Zaginiona Biblioteka

Kulinaria - Wiele czyni młodość, wiele czyni wino.

Romulus - 2009-09-11, 23:38
: Temat postu: Wiele czyni młodość, wiele czyni wino.
Kto nie wie, czym jest wino, może sobie zajrzeć do ściągi: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wino
Choć i tak najważniejsze informacje zawarte w niej dotyczą tego, że największe zasługi dla rozwoju winiarstwa położyło najpierw Imperium Rzymskie a potem Kościół Katolicki.

Wino w zasadzie można produkować ze wszystkiego (domowymi sposobami oczywiście - handlowa produkcja obwarowana jest wieloma normami prawnymi "wymuszonymi" przez lobby winiarskie a w szczególności przez konieczność ochrony Tradycji, Historii i Dziedzictwa - całkiem słusznie: wino z kaktusa, co to, do diabła, jest?). Liczy się jednak tylko wino produkowane z winogron. Opisać tego procesu nie sposób - jest tak skomplikowany poprzez zależność od wielu zmiennych czynników, że nie ma szans na podanie jednej receptury, jednej boskiej proporcji gwarantującej za każdym razem ten sam efekt. Na smak, jakość wina mają wpływ tak nieujarzmione czynniki, jak pogoda, jak rejon uprawy, jak jakość i skład gleby, jak nasłonecznienie, jak proces fermentacji, ja - wreszcie - Tradycja. Zostawmy więc to.

Podział win - najprostszy: wina białe i czerwone.

Wina białe: charakteryzują się przede wszystkim słodyczą i kwasowością (to podstawowa struktura wina białego). Naprawdę dobre białe wino ma zawsze długotrwały, wielopoziomowy bukiet, w którym aromaty owocowe uzupełnione są nutami korzennymi oraz delikatnymi zapachami drewna, podszytymi minerałami, które odzwierciedlają terroir winnicy. Skromne wina białe są albo owocowe, albo roślinne lub tylko przepojone zapachem drewna. Nie są przez to złe. Są po prostu skromne.

Wina czerwone: ich cechą charakterystyczną (poza kolorem, choć to bywa złudne rozróżnienie tak naprawdę) jest obecność tanin. Pochodzą one z pestek, szypułek i drewnianych beczek używanych niekiedy (to dziwne, że dziś nawet głębokie, drogie wina leżakują w kadziach ze stali nierdzewnej) w procesie dojrzewania. Tanin nie można wyczuć nozdrzami. Można je tylko uchwycić w smaku, dlatego dla naprawdę dojrzałego smakowania wina umożliwiającego jego pełną degustację niezbędne są dobrze rozwinięte, zadbane kubki smakowe. Nieprzyjemne i gorzkie taniny pozostawiające w ustach uczucie ziarnistości charakterystyczne są dla win ze złego zbioru, pochodzacych także ze zbyt mocnego wyciskania. Dojrzałe taniny zapewniają jedwabisty, gładki posmak. Generalnie, jakość wina czerwonego można poznać w trakcie przełykania: to jak wiele aromatów uwalnia decyduje o jego jakości.

Sporo można w obiegowych opiniach usłyszeć stwierdzeń, ze im wino starsze tym lepsze. Tak naprawdę jednak wina mają tylko kilkuletnią długość "życia". Tylko nieliczne trwają przez wieki.

Temperatura podawania:
- wina musujące podaje się bardzo schłodzone, do temperatury 4 - 6 stopni Celsjusza.
- szampany - 6 - 9 stopni lub 12 - 14 stopni (przy rocznikowych),
- wina białe - lekkie, kwasowe w temperaturze 6 - 9 stopni; armatyczne 8 - 10 stopni; treściwe, drzewne od 14 - 16 stopni;
- rose - 6 - 9 stopni;
- czerwone: lekkie, owocowe 12 - 14 stopni; dojrzałe 18 stopni;
- deserowe - 12 - 16 stopni.

Podawanie wina: dziś brak jest już jakichkolwiek reguł. Wszystko zależy od rodzaju wina, rodzaju posiłku, temperatury podawania nie tylko wina, ale i posiłku oraz otoczenia, mnóstwa kombinacji w łączeniu smaków i aromatów.

Ech, mógłbym pisać jeszcze godzinami a zaledwie wniknąłbym pod powierzchnię. Bo mówimy cały czas o winie produkowanym na "bazie" winogrono. W zasadzie każdy, kto próbuje domowym sposobem wytworzyć takie wino może być pewien jednego. Z tego samego szczepu może rok w rok otrzymywać inne wino, choćby powtarzał skrupulatnie cały proces tworzenia wina, kropka w kropkę. Wszystko przez pogodę, nasłonecznienie uprawy, glebę. Wyhodowanie dobrego zbioru to w gruncie rzeczy podstawa sukcesu.

Łatwiej jest robić wino z truskawek, wiśni, czereśni, śliwek, czy jabłek, niż zrobić prawdziwe wino z najbardziej lichych winogron.

Wino to moja druga miłość. Ale tak naprawdę prawdziwą kochanką moich kubków smakowych jest chianti. Liczy się tylko jedna prowincja Włoch, która jest ojczyzną chianti. To Toskania i jej region: Chianti classico wina z tego regionu są dostępne także w Polsce (obowiązkowo z "symbolem jakości DOCG) i to po przystępnej cenie (około 40 złotych za butelkę). Na przykład to:
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Dobra, śmierdząca whiskey jest droższa.

Kocham to wino od pierwszego smaku. A fakt, iż pochodzi ono z samego serca regionu dodaje tylko tej miłości powabu i namiętności.

Ale tak naprawdę, na codzień nie snobuję się winami z górnej półki. To jest wyjątkiem. W cenie 20 - 30 złotych można znaleźć bardzo dobre gatunkowo wina, szczególnie pochodzące z poza Europy, np. z Ameryki Południowej, RPA, czy wreszcie USA.

O winach można rozmawiać dotykając tak wielu zagadnień, że nawet nie ośmielę się próbowac jakichś torów dyskusji narzucać. Dodam tylko, że wina domowej roboty, mimo iż nie osiągną nigdy - robione amatorsko - poziomu wina burgundzkich, czy innych szlachetnych, to nigdy nie muszą się z tego powodu "wstydzić". Jak we wszystkim w życiu: liczy się pasja tworzenia, miłość do trunku i związana z nim celebracja momentu spożywania. Nawet wino domowe ze śliwek, w doskonałym towarzystwie, z doskonałym jedzeniem - ofiarować może to, co w winie najcenniejsze: radość życia. Tym pompatycznym stwierdzeniem dobrnąłem do finału. Niestety, już zbyt późno, aby odkorkować skarby przeznaczone na weekendową degustację.[/b]
MrSpellu - 2009-09-12, 07:58
:
Nie znam się na winach, choć u mnie w rodzinie wina się pija, taki pokoleniowy awans społeczny ;) Czyli coś tam teorii odrobinę łyknąłem. Wiem na przykład, że pijąc wino nie trzymamy za "bańkę" jak w wypadku brandy, tylko za nóżkę. Umiem także odróżnić caberneta od chardonnay i wiem, że do pstrąga pija się białe wytrawne, a nie piwo ;) :P

Ogólnie bardzo lubię wytrawne cabernety i w ramach orzeźwienia czerwone Dolcetto d'Alba, który ma bardzo wyraźny, wiśniowy smak. Ogólnie wina pijam rzadko, mój plebejski gust preferuje piwko i gorzałkę.
Fidel-F2 - 2009-09-12, 09:54
:
Czerwone wina z doliny Rodanu i białe Alzackie - Riesling i Gewűrztraminer są super, Sylvaner trochę mniej ale niewiele, poza tym wyłącznie wytrawne. Nie cierpię szampana, dla mnie to zepsute wino.
Romulus - 2009-09-12, 10:50
:
Spellsinger napisał/a:
Wiem na przykład, że pijąc wino nie trzymamy za "bańkę" jak w wypadku brandy, tylko za nóżkę.

Dokładnie. Po tym można poznać na pierwszy rzut oka stosunek pijącego do wina. Łapanie za "bańkę" - kiedy je widzę we filmach, albo w realu, strasznie mnie ściska w środku. Moja ukochana robi mi wręcz na złość, kiedy zamiast za nóżkę chwycić, łapie za "bańkę". Jak można po tym pić z takiego kieliszka pełnego tłustych odcisków palców?

Spellsinger napisał/a:
Umiem także odróżnić caberneta od chardonnay i wiem, że do pstrąga pija się białe wytrawne, a nie piwo ;) :P

Miszczu, mam w domu tylko czerwone, ale akurat tego gatunku staram się nie łączyć z żadnym jedzeniem. Raczej po jedzeniu, kiedy troszkę już przetrawię i podniebienie uwolni się od smaku potrawy - wtedy... :) Ech... Choć przecież wino powinno się tradycyjnie podawać do posiłku, ale chodzi o to, że każdy ma indywidualne zasady dyktowane przez własne podniebienie. Byle nie popaść w kulinarną i winną nudę. Co więcej przy kilku spożywanych winach trzeba po prostu odpowiednio dobrać kolejność, aby - na przykład - barolo nie podawać przed chianti, bo wtedy nie można w pełni się rozkoszować tym drugim, które zostanie przytłumione. Od kiedy się w wolnych chwilach winnej relaksacji rozkoszuję winem, to zawsze z książką w ręku, aby nie popełnić żadnego faux pas . Kiedyś myślałem, że czerwone wino i ser to doskonałe połączenie. W snach chyba. Do serów o wyraźnym smaku najlepsze są aromatyczne wina białe, a nie czerwone.


Fidel-F2 napisał/a:
(...) Gewűrztraminer są super, Sylvaner trochę mniej ale niewiele (...)
Gewurtzaminer jako odmiana winorośli daje niskie plony, ale kiedy są bardzo dojrzałe, wtedy wino jest przednie. Co ciekawe, można je spotkać nie tylko w Niemczech, ale z powodzeniem uprawiane są w Nowej Zelandii i USA. Ale tamtejszych gewurtzaminerów nie piłem.
MrSpellu - 2009-09-12, 17:12
:
Romulus napisał/a:
Jak można po tym pić z takiego kieliszka pełnego tłustych odcisków palców?

Chodzi raczej o temperaturę niż doznania estetyczne. Wino musi mieć odpowiednią temperaturę, brandy też... dlatego ogrzewamy ją w łapce trzymając za bańkę. Wtedy jest bardziej "aromatyczna". Gadałem na ten temat z kiperem, więc chyba kitu mi nie wciskał.

Romulus napisał/a:
Miszczu, mam w domu tylko czerwone, ale akurat tego gatunku staram się nie łączyć z żadnym jedzeniem

To się wymieńmy, bo czerwone wychlałem i zostały mi same białe :mrgreen: W większości deserowe moscato d'Alba. Chociaż wczoraj z matką wydoiłem jakieś niezłe chardonnay. Tylko dlatego, że brakło caberneta :(
Romulus napisał/a:
Kiedyś myślałem, że czerwone wino i ser to doskonałe połączenie

To jest doskonałe połączenie. Nie sztuka by dobrać mniej intensywne wino do sera, tylko bardziej intensywny ser do wina. Francuzi wiedzą co dobre, nie bój się :mrgreen: Na przykład do młodego, czerwonego, wytrawnego Pinota (Pinot Noir) podają brie, coś pysznego. Camembert z cabernetem też jest świetnym połączeniem. Tylko te klimaty trzeba lubić ;)

Ale swoją drogą żabojady zażerają się brie zapijanym Gaillac, a to jest białe wytrawne (tfu, słodkie - pomyłka). Trzeba będzie spróbować :)
You Know My Name - 2009-09-12, 18:16
:
Dla mnie każdy ser uzyskuje na smaku gdy popijany jest winem. Do zielonych i niebieskich pleśni mocne czerwone wytrawne lub półwytrawne. Miodzio.

Co do białych win to zawsze riesling. Król win.

Aha, preferuję wytrawne i półwytrawne, toleruję półsłodkie. Słodkie pomijam.
Romulus - 2009-09-13, 22:50
:
Dzisiejszy wieczór należał ponownie do chianti. Tym razem rocznik 2005. W porównaniu z 2007 (musiałem wypić parę litrów, aby nabrać przekonania, że mogę już je identyfikować i porównywać), rocznik 2005 wydaje się mocniejszy, bardziej zdecydowany. W 2007 przeważała jednak nuta owocowa (na pewno coś w rodzaju borówek, jeżyn z lekkim posmakiem kwaśnego winogrono i przyprawione dębowym posmakiem). W 2005 smak dębu, mocny i uderzający do głowy oraz masakrujący kubki smakowe, przeważał, ledwie dało się wyłapać mojemu podniebieniu pozostałe smaki. Nie wiem, czy to dobrze - wino mi smakowało. Wypiłem całą butelkę - dla pewności poprawiłem na koniec dwiema szklankami wody, aby głowa nie bolała jutro. Ale mimo to nie boję się, bo - jak pisałem w wątku alkoholowym - dobre jakościowo wino tak łatwo do głowy nie uderza. Jutro - jeśli starczy czasu - pokosztuję tokaja. Nie piłem bardzo długo.
Romulus - 2009-09-27, 10:19
:
Spellsinger napisał/a:
Wczoraj z panią Spellową raczyliśmy się Chianti Corte alle Mura 2007, jestem naprawdę pod bardzo pozytywnym wrażeniem. Cenowo podobne do Tchergi, a smakowo ją na pewno przewyższa :)

Piłem z rocznika 2006, stąd się nie wypowiem. Ale to chianti classico, zatem bez wątpienia jest dobre. Gdzie żeś to dostał, bo mi ciężko znaleźć coś więcej, niż powyżej opisane chianti? Musiałbym się do stolicy wybrać na poszukiwania pewnie.
MrSpellu - 2009-09-27, 10:33
:
Romulus napisał/a:
Gdzie żeś to dostał, bo mi ciężko znaleźć coś więcej, niż powyżej opisane chianti? Musiałbym się do stolicy wybrać na poszukiwania pewnie.

Mag napisał/a:
Źródełko eliksiru?

W Pszczynie, w Lidlu. Piszę śmiertelnie poważnie :) Ogólnie zauważyłem, że mają tam całkiem ciekawy wachlarz win w przedziale cenowym 15-20zł. Tak zachwalałeś chianti, że się w końcu skusiłem i nie żałuję :)
MadMill - 2009-09-30, 13:55
:
Mag_Droon napisał/a:
Do zielonych i niebieskich pleśni mocne czerwone wytrawne lub półwytrawne. Miodzio.

Ooo, i to jest myśl. Chociaż ja do jedzenia pleśniowych serków wróciłem jakieś 2 tygodnie temu, to później nie piłem wina bez sera... jakoś tak wyszło.

Wino popijam od jakiegoś pół roku tak jakoś częściej. Moja wiedza jest marna, zazwyczaj przez przypadek i na czuja coś wybieram w sklepie. Dwa które mi utkwiły w pamięci i smakowały. Oczywiście czerwone wytrawne, jakoś do innych przekonania nie mam.

Montana Roja
Cono Sur Tocornal

A teraz czekam na miażdżącą i wyśmiewającą opinię Romka :mrgreen:
MrSpellu - 2009-10-17, 19:00
:
Dzisiaj piłem wyśmienite, "różowe", reńskie słodkie (2008). Lekko musujące, wspaniałe wino deserowe. Do szarlotki istna ambrozja. Teraz za to popijam wytrawne Bordeaux 2007 i jak zawartość poprzedniej butelki tego wina miała lekko ziemisty posmak, to ta jest bez zarzutu. Aczkolwiek jestem po kilku lampkach więc mogę mieć w czubie i odrobinę przez to zwichrowane kubki smakowe :)
Romulus - 2009-10-30, 19:29
:
Wino na dziś to rose Bardolino Chiaretto 2008 (DOC - Denominazione di Origine Controllata) z Cantina di Soave (Wenecja Euganejska), 25 złotych za butelkę. Trzymam się dalej włoskich smaków. Jak czytam u Andre Domine - ryzykowny wybór, bo wina z Bardolino (w okolicy Werony) dają zarówno wyjątkową jakość, jak i są nijake, produkowane na masową skalę. Sądząc po cenie, można przyjąć już z opisu, że trafiłem w to przeciętne, nijakie. Jednakże etykieta DOC do czegoś zobowiązuje, więc nie może być tak źle.
Smak bardzo lekki (co chyba nie może dziwić, skoro to rose), orzeźwiające. Wydaje mi się, że da się wyczuć smak cytryn i lekki posmak migdałów. Wpisuję na listę win do częstszego kupowania. Od niedawna nabrałem ochoty na lekkie (letnie) wina.
Poniżej fotki, przepraszam za jakość, ale robiłem z komórki bo bateria aparatu się ładuje:
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
MrSpellu - 2009-11-05, 20:53
:

Wyczesany w pytę Cabernet. Baturrica Tarragona 2004
Kupuję od razu całą skrzynkę. Polecam, tak dobrego wina, w tym przedziale cenowym,
nie piłem od czasów wytrawnej Tchergi (i wspomnianego wcześniej Chianti). Polecam.

Fidel-F2 napisał/a:
?

~15zł
You Know My Name - 2009-11-19, 15:58
:
Dziś, jako że jest trzeci czwartek (czy też czwartek po trzecim wtorku, whatever) listopada, jedno z moich ulubionych swiąt. Święto miłośnika podłych trunków.
Festiwal młodego wińska. Dwa bożolety już w teczce leżą i czekają na powrót do domu. Będę dziś pił sikacza i oglądał kiepskie filmy.
Prawie jak w raju!


Tomasz napisał/a:
Ja nuż z żoną butelkę obaliłem i zabieram się za drugą. Ale średnio im to winko wyszło w tym roku, w zeszłym było lepsze.

Ja mam już od pewnego czasu wrażenie, że wino wytrawne (jak bożolet), tak jak i wiele innych alkoholi, najlepiej pasuje do poranków. Właśnie z żoną obaliliśmy jedną butlę i zabieram się za drugą (już sam). Jest wyśmienite, swietnie budzi, bez zadecia, na leniwy dzień.
Udany bożolecik wg mnie, lepszy niż rok temu.
Tomasz - 2009-11-21, 11:52
:
Cytat:
Udany bożolecik wg mnie, lepszy niż rok temu.

No właśnie wciąż nie wiem. Wczoraj też machnęliśmy butelkę i bardziej mi smakował. Ale wrażenie w zeszłym roku miałem lepsze. Może to dlatego, że od tego czasu dużo więcej i lepszych wytrawnych pijamy. I częściej.
MrSpellu - 2009-12-07, 16:34
:
Porto "Armilar" Tawny Port.

Tawny czyli czerwone wino o trudnym do przewidzenia poziomie cukru (od słodkich do wytrawnych, zależnie od roku produkcji i producenta), które również jest kupażowane, ale z beczek przechowywanych minimum 3 lata, średnio od 3 do 5 lat. Dłuższe od Ruby przechowywanie w dębowych beczkach powoduje, że Tawny jest zwykle bardziej wytrawne i traci większość „nuty owocowej”, zyskując jednak większy udział nuty korzennej i waniliowej. Licząc na słodkie wino, przy zakupie Tawny można się często nieprzyjemnie zawieść, zwłaszcza gdy wcześniej próbowało się tylko Porto Ruby. Istnieją też odmiany Tawny przechowywane wyjątkowo długo w beczkach (nawet do 40 lat) - są one specjalnie znakowane, niezwykle drogie i stanowią wielki rarytas. Co roku Port Wine Institute nabywa od wybranych producentów Tawny próbki ich produktów przed rozlaniem do butelek i przechowuje nadal w beczkach w swoich piwnicach. Przynosi to różne rezultaty - gdy po określonym czasie testerzy uznają, że wino jest warte wypuszczenia na rynek, jest ono butelkowane przez Instytut i rozsyłane do zarejestrowanych koneserów Porto na całym świecie, pod nazwą „tawny reserve”. Jak twierdzi wiki.

Ja twierdzę, że do tej flaszeczki brakuje mi korzennego robusto, upalnego letniego wieczoru i chęci totalnego zanietrzeźwienia się, ale to ostatnie da się szybko załatwić //spell
Wrażenia smakowe są takie: rodzynki plus subtelna nutka spyrolu ;) W końcu ten dekokt zawiera 19% mocy //spell
Romulus - 2009-12-18, 20:18
:
Dziś powrót po raz kolejny do Włoch, region: Wenecja Euganejska. Tamtejsze wina przypadły mi do gustu (poprzedni było "letnie" różowe Bardolino). Tym razem znowu Bardolino, tyle że czerwone, 2008 r., winogrono: Corvina, Rondinella, Molinara. Przyjemne zaskoczenie już po pierwszym łyku. Choć wino wytrawne, to jednak wcale nie jest ciężkie. Przyjemnie orzeźwiające, smak dojrzałych owoców, lecz nie jestem w stanie wyodrębnić z pewnością poszczególnych smaków. Przyjemna kwaskowa nuta, dobrze komponuje się ze spaghetti z dużą zawartością bazylii i pomidorków koktajlowych. Mam wrażenie, że pasowałoby do wszystkich ciężkich, mięsnych potraw.

A wygląda tak:
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Olisiątko - 2009-12-18, 21:06
:
Dziwnie się tu czuję.... zupełnie jakbym musiał założyć osobny temat do tego co większość lubi... czyli do tanich win...

Ale kij.
Komandos - szlachetny trunek produkowany w zakładach w Ostrowinie, występuje w aż trzech odmianach, białej, zielonej i czerwonej, z czego zielona jest najpopularniejsza. Niewygórowana cena za tak szlachetny trunek jest tylko plusem, ale też lekkim policzkiem dla tego wina, tak dobre za tak śmieszną cenę?! Dodatkowo rozlewane jest do luksusowych, zwrotnych, butelek przez co dodatkowo można zarobić trochę grosiwa na następne trunku. Bogactwo smaku podkreślą dodatkowo lokalizacje w których będziemy spożywali to wino. Osobiście polecam nasyp za dworcem PKP albo ławeczkę w parku.

SOPHIA Sakar - następny cudowny wynalazek nadal mieszczący się w granicy do 10zł (studenci są biedni, zamknąć się!). Aczkolwiek trunek jest droższy niż Komandos, oferuje też większego kopa w towarzystwie ("Ty, burżuj kurwa, stać Cię na Sophię!") jak i nie wali tak bardzo siarką, co nie każdemu się może podobać ale o gustach się nie dyskutuje. Mamy możliwość zakupienia wina w każdej możliwej odmianie: białej, czerwonej, słodkiej, pół-słodkiej, pół-wytrawnej, wytrawnej i wyrzyganej (to po jakichś 3 butelkach na głowę). Należy tylko się strzec przed nieuczciwymi sprzedawcami gdyż w sklepie/hurtowni można spokojnie dostać Sophię za 7.49zł a gdzie indziej już nawet za 10zł! Co, jak łątwo wyliczyć, da nam 1 dodatkową butelkę na każde 3 kupione. Ale cóż, za jakość trzeba płacić.

Leśny Dzban, Sperma Szatana i inne wynalazki później (jak mnie nie wywalą z tego tematu burżujer :P ). Howgh!
Romulus - 2009-12-18, 21:20
:
Sophia - jabol wśród win i wino wśród jaboli. Tak można ją podsumować. Do picia na studiach. A po nich jej picie, to już oznaka niskiego statusu społecznego :mrgreen: (żartuję, ofkorz).

