widzę większe ubytki i czytanie nie ma sensu. Będę polował na kompletne wydanie //pisowcy
utrivv - 2012-04-23, 08:03
:
Stross poszedł w odstawkę bo cały czas czytam Pratchetta Niuch. Myślę że to może być moja ulubiona książka z cyklu - humor schodzi na dalszy plan, powracają mroczne klimaty i Zbrodnia a Komendant Vimes pochwycił trop...
Sabetha - 2012-04-24, 21:30
:
Siedząc dziś bezproduktywnie w pracy, jakoś tak niechcący przeczytałam dziś "Na pełnym morzu" Mrożka i jakaś taka dzika ochota mnie naszła na odświeżenie sobie rzeczonego Mrożka opowiadań.
Romulus - 2012-04-25, 17:01
:
Pisałem wcześniej o "Po południu" R. Krasowskiego. Wczesniej, aż do dziś nie przeczytałem żadnej pozytywnej recenzji tej książki - ale dobór recenzentów, jaki mi się trafił chyba świadczył w związku z tym na korzyść Krasowskiego. Ale dziś natknąłem się na ten tekścik i się z nim zgadzam: http://www.historia.org.p...i-recenzja.html

A teraz, w przerwie między pierwszym i drugim tomem "Okaleczonego Boga", zabrałem się za "Smoczą drogę" D. Abrahama. Rozpędzam się, ale chyba jest coraz lepiej. Na początku, tradycyjny zgrzyt: nazwy tych przeklętych krain. Ale potem już lepiej, bo autor nie epatuje oryginalnymi i trudno wymawialnymi i jeszcze trudniej zapamiętywalnymi nazwami krain i mianami bohaterów. Móglby wziąć przykład z Martina, wszak to jego "pieszczoch" :) Reasumując: im dalej w powieść, tym ciekawiej. Póki co.
Magg0t - 2012-04-25, 19:14
:
Niebo ze stali za mną, teraz w ramach czytania czegoś lekkiego i przyjemnego czas na Niuch :-P
adamo0 - 2012-04-25, 20:24
:
A Niebo ze stali nie było lekkie i przyjemne? ;)
MrSpellu - 2012-04-25, 20:28
:
O to samo chciałem zapytać, ale stwierdziłem, że się nie będę czepiał ;)
You Know My Name - 2012-04-25, 20:33
:
W ramach powtórki z Eriksona teraz idą Bramy Domu Umarłych. Mam niesamowitą frajdę z czytania dialogów Icariuma i Mappo, mimo że mniej tam fajerwerków niż w przypadku Bugga i Tehola to dialogi są co najmniej równie fascynujące.
Magg0t - 2012-04-26, 05:27
:
Było lekkie i przyjemne ;] Ale Pratchett jest lżejszy i przyjemniejszy //kas
bimali1 - 2012-04-26, 18:03
:
Skończyłem "Nędzników" Hugo. Wielka powieść, nie tylko objetościowo. Mimo licznych wtrętów filozoficzno-religijnych, które niejako rozbijają akcję to pasjonująca opowieść o poplątanych ludzkich losach, dojmującej nędzy, odwiecznej wolce dobra ze złem i wielu innych problemach. Doprawdy, obiecuję sobie więcej czytać/przypominać sobie klasyków.

Teraz czytam "Klaps" Tsioklasa. z pozoru niewinna historia skarcenia dzieciaka na sąsiedzkim grillu jest pretekstem do opisania współczesnego społeczeństwa australijskiego. Nie wiem, na ile ta wiwisekcja glównie greckich imigrantów jest reprezentatywna, ale na tyle ciekawa, że zamówiłem nastepną książkę tego autora.
utrivv - 2012-04-27, 11:19
:
Odwołuję to co pisałem o Niuchu - jest mroczny tylko do połowy a potem to ksiązka dla dzieci. Są nawet Nac Mac Feegle. Teraz zabieram się za Okaleczonego.
rybieudka - 2012-04-27, 11:39
:
Dawno nie pisałem w tym temacie. A więc:
-przeczytałem Fausterię Szydy. I nie powiem, podobało mi się
-przeczytałem epifanię wikarego Trzeski Twardocha. Pomysł dobry, wykonanie niezłe. Jak na Twardocha to troche słabo, inne jego teksty podobały mi się bardziej. choć i tak łyknąłem w jeden dzień.
Do tego audiobooki (duzo monotonnej pracy upłynęło trochę milej):
-Łowcy dusz Piekary - jak na cykl o MM to nawet nieźle, ale szału nie ma. Ot, taki miły szum w tle. Kolejne pozycje z tego cyklu przesłuchuję chyba tylko siłą rozpędu.
-Północny sztorm Wolffa - o dziwo, nawet niezłe. Tzn. jak ktoś lubi polityczne thrillery z polskimi wojakami. Jako ab sprawdziło sie świetnie, więc po Wolffa jeszcze sięgnę. choć literacko to tu szłu nie ma.

Natomiast obecnie czytam:
-Smocza droga Abrahama. Po 50 stronach trudno cokolwiek powiedzieć.
Słucham:
-Piaski Armageddonu Wolffa - bliska mi tematyka bliskowschodnia powoduje, ze ten audiobook niepokojąco wciąga. Choć wersja papierowa pewnie nie wykracza zbytnio poza poziom niezłego czytadła.
Fidel-F2 - 2012-04-27, 12:34
:
rybieudka napisał/a:
-przeczytałem epifanię wikarego Trzeski Twardocha. Pomysł dobry, wykonanie niezłe. Jak na Twardocha to troche słabo, inne jego teksty podobały mi się bardziej. choć i tak łyknąłem w jeden dzień.
przecież to miernota a łyknąłeś szybko bo ma coś ze 27 stron
Sabetha - 2012-04-27, 19:53
:
Egzaminy gimnazjalne to świetna okazja, aby sobie poczytać w ciszy i spokoju, a że przez dwa dni zażywałam przyjemności bycia członkiem zespołu nadzorującego, przeczytałam całkiem spory kawał "Żywego srebra" Stephensona. Skłamałabym mówiąc, że lektura to łatwa, lekka i przyjemna, chociaż czerpię przewrotną przyjemność z drobiazgowych opisów. W dodatku zmuszanie umysłu, żeby sobie przypomniał różne rzeczy, które lepiej lub gorzej zapamiętał z dawnych czasów (w końcu barok był tą epoką, która tygryski najbardziej lubiły na studiach :mrgreen: ) jest tyleż miłe, co pożyteczne. Niestety przy tym wszystkim mam absolutną pewność, że część zagadnień związanych z fizyką i matematyką mi umknie. Mam za swoje za nieprzykładanie się do tychże.
Magg0t - 2012-04-28, 09:23
:
Zacząłem Samo ostrze J. Abercrombiego. I już polubiłem Gloktę ;]

Edit: Skończyłem. Dobrze się czytało, choć siusianie mnie na łopatki rozwaliło ;)
Teraz czas chyba na Ślepowidzenie
utrivv - 2012-04-30, 14:08
:
Tragedia. Zacząłem Bohaterów i nic. Nie wciąga mnie.
Zacząłem Okaleczonego - to samo.
Może wrócę do Dukaja.
adamo0 - 2012-04-30, 14:19
:
Męczę drugi tom Tańca ze Smokami.
Jest fajnie ale trochę wieje nudą.
Gdybym nie był fanem Martina to nie chciałoby mi się kończyć książki.
Jestem gdzieś w połowie, więc może jeszcze się rozkręci, ale na znaczy wzrost jakości nie liczę.


Ostatnio coś dużo narzekam //mysli
Młodzik - 2012-04-30, 21:45
:
Maszyna różnicowa
Wznowienie tej książki w ramach UW to pomyłka. Zacznę omijać szerokim łukiem powieści, dla których fabuła jest tylko pretekstem do zaprezentowania świata. Strasznie się wymęczyłem.
Qbard - 2012-04-30, 21:57
:
James Joyce "Dublińczycy". 15 opowiadań o codzienności irlandczyków.
Shadowmage - 2012-05-01, 09:52
:
Młodzik napisał/a:
Maszyna różnicowa
Wznowienie tej książki w ramach UW to pomyłka. Zacznę omijać szerokim łukiem powieści, dla których fabuła jest tylko pretekstem do zaprezentowania świata. Strasznie się wymęczyłem.
Jedna z lepszych książek, jakie czytałem w 2010 roku :D

Ja natomiast łyknąłem dwa tomy dexteropodobnej serii Dana Wellsa - przyjemne czytadełka, akurat by się walnąć na leżaku i na jeden zamach przeczytać książkę. Pierwsza część lepsza, druga gorsza. No i serial lepszy ;P
bimali1 - 2012-05-01, 12:11
:
Skończyłem "Powrót nauczyciela tańca" Mankella. Bez komisarza Wallandera to nie jest już to samo, choć klimat zdaje się podobny. Chory, prowadzący śledztwo na urlopie policjant plus nazistowskie reminiscencje z przeszłości.
Teraz czytam opowiadania Jacka Ketchuma ze zbioru "Królestwo spokoju". Nieco przypominają mi Kinga, choć tu zło nie ma charakteru nadnaturalnego,ale po prostu wynika z człowieka.
mrtobi - 2012-05-01, 13:45
:
Młodzik napisał/a:
Maszyna różnicowa
Wznowienie tej książki w ramach UW to pomyłka. Zacznę omijać szerokim łukiem powieści, dla których fabuła jest tylko pretekstem do zaprezentowania świata. Strasznie się wymęczyłem.

Najnormalniejsza powieść UW, więc tym samym jedna z moich ulubionych z tej serii ;)
Ja tymczasem poczytuję pierwszy tom Rakietowych Szlaków (na który skusiłem się podczas ostatniej promocji) no i... cieniutko coś. Jestem już za połową a nic mnie nie zachwyciło. Poza tym spodziewałem się w większym stopniu jakichś kosmicznych scenerii. Dobrze że kupiłem tę książkę za pół ceny bo gdybym wydał 40zł byłbym nieźle rozczarowany. Mam nadzieję, że zbiorek Resnicka uratuje trochę honor Solaris w moich oczach.
sanatok - 2012-05-01, 14:15
:
Shadowmage napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Maszyna różnicowa
Wznowienie tej książki w ramach UW to pomyłka. Zacznę omijać szerokim łukiem powieści, dla których fabuła jest tylko pretekstem do zaprezentowania świata. Strasznie się wymęczyłem.
Jedna z lepszych książek, jakie czytałem w 2010 roku :D


Zaiste bardzo smaczna. Cieszy zawartość punku w steampunku.

Skończyłem "Krakena" i mimo początkowych obaw (których nabawili mnie różni recenzenci) nie zawiodłem się, czytałem z przyjemnością i ubawiłem się. Teraz powtórka z "Diuny" i/lub "Miasto Permutacji"
Asthariel - 2012-05-01, 14:42
:
Cytat:
Maszyna różnicowa
Wznowienie tej książki w ramach UW to pomyłka. Zacznę omijać szerokim łukiem powieści, dla których fabuła jest tylko pretekstem do zaprezentowania świata. Strasznie się wymęczyłem.


Uff, a bałem się, że tylko ja tak uważam.
Skończyłem pierwszy tom Okaleczonego Boga, i jest znacznie lepiej niż w Pyle Snów, ale wciąż powieść cierpi na nadmiar filozofujących bohaterów. Zacząłem Bohaterów, i od razu wsiąkłem.
Romulus - 2012-05-02, 15:34
:
Nie przysłali mi jeszcze 2 tomu "Okaleczonego Boga", ale dzięki temu mogę przeczytać "Prawo Caine'a" w pierwszej kolejności. I od początku zaczyna się z grubej rury, czyli od... finału :) Musiałem przypomnieć sobie o co chodziło w poprzedniej części i ją z grubsza przekartkowałem, bo po takim czasie od jej lektury już zdążyłem zapomnieć. Jednak Matthew Stover powrócił z mocnym wykopem i liczę, że tak będzie do finału.
sanatok - 2012-05-02, 16:29
:
Herbert i Egan poszli w odstawkę na rzecz biografii Maximilien Marie Isidore de Robespierre Jana Baszkiewicza.
Bernkastel - 2012-05-02, 16:43
:
Romulus napisał/a:
"Prawo Caine'a" w pierwszej kolejności. I od początku zaczyna się z grubej rury, czyli od... finału :) Musiałem przypomnieć sobie o co chodziło w poprzedniej części i ją z grubsza przekartkowałem, bo po takim czasie od jej lektury już zdążyłem zapomnieć. Jednak Matthew Stover powrócił z mocnym wykopem i liczę, że tak będzie do finału.

Jak wyżej - Stover od początku zaczyna ostro, ale niczego mniej się nie powinno oczekiwać po tej części. Na razie dużo jest rozmów i rozważań o świecie, rozumiem dlaczego Shadow wspominał w recenzji, że może rozczarować osoby oczekujące czegoś bardziej krwistego. Mi jednak ten kierunek pasuje.
Młodzik - 2012-05-02, 16:54
:
Na ten moment "Welin" na przemian z biografią królowej Wiktorii.
Shadowmage - 2012-05-02, 17:22
:
Romulus napisał/a:
Nie przysłali mi jeszcze 2 tomu "Okaleczonego Boga", ale dzięki temu mogę przeczytać "Prawo Caine'a" w pierwszej kolejności. I od początku zaczyna się z grubej rury, czyli od... finału :) .
Żebyś się nie zdziwił :D Finał na początku wcale nie jest tożsamy z finałem na końcu :)
Magg0t - 2012-05-04, 12:19
:
Ślepowidzenie za mną. Zajebista książka. Teraz czas na Bohaterowie umierają M.Stovera.
Młodzik - 2012-05-04, 15:43
:
Fakt - "Ślepowidzenie" cudne jest.
Odnośnie biografii królowej Wiktorii - nigdy nie myślałem, że książka naukowa będzie dla mnie bardziej ekscytująca od fabularnej. Coś ze mną nie tak.
Beata - 2012-05-04, 21:06
:
Kończę Po południu Krasowskiego i w pełni zgadzam się z opinią Romulusa. Bardzo dobra publicystyka, znakomicie się czyta. Stawiane tezy są bardzo porządnie uargumentowane. Oczywiście, można się z nimi nie zgadzać, jednakowoż ich obalenie wymaga równie rzeczowej argumentacji, a nie tylko ślizgania się po powierzchni, stwierdzenia, że autor nie ma racji i prostego (by nie rzec: prostackiego) grania na emocjach czytelnika. Czekam na kolejny tom jak kania na deszcz, bo to naprawdę powiew świeżego powietrza.
No i żeby nie było: to nie jest książka do nauki historii - autor zakłada, że czytelnik zna daty i główne fakty, kojarzy uczestników sceny politycznej i ich zapatrywania. Czyli panu posłu Jońskiemu z SLD nie polecam.
toto - 2012-05-04, 21:27
:
Nie ma to jak sprawdzona książka. Płynę przez Krainę baśni McAuleya. Czytam ją po raz któryś i wciąż mnie zachwyca. Jest to inny zachwyt niż te prawie 10 lat temu przy pierwszej lekturze, ale wciąż czuję magię, która wtedy mnie oczarowała. Trudno nie zauważyć, że była to próba skierowania cyberpunku na nowe tory, z jednej strony udana - już nie tyle hakerzy i sieć, a genhakerzy, inżynieria genetyczna i to, co z tego wynika dla ludzi i świata - z drugiej - trochę naiwne przeciąganie punku w przyszłość, co jednak ma pewien urok. Kto nie czytał ten trąba.
mad5killz - 2012-05-04, 21:59
:
toto napisał/a:
Płynę przez Krainę baśni McAuleya.

Zaciekawiony, bo nigdy o niej nie słyszałem, bo nie czytałem, bo lubię cyberpunk... bo okładka jest kosmiczna. (:


toto - 2012-05-05, 06:35
:
Trudno w to uwierzyć. Ale to chyba jedyne wytłumaczenie.
MrSpellu - 2012-05-05, 09:19
:
Zaintrygowałeś mnie.

Tymczasem płynę przez opowiadania Vonneguta, czyli wchłaniam klimat lat 50' w oparach absurdu. Coś pięknego :)
bimali1 - 2012-05-05, 15:05
:
"Bohaterowie" Abercrombiego. Cóż, wydaje się, że to rzecz słabsza od "Zemsty...", z mało skomplikowaną fabułą i akcją toczącą się właściwie w jednym miejscu. Magii też praktycznie jak na lekarstwo, za to solidna rąbanka i żwawa akcja. Może rewelacji nie ma, ale stanowczo daje się czytać ten Abercrombie.
Romulus - 2012-05-05, 21:24
:
bimali1 napisał/a:
"Bohaterowie" Abercrombiego. Cóż, wydaje się, że to rzecz słabsza od "Zemsty...", z mało skomplikowaną fabułą i akcją toczącą się właściwie w jednym miejscu.
Co nie jest zarzutem. A czy mało skomplikowana? Jeśli spojrzymy na fabułę jako kwestię rozstrzygnięcia losów wojny w jednej bitwie, to owszem.
Cytat:
Magii też praktycznie jak na lekarstwo

Co jest atutem samym w sobie. Bo srający czarami herosi to popierdółki u Rothfussa, Goodkinda, Jordana czy innych. U Abercrombiego liczy się biologia, czyli realizm a nie machanie rączką "czary mary pierdu pierdu" :) Gdyby innym herosom od tamtych autorów odebrać te moce, które dostali za gwałcenie kóz to nie przeżyliby 5 minut w starciu z bydlakami od Abercrombiego :)
ASX76 - 2012-05-05, 21:30
:
Cóż za brak szacunku dla magii. --_-

Gdyby pakermanom Abercrombiego odebrać umiejętności walki, to nie przeżyliby dwóch chwil w starciu ze srającymi czarami "popierdółkami" Rothfussa, Jordana czy Eriksona. ;)
toto - 2012-05-05, 21:34
:
Ten cytat bardzo mi się podoba.
Paul McAuley w Krainie baśni napisał/a:
Byron jest bohaterem w oczach Albańczyków. Nawet jeśli w końcu stanął po stronie Greków, zrobił to z odpowiednich powodów, głównie honorowych. Alex przekonał się, że Albańczycy oczekują od Anglików doskonałej znajomości życiorysu Byrona oraz wszystkich jego dzieł, tymczasem Alex wie o nim tylko tyle, że facet miał coś wspólnego z powstaniem Narzeczonej Frankensteina lub innego starego, czarno-białego horroru.

mad5killz - 2012-05-05, 21:37
:
Bydlaki Abercrombiego kontra Space Marine. Na gołe klaty. :D

Czytam ponownie Modyfikowany węgiel Morgana. (:
Romulus - 2012-05-05, 22:00
:
mad5killz napisał/a:
Bydlaki Abercrombiego kontra Space Marine. Na gołe klaty. :D

To byłaby nierówna walka. Przedszkolaki kontra zaprawione w walce dresy od Abercrombiego :)
Cytat:
Czytam ponownie Modyfikowany węgiel Morgana. (:

I z biegiem czasu dochodzę do wniosku, że poza tą powieścią Morgan nie napisał niczego ciekawego. Bo reszta to powtarzanie się plus do tego trochę gejowskiego porno w "Stal nie przemija" :)
MrSpellu - 2012-05-06, 09:18
:
Romulus napisał/a:
Przedszkolaki kontra zaprawione w walce dresy od Abercrombiego

Heretyk, Mutant, Obcy. Spalić go --_-
Albo kulka z boltera i po sprawie :perv:
utrivv - 2012-05-07, 07:07
:
Kończę I tom Okaleczonego, dzisiaj odbieram z Empiku drugi. Jednak mnie wciągnęło :)
Romulus - 2012-05-07, 09:16
:
utrivv napisał/a:
Kończe I tom Okaleczonego, dzisiaj odbieram z Empiku drugi. Jednak mnie wciągnęło :)

Wgryzam się właśnie w 2 tom. I nadal nie widać zakończenia więc spodziewam się wszystkiego :)
Jander - 2012-05-07, 23:18
:
Romulus napisał/a:
Wgryzam się właśnie w 2 tom. I nadal nie widać zakończenia więc spodziewam się wszystkiego

Pół książki to zakończenie. :)
Magg0t - 2012-05-08, 19:32
:
"Spalony" A . Iwan. Mocna rzecz, jestem gdzieś tak w połowie i pewnie dzisiaj ją skończę tak się dobrze czyta ;]
Tixon - 2012-05-08, 20:15
:
Zrobiłem sobie przerwę z Lemem (Opowieści o pilocie Pirxie) - szło mi jak po grudzie, więc odpuściłem na parę dni, a zamiast tego sięgnąłem po Chudszego Kinga. Spodziewałem się przeciętnej powieści grozy, ale książka mnie przyjemnie zaskoczyła i wciągnęła.
You Know My Name - 2012-05-09, 11:54
:
Wspomnienie Lodu. Jasnowidz Eriksona. Przypominanie MKP wciąga niesamowicie. Niby poszczególne tomy miałem przedzielać innymi lekturami, ale nie idzie się oderwać.
Romulus - 2012-05-09, 12:16
:
You Know My Name napisał/a:
Wspomnienie Lodu. Jasnowidz Eriksona. Przypominanie MKP wciąga niesamowicie. Niby poszczególne tomy miałem przedzielać innymi lekturami, ale nie idzie się oderwać.

Żałuję, że też sobie nie przypomniałem całego cyklu przed finałem. Wtedy inaczej odbierałbym tom 10. A tak zaskakuję się tym, że nie wiem, o co chodziło wcześniej z jakimiś bohaterami. Ale od groma stron to wszystko ma, więc muszę kiedyś po prostu przeczytać całość ponownie.
Luinloth - 2012-05-09, 18:06
:
Przeczytałam Gniazdo światów Huberatha. To absurdalne, ale chyba pierwszy raz w życiu mam wyrzuty sumienia, że ciekawość mnie zżarła i wróciłam do przerwanego czytania, a to znaczy, że się dałam wkręcić. Pomysł wywiera spore wrażenie.
ASX76 - 2012-05-09, 19:04
:
Warto sięgnąć także po inne utwory Huberatha w ramach nadrabiania fantastycznych zaległości. Mocne wrażenia gwarantowane. :-)
Luinloth - 2012-05-09, 21:48
:
No mam plan, żeby Miasta przeczytać. Jak tylko mózg mi się rozprostuje i zwinie z powrotem, bo teraz bym chyba nie dała rady.
ASX76 - 2012-05-09, 22:28
:
Luinloth napisał/a:
No mam plan, żeby Miasta przeczytać.


Mam przez to rozumieć, że "Balsam długiego pożegnania" i "Druga podobizna w alabastrze" zostały "zaliczone" wcześniej? //mysli
Jander - 2012-05-09, 23:24
:
ASX napisał/a:
"Druga podobizna w alabastrze"

Ciężko przeczytać książkę o wyczerpanym nakładzie.
ASX76 - 2012-05-10, 00:13
:
Bywa czasem na Allegro, gdyby ktoś rzeczywiście chciał.
Sammael - 2012-05-10, 00:25
:
Ostatnio zaliczyłem dwie "dość" ponure pozycje, mianowicie: Dziewczynę z sąsiedztwa Ketchuma i Terror Simmonsa. Obie książki oceniam bardzo, bardzo wysoko i zdecydowanie polecam miłośnikom mocnych thrillerów (poz. 1) lub klimatycznych horrorów (poz. 2).

Teraz dla odpoczynku psychicznego, w końcu, po latach zwlekania: Bohaterowie umierają Stovera. Jak na razie jest po stoverowemu, czyli bardzo dobrze.
bimali1 - 2012-05-10, 07:13
:
Sammael napisał/a:
Ostatnio zaliczyłem dwie "dość" ponure pozycje, mianowicie: Dziewczynę z sąsiedztwa Ketchuma i Terror Simmonsa. Obie książki oceniam bardzo, bardzo wysoko i zdecydowanie polecam miłośnikom mocnych thrillerów (poz. 1) lub klimatycznych horrorów (poz. 2).

Teraz dla odpoczynku psychicznego, w końcu, po latach zwlekania: Bohaterowie umierają Stovera. Jak na razie jest po stoverowemu, czyli bardzo dobrze.


Obie pozycje świetne. "Terror" jest chyba jedyną książką, którą przeczytałem w całości w e-booku, bo nie miałem wtedy w papierze; tak mnie wciągnęła.
rybieudka - 2012-05-10, 08:20
:
ASX76 napisał/a:
Bywa czasem na Allegro, gdyby ktoś rzeczywiście chciał.

Regularnie śledzę. Raczej nie bywa, (tzn. ostatnio było dwa razy, ale tak to dupa), a jesli juz to wtedy, kiedy nie mam akurat kasy

Ed.
makatka - 2012-05-10, 10:18
:
Ja ostatnio sobie odświeżam to i owo.

A mianowicie równolegle i trochę na zmianę cykl o Krwawych Anne Bishop i "Kusziele" Jacqueline Carey.
sanatok - 2012-05-10, 12:34
:
Skończyłem dziś Akwafortę i mimo początkowo lekko niechętnego nastawienia (westernowy cień jakoś mi zawadzał, choć zazwyczaj lubię takie rzeczy), przez zainteresowanie - w pewnym momencie zaskoczyło - dałem się wciągnąć w te filozoficzne rozważania - choć nie koniecznie są one najwyższych lotów, ale za to nadrabiają formą (i to jak!), jak i wciągnął mnie los postaci - Gwynna i Wielebnego.

Teraz biorę się za Diunę
rybieudka - 2012-05-10, 12:50
:
Ja skończywszy Smoczą drogę zabrałem się za Burzę Parowskiego. Na razie jest całkiem całkiem :-)
ASX76 - 2012-05-10, 12:52
:
rybieudka napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Bywa czasem na Allegro, gdyby ktoś rzeczywiście chciał.

Regularnie śledzę. Raczej nie bywa, (tzn. ostatnio było dwa razy, ale tak to dupa), a jesli juz to wtedy, kiedy nie mam akurat kasy

Ed.


Oj tam, bez przesady, książka nie kosztuje fortunę... ;)
rybieudka - 2012-05-10, 13:14
:
ASX76 napisał/a:
Oj tam, bez przesady, książka nie kosztuje fortunę... ;)

Fakt, ale mając w perspektywie nowe wydanie, prawdopodobnie w HC, trochę szkoda mi wydawać te 60plnów na coś, co za jakiś czas mogę mieć w lepszym wydaniu za, powiedzmy, 45. Tym bardziej, ze mam co czytać ;)
ASX76 - 2012-05-10, 13:31
:
rybieudka napisał/a:
trochę szkoda mi wydawać te 60plnów na coś, co za jakiś czas mogę mieć w lepszym wydaniu za, powiedzmy, 45. Tym bardziej, ze mam co czytać ;)


Jakie 60 zł???? :shock:
http://allegro.pl/listing...iew=gtext&buy=0
rybieudka - 2012-05-10, 13:36
:
Ok... wychodzi ze mnie zarobienie, gdyż wskutek jakiegoś dziwnego zagięcia rzeczywistości byłem pewien, że chodzi o Balsam długiego pożegnania
Luinloth - 2012-05-10, 14:05
:
Balsam to ja sobie pożyczę, bo mam skąd. :)
ASX76 - 2012-05-10, 14:34
:
Luinloth napisał/a:
Balsam to ja sobie pożyczę, bo mam skąd. :)


O, nice. :-)
Najlepsze są: "Wrocieeś Sneogg, wiedziaam...", "Kara większa" i tytułowy "Balsam..." - zapadają w pamięć i budzą nie lada emocje.
"Ostatni, którzy wyszli z raju" (świetne zakończenie), "Trzy kobiety Dona", "Kocia obecność" i "Absolutny powiernik Alfreda Dyjaka" też fajne.
Magg0t - 2012-05-11, 16:16
:
"Spalony" za mną. Teraz chyba sobie poczytam Kłamcę 4, żeby się przekonać jak to się skończy.
bimali1 - 2012-05-12, 06:08
:
"Na zachód od Edenu" Harrisona. Spodziewałem się czegoś na kształt prehistorycznej sagi Auel, tymczasem jest to wizja alternatywnego ziemskiego świata, w którym żądzą rozumne odmiany gadów. Całkiem fajna przygodowa akcja, do tego dobzre pomyślana struktura społeczna, rozbudowany i opisany język, no i chyba najciekawsze- większość skomplikowanych narzedzi to zmutowane genetycznie zwierzęta. Oraz walka o przetrwanie gatunku ludzkiego.
Shadowmage - 2012-05-12, 08:12
:
Czytam sobie "Niucha" Pratchetta - podobnie jak "W północ się odzieję", tak i ta książka już w zasadzie wcale nie jest śmieszna (bo za pojedynczymi tekstami), a raczej bardzo gorzka i smutna. Wolałem gdy Pratchett mieszał te dwa elementy, ale i tak jest nieźle.

A w linku o jedenastu przeczytanych w kwietniu książkach: http://shadowmage.nast.pl...elniczy-042012/
Tomasz - 2012-05-12, 08:50
:
Przeczytałem ostatnio między innymi Jarosława Rymkiewicza "Samuel Zborowski". Ciekawa rzecz. Bardzo chaotyczna, coś na kształt wymieszanych esejów tyczących tytułowej postaci i jego skazania oraz ścięcia, a także dotyczących filozofii Nietzschego, poezji Kochanowskiego, różnych zawiłości języka staropolskiego, ciekawostek z Polski XVI-wiecznej. Czyta się to bardzo dobrze, autor ma sprawne pióro.
Ciekawe jest też to jak jego poglądy polityczne, znane oczywiście, łączą się w książce z oceną konfliktu Zborowskiego z Zamojskim. Ten pierwszy wzięty za symbol wolności polskiej, zrobiony przez Rymkiewicza niemal męczennikiem, banita, odzwierciedlający awanturnictwo szlachty i jej przekonanie do prawa sprzeciwy, ten drugi kreślony przez autora jak wcielenie tyrana, marnego i karłowatego wobec przeciwnika, a jak wiadomo próbujący zbudować w Rzeczpospolitej silną władzę królewską, porządek i próbujący prowadzić politykę dalekowzroczną.
Czyli konflikt silnej władzy z warcholstwem przypisującym sobie wyższość nad władzą przez bunt i wrzask. Coś jak wczoraj pod Sejmem. :badgrin:
Rymkiewicz zresztą chwilami nawiązuje do współczesności, niemal nawołując do buntu przeciw rządowi.
Polityczne zapędy autora jednak nie niweczą samej książki, dobrze napisanej, ciekawej, bardzo szczegółowej przy analizowaniu źródeł z epoki. Kto czytał rewelacyjne "Wieszanie" Rymkiewicza wie już czego się spodziewać.

Poza tym łykam różne tytuły historyczne, przede wszystkim z historii Rzymu. To ciąg dalszy mojej prywatnej powtórki z dziejów. Zatem książki Krzysztofa Kęcika o zmaganiach Rzymu z III i II w. p.n.e. "Benewent 275 p.n.e." - świetna książka o wojnach z Pyrrusem, "Wojna Hannibala" - wiadomo o kim, "Kynoskefalaj 197 p.n.e." - rzymska rozprawa z Filipem V, "Magnezja 190 p.n.e." - wojna z Antiochem. To świetne książki, fajne nacechowane niechęcią autora do imperium i sprzyjające jego wrogom. W ramach uzupełnienia łyknąłem sobie Janusza Sikorskiego "Kanny 216 p.n.e.", niedawno wznowione, niestety dość ubogie i trochę przestarzałe oraz bardzo dobre "Ostatni triumf Ptolemeuszy" Tomasza Grabowskiego, o czwartej wojnie syryjskiej, z kulminacyjną bitwą pod Rafią, jedną z największych w starożytności.

Do tego z fabuł czytam sobie "Samo ostrze" Abercrombiego. Bardzo mi się spodobali bohaterowie, od razu, od pierwszych stron. Do tego dość wartko rozwijająca się fabuła. Może by tak ISA wydała trzeci tom zanim skończę drugi?
I zacząłem Johna Stacksa "Okręt Rzymu". Powieść historyczna w realiach pierwszej wojny punickiej. Fajnie się zaczyna. Tyle na razie.
Stary Ork - 2012-05-12, 09:00
:
Tomasz napisał/a:
W ramach uzupełnienia łyknąłem sobie Janusza Sikorskiego "Kanny 216 p.n.e.",


Aż się boję sięgać po starsze HB, brzydko się zestarzały, odświeżyłem sobie "Waterloo 1815" i jednak angielski mit o cienkiej, czerwonej linii trzyma się mocno, a rola Prusaków jest tak zmarginalizowana, że właściwie mogliby sobie zrobić piknik, a Brytole sami by tego Napoleona stłukli. Nowsze warto czytać? //mysli

EDIT: z nowszych znam tylko "Gettysburg" i przyznam, że wkurzało mnie podejście "Jak brygada Krzyżanowskiego wygrała dla Unii wojnę secesyjną" :badgrin:
Tomasz - 2012-05-12, 10:01
:
Z HBekami jest różnie. Z założenia kupuję wszystkie. Różnie się trafia. Obok potworków są też genialne rzeczy albo po prostu solidne. Ot, ostatnia pozycja "Amida 359" to książka autora, którego znam z dwóch innych tytułów z Inforteditions, bardzo solidny, zatem ten tytuł też powinien trzymać poziom.
Poza tym trzeba pamiętać, że HBeki to jednak tytuły popularne z założenia, a nie koniecznie bardzo specjalistyczne. Taki np. Jarosław Wojtczak bardzo się w tym sprawdza i jego pozycje są bardzo ciekawe. Radziwonka, tego możesz kupić w ciemno. Tak samo
Grzegorz Lach, Kęcik właśnie, a z epoki napoleońskiej są dwie świetne pozycje Dusiewicza bodajże, "Smoleńsk 1812" i "Tarutino 1812". Rewelacyjne tytuły. A obok potworek "Borodino 1812", gdzie o bitwie jest paręnaście stron, a reszta to cała historia wojen napoleońskich.
Co do wspomnianego przez ciebie "Gettysburga" Grzegorza Swobody, jak rozumiem, to jest to akurat bardzo dobrze oceniana pozycja. Wznowiona ostatnio z poprawkami w innym wydawnictwie w Attyce w serii Ars Belli.
A jak cię interesują bardziej solidne pozycje, lepiej też wydane, z mapami itd, to sięgnij do wydawnictwa NapoleonV. To nowa jakość na naszym rynku.
Qbard - 2012-05-12, 14:56
:
John Darnton "Spisek Darwina". Ciekawa i wciągająca powieść o domniemanym oszustwie Darwina. Fikcja literacka miesza się z historią. Książka którą chce się szybko skończyć aby poznać prawdę.
Magg0t - 2012-05-13, 11:16
:
Kłamca 4 skończony, nie polecam. Teraz sięgam po Infoszok, zachęcony recenzją na Katedrze.
ASX76 - 2012-05-13, 11:25
:
Magg0t napisał/a:
Kłamca 4 skończony, nie polecam. Teraz sięgam po Infoszok, zachęcony recenzją na Katedrze.


Obyś nie doznał szoku pod względem językowym. ;)
Magg0t - 2012-05-13, 11:49
:
Ale, że niby co ? :D
Tixon - 2012-05-13, 12:16
:
Magg0t napisał/a:
Kłamca 4 skończony, nie polecam.

A czemu?
ASX76 - 2012-05-13, 12:29
:
Magg0t napisał/a:
Ale, że niby co ? :D


Gdzieś wyczytałem, być może w "Nowej Fantastyce", iż styl autora pozostawia do życzenia.
W każdym razie czekam na meldunek z wrażeń lekturowych. ;)
Magg0t - 2012-05-13, 13:00
:
Tixon :

Autor przedobrzył. Natężenie odniesień popkulturowych na stronę przewyższa chyba wszystko co do tej pory czytałem. Owszem lubię takie delikatne mruganie do czytelni ka, ale tutaj zamiast mrugania dostajemy pięścią między oczy. Zero miejsca na domysły, autor jakby wątpił w inteligencję czytelnika wykłada wszystko na tacy. / Jak np. scena, gdy przed Lokim pojawia się anioł wymachujący mieczem, a Kłamca wyciąga pistolet i do niego strzela. Każdy chyba wie skąd taka scena się wzięła, mimo to autor i tak uznał za stosowne wszystko wyjaśnić. /
Kolejną sprawą jest mocno zbrutalizowany język. Wiadomo, że rzucona w dobrym momencie k*%# jest w stanie nadać trochę emocji wydarzeniom. Jednak w Kłamcy 4 jest tego po prostu za dużo i pojawia się wrażenie niepotrzebności aż takiego nagromadzenia wyrazów powszechnie uznanych za obelżywe. Można by to wszystko zamaskować humorem i dowcipem, ale mam wrażenie, że się gdzieś z powieści ulotnił.
Razi też niekończenie zapoczątkowanych wątków i wrażenie lekkiego chaosu, zupełnie tak jakby powieść miała być skończona w ekspresowym tempie i brak czasu nie pozwalał na zgrabne dopięcie wątków.

To moja opinia, ale widzę, że ludziom jakoś ten Kłamca się podoba;]
You Know My Name - 2012-05-14, 07:51
:
Magg0t napisał/a:
Zero miejsca na domysły, autor jakby wątpił w inteligencję czytelnika wykłada wszystko na tacy.
To nie kwestia inteligencji, bo niesamowita ilość półdebili z mojego pokolenia jest to w stanie rozpoznać. To chyba kwestia oceny targetu.
MrSpellu - 2012-05-14, 08:02
:
You Know My Name napisał/a:
To chyba kwestia oceny targetu.


Nie, to jest brak wyczucia. Gdyż popkulturowo-intertekstualna gra z czytelnikiem polega na tym, że ów czytelnik ma za zadanie sam dojść do "źródła" i faktycznie tego typu odniesienia nie wymagają specjalnych kompetencji. Jeżeli chodzi o podany przykład, to trochę tak... jakby autor opowiedział dowcip z brodą i jeszcze wyłożył o co chodzi w puencie //spell

No chyba, że autor faktycznie zakłada, że odbiorcą będzie wczesny nastolatek, który takich staroci nie pamięta. I w zasadzie coś w tym jest. Mało który z moich studentów (w sumie kilka lat różnicy) oglądał Matrixa, o Blade Runnerze nie wspominając o_O
Tixon - 2012-05-14, 15:21
:
MrSpellu napisał/a:
Mało który z moich studentów (w sumie kilka lat różnicy) oglądał Matrixa

Rzucam na nich pogardę. --_-
Ł - 2012-05-14, 20:04
:
Wracam do http://pl.wikipedia.org/wiki/Trylogia_Illuminatus! Genialny kawał tekstu. Właściwie za dobre podsumowanie służy ten fragment powieści w którym powieść jest recenzowana:

Cytat:
- Czy masz już gotowe recenzje, Eppy?
- Na jutro, kochany. Nie mogę szybciej, z ręką na sercu!
- Może być na jutro - mówi Peter, zapisując obok pozycji
"Recenzje": "rano zadzwonić jeszcze raz".
- To jest koszmarnie długa książka - tłumaczy rozdrażnionym tonem Wildeblood - i na pewno nie zdążę jej przeczytać, ale przeglądam ją dokładnie. Ci autorzy są zupełnie pozbawieni umiejętności, kompletnie nie czują stylu czy struktury powieściowej. Na początku jest to powieść detektywistyczna, następnie przerzucają się na science fiction, a potem idą jeszcze w stronę elementów nadprzyrodzonych. Na dodatek zawarli mnóstwo
szczegółowych informacji na jaki koszmarnie nudne tematy. Poza tym książce brak uporządkowanej chronologii, przez co stanowi pretensjonalną imitację Faulknera i Joyce'a. Co gorsza, jest tu mnóstwo potwornie obscenicznego seksu, dorzuconego moim
zdaniem tylko po to, żeby książka się sprzedawała, a autorzy, o których nigdy nie słyszałam, kierują się wybitnie złym smakiem, wprowadzając w ten cały chaos
autentyczne postacie polityczne, i udają, że odkrywają prawdziwy spisek. Możesz być pewien, że nie będę traciła czasu na czytanie takich śmieci, ale na jutrzejsze popołudnie przygotuję ci absolutnie miażdżącą recenzję.
- Cóż, nie oczekujemy, żebyś czytała każdą recenzowana książkę -
mówi pojednawczym tonem Peter - przynajmniej tak długo, dopóki piszesz o
nich zabawnie.


A jednym z bohaterów jest Lovecraft. :mrgreen:
rybieudka - 2012-05-14, 20:31
:
W zeszłym tygodniu skończyłem Smoczą drogę Abrahama i muszę przyznać, że nawet mi się. Tzn. w zasadzie jest to poprawne, niezbyt oryginalne fantasy z jednym, dość nietypowym i wyraźnie wybijającym się motywem, czyli naciskiem na ekonomię, banki itp. W sumie czytało się nawet przyjemnie. Więcej w recenzji , do której przeczytania zapraszam :)
Romulus - 2012-05-16, 16:56
:
"Żony i córki" Elizabeth Gaskell. Autorkę znałem wcześniej, ale tylko za pośrednictwem cudownej adaptacji jednej z jej powieści dokonanej przez BBC, czyli "Panie z Cranford". Sięgnąłem po jej powieści szukając czegoś w duchu zbliżonego do powieści Jane Austen, a może słabszego. A okazało się, że Elizabeth Gaskell wybornie pisze. żyła w latach 1810 - 1865 i powieść ta była jej ostatnią, na dodatek jej nie ukończyła, zabrakło raptem kilku dni pracy. Na szczęście wydawca dopowiedział finał powieści. Akcja zaczyna się na początku XIX wieku w małej angielskiej miejscowości Hollingford. Przypomina typową angielską sielankę, ale autorka obdarzona była zmysłem żywej obserwacji obyczajowej więc można znaleźć w powieści wiele odcieni tej angielskiej sielanki, celnych obserwacji społeczno - obyczajowych. Jest także urocza fabuła, od której nie można się oderwać za sprawą cudownego stylu opowiadania autorki. Bohaterką jest nastoletnia Molly Gibson osierocona przez matkę i wychowywana przez ojca, miejscowego lekarza. W jej życiu zajdą zasadnicze zmiany, kiedy ojciec postanowi ponownie się ożenić, a ona sama też się zakocha. Powieść jest bardzo obszerna, ponad 850 stron. Ale czyta się ją znakomicie. Można przy niej odpocząć i przypomnieć sobie oraz docenić taki typ literatury. Dzisiejsze "odpowiedniki" takiej twórczości to lekko strawna pulpa do czytania jednorazowego. A "Żony i córki" pokazują, że szlachetna literatura nigdy się nie starzeje, nawet jeśli jest po prostu XIX wieczną literaturą pop. Świetny zakup, Romulusie.

A na półce czeka już kolejna powieść tej autorki pt. "Północ i Południe". Również sfilmowana, ale nie miałem jeszcze przyjemności poznać tego dzieła. Co, jak mniemam szybko się zmieni.
bimali1 - 2012-05-17, 19:52
:
"Zima w Edenie" Harrisona, czyli dalszy ciąg potyczek rozumnych gadów i trochę mniej rozumnych, ale uczących się ludzi. Zasadniczo nic nowego, czego nie byłoby w poprzednim tomie, ale chyba tak jest skonstruowany ten cykl - kolejne przygody w ramach opisanego już świata.
Kończę też "W dwadzieścia lat później" Dumasa. To opowieść bardziej rozbudowana niż "Trzech muszkieterów", ale zawiązanie akcji trwa dość długo, bohaterowie nie są tak beztroscy, tempo akcji momentami siada. W sumie trochę ramotka, ale napisana z wdziękiem.
Tixon - 2012-05-18, 20:04
:
"Strach mędrca cz 1", Patricka Rothfussa. Świetnie się to czyta, ma doskonały klimat, dających się lubić bohaterów i autentycznie interesującą intrygę. Jak dla mnie wielki come back klasycznej fantasy. Po 150 stronach jestem oczarowany.
Magg0t - 2012-05-19, 19:32
:
Przedzieram się teraz przez Legendę Kella i idzie jakoś tak opornie. Szału generalnie nie ma. A i skończyłem jakiś czas temu Infoszok i bardzo przyjemnie się czytało.
mad5killz - 2012-05-19, 20:53
:
Również niedawno przeczytałem Infoszok, całkiem ciekawa książka. Taka corpo-political fiction. (:

"Nastały nowe czasy. Bio-logika zrodziła nową cywilizację.
Różnice między światem wirtualnym i rzeczywistym niemal całkowicie się zatarły.
Najskuteczniejszą bronią są prezentacje produktów i hasła reklamowe.
Najpopularniejszym biznesem - pisanie oprogramowania dla ludzkiej fizjologii.
Ciało, umysł i soft stały się jednością."


Przez cały czas miałem wrażenie, że to wszystko, to dzisiejsze appki na smartphony. :D

Trylogia Skok 225 dobrze się zapowiada, czuć, że Infoszok to wstęp do dłuższej historii, jednocześnie dając satysfakcję po skończeniu tomu.
Jak na Fabrykę warte polecenia. (:
bimali1 - 2012-05-20, 07:14
:
"Potomstwo" Ketchuma, właściwie - kontynuacja "Poza sezonem". Czyta sie dobrze i szybko, ale Ketchum najlepszy jest w konstruowaniu historii, w których groza powstaje z codziennych ludzkich zachowań, a nie, jak w tym przypadku, grupy szalejących kanibali.
Romulus - 2012-05-20, 08:48
:
mad5killz napisał/a:
Również niedawno przeczytałem Infoszok, całkiem ciekawa książka. Taka corpo-political fiction. (:

"Nastały nowe czasy. Bio-logika zrodziła nową cywilizację.
Różnice między światem wirtualnym i rzeczywistym niemal całkowicie się zatarły.
Najskuteczniejszą bronią są prezentacje produktów i hasła reklamowe.
Najpopularniejszym biznesem - pisanie oprogramowania dla ludzkiej fizjologii.
Ciało, umysł i soft stały się jednością."


Przez cały czas miałem wrażenie, że to wszystko, to dzisiejsze appki na smartphony. :D

Trylogia Skok 225 dobrze się zapowiada, czuć, że Infoszok to wstęp do dłuższej historii, jednocześnie dając satysfakcję po skończeniu tomu.
Jak na Fabrykę warte polecenia. (:

No właśnie zastanawiałem się, czy warto kupić. Recenzja na "Katedrze" jakoś mnie nie przekonała. A dodatkowo biorąc pod uwagę jaki "produkt" wydaje FS - skutecznie mnie to powstrzymało. Zatem, gdybyś wskazał jakieś wady bądź zalety tej powieści. Z czym to porównać? Jest to powieść "scenariuszowata" jak "Robokalipsa", czy raczej rozbudowana?
mad5killz - 2012-05-20, 09:55
:
Nie czytałem Robokalipsy, ale z opisów wynika, że maszyny zawładnęły ludźmi.
W Infoszoku również wykorzystano podobny motyw, ale Rewolucja Autonomiczna nastąpiła setki lat wcześnie niż akcja opisywana w książce.

"Epoka myślących maszyn zakończyła się rzezią miliardów ludzi, zwaną "Rewolucją Autonomiczną".
Późniejsze lata kryzysu i niewyobrażalna nędza zabiły kolejne rzesze ludzkości."


Stworzono więc swego rodzaju nano boty wszczepiane w organizm, regulujące wszystkie funkcje życiowe. Od zmiany temperatury ciała, czy grymasu twarzy do śmigania po MyśloPrzestrzeni.
Ustabilizowało to społeczeństwo, pozwoliło na dalszy rozwój. Za wszystko odpowiedzialne są programy tworzone przez feudo i memkorpy. Infoszok opisuje młodego twórce i właściciela feudokorpu,
wkraczającego na rynek owych aplikacji. Pierwszy tom to praktycznie tylko historia Natcha.

Według mnie, nie jest to książka "scenariuszowa", autor miał na nią pomysł i tym pomysłem nie była chęć bezwzględnej ekranizacji.
Stworzył ciekawy świat, ale nie jest to świat w którym opisuje każdy aspekt życia. Skupia się bardziej na politycznych zagrywkach i przepychankach korporacyjnych,
w których wir wrzuca młodego programistę z aspiracjami do bycia kimś wielkim.

Co mi przeszkadzało? Historia zagłębia się praktycznie tylko w losy głównego bohatera, on gra tu pierwsze skrzypce, reszta jest tylko tłem.
Pracownicy, konkurencja, wrogowie mają bezpośredni wpływ na Natcha, to oczywiste. Lecz ich historię poznajemy bardziej z tabelki historycznej na końcu książki niż opisów w trakcie.

Druga rzecz, o której pisałem wcześniej. Mimo, że przyszłość jest odległa, cały czas miałem wrażenie, że opisywane są aplikacje na smartphony. Bio-logika rządzi ludzkimi organizmami.
Jak dla mnie cała ta otoczka, korporacyjna walka, sprowadza się do dzisiejszego wybrania najciekawszej appki i wrzucenia jej na wybrany system operacyjny. (:

Z perspektywy czasu, mając również na uwadze jakie książki wydaje Fabryka Słów, mogę ją z czystym sumieniem polecić. Zwłaszcza jeśli lubi ktoś fantastykę korporacyjną. (:
xan4 - 2012-05-20, 10:50
:
Romulus, warto, kupuj

Tutaj masz moje zdanie:
http://www.szortal.com/node/1187
Romulus - 2012-05-20, 11:50
:
Czuję się zachęcony.
Spróbujcie, jeśli nie mieliście jeszcze okazji, "Supersmutną i prawdziwą historię miłosną" G. Shtenygarta. Autor w zasadzie fantastykę wykorzystał instrumentalnie i w celu opowiedzenia historii miłości pewnego korpa do młodej przedstawicielki płytkiego i bezrozumnego pokolenia przyszłości, ale wizja przyszłości w niej przedstawiona jest diablenie realistyczna i wciągająca: zadłużona, rozpadająca się Ameryka, ludzkość pochłonięta czymś w rodzaju augmented reality, pochłonięta w funkcyjnie zwielokrotnioną sieć społecznościową przy pomocy zupgradowanych smartfonów. http://wyborcza.pl/1,7547...a_historia.html
Zgadzam się, że wątek miłości bohatera do młodej kobietki jest o wiele mniej interesujący, niż kreślona przez autora w tle tego romansu wizja przyszłości.

