Czas wrócić do pisania o muzyce, cztery wpisy przez taki okres czasu to mało, zdecydowanie za mało. Na pierwszy ogień pójdzie pierwsza studyjna płyta zespołu Riverside. Out of Myslef to równocześnie pierwsza część Reality Dream Trilogy. Skróconą historię Riversidu prezentowałem w tym wpisie dlatego tym razem pozwolę sobie nie prezentować sylwetki zespołu.
Płyta zaczyna się od najdłuższego utworu The Same River, który to po już dość ogranym motywie zmieniania stacji radiowych rozpoczyna się dość spokojnie. Kilka dźwięków, a to odezwie się gitara czy odpowie jej jakby w tle bas. Jednak z czasem muzycy dokładają kolejne elementy. Pojawiają się kolejne instrumenty. Budowany w ten właśnie sposób utwór, co jakiś czas zaskakuje kolejnymi płynnymi przejściami. Tytułowe nagranie zaczyna się już inaczej, nie ma już żmudnego budowania, nie na to z resztą czasu. Utwór jest wyraźnie krótszy ale i tak w pamieć może zapaść powtarzający się zwrot „Voices in my head…”. W I Believe Riverside postanowił znów zaskoczyć, tym razem słyszymy przytłumione gwar rozmów, których jednak nie da się zrozumieć i dopiero pojawienie się jakby „narratora” wprowadza nas na dobre w utwór, który muzycznie okazuje się być najspokojniejszym z dotychczasowych, nie ma w nich charakterystycznego brzmień dla zespołu. Jest to też jakby wstęp do następnych trzech utworów. Instrumentalnych Reality Dream i Reality Dream II w których to muzycy rozkręcają się i pokazują to co najlepsze w ich muzyce. Potrafią od nastrojowego, wolniejszego grania płynnie przejść do dynamiczniejszych fragmentów, które w żaden sposób nie wydają się być nie na miejscu. Obie kompozycje rozdziela Loose Heart, który to właśnie świetnie wpisuje się w przed chwilą opisaną kwestię. Spokojny początek który przeradza się w swoistą kumulację różnych dźwięków. In Two Minds to nastrojowa ballada jakby domykająca kompozycje, która rozpoczęła się w I Believe. Przedostatni The Curtain Falls to jakby powtórka z rozrywki, powtórka jednak bardzo przyjemna dla ucha i jednocześnie ewidentny ostatni krok ku finałowi, który zaczyna się w nagraniu OK. Przez ostatni utwór przebija się pewien optymizm. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że Out of Myslef to album koncepcyjny, głównie ze względu na teksty. Cały czas śledzimy drogę bohatera, drogę jakby przez marazm i depresję by w OK właśnie pogodził się on ze swoim losem…
There is sadness in my mind – ok.
There is darkness in my mind – ok.
Thoughts echoing in my mind – ok.
Everything is gonna be…
Out of Myslef to nastrojowa, świetnie zagrana płyta. Muzycy nie bali się wplecenia w utwory dość ogranych motywów, wyszło im to znakomicie. Wszystko wydaje się przemyślane, a żaden utwór niewepchnięty na siłę. Widać, że mieli pomysł na płytę i konsekwentnie go realizowali. Zwolenników braku tekstowej pustyni czyli osób, które cenią sobie i tę warstwę muzycznego rzemiosła mogę zapewnić, że i na tym się nie zawiodą. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie jest to najlepszy album zespołu ale doskonale nadaję się jako wprowadzenie w „magiczną” twórczość Riverisde.
Przeczytaj również:
- Muzyczne wędrówki: Odcinek #1 Od dłuższego czasu po głowie chodzi mi cykl tekstów poświęconych muzyce. Konkretnie chodzi o prezentowanie różnych znanych i mało znanych zespołów z mojej skromnej kolekcji. Szukałem pomysłu jak to zrobić...
- Lifeline, Neal Morse Aby odkryć muzykę którą Morse nagrał na Lifeline, wpierw musiałem trafić na Spock’s Beard jego macierzysty zespół z którego po nagraniu albumu Snow odszedł. Oczywiście mogłem na Morse’a trafić wcześniej,...
Jeden Komentarz
Nie znam się tak dobrze na muzyce, jak Ty, ale płyta podoba mi się bardzo:) Klimat ma super, w sam raz na jesień/zimę.