Ale jabole... Picie tych zepsutych przecierów to już oznaka desperacji. Nadają się dla żuli i dla andergrandowców i "zajebistych" awangardzistów. Choć bycie jednym nie wyklucza drugiego :mrgreen: To - już na serio :mrgreen:
Jander - 2009-12-18, 22:48
:
Ostatnio jedna Sophia Sakar (Chardonnay) smakowała dla mnie gorzej niż rześki Komandos. Nie wiem czy się popsuła czy trafiłem akurat na kiepską. Do dziś jej kiepski smak siedzi w mi w gardle.
A szkoda mi kasy na droższe wina, gdy pije się dla procentów.
pozdrawiam
MrSpellu - 2009-12-18, 22:54
:
Romulus napisał/a:
Ale jabole... Picie tych zepsutych przecierów to już oznaka desperacji. Nadają się dla żuli i dla andergrandowców i "zajebistych" awangardzistów. Choć bycie jednym nie wyklucza drugiego

Hmm, ja zwyczajnie byłem licealistą :mrgreen: I tak, pamiętam wiele smaków Goliata, w tym mój ulubiony porzeczkowy (Najobrzydliwszy był crystal lub czekoladowy. Miętowy był niezły, a cytrynowy trącił serem i cebulą, miodowy był też całkiem... do bani //spell ), pamiętam Vivę jeżynową, królową jaboli. Pamiętam nawet Jowisza, którego później można było dostać tylko spod lady (słynny J-23). Pamiętam też różane (Sic! O smaku róży!) Chavaliery. Później wynaleziono Leśne dzbany (pycha) i Komandosy (których nigdy nie pokochałem). Najbardziej mordercze były wiśniowe Lwówki wielkopolskie. Chryste, pyszne to to było, piło się jak sok z wiśni, a następnego dnia umierało się na skręt kiszek :/ Tak, to były czasy. Potem, na studiach, stałem się burżujem. Piło się rozrabiany spyrol z Ukrainy //masta A teraz... gin z tonikiem, wyborowa i wina 15zł+
MrSpellu - 2009-12-31, 16:21
:
Jako że moja, już oficjalnie, przyszła żona nie czuje się najlepiej (i drugiego musi iść do roboty i to ją boli najbardziej), to zrezygnowaliśmy z wyjazdu hen, kawał za Nowy Targ. Szkoda, no ale trudno. Dziś bawimy się w domu przy trzech płytach dvd z wypożyczalni. Ponadto zabigosimy, zapierożymy i zapizzujemy, oraz zawinimy.

Nasz nabytek na dzisiejszy wieczór:

J.P. Chenet, Cabernet-Syrah

Tylko, że my mamy rocznik 2007

Médoc Réserve Prestige, 2007 (z serii EXPERT CLUB)
Nie znalazłem w necie odpowiedniego obrazka.

Plus wino musujące Martini, czyli sylwestrowe bąbelki ;)

Jak skończą się filmy, to pogramy sobie w nową edycję Monopoly (prezent choinkowy) //spell Teraz nie ma już papierowych pieniądzorów, tylko są terminale z kartami kredytowymi :shock:
Romulus - 2009-12-31, 18:31
:
Zapowiada się... szlachetnie (jeśli chodzi o wino). Napisz, jak smakuje, bo widziałem je w swojej winiarni i ewentualnie dopiszę do listy :)

(Monopoly z terminalami? Ja dawno w to nie grałem, ale pieniądze z Monopoly - albo z Eurobusinessu - często są używane do gry w karty :) )

My spędzamy Sylwestra ze znajomymi. Nastawiam się na dobre alkohole. Ode mnie - jako żem zafiksowany cały czas na włoskich winach - cały czas Le Poesie: biała http://picasaweb.google.p...feat=directlink półwytrawna, tym razem San Lorenzo. Na psucie smaku jakiś hiszpański sikacz, czerwony, wytrawny: http://picasaweb.google.p...feat=directlink Niczego o tym winie nie wiem, zatem to będzie siurpryza niezależnie od smaku (kosztowało 18 złotych, a San Lorenzo 25).

A na wybicie północy jakieś włoskie wino musujące: http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Aby nie płakać, że mi wszystko wypili, dla siebie na noworoczny weekend zostawiłem kolejną Le Poesie: http://picasaweb.google.p...feat=directlink Także San Lorenzo, ale rosso i - zdaje się - wytrawne. I na zakończenie przygody z winami z włoskiego regionu Wenecja Euganejska (dostępnych w mojej winiarni) powrót do mojej klasyki, czyli przepysznego Bardolino Chiaretto http://picasaweb.google.p...feat=directlink

W kolejce do spróbowania czekają wina z Sycylii.
MrSpellu - 2010-01-01, 11:56
:
Romulus napisał/a:
Zapowiada się... szlachetnie (jeśli chodzi o wino). Napisz, jak smakuje, bo widziałem je w swojej winiarni i ewentualnie dopiszę do listy

Z czystym sercem polecam. Bardzo udane zakupy, jak najbardziej pozytywne wrażenia smakowe. I nawet nas nie zmasakrowało. Lekko nam zaszumiało w głowach po winie musującym (które też było całkiem niezłe), ale mieliśmy solidny podkład z domowej pizzy.

Médoc miało bardzo przyjemny, cierpki smak. Z obu kupionych win, choć to drugie także nie było złe, wino z serii EXPERT CLUB było lepszym zakupem :)
Romulus - 2010-01-01, 14:02
:
U mnie wino musujące sprawiło się ponadprzeciętnie. Słodkie było, ale miało przyjemny cytrynowy posmak i nie pozostawiło zbyt dużego szumku w głowie. Muszę się bliżej zaprzyjaźnić z całą serią win musujących. Będą wyborne letnią porą.
Asuryan - 2010-01-01, 15:27
:
U mnie bez szaleństw - półsłodkie musujące białe Dorato całkowicie wystarczyło na sylwestrowe potrzeby. Jak na dolną półkę cenową nawet niezłe w smaku.
Romulus - 2010-02-19, 18:48
:
Weekend lajtowy, jeśli chodzi o wina.

W zasadzie tylko muszę :) dopić doskonałego merlota: http://www.britishcorners...arge/AL0346.jpg a potem już dwa białe wina chilijskie chardonnay i bliżej nieokreślone australijskie. Musze trochę odpocząć, bo w zeszłym tygodniu zbyt wytrawne wina w zbyt dużej ilości spowodowały nazajutrz nielichy ból głowy.

Przy okazji znalazłem - przez Facebooka - fajny sklep z winami (z Krakowa): http://www.wina.pl/ Ktoś korzystał? Bo nęci mnie ogromnie aby zamówić sobie coś a conto przyszłotygodniowej wypłaty (żona mnie z domu wyrzuci, jak wyznam, że chcę kupić chłodziarkę do win :) ).

A może znacie inne fajne sklepy internetowe z winami?
You Know My Name - 2010-02-19, 19:38
:
A widzisz, jakbyś wybrał się z nami do Krakowa to odwiedziłbyś łosobiście. Podróże kształcą, hihihi.
Mnie kłuje w oczy coś taniego, różowego i portugalskiego, może złamię się dziś i łyknę?
MrSpellu - 2010-02-22, 08:44
:
Romulus napisał/a:
rzy okazji znalazłem - przez Facebooka - fajny sklep z winami (z Krakowa): http://www.wina.pl/ Ktoś korzystał? Bo nęci mnie ogromnie aby zamówić sobie coś a conto przyszłotygodniowej wypłaty (żona mnie z domu wyrzuci, jak wyznam, że chcę kupić chłodziarkę do win ).

Winiarium Kondrata jest fajne. W Krakowie jest na ulicy Dolnych Młynów ;) W tym na Krowoderskiej byłem raz, kupowałem wino na prezent urodzinowy. Ogólnie zauważyłem, że bratu kupuję tylko wina, albo filmy :)
Romulus - 2010-02-26, 20:25
:
Chianti - moja miłość. zanim rozstanę się z tym winem i przejdę na półkę z winami francuskimi, musze jeszcze spróbować trzech win (poza wspomnianymi w tym poście). Dwa po 80 zł i jedno za 120. Dziś dotarłem już do średniej półki zatem, cenowo: 60 zł.

Jedno co mi przyszło z opicia się włoskimi winami, to to, że wydaje mi się, iż potrafię z zamkniętymi oczami wyróżnić chianti spośród innych włoskich win. Cechuje się ono pewną charakterystyczną nutką kwasowości, która "wybija" przede wszystkim, ponad inne smaki, smak cytrusów związany z silnym aromatem owocowo, hmmm... korzennym. Zaczynam także czuć, że w tych wszystkich, czasem zabawnych uwagach, które można spotkać w filmach, o np. wyczuwaniu, czy gleba była należycie wilgotna podczas dojrzewania - jest sens.

Tak, czy siak, moje amatorskie smakowanie i nauka o chianti przynoszą chyba powoli swój efekt - skromny, bo skromny, ale - skoro wypracowany samodzielnie - strasznie przydający powodów do dumy.

Weekend zatem znowu pod znakiem chianti: http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

oraz
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
To drugie szczególnie jest fenomenalne. Idealnie wyważone a bukiet sprawia, że chce się płakać ze szczęścia: pełny, ogarniający nozdrza zmysłową nutą owocową, intensywnie czerwone i "oleiste" na kieliszku, w smaku bardzo orzeźwiające (co jest przy wytrawnych winach czerwonych rzadkie) za sprawą właśnie unikalnego połączenia kwaśnej, cytrusowej nuty z taki ziemnym, głębokim aromatem pozostałych owoców.
You Know My Name - 2010-02-27, 06:31
:
Ech, brakuje mi Twojego zacięcia, ale powoli wzbiera we mnie wola by systemowo zabrać się za wina pół- i wytrawne. Kto wie, jeśli w marcu się nie stoczę w jaką irlandzką ´berbeluchę´ (bushmills mnie kusi) to przejrzę ten temat i wyciągnę co ciekawsze wskazówki.
Romulus - 2010-03-06, 15:21
:
Mag_Droon napisał/a:
Ech, brakuje mi Twojego zacięcia, ale powoli wzbiera we mnie wola by systemowo zabrać się za wina pół- i wytrawne. Kto wie, jeśli w marcu się nie stoczę w jaką irlandzką ´berbeluchę´ (bushmills mnie kusi) to przejrzę ten temat i wyciągnę co ciekawsze wskazówki.

Akurat zacięcia dużo nie trzeba :) Wystarczy odrobina, bo wino - dobre wino - wchodzi jak woda. A po opanowaniu umiejętności czytania i rozumienia etykiet, wystarczy jeszcze mieć Google pod ręką albo niezastąpionego Andre Domine http://www.empik.com/wino-ksiazka,prod4410017,p (w ramach prezentu urodzinowego mam zamiar wyłudzić jego "Alkohole Świata"). Potem pozostaje już tylko skupienie i trening kubków smakowych, aby były wrażliwe na smaki - fajki i spiryt, to masakra.

Dziś sobie, dla odmiany, otworzę butelkę katalońskiego merlota http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Wino z etykietką Denominació D'Origen - zatem pochodzi z dobrej produkcji, aczkolwiek nie od jednego z największych jego lokalnych producentów, mimo to etykietka ta zapewnia, że należy on do jednego z 9 katalońskich DO zgrupowanych, jak mi ładnie pisze Domine, w VCPRD (Vinos de Calidad Producidos en Regiones Determinados - wina jakościowe produkowane w określonych regionach - we Włoszech też takie małe regiony "łączą się" w jeden duży region... jakości, tak samo we Francji - to chyba odpowiedź na masowy atak merlotów, cabernetów itd., z Australii, czy USA).

Wino "łączone" tzn. zawiera w sobie, jak wskazuje etykietka na odwrocie butelki, merlota i tempranillę. Choć proporcja jest zdecydowanie na korzyść merlota to dodanie winogron tempranilla, które są najwyższą i najbogatszą odmianą pośród hiszpańskich winorośli, może dać intrygujący efekt.

Hiszpańskich win jeszcze nie znam zbyt dobrze, ale spodziewam się atłasu: łagodnego, miękkiego połączenia malin i jeżyn. Zwłaszcza że wino dojrzewało w dębowych (American oak) beczkach, a nie kadziach metalowych (to nie grzech), a to oferuje mocną zdecydowaną budowę i - przede wszystkim - wyraźny aromat tanin.
Romulus - 2010-03-27, 11:47
:
No nic, wreszcie zostałem doceniony. Pan z winiarni, w której kupuję wino regularnie postanowił nagrodzić mój zapał i "zadręczanie" go pytaniami i wręczył mi złotą kartę rabatową na wszystkie wina, bo jego winiarnia nalezy do tej sieci: http://www.alkohole.com.pl/index.html i mam teraz 15 procent zniżki na każdy alkohol //kas Mała rzecz a cieszy. Zwłaszcza w kontekście ostatnich zakupów. Dziś wypiję za to.
Lean - 2010-03-27, 12:05
:
Ja ostatnio zasmakowałam w różowym winie.
Frontera Merlot Rose - wyjątkowo delikatny smak.

Romulus napisał/a:
mam teraz 15 procent zniżki na każdy alkohol

Uhhh, na wino też bym chciała. :-P
Romulus - 2010-04-16, 16:45
:
Lean napisał/a:
Ja ostatnio zasmakowałam w różowym winie.

Lean, summer wine (jak je nazywam) polubiłem bardzo późno a i tak podchodziłem do nich z nieufnością - wszystko to przez przesłodzone sikacze, którymi kiedyś się opijałem. Ale po spróbowaniu włoskich różowych win z Wenecji Euganejskiej - jest to moje ulubione wino na letnie skwary. Zwłaszcza że - jak wskazuje etykietka - można je przytrzymać w trochę niższej temperaturze, niż wina czerwone: http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Lekko musujący smak, intensywna nuta malin i cierpkich (może młodych) winogron. Miażdży i nie wymaga szczególnego podejścia.

A mój weekend to znowu moja klasyka. Sięgnąłem na wyższą półkę w winiarni (wszystko za sprawą srebrnej karty z 15 % zniżką) i dzięki temu będę kosztował to oto chianti: http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Także to wino pochodzi z Castellina in Chianti, serca winiarskiej Toskanii, wsi położonej bliżej Sieny, niż Florencji, na wzgórzu, która słynie z produkcji tego wina. Jak sprawdziłem w przewodniku (ślinię się do niego co jakiś czas) - znajduje się w niej zamek, który obecnie jest ratuszem mieszczącym także etruskie muzeum. Znajduje się w niej także Enoteca Vini Gallo Nero - centrum degustacji chianti (i nie tylko). Za rok - jak zawieją pomyślne wiatry, zwiedzę to miejsce bardzo bardzo dokładnie.
Wybrane przeze mnie wino nie jest "zwykłym" (co nie znaczy gorszym) chianti. Należy do tej bardziej ekskluzywnej części tych win. Chianti ekskluzywne od zwykłego odróżnia mały, acz istotny element: gallo nero, czarny kogucik wytłoczony na szyjce, który jest symbolem Consorzio Chianti Classico: http://picasaweb.google.p...feat=directlink Tu można więcej poczytać, nie ma sensu, abym kopiował - http://www.chianticlassico.com/ (w dziale Downloads można pobrać fajne tapety).

Ech... I jeszcze nowe kieliszki ochrzczę dziś tym winem :P
Jachu - 2010-04-22, 20:17
:
Ehhh... Aż się łezka w oku zakręciła... Minęło już sporo czasu od pierwszego w życiu wina. Kosztowało chyba z 2,80 zł + butelka. Co za smak, co za doznania, co za kapeć w mordzie na drugi dzień... :mrgreen:

Lubię wino, nawet bardzo... Uważam, że pokłon należy Bachusowi oddawać bez żadnych wątpliwości. Na romantyczny wieczór z kobietą, jest to wręcz napój obowiązkowy. Do tego odpowiednio dobrane szkło, muzyka, świece, potrawy... Niestety, nie jestem znawcą, choć trochę w życiu wypiłem. Ostatnio piję głównie bułgarskie wina: BRASCO, czerwone wytrawne oraz KADARKA, czerwone półwytrawne. Bardzo przyjemny, delikatny smak i nawet całkiem słodkie. Ogólnie niedrogie i godne polecenia.
A w chwili obecnej sączę gorącego GRZAŃCA GALICYJSKIEGO z kawałkami mandarynek. Już się nie mogę doczekać wyjadania nasączonych kawałków :)
Fidel-F2 - 2010-04-22, 21:43
:
Martinus Jachus napisał/a:
Kosztowało chyba z 2,80 zł + butelka.
moje pierwsze kosztowało 12 500zł i nazywało się Nadwiślańskie, kupowaliśy skrzynkami na ogniska :-P
Romulus - 2010-04-22, 22:29
:
Ha! Ja jakoś młodość wspominam przez pryzmat browarów i wódy. Jaboli nigdy nie piłem, poza jednym spróbowaniem. Nie podeszło.

Martinus Jachus napisał/a:
Ostatnio piję głównie bułgarskie wina: BRASCO, czerwone wytrawne oraz KADARKA, czerwone półwytrawne. Bardzo przyjemny, delikatny smak i nawet całkiem słodkie. Ogólnie niedrogie i godne polecenia.

W jednym serialu padł taki snobistyczny tekst: to, ze jakiś kraj produkuje wina nie oznacza, że musimy je pić. :) Ale serio: Bułgaria ma dosyć długą tradycję w produkcji wina. Aczkolwiek nie są to wina wybitne, jeśli chcesz potrenować na nich swoje kubki smakowe. Mimo to istnieje tam 47 apelacji o systemie klasyfikacji wina zbliżonym do francuskiego (tj. bułgarskie ma odpowiedniki klas, wzorowane na francuskich). Z krajów wschodnioeuropejskich to własnie wina bułgarskie uważane są za najlepsze. Jeśli chodzi o winogrona to mają swój własny szczep: rubin Z bułgarskich znam i cenię tylko Tchergę. Kadarka już mi nie podchodzi. Aczkolwiek straciłem na razie zainteresowanie winami innymi niż wytrawne. Cukrem można wiele ukryć i oszukać. Wino wytrawne nigdy nie kłamie.
Metzli - 2010-04-22, 22:47
:
Ech, Romku... jak czytam twoje wypowiedzi w tym wątku to czuję się takim ignorantem. Ale jednocześnie cały czas sobie obiecuję, że kiedyś, w końcu moje zainteresowanie skieruje się bardziej na degustację wina. I wtedy na pewno będę sięgać do postów eksperta :))

A jak Jachu wspomniała Kadarkę, to przypomniała mi się jak na studiach kolega przyniósł buteleczkę. Wypiliśmy w przerwie, poprawiając paroma piwami i kolejne zajęcia do najłatwiejszych nie należały xD
Jander - 2010-04-22, 23:27
:
Kadarka to klasyka dobrego wina na studencką kieszeń, różne rodzaje, najlepsza wytrawna. Ostatnio za to kupiłem lidlowskie Tempranillo, z Walencji. Zapłaciłem 7zł i byłem zachwycony - bardzo porządne jak na mój gust wytrawne wino. Nawet nie wypiłem całego, co w przypadku win jest pozytywem odróżniającym od innych.
Tomasz - 2010-04-23, 20:17
:
Dzisiaj mam z żoną telewizyjną nasiadówę z winem. Zapasy okazały się skromne. Trzy butelki, do tego pasują do siebie jak wcale.
Moscato d'Asti 2009 (5% to właściwie sok z białych winogron a nie wino)
Vina Altair 2009 (czerwone półsłodkie sic!)
i na koniec Baturrica Tarragona Gran Reserva 2003 (to wygląda najlepiej)

Nic o nich nie wiem, wypiję to może coś napiszę. Cóż, trzeba raz na jakiś czas powypijać różne okazjonalne "prezenty".

Romulus, może jako znawca mnie zaskoczysz, że to jednak nie tragedia w kieliszkach będzie?
Romulus - 2010-04-26, 15:33
:
Tomasz napisał/a:
Romulus, może jako znawca mnie zaskoczysz, że to jednak nie tragedia w kieliszkach będzie?

Znawca - amator, czy samouk. Dlatego się nie wypowiem, bo tych nie spożywałem. Musiałbym etykietki obejrzeć bo tam są - na ogół - wszystkie informacje na temat wina.

Ale - najważniejsze jest to, żeby wino smakowało. Czy to jakieś wymagające i luksusowe wino z Montepulciano D'Abruzzo (przywołuję włoskie, bo je znam najlepiej), czy zwykłe stołowe. Tak naprawdę liczy się tylko i wyłącznie otoczka: sposób podania, jedzenie, towarzystwo i klimat wieczoru :) To najbardziej decyduje o klasie wina :) Moim zdaniem. Bo próbowanie w samotności nawet najlepszego gatunkowo trunku to już nie taka frajda (wiem, bo połowica pija rzadko i mało).

Drugi krok "wtajemniczenia" to umiejętność czytania naklejek. Przy francuskich winach znajomość co oznacza skrót AOC, przy włoskich DOC lub DOCG (ew. IGT), przy hiszpańskich co najmniej DO - daje pewność, że pijesz wina jakościowe. I w ramach tych klas możesz się już próbowac bawić w eksperta. I trenować kubki smakowe.
Fidel-F2 - 2010-04-26, 22:12
:
Zasadniczo białe z Alzacji a czerwone z doliny Rodanu, trochę Bordeaux
Romulus - 2010-05-07, 19:57
:
Vino nobile z Montepulciano d'Abruzzo.
Wspominane przeze mnie mimochodem trochę wcześniej - dziś ląduje w moim przełyku. I... hmm... kwiatowa nuta i armat są bardzo uderzające. W moim "pomocniku" piszą o tym, że da się wyodrębnić wyraźny fiołkowy zapach i aromat, ale - dla moich niewprawionych widać kubków smakowych, czuć wyraźny smak rabarbaru. Wino idealne do mocnych mięsnych potraw. Myślę, że spokojnie obroni się w starciu ze stekiem, czy jakimś zawiesistym gulaszem (ech, chodzi za mną od powrotu z Czech, chodzi...).

W porównaniu z chianti - bardziej alkoholowe, bez wątpienia. Aksamitny smak w przełyku po początkowej mocnej, kwasowej nucie pozostawia gardziołko w przyjemnym "okryciu", jak pod miękkim prześcieradłem.

Wygląda tak: http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink

Na jutro przewiduję to:
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Salice Salentino to jedno z najważniejszych i najlepszych win z Apulii (patrząc na Włochy jak na bucik, to mówimy tu o górnej części obcasa :) ), która jest bardzo obfitym regionem winiarskim, ale wina osiągają tam klasę "tylko" DOC (o DOCG jak chianti, czy vino nobile marzyć nie mogą) z powodu zbyt przemysłowo nastawionej produkcji. Ale właśnie pośród tych win Salice Salentino to wino - po noć - wyborne.
Jak wskazuje uzycie zwrotu "riserva" http://picasaweb.google.p...feat=directlink
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
jest to wino, które leżakowało dłużej, niż przewidywany okres niezbędny do jego spożycia. To może gwarantować głeboki, dębowy posmak (tak wynika z moich własnych, dotychczasowych spostrzeżeń związanych z "riservą").

Jestem go ogromnie ciekaw. Dla kontrastu z chianti chociażby, które stało się dla mnie stałą, miernikiem jakości dla innych win.
Tomasz - 2010-05-08, 11:29
:
Ja wczoraj u teściów raczyłem się sushi, a do tego paroma butelkami wina, w tym na koniec szczególnie mi smakującym winem (dokładnej nazwy nie pamiętam) ze szczepu Gewürztraminer. Polecam. Bardzo dobry szczep białego wina. Całkiem inaczej smakuje niż wszelakie Chardonnay czy Sauvignon Blanc.
MrSpellu - 2010-05-21, 08:04
:
A ja mam poważny problem. W sierpniu lub wrześniu mamy z przyszłą małżonką zaproszenie w dwa ciekawe miejsca: Do Rzymu (rodzina Pani Spellowej) oraz do wioski w Gaskonii rzut beretem od Bordeaux (moja rodzina). Dylemat taki, gdyż wuj Pani Spellowej od dwudziestu lat jest szefem kelnerów w burżujskiej knajpie nad morzem, a mój wuj od siedemdziesięciu lat jest Francuzem (tak, to ten wuj rasista, którego uwielbiam). Gdzie ja mam na nauki jechać?! //spell
Romulus - 2010-05-21, 12:57
:
Wybrałbym Gaskonię, skoro rzut beretem od Bordeaux. Bo z Rzymu musiałbyś jednak wyjechać kawałek dalej na północ (w kierunku Toskanii: Florencji lub Sieny i w te cudne wioski między nimi zanurkować, aby skosztować chianti znanego i nieznanego). Ewentualnie do Apulii - ta Anticaia o której pisałem jest niesamowicie aromatyczna, zawiesista i głęboka. Albo na południe. Tak czy siak - musiałbyś się z Rzymu ruszyć.