A wracając do aktualnych lektur. Minąłem półmetek "Matek i córek" E. Gaskell. Cudowna powieśc, przypominająca wdzięczniejsze wersje powieści Jane Austen. Bardzo obszerna, bogata - ale pisana lekkim, potoczystym językiem sprawiającym, że trudno oderwać się od perypetii mieszkańców Hollingfordu, począwszy od Molly Gibson, a skończywszy na jej macosze dbającej o pozory, płytkiej i powierzchownej pani Gibson. Przy czym nie ma tu żadnego schematyzmu i skojarzeń, jakie rodziły się w mojej głowie i kolejno upadały. A zatem nie ma tu motywu Kopciuszka, który przyszedł mi pierwszy na myśl. Nie ma klisz z tajemniczymi, sekretnymi romansami. Autorka bardzo lubi swoich bohaterów, nawet tych nieprzyjemnych jak pan Preston. A i "nowa" pani Gibson mimo swej powierzchowności i dbałości o pozory połączonej z zadzieraniem nosa jest również niejednoznaczna i bywa sympatyczna. Powieść aż kusi się o adaptację, najlepiej telewizyjną, choć pewnie nic nie wniosłaby do gatunku. Jednak to nieważne, bo czytanie jej to czysta przyjemność. I nie trudno wyobrazić sobie taką angielską miejscowość, jej mieszkańców i ich perypetie.
xan4 - 2012-05-20, 14:16
:
Supersmutna..., właśnie kupiona i czeka aż skończę Widma Orbitowskiego. Jestem jej ciekaw.
Sharin - 2012-05-20, 14:18
:
Czytam "Chińczyka" Henninga Mankella. To moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem, ale już zaopatrzyłem się w kolejne książki jest autorstwa; tj. "Mordercę bez twarzy" i "Psy z Rygi" - obie powieści łączy postać detektywa Kurta Wallandera. Wracając do "Chińczyka". Trzymająca w napięciu powieść kryminalna z elementami thrilleru. Bardzo mocny początek (szczegółowo zaprezentowana zbrodnia), wyraziste postacie (zwłaszcza szwedzkiej sędziny) oraz zgrabne wplecenie wątku politycznego. Małżonka twierdzi, że fabuła jest momentami delikatnie naciągana, a pisarz pod koniec troszeczkę za bardzo ją skomplikował, ale ja na obecną chwilę nie mam większych zastrzeżeń. Lubię kryminały, gdzie oprócz głównego wątku, także i te poboczne są solidnie rozbudowane (historia San).
Młodzik - 2012-05-20, 15:22
:
Welin
Czyli kolejna powieść, którą będę musiał przeczytać ponownie, bo nie podszedłem do niej z maksymalnym skupieniem. Wrażenie po pierwszym czytaniu: przerost formy nad treścią. Zobaczę jak będzie po drugim.
MrSpellu - 2012-05-20, 18:04
:
Młodzik napisał/a:
Czyli kolejna powieść, którą będę musiał przeczytać ponownie, bo nie podszedłem do niej z maksymalnym skupieniem. Wrażenie po pierwszym czytaniu: przerost formy nad treścią. Zobaczę jak będzie po drugim.


RED ALERT! RED ALERT!
Ł - 2012-05-20, 18:36
:
MrSpellu napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Czyli kolejna powieść, którą będę musiał przeczytać ponownie, bo nie podszedłem do niej z maksymalnym skupieniem. Wrażenie po pierwszym czytaniu: przerost formy nad treścią. Zobaczę jak będzie po drugim.


RED ALERT! RED ALERT!

Nie czemu? Jest żal za grzechy, jest mocne postanowienie poprawy, nie widzę powodu by zrzucać napalm.


Ja dalej Illuminatus:

Cytat:
Kościół Gwiaździstego Rozumu bynajmniej nie był zgodny z wyobrażeniem, jakie 00005 miał o firmach ekle-zjalych. Nachalnie gotycka architektura, nieprzyjemnie dwuznaczne witraże nie tworzyły najlepiej świątobliwej atmosfery (Mój Boże, na pewno jakieś obrzydłe asfalty — pomyślał), a kiedy otworzył drzwi, na ołtarzu brakowało odpowiedniego krucyfiksu. Właściwie to w miejscu, w któ¬rym powinien znajdować się krucyfiks, znalazł jeszcze bardziej dwuznaczny motyw. Był on, zdaniem 00005, ab¬solutnie pozbawiony smaku. Nic wspólnego z frakcją katolicką — stwierdził Chips.
Podchodził bliżej ostrożnie, mimo że budynek wyglądał na opuszczony. Ławki zbudowano chyba dla jakichś pa¬skudnych gadów — zauważył — w kościele powinno być niewygodnie, to dobre dla duszy, no ale to już było, no cóż, przegięcie. Pewnie ogłaszają się w gazetach dla czubków — pomyślał z niesmakiem. Pierwszy witraż wyglądał od wewnątrz jeszcze gorzej niż z zewnątrz, nie wiedział, kim był Święty Ropuch, ale jeżeli ta mozaika podpisana jego imieniem dawała jakieś wyobrażenie o wyglądzie i predy-lekcjach Świętego Ropucha, to, na Boga, chyba żadna sza¬nująca się kongregacja chrześcijańska nie mogła wpaść na pomysł, żeby go beatyfikować. Następny facet, niejaki shoggoth, był jeszcze mniej atrakcyjny; przynajmniej mieli choć tyle przyzwoitości, żeby go nie kanonizować. Spomiędzy ławek wybiegł szczur. Przemknął w po¬przek głównej nawy, tuż pod stopami Chipsa.Takie miejsce nieźle dawało człowiekowi po nerwach.
Chips podszedł do ambony i podniósłszy głowę, wypa¬trzył Biblię. Nareszcie choć jeden ślad cywilizacji. Ciekaw, jaki tekst głoszono ostatnio w tej jaskini czarnuchów, wdrapał się na ambonę i rzucił okiem na otwarte strony księgi. Ku jego konsternacji, to wcale nie była Biblia. Sa¬me dyrdymały i górnolotne pierdoły na temat jakiegoś Yog Sothotha, prawdopodobnie boga asfaltów, który był jed¬nocześnie Bramą i Strażnikiem Bramy. Kompletny kre¬tynizm.


<3
Młodzik - 2012-05-20, 18:36
:
O, czyżbym powiedział coś niewłaściwego ;) ?
Tixon - 2012-05-20, 18:56
:
No cóż... ja od września boję się napisać coś o Atramencie ;)

Skończyłem pierwszy tom Strachu mędrca i biorę się za drugi. Na pewno rozpiszę się o nim w temacie.
Młodzik - 2012-05-20, 18:57
:
Widać najbardziej dyplomatyczną wypowiedzią w takim przypadku jest "najwyraźniej nie jestem targetem" ;) .
Jander - 2012-05-20, 19:04
:
Tixon napisał/a:
No cóż... ja od września boję się napisać coś o Atramencie

Ależ nie bój się, pisz, tylko uważaj co napiszesz. Nic Ci nie zrobimy, jeśli jesteś niewinny. //spell
Młodzik napisał/a:
Widać najbardziej dyplomatyczną wypowiedzią w takim przypadku jest "najwyraźniej nie jestem targetem" .

Targetem nie są chyba tylko analfabeci.
MrSpellu - 2012-05-20, 19:06
:
Jander napisał/a:
Targetem nie są chyba tylko analfabeci.

No i uber pr0 hetero --_-
mad5killz - 2012-05-20, 19:13
:
MrSpellu napisał/a:
Jander napisał/a:
Targetem nie są chyba tylko analfabeci.

No i uber pr0 hetero --_-

A ja myślałem, że nie są tylko stułbie i polipy. --_-

Nie martw się @Młodzik, Welin lata za 100zł na allegro, więc to literatura wyższych lotów. (:
Młodzik - 2012-05-20, 19:17
:
Przeczytałem całą dyskusję o Duncanie i szczerze mówiąc spodziewałem się wyuzdanego gejowskiego seksu na co drugiej stronie, a tu raptem dwie sceny. To już w "Palimpsescie" było więcej. Czyżby "Atrament" bardziej świntuszył?
Ł - 2012-05-20, 19:48
:
Młodzik napisał/a:
Czyżby "Atrament" bardziej świntuszył?

Na kilkaset stron jest dosłownie jedna scena w której autor chrzci kutasa jakimś nieporadnym eufemizmem. Poza tym nie.
Tixon - 2012-05-20, 19:51
:
Pomijając, że nieukryte jest częste myślenie o seksie przez jednego z bohaterów. Odmiennej orientacji ;)
Jander - 2012-05-20, 19:53
:
No co wy, przecież to homoseksualny manifest, Rocky Horror Picture Show XXI wieku.
Młodzik - 2012-05-20, 20:14
:
mad5killz napisał/a:
Nie martw się @Młodzik, Welin lata za 100zł na allegro, więc to literatura wyższych lotów. (:

Tak, wiem, poluję na niego od dłuższego czasu.
mad5killz - 2012-05-20, 20:24
:
Młodzik napisał/a:
Welin
Czyli kolejna powieść, którą będę musiał przeczytać ponownie, bo nie podszedłem do niej z maksymalnym skupieniem. Wrażenie po pierwszym czytaniu: przerost formy nad treścią. Zobaczę jak będzie po drugim.

Młodzik napisał/a:
mad5killz napisał/a:
Nie martw się @Młodzik, Welin lata za 100zł na allegro, więc to literatura wyższych lotów. (:

Tak, wiem, poluję na niego od dłuższego czasu.
//jump

Nadal czytam Modyfikowany węgiel, pierwszy raz czytałem na tyle dawno, że praktycznie nic nie pamiętam.
Jest dobrze, a wiem, że będzie lepiej. (:
Młodzik - 2012-05-20, 20:29
:
Khm, jak mam rozumieć tę emotkę?
mad5killz - 2012-05-20, 20:51
:
Khm, niebieski to allegro, czerwony to ty?
Albo nie, niebieski to ty, czerwony Welin?
Czerwony to ja, niebieski to ty? :D
MrSpellu - 2012-05-20, 20:52
:
Czerwony to Sprite.
utrivv - 2012-05-21, 08:18
:
A które to pragnienie?

Czy to są takie książki co to poza kreacją świata mają jakieś treści?
Młodzik - 2012-05-21, 09:57
:
Finch
Pierwsze wrażenie: najlżejsza powieść w UW, co, przynajmniej tymczasowo, uznaję za zaletę, bo ostatnio mam przesyt ciężkich książek. Poza tym, po "Shrieku" stałem się fanboyem VanderMeera, więc raczej nie ma możliwości, żebym po przeczytaniu był niezadowolony.
adamo0 - 2012-05-21, 12:11
:
Młodzik napisał/a:
Poza tym, po "Shrieku" stałem się fanboyem VanderMeera


A czemu nie po "Mieście"? ;)
Młodzik - 2012-05-21, 12:22
:
"Miasta" nie udało mi się jeszcze skończyć. Nijak nie mogłem się zabrać za Append-X (czy jak to się tam pisało). Poza tym same opowiadania nie bardzo mi się podobały. "Zakochany Dradin" odrzucił mnie mdłym i egzaltowanym stylem (zapewne celowa stylizacja na "Cierpienia młodego Wertera", ale ta lektura nigdy nie była moją ulubioną), a "Dziwny przypadek Iksa" zniesmaczył robieniem sobie jaj z własnego uniwersum (choć, jak widzę, portale, które zostały tam zasygnalizowane, zostaną rozwinięte w kolejnej powieści, oby tylko nie obrazkowej). Najbardziej podobał mi się "Przewodnik" i "Przemiana Martina Lake'a" za ten typ zabawy formą, cudowne wprowadzenie surrealizmu w punkcie kulminacyjnym ("Przemiana") i opisanie szarych kapeluszy, które najbardziej mnie interesowały ("Przewodnik").
"Shriek" podobał mi się właśnie ze względu na formę, tak cudownie szaloną, oraz skupienie się na szarych kapeluszach.
bimali1 - 2012-05-22, 16:38
:
Mann/Materna "Podróże małe i duże". Jak w tytule, lekko i żartobliwie. Ale wole spólkę MM na żywo albo choć na ekranie tv.
Shadowmage - 2012-05-22, 19:14
:
Skończyłem dzisiaj "Kłamcę 4" Ćwieka. Przy całej sympatii do autora to podstawową zaletą tej książki jest to, że zamknęła cykl.
Magg0t - 2012-05-22, 19:53
:
Ja się mozolnie przebijam przez Legendę Kella. Może dzisiaj się uda skończyć. Mordęga. Liczyłem na przyjemne czytadło, lecz niestety się przeliczyłem.
Romulus - 2012-05-25, 10:22
:
"Żony i córki" E. Gaskell za mną. Doskonała, letnia lektura. Nie tylko dla kobiet :) Jestem pod wrażeniem lekkości fabuły, ale jednocześnie jej obszerności, doskonałego splatania kilku wątków i braku szablonowości w rozwiązaniach fabularnych. Powieść zaskakuje i wciąga. Nie ma wniej, jak to ujął wydawca, niegodziwości. Autorka lubi swoich bohaterów, nawet tych mniej sympatycznych - każdemu z nich daje szansę na to, aby mimo okazywanych słabości charakteru, wznieść się na wyżyny :) Jestem zauroczony. Zwłaszcza że powieść napisana została w połowie XIX wieku i wiedziony jakimiś uprzedzeniami obawiałem się, że otrzymam kostyczną fabułę. A jest wprost przeciwnie. Powieści Jane Austen mimo mej ogromnej sympatii wydają mi się teraz błachostkami przy prozie pani Gaskell.

Zabrałem się od razu i z niecierpliwością za "Korekty" Jonathana Franzena. I jest doskonale od samego początku. A im dalej, tym trudniej odrywać się od powieści. To historia pewnej rodziny "w stanie rozkładu". Żona zmagająca się z postępującą demencją męża stara się zgromadzić trójkę swoich dzieci na - prawdopodobnie - ostatnie wspólne święta Bożego Narodzenia. Dzieci są dorosłe, zajmują się swoim mniej lub bardziej udanym życiem. Powieść napisana z poczuciem humoru, ale na serio. Życie bohaterów "rzucone" jest na tło lat 90-tych XX wieku w USA, schyłek ery Clintona, jeśli się nie mylę.

Może to wina tego, że sporo ostatnio czytam powieści z XIX i początku XX wieku, dlatego wydaje mi się, że "Korekty", zresztą jak kolejna powieść Franzena pt. "Wolność" są napisane "w duchu" właśnie takiej "tradycyjnej" literatury, pozbawionej eksperymentów formalnych, skupiającej się przede wszystkim na fabule, snujących opowieść, będących jak "rzeka". Franzen uznany został za jej sprawą za jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich, wywołuje ekstazę u krytyków. Planowana adaptacja przez HBO z Ewanem McGregorem (którą chwali się wydawca) została jednak zawieszona.
bimali1 - 2012-05-27, 17:10
:
Skończyłem "Powrót do Edenu". ostatnią część cyklu Harrisona. Ogólnie pozytywnie jestem zaskoczony tak pomysłem, jak i kreacją swiata. Widać, że rzecz jest przemyślana jako całość.
Czytam też "Bez skrupułów" Johna Clancy; opowieść o byłym komandosie, który załatwia prywatne porachunki z handlarzami narkotyków. a przy okazji uczestniczy w akcji ratowania amerykańskich jeńców w Wietnamie, bo to lata siedemdziesiąte. Czyta się nieźle, w miarę realistyczne, ale nie przewracam z napięciem kolejnej strony. I te raczej słabe portrety psychologiczne, z czarno-białymi postaciami....
Magg0t - 2012-05-27, 19:51
:
Kroki w nieznane 2010. Po beznadziejnej Legendzie Kella czas na porcję dobrej fantastyki. Szybko łyknąłem dwa pierwsze opowiadania ze zbioru i za chwilę biorę się za następne.
utrivv - 2012-05-28, 06:50
:
Zacząłem od nowa czytać Bohaterów (po nieudanej pierwszej próbie) i to jednak jest rewelacyjna książka.
Magg0t - 2012-05-29, 18:05
:
Gorączka : w świecie poszukiwaczy skarbów. Udało mi się pożyczyć, miałem chwilowo tylko zerknąć, ale mnie wciągnęło i Kroki w nieznane rzuciłem chwilowo w kąt.
sanatok - 2012-05-29, 19:26
:
Skończyłem Dziewczynę Płaszczkę I Inne Nienaturalne Atrakcje ani to śmieszne, ani to wciągające.
W przerwie łyknąłem opowiadania z NF i trochę nie rozumiem tych zachwytów nad Papierową Menażerią...
A teraz zjadam Żywe Srebro.
adamo0 - 2012-05-29, 19:33
:
U mnie też Stephenson - Zodiac: Thriller Ekologiczny ;)
Młodzik - 2012-05-29, 20:36
:
A ja w zupełnie innym kierunku - Strugaccy "Ślimak na zboczu". Zalatuje Kafką, bardzo mocno :) .
utrivv - 2012-05-30, 07:31
:
Młodzik napisał/a:
A ja w zupełnie innym kierunku - Strugaccy "Ślimak na zboczu". Zalatuje Kafką, bardzo mocno :) .

Zachodź z prawej, zachodź z prawej
Młodzik - 2012-05-30, 09:11
:
Z prawej? Tzn?
Shadowmage - 2012-05-30, 09:14
:
Magg0t napisał/a:
Gorączka : w świecie poszukiwaczy skarbów. Udało mi się pożyczyć, miałem chwilowo tylko zerknąć, ale mnie wciągnęło i Kroki w nieznane rzuciłem chwilowo w kąt.
Fajna książka. A "Samsarę" znasz?
Romulus - 2012-05-30, 09:27
:
Skończyć spam (utrivv, Młodzik) i zacząć pisać na temat, ew. rozwijać wypowiedzi. W przeciwnym wypadku tnę bez ostrzeżenia.
Młodzik - 2012-05-30, 09:32
:
Ej no, chciałem tylko utrivva pociągnąć za język, żeby wytłumaczył, co miał na myśli.
Magg0t - 2012-05-30, 14:41
:
Samsary nie znam, ale z chęcią zapoznam bo Gorączkę bardzo fajnie się czyta a doszły mnie głosy, że Samsara słabsza nie jest.
Ł - 2012-05-30, 17:30
:
Zaczełem Palimpsest ale jakieś to takie rozmemłane, więc przerzucam się na Smutną Historii Braci Grossbart co własnie przyszyła.
Młodzik - 2012-05-30, 17:39
:
Uch, nie ja jeden mam wrażenie, że "Opowieści Sieroty" były najlepszą powieścią Valente, która sie u nas ukazała :) .
Romulus - 2012-05-30, 19:04
:
"Korekty" Jonathana Franzena. Zacząłem z przytupem i tempo mam zabójcze, jak na mnie. Sto stron dziennie udaje się przeczytać. Ale to zasługa pisarza, który zanim zaczął pisać wykonał Pracę. Czyli najpierw zrozumiał, o czym ma pisać. Powieść jest wielowątkowa więc wymagała zdobycia wiedzy na temat kolei, prowadzenia restauracji, bycia liberalnym inteligentem (ale tu chyba Franzen napracował się bezboleśnie :) ), poznania sytuacji gospodarczo-społecznej Litwy (choćby pobieżnie) w latach 90-tych XX wieku i trochę zasad inwestycji w banku inwestycyjnym. A i tak chyba ledwie "liznąłem". Następnie trzeba posiadać Talent, czyli to czego brak współczesnym pisarzom najbardziej. Talent m. in. do opowiadania historii. I Talent do opowiadania ich w takich sposób, aby nie popadając w jakąś tandetną rozrywkowść, sprawić, że czytelnik będzie chciał czytać strona po stronie, wręcz z wypiekami na twarzy. Trzeba być człowiekiem Mądrym - czyli wiedzieć po co chce się taką historię opowiedzieć, bycia świadomym tego, jaki cel chce się osiągnąć (i nie piszę tu o dydaktyzmie). I Jonathan Franzen bez wątpienia mieści się w tym wszystkim.

Na zachętę dwie akuratne recenzje, stare, ale jare:
http://direlasua.wordpres...ach-j-franzena/
http://www.pinezka.pl/rec...ections-korekty

Jeszcze lektury nie skończyłem, ale mogę już teraz porównać ją do picia wody przez spragnionego człowieka. Czasami literatura tak na mnie działa. Z czasem coraz częściej stwierdzam, że coraz mniej takich powieści znajduję - więc może to z literaturą współczesną jest coś nie w porządku. A może z moim gustem. Tak, czy siak - mam nadzieję, że tacy pisarze jak Franzen będą się pojawiać w miarę regularnie.
Młodzik - 2012-05-31, 10:37
:
Talent? Czy ja wiem... Znaczy, nic Franzena jeszcze nie czytałem, ale zamierzam w niedalekiej przyszłości, natomiast sporo się oczytałem o jego sposobie pisania. Wynikałoby, że jest raczej średnim rzemieślnikiem, który tytaniczną pracą wzbija się na wyżyny artyzmu.
Romulus - 2012-05-31, 14:16
:
Młodzik napisał/a:
Talent? Czy ja wiem... Znaczy, nic Franzena jeszcze nie czytałem, ale zamierzam w niedalekiej przyszłości, natomiast sporo się oczytałem o jego sposobie pisania. Wynikałoby, że jest raczej średnim rzemieślnikiem, który tytaniczną pracą wzbija się na wyżyny artyzmu.

Ha! I to napisał jakiś miłosnik litetatury współczesnej, który ponad fabułę stawia sobie formalne mambo-dżambo bo nie umie opowiadać historii :mrgreen: Nie wierz w takie bzdury. To, że Franzen nie tworzy literackich Dżeksonów Poloków nie znaczy, że nie jest artystą. O ile współczesna literatura kojarzy mi się z modern art jak coś w tym stylu: http://www.google.pl/imgr...236&tx=59&ty=45 (czyli niestrawnym bełkotem)
To Franzen jest kimś w tym stylu literackiego Rembrandta.
Młodzik - 2012-05-31, 18:55
:
Nie, ja Franzena nie krytykuję, raczej podziwiam. Tak jak napisałem, trzeba ogromnego zaparcia, by tak się męczyć nad książką co on. Niektórzy potrafią od niechcenia napisać arcydzieło.
Sabetha - 2012-05-31, 19:03
:
Mogę się nie znać, ale raczej nie da się napisać książki "od niechcenia" XD

Co do mnie, czytam równolegle "Rzekę bogów", którą na czas jakiś porzuciłam dla Stephensona, i trzeci tom "Żywego srebra". Obie lektury miodne, ale to wszyscy wiedzą i bez mojego wpisu.
Romulus - 2012-05-31, 19:04
:
Młodzik napisał/a:
Niektórzy potrafią od niechcenia napisać arcydzieło.

Fuksem :)
Leonardo da Vinci nie tylko był geniuszem, ale miał opanowany doskonale rzemieślniczy warsztat, bez którego nie dałby sobie rady okiełznać swojego talentu. I tak dalej.
Skończyłem "Korekty" i jest mi smutno. Wspaniała powieść. Nie jestem Amerykaninem i nie ocenię, czy rzeczywiście Amerykanie mogli w niej się przejrzeć, jak w lustrze. Ale to nieważne. Wpadłem w refleksję.

Zaczynam "Infoszok" i mam nadzieję, że mi się spodoba. Nie oczekuję jakiegoś rasowego sci-fi, ale mam nadzieję, że przyjemnie odpocznę po Franzenie.
Tomasz - 2012-05-31, 20:10
:
Przeczytałem Wojciecha Tochmana "Jakbyś kamień jadła". Bardzo krótkie, zwięzłe, ale wgniata w fotel i nie pozwala pozostać obojętnym. Potworności wojny w byłej Jugosławii, z wiodącym wątkiem poszukiwania kości zmarłych, identyfikowania ich po prostu wstrząsają. Reportażowy majstersztyk. Zaraz zabiorę się za "Dzisiaj narysujemy śmierć".
Do tego bardziej poczytuję niż czytam autobiografię Andre Agassiego. Bardzo interesująca, dla miłośników tenisa obowiązująca lektura.
ASX76 - 2012-05-31, 20:31
:
Tomasz napisał/a:
Przeczytałem Wojciecha Tochmana "Jakbyś kamień jadła". Bardzo krótkie, zwięzłe, ale wgniata w fotel i nie pozwala pozostać obojętnym. Potworności wojny w byłej Jugosławii, z wiodącym wątkiem poszukiwania kości zmarłych, identyfikowania ich po prostu wstrząsają. Reportażowy majstersztyk. Zaraz zabiorę się za "Dzisiaj narysujemy śmierć".


Proszę nie zapomnieć o: "Wściekły pies" i "Schodów się nie pali", tegoż autora. Zwięzłość to jedna z cech charakterystycznych jego stylu. :-)
Tomasz - 2012-05-31, 21:19
:
ASX76 napisał/a:
Proszę nie zapomnieć o: "Wściekły pies" i "Schodów się nie pali", tegoż autora.

Na razie zapomnę. Trudno dostać i trzeba przepłacić. Poczekam aż wznowią.
A "Bóg zapłać" warto?
ASX76 - 2012-05-31, 21:58
:
Tomasz napisał/a:

Na razie zapomnę. Trudno dostać i trzeba przepłacić. Poczekam aż wznowią.

A "Bóg zapłać" warto?


Zawartość "Schodów się nie pali":

- List
- Siedem razy siedem
- Schodów się nie pali
- Znalazł się człowiek
- Pierwsze czereśnie
- Outside
- Czekam pod adresem: Berlin
- Narzeczona
- Mówię ci, tam była enklawa tajemna
- Nieobecność
- Przez pragnienie
- Bracia i siostry

Zawartość "Wściekły pies":
- Mojżeszowy krzak
- Atmosfera miłości
- Więzień
- Zażalenie
- Człowiek, który powstał z torów
- Młodzi lubią szybko
- Leży we mnie martwy anioł
- Wściekły pies
- Amen

Zawartość "Bóg zapłać":
- Bóg zapłać
- Mojżeszowy krzak
- Bracia i siostry
- Nieobecność
- Schodów się nie pali
- Zażalenie
- Człowiek, który powstał z torów
- Siedem razy siedem
- Leży we mnie martwy anioł
- Przez pragnienie
- Atmosfera miłości
- Więzień
- Amen
- Wściekły pies

Jak więc widzisz, odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie nie jest łatwa. Przynajmniej dla mnie. Dlatego wkleiłem spisy treści z poszczególnych książek którymi jesteś zainteresowany, abyś mógł podjąć decyzję w zgodzie z własnym sumie... portfelem/kontem/sakiewką/<czy co tam masz> ;)
Reportaże Tochmana w formie książkowej zaczął Znak, o ile dobrze pamiętam... Bodaj pojedynczy "epizod" w tym zakresie zaliczyło Pogranicze wypuszczając "Jakbyś kamień jadła" (wydanie w tw. oprawie). Po roku Znak wznowił tę pozycję i ruszył z wydawaniem kolejnych. Do czasu. W końcu Czarne przejęło "interes". ;)
P.S. Z tego względu iż posiadam m. in.: "Schodów się nie pali" i "Wściekły pies", darowałem/odpuściłem sobie zakup "Bóg zapłać", bo zakup knigi dla jednego nowego tekstu nie jawi mi się jako opłacalny.
P.S. 2. W razie wyższej konieczności zawsze można ściągnąć pliczek w PDF-ie. ;)
Tomasz - 2012-05-31, 23:09
:
Dzięki za tak szczegółowe info. Teraz mam zagwozdkę. Pewnie kupię na razie "Bóg zapłać" i poczekam jak się rozwinie sytuacja. Choć patrząc na to co napisałeś raczej szans, że Czarne wznowi tamte tytuły nie ma.

A w pdfie książek nie czytam.
ASX76 - 2012-05-31, 23:51
:
Tomasz napisał/a:


Pewnie kupię na razie "Bóg zapłać" i poczekam jak się rozwinie sytuacja. Choć patrząc na to co napisałeś raczej szans, że Czarne wznowi tamte tytuły nie ma.



Na pewno nie postawiłbym na to własnych cojones. ;) W tej sytuacji wznowienie tamtych tytułów nie miałoby większego sensu z punktu widzenia potencjalnego nabywcy zważywszy na fakt, że większość tekstów z obu książek znalazło się w "Bóg zapłać".
Może te pominięte znajdą się kiedyś w jednym z kolejnych zbiorów Tochmana wraz z nowymi... ? //mysli
Luinloth - 2012-06-01, 15:53
:
Sabetha napisał/a:
czytam równolegle "Rzekę bogów"
O, ja też - i też miałam przerwę w czytaniu na kilka innych pozycji.
ASX76 - 2012-06-01, 16:47
:
A kto podzieli się pierwszymi wrażeniami z lektury Bullingtona? :>
MadMill - 2012-06-01, 17:16
:
Ciekawie się zapowiada. Przeczytałem przedmowę.

A więcej zapytać w sierpniu.
toto - 2012-06-01, 21:36
:
Poczytuję Atlas chmur Mitchella raz jeszcze. Właśnie dochodzę do połowy i mam wrażenie, że z właśnie teraz opowieść zaczyna tracić urok. Na szczęście wiem, że teraz z każdą stroną będzie inaczej - im bliżej końca, tym większe oczarowanie konstrukcją tekstu i finałami poszczególnych wątków. A później próba dokończenia Nieśmiertelnego Valente. I może nowy Sawyer.
Młodzik - 2012-06-01, 21:41
:
Skończyłem "Ślimaka na zboczu". Od początku do końca zalatywał Kafką. W sumie dobre, ale nie czuję się jakoś specjalnie oczarowany, albo zachwycony.
toto - 2012-06-01, 22:01
:
Myślę, że dużo bardziej podejdą ci, jeśli jeszcze nie czytałeś, Piknik na skraju drogi, Hotel pod poległym alpinistą, Żuk w mrowisku, Miliard lat przed końcem świata i Trudno być bogiem. Zdecydowanie warto też czytać Poniedziałek zaczyna się w sobotę, Przenicowany świat, Fale tłumią wiatr. Mam tylko wrażenie, że te odbierzesz podobnie do Ślimaka na zboczu. Reszta czytanych przeze mnie książek Strugackich mnie w jakiś sposób rozczarowywała, choć niektóre to przyjemne czytadła (nie znam ich całego dorobku). Duży plus, że były to zazwyczaj dość krótkie książeczki i nawet po mniej udanej pozycji nie miałem wrażenia, że straciłem bezsensownie wiele godzin.
Młodzik - 2012-06-01, 22:12
:
Nie, "Ślimak" był pierwszą ich książką, którą czytałem. "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" widzę w księgarniach od dłuższego czasu i planuję kupić. Z opisu wynika, że jest to zupełnie inna powieść, więc może zmienię nastawienie do tych autorów.
Ł - 2012-06-02, 10:02
:
ASX76 napisał/a:
A kto podzieli się pierwszymi wrażeniami z lektury Bullingtona? :>

Tu pełna recka: http://katedra.nast.pl/ar...raci-Grossbart/
Młodzik - 2012-06-02, 10:12
:
Czyli coś jak Tarantino w wersji horrorowej? A podobało ci sie, czy raczej niekoniecznie :) ?
Ł - 2012-06-02, 10:15
:
Umiarkowanie mi się podoba, rzadkimi miejscami błyskotliwe.
Młodzik - 2012-06-02, 10:18
:
Mhm, czyli zaryzykuję. Przeczytałem pierwsze dwa rozdziały i zawiązanie akcji wydało mi się takie trochę naciągane, czy też zbyt szybkie.
bimali1 - 2012-06-03, 08:29
:
Mini-powieść Golębiewskiego "Melanże z Żyletką"; właściwie jest to ten sam schemat co w "Xennie", do której zresztą autor świadomie nawiązuje. Ale to, co udało się raz, niekoniecznie sprawdza sie po raz drugi. Krótkie rozdzialiki, takie swoiste scenki rodzajowe, nie pozwalają nużyć, choć pijackie wyliczanie kolejnych wypitych piw i kieliszków bolsa staje się cokolwiek monotonne. Ale jakiś pazur pisarski w tym jest.
Ł - 2012-06-03, 15:06
:
"Smutna Historia..." skończona. Koniec końców jednak średniak.
sanatok - 2012-06-03, 15:16
:
Ł napisał/a:
"Smutna Historia..." skończona. Koniec końców jednak średniak.


Jestem po pierwszych stu stronach i jak na razie mi się podoba. Choć z tego okrucieństwa można by wykrzesać dużo, dużo więcej. Oczekiwałem olbrzymiego, wielkiego przeładowania niesmakiem i obrzydliwością, a dostałem zestaw jednodaniowy. Nie jest to też książkowy odpowiednik Tarantino. Bardziej już Treevange, czy uderzenia w klimaty wczesnych filmów Alexa De Igesi.
Ł - 2012-06-03, 15:29
:
Mój filmowy trop to po skończeniu książki to ARMIA CIEMNOŚCI.
toto - 2012-06-03, 21:51
:
Atlas chmur Mitchella przeczytany. Uwielbiam. Wciąga jak diabli, tak że czytałem między 4 a 7 rano. Bardzo dawno mi się coś podobnego nie przytrafiło.
Tomasz - 2012-06-03, 22:12
:
Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć" po prostu zmiata człowieka gdzieś w jakąś otchłań. Morderczy reportaż. Wstrząsający, ale nie szokujący. Facet świetnie potrafi to wyczuć.
Trudno po tym dobrać lekturę. W końcu zabrałem się za "Małpy Pana Boga" Parowskiego. Kawał historii fantastyki. Fajne krytyczne teksty, dobre wywiady. Na razie jestem gdzieś w 1/5, ale jest dokładnie tak jak chciałem.
ASX76 - 2012-06-03, 23:19
:
Tomasz napisał/a:
Tochmana "Dzisiaj narysujemy śmierć" po prostu zmiata człowieka gdzieś w jakąś otchłań. Morderczy reportaż. Wstrząsający, ale nie szokujący. Facet świetnie potrafi to wyczuć.

Trudno po tym dobrać lekturę.



1. No ba! :-)

2. "Bóg zapłać"? ;)
utrivv - 2012-06-04, 07:14
:
Młodzik napisał/a:
Nie, "Ślimak" był pierwszą ich książką, którą czytałem. "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" widzę w księgarniach od dłuższego czasu i planuję kupić. Z opisu wynika, że jest to zupełnie inna powieść, więc może zmienię nastawienie do tych autorów.

"Poniedziałek ..." i kontynuacja - "Bajka o trójce" to coś zupełnie innego, książki najbardziej bawią studentów kierunków ścisłych. Lubie je ale to tylko takie czytadełka. Największe wrażenie uczyniły na mnie "Kulawy Los" (nawiązanie do Bułhakowa :) ) i "Fale tłumią wiatr".
Młodzik - 2012-06-04, 09:07
:
Akurat mam fazę na czytadełka :) . Tym lepiej, że i ja studiuję na kierunku ścisłym.
utrivv - 2012-06-04, 09:24
:
Mój ulubiony fragment:
Cytat:
Padł na olbrzymi skórzany fotel, rozpiął płaszcz i zapalił.

— Dalej, bierz się do roboty — powiedział. — Dane: zapach sosu śledziowego, intensywność szesnaście mikrosiekier, kubatura… — Ogarnął wzrokiem pokój. — No, sam pokombinuj, rok na przełomie, Saturn w konstelacji Wagi… Jazda!

Podrapałem się za uchem.

— Saturn… Co ty mi o Saturnie… A jaki wektor magistatum?

— Ee, bracie — powiedział Ojra-Ojra — to już sam powinieneś…

Podrapałem się za uchem, obliczyłem w pamięci wektor i wykonałem, jąkając się trochę, działanie akustyczne (wymówiłem zaklęcie). Ojra-Ojra zatkał nos. Wyrwałem z brwi dwa włoski (okropnie to bolesne) i spolaryzowałem wektor. Zapach nabrał jeszcze większej mocy.

— Do kitu — zganił mnie Ojra-Ojra. — Co ty wyrabiasz, uczniu czarnoksiężnika? Nie widzisz, że lufcik otwarty?

— Aha, rzeczywiście. — Uwzględniłem dywergencję i rotację, spróbowałem rozwiązać w pamięci równanie Stokesa, pomyliłem się, wyrwałem, oddychając przez usta, jeszcze dwa włoski, powęszyłem chwilę, wymamrotałem zaklęcie Awersa i już się nastawiłem psychicznie do wyrwania następnego włoska, gdy okazało się nagle, że pokój przewietrzył się w sposób naturalny, a Roman doradził mi oszczędzać brwi i zamknąć lufcik.

— Trója — powiedział. — Teraz przejdźmy do materializacji.

Młodzik - 2012-06-04, 10:07
:
Biorę!
Niech się J. K. Rowling schowa ze swoimi, pożal się Boże, lekcjami magii xD.
Magg0t - 2012-06-04, 15:18
:
James Ellroy - "Krew to włóczęga". W końcu udało mi się ją dopaść i od pierwszej strony wciąga jak cholera. Ellroy to absolutny mistrz czarnego kryminału i historii osadzonych w realiach Ameryki ubiegłego wieku.
Romulus - 2012-06-04, 16:18
:
Magg0t napisał/a:
James Ellroy - "Krew to włóczęga". W końcu udało mi się ją dopaść i od pierwszej strony wciąga jak cholera. Ellroy to absolutny mistrz czarnego kryminału i historii osadzonych w realiach Ameryki ubiegłego wieku.

Choć tu nieco przesadził z zaplątaniem tej intrygi. Ale, ostatecznie, i tak jest wyśmienity.

Skończyłem "Infoszok" D. Edelmana. Jestem pozytywnie zaskoczony. Nie jest to problemowe science fiction, ale też nie jest to jakaś tandetka. Dosyć ciekawie łączy wszystkie elementy, a od stawiania Poważnych Pytań Edelman sprytnie się wykręca słowami swego bohatera w stylu: jestem kapitalistą i sprzedaję a nie rozważam światopoglądowe spory. Akcji nie ma ostatecznie dużo, ale mimo to sporo się dzieje w samej fabule. Intrygująca wizja świata, acz nie przesadnie nowatorska, świetny pomysł na "fantastykę ekonomiczną". Bohaterowie nieco papierowi, ale i to da się przeżyć. Czekam z dużą ciekawością na ciąg dalszy, bo cała trylogia już ukończona. Fabryka Słów jakościowo dała popis (nie tylko wyborem tytułu, ale i ładnym, starannym wydaniem) i mam nadzieję, że nie każą czekać roku co najmniej na kontynuację.

Zabrałem się od razu za "Fionavarski gobelin" G.G. Kaya. Raz, że tej powieści Kaya nie poznałem dotąd, dwa - bo gruba. Ale to w końcu wydanie w jednym tomie całej trylogii. Debiut Kaya zapowiada się interesująco. Choć raziła mnie na początku łatwowierność bohaterów, którzy tak łatwo i szybko łyknęli pomysł i ideę przeniesienia się do innego wymiaru. Po zaledwie krótkim niedowierzaniu. Ale, na razie, wybaczam.
ASX76 - 2012-06-04, 17:39
:
Gdyby niedowierzanie trwało dłużej, czy to by cokolwiek zmieniło? :-P
Romulus - 2012-06-04, 19:27
:
ASX76 napisał/a:
Gdyby niedowierzanie trwało dłużej, czy to by cokolwiek zmieniło? :-P

Może byliby wiarygodniejsi przez to. Bo skaczą sobie do krainy w innym wymiarze i żadnej z tym związanej refleksji typu "wow", "oh fuck" itp. nie mają. Nadchodzi ich pierwsza noc pod obcym niebem, w obcym pałacu - i znowu, mają zmartwienia dosyć przyziemne i żadnego "szoku" adaptacyjnego nie przeżywają. I już nie przeżyją, bo chyba na to za późno :)
You Know My Name - 2012-06-05, 22:17
:
Łowcy Kości. Pościg. Erikson to mistrz masowej zagłady. Jak na razie nie czytałem nikogo, kto tak beznamiętnie uśmiercałby tabuny pomniejszych bohaterów. Żadnego bohaterstwa, dramatyzmu. Śmierć jak kromka chleba...
bimali1 - 2012-06-06, 17:58
:
W ramach powrotu do klasyki sięgnałem po "Targowisko próżności" Thackeray'a. Bardzo interesująca panorama życia klas średnich i wyższych początków XIX wieku w Anglii. Thackeray unika pouczania i wtrętów religijno-filozoficznych jak Hugo, nie jest moralizatorem, ale raczej kpiarzem i jako dowcipny narrator często mruga do widza.
Zjadliwość, ironia, dowcip - i całkiem interesująca historia głównych bohaterek, z których bardziej wolę Becky Sharp,dziewczyne z nizin społecznych usiłującą dostać się na salony, mimo iż autor nazywa ją "małą awanturnicą"
Ł - 2012-06-06, 18:27
:
ASX76 napisał/a:
A kto podzieli się pierwszymi wrażeniami z lektury Bullingtona? :>

Tu pełna recka: http://katedra.nast.pl/ar...raci-Grossbart/
Tixon - 2012-06-06, 19:56
:
Dom łańcuchów. Dawne dni. Czyżbym był świadkiem narodzin Łowców Kości?
Trudno coś powiedzieć. Ściska za gardło, chociaż w większości to przypomnienia rozwałki z końcówki trzeciego tomu oraz Sznura Psów.
Romulus - 2012-06-11, 14:31
:
"Północ w ogrodzie dobra i zła" Johna Berendta. Zacząłem w tym przypadku "od końca". Najpierw kilka lat temu obejrzałem film Clinta Eastwooda na podstawie tej powieści. Podobał się on chyba tylko mnie :) Próbowałem zdobyć powieść, ale poprzednie wydanie jakoś nie chciało wpaść mi w ręce. Potem o nim zapomniałem, a niedawno okazało się, że Rebis wydał ponownie, w ładnej twardej oprawie.

W zasadzie - jak dotąd (tj. kilka pierwszych rozdziałów) - film jest wiernym odwzorowaniem powieści. W świetnym, urzekającym, reporterskim stylu wprowadza w specyficzny, nieco magiczny, wyjątkowy klimat Savannah w latach 80-tych XX wieku, z pewną nostalgią odwołuje się do czasów Starego Południa. Zdaje się, że oparta jest na prawdziwej historii, ale nie interesuje mnie aż tak bardzo podobieństwo do rzeczywistości. Czyta się znakomicie, to naprawdę wciągająca lektura.
bimali1 - 2012-06-11, 16:21
:
"Ciemne sekrety" Hjortha/Rosenfeldta . Naprawdę bardzo dobry kryminał, ze zbiorowym bohaterem. Śmierć nastolatka w małym miasteczku staje sie pretekstem do snucia bardzo dobrej intrygi krymianalnej, ale nade wszystko - do prezentowania bogatych psychologicznie, niejednorodnych postaci. W efekcie okazuje się, że portrety ludzkie są ciekawsze niż, interesująca przecież, kryminalna zagadka. Efektowne zakończenie.
Młodzik - 2012-06-11, 17:30
:
Powtarzam sobie "Trzeci Świat" Guzka. Stężenie pomysłów na stronę robi gigantyczne wrażenie. Aż dziwne, że ta powieść przeszła praktycznie bez echa.
Radament - 2012-06-11, 21:57
:
Kolejna książka z serii Warhammera. "Młotodzierżca Legenda Sigmara" Grahama McNeilla.. Ach te pikniki z Sigmarem x]
Między czasie przedzieram się także przez "Starą Baśń" Kraszewskiego.
Sammael - 2012-06-12, 01:45
:
"Rakietowe szlaki", t.3. Kupiłem tylko dla opowiadania Dana Simmonsa, i tylko dlatego że Solaris robił w kwietniu promocję o 50% na tą książkę, tymczasem okazało się że to wspaniały zbiór opowiadań i w planach już mam nadrobienie pozostałych + "Kroki w nieznane" + w ogóle mam zamiar bliżej przyjrzeć się ofercie Solarisa. Antologię pochłonąłem na dwa etapy: w sobotę w pociągu relacji Wrocław-Warszawa i w poniedziałek w pociągu relacji Warszawa-Katowice. Większość opowiadań trzyma tu iście mistrzowski poziom: oczywiście "Umrzeć w Bangkoku" Simmonsa ze srogim twistem w końcówce, mega klimatyczna "Aleja Potępienia" Zelazny'ego, wizjonerskie "Naciśnij Enter" Varleya, wstrząsająco-ponura "Kara większa" Huberatha czy dwa opowiadania poruszające bardzo oklepane tematy, ale w przepiękny sposób, dzięki czemu zyskują podwójnie: "Grota Tańczących Jeleni" Simaka i "Powolne życie" Swanwicka.

Cóż za wspaniała antologia to jest. Chcę więcej.

W międzyczasie męczę jeszcze - to chyba odpowiednie słowo - "Caine Czarny Nóż" Stovera. Lubię autora, podchodziłem do tej serii z pozytywnym nastawieniem, ale mam z nią jakiś problem: strasznie ciężko mi się ją czyta, te książki nie są przecież zbyt wymagające ani nudne a odczuwam jakieś takie wewnętrzne "fuj" ilekroć chcę się zabrać do ich lektury. A i setting historii dobry, i w fabule się znajdą ciekawe zwroty, i postacie też nabrały rumieńców (w "Bohaterach..." trochę było z tym słabo, za to "Ostrze Tyshalle'a" naprawiło ten mankament aż z nawiązką). W każdym razie z całego cyklu to właśnie "Ostrze..." mi się podobało najbardziej - ciekawsze, głębsze, o wiele bardziej epickie. "Czarny Nóż" jak na razie najsłabiej, ale jeszcze nie dobrnąłem nawet do połowy.
utrivv - 2012-06-12, 08:04
:
Stross - "Stan wstrzymania"
Po początkowym falstarcie zacząłem drugie podejście i uważam że to jednak świetne czytadło :)
Shadowmage - 2012-06-12, 08:32
:
Sammael napisał/a:
Cóż za wspaniała antologia to jest. Chcę więcej.
Masz jeszcze sześć tomów :P

Zacząłem ostatni tom Eriksona, ale ciężko się wgryźć, początek to kalejdoskop postaci i wątków, a te nie zawsze dobrze pamiętam (a część jest nowych). Po 200 stronach jest lepiej, ale najpierw chyba skończę czytać co innego.
Sabetha - 2012-06-14, 16:27
:
Czytam "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach" i zastanawiam się, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej //mysli
Luinloth - 2012-06-14, 16:57
:
Sabetha napisał/a:
Czytam "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach" i zastanawiam się, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej //mysli
Przyznaj się, czytasz mi w myślach i ściągasz ode mnie listę lektur - ja dalej czytam Rzekę Bogów, a to mam kupione i odłożone na górze sterty do czytania.
Sabetha - 2012-06-14, 18:35
:
W takim razie od razu mówię, że następne w kolejności będą Rakietowe szlaki, tom I XD
Romulus - 2012-06-15, 16:00
:
Ed Vuillamy - "Ameksyka" - mocna rzecz. Z okładki:
Cytat:
Ameksyka to wstrząsająca historia niesłychanego terroru rozgrywającego się na granicy amerykańsko-meksykańskiej – "w swoistym państwie, które należy zarówno do Stanów Zjednoczonych jak i Meksyku, a jednocześnie do żadnego z nich" – w czasie, gdy wojna narkotykowa osiąga tam największe nasilenie. W 2009 roku, po wielu latach pracy korespondenta na granicy, Ed Vulliamy odbył podróż wzdłuż granicy, od wybrzeża Pacyfiku po Zatokę Meksykańską, od Tijuana do Matamoros, podróż przez kalejdoskopowy krajobraz korupcji i wszechobecnej wojny domowej, a zarazem piękna, radości i żywotności. Opisuje, w jaki sposób działają gangi narkotykowe, przemyt ludzi, broni oraz narkotyków przez granicę; ucieczkę klasy średniej z Meksyku i amerykańską kulturę celebrytów, która podsyca przemoc; wzajemne powiązania gospodarki narkotykowej i gospodarki fabryk typu Maquiladora; bezlitosne, systematyczne morderstwa kobiet w Ciudad Juarez. Bohaterzy, łotrzy i ofiary – odważni i samotni policjanci, księża, kobiety i dziennikarze walczący z przemocą; gangi i wynajmowani przez nie mordercy na zlecenie; nieżywi i złamani – wszystko to ożywa w tej wyjątkowej książce. Amexica zabiera nas w świat wykraczający poza dzisiejsze nagłówki w gazetach. To portret ulicy, portret miejsca i ludzi w czasie wojny, jak i samej wojny.

Książka pokazuje całkiem inny świat, nie tylko dla nas, ale i dla samych Amerykanów, czy Meksykanów. Pogranicze tych dwóch krajów jawi się jako Nowy Świat powstały ze zderzenia niemal dwóch cywilizacji i przejęcia od nich wszystkich najgorszych cech, czego wymownym dowodem jest portret miasta Ciudad Juarez, o którym teraz czytam. Autor podróżując wzdłuż tego pogranicza odkrywa ten świat dla czytelników i jak w "Gomorze" Saviano nie pozostawia obojętnym udowadniając, iż problem narkotyków to nie tylko problem Meksyku, czy USA.

Następne w kolejce czeka "El Narco", w którym - liczę - że autor pokaże samo funkcjonowanie narkotykowego biznesu. W "Ameksyce" mamy do czynienia z reportażem, który nie skupia się tylko na wojnach narkotykowych karteli, przemycie, zabójstwach, ale i pokazuje przesycenie narkobiznesem każdej sfery ludzkiej działalności, piętna jakie to odciska na ludziach - począwszy od jednostek na społeczeństwie kończąc.
Qbard - 2012-06-15, 18:29
:
M. Nowakowski "Domek trzech kotów". Sympatyczna opowieść o bezpańskich kotach którym pomagają mieszkańcy kamienicy. Krótka ale przyjemna historia.
Shadowmage - 2012-06-17, 08:47
:
Po wczorajszym meczu zainteresowanie Euro 2012 się u mnie znacząco zmniejszyło. Wracam do książek, bo w tym miesiącu jakoś nie za bardzo miałem na nie czas. Tytułem zaległości wrzucam linka do sprawozdania z lektur majowych oraz recenzji "Demona ruchu..." Stefana Grabińskiego.
Tixon - 2012-06-17, 11:02
:
Marcin Wroński - Wąż Marlo, t.1 (tom drugi, o ile się orientuję, do tej pory się nie ukazał).
Początkowo nie spodziewałem się po książce nic specjalnego, a nawet byłem sceptyczny - książka opowiada o szkoleniu i początkach kariery Węża Marlo - zabójcy i szpiega na usługach władców. A to jest temat który przedstawiał nie jeden już pisarz i poprzeczka ustawiona jest dosyć wysoko.
Po kilkunastu stronach nabrałem jednak nadziei, że autor przedstawi coś ciekawo - zaczął od koncepcji czterech żywiołów, które składają się na charakter człowieka, wpływając na jego zachowanie i konsekwentnie się tego trzymał. Także świat fantasy, chociaż nic w nim szczególnego, nie miał większych dziur przeszkadzających w lekturze.
Jednak nadziei nie wystarczyło mi nawet na sto stron. "Zasługa" to fabuły jak i warsztatu. Fabuła powieści jest mizerna. Głównie jednowątkowa, przez większość czasu nic się nie dzieje, a gdy dochodzi do jakiegoś problemu, miejsca, gdzie bohater musi się wykazać, ten wykazuje się i po wszystkim. Brak zaciekawienia czytelnika, utrzymania go w niepewności, emocji. Potęguje to niewprawny warsztat, skupianie się na zupełnie niepotrzebnych detalach (jak narracja z punktu widzenia przechodnia, która zawiera jego charakterystykę, zupełnie nie wiadomo po co), czy zbyt szczegółowe opisy, podpowiadające co czytelnik ma myśleć.
Czyli bardzo przeciętna książka. Nie polecam.
Sharin - 2012-06-17, 11:24
:
Sammael napisał/a:
Cóż za wspaniała antologia to jest.


