W tym roku Runa zaczęła wznawiać cykl Kroniki Drugiego Kręgu Ewy Białołęckiej, a wielu czytelników upatruje w tym szansę rychłego zakończenia historii młodych magów. Za nim jednak dowiemy się, kiedy Czas złych baśni trafi na nasze półki, warto przypomnieć sobie początki cyklu. A wszystko zaczęło się od Tkacza Iluzji, zbiorku opowiadań, który w 1997 roku objawił się czytelnikom.¹ Tkacz… to pierwowzór Naznaczonych błękitem. Pewne zawirowania związane z poprzednim wydawcą Ewy Białołęckiej, zmusiły ją do wprowadzenia zmian. Nie chcę roztrząsać tutaj kwestii czy wyszły one na dobre książce czy nie, gdyż bez nich moglibyśmy nie mieć szansy cieszyć się z nowych przygód Kamyka i spółki.
Naznaczonych… często się przedstawia jako powieściową wersję Tkacza Iluzji. Wydaje mi się, że tak potraktowana książka, może trochę tracić. Postrzeganie jej jako zbioru opowiadań też nie wydaje się być optymalnym rozwiązaniem. Teksty, choć początkowo zdają się być osobnymi bytami, później, powoli zaczynają się ze sobą łączyć. A też nie wszystkie teksty z tej wersji znajdowały się w pierwowzorze. Choćby otwierający pierwszą część Naznaczonych błękitem prolog, zatytułowany Twierdza na Kozim Wzgórzu. Wprowadza on nas w świat Lengorchii, który poznajemy, śledząc perypetie młodzieńca zwanego Białym Rogiem. Wydarzenia z prologu mają miejsce sto lat wcześniej niż te opisywane w pozostałych częściach. Choć Twierdza na Kozim Wzgórzu wydaje mi się najsłabszym ogniwem całego tomu, to nie można odmówić autorce udanej kreacji dwóch braci – starszego Białego Roga i młodszego Koziołka. W dalszej części książki poznajemy głównych bohaterów tej opowieści, Nocnego Śpiewaka i Kamyka oraz ich przyjaciół, mistrzów czy nauczycieli. Czytaj dalej →
Jeśli komuś paranormal romance kojarzy się wyłącznie z wampirami, o co przeglądając ofertę wydawniczą nietrudno, dzięki książce Kate Lauren może zmienić zdanie. Lauren na warsztat zamiast krwiopijców wzięła anioły. I jest to jedna z niewielu rzeczy, które odróżniają jej Upadłych od innych nadprzyrodzonych romansów. Powieści amerykańskiej autorki blisko do takich tytułów jak Zmierzch Meyer, co samo w sobie będzie dla jednych stanowiło rekomendacje, a innych odstraszy, zanim nawet przeczytają pierwszą stronę.
„Upadłych” autorka zaczyna prologiem, który prawdopodobnie miał za zadanie wprowadzić w odpowiedni nastrój. To jednak się nie udało, bardziej zdradza on część tajemnicy, która winna trzymać czytelnika w napięciu i która Luce, główną bohaterkę, doprowadza do rozpaczy. Miłość, miłość nieszczęśliwa, to główny temat powieści. Choć należałoby raczej powiedzieć, że większą części książki Lauren poświęciła na przedstawianie, kolejnych nieudanych prób związania się Luce z Danielem1). Oprócz tego autorka opisuje codzienne życie uczniów poprawczaka, który jest główną areną wydarzeń z książki. Jest to smutne, szare, odcięte od świata miejsce. Stanowi ono jednak tylko dodatek, tło, podobnie jak elementy fantastyczne, które wydają się być szczególnie niedopracowane.
Czytaj dalej →
Opublikowano Literatura
|
Otagowano Kate Lauren, MAG, Upadli
|
Pamiętam jak kilka lat temu pożyczyłem od znajomego dwie cieniutkie książki. Były to dwa tomy „Dominium Solarnego”; kolega tak bardzo zachwalał, że się skusiłem choć nazwisko autora nic mi wtedy nie mówiło. Teraz zaś zbliża się premiera „Czarnego Horyzontu”. Nie licząc „Przygód rycerza Darlana”, jest to pierwsza od jedenastu lat książka Tomasza Kołodziejczaka. Podczas tej przerwy autor nie zamilkł zupełnie. W świat puścił sześć opowiadań, w tym dwa bardzo istotne z punktu widzenia jego najnowszej powieści. „Piękna i graf” oraz „Klucz przejścia” – to w nich narodził się świat, który będziemy mieli okazje poznać lepiej w „Czarnym Horyzoncie”.
Czytaj dalej →
Długo przyszło nam czekać na „Akację” Davida Anthony’ego Durhama. Książka pojawiła się w zapowiedziach wydawnictwa Mag wraz z takimi tytułami jak „Gromowładny” Feliksa Gilmana czy „Cień w środku lata” Daniela Abrahama. Jednak coś (a pewnie słabe wyniki sprzedaży obu książek) spowodowało, że z miesiąca na miesiąc przesuwana była przybliżona data premiery.