A z Gaskonii do Bordeaux zawsze bliżej i mniej cię będzie głowa bolała - jeden i to legendarny, region winiarski. Nie będziesz musiał się zastanawiać, jak we Włoszech, który wybrać.

Aczkolwiek Rzym sam w sobie, niezależnie od wina, wart jest grzechu. Ale skoro to wino ma być wyznacznikiem, to Żabojadowo :)
MrSpellu - 2010-05-21, 13:10
:
Romulus napisał/a:
Wybrałbym Gaskonię, skoro rzut beretem od Bordeaux.

Też tak myślę. Raz, że już dwa razy tam byłem (tylko wtedy winem się nie interesowałem z racji młodego wieku), a dwa gospodarza uwielbiam. Trzy, jest tam naprawdę pięknie. Cisza, spokój i rzut beretem do Atlantyku. Gospodarz często jeździ do zaprzyjaźnionej winnicy i jak przyleciał na ślub brata, to przywiózł naprawdę fajne rzeczy. Od niego po maturze dostałem butelkę Médoc (było to w 2004, ale rocznik chyba 2003 lub nawet 2002... tak, to był rocznik 2002), którą miałem wypić dopiero po obronie pracy magisterskiej (2009). Tak też uczyniłem.

Wujek jest już stary... a na Rzym, na Rzym będę miał czas.

@
No i będą tam sery! (Wuj mieszka też rzut beretem od Roquefort XD , ale niestety nie tego od serów :( )
Tixon - 2010-05-24, 22:47
:
Wino jest specjalnością ojca, domowymi metodami od lat wytwarza. Najczęściej z winogrona, ale ostatnimi laty zdarzało się i z wiśni, i cytryn. Wykorzystując sytuację, co roku odkładałem po dwie buteleczki do piwnicy na własny użytek (ta jasne, prędzej aby raz do roku poczęstować kolegów i znajomych). Obecnie mam ze 4 butelki, spokojnie sobie leżakują. W sumie wino to jedyny alkohol który mogę bez zbytniego krzywienia się wypić, co nie znaczy, że mi to smakuje :>
Metzli - 2010-05-27, 23:05
:
A mnie dzisiaj nóżki jakoś tak nóżki same zaniosły na stoisko z alkoholami. Ale zamiast wyjść z jakimś whiskaczem czy ginem, w mojej torbie znalazło się wino. Samo wskoczyło ;)

Białe Dourthe Bordeaux, jak dla mnie bardzo dobre, takie delikatne. Chociaż porównania wielkiego nie mam. W domu stwierdziłam, że ma na etykiecie oznaczenie AOC, przy okazji dowiedziałam się jak to jest en francais i skąd się wzięło :)

Będę się musiała za jakiś czas przejść na Krupniczą, ma być tam podobno dobry sklep z winami z kompetentnym personelem. :))
Romulus - 2010-05-28, 07:28
:
Kupując francuskie AOC masz większą gwarancję jakości, niż przy włoskich DOC, czy DOCG. Bo we Włoszech wielu producentów uznaje te klasyfikacje za kostyczną biurokrację i się do ich zasad nie stosuje. W związku z tym włoskie wina - jak większość rzeczy we Włoszech - cechuje pewien chaos. Można znaleźć wiele słabych win z klasyfikacją DOC lub DOCG i wiele win wyśmienitych i drogich bez tych kwalifikacji, albo oznaczonych tzw. klasyfikacją regionalną - IGT Indicazione Geografica Tipica, oznaczającej wino jako charakterystyczne dla danego regionu.

Włoski bałagan i tyle.
You Know My Name - 2010-05-28, 09:35
:
Romulus napisał/a:
W związku z tym włoskie wina - jak większość rzeczy we Włoszech - cechuje pewien chaos.
dlatego pewnie pite przeze mnie jakiś rok temu niezbyt drogie wina z Montepulciano D'Abruzzo, mimo posiadanych klas, sprawiały wrażenie odrzutu z produkcji octu winnego //mysli
Nie żeby nie dawało się ich pić, im bardziej wytrawne tym lepiej, ale te zbliżały się już do granic mojej wytrzymałości.
Tomasz - 2010-05-28, 16:01
:
Romulus napisał/a:
Kupując francuskie AOC masz większą gwarancję jakości


Tak w ogóle Romulus to dzięki że na to zwróciłem kiedyś uwagę, bo parę już z AOC wypiłem i fakt, że się nie zawiodłem. :)
Metzli - 2010-05-28, 19:08
:
Ha, czyli jeszcze jeden powód do tego, żeby nie lubić Włochów :P I jak ktoś nie poleci jakieś sprawdzonego i dobrego, to człowiek jest skazany na żmudny proces własnych prób i błędów w wyborze takiego wina.
Romulus - 2010-05-28, 19:26
:
Dobre włoskie: chianti - jakiekolwiek, byle z kogucikiem na szyjce i nie z rocznika 2005 (bo - podobno - słaby); Barolo - nie czytałem o nim zadnej niepochlebnej opinii; vino nobile z Montepulciano.

Moje trzy pewniaki.

Do francuskich dopiero się przymierzam, bo w winiarni znalazłem już tylko jedno włoskie, którego nie próbowałem i właśnie je chłepcę (trzymając kieliszek za nóżkę :) zwalczyłem odginanie paluszka :) ). Producent zacny (Cantina San Donaci), samo wino (Fontenera się nazywa, z Salento) kwaskowe bardzo, ale - intensywnie aromatyczne. Pozostawia jednak mocny, ale trochę gorzki posmak truskawek na podniebieniu. Sząłu nie robi, ale dziś akurat wystarczy mi dobry smak. Na zachwyty nie mam ochoty i nastroju.
Amontillado - 2010-06-03, 14:53
:
Po wina sięgam w sumie tylko okazyjnie ale.... hiszpańskie amontillado - półwytrawne sherry jest moim zdaniem naprawdę godne polecenia :mrgreen: cenowo bywa różnie ale jeśli jest okazja to warto :) jeszcze gdy można kogoś w piwnicy zamurować... takie Poe-tyckie :P
Jander - 2010-08-15, 17:33
:
Po bardzo ciekawych wspomnieniach z kilku butelek Porto u Spella przez długi czas poszukiwałem tego wina w różnych miejscach. Dopiero kilka dni temu odnalazłem je w Biedronce, Porto Tawny za cenę 19,99. Wczoraj wyzerowana - bardzo słodkie, jak to Porto, co bardzo mi odpowiada. Mocno rozgrzewa. Nie trzepło mnie jakoś specjalnie, a spodziewałem się, że będzie gorzej (jak to pamiętam u Spella, znaczy raczej nie pamiętam). Bardzo mi odpowiadało, chociaż nie wiem czy cenowo będę w stanie kupować je tak często jak bym chciał. Ale bardzo mi odpowiada, więc na pewno będę po nie często sięgał.
MrSpellu - 2010-08-16, 07:11
:
Jander napisał/a:
Mocno rozgrzewa. Nie trzepło mnie jakoś specjalnie, a spodziewałem się, że będzie gorzej (jak to pamiętam u Spella, znaczy raczej nie pamiętam).

Sorry, ale narzuciłem takie tempo, że odpadłem zaraz po Tobie :P
Ale ja za to przynajmniej zjadłem zapiekankę :P
Romulus - 2010-09-10, 20:24
:
Powrót do win z włoskiej Apulii:
http://picasaweb.google.p...feat=directlink
Jak się okazuje - powrót bardzo udany i satysfakcjonujący. "Salice Salentino" 2007 r., riserva. To, co w tym winie jest najlepsze to końcówka. O ile w smaku wybija się wyraźna truskawkowa nuta, to końcówka daje wspaniały migdałowy finisz, który wszystko zmienia. Szukałem "Salice Salentino", które nie leżakowałoby na tyle długo by "zasłużyć" na "pieczątkę" "Riserva", ale mi się nie udało. A mam wrażenie, że miałoby niebywałe "uderzenie" w kubki smakowe. Bo jednak zbyt duża zawartość alkoholu w nieprawnej gębie zabija nieco pełną satysfakcję.

Bosssskie...
Stary Ork - 2010-10-29, 10:18
:
Jako alkoholik-słodka dziurka nie mogłem przejść obojętnie obok bardzo pijalnego porto z Biedronki; za 20 pln dostajemy trunek ciężki jak dowcip Andrzeja Leppera, gęsty jak atmosfera na stypie po teściowej grabarza, mocny jak pierwsze sceny "Wroga u bram" i zdradziecki jak agentka GRU. Ostrożność w spożyciu wskazana - można się obudzić nazajutrz z głową niemieszczącą się w sypialni. Ale jest ryzyko, jest zabawa. Ork poleca.
MrSpellu - 2010-10-29, 10:27
:
Stary Ork napisał/a:
Jako alkoholik-słodka dziurka nie mogłem przejść obojętnie obok bardzo pijalnego porto z Biedronki; za 20 pln dostajemy trunek ciężki jak dowcip Andrzeja Leppera, gęsty jak atmosfera na stypie po teściowej grabarza, mocny jak pierwsze sceny "Wroga u bram" i zdradziecki jak agentka GRU. Ostrożność w spożyciu wskazana - można się obudzić nazajutrz z głową niemieszczącą się w sypialni. Ale jest ryzyko, jest zabawa. Ork poleca.

My tak się ścioraliśmy lidlowskim...
Stary Ork - 2010-10-29, 15:25
:
A w lidlu był znów onegdaj przyzwoity cydr za 10 PLN, poluję, poluję i upolować nie mogę. Wie kto, gdzie się podział?
You Know My Name - 2010-10-29, 18:11
:
MrSpellu napisał/a:
Stary Ork napisał/a:
Jako alkoholik-słodka dziurka nie mogłem przejść obojętnie obok bardzo pijalnego porto z Biedronki; za 20 pln dostajemy trunek ciężki jak dowcip Andrzeja Leppera, gęsty jak atmosfera na stypie po teściowej grabarza, mocny jak pierwsze sceny "Wroga u bram" i zdradziecki jak agentka GRU. Ostrożność w spożyciu wskazana - można się obudzić nazajutrz z głową niemieszczącą się w sypialni. Ale jest ryzyko, jest zabawa. Ork poleca.

My tak się ścioraliśmy lidlowskim...
Chyba Jand najwięcej mógłby powiedzieć, ale twierdzi, że nic nie pamięta oraz utrzymuje, że niczego nie widział...

A cydr był również w Auchan. Cholibka, może to produkt sezonowy //mysli
Zireael - 2010-11-02, 22:29
:
Mag_Droon napisał/a:
A cydr był również w Auchan.


I w Marksie i Spencerze. I nie ma, do diaska.
Gdzie jest cydr? //pisowcy
Gdzie jest cydr?
Jander - 2010-11-02, 22:44
:
Na Litwie jest cydr, w puszkach. Oj błogie, błogie wspomnienia.
Romulus - 2010-11-05, 19:24
:
Udało mi się znaleźć wino, którym można się pochwalić. Zacząłem próbować wina francuskie i już mam swój klasyk: wina z Saint Emillion (ale o nich kiedy indziej, bo to wino warte sążnistego posta). Jakiś czas temu znalazłem na półce w winiarni to wino:
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
oraz
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
Bourgogne Passetoutgrain
Nie będę się prężył na winnego erudytę. Tu napisano o nim sporo: http://en.wikipedia.org/w...Tout-Grains_AOC (ale zangielszczono nazwę). To wino jest produkowane, jak wskazuje etykieta w departamencie Cote d'Or. Produkowane z odmiany Gamay (w 2/3) i Pinot Noir (1/3).
Ogólnie odnosząc się do smaku: wino bardzo orzeźwiające, młode, o intensywnej, ale niezbyt głębokiej purpurowej barwie (wydaje mi się, że rzuca fioletowe refleksy). Na pewno nie dojrzewało w dębowych beczkach. Barwa może wręcz sugerować, że to jakiś bliski krewny Beaujolais. Niezbyt to widać na tym zdjęciu:
http://picasaweb.google.c...feat=directlink ale bliżej dna widać barwę
Mocna owocowa nuta, ale trudno odróżnić konkretne smaki. Wino ma bardzo krótki finisz, co nie pozwala na rozsmakowanie się (znowu: podobieństwo do Beaujolais).

Hmm.... (googla)...

Ha! Określane jest jako most między Beaujolais a Pinot Noir: http://www.louislatour.co...ge=41&id_vin=29 (choć nie dotyczy akurat tego konkretnego) zatem intuicja moja (bo nie wiedza, niestety) była słuszna.

Wino to ma świetną zaletę do lansowania się w towarzystwie. Można je podać osobom, które nie mają wypróbowanego smaku bez żalu (to nie jest snobizm żaden, ale rozsądek: nie podaje się wina wytrawnego, "markowego", osobom, które nie są w stanie go docenić) a jednocześnie bez jakiegoś (głupiego) wstydu, że podaje się wino przeciętne.

Choć szału nie robi jako orzeźwiające podsumowanie tygodnia i przywitanie weekendu sprawdza się znakomicie. Choć podawanie takiego wina "uniwersalnego" (dla znawców i amatorów) może być ciężkie dla portfela (kosztuje ok. 50 zł). Ale warto. Naprawdę, w pełni lanserskie wino.
Romulus - 2010-11-10, 11:38
:
Fajny tekst o siarczynach w winie znalazłem: http://www.magazynwino.pl..._siarczyny.html
MrSpellu - 2010-11-10, 11:50
:
Romulus napisał/a:
Fajny tekst o siarczynach w winie znalazłem: http://www.magazynwino.pl..._siarczyny.html

Dla mnie nihil novi :)

Ostatnio w Intermarche kupiłem mołdawski muscat w lekko pękatej butelce. Dobra jakość za naprawdę rozsądną cenę.
Z żoną ostatnio wysączyliśmy do sorbetu malinowego i byliśmy zachwyceni.
warczp - 2010-11-25, 17:03
:
Znalazłem tutaj ładne zdjęcia win. :-)
Mam takie pytanie poboczne: czy nie byłoby problemem na zdjęciach dodawać też korków?
Od roku zbieram je, a do tego staram się połączyć korek z producentem, krajem i regionem.
Czy mógłbym prosić Was o pomoc w tym temacie?
Romulus - 2010-11-25, 17:55
:
Też zbieram korki :) Ale bez takiego systematyzowania :) Raczej z sentymentu, bo powoli mija ich kres :) W sumie dziś są tylko elementem tradycji, niż praktycznym rozwiązaniem.
warczp - 2010-11-26, 12:30
:
Czy faktycznie przemijają?
Niedawno był trudny okres dla korków spowodowany ich jakością, ale producenci korków poradzili sobie z tym.
Chyba jednak nie patrzyłbym tak radykalnie: sądzę, że jeszcze długie, długie lata będą funkcjonować.
A ilość zakrętek owszem wzrasta, ale chyba głównie z racji coraz większej konsumpcji wina na świecie.

PS
A może udałoby się zamienić korkami :-)
Romulus - 2010-11-26, 22:25
:
No nie wiem, skaza korkowa to nadal problem. Ale, jak się przyjrzeć korkom, to można na ich podstawie wiele powiedzieć o winie. Nawet z zamkniętymi oczyma rozpoznać idzie korek od wina francuskiego (np. jakiegoś "typowego" burgunda) i korek od wina z np. USA. Te europejskie są bardziej oldskulowe i bardziej narażają wina na skazę korkową, chyba. Amerykanskie, południowoamerykańskie, czy afrykańskie są bardziej syntetyczne (europejskie - np. węgierskie, bułgarskie). Ale, czy to czyni różnicę? Musiałbym postudiować enologię :)

Wymiana korkami? Miałbym oddac moje "wspomnienia" po Barolo, Brunello??? A jakaż byłaby cena za to? :)
You Know My Name - 2010-11-27, 17:34
:
Ech, przegapiłem święto sikacza, ale nadrabiam od wczoraj zaległości i raczę się bożoletem. Pychota. Czerwone i wytrawne. Czyli to co lubię najbardziej. Co prawda apelacja bożoleta na butelce widnieje, ale czytałem, ze została ona ustanowiona tylko dlatego, że każde wino francuskie ma swoją apelację.
Romulus - 2010-11-27, 20:04
:
Francuskie wino bez apelacji - to nie wino :)
You Know My Name - 2010-11-27, 23:34
:
Inna sprawa, że bożolet to też nie wino...
MrSpellu - 2010-11-28, 10:19
:
Beaujolais to taki francuski odpowiednik jabola.
MrSpellu - 2010-12-06, 09:46
:
1) Zmieniłem nazwę tematu na cytat z Talmudu //spell
2) Weekend udany pod względem spożywania wina:

Piątek:



Langwedockie różowe, słodkie. Kapitalne wieczorem do kawałka domowej szarlotki.

Sobota: Śjakiś wytrawny Pinot blanc. Wydoiłem sam całą butelkę, było całkiem fajne, ale zastrzelcie mnie - nazwy i rocznika nie pamiętam //spell

Niedziela:



Wytrawne: Cabernet, Syrah. Pisałem o nim rok temu w tym wątku. Godne polecenia. Charakterystyczna, silna malinowa nuta.
Romulus - 2011-01-05, 17:58
:
Własnie przeczytałem, że Chińczycy kupili jedno z burgundzkich chateaux produkujących to wyśmienite wino: http://winaczesnik.pl/win...ur-laguens.html Koniec świata. W sumie, pewnie nic się nie zmieni, bo i co mogłoby? Przy takim winie, każda zmiana odrywająca je od historii spowoduje pewnie spadek wartości. Nie pisze już o manipulowaniu przy procesie produkcyjnym - bo wtedy nawet chińskie pieniądze nie uratują renomy i praw do używania etykietki apelacji bordoskiej. Ale, tak czy siak, na piątkową degustację na cześć nowego regału na wina kolegi - zabiorę właśnie tą butelkę.
utrivv - 2011-01-11, 08:08
:
Romulus napisał/a:
Własnie przeczytałem, że Chińczycy kupili jedno z burgundzkich chateaux produkujących to wyśmienite wino: http://winaczesnik.pl/win...ur-laguens.html Koniec świata. W sumie, pewnie nic się nie zmieni, bo i co mogłoby?
Co najwyżej dodadzą środek na przeczyszczenie za każdym razem gdy francuzi im się narażą.
Zireael - 2011-01-11, 23:57
:
Mam pytanie.
Czy Carlo Rossi jest warte swojej ceny?
Jak wiadomo, student groszem nie śmierdzi i zastanawiam się, czy jest sens porwać się na ten "luksus", czy jednak upolować jakieś sympatyczne bułgarskie albo mołdawskie winko za 1/2-3/4 ceny CR.
Romulus - 2011-01-12, 12:06
:
Carlo Rossi jako wino nie wymagające absolutnie niczego - nie jest warte swojej ceny. Kup tańsze, mniej lanserskie (choć tani to lans) wina bułgarskie albo mołdawskie. Kadarka, Tcherga - są o niebo lepsze a w stosunku do Carlo Rossi mają tylko słabszy marketing :)

Chyba że chcesz Carlo Rossi musujące. Ja lubię musujące winka (włoskie spumante rządzą, albo hiszpańska Cava) więc i Carlo Rossi musujące polecę.
MrSpellu - 2011-01-12, 19:18
:
Zireael napisał/a:
Mam pytanie.
Czy Carlo Rossi jest warte swojej ceny?
Jak wiadomo, student groszem nie śmierdzi i zastanawiam się, czy jest sens porwać się na ten "luksus", czy jednak upolować jakieś sympatyczne bułgarskie albo mołdawskie winko za 1/2-3/4 ceny CR.

Zamiast Carlo Rossi kup polecane wyżej J.P. Chenet.
Romulus - 2011-01-15, 20:33
:
Dzisiejszy wieczór w "objęciach" wina białego, niemieckiego: http://picasaweb.google.c...feat=directlink
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
Rzadko pijam wina białe, bo jakoś nie do końca mi smakuję. Nieoczekiwanie właśnie to wino na ostatniej imprezce bardzo mi podpasowało, wypiliśmy ich w trójkę kilka (chyba ze 6), mocno rozwiązało języki, a kiedy rano się obudziłem wystarczył kubek goracej herbaty.

Idealnie pasuje nie tylko do towarzystwa :) ale - przede wszystkim - do ciepłej bagietki (kupiłem dziś z masłem prowansalskim) oraz do surowego łososia. Zaraz zapodaję :) A wino podane w odpowiedniej temperaturze jest bardzo orzeźwiające. I tyle mogę o nim napisać. O, i nie jest cierpkie, ani ciężkie.
Tomasz - 2011-01-15, 22:58
:
Casolliere del del Diablo rządziło póki nie przewędrowaliśmy na whiskey w różnych odmianach, różne szczepy, zaczęliśmy od merlota, polecam kto jeszcze nie próbował.
Casilliere del diablo wymiata.
Zireael - 2011-01-16, 00:21
:
Romku, Spellu, dziękuję za odpowiedzi.
Czerwoną Kadarkę bardzo sobie cenię, a o Carlo Rossi pomyślałam, bo zapragnęłam różowego.
Polecicie coś w temacie?
Romulus - 2011-01-16, 10:22
:
Najtańsze różowe, które piłem to Rose d'Anjou: http://www.classicwinedir...e-rose-d-anjou/ Cena zbliżona do polskiej, czyli wydatek ok. 32 złotych.

Bardziej cierpkie jest włoskie wino z rejonu Bardolino (Wenecja Euganejska): http://www.wina-mp.pl/det...OLINO_CHIARETTO Choć jest tańsze, to równie dobre: http://picasaweb.google.c...feat=directlink a cena to też ok. 30 zł.

Albo to: http://picasaweb.google.c...feat=directlink
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
Choć jest czerwone, to jednak jest bardzo lekkie, młode, o intensywnej, ale niezbyt głębokiej purpurowej barwie. Lecz i cena wyższa, niestety. Około 50 zł.
MrSpellu - 2011-01-16, 15:35
:
Zireael napisał/a:
bo zapragnęłam różowego.

Linkowany wyżej J.P. Chenet różowy. Wczoraj z żoną wyłoiliśmy butelkę i było nam smutno, że mamy tylko jedną.
Za butelkę dasz ok 20zł i w stosunku jakość - cena, produkt wypada rewelacyjnie.


Zireael - 2011-01-18, 20:38
:
Dzięki, Spellu. :D Zapoluję i po Walentynkach podzielę się wrażeniami.
Orientujesz się, gdzie toto mają stale na stanie (w Piotrze i Pawle np.?).
MrSpellu - 2011-01-19, 08:29
:
Zireael napisał/a:
Orientujesz się, gdzie toto mają stale na stanie (w Piotrze i Pawle np.?)

Nie ma problemu w większym Tesco. W Intermarche też było.
A ja nie wiem co to Piotr i Paweł. To znaczy wiem, bo to mój brat i ja :P
Romulus - 2011-01-19, 09:07
:
W "Piotrze i Pawle" jest. Na dolnej półce z francuskimi winami :)
Romulus - 2011-01-29, 23:42
:
Post wielotematyczny.
Mój szacunek dla "Incepcji" wzrósł niebotycznie, kiedy zorientowałem się, że to chyba jedyny film (który znam), w którym bohaterowie piją wino w sposób, w jaki należy je pić. Chodzi o trzymanie kieliszków: tuż po prologu - Cobb na plaży i w rezydencji Saito - przebitka na rezydencję Saito w innym "czasie" i "wymiarze" w scenie z Arturem, przed pojawieniem się (pierwszym) Mal... Nie wiem, czy to specjalnie, czy tak wyszło. Ale szacunek. Nikt tego nie zauważył pewnie, a z pewnością nikt nie docenił takiego nie mającego żadnego związku z fabułą niuansu...
MrSpellu - 2011-01-30, 14:12
:
Romulus napisał/a:
Post wielotematyczny.
Mój szacunek dla "Incepcji" wzrósł niebotycznie, kiedy zorientowałem się, że to chyba jedyny film (który znam), w którym bohaterowie piją wino w sposób, w jaki należy je pić. Chodzi o trzymanie kieliszków: tuż po prologu - Cobb na plaży i w rezydencji Saito - przebitka na rezydencję Saito w innym "czasie" i "wymiarze" w scenie z Arturem, przed pojawieniem się (pierwszym) Mal... Nie wiem, czy to specjalnie, czy tak wyszło. Ale szacunek. Nikt tego nie zauważył pewnie, a z pewnością nikt nie docenił takiego nie mającego żadnego związku z fabułą niuansu...