Zgadzam się w całej rozciągłości :)
Właśnie kończę tom 5 i nadal jest bardzo dobrze. Niedługo recenzja :P

Sabetka napisał/a:
Czytam "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach" i zastanawiam się, dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej //mysli


Nie wiem, dlaczego nie przeczytałaś tego wcześniej, ale będzie za to smażyła się w piekle :devil:
Przykro mi //panda
Shadowmage - 2012-06-17, 11:30
:
Tixon napisał/a:
Marcin Wroński - Wąż Marlo, t.1 (tom drugi, o ile się orientuję, do tej pory się nie ukazał).
Czytałem wcześniejszy, osadzony w tym samym świecie zbiór "Tfu, pluje Chlu! czyli Opowieści z Pobrzeża" i było bardzo słabo - nie dziwię się więc, że i powieść marna.
You Know My Name - 2012-06-17, 14:06
:
Po szóstym tomie MKP (Tixon końcówka powinna Ci się podobać) czas na ICE.
Początek Powrotu Karmazynowej Gwardii przypomniał mi zamęt z genealogią bogów/ascendentów Tiste. Popaprana.
Jander - 2012-06-17, 14:17
:
YKMN napisał/a:
Początek Powrotu Karmazynowej Gwardii przypomniał mi zamęt z genealogią bogów/ascendentów Tiste. Popaprana.

Co z tym było?
Tixon - 2012-06-17, 15:31
:
You Know My Name napisał/a:
Po szóstym tomie MKP (Tixon końcówka powinna Ci się podobać)

Mówisz? Ja na razie wstrzymam się z Eriksonem. Nie mam gotówki na tomy od 7 w górę i ICE, więc wstrzymam się z tym co mam.

Wczoraj trafiłem w bibliotece na Nieśmiertelność zabije nas wszystkich D. Magary. Jestem po 150 stronach i na razie jestem pod wrażeniem książki. Mam nadzieję, że do końca utrzyma poziom.
Asthariel - 2012-06-17, 15:54
:
Moim zdaniem z kupowaniem książek ICE można się wstrzymać. Karmazynowa Gwardia jest bardzo przeciętna, a z tego co czytałem o Stonewielderze i Orb, Sceptre, Throne, wcale nie są wiele lepsze.
You Know My Name - 2012-06-17, 16:47
:
Asthariel napisał/a:
Moim zdaniem z kupowaniem książek ICE można się wstrzymać. Karmazynowa Gwardia jest bardzo przeciętna, a z tego co czytałem o Stonewielderze i Orb, Sceptre, Throne, wcale nie są wiele lepsze.
Oczywiście, że mu brakuje do Eriksona, ale obaj stworzyli świat, który mnie interesuje.
Tomasz - 2012-06-17, 19:43
:
Po Tochmanie, na fali reportażowej łyknąłem sobie "Heban" Kapuścińskiego. Czyta się rewelacyjnie, świetne historie, ale trochę za mało o wszystkim. Chciałbym więcej. Będę musiał sobie poszperać.
Teraz czytam "Pirata stepowego" Stanisława Łubieńskiego. Świetny reportaż, a po trochę biografia Nestora Machno, człowieka który stworzył na terenie Ukrainy pod koniec I wojny światowej ludową partyzantkę a potem całą armię, walczącą za ideały rewolucji, przeciw białym wespół z bolszewikami, a potem z bolszewikami także. Machnowcy byli trzecią siłą, walczącą w imieniu biednych, chłopów. Ciekawa postać, potem wyklęta i skazana na potępienie przez komunistów. A książka bardzo ciekawie napisana, głównie jako opowieść o postaci i historii machnowców, a tylko trochę wstawek reportażowych.

Próbuję się też z "Władcą wilków" Juraja Cervenaka, zachęcony recenzją z Literadaru. Cóż recenzja kłamała, jest co najwyżej przeciętnie. Ale zamierzam zmęczyć do końca.

No i "Małpy Pana Boga" Parowskiego, dawkowane po trochu, świetna dawka krytyki literackiej i nie tylko o fantastyce. Dobrze się to czyta. Nawet dzięki temu się szykuję na powrót sentymentalny do czytanej przeze mnie paręnaście lat temu polskiej fantastyki.
Romulus - 2012-06-17, 19:45
:
Sięgnij po "Ameksykę". Znakomita lektura. Rozdziały poświęcone Ciudad Juarez miażdżą.
Tomasz - 2012-06-17, 19:46
:
Właśnie się przymierzam do zakupu. Tylko empik miał uszkodzony egzemplarz. Spróbuję jutro upolować.
rybieudka - 2012-06-18, 08:40
:
Ostatnio nie mam zbyt dużo czasu na czytanie (ani forumowanie), ale coś tam się jednak napatoczyło;)
Zapraszam do przeczytania mojej recenzji Miraża Zbigniewa Wojnarowskiego

[ Od razu odpowiadam na zadane mi przez Łaka pytanie: Uważam, że w całości jest to powieść, choć poszczególne dłuższe teksty są w stanie funkcjonować jako opowiadania;) ]

Za to teraz w wolnych chwilach męczę serię Warbook, a dokładniej w wersji papierowej Gambit Cholewy a w wersji audio Piaski Armageddonu Wolffa. Obie, zaskakująco, całkiem niezłe, choć redaktorkę/korektorkę przydałoby się wychłostać.
Sabetha - 2012-06-18, 09:13
:
Z ciekawości zaczęłam wczoraj ów nieszczęsny Fionavarski Gobelin i...jak na razie nie podoba mi się 'nicanic'. Toporny styl, koszmarne, sztywne jak decha dialogi i ta reakcja piątki wybrańców (Ha, to istnieje wiele światów i jutro pójdziemy sobie pozwiedzać? Kurde, fajowsko!) na rewelacje Lorena...

No, ale nie po to wydałam ciężko zarobione pieniądze, żeby teraz nie przeczytać.
Jander - 2012-06-18, 15:56
:
Przeczytałem Ten Thousand Paula Kearney, pierwszy tom niewydanej u nas trylogii Macht. W sumie fantasy tutaj gdzieś 5%, mniej niż u Martina, to bardziej powieść quasihistoryczna (rekonstrukcja Marszu Dziesięciu Tysięcy). Odpowiednik Greków - Macht to połączenie Greków i Spartan, występują spore różnice antropologiczne między Macht a odpowiednikiem Persów (obcość nie tylko kulturowa, ale też zupełnie inny wygląd). Poza tym jak to Kearney - są bitwy, jest epicko, postaci są z krwi i kości, jest fatalizm, jest pierdolnięcie.
sanatok - 2012-06-18, 19:19
:
Ostatnimi czasy skończyłem:

Smutną historię braci Grossbart - zawiodłem się - nie jestem jeszcze pewien czy na skutek swoich ogromnych względem tej książki oczekiwań, czy też dlatego, że nie jest po prostu zbyt dobra. Najbardziej drażni słaby motyw przewodni i nie porywające historie poboczne. Lepiej by się sprawdzała jako kilka odrębnych opowiadań. Oczekiwałem skrzyżowania Dnia bestii, z jakimś krwistym gore, a dostałem niewykorzystany potencjał i "bluźnierstwa" w przeważającej większości mało porywające - choć ma kilka naprawdę świetnych momentów.

Alkaloid - pozytywne zaskoczenie, czytałem z przyjemnością, ubawiłem się - ciekawy świat i ładnie poprowadzony, przeszkadza poszatkowanie książki na nawet 1-2 stronicowe rozdziały, chaotyczność narracji i problem z utrzymaniem ciągłości historii, jednak całościowe wrażenie pozytywne.

Smok Griaule - jestem w drugiej połowie i jestem bardzo na tak, zaskakujące, wciągające i niejednoznaczne.
Romulus - 2012-06-18, 20:51
:
Kolejna opinia nakazująca odłozyć Bullingtona o jeszcze jedną książkę "do tyłu". Kusi mnie ostatnio, aby powrócić do uniwersum "Dysfunkcji rzeczywistości" Hamiltona. Trylogia, kilka tysięcy stron, dzieje się od groma... Zwłaszcza po "Ameksyce". Pewnie dziś skończę, jestem na ostatnim rozdziale. Książka przygnębiająca, jak "Gomorra" Roberto Saviano, aczkolwiek "Gomorrę" lepiej się czytało. Ostatni rozdział rozbraja. Przede wszystkim dlatego, że pojawia się w nim wątek prania pieniędzy z meksykańskiego narkobiznesu. A najważniejsze - jaki bank dokonywał tego prania. Wachovia :mrgreen: Bank dobrze znany wszystkim, którzy czytali nieco głebiej o kryzysie, który rozpoczął się na Wall Street. Kiedy padła ta nazwa - przyjąłem ją bez zdziwienia. Podwójne standardy, przymykanie oczu, "wicie rozumicie". A kiedy śledztwo już się rozlało do mediów - kupa pitolenia i farmazonów plus niewielka kara. Czyż Ameryka nie jest pięknym krajem? Na jeden kilometr pogranicza przypadają tam dwa sklepy z bronią. W których zaopatruje się narkobiznes. Każda próba walki z tym czym się kończy - zamachem na świętość jakim jest archaiczna poprawka do amerykańskiej konstytucji dotycząca prawa posiadania broni :mrgreen: Jak tu nie kochać tego kraju?
Greybrother - 2012-06-18, 23:02
:
Cień wiatru Zafona, ktoś mi polecił i chciałem sprawdzić..No cóż, raczej nie potrafię się odnaleźć z tą literaturą, senna jakaś taka, choć klimat Barcelony połowy lat 40-tych dość urokliwy. Podobają mi się filozoficzne, dowcipne dialogi kilku postaci, ale właściwie męczę, żeby skończyć, bez emocji. W kolejce Listy z Hadesu Punktown UW
utrivv - 2012-06-19, 07:26
:
China Mieville W poszukiwaniu Jake'a krótkie i dość niezwykłe jak na SF opowiadania, mam wrażenie (przeczytałem dopiero 3) że wszystkie dotyczą miasta, mają ciekawy taki senny klimat, mało akcji, bohater jest jakby narratorem snu, widziadła - ogólnie sympatyczna lektura.
adamo0 - 2012-06-19, 09:41
:
Skończyłem Zodiac: Thiller Ekologiczny Neala Stephensona. Mam mieszane uczucia. Niby to Stephenson i nie chciałbym pisać o nim źle, ale z przykrością stwierdzam, że książka jest mierna. O ile w powieści mocno czuć styl Stephensona, to sama fabuła jest jakaś taka mało interesująca. No i zakończenie - po raz kolejny Stephenson pokazuje, że ma z nimi kłopot. Generalnie w Zodiacu jest tak, że fabuła pędzi, pędzi, pędzi i *bum* koniec. Zdecydowanie końcówka to najsłabsza część tej książki.


No ja jestem w połowie Smutnej historii braci Grossbart i rzeczywiście jest średnio. Autor operuje bardzo dobrym językiem, główni bohaterowie są naprawdę ciekawi, ale cała reszta już taka sobie. Wszystko kojarzy mi się z grą rpg z serii Elders Scrolls - mamy jakiś tam wątek główny i questy poboczne, przy czym ani jedno ani drugie nie porywa zbyt mocno.

Na zachętę powiem, że przyjemnie i szybko się to czyta, ale w ogólnym rozrachunku jestem zawiedziony. Liczę, że druga połowa książki przyniesie jakieś miłe zaskoczenie.
Cintryjka - 2012-06-19, 09:50
:
Greybrother napisał/a:
Cień wiatru Zafona, ktoś mi polecił i chciałem sprawdzić..No cóż, raczej nie potrafię się odnaleźć z tą literaturą, senna jakaś taka, choć klimat Barcelony połowy lat 40-tych dość urokliwy. Podobają mi się filozoficzne, dowcipne dialogi kilku postaci, ale właściwie męczę, żeby skończyć, bez emocji.


Dla mnie jedyną zaletą tej książki (poza klimatem) była postać Fermina. Im dalej w fabułę, tym gorzej. A ponieważ to podobno najlepsza rzecz Zafona, było to też moje ostatnie spotkanie z tym autorem.
Listy są ciekawe, a Punktown strasznie nierówne (są teksty genialne, są też najwyżej przeciętne).
You Know My Name - 2012-06-19, 09:56
:
adamo0 napisał/a:
Skończyłem Zodiac: Thiller Ekologiczny Neala Stephensona. Mam mieszane uczucia. Niby to Stephenson i nie chciałbym pisać o nim źle, ale z przykrością stwierdzam, że książka jest mierna. O ile w powieści mocno czuć styl Stephensona, to sama fabuła jest jakaś taka mało interesująca. No i zakończenie - po raz kolejny Stephenson pokazuje, że ma z nimi kłopot. Generalnie w Zodiacu jest tak, że fabuła pędzi, pędzi, pędzi i *bum* koniec. Zdecydowanie końcówka to najsłabsza część tej książki.
Zabrakło Ci info kogo na ile skazano, jak to dobzi złych usiekli na sali sądowej?
adamo0 - 2012-06-19, 10:16
:
Nie chodzi o to. Raczej coś takiego jak w Cryptonomiconie, że zakończenie jest tak nagle ni z gruchy ni z pietruchy. Jest maksymalne natężenie akcji i nagle *bach* trzy zdania zakończenia - koniec.

Ładnie to ujął Romulus w swojej recenzji Cryptonomiconu:
"Aby choć spróbować poudawać dystans do omawianej powieści, spróbuję wrzucić trochę zastrzeżeń do tego pełnego uwielbienia tekstu. Można mieć bowiem żal do autora z powodu zakończenia, w którym porzucił tak obcesowo swoich bohaterów (Randy i jego przyjaciele), choć – moim zdaniem – przydałaby się jakaś pointa do tego, co stało się w finale. "

Stephenson to i tak mistrz. Stwierdzam tylko, że z dotąd przeczytanych jego książek Zodiac okazał się najsłabszy. Może to wina tego, że była to dopiero druga książka autora? Nie wiem. Tak czy siak warto Zodiaca przeczytać, ale nie ma czym nadmiernie się zachwycać.
You Know My Name - 2012-06-19, 10:18
:
Ten typ tak już ma, nie krasi swych fabuł codą.

Wracając do Esslemonta: jakoś idzie, choć zdaje się (po około120 stronach) powielać męczący "jordanowski" schemat wieśniaka nie znającego swych supermocy...
Duży plus za opis zdarzeń, o których pewnie Erikson tylko napomyka.

I jeszcze pytanie przy okazji do tych co już ukończyli MKP: czy postać Cesarzowej "rozwinie się" czy pozostanie tylko "trzecim planem", o którym się mówi, ale który sam niewiele mówi. Tylko proszę bez spojlerów :) (tak - rozwinie / nie- pozostanie w dalszej perspektywie).
Asthariel - 2012-06-19, 14:20
:
Trzeci plan. Albo i czwarty...
Ł - 2012-06-19, 17:34
:
"Wyzwolenie" Wyspiańskiego. Nie dużo czytam dramatów, ale to jest mój ulubiony, zdecydowanie.


A Zodiac nie jest żadnym wyjątkiem - zakończenia u Stephensona są przeważnie marginalizowym elementem kompozycji. A co było w Zamieci ? On ma po prostu taki styl. Swoją drogę to mam nadzieje że Reamde będzie takim Zodiacem II, takie sobie założyłem podejście żeby nie przejechac się na tej cegle jak Dukaj.

PS Droon - Peanatemie była chyba taka happy end coda?
MrSpellu - 2012-06-19, 18:46
:
Ł napisał/a:
"Wyzwolenie" Wyspiańskiego. Nie dużo czytam dramatów, ale to jest mój ulubiony, zdecydowanie.

Like it, bitch :P
Tixon - 2012-06-19, 22:12
:
Skończyłem Nieśmiertelność zabije nas wszystkich i podobało mi się.
Książka, chociaż porusza nie nowe tematy, ma całkiem ciekawą formę, która to kompensuje. Istotne informacje podane są w formie kopi z serwisów internetowych, maili, ulotek. Szkoda tylko, że jest tego mało. Nie miałbym nic przeciwko wrzuceniu jeszcze fragmentów dyskusji z for internetowych i podobnych. No ale jest co jest, i to na tyle dobrze, by wywoływać emocje.
Nie wiem kto wpadł na pomysł, że książka jest pełna humoru. Co to to nie. Trafia się parę żartów czy śmiesznych sytuacji, ale ogólnie atmosfera jest ponura. Chaos, zniszczenie, akty terroryzmu, widmo wojny. Ogólnie klimat staczającego się świata jest oddany znakomicie. Znowu, mogło być więcej, a wizja bardziej rozległa, ale i tak jest dobrze. Zwłaszcza, że to co przedstawia bohater, jest całkiem realistyczne - zwłaszcza sekty sprzeciwiające się modyfikacji człowieka (pozdrowienia dla Nowej Moralności Bovy).

Ogólnie zgadzam się z Łakiem, ale mniejszą wagę przykładałem do słabszych elementów, dlatego oceniłbym książkę troszkę wyżej.
You Know My Name - 2012-06-19, 22:38
:
Ł napisał/a:
PS Droon - Peanatemie była chyba taka happy end coda?
Hmm, trudno mi powiedzić, czy to naprawdę happy było. Ale nie da się ukryć, że to książka z najbogatszym zakończeniem. Z tym, że to zakończenie być musiało, bo inaczej co by pozostało? Funkcja falowa i potencjalne elektrony w każdym miejscu powłoki atomu.
bimali1 - 2012-06-20, 17:01
:
"Szalony statek" Robin Hobb. Cóż, cykl cały czas mi się podoba. Przyjemnym zaskoczeniem jest powiązanie wężowiska, smoków i żywostatków, co wzbogaca wątek przygodowy o pewną tajemnicę.
Przypomniałem sobie też "Człowieka w labiryncie" Silverberga; kiedyś od tej pozycji zaczął sie mój romans z fantastyką. Recz się trochę zestarzala i ciut moze jest naiwna jeśli chodzi o beztroskę kosmicznych podróży, ale ten wątek zamknięcia i osamotnienia człowieka mi sie podobał.
rybieudka - 2012-06-20, 23:43
:
Może nie czytane, a słuchane.
Może nie fantastyka a militarny thriller political-fiction.
Moja recka audiobooka Piasków Armagedonu Vladimira Wolffa
Zapraszam!
Romulus - 2012-06-21, 17:15
:
Skończyłem "Słyszałem, że malujesz domy..." Charlesa Brandta. Jak pisałem w innym temacie, jest to "spowiedź" Franka "Irlandczyka" Sheerana. Nie należał do włoskiej mafii, bo nie był Włochem. Ale był jej "współpracownikiem", protegowanym jednego z bossów, Russella Bufalino i przyjacielem Jimmy'ego Hoffy. W końcu, to on był człowiekiem, który przyznał autorowi książki, że zabił Hoffę. W ten sposób została rozwiązana jedna z najważniejszych spraw lat 70-tych XX wieku, która obrosła już tyloma legendami, co zabójstwo JFK. Wersja przedstawiona przez Sheerana została potwierdzona. Zresztą Sheeran był jednym z podejrzanych FBI od niemal samego początku po "zniknięciu" Hoffy, za sprawą niepotwierdzonych nigdy oficjalnie zeznań innego sprawcy zaangażowanego w ten spisek. Został on zabity :) A FBI nigdy nie przyznało się, że był ich informatorem, bo musieliby przyznac, że nie potrafili go obronić. A śmierć "kapusia" udaremniła postawienie zarzutów innym. Choć niemal do smierci Sheerana w 2003 r. próbowano mu winę udowodnić i nigdy tej sprawy nie zostawiono. Ostatecznie, wszyscy z listy FBI skończyli jak Capone - nie można było ich skazać za Hoffę, to kopano tak długo aż pozamykano ich za inne przestępstwa.

W zasadzie "spowiedź" Sheerana jest bardzo oszczędna. Nie był to człowiek nawykły do zwierzeń. Prowadząc takie życie jak jego, nie można było być otwartym na zwierzenia. Fakt, iż przyznał to w końcu wynikał z tego, że Hoffa był jego przyjacielem. Po jego zabójstwie Sheeran rozpił się i w końcu trafił za kratki. Ale nigdy nie pękł.

Ta książka to - poza sprawą Hoffy - także niezłe spojrzenie na amerykańską mafię drugiej połowy XX wieku. Jej metody i powiązania. Pokazuje jak sprytni i jak przystosowujący się do rzeczywistości byli to ludzie. Choćby fakt, iż zabójstwa między sobą zawsze zlecane były przyjaciołom ofiar. To był nie tylko test lojalności, ale sprytnie przemyślana taktyka. Bo, jeśli u zabójcy znaleziono by odciski palców ofiary, w domu, czy samochodzie, albo inne slady - to któż mógł je traktować jako dowody winy. Przecież przyjaźnili się, odwiedzali, utrzymywali kontakty, to i oczywiste, że np. w samochodzie Sheerana znaleziono włos Hoffy. Żaden dowód winy.

Czyta się ją znakomicie. Większość to po prostu zredagowane z nagrań słowa Sheerana, poprzetykane komentarzami autora, kreśleniem tła. Zatem nie tylko Hoffa, ale i sprawa JFK "wypływa" przy okazji. Ale przy okazji - Sheeran nie chciał tym sprawom poświęcać za dużo uwagi. Jednak i z tego co mówił wynikało, że JFK był dla mafii celem. I dla Hoffy, który otwarcie życzył mu śmierci - bo wiedział, że nie może uderzyć w swojego największego wroga Roberta Kennedy. Pojawia się w niej także wątek Jacka Ruby, człowieka Sama Giancany bossa z Chicago, również chcącego śmierci JFK, a Ruby to przecież zabójca Oswalda.

Dawno już nie czytałem tak doskonałej książki poświęconej amerykańskiej mafii. Może od czasów "Chłopców z ferajny" N. Pileggi. Czyli kawaaaał czasu :)
Tu jeszcze polecanka od Wojciecha Orlińskiego: http://wo.blox.pl/2012/02...zwiazkowca.html

Teraz chyba zabiorę się za "El Narco".
Radament - 2012-06-21, 21:27
:
Przebudzenia księżyca - Elizabeth Hand
Książkę wzięłam czystym przypadkiem, w sumie nawet nie do końca czytałam o czym jest... Byłam bardzo zaskoczona gdy okazała się całkiem ciekawa i dość nietypowa. Mimo, że jednymi z głównych postaci są kobiety, za którymi szczerze nie przepadam, ponieważ przeważnie są strasznie irytujące. Jestem dopiero na setnej stronie z...około pięciuset, niemniej zaczyna się bardzo intrygująco. Temat dotyczący księżycowej bogini, Wielkiej Matki i tak dalej, i tak dalej... Potrafi bardzo wciągnąć. Chociaż niektóre postacie wydają się być nieco pieprznięte... Nie mogę się doczekać tego co będzie dalej. Zwłaszcza, że pojawiają się ciekaw smaczki antropologiczne i dużo opisów pracy archeologów.
Qbard - 2012-06-23, 14:10
:
Mark Haddon "Dziwny przypadek psa nocną porą". Narratorem jest autystyczny chłopiec piszący książkę o śledztwie w sprawie zabitego psa sąsiadki. Przezwycięża on różne swoje słabości i poznaje mroczne sekrety swoich bliskich. Świetna książka.
Magg0t - 2012-06-24, 17:20
:
Skończyłem "Krew to włóczęga" J. Ellroya w końcu. Dopadł mnie jakiś kryzys czytelniczy albo to przez to EURO ;) Wracam do " Kroków w nieznane 2010".
MrSpellu - 2012-06-24, 18:00
:
Ja skończyłem zbiór opowiadań K. Vonneguta Tabakiera z Bagombo. Jak nie lubię krótkich form, tak te konkretne opowiadania uwielbiam.
Polecam, zresztą jak całą twórczość Vonneguta.
Qbard - 2012-06-24, 18:12
:
"Polowaneczko" Matkowskiego. Autor długi czas był tłumaczem na dewizowych polowaniach. To, co opowiada, jeży włos na głowie. Jawne i zgodne z prawem męczenie i odbieranie życia jest zwykłym leczeniem kompleksów.
Shadowmage - 2012-06-24, 18:48
:
MrSpellu napisał/a:
Ja skończyłem zbiór opowiadań K. Vonneguta Tabakiera z Bagombo. Jak nie lubię krótkich form, tak te konkretne opowiadania uwielbiam.
Polecam, zresztą jak całą twórczość Vonneguta.
Właśnie czytam i potwierdzam, że całkiem niezłe. Chociaż akurat dzisiaj zrobiłem sobie przerwę i przeczytałem "Bajki robotów".
Ł - 2012-06-24, 21:37
:
Smok Griaule. Pierwsze opowiadanie to troszkę taki przyjemny ziew, ale przy drugim jest mięta. Trzecie jutro.
Sammael - 2012-06-24, 21:37
:
Ja czytam sobie Ślepowidzenie Petera Wattsa. Dobrnąłem do połowy i na razie moja ocena to: 3/6, mam nadzieję że niedługo nastąpi jakiś przełom który wyjaśni mi dlaczego tyle ludzi tutaj tym się jara. Jak na radzie to poprawne sci-fi zanurzone w masie naukowego bełkotu niezrozumiałego dla przeciętnego czytelnika. Czyli nic specjalnego.
Jander - 2012-06-24, 21:40
:
Cytat:
dlaczego tyle ludzi tutaj tym się jara

Cytat:
niezrozumiałego dla przeciętnego czytelnika

Masz odpowiedź.
Czytam Tiganę, zaskakująco łatwo mnie wciągnęła.
Tomasz - 2012-06-24, 22:00
:
Mecz dzisiaj strasznie nudny, to w drugiej połowie wskoczyłem do wanny i podczas namakania przeczytałem sobie Steinbecka "Myszy i ludzie". Krótkie, proste, bardzo przewidywalne, zresztą autor od razu odkrywa wszystkie karty. A jednak to świetna powieść. Muszę teraz dorwać "Grona gniewu".
Luinloth - 2012-06-24, 22:27
:
Tomasz napisał/a:
Muszę teraz dorwać "Grona gniewu".
Też miałam taką fazę po "Myszach...", ale w końcu nie przeczytałam, a wypadałoby.
Greybrother - 2012-06-26, 23:18
:
Jeffrey Thomas Listy z Hadesu Punktown To zbiór opowiadań. Pierwsze (Listy...) to taka mini powieść z piekła rodem, no, makabra w rzeźni , ale czytało mi się dobrze, chociaż takie trochę naiwne... Pozostałe z cyklu Punktown, krótkie i jeszcze krótsze. Tytułowe miasto kojarzyło mi się z Chasm City. Ciekawe, chociaż czegoś mi brakowało. Te historie w większości pasują właściwie do każdej scenografii.
Shadowmage - 2012-06-27, 07:29
:
Thomas to chyba najsłabsza książka z UW. Zdecydowanie lepsze "Punktown" niż "Listy z Hadesu" jak dla mnie.
MadMill - 2012-06-27, 16:06
:
Zapomniałeś jeszcze o Strossie.
Shadowmage - 2012-06-27, 16:40
:
W sensie? Najsłabsza może być tylko jedna :P
Romulus - 2012-06-27, 17:16
:
"El Narco" - Ioan Grillo. Książka dotyczy tego samego tematu, co "Ameksyka" E. Vuillamy'ego. Aczkolwiek "Ameksyka" ściśle skupiała się na amerykańsko - meksykańskim pograniczu i to ono było jej "bohaterem". Oczywiście nie dało się o nim pisać bez pryzmatu jakim jest biznes narkotykowy w Meksyku i wpływu, jaki wywiera na cały kraj i społeczeństwo. "El Narco" traktuje o mafii narkotykowej w ogóle. Tam była ona elementem, najważniejszym zjawiska. Tu jest głównym bohaterem. Książkę czyta się przyjemnie - mimo tematu. Również oparta na źródłach, solidnie udokumentowana, doskonale napisana. Pewnie dziś skończę częśc pierwszą traktującą o historii mafii narkotykowej w Meksyku. Autor bardzo dogłębnie przybliża problem wykraczając poza granice Meksyku, dotykając takich zjawisk jak rozwój amerykańskiej kontrkultury w latach 60-tych i 70-tych XX wieku i ile ta kontrkultura "zrobiła" dla promocji narkotyków i rozwoju całego rynku a co za tym idzie, także mafii. Zatem hippisi "krzyżują się" w tej części z Nixonem, a godzi ich dopiero skuteczna walka, którą podjął Reagan. I tak dalej. Do tego jeszcze wpływ mafii na system polityczny i gospodarczy.

Reasumując, to dopiero pierwsza część, a ja się już maksymalnie jaram :)
Ł - 2012-06-27, 20:43
:
Cytat:
Smok Griaule skończony. Podtrzymuje tezę że zbiór bardzo zbliżony do "Miasta Szaleńców i Świętych" w wielu aspektach. Więc jak dla mnie średnio. Wczoraj Droon stwierdził że najpierw używam wobec powieści największego komplementu, a później niekonsekwetnie mówię że średniak. A jednak - średniak.


Jednak trochę popieprzyłem. Dręczony wyrzutami sumienia jeszcze raz przeczytałem spory środkowy fragment "Czaszki". Tym razem na trzeźwo i nie w biegu wracając z Zajdlowych nominacji. Zdecydowanie Czaszka to najbardziej błyskotliwy tekst z zbioru. Właściwie reszta tekstów to dla niej wymówka, więc jeśli zamiast bawić się w jakąś arytmetyke i liczenie średniej, co w przypadku literatury nie powinno mieć miejsca, a co omyłkowo zrobiłem, to ocena końcowa całego zbioru powinna być dużo wyższa.
Młodzik - 2012-06-28, 15:13
:
Mnie się w żaden sposób z "Miastem" nie kojarzył. Autorzy mają inne obsesje (tzn. nie wiem jakie ma Shepard, ale VanderMeer na pewno jest fetyszystą miast :P ).
MrSpellu - 2012-06-28, 15:57
:
Młodzik napisał/a:
fetyszystą miast

Ludzki rozum nie jest w stanie tego ogarnąć.
Ł - 2012-06-28, 18:30
:
Młodzik napisał/a:
Mnie się w żaden sposób z "Miastem" nie kojarzył. Autorzy mają inne obsesje (tzn. nie wiem jakie ma Shepard, ale VanderMeer na pewno jest fetyszystą miast :P ).

Pomyśl jaką funkcję pełni i Ambergris i Griaule, a nie koncentruj się na najbardziej powierzchownych podobieństwach i różniach:
  • W obu przypadkach mamy do czynienia z społeczeństwami żyjącymi w cieniu pozornie uśpionego acz nieusuwalnego i niewytłumaczalnego bytu.
  • Byt ten działa jednak zakulisowo, jako spirytus movens, którego plany realizują się i rozciągają w dziesiątkach, setkach, tysiącach lat.
  • W tle zasugerowany wieloświat. Opisywany byt ma pozaświatowe pochodzenie i możliwości podróżowania między światami. Pozatym cześć historii rozgrywa się w "naszym" świecie
  • wreszcie podobna historyczna stylizacja settingu w obu tekstach na końcówkę XIX wieku.

Więc - inne obsesje? Dla mnie równoległe.
Procella - 2012-06-29, 16:39
:
Ostatnio przeczytane:

Ray Bradbury - Słoneczne wino - bardzo piękne
Emily Craig - Tajemnice wydarte zmarłym - bardzo ciekawe (choć mogące co wrażliwszym czytelnikom odebrać apetyt) wspomnienia antropolog sądowej
Stuart MacBride - Chłód granitu - dość wciągający kryminał (uwaga, bywa obrzydliwie)

Teraz kończę "The Crystal Cave" Mary Stewart (całkiem gładko wchodzi, ale ja w ogóle lubię wariacje na temat legend arturiańskich) i podczytuję po kawałku antologię "Blood Red, Snow White" (opowiadania oparte na baśniowych motywach, ogólnie ciekawe, choć, jak to w antologiach, niektóre teksty trafiają do mnie bardziej, niektóre mniej).
Qbard - 2012-06-29, 18:29
:
Henry James "W kleszczach lęku". Powieść o duchach napisana w 1898r. Nie zostałem nastraszony, ani nie poczułem klimatu tamtych lat. Wymęczyłem tą krótką powieść z ciekawości. :evil:
Procella - 2012-06-29, 18:54
:
Ej, ale to przecież świetne jest! Nastrojowe, tajemnicze...
Romulus - 2012-06-29, 19:22
:
Qbard napisał/a:
Henry James "W kleszczach lęku". Powieść o duchach napisana w 1898r. Nie zostałem nastraszony, ani nie poczułem klimatu tamtych lat. Wymęczyłem tą krótką powieść z ciekawości. :evil:

Spróbuj inne powieści Henry Jamesa - jeśli dotąd nie miałeś okazji. Ale ostrzegam, to naprawdę powieści dla twardzieli. Szczególnie "Złota czara", ponieważ "Portret damy" i "Skrzydła gołębicy" są lżejsze w porównaniu z nią. A niedługo kolejna jego powieść zawita na polski rynek: "O czym Maisie wiedziała" a w sierpniu "Opowiadania nowojorskie".
Ł - 2012-06-29, 22:09
:
Cytat:
Smok Griaule skończony. Podtrzymuje tezę że zbiór bardzo zbliżony do "Miasta Szaleńców i Świętych" w wielu aspektach. Więc jak dla mnie średnio. Wczoraj Droon stwierdził że najpierw używam wobec powieści największego komplementu, a później niekonsekwetnie mówię że średniak. A jednak - średniak.


Jednak trochę popieprzyłem. Dręczony wyrzutami sumienia jeszcze raz przeczytałem spory środkowy fragment "Czaszki". Tym razem na trzeźwo i nie w biegu wracając z Zajdlowych nominacji. Zdecydowanie Czaszka to najbardziej błyskotliwy tekst z zbioru. Właściwie reszta tekstów to dla niej wymówka, więc jeśli zamiast bawić się w jakąś arytmetyke i liczenie średniej, co w przypadku literatury nie powinno mieć miejsca, a co omyłkowo zrobiłem, to ocena końcowa całego zbioru powinna być dużo wyższa.
Młodzik - 2012-06-29, 22:30
:
A wracając do twoich skojarzeń z "Miastem". Ok, jak żeś mi tak to po chłopsku wytłumaczył, to załapałem :) .
Co ciekawe, "Miasto" czytałem tuż po "Smoku". Widać mój odbiór brał się z innego podejścia do opowiadań. W "Smoku" byłem zapatrzony na kapitalny styl, fabułę i bohaterów, a w "Mieście" na zabawy formą i Szare Kapelusze.
Romulus - 2012-07-01, 17:42
:
Elżbieta Cherezińska "Korona śniegu i Krwi" - dopiero 90 stron za mną i mogę napisać, że, póki co, jest wyśmienicie. Żeby nie zapeszyć, nie będę się podpalał. Ale czuję nosem, że to będzie wspaniała powieść. Elementy fantasy są - jak na razie - symboliczne i prawdopodobnie nie ma sensu się nastawiać, aby wyszły poza symboliczność. Ale to nieważne. Rozbicie dzielnicowe, stosunki, zależności, intrygi, polityka między Piastami i Piastami a Branderburczykami - palce lizać. Do tego nieszablonowi bohaterowie. Aby nie pogubić się w tych zależnościach, na końcu książki znajduje się "who is who". Polecam. Książka znakomicie wydana, starannie i elegancko. Warta swojej ceny.
ASX76 - 2012-07-01, 18:29
:
Pan Chmielarz z "NF" zjechał tę książkę w najnowszym wydaniu czasopisma.
Romulus - 2012-07-01, 19:22
:
Podejrzewam, że się nie zna :mrgreen: Ale jestem dopiero na 100 stronie, więc tylko podejrzewam :mrgreen:
adamo0 - 2012-07-01, 19:30
:
Cytat:

Pan Chmielarz z "NF" zjechał tę książkę w najnowszym wydaniu czasopisma.


Argumenty? Nie czytałem NF. Mógłbyś coś pokrótce napisać, o co chodziło autorowi recenzji.
Beata - 2012-07-01, 19:47
:
Poniżej dwa kluczowe akapity. Wstęp pominęłam.

"Dobrze, ze ktoś taką książkę napisał. Historyczne, krwawe sagi są ostatnio modne, żeby wspomnieć seriale, jak "Rodzina Borgiów" czy "Dynastia Tudorów". A fakt, że rodzimi Piastowie wcale nie byli gorsi od krwawych Włochów, może stać się źródłem specyficznej narodowej dumy. Gorzej, niestety, z wykonaniem. Zawiązanie akcji jest tak bardzo nieatrakcyjne, że przez pierwsze sto stron nie wiadomo, po co to właściwie czytać. Bohaterowie są w większości nijacy (jednym z nielicznych wyjątków jest Łokietek, chociaż i z tej postaci można by wyciągnąć więcej), pewne wątki wprowadzane są jakby bez celu, inne nie tyle kończą się, ile urywają. Spora ilość scen jest nudna i zbędna, z kolei innych, które mogłyby być pasjonujące, a które by się przydały, z niewiadomych powodów nie ma. Dodatkowo autorka nie radzi sobie z materiałem historycznym i za dużo uwagi poświęca wydarzeniom marginalnym. Do tego elementy fantastyczne, których jest sporo, nie mają uzasadnienia.
Szkoda, że autorka nie udźwignęła atrakcyjnego tematu. Fani gatunku nie będą może zawiedzeni, ale przyznają zapewne, że można to było napisać i poukładać lepiej."
Romulus - 2012-07-01, 20:05
:
Brednie :) (co do udźwignięcia materiału historycznego się nie wypowiadam). Ale ok, rozumiem, że się recenzentowi nie spodobało.
silaqui - 2012-07-03, 19:00
:
Z braku chęci na ruszenie czterech liter do biblioteki w końcu zaczęłam "Miecz Shannary" Terry'ego Brooksa, i powiem szczerze że dawno takiej nędzy nie czytałam ^^ Nie dość, że ciągnie się jak flaki z olejem, to z niemal każdego akapitu autor woła naczytałem się Tolkiena i chcę pisać jak on, ale kompletnie mi to nie wychodzi. A jak jeszcze dodamy do tego tragiczne Rebisowe wydanie, co rozpada się w rękach - porażka.
Qbard - 2012-07-04, 12:40
:
Federico Andahazi "Siostry". Jest to trzecia powieść tego autora którą miałem przyjemność przeczytać. Akcja osadzona w XVIII w. Mroczna i tajemnicza historia w której występują m. in. pisarze - Byron, Mary Shelley a główną postacią jest doktor Polidori. Jest jeszcze tajemnicze monstrum, które jest katalizatorem całej akcji. Rewelacja jak wszystkie książki tego autora.
Gejda - 2012-07-04, 18:44
:
"Bohaterowie", Joe Abercrombie. Książka opowiada o wojnie pomiędzy Północą a Unią. Lubię styl Abercrombiego - pisze bez upiększeń, płynnie, no i bardzo podoba mi się jego sposób budowania fabuły oraz realistycznie skonstruowani bohaterowie. To druga książka tego autora, którą mam w rękach, i z całkowitą pewnością mogę stwierdzić, że sięgnę po następne.
Młodzik - 2012-07-04, 20:19
:
Jestem w połowie Fionavarskiego Gobelinu. Baaaardzo mi się.
Wygląda na krzyżówkę "Władcy Pierścieni" z "Silmarillionem" z domieszką "Pieśni Lodu i Ognia". I aż szkoda, że ta domieszka nie jest większa: więcej odcieni szarości, więcej sprzecznych interesów, więcej polityki i byłoby git. Gdybym był świeżo po "Władcy" "Gobelin" byłby pewnie spełnieniem moich marzeń (zresztą, gdybym miał choć trochę umiejętności i samozaparcia, to pewnie napisałbym coś takiego jak Kay), a tak pozostaje spory niedosyt.
Na pocieszenie przynajmniej pozostaje obserwowanie doniosłych wydarzeń (jak się zastanowić, to fabuły żadnej z dotychczas przeczytanych epickich sag fantasy nie określiłbym tym przymiotnikiem) :) .
rybieudka - 2012-07-05, 11:16
:
Wczoraj skończyłem lekturę drugiego numeru magazynu "Coś na progu" - jest całkiem nieźle, szczególnie w części publicystycznej poświęconej kryminałowi.

Teraz w ramach odmóżdżania się i nadrabiania zaległości zacząłem czytać zbiorcze wydanie Ogni niebios Roberta Jordana - szału nie ma ale i jakoś specjalnie nie boli.

Aha! I jeszcze przesłuchałem* kolejnego War(Audio)Booka, a mianowicie Kaukaskie epicentrum Marcina Gawędy - niby fajna, alternatywna wersja konfliktu rosyjsko-gruzińskiego z Polakami i Amerykanami w roli głównej, jednak jakoś brakowało mi spójnej fabuły i znajomości kaukaskich realiów. Niby sceny batalistyczne całkiem niezłe i trzymające w napięciu, ale całość mnie nie porwała tak jak np. książki Wolffa. Sporo obiecuję sobie za to po drugiej powieści Gawędy, czyli Rebelii, która też już czeka na półce.

---
*z wyjątkiem kilku rozdziałów czytanych klasycznie (swoją drogą słuchanie książki, którą ma się na półce zalatuje mi lekką perwersją)
Magg0t - 2012-07-05, 15:23
:
Słyszałem, że malujesz domy - Ch. Brandt. Ktoś tu kiedyś polecał /chyba Romulus jeśli się nie mylę ;) / Wpadła w moje łapy po wizycie w bibliotece / co biorąc pod uwagę liczbę tytułów na półce w domu, które czekają na przeczytanie nie świadczy dobrze o moim rozgarnięciu;)/. Póki co czyta się dobrze i strony przerzucają się same.
Romulus - 2012-07-05, 16:43
:
Świetna książka. Jedna z niewielu dobrych książek o amerykańskiej mafii, która jest dostępna na polskim rynku.

A ja teraz chwycę chyba za J. Bullingtona. Upał daje się we znaki a książka chyba nie jest zbyt wymagająca, jak wnoszę z tego co pisali przedmówcy. Ale po "Koronie śniegu i krwi" E. Cherezińskiej apetyt mam bardzo rozbudzony. Więc może boleśniejszy będzie odbiór Bullingtona.
Shadowmage - 2012-07-05, 17:45
:
Ja właśnie Bullingtona czytam i jest... męczący. Mimo prób autora na razie postaci są mi obojętne.
utrivv - 2012-07-06, 07:11
:
Shadowmage napisał/a:
Ja właśnie Bullingtona czytam i jest... męczący. Mimo prób autora na razie postaci są mi obojętne.

Miałem to przez całą książkę.

Szklany Dom Strossa - bardzo lubię takie klimaty, początek to połączenie Dziewięciu książąt Amberu Zelaznego z Migotliwą wstęgą Reynoldsa :)
Cintryjka - 2012-07-06, 08:57
:
utrivv napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Ja właśnie Bullingtona czytam i jest... męczący. Mimo prób autora na razie postaci są mi obojętne.

Miałem to przez całą książkę.


I ja też, plus w jednym miejscu było tak obrzydliwie, że musiałam przerwać czytanie na kilka dni. Spore rozczarowanie.
adamo0 - 2012-07-06, 12:20
:
U mnie podobnie. Nic ciekawego w sumie. Szkoda mi w sumie kaski.
Shadowmage - 2012-07-06, 21:58
:
Przeczytałem "Smutną historię braci Grossbart" Bullingtona. Dosyć męcząca lektura, w której za bardzo nie widać celu. Zgodzę się z tezą Łaka, że gdzieś autorowi umknęła konwencja, w której chciałby się poruszać. Do tego dochodzi całkowita obojętność w stosunku do postaci: ani nie wzbudzają sympatii, ani też nie życzy im się rychłej śmierci.

Teraz poczytuję antologię "W cieniu mistrza" - opowiadania Poego + eseje współczesnych pisarzy. Na razie ciekawe.

A tutaj relacja z zeszłomiesięcznych lektur.
Romulus - 2012-07-06, 22:04
:
Dzięki. Sprawiliście, że wrzuciłem na koniec kolejki.
Zatem zabieram się za "Północ Południe" Elizabeth Gaskell.
silaqui - 2012-07-06, 23:12
:
Smutna historia... cholernie mnie intrygowała, ale coś mnie odrzucało. Może zbyt pozytywne blurby? To wszystko wydaje się być stylizowane na siłę...

Obecnie czytam Miasteczko Niceville i albo zaostrzyły mi się kryteria recenzenckie, albo korekta dała dupy. Pomijając fabułę: jednozdaniowe, rozbudowane do przesady akapity, w których sens niby jest, ale gubi się pośród przecinków, albo nie czuję stylu autora. Chaos nie jest dobrym sposobem na thriller/horror...
Qbard - 2012-07-07, 21:38
:
Ross Raisin "Istny raj". Historia wiejskiego gamonia, który nie radzi sobie w życiu, przez co wpada w coraz większe tarapaty. Można się pośmiać, choć opowieść jest tragiczna. Ciekawa książka.
Sabetha - 2012-07-12, 10:22
:
Mając chwilowo sporo czasu, upajam się lekturą rzeczy, które już kiedyś czytałam, ale co tam. Pożeram "Egipcjanina Sinuhe" (bardzo, bardzo się Sabecie podoba, o wiele bardziej niż za czasów pierwszego czytania gdzieś w późnej podstawówce), w międzyczasie odświeżam sobie "Na południe od Brazos" i znajomość treści w ogóle nie przeszkadza mi w podziwianiu doskonałego wyczucia proporcji pomiędzy subtelnym humorem i nostalgią, przyziemnością i romantycznym mitem Dzikiego Zachodu. Czytając po raz kolejny powieść McMurtry'ego wreszcie odpowiedziałam sobie, dlaczego pomimo usilnych starań nie zdołałam zachwycić się "Deadwood". Po prostu przyłożyłam serial do tego mojego metra z Sèvres i nie wytrzymał porównania...
Młodzik - 2012-07-15, 17:24
:
Czytam sobie "Atrament". Pomimo maksymalnego skupienia, nadal uważam, że to bełkot, widać nie dla mnie taka literatura. No chyba że pod sam koniec wszystko złoży się ładnie do kupy.
rybieudka - 2012-07-15, 17:26
:
U mnie w przerwie czytania Ogni niebios "na warsztat" trafiła lovecraftowska antologia Cienie spoza czasu - jak na razie jest całkiem nieźle. A zapowiada sie jeszcze lpeiej.

W ramach poprzedniej przerwy w Jordanie w jeden dzień machnąłem gwiezdnowojenne (zawsze w wakacje czytam jakies, choć jedne, starwarsy) Luke skywalker i Cienie Mindora Stovera. Tyłka nie urwało, ale jest parę fajnych motywów - więcej w podlinkowanej recce.


Ed. link
toto - 2012-07-15, 21:44
:
Czytam Ameksykę Eda Vulliamy'ego. Początkowo jest dość przytłaczająco, głównie za sprawą ciągłego wyliczania morderstw, które w takiej masie stają się tylko dość męczącą statystyką. Wydaje się wręcz, że jest to jedyny cel książki, ale warto się trochę przemęczyć, bo później jest o wiele ciekawiej. Morderstwa, wojny gangów wciąż występują, ale ukazywane są w coraz szerszym kontekście.
Magg0t - 2012-07-16, 17:42
:
U nie na tapecie odprężająca sensacja : Lee Child - Czasami warto umrzeć. Niewymagająca lektura, przy której czas miło leci.
Ł - 2012-07-17, 12:26
:
Kosikowy Vertical. 100 stron z mną, intrygująca rzecz.
You Know My Name - 2012-07-17, 15:03
:
Kończę przygode ze znanym mi Eriksonem. Musiałem czytać Wiczer Śmierci w mało sprzyjających warunkach, bo co i rusz łapię się, że czegos nie pamiętam. Podoba mi się, że im dalej w las tym wiecej drzew, autor nie upraszcza życia swoim bohaterom jak mają to w zwyczaju inni twórcy sag fantasy.
Przede mną przygotowanie się do głosowania w Zajdlach, czyli op-ka, Dumanowski i Dżozef.
Qbard - 2012-07-20, 18:27
:
R. Coover "Impreza u Geralda". Na prawie 400 stronach opis pijackiej imprezy podczas której trup pada gęsto i panuje ostra demolka. Efekt uczestnictwa w ostrej bibie murowany ;)
Magg0t - 2012-07-21, 06:49
:
Zacząłem czytać "Smutna historia...." Bullingtona. Po stu stronach dupy nie urywa. Póki co wydaje się kolejną powieścią fantasy i jedyne co ją wyróżnia to bohaterowie i wulgaryzm. Za mało.