Czytaj dalej →
Klasyczne fantasy nie wymarło. Już od jakiegoś czasu trudno było trafić w Polsce na książkę, która w dużym stopniu nawiązywałaby do klasycznej formy tego gatunku. Kiedyś popularne było twierdzenie, że autor tworzyw duchu Tolkiena, że to coś podobnego. Teraz jest zaś odwrotnie. To co Tolkienowskie jest już niemodne. Dlatego nie można się dziwić wydawnictwu, że w blurbie Wilczycy i Córki Ziemi Lœvenbrucka nie wspomniało o tym. Otrzymujemy tam jednak obietnicę powieści fantasy w klasycznym wydaniu.
Na samy początku poznajemy główną bohaterkę, młoda Aleę. Przez oczywiście zupełny przypadek, trafia ona na zmarłego druida. Zdejmuje z jego palca pierścień, który zmieni jej życie. Oczywiście, w tamtej chwili, Alea o tym nie wie. Jednak bardzo szybko się o tym dowie. Ze względu na pewne wydarzenia postanawia wyruszyć w podróż. I tutaj zaczynają się schody, dla głównej bohaterki. Trzeba przyznać, że Lœvenbruck nie tworzy oryginalnej fabuły. Nie warto oczekiwać, że będzie próbował czytelnika czymś zaskoczyć. Nie ma w powieści też nadmiernego okrucieństwa. Po lekturze powieści jasne się staje, że jedyne czego tu nie ma, to wzmiankowany przez wydawcę epicki rozmach. Oczywistym staje się też, że jest ona kierowana raczej do młodego odbiorcy. 12 czy 13 letni czytelnik nie będzie zwracał uwagi na schematyczność fabuły, a będzie śledził losy jego rówieśniczki. Kibicował czy smucił gdy Alea znajdzie się w sytuacji, która wydaje się nie do pokonania. Pewną odmianą zaś może być pojawiający się wątek wilczycy, której historię poznajemy w pierwszym tomie.
Czytaj dalej →
W zeszłym roku wznowiono Marsa, debiutancką powieść Rafała Kosika. Jeśli ktoś nie miał okazji zapoznać się z nią wcześniej, to teraz, tak jak ja, może nadrobić zaległości. Jak już sam tytuł książki sugeruje, czeka nas wyprawa na Czerwoną Planetę, temat, wydawałoby się, wyeksploatowany. Czy Rafał Kosik może czymś zaskoczyć?
Na samym początku warto zaznaczyć, że Mars jawi się trochę jako powieść retro SF, inspiracja klasyką gatunku jest szczególnie widoczna w pierwszej części, w drugiej historia wydaje się wyraźnie skręcać w kierunku cyberpunka. Myliłby się jednak ten, kto w tej chwili uzna, że mamy do czynienia z dziwną hybrydą i takie połączenie może okazać się niestrawne. Nic z tych rzeczy. Chociaż można zwrócić uwagę na słabe połączenie, jak na powieść, obu części książki. Czytaj dalej →
A o to zapowiedzi na luty:
Światło – M. John Harrison (MAG)
Światłu poświęciłem już literacką zgadywankę. Nie ma co ukrywać, że jest to dla mnie książka z kategorii „must have & must read”. Po tak fantastycznej książce jak Viriconium, nie można wobec tego autora przejść obojętnie. Harrison jest kandydatem na drugiego literackiego boga, Stephenson przestanie w końcu być sam w tym panteonie.
Niebieski księżyc – Connie Willis (Solaris)
Tak wiele opowiadań Connie Willis otrzymało wyróżnienia, że ciężko było zmieścić je w jednym tomie. Dlatego w lutym kolejna porcja. Choć jeszcze nie zapoznałem się ze wszystkimi tekstami ze Śmierci na Nilu, to wiem już, że nie odpuszczę sobie drugiego zbiorku. Jeśli dodać do tego świetne okładki obu tomów, to tym bardziej chce się je mieć na własność.
Czytaj dalej →
Nagrody Fantastyczne: polskie i zagraniczne
Zacznę od nagród. Cały rok o nich nie pisałem właśnie ze względu na to, że chciałem włączyć je do podsumowania. Choć nagradzane są utwory za rok 2008, to emocje budziły w 2009 (a budziły, budziły!).
Czytaj dalej →
M. John Harrison dał się poznać polskim czytelnikom w zeszłym roku. Ukazało się wtedy Viriconium, książka, w skład której wchodziły mikropowieści i opowiadania osadzone w tym samym, wykreowanym przez autora uniwersum. Mogliśmy wtedy obserwować, jak na przestrzeni lat ewoluowała wizja Harrisona – od klasycznej opowieści osadzonej w posttechnologicznym świecie, do wizji, w której pełno było fantasmagorycznych zdarzeń.
Tym razem nakładem wydawnictwa Mag ukaże się Światło. Trudno mi wyrokować, jak zmieniła się twórczość Harrisona, w którą stronę mogła skręcić. Oprócz tego, że tym razem otrzymamy powieść SF. Czytaj dalej →