Zwróciłem uwagę, żona świadkiem: "O, patrz - dobrze trzymają kieliszki" :P
Metzli - 2011-02-05, 12:48
:
Od jednego z przedstawicieli handlowych, którzy przyjeżdżają do firmy, w której pracuję dostałam takie winko:



Jutro degustacja, oczywiście w towarzystwie :)
You Know My Name - 2011-02-05, 15:27
:
Szpanerzy...
Ja pijam wina z nowego świata, z win różowych preferuję Zinfandela. Cymes za drobne.
Romulus - 2011-02-05, 15:36
:
Metzli napisał/a:
Od jednego z przedstawicieli handlowych, którzy przyjeżdżają do firmy, w której pracuję dostałam takie winko:

Obrazek

Jutro degustacja, oczywiście w towarzystwie :)

Przeszukałem notatki. Smak wiśni i czereśni, bardzo klarowne. Przeważa szczep sangiovese (tego samego, z którego robi się chianti), co zresztą widać na etykiecie :) ale sprawdź z czym wymieszane. Najpopularniejsze będzie montepulciano, ale spotkałem i z cabernet sauvignon i wówczas było cierpkie. Nie zapisałem, czy mi smakowało. Daj znać koniecznie.
Metzli - 2011-02-06, 22:28
:
I po degustacji.

Dobre wino i chętnie do niego wrócę przy innej okazji (chociaż zbyt wielkiej skali porównawczej to ja nie posiadam ;P). Ale, wiśnie i czereśnie wyraźnie wyczuwalne, ale też nie miało cierpkiego smaku. Nie było też za słodkie. Sangiovese wymieszane z montepulciano, czyli te najbardziej popularne.

Co więcej dodać? Może tylko uwagę ogólną, że wino to bardzo towarzyski trunek. Pity samemu traci wiele ze swoich walorów. A jak otoczenie odpowiednie, miła i spokojnie tocząca się rozmowa, w tle odpowiednia muzyka. Tylko chciałoby się dodać, trwaj chwilo jesteś piękna :) Przy okazji mam osobę (i przy okazji również miejsce) do degustacji win. W końcu będę mogła ją naprawdę rozpocząć.
Romulus - 2011-02-12, 19:57
:
Ja degustuję samotnie, bo połowica nie przepada za alkoholem. Ale za to mój kolega odkrył w sobie podobną pasję - poszedł w niej dalej niż ja: zamówił sobie u stolarza stojak na wina, obiekt mojej nietajonej zazdrości. Ale za to kiedy się spotykamy zanudzamy nasze połowice gadkami o winie.

Dzisiejszy wieczór "sponsoruje" po raz kolejny, francuskie, wytrawne Bordeaux. Staram się być metodyczny - w miarę. Jeśli chodzi o francuskie wina zacząłem swoją przygodę od win z Bordeaux. A sama apelacja bordoska dzieli się na sporo mniejszych, które wchodzą w jej skład. Zatem, obawiam się, że degustacja jakiejś choćby reprezentatywnej grupy win z tego regionu zajmie mi może i kilka lat. W obrębie regionu Bordeaux znajduje się choćby apelacja Saint Emillion. Tylko w jej ramach jest ok. 72 wytwórców wina, którzy mają prawo posługiwania się tą apelacją. A to - powtarzam - na razie tylko jeden z "okręgów". Apelacja Bordeaux jest zresztą największym okręgiem winiarskim na świecie a Saint Emilion to jeden z jej najsłynniejszych "pod-okręgów".

Chateau Latour - Laguens to jedno z ciekawszych win. Głównie dlatego, że od niedawna prawa do niego nabyli Chińczycy (!), którzy kupili sobie producenta. Brzmi to niemal świętokradczo, biorąc pod uwagę, tradycję bordoskiego wina. Choć nie ma co przesadzać. W okręgu Saint Emillion doskonałe wina robią również Amerykanie, więc tragedii nie będzie. Zrobiłem sobie dla tego wina wyjątek od popijania Saint-Emillionów. Jednak nie jest to wino, które jakoś oryginalnie wyróżniałoby się na ich tle. Mój bardzo amatorski nos i podniebienie nie wyczuwają zbytnich wielkich różnic.

Przyznać jednak trzeba, że wino to potrzebuje "oddechu". Pierwsze kosztowanie tuż po otwarciu butelki zaskoczyło mocnym bukietem zbyt - moim zdaniem, podkreślam - przytłaczającym aromatem borówek, bardzo sprężyste na języku, z mocnym, zdecydowanym i długim finiszem. Po pierwszym kosztowaniu myślałem, że jest zepsute, gdyż było jednorodne i cierpkie aż język stawał kołkiem. Dopiero po kilku minutach, przy drugim podejściu odsłoniło, mniej w bukiecie, a bardziej na podniebieniu, przyjemną truskawkową nutę, która nadała mu delikatności i subtelności. Jednak wydaje mi się, że to wino dla koneserów.

https://picasaweb.google.com/lh/photo/nPH-hW20OtdAB6TK7GpS8mPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/t49oWr_3Dt637ohTvg_yamPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/9LjHZj47sA6S2SaSMuLgT2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink

Doskonałe w połączeniu z pomidorkami koktajlowymi. Nadto - proszć spróbować kombinacji: rozgniecione pomidorki koktajlowe, oliwa, trochę soli i pieprzu plus do tego bagietka maczana w takiej sałatce i zagryzana do tego wina (choć i z innym to połączenie doskonale się sprawi z pewnością). Obłęd.
Fidel-F2 - 2011-02-12, 22:37
:
Romulus napisał/a:
Staram się być metodyczny - w miarę. Jeśli chodzi o francuskie wina zacząłem swoją przygodę od win z Bordeaux.
znaczy co? teraz tylko Bordeaux a do Cote du Rhone dotrzesz za 5 lat?

btw moim zdaniem najlepsze francuskie wina pochodzą z Cote du Rhone i Alzacji
Metzli - 2011-02-12, 23:03
:
Patrząc na liczbę apelacji i dodatkowe wewnętrzne ich klasyfikacje, to próbowanie francuskich win faktycznie można spokojnie rozłożyć na kilka lat. Ale niekoniecznie trzeba się decydować na tylko jeden region :)
Romulus - 2011-02-12, 23:21
:
Fidel-F2 napisał/a:
Romulus napisał/a:
Staram się być metodyczny - w miarę. Jeśli chodzi o francuskie wina zacząłem swoją przygodę od win z Bordeaux.
znaczy co? teraz tylko Bordeaux a do Cote du Rhone dotrzesz za 5 lat?

To mi grozi, więc plan chyba zmodyfikuję.
Fidel-F2 napisał/a:
btw moim zdaniem najlepsze francuskie wina pochodzą z Cote du Rhone i Alzacji

O tak. Nie wiem, czy najlepsze, ale z pewnością grzechu warte (białe).
Urshana - 2011-02-13, 15:43
:
Przez ciebie - Romulusie zaczyna mnie coraz bardziej kusić degustacja wina. Będąc ostatnio w "Winarium", które mam niedaleko biblioteki już rozglądałam się za chianti z kogucikiem, a na walentynki mam białe Bordeaux z jednej z apelacji. Idąc w gości raczej zabieram czerwone - ostatnio niezłe z RPA, a dziś popróbuję argentyńskiego emigranta z Francji.
Romulus - 2011-02-13, 19:52
:
Nie noś dobrego wina do gości, którzy go nie docenią :) To nie jest nieuprzejme tylko praktyczne i rozsądne :) Ja sam mam na "półce" z winami dwa prawdziwe rarytasy. I boję się je otworzyć dla siebie, bo nie wiem, czy już jestem w stanie je docenić. Dlatego najpierw próbuję ile się da win, które stopniowo "doprowadzą" mnie do tych butelek. To brzmi dziwnie, ale kiedy sobie poczytasz o winach to wszystko staje się jasne.

Do znajomych zabieram głównie wina "lajtowe": różowe (które pasują do wszystkiego i każdej okazji) lub czerwone/białe, które nie przynoszą wstydu, ale i nie kosztują dużo. I wówczas, w trakcie szukania takich win, mam największe problemy, jak odróżnić jedne od drugich :) Ale przecież nie zaniosę Brunello di Montalcino, czy Chateauneuf du Pape :) którego smaku nikt, kto się winami nie interesuje nie doceni.
Metzli - 2011-03-05, 19:12
:
Wczorajszy wieczór spędzony przy Elixir Chateau La Condamine Bertrand.



Wino pochodzące z Langwedocji, z klasy Vin de Pays, czyli win regionalnych. I to właśnie takie, nie mieszczące się w AOC są siłą tego regionu. Apelacja w Langwedocji jest podobno bardzo restrykcyjna, stąd niektórzy producenci nie przejmując się tym tworzą wina używając szczepów, które są "niedozwolone". Czyli oprócz przyprawiających o zawrót głowy liczby apelacji i klasyfikacji wewnątrz nich, są jeszcze regionalne wina, na które również należy zwrócić uwagę :)

Elixir to połączenie szczepów Syrah (84%), Grenache (8%) i Cabernet Sauvignon (8%). Ma mocny czerwony kolor z delikatnymi fioletowymi refleksami. Mocno wyczuwalna czarna porzeczka, w końcówce można wyczuć delikatną nutę wanilii. Dobre, chociaż osobiście wolę bardziej cierpkawe nuty czerwonych owoców.
Romulus - 2011-03-12, 18:53
:
Zachęcająca butelczyna :)

Ja dziś relaksuję się przy białym, słodkim, obłędnie aromatycznym rieslingu moselskim. Idealne do rozluźnienia się. Niewiele wymagające, ale zrównoważone, miękkie, zmieszane różne aromaty owocowe z taką... dymną nutą (coś jak zapach dymu z ogniska). Bardzo interesujące wino: https://picasaweb.google.com/lh/photo/VfuFLKj5ggWIESrvJckLCmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/hto8dc9IJqDPayNGNjl6S2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/jbDxEQBshOhnpBkAXiNtJWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Będę się nim raczył i może "Spartacus: Bogowie Areny" będzie strawniejszy :)
You Know My Name - 2011-03-26, 16:07
:
Dziś do śniadania (no dobra, zamiast śniadania) wypiłem butelkę mołdawskiego "Czarnego Doktora". Świetne wytrawne wino charakteryzujące się unikatową (jak na wina wytrawne) delikatnością w smaku. Wino pochodzi z trzech szczepów: Saperavi (wcześniej raczej mi nie znany), Cabernet Sauvignon oraz Merlot. Polecam wszystkim osobom, które wytrawne wina miały za zbyt kwaśne/ostre w odbiorze.
Producentem jest znana firma Vinaria Bostavan. Dziś i jutro jeszcze można kupić za niecałe dwie dychy w Auchan (tam nabyłem). Nie wiem czy wejdzie do sprzedaży ciągłej.


Edit:
Do/zamiast obiadu piję "Biedronkowe" Porto, trochę w ramach sprawdzenia czy stracę po nim zdolność widzenia (w szczególności zapiekanek i ginu) :))
Romulus - 2011-03-26, 20:35
:
Mołdawskie jest chyba jeszcze "Czarny mnich" lub podobne i kilka o blisko-brzmiących nazwach. Ciekawe, czy w podobnej "serii", jak ten twój "Czarny doktor" :) ?
"Czarny mnich" (a może opat?) jak na mój gust zbyt ciężkie i mało mineralne, ale sprawdza się na stole jako dodatek do czerwonych mięch. Aczkolwiek w nadmiarze :) strasznie obciąża wątrobę do kosztowania się nie nadaje. Raczej do popijania jako wino stołowe (co nie jest zarzutem).

U mnie dziś kolejna francuska butelka. Wino z apelacji Cotes du Rhone. GentilHomme od Antoine Ogier - producenta win od 1859 r. Rocznik 2007. Nie mam ochoty dziś pstrykać fotek, więc wrzucę tylko ogólno dostępne linki: http://www.ogier.fr/exe-us.swf Konkretnie to wino: http://www.google.pl/imgr...=1t:429,r:0,s:0

Bardzo ciężkie wino. Dojrzewało w dębowych beczkach i nawet nie muszę czytać etykiety, aby to wyczuć. Korzenne, z krótkim, jak mi się wydaje, finiszem, ale za to mocnym, bardzo... hmmm..., spicy oraz z bardzo wyraźną waniliową nutą. Trochę odwykłem od takich win poprzez opijanie się pósłodkimi lub słodkimi białymi rieslingami. Ale nie polecam tego wina, głównie dla tego, że to wino dla koneserów. Niepotrzebnie je otwierałem, jak na ten wieczór to nie jest dobra kompozycja z moim nastrojem. Mozna wyczuć w tym winie sporo niuansów, szczególnie, kiedy trochę "odetchnie" po otwarciu.

Trochę czuję się jak barbarzyńca pijący dobre wino i nie potrafiący go docenić w pełni.
batou - 2011-03-26, 22:13
:
Romulus napisał/a:
"Czarny mnich" (a może opat?) jak na mój gust zbyt ciężkie i mało mineralne, ale sprawdza się na stole jako dodatek do czerwonych mięch.

Jeśli chodzi Ci o to wino w butelce z plecionką to nazywa się Dusza zakonnika. Piłem dawniej jak miałem fazę na mołdawskie merlot. Oprócz niego mogę polecić jeszcze Mołdawską dolinę i takie Garling Merlot --> http://ei.isnooth.com/win...69839_full.jpeg

Ja ostatnio jeśli już kupuję wino to w zasadzie tylko takie Chianti z Tesco za ok 30 Zł.


Podobno w Biedronce sprzedają jakieś nie najgorsze chianti. Ktoś próbował?
MadMill - 2011-03-26, 22:30
:
batou napisał/a:
Podobno w Biedronce sprzedają jakieś nie najgorsze chianti. Ktoś próbował?

Bardzo fajne, ale chyba już Ci to mówiliśmy :P przyjemne i kulturalne ;)

Za to Chianti z Lidla jest już trochę (wyczuwalnie) gorsze - jest tylko jeden rodzaj włoskiego wina do wyboru chyba, a nawet nie kojarzę jak butelka wyglądała...
batou - 2011-03-26, 22:36
:
Nie wykluczam, chociaż myślałem, że chwaliliście Porto, ale może mnie łyskacz zaciemnił :P W każdym razie obadam oba przy okazji ;)
MadMill - 2011-03-26, 22:42
:
Ja nawet nie wiedziałem, że jest porto w Biedronce. Ale jak już przy tym jesteśmy to jak z jakością owego porto?
Romulus - 2011-03-27, 00:55
:
Chianti tylko klasyczne, a tego w Biedronce ani Lidlu nie uświadczysz, bo to nie ten przedział cenowy (a może się mylę?). Ale to od Piccini też jest nie najgorsze. Idealne do spożycia i nie zobowiązuje. Ale wypij kilka (kilkanascie?) butelek tego trunku, a potem poszukaj chianti klasycznego (z czarnym kogucikiem) i porównaj. Ale ostrzegam: chianti classico, z dobrego rocznika kupisz nie taniej niż w przedziale 70-80 zł. Ale Piccini to ogólnie niezły producent i eksporter włoskich win. Kiedy zaczynałem przygody z włoskimi winami, to Piccini miało przez jakiś czas monopol u mnie :) Produkują nie tylko wina opatrzone DOCG czy DOC, ale również nie gorsze wina pozbawione biurokratycznego gorsetu, z którym wiążą się powyższe etykiety. Te oznaczone IGT (Indicazione Geografica Tipica), które - według francuskich standardów - są winami gorszej jakości (ale we Francji apelacja znaczy wszystko, inaczej niż we włoskim bałaganie) kryją w sobie wiele niespodzianek (Piccini ma wyśmienite wina oznaczone IGT pochodzące z Sycylii).

Z ciekawości - ile w Biedronce, czy Lidlu kosztują takie wina? Bo takie chianti w winiarni można znaleźć za ok 40 zł (w zależności od rocznika, dochodzą do 50 zł). Kupując w takich sklepach wino trzeba jednak uważać. Bo można się naciąć - szczególnie przy winach francuskich.
You Know My Name - 2011-03-27, 02:50
:
Trudno mi ocenić porto z "Biedronki", bo bardzo dawno innego nie piłem. dziś (raczej wczoraj) wypiłem je raczej dla efektu niż dla smaku. po prostu mocny landrynkowy mózgotrzep (szczęśliwie kac nie był jakoś zbyt dotkliwy).
MadMill - 2011-03-27, 09:03
:
Cytat:
Z ciekawości - ile w Biedronce, czy Lidlu kosztują takie wina? Bo takie chianti w winiarni można znaleźć za ok 40 zł (w zależności od rocznika, dochodzą do 50 zł). Kupując w takich sklepach wino trzeba jednak uważać. Bo można się naciąć - szczególnie przy winach francuskich.

Do 20 zł, ale z tego co ja słyszałem to może być element zaplanowany, że ceny są zaniżone. No i pewnie są dostarczane w takich ilościach, że te ceny na pewno są niższe niż w sklepach winiarskich, na to nie ma mocnych.
Romulus - 2011-04-02, 17:37
:
Sobota - na przywitanie wiosny wypiję radośnie, schłodzoną cavę:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/53aNU48ueM-0cSoF-EjiFmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/BENYoso98GSPAGx5vIp34mPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/m1AkmzQ5dCfD6nxiKgzt2WPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Białe wino, z bąbelkami, więc za dużo doznań smakowych nie zaoferuje, choć ma świeży, rześki bukiet. Pachnie bzem, ale nie wiem, czy to możliwe, czy to nie sugestia... atmosferyczna za oknem :) Tak, czy siak, wpisuje się to winko w moją strategię związaną z jego piciem.
Oczywiście, cel najważniejszy, to osiąganie maksymalnej przyjemności z picia wina - czy kosztuje 20 czy 280 zł (oj, mam jedno Brunello di Montalcino, które dostałem w prezencie i boję się je otworzyć). A cel drugi, to picie win charakterystycznych dla danego regionu/kraju. Cava, jak to cava - serce Hiszpanii. Bardziej mi smakuje niż tamtejsze czerwone wina, z którymi do tej pory miałem przyjemnośc obcować. Polecam ją wszystkim spragnionym lekkiego wina, imprezowego. Tak jak szampan może pochodzić tylko z Szampanii, tak cava tylko z hiszpańskiej Katalonii. I w tym podstawowy urok i smak tego wina. Żadne inne, poza katalońskim cavą nigdy nie będzie :) Tak, jak chianti może być tylko z Toskanii :) A vino nobile tylko z Montepulciano.
Romulus - 2011-04-16, 19:50
:
Dziś lansuję się sam przed sobą. Jedno z moich ulubionych win, o którym wcześniej pisałem: http://picasaweb.google.c...feat=directlink
http://picasaweb.google.c...feat=directlink
Pychotka. Orzeźwiające, z mocnym bukietem, mocno malinowe, krótki, ale zdecydowany finisz. Jeśli szukacie wina wytrawnego, które nie jest zbyt ciężkie, ale - jednocześnie - nie jest zbyt "płytkie" i nijakie, to doskonały wybór. Muszę w poniedziałek kupić kolejną butelkę, bo to jedno z tych win, obok Barolo, Brunello i chianti klasycznego Villa San Andrea, które muszę mieć w domu, aby mieć je pod ręką. Warto wydać prawie 50 zł.
Romulus - 2011-05-07, 20:44
:
Moje ulubione wina musujące:
1. Cava, w dwóch wersjach: wytrawnej https://picasaweb.google.com/lh/photo/53aNU48ueM-0cSoF-EjiFmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink https://picasaweb.google.com/lh/photo/BENYoso98GSPAGx5vIp34mPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink oraz półsłodkiej https://picasaweb.google.com/lh/photo/YNZoWPmF2KjFd-CnbU9P12PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink https://picasaweb.google.com/lh/photo/R5f1PF1brb2UeDUa6ZnjfGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink

2. Włoskie spumante, ale słodkie, bo doszedłem do wniosku, że spośród włoskich musujących win jednak te słodkie są najprzyjemniejsze do relaksu, szczególnie wiosenno - letnią porą. Poważna konkurencja dla win różowych: https://picasaweb.google.com/lh/photo/LM-dfKVUYFsoAf7b5hxEHWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink https://picasaweb.google.com/lh/photo/ioKL_z5qx4PKrCR0FIpadWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Wina idealne do relaksu, lekkiego snobowania się. Bardzo aromatyczne. I co najwazniejsze, na rynku jest mnóstwo "win" imitujących szampan. Ten zaś może pochodzić tylko z Szampanii - reszta win nazywanych "szampanami" to imitacje. A cava, czy włoskie spumante nie udają szampana, bo nim nie są. Ale, porzucając cały wywód, wszystko sprowadza się do jednej, bardzo praktycznej wskazówki: po butelce cavy czy słodkiego spumante nazajutrz nie czuje się żadnego kaca, ani bólu głowy (choć po wypiciu butelczyny zapewnia szmerek i humorek :) ). I po tym mozna odróznić wino (także musujące) od sikaczy.
Romulus - 2011-05-27, 21:48
:
Koleżanka przywiozła mi z Włoch niezłe winko, które przeleżakowało w mojej "piwniczce" około roku zanim jej otworzyłem: https://picasaweb.google.com/lh/photo/xsaOY4wejmp6dpee_6U5smPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/gM2E4VzCKnXTMs9ZOhPdJGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/hsqMJuhxf_1hejJFAYAM3GPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Wina z Montepulciano są zacniejsze nawet od klasycznego chianti, choc nie tak zacne jak Vino nobile z tegoż Montepulciano. To wino również ma w sobie pewien czar: pozwala się odkrywać. Dobrze jest je smakować po drugim kieliszku, czy - jak kto woli - po tym, jak "pooddycha". Piękny, łagodny, rubinowy kolor. Krótki, ale zdecydowany finisz. Bardzo zharmonizowane, trudno mi było wyczuć jakąś dominującą nutę lub aromat. Nie wiem, czy to moja wina, czy zaleta tego wina: ale trudno się nim narąbać (co świadczy na jego korzyść, jeśli to nie jest wina mojego "rozpicia się"). Właśnie osuszam ostatni kieliszek z tej butelki ze świadomością, że rano nie będę nawet pamiętał o tym, że piłem alkohol. Za miesiąc ponownie ruszam do Włoch i zatrzymam się w Montepulciano d'Abruzzo i w Greve oraz Castellina in Chianti. Nie zahaczę, niestety o Apulię, ale winne łowy powinny być udane, mimo to. Będę wypatrywał tego wina. Jak mniemam, jego cena nie powinna przekraczać 15 euro za butelkę.
You Know My Name - 2011-07-07, 08:29
:
Romku, Spellu oraz wszyscy inni anonimowi miłośnicy win.
Coś dla Was:
http://citeam.pl/oferty/c...tter-2011-07-07
Romulus - 2011-07-17, 17:17
:
Mag_Droon napisał/a:
Romku, Spellu oraz wszyscy inni anonimowi miłośnicy win.
Coś dla Was:
http://citeam.pl/oferty/c...tter-2011-07-07

Niestety, spóźniłem się. Ale, po powrocie z Włoch nie mogę narzekać, jeśli chodzi o alkohole. Zakupy w Italii okazały się bardzo owocne. Wręcz, zaskakująco owocne. Taki był zresztą plan. Żałowałem tylko, że nie mam oddzielnej walizki na wina :) I więcej euro ze sobą :)

Plan, na początku, był taki, aby nie kupować znanych mi wcześniej win. Ostatecznie, miało nie być nawet chianti - w Polsce przecież jest go od groma w sklepach i hipermarketach. Oczywiście, na planach się skończyło (połowicznie). O wszystkim zadecydowały bowiem ceny. Jak zwykle.