Za mną Konkwistadorzy diabła czyli biografia Behemoth. Bardzo ładne wydanie, solidna książka acz niczym się nie wyłamuje na tle innych biografii. Brakuje mi tu chyba trochę więcej anegdot.
Nowa książka H. Cobena - Wszyscy mamy tajemnice też nie zaskakuje. Typowo cobenowski wytwór, który łatwo się czyta i jeszcze łatwiej potem zapomina. Książka typowo urlopowa.
bimali1 - 2012-07-21, 10:33
:
Pokłosie moich urlopowych lektur:

„Droga przeznaczenia”, „Księżycowa przysięga”, „Sidła namiętności” J.R. Ward, czyli zakończene cyklu o Bractwie Czarnego Sztyletu. Kiedy zaczynałem ową sagę, nie miałem pojęcia, iż pani Ward jest tak płodną pisarką. Niestety, ilość nie przechodzi u niej w jakość. Generalnie rzecz jest o elitarnym wampirzym bractwie, które broni swej rasy przed zagrażającymi im reduktorami. Dodatkowo w każdym tomie coraz to inny wampir zapada na nieszczęśliwą miłość, która jednakowoż w końcówce kończy się szczęśliwie. Że przedstawiciele nieumarłych są dość jurni, epizody bogate są w momenty; z perspektywy całego cyklu to chyba najlepsze kawałki Ward :-)

„Władczyni rzek” Philippy Gregory. Lubię jej powieści, za niezły styl i dużą wiedze historyczną, najnowsza książka wydaje mi sie wszakże nieco wtórna. Znów centralną postacią jest kobieta, ale to nie na tyle silna osobowość, żeby pociągnęła całą opowieść. Rzecz nabiera rumieńców dopiero, kiedy na pierwszy plan wysuwa się tło historyczne / Wojna Dwu Róż/. Wszelako, ciekawe są też powiązania z innymi bohaterami książek Gregory, bo to ten sam okres.

„Daniel Martin” Johna Fowlesa. Chyba ostatnia powieść tego autora, której jeszcze nie czytałem. Nie tak dobra jak „Mag” czy „Kochanica Francuza”, potwierdza jednak jego talent, szczególnie w kreowaniu portretów psychologicznych postaci, konstruowaniu niezwykle plastycznych obrazów wspomnień; w tych fragmentach Fowles jest wprost fascynujący. Jednak kiedy wprowadza takie społeczno-polityczno-kulturalne rozważania, momentami nuży.

„Nic dobrego” Duncana Wallace. W czasach licealnych, kiedy wywarła na mnie wielkie wrażenie, przeczytałem ją tyle razy, że teraz przypominały mi się poszczególne zdania i całe fragmenty. Z perspektywy czasu odbieram ją nieco inaczej, ale i tak ta opowieść o chłopcach z męskiej szkoły z internatem wydaje mi się bardzo prawdziwa; a prawdziwych opowieści o nastolatkach nie jest znów tak wiele. Problemy, oczekiwania, frustracje, niepewność co do dorosłego jutra zamknięte w klamrę nietypowej przyjaźni bohatera z literackimi aspiracjami i jego wysoce oryginalnego kumpla. Dziś ta rzecz jest właściwie nie do dostania, ale gdyby ktoś trafił, to ciekaw jestem opinii.
Tixon - 2012-07-21, 11:41
:
AM napisał/a:
Tylko skąd te oczekiwania? Skąd przeświadczenie, że powinno urywać dupę? Czy to "wina" oryginalnej okładki? Czy czegoś innego?

Bycie najlepszym wydawcą fantastyki w Polsce zobowiązuje --_-

Conan i Bóg-Pająk L. Sprague de Camp.
Jest lepiej od Andersona, ale słabiej od Jordan. Camp idzie w dziwne klimaty - z jednej strony tworzy całkiem sensowne zajęcie dla bohatera (fucha kowala), z drugiej poważnie ingeruje w charakter barbarzyńcy. Cymeryjczyk zadaje się magiem-wróżbitą, pobiera u niego trening, ratuje z opresji czarownicę, przyjmuje i używa magiczne przedmioty, w końcu poważnie się zakochuje i zastanawia się, czy nie ustatkować się z wybranką. Do tego trochę typowych fantasy głupot - jak np. ogier, którego Conan ukradł z (bodaj) królewskiej stajni, skradziony po paru dniach bohaterowi, pała do barbarzyńcy taką lojalnością, że nikomu nie pozwala się dotknąć/dosiąść.
Poza tym, mocno przeciętne.
Qbard - 2012-07-22, 14:06
:
Do przeczytania "Beczki soli" Bartosza Łapińskiego skusił mnie napis na okładce: Czarna komedia w stylu Tarantino. Niestety, ani Tarantino, ani komedia (chyba, że czarna rozpacz). Jest jeszcze dopisek: Powieść sensacyjna. Faktycznie, dużo się dzieje, jest bardzo wartka akcja do granic absurdu, są przekleństwa, ale styl... 14 latka. Trochę jak powieść napisana jako wypracowanie do szkoły.
bimali1 - 2012-07-24, 09:43
:
Przeczytałem "Ucznia"Hjortha/Rosenfeldta; własciwie to kontynuacja "Ciemnych sekretów" i własciwie, równie dobra. Wątek kryminalny nie jest może najbardziej odkrywczy, ale niebanalnie prowadzony. Autorzy duży nacisk kładą na zbiorowy portret grupy prowadzącej śledztwo, której poszczególne osoby mają własne problemy i postawy których znacząco ewoluują. Sporo zaskoczeń i nietypowych powiązań; końcówka na tyle otwarta, że pewnie będzie interesujący ciąg dalszy.
Procella - 2012-07-25, 19:13
:
Daniel Radosh - Rapture Ready! Adventures in the Parallel Universe of Christian Pop Culture

No... tak jak w tytule. Amerykańska chrześcijańska popkultura z pespektywy niereligijnego Żyda. Zabawne i ciekawe.

Cytat:
What does it mean when a band is judged by how hard they pray rather than how hard they rock? Would Jesus buy "Jesus junk" or wear "witness wear"? What do Christian skate parks, raves, and romance novels say about evangelicalism -- and America? Daniel Radosh went searching for the answers and reached some surprising conclusions.
Written with the perfect blend of amusement and respect, Rapture Ready! is an insightful, entertaining, and deeply weird journey through the often hidden world of Christian pop culture.

Sabetha - 2012-07-25, 22:01
:
Jak zwykle źle obliczyłam swoje możliwości i zabrałam w podróż o wiele mniej książek, niż byłam w stanie przeczytać, co zaowocowało bieganiem po autobusie i wyżebraniem wszystkiego, co ma kartki, od współtowarzyszy niedoli. Dzięki temu lipcowa lista lektur została wzbogacona o rzeczy, o których nie śniło się nawet filozofom...

Własne:

M. Waltari "Egipcjanin Sinuhe" - pomimo iż było to drugie czytanie, czerpałam z lektury prawdziwą przyjemność. A i odbiór troszeczkę inny niż drzewiej.

T. Pratchett "Kolor magii" - jakoś się dotąd nie złożyło, a szkoda, bo ubawiłam się setnie.
K. Duey "Głód dotyku" - dziecko wcisnęło mi do torby ze słowami "mamo, weź na wszelki wypadek, bo to fajne" i bardzo dobrze, bo już drugiego dnia nie miałabym co czytać. I chociaż jestem za stara do takiego typu literatury, czytało mi się całkiem miło. Całe dwie godziny :mrgreen:

Pożyczone:

W. Allen "Czysta anarchia" - zbiorek opowiadań nawiązujących do amerykańskiej popkultury. Żaden ze mnie znawca amerykańskiej popkultury, ba, nie cierpię amerykańskiej popkultury. Co nie zmienia faktu, że rżałam podczas czytania trzech czwartych opowiadań. Pozostałej jednej czwartej nie zrozumiałam :mrgreen:

L. Scottoline "Bez odwołania" (nazwisko autorki musiałam wyguglać, bo zapomniałam) - wyjątkowo nudny i schematyczny kryminał rodem ze środowisk prawniczych.

J. Lindsey "Za głosem serca" - w życiu bym nie przypuszczała, że nobliwe babcie czytują takie rzeczy :mrgreen: Chociaż miejscami było nawet śmiesznie.

Mężnie nie sięgnęłam po oferowane mi kolorowe czasopisma, chociaż ostatniego dnia i tak nie miałam już co czytać.
Greybrother - 2012-07-25, 23:33
:
Joanna Kuciel-Frydryszak - "Słonimski-Heretyk na ambonie". Jedna z licznych perełek: ktoś do Słonimskiego - "Pan pewnie uważa mnie za wielką świnię..." Słonimski - "o wielkości nie ma mowy"
Poprzez historię życia poety niepokornego, "wroga dogmatów i sprzymierzeńca rozumu", dla wielu kontrowersyjnego (nie dla mnie) rzut oka na czołówkę polskiej poezji, literatury nadającej ton kulturze międzywojnia i PRL-u. Jednym tchem
John Le Carre -"Zdrajca w naszym typie" - podziwiać styl i formę pisarską nestora powieści szpiegowskiej
Stover - "Akty Caine'a" - tak sobie
Łukasz Niewiński - "Obozy jenieckie w Wojnie Secesyjnej" - jestem w trakcie, ale masa informacji z epoki. No i dla Amerykanów temat wstydliwy, na ogół pomijany
Procella - 2012-07-26, 06:52
:
Sabetha napisał/a:

M. Waltari "Egipcjanin Sinuhe" - pomimo iż było to drugie czytanie, czerpałam z lektury prawdziwą przyjemność. A i odbiór troszeczkę inny niż drzewiej.
Też muszę sobie odświeżyć.
Greybrother napisał/a:
Joanna Kuciel-Frydryszak - "Słonimski-Heretyk na ambonie".
Zanotowane, do przeczytania.

Mnie też ostatnio trafiła się książka przeczytana "przez przypadek" - "Powrót do Ford County" Johna Grishama. W zasadzie zawsze omijałam jego książki, bo po prostu nie ciągnie mnie do thrillerów prawniczych, ale ten zbiór opowiadań przeczytałam z dużą przyjemnością - może dlatego, że sądy pojawiają się tylko w tle. Co ciekawe, na Goodreads sporo osób jedzie po tej książce, mnie się podobała.
Stary Ork - 2012-07-26, 07:26
:
Sabetha napisał/a:
M. Waltari "Egipcjanin Sinuhe" - pomimo iż było to drugie czytanie, czerpałam z lektury prawdziwą przyjemność. A i odbiór troszeczkę inny niż drzewiej.


Wytrzymuje konfrontację ze wspomnieniami z pierwszej lektury wieki temu? //mysli
Sabetha - 2012-07-26, 07:47
:
Wytrzymuje. Z tym, że jak napisałam, odbiór troszkę się zmienił. Jako smarkula traktowałam to jak jeszcze jedną - miejscami nudnawą - powieść "o przygodach" w realiach starożytnego Egiptu. Zresztą w owych czasach pojęcie metafory w ogóle było mi obce, chyba że na lekcji języka ojczystego mozolnie szukałam ich w wierszach Juliusza Słowackiego XD
Romulus - 2012-07-26, 09:07
:
Greybrother napisał/a:
John Le Carre -"Zdrajca w naszym typie" - podziwiać styl i formę pisarską nestora powieści szpiegowskiej

Forma ta, niestety, jest schyłkowa.

Czytam "Gwiazdę Pandory" Hamiltona. Postanowiłem jednak odświeżyć sobie dylogię o Wspólnocie a potem pierwszy tom "Pustki". Premiera drugiego tomu niedługo, a pierwszy czytałem chyba rok temu, albo jeszcze wcześniej i już zdążyłem zapomnieć główne wątki.
Tixon - 2012-07-26, 10:35
:
L. Sprague de Camp i Lin Carter przedstawiają... Conan z Wysp.
Książka z dużym potencjałem. Przygoda ma miejsce pod koniec panowania cymeryjczyka na tronie Akwiloni. Kraj rządzony silną a sprawiedliwą ręką cieszy się dostatkiem, monarcha, chociaż lat na karku ma już sporo, nadal dysponuje nadludzką krzepą, dochował się też potomstwa. Lata spokojnych rządów wynudziły barbarzyńcę, więc nagle pojawiające się niebezpieczeństwo (ludzie dosłownie znikający na oczach innych) traktuje jako wybawienie i rusza do ostatniej przygody, która powiedzie go daleko na zachód.
Tylko, że... Potencjał ten został zaprzepaszczony. Autorzy niepotrzebnie się egzaltują, pisząc niektóre zwroty z wielkich liter, jadą banałem za banałem (ot od początku wiadomo, że porywa ludzi Strach, ale czym ten Strach jest i skąd w ogóle to wiadomo - nic). Wiek nie ma faktycznego wpływu na Conana, jego siwizna jest jedynie elementem dekoracyjnym. Fabuła jest prosta, nie ma w niej nic ciekawego, porywającego (a Jordan pokazał, że można). W efekcie, ta samozwańcza największa przygoda Conana jest mizerna, a do tego boli zmarnowany potencjał.
You Know My Name - 2012-07-26, 13:57
:
Ty weź się Tix za SF zamiast bajki o żelaznym karle imieniem Wasyl (i jego kompanie żeliwnym Romku) czytać.

E:
U mnie nietypowo - rozgrzebane Wg. Łotra Wiśniewskiego-Snerga, (wy)Dumanowski Szostaka i czytany przez Ferencego audiobook Xawras Wyżryn i inne fikcje narodowe Jacka Dukaja.
Tixon - 2012-07-26, 18:23
:
Nie mogę. Raz, że czyszczę zaległości i zostało mi jeszcze elf bajek, tj Conanów i czytam je na przemian z innymi książkami, dwa, że z SF mam jedynie dwa tomy Bovy (Wenus i Jowisz, a niektórzy mówili, żeby najpierw przeczytać wojnę o asteroidy), dwa tomy Drogi do Science Fiction, zbiór Kto zastąpi człowieka i Retrogenetyka i inne opowiadania. A i jeszcze Non Stop. I na razie na żadną z nich nie mam ochoty.

Natomiast w temacie...
Kolejny Conan - Andrew Offutt : Conan i Czarownik.
Na pierwszy rzut oka, interesująca pozycja. Powrót do młodych lat, kiedy Conan zajmował się złodziejstwem, przedstawiająca jedną z pomniejszych przygód z tamtego czasu. Do tego wyraźnie inny styl pisania, niż inni. Plus dużo ilustracji.
Ale gdy przyjrzeć się bliżej, nie jest już tak przyjemnie. Ilustracje są albo w złych miejscach, albo nie przedstawiające w ogóle wydarzeń z książki, do tego są dosyć tandetne. Autor z uporem maniaka skupia się na opisywaniu niepotrzebnych detali (jak to, którą ręką bohater podniósł miecz aby schować go do pochwy), co nie wpływa korzystnie na styl. Do tego Conan w tym utworze jest taką nieconanowską popierdułką - a to coś źle usłyszy, a to w pułapkę wpadnie, a to potwór mu dokopie, a to go zwierz z siodła zwali bądź mu ucieknie.
Czyli zapowiadało się ciekawie, a wyszło jak zwykle.
toto - 2012-07-26, 19:41
:
Tixon napisał/a:
dwa tomy Drogi do Science Fiction
Powinieneś to mieć dawno za sobą. No, powiedzmy, że pierwszy tom możesz opuścić. Kolejne to lektura obowiązkowa.
Shadowmage - 2012-07-26, 20:03
:
Ja się właśnie zastanawiam czy sobie jeszcze raz nie przeczytać - niedawno kupiłem własne egzemplarze, bo przed laty czytałem z biblioteki.

"Miecze i mroczna magia" nie wchodzą, więc zabrałem się za "Krótką historię mitu" Armstrong.
ASX76 - 2012-07-26, 21:39
:
Tixon napisał/a:
A i jeszcze Non Stop.


Śmiało. Bardzo dobra pozycja s-f. Wchodzi gładko, bez smarowania. ;)
Młodzik - 2012-07-27, 17:06
:
Uch, skończyłem ten zakichany "Atrament". Bełkot jednak to nie jest, ale zdecydowany przerost formy nad treścią. I będę tak twierdził aż po grób, o!
Tixon - 2012-07-27, 17:21
:
Dobra, a teraz wyskakuj z interpretacji 8)
adamo0 - 2012-07-27, 17:26
:
Znowu się zacznie :-P
Młodzik - jak nie robiłeś notatek, najlepiej na egzeplarzu książki to lepiej wyedytuj swojego posta! 8)
Młodzik - 2012-07-27, 17:31
:
Pewnie nikt mi nie uwierzy, że mam pamięć wystarczającą, by ogarnąć taką strukturę bez robienia notatek.
Zapewne nie ogarnąłem wszystkiego perfekcyjnie, bo sama struktura zwyczajnie mnie męczyła i nużyła. Być może wrócę do "Welinu" i "Atramentu" za kilka(naście) lat, jak będzie mi się nudziło :P .
Qbard - 2012-07-27, 18:12
:
Kolejna książka Charlesa Bukowskiego którego jestem fanem. Tym razem "Zapiski starego świntucha". Są to teksty które publikował w alternatywnej gazecie Open City. Są to opowiadania ale i rozważania o sztuce, polityce itd. Bukowski nie przebiera w słowach, jego teksty naładowane są seksem, pijaństwem, hazardem, brudem całego świata. A on jest pijanym "luźnym kalafiorem" :-)
adamo0 - 2012-07-27, 18:23
:
Atlas chmur 8)
bimali1 - 2012-07-28, 07:08
:
"Korona śniegu i krwi" Cherezińskiej. Nie mogę powiedzieć, żeby do cna mnie zadowoliła, ale to istotnie bogaty fresk historyczny z końca rozbicia dzielnicowego. Wplecione w wydarzenia elementy fantastyki przypominały mi podobny motyw z legend arturiańskich, o przenikaniu się pogaństwa i chrześcijaństwa. Zabieg nie do końca mnie przekonał, a choć całość z pewnością warto, to jednak w swoją opowieść o Wikingach Cherezińska chyba bardziej się wczuła.
Młodzik - 2012-07-29, 17:56
:
Mam takiego szesnastoletniego znajomego, którego gust książkowy jest mocno zryty. Zachwyca się "Achają", której autor miał chyba jakieś zapędy sadystyczne wobec bohaterki. Zachwycał się Uznańskim. Nie czytałem, ale też słyszałem, że pod względem seksualnym autor ma nasrane we łbie. "Lolitę" również uważa za swietną (bodaj jedyna niefantastyczna książka, którą czytał). Myślałem sobie, ok, chłopak docenił, jaby nie patrzeć, jedną z ważniejszych powieści XX wieku, chwali się.
Wczoraj sam siadłem do "Lolity". No tak, dałem się nabrać. Jak się dzieciakowi mogło nie podobać, skoro to najbardziej obleśna książka jaką w życiu widziałem. Za mną na razie 80 stron. Rozumiem, że miał być to cios w jaja pruderii lat 50tych, ale ciekaw jestem czy jest w "Lolicie" coś więcej (poza świetnym stylem oczywiście).
ASX76 - 2012-07-29, 18:15
:
Świetny styl i "cios w jaja" to mało? :-P
Młodzik - 2012-07-29, 18:28
:
Może być to niejako dowodem mojego niewspółgrania z Nabokovem, a przynajmniej z "Lolitą", bo tak, dla mnie to mało :P . Styl świetny, ale nie tak, bym przed nim klękał.
ASX76 - 2012-07-29, 18:34
:
Może wstrzymaj się z dalszą lekturą aż znajdziesz się w wieku bohatera powieści "jarającego się" lolitką. ;)
Młodzik - 2012-07-29, 20:08
:
No niestety, ja nie z tych, co to jarają się młodymi dziewczętami. Zresztą czekać nie muszę, kolejne 50 stron zupełnie zmieniło moje nastawienie. Teraz baaardzo mi się, bardzo.
ASX76 - 2012-07-29, 21:05
:
Młodzik napisał/a:
No niestety, ja nie z tych, co to jarają się młodymi dziewczętami.

Zresztą czekać nie muszę, kolejne 50 stron zupełnie zmieniło moje nastawienie. Teraz baaardzo mi się, bardzo.



1. Nie żałuj, może za ileś lat Ci się odmieni. :-P

2. Tylko żebyś za kolejne kilkadziesiąt stron znowu nie zmienił nastawienia. ;)
mad5killz - 2012-07-29, 22:20
:
Parę godzin temu skończyłem Mars Kosika, książka spodobała mi się na tyle, że jutro sięgnę po Vertical.
Kto wie, co będzie później. (:
ASX76 - 2012-07-29, 22:42
:
mad5killz napisał/a:
Parę godzin temu skończyłem Mars Kosika, książka spodobała mi się na tyle, że jutro sięgnę po Vertical.
Kto wie, co będzie później. (:


"Kameleon"? ;)
toto - 2012-07-29, 22:53
:
Bóg zapłać Tochmana. Wolę czytać teksty o innych państwach niż Polska. Wolę czytać teksty nieznane. Przeczytałem na razie trzy, jeden znałem wcześniej w całości, drugiego obszerne fragmenty. Wśród następnych niektóre tytuły też wydają się znajome. Ale poza tym, jest dobrze.
ASX76 - 2012-07-29, 23:39
:
Na przyszłość: przed zakupem warto sprawdzać zawartość danego zbioru.

Teksty o "innych państwach niż Polska":
- S. Aleksijewicz: Ołowiane żołnierzyki, Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Czarnobylska modlitwa
- M. Szczygieł: Gottland, Zrób sobie raj
- J. Hatzfeld: Nagość życia: opowieści z bagien Rwandy, Strategia antylop, Sezon maczet
- J. Hugo-Bader: W rajskiej dolinie wśród zielska, Biała gorączka
- W. Szabłowski: Zabójca z miasta moreli: reportaże z Turcji
- T. Terzani: W Azji
- C. Thubron: Po Syberii, Utracone serce Azji
utrivv - 2012-07-30, 10:06
:
W czasie urlopu przeczytałem Teorie Diabła i Kroki w Nieznane 2012 a do tego kilka lekkich kryminałów oraz Poczet polskich królowych, księżnych i metres.
To ostatnie tylko wyrywkowo, konkretne postacie jako wstęp do "Kororny"
Jachu - 2012-07-30, 11:53
:
ASX76 napisał/a:
- J. Hugo-Bader: W rajskiej dolinie wśród zielska, Biała gorączka
Polecam. Bardzo polecam. Wali w głowę.

Czytam "Diunę" Franka Herberta w przekładzie Łozińskiego ;) Na razie czyta się nieźle, ale nie powala na łopatki. Bogactwo opisów, postaci, złożoność struktur i relacji panujących w świecie stworzonym przez Herberta budzi szacunek, ale... tak jakby czegoś brakowało. Zobaczymy co będzie dalej, na razie skończyłem pięć rozdziałów.
ASX76 - 2012-07-30, 12:03
:
Jachu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
- J. Hugo-Bader: W rajskiej dolinie wśród zielska, Biała gorączka
Polecam. Bardzo polecam. Wali w głowę.



Sięgnij po: Tochmana, Aleksijewicz czy Hatzfelda, to dopiero poczujesz "walnięcie"... :-P
Shadowmage - 2012-07-30, 12:05
:
Z nawału roboty poszedłem w lektury w teorii łatwe i przyjemne. "Martwe Jezioro" Mortki nawet ciekawie się czytało, ale cały czas miałem wrażenie, że na sesji RPG siedzę.
Teraz "Grillbar Galaktyka" Kossakowskiej. Na razie nie mam pojęcia dlaczego niby to ma być powieść, jak wygląda na zbiór opowiadań. Może dalej się zrobi powieściowo... a poza tym ma być zabawnie, trochę jak skrzyżowanie Adamsa z White'em, ale czyta się na razie bez zacięcia.
Jachu - 2012-07-30, 12:41
:
ASX76 napisał/a:
Jachu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
- J. Hugo-Bader: W rajskiej dolinie wśród zielska, Biała gorączka
Polecam. Bardzo polecam. Wali w głowę.



Sięgnij po: Tochmana, Aleksijewicz czy Hatzfelda, to dopiero poczujesz "walnięcie"... :-P
Dziękuję, postoję ;)
Procella - 2012-07-31, 10:44
:
Jorge Molist - Zamaskowana królowa

Wzięte w ciemno z biblioteki - miałam ochotę na jakieś czytadło w klimatach historyczno-przydodowo-awanturniczych. Zobaczymy, czy to jest to, czego szukałam, bo dopiero zaczynam.

Cytat:
W 1208 r. Peyre de Castelnou, legat papieski, przewozi potajemnie do Rzymu dokumenty stanowiące zagrożenie dla władzy Kościoła i papieża Innocentego III. W drodze Peyre zostaje zamordowany, a niebezpieczny ładunek skradziony. O morderstwo i kradzież oskarżono hrabiego Tuluzy, Rajmunda VI. Papież rzuca na niego klątwę i ogłasza bezlitosną krucjatę, która pustoszy Okcytanię.

Tymczasem Bruna, córka możnowładcy z Béziers, zakochuje się w Hugonie, tajemniczym trubadurze z Hiszpanii.

W Paryżu nowy legat papieża zmusza Guillerma, studenta teologii i hulakę, by przyłączył się do krucjaty. Ma wypełnić dwie misje: odzyskać skradzione dokumenty i zabić Brunę.

Losy trojga młodych ludzi splatają się coraz mocniej ze sobą w opowieści pełnej namiętności, rywalizacji i śmierci, która wciąga czytelnika od pierwszych stron i pozwala mu się zanurzyć w średniowieczny świat magii, okrucieństwa i liryki.

toto - 2012-07-31, 16:39
:
Bóg zapłać przeczytane. Jednak znajomo wyglądające tytuły były mylące - jeszcze tylko przedostatni reportaż w trakcie czytania zapalał lampki "gdzieś już to czytałem", choć trochę mniej niż dwa pierwsze (poza tym, że dotyczy tego samego zdarzenia, co "Mojżeszowy krzak"; możliwe, że czytałem jeden z nich a po prostu oba wydają się znajome). Teraz wziąłem się za Planeta Kaukaz Wojciecha Góreckiego. Wygląda interesująco, ale miałem czas na przewrócenie tylko kilku kartek i nie wiem jeszcze, co o książce myśleć.
Jander - 2012-07-31, 19:52
:
Późno, bo późno, ale przeczytałem w końcu Autostopem przez Galaktykę i na pewno sięgnę po kolejne części.
Poza tym skończyłem po chyba dwóch latach od rozpoczęcia czytania Miłość i Sen Crowleya. I jak powyżej - mam już ochotę sięgnąć po kolejną część, trzecią.
ASX76 - 2012-07-31, 19:55
:
Jander napisał/a:

Poza tym skończyłem po chyba dwóch latach od rozpoczęcia czytania Miłość i Sen Crowleya.


Musi to być fascynująca książka, skoro tyle czasu ją czytałeś. ;)
Jander - 2012-07-31, 20:00
:
Atrament też gdzieś tyle czytałem. Obydwie uważam za świetne książki. Niektórym trzeba dać trochę czasu, musi poleżeć jak dobre wino. ;)
Luinloth - 2012-07-31, 20:10
:
Ja przeczytałam drugi tom Malazańskiej i czytam trzeci. Rozkręciło się mocno i mnie porwało.
I też mi się spodobało Autostopem przez Galaktykę. //spell Właściwie to nie wiem, czemu wcześniej się za to nie zabrałam.
MrSpellu - 2012-07-31, 20:10
:
Jander napisał/a:
Późno, bo późno, ale przeczytałem w końcu Autostopem przez Galaktykę

Nie siadło mi. Z dekadę za późno.
toto - 2012-07-31, 20:12
:
Luinloth napisał/a:
I też mi się spodobało Autostopem przez Galaktykę. //spell Właściwie to nie wiem, czemu wcześniej się za to nie zabrałam.
U mnie drugi lub trzeci rok leży na półce. I nie potrafię sobie wyobrazić, że będę w stanie to skończyć.
Jander - 2012-07-31, 20:34
:
toto napisał/a:
I nie potrafię sobie wyobrazić, że będę w stanie to skończyć.

Najpierw otwierasz pierwszą stronę i czytasz. Potem drugą. Następnie przewracasz kartkę i czytasz następną. Powtarzasz to z każdą następną.
W krótkim czasie powinieneś mieć przed oczyma tył okładki i uśmiech na twarzy.
Shadowmage - 2012-07-31, 20:44
:
"Autostopem..." jest całkiem ok, tylko trzeba lubić specyficzny rodzaj humoru - bo bez tego, to wiele się w tej książce nie znajdzie.
toto - 2012-07-31, 20:56
:
Jander, kiedy to nie działa. Znaczy, kilka lat temu przeczytałem pierwszy tom trylogii i nawet mi się podobało, bo jak Albatros wypuścił trylogią w jednym tomie, to kupiłem - bo pamiętałem, że przyjemne. Zacząłem czytać i szybko utknąłem. Poleżała ze dwa lata, wymęczyłem się i doczytałem pierwszą część (przynajmniej tak twierdzi zakładka, ja miałem wrażenie, że utknąłem zaraz po zniszczeniu Ziemi). Drugiej nie zmogłem, ledwie zacząłem i odłożyłem na półkę.
utrivv - 2012-08-01, 07:20
:
Nigdy nie udało mi się przez to przebrnąć a próbowałem wielokrotnie :)
Książka jest po prostu bardzo nudna.
Luinloth - 2012-08-01, 09:13
:
Mam wrażenie, że inną książkę czytałam. ;)
You Know My Name - 2012-08-01, 11:28
:
Dawnom tu nic nie skrobnął.
Za mną Dumanowski Szostaka. Czysty zachwyt. Książka wybitna. W jakiś sposób przypomina mi Związek Żydowskich Policjantów Chabona, bo historia alternatywna jest środkiem a nie celem. Oczywiście jako nie-Krakus nie wychwyciłem wszystkiego, co zostało zaszyte w tekście (jak np. miejsce spotkania Dumanowskiego i Chodnikiewicza z Mickiewiczem), ale nie zmniejszyło to w żadnym razie mojej bardzo wysokiej oceny. Podobało mi się na równi z Science-Fiction Dukaja.
Niedługo skończony będzie też Dżozef Małeckiego, jako że nie czytam zbyt często horrorów (jakby się tak zastanowić to bardzo długo żadnego nie czytałem) to nie prześladuje mnie rozpoznanie wzorców. Czyta się przyjemnie.
Posłuchuję też Xawrasa... czytanego przez Ferencego. Głos jego bardziej mi odpowiada niż Gosztyły, ale brakuje Ferencemu kunsztu interpretatora.
Tak czy inaczej XW mnie zmiażdżył po raz kolejny. Wypas.
Młodzik - 2012-08-01, 15:03
:
Hm, hm, mnie spotkanie z Szostakiem pewnie czeka dopiero po Polconie. Z nominowanych powieści nie przeczytałem nic i nie zanosi się, bym cokolwiek ruszył. Trzeba oszczędzać. Tylko pozwolę sobie na "Wahadło Foucaulta", bo chwilowo mam po dziurki w nosie fantastyki.
Młodzik - 2012-08-02, 11:08
:
"Lolita" wywołała u mnie podobne uczucia, co "Labirynt Fauna". Naprawdę świetna powieść, ale niemal musiałem się zmuszać do czytania jej, bo napawała mnie grozą i obrzydzeniem. Poza tym mam kolejny powód, by się przyłożyć do angielskiego, ciekaw jestem ile gier słownych ominęło mnie przez przekład (na dodatek chyba ten gorszy - o ile się zorientowałem Robert Stiller dokonał lepszego).
You Know My Name - 2012-08-02, 12:09
:
Czas wrócić do przerwanego na intencję Zajdli Eriksona. Zacząłem (Tixon, nie czytaj :P ) Myto Ogarów. Początki jak zwykle nieco niezrozumiałe, ale zobaczymy co będzie dalej.
Sabetha - 2012-08-02, 17:18
:
"Czytam" Narrenturm, zrywając fasolkę szparagową, co jest moim pierwszym, zresztą bardzo udanym, flirtem z audiobookami (no co, jestem stara, zacofana i ze wsi XD ). Kroczę ku upadkowi w zastraszającym tempie - strach pomyśleć, może jeszcze się do czytnika e-booków przekonam :shock:
adamo0 - 2012-08-02, 17:41
:
To się nazywa ewolucja :-P
ASX76 - 2012-08-02, 17:46
:
To się nazywa zdrada ideałów. --_-
silaqui - 2012-08-02, 19:02
:
Zbliżam się do połowy "Opowieści praskich" Bochińskiego, i nie jest źle :)
Opowiadania pełne postaci żywcem wyciętych z wspomnień starego dobrego Grzesiuka, okraszone odrobiną magii i sentymentu do "starych dobrych czasów". O dziwo, taka Warszawa podoba mi się bardziej niż nam współczesna :)

W najbliższych planach: rozprawienie się z cyklem "Kłamca". Biorąc pod uwagę dostępne w sieci recenzje trochę boję się, czy książki przez okno nie wyrzuę,ale cóż... ponodobno do odważnych świat należy :)
Romulus - 2012-08-02, 19:23
:
Zaproponowałbym nową powieść Stephensona a nie tą makulaturę, ale cóż... :) Nie mozna zabraniać masochizmu :) Ani przed nim zniechęcać :) Trzeba być tolerancyjnym :)

Czytam sobie "Reamde" i jestem bardzo zadowolony, choc to dopiero początek. Nie spodziewam się żadnej fantastyki, humoru jest mniej, ale jedno się nie zmienia - nie mogę się oderwać, kiedy zaczynam czytać. Dobrze, że jest urlop i nie jest żal zarywać noce.
silaqui - 2012-08-02, 19:38
:
Romulus napisał/a:
Zaproponowałbym nową powieść Stephensona a nie tą makulaturę, ale cóż... :) Nie mozna zabraniać masochizmu :) Ani przed nim zniechęcać :) Trzeba być tolerancyjnym :)

Wiesz, dobrze czasem zakończyć jakąś serię, ot, dla świętego spokoju :D
ASX76 - 2012-08-02, 19:59
:
silaqui napisał/a:

Wiesz, dobrze czasem zakończyć jakąś serię, ot, dla świętego spokoju :D


Właśnie że lepiej nie kończyć, dla świętego spokoju. :-P
Stary Ork - 2012-08-02, 21:26
:
Sabetha napisał/a:
"Czytam" Narrenturm, zrywając fasolkę szparagową, co jest moim pierwszym, zresztą bardzo udanym, flirtem z audiobookami (no co, jestem stara, zacofana i ze wsi XD ). Kroczę ku upadkowi w zastraszającym tempie - strach pomyśleć, może jeszcze się do czytnika e-booków przekonam :shock:


A potem to już tylko crack zamiast papierosów, meskal zamiast piwa i gang-bang zamiast romantycznego wieczoru we dwoje, nie mów, że nie ostrzegałem //mysli Ja dla odmiany staczam się z Lehanem, przez "Wypijmy nim zacznie się wojna" przeleciałem jak gówno przez kaczkę w jakieś cztery godziny efektywnego czasu czytania i z rozpędu wbiłem się w "Ciemności, weź mnie za rękę". Gdybym miał takiego kumpla jak Bubba Rogowski, życie byłoby prostsze //orc .
krasik_81 - 2012-08-03, 09:48
:
Jestem w trakcie czytania tetralogii INNY ŚWIAT Tad'a Williamsa, a dokładnie czytam "Morze Srebrzystego Światła". Polecam gorąca. Trudno się od tej "książki-tetralogii" oderwać. Jeśli ktoś jeszcze nie czytał to WARTO. Coś dla fanów "Zamieci" Neal'a Stephensona.
Stary Ork - 2012-08-03, 10:51
:
krasik_81 napisał/a:
Coś dla fanów "Zamieci" Neal'a Stephensona.


Śmiała teza. Masz dość firepoweru, żeby ją uzasadnić? Bo ja akurat jestem fanem "Zamieci" //mysli
Shadowmage - 2012-08-03, 11:03
:
Ja skończyłem "Inny świat" po drugim tomie. Był niezły, ale jakoś pod ręką nie miałem trójki, a potem mi z głowy wyleciało. "Zamieć"? Zdecydowana przesada... a przynajmniej porównanie chybione, bo chociaż wspólne jest cyberpunkowe tło, to u Williamsa nastawienie jest przede wszystkim na świat wewnątrz gry i przygodowość.
xan4 - 2012-08-03, 11:04
:
Zastanawiałem się, kto się pierwszy odezwie :) Bo że się ktoś odezwie to byłem pewny ;)
Jachu - 2012-08-03, 11:28
:
Shadowmage napisał/a:
u Williamsa nastawienie jest przede wszystkim na świat wewnątrz gry i przygodowość.
Prawda, choć niewątpliwie nie należy czynić z tego zarzutu, bo całość czyta się fantastycznie. Jeśli zaś chodzi o porównanie z powieścią "Zamieć" Neala Stephensona, to nie zajmę stanowiska, bo w ogóle nigdy nie miałem do czynienia z twórczością tego autora. Z zasady nie należy dyskutować o czymś, czego się nie zna :)
krasik_81 - 2012-08-03, 11:35
:
Shadowmage napisał/a:
Ja skończyłem "Inny świat" po drugim tomie. Był niezły, ale jakoś pod ręką nie miałem trójki, a potem mi z głowy wyleciało. "Zamieć"? Zdecydowana przesada... a przynajmniej porównanie chybione, bo chociaż wspólne jest cyberpunkowe tło, to u Williamsa nastawienie jest przede wszystkim na świat wewnątrz gry i przygodowość.

Z całym szacunkiem dla Ciebie Shadowmage ,ale źle "odczytałeś" moją wypowiedź.
Nie miałem na celu porównywania obu książek, bo poziom obu panów pod względem kunsztu pisarskiego jest całkiem inny (czyt. na korzyść Neal'a ma się rozumieć). Chodziło mi tylko o wskazanie w pewien sposób przynależności dzieła Tad'a Williamsa do książek ze środowiska cyberpunka.
krasik_81 - 2012-08-03, 11:50
:
Shadowmage napisał/a:
u Williamsa nastawienie jest przede wszystkim na świat wewnątrz gry i przygodowość.

Tu się należy sprostowanie. Świat przedstawiony w tetralogii nie jest światem gry, a zbiorem różnych wymyślonych i wykreowanych przez ich "właścicieli" światów VR. Po drugie nie określiłbym Innego Świata w kategorii tylko i wyłącznie przygodówki - jest to mieszanka fantastyki i fantasy z domieszką sensacyjnego thrillera (czyt. chociażby cały wątek Stracha).
Shadowmage - 2012-08-03, 12:09
:
Jachu napisał/a:
Prawda, choć niewątpliwie nie należy czynić z tego zarzutu, bo całość czyta się fantastycznie. Jeśli zaś chodzi o porównanie z powieścią "Zamieć" Neala Stephensona, to nie zajmę stanowiska, bo w ogóle nigdy nie miałem do czynienia z twórczością tego autora. Z zasady nie należy dyskutować o czymś, czego się nie zna :)
Ale ja z tego nie czynię zarzutu, tylko stwierdzam różnicę.

krasik_81 napisał/a:
Chodziło mi tylko o wskazanie w pewien sposób przynależności dzieła Tad'a Williamsa do książek ze środowiska cyberpunka.
To trzeba było powiedzieć, że to dla fanów cyberpunka, a nie, że dla fanów "Zamieci". Jest trochę książek, które mają więcej wspólnego z "IŚ" niż "Zamieć".
Co do sprostowania to racja, uprościłem. Co do elementów fantasy - tutaj bym dyskutował. Jeśli coś się dzieje w VR, to jest jednak elementem SF, nawet jak w koło latają fajerbole :)
No, chyba że chodziło Ci o tego magika od elektryczności, to było małe przegięcie :)
rybieudka - 2012-08-04, 17:58
:
Zabrałem się za Herosów (jak ktoś ma potrzebę może hejtować) - otwierające opko Orbita zdecydowanie na plus.
Shadowmage - 2012-08-04, 18:43
:
Hejtować? Po co, mam "Czarne" i "Herosów" na biurku :P
rybieudka - 2012-08-04, 18:54
:
Shadowmage, znowu wyjdzie na to, że czytamy to samo równolegle
Qbard - 2012-08-05, 17:07
:
No i szósta moja książka Charlesa Bukowskiego "Najpiękniejsza dziewczyna w mieście". Zbiór opowiadań jak zawsze ze świata wykolejeńców. Nie ma upiększeń, świat jest jedną wielką kloaką. Bukowski znał ten świat od podszewki bo tak się prowadził.
Młodzik - 2012-08-05, 17:13
:
Czytam "Accelerando". SIowe rosyjskojęzyczne langusty mnie zmiażdżyły. Ciekaw jestem co to dalej będzie.
krasik_81 - 2012-08-06, 08:07
: Temat postu: Książki z serii WARBOOK
Ostatnimi czasy systematycznie zacząłem "pochłaniać" książki z serii WARBOOK. Fajne i lekkie czytadła dla kogoś kto lubi realia konfliktów zbrojnych dość szczegółowo opisanych, a do tego w realiach alternatywnej historii (czyt. co by było gdyby .........). Vladimir Wolff, Marcin Ciszewski i spółka wymiatają w tych klimatach. Czy ktoś miał już do czynienia z ww. serią ? Jakie są wasze wrażenia ?
Magg0t - 2012-08-07, 19:32
:
"Pigmej" - Ch. Palahniuk. Po 50 stronach powoli wsiąkam i dobrze się bawię. Ciekawie napisane i pomysłowe :)
Misiel - 2012-08-08, 12:20
:
Skonczony "Kompleks Portonoya" Philipa Rotha. Ciekawa ksiazka, w zasadzie prawie trzysta stron zarliwego monologu mlodego czlowieka, ktory ma problem z wlasna tozsamoscia (zydostwem) i niezmierna chucia, a zrodlo swoich problemow upatruje w domu rodzinnym. Moze nie brzmi porywajaco, ale pozory myla. Fajny, "zwawy" jezyk, sporo humoru (ordynarnego), a przede wszystkim przy lekturze udzielila mi sie pasja i wzburzenie Portnoya (wylaczajac gimnastyke z fujara!).

Teraz zaczynam Janusza Rudnickiego - Chodzcie, idziemy (krotka ksiazka, na droge z i do pracy) i Upadek Hyperiona.
Młodzik - 2012-08-08, 15:10
:
Ile razy myślę, że zaczynam mieć jakiś kryzys czytelniczy, to pojawia się książka, która udowadnia, że najwyraźniej źle sobie dobieram lektury.
Wahadło Foucaulta sprawiło, że cieszę się jak dziecko, pomimo tego, że jeszcze nie wyszedłem poza zaporowy początek charakterystyczny dla Eco.
You Know My Name - 2012-08-08, 15:23
:
Młodzik napisał/a:
Wahadło Foucaulta sprawiło, że cieszę się jak dziecko, pomimo tego, że jeszcze nie wyszedłem poza zaporowy początek charakterystyczny dla Eco.
Ech, jak ja Ci zazdroszczę, że pierwszy raz czytasz Wahadło...

Ja wciągam się ponownie w Eriksona (Myto ogarów. Miasto), ale piekielnie mnie kusi podręcznik do Historii Starożytnej Ziółkowskiego, i chyba zrobię sobie dłuższą przerwę od fantastyki niebawem (czeka też Davies Zaginione królestwa).
Młodzik - 2012-08-08, 15:28
:
A zgadnij, jak ja żałuję, że już raz przeczytałem "Imię róży" :) .
Mimo wszystko muszę zmienić nawyki zakupowo-czytelnicze. Dokończę to, co już mam na półkach i potem kupuję jedną książkę naraz, tę na którą mam akurat ochotę, choćbym co drugi dzień miał biegać do Empiku :) .
Tixon - 2012-08-08, 16:09
:
Ostatnio przeczytane : Magom wszystko wolno duetu Diaczenko (dobre), Conan i miecz Skelos Offutta (słabe), Dzika energia Diaczenków (dobre), Conan i Droga Królów Wagnera (liczyłem na przyzwoitą powieść i Wagner mnie nie zawiódł, jest na równi z Jordanem). Zaczynam Przypływ nocy Eriksona i Magu - //pisowcy

Po remoncie napiszę coś więcej o powyższych.
Qbard - 2012-08-08, 18:05
:
Marek Sołtysik "Ulica Maska". Jest to zbiór opowiadań wydany w 1980r. i okraszony ilustracjami autora (ukończył Akademię sztuk Pięknych). Opowiadania są poetycko-malarskie, wręcz eksperymentatorskie. Miejscami jak błądzenie we mgle ;-)
bimali1 - 2012-08-09, 10:29
:
"Pomnik cesarzowej Achai" Ziemiańskiego. Trochę z sentymentu dla tamtego cyklu. Rzecz raczej słabsza, z pomysłami rodem z przedwojennej fantastyki /niebotyczne góry dzielące planete na części/ i typowymi dla Z. wulgaryzmami w tematyce żołnierskiej. Ale całkim złe to nie jest, tylko sprawia wrażenie pomysłów powierzchownych i nieprzemyślanych.
ASX76 - 2012-08-09, 12:14
:
E tam, a czegoś się Pan spodziewał od rozrywkowej literatury kierowanej do czytelników, którzy lubią proste/nieskomplikowane historyjki? :-P
To tak, jak oczekiwać, że polskie kluby w europejskich pucharach będą odnosić sukcesy, a nie zbierać cięgi od prawie wszystkich i męczyć się z "kelnerami". ;)
Misiel - 2012-08-10, 07:57
:
Janusz Rudnicki - Chodzcie, idziemy - ech, po zajmujacych felietonach w Machinie spodziewalem sie czegos innego niz kolejnego przedstawiciela tego irytujacego polskiego nurtu powiesciowego, a mianowicie surrealistycznej groteski wysmiewajacej polskie cechy narodowe bla, bla, bla. Nie zeby to bylo jakies bardzo zle, ale forma i tematyka do mnie kompletnie nie trafiaja. Nie skonczylem.
Shadowmage - 2012-08-10, 08:22
:
Zacząłem "Magiczne lata" McCammona. Na razie przyjemne, chociaż wiele nie przeczytałem. Skończyłem też "Miecze i mroczną magię". Słabizna, ze trzy opowiadania dobre, reszta dolne rejony stanów średnich.
A tutaj o książkach przeczytanych w lipcu.
Qbard - 2012-08-10, 13:50
:
Adam Hollanek "Topless". Wygrzebana książka z 1990r. to powieść obyczajowa, takiego Hollanka nie znałem.
toto - 2012-08-10, 19:53
:
Jeśli zimową nocą podróżny Calvino. Kawałek książki, później kawałek innej książki, kawałek innej książki... Na razie jest ok, ale nie wiem czy na końcu okaże się, że to miało sens, czy była to jedynie igraszka z czytelnikiem.
silaqui - 2012-08-10, 20:37
:
"Saga o Rubieżach", kolejna mocno gloryfikowana powieść od Prószyńskiego.
Pół książki za mną: jest magia, jest walka, ale nieco zbyt statyczne to wszystko.Dużo intryg, jeszcze więcej niedomówień wynikających z tego,że to debiut itp. Chwilami przypomina Tolkienowskie podejście do opowiadania historii, ale za mało regionalizmów, a zbyt dużo wymyślania. Nie tego się spodziewałam.

I znów blurb i polecanki zniszczyły książę (choć może za 200 stron zmienię zdanie ^^)

Dajcie mi w końcu zamkniętą w jednym tomie powieść //mur
Shadowmage - 2012-08-11, 08:22
:
Tutaj masz zamknięte w jednym tomie dwie powieści :D
Magg0t - 2012-08-11, 09:57
:
Aparatus - A. Pilipiuk. Efekt wycieczki do biblioteki. Przeczytałem, póki co, pierwsze opowiadanie ze zbioru i w zasadzie mogłoby pasować do wydanych wcześniej. Zawiera wszystko to co u Pilipiuka typowe: polski patriota, jazda po komuchach, dziwny wynalazek. Równie dobrze pasowałoby do każdego z poprzednich zbiorów opowiadań. Chociaż w zasadzie i tak czegoś takiego się spodziewałem, więc rozczarowanie nie ma ;)
adamo0 - 2012-08-11, 11:14
:
Delektuję się Atlasem Chmur. Już dawno bym skończył, ale nie chcę.
Bardzo mi się podoba. Genialna książka, wspaniała.

Mam Wam za złe, że tak mało osób ją polecało ;)
ASX76 - 2012-08-11, 11:28
:
adamo0 napisał/a:
Delektuję się Atlasem Chmur. Już dawno bym skończył, ale nie chcę.
Bardzo mi się podoba. Genialna książka, wspaniała.

Mam Wam za złe, że tak mało osób ją polecało ;)


Polecam ją od ładnych kilku lat, a zauważ, żem Trybun Ludowy, więc mam za sobą ogrom osobników. ;)

Statystyki prowadzisz, czy jak? :-P

P.S. Lepszej książki od "Atlasu chmur" nie znajdziesz. //spell
MadMill - 2012-08-11, 11:44
:
ASX76 napisał/a:
Polecam ją od ładnych kilku lat, a zauważ, żem Trybun Ludowy, więc mam za sobą ogrom osobników.

Jak Ty coś polecasz to wszyscy się boją czytać.
silaqui - 2012-08-11, 13:42
:
Shadowmage napisał/a:
Tutaj masz zamknięte w jednym tomie dwie powieści :D

Owszem, ale to i tak nie cała Saga, na kontynuację znów będzie trzeba czekać ^^
Magg0t - 2012-08-12, 09:10
:
Aparatus za mną. Wciąż nie mogę się przestać śmiać z tych opowiadań. Nie dlatego, że zawierały taką doże humoru tylko dlatego, że pomysły w niektórych zawarte były tak durne że aż szok.
Teraz coś z innej beczki. Tom Clancy - Poszukiwany żywy lub martwy.
Sabetha - 2012-08-12, 14:25
:
ASX76 napisał/a:
Polecam ją od ładnych kilku lat, a zauważ, żem Trybun Ludowy, więc mam za sobą ogrom osobników. ;)


Nie wiem, czy ogrom, ale mnie masz na pewno. Za sobą znaczy :-)

W bólach i mękach przebrnęłam "Romans licealny" Zaremby. Nie pomogło ani to, że dość w sumie dobrze pamiętam czasy, które nastały po 1989 roku, ani fakt, że rzecz dzieje się w szkole, a bohaterami są nauczyciele i uczniowie. Historii najnowszej nie lubię, a problemy nurtujące Zarembowych protagonistów są mi najzupełniej obce. Gdybyż zostały jeszcze opisany w sposób niepozwalający oderwać się od lektury, ale gdzie tam.

Aktualnie mknę przez "Rakietowe szlaki" t. I. Przeczytałam dopiero kilka opowiadań, jednakowoż każde z nich (jedne więcej, inne mniej) czymś mnie zaskoczyło, a "Skalpel Occama" wręcz podbił szturmem me serce. Mam nadzieję, że reszta będzie jeszcze lepsza. A przynajmniej nie gorsza.
Młodzik - 2012-08-12, 17:36
:
Skończyłem Wahadło Foucaulta. Przynajmniej dla mnie czytanie go po raz drugi pewnie przyniesie jeszcze więcej przyjemności. Eco bombarduje taką ilością informacji z różnych epok przemieloną z urojeniami zwolenników teorii spiskowych, że ciężko to ogarnąć. Przed następnym razem będę się musiał dokształcić :) .
You Know My Name - 2012-08-12, 17:44
:
To książka po której lekturze nie jestem w stanie uwierzyć w żadną teorię spiskową.
toto - 2012-08-12, 18:02
:
Jeśli zimową nocą podróżny za mną. Mam trochę mieszane odczucia. Bo o ile z każdą kolejną opowieścią historia zaczynała wciągać coraz bardziej, to ze względu na konstrukcję książka wydaje się pełna historii niedokończonych. Niby wątek Czytelnika i Czytelniczki skończył się szczęśliwie, ale czuję niedosyt.