Zacznę najpierw od zakupów, które są dla mnie wielką niewiadomą. Pierwsze wino pochodzi z uroczego, malowniczego, małego regionu w Ligurii - Cinque Terre. To pięć wiosek - miasteczek, położonych w pozycji - głównie - horyzontalnej, wszczepione w klify, ciasne, samowystarczalne. Polecam wizytę, spacer po Drodze Miłości i tamtejszą kuchnię. Ale o tym w innym temacie może zbiorę kilka wrażeń. Skupmy się na winie. Tu trochę mądrzejszych wiadomości: http://www.festus.pl/prze...hy/liguria.html Wino tam kupione ma dla mnie największą wartość - sentymentalną, póki co, bo nie próbowałem go jeszcze. Własnie dlatego, że jest nieznane poza tym regionem i ma smak regionalny: https://picasaweb.google.com/lh/photo/MBkVnfgc-vk808_FYrDRYWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink

Drugie wino z mojego planu pochodzi z Toskanii. Ale nie jest to chianti, lecz wino produkowane w jego cieniu przez lokalną spółdzielnię winiarską, która nawet nie ma profilu na Fejsbuku :) Więcej: http://www.lucca-wine-tre...ection=winelist Tak wygląda moja butelka: https://picasaweb.google.com/lh/photo/QOi64Q3iixXvO6LYQfmxLGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
W linku wcześniejszym widnieje cena 11 euro. Ja kupiłem swoją butelkę za osiem. Zobaczymy, jak będzie smakowało. Liczę na ciepłe wrażenia na podstawie tego, co mówił łamaną angielszczyzną sympatyczny pan w enotece w Lucce, gdzie je kupowałem.

I tyle z moich planów. Teraz oczywistości, ale zaskakujące swoją ceną.
Pierwsze wino to chianti classico: https://picasaweb.google.com/lh/photo/m7wokUdDp6BRolynCrNYmmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Tutaj opis polski, wraz z polską ceną: http://www.nasze-wina.pl/auth/wine/3257/ Prawie 50 zł. Ja kupiłem swoją butelkę za niecałe 23 zł. Obłęd w oczach miałem - według żony.

I mój hit. Brunello di Montalcino. Nie wierzyłem własnym oczom i mało nie padłem z wrażenia w Sienie, kiedy wszedłem do enoteki (za sieneńską katedrą, ulicy zapomniałem) i zauważyłem cenę. W Polsce to wino kosztuje, w najtańszej znanej mi wersji z hipermarketu "Piotr i Paweł" około 175 zł. W internecie znalazłem sklep winiarski, gdzie można je kupić za 189 zł: http://www.dobrewina.pl/w...lcino-1023.html Ja swoją butelkę https://picasaweb.google.com/RomekOch/Wino?authkey=Gv1sRgCJz2_KG614S8Xg#5630340381075403730 kupiłem, w przeliczeniu na nasze złotówki za około 80 zł. Dokładnie kosztowała 20 euro.

I tyle jeśli chodzi o wina. Chciałem kupić więcej, ale nie miałbym już gdzie ich trzymać w walizkach. I tak ledwie je domknęliśmy, zarówno moją, jak i żony. Przede wszystkim dlatego, że nakupowaliśmy innych lokalnych specjałów: makarony, przyprawy i trochę innych alkoholi. Były to głównie likiery.

Najważniejszym z nich było oczywiście, limoncello kupione w Sorrento, pod Neapolem: https://picasaweb.google.com/lh/photo/7UuHx06BJs5trXIYGLtkZ2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink Litr tego szczęścia kosztował mnie około 12 euro. Za butelkę 0,75l zapłaciłem 10 euro. Limoncello, czyli po naszemu "cytrynówka" - spożywać należy zmrożone i jest wyśmienite. Nawet po roku. Bo poprzedni zapas limoncello czekał na wypicie w moje "piwniczce" ponad rok. Podane zmrożone, w zmrożonym kieliszku jest obłędne, szczególnie w czasie upałów. Kupiłem kilka butelek - mniejszych, bo na prezenty :) I tak się walizka zapychała...

Były jeszcze inne likierki regionalne kupowane od Mediolanu po Vieste (na półwyspie Gargano)m, przez Luccę, Florencję, Neapol, Rzym, Sienę itd.:
- melonowy - https://picasaweb.google.com/lh/photo/4x14gx9KchA9hoXvnm0IwWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
- z opuncji - https://picasaweb.google.com/lh/photo/rpQDM4i5HfrMbYozkH3c02PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink

Aby dopełnić kolekcjonowanie smaków Italii w walizkach nie mogło zabraknąć także oliwy: https://picasaweb.google.com/lh/photo/8QMQnSI8RkHJCfmxN8nIKGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink Również kupiłem ją w Sorrento na niesamowitym targu, wraz z kilkunastoma lokalnymi przyprawami i mieszankami przypraw. Pachniało w tym upale tak, że myślałem, że zemdlejemy z upojenia.

Był jeszcze ocet balsamiczny. Oczywiście, kupić można go tanio, równie tanio niekiedy jak wodę mineralną. Więc nie mieliśmy na to ochoty - zwłaszcza że w Polsce jest go od groma. Ale koleżanka bywała w tych klimatach poszczuła nas na specyficzny - według niej, ja jeszcze nie próbowałem - ocet. Wiekowy, bardzo gęsty i intensywny: https://picasaweb.google.com/lh/photo/iaoH3-62KVLkMGT7pgpD-GPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink I, co za tym idzie, drogi. Buteleczka tego cudu kosztowała... sporo.

Mam nadzieję, że powstrzymam się ze spożywaniem tych pyszności na tyle długo, aby choć jedna torebka przypraw została mi do następnej wizyty. Po poprzedniej mam jeszcze do połowy ledwie zużytą torebkę suszonych papryczek pepperoncini, które wypalają dziurę w przełyku nawet w małej ilości dodane do sosu.

A na koniec jeszcze zdjęcia z włoskiej winnej Mekki. Winnice w regionie Chianti - zdjęcia robione między Castellina in Chianti i Radda in Chianti:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/QOwnSWqKHX7rH4jFmzMzx2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/khlQmaFlAc7mflbZRR2b3mPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/h_3Z3ZnAk6wtzarIGq_3B2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink

W trakcie postoju, króciutkiego, w Radda in Chianti, w tamtejszej enotece https://picasaweb.google.com/lh/photo/1OVGsN8DINMdX_KffTerfmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink zaopatrzyłem się w gadżety winne, z których najważniejszym jest bluzka z tym o to symbolem: https://picasaweb.google.com/lh/photo/FGg9MskTX7oOjAjKd0njMGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink Dobrej jakości, kogucik wyszywany, a nie "wprasowany" w materiał.

Reasumując, jeśli chodzi o wino i towarzyszące alkohole oraz przyprawy i dodatki - 14 dni podróży przez Włochy były bardzo owocne. Ale i rozczarowujące. Bo mam duży niedosyt: ileż jeszcze mógłbym cudeniek kupić, gdybym miał miejsce i pieniądze... Ech... Ale będzie po co wracać.

Kolejna podróż do Włoch pewnie za dwa lata. Tym razem tylko Toskania.
Romulus - 2011-08-03, 08:53
:
Ech... Najdroższe wino świata. I, jak się okazuje, wcale nie ocet: http://czaswina.pl/aktualnosc/rocznik-komety Spróbowałbym, oj spróbowałbym. Ale przy cenie tej butelki oczywiste jest, że nikt go nie spróbuje :mrgreen: I to jest jakaś pociecha w tym wszystkim.
Romulus - 2011-09-24, 13:37
:
Niedaleko mojego mieszkania otworzyli nową Biedronkę. Udaliśmy się na rekonesans i ku swemu zaskoczeniu natrafiłem na promocję win. I to nie byle jaką. W Lidlu na ogół można spotkać wina po atrakcyjnej cenie, ale bez zachwytów nad ich wyjątkowością. Dobre, smaczne, ale bez szału. W Biedronce natomiast znalazłem Chateauneuf Du Pape: https://picasaweb.google.com/lh/photo/B0i5v7cIhvjA6MSB1ALUgWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/4NmbS4874Smk0HCWI80xZ2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Zaskoczyła mnie nie tylko obecność takiego wina, ale i jego cena: 49,90. Szok. Choć, jak przeczytałem (szukając informacji, czy czasem nie kupiłem jakiegoś marnego rocznika lub "rzutu") wino nie jest wybitne, ale i tak - TAKIE wino nawet jeśli jest przeciętne jest warte co najmniej 20-30 zł więcej. Zatem, bez wątpienia jest to okazja. Nawet, jeśli to średnizna wśród szatenedupapów :)

Drugie, które kupiłem, wiele nie obiecuje: https://picasaweb.google.com/lh/photo/AGadWxvcm7EXTVVkFlZAfGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/D-w2vKTUGWD7cb8uO0YbGmPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Ale może za to zaskoczyć pozytywnie. Cena też jest przystępna: 14,90 zł.

Tu opinia o biedronkowej promocji: http://supermarket.blox.p...o-za-50-zl.html

Ale, jako że lato się skończyło dziś czas wypić ostatnie musujące wino z moejj kolekcji. Zostawiłem sobie, po cavie, jakiś ciekawych włoskich spumante, masowy produkcyjniak, czyli Cinzano. Cudu nie będzie, liczę na miła , aromatyczną otulinę.
Ł - 2011-09-29, 22:09
:
Romek, próbowałeś: http://www.greatwineonlin...-6-bottles.html ?
Romulus - 2011-09-30, 06:17
:
Nie, ale chyba sobie sprowadzę :) Podejrzewam, że może mieć mocny, zdecydowany, pikantny smak :) z krótkim finiszem :) I bez rozpychających podniebienie tanin :)

EDIT: o żesz, dobrze widzę? 86 funciaków? :shock: Zmieniam zdanie, nie zamówię :) Za tą kasę można mieć super lanserskie wino dla winnych snobów :)
Romulus - 2011-10-15, 20:39
:
Jednak tańsze wino z Biedronkowej promocji zawiodło: https://picasaweb.google.com/lh/photo/AGadWxvcm7EXTVVkFlZAfGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Po raz kolejny potwierdziło moje przekonanie, że wina kupowane w sieciowych marketach typu Lidl, czy Biedronka od święta tylko potrafią pozytywnie zaskoczyć. To jest: nie wykraczają w smaku poza dającą się tolerować poprawność. Adekwatną do ceny. 14,90 zł to w sam raz cena dla tego wina. W smaku przypominało mi sycylijskie wina: bardzo przyprawowe, pikantne, z krótkim finiszem. Pikantność tego wina zabiła wszystkie inne potencjalne walory. A w połączeniu z alkoholem - zabiła całkowicie to wino. To co dobre dla sycylijskiego wina w przypadku wina z Francji i z apelacji Cotes - du - Rhone było przepisem na klęskę. Piłem inne wina z tej apelacji, w ceni trzykrotnie lub czterokrotnie wyższej. I była to wówczas cena odpowiadająca jakości. Za 14.90 zł nie napiłem się wina dobrego, ale ledwie przeciętnego. Gdybym był większym snobem, wylałbym do zlewu.
MrSpellu - 2011-10-17, 07:20
:
W Lidlu kupujemy ostatnio z żoną różowego Dornfeldera za... 13,90zł?



Schłodzone przyjemnie wieńczy dzień.
Bez fajerwerków, ale wylać też szkoda.
Romulus - 2011-10-18, 17:14
:
Ł napisał/a:
Romek, próbowałeś: http://www.greatwineonlin...-6-bottles.html ?

To chyba jakaś moda wśród rockmanów, bo AC/DC równiez wypuszcza własne wino: http://czaswina.pl/aktualnosc/pod-napieciem
MORT - 2011-10-19, 12:22
:
Meynard, wokalista m.in. Toola, też już produkuje własne wino, choć nie związane z którymkolwiek ze swoich zespołów.
http://photos1.blogger.co...00/Maynard1.jpg
Romulus - 2011-10-28, 11:10
:
Gerard Depardieu ujął to trafnie w tym wywiadzie z W. Gogolińskim ("Czas Wina" już temu dziennikarzowi nie wystarcza?): http://klubwinarzeczpospo...epardieu,16,95/
Równie dobrze tacy celebryci mogliby perfumy swoim nazwiskiem sygnować :) Fajnie że wina Depardieu mają zadebiutować w Polsce. Może to być ciekawa nowość.
Romulus - 2011-10-31, 14:15
:
I wreszcie koniec z podróbami z Rosji: http://klubwinarzeczpospo...nie_news,16,95/ Koniec z Sowietskoje Szampańskoje i Szampańskoje Igristoje.
Asuryan - 2011-10-31, 19:29
:
Ciekawi mnie tylko kiedy skończy się mylne nazywanie przez sporą rzeszę Polaków wina musującego (najczęściej rosyjskiego, ale nie tylko) szampanem.
Fidel-F2 - 2011-10-31, 19:38
:
ciekawe też kiedy rzesza Polaków przestanie mylnie nazywać bicykl czy też welocyped rowerem
Romulus - 2011-10-31, 19:46
:
Asuryan napisał/a:
Ciekawi mnie tylko kiedy skończy się mylne nazywanie przez sporą rzeszę Polaków wina musującego (najczęściej rosyjskiego, ale nie tylko) szampanem.

Wykorzeni się to samo wraz ze wzrostem kultury picia wina i zwykłej świadomości konsumenckiej. Sam teraz sączę cavę, którą kiedyś opisując znajomym nazywałem winem musującym. Ale to nie zrobiło na nich wrażenie. Zwrot "wino musujące" został uznany niemal za synonim jabola. Inaczej było kiedy nazwałem ją, krzywiąc się w duchu, hiszpańskim szampanem.

"Szampan" pity w Polsce to jakaś berbelucha. Ohydny jabol z bąbelkami, właśnie najczęściej rosyjski szlam. I dodatkowo pijamy go tylko przy świętach, na weselach, przy okazji Nowego Roku, czy w karnawale. A to doskonałe wino na letnie upały. U mnie wyparło całkowicie wino różowe. A sam wcześniej pojony taką ruską berbeluchą nienawidziłem szampana. A teraz pijam namiętnie. Choć obok cavy wybieram włoskie spumante. Francuskie szampany na razie mi nie smakują. Ale to dlatego, że piłem same wytrawne. A bez wątpienia wina musujące wytrawne nie są dla mnie. Nawet cavę ledwie toleruję. Inaczej przy czerwonym, którego innego niż wytrawne nie potrafię tak docenić.
Asuryan - 2011-10-31, 19:50
:
Przecież bicykl, czy wielocyped to rodzaj roweru, tak samo jak kwadrat jest szczególnym rodzajem prostokątu, a szampan wina musującego. I o ile nazwanie winem musującym szampana nie jest mylne, tak samo jak rowerem bicyklu, czy prostokątem kwadratu, o tyle odwrotnie już może być błędem. Nie każdy rower bowiem to bicykl, nie każde wino musujące to szampan i nie każdy prostokąt to kwadrat. Nazwanie zaś szampanem rosyjskiego wina musującego, to tak jakby nazwać monocyklem bicykl, czy kwadratem romb...
Fidel-F2 - 2011-10-31, 20:03
:
Asuryan, ten Twój wywód jest taki bardziej pocieszny niż sensowny :-P

rower=bicykl=welocyped (nie wielocyped)

w międzywojniu bardzo popularne były bicykle marki 'Rover', popularne do tego stopnia, że nazwa ta wyparła nazwę pierwotną


a do remu, wino musujące dla mnie to zepsute wino
Asuryan - 2011-10-31, 20:19
:
Romulus napisał/a:
Francuskie szampany na razie mi nie smakują. Ale to dlatego, że piłem same wytrawne.

Mi jeden smakował, półwytrawny, niestety nie pamiętam jego nazwy. Drugi już tak sobie, też niby półwytrawny, ale bardziej wytrawny od pierwszego. Szampan niestety jest zbyt drogi bym mógł pozwalać sobie na nietrafiony zakup i różne eksperymenty. Oczy się mi kiedyś zaświeciły na widok dziesięcioletniego Don Perignon, ale później spojrzałem na cenę i mi przeszło :mrgreen:
Tomasz - 2011-10-31, 21:00
:
Romulus napisał/a:
A to doskonałe wino na letnie upały.


Wino musujące zmieszane z sokiem pomarańczowym to mój podstawowy napój na upały.
Stary Ork - 2011-10-31, 21:33
:
Asuryan napisał/a:
Ciekawi mnie tylko kiedy skończy się mylne nazywanie przez sporą rzeszę Polaków wina musującego (najczęściej rosyjskiego, ale nie tylko) szampanem.


Stanie się to w przeddzień zamarznięcia piekła, tuż po tym, jak ludzie przestaną nazywać sportowe buty adidasami.
You Know My Name - 2011-11-02, 16:31
:
Romulus napisał/a:
Francuskie szampany na razie mi nie smakują. Ale to dlatego, że piłem same wytrawne
Hmm, właśnie dlatego nie trafił mi się jeszcze żaden suaby. No ale piłem ich tylko 4 czy 5 marek, więc nie był to wybór reprezentatywny.
Romulus - 2011-11-07, 21:56
:
Tym razem w Lidlu wina włoskie. W tym Barolo za niespełna 28 zł. Szok. Bo w małych sklepach winiarskich takie wino można kupić za 5 razy wyższą cenę. Ja swoje kupiłem za 145 zł. Trzymam je jeszcze rok - chyba że Jaruzelski umrze wcześniej wtedy się skuszę :) A tu ocena tych win: http://najlepszewina.word...-natarciu-cz-i/ Sieciowe przebicie robi swoje.
Tomasz - 2011-11-07, 23:46
:
Cytat:
Mamy tu herbatę, gamę przypraw korzennych i przenikający z ust do nosa zapach końskiej sierści.


Ten fragment opinii mnie zabił. I już nie wiem czy to Barolo kupować.
Romulus - 2011-11-08, 07:23
:
Lepiej kierować się opiniami bardziej sprawdzonych fachowców :) Bo niektóre opinie brzmią, jak szarlataneria :)
MrSpellu - 2011-11-08, 07:44
:
A może facet lizał cudze konie i ma teraz traumę? //mysli
A nie, przepraszam, to było o zapachu...
Fidel-F2 - 2011-11-08, 08:17
:
Swego czasu mieszkałem we Francji, do serów podszedłem systematycznie, regularnie kupowałem coraz nowe sery i w notesie zapisywałem wrażenia, pamiętam wpis 'stary koński pot pomieszany ze starym końskim gnojem'. To był mój ulubiony ser.
You Know My Name - 2011-11-08, 10:52
:
Ten, który mi mocno zasmakował miałby wpis "niesprzątana kocia kuweta" - był wyborny.
MrSpellu - 2011-11-08, 10:59
:
Ja ostatnio próbowałem "skarpety zwisające z sufitu".
Z francuskim Syrah - orgazm na języku.
You Know My Name - 2011-11-18, 10:27
:
Wczoraj było moje ulubione święto listopadowe. Trzeci czwartek listopada czyli rozpoczęcie festiwalu Beaujolais nouveau. Lubię je, naprawdę mi smakuje. Nabyłem zatem dwie flaszki, jedna to czerwony standard a druga to nie próbowany przeze mnie różowy. Jeszcze nabędę jakąś śmierdzącą, zieloną tu i ówdzie (błękitną może) zakąskę i będę dziś świętował.
makatka - 2011-11-18, 11:17
:
jeżu... tylko uważaj na głowę po tym winie...
w sumie jakoś nigdy nie mogłam zrozumieć pędu ludzi do tego, żeby po spozyciu młodego wina napierniczał ich łeb.. cóż.. wolność wyboru ;)


serdecznie polecam Mateusa- lekkie wino, lekko i sympatycznie musujące do nabycia w Dronce za obłedne 15 zł. Co ciekawe- w Oszołomie kosztuje zazwyczaj prawie 2x tyle. Występuje w wersji rózowej, białej i czerwonej. Ja namiętnie się delektuję różową.

A takoż genialny izraelski wynalazek, czyli Amiben
wygląd, bo po nazwie można na półkach szukac do upojenia klik (2 górne ;) )
Wino o aksamitnym, pełnym smaku.
Do nabycia w Oszołomie za 30 zł.
Stary Ork - 2011-11-18, 11:22
:
makatka napisał/a:
serdecznie polecam Mateusa- lekkie wino, lekko i sympatycznie musujące do nabycia w Dronce za obłedne 15 zł. Co ciekawe- w Oszołomie kosztuje zazwyczaj prawie 2x tyle. Występuje w wersji rózowej, białej i czerwonej. Ja namiętnie się delektuję różową.


Ulubione wino Saddama Husajna //mysli
Fidel-F2 - 2011-11-18, 11:32
:
makatka napisał/a:
musujące
odpada
Romulus - 2011-11-18, 12:08
:
You Know My Name napisał/a:
Wczoraj było moje ulubione święto listopadowe. Trzeci czwartek listopada czyli rozpoczęcie festiwalu Beaujolais nouveau. Lubię je, naprawdę mi smakuje. Nabyłem zatem dwie flaszki, jedna to czerwony standard a druga to nie próbowany przeze mnie różowy. Jeszcze nabędę jakąś śmierdzącą, zieloną tu i ówdzie (błękitną może) zakąskę i będę dziś świętował.

Entuzjastą bożole nuwo nie jestem, ale również nabyłem, czerwone. Może dziś się skuszę na butelczynę, choć w piątki zaspokajam łaknienie piwem. Ale w sobotę muszę jechać na imprezę do stolycy więc nie będzie okazji do następnego tygodnia.

Trudny dylemat na piątkowy wieczór.
Romulus - 2011-12-08, 21:43
:
Święta idą, mały bonusik na konto wpłynął, więc zamiast kupować kolejną koszulę lub książkę skusiłem się na zestaw win z Winarium od Marka Kondrata: http://www.winarium.pl/p,...ezent,1003.html Aby nie przesadzić z gotówką jednorazowo wybrałem ten zestaw. Z ciekawości, zwłaszcza że jest w nim wino z Toro, o którym rzeczywiście coraz głośniej. W ostatnim "Czasie Wina" było sporo o tym regionie i zaletach wina stamtąd. A przy okazji skosztuję trochę Nowego Świata. Mam zastrzeżenia co do trebbiano, bo ostatnie moje doświadczenia z winem z tego szczepu nie były zbyt satysfakcjonujące. Ale sam zestaw ładnie dobrany i nie mogłem się powstrzymać przed poleceniem w ciemno. Chyba że ktoś próbował wcześniej, więc proszę ewentualnie o kubeł zimnej wody ;)
You Know My Name - 2011-12-08, 21:56
:
--_-
U mnie widoki na bonus są dopiero od przyszłego roku... I wtedy wypróbuję, bo od pewnego czasu "chodzi" za mną chętka na kilka kieliszków wina.
Metzli - 2011-12-08, 23:20
:
Ja z końcem roku liczę na przedstawicieli handlowych, którzy do mnie przyjeżdżają - paru z nich mam nadzieję przywiezie mi jakieś w miarę dobre winko :)) Ostatnio dostałam jakieś czerwone półwytrawne hiszpańskie. Szału nie było, ale wieczorem po ciężkim dniu dobre było i takie.
Romulus - 2011-12-09, 22:06
:
Ha! wina jeszcze nie spróbowałem, ale na pewno należy polecić "Winarium". Przesyłkę załatwili ekspresowo. W środę po południu złożyłem zamówienie, dziś po południu starannie zapakowana przesyłka została odebrana. Miodzio. A z win już się cieszę :)
Tomasz - 2011-12-10, 08:52
:
Przekonałeś mnie. Przejrzałem, poczytałem. Nie znam się, ale zakupię i się poznam :) Fajny zestawik i wychodzi wcale nie drogo.
Romulus - 2012-01-08, 17:25
:
Z zastawu zamówionego w Winarium.pl wypiłem na razie 3 wina. Wczoraj było to De Leuwen Jagt Merlot Malbec. Bardzo dobre wino z RPA. Po raz kolejny - idealnie zbalansowane, eleganckie bo nie czuć w ogóle alkoholu (po wypiciu kilku kieliszków dopiero). Tak jak o nim piszą mozna w nim wyczuć wyraźną owocową nutę, maliny i przyprawy korzenne. Czego nie piszą: pachnie dymem i zapach ten obezwładnia i przenika ze smakiem wprawiając kubki smakowe w podniecające drżenie rozkoszy :)

BTW: mieć taką piwnicę i taką kolekcję http://www.academiedesvin...-17-photos.html Ech...
Romulus - 2012-02-25, 19:41
:
Poszedłem do Lidla przepatrzeć tamtejsze wina. Wszystko ładne cenowo, ale jakoś nie przekonujące do kupna. Skusiłem się w końcu na włoskie spumante. Cena coś około 9.98 zł. Nie ujmując zbytnio temu winu można napisać, że jest ono warte swojej ceny. Odrobinę lepsze od jabola. Ale tylko za sprawą aromatu.