Reamde Stephensona. Dopiero kilkadziesiąt stron za mną i trudno coś więcej powiedzieć, poza tym, że wstęp przywodzi mi myśl Cryptonomicon. Mnie ten początkowy "wykład" o goldfarmingu i grach MMO nie uderzył, tak jak Dukaja. Ale to dlatego, że wcześniej kojarzyłem terminy, ale nie do końca zdawałem sobie sprawę, jak to działa.
Młodzik - 2012-08-12, 18:26
:
You Know My Name napisał/a:
To książka po której lekturze nie jestem w stanie uwierzyć w żadną teorię spiskową.

A widzisz, bo moim zdaniem zakończenie można interpretować dwojako, nawet jeśli Eco pisał "Wahadło" z zamiarem wyśmiania zwolenników takich teorii.
Natomiast dla mnie "Wahadło" jest powieścią, po której nie powinna powstać żadna inna kręcąca się wokół teorii spiskowej. Po prostu Eco zebrał do kupy absolutnie wszystko co się dało. Podczas czytania co chwila sobie przypominałem "Kod Leonarda da Vinci" i śmiać mi się chciało. Zbudować fabułę wokół takiej bzdurki, dobre sobie.
utrivv - 2012-08-13, 06:52
:
Zacząłem Rzekę Bogów, akurat trafiła się okazja bo pociąg jechał dwa razy dłużej niż powinien. PKP zawsze stało frontem do klienta.
Jachu - 2012-08-13, 07:02
:
utrivv napisał/a:
Zacząłem Rzekę Bogów, akurat trafiła się okazja bo pociąg jechał dwa razy dłużej niż powinien. PKP zawsze stało frontem do klienta.
To teraz PKP - Powinieneś K*** Podziękować :mrgreen:

Ja skończyłem "Diunę" i "Mesjasza Diuny" (2w1 - wydanie Zysku), a potem machnąłem na szybko "Rok 1984" Orwella. Teraz czytam "Tiganę" Geja Gawriela Kaja :P
bimali1 - 2012-08-13, 07:48
:
"Jeździec miedziany" Paulliny Simons. Czytałem niejako przymuszony, ale rzecz jest niespodziewanie dobra. Najazd Hitlera na ZSRR , a w tle, ale własciwie bardziej niż w tle, niemożliwe uczucie. Obrona Leningradu ze śmiercią, głodem i zimnem, pokazana z punktu widzenia zwykłego człowieka i oddana dobrze. Miłosne rozterki bohaterki momentami może nieco melodramatyczne, ciekawie jednak splecione z wojną,. A całość mocno erotyczna.
Tomasz - 2012-08-13, 08:48
:
Czytam Wegnera. Najpierw przypomniałem sobie dwa zbiorki opowiadań, dalej mi się bardzo podobają. Niestety na powieści utknąłem. Jakoś nie ma już tego ognia, takie trochę bez wyrazu jest, czegoś brakuje. Liczyłem chyba na więcej. Przeczytałem coś ze dwie trzecie i odłożyłem na chwilę.
W sam raz by połknąć "Mordercę bez twarzy" Mankella. Pierwsza powieść z Wallanderem. Po tym jak wciągnął mnie serial jednak się skusiłem i nie żałuję. Dzisiaj muszę kupić kolejną.
Z rozbiegu zabrałem się też za "Białą gorączkę" Ellroya. Tu jego styl osiągnął jakąś kulminację zwięzłości. Dwoma słowami opisuje to co innemu autorowi zajęłoby ze dwie strony. Taki karabin maszynowy literatury sensacyjnej. Na razie z kwartetu jednak najlepsze "Tajemnice Los Angeles".
Młodzik - 2012-08-13, 09:31
:
Wegner był dla mnie bez wyrazu od samego początku. To głównie wina bohaterów, tak bezbarwnych, że aż zęby bolą. No i patosu, hektolitrów patosu.
Misiel - 2012-08-13, 09:52
:
Mankella czytalem juz ponad rok temu, ale pamietam, ze srogo mnie zawiodl. "Morderca bez twarzy" byl jeszcze dosyc obiecujacy, byl klimat, postac Wallandera, ale sama historia kryminalna nuuuudna i banalna. Natomiast kolejna czesc - "Psy z Rygi" to juz slabiutka i glupiutka ksiazka, bardziej sensacyjna niz kryminal. Spodziewam sie, ze wszystkie kolejne czesci sa juz duzo lepsze, ale po takim starcie to najwczesniej na emeryturze je sprobuje...

U Wegnera bardzo podobal mi sie pierwszy tom opowiadam (Yatech wcale taki bezbarwny nie byl...), drugi juz troche mniej, ale wciaz dobry. Natomiast powiesc wypada tutaj najslabiej, dluzy sie, a postac tej dziewczynki jest absurdalna... Tak czy siak przyjemna lektura, ale bez zachwytow.
Procella - 2012-08-13, 10:06
:
Misiel napisał/a:
Natomiast kolejna czesc - "Psy z Rygi" to juz slabiutka i glupiutka ksiazka, bardziej sensacyjna niz kryminal.

IMHO to najsłabsza część, przynajmniej z tych, które czytałam. Najbardziej podobało mi się "O krok".
Romulus - 2012-08-13, 11:23
:
Procella napisał/a:
Misiel napisał/a:
Natomiast kolejna czesc - "Psy z Rygi" to juz slabiutka i glupiutka ksiazka, bardziej sensacyjna niz kryminal.

IMHO to najsłabsza część, przynajmniej z tych, które czytałam. Najbardziej podobało mi się "O krok".

Ha! Takoż film z Kennethem Branaghiem w ramach 3 sezonu "Wallandera" BBC. Fabularnie słaby. Bo poza tym, pierwsza klasa :)

A u mnie "Pustka: sny" Hamiltona. Przypominam sobie przed wydaniem drugiej częsci tej trylogii. Ale ta - na razie - znowu się odsunęła w przyszłość. A szkoda, bo Hamilton naprawdę pisze znakomitą space operę. I o ile wcześniej podobała mi się trylogia "Night's Dawn", to jednak teraz zdecydowanie wolę dylogię i trylogię osadzone we wszechświecie Wspólnoty. I niech się schowają różne Bujoldy, Webbery i inna popelina.
Ł - 2012-08-13, 20:05
:
toto napisał/a:

Reamde Stephensona. Dopiero kilkadziesiąt stron za mną i trudno coś więcej powiedzieć, poza tym, że wstęp przywodzi mi myśl Cryptonomicon. Mnie ten początkowy "wykład" o goldfarmingu i grach MMO nie uderzył, tak jak Dukaja. Ale to dlatego, że wcześniej kojarzyłem terminy, ale nie do końca zdawałem sobie sprawę, jak to działa.

Wydaje mi się że Dukaj nie krytykował faktu istnienia tego wykładu, tylko krytykował fakt nieistnienia poza tym wykładem większego "technologicznego" zaangażowania. W "Reamde" samo MMO/cyberprzestrzeń to odprysk, większość czasu to różnego rodzaju sekwencje wywiadowczo/surwiwalowe.
AM - 2012-08-13, 22:41
:
Romulus napisał/a:

A u mnie "Pustka: sny" Hamiltona. Przypominam sobie przed wydaniem drugiej częsci tej trylogii. Ale ta - na razie - znowu się odsunęła w przyszłość.


Tylko do 14 września

http://mag.com.pl/ksiazki...Zapowiedzi.html
Romulus - 2012-08-14, 09:28
:
AM napisał/a:
Romulus napisał/a:

A u mnie "Pustka: sny" Hamiltona. Przypominam sobie przed wydaniem drugiej częsci tej trylogii. Ale ta - na razie - znowu się odsunęła w przyszłość.


Tylko do 14 września

http://mag.com.pl/ksiazki...Zapowiedzi.html

Kamień spadł mi z serca. Słowo :) W końcu jakaś fajna space opera na polskim rynku. Jeśli tylko na 3 tom nie trzeba będzie czekać dwóch lat, to już będzie rewelacja :) Zastanawiam się cały czas, albo cały czas nie potrafię pojąć, jak to jest, że takie cykle jak Webbera, czy pani Bujold sprzedają się a Hamilton (o niebiosa od nich lepszy), czy Reynolds już nie.
Shadowmage - 2012-08-14, 09:49
:
Proste: bo są proste :) Zresztą jakby się Bujold sprzedawała, to by była wydawana.
Stary Ork - 2012-08-16, 12:54
:
W trakcie wyprawy łupieskiej na Dziki Wschód (o którejże to mogłaby powstać "Pieśń o spustoszeniu Podola 2: Stary Ork unleashed", ale o tem potem) przebiłem się jak czołgi Rokossowskiego przez "Wojnę Iwana" Catherine Merridale, świetną rzecz o Armii Czerwonej podczas drugiej wojny - ale tym razem z perspektywy jednostek, a nie frontów, armii i korpusów. Kapitalny portret żołnierza radzieckiego jako jednostki, odarty (na ile się da) z oficjalnej mitologii. A ponieważ w sakwie z łupami przywiozłem empikową promocję UW, ruszam z "Rzeką bogów". I się jaram. Me happy Ork //orc
Jachu - 2012-08-16, 14:37
:
Czytam "Tiganę" autorstwa Guy'a Gavriela Kay'a i muszę się szczerze przyznać, że pomimo faktu, iż zaczynam już część drugą (rozdział 7), to na razie nie zachwyca. Książka jest napisana dobrze, fabuła w porządku, ale na razie nie zaskoczyło. Przejrzałem przed chwilą kilka recenzji dostępnych w sieci i doczytałem, że początek powieści jest niemrawy, więc nie poddaję się i czytam dalej... ale jak się nie wciągnę w okolicach połowy książki, to ASX-ie drżyj, bo też twoją reckę na katedrze czytałem! //pisowcy
Romulus - 2012-08-16, 14:38
:
"Północ i Południe" Elisabeth Gaskell. Muszę sobie kupić filmową (serialową) ekranizację tej powieści, ale póki co - czytam. Podobnie, jak w przypadku poprzedniej książki tej pisarki, jestem urzeczony pięknym stylem, delikatnością, elegancją fabuły, sympatią dla bohaterów i darem opowiadania tej pisarki. Z pewnością nie zasługuje ona na to, aby być przyćmioną przez doskonałą, ale bardziej sentymentalną twórczość Jane Austen. A że powieść solidnie gruba, więc z pewnością będzie z tego suta uczta.
Tomasz - 2012-08-16, 16:20
:
Przeczytałem powieść Dona DeLillo "Punkt Omega". Krótka, treściwa, trochę dziwna. Dobrze napisana, ale taka bardziej jak rozbudowane opowiadanie. Muszę poszperać po książkach tego autora. Po świetnej "Librze" i teraz tym krótkim dziele, mam ochotę na więcej.

Zacząłem "Operację Shylock. Wyznanie" Philipa Rotha. Dotąd przeczytałem niewiele tego autora, jakieś dwie krótkie powieści. Wciągnęła mnie od pierwszej strony. Rewelacyjne pomysły, świetne zawiązanie historii, dobrze napisane. Liczę na długą i smakowitą ucztę.
Magg0t - 2012-08-16, 18:40
:
Skończyłem Poszukiwany żywy lub martwy T. Clancy'ego. I niestety szału nie ma. To nie ten Clancy co kiedyś. Szkoda. Teraz zabieram się na Czas Zmierzchu Głuhowskiego.
Shadowmage - 2012-08-16, 18:47
:
Biorąc pod uwagę, że pisał to z jakimś drugim kolesiem... zakładam, że jest autorem konspektu, a całą resztę zrobił za niego wyrobnik. Ma przynajmniej tyle przyzwoitości, że ghostwritera umieszcza na okładce :)
Magg0t - 2012-08-16, 18:57
:
W wersji angielskiej owszem jest adnotacja, że powieść napisana przy współpracy. Polski wydawca oszczędził tej informacji czytelnikom //pisowcy
Shadowmage - 2012-08-16, 19:04
:
Nie jestem przekonany czy w tym tysiącleciu Clancy napisał jakąś książkę sam... może coś z końcówki o J. Ryanie (które i tak były już słabe). Dlatego też już od dłuższego czasu nie czytam jego książek.
Stary Ork - 2012-08-16, 19:07
:
Młodzik napisał/a:
Podczas czytania co chwila sobie przypominałem "Kod Leonarda da Vinci" i śmiać mi się chciało.


Ja wspominałem sobie "Wahadło..." podczas lektury "Kodu...", ale ubaw pewnie ten sam //orc . Enyuej, "Rzeka bogów" jest fpytna i już żałuję, że się kiedyś skończy //slina
Magg0t - 2012-08-16, 19:15
:
Cytat:
Nie jestem przekonany czy w tym tysiącleciu Clancy napisał jakąś książkę sam... może coś z końcówki o J. Ryanie (które i tak były już słabe). Dlatego też już od dłuższego czasu nie czytam jego książek.


Ja chyba tylko z sentymentu przeczytałem. Bo ileż można czytać Czerwony Sztorm albo Polowanie na Czerwony Październik ? ;)
Shadowmage - 2012-08-16, 19:18
:
Stary Ork napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Podczas czytania co chwila sobie przypominałem "Kod Leonarda da Vinci" i śmiać mi się chciało.

Ja wspominałem sobie "Wahadło..." podczas lektury "Kodu...", ale ubaw pewnie ten sam //orc . Enyuej, "Rzeka bogów" jest fpytna i już żałuję, że się kiedyś skończy //slina
No cóż, ja podczas lektury "Wahadła..." wspominałem sobie "Święty Graal, święta krew" (potem w jednym rozdziale nawet było z niego motto) i się śmiałem nieźle. Brown jest wtórny więc po dwakroć :)
Magg0t napisał/a:
Ja chyba tylko z sentymentu przeczytałem. Bo ileż można czytać Czerwony Sztorm albo Polowanie na Czerwony Październik ?
Dwa razy starczy :P
Stary Ork - 2012-08-16, 19:52
:
"Święty Graal..." jest ubawny nawet standalone, zwłaszcza, jak się zna już historię hucpy ze odnaleznieniem rodowodu Merowingów, który to rodowód liczne czubki biorą za ryty w kamieniu pewnik //mysli Zdaje się, że Brown miał nawet proces z autorami "Graala" o plagiat.
Shadowmage - 2012-08-16, 20:31
:
A owszem, dobra zabawa była. Niby miał mieć, ale sądzę, że to raczej była kwestia wywołania dodatkowego szumu. Bo inaczej i Eco powinien zostać pozwany :D
adamo0 - 2012-08-16, 20:34
:
Ale trzeba przyznać, że wywód autorów "Święty Graal, święta krew" był przedstawiony bardzo sugestywnie. Oczywiście jak na bujdę.
Sabetha - 2012-08-17, 09:31
:
To Maria Magdalena nie jest matką założycielką rodu Merowingów? //aaa

Zaczęłam wczoraj "Koronę śniegu i krwi". Sama jeszcze nie wiem, co o tym sądzę, ale chyba będzie dobrze.
Romulus - 2012-08-17, 09:34
:
Sabetha napisał/a:
Zaczęłam wczoraj "Koronę śniegu i krwi". Sama jeszcze nie wiem, co o tym sądzę, ale chyba będzie dobrze.

Koniecznie napisz, bo jakieś czepialstwo cały czas czytam odnośnie tej książki. Jak ty się przyczepisz, to już zatknę się w sobie na amen :)
Stary Ork - 2012-08-17, 10:16
:
adamo0 napisał/a:
Ale trzeba przyznać, że wywód autorów "Święty Graal, święta krew" był przedstawiony bardzo sugestywnie. Oczywiście jak na bujdę.


A mnie jakoś nie uwiódł, mimo, że czytałem to w liceum, czyli w wieku, w którym każdą bujdę łyka się jak młody pelikan //mysli . Ale może to dlatego, że wcześniej zaliczyłem tych samych autorów bujdę ze śmiertelną powagą wywodzącą masonerię od budowniczych Świątyni Salomona, i to mnie trochę zaszczepiło.
adamo0 - 2012-08-17, 11:43
:
No bo chyba wolnomularze wywodzą swoje 'pochodzenie' od budowniczych Świątyni Salomona, ale Mój Boże - to część ich symboliki, a nie fakty podawane jako historyczne pewniki...
Generalnie ciekaw jestem ilu ludzi po przeczytaniu takiego "Święty Graal, święta krew" było święcie przekonanych, że to "najprawdziwsza prawda". Obawiam się, że wielu.
Stary Ork - 2012-08-17, 13:43
:
adamo0 napisał/a:
No bo chyba wolnomularze wywodzą swoje 'pochodzenie' od budowniczych Świątyni Salomona, ale Mój Boże - to część ich symboliki, a nie fakty podawane jako historyczne pewniki...


A właśnie panowie uznawali to jako niepodważalny fakt //mysli
Qbard - 2012-08-17, 18:21
:
Wojciech Żukrowski "Zapach psiej sierści". Bardzo dobra sensacyjna powieść na podstawie której w 1981r. powstał film z Wilhelmim w roli głównej.
rybieudka - 2012-08-18, 23:03
:
Przeczytałem Herosów. Wegner pozamiatał, Skalska niewiele gorzej (moja pozytywna opinia nie wynika bynajmniej z faktu, ze jeden z bohaterów jej opowiadania jest moim imiennikiem ;) ), do tego naprawdę dobre teksty Ćwieka :shock: , Małeckiego czy Cetnarowskiego i w efekcie mamy koljną udaną antologię z Powergraphu. Szkoda tylko, że się opóźni :-(
Jander - 2012-08-20, 00:02
:
Tomasz napisał/a:
Czytam Wegnera. Najpierw przypomniałem sobie dwa zbiorki opowiadań, dalej mi się bardzo podobają. Niestety na powieści utknąłem. Jakoś nie ma już tego ognia, takie trochę bez wyrazu jest, czegoś brakuje. Liczyłem chyba na więcej. Przeczytałem coś ze dwie trzecie i odłożyłem na chwilę.

Ja już się z nim poddałem na amen, ledwo przeczytałem pierwsze opowiadanie w drugim tomie opowiadań. Przez większość czasu miałem deja vu z opowiadaniami z WFRP na przemian z uczuciami "Boże, kiedy to opowiadanie się skończy".
Odbiłem sobie zajebistym Dumanowskim - jeszcze Chochoły i będę znów na bieżąco z Szostakiem (pomijając opowiadania walające się po gazetach i antologiach).
You Know My Name - 2012-08-20, 22:04
:
Jander napisał/a:
zajebistym
Nisko go oceniasz :>
Ard - 2012-08-21, 13:12
:
Tomasz napisał/a:
Przeczytałem powieść Dona DeLillo "Punkt Omega". Krótka, treściwa, trochę dziwna. Dobrze napisana, ale taka bardziej jak rozbudowane opowiadanie. Muszę poszperać po książkach tego autora. Po świetnej "Librze" i teraz tym krótkim dziele, mam ochotę na więcej.

Zacząłem "Operację Shylock. Wyznanie" Philipa Rotha. Dotąd przeczytałem niewiele tego autora, jakieś dwie krótkie powieści. Wciągnęła mnie od pierwszej strony. Rewelacyjne pomysły, świetne zawiązanie historii, dobrze napisane. Liczę na długą i smakowitą ucztę.


Punkt Omega to akurat taki średniawy DeLillo. Jak ognia unikałbym też Performerki, Spadając i Psa łańcuchowego. Za to zdecydowanie mogę polecić Graczy, Biały szum i Podziemia (choć te dwa ostatnie książki są trudno dostępne).

Co do Rotha, to Operacja Shylock jest dość nietypową rzeczą w jego dorobku (chyba tylko Spisek przeciwko Ameryce ma podobną konwencję). Reszta jest inna, ale na pewno warta przeczytania - zwłaszcza trylogia Amerykańska (Amerykańska sielanka, Wyszłam za komunistę i Ludzka skaza). Lubię też Wzburzenie, Portnoya i Konające zwierzę.

---

Sam z kolei właśnie skończyłem Nemesis Rotha (po angielsku, czekanie na polski przekład mnie już znużyło) i mam dość mieszane uczucia - z jednej strony pod względem warsztatowym jest, jak zwykle, bardzo dobrze, z drugiej - jakoś mnie ta powieść nie przekonuje, wydaje mi się sztuczna i ma o wiele mniejszą siłę niż wspomniane Wzburzenie. W skali szkolnej dałbym tróję z plusem.
Jachu - 2012-08-21, 13:50
:
Po nieudanej przygodzie z "Tiganą", rozpoczynam przygodę z nowo nabytymi książkami z serii Uczta Wyobraźni... Na pierwszy ogień "Akwaforta" :)
Tomasz - 2012-08-21, 15:36
:
Ard napisał/a:
Punkt Omega to akurat taki średniawy DeLillo.

To druga jego książka, którą przeczytałem. Ale mnie nie zniechęciła do innych tytułów.

Ard napisał/a:
Jak ognia unikałbym też Performerki, Spadając i Psa łańcuchowego.

Dobrze wiedzieć, bo się kręciłem już wokół "Spadając".

Ard napisał/a:
Za to zdecydowanie mogę polecić Graczy, Biały szum i Podziemia (choć te dwa ostatnie książki są trudno dostępne).

No niestety. Ale liczę na Allegro.

A "Cosmopolis" warto?

Ard napisał/a:

Co do Rotha, to Operacja Shylock jest dość nietypową rzeczą w jego dorobku (chyba tylko Spisek przeciwko Ameryce ma podobną konwencję).

Już lada chwila kupię na Allegro.

Ard napisał/a:
Reszta jest inna, ale na pewno warta przeczytania - zwłaszcza trylogia Amerykańska (Amerykańska sielanka, Wyszłam za komunistę i Ludzka skaza). Lubię też Wzburzenie, Portnoya i Konające zwierzę.

Też łatwo się tych wszystkich tytułów nie kupuje. Trzeba zamawiać itd, na półkach w księgarniach się tego nie znajdzie.
bimali1 - 2012-08-21, 16:26
:
"Tatiana i Aleksander" Simons, dalszy ciąg "Jeźdźca miedzianego", niestety znacznie słabszy. Autorka trochę cofa się w czasie, trochę śledzi przyszłe losy bohaterów, tylko momentami osiągając poziom poprzedniej powieści. Najgorzej wypada, kiedy próbuje się wgłębić w działania wojenne, wychodzi z tego takie jak-sobie-pani- Simons- wyobraża-wojnę.

"Sukkub"Edwarda Lee. Aczkolwiek nie jest to literatura najwyższych lotów, jedak ma dobre tempo i oferuje sporą dawkę emocji, w tym okrucieństwa i raczej perwwersyjnego seksu.
Więc czytam z takim trochę niezdrowym zaciekawieniem, jakie też Lee nowe okrucieństwa i świństewka wymyśli.
Ard - 2012-08-21, 17:07
:
Tomasz napisał/a:
A "Cosmopolis" warto?


Hm, Cosmopolis czytałem jakieś 4 lata temu i od tego czasu do tej książki nie wracałem, więc trudno mi powiedzieć, jak teraz bym ją odebrał. Ale wtedy miałem podobne wrażenia jak Ty z Punktu Omega - krótka, trochę dziwna, przypominająca rozrośnięte opowiadanie.

Tomasz napisał/a:
Też łatwo się tych wszystkich tytułów nie kupuje. Trzeba zamawiać itd, na półkach w księgarniach się tego nie znajdzie.


Wiem, wiem, piszę tak tylko na przyszłość ;) A co do Rotha, to warto zerkać na stronę polskiego wydawnictwa (Czytelnik) - czasami bardziej opłaca się kupić u nich (niekiedy można dostać ich książki za 10-14 zł) niż na Allegro.
Plejbek - 2012-08-22, 07:26
:
Reamde. Nie mogę się oderwać, mimo iż po 200 stronach wiem już na pewno, że "Peanatemy" czy "Cryptonomiconu" to nie przebija. Może nieco słabsze rzeczy czytałem ostatnio? A może po prostu nawet słabszy niż zwykle Stephenson jest i tak lepszy od większości czytanych przeze mnie autorów?
Magg0t - 2012-08-22, 16:35
:
Czas zmierzchu porzuciłem po przeczytaniu 50 stron. Jakoś sam nie wiem dlaczego. Coś mi po prostu nie leży. Za to przeczytałem wczoraj Pełnię księżyca J. Butchera i powiem szczerze całkiem fajne czytadło. Teraz zabieram się za Nim zawisną na szubienicy J. Abercrombiego.
Procella - 2012-08-23, 08:25
:
"The Book of Fairy and Folk Tales of Ireland" w opracowaniu W.B. Yeatsa (łączne wydanie tomów "Fairy and Folk Tales of Irish Peasantry" i "Irish Fairy Tales". Znakomicie się czyta, polecam. I jest tu "Stolen Child".
Tixon - 2012-08-23, 13:56
:
Zbiorczo, cztery Conany :


Conan i miecz Skelos Andrew Offutt - akcja powieści dzieje się jakiś czas po "Conan i Czarownik" - Conan wrócił do siebie i zastanawia się, co zrobić z amuletem. Decyzję pomaga podjąć jego dawna znajoma i razem ruszają ku zleceniodawcy dziewczyny. Na miejscu czekać ich będzie konfrontacja z czarnoksiężnikiem władającym tytułowym mieczem, którego wyjątkowość polega na tym, że... samo się porusza.
Wprost straszne. A, i gdybyście bali się, że zaspoilerowałem wam fabułę - to wszystko wynika z prologu. Po prostu autor nie umie ciekawie opowiedzieć historii.
Co by tu natomiast dobrego powiedzieć? Sceny z mieszkańcami pustyni są przyzwoite. Ciekawi (chociaż tylko powierzchownie zarysowani) bohaterowie, klimatyczne rozmowy-targi.
Mimo wszystko, słabe.


Conan i Droga Królów Karl E. Wagner
I to jest dobry Conan. Historia zaczyna się w Zingarze, gdzie bohater czeka na powieszenie. Tyle o fabule, Wagner potrafi opowiedzieć historię, by zaciekawić czytelnika, pozostawić niedopowiedzenia i możliwości rozwoju opowieści.
Całość czyta się przyjemnie, umieściłbym ją na równi z Jordanem.

Conan i Najemnik Andrew Offutt
Ponownie Offutt i ponownie słabo, czy nawet gorzej - mizernie. Opowiastka umieszczona jest pomiędzy czarownikiem a mieczem, wyjaśniająca jak Conan odzyskał co stracił, a przy okazji udaremnił spisek. Offutt musi oczywiście w prologu przedstawić założenia tego spisku, bo inaczej czytelnik mógłby być nim zaskoczony, a to było by straszne. Ale dzięki temu, że czytelnik wie, co się stanie, autor nie musi się tym nadmiernie zajmować, tak więc z dziewięćdziesiąt stron tej niewielkiej książki (całość liczy sto pięćdziesiąt) to przydługawy wstęp. W związku z tym intryga rozwija się raz dwa, przy czym rozwiązuje jeszcze szybciej. I wyjątkowo słabo.


Conan z Aquilonii L. Sprague de Camp, Lin Carter
Panowie Carter i de Camp to dla mnie rzeźnicy fantasy. Co prawda Fletcher napisał znośnego Ucznia Czarnoksiężnika, ale jeśli idzie o Conany, to odwala taką robotę, że szkoda gadać. Tym razem mamy do czynienia z opowiadaniami, ale prawdę mówiąc, to nie ma większego znaczenia, bo równie dobrze mogły to by być poszczególne części. Bez różnicy.
Oto panowie wybrali okres z potencjałem - Conan jest już królem, ma dorastającego syna, no nic tylko brać i wymyślać historie.
Więc wymyślają - Conn zostaje uprowadzony, powstaje stowarzyszenie najpotężniejszych czarnoksiężników z całego świata pod wodzą Thoth-Amona, Conan sam jeden trafia w ręce wroga, zostaje wrzucony do lochów, a potem trafia przed oblicze swych przeciwników. I zaczyna się rzeź, bo piątka najpotężniejszych magów epoki hyboryjskiej nie jest w stanie poradzić sobie z jednym człowiekiem.
Dalej bohater wyrusza do Stygii dokopać Thothowi, ten się dzielnie broni, wydaje się nawet, że przechytrzył barbarzyńcę. Ale nie, Thoth-Amon strzela sobie w stopę, cały plan idzie się elfić, pozostaje tylko ucieczka.
Conan goni go nadal, ponownie zostaje zaskoczony, pojmany, uwięziony w lochu. Sytuacja się powtarza, Thoth-Amon ucieka na kraniec świata do swoich ostatnich sojuszników.
Conan goni go dalej, ponownie trafia do siedziby wroga, tym razem w charakterze gościa. Upija się i zasypia, jednak inni członkowie wyprawy mają... inne potrzeby, dochodzi więc do burdy. Aby nic się Conanowi nie stało, Thoth-Amon przenosi go na plażę :
"Arcymag mógł spokojnie zabić go w pijackim śnie. Jednak pozwolił mu żyć i z pomocą wciąż służących mu niewidzialnych demonów przeniósł w to nieznane miejsce. Dlaczego?" - właśnie to pytanie zadaje sobie również czytelnik, ale tak pro forma.
Czy w tej beznadziejnej książce są jakieś plusy? No cóż, są pterodaktyle.
No i zabawnie patrzeć, jak autorzy nadymają książkę patosem i mocą (tytuł rozdziału Requiem dla czarnoksiężnika), by potem przekłuwać balonik.
bimali1 - 2012-08-26, 09:36
:
"Ludzie z bagien" Edwarda Lee. Niby tak samo jak w "Sukkubie", okrucieństwo, seks, ale akcja co chwilę traci tempo. dialogi są koszmarne i wymuszenie dowipne, zaś całość wygląda, jakby Lee nasladował samego siebie.
Tomasz - 2012-08-26, 12:50
:
Zabrałem się za posiadane książki Borgesa i wsiąkłem. Przeczytałem "Autobiografię", "Złoto tygrysów", "Pamięć Szekspira", kończę "Księgę piasku". Czekają na mnie cztery kolejne w tym same "Fikcje" i poluję już na następne.
Świetna literatura. Doprecyzowana i bardzo oszczędna, a jednocześnie bogata w aluzje, znaczenia, symbole itd.
Kto jeszcze nie miał przyjemności z Jorge Luisem Borgesem to szczerze polecam.

W przerwach między tytułami Borgesa poczytuję Eco "Superman w literaturze masowej".
Odkrywam Eco na nowo. Też zamierzam się dłużej na nim zatrzymać.
MrSpellu - 2012-08-26, 13:44
:
A ja w końcu przeczytałem pożyczonego Weeksa, chyba Grę Cienia. Przy Stoverze Weeks jest Cienkim Bolkiem, ale i tak jest to miły, urlopowy odmóżdżacz.
Magg0t - 2012-08-26, 18:25
:
Skończyłem Abercrombiego Nim zawisną na szubienicy i bardzo mi się. Teraz biorę się za Kancelarię Grishama.
rybieudka - 2012-08-26, 18:40
:
Męczę Gniew smoka duetu Weis i Hickman. "Męczę" jest tu słowem kluczowym. wcześniejsze tomy cyklu były znacznie lepsze, choć te książki, o dziwo, mają zwyczaj ożywiać się w końcówkach, wiec liczę, że nie okaże się Gniew... totalną klapą.
Greybrother - 2012-08-26, 22:05
:
"Boże Monarchie" Kearneya. Fajny pomysł i dobrze się czyta, chociaż taki, jakby szkic tylko, aż się prosi, by to rozwinąć.
Na tapecie Bellona, "Fort Pillow" Michała Staniszewskiego, kolejna pozycja do bardzo ubogiej, niestety, literatury po polsku o Wojnie Secesyjnej, "Batoche" Grzegorza Swobody - koniec XIX w. i kształtowanie się państwa kanadyjskiego i "Wojna Meksykańska 1861-1867"
Jachu - 2012-08-27, 07:52
:
Skończyłem Akwafortę K.J. Bishop, czyli moją pierwszą UW. Wrażenia pokrótce opisane w wątku poświęconym autorce.
Obecnie zaczynam Hyperiona Dana Simmonsa, zobaczymy czy pozytywne wrażenie z prologu i pierwszego rozdziału nie zblednie w zderzeniu z rzeczywistością ;)
Plejbek - 2012-08-27, 13:21
:
Zazdroszczę Ci, że czytasz to po raz pierwszy. Wspaniały cykl (Endymiony też są bardzo dobre - nie słuchaj narzekających). Najlepsza rzecz SF Simmonsa którą czytałem spośród wydanych w Polsce (horrorów nie znam). Z niecierpliwością czekam na zapowiedzianego Drooda.

Zacząłem "Przez Ciemne Zwierciadło". Jedna rzecz irytuje - wg mnie tekst Inglota to powinno być posłowie a nie przedmowa. Za bardzo odkrywa treść i "ukierunkowuje" czytelnika. Zostawiłem to po trzech stronach i przeczytam jak skończę książkę.
Młodzik - 2012-08-27, 13:27
:
Czytam "Siedemdziesiąt dwie litery" i cieszę się jak dziecko. Dawno nie czytałem tak dobrego zbioru opowiadań.
Jachu - 2012-08-27, 13:35
:
Plejbek napisał/a:
Zazdroszczę Ci, że czytasz to po raz pierwszy.
Tak prawdę powiedziawszy, to dość późno zabrałem się za tę pozycję ;) "Hyperion" jest na polskim rynku już od wielu lat, ale pomijając już trudno dostępne wydanie Ambera, to w 2007 roku MAG wydał wznowienie... a mamy 2012 :mrgreen: W takim tempie, to pewne pozycje przeczytam na emeryturze :mrgreen:

Plejbek napisał/a:
Wspaniały cykl (Endymiony też są bardzo dobre - nie słuchaj narzekających).
Słyszałem wiele porcelanek CAŁEGO cyklu, więc jeśli spodoba mi się pierwszy tom, to na pewno będę chciał sięgnąć po drugi. Z Endymionami to nie wiem jeszcze jak będzie z kasiorą i miejscem na półce. Się zobaczy się.
adamo0 - 2012-08-27, 14:33
:
Młodzik napisał/a:
Czytam "Siedemdziesiąt dwie litery" i cieszę się jak dziecko. Dawno nie czytałem tak dobrego zbioru opowiadań.


No jak skończysz ten zbiór to raczej lepszego nie znajdziesz :-) Ja nie znalazłem.
Chiang mistrzem krótkiej formy!
ASX76 - 2012-08-27, 15:15
:
Jachu napisał/a:

Obecnie zaczynam Hyperiona Dana Simmonsa, zobaczymy czy pozytywne wrażenie z prologu i pierwszego rozdziału nie zblednie w zderzeniu z rzeczywistością ;)


Nie zblednie, a nawet rozbłyśnie. :-P
Gdzieś Ty się podziewał z czytaniem przez te wszystkie lata? Dopiero podstawy nadrabiasz. ;)

Endymiony to już insza bajka. :-(
Młodzik - 2012-08-27, 15:43
:
adamo0 napisał/a:
No jak skończysz ten zbiór to raczej lepszego nie znajdziesz :-) Ja nie znalazłem.
Chiang mistrzem krótkiej formy!

Mnie się ostatnio chciało SF, więc tym bardziej mi się podoba :D. Nawet te czterostronicowe tekściki robią wrażenie.
Procella - 2012-08-27, 21:18
:
Przeczytane:
Bill Bass, Jon Jefferson - Trupia Farma
Ciekawe, warto przeczytać.

W czytaniu (oprócz Yeatsa, którego podczytuję po kawałku):
Zbigniew Libera - Rzyć, aby żyć
Pełne ciekawostek w stylu:
Cytat:
Słoweńscy chłopi byli przekonani, że kał zająca jest czysty, bo ten je tylko trawę. Dlatego też ten, kto je zobaczy, ażeby wyleczyć się z syfilisu, mówi: O, jak to gówno jest czyste, tak by mój ptak był czysty!, a następnie oddaje na nie mocz.

Szkoda, że korekta zaliczyła parę poważnych wpadek.

W kolejce:
Mam ochotę na dobry horror, więc pewnie jakiś Straub - mam na półce pięć nieprzeczytanych jego książek, na pierwszy ogień pójdzie pewnie albo "The Hellfire Club", albo "A Dark Matter".
Elektra - 2012-08-28, 07:08
:
adamo0 napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Czytam "Siedemdziesiąt dwie litery" i cieszę się jak dziecko. Dawno nie czytałem tak dobrego zbioru opowiadań.


No jak skończysz ten zbiór to raczej lepszego nie znajdziesz :-) Ja nie znalazłem.
Chiang mistrzem krótkiej formy!

Ptak śmierci Harlana Elisona też jest bardzo dobry, a Pożeglować do Bizancjum R.Silverberga również warto poznać.





Obecnie po raz kolejny przedzieram się przez początek Peanatemy. Mam nadzieję, że tym razem dam radę całości.
mrtobi - 2012-08-28, 08:57
:
Jak dla mnie, to lepszy od Chianga był zbiór opowiadań Resnicka "Słonie na Neptunie" i opowiadania Bacigalupiego w “Pompie numer sześć”. Znacznie bliższe moim gustom.
Młodzik - 2012-08-28, 09:22
:
Wiesz, pierwszy raz o Chiangu usłyszałem właśnie przy okazji "Pompy numer sześć" - zdaje się, że w jednym z fragmentów recenzji zamieszczonych na okładce było napisane, że Baciagalupi jest najlepszym obok Chianga pisarzem opowiadań. I przy zakupie "Siedemdziesięciu dwóch liter" najbardziej się bałem, że te wszystkie zachwyty były mocno na wyrost, skoro całkiem dobrym, ale nie aż tak znowu genialnym opowiadaniom z "Pompy" przylepia się łatkę prawie najlepszych.
Jak się okazało, sprawdza się powiedzenie "Prawie robi wielką różnicę" :) .
Qbard - 2012-08-28, 09:32
:
R. Schneider "Brat snu". Książka, która została odrzucona przez 23 wydawnictwa nagle stała się bestsellerem w latach 90. Na je podstawie powstała też opera, balet, film itd. Jest to opowieść o dziwnym człowieku z mega talentem muzycznym żyjącym w małej zapyziałej XIX-wiecznej wiosce. Kończy żywot zmagając się ze snem, dla miłości postanawia po prostu nie spać. Nie zdradziłem zakończenia, bo tego dowiadujemy się na samym początku książki. Dziwna to opowiastka, trochę męcząca, pisana staroświeckim językiem.
gelaZz - 2012-08-28, 19:22
:
Powolne nadrabianie zaległości:
Solaris Lema
Nowy, wspaniały świat Huxleya

Lem kapitalny, Huxley bardzo dobry
Młodzik - 2012-08-28, 20:32
:
Wybaczcie odejście od tematu, ale gelaZz, jesteś pierwszym forumowiczem z mojego miasta, na jakiego trafiłem.
gelaZz - 2012-08-29, 06:37
:
Młodzik napisał/a:
Wybaczcie odejście od tematu, ale gelaZz, jesteś pierwszym forumowiczem z mojego miasta, na jakiego trafiłem.


a pod avatarem masz wpisane Warszawa ;)

a odnośnie tematu to jestem w trakcie Rakietowych szlaków t. 4 i imo są trochę słabsze od poprzednich tomów
Romulus - 2012-08-29, 07:10
:
"Prawdziwy gangster" Evana Wrighta i Jona Robertsa, tak jak zakładałem, nie rozczarował mnie. Choć przeczytałem na razie 100 stron. Ale książka jest znakomita. Sam jej bohater nie próbuje się wybielać, od początku mówi, że jest zły i dlatego takie dreszcze chodzą po plecach, kiedy czyta się już o jego dzieciństwie. To, zazwyczaj, najnudniejsze momenty w takich książkach, ale jedno trzeba przyznać Robertsowi, zło towarzyszyło mu od małego. Pochodził z mafijnej arystokracji. Jego ojciec i wujowie byli capo mafijnej rodziny Gambino. Kiedy Roberts miał 7 lat ojciec zabrał go na pierwsze zabójstwo. Potem już poszło "z górki". Nazwisko, które nosi jest przybrane, tak naprawdę jest Włochem. Zmienił je nie po to, aby ukryć tożsamość, ale, żeby sobie ułatwić pewne sprawy po deportacji ojca (który brał udział w sławetnej "konferencji" w Appalachin). Sto stron za mną, Roberts wkracza w dorosłość a ja nie mogę się doczekać, aby sprawdzić co sprawiło, że stał się sławnym przestępcą. Do tego stopnia, że na meczu, na którym był z autorem książki, kiedy pokazano go na telebimie i zaanonsowano (!) publika zgotowała mu owację, choć bez wątpienia jest on mordercą i członkiem zorganizowanej przestępczości. I co sprawiło, że będąc mordercą i opisując swoje zbrodnie - nadal pozostaje bezkarny. Jaki układ zawarł z rządem federalnym?

Po 100 stronach nie dziwię się, że wytwórnia Paramount kupiła prawa do sfilmowania tej historii (w głównej roli obsadzono Marka Wahlberga).

Dodatkowym atutem tej książki jest fakt, że Evan Wright "nie łyka" wszystkiego co mu Roberts mówi. Sprawdza to, szuka potwierdzenia w niezależnych źródłach.

Naprawdę, pierwszorzędna robota.
Młodzik - 2012-08-29, 07:34
:
gelaZz napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Wybaczcie odejście od tematu, ale gelaZz, jesteś pierwszym forumowiczem z mojego miasta, na jakiego trafiłem.


a pod avatarem masz wpisane Warszawa ;)

Bo, pomijając wakacje, 6/7 czasu spędzam w Warszawie :P .
Romulus - 2012-08-29, 07:48
:
Koniec ze spamem.
gelaZz - 2012-08-31, 08:29
:
Postanowiłem po raz kolejny podejść do Science Fiction Dukaja. po przeczytaniu 60 stron dałem sobie spokój, czytam i nie wiem o czym, bełkot jakiś. Podobnie miałem z Amnezjakiem Nowaka, którego jakoś wymęczyłem, nie rozumiem zachwytu nad tymi utworami.
Młodzik - 2012-08-31, 08:55
:
U Dukaja bełkot? Iii tam. Mistrzostwo świata może to nie jest, ale pomijając te rozdziały w bardzo odległej przyszłości, jak na niego jest to aż nazbyt klarowne. Sam muszę przysiąść jeszcze raz, chyba mam takie ograniczenie umysłowe, że w pełni ogarniam tekst Dukaja dopiero po drugim czytaniu. Dzień, w którym uda mi się to za pierwszym razem, będzie świętem.
Plejbek - 2012-08-31, 09:09
:
Amnezjak to był mój typ w głosowaniu na najlepsze opowiadanie na Zajdla.
Science-Fiction to był mój typ na najlepszą powieść na Zajdla.

Gelazz, a czytałeś resztę antologii? Co o innych opowiadaniach powiesz?
gelaZz - 2012-08-31, 09:42
:
Plejbek napisał/a:
Gelazz, a czytałeś resztę antologii? Co o innych opowiadaniach powiesz?


czytałem, bardzo dobre były opowiadania: Kosika, Miszczaka, Szydy, Majki, Zbierzchowskiego i Protasiuka, reszta co najwyżej średnia no i te dwa nieszczęsne zamykające zbiór. Ogólnie antologia na plus.

Wcześniej czytałem Inne pieśni i były świetne, sam nie wiem co o Dukaju myśleć, teraz przymierzam się do Lodu
You Know My Name - 2012-08-31, 11:49
:
Ech, Godzina nadawania Cetnarowskiego to IMO najlepszy tekst zeszłego roku.

Erikson powoli zbliża się do końca. Pył Snów Wymarsz jest całkiem niezły, zagadek jeszcze trochę zapewne zostało, jak i nieco hurtowej śmierci zapewne, która Eriksonowi wychodzi jak mało komu.
Przede mną natomiast Neuromancer Gibsona na Stolyk, ale jakoś nie mam woli jeszcze zaczynać.
Jander - 2012-08-31, 12:11
:
Za mną ponad połowa antologii poświęconej Lovecraftowi Cienie spoza Czasu - kilka opowiadań z małymi plusami, reszty już nie pamiętam. Żeby choć jedno było na poziomie Lovecrafta, ech.
Młodzik - 2012-08-31, 16:04
:
Czytam "Widma". Ależ ta powieść uwodzi językiem, naprawdę, coś cudownego.
Ł - 2012-08-31, 18:22
:
gelaZz napisał/a:
Plejbek napisał/a:
Gelazz, a czytałeś resztę antologii? Co o innych opowiadaniach powiesz?


czytałem, bardzo dobre były opowiadania: Kosika, Miszczaka, Szydy, Majki, Zbierzchowskiego i Protasiuka, reszta co najwyżej średnia no i te dwa nieszczęsne zamykające zbiór.

na easy i medium dajesz radę ale na hardzie odpadasz. :mrgreen:
Sabetha - 2012-09-01, 12:54
:
Romulus napisał/a:
Koniecznie napisz, bo jakieś czepialstwo cały czas czytam odnośnie tej książki. Jak ty się przyczepisz, to już zatknę się w sobie na amen :)


Nie "zatychaj" się, nie będę się bardzo czepiać :-)

"Koronę" czytałam dość długo, ale tylko z powodu braku wolnego czasu. Bo akcja, chociaż wartką nazwać ją trudno, a zaskakującą tym bardziej (znaczy od początku wiadomo, jak się ta "polska gra o tron" potoczy, o ile się nie przespało stosownych lekcji historii), ma w sobie coś, co wciąga i budzi zainteresowanie. A tym czymś są oczywiście inkrustacje autorki, którymi zdobi tu i ówdzie surowe portrety Piastów, tudzież bohaterowie fikcyjni, siłą rzeczy stanowiący dla czytelnika zagadkę do rozwikłania.
Pozostaje jednak sprawa (olaboga, nigdy bym nie przypuszczała, że będę się czepiała właśnie tego) wplecionej w historię fantastyki. Cherezińska bez krępacji korzysta ze słowiańskiej mitologii i nie powiem, ma to swój urok. Schody zaczynają się, kiedy sięga do legend chrześcijańskich. Romulusie, nie wiem, jak odebrałeś fruwającą, woniejącą liliami świętą Kingę (która, jak na osobę kumplującą się ze Świętą Dziewicą, chwilami wyraża się dość dosadnie), Najwyższego przemawiającego do Jakuba Świnki niczym do kolegi czy diabła szepczącego (oczywiście po niemiecku :mrgreen: ) do ucha Henrykowi Prawemu, jednakowoż dla mnie był to straszliwy zgrzyt. Wiem, wiem, skoro mógł Jakub de Voragine, mogła i Cherezińska, tylko...po co? Po jaką cholerę Bolesławowi Wstydliwemu szpiczaste uszy, skoro w sumie mógł mieć kwadratowe, albo i graniaste, i niczego by to nie zmieniło?
Skoro zaś już "zaszedłam" w dzierżawy niekonieczności, są w "Koronie" i inne rzeczy, bez których powieść spokojnie mogłaby się obejść - choćby historia Lukardis, której poświęcono sporo miejsca, a z której na koniec w sumie nic nie wynikało.
Pomijając powyższe, uważam jednakowoż powieść Cherezińskiej za wartą czytelniczego grzechu i mam zamiar sięgnąć po inne jej książki.
Howgh.
xan4 - 2012-09-01, 13:26
:
Dla mnie wstawki fantastyczne w Koronie... są super. Żyjące stwory z herbów, rozmowy ze świętymi, Najwyższym, Maryją.
Wplecione tak obok, mimochodem stały się ważną częścią książki.
Co do Lukardis nie zgadam się. Poświęcono jej dużo miejsca, ale to pokazało narodziny Przemysła - księcia. Ważna rzecz.

Ja też się trochę przebijałem przez książkę, zwłaszcza na początku, ale potem to już poleciało szybko.
Mam tylko ale. Za dużo postaci, które potem znikały w niebycie. Znaczy się, w treść jest wpleciony jakiś książę, gdzieś tam jedzie, coś robi i znika. Wolałbym, żeby ich wątki zostały dokończone, choćby drobnym podsumowaniem. Jak skończył, co się stało z nim i księstwem.
Oprócz tego książka bardzo na plus. Postarała się autorka i na pewno sięgnę po następne jej publikacje.
Sabetha - 2012-09-01, 15:23
:
xan4 napisał/a:
Dla mnie wstawki fantastyczne w Koronie... są super. Żyjące stwory z herbów, rozmowy ze świętymi, Najwyższym, Maryją.
Wplecione tak obok, mimochodem stały się ważną częścią książki.


Mnie herbowe stwory (po, przyznaję, początkowym WTF?!) też ujęły.W przeciwieństwie do balansujących na skraju absurdu wstawek rodem ze "Złotej legendy". I chociaż rozumiem sam zamysł, jego realizacja mi się nie podobała.

xan4 napisał/a:
Co do Lukardis nie zgadam się. Poświęcono jej dużo miejsca, ale to pokazało narodziny Przemysła - księcia. Ważna rzecz.


//mysli Chyba mi coś umknęło. Narodziny Przemysła - księcia bardziej chyba ukazują jego relacje ze stryjem i Henrykiem Prawym. Lukardis, poza tym, że ją poślubił z powodów politycznych (kogoś w końcu musiał) i miała za zadanie urodzić dziedzica, niewiele wspólnego miała z jego książęcą działalnością. Cała zaś historia z księżniczką Starszej Krwi i knowaniami pogańskich kapłanów miała się do tego wszystkiego jak pięść do nosa. A historyczna Ludgarda i jej tajemniczy zgon stwarzała takie możliwości...