Fuj.

Swoją drogą, w Lidlu przewaga win zakręcanych nad korkowanymi. Nawet to spumante było korkowane, ale jakimś wulgarnym plastikiem.

Otworzyłem wreszcie jedno z lanserskich win, które trzymałem w swojej "piwniczce" przez prawie trzy lata (kupiłem późną wiosną 2009 r.). Klasyczne chianti: https://picasaweb.google.com/lh/photo/nVKPCaGIeiM65gOF8KgPimPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Niemniej jednak, daleki byłem od zachwytu. Jednak kupując wino za taką cenę, jak w tym przypadku, pamiętać należy, że chianti to nie są z reguły wina nadające się do długiego leżakowania. Takie miałem wrażenia po wypiciu tej butelki. Wino chyba u mnie przeleżało, bo było zbyt mocne, cierpkie. Choć bez problemu w aromacie dało się wychwycić znajome owocowo - korzenne nuty. Przyjemny posmak malin, mocne taniny, ale - ku rozczarowaniu - krótki finisz. Zakładam, że to wina "leżakowania" u mnie. Wino smaczne i warte polecenia, ale chyba nieco już zgubiło swój powab. Nie ma co czekać. Jeśli wino pochodzi z 2006 r. to najlepiej je spożyć przed upływem 5 lat. Najlepsze chianti, które piłem, najlepsze wiekiem było po upływie trzech lat od rocznikowej daty. Zatem gdybym je wypił po kupieniu w 2009 r. byłbym pewnie zachwycony. Klasyczne chianti jest winem do zachwycania się, choć nie jest wykwintnie zbudowane (przynajmniej te, które do tej pory piłem).

Wróciłem zatem do mojej własnej klasyki.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/oX7woLZgl19EXVpqoIq1i2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/1m1jJ2630jnD10vyscQsGGPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/t8vWNKpdSPQvTVZDBeEuXWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/rU_l0v0WeDFB23NvCAabCWPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
O tym winie mogę pisać tylko w zachwycie i całkowicie bezkrytycznie. Bourgogne Passetoutgrain. Moja miłość. Żadne wino z Bordeaux nie przyprawia o taki stopień ekstazy. Kubki smakowe szaleją. A nos.... Litości. Obłędne aromaty czekolady i wanilii sprawiają, że już w momencie zanurzania nosa do kieliszka ma się wrażenie obcowania z przyjemnością, na jaką się liczyło przy tej cenie za butelkę (63 zł). Warte każdej złotówki. Aczkolwiek przy pierwszych łykach nie oszałamia. I króluje nos. Dopiero po kilkunastu minutach, kiedy powietrze zrobi swoje rozlewa się na podniebieniu przyjemną cierpkością, która zaraz wyzwala owocowe posmaki (rabarbar, wiśnie) połączone z ostrą nutą pieprzu/papryki(?). To wino kojące. Świeże. Jak to kiedyś o nim pisałem, krok dalej od beaujolais w kierunku pinot noir. A może merlota. Nie jestem już sam pewien. Ale uwielbiam.
MrSpellu - 2012-02-25, 19:51
:
Romulus napisał/a:
Swoją drogą, w Lidlu przewaga win zakręcanych nad korkowanymi.

Jeszcze niedawno mieli różowe, wytrawne Dornfeldery i za cenę 14-15zł miałeś naprawdę przyjemny wieczór.
Stary Ork - 2012-02-27, 10:23
:
Romulus napisał/a:
Bourgogne Passetoutgrain. Moja miłość. Żadne wino z Bordeaux nie przyprawia o taki stopień ekstazy.



O wina nie stoję, ale czy Bourgogne to nie jest aby Burgundia? //mysli
MrSpellu - 2012-02-27, 10:27
:
Orku, prawdopodobnie Romkowi chodziło o to, że burgundzkie bije na głowę te z Bordeaux.
A nie o to, że to wino pochodzi z tamtych okolic.
Stary Ork - 2012-02-27, 10:27
:
Jeśli tak, zwracam honor. Ja niemundra Ork. //orc
Romulus - 2012-02-27, 10:44
:
MrSpellu napisał/a:
Orku, prawdopodobnie Romkowi chodziło o to, że burgundzkie bije na głowę te z Bordeaux.
A nie o to, że to wino pochodzi z tamtych okolic.

Ooooo, właśnie :) Ostatnio w ogóle coraz mniej pijam winek z Bordeaux, bo i tak na te ekskluzywne mnie nie stać, a te, które pijam, coraz mniej się od siebie różnią. Za to Burgundia - win mniej, ale jakie...
Romulus - 2012-03-15, 11:38
:
I będzie porządeczek:
http://czaswina.pl/aktual...lezy-beaujolais
A to mi uświadomiło, że mam jeszcze jedno bożole w "piwniczce" i muszę wypić w końcu :)
Romulus - 2012-03-19, 18:50
:
Słów kilka o długowieczności wina:
Cytat:
Długowieczność obejmująca kilkanaście-kilkadziesiąt lat jest fenomenem charakterystycznym dla zaledwie 2-3% światowej produkcji wina. Dotyczy głównie win ze szczepów winogron bogatych w taniny (np. cabernet sauvignon, nebbiolo), wytwarzanych w sposób szczególny (przedłużona maceracja, długie „wychowywanie” w beczkach, niekoniecznie nowych) i przechowywanych w specjalny sposób. I tu mała uwaga – wina nie da się przechowywać wiele lat w beczkach (ulegną niewątpliwej oksydacji) – jedynie w butelkach. Temperatura leżakowania, optymalnie wynosząca 12 stopni, musi być stała, bowiem większe szkody czynią nie odstępstwa od warunków najlepszych (tzn. temperatura może wynosić np. 15 stopni), a wahania parametru – rozszczelniają bowiem butelkę (inna jest kurczliwość korka, a inna szkła!). Także ważna jest wilgotność pomieszczenia – w granicach 55 do 80% - mniejsza powoduje wysychanie korka, większa – jego pleśnienie. Magazyn musi być także zaciemniony i bez drgań. Korek w winach powinien być zmieniany co 20-25 lat (i firmy sprzedające wielkie wina taki serwis zapewniają!). Nawet przy spełnieniu tych warunków nie powinniśmy jednak liczyć na więcej niż 50 lat – wprawdzie znane są przypadki otwierania win i ponad stuletnich, ale ich pijalność i (czasami doskonała) kondycja bardziej wydaje się być dziełem przypadku niż regułą. Podsumowując, zarówno w naszym życiu, jak i w życiu wina, od długowieczności ważniejsza powinna być jakość :-) !

Zatem bez zasobnego portfele nie ma się co łudzić, że w domowej "piwniczce" doczekam się długowiecznego i smacznego wina. Doczekam się bez wątpienia ładnie zakurzonej butelki po 25 latach, ale w środku z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością nie będzie wytwornego smaku, ale za to dobry ocet. W sam raz do sosu dla mięs z grilla :)
Romulus - 2012-03-31, 18:46
:
Dziś wieczorem - na bogato:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/NchxC0S62DCfwtFas-C4J2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/49dF0sX6BLUzpQB8Fghag2PV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
https://picasaweb.google.com/lh/photo/p9nGJ2iJyz-5NRKDFUPY9WPV0kRFsIPQ8E15eaDEG2k?feat=directlink
Cytat:
Barolo nazywane jest „królem win i winem królów” ze względu na swoje szlachetne właściwości i pochodzenie. To wykwintne czerwone wino rodem z Piemontu zapewniło sobie niewątpliwie miejsce w samej elicie włoskiej enologii.

Już w średniowieczu Barolo cieszyło się opinią trunku dla najwyższych sfer i stopniowo budowało swoją coraz silniejszą pozycję w świecie win. Barolo gościło na dworach władców i szlachty, którzy chętnie przyozdabiali swoje stoły butelkami burgundzkimi i typu Bordeaux. Doskonałym smakiem Barolo miał zachwycać się sam Ludwik XIV oraz inne ważne osobistości ówczesnego świata, jak król Karol Albert, Markizowie Saluzzo i Monferrato oraz Maria Cristina di Savoia.

Nie bez znaczenia pozostaje również wkład w rozwój i promocję wina wniesiony przez znamienite postacie historyczne z hrabią Camillo Benso di Cavour na czele. Cavour miał zwyczaj wydawania obiadów, podczas których największą atrakcją było podawane przez niego Barolo. W swojej posiadłości w Grinzane osobiście zaangażował się w produkcję wina, uzyskując znakomite rezultaty. W krótkim czasie stał się na tyle doświadczonym hodowcą winorośli, że Barolo z jego winnic mogło z powodzeniem konkurować z winami francuskimi .

Również najwięksi dostojnicy kościelni docenili zalety tego wina. Na początku XIX wieku papież Pius VII po degustacji znakomitego gatunku Barolo miał wykrzyknąć „Ah, La Morra! [miasteczko, gdzie produkowane jest Barolo], piękne niebo i wspaniałe wino!'' Zażądał również regularnego uzupełniania zapasów wina w swoich piwnicach.

To niepowtarzalne wino było zawsze źródłem inspiracji dla poetów i pisarzy, którzy sławili piórem jego wyjątkowe zalety.

Bez wątpienia polecić je należy do czerwonych mięs. Wino dojrzewające w dębowych beczkach i na podniebieniu daje to odczuć. Po otwarciu musi pooddychać. Przy pierwszym próbowaniu zbyt mocne, choć zaskakuje zdecydowanym, wykwintnym finiszem leśnych owoców. Takie same wrażenia na nosie (zdecydowanie długi nos). Po ok. 20 minutach, kiedy nabiera "oddechu" (powietrza) aromaty leśnych owoców przeważają już zdecydowanie.

Piłem je nie do ciemnego mięsa, ale do pysznych pasków suszonego mięsa w ziołach, które dziś nabyłem. Znakomite. Ale wyobrażam je sobie w połączeniu z jakimś daniem (może królikiem) w zawiesistym sosie. Albo w połączeniu z ciabattą, którą maczam w tym sosiku. Wykwintne wino, warte swojej ceny.
Romulus - 2012-05-05, 13:52
:
Po poszukiwaniach dobrego wina za rozsądną cenę w hipermarketach i marketach powróciłem do "mojej" winiarni. Z mocnym postanowieniem, że w marketach będę kupował tylko wina portugalskie (Biedronka), może niemieckie (Lidl). Na pewno nie francuskie z "czarodziejskich" promocji. Przez te wszystkie bordoskie trunki dla masowego (hipermarketowego) odbiorcy straciłem smak do tego regionu. Zresztą, chyba sam sobie go zniszczyłem kupując Bordeaux z hipermarketów. Wszystkie te promocje o kant tyłka sobie potłuc można. Fakt, tanio. A jesli ktoś po prostu chce kupić wino i posączyć je w spokoju bez mizdrzenia się (jak ja) na samouka-smakosza - miejsca idealne. Kupić, napić się - najlepiej w dobrym towarzystwie - i zapomnieć. Będę tak robił, kiedy będę gości zapraszał, którzy mają w nosie, czy wino ma długi, czy krótki nos, mocny/słaby finisz, jest mineralne, czy taniczne itp.

A wino dla "grzesznych" przyjemności definitywnie postanowiłem kupować tylko w winiarniach. I kiedy wróciłem do domu z ostatnich zakupów, byłem już wielce ukontentowany. Przede wszystkim zakupami. Ale warto też wspomnieć o tym, czego nie uświadczy się w markecie - kompetentna obsługa. Z moim znajomym już panem pogadaliśmy najpierw z kwadransik o nowych nabytkach, które sprowadził z Alzacji i Burgundii (co się dobrze złożyło, dla mnie). Wyciągnął też dla mnie ostatnią butelkę chablis, którą - jako że ostatnia - sprzedał mi z indywidualnym upustem (choć mam złotą kartę więc i tak miałbym upust, ale doliczył mi jeszcze do tego 5 procent ekstra). I tak stałem się posiadaczem chablis za 38 zł (po wszystkich upustach).

Miłosnikiem białego wytrawnego wina nie jestem. Co najwyżej słodkie (tokaje), półsłodkie (spumante, cavy).

Ale chablis okazało się warte wydanych pieniędzy. Łagodne, mineralne, nienachalny aromat, jasno żółty kolor z zielonymi refleksami (chyba to nie wina kieliszka :) ). Wino bardzo apetyczne, łagodnie kwasowe - zbyt niska temperatura podawania mogłaby je jednak zniszczyć i stałoby się kwaśne. Rozlałem je w temperaturze pokojowej i było znakomite. O białych winach chyba nie da się dużo powiedzieć nie będąc znawcą. Więc się nie będę mądrzył. Ostatni raz tak dobre wrażenia po białym, wytrawnym winie miałem kosztując Pouilly-Fume (które przy okazji wypatrzyłem na półce i na pewno następnym razem kupię).

Wypada je polecić.

Nie wiem, czy wczytają się zdjęcia, bo mi Google zaktualizował Picasę i wielka chała teraz jest:

https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/posts/5738712836437189906
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/posts/5738712435066167538
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/posts/5738712358198204386
Romulus - 2012-06-03, 11:08
:
Nie chce mi się wrzucać zdjęć, więc tylko kilka słówek o kolejnym winie.
Sympatyczny pan z winiarni sprowadził kilka nowych butelek z Francji. I przy tym są to wina regionalne (pays d'oc), nie apelacyjne. I wcale nie najdroższe, nawet uwzględniając niewielką produkcję i ich charakter. Kupiłem butelkę za 37 złotych, aby spróbować czegoś nowego, właśnie regionalnego. Winko wygląda tak: http://www.camplazens.com/wines/marselan.html

A smakuje tak: Deep, dense purple colour with spicy smoky wood fire barbecue aromas. Hugely concentrated, deliciously sweet tannins married with flavours of roasted bell-peppers produce a rich silky dark fruit sensation in the mouth.

Impressive weight of pure fruit, firm, fully ripe tannins and a long impressive finish. Stunning and most unusual.
:) Nie ująłbym tego lepiej.
Aczkolwiek nie wstrząsnęło moimi kubkami smakowymi. Jednak po butelce wina i 3 szklankach wody przed snem, obudziłem się bez winnej ociężałości :) A jest to niezły wyznacznik jakości wina :) Ale kolejne do próbowania będzie Pouilly-Fume. Ciekaw jestem, czy będzie mi tak samo smakowało jak za pierwszym razem. I - hurra!!! - pan przywiózł mi trzy butelki chablis, o którym pisałem wyżej. Więc mam zapasik na kilka wieczorów. W końcu nadchodzi lato i czas win białych. Trzeba uzupełnić "piwniczkę" nowymi spumante i cavami.
Romulus - 2012-06-08, 20:06
:
Wino z apelacji Pouilly Fume nie zawiodło. Wina z Doliny Loary są mi słabo znane, poza w/w, które swego czasu wstrząsnęło moimi kubkami smakowymi. Tym razem apelacja ta sama, ale wino od innego producenta. Choć w smaku nie różniło się aż tak bardzo. Z pewnością - warte swojej ceny. Kwasowe, z mocną nutą cytrusową, ale to banał. Wino to odkrywa się powoli. Aromat fiołkowy uderza w nozdrza od razu. Ale po pierwszym próbowaniu, po rozpłynięciu się na podniebieniu pozwala poczuć coś więcej, niż tylko cytrusy. Wytrawne chardonnay wabi ciepłą, czekoladową nutą, z odrobiną pikantnej papryczki, co mnie zaskoczyło ogromnie, bo spodziewałem się takich wrażeń raczej po czerwonym winie. Ostatnimi czasy taką pikantną "miękkością" zaskoczył mnie wytrawny burgund Bourgogne Passetoutgrain:
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/5380340574613286785/5751739257442016034?authkey=CJz2_KG614S8Xg
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/5380340574613286785/5751739310856738146?authkey=CJz2_KG614S8Xg
Idealnie komponuje się z jakąś nieordynarną słodkością - w moim przypadku z płatkami Nestle Cini-Minis :)
Romulus - 2012-06-09, 21:33
:
Tym razem wino hiszpańskie. Moje najnowsze odkrycie, bo to wino białe. Do tej pory zapijałem się półsłodką cavą i nadal uważam ją za szczytowe osiągnięcie jeśli chodzi o produkcję wina w Hiszpanii :) (oczywiście, nie mam racji, ale nic nie poradzę - uwielbiam). Co mnie zaskoczyło w tym winie: gewurztraminer. Pierwsze wrażenie: to jakieś dziwactwo. Po co pod Pireneje przeszczepiać to, co udaje się Niemcom i Austriakom i w czym Hiszpanie z pewnością nie przebiją tamtych. I nie przebili. Jednak z pewnością wyrównali poziom i udowodnili, że wina reńskie, Alzacja, wcale nie mają monopolu na aromatyczne wina białe. Tym samym, Niemcy i Austriacy (oraz częsciowo Francuzi) wcale nie są wyjątkowi. A przynajmniej nie TAK wyjątkowi. Wino smakuje znakomicie. W zasadzie, gdyby nie slight spicy touch, który wspominany jest także na etykiecie wcale nie pomyślałbym, że mam do czynienia z winem hiszpańskim.

Wino znakomite i w cenie bardzo przystępnej - 31 zł:
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/5380340574613286785/5752134559438306626?authkey=CJz2_KG614S8Xg
https://plus.google.com/photos/108061581556948490202/albums/5380340574613286785/5752134790974238930?authkey=CJz2_KG614S8Xg

Zawsze można zadać sobie pytanie: dlaczego Hiszpanom zachciało się podrabiać wina reńskie. Nie mam pojęcia. Ale to wino smakuje wybornie. Zbalansowane, cytrusy są wycofane, króluje kwiecisty aromat, pikantna nutka na finiszu dodaje mu uroku i charakteru. Pan w winiarni prosił o opinię następnym razem - i z pewnością ją otrzyma. Pod warunkiem, że będzie miał jeszcze kilka butelek na zbyciu.
Romulus - 2012-06-23, 16:31
:
Dziś to winko:
http://www.shopbacchuswin...anjou-2010.html
A jeśli się przyłączy ukochana, to mam jeszcze różowe, musujące z Argentyny.

Nie wiem, co pisać o takich winach, bo poza tym, że wyśmienite, nic więcej powiedzieć się nie da. To znaczy - wyczuwalne są aromaty truskawek i wiśni, ale cóż to za odkrycie. Wino jest aromatyczne w zaskakujący sposób. To jest da się wyczuć jeszcze jeden ledwie uchwytny zapach, ale nie potrafię go zidentyfikować, nazwać. Nadaje owocowym aromatom pewnej... "miękkości". Kubki smakowe są również zachwycone :) Choć to wino różowe i wlałem sobie w kieliszek po schłodzeniu do 8 stopni. A jeszcze w tym sezonie zbyt mało wypiłem tego typu "zimnych" win. Dolina Loary będzie pustoszyć mój portfel chyba do końca roku, bo winiarnia jest bogato wyposażona w wina z tego regionu.
Romulus - 2012-06-27, 20:24
:
Chlip, chlip, chlip :cry:
http://www.winarium.pl/wi...-yquem,978.html
Cena zdecydowanie ustawia do pionu i pokazuje, jak bardzo poza moim zasięgiem jest wino z naprawdę górnej półki. Od kiedy poczytałem o tym winie, marzę o nim.
Romulus - 2012-08-02, 18:53
:
http://www.businessinside...e-market-2012-7
5 najpopularniejszych win z Bordeaux w 2012 r.
Smutne jest to, że znam tylko to najtańsze :) Ale, jeśli dobrze liczę, to kupiłem je z niewielkim "narzutem" w winiarni. Co nieco krzepi.
MrSpellu - 2012-08-23, 22:47
:
Właśnie piję kretyńskie wino. Prosto z Krety. Białe Plyto. Wytrawne, orzeźwiające, cierpkie, lekko cytrusowe. Do krewetek idealne.
Dziś chyba zrobię całą butelkę, bo mojej żonie nie smakuje.
MrSpellu - 2012-08-23, 23:00
:
Kurna, już drugi dzień męczę to wino :P
Romulus - 2012-08-25, 20:40
:
No cóż, mister. Mam na to odpowiedź:




A skoro jesteśmy przy winnych cytatach z filmu to jeszcze kawałek z doskonałego filmu o winie i nie tylko:

You Know My Name - 2012-08-31, 19:37
:
Kupiłem sobie wytrawne winko w Biedronce: Baron de Ebro Rioja. No cóż, jestem fanem Montepulciano d'Abruzzo. To co piję jest w porównaniu z nim tekturowe. Nie polecam.

E: sytuację ratuje Gorgonzola z czerwonym octem balamicznym.
utrivv - 2012-09-03, 07:09
:
You Know My Name napisał/a:
Kupiłem sobie wytrawne winko w Biedronce: Baron de Ebro Rioja. No cóż, jestem fanem Montepulciano d'Abruzzo. To co piję jest w porównaniu z nim tekturowe. Nie polecam.

E: sytuację ratuje Gorgonzola z czerwonym octem balamicznym.

Sam nie piję ale słyszałem że w biedronce króluje "wino" Amaryna.
Podobno prawdziwa siara, niepowtarzalny smak ;)
Jander - 2012-09-03, 12:25
:
Amarena jest nawet niezła w gatunku tanich win, ale jak każde tanie wino im bardziej się je pije tym mniej smakuje.
Sabetha - 2012-09-13, 19:49
:
Spożywam drugi kieliszek czegoś, co się nazywa Tokaji Szamorodni i jest ni mniej ni więcej, tylko pamiątką z pobytu w Budapeszcie. Znaczy się, popijam niemożebnie dobrego węgrzyna i gdyby nie to, że jutro muszę iść do pracy, pewnie wytrąbiłabym i trzeci kielich.
Romulus - 2012-09-13, 20:39
:
Nie żałuj sobie :) To nie jabol, nie umrzesz. Szamorodni jest moim ulubionym tokajem. Zazdroszczę :) Zbalansuj popijając wodę między kolejnymi kieliszkami a rano nie poczujesz nic :) No chyba, że będziesz prowadzić samochód :) Wtedy sobie daruj.
Sabetha - 2012-09-13, 20:52
:
Po gruntownym namyśle trzeci kielich odłożę jednak na jutro. Ale masz rację, to zacny trunek - gdybym wiedziała wcześniej, kupiłabym jeszcze ze dwie butelki :)
Romulus - 2012-09-16, 19:06
:
No i jak, i jak?

A tu mały poradnik jak oceniać wino po kolorze:
http://www.bordeaux.com/u...evaluate-a-wine
You Know My Name - 2012-10-02, 15:01
:
Ale to poradnik dla kobiet, nie? Bo faceci to w sumie prawie daltoniści.

Ja dziś będę wieczorkiem, po wizycie w kinie na Jesteś bogiem a podczas zlewania, filtrowania i rozlewania czeremchówki, będę się raczył niedrogim Montepulciano d'Abruzzo (25 pln za standardowy flakon).
Romulus - 2012-10-23, 19:13
:
O piciu wina w Polsce: http://wojciechbonkowski....olsce-pije-wino
Ceny bym nie fetyszyzował. Ale faktycznie, że w Polsce poniżej 30 zł można kupić zaledwie przeciętne, słabe jakościowo wino na poziomie wina stołowego. Nadal pewnie smaczne i dające się pić. Ale kiedy się spróbuje takiego barolo, czy Brunello di Montalcino, albo co lepszych win bordoskich czy burgundzkich - to można poczuć różnicę.

Ale nie oszukuję się, nadal jestem w przeciętniźnie polskiej. Najtańsze i najlepsze wina przywoziłem zza granicy - bo można było kupic z naprawdę potężną różnicą na korzyść własnego portfela. Z lepszych win mam kupione w Polsce jeszcze jedno barolo (drogaśne jak cholera). A poza tym zaledwie dobre wina francuskie w cenie 40 - 70 zł za butelkę.

Mozna ratować twarz i prestiż :) kupując stosunkowo tańsze wina węgierskie albo gruzińskie. Za połowę ceny jakiegoś Pouilly Fume w opcji "dla wyrafinowanych" mozna zaopatrzyć się w zacnego węgrzyna i też się podlansować :)

Natomiast kupowania w dyskontach zacząłem unikać. Chyba że chodzi o wina portugalskie, w tym porto. Te z Biedronki bywają naprawdę interesujące. Ale kiedy z Lidla przyniosłem chianti jakiś czas temu, to wylałem nie dopijając nawet kieliszka, takie to były szczyny. Ujdą jeszcze rieslingi, ale polecałbym je jako wina stołowe tylko. Strasznie mnie po nich głowa boli, a to mi się nigdy nie zdarza po dobrym winie.

Kupuję zatem w winiarni u miłego pana (choć winiarnia też sieciowa, ale pan jest kompetentny i można zamawiać wina indywidualnie). Ewentualnie w Winarium u Marka Kondrata (mnóstwo win mało znanych producentów, bardzo dobrych i tanich. Oraz od niedawna w Domu Wina, ale to dlatego, że mam zaprenumerowany Czas Wina i mnie złapali na jakąś promocję fajniutką.
Fidel-F2 - 2012-10-23, 22:08
:
Najlepsze wino jakie kupiłem/piłem pochodziło z doliny Rodanu i kosztowało 15 franków czyli koło 11 zł.
http://www.vinogusto.com/...-de-venise-2009
Zaraz za nim był alzacki Resling za tę samą cenę.

Ale ja się nie znam
batou - 2012-10-26, 07:46
:
Romek snobuje ;) Mój plebejski gust całkiem nieźle zadowalają wina w granicach 30 Zł. Poniżej 20 Zł trzeba uważać, ale wyżej już spokojnie można dostać dobre i bardzo dobre wina.
Romulus - 2012-10-26, 07:49
:
Zgadzam się z tobą w zupełności. Po prostu żal mi ściska cztery litery, że mnie nie stać na kupowanie tych wybitnych win z pułapu 200 zł i wyżej. :-P Bo niemal każde które piłem z tego pułapu zdecydowanie jest warte swojej ceny.
Fidel-F2 - 2012-10-26, 07:55
:
Romulus napisał/a:
że mnie nie stać na kupowanie tych wybitnych win z pułapu 200 zł i wyżej.
Stać Cię, kwestia priorytetów, opiernicz figurki, ogranicz/sprzedawaj książki, kupuj tańsze parówki, zmniejsz odkładane sumy na czarną godzinę, etc., etc. I tak naprawdę po prostu szkoda Ci wydawać kasy kiedy wiesz, że to tak naprawdę nie jest tego warte. Zresztą o cenie wina rzadko decyduje jakość a częściej rozmiar winnicy i produkcja na poziomie kilkunastu tysięcy butelek rocznie.
MrSpellu - 2012-10-26, 08:59
:
Fidel-F2 napisał/a:
Stać Cię, kwestia priorytetów, opiernicz figurki

Coś Ci się porąbało --_-
Już wiem, osoby.
Fidel-F2 - 2012-10-28, 22:21
:
no tak, pomerdało misie, wykreśl figurki
Sabetha - 2012-12-22, 21:17
:
Popijam legendarne wino owocowe mojej mamy - istna wiśniowa poezja :mrgreen:
You Know My Name - 2012-12-25, 18:10
:
Romku, na co zwracać uwagę przy wyborze Chianti?

Złapałem się na tym że przegapiłem w tym roku festiwal młodego wińska... ech szkoda.
Romulus - 2012-12-25, 18:36
:
Cena przy chianti to zdradliwa dzi*ka. Jest mnóstwo rodzajów supertoscanów i nawet nie polecę żadnego. Może i mnóstwo wśród nich znakomitych win. Ale jeśli chodzi o chianti to biorę classico Szukaj czarnego kogucika :) Bywają słabe, bywają wyborne. Ale czarny kogucik to gwarancja jakości, moim zdaniem.
Romulus - 2013-03-02, 17:34
:
Francuska bagietka posmarowana masełkiem, z łososiem i koperkiem. A do tego chardonnay z Chile. Proste przyjemności...

Wina chilijskie nie są dla mnie szczególnie... pobudzające. Także to chardonnay z Carta Vieja szału nie robi, jak obiecywał pan w winiarni. Nie jest złe. Ale cała jego przyjemność zaczyna się i kończy na bukiecie. Ten jest intensywny, przepełniony aromatami letnich owoców: gruszek, mocno już dojrzałych jabłek i agrestu (jak mi się wydaje, ale nie wiem, czy w Chile agrest kwitnie). Wino w smaku jednak nie rzuca na kolana tak, jak robi to bukiet. Zaskakujący finisz z jedwabnym posmakiem czekoladowym wynagradza wszystko.

Spróbuję jeszcze "zmieszać" z polskim serem ("Bursztynem") i zobaczymy czy ocena się podniesie.

Ale generalnie wino warte swojej ceny. Właściciel winiarni chyba mi pościemniał, że w promocji kosztuje 30 zł, a wcześniej kosztowało 70 zł. Trudno mi uwierzyć w taką promocję :) Fanem chilijskiego wina nie zostanę, ale to było chyba dobrze wydane 30 zł.
Romulus - 2013-03-15, 12:27
:
Dziś wracam do klasyki, czyli białe wino z Cotes du Rhone, nie mogę sie doczekać. Kupiłem u Marka Kondrata kilka winek - muszę przyznać, że doskonałe wina ma w swojej ofercie. Jeszcze się nie zawiodłem. A ceny są zdecydowanie na każdą kieszeń. Za żadne z kupionych 6 winek nie zapłaciłem więcej niż 35 zł. I w ciemno, po wcześniejszych doświadczeniach z jego sklepem, mogę przyjąć, że i tym razem się nie zawiodę.

Do tego znowu bagietka z masełkiem, łososiem, koperkiem. Może dorzucę dziś troszkę majoneziku...

A na trzeźwo polecam ten tekścik:
http://czaswina.blogspot....sz-to-wino.html
Generalnie, nie warto się snobować znajomością win :) Co najwyżej wina oceną, jeśli się je spożywało :)
Romulus - 2013-05-03, 18:01
:
Właśnie spożywam:
http://www.marekkondrat.p...eux-bordeaux-ac
Pychota, do opisu dodałbym tyle, że w smaku jest idealnie zbalansowane między słodyczą a świeżością. Bałem się, że będzie słodkie jak sauternes, ale niepotrzebnie. Z pewnością jeszcze zamówię.
Jezebel - 2013-05-08, 17:02
:
Odkrycie z cyklu 'tanie i dobre': Sol del Mediterraneo.



Bardzo przyzwoite, a stosunek jakości do ceny (12 zł w osiedlowym sklepiku) już w ogóle powalający.
Romulus - 2013-07-26, 22:23
:
Na upał, burzowy zaduch - prosecco, lekko oszronione, najlepiej bez "akompaniamentu". Skończyłem butelkę dwie godziny temu i już tęsknię. A poza tym - w dobrej cenie. 35 zł w "mojej" winiarni. Choć na kieliszki (szklaneczki) w "Koszykach" na Koszykowej w Warsiawie, w hipsterskiej jamie, gdzie je spożywałem 2 tygodnie temu i w nadmiarze - smakowało lepiej:
http://sklepwiniarski.com...eneto%20DOC.jpg
Ale to kolejny przykład na to, że dobre towarzystwo to zawsze +10 do smaku wina :)
Romulus - 2013-08-31, 20:19
:
Ale dobre wino znalazłem w mojej "piwniczce": http://www.delectable.com...0fc2665000287/c
Problem w tym, że nie pamiętam, gdzie je kupiłem. Prawdopodobnie w "mojej" winiarni. Jutro muszę tam sprawdzić. Ponieważ jest wyborne. Schłodzone do temperatury 10-12 stopni Celsjusza daje czysty orgazm kubkom smakowym. Mimo że, na mój gust, zbyt słodkie. Ale może dzięki temu nawet zimne rozlewa się w ustach tak przyjemnie. Pachnie gryczanym miodem i to właściwie wszystko. W finale - jak to głównie przy białych winach - znalazłem świeże cytrusowe posmaki, ktore zapewniły dodatkowe orzeźwienie. Wino warte swojej ceny - ale problem w tym, że nie pamiętam jakiej. Zjawisko.
Romulus - 2013-09-28, 11:45
:
Fajny artykuł o rynku win w Polsce. A raczej o sprzedaży win w dyskontach:
http://wyborcza.pl/1,7547...po_alkohol.html
Cytat:
Daleko nam do statusu winnej potęgi. Szacunki firm badawczych mówią, że pijemy 3-5 litrów na osobę rocznie, na co wydajemy grubo ponad 1,5 mld zł. Dla porównania Francuzi spożywają blisko 40 litrów.

Ha! To jak z książkami. Zawyżam średnią i to znacznie. Piję wino na poziomie Franzuzów :)
Cytat:
Na dodatek klienci spożywający wino są niezwykle atrakcyjni dla handlowców ze względu na dochody. Zgodnie z tegorocznymi badaniami TNS Polska to 40-latkowie z wyższym wykształceniem, częściej kobiety niż mężczyźni.

To ciekawe, swoją drogą. Bo gdyby mnie ktoś zapytał, to obstawiłbym, że jest odwrotnie.
Cytat:
Wielki problem sklepów oferujących wino polega na tym, że wciąż niewiele o nim wiemy. Zaledwie 25 proc. (!) konsumentów pije wino przy jedzeniu, co dla nacji z południa Europy jest obrazą, bo tam jest dodatkiem do posiłku. Zjawisko tłumaczy częściowo to, że zgodnie z tradycją słowiańską pije się, aby się upić, tam pije się, aby zjeść.

Nie piję wina, żeby się upić. Choć lubię "szmerek" winny :) Jednak piję je ostrożnie, bo po wypiciu całej butelki nazajutrz głowa napiernicza tak, jak nigdy po wódce. Rozkładam więc butelkę na kilka godzin. I szkoda, że nie piję do jedzenia. Poza weekendami. W tygodniu nawet nie mam nastroju, żeby się napić wina. Czasami naleweczkę - nazbierało mi się tyle butelek, że przez lata będę je opróżniał. Dodać do tego zagraniczne alkohole, wódki włoskie, greckie, teraz mam jaką tunezyjskie nie-wiadomo-co od koleżanki, porto, wino z Madery. W sumie w mojej "piwniczce" wina globalnie to jakaś 1/4 zasobów.

Cytat:
Zaledwie co 20. rodak jest w stanie wymienić po jednej odmianie winorośli białej i czerwonej. Ponad 60 proc. nie wie albo nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego kieliszki do białego i czerwonego wina się różnią. 5 proc. ankietowanych przez TNS Polska uważa wręcz, że stoi za tym spisek handlowców, którzy chcą nas naciągnąć na ekstra wydatki (w rzeczywistości chodzi o aromat). Prawie co drugi Polak nie wie, w jakiej temperaturze powinno serwować się czerwone ani tego nie mierzy. Tylko co dziesiąty udzielił prawidłowej odpowiedzi, że temperatura podawania czerwonego wina zależy od rodzaju wina. Reszta podaje go, jak stoi, albo... schładza w lodówce. Ile wina należy nalać do kieliszka - wie jedynie 7 proc. Prawidłowa odpowiedź brzmi: do najszerszego miejsca w kieliszku.

Winny savoir-vivre nie jest wcale trudny, więc to zapewne się zmieni. Choć sam używam różnych kieliszków, to jednak nie z całej dostępnej palety. Tylko według ogólnego podziału do win czerwonych i białych.

Ale gdybyście otworzyli sobie jakąś strone o kieliszkach do win, to rychło się przekonacie, że w samej kategorii win czerwonych są różne kieliszki, inne do bordeaux, inne do burgunda itd. Tylko nie wiem, po co komu - jeśli nie jest koneserem i wytrawnym znawcą - taka różnorodność kieliszków. Najpierw trzeba wyćwiczyć nos a to przecież nie jest łatwa sztuka dla amatora. Do tego jeszcze podniebienie. Dopiero do szukania w winach niuansów można sobie kupić pięć kompletów kieliszków do win czerwonych i pięć do białych :)

BTW: jeśli chcecie komuś zrobić elegancki prezent w postaci kieliszków, to polecam tego producenta http://www.kieliszki-eisch.eu/
Drogie. Ale eleganckie i jeśli kupujecie prezent dla kogoś, kto się na winach zna, to zamiast butelki, można kupić takie kieliszki. Naprawdę chwyta za serce. Cena głównie :)
Cytat:
Kiedy rok temu Lidl na swoje półki wprowadzał wino Saint-Émilion Château L'Arrosée 1998 za 149,99 zł, wiele osób zastanawiało się, kto to kupi. I nie chodzi o jakość trunku (to kwestia indywidualna, co komu smakuje), ale co robi drogie wino w tanim sklepie.

Sama sieć w nieoficjalnych rozmowach przyznawała, że chodzi tu raczej o prestiż i marketing, a nie jakiś wielki biznes. Wino z Saint-Émilion (Grand Cru - czyli z klasyfikacji skupiającej winnice o największym potencjale) - sprzedało się w tak imponującym tempie, że w Lidlu wywołało to zaskoczenie.

W tym roku Niemcy uderzyli na jeszcze wyższą półkę. W tygodniu francuskim startującym w najbliższy poniedziałek pojawią się ceny znane raczej z delikatesów: 59,99 zł, 64,99 zł, 74,99 zł. Wśród win są już trzy Grand Cru: Château Pedesclaux 2009 za 199 zł, Château Talbot 2010 za 199 zł i Château de Camensac za 79,99 zł.

Droga oferta Lidla to oczywiście reklama, marketing i wizerunek. Pieniądze na winach dyskonty tak naprawdę zarabiają w zupełnie innych przedziałach cenowych: między 10 a 20 zł.

Muszę w tym tygodniu uderzyć do Lidla. Dla Grand Crus warto. Ceny jednak nie są jakiejś konkurencyjne w stosunku do tego, co można znaleźć w winiarniach. Ale, sam tekst to wskazuje, że dyskonty zarabiają na tych tanich winach. I choć cena wyznacznikiem jakości wina nie jest (albo: nie zawsze jest), to jednak te tanie wina cenowo odzwierciedlają stosunek do jakości :) Czerwonych win z dyskontów w zasadzie już nie kupuję. Bo to poziom win stołowych - masowa produkcja, bez troski o jakość. A takie sieci przecież kupują na ilość. Tymczasem najlepsze wina, które piłem były jednak droższe, bo pochodziły od producentów, którzy stawiali na jakość, a zatem ograniczali zbiory, aby nie psuć wina.

Dorzucę jeszcze dwie fajne aplikacje na smartfony.
Pierwsza to Delectable: https://itunes.apple.com/us/app/delectable-wine/id512106648?mt=8 Sympatyczna, pozwala na robienie własnej kolekcji, identyfikuje wino, pozwala porównać wrażenia. Prosta w obsłudze, darmowa.
Druga jest płatna, ale niedroga. https://itunes.apple.com/gb/app/wine-find/id538822354?mt=8 Jest bardziej rozbudowana i praktyczna. Pozwala na przykład na "parowanie" wina i posiłku. Bardzo bogata w treści. Też pozwala na stworzenie własnej kolekcji, aczkolwiek nie identyfikuje wina - albo jeszcze się nie dokopałem do tego. Plus przydatne porady i testy na wiedzę. Na poziomie zaawansowanym ledwie wyciągam 50% na 100% poprawnych odpowiedzi. Ale mnie to motywuje.
Romulus - 2013-11-02, 20:20
:
Małą ściągawka: wino - jedzenie - sery - a nawet kieliszki http://www.savory.tv/wp-c...iring-chart.jpg
Jachu - 2013-11-03, 11:18
:
http://tvnmeteo.tvn24.pl/...104421,1,0.html

Romku rób zapasy w piwnicy ;)
Romulus - 2013-11-03, 12:15
:
I dodać do tego Chińczyków, przez których ceny też poszły w górę - 2014 rok i 2015 szykują się jako lata kiepskiego wina bo te ze średniej półki wskoczą pewnie na wyższy pułap cenowy :(
Fidel-F2 - 2013-11-03, 17:57
:
eee tam Riesling Alzacki jest zajebisty do wszystkiego
Romulus - 2013-11-03, 17:58
:
Poczekaj, poczekaj. Chinole wyżłopią całe Bordeaux, to i po rieslingu zostanie ci tylko wino w kartonach.
Fidel-F2 - 2013-11-03, 18:11
:
odnosiłem sie do tej tabelki

piłem ostatnio jakieś hiszpańskie kartony, czerwone paskudne ale białe bardzo przyjemne :freak:
Romulus - 2013-11-03, 18:51
:
No weź :-P Wino z kartonu to już desperacja :)

Ostatnio piłem smaczne wino mołdawskie (Purcari), cena polska niższa od takiego sikacza jak "Carlo Rossi" i się zżymałem przy kasie widząc jak pan wypakowuje na ladę dwa "Carlo", przepłacając za napój winopodobny będący skrzyżowaniem sików z płynem do paznokci z dodanym aromatem landrynkowym. A na półce za podobną cenę, albo niższą - dobre wina z Mołdawii, Gruzji, Bułgarii. Kuźwa, już nawet Egri Bikaver zaczyna zdobywać uznanie, bo wydobył się z komunistycznej przemysłowej popeliny.
Fidel-F2 - 2013-11-03, 18:57
:
eeee życie stawia różne wyzwania :psycho:

w życiu nie piłem i nie zamierzam (wyjąwszy wyzwania) tego Carlo Rossi ale zauważyłem fakt, że plebejstwo z aspiracjami ze smakiem i nobilitacją spogląda na ten trunek mając go za markę światowej klasy
Romulus - 2013-11-29, 23:33
:
Beaujolais Nouveau 2013 - wrażenia takie same, jak w 2012 i 2011 r. Ot, mocne, młode wino. Bez szału i bez obciachu. Za rok pewnie będzie tak samo. Wypiję ze dwie szklanki wody, aby głowa rano nie bolała i po wszystkim.
Romulus - 2013-12-06, 20:00
:
Agrest plus gruszka a na finisz "przygaszona" w swej kwasowości cytryna. Pouilly-Fume: https://www.delectable.co...9a45e84000533/c
You Know My Name - 2013-12-09, 09:35
:
Romulus napisał/a:
Beaujolais Nouveau 2013 - wrażenia takie same, jak w 2012 i 2011 r. Ot, mocne, młode wino. Bez szału i bez obciachu. Za rok pewnie będzie tak samo. Wypiję ze dwie szklanki wody, aby głowa rano nie bolała i po wszystkim.
Miałem wrażenie, że w tym roku mniej mi podeszło niż w ubiegłych latach.
Romulus - 2014-02-07, 23:37
:
Zrobiłem ostatnio zamówienie w sklepie Marka Kondrata i - po raz kolejny - zero rozczarowań. A jakość wina znacznie lepsza niż tych wszystkich win sprzedawanych w dyskontach. Przy porównywalnej cenie. Przykład: http://www.marekkondrat.p..._ref_map=%5B%5D
Znakomite słodkie wino. Za 32 zł. Idealne po schłodzeniu do temperatury 10-12 stopni Celsjusza. Słodycz wina równoważona kwasowym finiszem, który pozostawia na podniebieniu wspomnienie rześkiego, wiosennego poranka. Wypiłem, poczułem wiosnę i ochotę, aby wstać bladym świtem i zrobić zwyczajowe pięć kilometrów :)
Fenris - 2014-04-01, 19:33
:
Dorwałem ja coś takiego:



Jak za taką cenę nawet niezłe - lekko orzeźwiające.
Romulus - 2014-04-19, 12:58
:
Dlaczego Pinot Noir: http://winefolly.com/tuto...out-pinot-noir/
I wszystko jasne. Tylko te bardzo taniczne to cholernie drogie są :(
Jezebel - 2014-04-19, 13:11
:
Piłam ostatnio 5-puttoniowego tokaja aszú i jestem zakochana po uszy <3

I przepyszne białe wino wytrawne (choć w sumie bardziej dry-off, jak na "nowe światy" przystało) nowozelandzkie, Saint Clair (ze szczepu Sauvignon Blanc), o cudownie intensywnym aromacie liści porzeczek, czerwonego grejpfruta i mango/passiflory, też wielce godne polecenia.


Fenris - 2014-05-08, 20:54
:
Szukam dobrego wina śliwkowego, ktoś coś?
Romulus - 2014-05-09, 05:46
:
Japońskie w "Piotrze i Pawle". Ale kosztuje, jeśli pamiętam dobrze, powyżej 50 zł. A może to japońska śliwkowa wóda?
Romulus - 2014-05-09, 20:53
:
Dawno nie piłem wina różowego. Ale nie zapomniałem, że najlepsze pochodzi z Doliny Loary - konkretnie z Anjou-Saumur. Wino bez wymagań i bez kompleksów. Smakuje tak jak powinno smakować wino różowe: zdecydowanie cytrusowe, z "miękkim", łagodnym finiszem truskawkowym. Aromaty kwiatowe. Idealne wino na ochłodę, ale i w taką pogodę niezdecydowaną jak dziś nadaje się w sam raz. Polska cena odpowiada cenie zachodniej (równowartość 14 dolarów, w euro pewnie trochę mniej). Nic tylko pić i relaksować się z przeświadczeniem, że przy dobrym winie, ze świetnymi ocenami i za rozsądną cenę:
https://delectable.com/wine/remy-pannier/rose-d-anjou/5305badb352b69163a00f3ee?e=536cf26f1d2b11c695000006&v=2012


BTW: obejrzałem najnowszy odcinek "Hannibala". I jestem uradowany, że w tym serialu także bohaterowie potrafią pić wino. To jest - nie trzymają kieliszka za czaszę oblepiając go spoconymi paluchami. Jak w innych, wulgarnych produkcjach amerykańskich. I to pięknie, w detalu oddaje istotę głównego bohatera. Jakiż byłby niesmaczny dysonans, gdyby Hannibal trzymał ten kieliszek inaczej, jak te wszystkie amerykańskie wsiury w filmie i telewizji...
Romulus - 2014-05-25, 08:30
:
Co podawać do stejka: http://www.marekkondrat.p...e-wino-do-steka
Ja malbeca niezbyt lubię, bo to wino zbyt mocne, jak dla mnie. Ale bez wątpienia oddziałuje na smakowanie mięsa. Wolę Stary Świat, z preferencją włoską. Chyba najlepiej się komponuje z takim mięsiwem, bo stanowi dodatek do solidnego kęsa pracowicie przeżuwanego. Nie dominuje.
Romulus - 2014-12-06, 20:18
:
Ech, jak nie odświeżę tematu to trawą zarośnie...

Po powrocie z urlopu wróciła pierwsza miłość, czyli chianti. Te przywiezione z Włoch już wytrąbiłem. Została jedna butelka, ale czeka na spotkanie z przyjaciółmi. Ale nie wiem, czy doczeka. Zostały mi jeszcze dwie butelki Brunello di Montalcino, ale czekają na odwiedziny królowej lub papieża. Ale może choć jedna, ta najstarsza "pęknie" 1 stycznia.

Na razie upijam się kupnymi. I wyjdę na snoba, ale - kuźwa - cena wina jednak ma znaczenie. Pijąc te tańsze wina, czy to włoskie, czy francuskie, czuć jednak różnicę między tymi droższymi. Mogą być tanie, mogą być dobre, ale jednak kiedy otwierasz butelkę wina, które kosztuje od 70 złotych wzwyż, znasz się nieco na winie, bo twoje kubki smakowe niejedną butelkę przećwiczyły - to nie ma siły, czuć różnicę. Kompozycja smakowa, złożoność, począwszy od nosa skończywszy na finiszowych "refleksach" - wszystko ma znaczenie i wszystko wzmaga przyjemność.