Co do nagromadzenia Piastów, to moja kolej, żeby się nie zgodzić. Nawet jeśli ten i ów "znika w niebycie", autorka uzyskuje niesamowicie barwną plejadę postaci. Chciałoby się rzec: ach, cóż to była za rodzina!
bimali1 - 2012-09-02, 17:54
:
"Letnia noc" Simmonsa. Aczkolwiek nie przepadam za dwunastoletnimi bohaterami opowieści, to jednak autor daje im zdrowo popalić. Rzecz jest trochę podobna w klimacie do "To" Kinga, ale chyba jednak ciekawsza /choć tamtą powieść słabo już pamiętam/. I choć "Letnia noc" nie jest tak dobra jak "Terror", to jednak Simmons stanowczo horrory pisać potrafi.
Sabetha - 2012-09-02, 20:47
:
Czytam "Akwafortę". Jak na razie szalenie mi się podoba ów "leniwy, meandryczny nurt zdarzeń niekoniecznych, po równo możliwych i niemożliwych" (Dukaj wymiata tym sformułowaniem :mrgreen: ). Mam nadzieję, że do końca lektury nic mojej opinii o książce nie zmieni.
toto - 2012-09-02, 20:56
:
Zendegi Egana. Niech ktoś to wyda u nas. I inne jego książki też.
Plejbek - 2012-09-03, 07:21
:
No, taka Diaspora to mój mokry sen już od długiego czasu. Zastanawiałem się kiedyś czy nie porwać się na oryginał ale chyba jednak (pomimo bardzo dobrej znajomości angielskiego) bym poległ.
Z drugiej strony jednak, ciekawe ile możliwe jest wierne tłumaczenie na polski tej książki bez utraty wszystkiego tego co istotne z punktu widzenia elementu HARD SF w tej książce. Tłumacz musiałby być niesamowicie doświadczonym gościem na tym polu właśnie. Mam nadzieję, że Sedeńko zrobi to co obiecał i ukaże się to w Polsce.
Tymczasem zaczynam Chochoły w końcu. Chodziłem wokół tej książki już od dłuższego czasu i w końcu zdecydowałem się zagadać.
toto - 2012-09-03, 08:38
:
W Egana w Solarisie już nie wierzę. W Crowleya też.
lukaszkuch - 2012-09-03, 08:45
:
Ja właśnie skończyłem 'I jeszcze jedno' - Eoina Colfera - czyli szósty tom trylogii Autostopem przez Galaktykę. Muszę przyznać, że jestem pozytywnie zaskoczony. Może nie jest to poziom pierwszego czy drugiego tomu ale na pewno jest lepsza niż ostatnie dwie części napisane przez Douglasa Adamsa. W porównaniu do stylu pisania Adamsa to historia opowiedziana przez Colfera jest bardziej spójna i ułożona. Mniej w niej szaleństw i długich dygresji. Trochę razi sposób wykorzystania cytatów z przewodnika... Bardziej przypomina to sposób w jaki cytaty były wykorzystywane w ekranizacji niż w poprzednich częściach.
Mimo wszystko w ocenie biblionetkowej 5-.

A dzisiaj zaczynam polecaną przez Mariusza Szczygła w 'Lasce Nebeskiej' książkę Oty Pavel - 'Śmierć Pięknych Saren'.
Romulus - 2012-09-04, 18:45
:
Sabetha napisał/a:
"Koronę" czytałam dość długo, ale tylko z powodu braku wolnego czasu. Bo akcja, chociaż wartką nazwać ją trudno, a zaskakującą tym bardziej (znaczy od początku wiadomo, jak się ta "polska gra o tron" potoczy, o ile się nie przespało stosownych lekcji historii), ma w sobie coś, co wciąga i budzi zainteresowanie. A tym czymś są oczywiście inkrustacje autorki, którymi zdobi tu i ówdzie surowe portrety Piastów, tudzież bohaterowie fikcyjni, siłą rzeczy stanowiący dla czytelnika zagadkę do rozwikłania.
Pozostaje jednak sprawa (olaboga, nigdy bym nie przypuszczała, że będę się czepiała właśnie tego) wplecionej w historię fantastyki. Cherezińska bez krępacji korzysta ze słowiańskiej mitologii i nie powiem, ma to swój urok. Schody zaczynają się, kiedy sięga do legend chrześcijańskich. Romulusie, nie wiem, jak odebrałeś fruwającą, woniejącą liliami świętą Kingę (która, jak na osobę kumplującą się ze Świętą Dziewicą, chwilami wyraża się dość dosadnie), Najwyższego przemawiającego do Jakuba Świnki niczym do kolegi czy diabła szepczącego (oczywiście po niemiecku :mrgreen: ) do ucha Henrykowi Prawemu, jednakowoż dla mnie był to straszliwy zgrzyt. Wiem, wiem, skoro mógł Jakub de Voragine, mogła i Cherezińska, tylko...po co? Po jaką cholerę Bolesławowi Wstydliwemu szpiczaste uszy, skoro w sumie mógł mieć kwadratowe, albo i graniaste, i niczego by to nie zmieniło?
Skoro zaś już "zaszedłam" w dzierżawy niekonieczności, są w "Koronie" i inne rzeczy, bez których powieść spokojnie mogłaby się obejść - choćby historia Lukardis, której poświęcono sporo miejsca, a z której na koniec w sumie nic nie wynikało.
Pomijając powyższe, uważam jednakowoż powieść Cherezińskiej za wartą czytelniczego grzechu i mam zamiar sięgnąć po inne jej książki.
Howgh.

Zgadzam się z tobą, że te elementy pogańskiej "magii" były doczepione nieco na siłę. Ale to dlatego, że nie znalazły satysfakcjonującego umiejscowienia w fabule. Czytelnego. Mocniej związanego z główną linią fabuły. Zatem były przyjemnym ozdobnikiem, ale nic poza tym.

Poza tym Bolesław Wstydliwy z żoną Kingą kojarzyli mi się z elfami skrzyżowanymi nie-wiem-z-czym :) Ale było to urocze.

Co do Lukardis - zgadzam się z przedmówcą. Aczkolwiek druga żona Przemysła przypadła mi bardziej do gustu. Nie sposób było jej polubić. To chyba jedna z najlepszych bohaterek w tej powieści i może jedna z najlepszych kobiecych w ogóle. A może to moja słabość do tak "napisanych" kobiet :) Była prze-urocza :)

Generalnie, mimo tych wad, których mi się nawet nie chce mocniej zgłębiać, z ogromnym żalem kończyłem czytać "Koronę...". Jak mi brakuje takich powieści! Ileż jeszcze można wyciągnąć fantastycznych historii z naszej realnej historii. Bez tworzenia własnych, autorskich światów, stylizowania ich na pseudośredniowiecze, rysowania mapek, niezrozumiałych, trudnych do wypowiedzenia słów, pseudomitologii, itp. Elżbieta Cherezińska naprawdę odwaliła kawał doskonałej roboty na tym polu i bardzo bym chciał, aby byli kontynuatorzy takiego pisania. Cykl o Witelonie W. Jabłońskiego czytałem już dobrych kilka lat temu. Trylogia husycka Sapkowskiego to przeszłość. A Cherezińska pewnie nie będzie pisała kontynuacji :( A może będzie?

A z aktualnych lektur: "męczę" "Prawdziwego Gangstera" E. Wrighta i J. Robertsa. Niesamowita książka, która powinna być przerobiona na miniserial. Toż to byłby hit niesamowity!
xan4 - 2012-09-04, 18:54
:
A czemu nie ma pisać? Idealnie może teraz opisywać Władysława Łokietka i dalej..., i dalej :)

Ja będę czekał na Jej książki.
utrivv - 2012-09-05, 07:09
:
Kończę Rzekę Bogów i jestem zachwycony. Był taki moment kiedy chciałem ją odrzucić, czytałem kilka stron na dzień ale wreszcie coś "zaskoczyło" i książka mnie urzekła. Podoba mi się psychologiczne pogłębienie postaci, pomysł korespondujący z "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" Strugackich oraz trochę inne podejście do tego samego o czym pisał Watts - próba zrozumienia SI. Chętnie poczytałbym coś więcej na ten temat.
Procella - 2012-09-05, 12:27
:
A ja mam kryzys czytelniczy. Przeczytałam parę opowiadań z różnych zbiorków klasycznej grozy (głównie seria "Tales of Mystery & the Supernatural"), kawałek "A Dark Matter" Strauba, kartkuję bez przekonania kupione ostatnio zbiorowe wydanie Sherlocka Holmesa i nic nie może mnie zatrzymać na dłużej :-/
ASX76 - 2012-09-05, 13:19
:
Może to nie kryzys czytelniczy, lecz kryzys w doborze odpowiednich lektur? ;)
utrivv - 2012-09-05, 14:03
:
Weź jakieś dobrze ci znane ulubione czytadło, jakiś tam Błękitny Zamek czy Morderstwo w zaułku i zrób miękki reset czytelniczy.
Maeg - 2012-09-05, 14:16
:
I przede wszystkim nie słuchaj ASXa. Zacznie Ci wciskać swoje lektury. :P

W poniedziałek skończyłem lekturę "Czarnego" Kańtoch. Było to coś zupełnie innego i jakże miłego dla czytelniczego oka. Jestem oczarowany książką, nie wiem czy nie najlepszą w serii (wiem, że to dopiero trzecia pozycja), a na pewno najbliższa jest moim gustom. Chciałbym więcej takiej prozy od autorki "Przedksiężycowych".
ASX76 - 2012-09-05, 14:32
:
Maeg napisał/a:
I przede wszystkim nie słuchaj ASXa. Zacznie Ci wciskać swoje lektury. :P



Niczego nie będę wciskał. :-P
Jander - 2012-09-05, 20:18
:
Skończyłem Cienie spoza Czasu - niektóre opowiadania niezłe, część tragiczna. Całość dość przeciętna i w żaden sposób nie umywa się do pisarstwa Lovecrafta.
Jachu - 2012-09-07, 10:45
:
ASX76 napisał/a:
Maeg napisał/a:
I przede wszystkim nie słuchaj ASXa. Zacznie Ci wciskać swoje lektury. :P
Niczego nie będę wciskał. :-P
Niemożliwe, ty się przecież nigdy nie zmienisz ;) :P

Skończyłem "Hyperion" Dana Simmonsa. Dla chętnych wrażeń, napisałem parę słów w odpowiednim wątku.

Obecnie zabieram się za "podwójnie" drugą pozycję UW, którą jest książka "Listy z Hadesu. Punktown" Jeffrey'a Thomasa. Dlaczego podwójnie? Już wyjaśniam. Po pierwsze - to moja druga pozycja UW po którą w ogóle sięgnąłem, a po drugie - to druga z odrzuconych książek przez Romulusa, którą przygarnąłem z otwartymi ramionami ;)
Romulus - 2012-09-07, 13:36
:
Jachu napisał/a:
Obecnie zabieram się za "podwójnie" drugą pozycję UW, którą jest książka "Listy z Hadesu. Punktown" Jeffrey'a Thomasa. Dlaczego podwójnie? Już wyjaśniam. Po pierwsze - to moja druga pozycja UW po którą w ogóle sięgnąłem, a po drugie - to druga z odrzuconych książek przez Romulusa, którą przygarnąłem z otwartymi ramionami ;)

Nie powiem, mam wyrzuty sumienia. Bo "Lwy Al Rassanu" Kaya to znacznie lepsza powieść ;)
Jachu - 2012-09-07, 14:10
:
Romulus napisał/a:
Nie powiem, mam wyrzuty sumienia. Bo "Lwy Al Rassanu" Kaya to znacznie lepsza powieść ;)
"Listy..." jak na razie robią wrażenie i muszę przyznać, że dają się podobać. Przedstawienie wizji piekła - przerażającego, odzwierciedlającego ludzkie koszmary, ale jednocześnie bardzo ludzkiego jest wielce sugestywne. A Kay? Nie lubię i nie polubię. Zamiana więc obiecująca i wypełniająca radością ;)
Romulus - 2012-09-07, 15:15
:
Piekło, piekło. Poczytaj "Lucyfera" Careya :) Znacznie lepszy :)
Shadowmage - 2012-09-08, 11:10
:
W sierpniu przeczytalem siedem książek. Z fantastycznych bardzo dobry McCammon i Kańtoch (obie w zasadzie z pogranicza), efekciarski Hodder oraz bardzo słaba antologia "Miecze i mroczna magia" oraz powieść Kossakowskiej. Do tego jak zawsze świetny podróżniczo-reporterski Thubron: tym razem pisze o Azji Środkowej. I jeszcze "Tajemnica Edwina Drooda" Dickensa wraz z alternatywnymi zakończeniami. Przeczytane głównie w świetle zbliżającej się książki Simmonsa. Zresztą rzecz całkiem w porządku, chociaż jak na tego autora raczej średniak.
Szersze omówienie tutaj: http://shadowmage.nast.pl...elniczy-082012/

A teraz czytam "Ucztę dusz" Friedman. Szybko przelatuje, chyba najmniej oryginalna jej książka wydana u nas. Takie niezłe czytadło :)
Tomasz - 2012-09-08, 11:30
:
Po Borgesie kontynuuję Rotha, kończąc "Operację Shylock". Na prawdę bardzo dobra rzecz. Do tego spróbowałem Henry'ego Jamesa "W kleszczach lęku". Wrażenia z lektury nijakie. Jakoś takie to bez emocji. Wiadomo że pisane inaczej, bo już ma swoje latka, ale jednak liczyłem na więcej. Ale autorowi nie odpuszczę i jeszcze go spróbuję.
Z historycznych rzeczy zaliczyłem "Kartaginę 149-146 p.n.e." Bernarda Nowaczyka. Słabe, a do tego opisujące po łepkach całą historię wojen Rzymu z Kartaginą.
Bardzo za to zadowolony jestem z lektury "W ciemności" Cormaca McCarthy'ego. Kolejna mroczna, niepokojąca i oszczędnie pisana historia. W istocie można się w niej, zgodnie z blurbami doszukać czegoś baśniowego, a do tego oczywiście jak to u tego autora też biblijnego. Dotąd się na nim nie zawiodłem. I w zasadzie bardziej nawet przypadły mi go gustu wcześniejsze jego powieści niż rewelacyjna "Droga". Bo akurat ona jest dla mnie najbardziej oczywista w interpretacji, a inne tytuły dają tu więcej możliwości.
Teraz zabieram się za jego "Krwawy południk", który niegdyś zacząłem, ale nie pamiętam dlaczego nie skończyłem.
Romulus - 2012-09-08, 11:43
:
Tomasz napisał/a:
Do tego spróbowałem Henry'ego Jamesa "W kleszczach lęku". Wrażenia z lektury nijakie. Jakoś takie to bez emocji. Wiadomo że pisane inaczej, bo już ma swoje latka, ale jednak liczyłem na więcej. Ale autorowi nie odpuszczę i jeszcze go spróbuję.

Z pewnością warto, bo jego wielkie powieści są BAAARDZO... I trudne i wciągające jednocześnie :)

Po przeczytaniu "Prawdziwego gangstera" Evana Wrighta i Jona Robertsa (co za książka!!!) chwyciłem za tandetkę, czyli "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E.L. James, którą jarają się ponoć wszystkie kobiety, a która na pewno okupuje listy bestsellerów. Jak zapowiadano, tak i jest - mamy o to paranormal romance, gdzie paranormal zostało zastąpione BDSM :) Jeszcze do tych fragmentów nie dotarłem, na razie główna bohaterka poznaje się z głównym bohaterem w tradycyjny sposób :) Jednakowoż można rzec jedno - jest to dziewczę irytujące przez te swoje "omdlenia", "trzęsawki romantyczne" i tym podobny żenująco - pensjonarski "arsenał", w który wyposażyła ją autorka. Jednak czyta mi się to przyjemnie. Jesli się wie, że powieść może zaskoczyć tylko pozytywnie, bo gorzej być już nie może :) to bezstresowa lektura na sobotnie popołudnie jest z niej w sam raz.
Młodzik - 2012-09-08, 12:51
:
Już nie masz komu nabijać kabzy --_- .
Maeg - 2012-09-08, 12:56
:
Romulus przeczyta każdego gniota, pod warunkiem, że nie napisał go polski autor. :mrgreen:
Romulus - 2012-09-08, 13:09
:
Maeg napisał/a:
Romulus przeczyta każdego gniota, pod warunkiem, że nie napisał go polski autor. :mrgreen:

Żeby polscy autorzy wnosili tyle do propagowania także kultury wyższej :mrgreen:
http://www.empik.com/fift...181276,muzyka-p

Ale spoko, jutro pewnie to skończę i zabieram się - z braku jakiejś świezej fantastyki - za "Opowiadania nowojorskie" Henry Jamesa. Tak, żeby się odtruć :)
onceuponatime - 2012-09-08, 20:56
:
Przeczytałem połowę "Akwaforty" i dałem sobie na jakiś czas spokój. Myślałem, że to moja wina, bo ostatnio jakoś średnio ciągnęło mnie do czytania. W szczególności beletrystki, ale właśnie przekartkowałem parę rozdziałów " Miasta permutacji" Egana i jestem zachwycony.
Plejbek - 2012-09-09, 06:45
:
onceuponatime napisał/a:
Przeczytałem połowę "Akwaforty" i dałem sobie na jakiś czas spokój. Myślałem, że to moja wina, bo ostatnio jakoś średnio ciągnęło mnie do czytania. W szczególności beletrystki, ale właśnie przekartkowałem parę rozdziałów " Miasta permutacji" Egana i jestem zachwycony.


Musisz wiedzieć, że Miasto Permutacji nie nadaje się do zapoznania się przez kartkowanie. Lepiej porządnie do tego przysiądź bo ucieknie Ci cała idea i zamysł Egana. Serio.
onceuponatime - 2012-09-09, 08:35
:
Musiałem przekartkować początek, bo nie wiedziałem, czy dam radę do tego na dłużej siąść. Poza tym nie było tak strasznie. Początek jest jeszcze łatwy do przetworzenia przez mózgownice w dość krótkim czasie, ale jak to się mówi: "im dalej w las tym bardziej przeje... masz" :mrgreen:

Mam kryzys czytelniczy. Może Egan mnie odblokuje.
Ł - 2012-09-09, 14:18
:
Player One - takie młodzieżówki to mogę czytać. Dobra rzecz.
Jachu - 2012-09-10, 11:36
:
Romulus napisał/a:
Piekło, piekło. Poczytaj "Lucyfera" Careya :) Znacznie lepszy :)
Zapisane na liście do przeczytania... na jakimś 156 miejscu :mrgreen:

Tomasz napisał/a:
Z historycznych rzeczy zaliczyłem "Kartaginę 149-146 p.n.e." Bernarda Nowaczyka. Słabe, a do tego opisujące po łepkach całą historię wojen Rzymu z Kartaginą.
Słabe? Zdecydowanie zbyt wysoką ocenę wystawiłeś tej pozycji :mrgreen: Toż to nawet beznadziejne nie jest :mrgreen: Mam na półce jeszcze "Masadę 66-73" i nie mogę się zebrać :mrgreen:

onceuponatime napisał/a:
Przeczytałem połowę "Akwaforty" i dałem sobie na jakiś czas spokój. Myślałem, że to moja wina, bo ostatnio jakoś średnio ciągnęło mnie do czytania.
Oczywiście, że to twoja wina, gdyż książka jest bardzo dobra ;) Ja nie miałem z nią problemów, wchodziło jak masełko ;)
bimali1 - 2012-09-10, 12:09
:
Jachu napisał/a:
onceuponatime napisał/a:
Przeczytałem połowę "Akwaforty" i dałem sobie na jakiś czas spokój. Myślałem, że to moja wina, bo ostatnio jakoś średnio ciągnęło mnie do czytania.
Oczywiście, że to twoja wina, gdyż książka jest bardzo dobra Ja nie miałem z nią problemów, wchodziło jak masełko


A mnie akurat "Akwaforta" zupełnie nie podeszła i uważam ją za najsłabszą pozycję w UW; ale nie czytałem "Trojki", która jest strasznie krytykowana.
Jachu - 2012-09-10, 13:29
:
bimali1 napisał/a:
A mnie akurat "Akwaforta" zupełnie nie podeszła i uważam ją za najsłabszą pozycję w UW; ale nie czytałem "Trojki", która jest strasznie krytykowana.
Widzisz, "Akwaforta" to moja jedyna pozycja z serii Uczta Wyobraźni którą przeczytałem w całości. Obecnie czytam drugą, czyli "Listy z Hadesu. Punktown". Obie mi się podobają. Być może gdybym miał możliwość porównania z innymi pozycjami z serii UW, doszedłbym do innych wniosków... Całkowicie świadomie jednak rozpocząłem przygodę z UW od tych książek powszechnie uważanych za słabsze i być może dlatego, że nie ostrzyłem sobie pazurków na "Bóg wie jakie genialne dzieła" sprawiły, że owe pozycje podeszły mi... Nie wiem.
Sabetha - 2012-09-10, 14:13
:
Ja zaś zaczęłam "Światło" Harrisona. No cóż, na przystępne dzieło się to raczej nie zapowiada, ale kto wie? Jak już sobie poukładam te k-statki i inne fikuśności, może jakoś pójdzie...
AM - 2012-09-10, 14:17
:
Jachu napisał/a:
Widzisz, "Akwaforta" to moja jedyna pozycja z serii Uczta Wyobraźni którą przeczytałem w całości. Obecnie czytam drugą, czyli "Listy z Hadesu. Punktown". Obie mi się podobają. Być może gdybym miał możliwość porównania z innymi pozycjami z serii UW, doszedłbym do innych wniosków... Całkowicie świadomie jednak rozpocząłem przygodę z UW od tych książek powszechnie uważanych za słabsze i być może dlatego, że nie ostrzyłem sobie pazurków na "Bóg wie jakie genialne dzieła" sprawiły, że owe pozycje podeszły mi... Nie wiem.


Akwaforta nie jest powieścią słabszą od innych. Po prostu wszelkie "zabawy" ze strukturą czy językiem są niezbyt dobrze odbierane przez czytelników fantastyki.
Plejbek - 2012-09-10, 14:17
:
Ja dopiero co skończyłem "Chochoły" i naszła mnie ochota na nadrobienie zaległości z polskiej fantastyki (którą ostatnio mocno zaniedbałem).
Wziąłem się za:
Requiem dla Lalek Zbierzchowskiego
Wigilijne Psy Orbitowskiego
Ciemne Lustra Cyrana
Obłęd Rotmistrza von Egern Twardocha.
Postawiłem sobie za cel przerobienie tych czterech w najbliższym czasie bo czytałem do tej pory z ich twórczości tylko "Wieczny Grunwald", który pewnie przeczytam jeszcze raz jak nadrobię wcześniejsze rzeczy Twardocha. Zaczynam od początku i wiem, że niektóre wczesne książki mogą być słabe, ale wydaje mi się że tak jest chyba najlepiej. Zwłaszcza Twardocha i Orbitowskiego jestem ciekaw.
Jachu - 2012-09-10, 14:45
:
AM napisał/a:
Jachu napisał/a:
Widzisz, "Akwaforta" to moja jedyna pozycja z serii Uczta Wyobraźni którą przeczytałem w całości. Obecnie czytam drugą, czyli "Listy z Hadesu. Punktown". Obie mi się podobają. Być może gdybym miał możliwość porównania z innymi pozycjami z serii UW, doszedłbym do innych wniosków... Całkowicie świadomie jednak rozpocząłem przygodę z UW od tych książek powszechnie uważanych za słabsze i być może dlatego, że nie ostrzyłem sobie pazurków na "Bóg wie jakie genialne dzieła" sprawiły, że owe pozycje podeszły mi... Nie wiem.


Akwaforta nie jest powieścią słabszą od innych. Po prostu wszelkie "zabawy" ze strukturą czy językiem są niezbyt dobrze odbierane przez czytelników fantastyki.
Wiem. Dlatego użyłem zwrotu powszechnie uważana za słabsze. Osobiście spędziłem z nią bardzo fajne chwile i ogólnie podobała się. Na wszelkie porównania poziomu z innymi pozycjami UW pozwolę sobie za jakiś czas, kiedy to przeczytam co najmniej połowę serii.
sanatok - 2012-09-10, 16:14
:
Cytat:
Po prostu wszelkie "zabawy" ze strukturą czy językiem są niezbyt dobrze odbierane przez czytelników fantastyki.


No nie wiem. Opowieści sieroty są raczej powszechnie wychwalane.
Maeg - 2012-09-10, 16:19
:
AM napisał/a:
Po prostu wszelkie "zabawy" ze strukturą czy językiem są niezbyt dobrze odbierane przez czytelników fantastyki.

Jakby wykreślić ostatnie słowo, to byłoby okej. ;)

Właśnie kończę "Karaluchy" Nesbo. W końcu znalazłem dobry skandynawski kryminał (poza Mankellem i Theorinem) i nawet ta Tajlandia, jako miejsce akcji nie przeszkadza mi, początkowo byłem sceptycznie nastawiony ale wygląda wiarygodnie.
Romulus - 2012-09-10, 16:40
:
Ha! skandynawskie kryminały muszę przyjmować w małych dawkach - inaczej mnie odrzuca. Tak było z tą zachwalaną przez wszystkich pania, Camillą Lackberg. Moim zdaniem, po przeczytaniu jej dwóch powieści (przyznaję zatem, że to opinia mało wiarygodna) - jest ona zdolną, ale tylko "powielaczką", odrobinę lepszą od amerykańskich wyrobniczek, pani Gerritsen czy tej od "Kości", Reichs się chyba nazywa. Już Brytyjka, Val McDermid jest może nie wspaniała, ale na pewno bardziej wyrazista. A, jak czytam, kolejne książki pani Lackberg są pisane na jedno kopyto, więc tym bardziej nie zachęcało to do kontynuacji lektury. Zatem ze Skandynawów: Mankell - w sposób ograniczony (ale po adaptacji BBC z diabelnie wspaniałym Branaghiem cała moja sympatia przerzuciła się na te filmy); Persson - bo próbuje być oryginalny, jego powieści posiadają rzadko spotykaną u "rodaków" ironię, humor i dystans. No i Larsson - za pierwszą część trylogii i niezłe kontynuacje.


Po doznaniach z "Pięćdziesiąt twarzy Greya" E.L. James sięgnąłem po innego Jamesa, Henry Jamesa :) "Opowiadania nowojorskie" bardzo szybko mnie wciągnęły. Pierwsze opowiadanie w zbiorze - to twórczość Henry Jamesa w miniaturze. Tak sobie myślałem, czytając je - że gdyby autor chciał, to mogłby z niego zrobić powieść na 800 stron wgłębiając się w psychologię postaci. A tak - czuć w nim (znając inne jego powieści) dyscyplinę i samoograniczanie się, które daje doskonały, literacki efekt. Nie znając jego powieści uznałbym je za napisane od niechcenia arcydzieło z pełną świadomością, że autor się ograniczał pisząc ten utwór. Co tylko powiększyłoby mój zachwyt.
Misiel - 2012-09-10, 17:14
:
Powoli zblizam sie do finalu ksiazki, ktora dostala Nagrode Bookera w 2008 roku, a wiec "Bialy tygrys" Aravinda Adigi. W zasadzie nie przepadam za tego typu opowiesciami od zera do bohatera, opowiadanymi z dystansu lat, tym bardziej w formie listu. Jak sie jednak okazuje z biegiem stron, ksiazka ma do zaoferowania o wiele wiecej, albowiem jest to bardziej historia czlowieka inteligentnego, ale calkowicie pograzonego w systemie klasowym Indii, ktory od urodzenia przewiduje dla niego role podczlowieka, momentami powodujac wrecz zwierzeco sluzalskie zachowania. Pod tym wzgledem te powiesc mozna porownac z "Rzeka bogow" Mcdonada - w obu przypadkach pomysl nie jest szczytem oryginalnosci, ale wiele zyskuje na umiejscowieniu go w realiach Indii. "Bialy tygrys" oferuje tez dosc duzo humoru, monologi narratora sa mocno ironiczne, przesiakniete wrecz sarkazmem, co jednak momentami wydaje sie niepotrzebnie umniejszac dramatyzm niektorych sytuacji. Suma sumarum, idealna pozycja dla osob, ktore maja ochote na w miare lekka, ale nie odmozdzajaca lekture, ksiazka nie wybitna, ale i bez watpienia dobra.
Tomasz - 2012-09-10, 18:04
:
Jachu napisał/a:
Słabe? Zdecydowanie zbyt wysoką ocenę wystawiłeś tej pozycji :mrgreen: Toż to nawet beznadziejne nie jest :mrgreen: Mam na półce jeszcze "Masadę 66-73" i nie mogę się zebrać :mrgreen:

Też mam ten tytuł, ale nie czytany. :) Na razie najgorsze jest "Powstanie Spartakusa" tego autora. To dopiero potworek.

Czytam teraz za to całkiem dobre "Wojny diadochów 323-281 p.n.e." Grzegorza Lach. Porównać nie mam z czym, bo raptem u nas niedawno tylko jeden tytuł zachodni o tej epoce wydano, a go dotąd nie kupiłem. Bardziej niż o wojskowości, jest to po prostu opis wojen następców Aleksandra Wielkiego. Ciekawa rzecz. Autora lubię, niby niektórzy narzekali tu na niektóre interpretacje i uogólnienia, ale mi się rzecz spodobała.
ASX76 - 2012-09-10, 19:06
:
Romulus napisał/a:
Ha! skandynawskie kryminały muszę przyjmować w małych dawkach - inaczej mnie odrzuca. Tak było z tą zachwalaną przez wszystkich pania, Camillą Lackberg. (..)


Przez jakich "wszystkich"? :shock: Nie ostrzegłem przed Lackberg, bo i tak zapewne mało kogo by to wzruszyło. :-P

Ze skandynawskimi kryminałami należy uważać, bo wielu autorów jest przereklamowanych, jak np. Camilla. :lol:
utrivv - 2012-09-11, 11:58
:
Reamde jest za wielkie by czytać w pociągu więc zabrałem się za Palimpsest. Na razie zastopował mnie całkowicie odmienny styl niż w poprzedniej lekturze ale daje radę :)
Jachu - 2012-09-11, 12:28
:
Tomasz napisał/a:
Na razie najgorsze jest "Powstanie Spartakusa" tego autora. To dopiero potworek.
Zgadzam się :mrgreen:

Tomasz napisał/a:
Czytam teraz za to całkiem dobre "Wojny diadochów 323-281 p.n.e." Grzegorza Lach. Porównać nie mam z czym, bo raptem u nas niedawno tylko jeden tytuł zachodni o tej epoce wydano, a go dotąd nie kupiłem. Bardziej niż o wojskowości, jest to po prostu opis wojen następców Aleksandra Wielkiego. Ciekawa rzecz. Autora lubię, niby niektórzy narzekali tu na niektóre interpretacje i uogólnienia, ale mi się rzecz spodobała.
Zapisane w kolejce do czytania.

utrivv napisał/a:
Reamde jest za wielkie by czytać w pociągu
Co tez kolega szanowny za dyrdymały opowiada? :) Toć pamiętam czasy, kiedy w pociągu "klocki" czytałem narażając się na pełne obaw, ukrytego szacunku i podziwu spojrzenia współpasażerów ;) "Lód" Dukaja również częściowo w pociągu czytałem. Wielkość nie robiła różnicy.
MrSpellu - 2012-09-11, 12:30
:
Mam dla Ciebie wyzwanie. Biblia Lutra.
bimali1 - 2012-09-11, 12:33
:
Romulus napisał/a:
Ha! skandynawskie kryminały muszę przyjmować w małych dawkach - inaczej mnie odrzuca. Tak było z tą zachwalaną przez wszystkich pania, Camillą Lackberg. Moim zdaniem, po przeczytaniu jej dwóch powieści (przyznaję zatem, że to opinia mało wiarygodna) - jest ona zdolną, ale tylko "powielaczką", odrobinę lepszą od amerykańskich wyrobniczek, pani Gerritsen czy tej od "Kości", Reichs się chyba nazywa. Już Brytyjka, Val McDermid jest może nie wspaniała, ale na pewno bardziej wyrazista. A, jak czytam, kolejne książki pani Lackberg są pisane na jedno kopyto, więc tym bardziej nie zachęcało to do kontynuacji lektury. Zatem ze Skandynawów: Mankell - w sposób ograniczony (ale po adaptacji BBC z diabelnie wspaniałym Branaghiem cała moja sympatia przerzuciła się na te filmy); Persson - bo próbuje być oryginalny, jego powieści posiadają rzadko spotykaną u "rodaków" ironię, humor i dystans. No i Larsson - za pierwszą część trylogii i niezłe kontynuacje.


Ze Skandynawów, szczególnie wydawanych w ramach Czarnej Serii, godni polecenia są Nesser i para Rosfeld/Hjorth.
Młodzik - 2012-09-11, 13:23
:
Ha, ja przez takie czytanie "Lodu" w różnych miejscach zmasakrowałem swój egzemplarz. Muszę w końcu kupić nowy, obecny aż wstyd dawać do podpisu.
adamo0 - 2012-09-11, 13:27
:
Dukaj się ucieszy, że taki wierny czytelnik, który tyle razy czytał jego książkę ;)
Młodzik - 2012-09-11, 14:47
:
E tam, jakie tyle? Dwa razy ja i raz babcia, a babcia to dopiero potrafi masakrować książki.
Sabetha - 2012-09-11, 17:30
:
Olałam "Światło" i postanowiłam przy kawie poczytać sobie "Bożych bojowników", którzy akurat byli pod ręką. Ani się obejrzałam, a dojechałam do dwusetnej strony. Chyba skorzystam z okazji i znów sobie całość odświeżę :-)
Qbard - 2012-09-12, 08:19
:
Ted Kerasote "Życie z Merlem". Autor znalazł na jednej z wypraw psa, który stał się jego towarzyszem życia. Książka bawi (Merle jest psem z charakterem który ma dużo swobody), uczy (autor wyjaśnia wiele zagadnień związanych z psami) i wzrusza (opis starości i umierania Merla). Świetne.
Jachu - 2012-09-14, 10:15
:
Sabetha napisał/a:
Olałam "Światło"
A ja zacząłem :mrgreen: Zobaczymy jak pisze M. John Harrison, bo na półce czeka jeszcze "Viriconium".
Młodzik - 2012-09-14, 11:03
:
Czytam "Życie i los" i odczuwam jakiś straszliwy dysonans: powieść to, czy zapis rzeczywistości bez żadnych dodatków odautorskich. Chyba stanowi to o wielkości tego dzieła.
Niestety nieco zepsułem sobie czytanie, bo pierwsze 200-300 stron katowałem z sześć dni, gdy miałem straszliwego doła i nie mogłem się na niczym skupić. Przez to trochę się pogubiłem w mnogości bohaterów.
ASX76 - 2012-09-14, 11:18
:
Młodzik napisał/a:
Czytam "Życie i los" i odczuwam jakiś straszliwy dysonans: powieść to, czy zapis rzeczywistości bez żadnych dodatków odautorskich. (..)


Jedno i drugie. A nawet i "trzecie" się znajdzie. ;)
bimali1 - 2012-09-18, 11:50
:
Przeczytałem Ogród letni Paulliny Simons, czyli zakończenie tryptyku zapoczątkowanego Jeźdźcem miedzianym. Choć nie jest tak dobry jak pierwsza częsć, wydaje się jednak, że autorka miała od poczatku jakąś wizję calości, a nie ciągnęla temat tylko dla kasy, bowiem temat spięty jest całkim zgrabną klamra. Więc choc lektura nie rzuciła mnie na kolana, rozumiem że kobietom sie podoba.

Czytam teraz Bitwy polskiego września Zawilskiego. Grube, nawet bardzo grube, wypełnione szczegółami, ale ciekawe. Zobaczymy, czy Zawilski prezentuje jakąś wizję-koncepcję całości walk wrześniowych, czy jest to raczej opis zmagań poszczególnych oddzialów. W kazdym razie wygląda na to, że będę czytal to dzieło równie długo, jak trwala wojna w 1939 r. Co może spowoduje, że bardziej się wczuję. ;)
ASX76 - 2012-09-18, 12:02
:
bimali1 napisał/a:
Choć nie jest tak dobry jak pierwsza częsć, wydaje się jednak, że autorka miała od poczatku jakąś wizję calości, a nie ciągnęla temat tylko dla kasy, bowiem temat spięty jest całkim zgrabną klamra.



Azaliż jedno (od początku jakaś wizja całości), wyklucza (tylko dla kasy)? Śmiem wątpić, zwłaszcza jeśli utrzymuje się z pisania książek.

A może ciągnęła dla samej li tylko przyjemności? //mysli Pisania, rzecz jasna... :-P
Wracając do powagi - może i tak - w idealistycznym/utopijnym świecie. ;)
Fidel-F2 - 2012-09-18, 12:02
:
bimali1 napisał/a:
Czytam teraz Bitwy polskiego września Zawilskiego. Grube, nawet bardzo grube, wypełnione szczegółami, ale ciekawe. Zobaczymy, czy Zawilski prezentuje jakąś wizję-koncepcję całości walk wrześniowych, czy jest to raczej opis zmagań poszczególnych oddzialów. W kazdym razie wygląda na to, że będę czytal to dzieło równie długo, jak trwala wojna w 1939 r. Co może spowoduje, że bardziej się wczuję.
Co pisze o Westerplatte i Sucharskim?
You Know My Name - 2012-09-18, 13:04
:
bimali1 napisał/a:
Czytam teraz Bitwy polskiego września Zawilskiego. Grube, nawet bardzo grube, wypełnione szczegółami, ale ciekawe. Zobaczymy, czy Zawilski prezentuje jakąś wizję-koncepcję całości walk wrześniowych, czy jest to raczej opis zmagań poszczególnych oddzialów.
Napisz słów kilka po przeczytaniu, intrygowała mnie zawsze ta książka, ale zawsze coś innego znajdowałem bardziej interesującym.
bimali1 - 2012-09-18, 16:50
:
[quote="Fidel-F2"]
bimali1 napisał/a:
Czytam teraz Bitwy polskiego września Zawilskiego. Grube, nawet bardzo grube, wypełnione szczegółami, ale ciekawe. Zobaczymy, czy Zawilski prezentuje jakąś wizję-koncepcję całości walk wrześniowych, czy jest to raczej opis zmagań poszczególnych oddzialów. W kazdym razie wygląda na to, że będę czytal to dzieło równie długo, jak trwala wojna w 1939 r. Co może spowoduje, że bardziej się wczuję.
Co pisze o Westerplatte i Sucharskim?

Właściwie to standard, opisuje szczegółowo obronę, męstwo żołnierzy i że dowódca po kapitulacji otrzymał szablę. Ale rewelacji pod tym względem spodziewać się nie należy, bo Zawilski pisał to w latach siedemdziesiętych, a pożniej nie było żadnej korekty. Ale może coś wiedział, bo nazwisko Sucharskiego pada w tekście bodajże raz...
Stary Ork - 2012-09-18, 17:04
:
Fidel-F2 napisał/a:
Co pisze o Westerplatte i Sucharskim?


Nawiasem, ten demitologizujący film o Westerplatte został skasowany czy jest szansa, że go dokręcą? //mysli .
Tomasz - 2012-09-18, 17:27
:
Chyba dokręcili. Lindę zastąpił Żebrowski, całość machnęli w parę dni itd. Tak bodajże Linda twierdził w programie Wojewódzkiego.
Młodzik - 2012-09-19, 21:07
:
Czytam "Wolność" Franzena. Całkiem przyjemna i wciągająca powieść, choć jak na razie to nie widzę jeszcze powodów do zachwytu. Ale nie o tym chciałem.
Robię sobie przerwy na krótsze opowiadania ze zbioru "Podróże" MacLeoda. Już teraz widać, że same perełki to to nie są. Autor chyba zebrał do kupy wszystko co napisał w ciągu ostatnich kilku lat i wyszedł z tego taki dziwaczny miks, ale jednak kilka perełek jest. Ot tacy "Wainwrightowie na wakacjach". Nie pamiętam kiedy ostatnio jakieś opowiadanie tak głęboko wryło mi się w duszę. MacLeod ma talent do pisania tekstów, które w żadnym razie nie mają być horrorami, a straszą lepiej niż najlepszy horror Kinga.
Romulus - 2012-09-20, 20:44
:
Mój zachwyt nad Franzenem bierze się z tego, że to bardzo "tradycyjna" powieść. Bez żadnych formalnych udziwnień, inteligenckiego pitolenia, eksperymentów. Fabuła w niej to podstawa, umiejętność jej opowiadania i próba uchwycenia przy tym kondycji klasy średniej w USA (to już podaję za zachwyconymi krytykami). Ale też czytałem recenzje, które z tego wszystkiego robiły zarzut. Co kto lubi. Ja wszelkie inteligenckie pitolenie w literaturze zazwyczaj traktuję wiadrem rzygów, jeśli kuleje przez to fabuła lub po prostu jej nie ma, albo jest tylko pretekstowa do granic możliwości.

Skończyłem dziś "Zatopione Miasta" Paolo Bacigalupiego. Więcej wrażeń zawrę w recenzji. Teraz napiszę tylko, że całkiem niesłuszne było pierwsze wrażenie - to jest oczekiwanie kolejnej powieści dla młodzieży. Nic z tych rzeczy. To znakomita i wciągająca postapokaliptyczna powieść.
ASX76 - 2012-09-20, 21:08
:
Romulus napisał/a:


Skończyłem dziś "Zatopione Miasta" Paolo Bacigalupiego. Więcej wrażeń zawrę w recenzji. Teraz napiszę tylko, że całkiem niesłuszne było pierwsze wrażenie - to jest oczekiwanie kolejnej powieści dla młodzieży. Nic z tych rzeczy. To znakomita i wciągająca postapokaliptyczna powieść.


Mam nadzieję, że niedługo i u nas, ktoś tę knigę wyda.
Bacigalupi ma przejrzysty, miły w odbiorze styl (sądząc po pozycji wypuszczonej przez MAG-a). Chętnie bym przeczytał więcej.
Romulus - 2012-09-20, 21:09
:
Wydawnictwo Literackie wydaje w październiku. Warto kupić.

EDIT: http://www.empik.com/zato...03807,ksiazka-p
toto - 2012-09-20, 21:13
:
ASX76 napisał/a:
Mam nadzieję, że niedługo i u nas, ktoś tę knigę wyda.
WL planuje na październik.

Od dwóch, trzech tygodni nie chce mi się czytać. Próbuję po kilka stron przed snem i ostatnio przez tydzień czytałem te same 4 strony chyba z pięć razy. Dopiero podejście w dzień pozwoliło przełamać impas i ruszyć z kopyta, całe 20 stron.
Młodzik - 2012-09-20, 21:22
:
Romulus napisał/a:
Mój zachwyt nad Franzenem bierze się z tego, że to bardzo "tradycyjna" powieść. Bez żadnych formalnych udziwnień, inteligenckiego pitolenia, eksperymentów. Fabuła w niej to podstawa, umiejętność jej opowiadania i próba uchwycenia przy tym kondycji klasy średniej w USA (to już podaję za zachwyconymi krytykami). Ale też czytałem recenzje, które z tego wszystkiego robiły zarzut. Co kto lubi. Ja wszelkie inteligenckie pitolenie w literaturze zazwyczaj traktuję wiadrem rzygów, jeśli kuleje przez to fabuła lub po prostu jej nie ma, albo jest tylko pretekstowa do granic możliwości.

Skończyłem dziś "Zatopione Miasta" Paolo Bacigalupiego. Więcej wrażeń zawrę w recenzji. Teraz napiszę tylko, że całkiem niesłuszne było pierwsze wrażenie - to jest oczekiwanie kolejnej powieści dla młodzieży. Nic z tych rzeczy. To znakomita i wciągająca postapokaliptyczna powieść.

Widzisz, ja swoją przygodę z mainstreamem zacząłem właśnie od formalnych udziwnień, inteligenckiego pitolenia i eksperymentów, takie książki idealnie trafiają w mój gust, przez co "Wolność" wydaje mi się nieco archaiczna, choć musiałbym na głowę upaść, żeby robić z tego zarzut. Tym bardziej, że ostatnio są mi potrzebne książki z pełnokrwistymi różnorodnymi bohaterami, by zdobyć jakieś podstawy przy tworzeniu własnych.
A odnośnie samej "Wolności" - nie tak dawno temu opisałem jednej hmm... no powiedzmy że koleżance "Widma" Orbitowskiego, na co ona, że to dla niej zbyt prozaiczna powieść (czyt. Jestem zbyt wybitną jednostką, by nawet czytać o maluczkich ludziach z ich maluczkimi sprawami). Szlag jasny mnie trafił, więc odpowiedziałem, że odpowiednio dobry pisarz nawet ze zwykłego opisu chlania wódy może zrobić wielowarstwowe dzieło. Podobnie jest z "Wolnością" i chyba najbardziej oblatanym schematem zdrady małżeńskiej: dwaj przyjaciele + kobieta. Te kilka ładnych lat włożonych w pisanie naprawdę się opłaciło.
Stary Ork - 2012-09-20, 21:25
:
Młodzik napisał/a:
Szlag jasny mnie trafił, więc odpowiedziałem, że odpowiednio dobry pisarz nawet ze zwykłego opisu chlania wódy może zrobić wielowarstwowe dzieło.


Chlanie wódy to z automatu materiał na awangardowe arcydzieło dla hipsterów, dobry pisarz może zmajstrować perełkę z instrukcji wchodzenia po schodach //mysli .
Romulus - 2012-09-20, 21:32
:
Stary Ork napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Szlag jasny mnie trafił, więc odpowiedziałem, że odpowiednio dobry pisarz nawet ze zwykłego opisu chlania wódy może zrobić wielowarstwowe dzieło.


Chlanie wódy to z automatu materiał na awangardowe arcydzieło dla hipsterów, dobry pisarz może zmajstrować perełkę z instrukcji wchodzenia po schodach //mysli .

Albo jak pojechał chlać wódę w Bieszczadach i jest przez to mega-kurwa-egzystencjalnym nudziarzem :)
ASX76 - 2012-09-20, 21:34
:
WL wyda drugą książkę z serii, a nie ma pierwszej, czyli "Ship Breaker"... :roll:
Fidel-F2 - 2012-09-20, 21:37
:
jutro jadę chlać wódę na Roztocze, całe dwa dni będę chlał, ale z opisania dupa :-|
Romulus - 2012-09-20, 21:37
:
ASX76 napisał/a:
WL wyda drugą książkę z serii, a nie ma pierwszej, czyli "Ship Breaker"... :roll:

Z tego co czytam o "Ship Breaker" (też zastanowił mnie ten ruch), to fabularnie nie ma on nic wspólnego z "Zatopionymi Miastami". W zasadzie łączy je tylko jeden z bohaterów, Tool. Ale fabuły, poza tym i settingiem, nie są zbieżne.
ASX76 - 2012-09-20, 21:41
:
Dla jednych to "tylko", dla innych "aż". Wyszło, żem w drugiej grupie. O_o
Wolałbym przeczytać i jedną, i drugą pozycję, przy zachowaniu odpowiedniej kolejności. --_-
Romulus - 2012-09-20, 21:45
:
Nie ma to jak z niczego zrobić problem :-P Zatem nie kupuj "Zatopionych Miast" tylko poczekaj na młodzieżowego "Ship Breakera" po polsku.

Zabieram się teraz za "Pustkę: Czas" Hamiltona. Nie mogę się doczekać, bo fabuła 1 tomu skończyła się w bardzo ciekawym momencie.
Plejbek - 2012-09-21, 14:07
:
Plejbek napisał/a:

Wziąłem się za:
Requiem dla Lalek Zbierzchowskiego
Wigilijne Psy Orbitowskiego
Ciemne Lustra Cyrana
Obłęd Rotmistrza von Egern Twardocha.


Zbierzchowski zostawił pozostałą trójkę daleko, daleko w tyle. Ogólnie Twardoch, Orbitowski, Cyran na podobnym poziomie, średnim dość - ale będę ich czytał dalej bo:
- Cyran to czyste SF, co lubię i z opinii w necie "Teoria Diabła" jest już dużo lepsza
- Ciekawi mnie ewolucja Twardocha w drodze do Grunwaldu, który uważam za jedno z najciekawszych wydarzeń ostatnich czasów w polskiej fantastyce
- Orbitowskiego z czystej ciekawości, głośne dość nazwisko obecnie więc zobaczymy. Zacznę niedługo "Tracę Ciepło".

No a Zbierzchowski wymiata. Recenzje w sieci ma różne, ogólnie na plus ale bez zachwytów. Dla mnie "Requiem dla lalek" w każdym praktycznie opowiadaniu trzyma wysoki poziom. Szkoda że pisze tak rzadko, poza tym zbiorem i jednym opowiadaniem w Science-Fiction niczego więcej nie opublikował. Podobno Powergraph miał (może nadal ma) w planach jego powieść o tytule bodajże "Holocaust F". Ja to wezmę w ciemno - pytanie tylko czy to zostanie w ogóle wydane.


Poprawka:
Zbierzchowski napisał jeszcze opowiadanie "Płonąc od środka" (Nowe Idzie)
toto - 2012-09-21, 16:52
:
Cytat:
No a Zbierzchowski wymiata
A już się bałem, że jestem jedyną osobą, która tak myśli.
bimali1 - 2012-09-22, 13:53
:
Szybciutko przeczytałem "Sekrety Tudoorów" Gortnera, bo to taka lekka pozycja. Aczkolwiek bardziej mi odpowiada styl i wiedza Philippy Gregory, która również pisze często o tej epoce, to i ta historia zawirowań po śmierci Edwarda Tudora jest całkiem ciekawa, tym bardziej że pojawia się jeszcze jeden -fikcyjny-potencjalny pretendent do tronu. Chyba sobie jeszcze coś w tym stylu kupię....
Sabetha - 2012-09-22, 20:36
:
Poczytuję w ramach łikendowego relaksu piątą część przygód Mercedes Thompson, czyli "Zrodzonego ze srebra". W sumie nic nowego - takie samo skrzyżowanie paranormala z urban fantasy jak w częściach poprzednich, przy czym autorka w dalszym ciągu jakby nie może się zdecydować, czy ma być bardziej para czy urban. Ale cykl ma jedną niekwestionowaną zaletę - nie da się nie lubić Mercedes Thompson :-)
Młodzik - 2012-09-23, 16:17
:
Skończyłem "Wolność" i jestem bardzo zadowolony. Nie pamiętam kiedy ostatnio nie miałem do książki ani jednego "ale".
Zastanawiam się, jakie poglądy polityczne ma Franzen. Że republikanów zrównał z ziemią to oczywiste, ale co z demokratami? Nie jestem pewnien czy to wynika z moich ciągot do prawej strony sceny politycznej, czy faktycznie takie wrażenie chciał wywrzeć autor, ale dla mnie Walter to fanatyczny demokrata, a przez to zupełnie antypatyczny. Nijak nie potrafiłem mu kibicować.
toto - 2012-09-23, 16:52
:
Rakietowe szlaki 4. Jestem praktycznie w połowie, jest dobrze, ale jakoś mniej we mnie entuzjazmu niż przy wcześniejszych tomach. Przydałoby się skończyć serię lub przynajmniej dojść do siódemki jeszcze przed premierą tegorocznych Kroków w nieznane.
Fidel-F2 - 2012-09-23, 17:35
:
Plejbek napisał/a:
- Ciekawi mnie ewolucja Twardocha w drodze do Grunwaldu, który uważam za jedno z najciekawszych wydarzeń ostatnich czasów w polskiej fantastyce
Nie czytaj 'Epifanii...', to literackie disco-polo
stian - 2012-09-23, 21:05
:
Wziąłem się za sążniste dzieło Juliana Barnesa Arthur&George. Koniec XIX wieku, Anglia, bogobojne wsie, rozpustne miasta, dwa zyciorysy (smaczku dodaje ze tytulowy Arthur to Arthur Conan Doyle, tworca postaci Sherlocka Holmesa), dwa ludzkie losy, ktore w koncu fabula splata. Elegancka, nowoczesna fraza. Ale klasyczna, bez udziwnien jezykowych. Po 100 stronach jest bardzo dobrze. W 2005r. na krótkiej liście do Booker Prize.
Plejbek - 2012-09-23, 21:34
:
Fidel-F2 napisał/a:
Plejbek napisał/a:
- Ciekawi mnie ewolucja Twardocha w drodze do Grunwaldu, który uważam za jedno z najciekawszych wydarzeń ostatnich czasów w polskiej fantastyce
Nie czytaj 'Epifanii...', to literackie disco-polo

Już czytałem parę razy podobną opinię o tej książce. Sprzed Grunwaldu chcę przeczytać Sternberg oraz Prawem Wilka. Inne rzeczy pod warunkiem, że mi to podejdzie i będę miał czas. O wiele bardziej mam ochotę na "Tak jest dobrze" i "Morfinę" - to ostatnie wezmę na pewno.