Zatem dwa wina, w cenie od 70 zł. Pierwsze dostępne w marketach, kupiłem je w "Piotrze i Pawle". Cena 74,99 zł. https://delectable.com/capture/5479d4da442ed0eb8b000d59
Wino warte swojej ceny. Bliskie ideału. W kieliszku poczujecie i posmakujecie Toskanii. To jest nie do podrobienia. A to przecież chianti, supertoscan. Ale to jedno z tych win, po spróbowaniu którego nie ma się wątpliwości, dlaczego Hannibal Lecter połączył by je z jedzeniem wątróbki. Rozkosz na podniebieniu. Z mocną, wiśniową dominantą. Ale też z przyjemnym, łagodzącym posmakiem czekolady. Słowo "łagodzące" jest tu istotne. Ponieważ wadę tego wina jest to, że jest to riserva, czyli wino, które leżakowało w beczkach dłużej, niż normalnie leżakuje chianti. Jest przez to mocniejsze, co czuć na języku. Miłośnikiem riservy nie jestem - niezależnie od tego, czy to włoskie, czy hiszpańskie. I w tym winie właśnie to "przeleżakowanie" osłabiło nieco moją ocenę. Poza tym wino wspaniałe, aż się chce zaczerpnąć powietrza pełną piersią. Najlepsze chianti, jakie piłem dotychczas.

Drugie wino - też chianti, ale classico https://delectable.com/capture/54832e8a442ed00ebb00141d . Cena - 89,99 zł. Czarny kogucik rządzi. Ale nie tak, jak supertoscany. W zasadzie to "zwykłe" chianti są odpowiedzialne za rozsławienie tego wina. W obiegowych opiniach, które czytałem o chianti classico, przeważa pogląd, że to wino konserwatywne, zachowawcze. Pewnie wpływ na to ma fakt, że chianti klasyczne jest robione wyłącznie z odmiany sangiovese, według ścisłych receptur. Krąg producentów tego wina jest stosunkowo niewielki. To producenci zrzeszeni w stowarzyszeniu obejmującym kilka gmin. To, że wino jest nazywane chianti klasycznym, nie czyni go, z urzędu, ani lepszym ani gorszym. Lubię chianti klasyczne, ponieważ wiem, kiedy je piję, że w usta wpływa mi smak właściwy tylko dla niewielkiego obszaru toskańskiej produkcji wina. Te wina są trudniejsze, moim zdaniem. Trzeba być mistrzem, aby winem tym zaskoczyć, trzeba mieć dużo pieniędzy, aby kupić klasyczne chianti, które wywoła zachwyt. Ale to nie oznacza, że to wino jest złe. To typowe klasyczne chianti. Jeśli ma się porównanie z innymi, to łatwo poczuć się bezpiecznie. W klasycznym chianti nie ma szaleństwa, nie znalazłem jeszcze żadnej butelki, która by mnie zaskoczyła. To grzeczne, wyborne wino. Trzyma klasę, poziom, nie sprawia niespodzianek. Daje poczucie dobrze wydanych pieniędzy. A smak - też bez niespodzianek. Wiśnie, czekolada, ale też - przynajmniej przy tej butelce - wyraźnie czuć mleko. Smak ten "uspokaja" wino na podniebieniu. Wprowadza błogość.
Romulus - 2015-01-01, 19:20
:
Przy sylwestrowej rozgrywce otwarte zostało to wino: https://delectable.com/capture/54a45f47442ed0dffd000aac I odjazd zupełny. To nie było wino tylko estetyczne przeżycie i wyniesienie moich kubków smakowych na całkowicie nowy poziom. Po pierwsze śliwki, pod drugie łagodna nuta tytoniowa i drewno. O tym, że to cedr doczytałem później. Pierwsze "drzewne" skojarzenie to pamięć o zapachu, świeżym zapachu młodego drzewa, z którego zdejmowana jest "skóra". Ale jeśli tak pachnie także cedr - fine by me :) Teraz go będę szukał. Niektóre roczniki drogie, te z 1998 r. wyprzedany (przynajmniej w Stanach). Może znajdę, wtedy schowam i poczekam, aż królowa brytyjska wpadnie na kolację.
Romulus - 2015-05-17, 10:53
:
"Przepiłem" się klasyką włoską i francuską i teraz odświeżam kubki smakowe winami z Nowego Świata. Ale też staram się unikać "uniwersalnych" odmian (cabernety, pinoty, merloty), choć i takie mam w swojej "piwniczce". Raczej preferuję "regionalne" odmiany klasyków: carmenere (Chile), malbec (Argentyna). W sklepie pan mi polecił wspaniałe (jak się okazało) wino: https://delectable.com/@romanochocki/p/hQkAQ Smak, który wlewa się do ust jest trudny do opisania: mieszanina pikantno słodkich nut, papryka, czekolada, przyprawione aromatem spalonego drewna i tytoniu. Ostra nuta na finiszu wieńczy dzieło.

Po pierwszej butelce poszedłem do sklepu i zamówiłem od razu całą skrzynkę. Tanio nie jest, ale i nie jest też drogo, jak na taki poziom. 86 zł za butelkę. Połowę skrzynki musiałem "oddać" w ramach zrzutki :0
Tomasz - 2015-05-17, 15:25
:
Ja ostatnio pozytywnie zaskakuję się winami gruzińskimi.
MadMill - 2015-05-17, 15:40
:
Bo są zajebiste, pełne, gęste, a kuchnia gruzińska nie jest gorsza ;)

A my jesteśmy na etapie wyparcia i zapezeczenia że Hiszpania i Włochy robią dobre wina. Przesadziliśmy w ostatnim czasie i z chianti, montepulciano oraz rioja. Dzisiaj mam coś do picia w upały, ale pogoda mi nie wyszła. Chardonnay raz!
Romulus - 2015-06-16, 17:37
:
Miałem pisać w innym wątku, ale w sumie po co powtarzać, że Wrocław to fajne miasto itp.? :) Wszyscy to wiedzą :) Nawet dużo tam ludzi mówiących po polsku :mrgreen:

Ale nie o tym, więc bez spamowania :) Znalazłem tam fajną winiarnię, tj. sklep z winem i miejsce, gdzie można sobie posiedzieć i popić wino w spokoju. Z fajnym właścicielem, zabieganym. W sobotę akurat był sam i mu się zwaliło na głowę sporo klientów :) A chłop ledwie wyrabiał z ich obsługiwaniem. Winko podaje i sprzedaje przednie. W cenach rozsądnych. Naprawdę za takie same pieniądze jak w markecie można kupić wina wybrane, a nie sprowadzane hurtowo. Naprawdę, jakże miło pogadać z kimś kompetentnym i mądrzejszym od siebie! A do tego, dzięki ofercie ze sklepu załatwiłem sobie "znajomość" z trzema subregionami południowo zachodniej Francji. A już myślałem, że będzie to biała plama, dopóki sam tam nie pojadę. :) Kiedyś :) Wywiozłem dla siebie butelkę ponoć świetnego wina z Cahors (ale wierzę temu sympatycznego panu na słowo). A można u niego zamawiać przez Internet, więc Marek Kondrat ma konkurenta :) Polecam, bardzo fajne, urocze miejsce, szczególnie wczesnym wieczorem http://www.winnicanasolnym.pl/index.php
Romulus - 2016-02-24, 10:33
:
Trzeba odświeżyć temat, nawet jeśli tylko ja będę o winie spamował.

Ostatnio otworzyłem ostatnie wino przywiezione z Włoch w 2014 r. W tym roku jadę tam ponownie, więc będzie okazja do poszukania jakichś win w Polsce mało dostępnych.

Swoją drogą, jeśli będziecie kiedyś we Florencji to nie kupujcie win w sklepach. Chyba że na targu Mercato Nuovo. Można tam za przystępną cenę znaleźć sporo mało znanych, bardzo lokalnych chianti, sangiovese, brunello, czy vino nobile. Oczywiście, nie są to wina koneserskie, na ogół nie jest o wiele taniej niż w sklepie. Ale jaka dzika frajda otworzyć chianti od jakiegoś małego producenta, którego nie stać, aby przebić się z ofertą poza lokalny rynek - i upić się samym aromatem.

Ale to wino, które piłem ostatnio kupiłem w enotece w Greve - http://www.wine-searcher....cany+italy/2009 Mocne, dobrze zbudowane, przy pierwszym kontakcie wydaje się zbyt cierpkie. Ale najlepiej je zdekantować i spróbować 20 minut po przelaniu. Wtedy otwiera się na podniebieniu mieszanką smaków czarnych owoców, ale dominuje mimo to wiśnia. Nie jest to najlepsze brunello, które piłem, ale z pewnością stosunek jakości do ceny jest bardzo korzystny.

EDIT: Sting "zrobił" dobre wino i to w cenie przystępnej, a nie tylko dla bogaczy http://www.portalspozywcz...j21CNo.facebook
bio - 2016-02-24, 21:52
:
Nie znam się na winach. Lubię Rieslingi. Niektóre. Acz niektórzy twierdzą, że białe to nie wino. Mój przyjaciel lata temu pojechał na staż ( mikrobiolog) na jakiś uniwersytet w Hiszpanii. Przywitanie było radosne - a to pan jest z tego kraju, gdzie robią wino z jabłek! Anglicy robią wino z pokrzywy. Podobno już nie wolno tego czegoś tak nazywać. Przyznam, że Mamrot wypromowany na powodzeniu serialu nawet w klasie polskich żurów klasyfikuje się nisko. Nie, że jestem znawcą, ale kolega Jurand, który znawcą jest stwierdził że cienkie. Ciekawe, co by powiedział koneser Ślipek? W sumie nic ciekawego. Ślipek nie filozuje tylko spożywa. Ostatnio ma poważne problemy z trzustką. Ale to raczej od Białej Damy, zatem nie będę spamować gorzelnią.
MadMill - 2016-02-25, 08:56
:
Romulus napisał/a:
Swoją drogą, jeśli będziecie kiedyś we Florencji to nie kupujcie win w sklepach. Chyba że na targu Mercato Nuovo. Można tam za przystępną cenę znaleźć sporo mało znanych, bardzo lokalnych chianti, sangiovese, brunello, czy vino nobile. Oczywiście, nie są to wina koneserskie, na ogół nie jest o wiele taniej niż w sklepie. Ale jaka dzika frajda otworzyć chianti od jakiegoś małego producenta, którego nie stać, aby przebić się z ofertą poza lokalny rynek - i upić się samym aromatem.

Włosi mają luźne podejście do swoich oznaczeń więc wina na półkach są także zagadką dopóki się ich nie spróbuje, więc także prawie jak na targu :P

A ja mam Cave do ponownego spróbowania, ponieważ pierwsze podejście na sylwestra (zamiast sowieckoje igristoje :) ) chyba było zatarte przez wypity wcześniej litr innego czerwonego wina.
Romulus - 2016-03-05, 08:46
:
MadMill napisał/a:
Romulus napisał/a:
Swoją drogą, jeśli będziecie kiedyś we Florencji to nie kupujcie win w sklepach. Chyba że na targu Mercato Nuovo. Można tam za przystępną cenę znaleźć sporo mało znanych, bardzo lokalnych chianti, sangiovese, brunello, czy vino nobile. Oczywiście, nie są to wina koneserskie, na ogół nie jest o wiele taniej niż w sklepie. Ale jaka dzika frajda otworzyć chianti od jakiegoś małego producenta, którego nie stać, aby przebić się z ofertą poza lokalny rynek - i upić się samym aromatem.

Włosi mają luźne podejście do swoich oznaczeń więc wina na półkach są także zagadką dopóki się ich nie spróbuje, więc także prawie jak na targu :P

I to jest najfajniejsze, ostatecznie :) Kupisz sobie jakieś wino "regionalne" za mały piniondz, a w butelce skarby :) Albo na odwrót - jakiś czas temu kupiłem drogie chianti, a w środku niemal ocet, choć wino trzyletnie ledwie.

A tymczasem - ja też tak chcę: https://www.youtube.com/watch?v=bu77rb0mww4
Romulus - 2016-09-03, 13:00
:
Wczoraj kolejna butelka wina z północy Włoch utwierdziła mnie w przekonaniu, że najlepsze włoskie wina pochodzą z tej części kraju. Piemont, Wenecja, Trydent - Górna Adyga. Chianti z Toskanii jest doskonałym włoskim winem środka. Czy to supertoskany, czy klasyczne. Kupisz butelkę i nie będziesz żałował. Ale zachwyt wywoła rzadko i nieoczekiwanie. Natomiast, co kupię wino z Piemontu, czy Wenecji - zawsze jest warte swojej ceny. A częstokroć niedowartościowane. :) Tak było z Amante - https://www.marekkondrat....so-veronese-igt Piłem i marzyłem, a nudny 2 sezon "Narcos" mijał jakoś raźniej. :) Skończyło się wino i trzeba było przerzucić się na jakiś lepszy serial. :) Czekolada i wiśnie - połączenie idealne. Chyba jedno z moich ulubionych w winie, zaraz po/obok połączenia tytoniu i papryki. Brakowało jeszcze zwiastującej dębową beczkę wanilii, ale i bez tego to Amante było niemal wybitne. Warte swojej ceny.

Aczkolwiek jakiś czas temu znalazłem w Lidlu dwa wina z Bordeaux, drogie były, po 89 zł. Ale, kurczę, po otwarciu niebo w gębie. Siostra ma dać znać, jeśli znowu się pojawią. Nawet na Delectable miały wysokie oceny profesjonalistów. To wino zresztą także (9,5).
bio - 2016-09-06, 15:47
:
Najlepsze Bordeaux jakie piłem, było winem z Włoch. W ogóle to było najlepsze czerwone jakiego próbowałem. Bordeaux z Włoch? Jak to? Przeczesałem internet w poszukiwaniu i nie znalazłem. Było to dobre parę lat temu. Przyjaciel otworzył w imieniny. Inni goście już poszli i wyciągnął. Tu mam coś ponoć boskiego. Takież było. Gdzie kupiłeś? Nie kupiłem, dostałem w prezencie. Tajemnica pozostaje tajemnicą do dziś. Miałem zapisaną nazwę i inne szczegóły w telefonie, który już nie istnieje. Wolę białe, acz mój sąsiad z góry, który lubi uchodzić za konesera i znawcę twierdzi, że białe to nie wino.
Fidel-F2 - 2016-09-06, 16:46
:
Najlepsze czerwone wino jakie piłem pochodziło doliny Rodanu, to mój ulubiony region winiarski Francji - Chateau des Applanats, Beaumes de Venise. Ale żaden ze mnie fachowiec w branży, nie za bardzo potrafię opowiedzieć o smaku.
Romulus - 2016-09-09, 22:01
:
Brad Pitt i Angelina Jolie również mają winnicę i produkują wino: http://miraval-provence.com/en/#Miraval
Tanio nie jest. Ale wino ma wysokie noty.
Ale widzę, że można w "skrzynkach" kupować, więc 93 euro za 6 win to cena dosyć umiarkowana.

Jeśli chodzi o "celebryckie" wina, to piłem tylko wino pochodzące z winnicy Francisa Forda Coppoli. Nie rzucało na kolana, ale, na szczęście, nie ja płaciłem. :)

W Polsce produkcją wina zajmuje się Grzegorz Turnau. Trunki z Winnicy Turnau można kupić u Marka Kondrata.
Trojan - 2016-11-30, 11:53
:
heh

właśnie miałem zapytać - czy ktoś pił wina Winnicy Turnau ? warto ?

ps. wczoraj wg. plebejskiego gustu zakupu kilku butelczyn dokonałem w Marks&Spencer - w promocji i extra promo za 6 butelek (Porto, Szampony, Szkocką itp)
Romulus - 2016-12-23, 22:46
:
Przegapiłem twój wpis.

Mam w domu butelkę chardonnay z Winnicy Turnau. Rocznik 2015. Ale jeszcze nie próbowałem. Planuję skosztować, kiedy słoneczko przygrzeje. Czerwone mnie ominęło, ale może nadrobię następnym razem. Choć spodziewam się wysokiej kwasowości. To żadna ujma, zależy co kto lubi. Ja mocno kwasowe wina lubię, jeśli leżakowały w beczkach. Wtedy łagodzi je wanilia. Ale, jak czytam tu i ówdzie, "beczkowość" bywa passe. Nie dogonisz.
Romulus - 2017-02-06, 11:54
:
Polskie wina zaczynają być zauważane na śfecie: https://kobietaiwino.wordpress.com/2017/02/06/jancis-robinson-o-polskim-winie/ Trzeba zacząć się zaopatrywać chyba.
MadMill - 2017-02-06, 12:10
:
Czytałem artykuł w Czasie Wina i czekałem właśnie na spełnienie obietnicy przez Robinson, która obiecała recenzję polskich win na łamach amerykańskich serwisów lub gazet. Obietnicę spełniła jak widać.


Tylko to odwieczne pytanie, co kupić panie i gdzie, bo zaraz polskie wina będą dostępne wszędzie tylko nie w kraju.

Romku, ale ja poważnie, jak masz coś do plecenia w polskich to wal.
Romulus - 2017-03-11, 16:36
:
Zacząłem się rozglądać, choć specjalnie nie szukam. :) Dziś spróbowałem tego https://delectable.com/capture/58c2492158bdd3065700004a Znalazłem w restauracji. Ale do picia się nie nadaje. Na nouveau za słabe, nie czuć owoców, które powinny łagodzić kwasowość takiego wina. Pachnie kompostem - całkiem ciekawie :) Wypiłem kieliszek i reszta butelki poszła do zlewu. Pierwsze koty za płoty. :) Choć muszę zapamiętać, aby polskie wina wybierać rozważnie. Bo kupowanie, aby wylać do zlewu po jednym kieliszku to nie jest dobra droga. :)
Trojan - 2017-03-11, 17:13
:
Ile kosztowalo?
Romulus - 2017-03-11, 17:53
:
Około 40 zł. Strata piniendzy. Można za tę cenę kupić dobre wino w Lidlu lub Biedronce.

Ale nie spróbujesz, nie przekonasz się. :-P
Trojan - 2017-03-11, 19:36
:
Mam podobne wrażenia z rodzimych winnic. Kupiłem coś co smakowało jak jabcok za trzpińdziesiąt a kosztowało 10xtyle.
Romulus - 2017-03-11, 21:11
:
Pocieszam się tym, że piłem droższe wina, które smakowały jak jabole. :) Ale marna to pociecha, zatem otworzyłem pewniaka: primitivo kupione w "Piotrze i Pawle". Nie chce mi się wklejać z Delectable, więc wrzucę ze strony importera: http://sklep.vininova.pl/...nduria-dop.html

Madonna mia! Co za ekstaza! :) Puglia, leżąca na "obcasie" włoskiego "buta" nie słynie z atrakcji turystycznych. Znam ją tylko z przejazdu do Vieste, ciasną drogą, z którego zostały mi wspomnienia "wspinaczki" rzężącym samochodem po krętej górskiej (choć to mocne słowo) drodze do przytulnego, cichego kurortu przypominającego greckie miasteczka. W pobliżu jest lotnisko w Bari - zresztą same miasto jest sympatyczne. I warte odwiedzenia (tak na jeden dzień). Choć nocleg polecam w Mola di Bari, z urokliwą plażą. A i sama miejscowość niczego sobie. Aczkolwiek tylko do letniego wypoczynku na plaży.

Ale do rzeczy. Jedyne co warto kojarzyć z Puglią (Apulią), moim zdaniem to właśnie wino biorące swoją nazwę od szczepu primitivo. Primitivo di Manduria to chyba jedyna, na pewno najważniejsza apelacja włoska z tego regionu. Wino jest pyszne. Amerykanie "ukradli" ten szczep i produkują z niego swoje merloty. San Marzano to chyba główny producent primitivo, na pewno jeśli chodzi o te dostępne w Polsce. Sprawdziłem w Delectable i wszystkie primitivo, które piłem pochodzą od tego producenta.

Jest takie, jak w opisie. Z tym że, według mego amatorskiego smaku wspomniane kakao i wanilia zdecydowanie dominują. Na pewno nuty owocowe też są wyczuwalne, ale "przykryte" są wspomnianymi. Pychotka. Za rozsądną cenę. Z tego co pamiętam, chyba nie przekroczyła 60 zł. Włoski luksus za rozsądną cenę. Na pewno stosunek jakości do ceny wypada na korzyść jakości. Nie przepłacicie.
MadMill - 2017-03-14, 15:36
:
Trzeba było zostawić na ocet a nie wylewać...

Te wina które ja piłem z polskich winnic to po pierwsze, wszystkie czerwone są mocno mineralne i taniczne, ale w sposób niedobry. Białe są o wiele lepsze od czerwonych, ale to raczej trunek z serii session.
Romulus - 2017-05-05, 16:05
:
Spróbowałem wina z Winnicy Turnau. I jest pyszne! https://www.marekkondrat....au-rondo-regent Z pewnością nie jest tanie. W tej cenie znajdziecie bardzo dobre, z pewnością lepsze wina z Nowego Świata, czy nawet Włoch lub Francji, czy Hiszpanii. Choć może niekoniecznie. Ale nie o to chodzi, że wino jest za drogie. Nie jest cenowo konkurencyjne. Ale mimo to warto spróbować. Bo dbałość producenta o produkt końcowy jest godna podziwu i wsparcia. W nosie nie powala: skóra i papryka dominują, tak jak jest napisane na etykiecie. Ale w ustach robi wrażenie. Jest wiśniowe, ale - moim zdaniem - wino to "robi" finisz, w którym czuć słodkie nuty wisien w likierze. Znowu: tak, jak napisano na etykiecie. Żadnej ściemy. Żadnej reklamowej przesady. To słodkie wykończenie w wytrawnym winie dodaje mu uroku i elegancji. Proste i eleganckie wino. Jak na Nizinę Szczecińską i chłodny polski klimat - pierwsza klasa. Dałem w Delectable 90/100.

W zeszły weekend byłem na kursie wiedzy o winie organizowanym przez www.marekkondrat.pl W jego trakcie, pierwszego dnia degustowaliśmy 12 win. Jednym z nich było także to pochodzące z Winnicy Turnau: https://www.marekkondrat....polslodkie-2015 I tu było jeszcze lepiej.

Wybieram się na najbliższe Targi Książki w Warszawie i z pewnością podjadę na Wierzbową 3, aby kupić jeszcze ze dwie butelki. Obydwa wina szczerze polecam a Winnicy Turnau wypada tylko życzyć wszystkiego dobrego.
Romulus - 2017-07-20, 18:27
:
Kolejne wino z Winnicy Turnau:
https://www.marekkondrat.pl/turnau-solaris
Jakie dobre! Znowu: wszystko co napisano w opisie mógłbym tu powtórzyć. Kolejny powód do szacunku dla sprzedawcy i producenta. Wino jest wytrawne, lecz lekkie. Bardzo przyjemne. Idealne na upalny dzień. Godzinka, półtorej schładzania w lodówce wystarczy, aby się cieszyć pełnią aromatów i smaku.

Dobre, bo polskie - niedługo tak się będzie pisać o polskich winach. Za sprawą Winnicy Turnau. Szkoda, że w sklepie już nie można kupić więcej. Zamówiłbym od razu ze dwie butelki.
Romulus - 2017-12-15, 19:44
:
Małe objawienia. Jacob's Creek - australijski producent win "masowych", do znalezienia w każdym markecie, w najniższym przedziale cenowym. Gdzieś na równi z "winami" pod marką Carlo Rossi (które dla mnie są skrzyżowaniem lakieru do paznokci i rozpuszczonych landrynek). Z tym że Jacob's Creek produkuje wina, wprawdzie proste, nieskomplikowane i nie wymagające niczego poza temperaturą podawania - jednak smaczne. Ale niedawno zobaczyłem na półce w markecie wina pod tą marką, które były co najmniej dwa razy droższe niż "zwykłe" Jacobsy. Cabernet sauvignon i shiraz. Wyróżnia je to, że dojrzewały w beczkach po whisky. Skusiłem się i jaka niespodzianka w gębie! Bogate, zbalansowane wina, z miłymi dla podniebienia taninami, pełne owocowych aromatów, słodkich posmaków (wisienki, śliweczki w likierze). Właśnie raczę się shirazem. I jestem zachwycony. Za tę cenę (ok. 60 zł) - jest to niebo w gębie. Ja kupiłem w "Piotrze i Pawle". Warto! Tu więcej od zawodowców: https://winicjatywa.pl/jacobs-creek-double-barrel-cabernet-sauvignon/#
Kupować, nie czekać. Bo mało.
Cintryjka - 2017-12-16, 10:28
:
Kupię sobie chyba Shiraz na święta, jak nie zapomnę. Dzięki!