Zanim wrócę do polskiej fantastyki postanowiłem przeczytać Drooda. Na razie zbliżam się do połowy i jest całkiem ok. Co prawda nie jest to jakieś wielkie arcydzieło ale wciąga dość mocno. Napisane prosto, sprawnie i po prostu ciekawie. Daleki jestem od orgazmów czytelniczych ale jeszcze druga połowa przede mną.
Jachu - 2012-09-25, 09:25
:
Powoli zbliżam się do końca "Wieków światła" MacLeoda. Z biblioteki zaś wypożyczyłem "Miasto szaleńców i świętych" Vandermeera i "Diamentowy wiek" Stephensona. Czas zapoznać się z twórczością obu panów, czego dotychczas nie miałem okazji zrobić.
Młodzik - 2012-09-25, 09:35
:
Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się pierwszym opowiadaniem z "Miasta". Mnie mina po nim zrzedła, ale zbawiennym dla dalszej przygody z VanderMeerem okazał się "Hoegbottoński przewodnik po wczesnej historii miasta Ambergris".
You Know My Name - 2012-09-25, 09:55
:
Jachu napisał/a:
"Miasto szaleńców i świętych" Vandermeera i "Diamentowy wiek" Stephensona
Obaj mają ołtarzyki u mnie na półkach z książkami. Choć Stephenson akurat najmniej za Diamentowy... Ale Miasto... to majstersztyk pod każdym względem.

Do końca Malazańskiej... jeszcze tylko 600 stron i już mi żal cyklu. Liczę jeszcze tylko na rzeź bohaterów, ascendentów i bogów (tak młodszych jak i dawniejszych).
Shadowmage - 2012-09-25, 10:04
:
Spadaj na bambus, "DW" to jedna z najlepszych pozycji Stephensona :P
Jander - 2012-09-25, 10:14
:
Młodzik napisał/a:
Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się pierwszym opowiadaniem z "Miasta". Mnie mina po nim zrzedła

Mi się podobało, natomiast "Przewodnik..." idzie powoli, chociaż nie skupiam się ostatnio na czytaniu.
Jachu - 2012-09-25, 10:49
:
Młodzik napisał/a:
Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się pierwszym opowiadaniem z "Miasta".
Dzięki za ostrzeżenie. Będę pamiętał, aby nie rzucać książką po ścianach ;) Niemniej, raczej nie oceniam całości po jednym opowiadaniu, więc i tak bym przeczytał co najmniej kolejną opowieść.

You Know My Name napisał/a:
Obaj mają ołtarzyki u mnie na półkach z książkami. Choć Stephenson akurat najmniej za Diamentowy... Ale Miasto... to majstersztyk pod każdym względem.
Dopiero rozpoczynam przygodę z oboma autorami, więc wstrzymam się od oceniania. Wiem, że zarówno Stephenson, jak i Vandermeer mają na forum pozytywną opinię, więc liczę na dobrą zabawę literacką. Może nawet z czasem sam sobie sprawię ołtarzyk? :P Sprawdzałem, że w mojej bibliotece jest jeszcze Stephensona "Cykl barokowy". Nic więcej ni ma :(

Shadowmage napisał/a:
Spadaj na bambus, "DW" to jedna z najlepszych pozycji Stephensona :P
Mam nadzieję, choć naczelny fan Stephensona, czyli Romulus Sędzisław uważał bodaj inaczej :P
Romulus - 2012-09-25, 10:56
:
Jachu napisał/a:
Shadowmage napisał/a:
Spadaj na bambus, "DW" to jedna z najlepszych pozycji Stephensona :P
Mam nadzieję, choć naczelny fan Stephensona, czyli Romulus Sędzisław uważał bodaj inaczej :P

Jaki tam naczelny? Już bez wyzwisk poproszę :mrgreen: Wystarczy, że dziś w pracy niezadowolony interesant oskarżył mnie o "funkcjonalny brak mózgu" :mrgreen:
Ja tam Stephensona lubię za wszystko. A kwestia co jest lepsze od czego ma pięciorzędne znaczenie.

Czytam "Pustkę: Czas" Hamiltona. Akcja jest dosyć szybka i zadziwia mnie po raz kolejny to, jak ten facet potrafi ją prowadzić rozpisaną na kilku bohaterów (to i tak postęp przy kilkudzięsięciu w cyklu "Świt Nocy") i tym razem zmieścić się tylko w trzech książkach. Ale jakoś z doskoku czytam. To jest - jak już chwycę to jest dobrze, ale jak odstawię, to nie mogę się znowu zabrać. I od niedzieli jakoś nie mam okazji.
bimali1 - 2012-09-25, 11:29
:
Romulus napisał/a:
Czytam "Pustkę: Czas" Hamiltona. Akcja jest dosyć szybka i zadziwia mnie po raz kolejny to, jak ten facet potrafi ją prowadzić rozpisaną na kilku bohaterów (to i tak postęp przy kilkudzięsięciu w cyklu "Świt Nocy") i tym razem zmieścić się tylko w trzech książkach. Ale jakoś z doskoku czytam. To jest - jak już chwycę to jest dobrze, ale jak odstawię, to nie mogę się znowu zabrać. I od niedzieli jakoś nie mam okazji.
_________________

A jest tam zaległy sen, którego brakowało w poprzednim tomie?
Romulus - 2012-09-25, 11:39
:
A miał być w tym tomie? Nawet nie zwróciłem uwagi. Zresztą ten wątek, szczerze pisząc, najmniej mnie interesuje w tej książce. Póki co, wydaje mi się trochę nie na miejscu :) jakby z innej bajki i zastanawia mnie, w jaki sposób Hamilton powiąże go z tym co się dzieje "poza" Pustką. I tylko to jest w jego istnieniu interesujące dla mnie, a nie same przygody Edearda. Choć w tym tomie te "sny" są bardziej rozbudowane w stosunku do tomu poprzedniego.
Młodzik - 2012-09-25, 11:45
:
Jachu napisał/a:
Młodzik napisał/a:
Mam nadzieję, że nie zniechęcisz się pierwszym opowiadaniem z "Miasta".
Dzięki za ostrzeżenie. Będę pamiętał, aby nie rzucać książką po ścianach ;) Niemniej, raczej nie oceniam całości po jednym opowiadaniu, więc i tak bym przeczytał co najmniej kolejną opowieść.

Zależy, jakie masz wspomnienia z "Cierpień młodego Wertera", w liceum ta lektura była torturą dla większości osób, w tym dla mnie, a "Zakochany Dradin" stylistycznie bardzo do niej nawiązuje (przynajmniej dla mnie). Mierziła mnie też przewidywalność tego opowiadania, ale już punkt kulminacyjny był mistrzowski w swoim odrealnieniu. VanderMeer ma talent do opisywania wydarzeń jak najbardziej możliwych w taki sposób jakby były wizjami naćpanego Dalego.
bimali1 - 2012-09-25, 11:45
:
Romulus napisał/a:
A miał być w tym tomie? Nawet nie zwróciłem uwagi. Zresztą ten wątek, szczerze pisząc, najmniej mnie interesuje w tej książce. Póki co, wydaje mi się trochę nie na miejscu :) jakby z innej bajki i zastanawia mnie, w jaki sposób Hamilton powiąże go z tym co się dzieje "poza" Pustką. I tylko to jest w jego istnieniu interesujące dla mnie, a nie same przygody Edearda. Choć w tym tomie te "sny" są bardziej rozbudowane w stosunku do tomu poprzedniego.


No swego czasu AM obiecywał, że sen którego zapomnieli poprzednio wydrukować, na pewno znajdzie się w tym tomie. Ja jeszcze tego cyklu nie czytałem, ale uważam że to poważna niedoróbka Maga. I lekceważenie czytelnika, które trudno już wytłumaczyć "czynnikami obiektywnymi", dystrybucją, drukarnią itp.
Romulus - 2012-09-25, 12:03
:
To akurat prawda.
Jachu - 2012-09-25, 12:05
:
Młodzik napisał/a:
Zależy, jakie masz wspomnienia z "Cierpień młodego Wertera", w liceum ta lektura była torturą dla większości osób, w tym dla mnie
Nie mam żadnych wspomnień, ponieważ w szkole średniej nie raczyłem przeczytać jakiejkolwiek lektury :mrgreen: Szczerze mówiąc, nawet nie wiem o czym wspomniana lektura była. Maturę zdałem tylko i wyłącznie dlatego, że pisałem, pisałem, pisałem i pisałem... niekoniecznie mądre rzeczy. Ważne, że pisałem. Nauczycielkę przytłoczyłem ilością tekstu.

Młodzik napisał/a:
VanderMeer ma talent do opisywania wydarzeń jak najbardziej możliwych w taki sposób jakby były wizjami naćpanego Dalego.
To mi się powinno spodobać :) Lubię takie klimaty.

Romulus napisał/a:
Jaki tam naczelny? Już bez wyzwisk poproszę :mrgreen: Wystarczy, że dziś w pracy niezadowolony interesant oskarżył mnie o "funkcjonalny brak mózgu" :mrgreen:
Padłem :mrgreen:
sanatok - 2012-09-25, 12:57
:
Jestem na początku Stanu Wstrzymania Strossa i póki co bawię się dobrze, ale jak na rozrywkowego Strossa to trochę mu do Laundry - ktoś to wyda ? - brakuje polotu (chyba, że się jeszcze rozkręci, ale wtedy to będzie furkotać jak wiatrak w helikopterze). Ogólne wrażenie: na 4+
Ł - 2012-09-25, 18:12
:
Viriconium. Po 2 opowiadaniach mimo miejscami świetnego języka powieści, szału nie ma.
Prefu - 2012-09-25, 19:06
:
Ursula Le Guin

Wydziedziczeni

Książka wyjątkowo daje do myślenia na temat wolności i równośći.
sanatok - 2012-09-25, 19:18
:
Ł napisał/a:
Viriconium. Po 2 opowiadaniach mimo miejscami świetnego języka powieści, szału nie ma.


Daj jej czas. Na początku odczucia miałem takie same. Potem robi się zdecydowanie lepiej.
adamo0 - 2012-09-25, 20:37
:
Ale nie dużo.
Tomasz - 2012-09-25, 22:39
:
Przeczytałem "Grę w kości" Cherezińskiej. Bardzo przyjemne, fajnie choć prosto pomyślane. Szału nie robi, gorsze od dwóch pierwszych części "Północnej drogi".
Najchętniej bym przeczytał powieść z akcją pociągniętą dalej od punktu, w którym się kończy. Ale jest dobrze, bo przede wszystkim autorka fajnie pisze. To się czyta po prostu.

Z historycznych rzeczy przeczytałem rewelacyjny "Rzymski podbój Hiszpanii" Macieja Maciejowskiego i z rozpędu przypomniałem sobie "Wojnę jugurtyńską" tego autora. Dwie bardzo solidne, dobrze napisane, podparte źródłami, książki dotyczące mniej znanych teatrów wojen republikańskiego Rzymu. Niecierpliwie czekam na kolejną pracę, licząc na dalszą historię podboju Hiszpanii.
martva - 2012-09-26, 14:36
:
sanatok napisał/a:
Potem robi się zdecydowanie lepiej.


Za kazdym razem jak czytam coś takiego to mam wrażenie że miałam w łapkach jakiś upośledzony egzemplarz. To naprawdę jedna z nudniejszych książek jakie czytałam.

Przyswoiłam trzy tomy Fandorina pod rząd (2-4), teraz zrobiłam przerwę i sprawdzę czy 'metalowy' cykl Cooka mi podchodzi.
Cintryjka - 2012-09-26, 17:57
:
martva napisał/a:
sanatok napisał/a:
Potem robi się zdecydowanie lepiej.


Za kazdym razem jak czytam coś takiego to mam wrażenie że miałam w łapkach jakiś upośledzony egzemplarz. To naprawdę jedna z nudniejszych książek jakie czytałam.


Ja też.
A co do Fandorina - im dalej, tym lepiej
martva - 2012-09-26, 18:04
:
Ale Fandorin bardzo mi się (chociaż trzeba było sobie przypomnieć pierwszy tom, dawno czytałam), tylko odczuwam chwilowy przesyt ;) Skończę Słodki srebrny blues i pewnie wrócę do Akunina.
Sabetha - 2012-09-26, 18:24
:
A ja podebrałam dziś dziecku "Święte blizny" Kathleen Duey, czyli drugi tom bardzo, bardzo ponurej trylogii dla młodzieży pod tytułem "Wskrzeszenie magii". I choć bohaterowie nadto czarno-biali, a cała rzecz sfastrygowana nieco zbyt niedbale, rzecz wciągnęła mnie na tyle, że chyba dzisiaj skończę :mrgreen:
Tixon - 2012-09-27, 22:37
:
Conan Waleczeny, John Maddox Roberts. Jest dobrze. JMR ostro inspiruje się Lovecraftem, ale umiejętnie łączy pradawne potęgi z uniwersum howardowskim, nie pastiszując jednocześnie tematu.
Do tego opowiada ciekawą historię. Zaczyna się na pozór zwyczajnie - młody, a porywczy Conan nieopatrznie przysięga dostarczyć tajemniczą przesyłkę nie gdzie indziej jak do jaskini w świętej górze Croma w Cymerii. Szybko wychodzi na jaw, że idzie o wydarzenie o kosmicznej skali, a w grze udział bierze jeno paru wysokiej klasy magów.
Fabuła jest sensowna, autor całkiem nieźle wykorzystuje typowe chwyty, no i ma wielki plus za sprowadzenie akcji do ojczystych regionów bohatera.
rybieudka - 2012-09-28, 05:25
:
Ostatnio przeczytałem Kryptonim burza Vladimira Wolffa. Raz, ze serię WarBook cenię, dwa, że bardzo lubię historie alternatywne. Tyle, ze konwencja i seria jakoś nie do końca mi do siebie pasowały - jak sie okazało nie bez powodu. W książce Wolffa odmienny przebieg historii zamiast pretekstem do powiedzenia czegoś głębszego staje się głównym sensem książki. Głebi w tym nie za wiele, za to sporo akcji. chętnych zapraszam do przeczytania MOJEJ RECEZNJI.

A obecnie na zmianę czytam Mars Rafała Kosika (jestem w połowie, podoba mi się) i najnowszą NF. A wszystko to czekając na to co ma przyjść do recenzji (a trochę tego będzie)
utrivv - 2012-09-28, 06:56
:
Tixon, skąd masz te wszystkie Conany?
toto - 2012-09-28, 07:12
:
Skończyłem czwarty tom Rakietowych szlaków. Jeden tekst mnie strasznie zabolał - "Szosa na Zaleszczyki" Ziemkiewicza. Co mu te baby zrobiły, że miał, pewnie wciąż ma, takie poglądy o roli kobiet w społeczeństwie? Wszystko doprawione polskim mesjanizmem.
Jachu - 2012-09-28, 07:57
:
Skończyłem "Wieki Światła" MacLeoda. Obecnie zaczynam przygodę z VanderMeerem i jego "Miastem szaleńców i świętych". Zobaczymy jak mi się spodoba twórczość tego autora, którego przecież wielu forumowiczów chwali. Zastanawia mnie jednak konstrukcja książki, gdzie niektóre opowiadania mają przypisy, a inne wyglądają jakby były instrukcją do gry planszowej ;) Czy inne książki są podobne, czy to tylko specyfika tej pierwszej knigi?
You Know My Name - 2012-09-28, 08:15
:
To specyfika Miasta... inne wydane w Polsce utwory są standardowe (choć w dużej części jakość jest ponadstandardowa).
Tixon - 2012-09-28, 09:55
:
utrivv napisał/a:
Tixon, skąd masz te wszystkie Conany?

Z rok temu znajomy czyścił biblioteczkę. Odkupiłem kilka książek (Komplet Narnii, Wywiad z Wampirem, Zawód Wiedźma, Wagnera, Norton), to dorzucił 17 tomów Conanów. A on miał z likwidowanej kiedyś biblioteki.
Jachu napisał/a:
Zastanawia mnie jednak konstrukcja książki, gdzie niektóre opowiadania mają przypisy, a inne wyglądają jakby były instrukcją do gry planszowej Czy inne książki są podobne, czy to tylko specyfika tej pierwszej knigi?

I tak, i nie. Pierwsza jest niezwykła. Masz tam różnorodne teksty, nic tylko odkrywać niuanse i smaczki, i jarać się. Następne są już mniej niezwykłe - Podziemia wyróżniają się głównie zmianą narracji kolejnych rozdziałów, Shriek to pamiętnik jednej osoby z uzupełnieniami drugiej, tworzący taki dwugłos. Finch to już taka standardowa powieść o detektywie rozwiązującym zagadkę kryminalną.

U mnie Conan Zuchwały, John Maddox Roberts. I ponownie jest dobrze. Gdybym chciał wskazać słabsze strony utworu, były by to odejście od oryginalnej chronologii Howarda, dodanie umiejętności Conanowi, których - o ile dobrze pamiętam - nie posiadał, oraz duża wyprawa aż do brzegów Styksu bez zająknięcia się na temat języków. Ale jestem w stanie to zrozumieć. O wiele lepszym wyjściem jest nic nie mówić, kiedy i jakie języki nauczył się Conan, i zostawić to w sferze niedopowiedzianej dla czytelnika (wszak podróż trwała kilka tygodni), niż tłumaczyć te sprawy magicznym lusterkiem czy nauką języka w tydzień. Sprawa z wątpliwymi umiejętnościami (konkretnie rzucanie nożem) też nie wzięła się znikąd, miała wiarygodne uzasadnienie fabularne. Zaś co do niekanonicznego opuszczenia rodzimych stron, związane jest to na równi z honorem górali, jak i niespokojną, łaknącą podróży, duszą bohatera.
Fabuła, czyli o co w tym wszystkim chodzi - młody Conan, po jednej z wypraw na Piktów, leczy swe rany u rodaka. W czasie, gdy bohater wyrusza na polowanie, gospodarz zostaje napadnięty przez zgraję łowców niewolników, którzy przekonują się, że to gra niewarta świeczki - większość z nich ginie, a nic nie zyskują, bo Cymeryjczycy wolą zabić własną rodzinę, niż pozwolić trafić im w niewolę. Przywódca bandytów odjeżdża, nie wiedząc, że gospodarz pozostawił Conanowi znak - pomścij mnie. Niedoświadczony barbarzyńca rusza więc w pościg...
Żeby było ciekawiej, okazuje się, że sprawa ma też drugie dno, o kosmicznej wręcz skali...
Autor ponownie wplątuje wątki charakterystyczne dla Lovecratfa, ponownie robi to tak, by nie przesłaniały głównego planu. Fabuła jest poprowadzona sensownie ( widać np. niedoświadczenie Conana w sprawach cywilizacji), nie ma irytującej deus ex machina, jaka nierzadko się trafia u innych epigonów Howarda.
Ogólnie - dobra pozycja.
Ł - 2012-09-30, 13:35
:
sanatok napisał/a:
Ł napisał/a:
Viriconium. Po 2 opowiadaniach mimo miejscami świetnego języka powieści, szału nie ma.


Daj jej czas. Na początku odczucia miałem takie same. Potem robi się zdecydowanie lepiej.

Właśnie skończyłem "Skrzydlaty Sztorm". Bania rozjebana. Nie dość że literacko autor wchodzi na zupełnie nowy poziom tak że niektóre akapity to tylko oprawić w ramkę i na ścianę, nie dość że psychodeliczno-nostalgiczny wydźwięk całości przytłacza, to jeszcze sam pomysł wzdryga oryginalnością. Mam wrażenie które mógłbym przekuć w zakład, że Dukaj musiał tą powieść czytać przed napisaniem "Innych Pieśni".
Tixon - 2012-09-30, 13:56
:
Ł napisał/a:
Mam wrażenie które mógłbym przekuć w zakład, że Dukaj musiał tą powieść czytać przed napisaniem "Innych Pieśni".

IMO jesteś za bardzo dukajocentryczny ;)
Mi bliżej jest do uznanie tego za odległy ale jednak wpływ Moorcocka.
Niemniej, pomysł przedni.
Ł - 2012-09-30, 13:58
:
Tixon napisał/a:
Ł napisał/a:
Mam wrażenie które mógłbym przekuć w zakład, że Dukaj musiał tą powieść czytać przed napisaniem "Innych Pieśni".

IMO jesteś za bardzo dukajocentryczny ;)

A ty za bardzo argumentoodległy.
toto - 2012-09-30, 20:21
:
Rakietowe szlaki 5. Wciąż wysoka forma. Na razie mam tylko jedno zastrzeżenie - opowiadanie Oramusa - sam tekst jest całkiem przyjemny, ale to mimo wszystko nie ten poziom. Ale ja nie o tym chciałem. Z jednej strony podoba mi się takie wrzucanie różnorodnych opowiadań i wyczekiwanie efektu. Z drugiej, trochę brakuje mi jakiegoś klucza, kompletnej wizji tego, jak całość ma wyglądać. Jak to było chociażby u Gunna. I bardzo chętnie przeczytam recenzję lub artykuł traktujący o całej serii.
onceuponatime - 2012-10-01, 14:09
:
Połowa "Reamde" za mną i jak na razie jest świetnie. Wartka akcja, zajebiści niesztampowi bohaterowie, wszystko okraszone charakterystycznym stylem pisarskim Stephensona. Może nie jest to "Crypto" czy "Peanatema", a w necie można przeczytać wiele z tego powodu negatywnych wypowiedzi, to ja szczerze chciałbym, żeby więcej takich niewypałów powstawało.
Ł - 2012-10-01, 19:23
:
Ale to nie jest niewypał. To zabawa kapiszonami z pełną premedytacją.
Romulus - 2012-10-01, 19:55
:
Przeczytałem "Pustkę: Czas" Hamiltona. Napiszę pewnie więcej w recenzji, ogólnie jestem zadowolony, choć mogłem być zadowolony bardziej. Ale wszelkie niezadowolenie zrzucam na karb tego, że jest to 2 tom trylogii.

No i wydawnictwo częściowo naprawiło niedogodność z 1 tomu. Na końcu znajduje się brakujący "sen" Iniga, którego zabrakło w tomie 1.

Zabrałem się od razu za "Boomerang" Michaela Lewisa. Kolejna książka o kryzysie, ale nie tylko z punktu widzenia USA, ale m. in. Islandii i Niemiec. Pełno czarnowidztwa, w stylu "Gorzej Dopiero Przed Nami". Cholera, wcześniej się to czarnowidztwo sprawdzało. Ale książkę czyta się znakomicie, co jest pewnym pocieszeniem :)
toto - 2012-10-01, 22:12
:
Rybieudka, w powergraphowych Herosach opowiadania to tylko mniej lub bardziej klasyczna fantasy?
sanatok - 2012-10-01, 22:20
:
onceuponatime napisał/a:
Może nie jest to "Crypto" czy "Peanatema", a w necie można przeczytać wiele z tego powodu negatywnych wypowiedzi, to ja szczerze chciałbym, żeby więcej takich niewypałów powstawało.


Skończyłem parę dni temu.
Nie wiem jak wygląda sprawa oceniania Reamde na stronach anglojęzycznych, nie mogę za zrozumieć i zachodzę w głowę skąd u nas tyle narzekań (i podkreśleń, że to jednak nie to) - na tą, bądź co bądź świetną książkę - na szybko strzelam (z makarova) przede wszystkim w stronę autorytetu, którego opinię wszyscy znają, a który jest często darzony taką wielką estymą, że wręcz towarzyskim nietaktem jest się z nim choć trochę nie zgodzić. Powstaje przeto coś na kształt takiej obiegowej opinijki, którą zdaje się trzeba wspomnieć, jeżeli nie chce się wyjść na ignoranta - i to w dodatku takiego, któremu wystarczy prosta rozrywkowa warstwa książki.

Łaku napisał/a:
To zabawa kapiszonami z pełną premedytacją


W dodatku naprawdę dobre te kapiszony, wręcz korkowiec. Zaplanowana, napędzana ciekawymi postaciami, z analityczno-dynamiczną narracją o której myślałem, że Stephenson jej nie podoła - do tego naładowana humorem w odpowiednich proporcjach, tak aby nie skisła. Jedna lepszych książek jakie przyszło mi czytać w tym roku, nie mieląca mózgu - nie z powodu nieumiejętności - ale dlatego, że nie zamierzała tego robić, stawiająca sobie zupełnie odmienne cele. Jeżeli tak mają wyglądać pozycję rozrywkowe, to jestem jak najbardziej za i nie mogę doczekać się następnej.
onceuponatime - 2012-10-02, 08:42
:
Czytałem parę recenzji na anglojęzycznych blogach i zdania są podzielone podobnie jak u nas. Jedni się zachwycają, inni narzekają. Pierwszym nie przeszkadza czysto rozrywkowa formuła i pozwalają się jej ponieść, drugim brakuje Stephensona w Stephensonie. Trudno dogodzić wszystkim, ale na pewno nie można powiedzieć, że mu ta książka nie wyszła (na tyle na ile mogę ją ocenić przeczytawszy połowę książki). Założył sobie cel i go zrealizował z precyzją godną pocisku kaliber 8,58mm Lapua Magnum ;)

Dziwi mnie tylko mało zarobkowe podejście Maga do tego tytułu. Gdyby wydać książkę w jakiś tańszy sposób, to o wiele więcej osób by po nią sięgnęło. Sensacyjnie jest to ekstraklasa, nawet lepsza od takich klasyków gatunku jak Ludlum, Cussler, Forsyth czy Deaver, a ci autorzy na brak odbiorców nie mogą narzekać. W takim formacje jak ją wydali jest skazana wyłącznie na kolekcjonerów i maniaków Neala, których nie zrażą negatywne opinie.
toto - 2012-10-02, 09:23
:
onceuponatime napisał/a:
Dziwi mnie tylko mało zarobkowe podejście Maga do tego tytułu. Gdyby wydać książkę w jakiś tańszy sposób, to o wiele więcej osób by po nią sięgnęło. Sensacyjnie jest to ekstraklasa, nawet lepsza od takich klasyków gatunku jak Ludlum, Cussler, Forsyth czy Deaver, a ci autorzy na brak odbiorców nie mogą narzekać
AM pisał, że to jest właśnie problem tej książki. Jest aż "za bardzo", żeby zainteresowała większość odbiorców powieści sensacyjnych. Podchodząc do sprawy z drugiej strony - mnie Reamde się podobało, ale zupełnie nie zachęciło do czytania Ludluma i innych.
Cintryjka - 2012-10-02, 10:58
:
onceuponatime napisał/a:
Połowa "Reamde" za mną i jak na razie jest świetnie. Wartka akcja, zajebiści niesztampowi bohaterowie, wszystko okraszone charakterystycznym stylem pisarskim Stephensona. Może nie jest to "Crypto" czy "Peanatema", a w necie można przeczytać wiele z tego powodu negatywnych wypowiedzi, to ja szczerze chciałbym, żeby więcej takich niewypałów powstawało.


Ja jestem w 3/4 i jestem zachwycona. Stephenson pisze w charakterystycznym dla siebie stylu, tworząc szaloną fabułę, od której nie sposób się oderwać. Nie mam pojęcia, skąd się biorą zarzuty względem tej powieści. Bo "to nie fantastyka", to nie zarzut, a jakaś kpina.
Plejbek - 2012-10-02, 11:10
:
Cintryjka napisał/a:
Nie mam pojęcia, skąd się biorą zarzuty względem tej powieści. Bo "to nie fantastyka", to nie zarzut, a jakaś kpina.

Gdzie taki zarzut słyszałaś/czytałaś? Ja nie spotkałem takiego w żadnej recenzji ani dyskusji w necie. Połowa książek Stephensona to nie jest fantastyka przecież. Zarzucanie tego Stephensonowi to faktycznie bzdura.
Romulus - 2012-10-02, 11:25
:
Na forum jest wątek poświęcony Stephensonowi. --_-
Stary Ork - 2012-10-02, 11:38
:
Cintryjka napisał/a:
Bo "to nie fantastyka", to nie zarzut, a jakaś kpina.


Plejbek napisał/a:
Zarzucanie tego Stephensonowi to faktycznie bzdura.


Zarzucanie tego komukolwiek to faktycznie bzdura //panda
Shadowmage - 2012-10-02, 12:53
:
Fenrir tak coś bełkotał :p
Fenris - 2012-10-02, 13:11
:
Ja tam twierdziłem co innego trochę.
You Know My Name - 2012-10-02, 14:18
:
Reamde zaczynam za dwa dni.
Na razie żegnam się z Eriksonem. Okrasą ostatnirgo tomu są:
:arrow: Ciepłe słowo od sierżanta Harcika dla Cesarza/Boga na pożegnanie w Malazie
:arrow: Reklamacja Kaptura na sprawiedliwość Forkrul Assaili złożona "na ręce" siostry Rewerencji
Zbliża się dłuższy odwyk od fantasy.
rybieudka - 2012-10-02, 16:16
:
toto, nie tylko. Jest tam sporo fantasy, ale jest tez superbohatersko, jest sarmacko, jest dresiarsko, jest postapokaliptycznie, jest kryminalnie, jest wreszcie sf w wersji klasycznej, a i takie w wersji militarnej (rewelacyjny Wegner). Słowem - jest różnorodnie i w moim mniemaniu jest to jedna z lepszych antologii Powergraphu. Na dniach powinna być na Fantaście recenzja.
Shadowmage - 2012-10-02, 16:34
:
Ja tam jestem za połową i raczej jest średnio. Dwa dobre opowiadania jak na razie, plus jedno fatalne...
bimali1 - 2012-10-02, 18:36
:
Przeczytałem "Bitwy polskiego września" Zawilskiego. Książka obszerna, pełna faktów. drobiazgowych wręcz wiadomości, które bynajmniej czytania nie ułatwiają. Powstała w latach siedemdziesiątych, więc rosyjska agresja z 17 września omówiona jest zdawkowo. Raczej nie jest też krytyczna w stosunku do polskich dowódców; wydaje się, że Zawilskiemu chodziło raczej o ukazanie pełni wysiłku polskiego żołnierza /o co do tamtej pory nie było pewnie łatwo/niż silenie się na wykazywaniu błedów polskiej myśli obronnej. Choć czytałem "Bitwy..." prawie tak długo, jak trwała kampania wrześniowa, jestem pod wpływem włożonego wysiłku autora w tworzenie tego dzieła, które /mimo również pewnych braków technicznych - mało czytelne mapki/z pewnością można polecić.
toto - 2012-10-02, 19:10
:
rybieudka napisał/a:
Na dniach powinna być na Fantaście recenzja.
Recenzja pozytywna, a jednak mnie odstrasza.
You Know My Name - 2012-10-02, 21:04
:
bimali1, dzięki za opinię. zaoszczędziłem dzięki niej na Herosów Powergraphu :)
Shadowmage - 2012-10-02, 21:10
:
toto napisał/a:
rybieudka napisał/a:
Na dniach powinna być na Fantaście recenzja.
Recenzja pozytywna, a jednak mnie odstrasza.
Właśnie skończyłem (recenzja u nas jakoś za 2-3 dni pewnie). Ogólnie: fantasy mało, klasycznego jak na lekarstwo. Trochę prób redefiniowania bohaterstwa lub jego dekonstrukcji. Połowa tekstów zasługuje na uwagę, reszta raczej w charakterze zapchajdziur. Heroizmu mało.
toto - 2012-10-02, 21:29
:
No weź, przed chwilą byłem przekonany, że książkę mogę sobie darować, a teraz zaczynam w to wątpić. Czy ta próba redefinicji superbohatera to coś w stylu "Superbohatera trzeciej kategorii" Yu (podobało mi się) z Kroków w nieznane 2011? Czy raczej superheros ma rozterki moralne?
Tixon - 2012-10-02, 21:34
:
Redefinicji bohatera dokonał Stover i od tego czasu nikt go nie pobił. :dwarf:
toto - 2012-10-02, 21:36
:
Nie wiem, nie czytałem.
Tixon - 2012-10-02, 21:40
:
Shadowmage napisał/a:
„Bohaterowie umierają” są jedną z ciekawszych pozycji fantasy, jakie ukazały się na naszym rynku w ciągu ostatnich kilku lat. W książce nie ma ratowania świata przed niewyobrażalnym i potężnym złem; jest za to osobisty dramat i sporo akcji, choć zakrojonej na stosunkowo niewielką skalę. Nudzić się nie można.


Romulus napisał/a:
„Bohaterowie umierają” jako powieść rozrywkowa sprawdza się doskonale. Fakt, iż Stover zajmował się także wspomnianymi wcześniej opowiastkami z uniwersum Gwiezdnych Wojen nie jest w tym przypadku obciążeniem. Prawdę mówiąc, po przeczytaniu tej powieści trudno uwierzyć (podobnie, jak u Waltera Jona Williamsa), że Stover musiał te opowiastki pisać (mam nadzieję, że dobrze mu płacono za marnowanie talentu). Stworzył bowiem zajmującą, doskonałą powieść, napisaną w sposób, którego mogą mu zazdrościć ci, którzy się nim potem inspirowali (jak Scott Lynch). Mimo walorów rozrywkowych nie jest pozbawiona inteligentnych, pozbawionych dydaktyzmu i niewymuszonych obserwacji. A i na czytelnika w pewnym momencie pada cień oskarżenia, tak jak na widzów przygód głównego bohatera. Jeśli również w Polsce książka ta przejdzie niezauważona na rynku fantastyki, bez zdobycia należnego jej uznania, to będzie to krzycząca niesprawiedliwość. Akurat w tym przypadku to nie ci bohaterowie powinni umrzeć


Tixon napisał/a:
"Bohaterowie umierają" zaliczona została przez wydawcę (MAG) do grona powieści rozrywkowych, czytadeł. Nie wyklucza to jednak posiadania przez nią głębszej treści czy zmuszenia do chwili refleksji podczas czytania – w związku z tym ja skończyłem lekturę z kacem moralnym. Podsumowując – książka jest ciekawa, trzymająca w napięciu do ostatnich stron, dobrze napisana i posiadająca autentycznego bohatera, wobec którego nie można być obojętnym. Czego można chcieć więcej? Kontynuacji.

Shadowmage - 2012-10-02, 21:42
:
toto napisał/a:
No weź, przed chwilą byłem przekonany, że książkę mogę sobie darować, a teraz zaczynam w to wątpić. Czy ta próba redefinicji superbohatera to coś w stylu "Superbohatera trzeciej kategorii" Yu (podobało mi się) z Kroków w nieznane 2011? Czy raczej superheros ma rozterki moralne?
Trochę tego, trochę tego. I jeszcze: zróbmy opowiadanie o herosie bez herosa z krwi i kości. W sumie nie wiem czy polecać. W odróżnieniu od rybich udek nie uważam tego zbioru za lepszy od GL czy SF (a GL wcale tak bardzo mi nie podeszło), ale kilka opowiadań wartych uwagi jest. Są też strzały w stopy - przede wszystkim Szmidt, ale też Dębski czy... Kosik (tutaj to pewnie nawet w pewien sposób celowy zabieg formalny, ale nie ułatwia lektury :P ).
toto - 2012-10-02, 21:52
:
Ojej Tixon, ale to był mój świadomy wybór. Widziałem recenzje, widziałem, co recenzenci wychwalali. I mój wewnętrzny bobas powiedział, że woli żelki.

Shadowmage napisał/a:
Trochę tego, trochę tego. I jeszcze: zróbmy opowiadanie o herosie bez herosa z krwi i kości. W sumie nie wiem czy polecać
Widzę, że bez przejrzenia przynajmniej kilku opowiadań nie ma co ryzykować. Chociaż okazja 3 za 85 zł kusi.


U mnie wciąż Rakietowe. Chociaż może po skończeniu piątki wezmę się za Drooda.
Tixon - 2012-10-02, 21:56
:
toto napisał/a:
Ojej Tixon, ale to był mój świadomy wybór. Widziałem recenzje, widziałem, co recenzenci wychwalali. I mój wewnętrzny bobas powiedział, że woli żelki.

A powiesz coś więcej? Może być w temacie o Stoverze.
toto - 2012-10-02, 21:59
:
Mam napisać jakie żelki?
MrSpellu - 2012-10-02, 22:04
:
Z Tesco są dobre.
Tixon - 2012-10-02, 22:09
:
Panowie, bez jaj.
Poważnie, chciałbym poznać Twoje preferencje względem fantasy. Ciekawość.
Jander - 2012-10-02, 22:13
:
toto, przeczytaj Wegnera. :mrgreen:
toto - 2012-10-02, 22:14
:
To samo. Bobas mówi, nie ruszaj!
Tixon - 2012-10-02, 22:14
:
Jeden z tych autorów opisuje konie tak, że łzy stają w oczach, drugi nie rozróżnia ich umaszczenia. Chcesz zgadywać który jest który?
toto - 2012-10-02, 22:17
:
Rozróżniane kolory: biały, czarny, czerwony, zielony, niebieski, żółty, rudy, ujdzie, brzydki. Czy znasz już odpowiedź na pytanie "co mnie to w ogóle"?
Shadowmage - 2012-10-02, 22:20
:
Ale o co chodzi? Przecież to normalne, że z niektórych książek się rezygnuje, a inne nas kręcą. Jeśli ktoś lubi coś innego niż nasze ukochane tytuły to oczywiście się nie zna i powinien zostać spalony na stosie (albo lepiej: spłonąć samemu ze wstydu), ale poza tym to pełen szacun i dystans. :badgrin: Sam też mam często przeczucia mówiące: nie rusz, nawet kijem, bo może śmierdzieć.
Tixon - 2012-10-02, 22:21
:
Shadowmage, :arrow: "Poważnie, chciałbym poznać Twoje preferencje względem fantasy. Ciekawość."
toto - 2012-10-02, 22:25
:
Prawie nie czytam.

Sorry, że jednolinijkowce, ale jak piszę dłuższe posty, to mi później nie chcą na nie odpisywać.
toto - 2012-10-02, 22:32
:
A nie mówiłem?
MrSpellu - 2012-10-02, 22:34
:
Wegner się skończył na Kill 'Em All --_-
krasik_81 - 2012-10-04, 11:18
:
Mam pytanie. Czy ktoś z was miał styczność z cyklem "Cienie Pojętnych" Adriana Tchaikovsky'ego ? Czy warto się za to brać ?
Shadowmage - 2012-10-04, 11:28
:
Czytałem pierwszy tom i na tym poprzestałem. Mocno schematyczne, a owadzie rasy to tylko kostiumy, w które przybrano elfy, krasnoludy i insze fantastyczne rasy.
Ale moja dziewczyna pochłonęła całość i jest zadowolona.
Elektra - 2012-10-04, 16:25
:
Jako że zbliża się premiera ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu, postanowiłam przypomnieć sobie pierwszy tom i zabrać się za resztę. Na razie za mną kilkadziesiąt stron i już wciąga.
ASX76 - 2012-10-04, 16:32
:
Tyle, że pierwsza część "PLO" zdecydowanie góruje poziomem nad resztą, ciągniętego na siłę cyklu...
toto - 2012-10-04, 19:59
:
Zacząłem Drooda. Na razie za mną tylko jeden rozdział, ale już ta krótka próbka daje pewne wyobrażenie czego się spodziewać. Nastrój ulotnej niesamowitości od razu przypomina mi Terror. I tak jest dobrze.
Młodzik - 2012-10-04, 20:13
:
Przesadzasz. Drugi tom faktycznie był słabszy, ale trzeci jest równie dobry jak pierwszy.
Tixon - 2012-10-04, 20:27
:
Młodzik napisał/a:
Przesadzasz. Drugi tom faktycznie był słabszy, ale trzeci jest równie dobry jak pierwszy.

Może Ci się to wydawać dziwne, ale tym razem ASX nie przesadza. PLO to piękny przykład zmęczenia materiału i równi pochyłej.
Elektra - 2012-10-04, 20:30
:
ASX76 napisał/a:
Tyle, że pierwsza część "PLO" zdecydowanie góruje poziomem nad resztą, ciągniętego na siłę cyklu...

Wiem, bo już wiele osób, wiele razy o tym pisało. ;) Nastawiam się na dobre czytadło i nic więcej.
ASX76 - 2012-10-04, 20:46
:
Elektra napisał/a:
Nastawiam się na dobre czytadło i nic więcej.


Przy takim założeniu może i coś z tego będzie. ;)
Młodzik - 2012-10-04, 20:51
:
Tixon napisał/a:
Może Ci się to wydawać dziwne, ale tym razem ASX nie przesadza. PLO to piękny przykład zmęczenia materiału i równi pochyłej.

Widać rzecz gustu. Mnie się trzeci tom bardzo podobał. Poza tym, nawet w kategoriach czytadła jest dużo powyżej średniej (choć może jestem nieobiektywny, bo Grzędowicza ubóstwiam).
Sabetha - 2012-10-04, 20:52
:
Możecie sobie marudzić, a ja czwarty tom i tak przeczytam. Chociażby po to, żeby potem narzekać :-)

Przeczytałam dziś na dyskotece szkolnej połowę "Kosogłosa" S. Collins. Znaczy, wyzbyłam się jakiegokolwiek wstydu i resztek moralności, i czytam kolejną pozycję z biblioteczki mojego dziecka.

Borzetucholski, dziecinnieję na starość :mrgreen:
Shadowmage - 2012-10-04, 21:43
:
PLO męczy bułę zdecydowanie. Czy równia pochyła? Nie wiem. Chyba minimalnie lepszy jest 3 niż 2, ale ogólnie bardziej męczące niż wciągające.
MORT - 2012-10-04, 21:50
:
Dzisiaj wspominam lepiej dwójkę, niż trójkę. I pamiętam, że dziwiłem się zawsze zachwytom, jak to trzecia część przywróciła serii wysoki poziom.
Shadowmage - 2012-10-04, 22:02
:
Dwójkę ratują bardzo dobre pierwsze 40-50 stron. Szkoda, że perspektywa drzewa szybko się kończy :P
Romulus - 2012-10-05, 10:56
:
Michael Lewis - "Bumerang". Przeczytałem i żałuję, że była taka krótka (ok. 240 stron). To niby reportaże poświęcone europejskim krajom, które wpadły w kryzys (Islandia i Grecja) oraz Niemcom i ich mentalnej... bankowości. A do tego rozdział poświęcony zadłużeniu amerykańskich miast i stanów, na przykładzie Kalifornii. Generalnie, mało to wszystko optymistycznie. Grecki rozdział mnie rozwścieczył, bo Lewis bezlitośnie wytknął wszystkie wady tego narodu i ich bezmyślność, począwszy od bankierów, skończywszy na skorumpowanych obywatelach, w tym najbardziej skorumpowanych pracownikach sfery budżetowej, którzy teraz najgłośniej pomstują na kryzys i oszczędności. Nie lubię Greków, ich lenistwa i "kultury" państwowej. Straszny kraj.

Co ciekawe, w każdym z rozdziałów, w końcu wypływa na wierzch jakaś międzynarodowa (czytaj: amerykańska) instytucja finansowa, która "kryła" lub udawała, że nie widzi tego, co się działo, np. Merril Lynch, czy mój ulubiony bank - Goldman Sachs. Nóż się w kieszeni otwiera.

A książka, poza tym, jest także dowcipna, choć nie nastraja optymistycznie. Co więcej, nastraja bardzo pesymistycznie jeśli chodzi o przyszłość.

Zabieram się za "Drooda", ale pewnie mi zejdzie długo.
Jander - 2012-10-05, 11:45
:
Romulus napisał/a:
Nie lubię Greków, ich lenistwa i "kultury" państwowej. Straszny kraj.

W końcu kolebka zachodniej cywilizacji. :mrgreen: Lewisa z chęcią przeczytam, wrzucam na listę "do kupienia".
Tixon - 2012-10-05, 23:05
:
Połowa Łowców Kości za mną. Jest moc, chociaż jak zwykle dostałem coś innego niż się spodziewałem (np. oblężenie Y'Ghatan).
Jander - 2012-10-06, 00:23
:
Tixon napisał/a:
chociaż jak zwykle dostałem coś innego niż się spodziewałem

Brzmi jak Erikson od pierwszego tomu do ostatniego. :)
Misiel - 2012-10-06, 08:23
:
Spalony: Andrzej Iwan - detoks od fantastyki. Stanowski przed Iwanem spisal tez biografie Wojciecha Kowalczyka i to byla wspaniala rzecz. O ksiazce Iwana opinie krazyly jeszcze lepsze, ale moim zdaniem to pozycja gorsza. Wiekszosc historii i anegdot sprowadza sie w zasadzie do naprulismy sie, a potem pojechalismy po pijaku tam albo lalismy sie z tamtymi. Ksiazka wygrywa jednak szczeroscia, Kowala czytalo sie jak fikcje (najwyzszej klasy), Iwan otwiera sie po calosci i przejmujaco opowiada o swoich probach samobojczych i uzaleznieniach. Suma sumarum, Kowal to byla wspaniala ksiazka o pilce noznej, must have dla fanow tego sportu, a Iwan to mocna, smutna historia o czlowieku niszczacym swoje zycie, ale w zakresie opowiesci o pilce wkrada sie troche monotonii co lekko obniza bardzo duza przyjemnosc plynaca z lektury.
You Know My Name - 2012-10-06, 09:34
:
Tixon napisał/a:
Połowa Łowców Kości za mną. Jest moc, chociaż jak zwykle dostałem coś innego niż się spodziewałem (np. oblężenie Y'Ghatan).
Z Łowcami Kości (armią) zawsze tak będzie, będziesz dostawał coś innego niż się spodziewasz.

Reamde: na początku nasuwa się nieodparte porównanie ze Stanem Wstrzymania Strossa. Zobaczymy jak się będzie rozwijać.
Cintryjka - 2012-10-06, 11:47
:
Wczoraj skończyłam Reamde i podobało mi się dosłownie wszystko. A najbardziej zakończenie wątku Jonesa:) Można by się pewnie ciut czepiać prawdopodobieństwa niektórych wydarzeń w końcówce, ale na tym etapie byłam już tak "zassana", że było mi właściwie wszystko jedno. Poza tym, w porównaniu do "twistów" Deavera, to w Reamde wszystko było spójne i logiczne. Chyba tylko Stephenson potrafi połączyć tak różnorodne wątki w tak zgrabną, przykuwającą uwagę i wciągającą całość. Podtrzymuję 10/10 i polecam.
Jachu - 2012-10-06, 11:51
:
"Pod kopułą" Stephena Kinga, po około 100 stronach nie ma szału, a dupy nie urywa ;)
onceuponatime - 2012-10-06, 19:18
:
Cintryjka napisał/a:
Wczoraj skończyłam Reamde i podobało mi się dosłownie wszystko. A najbardziej zakończenie wątku Jonesa:) Można by się pewnie ciut czepiać prawdopodobieństwa niektórych wydarzeń w końcówce, ale na tym etapie byłam już tak "zassana", że było mi właściwie wszystko jedno. Poza tym, w porównaniu do "twistów" Deavera, to w Reamde wszystko było spójne i logiczne. Chyba tylko Stephenson potrafi połączyć tak różnorodne wątki w tak zgrabną, przykuwającą uwagę i wciągającą całość. Podtrzymuję 10/10 i polecam.


Czuje się zmotywowany do dalszej lektury. Z braku czasu nie dałem rady skończyć w tym tygodniu "Reamde", mimo że bardzo się starałem. Ciekawi mnie właśnie, czy po przeczytaniu książki nadal będę w stanie podtrzymać swoją ocenę.

U Deavera i spółki, zawsze raziło mnie to, że tworzą mało wyraziste postaci. Stephenson jednak lepiej sobie z tym radzi, ale i książka objętościowo jest 4 razy wieksza, niż klasyczne sensacje.
Romulus - 2012-10-06, 20:15
:
To odróznia pisarzy od tandetnych producentów "literackiego" dziadostwa :) Między innymi :)
onceuponatime - 2012-10-06, 20:43
:
Nie sposób się nie zgodzić. W sumie porównywanie Stephensona do takich autorów, można rozpatrywać w kategorii zniewagi :mrgreen:
toto - 2012-10-07, 18:27
:
Dobijam do połowy Drooda, który na tę chwilę zapowiada się na książkę roku, nawet Smok Griaule Sheparda blednie. Podoba mi się właściwie wszystko, od zawiązania akcji i sposobu narracji, przez sposób kreacji bohaterów, po nastrój.
Shadowmage - 2012-10-07, 18:41
:
Ja dobijam do setnej strony, ale wrażenia mam podobne ;p
Ł - 2012-10-07, 19:17
:
A można po Drooda siegać z bardzo oględną znajomoscia twórczosdicą Dickensa?
toto - 2012-10-07, 20:01
:
Śmiało.
Beata - 2012-10-07, 20:25
:
Po Drooda można sięgać nie tylko z bardzo ograniczoną znajomością twórczości Dickensa, ale nawet z wyraźnym jej nielubieniem. :)
Gorombas - 2012-10-08, 09:50
:
A ja wziąłem na warsztat "Incydent na Rigil Prime". Zaczyna się ciekawie, zobaczymy co będzie dalej ( fan Heinleina i Haldemanna - mam nadzieję, że pojawi się trochę więcej tytułów space opery w polskim wydaniu )
utrivv - 2012-10-08, 10:09
:
Matthew Woodring Stover "Bohaterowie umierają"
Rewelacyjna książka zapewniająca wspaniałą rozrywkę. Ostatnio tak dużo emocji czułem czytając Wiedźmina :)
Fidel-F2 - 2012-10-08, 10:13
:
ryli? ja tak trochę się nudziłem przy tym
utrivv - 2012-10-08, 10:25
:
Na sto procent, właśnie takiej książki od dawna szukałem
Tixon - 2012-10-08, 10:27
:
Witaj w klubie 8)
Tomasz - 2012-10-08, 19:58
:
Rzuciłem fabuły w kąt. Na jakiś czas.
Jadę historycznie itd.
Krawczuka sobie czytam, łyknąłem "Polskę za Nerona". Fajnie, krótko, ciekawie.
Do tego czytam Rochali "Powstanie Spartakusa" z Informeditions. I w końcu coś co może być w tym temacie. Przynajmniej na razie.
Za mną z tego wydawnictwa Faszczy "Rzymskie inwazje na Brytanię 55-54 p.n.e." czyli o tym co się nie udało Cezarowi. Może być. Solidne, spełniające wymagania, interesujące i dość szczegółowe i dobrze osadzone w źródłach.
Jachu - 2012-10-10, 12:14
:
Tomasz napisał/a:
Rzuciłem fabuły w kąt. Na jakiś czas.
Jadę historycznie itd.
Też mnie kusi, aby tak zrobić ;)
Skończyłem "Pod kopuła" Kinga. Słabe toto, oj słabe. King się skończył w 1990 r.

Zacząłem "Upadek Hyperiona" Simmonsa. Od pierwszej strony wciąga. Wiadomość do ASXa - "Upadek" wcale nie jest słabszy od "Hyperiona". Jest inny, ale na pewno nie słabszy.
ASX76 - 2012-10-10, 12:56
:
Jachu napisał/a:


Zacząłem "Upadek Hyperiona" Simmonsa. Od pierwszej strony wciąga. Wiadomość do ASXa - "Upadek" wcale nie jest słabszy od "Hyperiona". Jest inny, ale na pewno nie słabszy.


Zacząłeś, jeszcze nie skończyłeś i już wydałeś Pan osąd? ;)
Romulus - 2012-10-10, 12:58
:
Im dalej, tym bardziej się będzie upewniał, że miał rację :)
MrSpellu - 2012-10-10, 12:59
:
No fakt, ponoć mężczyznę się ocenia nie po tym jak zaczyna, a po tym jak kończy. ASX, znajdź sobie jakieś nowe hobby. Figurki pomaluj, czy coś.
Fidel-F2 - 2012-10-10, 13:53
:
lepiej, żeby sobie coś pomalował
You Know My Name - 2012-10-10, 14:21
:
rzęsy //mysli
Jachu - 2012-10-10, 14:23
:
ASX76 napisał/a:
Zacząłeś, jeszcze nie skończyłeś i już wydałeś Pan osąd? ;)
Nawet zacząłem składować pieniążki na "Endymiony", które mają być ponoć wznowione w tym miesiącu :)

Romulus napisał/a:
Im dalej, tym bardziej się będzie upewniał, że miał rację :)
:)
ASX76 - 2012-10-10, 14:46
:
Jachu napisał/a:
ASX76 napisał/a:
Zacząłeś, jeszcze nie skończyłeś i już wydałeś Pan osąd? ;)
Nawet zacząłem składować pieniążki na "Endymiony", które mają być ponoć wznowione w tym miesiącu :)

Romulus napisał/a:
Im dalej, tym bardziej się będzie upewniał, że miał rację :)
:)


Nawet jeśli, wpis Augustusa Endymionów nie dotyczy. ;)
Jachu - 2012-10-10, 14:54
:
ASX76 napisał/a:
Nawet jeśli, wpis Augustusa Endymionów nie dotyczy. ;)
Nie szkodzi. Sam wybieram sobie lektury i sam je oceniam. Tyle w temacie. Twoje zdanie w tej kwestii (wyrażone po raz tysięczny) uważam za zbędne i traktuję jako brzęczenie natrętnej muchy. Najwyżej się zawiodę, ale to już nie twoje zmartwienie.
;)
Jander - 2012-10-10, 15:00
:
Przeczytałem po raz drugi Przemianę Martina Lake'a ze zbioru o Ambergris. Tym razem oceniam sporo lepiej, niż za pierwszym razem i ogólnie rzecz biorąc VanderMeera polubiłem.
Tomasz - 2012-10-10, 16:45
:
Jachu napisał/a:
Tomasz napisał/a:
Rzuciłem fabuły w kąt. Na jakiś czas.
Jadę historycznie itd.
Też mnie kusi, aby tak zrobić ;)

Zrób. Świetnie się to sprawdza. Teraz sobie czytam Zbigniewa Herberta "Barbarzyńca w ogrodzie". Jak chce sam autor, to zbiór szkiców, sprawozdanie z podróży. Piękny język, ciekawe tematy, erudycja autora. To jest to.
Na razie mam fazę: "fabuły są przereklamowane".
Nawet się przyglądam dawno czytanym łysiakom, np. "Francuskiej ścieżce". Kusi.
Shadowmage - 2012-10-10, 20:31
:
We wrześniu przeczytałem pięć książek: http://shadowmage.nast.pl...elniczy-092012/
W tym miesiącu na razie na rozkładzie dwie - antologia "Herosi", której recenzja jest już na Katedrze, oraz "Uczta dusz" Friedman - z jednej strony wciągające czytadło, a z drugiej tak standardowe, jak chyba żadna inna książka Friedman. Odczucia mam ambiwalentne.
Teraz na tapecie "Drood" oraz "Rant". Ze wskazaniem na tego pierwszego, Simmons wchodzi mi znacznie lepiej niż Palahniuk w tym przypadku.
Fidel-F2 - 2012-10-11, 08:01
:
Jachu napisał/a:
W książkach które Stefan pisał w latach osiemdziesiątych potrafił zawrzeć klimat i atmosferę małych miasteczek amerykańskiej prowincji, który sprawiał, że od książek nie potrafiłem się oderwać. W "nowych Kingach" nie potrafię tego klimatu
raz dorastasz, dwa dorasta Twoje wyrobienie czytelnicze, trzy zmęczenie materiału

Jachu napisał/a:
A "Mroczna Wieża" to największa porażka w twórczości Kinga. Nic gorszego Stefan nie napisał.
Tu ciekaw jestem szerszej opinii jeśli łaska.
Magg0t - 2012-10-11, 16:15
:
Zdumiewająca sprawa Nakręcanego Człowieka - M. Hodder. Po 100 stronach wydaje mi się, ąz akcja szybciej się rozkręca niż w poprzedniczce. Czyta się dobrze, choć nie zaskakuje już tak jak Skaczący Jack.
Plejbek - 2012-10-12, 13:35
:
"Zgroza w Dunwich i inne przerażające opowieści".
Powrót do czasów z liceum, kiedy to zaczytywałem się Lovecraftem jest naprawdę udany.
Wtedy czytałem to głównie z powodu prowadzenia sesji w "Zew Cthulhu" i przeczytałem praktycznie wszystko co udało mi sie po polsku znaleźć.
Także znałem juz wcześniej to co czytam w tym zbiorze - po tych kilkunastu latach od ostatniego kontaktu z Lovecraftem mogę tylko napisać, że nadal bardzo przyjemnie spędzam z tym czas. Jest bluźnierczo, bezbożnie, obłędnie, amorficznie i grafomańsko.
Po prostu to, że literacko jest to słabe nie ma najmniejszego znaczenia w tym przypadku. To tak samo jak z Conanami Howarda.
toto - 2012-10-12, 14:08
:
Drood to arcydzieło. Kto nie przeczyta ten trąba.
Romulus - 2012-10-12, 23:01
:
toto napisał/a:
Drood to arcydzieło. Kto nie przeczyta ten trąba.

Przeczytałem 500 stron. Nie wiem, czy arcydzieło, ale doskonała lektura na pewno. Porzucam na jakiś czas, ponieważ muszę przeczytać "Upadłego smoka" Petera F. Hamiltona. A ten trzyma się nieźle. Grubaśny standalone.
Cintryjka - 2012-10-13, 19:09
:
Jestem na 252 stronie Drooda i tymczasem przyłączam się do zachwytów.
Beata - 2012-10-14, 14:40
:
Przeczytałam Podróż na planetę wu-wei. Dobra rzecz. Spodobała mi się konstrukcja, gdyż książka rozpoczyna się w klimatach sf, gładko przechodzi w fantasy, następnie w quest a'la przygody Allana Quatermaina, dalej następuje domknięcie wątku fantasy, w końcówce - rozwiązanie wątku sensacyjnego i powrót do sf. Zmiany gatunków następują płynnie, wszystkie są uzasadnione. Zaskoczenia są dwa, jedno mniejsze, drugie większe. Mniejsze - to ta sensacja; a mniejsze dlatego, że od samego początku wiadomo, że główny bohater coś ukrywa, zatem czytelnik spodziewa się jakiegoś nagłego zwrotu akcji (w sensie, że będzie; natomiast przebieg wypadków jest zaskoczeniem). Większe - objaśnia warunki brzegowe/początkowe całej opowieści, ustawia ją w czasie i przestrzeni (Choć jedno z uzasadnień podanych przez autora odbieram jako lekko naiwne, to nie liczę tego za wadę, a raczej za znak czasu - w końcu książka ma ponad 35 lat. Tu w ogóle odpływam w dygresje bardzo dygresyjne i różne skojarzenia na temat tajnych projektów CIA o niekoniecznie naukowych podstawach, ale w sumie nie jestem specjalistą, by wyrokować, zatem sza. Jednakowoż sam fakt, że takie skojarzenia misię lęgną po lekturze, że w ogóle zaczynam rozważać, czy istnieje realna możliwość wprowadzenia podanego przez autora rozwiązania, stanowi IMHO plus.). W książce jest sporo fantastyki socjologicznej, podanej nienachalnie. Jest też wątek obyczajowy. W sumie: podobało się. :)
toto - 2012-10-14, 15:27
:
Ale podobało się w sensie "wchodzi bez bólu, ale można było sobie darować" czy "byłoby szkoda, gdybym nie przeczytała"?
Beata - 2012-10-14, 15:48
:
Byłoby szkoda, gdybym nie przeczytała, bo lubię dobre opowieści. I jeszcze wchodzi bez bólu. :)
Qbard - 2012-10-14, 18:41
:
G. Martinez "Oksfordzka seria". Jest to kryminał matematyczny stworzony zresztą przez matematyka. Klimat Oksfordu.
toto - 2012-10-14, 18:49
:
Beata napisał/a:
Byłoby szkoda, gdybym nie przeczytała, bo lubię dobre opowieści. I jeszcze wchodzi bez bólu. :)
To co opisujesz brzmi intrygująco, ale mam obawy o wykonanie. Widziałem fragmenty i - mówiąc szczerze - nie rzuciły mnie na kolana, a nawet mocno ostudziły początkowy zapał. No nic, muszę to przemyśleć.

Zacząłem szósty tom Rakietowych szlaków i naszła mnie taka myśl: fajnie by było gdyby Solaris wydał zbiory The best of Ursuli Le Guin, Johna Varleya, R.A. Lafferty'ego, Roberta Sheckleya lub Clifforda Simaka.
rybieudka - 2012-10-14, 20:35
:
Skończyłem Operację Pętla Vladimira Wollfa (czyli drugi tom "Odległych Rubieży") i przerwany Mars Rafała Kosika. Pierwsza z nich skusiła mnie osadzoną w alternatywnej historii wizją starc polskiej Marynarki z radziecką Flotą Bałtycką - w praktyce dostajemy książkę podobną do poprzedniczki, czyli dupy nie urywa, ale tez i jakoś specjalnie nie boli. Ot, powierzchownie potraktowana historia alternatywna z rozrywkowo militarnym zacięciem. Za to Mars zrobił na mnie zupełnie dobre wrażenie - choć ma pewne wady (jak np. dość rwana narracja), jest ciekawym klasycznym sf w starym dobrym stylu. Znaczy sie podobało mi się ;)

Teraz czekałem na przysłanie egz. recenzenckiego best of Luciusa Sheparda, ale jakos dziwnym trafem wcześniej dotarła Pustka: czas Petera F. Hamiltona. Plan był taki, żeby ją poczytać zanim nie dotrze do mnie Krokodylowa skała po czym się przerzucić, ale po kilkudziesieciu stronach coś mi się wydaje, ze tak łatwo od lektury powieści Hamiltona oderwać się nie da. sytuacja jest zatem rozwojowa.
Jander - 2012-10-15, 18:49
:
W przerwie między jednym opowiadaniem Miasta VanderMeera a drugim (zaczynam Króla Kałamarnic) chwyciłem za Dukaja w wersji light czyli Xavrasa Wyżryna. Jest wybuchowo.
utrivv - 2012-10-16, 06:58
:
Na chwilkę dosłownie zajrzałem wczoraj do Ostrza Tyshalle'a i czytałem do pierwszej w nocy, oderwałem się dosłownie siłą.
ASX76 - 2012-10-16, 11:04
:
utrivv napisał/a:
Na chwilkę dosłownie zajrzałem wczoraj do Ostrza Tyshalle'a i czytałem do pierwszej w nocy, oderwałem się dosłownie siłą.


Jedna ręka wyrwała książkę drugiej? ;)
Beata - 2012-10-16, 21:44
:
Czytam Krwawą zemstę Chmielewskiej i wcale nie jest tragicznie, tzn. tak jak np. w Gwałcie. Nie jest to Lesio, ani Całe zdanie nieboszczyka (najlepsza IMHO książka Chmielewskiej), ale na razie jest całkiem nieźle (jakieś 100 stron). Na razie nie żałuję. :)
You Know My Name - 2012-10-16, 22:09
:
Reamde ma się ku końcowi, bohaterowie przesuwają się w miejsce (najprawdopodobniej) ostatecznej rozgrywki.
Większość czytanych przeze mnie dotychczas thrillerów, sensacji czy kryminałów przypominało konstrukcyjnie kanapkę z dżemem. Najpierw kroimy chleb, smarujemy masłem, dżemem (wprowadzenie, zapoznanie z bohaterami). Potem jest pierwszy kęs, chwila napawania się smakiem i szybsza lub wolniejsza konsumpcja do końca.
Z Reamde jest nieco inaczej. To raczej gulasz. Składników sporo, każdy trzeba przygotować oddzielnie, spróbować czy smakuje a potem cierpliwie dusić dodając składniki w odpowiedniej kolejności. Część z nich ma pozostać chrupiąca, część ma się rozgotować. I jeszcze jedna rzecz: gulaszu nie robi się w małym rondelku na raz. Konsupcja jest na końcu tylko dodatkiem do procesu gotowania.

Wypas, a to jeszcze nie koniec.
silaqui - 2012-10-16, 22:32
:
Po długiej (jak na moje i ogólnoczytelnicze standardy) przerwie zaczytuję się 5 numerem SF od Almazu. Tym razem ponoć mamy na tapecie anarchię i kapitalizm (wedle blurbów).
Zabawne: czytając ten zin bardziej w głowie mam komunizm niż kapitalizm, a anarchii tam niewiele, ale w tym momencie (strona 214) coś czuję, że chyba wiem co rozwali bohaterom główny plan akcji..

I powiem tak: żałuję, że Swann'a czytam już długo po przygodzie z "Bogowie są śmiertelni" Drukarczyka. Główny motyw solier możliwy, acz niekonieczniekolesia, co odzyskuje (lub stara się odzyskać) swe dawne imperium i rola SI espoiler off zafascynowało mnie już raz, i teraz pomysł zdaje mi się mało oryginalny, ale zostało mi ze 100 stron.
I tak będę zadowolona, choć już czuję, że mało tutaj konkretów, a za dużo rozmyślań na temat głównych bohateró (przy czym ci główni zazdrośnie strzegą swej przeszłości i tak naprawdę gówno wiemy).
Ogólnie: aż się sama zastanawiam, co mi wyjdzie w recenzji, muszę trochę poczytać o autorze :))
Procella - 2012-10-17, 09:38
:
Podczytuję na przemian "Historię eunuchów" Oliviera de Marliave (jestem po rozdziale o Chinach; bardzo ciekawe, ale podejrzewam, że co bardziej obdarzeni wyobraźnią panowie mogliby mi koszmary po niektórych z dość szczegółowych opisów :P ) i "Przynętę" Somozy (jestem na początku, ale nieźle się zapowiada, zresztą w ogóle lubię Somozę).

Ostatnio skończyłam "Zapłatą będzie śmierć" Inge Loehnig - całkiem wciągający kryminał, choć dość szybko okazuje się (a przynajmniej ja się domyśliłam), kto jest mordercą.
Cintryjka - 2012-10-17, 10:46
:
You Know My Name napisał/a:
Reamde ma się ku końcowi, bohaterowie przesuwają się w miejsce (najprawdopodobniej) ostatecznej rozgrywki.
Większość czytanych przeze mnie dotychczas thrillerów, sensacji czy kryminałów przypominało konstrukcyjnie kanapkę z dżemem. Najpierw kroimy chleb, smarujemy masłem, dżemem (wprowadzenie, zapoznanie z bohaterami). Potem jest pierwszy kęs, chwila napawania się smakiem i szybsza lub wolniejsza konsumpcja do końca.
Z Reamde jest nieco inaczej. To raczej gulasz. Składników sporo, każdy trzeba przygotować oddzielnie, spróbować czy smakuje a potem cierpliwie dusić dodając składniki w odpowiedniej kolejności. Część z nich ma pozostać chrupiąca, część ma się rozgotować. I jeszcze jedna rzecz: gulaszu nie robi się w małym rondelku na raz. Konsumpcja jest na końcu tylko dodatkiem do procesu gotowania.

Wypas, a to jeszcze nie koniec.


W końcu ktoś, kogo ta książka zachwyca tak samo jak mnie:) Czekam na opinię o końcówce.
Młodzik - 2012-10-18, 08:02
:
Przeczytałem pierwszą część "Pamiętnika Pacyficznego" z "Atlasu Chmur". Stylizacja ciekawa, ale czy tylko ja miałem rażenie, że wygląda nieco sztucznie? (Może to wina tłumaczenia).
Jachu - 2012-10-18, 08:09
:
Młodzik napisał/a:
Przeczytałem pierwszą część "Pamiętnika Pacyficznego" z "Atlasu Chmur". Stylizacja ciekawa, ale czy tylko ja miałem rażenie, że wygląda nieco sztucznie? (Może to wina tłumaczenia).
A czy wydanie MAG-a jest z tym samym tłumaczeniem? Czy AM zafundował nowe/poprawione/ciekawsze? ;)
adamo0 - 2012-10-18, 11:47
:
Przecież tłumaczenie jest bardzo, bardzo dobre.
W nowym wydaniu ma być to samo, które jest w dotychczasowym.
AM - 2012-10-18, 12:03
:
Młodzik napisał/a:
Przeczytałem pierwszą część "Pamiętnika Pacyficznego" z "Atlasu Chmur". Stylizacja ciekawa, ale czy tylko ja miałem rażenie, że wygląda nieco sztucznie? (Może to wina tłumaczenia).


Co dokładnie oznacza "sztuczne"? W czasie redakcji uznaliśmy, że czasami jest tej stylizacji więcej niż powinno być i sporo modyfikowaliśmy, zresztą sporo zmieniła jeszcze przed redakcją sama tłumaczka... ale poza tym, pewnie Pani Justyna ma w małym palcu więcej talentu niż 90% tłumaczy fantastyki i aż trudno uwierzyć, ze był to jej debiut.
utrivv - 2012-10-18, 13:56
:
AM, a propos tłumaczenia, o co chodzi z tą magijnością w Cainie?
Początkowo myślałem że to literówka, po co taki zabieg?
Luinloth - 2012-10-18, 14:01
:
Może w oryginale były pochodne magick?
AM - 2012-10-18, 14:06
:
utrivv napisał/a:
AM, a propos tłumaczenia, o co chodzi z tą magijnością w Cainie?
Początkowo myślałem że to literówka, po co taki zabieg?


Polski język jest ubogi, a my nie chcemy robić wszystkiego na jedno kopyto. Skoro Stover zadał sobie trochę trochę trudu i pisze magick, a nie magic, u nas jest magja przez "j" i magijny zamiast magicznego. Mam nadzieję, ze moje wyjaśnienie wniosło trochę do tej sprawy :) .
Młodzik - 2012-10-18, 14:15
:
AM napisał/a:
Co dokładnie oznacza "sztuczne"? W czasie redakcji uznaliśmy, że czasami jest tej stylizacji więcej niż powinno być i sporo modyfikowaliśmy, zresztą sporo zmieniła jeszcze przed redakcją sama tłumaczka... ale poza tym, pewnie Pani Justyna ma w małym palcu więcej talentu niż 90% tłumaczy fantastyki i aż trudno uwierzyć, ze był to jej debiut.

Po prostu - sztucznie. Nie potrafię tego określić inaczej. Jest w niej coś, co sprawia, że nie mogę w nią uwierzyć, wypada niewiarygodnie. Może faktycznie jest jej za dużo. Czytam stare wydanie, nowe oczywiście też nabędę :) .
AM - 2012-10-18, 14:49
:
Młodzik napisał/a:
Po prostu - sztucznie. Nie potrafię tego określić inaczej. Jest w niej coś, co sprawia, że nie mogę w nią uwierzyć, wypada niewiarygodnie. Może faktycznie jest jej za dużo. Czytam stare wydanie, nowe oczywiście też nabędę :) .


To trudna kwestia do rozstrzygnięcia, bo opowieść dzieje się na 30 lat przed debiutem Prusa, w momencie, gdy u siebie mieliśmy jeszcze romantyzm, a nie pozytywizm i paraliśmy się głównie poezją. Stylizacje, do których jesteśmy przyzwyczajeni też mają swoje korzenie później, więc może być to efekt "nowości", braku "osłuchania", a nie rzeczywisty problem?
Luinloth - 2012-10-18, 15:23
:
AM napisał/a:
magja przez "j"
Popieram. Jeśli miało być dziewiętnastowiecznie, to ja pisałabym wręcz magija. Istnieją środowiska, które do dziś używają formy magick, po polsku najczęściej przekładanej na magija albo magya. Wydaje mi się, że końcówki skrócone do -ja zamiast -ija/-yja to już początek XX wieku, chociaż może bardziej przydałby się tu polonista :)
Qbard - 2012-10-18, 16:42
:
Patrick Roth "Riverside". Jest to krótka apokryficzna powiastka z zaskakującym zakończeniem. Skromne 64 str.
toto - 2012-10-18, 16:56
:
W Rakietowych szlakach doszedłem do "Autobahn nach Poznań". Omójborze, jakie to słabe. Pierwsze opowiadanie, które z czystym sumieniem zostawiam niedoczytane, już nawet "Szosa na Zaleszczyki" Ziemkiewicza była strawniejsza. A kiedyś to mi się podobało.
Shadowmage - 2012-10-18, 17:49
:
No, mi też się kiedyś Autobahn... podobał. Ale wracać mi się nie chce. Lepiej nie niszczyć młodzieńczych fascynacji :)
toto - 2012-10-18, 19:43
:
Ktoś tu mówił niedawno o upadku Zajdli w ostatnich latach. "Autobahn..." wygrało Zajdla 2001. Ale jak popatrzyłem na pozostałe nominacje, to nie było tam nic wielkiego, a to przynajmniej jest wyraziste i potrafi zapaść w pamięć. I ma taką trochę "achajowatość" - przedmiotowy opis kobiet, wulgaryzmy, spore nagromadzenie akcji, co najwyraźniej niektórym wciąż się podoba.

Młodzik napisał/a:
Przeczytałem pierwszą część "Pamiętnika Pacyficznego" z "Atlasu Chmur". Stylizacja ciekawa, ale czy tylko ja miałem rażenie, że wygląda nieco sztucznie? (Może to wina tłumaczenia).
Kiedy sobie Atlas niedawno przypominałem, to nie miałem wrażenia sztuczności, mnie się nawet bardzo ten język podoba. Inna sprawa, że w kolejnych częściach język i styl się zmieniają, więc jeszcze możesz być zauroczony tym elementem książki. Samo przyzwyczajenie też zrobi swoje, druga połowa dziennika powinna czytać się płynniej i sprawniej.
Shadowmage - 2012-10-18, 20:16
:
Myślę, że po części o brak wyrazistości chodzi. Gdyby takie kolejne "Autobahny..." wygrywały, to nie byłoby problemu - może nie jest to najwyższa liga, ale zapada w pamięć, chwytliwe. A niestety często wygrywają rzeczy, które nawet tego nie mają moim zdaniem.
toto - 2012-10-18, 20:42
:
Teraz mam wrażenie, że nominowane w tym samym roku "Waniliowe plantacje Wrocławia" były lepszym tekstem, bo miały mniej tej wyrazistości. Ale czytałem to chyba też pewnie z 8 lat temu w Zapachu szkła, więc możliwe, że mi się zatarło i już wolę nie sprawdzać. Bo "Autobahn..." też pamiętałem jako całkiem niezły kawałek (może nie zasługujący na obecność w takim Rakietowych szlakach, ale godny odnotowania), a teraz widzę, że nie potrafię tego przeczytać. Ta wyrazistość potrafi pomóc w zapadnięciu tekstu w pamięć, ale przy ocenianiu tekstu po kilku latach jest już tylko dodatkową wadą.
Młodzik - 2012-10-18, 21:58
:
AM napisał/a:
To trudna kwestia do rozstrzygnięcia, bo opowieść dzieje się na 30 lat przed debiutem Prusa, w momencie, gdy u siebie mieliśmy jeszcze romantyzm, a nie pozytywizm i paraliśmy się głównie poezją. Stylizacje, do których jesteśmy przyzwyczajeni też mają swoje korzenie później, więc może być to efekt "nowości", braku "osłuchania", a nie rzeczywisty problem?

Nie, raczej wina leży po mojej stronie, skoro nikt inny nie miał tego wrażenia. Więc może faktycznie brak osłuchania.
Gorombas - 2012-10-19, 13:57
:
Mmm "Incydent na Rigil" świetny. Teraz czas na "Kocioł" Bonda. Zna ktoś podobne political fiction w polskim wydaniu ( oprócz "Noteki")?
ASX76 - 2012-10-19, 15:49
:
Młodzik napisał/a:
Przeczytałem pierwszą część "Pamiętnika Pacyficznego" z "Atlasu Chmur". Stylizacja ciekawa, ale czy tylko ja miałem rażenie, że wygląda nieco sztucznie? (Może to wina tłumaczenia).


Z tłumaczeniem "Atlasu chmur" jest wszystko OK. Kwestia przyzwyczajenia. Z czasem powinno wyglądać lepiej.
Beata - 2012-10-19, 20:15
:
Czytam Pana Whichera w Warszawie Agnieszki Chodkowskiej–-Gyurics i Tomasza Bochińskiego. Jest klimat, są realia historyczne (nie tylko społeczno-polityczne, ale i kryminalistyczne), ciekawa zagadka i wciąż nie wiem, kto zabił. :) Kojarzy mi się trochę z cyklem Akunina o Fandorinie, ale - chwalmy Mzimu - nie ma wszechwiedzącego śledczego wprawiającego wszystkich wokół w nabożne zdumienie i podziw, przeciwnie - angielski "książę detektywów" nie raz utyka w martwym punkcie. Podoba misię.
You Know My Name - 2012-10-19, 20:51
:
Przy okazji odświeżania Czerwonych dywanów,... postanowiłem przypomnieć sobie RAZa hurtowo i wybrałem Coś mocniejszego.
Ech, świetnie napisane, bez wyjątku. Czekam na obiecany powrót do fantastycznej macierzy, choć wydaje się być on wątpliwy (z NCKiem był już ponoć podpisany kontrakt, ale zapowiedzi nie słychać).

Wrócę jeszcze na chwilę do Reamde. 100% satysfakcji. Zakończenie wspaniale zwieńczyło to bezbłędne dzieło.
Młodzik - 2012-10-19, 20:54
:
No widzisz, moje wrażenia po lekturze "Czerwonych dywanów..." należałoby określić jako chłodne. Ale o tym już się na stolyku pogada :) .
bimali1 - 2012-10-20, 07:37
:
Drooda skończyłem; no, świetny. Dobrze oddane realia epoki, przenikanie się jawy i snu, pomysł z narratorem w sumie nienajgorszy. Myślałem też, że to będzie horror, ale nie jestem zawiedziony. Obok Terroru i pierwszego Hyperiona to najlepszy Simmons, IMO.
toto - 2012-10-20, 08:47
:
Skończyłem Rakietowe szlaki 6 i jest dobrze. Co prawda opowiadanie Ziemiańskiego wciąż mnie boli, ale pozostałe teksty były wystarczająco dobre, żeby cały zbiór uznać za co najmniej dobry. W środku jest jedna perełka - "W duchu Hemingwaya" Joe Haldemana.
W oczekiwaniu na Holocaust F postanowiłem odświeżyć sobie Rammę Zbierzchowskiego.
Sabetha - 2012-10-20, 19:19
:
Na zmianę "Długie pożegnanie" Chandlera i "Wyścig śmierci" M. Stiefvater", bo moje wewnętrzne dziecko nie potrafiło się oprzeć okładce. Co zabawne, książka okazała się nadspodziewanie zajmująca jak na bestseller dla młodzieży.
Romulus - 2012-10-20, 20:09
:
"Długie pożegnanie" Chandlera "skrzyżowane" z czymś takim?

Hmm...

Grozi niestrawnością :)

W przerwach w nadrabianiu powtórek "Doctora Who" czytam "Upadłego Smoka" Petera F. Hamiltona. Pewnie jutro skończę. Jest zaskakująco w stosunku do poprzednich wydanych w Polsce powieści tego autora, ale i z niecierpliwością czekałem na jakiś breaking point i wreszcie (!!!) się doczekałem.
Sabetha - 2012-10-20, 20:52
:
Romulusie, świat na pewno upadnie w dniu, kiedy zacznę psioczyć na książki o koniach i okołokońskich sprawach, nawet jeśli są adresowane do młodszego niźli ja czytelnika. Chociaż fakt, momentami dziwnie się czuję, przeskakując od Chandlera do Stiefvater i od Stiefvater do "Krzyżaków", których muszę sobie odświeżyć przed wtorkowymi zajęciami z IIa :-)
Młodzik - 2012-10-20, 20:56
:
Ok, "Atlas Chmur" mnie wciągnął. W sumie jestem pod wielkim wrażeniem stylu autora. Każda opowieść wygląda tak, jakby napisał ją ktoś inny.
ASX76 - 2012-10-20, 22:58
:
Młodzik napisał/a:
Ok, "Atlas Chmur" mnie wciągnął. W sumie jestem pod wielkim wrażeniem stylu autora. Każda opowieść wygląda tak, jakby napisał ją ktoś inny.


OK, nie spodziewałem się innej opcji. :-)
utrivv - 2012-10-22, 10:00
:
Stover Ostrze Tyshalle'a . Chyba nie ma co pisać, Caine to Caine.
martva - 2012-10-22, 10:08
:
Wpadły mi w ręce Balladyny i romanse, a że kiedyś czytałam bardzo pozytywną recenzję, to złapałam. I wcale nie wiem czy to był dobry pomysł.
Ard - 2012-10-22, 17:35
:
To zdecydowanie nie był dobry pomysł ;)
adamo0 - 2012-10-22, 17:56
:
Dokładnie...
ASX76 - 2012-10-22, 18:29
:
utrivv napisał/a:
Stover Ostrze Tyshalle'a . Chyba nie ma co pisać, Caine to Caine.


Gdyby większość spośród aktywnych forumowiczów stosowała się do tej zasady, to niedługo nie byłoby o czym pisać. ;)
You Know My Name - 2012-10-22, 18:36
:
Co za problem, przecież wspaniale potrafisz rozmawiać sam ze sobą.
utrivv - 2012-10-23, 07:03
:
ASX76 napisał/a:
utrivv napisał/a:
Stover Ostrze Tyshalle'a . Chyba nie ma co pisać, Caine to Caine.


Gdyby większość spośród aktywnych forumowiczów stosowała się do tej zasady, to niedługo nie byłoby o czym pisać. ;)

Towarzyszu bezbożniku, ogarnijcie się!


Caine pożarty więc zabrałem się za pożyczony Wschód - Zachód. Zobaczymy czy Na Zachodzie bez zmian.
MrSpellu - 2012-10-23, 09:29
:
A ja wytrzasnąłem skądś pierwszy tom Malazańskiej. Czytać to, czy doktorat pisać? Oto jest pytanie...
You Know My Name - 2012-10-23, 09:39
:
Przeczytaj, potem napisz rozdział doktoratu, poem następny tom MKP, następny rozdział i wilk będzie syty i Manchester City.
Mamerkus - 2012-10-23, 09:54
:
"Szatańskie wersety" - po 110 stronach, genialny paszkwil nie tylko na islam, ale także na życie społeczne Indii, reinkarnację, czy aktorstwo.
toto - 2012-10-23, 09:55
:
Olej Malaz, czytaj Drooda.
Luinloth - 2012-10-23, 10:32
:
MrSpellu napisał/a:
A ja wytrzasnąłem skądś pierwszy tom Malazańskiej. Czytać to, czy doktorat pisać? Oto jest pytanie...
Czytać. W życiu trzeba mieć właściwie ustawione priorytety.
Jander - 2012-10-23, 11:54
:
toto napisał/a:
Olej Malaz, czytaj Drooda.

Poczytałbym Drooda, ale jest zbyt nowy. Poczekam, aż się zrobi bardziej vintage.
Jachu - 2012-10-23, 14:11
:
Skończyłem "Upadek Hyperiona". Wrażenia w wątku poświęconym Simmonsowi.

Teraz czas na powrót do Uczty Wyobraźni. Jako pierwszy w łapy wpadł mi "Dom burz" MacLeoda. Po kilkunastu stronach widać, że klimat "Wieków światła" :)
Młodzik - 2012-10-23, 17:32
:
Tak czytam i czytam "Atlas Chmur" i mina coraz bardziej mi rzednie na myśl o ekranizacji. Trailer sugeruje, że będzie to najwyżej tylko trochę odbiegający od standardu film hollywoodzki. A książka z tym standardem nie ma nic wspólnego.
adamo0 - 2012-10-23, 18:21
:
Tylko, że Atlas Chmur chyba nie jest filmem z Hollywood, także autorzy mogą pokusić się na zrobienie bardziej ambitnej produkcji i myślę, że chociaż w części im się uda, bo książka ze względu na swoją specyficzną budowę i wielość 'settingów' musi być trudna do przeniesienia na ekran.
Młodzik - 2012-10-23, 19:35
:
Ciężko mi powiedzieć, czy gdziekolwiek poza Hollywood można wyciągnąć 100 mln dolarów na film, wątpię. No ale zobaczymy, może pozytywnie się zawiodę.
toto - 2012-10-23, 19:41
:
Młodzik napisał/a:
Tak czytam i czytam "Atlas Chmur" i mina coraz bardziej mi rzednie na myśl o ekranizacji. Trailer sugeruje, że będzie to najwyżej tylko trochę odbiegający od standardu film hollywoodzki. A książka z tym standardem nie ma nic wspólnego.
Jak skończysz, weź się za Drooda. Nie pożałujesz.

Zacząłem Opowieści praskie Bochińskiego. Za mną dwa opowiadania i mam mieszane uczucia. Z jednej strony świetna historia o młodych chłopcach, z drugiej trochę rozmemłana legenda. Ale jest na tyle intrygująco, że będę czytał dalej.
Młodzik - 2012-10-23, 19:44
:
Z Droodem mam umówione spotkanie gdzieś tak pod koniec roku. Terminarz napięty :) . Po "Atlasie Chmur" biorę na tapetę "Czarne" Anny Kańtoch, a potem "Córkę Żelaznego Smoka / Smoki Babel"
Jander - 2012-10-23, 19:45
:
Młodzik napisał/a:
Ciężko mi powiedzieć, czy gdziekolwiek poza Hollywood można wyciągnąć 100 mln dolarów na film, wątpię. No ale zobaczymy, może pozytywnie się zawiodę.

Czas Apokalipsy?
Ojciec Chrzestny część III?
Młodzik - 2012-10-23, 20:07
:
No ale nie kosztowały one 100 mln i wyszły 20 lat temu. Od tego czasu podejście wytwórni do produkcji filmów trochę się zmieniło. Ale mówię - zobaczy się po premierze.
Jander - 2012-10-23, 20:10
:
Dobra, mój błąd, spojrzałem w złe okienko odnośnie budżetu. :mrgreen:
toto - 2012-10-23, 20:52
:
Młodzik napisał/a:
a potem "Córkę Żelaznego Smoka / Smoki Babel"
AM dał do zrozumienia, choć nie napisał tego wprost, że w styczniu będzie w empiku kolejna promocja na UW. Z zakupami się wstrzymam do tego czasu.
Młodzik - 2012-10-23, 21:48
:
Wiem, że będzie. Ale do tego czasu ma zostać wydany "Jonathan Strange..." i to coś Forda. Te sobie zaplanowałem na tę promocję.
Tixon - 2012-10-23, 23:32
:
toto napisał/a:
AM dał do zrozumienia, choć nie napisał tego wprost, że w styczniu będzie w empiku kolejna promocja na UW

I do stycznia czekać? Niedobry AM, niedobry :(
Jachu - 2012-10-24, 07:12
:
Tixon napisał/a:
toto napisał/a:
AM dał do zrozumienia, choć nie napisał tego wprost, że w styczniu będzie w empiku kolejna promocja na UW

I do stycznia czekać? Niedobry AM, niedobry :(
Ja tam w połowie listopada "Córkę żelaznego smoka" i "Atlas chmur" kupię w pakiecie z jedną z czterech UW których mi brakuje. Na resztę poczekam na zapowiadaną promocję styczniową ;)
sanatok - 2012-10-24, 20:06
:
Jestem w połowie Zgrozy w Dunwich, mogę powiedzieć, że do tej pory to najlepszy przekład Lovecrafta na język polski - ładnie zachowane bogactwo języka, oddany styl - jestem na tak. //doom
Jander - 2012-10-24, 20:08
:
Szkoda, że mam wszystko HPL w starym wydaniu. :(
sanatok - 2012-10-24, 20:23
:
Skołuj sobie do recenzji :)

Dziś przeprowadzam test czytelniczy Przypadku Charlesa Dextera Warda z nowego wydania versus Nowe Wydawnictwo Polskie, 1991.

W zasadzie co do tłumaczenia Macieja Płazy wszystko zostało napisane tu http://www.hplovecraft.pl...erowa-recenzja/ - w skrócie - jest dobrze, ale jak ktoś go zna, niech się spyta o co chodzi z tytułami - mam wrażenie, że nastąpiła tu usilna próba zaznaczenia zjawiska "nadeszło nowe".
Jander - 2012-10-24, 20:31
:
Jak tylko wynajdą lek na chorobę studencką, to wrócę do pisania recenzji.
A tak to prędzej chwycę za oryginał, dostępny za free.
Cintryjka - 2012-10-26, 10:55
:
Mnie Miasto, poza dwoma opowiadaniami (Lake i Pan X.), nie zachwyciło. Reszta Vandermeera jest dużo lepsza, zwłaszcza Shriek i Finch.

Skończyłam Shoguna, który zachwycił mnie jeszcze bardziej niż Tai-pan. Czy tendencja wzrostowa w cyklu azjatyckim utrzymuje się? Opinie są rozbieżne.
toto - 2012-10-26, 11:01
:
W moim odczuciu Gai-Jin jest już jednak od Tai-Pana i Shoguna słabszy. Noble House i Whirlwind jeszcze nie czytałem. Za to Król szczurów jest o klasę wyżej.
Cintryjka - 2012-10-26, 11:45
:
toto napisał/a:
W moim odczuciu Gai-Jin jest już jednak od Tai-Pana i Shoguna słabszy. Noble House i Whirlwind jeszcze nie czytałem. Za to Król szczurów jest o klasę wyżej.


Ciągle zapominam, że KSz też należy do tego cyklu:) to to już w ogóle osobna półka:] Była to pierwsza rzecz Clavella, jaką przeczytałam, i zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Biblionetka jako następny w cyklu podaje Noble House - czy ktoś się orientuje, czy pojawiają się tam jakieś związki z poprzednimi powieściami?
toto - 2012-10-26, 14:41
:
Cintryjka napisał/a:
Biblionetka jako następny w cyklu podaje Noble House - czy ktoś się orientuje, czy pojawiają się tam jakieś związki z poprzednimi powieściami?
Podejrzewam, że takie związki jak między wcześniejszymi częściami. Przez książkę pewnie przewiną się potomkowie postaci znanych z wcześniejszych części, może jakieś nawiązanie do któregoś starszego wątku. Więcej chyba nie będzie, bo i jak? Chyba że ogólnie, obecność Europejczyków i Amerykanów w Azji Płd.-Wsch.
ASX76 - 2012-10-26, 16:09
:
Cintryjka napisał/a:


Skończyłam Shoguna, który zachwycił mnie jeszcze bardziej niż Tai-pan.

Czy tendencja wzrostowa w cyklu azjatyckim utrzymuje się? Opinie są rozbieżne.



1. Nareszcie... //piwo

2. A więc... "Shogun" i "Król szczurów" to najwyższa półka. Trochę niżej jest "Tai-Pan". Na pozostałych pozycjach: "Noble House" i "Gaj-jin".
"Whirlwind" nie czytałem, lecz nie sądzę, aby był w stanie zagrozić tytułom na podium.
Młodzik - 2012-10-26, 16:56
:
Skończyłem "Atlas Chmur". Na kolana nie padłem, może dlatego, że nie wychwyciłem wszystkich powiązań, więc kiedyś bardzo chętnie wrócę do tej książki (jakoś nie potrafię się zdecydować, czy to powieść, czy zbiór opowiadań). Za to ostatnie kilka akapitów zmusiło mnie do zastanowienia się nad wydźwiękiem całości. Poza tym było mnóstwo drobiazgów, które bardzo mi się podobały.
Teraz pora na "Czarne".
adamo0 - 2012-10-26, 17:18
:
Brnę przez Zatopione Miasta i jest dobrze. Całkiem przyjemnie się to czyta, a ja w związku ze swoim kryzysem czytelniczym potrzebowałem czegoś lekkiego i przyjemnego na rozruch. Polecam.
Fidel-F2 - 2012-10-27, 05:23
:
Cintryjka, dlaczego Król szczurów zrobił na Tobie takie wrażenie?
Cintryjka - 2012-10-27, 12:18
:
To naprawdę trzeba tłumaczyć?:O
Było to co prawda już wiele lat temu ( z osiem), ale wstrząs, jakim była dla mnie ta lektura, pamiętam do dziś. Do czego zdolny jest człowiek w skrajnych warunkach, niby wszyscy wiemy, ale tak mistrzowski opis zdarza się bardzo rzadko.
Fidel-F2 - 2012-10-27, 15:06
:
Pytam bo książka jest niezła ale imho z tych łagodniejszych. Literatura łagrowa (nie ma tego teraz w szkole?), regularne wspomnienia, choćby Bartoszewski czy Kertesz, jest bardziej sensowna.
toto - 2012-10-27, 15:15
:
W szkole jest (przynajmniej jeszcze nie tak dawno temu była) literatura obozowa: Nałkowska, Borowski, Herling-Grudziński. Było też "Zdążyć przed Panem Bbogiem". "Król szczurów" Clavella czy "Imperium Słońca" Ballarda nie są nawet wspominane. W ogóle nie bardzo mówi się o tym jak wyglądała II wojna światowa na Pacyfiku. Ot, Japończycy zaatakowali Pearl Harbor. Później wyliczanka: Okinawa, Iwo Jima, Hiroszima, Nagasaki, kapitulacja.
Ł - 2012-10-27, 15:43
:
Fidel-F2 napisał/a:
Pytam bo książka jest niezła ale imho z tych łagodniejszych. Literatura łagrowa (nie ma tego teraz w szkole?), regularne wspomnienia, choćby Bartoszewski czy Kertesz, jest bardziej sensowna.

Co ma łagodność do sensowności?
Cintryjka - 2012-10-27, 17:44
:
Argument "bo są mocniejsze" mnie nie przekonuje, nie tylko z tego względu, że czytałam sporo podobnej literatury. Stężenie okrucieństwa, nawet opartego na faktach, niekoniecznie przekłada się na wartość literacką. Właśnie warsztat jest główną siłą Króla szczurów.
Fidel-F2 - 2012-10-27, 18:02
:
Nie wiem, nie będę się spierał. Dla mnie książka, jak książka. Nic jakoś bardzo szczególnego sobą nie prezentowała (literacko). Przeczytałem, poszedłem dalej i nie wiem w czym ta jej wartość nadzwyczajna.
Cintryjka - 2012-10-27, 18:29
:
W porządku, ja tylko przedstawiłam swoje odczucia.
Fidel-F2 - 2012-10-27, 19:15
:
Nie neguję, dopytuję się bo trochę jestem zdziwiony gwałtownością achów i ochów. No i ciekawym skąd to.
adamo0 - 2012-10-27, 19:32
:
Zabieram się za Dziwną sprawę Skaczącego Jacka. Mam ochotę na steampunk, a w tej konwencji Hodder podobno spisuje się bardzo dobrze :-)
Ł - 2012-10-27, 19:37
:
@Fidel - wynikało przedewszystkim z świetnej kreacji tytułowego Króla? Clavell na tle innej literatury obozowej pokazuje że choć nieludzkie warunki powodują u niektórych nieludzkie zachowania, to nie zawsze wynika to z musu. W przypadku Króla wynikało to z chęci, a koniec obozu był końcem jego królestwa. Zresztą całe te królestwo u Clavella, zbuntowane na misternej sieci zależności również stanowiło inne spojrzenie na obóz niż w innych książkach z gatunku.
Plejbek - 2012-10-27, 21:28
:
Adamo0 - wczoraj wieczorem skończyłem "Dziwną sprawę.." Fajna przygodówka, czyta się szybko, sprawnie, akcja pędzi błyskawicznie - szkoda tylko, że trochę łopatologicznie Hodder niektóre sprawy objaśnia - sam zresztą zobaczysz. Ogólnie nieco powyżej średniej.

A ja zachęcony tekstami na forum Simmonsa i pod wpływem jeszcze świetnego Drooda, zaczynam "Terror". Mam nadzieję na to, że mnie nieźle potarga.
Fidel-F2 - 2012-10-28, 05:38
:
Łaku, właśnie to co przytoczyłeś mi przeszkadzało. Clavell wziął doświadczenia jenieckie a potem je oblepił przyjemną beletrystyką która zakłamuje rzeczywistość. Literacko może i zgrabny ale brak mu realizmu, nie jakoś dramatycznie ale jednak. Bliżej mu do Bonda niż do reportarzu.
ASX76 - 2012-10-28, 10:15
:
Zarzucanie pozycji beletrystycznej zakłamywania rzeczywistości jest absurdalne.
Może któryś polonista wyjaśni dlaczego... Ma niezbędne kompetencje i utnie potencjalną polemikę w zarodku.

Co innego, gdybyś Pan atakował w ten sam sposób książkę z gatunku - reportaż czy naukową... Czaisz Waćpan w "czom dieło"?

A to, że Mr Bestseller wykorzystał w powieści swoje doświadczenia obozowe, nie zmienia postaci rzeczy.

P.S. Proszę zwrócić uwagę na pisownie wyrazu -> reportaż.
Ł - 2012-10-28, 14:22
:
Fidel-F2 napisał/a:
Łaku, właśnie to co przytoczyłeś mi przeszkadzało. Clavell wziął doświadczenia jenieckie a potem je oblepił przyjemną beletrystyką która zakłamuje rzeczywistość. Literacko może i zgrabny ale brak mu realizmu, nie jakoś dramatycznie ale jednak. Bliżej mu do Bonda niż do reportarzu.

Ale wiesz, to jest powieść nie reportaż, więc o co Ci chodzi?
toto - 2012-10-28, 18:12
:
Rozczarowanie Opowieściami praskimi Bochińskiego i jęki co poniektórych nad Miastem szaleńców i świętych doprowadziły do tego, że czytam książkę jeszcze raz.
Ł - 2012-10-28, 18:49
:
^ Jeśli już będę wracał do Miasta, to raczej do wybranych tekstów. Wątpię żebym jeszcze kiedykolwiek przeczytał całość jednym ciągiem.
Tomasz - 2012-10-28, 19:28
:
Wzięło mnie na literaturę polską.
Najpierw Łysiak i jego "Satynowy magik". Niestety trochę mnie rozczarował. Bez polotu i lekkości starszych rzeczy spod jego pióra. Do tego jak wiadomo na swój sposób Łysiak pisze wciąż tę samą powieść, z tymi samymi motywami, a zmiana realiów, okresów, tła, jest bardzo umowna. Szkoda. Ale pióro na tyle nadal sprawne, że lektura nie bolała.
Potem zasmakowałem w Jerzym Andrzejewskim. "Ciemności kryją ziemię" pierwszy raz nie tak dawno przesłuchałem jako audiobook. W formie papierowej jeszcze zyskał ten tekst. Takie dłuższe opowiadanie. Obraz niby z czasów inkwizycji hiszpańskiej końca XV wieku, ale faktycznie dość uniwersalna rozprawa z ideologiami. Bolesne zauroczenie ideą, strata niewinności itd. Powiewa powojennym komunizmem i losami samego pisarza. Drugi jego tekst, który miałem w jednym tomie, to "Bramy raju". Znów historyczne przebranie, tym razem krucjata dziecięca. Ciekawy zabieg, bo całe opowiadanie to dwa zdania, z czego drugie ma parę słów, a pierwsze kilkadziesiąt stron. Trochę przez to trudne w odbiorze. Nie porwało mnie tak jak "Ciemności kryją ziemię". Ale mam dalej ochotę na tego autora. Szperam po necie.
Teraz zabrałem się za Józefa Mackiewicza i jego powieść "Sprawa pułkownika Miasojedowa". Dopiero 100 stron za mną, a to dość pokaźne dzieło, ale już jestem przekonany. Bardzo dobre pióro, ciekawie rozplanowana akcja, umiejscowiona w ostatnich latach carskiej Rosji. Sprawnie prowadzona fabuła, skomplikowana, rozpisana między różne plany. A wszystko osnute wokół historii autentycznej pułkownika żandarmerii carskiej oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Niemiec.